Wstęp
krytyczny do
I
I
I
d by Googfe
Digitized by Goog
WSTĘP KRYTYCZNY
do
FILOZOFII.
. ^ 1^ d by GoogI
Digitized by Goon
« „
I
Henryk Sti^uve.
WSTĘP
DO
FILOZOFII
CZYLI
ROZBIÓR
ZASADNICZYCH POJĘĆ O FILOZOFI
Z dodaniem słownika filozoficznego i tpisii autorów.
"Wydania z awł-pomogi l^asy pomocy dla o.s<')b praci'Jącyol. i.a naukowcm
imieuia D-ra .lózela Miauowskicgu.
Cena trzy rui
W opr. 3 r. BQ
WARSZAWA.
SKŁAD OŁÓWNY W KSIĘGARNI E. WENDE I SP.
1896.
BapmaBA, 31 JifiBapx 1896 ruAJt.
• • • •
• •
• ••%« *• •* •
• •••
•**•»••••
• ••••••••••
Warszawa. W drukarni A. Giosa. Nowoziclna 47.
nauki kł^Ł^ti^cTineJ,
poświęca
PRZEDMOWA.
Wydajf^c niniejsze dzieło, ulegam miinowoli pcwiK^go
rodzaju uczuciom tragicznym, które towarzyszą u nas
ka^emu szerszemu przedsięwzięciu społecznemu.
Sama objętość książki świadczy o tem, że autor nie
luiał zamiaiii W}^ łożyć swej rzecz\^ w- formie olemeiitarn* j,
że przeciwnie pragnął, wedle sił swoich, zadosyó uczynić
wymaganiom nauki, pojętej jako systematyczna całość
kiytycznie przeprowadzonych badań nad danym przed-
iui<)toMi. W samej rzeczy, w tym Wstępie do filozofii clicia-
iem przy pomoc}^ w^spółczesiiycii zasobów A\ iedzy wyja-
śnić sobie i innym to wszystko, co stanowi istotę filozofii,
jako odrębnego objawu życia mnysłowego, co ją charak-
teryzuje, jako współczynnika w postępie spraw ludzkich,
co się przyczynić może i powinno do rozwiązania jej
wielkich zadań, nie tylko teoretycznych, lecz i życio-
wych.
Przedsięwzięcie to nie łatwe, jeżeli ma być doko-
naneni, nie intuicyjnie, w iekkicii polotach swobodnej
myśU. lecz naukowo, krytycznie, na podstawie ścisłego
rozbioru na.gromadzonych przez wieki danych z zakresu
tak rozlof2ęli'j kwestjn. Trudności te jeszcze się powięk-
ijaaj^ woIk^^' koiiiecznego ze stanowiska nauki wymaga-
nia, aby autor wszystkie te daiie przetrawił samodzielnie,
a pochód swych badań, oraz ich ostateczne wyniki su*
iiiiei 111 i e usprawiedliwił.
Ou*y^ tym to uymaganium nauki kryt^-cznej, tak wa-
żnym szczególniej w zakresie hlozofii, gdzie lekkomyśl-
Digitized by Google
ność tyle już popełniła i wciąż na nowo popełnia grze-
chów, starałem się wszeclistroiinię zadość uczynić w ni-
niejszem dziele. Nie miałem w tym względzie bynaj-
mniej na celu popisywać się przed kimkolwiek bwi^ uczo-
nością, rozległą znajomością odnośnej literatuiy i t. p.
To są przecież rzeczy proste, naturalne u autora, pracu-
jącego nad swą nauką od lat trzydziestu kilku. Jeżeli,
przy wykładzie swych własnych poglądów na poruszone
zagadnienia, uwz;j,lędniłem szczeg(')łowo liistoryą i lite-
raturę, tak obcą, jak naszą, a obok tego wyjaśniałem swe
stanowisko filozoficzne w licznych przypiskach polemicz*
nych, — co właśnie objętość książki tak ijowiększyło:
czyniłem to jedynie w imię zaznaczonycli wymagań nau-
ki krytycznej, oraz w nadziei, że przez to zdołam się
przyczynić choć w części do rozbudzenia u nas żywszego
zajęcia do filozofii, która dotąd nie przestała byó, jeśli
nie chlebodajnym owocem, to w każdym razie najpełniej-
szym Icwiatcni wiedzy ludzkiej.
Ale tu właśnie odzywa się owa struna serdecznego
tragizmu! Dla kogo to właściwie pisze się i wydaje
u nas tego rodzaju obszerne dzieło filozoficzne? I gdyby
to jeszc ze w tej książce mieściła się cała filozofia, ułożona
wygodnie według przedmiotów w krótkie paragrafy, tak,
aby każdy mógł w niej znaleść odpowiedź stanowczą na
wszelkie kwestye, niepokojące umysł ludzki: wtedy zape-
wne i u nas większa liczba osi')!), w przemijających cłi wi-
łach zastanowienia się nad sobą i światem, wzięłaby do
ręki taką książkę filozoficzną i przeczytała odnośne arty-
kuliki. Ale to dopiero „wstęp** do filozofii! Wstęp tak
rozległy! Wstęp, nie rozstrzygający wyrocznio wo naj-
wyższycli zagadnień wiedzy, lecz pragnący jedynie za-
chęcić czytelnika do samodzielnego rozbioru tych zaga-
dnień i wskazać drogę, oraz podać środki do ich rozwią-
zania !
Któż u nas czytać będzie takie dzieło przygotowaw-
cze do własnej pracy myśli P! Jedni są za mądrzy na
. j ^ d by GoogI
— IX —
to. Jiiż dawno skończyli z trlozofią, już urobili sobie raz
na zawsze gotowe odpowiedzi na wszelkie pytania: wit^e
jakżeby mieli nanowo rozpocząć od „wstępu?" A drudzy
o filozofii w ogóle nic nigdy nie trzymali. Dla kogo te-
dy, pytam, nagromadza się u nas ten zasób energii my-
ślowej i fizycznej? Kto z niego skorzysta?
Czyż same te pytania nie muszą nastrajać smętnie
autora, wydającego tego rodzaju pracę? ISfie chodzi tu
wprawdzie o niego samego: bo cóż na tem zależy, że je-
den osobnik więcej lub mniej" ulegnie zawodom życia, wy-
czerpie bezskutecznie, bez śladu, to wszystko, na co go
stać było: i głębsze uczucie, i myśl badawczą, i dobrą
wolę? To jest jego rzecz, o którą się nikt troszczyć nie
potrzebuje. Ale społeczeństwo? Czy znajduje się w stanic
normalnym, czy postęj)uje naprzód, czy ma przyszłość
pized sobą, gdy żyje i działa bez własnego na świat po-
glądu, bez filozofii, tej miłości prawdy i mądrości życio-
^^ej? Niech na to odj){nviedzą ci, któi zy u nas z negacyi
wszelkich idealnych dążności zrobili rzemiosło, a „oświa-
i „naukę" widzieli jedynie w powierzchownem popu-
laiyzowaniu najmętniejszych wytworów obcej myśli!
A jednak nie rozpaczam bynajmniej. Bo jeszcze my-
dlimy. E pur si muoYe! A gdzie istnieją choćby naj-
słabsze zawiązki myśli, tam lada żywszy powiew, więc
t książka, zasadom filozofii poświęcona, nanowo ją podnie-
cie^ może; tam i praca nad rozwojem szerszych na świat
' życie poglądów nie jest obowiązkiem bezowocnym.
Co więcej, mając z powołania swego do czynienia z doj-
izewającą n^odzieżą, wnikałem w tajniki życia umysło-
wego kilku z rzędu generacyj i z radością widzę, że
ostatnia otrząsnęła się już prawie zupełnie z wpływów ne-
gacyjnych i czuje w sobie pociąg do pi-acy dodatniej, po-
ważnej, samodzielnej i na polu filozofii.
Tym to właśnie ndodszym miłośnikom nauki krytj^cz-
nęj pracę swą głównie poświęcam i tuszę, żo wozmą ją
do ręki nie bez korzyści dla siebie i dalszego rozwoju
Digitized by Google
«
filozofii u nas. A przy teni liczę na młodych spccyali-
atów wszystkich gałęzi wiedzy, szczególniej też na licz-
nych przyrodników, garnących się znowu coraz bardziej
i u nas do sponiewieranej w ostatnich czasach, lecz
w poczuciu swej godności zawsze ku wytytLOta dążącej
laóiowej nauk.
Zasiadła ona znowu na sędziowskim krześle i w imię
zasad wznowionego krytycyzmu roztrząsa spory pomiędzy
różnemi dziedzinami wiedzy, a rzesza nauk już nio prze-
czy jej koni[)ctencyi w tym względzie, lecz domaga się
tylko sądu bezstronnego, wnikającego jak można najgłę-
biej w istotę sprzecznych zapatrywań; sądu sprawiedliwe-
go, umiejętnie uzasadnionego.
1 ta to książka chce być prz3xzynkiem do takiego
sądu nad współczesnym stanem wiedzy; chce wprowadzić
czytelnika w labirynt krzyżując} ch się poglądów na przy-
rodę, człowieka i Boga, ale zarazem i wyprowadzić na
stanowisko o szersz3'cli widnokręgacłi, odsłaniając ])rzcd
okiem duclia najwyższe cele myśli badawczej, oraz szlaki,
po których ludzkość kroczyła, aby się zbliżyć ku tym ce-
lom, znaleźć zaspokojenie swej gorącej miłot^ci prawdy.
O ile autorowi samemu udało się wyjść z owego
ciemnego podziemia wiedzy współczesnej ku światłu, ku
prawdzie; o ile zadosyćuczynił trudnym zadaniom prze-
wodnika młodszej braci na tem polu i czy książka jego
spełnia swe zadanie lepiej, aniżeli dość liczne w tym
przedmiocie dzieła obcych literatur: to wszystko zechce
zapewne ocenić sumiennie ta garstka naszych poważnych
myślicieli, którzy wraz z autorem pracują na tej, u nas
obecnie tak zapuszczcmcj niwie; to może wywoła i sad
kompetentny ze strony tych naszych specyalistów, którzy
pojmują potrzebę krytycznego rozbioru ostatecznych za-
sad swych własnych nauk. Spodziewam się, że dane
w tej książce dowody szczerej miłości prawdy, wolnej od
wszelkich względów ubocznych, obudzą w każdym kryty-
ku .przekonanie, że z wdzięcznością przyjmę wszelkie
Digitized bv Goo^Ic
— XI —
uwagL mające na celu: ściślejsze określenie naukowych
danych, głębsze w>rjaśnienie spornych kwestyj, trafniejszo
ich rozwiązaaiie, Ale z drugiej strony, w ' imię powagi
przedmiotu, ma też autor prawo żądać, aby krytyka nie
kierowała się osobistą niechęcią i koteiyjnemi tendencya-
mi, aby również miała na oku prawdę dla prawdy. Ko-
nieczność przypomnienia f i tak prostej zasad^ , zauii dby-
wanej u nas w krytyce „iiaukowej" bardziej," uiż gdzie-
kolwiek, jest niestety rzeczą smutną, bo dotyczy jednej
z głównych przyczyn, które wstrzymują prawidłowy po-
stęp naszej kultury umysłowej. Czyż nie nadszedł czas,
aby nareszcie i u nas , nauka- wyzwoliła się z nizkicli,
nieszlachetnych namiętności? Nie traćmy nadziei i w tym
względzie !
Zresztą książka niniejsza nie ma na oku wyłącznie
filozofów i specyalistów. Pragnie ona zarazem zaspokoić
potrzeby umysłowe szerszego grona takicli czytelników,
którzy zadają sobie pytania : czem jest świat? co jest ce-
lem ludzkiego żywota? jakie możemy mieć pojęcie o Isto-
cie wszech rzeczy, o Bogu? Nad rozwiązaniem tycli za-
gadnień pracowała myśl ludzka od wieków, a lilozofia
jest owocem toj pracy. To też każdy umysł głębszy, za-
stanawiając się nad sobą i światem, wstępuje w zakres
hlozoffi i w niej szuka odpowiedzi na swe wątpIiwoś( i ;
odpowiedzi, zgodnej zarów^no z wymaganiami rozumu, jak
i z danemi wiedzy naukowej.
Wsi^ do fHosofii ma i tym umysłom wyjaśnić zasa-
dniczo owe zagadnienia i wskazać, czego się ' pu lilozolii
w tym względziu spodziewać mogą.
W celu uprzystępnienia często bardzo zawiłych do-
ciekań filozofii, posiłkowałem się metodą skoncentrowa-
ny wykładu. Wskutek tego dzieło niniejszo zawiera
w sobie trzy samoistne całości, organicznie jednak ze
sobą zespolone, niby trzy książki w jednej, z których
każda traktuje ten sam przedmiot w różnym atoli stopniu
koncentracyi, a zatem może być z osobna odczytaną
XII —
I tak, pierwsza część składowa obejmuje paragrafy
większem pismem (cycerem) di*ukowane i podaje w stre"
szczeniu zasadnicze poglądy autora. Stanowią one ca-
łość w sobie (około 100 stronnic), którą można odczjrtaó
z pomini(^'cieni innych składowych części książki. Jest to
niejako eleiiieutarny wykład wstępu do iilozoiii, zrozu-
miały dla każdego średnio wykształconego czytelnika.
Nawet czytelnik, kt<5ryby cbciał całą książkę przestu-
dyować, skorzysta z niej wiecei, gdy na początku lub
w końcu swego studyum odczyta to streszczenie osobno,
ponieważ to mu uprzytomni jasno główne zasady, które
kierowały przebiegiem przedłożonych badań.
Dmgą niejako książkę stanowią wspomniane para-
graly w związku z licznemi artykułami, średnim pismem
(garmontem) drukowanemi. Tu już autor rozwija szerzej
i uzasadnia krytycznie swe poglądy, zatrzymując się dłu-
żej na tych kwestyach, które według jego zdania zasłu-
gują na szczególną uwagę, lub któro rozwiązuje w sposób
odrębny, sobie właściwy. Tu należą np. poglądy na ce-
chy znamienne filozofii w stosunku mianowicie do innych
nauk, na twórczość w ogóle, a w szczególności na sztu-
kę, jako na antycypacyą m'zoczy wis tułających się ideałów
życiowych, lub na prawo przyczyny, na metodologiczne
i metafizyczne zasady przyrodoznawstwa, na stanowisko
społeczno lilozofa, na iiiutodo lUozolii, na nowe określenie
prawa rozwoju umysłu filozolicznego, na jego wykształce-
nie i t. p. Jest to tedy koncentryczne rozszerzenie tre-
ści paragrafów, z wyldadem. choć już nie tak elementar-
ji\ iu, ri zg inanym jednak zawsze jeszcze w granicach, do-
stępnych dla czytelnika, przywykłego do lektury rzeczy
poważniejszej. I tę część odczytać można zupełnie nie-
zależnie od pozostałej, drobnem pismem (petitem) dru-
kowanej.
Dopiero ta ostatnia część, złożona z przypisków
do wspomnianych artykułów, ma charakter specyalny
i w znacznej części dostępną będzie tylko dla czytelnika
Digitized by Google
— XIII —
0 wyiszem wykształceniu naukowem. Część ta dopełnia
pvz,ednk liosnemi dodatkowemi studyami, historyą i li-
teraturą roztrząsanych kwost}^', uwagami krytyczne-
mi i polemicznemi ; słowem, całym aparatem nauko-
wym wiedzy współczesnej, o ile się przyczynia do wyja-
śmenia naszych pojęć o filozofii. Autor wprowadza tu
ezytehiika do swojej pracowni, w tajniki .^wego rzemiosła
1 usprawiedliwia przed nim wyniki swych badań charak-
terystyką i rozbiorem wszystkich tych materyałów nau-
kowych, które uwzględnił przy urobieniu własnego na
rzł czy poglądu. A takie studya źródłowe zaznajamiają
zarazem młodego badacza, o ile można wyczei^ująco,
z środkami pomocniczemi do dalszych samodzielnych ba-
dań. Przy tern jednak i w tym specyalnym dziale czy-
telnik ogólnie w^-kształeony najjolka ustępy, zdolne go
zająć żywiej z powodu doniosłości badanego przedmiotu, jak
np. literatura polska z zakresu wstępu do filozofii (str,
19—38), klasyfikacya nauk (str. 118—119). kwestya celo-
wości (str 221^231), krytyka pozytywizmu, wraz z po-
glądem na filozofią pozytywną w naszej literaturze (str.
281—296), filozofia nauk specyalnych, oraz Uteratura pol-
ska w tym przedmiocie (str. 321—341), mechanika i de-
tenninizm (str. 370—375), poglądy znakomitych współ-
czesnycli przyrodników na zasady przyrodoznawstwa
(str. 410 — 416), zadania i kierunki etyki, oraz kr3rtyka
utyUtaiyzmu i pesymizmu (str. 483—449 i 461^67).
ideał filozofa w dziejach ńlozofii (str. 512 — 519), sprawa
wykształcenia ogólnego (str. 666 — 673), pedagogika stu-
dyów uniwersyteckich (str. 682—686) i t. p.
W ten sposób należałoby się spodziewać, że sama
objętość książki nie odstraszy wykształconych czytohii-
ków od wzięcia jej do ręki, jeżeli tylko dowiedzą się
o jej treści i sami czytają chętnie rzeczy poważne. Za je-
dno zaś i drugie autor już nie odpowiada. Jest to bo-
inem obowiązkiem prasy, dbającej o postęp umysłowy
społeczeństwa, zaznajomić szerszą publiczność z treścią
Digitized by Google
teo^o rodzaju dzieł i zachęcić do wyrobienia swego sądu
0 rzeczach przy ich pomocy. Niestety, wiemy wszyscy^
że nasza prasa tylko wyjątkowo poczuwa się do tego obo-
wiązku społecznego. Łatwiej pisać o polityce, teatrze
1 powieściacli, niż zdać umiejętnie sprawę z pracy nauko-
wej. Ale czyż dla tego społeczeństwo nie ma wiedzieć
o tern, co się dzieje na polu myśU wszechludzkiej ? czy
ma pozostać bez poważnego pokarmu duchowego i zale-
żeć w tym względzie zupełnie od łaski i niełaski po-
wierzchownych popularyzatorów, czerpiących swą wiedzę
zazwyczaj z trzeciej ręki? To też, nie mówiąc o kryty-
kach, ośmielam się prosić sumiennych recenzentów, któ-
rzyby chcieli zapoznać publiczność z uiniejszem dziełem.
, o przeczytanie })izynajumiej rozdziału: „Podział wstępu
do filozofii (str. 61 — 68)/ gdyż to da im dokładne pojęcie
zarówno o zasadniczej treści tej książki, jak i obecnym
stanie badań nad tą treścią
Dodany w końcu słownik terminów ftlozoficznych
ze wskazaniem miejsc, gdzie są bliżej objaśnione, oraz
spis autorów C5rtowanych, ułatwia praktyczne użycie
książki w cluiraktorzo podręcznika przy oiyentowania się
w większości zasadniczych kwestyj hlozofti i w ich Utera-
turze. Młody badacz z łatwością odnajdzietu wszystko,
co go w studyach nad filozoficą żywiej zająć może.
Jeżeli do tego dodam nizką cenę tego obszernego
tonm, znacznie niższą od kosztów samego druku, za co
należy się wdzięczność Komitetowi, zarządzającemu kasą
pomocy dla osób pracujących na polu naukowem imienia
Dra Józefa Mianowskiego; natenczas nikt nie zaprzecz3%
że zrobiono wszystko, co tylko było możliwem, aby uto-
rować tej książce drogę do szerszej pubhczności, a szcze-
gólniej młodzieży, kształcącej się w wyższych zakładach
naukowych, która, że tak powiem, z urzędu zapoznać się
winna z togo rodzaju pracami. Czy to uczyni? i czy
dzieło moje zdoła wywrzeć głębszy wpływ na kierunek
jej badań i jej poglądy na świat? tego nie przesądzam.
Digitized by Google
XV
Nie oddaję Bię też w tym względzie* przesadnym oczeki-
waniom. Bo\>i4^, co do mnie naleisy, wedle sił swoich
i swego Tozumienia rzeczy: resztę pozostawiam innym
i czasowi!
Prócz Członkom Komitetu Kasy Mianowskiego wi-
nienem serdeczne uznanie i innym osobom, które pracę
moją wspierały swą łaskawą pomocą.
Należą do nich naprzód liczni specyaliści, n;i>i i olł-
cy, którzy w dyskusyach nad kwesty ami. w ninicjszciii
dziele roztrząsanemi, wyjaśnili mi niejedno zawiłe zaga-
dnienie wiedzy współczesnej i wskazali pomoce naukowe
do własnych w t\Tn kieiiinkn dociekań. Wymienienie
ich imienne jest tu rzeczą niemożliwą, gdyż pomoc icli
była zbiorową, składała się z licznych wprawdzie, lecz
drobnych wskazówek, które w całości miały dla mnie
doniosłość wielką, ale w szczegółach nie dają się ściśle
określić Zresztą w odnośnych częściach tej książki mia-
łem sposobność podnieść zasługi i nasz3'ch badaczy spe-
cyalistów przy głębszem określeniu zasad i wyników wie-
dzy współczesnej, a skrzętne uwzględnienie ich prac,
drukiem ogłoszonych, niech świadczy o skwapliwości,
z jaką od nich zawsze uczyć się pragnę.
Wielkiem ułatwieniem była dla mnie następnie po-
moc, jakiej doznałem od panów bibliotekarzy różnych księ-
gozbiorów, swojskich i obcych. Ze szczególiki wdzicczno-
ścią wspominam w tym względzie protesorów Józoik
Przyborowskiego i Zygm. Wolskiego, bibliotekarzów or-
dynac\j Zamoyskich i Krasińskich w Warszawie, którzy,
nie szczędząc często trudów, wspierali moje jn oszukiwania
nad swojską literaturą hlozohczną, uraz pana .Jana Naake-
go, warszawianina, bibliotekarza w Muzeum Brytańskiem
w Londynie, który z szczerą życzliwością ułatwia od-
dawna rodakom korzystanie z tego olbrzymiego Icsiciyo-
zbiom, a mnie pomocnym był szczególniej w studyacłi
nad najnowszą literaturą jQlozoiiczną, mianowicie an-
gielską.
Digitized by Google
— XVI —
Za staranne sporzad/.enie spisu autorów obowiązany
jestem kandydatowi nauk iilologicznych, panu Zygm.
Chmieleńskiemu.
Największa atoli wdzi^znośó należy si^ odemnie pro-
fesorowi Romanowi PU uk u wieżowi, który z niestrudzoną
wytrwałością podjął się łaskawie czytania niniejszego
dzieła w arkuszach korekcyjnych. Była to przysługa
prawdziwie przyjacielska, na której w wielu miejscach
zyskała poprawność wysłowienia. Bo chociaż sam, tak
w tej, jak i we wszystkich innych swych pracach dbam
starannie o czystość języka, to jednak usterki w nim zda-
rzyć się mogą łatwo zwłaszcza, gdy autor w swych bada-
niach zmuszony był posiłkować się ti:lównie Uteraturą ob-
cą. Za usuniecie tego rodzaju usterek czuję się w obo-
wiązku powtórzyć pubhcznie prof. Plenkiewiczowi najser-
deczniejsze dzięki.
WarBsawa, w Gnidmu 1895.
Henryk 8truve.
Digitized by Google
SPIS RZECZY.
stron*
Pnedmowa VII
Uwagi i wiadomości przygotowcae.
I. PRZEDMIOT WSTĘPU DO FILOZOFU.
1 1* Okriilnd* nauki wstfpiij io fllosofli 8
L W$tęp do fiUiZofii %D porównaniu ze tcstępnemi zojtruhnni l)inych nauk . 4
Zarzut rzyniony filozofii co dn hraku -tafyh, og-nlnie przyjęty* h zasad , 6
S. Wift^p fihizofii. uważany juko siu)t4>il:iil>Hi miuka filnzo/iczna ... 8
1. Literatura wst^^pu do tilozotii, olica i poł>ka lu
2. Słowniki filozoficzne 38
3. Propedeutyka filozofictna i tostęp do filozofii 40
litentara propedeatjrki filoioficsiej w colach podagogicsnych . . « . 4S
n. ZNACZENIE WSTĘPU DO PILOZOPK.
§ 2. liauka wstfpaa do filo^otii w Htosuiiku do innych nauk zasadniczej
MozoŁi 44
/« Higłorya filozofii i wsł^ do fiX(XS(^ 46
Łitefaton bistaiyi filoiofii, tnktowaooj jako wstęp do ffloa»fli. ... 48
J9» Teorga poztumia i wstęp do /Saeo/St 60
1. Propodcutyka filozofiirzna wedlui^r Kwanta * . . • . 54
2. Propodoutyka filozoficzna nowokantystów 54
3. Ohjaśnionic tomiDów: eDipir}'cznj^ doświadczalnj, eksporymentaJnj.
B* Filozofia fihzofil 6<)
1. Filozofia hli.zuiii K-ipp^na i 'JYfntow^kif.ju 5^
2. Logika i mutatizyka 60
3. Bncyklopcdya nauk i aik6t filotoficzojrch 00
ra. PODzm. WSTĘPU do filozofh.
$ 3. Fofl^lad na 8zczeg'dIowe zadania nauki wstępnej do filozofii 61
i, Tre^- rozilziału pierwszego nauki wst^piuj rJo (ilnzofii 62
Dotychczasowe opracowanie treści pierwszugu rozdziału 02
Jih IW^e drugiego rotdgUihi > 02
Do^ehcnsowe opraoowanifl drugiego lozdziatn OS
«
Digitized by Google
— xvrri —
i<troaa
3. Trekć rodziahi frzmego ft4
Dot3'eln;za>owe opnti-owanie treo<:iu^u ruzdziatu 65 |
4. Treść rozdziału izuartójo 65 |
Dotychczasowe opracowanie czwartego rozdziału 67
ROZDZIAŁ riERWSZY.
Istota fllQ2Qlftl»
L OKREŚLENIE FILOZOFII.
i 4. Nagwa i praedmiot filozofii 69
/. Określenir dosłoimr filozofii 70
1. Lit»>ratura dotyrz^ca dusłuwuogo określenia filozofii ^''i
2. Literatura odnośnie do wydzielenia sii; nauk spec^-ąln.ych z filozofii. TH
2. Pogląd historyczny na rzeczowe określenia filozofii 73
Literatura, dotyry.ąrą rzfr/owtyyo iikri,'śk'nia tilo/.otii 78
3. Zasoflnicze czynniki wiedzy. Podmiot i idea przedmiotowej rzeczym-
fitości 82
1. Wiedza i poznanie. Nauka i wiara 88
2. Podmiot i pr/odmiot 88
■I Zapada w •/.nac/ttniit filozofit^zneni . . , , . . , , , , , , , ^
TT. CECHY ZNAMTENNTE FTLOZOFTL
S 6. Krytyczna "B&modzielność myśli i dążność do ogólnego na świat po-
glądu 89
1. Kryiijcysm filozofii 92
1. Krytycyy.iii Kiuita 9^^
2. Wittpionif jako punkt w^-jścia dla krytyki 94
2. Pogląd filozoficzny na świat 95
Pogląd przeczący na świat. . . 99
3. Zimidnicze }X)jęcia filozoficznego na śiriał poglądu: istota i zjawiMkn . 101
Obrona uictalizyki • 105
m. CECJHY ZNAMIE>J\^K F1[A)Z()FTI W PORÓWNANTIJ
Z NAITKAMT SPECYALNEMI.
8 6. Dogmatyzm nauk niefllozoflcznych i apecyaligacya wiedzy 108
/. Jedność nauki i jtodział pracy ntnysłouej 111
■Słówko o klasyfikacyi nauk 118
?■ Pojęcia nt/ółu. sz<2rgóh( i iń-nini 120
Litoratiira liM
3. Pt ziipuMZczenin dogmatyrzne nauk Hpecyalnych 127
Dogmaty/m, wiara i o^mniezonie przypusz(^.eń dupina ty <v.nyi'h. . . . 134
XIX
ROZDZIAŁ DRUGI.
Stosunek fllozofii do reszty objawów życia nmysłowego,
L POGLĄD OGÓLNY NA OBJAWY ŻYCIA UMYSŁOWEGO.
gt f ona
I 7. Charakterystyka typowych objawów życia nmysłowego 137
/. Za-^'nhi psijcliohitfuzna klasj/fikiu iji i'l>jaivóiv życia umysłowego. . . 14ił
Litt.Tatura kh^sYlikacyi władz uuiy^luwych . 146
V. Jedność życia umysłotcrgo .... 147
Poglądy psychologów na jedność życia uinyslowopo \f>\
3. Kla-^yfikacya szczegółowa objawów życia umysłowego 154
Tablica z tą klaayfikacyą 166
Hi8torya rozróżnienia naturalnych i metodycznych objawOw życia umy-
słowego 167
II. FILOZOFIA I TWÓRCZOŚĆ.
§ 8. Ogólna charakterystyka twórczości 168
1. Nauka o ideach, jako zasada nauki o ideałach 172
1. Xaiika W. WunJta o idcćtLli 181
2. Literatura nauki o ideach 183
2. Ideał, twórczość i sztuka 184
1. Ideał i utopia 197
2. Litf?rattira idćali?:mn i realizmu o istocie sztuki 198
3. Twi^rczość i teorya a6ocya<;yi 200
3. Głóicne typy ideałów umysłu ludzkiego. Ich czynniki iHłdmiołowe
i przedmintowe 201
1. Piękno, prawda i dobro 219
2. Prawo celowości 221
Lircratura polaka o celowości 228
§ 9. Stosnnek nanki w ogóle^ a w ggczególności flloaofli do twórcgośoi . . 2:^2
/. Krytyka j'0(f lądów F. Alb. Langego na twórczość metafizyczną. . . . 244
Literatura dotycząca nauki F. A. Langego 251
X\ W»p6łcz€S7ie poglądy na twórczość mehifizyczną 252
Literatura w.^pulczehna u twórczości metatizycznoj, obca i swojaka . . 258
3. Ideały i jtrawda 260
Wyolira/nia i nauka 2<'7
ni. FILOZOFIA I NAUI\L\.
1 10. Filozofia^ jako nauka, w związkn z innemi naukami 272
1. Krytyka piHjhjd^i. Cumtca na /iluzofią 276
1. Literatura obca, dotycząca pozytywizmu Couitea 281
C7 - -2. Filozofia pozytywna w literaturze polskiej 287
2, Naukowość filozofii 205
XX —
stron*
1. Zasady naukowości o'U
2. Filozofia , naukowa** w pr2c< i wstawieniu do „nionaukowej* . . . 309
3. Ajrnostvcvzni 3fl
3. Znaczmie filozofii dla nank spieyalnych 315
1. Filozofia nauk apocyalnyrli 321
2. Literatura polska w zakresie nauk specyalnych -^30
3. Specyali/ąt ya wiedzy 341
Tiiteratura polska 348
§ U. Filozofia w stosunku do nauk przyrodniczych 34Ó
1. Metodolofjia nauk przyrody iczt/ch 352
1. Metauiatiinatyka 36ił
2. Mecłianika i indotfrminizm 370
2. Pr życzy n<nccHĆ i mechanizm 375
Literatura dotyp^ąca prawa przy«'7Ą'ny 385
3. Metafizyka nauk przyi odniczych i prawa przyrody ;i8J)
1. Mater^-a i siła 401
2. J'oRli\dy znakomitych współczesnych przyrodników na zasady przy-
rodoznawstwa. . . . . . . . . . . . . ■ . . . . . . . ilQ
TV. FTL()7X)FTA T ŻYCm.
§ 12. Pogląd ogólny na dążności życiowe i ich stosunek do filozofii . . . 417
1. Fdnzitfid i dtilmihyt matcn/alny
1. Zadania i kierunki <'tyki \SS
2. Po^^arda dobrobytu matcryalnego. ('ynizni i stoicyzm 440
8. Kpikiireizm t utvlitArvzm ... 442
ił. Filozofia i życie sjiołccziit' 44'J
1. i\>garda dóbr społer/.nycii. Ase< tyzm i pey^ymizni Vt)l
2. Znaczenie społeczne filozofii 467
3. Filozofia i rcliyia 470
L Ateizm i anarchizm 471)
2. Literatura dotyrz^oa stosunku filozofii do religii 4>il
fi 13. Filozofia i mądrość życiowa 4^5
1. Mądrość życioica Jako początek filozofii, 489
Literatura dotycząra un^drrów Wsutiodu i Orccyi 498
2. Idcal filozofa tr życiu 5<)1
1. Doktrynerstwo i życiowo obowiązki lilozota. 510
2. ideał filozofa w dziejach filozofii. . 512
ROZDZIAŁ TRZECI.
Metoda fllozofll.
I. O METODZIE FTLOZOFTT W OGÓLE.
§ 14. Znaczenie metody filozofii i jej czynniki składowe. ....... 521
/. Kwesty a meU>dy filozofii i logika 523
[literatura dotycząca metody filozofii 525
XXI
strona
■V. Analiza i stinieza, jako czynniki Metodologiczne nauki w iHfółe . . . 529
f /if«-ratur:i .':3.'t
ó'. Kn/slifii oilrł-finrj nictndi/ fUozufii lh/alihi//k,i l{i,/lu ...... !'y]7i
Literatura, dolj»L-&ąea luetodj dyalektyr^noj 54* >
rr. ANALIZA, JAKO CZYNNIK METODOLOGICZNY
FILOZOFII.
§ 15. Prgędmiot i główne momenta analizy filozoficznej ó41
1. Kri/fijku ntnijsłn. jako czj/nnik anulizf/ /iiitzn/uznei . . . . 545
RarYonalizm i L'nipirv7,iii . . 55()
2. KrgtjĄd nauk sfci/gluych. jako czijiiiiik auftli:i/ filozuficzurj. . ■">.') 1
l'r/y|)isck . . . .').'),">
V. Krt/łijka hlsf(iri/(. zn(i filozofii, jako ( Zi/nnik uirt<"h,h,iji( zny ■'•';>
Literatura 5(U
lU. SYNTEZA. JAKO CZYNNIK METODOLOGICZNY
FILOZOFII.
§ 16. Przedmiot i główne momenta syntezy filozoficznej 5ni
/. Syntetyczne ob^-obimic i uzujtrinienie jmfflądu na śtpinł zdrowego roz-
sądku, czyli naiirnego realizmu 507
Filozotia zdrowt L''o ro7.-;\'lka 572
2. Synteza krytycznie uzasadnionych praw nauk apecyalnych 572
EpcykloptHlya nauk apccyalnych wfdlug Comtoa . . 570
3. Synteza Itistorticznn filozofiezne<)0 na myiat potjlądu 580
Idealny rfaliziu i eklektyzm r>^<7
k i
ROZDZIAŁ CZWARTY.
Rozbiór nmysłu filozoficznego.
I. UZDOLNIENIE UMYSŁU FILOZOFICZNEGO.
§ 17. Ołówne czynniki i typy nzdolnienia filozoficznego 59:^
i. Umysł (hjaJrktiji zny 001
Przykłady uzdolnienia dj-alektyezncgo 605
a. Umysł krytyczny 606
Trzykłady uzdolnienia krytycznego 011
3. Umysł konstrukcyjny 612
rr7,vkJadv uiii\^Iu konstrukcyinfiro ni7
n. ROZWÓJ HISTORYCZNY^ UMYSŁU FILOZOFICZNEGO.
8 18. Olówne epoki w rozwoju umysln filozoficznego ni8
1. Zasadnicze prawo roztcojti umynłu filozoficznego . ' 622
Psychologia rozwoju umysłowego 629
— XXII
Prawo roziniju filozofii według Hegla, Comtta i Spruccrn t>.K>
Prawo rozwoju filozofii według naszych inyślicieli, szczeg/)lniej 'IV'
szyńskicgo 637
5. Prawo rozwoju filozofii w sfosioiku do powuzechnego prawa rozwoju . H;iS
Palingonoza czyli prawo powtarzającego się typu rozwoju 042
■
III. WYKSZTAŁCENIE UMYSŁU FILOZOFICZNEGO.
§ 19. Charakter i środki pomocnicze wykształcenia fllogoflcgnego , . . H44
1. Wykazłałcenie ogólitr, jako wspóhzgnyiik wykształcenia filozoficziugo . iK>i
1. Spór klasyków i rfalistćiw w ^pniwio wykształcenia ogplnoyo . . H<>^
Literatura polska t>-go sporu 660
2. Wykład lilozofii w średnich zakładach naukowych H71
Wykszłałcettie naukowe, jako współczynnik wykształcenia fUozoficznfgo 674
Pedagogika studyów uniwersyteckich 682
3. Wykf<złałcenit filozoficzne fachowe > . . 686
1. Pomoce naukowe wykształcenia filozoficznego 6fł9
2. (Czasopisma filozoficzne *. . 702
Sprostowapia i dopełnienia 704
DODATEK.
1. Słownik filozoficzny, wraz ze spisem alfabetycznym rzeczy, traktowa-
nych w niniejszej ksii^żcc 7f>5
2. Spis autorów i filozofów^ cytowanych w niniejszej książce:
A) Obcych 715
B) Tolskich 722
T-
B.OZBIÓE KRYTYCZNY
ZASADNICZYCH POJ^Ć O FILOZOFII
czyli
Wstęp do £1ozo£l
Digitized by GoogI
Uwagi
1
wiadomości przygotowawcze.
L Przedmiot wstępu do filozijfii.
Określenie nauki wstępnej do filozofii.
Każda nauka rozpoczynać musi badanie swojo od do-
kładnego określenia swego przedmiota, swych zadań, swej
metody i innych kwestyj wstępny cli, których wyjaśnienie
i*tano\vi konieczny warunek samego badania naukowego.
Toż samo dotyczy i filozofii. Nie można rozpoczynać szcze-
gółowych badań filozoficznych, nie wiedząc: czem jest fi-
lozofia w ogóle? jakie są jej zadania i cele? do czi ^o dą-
ży? jakiemi środkami urzeczywistniać winna swe dążno-
ści? i t. p.
W naukach specyalnych, przeciwstawianych zwykle
filozofii, wszystkie te kwestye wstępne nie stanowią prze-
dmiotu osobnego badania, a tem mniej sporu, lecz spro-
wadzają się zazwyczaj do pewny cii, powszeclmio uznany cii
pewników i przypuszczeń, określeń i zasad, powtarzanych
tylko dla wiadomości na czele systematycznego wykładu
danej nauki. W lilozolii. ])rzeciwnie, nie można ztróry
powoływać się na takie powszeclinie uznane, niewątpliwe
pewniki i przypuszczenia, określenia i zasady, jako na
atsde fiindamenta dalszych badań, lecz należy przede-
wszystkiem rozpatrzeć i wszechstronnie w yja.^Jiić te kwe-
stye wstępne, zasadnicze, gdyż od poglądu na nie zależą
*
Digitized by
4 § 1. PRZEDMIOT WSTĘPU DO FILOZOFII.
r(')żny kipriinok i cbaraktor, r(')żuy nastrój i duch wszelkich
dalszych bćidań na polu tilozolii.
Taki odrębny stosunek filozofii do owych wstępnych
zasadniczych i>o}ą6 o jej przedmiocie, zadaniach, metodzie
i t. p. wynika z natury tego objawu życia umysłowego.
Filozofia nie mogłaby stanąć na wysokości swego dotych-
czasowego naukowego rozwoju, wyrzekłaby się swej wła-
snej istoty, ulegała by przypadkowym prądom czasu, ró-
żnym wj)ły\V()in j)()stronnvm ; jodiiem słowem. ]>hylziła by
po przestworzu myśli, niby statek bez kompasu i stem, na
rozległem morzu burzą miotany, — gdyby swych badań nie
opierała na wstępnjmi rozbiorze i wyjaśnieniu owych kwe-
sty) zasadniczycb, gdyby pojęcia o własnej swojej istocie
chciała czerpać z mętnego źródła wierzeń, przekonań,
poglądów panujących w tym lub owym czasie, wśród tej
lub owej z dotychczasowych sekt filozoficznych.
Ponowne zl)a(binie zasa(hiiczyeli J)()jęe o tilozolii przez
każdego samodzielnego myśliciehi l>yło dotąd rysem zna-
mienn3an rozwoju i postępu filozofii, nadawało jej bada-
niom charakter kri/łyczny, różny zasadniczo od przeważnie
doffmafijczncj tradycyi innych nauk co do ieb ogólnych za-
sad i dążności. Dla tego też filozoiia poświęca osobną
naukę badaniom nad własną swoją istotą i widzi w tej
nauce konieczny flindament swego istnienia, całej dalszej
swej l)utl(»wy naukowej. Tą nauką jest rozbiór kriftyczny
zasadniczych paj^ o filozofii, zwany zazwyczaj wst^in do filo-
zofii.
1* Wstęp do filozofii w porównaoia le wstępnemi
zasadami innych naok.
Określenia i zasady ogólne oraz różne nwagi przygotowawcze,
napotykane we wstępie do wykładu każdej nauki, a nawet i do wię-
kszości naukowych monogiaiij, nie są bynajmniej upiększeniem reto-
rycznem, lub zahytkiom scholastyczm^ch nawyknień, nad któremi mo-
żna z h'kc»'\vażł'ni<Mii (■zeiuj)r(^dzoj przejść do por/ndku dziennego.
Prz».'oi\vni<\ »iw(' l>*>j'H'ia i wiadomości wstł^pno stanowią konieczny
puukt wyjścia dla każdej uauki i zazuaczają przewodnie zasady,
I
§ 1,1. WSręP DO FILOZOFII I .NAUKI 8PKCTAŁNB. 5
któmd DMika się rządzi w dalszych swych badaniach i od których
kulego uwzględnienia zależy ])u t.p i prawidłowy rozwój tych ba^
dsń. Ztąd też pochodzi, źe pogląd na przedmiot i metody danej naaki,
aa jej stan obecny, na jej stosunek do nanfe pomocniczy cli, na nie-
wątpliwe wyniki dotychczasowych poszukiwań, na warunki postt^pu
w przyszłości i na wiele innych kwestyj ogólnych tego rouz.ijii, wy-
wiera w pr,iktvoe bezpośredni wpływ, często mimowolny i bezwiedny
]ia Dajsubteimejsze badania uczonego, na cał^ j^go pracę około rozwią-
zania szczegółowych zadań nauki.
Jeżeli się zaś zat^Łanowimy nad źródłem owych pogli^Uów mba-
dniczych w różnych naukach, to narzuca się nam w sposób oczywisty
Mt, śe nauki spec^^alnc opiorają się w tym względzie prawic wyłącz-
nie na bezpośredniej naukowej tradycyi bez osobnego rozbioru joj
tieki i bez kiytycznej oceny jej wewnętrznego znaczenia. Dotychcza-
sowe doświadczenie doprowadziło większość specyaHstów w zakresie
danej nanM do pewnych ogólnych poglądów na jej przedmiot, zada-
nia, metody i t. p., a że dzięki tym pogodom ogólnym nauka postę-
powała i dochodziła do wyników zadawalajł^rych, — więc młodsza
jSreneracya uczonych przejmuje zazwyczaj bezpośrednio te |)Oglądy op;(')l-
nv od itar-^ztj i widzi swoje zadanie nie w rozbiorze owy( h zasad
jK)dj5tawowych nauki, U ( z przedewszystkiem, a często i w yliu znie,
w dalszem prowadzeniu badań sj)ecyalnvch, t. j. w uzupełnieniu samej
miedzy odnośnie do badanego przedmiotu. Taki zaś stan rzeczy ma
za skutek, że odnośnie do kwestyj ogólnych dan(\j nauki speeyaliśei
zazwyczaj w zupełności ze sobą się zgadzają, a rozchodzą się pomię-
dzy sobą przeważnie tylko t o do treści i wyników swych badań szcze-
gółowych. Co do przedmiotu, zadań, metody, głównych wyników ta-
kich np. nauk jak astronomia, fizyka, chemia, mineralogia, botani-
ka, zoologia, historya, filologia, prawoznawstwo, teologia i t. p* panu-
je po większej części zgoda pomiędzy specyalistami, a spory zaczynają
się dopiero, gdy chodzi o pogli^d na tę lub ową kwestyą szczegółową.
Zupełnie odmiennie przedstawiają się nam te stosunki w zakresie
nloiojii. Tu tradycya naukowa nie stanowi ani wyłącznej, ani na-
wet głównej powagi przy urabianiu ogólnych ])oj(^ć i zasad. Podo-
Imież nie wystarcza powoływanie się na panujące lub ])0wszeehnie
l>rzyjf^te jło^lądy. Przeciwnie, każdy saniodziebiy myśliciel zapatruj*'
si^ na filozotią ze swego odrębnego stn^owiska i t 1m»i laż każdy z nich
ma na oku prawdę powszecliną. przez wszj^stkich uznaną i wszystkim
dowieść się dającą, to jednak, nie przyjmując tradycyjnie £rotowych
pojęć o filozofii, lecz poddając te pojęcia samodzielnemu krytycznemu
rozbiorowi, dochodzi często do wynik('>w . ()dstę])ujących od panujących
w danej chwili poglądów i przerywających wskutek tego wewnętrzną
Digitized by Google
6 § WSTĘP DO FILOZOFII I NAUKI 8PBCTAŁNB.
ciągłość rozwoju naukowego filozofii Z tego wynika, ie filozofowie
rozckodzą się w swyck zdoniaoh nie tylko odnośnie do kwestyj spe-
cjalnych, lecz przedewszystkiem i głównie odnośnie do kwestyj zaga-
dniczycK dotyczących ogólnego poglądu na przedmiot i zadania filozo-
fii, na jej stosunek do innych nauk, do twórczości umysłu, do życia,
religii, metody i t. p. To, co u spccyalistów nic daje zazwy-
czaj ])o\vo(ln do poważnych sporów, t. j. ogólne zasady danej nauki,
to w zukrt sie filozolii jest przedmiotoin nais;])rzeczniejszych zdań
i noi^lą-ilów. A ż*' inyśl naukowa dąży ws/e^d/ic i zawsze do możliwego
usiuiięcia sprzeczności, a tego dokonać nie może inaczej, jak tylko na
podstawie wszechstronnego badania kwestyj spornych, więc ujawnia
się konieczność osobnego naukowego rozbioru zasadniczych pojęć o fi-
lozofii» jako zasad ogólnych, kierujących rozwojem i dążnościami tego
odrębnego objawu żyda umysłowego.
Taki rozbiór zasadniczych pojęć o filozofii wytworzył właśnie
osobną naukę filozoficzną, wtięp do fihufii, której wykładem obecnie
się zajmujemy.
Zarzut, czyniony filozofii eo do braku stałych, ogólnie
uznanych zasad. Zaznaczony powyżej «<tan rzrrzy fo do sporu poniu-dzy rtlozołami
w pr/odinio('ic zasadniczych pojęć o tilozotii znujdzio swojo i)Ot\vicrdzciiie taktyc/nc w
szym przfliii LMi naszych poszukiwań. Zar/inanu z tc^^^o powodu tilozotii bardzo czę-^ti) zu-
pełny brak sUłych. ogólnie uznanydi zik>.id, u wskutek tego i brak koniecznych warunków
postępa niwkowego. Filozofowie, mówiono, przyswoili sobie zdanie: ^co głowa, to ronun,*
i doprowadzają takowo w praktyce do ostatecmości. Ka^jz nich trzyma się wyłącamie swego
indywidualnego poglądu na zzec^, nie oglądąjąc się na innjehf a wskutek toga wy-
twarzą ^ię w zdaniach samych filozofów o filozofii owa ehwiejność, nieolm^Ioność i sprze-
rzDość, która tak niekorzystnie wyróżnia filozofią od roazty nank i pozbawia ją wsael-
kioj cir^glości w badfiniich naukowyi 1i. Każdy tilozof, prowadzi swe badania na wla^^ną
r^jkę i dochodzi wskutek fcffo do wynikijw jemu tylko właściwych, i przez niei^o tylko
uznanych: grdy tymczasieui nauki spccyalno, opierając się na pewnych OLTÓinycb. po-
W8Zo»;liłiio przyjł*tycb zasadach wyzwalają się z pod wpływu indywidaliiego nastroju po-
jedynczego nczonego i dochodzą wskut^^k Uigo do wyników bardziej zadawalających
i zgodnych pomięd^ sobą.
Za pnykiad Uaąycsny tych nanokań na spneesnoś? filozofów pomiędzy sobą mo-
gą stużyć Badania akademkene Cycerona, a mianowicie doszła do nas drugn księga idi
pierwotnego opracowania, nosząca imię LukuUa, Z tej spr/.oezności wyprowadza
Tyccron wniosek, w iii';dr/''c prawdziwy o niczem nie powinien wypowiadać staao-
wf/yh twierdzeń, lecz zadawalać w najlcps/yni razie prawdopodobieństwem. Zob.
r*zcz«ł^jólniej Rozdz. 37 i nast. do końca. J'rz< kład polski L. liYiL^cZfiWsiUKao, Puma
fihzoficztie Cycerona. Część I. 1874, str. 13 i nast.
W nowszych czasach najpopulamiojszym pisarzem, napadającym surowo na ni^^
zgodność zdań międ^r filozolii, hył J. J. RoussiAn, który spożytkował ją jako
gomentf w celu nsprawiedliwienia zaprzeczą|ącej odpowiedzi na znakomitą kwestą i
deniii dyźońskiej o wpływie nank na uszlachetnienie ohyczajów. Zoh. jego Di90tmn mr
ka seitneee et ks artf 1750, Podtng zdania niektórych histoiyków literatury
Digrtized by Goo<?'
§ 1,1. WSTĘP DO FILOZOFII I NAUKI SPKCYALNK. 7
Roma pod tym względom była ksią&s, którą LiU(MjI-1B4U>i (f 1552) wydał p. t. Vro(;y-
wmarnwia adver»ua Utterat et Httendos.
WńM prac ostatniej doby, dotjrkąjącyeh tej kwestjń aa szcso^ólną ttwa^(.> za>
>lu^je: Fr. Bbintano, Utiber <lie OrUnde der EntmuiMgttng anf fihSoaophitdtcm
Gebifłf 1874,
W nssTr'] litomturze liczny yMiót owych narzekań na filozofią i naukę w o'yMi\
oraz obrun«; ich prznnwkn tvn( /ansutoni, zawi* r! w sobie: Rozpra^rn vful przijinjnami
nvłaczających nauhum tnnienuui, odradzając i/rh -^^u; iv różnych wirkach Hiviaf'i. A. Soł.-
TTK0W1C2A, 1828. l'oruiuio bo|jratego hi.st4>ry< znenfo i literackiego matervahi, rzccit
jednak nie jest traktowana zo stanowiska kiytyczncgo.
Rozbiór krytjcai}' powyższego tarzota co do spncocsności zdań w zakrosie iilo-
lofii podaje mows uniwersytecka H. Stbuteoo: Cechy dutrakłerystyetne filozofii i jfj
naeteme i por&wnaiue e innemi naukom 1875. (E'nekład St. Tohaszewskikoo). Str.
U i nast^: ,W rzc< zy samej, nab /.y przyznać, źo przedmiot filozofii nie da sit* zrazn
dokładnie okrc>li« . sami filozofowie; nie zgadzają sit» nii<;dzy sobą względem takicli pytui
pk: cn to jr-it tilozotia'^ tio r/PL'n dąży? co st:inowi if>j cłó^^nf. rzeczywiste z^idaniu,
oJrużmai.\'e jii. od inn\ch nauk? jakii' specyalne tilozotiizne zadania wypływają z jej
iatoty? i tak dalej. Podobnież ni*' została jeszcze o-^tatł-czni'' roztrzygniętą kwestya
metody tilozoti«^znej : czy filozofia ma rozwijać swe poglądy li tylko na mocy oderwauycb
lil^iiflń tonunu i jak pająk snuć ze siebie swą paji^czynę.— c/y też wedle metody in-
<lnk«g;jnąj» na podobieństwo pszczoły, szokać mateiyala dla swych poglądów zewnątrz
ńelile? Tsź sama nieolereśloność i taż sama niezj^roda praebija się również we wszystkich
spe^alujch naukach filozofii. Filozofowie do dziś dnia jeszcze sio nie zgodzili co do
płównego przedmlota logiki, metafizyki, psychologii, estetyki, etyki; ile jest systematów
tiloioficznych, tyleż i n')żnyeh określeń tych nank. O niezgodzie pogladńw na tilnzotią i nau-
ki filozoficzne, zachodzącej pośród dyletantów tiio/itticznyeh i specy ili-r.'t\v iiiiiydi iriuk.
jaź niema co i mówić. --Tak jest w istocie, a nikt ze znających filozolit' ni«; zaprzeczy
temn, cośmy wyżej powiedzieli. Lec?, kwestya polega na tem: czy to wszystko dajo
komukolwiek prawo do stawiania filozofii poniżej nauk specyalnych, w kti'n^'ch nie spę-
kamy podobnej nieotoreślonośd, podobnej niezgody w icwestyach zaMdntczycb? — Je-
żeli dowiedziemyt że nieokreślonośó przedmiotu filozofii, niemożność zamknięcia jro
w gnaicach jakiejkolwiek specyalności, wypływa z samej istoty filozofii, a nioz<:odn fi-
loniSSw, odnośnie do jej za.sadniczych zadań, nie wykluc/.a jedności w ogólnym charakte-
rie wszystkich dążno.ści filozoficznych: natenczas, zdaje sic, nie lujdzie rzeczą dziwną, że
dojdziemy i do zupelnio innych wninskAw.... Filozofia jako dążnośi' do aamudzirhicgo
myślenia, nie może śi«; opirnu na żadnych uprzedzeniach, na żadnych przesłankach
i posrladai h, którełn- były /.a" /.rT{)uiętc wprost z frotowj^iiro niiiteryalu hi.storyi lic/, żadnej
krvtyki. .Samodzieluoiłc nadaje każdemu umysłowi filozofującemu prawo zwracania swej
uwagi, przy wytwarzaniu poglądu na świat, przedewszystkieni na łr przedmioty i kwc-
Mjre, które szczególniej pobudzają go do myślenia, i badania właśnie tych stron ogólnego
ktirienia, które, wedle j^ przekonania, służą za niezbędną podstawę do rozwiązania
glNuych zagadnień filozofii. A ponieważ infere.s, pobud/aja.cy do myślenia filozoficzno-
go, jest bardzo rozmaitym zo względu na różność osobników i czasów, i zatr/.ymuje uwa-
myśliciela na różnych pr/ediuiotach : to rzecz naturalna, żc z toj nr/mrutośfi intere-
*>w lilozoficznych, 1)0 wstają zariiwno różne określenia {)r/cdiniotu filozofii, jako też i różne
kierunki hadania i i)oznawRn!a t^iro przedmiotu.... Filo/.utiu nie była by płodem sani^Hlzidncgo
myślenia, gdyby nie zawierała w sobie możności tak różnych sposolM'»w określania swego przód-
wotu, gdył)y ogranicnto zgóry liadania nmysła filozoficznego jakiembąd z trądy cyjn<«m lub em-
póyesnem pojęciem swego przedmiotu. Określenia filozofii, poglądów na nią, nie przyj-
tuyą filozofowie jako gotowego, z zewnątrz otrzymanego materyału, do którcgoby się
Digitized by Google
8 § l,a WSTęP DO FIŁOZOFn JAKO SAMODZIELNA NAUKA.
stosowali Im sładnej apnedni^* krytjki, jak to m nuejaoo we waijatidch haijdk
kach; prsec!\mio, iatota filo7.ofii wymaga, aby samo omacsenie joj przedmiotu było wr
nikłem uprzedniecro rozbioni i kr}'tyki, wynikiem samodewlneffo inysit nia i filosofowania."
Zoh. t\ iu względom także: S. Pawupki. KUka irwafj n pndstnine i ffrnn>C(uh filo-
zofii lb78, str. 2ina8t. W. I>rTOsr,AWsKi. (J uhi-cni/ni słanie filozofii. HiMiDteka Warszawska.
T. III, 190 i nast Z. ( i abryelski, Czetn filozofia Jest a czem będzie 1801, atr. 38 i oasL
2. Wstęp do filoiofii jako samodzielna nauka filozofiesna.
Rozbiór krytyczny zasadmczych pojo/' o filozofii uznaliśmy wy-
żf^j (§ 1) za przedmiot osobnej nauki filozoficznej. Tymczasem mo-
źnaby zapytać: czy kwestye, stanowiące treóó wstępu do JUoio/U, za-
wierają w 8obie w samej rzeczy przedmiot wystarczający do wytwo-
rzenia osobnej nauki; przedmiot, z jednej strony doś6 samod^elny,
a z drugiej dość rozległ, aby jego badanie zasługiwało na miano
atobnef noM filozoficznej?
Wielu myślicieli nie podziela tego zdania. Wielu sądzi, će nale-,
ty przystąpić do filozofii bi^zpośrednio, bez żadnych wstępnych poszu-
kiwali; >;inie badania filozoficzne wykażą, lzciu jest filozofia. Tak
np. Heoeu dowodził, że filo/otii nie można określać przed faktycznem
rozwiuit^c iiui j< j treści. Filozofia jest. wedhijj; mego, „swobodnym
aktem myśli itreier Akt des Denkens • i wytwarza ^erzengt* nwój
przedmir>t. więc dopiero w końcu swego |)ochodii może wyjaśnić swoją
treść [ Enc^klopitdie der philosophischen Wissensrha/ten 1817. Werke.
T. VI, 1840 str. 25 i nast.). W tym duchu i J. Gołuchowski w Lek-
a/i wstępnej do mfkładu filozofii z r. 1822 (fiibl. Warsz., 18i2, T. II,
227) mówi: „Jest filozofia jak ów wąś, którym wyobrażają wieczność:
jej początek z końcem si^ styka i aby początek byt jasny, trzeba jui
być na końcu... Filozofia na definicyach kończy się, nie zaś od nick-^
się zaczyna.^ Podobnie J. Kbbheb w Wykłudńt synUmatycznym filoMof^\
1849 (Dzieła^ T. I, 1877, str. 2 i nast.): „Dopiero w samym rozwoju
treści filozofia zdoła usprawiedliwić osnowtj swoją; dopiero w samem
swojem postępowaniu zdoła wytłómaczyć się z i^ostępowaiiia tt»go,
wszelkie tedy dokładniejsze wyjaśnienia i dowody przed rozpoczęciem
samej osnowy, byłyby przedwczesne, byłyby rzeczą dobrej wiary, ale
nie imiii jt^riiości rzt b liu j.'^ T w najnowszych czasac)i myśl tę wygło-
sił W. DziEDUszYOKi. który swe Roztrząsania filozoficzne o podstawach
pewności ludzkiej^ 1802, rozpoczyna temi słowy : „Trudno określić c
jest filozofia i określać tego nie potrzeba. Lepiej wejść w rzecz samą
odraził i wniknąć w jo j wnętrze, a każdy pozna wtedy, że filozofią ni
jest to, co bywa jej mianem często przezywane.'' Wskutek tego
potykamy całe sysUmaia /UotoJUj oraz encyhhpsdys nadb JUoio,
w których vimtąp do fiU>zoĄ% nie jest traktowany jako osobna
§ 1,2. WSTfP BO FILOZOFII JAKO SAMODZIELNA NAUKA. 9
lecs sprowadca się w najlepszym razie do szeregu nwag przygoto-
wawczych, zaznaczających w krótkości stanowisko autora i jogo po-
glądy na tilozofm w ogóle, bez wsziclistroiiuef^o i kryty tznogo uza-
sadnienia tyełi poglądów. Należą tu szczególniej odnośne prace Hegla,
FtóCHJiKA, LoTZEuo, Di URiNOA, Ctrasmanna. Kremkha i iunych.
Takie lekkie traktowanie zasadniczyeh pojt;e o tilozofii sprzeci-
wia się jednak istocie samej filozofii i pociąga za sobą jak iiajgorsze
następstwa dla dalszych badań filozoficznych.
I tak: li Filozofia chce być przedcwszystkiem nauką krytyczną^
lecs nie jest nią, gdy swych pojęć o własnej swojej istocie nie opiera
na możliwie gruntownym i kzytycsnym rozbiorze odnośnych nauko-
wych danych.
2) Bez takiego rozbiorą filozof nie zdaje sobie należ^^t^j spra-
wy: zkąd pochodzą jego poglądy na filozofią, jaka jest ich wartość
istotna — lecz podlega rozlicznym przypadkow^nn i postronn>^n wpły-
wom tradycyi. chowania, sekciarstwa i t. p. naruszającym samo-
dzielność i niezależność jego sądu o rzeczach.
Nareszcie. 3^ nie można spuścić z oka i tego. że Itrak naukowej
śclsltości i krytyczności co do zasadniczych i)oj^ć o filozofii zaszczepia
w iimysl zbyt często skrzywione lub błędne dążności, uniemożliwiają-
ce dokładne postawienie, a tem bardziej prawidłowe rozwiązanie szcze-
gółowych kwestyj filozoficznych.
Dla uniknięcia wszystkich tych zboczeń nale^ tedy z możliwą
gnmtownością wyjaśnić pojęcia o filozofii i uzasadnić je wszechstronnie
i krytycznie.
Żądania powyższemu zadosyć uczynić można tylko, traktując
więp do filozofii jako osobną naukę filozoficzną. Zasadnicze poji^c ia
o filozofii stanowią zupełnie samodzielny, zamknit^ty w sobie przedmiot
hsdania, przedmiot, w każdym razie nie mniej saniod/ieiny i zanikniq-
ty w sobie, jak przedmiot wielu innych nauk filozoficzny di. - - np.
teoryi poznaiua, lub teoryi pit^kiiM 'ZN-li estetyki, lub teoryi moralno.śid
czyli etyki i t. p. Nadto filozofia w og/ilnym rozwoju życia umysło-
wego jest objawem odi-t^bnym. wyróżiiiaiłieym sif^ całym szeregiem cech
charakterystycznych od iimych współrzędnych objaw-Ar, od nauk spe-
cyalnych, od poczyi i sztuki, od religii i t. p. i dla tego na równi
z iiiemi może i powinna się stać przedmiotem osobnego naukowego
badania, osobnej nauki, mającej na oku r ozbiór kwestyj : czem jest fi-
lozofia w swej istocie? jakie są jej zadania i cele? do czego dąży?
jską drogą swe dążności osiągnąć winna? i t. p. A że, nareszcie, filo-
zofia znajduje się w ścisłym związku z pozostałemi objawami życia
omysłowego, wskutek czego rozbiór jej istoty pociąga za sobą wszech-
Btsonne wyjaśnienie jej stosunku do tych objawów, jej zależności od
Digitized by Googl
10 § 1,2. WSTĘP BO FIŁOZOFn JAKO SAMODZlJtŁMA NAUKA.
nich i wpływa na nie i t. p., przeto i tutaj ])rzedstawia si^ nam ro-
zległy przedmiot badania, nadający się w połączeniu z powyższemi
kwesty aiTii do wytworzenia osobnej naukowej całości o treści równie
samodzielnej i cliiu.iktirystycznej, jak boc:atej i doniosłej. I pod t^Tn
względem nic ma terly najiDmejszego powodu ruzliiorowi krytycznemu
zasadniczych pojęć o iilozoiii odmawiać eharakteni samodzielnej nauki
filozoficznej. To też na podstawie l)a«lań taku h myślicieli nowszych
czasów, jak: Bacon, Uescabtes, BoHMii, Hpinoza, Malebbanche. Nkwton,
L(X3KR, LfiiBNiTz, Berkeley, Wołpf, HuM£f GoNDiLLAC, Kant, Fichte,
Schkllin(},.Tacobi, Hegel, Hbbbabt^Gołuchowski, AmpebBjTeentowski,
CoMTB i inni, rozwiana się zaznaczona wyżej (§ 1) osobna nauka tu^tę-
pu do filozofii i znalazła opracowanie systematyczne w całym szeregu
dzieł, począwszy od Al. BAmcoABTENA Fił*m*/ii ogólnej aż do współczesnyck
prac Fbohschauheba, H. Spencera, Tibbbohikna, StbChpła, Wundta,
Olłć-Łapbi7kb'a, Babthblbht St. Hilaib£'a, Ładda, Yołbbłta, Paul-
SBKA i wielu innych.
l. Liiteratura wstępu do filozofii. Woheo zamętu poj«.'ć, panującego
w nowszych czasach na polu tilozoHi po upndku 7. jodnoj strony l)07\^2'lędne2ro idoaliznm
HL'<rla, a z druLMoj materyaliznłu ; wobec znakoinityi-li po«!tpp6w nauk sppcjaln\ rłi.
w szczfjnlnftśpi pr/.yrodnirzycb. usuwający- 'li w swiadoinnsi i naroiluw cywilizowanyidi
Itadania uhizuliczuo na jtlau dalszy. — punowny iD/Jiiur za^saduiczych pojęć o hlozotii
okazał sii; rzecrzą konieczny i wskutek togo zjawił sic w ostatnich czasach szer^ po-
ważnych prac, ntajiicy* h za przedmiot wsłęij do filozofii, jako samodńeliią naukę tloaih
iicasną* Dla wyjaśnienia historycznego n»wojn tej nanki i wcolo zapoznania catytelaika
z bogactwom różnorodnymi poglądów myślicieli na wstępne kwestye filozofii, zaznaczamy
tntaj szczegółowo te poszukiwania filozoficzne, które da^ początek współczesnym opra-
cowaniom kryfycznego wst<}pu do filozofii.
W tym przcł^lądzio literatury cytuj*: tylko tc ostatnie wydania dzi<'l. / kr<.rcmi
sam się zapoznałem. W widu wypadkach i'-tiiic.j;\ wydaniu liądź inne, ł)ądź now.szc, kUirych
odszuka<:- należy w odpowiednich bibliogratiacb lub w Hist^ryi filozofii UEBEKWEdA, wyd.
7-0 1880 — 1888.
Bacon, 2iovum orgcmum ftcientuu-um 1620. De (UgniUlie tt augmentit aeieniktnm
1623. Works ed. Spedding 1857. Dzieła te zawierają w sobie krj^tyczny pogląd oa
ówczesny stan nauki w og61e» a filozofii w szczególności i starają się wykazać że filo-
zofia i nauka nie polegają na rozwoju oderwanych lecz na rozbiorze realnych
własności nsetrzy i to przy pomocy metody obeerwa^^i i doświadczenia. Metod<; liakona
wyłożył po polsku MicHAł. WiszKiswBiu w pnu^y; Bakona metoda Uomaceenia natmy
1834. Nowo wyd. 1876.
OKsrARTFs. Discoiirs (ie la melhmk Hnzprawa o tmłodzie. Przekład polski
W. DuHazYcKiKuu 1878. Me4iłaHtmes <h primo phihmphia 1041. RoimyMania nad
zasadami filozofii, przekląć pol>ki .1. K. Dworzaczka 1885. Frincipia philosophiat
1644. Ct, l de principiLs cogniłwnU humanae, Gearres philosophiąne od. L. Ainiś-
Martin 1888. Kartezyusz zagłębia się w ostateczne podstawy filozofii i pojmnje jąjako
wynik rozwoju życiowego człowieka i z tego stanowiska przedstawia genezę wlasnynk
poglądów filozoficznych, począwssgr od l>ezwzględnego wątpienia, pnyrtem rozbiera mmdtf
Digitized by Googl
§ 1,2,1. ŁITSBATDKA WSTĘPU DO FILOZOFII. 11
iigólno pnwidłowcu prac^ na poio filoasotii, doprowadzającej do ja.<ny(>h i pewny* h pojijć
BAmiB, Tim dem drdfadtm Ld>en des Menadien, Vkrgig Fragen ton dtr Sede,
Pwe, napisano 1620 i 162:3 r. a ogłoszone drukiem 1660. Schrifttłn lhI. K. W. S<'liit.'liIor
Przekład francuzki T.. C\. St. Martin a 1800 r. Jedynie uczucie oświecone świa-
ttem iHwkiem i odrodzemt diu lia dają. wf»dług łi(»hnjepo. P-kojmię prawdjr. Na toj pod-
stawie rozwija on w duchu mistycznym swój pogląd na świat.
Spinoza, Ethun ordine geor/tcłrico deniomłrału 1677. h^dit. liiuder lRł;i. Prze -
kład polski A. Tasrala 18S8. Filozofią ląrzy Spinoza zasadniczo jak riiij.śri.ślej z mo-
nliio>religijnym WfWojm. al<»wkka i dla tego wykład swego filozoiicznogu na świat
pogłąla oa^jrwa etyką,
Małsbbamchb, De la recherche de ta v&Uł ou Ton iraite de la nałttre de Veai*rU
de Vhomme et de VuBage guU doit faire pour ^fUer I crreKr datis les nciencea 1674.
Ostetaie wyd. pnj adMb aatora 1712. fh iwrea, od. J. Simon 1H12. Jest to rodząf
teoryi poznania, opartej na rozbiorze zmysli.w, wyobraźni (iniagination), iniły>łu ('•/y>t<'}jro
'Irsprif pur*. skłnnno^^ci i namił^tności (inolinaticii. passions). w cflti wykazania. /,<• fylko
iąi^iosśc duchowa z iioi,nem, źriidłcin prawdy, iiiD/f tioprowadzi' do prawrl/iwfj tilozotii.
Strea2cxeiuu poglądów Malehrancbea w tym wzgb.nlzio zawierają w suiue jego: Kntrc-
Ikw iw kt metaphifsiq%te et nutria rcUyhn 1688.
Kbwtok, NatmraUe plaloMpkiae principia maUiemaHea 1687. Nowe wydanie
1972. Są to pnewainie sasady filowticaaiego pojmowania przyrody, ale traocia księga
tego diieia lawiem safasem wyJdad ogólnych prawideł /Uozofowawia (ro^lao pliiłoso-
pbasdi), adogąjących dotąd na bliższą uwagę.
I-fOcKE, An essay etmeeming h^n»;<n underHtanding 16M. Works ed. St. .lohn
18M. Celem fCL^o traktatu o umyśle ludzkim jest wełlłtięr nntora (ks. 1. ro?.. 1. i; iM,
oknp?ili('- ..początek, pewność i <rranice wiedzy Ind/.kioj. jako t<'ż zasady i st<»pnie wiary,
mnieiuauia i zgody." Rozpada i-it; on na c/tfry k>ii.:.a, z których I-sza traktuje o idfte-h
wrodawnycb, Il-ga u ideat;b w ogóle. Ill-(ia o w> iaza( li i mowie, IV-ta o wiedzy i lunic-
iDiniii. Rozbiór idoj amysło i sprowadzenie ich do pierwotnych czynników psychicznych
aonsacyi i refleksyi Locke poczyttye za koniacsny waranok prawdziwoj filozofii. Wyjąt^
ki z tego dzieła Lokka ntoeyl umiejętnie i pfz^ożył na język polski A. Cyankikwicz:
ho^ka et^ rnySU m LoUdsa o roeunme htdekim teyjiU 171^.
I EIBNITZ, Nouv€aux esmie tur 1'entcndeynind humnin. llzcez nafłi^ana już w r.
1704, lecz wydana drukiem dopiero w półwieku po śinion i Leibniea. 176.'), ()<mvres phi-
losophioup:*, fil. P. Janet T. L 1866. Dzieło to jest krytyką powyż<złHj-o dzieła ł.nkka.
które Leibnitz jednak w przedmowio nazywa „nn des plus heaus et des plus e-iim- s
oavrages de ce teinp^." Ma ono toniu,' (lialotrn pomi^^d/y Vilaletein i Teofilem, z kr<>iyvdj
pierwszy wypowiada poglądy hokka, a drugi Lc;il>uilza. Tudział odpowiada w zupeł>
Dości podziałowi dzieła Loicka. Sprowadzenie pracy umysłowej, objawów myśli ludzkioj
do pewBjch prawd zasadniczych, z charakterem powszechnej koniecznoj»ci (necessitó uni-
feneUe), — oto dąiżność waulldąl prawdziwej filozofii, wedłag Leibnitza.
Bkbkkłbt« a tnaHae eo/neeming łhe principU's of hwman hum huUje 1710. Ed.
with prolegonit na, awMrtations etc. C^. P. Krauth 1886. Rzecz o zofiadach poznania, prze-
kład policki F. J EZiERSKlEłio 18JK). Traktat ten. jłodoltnin jak i poprzedni*' //ijmuie
pierwszorzędne stanowisko w dziejach tenryi po/nania. ale po.świ«^'nny je^t /.ara/jMu kwe-
styom dotyczącym zasadniczych podstaw wszelkiej w ogóle tilozodi, jako rozróżnienia
prawdy od mniemań ułudnych.
Gh. Wolff, rkUomphia ratitnudie aw togiea 1728. Wyd. 3-ie 17-10. Digcumai
protHmiHarie de pkUoeepkia in genere. Autor ehamkt«!ryzuje tntaj wiedzę historyczną,
fiemfistną i makmaltyatnąt dowodząc że pierwsza ma charakter mpiryejsny (cognitio
Digrtized by Google
12 § 1,2,1. ŁITERATUBA WSTĘPU DO FIŁOZOFIL
eomm ąooe amit, atąne fiimt), Mtotnia ma na cela Mdcm poamanie neay (cognitat]
ąoaatitatiji ronun), podcns gdy imtaj filoBoiicmąj, WoUr, sa pnykładem ŁeRmit
przypisuje charakter raą/onaiMff, polog^ący na ol^atnieniu matefyahi empitycoieg^ '
s punktu widzenia je^ przyczyn (oognltio lationis coruro quae sunt htąne fiunt).
Tutaj w}Tnionić nalnży i pracę ucznia Wolffa J. Cn. riOTTsrTTFPA. p. t. Ersłc
Oi'ihtdr fUr grmmmfni Welłweinheit. 1-sze wyd. 17;vV przołożoną na nasz język pod
prłłt^ikiyn i z pr/cdiuowii Wawhzyńi a Mitzlek i>k Koi,*»k pod napisem: Pieticsse praw-
dy calej /iUiZo/ii, w której wszystkie fiUizufskie nauki przyzwoitym porząilkieM wyłożone
% na dwie ttęści podzidone są, kwoli iym, którzy publicztde w ^cademiach kkcyt hkrą
1700. W pneklad^e tym wydano jednak tylko część, obejmującą logikę. Popraedsa ją
tc»^, awierająey tre^oĘwooMM do fHotofii w poiemse^noki, gdsie jesi mowa o jcg po*
joein^ zadaniOf maaenin i podziale (Co do tego pnekladn sob. mój Wykkid tytfmo'
iyctt^f kffikL T. I. 1870, etr. 176 i nasŁ.
Home. Enquiry ronrcming kuman understanding 1748. Ed. with notes by T.
H. Oronn 1H78. Tr:iktat ton rozwija dalej /i-^afly I^kka i dochodzi do wnio-
sku, że przodmiotem poznania, więc i filosofii, sią tylko aimut^ potniędzy idetmU^
i fakty.
CoNDiLLAC, Essai HHf l origiM des connuiiisanees hunmit^ea. '2 tomy, 1746. Trait^
da atntaium 1764. OeuTies 1622. lVaktat o wraieniiadi Mmy»łmych, przekład
polski A. L&MGsao 18S7. Roswąjąjąc konsenkwentnie owady aensoalismn, Kondyllik
pizycsyntt się do krytycznej oeeny znaczenia wnM zmyslowyek dla tloioficsnego po-
znania rzeczy.
Tu. Rkio, Inęuiry inło thc human mind 170:3. Works ed. by D. Stewart
Autor jest głńwnjTn przedstawicielem filozofii szkockiej, obrońcą zasady zdrmrf^o mz^sąd-
ku czyli zmf/^bf poicszcihy^rfio (common sence), obejmującego wszw^tkie prawdy zusałiiii-
cze jak teoretycziuj tak i praktycznej filozofii. Zna<^zenio t<'j ><zkoły pok'*rft na tcm. że
zwróciła szcze^róluą uwagę na podmiotowe, psychologiczne pod::>tawy tilozotii, na dane
wewnętrznego przeświadczenia.
Al. Baumoabtbn, PhSotophia generdliśy ed. FOzster 1770, Jeit to pieiwaM
dzieło roztiząsające, wedłng wskazówek CAi. Wolffa, zasadnicze pojęcia o iilowili w spo*
9ól» systema^ciny w osobnej nankowąj całości, nazwanąj filozofią ogStMą^ a odpoi
jąeej podanemu powyżej okre.ślcniu ui»(qmi do fih»^ (§ 1). Treść t^ ddela stanowią]
następujące przedmioty: notio, certitudo, objectnm philosophtoe, nesne, ntilltae phikwo-
phiae, libertas phiiosophandi et<\
Kant, Kritik der reinen Vemnnfl 1781. Wyd. 2-gie uzupełnione przez autora
Prolegmnenn zu eiiifr jeden kiiHftigen Metaphtffnk. (Ue ais Wis.sru.scluift irird
auftreten kónnen 1783. 'Ireść tego dzieła wcielił Kaut po częiici do drugiego wydania
krytyH czystego rozumu, Kritik der praktischen Yemun/i 1787. Kritik der UrłheiUkra/t
1790. Werke ed, Satietwtein 1867 i nast Temi pracami Kant położył fondament Ary-^
ttf^tmu filozoficznego, który .stał się punktem wyjścia dla całego dalszego rozwoju liłc
zotii i w^^warl wpływ stanowej na współczesne pojęcia o samej filozofii i jej stosookn
do reszty objawów życia umysłowego.
.1. O. FicHTE, Ueber den Tiegriff der Wisseuschafhlehre oder der sogenannien
Phifnsophie 1704. Werke ed. J. H. Fichte 184.") Filozofia rozpatrywaną tu jest jako
nauk;!, okieslajura trp«f' (fłełialt) i formę wszystkicii innych nauk, czyli jako nauka nmk.
Powinna una .^tanowii je<iuolity ftystenutt wio<l7y. wyprowadzony z jednej najvvviaz*y
zasady (Griindsatzj, którą może być, według Fioht^jgo, tylko sani podmiot myślący t.j^
iwiadomaići nasze ja.
SoflBŁŁiMo, (%Ócr dk M9glidiJKU emer Ferm der Pkibmphie aberhM^ l\
Sif9tem de$ tranneendmitakH Idealinma 1800. Weike 1836 i nast Podmiotowy,
l78r>
ii
by Google
§ 1,2,1. UTEBATDRA WSTĘPU DO FILOZOFU.
13
Ijektjrwny idealizm Fichtego stara t^u^, Sclielling uzupełnić rozbiorom przyrody, (/.yni to
jednak lAwniei z pnnkta widzenia idaaljstjcznych ])rze^buiek. Filozofia jest wediug
uągo objawom ^intelektoalnej czysUt duchowej i twónstej wyobraźni (intellectnelle, tein
gcirtige nad prodnctiTe Anschannng).*
Fb. H. Jacobi. Ueber das Untetwhmen Erittciamus, die Vemunfl zu Ver-
ffoiide zu bringen 1800. dm gdttiichm Dingen 1811. Worko od. Fr. Krsppen
1SI2 — 18-20. Prace povryŻ8ze zawierają w sobie krytyk*; filozofii Kanta i S<hellinga,
a przyjmują'- za pod«:tAWf' fakty śiciculofmKci fTlKitsnrlion th s liewu.sstsoins) .starają sio
w^kazai. ż»' tiiozoiia prawdziwa jest wynikiem bezpośrodniogo poczucia najwyższy*!!
prawd seroa ludzkiego ((rcinttth) o Bogu, wolności i nieśmiertelno.śoi, czyli wynikiem
ttiary Hlozoficznoj. Wszelkie dowody rozoniowe tych prawd, wszelka spftkulai\va nau-
kowa i fiknoficama sawierają w sobie, wetUng Jacobiego, petitio principii i obracają hv:
w błędnych kołach bec wyjada.
Hbobł, PhSnomenokgie det Oeittes 1807. EneykU^pSUe dfr phUoiiopkucKm
WmenKhfiften 1817 wyd. Skjio pomnożone przez autora 1830, Werke 18;V2 — 1840.
Enryklopodya po k^>tkira watępU' obejmuje logikę, tilozotią przyrody i łilozotią ducha.
Rnrw.tj odmvanc?j. abstrakcyjnej myśli przy pomocy metody dialektycznej stanowi isto-
t-; tilozotii. według Hegla. Właściwego frsfępu dn filozufii w jego systomacie nie ma,
wynika to z tego. co si»; o nim już wyżej istr. N) powiedziało.
HsafiAKT, Lehf buch zur Eirdeitung m die Fhilosophie 181:1. Workc ed. }Iar-
tenstom T. I. 1860. Nowe oddaielne wyd. 1883. Urobienie poj^c (Bearbettang der Be*
giiffe) jest, wedłng- Herbarta, aadanie fUoiofii. Z tego Btanowiska rozpatruje on w tej
ptacy kweatye asadnifse, dotyciąoe treSei t metody fliosofii. Książka ta, jak w ogcile
dzieła Herbarta oraz większość prac, wyszłycb z jego Rskoly, odznacza się ścisłością okre-
śleń i jasnością wykładu^ opieia się jednak na szeregu zg6iy po¥rziętycb zatiad, ście-
fllisjącyrh bardzo zakres poszukiwań tilozoticznych.
I. GoMJCHOWsKi. IHe Philosophir in ihrrn} Vr>'hnl1niss zutn I^ebcn gnnzer Yolker
n7id rin:rl/ier Mrusrhni 1H'>>. Pi-zeklad polski spcir/ądził, podobno. Ksawery Broniko-
traucuzki księżna ( "zktwehtyń.ska. Donosi o tern Fsfreicher. ale nie podaje szcze-
gółów tyci wydań. ł'ouijmo u.silnych sUiran, w żadnej z dostł^pnych dla nmie biblo-
tek, piseUad6w tych odnaleść nie mogłem. Pkzelclad rosyjski wydał akademik D. Wsa-
zDnBtJ, w 1834 r. We wstępie autor oświadcza, ie nie zamierza wyłożyć swąj filozofii,
ani mOwić o rćinych systematacb filozoficznych, gdyz wstępującym do pizedsionlca filozo-
lii nie należy za.szczepia(' zamiłowania do pewnej szkoły, ani wetrętn do innych, lecz nale*
JĘT pizedstawić im ideę fibiznfii w jej czystości i żywotności, aby się zachwycali jej ponę-
timn widokiem i timilow ali inądrość. Stosownie do tej myśli przewodniej, autor rozpatruje
zmrtfme tilozotii i dla życia nnr >duw, a w szczególności jpj stosunek do nauk, rdujH
I }'nri»ttra, Je-^t fo pra<ja, zasłuL^ująca dotąd na liliżhZą uwagt; z j)o\vodu jtodniosłcfo
p«łglądu na zadania i dążności tilozotii. Mówimy też o niej niżej przy rozbiorae siosun-
Ictt filozofii do życia § 12,7.
A. M* AMPtRB, Ettai tur ta pkihtopkk des temcea ou expo9Uum a»iaŁiHque
fmt cktmfieaihn mOurHle de touUa fes cmnaiamees humaineB, T. I. 182)4. T. II.
ISSa Obok szeregu uwagr wstępnych nad naulcą i filozofią w ogóle, dzieło to zajmuje
głównie klaąyfikaąją wiedzy ludzkiąj (zob. niźq}).
Br. F. Trentowski, Orundlage der umver8eUen Pkilonophie 18:17. Po rozbiorze
kryterium dośteiadczenin. rozumu (Yemunft) i wre-;^< io spostrzeganiu (Wahmehnjmig),
antor nazywa swoją filozotią spostrze/jawczą ( \V;vhnieliniTinsr>iphilosoiiliie'i. I względnia
ooa poprzednie systenmty i dla tego ma rbanikter uniwerMilng. Nastrpnic iH''»wi o me-
toitie i p(fdziale tilozoiii. Dzieło obejmuje tedy treść nauki wst<ipnej do tilozolii, ule ję>t
l^&wnie wstępem do szczegółowych poglądów filozofii Trontowskiego. Zauważmy tutaj,
Digitized by Google
u
§ 1,2,1. LITERATURA WSTĘPU DO FILOZOm
iie Wakmduimiff (aninailTmio) Tnntowaki w pAśniojszych pracach omaos bowjb
polskim wymem mff»ł, a Libelt w ocenie tego didda wyiaiem iatirtaeme (Pitma
MfitejMe. T. V. 1851. 8tr. 61).
AuursTE CoMTE, Coun de fkUosophie jmiłiue. G tomów, 1830 — 1842. Wyd.
4-te 1877. Filozofia pozyt^-wna sprowa l/.a si(,', wedłag Comte'a, do pnsedHtawi^ia ogól-
nych wyników nauk spp( yalny* h ; zti^d dzieło jor^n mn za przedmiot nie tyło filozofią, ja-
ko s;nnodzieln!\ naiik<>. trcśi' nauk .spocyalnych. a niian<)wi( i(v niat<łnmtyki, astronomii,
fizyki, i hciiiiii. biologii i socyologii. Xa szrzogólną uwarrę zashigtijo jogo .wiidkie pra-
wo* tr/och stanów w rozwoju umysłowym człowiuka, jakiomi 8ą: ttdogia, metafizyka^
1 wtuka pozytywwL. jSob. pod tym względem niżej § 10,i.
Powyźsse prace posloiyly sa punkt wyjścia dla nerega nowsąycfa dziel, mąją^di
aa pnedmiot zasadaicse pojęcia o filoiofiŁ Stosownie do danych aamacaonydi w po-
wyższych pracach, nowsze te dzieła ząj^ się bliższem roztrzi^aniem głównych kwr>styj
wstępu do filozofii, a mianowicie, roztrząsaniem istoty filozofii, jcg stosunku do innych
objawów życia umysłowego, oraz warnnki'iw jpj prawidłoweo-o rozwoju. Kwesty« tc,
traktowanł' z wi»;k>;zj\ lul> inniejszii gruntów no.ścią i wszoł-le^t i (innością stanowią też głr>-
wną freśr nastęi)ują4y(h ważniejszych dziel z zakresu uat^pu do filozofii, wydanych
w ustarni( h ])ięciu dzieniątka^-h lat.
Jl. l LKici, Dos Chrundprincip der PMIoiopAtc kriHaeh und speadatw eniwiekdł.
2 tomy. 1845. 1846. Jest to rozbiór historyczno^rytyczny różnych kierunków illoswfii
w cela wyjaśnienia zasadniczego na nią poglądu.
E. F. FisoHKB, OrundM&ge det l^fstem der FkUcsophie wkr EneyUopadie der
phUosnphlftchen WisHcnschaften. T. 1. Kr<'itki wstęp, logika i filozofia przyrody 1R48.
r. il. Antropologia i etyka 1850. T. Iii. Filozofia religii 1855. Stanowisko antoia
heglonkio.
William Hamilton-. Discussums o» j}}ii}nsn],]ii/ l.s.VJ. Wyd. ;i-io Pr/y
rozbior/.e zasad ni<*zy eh pojei- o tilozotii autor opiera sii; na i)Oi:lądarh Lokka, llumea
i lioida, ale za/nac/a zai-azem konie<'zno.ś«' uzupełnienia tych poglądów przez kryty<'yz«i
Kanta. Zob. też dzieło .Iohk 9r. Miłł*a An exammaiion of HamUtons jihiUm-
phy 1866w
J. Frobsohawikr, EildeUung t» die FkOotopMe 186& T^: Die PkOotopkie
ais Idealwissemchaft und Syetem. Zur EitdeiUmg tn die Philogophie 1884. W oata*
tniem z tych dzieł, antor stara sie gł<')wnie wykazai- udział wyobraźni w filozofii. W tym
też duchu napisane jerro dzieło: Si^sfmi drr l'litiositphie im Umrigs 1892.
II. KiiTRK. Kuri/klopadir der jiJiilosnphischeu WiMftcnmhdfłnt. T. I. W^^tęp i me-
todologia isiii'. 'P. II. Fizyka lst;:{. r. |||, Nauki moraln(> 18G4. Wał^ obejmu-
je tutaj historyczno-kry tyczny pogląU nu zasadnicze zadania hlozotii.
G. Tbadłow, Einieitung in die PhHonophie und EncyJdopSdie Śer JPkUottophie
1862. .Test to knotki refen^jący podręcznik.
Hbrbrbt Spbnobb, a »yttem of tynfheiie pkSUmphff* T. I. Fir$t prineiplet
1862. Wyd. .Vte 1«80. Piertntze zaBody^ przekład polski J. K. Potockikoo 1888. T. 11
i III. The prineiplea nf hioUujy 18G4 i 1807. 2 wyd. 187H. T. IV i V. The prind-
pita of pitychofofftf 185'). Wyd. :i-ie 1881. T. VI. VII i VIII. The jmnciph-s of *^
nolofpf. Dotąd wydano T. I .socyologii ISTr.. w^-d. '.U u- ISS.^) i T. II 1H7!> - 1S8.'>.
oraz początek T. III-go Krrleftimtiinl ł»,'.7/7f//ł/w.v. IHIK). I'rzeklad pohki .1. K. Potockik-
(10 ISSU i nast. Do 8o<yoIogii odnogi .się też pnica Spencera Shtdy of fuKwloyy Ib76,
pi-zełożonu p. t. Wat^p do tUM i/oloi/ii przez II. (ioldbrroa 1884. Nareszcie T. IX i S
(«łego dzieftti: The principlen of ełhiea 1802—1803. Ta należy dzieło praygotowa
z tego zakresn p. t. The data of effttcs 1870. Przekład polski pod nie dość
ty talem: Zajady etyki wydał .1. Kabłowioz 1884. Poncząfąee streezcMnie
§ 1,2,1. LITEKATURA WSTĘPU DO FILOZOFII.
15
t^go ftysłematu filozofii syntetycznej Spontera podaje J. H. Coluss: An epUontc of tJw
tjfn^eik pkilonf>2)hy 1881), ons B. F. Undbbwood: Herbert Spencer* SjfHthetic PhHo-
•f^Ay 1891. ChM3nkte(tj9tyetBjm lyBem systemata Speni^ent jest di^ość oparria filo*
aHu na daojdi doświadcMEDia, w ogóle aa zasadach nauk prayrodnicaycht w sgcsególnośd
zal na teoiyi rnswojn. Ddeto jego: Pierwsze zasady ma rharaktor wstępu do filozofii,
pojętej jako poznanie rzeoz.y wyplywają^^o z na jicyższydi uogUnień. Todstawą zaś dla
f.'h TifHri'»lnioń są dla Spencera nio badania krytr»"znp nad i^tot.i filo/Aitii w oęri'l<'. Incz
wyniki n.iuk specyalnych. uznanych br'Z[)OŃr('(lriio z.i nie po«llfL^ij;\'f' wąfjiliw.łśri w tej
forniiłi, w jakiej się ono w tyrli naukach przedstawiają. Tu nuh/y tnż \v>|K»iiinier o loz-
priwath Spencera: T/łc gem^is of science 1854. The cUmsification of łhe .scienn-s lSf34.
ZmAmaume także w T. U-gim jego Essay acientific, political and »peculałive. Nowe
3 tomy 184»1. Szkice filozofictne. Przekład polski. Dwie częśoi. 188:).
ytBA, Introduełwn A la pkiUmphk. Wji. ^ 1804. Autor broni dtalektyki
H^la i stira si<j upnorstępnić jeg^Ji filozofią.
.1. H. V. KiRCBMANN. Die Lehrr vorn Yorstellm aJjt Einlntuwj ot die fhUoSOphie
W4. Thl'*'/ Kahrhifnnua drr rhihmphie 1877. Wyd. 2-gic 1881. W płerwszem z tyeh
dzif-t lutdr uznaj*' naukc myślenia za najwłaściwszy WHt^p do iilozotii; w drugiom wy-
kłada w ^pi/s^■i^ iHi[miaruy swój pocfląd n?i tilo/otią.
.1. M. (.'. Duhamel, Den metluuUs (Iuhm les sciencta de nitson n- un nt \W}7>,
Wyd. 3-i'io 1885. Jak już tytuł pokazuje jest to praca nietodologicznłi. rozpatrująca
miedzy ioaemi zarówno istot-; jak i metody ilozofii (Zob. niżej).
G. A. LindnbRt Ewkitung tn don Sfitdiwn der JPhUosojihie 1866. Krótki, ale
praczający podręcznik wgtępu do filozofii.
TiBEROHiKN. Introduetwn d In philmophie et in^^aratioti d la metaphyńgtte 1868.
Wyd. 1880. Dzieło to wyjaŃnia zasadnicze Icwestye o filozofii na podstawie rozle<
bi.MtorTr'zno-krytył'znec-0 inaterj*ału.
.T. (l. MAcyicAB, .1 fikeieh of a phUomphy. Cześć I. Umysł 18<>8. Cz. II. Ma-
t<»r>a 18<»8. C'z. ITI. .Skład chemiczny elementów pr/.yrody 1870. f'z. IV'. Hiul(>«^ja
i teudycca 1874. Toż .samo w treściwym wykład/ie p. t. A science primtr 1S78. Sta-
Bowisko autora w zasadzie empiryczno: z topo zaś .stanowiska dochodzi do uznania naj-
wyższego nminin. Boga. Za fizynnik łączący ducłi i niaterją przyjmuje etor. Traktuje
wniem wielo o znaicaemn filozofii w stosunku do innycti nauk.
A. Stbudel, PIttUmphie m Umrieg, Ogąań I-sza tearefyczna 1871. Częw druga:
fiot(^ jyrakiyczna 1877 — 188.5. Wst4»p do tego dzieła, osobno wydany po .śmierci
autora p. t. DoJt goldene A B C der Philosophie 185)1. traktuje o pojfjciu i zadaniu filo-
zofii, oraz o jej formie i metodzie. .Jest to praca samodzielna, krytyczna, odznaczająca si»;
dncłieni prawdziwie filozofiranym. ('zy.^t^i niiłośł'ią prawdy i «iiłą pr/cknnania. Sanicnm zaś
dziełu zawierającemu wykłatl filozofii w ezt<'rcc h tomach, l>rak należytego skupienia
ł sy>teniatycznQŚci. Autor stara się zająć stanowi><ko prztHimiotowe, rzeczowe, wolne od
wfaolastycznego rozwoju samych tylko pojęć abstrakt yjuych.
J. J. Bamuity, Fh&onpkie ale Orientirung Ubet die Wdt 1872. Za punkt wyj-
Ma siuźą autorowi czysto podmiotowe objawy myślenia. Od nieb antor usUąje przejść
do realnego poznania rzeczy.
JOroen Ho .na 'Mk'VKR^ Philosophische Zeiifragen 1870. 2-gie wyd. 1874. PrzekUul
pohki p. t. r<'i,ifhiri)ł/ rozhiór Hf>i}}ezesnych kwentyj filozoficznych 187:*. .lest to zbiiir
IK'iii-/.^jąry<b rozpraw, dotyczących znaczenia filozofii i jej stosunku do inn.\fli objawów
żjód iniiy>ł()wejiT(. Na s/czcij^rdną uwaij*.' za-lii'_'ii ją rnzdzialy : Filozofia ic naszydt tzitsitch,
S^mtenw i pin ządck moralny. Religia i filozofia, Systemafy filozoficzne i przyszłość filozofii.
H. LOTZB, System der PhUonophie. T. I. Logika 1874. Wyd. S-gie 1881. T. 11.
Metaib^yka 1879. Wjd. 2-gie 1874. Istnieją przekhidy top^o dzieła na francnzki i angiel-
Digitized by
16
§ 1,2,1. LITERATURA WSTĘPU DO riŁOZOFII.
tłki. Stanowisko aaton w ogóle kty^cnie; mft on na oka empitycaie dane, x ktAijch
dochodii do wyników idealisfycmycb. Kweetgrom stoli naadnic^rm o filoMAi nie po*
ówięca osobnych po^^zukiwań.
E. DOhhinh. Curmis der Philosophie ais strrftgivisMf' nsch/j fflichn- Weliansi hauung
vnil T,»'ht''i>tgrsUiltntig 1875. Treść: o łiycic o fimrodzio. o świir^mio^iM o moralności,
hptileizfiistwie i Listoryi. Autor opiora sit; hłv,poar(Hlnia na wiedzy empirycznej i Stara
si^ połączyć filozofią jak najściślej l luorainym rozwojem społcozności.
A. RiEUL, Ueber Begńff und Form der Philosophie. Eine aUgemeine Eiideiłun^
in dat Shtdmm der PhUoaophie 1873. Togoi: Der p/nŁoeopkiache KrUkitmue und mmt
Bedenimig fUr ^ potiikfe WtumttAafL T. L GeeOiMe und MeUiode des pkitom»pki'
aeften KriHaeimu 1876. T. II, Część 1. Die Hnnlihen und łogUchen Grttndla^fn der
Erkenntnifts 1870. Tom II, (>ść 2. Zur Wiafirtisi hafi.stheorie und Meiaj^ymk 1887.
W pierwszej z tych prac autor określa fnn7.nfią w duchu Fii litcgo jako naukę o świa-
domości (Rpwus.stseinslohrp'). w driiri'^! pr^* . hod/.i na stanowisko nowokantyzmu i dowo-
d7,i, /.«' ti!i>7()łia w istofi** swojej jest tooryą i krytyką poznania rzeczy. Z toęro fstano*
wiska (luk tuje zarówno o jej uiotodzie, jak o jej stosunku do innych naiik. Tu naleśr
jijowd. Uf*ioi. autora p. t. Lr ber icissetischafłlieJie und nictUwitatenschaftliehe I^Uoeopkk
1688, w której broni filosofit wnaokowej,** mającej wiele wspólnego z pozytywianen
GoDite'a (soIk wyśąj str. U).
i). GdUNO, 8tf»iem der Kriiitdien Piuloeaphie, 2 tomy 1874 i 1875. Tom I tego
dsidla obejmuje usłęp, dążący do lunipebienia kiytycysmu Kanta z punkta widaeoia
«nankowąj** filozotił i w tjm duchu rozpatruje zasadnicze pojęcia o filozofii.
WiLH. ToBiAs. (Jmizm <lrr Philnmphtr 1875. Prara piy.rważnie polemicaDt,
krytykujący popflądy liiiuuanna. I lelnilioltza, Ilartmanna i innych na tilozulią.
G. Lkwes. Prnhlenis o/" li/r and mind. Tr/y serye w pięciu t4łmafh 1874—1879.
4-t« wyd. 1888. J'r/ekład polski trstąpu oraz pierwszego zag^adni(>uia (irranice wiedzy)
Hporządził J. K. PoTOCKi: Zagadmenia dudta i życia (Podstawy prtetwutdatema) 1892.
I^^wes nazywa w pnedmowie całe to dzieło ^systematycinym wilępem do filowfii nan*
ki." W pierwszej caofei wstępu do tego diieto, traktającej o »metod»e naukowej i j^*
zastosowaniu do metafizyki," autor występaje a obroną nieta€zyki, jako nanki o «nąiogól«
nioi>zT« h zasadacli." Dru«,'a aaś cs^ść tych wstępnych poszukiwań zawiera okwślenif
zadań jak metafizyki, tak i w o^f^do filozofii i jpj podstaw paychologicmycbi oraz wyldad
prawideł fńoznfciwnuui (the rulos of philojjophishiiii,').
lioH. Ukas.sman. Whtsemchaftdehre odrr Philosophie 1876. I. Donkiehre.
II. Wissenslehre. III. Rrkenntni.sslehre. IV. Weinheitslchre. (Nauka njytilcnia, wiodzy
poznania i mądro.ści). Dzieło pod wieloma względami zachęcające do myślenia i poucza-
jące, lecz bes ścisłych •nan1n>wych podstaw.
K. L. MioBSUtT, Sifliem der P&ileMt^pMe alt exader Wisseneefto/Ł 6 tomów
1676-1881. Obejmuje, po krótkim wstępie, logikę, filoaofią przyrody, flloiofią ducha
i filozofią historyi. Stanowisko autora przeważnie hegloskie.
O. Fi.O«EL, Die Probleme der Philosophie und ihre Losungen. Hlsfm-mh-hńtisck
dtmjfHleUt 1876. Wyd. 3-ciel893. Jest to książka pouczająca, szczególniej pod względem histo-
rycznym, stanowisko za.ś filozoficzne autora jest dość ciasnp szkoły Herfiarta (zob. wyżej str. 18).
E. La AS. Kunts Analogien der Erfnhrung IBIC). Jilnditytniis und roHitivismus.T. 1.
Część historyczna 1879. T. 11. Etyka 1882. T. 111. Teorya poznania 1884. Są to ba-
dania ciekawo ie względu na dążność oparcia pozytywimn naiasadaeb kr)-tycznyeb. Ale
wskntek tej dążności antor piseknusa aakies liistoiycaiego po^ylywiann i wytwata
własną metafizykę, pomimo zasadniczego zaprzeczenia jej doniosloód.
li. AVBNARIUH, Philosophie aU Dfiih ii der Welt genuiss dem iVMCIJ» detUeitlrim
KrafknaoMet 1876. Kritik der reintn Erfahrung, T. i. 1888. T. U. 1890. Zhr mm-
Digitized by Googl
I
§ 1,2,1. LIIS&ATUBA WSTĘFU DO l^IŁOZOm. 17
!^hUrh.f Wńfłipijriff 1891. Awtor usilujo oprzeć wiedzo w ocrólf. wi^T i tilo/<>fi;\, iia no-
v-t'j j»od-'r«w!(', li mianowicie na czystem doHwui<1czi nm^ maj;ir» >ii ■>■>. rrr-p' wvi;\*'ZTii<-' (łanu
pratiiuiioiowt', V. uisuuu.eiem wdzelkirb podmiotowych dodatk--iv. iym przcduiiotowyia
c^junikiem czystego doświadczenia ma bjć czucie (Kmptindung), znajdujące swój wy-
ns w mdbff. Ztąd wynika sasadnieM udaaiie filoiofii: okreflić procesy pozoawcse czjli
teopetycme oiByBlii, spoeobem anaUt^aojm, jako saleine od pewnych anian centralnego
oigaoa nerwowego. Poniewai saś ws^tkie odnofne dane c^steigo doświadcaenła wy*
rażają się w stosunkach formalnych, dających 91% okroilić matonatycznic, przeto autor
dochodzi do fomuilnrj t^oryi poznania, opartej na psychottsoTCmych podstawach. Osta-
i^'axif arniki tiIoxotI(2no to^^o formnlizmu przedstawia autor w sposófi bardziej przyst<,'-
pny. iuho 7.aw-."/c jak sam wyznaje, indywidualny, w o?tatni«'j z powyŻAj wy-
mienionych })ra('. ( łkii/ujc sio jodnak w końcu, według autora (str. 12. U;i, 112 i nast.),
że naturalny pogląd aa swiat odpowiada wyiuo^^om czyskyu po}^'lądu i że nieuia powo-
da oAitępywać od nie^ zamdnicato. Wracamy tedy w ten sposób znown do naiwnego
realiBna, jak to s aamego puczątka w^ntek pnnkta wyj^;ia autora przewidzieć można
byio.
P. A. Bkbtaułd, htltroductiona d la recherdtei de» eauKtpreimiret 1876. 2>gie wyd.
1H91. r)/.ii>ło to odnosi sfa} głównie do metody filozofii. Zob. poniżej rozdział o metodzie.
Hebmavn' Wot.fk, Speculałioii und Phiłosojjhie. 2 tomy, 1878. Wyd. 2-gie
l^^^. Autor htara >i'; wyka/.a- «trony ujotimo spokulacyi filozoficznej i lurytycyzmu Kan-
u n* rumowiska f iupinzuiu psycholoL-^irznej^^n auLrielskioj filozofii.
Sh- H. HoDiJsti.N, The phUm<>}ihii o( Ui/U-ction^ 2 tomy 1878. Autor rozbiera
zasadnicze kwestye, dotyczące tilozolii, w trzech ksirgach p. t. Aitulysis of aspeds, Ana-
lym of demaUt i Analysis of fhewmem. Na szczególną uwagi^ zasługują wzdaiaiy
0 stosonim fUoooiii do naok empirycznych, o zasadnicstych faktach świadomości jako pod*
smwy wszelkiej filozofii i t p. Aator broni przeważnie stanowiakn filozofii szkockiej,
mianowicie teoryi zmyitłu iunrszechnego (c(nnmon sense) Reida, uzapelnianej w wieln
miejsf ach idealizmem llcrkeley a. W tynt ducha napisaną teź jest rozprawa tegoi anto>
rm p. t Tlie reorgaimatuńi of phiłmophy 1880.
L. FnrroT-, Lfk prcłiminaires dr la phiłoHophic 1879. Rozróżniają!* cztery ro-
u/^iic ;ilnych funkcyj ludzkośi i. jako to: życie praktyczne. >/.tukł.*. lilozuliłi (uauk«,*)
1 itilli^k^ autor rozpatruje .szczcguiowo tilozoliji; mówi o tr/.ech joj gałęziach: logicznej,
fenomenalnej czyli pozytywnej i metafizycznej i stara się bliżej określić warunki jej
neCodologiczncgo rozwoju.
M. J* MONBAD, Denkrkhtur^en der neuerm Zeit. Eine hitkehe B^ndschau 1679.
Wyd. niemieckie szwedzkiego oryginała pizy udziale autora. Książka aąjmująca, zawie-
m krytyczny pogląd na współczesne realistyczne kierunki m3*śli z idealistycznego
panlttu widzenia.
Tł r4t»M?n. La philosophie scimfifiqne 1^<^0. Autor broni gorąco filozofii i jej
charakteru naukowego przedwko jednostronnym po^da. ituii (Jointe a.
G. Glouau, Ah}'UiS der phihsophi*i<hen Grttudirus.',iitschufteu. T. I. Forma i ])ra-
Ha ru«.iiu ducha 1880. T. 11. Istota, i za.«>adnicze formy świadomego ducha (teorya po-
znania i nauka o ideach) 1888. Autor uwzgli^dnia głównie badania Steinthala nad ję-
zykoznawstwem i psychologią narodów i stara się pny ich pomocy wyjaśnić istotę i za-
dsoia filozofii
L. BoDBDKAU, Thśork dea tcicncea, 2 tomy 1882. Do nauk zalicza autor logi-
kę csąyli teoryą poznania, matematykę, dynamik<:. fi/yki;. chemią, morfologią i prakseolo-
iń^. 1 przypi-njąc każdej z nirh osobną metodę (iudukiya, dedukcya, obserwał^ya. ekspe-
ryment, inT«-*j:ra< ya cliemiczna, purównaoie i konekeyaj, określa bliżej istotę badou lUozo-
Hcsnych i naukowych.
8l«wr«, W«(«v do tloiofii. ^
Digitized by Google
18
§ 1,2,1. UTEBATUBA WSTĘPU DO FIŁOZOFU.
W. Dti.tiikv, Eii(fi'!f)(}irf iji die GH^łr.'itriM9rnschafł<'n, T. I. 188.5. 0«ir'')żniaj;v.'
ściślo nauki o duchu oi] mmk i)r?ymdiiirzv. ti. mitor <t!\r^ sił; wykazać, że uie mctatizjka,
lecz teorya poznanLi i p.s> ihulugia powinu) l»vr jjDdstawą te} nauki.
E. i»K T*EKSSKNC^:, Len Orlginca 1883. Obszerae dziolo, pełne doniosłości, rozbi©-
rające ze stanowiska dineś4fKń^i^ zarówno problemata posmaalA noc^', jak i pro-
blomata kosmologiczne i antropologricsme, oiaz kwostye początku mominosct i religiŁ
W. WiNDRUiAiiDf PirStudien 1881 Zbiór oddiiełnych n»praw i mów, odno*
ssącgrch si^ gfiównie do kwestjj z zakresu wstępu do filozofii.
Thom. ]NUoiTlRSt fjecturea on pfiilosophy 1885. Pierwsza serja tych lekcyj po-
św^ił^coną jest zasadnimm poj<i(.*ioin o łilo/ołii w og^óle, rozpatrĄ wanyiu g-łównic ze sta-
nowiska p^yrholofrir/nejro. Przy tern autor tiw/.'_''lpflnia ■^zc/pn-ółowo kwe^^tye o i^^tone
tiloz<itii, iMHlące przedmiotom sporu w o^tatnicłi czasach i przez to wywody jogo zasła^'
ją na szezeculnn uwag^ij.
Ch. Rksouyikr, EaiiHWic d mie drnHi/icatiw syntematkiue des dmtrines ^hilim'
phhjueSy 2 tom^r 1885 i 1886. Autor bierze za punkt w^j.śoia krytycyzm Kanta i ns
tej podjłtawie zajmajo nię bliższem określeniem jak zadań i metody filozofii w ogóle, tak
i w szczególności różnycb kierunków i szkól filozoficznych.
Hueo Dklfp, Die HaupirtMeme der FhUtaophie und Rdigum 1886. Dzieło to
traktuje o teoretycznych, religijnych i metafizycznych /.adaniach filozofii i stara się je wy-
jaśni*- ze stanowiska filozoficzno-religijneg-o. Rozwinięcie op)lnego na ŚMriat poglądo
z tego -tnnnwi-kn wvlnżvł mitnr w dziele: Phih>9nphif des Gemuths 1803.
.SiHiMi'KLL. KittleiłuiH/ Iii dir I 'Ji tIusnj.Jdi isśC). Ks\ą7.kt\ napisami w duchu szko-
ły Herharta (zoh. wyżej str. 13). Po krutkini \v>tt jn--. aułoi zajinnjf' ^i.. historyezno-kr}"-
tyezriym rozbiorem różnych kierunków i szkół ua polu teoretycznej i prakty cznej tilozotii,
oiaz filozofii religii.
A. Spib, EaguUaea de phHoaophie criHąue 1887. Rozbiór celu i pizedmiotu (1«
but et 1 objet) filozofii, stanowi główną treść togo dzielą, które nadto bada kry^rsnie
wzajemny do siebie stosunek nauk empirycznych i spokulaeyi iilozotii^znej. Ten sam przed-
miot rozpatrywał tenże autor poprzednio w pracy niemieckiej : Kmjńrie und Phil/K^ophie 1876.
L. ITallkr. AUes in Allen 18KS. Wykład całkowitej Hlozotii. rozdzielotu j n%
trzy czMŚci- wtfdmfilcę. mffnfirifUę i nułapsi/ehikę. iWj^rt m względu na sanio(]/.i«-ln'
pofflądy aiitiir;\. aic hrz wartości, lecz traktowana po dyletancko. ł>f*7 należytej krytyki
i syst^Mnatyczuości. .Stanowisko autora panteistyczny mistycyzm, rozwyany przy pomocy
metody dyalektycznej.
Cb. w. Shiku>8, PkUasophia u^ma ar ^en^ of fhe 8cienee»f wyd. 8>ie 1888.
Itzecz napisana ze stanowiska scholastycznego.
J. Mac Cosn, Fint and fundamenUd trutka 1889. Dzieło to zawiera w eobie
pogląd na zasadnicze prawdy tilozotii, spritwadzająca się, według autora, do pewnych
Itezpośrednich danych nsi^zej świadomości. to prawdy piorwotoe (primitire troths),
wypływa jficp / inTniryjnyi h /dolności umysłu, t. j pierwotn** wrażenia, wierzenia, s:\dy
i njnnlnc \vyiu;i'_Miii;i. il mc \v!;iz 7 ży<'}»'m i rozwojem nmv^łu. W tym dnchii szkockiej
lihr/.ulii, rozpiitrujł.! <iiitor wszechstronni*- lilo/nd^ i pomimo jicwneg^o hniku krytyki wy-
kazuje w sposółi poucza j}i<y doniosłość liezpo.srcdniego. naturalnego poj^lądu na s\riat.
łJ. ScuKFFLER, Die Gruitdtogen dfr WmemthnU 1888. Traktując o nauce
w ogóle, autor rozpatruje zarazem filozoii.^ i jej stosunek do innych nauk. Treść, nie^
ebaotyezna tegv dzieła obejmuje: I. System fizyczny i matematyczny, U. logkaoiyr
111. filozoficzny, IV. uniwersalny, V. ałisolutny.
W. Wi NbT, Sfjułejn der Philosophir 1889. 'l>eśc tego dzieła obejmuje: Wi
traktująey o zadania<'h i podziale filozofii, następnie: I. O myśleniu, TI. O poznaniu,
III. C) pojęciach umysłu, IV. O ideach transcendoatnych, V. Zasady filozofii prz^Tody,
§ 1,2,1. LITERATURA WSTĘPU DO FfŁOZOFD. 19
V]. Filozofia duoha. Całość jest wielce poiimjącą, pobudza do saniod zielnego niyiilenia i za-
wiera w sohip hoęratp matoryały do krytyi-znepo wyjaśnienia zasadniczych pojoć o tilo-
2i>^\ i jfj stoMiiiku do innych nauk, "Zi^zoffólnifj do pr7^ mdoznawstwa. Tn należą roz-
prawy Wundta u tiiozotii i stosiiukii do innyi-h nauk w jego Esmys
.). IUkthelkict St. UiLAiHii, La jihilosophk dawt scs rapp<yrtft arec Irtt sciencen et
U r^Sgitm 1869. Jeet to gorąca obrona filossofii jako nauki i jako iciary filozoficzni (Ift
f«i philoiophiqoo) oa podstawie rasległeffo poglądu na rozwój dziejowy filoiofii.
P. ItkwuTR, Coun de fhikmptue premiire. Tkśorit gótótde de Veutendement 1889.
Ma to być nsapelnieDłe filozofii Goiiite*a, którą autor nabywa drugą filozofią. Podąje
teiaj aż 15 praw pierwszej fikttofil, które po rzt^ici dotyczą metody filozofii.
L. OlU:-I^PRUXK, La philosophu^ ct le tempn prtiteHł 180fK Rozh7.ns;ij;^r ws/orb-
-tronnie istot- filozofii, jej stosunek do H/tuki, nauki i życia, autor w duchu krytyki
prakty<^.ne£r<) ru^umu Kanta zazmu^ głównie śeisly związek badan filozoficznych z ro-
zwojem moralnym ry.łowieka.
Max Kauffmann, Fundametite tlcr Erkcnntnisstheorie und WMSemcha/hlehre 1890.
JeiŁ to iMfg9 do filozofii^ nazwanej pizea anton ^imanentną," a mającej na olcn nauko-
«8 pitedstawienie doświadczalnej tzeczjwistodd bez wszelkicb dodatków ^metafi^cz-
OjdL*
G. T. liADD, Introdiictum to fhUosophy. An inquiry after a ratwnol gystem of
KknUfic prhicijiłea i» their rdatwn to itUmate reaiili/ 1801. Dzieło to zaliczyć nale-
żv do najlepszycij opracowań nanki wsti'pnej do filozotii. 1'rói z rozbioru pojęcia filozofii,
jrj /•->nUĄ. jf*i -^fot^nnku do nauk szez<*^'ółowych, jty dui lia i uictfMly. autor zajmuje się
w [.'111 dx.i«le zarazem rozpatrzeniem rłV/nyf"h kierunków myśli tilozoticzucj, b/czeg^ólniej
dogmatyznm, skeptycyzrau i krytycyzmu, i podaje eucyklopedyaaiy zarys nauk filozoficz-
nych. Stanowisko wyraźnie zaznaczone idealnego realizmu*
R. Fałckbmbebo, Uther die gegenwartige Lage der PAtlowpftif 1891. Poucza*
jąa mowa uniwersytecka} rozpatrująca współczesne stanowisko filozofii w rozwoju nauk
i ijcia mnyslowego.
* Spickeb, Die Ursaehen des Yerfatta der Fhilosophif in nlter and neuei' Zeił
ł^^^2. Dzieło to zasługuje na szczególną uwagę z powodu wszechstronnego historyczoe-
Ł'o i t*^retycznosro rozbioru stosunku filozofii do religii, czv!i do owcjo ,.tran-''-<-nd<»ntal-
uego in>t\ nktn." ktńry. wedłag autora, wytwarza rf"li'_'i;\. W jf j /.unirdhaiiiii widzi autor
^łuwn^ pr/\''7\ ri'; upadku tilo/.otii w różnyrli cpokiii h ru/wuju umy.-^lou ei/o, jak również
i w naiizej. Trzy l^m należy zauważyć, żo autor religią pojmuje lilozołi« znie, nie do-
gmatycznie.
YoŁKBŁTf YortrSge zur Einfiihrung in die FhUoMphie der Gegenwarł 1893.
Rncz wielce pożyteczna, jako wstęp do stud3'ów filozoficznych, napisana popularnie. Za-
wiera w sobie ogólny pogląd na filozofią bieżącego wieku, rozbiór zadań filozofii jako
iMuki, wreszcie rozbiór stosunku filozofii do życia, religii i kultury.
Fr. Paulskn. Einh^if}(iifj i„ iUf PlnJmophie 18t»2. 'i-gie wyd. 1804. Autor rozpo-
Ttyna od rozbioru istoty i ziia<Z('uia tilo/.dfii. Filozotin określa jakn dnżnnś;- Jo wytwo-
ro-nia całokształtu piłitj'; o /.wia./ku. iir/yf/ynif i /n r zf-nin w szcchr/.ci zy (str. M). Jest ona
wła.ściwie łiirt-mczfHuiH uiedzi/ ftaukoiirj ( Inbc^-^riil allcr wissenschaftlicbeii Krkenntniss.
"<łf. 19). Z togo stanowiska autor następnie roztrząsa szczeg»iłowo główne problemuta
Mtafi^^lu i teoryi poznaniai oraz dodatkowo etyki.
Literatura polSkaf dotycząca zasadniczych pojęć o filozofii, nie posiada do-
tąd dzielą roztiz^ąiących ca^ obszar nauld wstępnej do filozofii, lecz mieści się bądź
» poj<<.Iynczycb urywkowych rozprawach, bądź w dziełach, mających za przedmiot szer-
^7.& poglądy filozoficzne, a traktujących kwestye wstępne tylko dodatkowo. W celu ato-
ii owydatniaua ciągłości w rozwoju filozofii a nas i pnniiaieżnego uwzględnienia swoj-
Digitized by Google
20
§ 1,2,1. JUTERATUBA WSTĘPU DO FILOZOFII
sldch pnc, wyiDieniain tntaj. o ile wiem. wszj-stko. co tylko na tera polu zasługuje na
uwagij w na«i7ej lłteratur/,o. ł^raenp przez to prz^»< i\v-lz!uła4^ owemu umyślnemu zanied-
bywaniu swojskiej literatury, na kor/.ysr obcej, jaki t;i!o si*^' u nas zwycrzajem prawie
powskiechnym. W tym przeglądzie tr/yruaiu sii- rnwnież porzf^dkti chroaologiczn^o,
przjczem jednak ptizniejszo praco autorów obok pierwszej wymieuiam.
FUozofia obyczajów i rozumu do tcszystki^ ruc»y, lU6n fod rozum hiidń jW-
padają, w u-ybomych mcayach Bhutąca, z fratlCUtkitiffO tut pdtki język u^hźona prza
ks. Akdbceja Bromir8XIEGO 1762. Jest to pnekl«d pośiAiertnego dzieła ks. J. I^ip
ltAB80N'A (UT. 1870 f 1750), p. t £a phUosophk (^icoMe A Um» ks objełs dc lettyril
et de la rai^on 1754. Niewidka ta książka (str. 288) zawiera w aobie Wtt^ do filo-
zofiiy Oz. 1. Filozofia obyczajów (o nauce obyczajów, o stanie politycznym, o metafizyre
i teologii). C'z. II. Filoznfin rożiinm (o logice, o sztuce nTnotwor-kif-j*. o tizyco).
który nas tutaj zajmuje, mńwi o iiiozorti w powszecimośti, o filozofach dawnych i t^^ra-
żniejszych i o pniorze roziiinu luil/kietro. Na czele znajdujemy zdanie nast<jpują e
„( złu wiek, który uie ma wiadomości o filoM>lii, nie tak swoim, jako cudzym raczej rozn-
tnem nądsi się ; mówi bowiam tak tylko jako ci, ktdn^ pned nim bylŁ Zaś iilinof po*
trafia w to, źe ci, któisy po nim nastąpią, mówić tak będą, jako on.* Następnie mm
jest o Eartesjusza i jego zasiągach dla filosofii "W jego też dachn, cboć w fonue
zbyt oiywkowej, afbiystycznej traktowano są wszystkie kwestye filozoficzne tej książki.
loN. WaODEK, O naukach icyzwohnych w powszechności i szczególności kt^gi dwit
1780. Pomimo powyższego tytułu, dzieło to, wydane w Il/.ymic przez jednopfo z przj.
jiiciół autora, obejmuje tylko k^ięirę pierwszą; przy drupiej autora śmierć zaskoczyła;
z niej wydawi-a liułac/ył tu tylko naj)isane przez autora „kawałki" o języku ojczystym,
oraz o dwóch uezonych językach, f^reckim i łacińakuu. Jest to rodzaj filozotii uauk wy-
zwolonych, które autor określa jako ^nauki do obyczajów chwalebnych i przyjemnegu
z ludźmi obcowania słnżące (str. 8).** W czterech rozdziałach ^faktąje: o Istocie i po-
dziale nank, o początka nauk pięknych, o ich pizycąpiach, ieb nieomylnotid i piawdA* i
wośei. Za podstawę stożą mn dzieje nauk, psychologia władz umysłowych, oraz chan^ l
kteiystyka etnogmficzna narodów, pr/y czem broni jednak niezależności rozwoju umyritK^
wejro od warunków zewnętrznych. W nas dzieło to budzi zajęcie głównie ze stanowi-
ska klasyftkacyi nauk, < hoi' filozofia w śclsłom zna^wniii tesro słowa, i tu ustępuje aa
piau dalszy. Wyjątki z tego dzieła wydał ,JedoQ przyjaciel uauk gruntownych** w Wro-
cławiu. 1814 roku.
Początki zdrowej filozofii zyodzone z początkami rcliyii. Dzieło wydane w j(zyku
fraMMzkim przez JX. Parł dv Fanias, przełożone po polsku przez X. M. T. S. P. 2 tomy^
1789. Hómaczem jest, jak się dowiadujemy z aprobaty, ks. TDKaaao. Wskutek tend«tt4
cyi apologetyczncg, dzieło to ma właściwie charakter wykładu nanld religii, opartego je^
dnak na pewnych zasadach lilozofioznyeh. Świadczy u tern szczególniej rozdział pierwaya
który traktuje O pewnoiei, o jej inindpiacht czyli poezątkowifch prawdach i grumif^
{]. "2 — 85). Jest tu mowa n u-ątpienin mrtodycznem. czyli ]>orZ(fdnem, które nie osłar
bia pewnnśi i. le^z owszem wzmacnia domafrając sir; dowodów. Dalej napotykainr
ust^;py o tu/.y wistoscj. o podobieustwit} do prawdy, o ptiwnoM i metafizycznej, tizyc/ncj
i moralnej i o znaczciiju świadectwa. Tu wyst<;puje jeduak już na jaw doguiaty/ni, - h;i-
rakteryzujący i całe pozot$tałe dzido. Stanowisko autora w kwestyach filozoficzuyi^
w ogóle karte^yańskie, o ile tendencye teologiczne nie wpływają na zmianę nsad
8zk<^. J
J^DBZBj Śnudicki, O ntępeumoki zdań i nauk na doświadezeniu fundowaHĘfUm
Mowa miana przy otwarciu nauk w uniwer.sytocie wileńskim z r. 1799 na 18(X). Zok
Dzieła wyd. M. Balińskiego 1840, T. III, 251 — 2G9. Znakomity autor Teotyi jeslesim
orgamczuych przemawia tutąj w duebu Kauta za rozumową kiytyką danych doświadczę-
i
d by Google
§ 1,2,1. LITERATURA WSTĘPU DO FILOZOFU. 21
Bk Zob. WTjątid z (ej mowy niiej pn^ rosblone Btoscmlco filoaMflI do nauk przyrodni-
aj^, § 11.
J6z. Kał. Szaniawski^ Co jest filozofia? Niektóre my0t siuiye mogące io jwronr*
mifnhi yff iczgl^dan Ofl}X'H-kdzi na to pytanie 1802. „Nie ptzynoszę tu nmiejętnej de-
tinicyi: nie jedon 7. wielkich filozofów stracił daremnie na utworzenie jej swą pracę'* —
mówi autor (str. .'n: natomi.isf pr/tnlstawir rhrc „szczególno znamiona, z kt/irych składa*'*
sip ma definit ra filo/ofii.'* Z teg-o stanowiska iikiwi o jej ccłat b, źródło, fonnio i czę-
^ ia -h. dalej (1 „zagadnieniu w/.Ł:l(;dęni o«>'tatniej za^sady" i o użyteczności Hlozutii. Są to
Łkt«iii głuwne przedmioL} nauki wsti^pnej do flłozofii, tylko że autor traktuje o nich jak
nąjtWBciwiej (37 stronic). Filozofia jako miłość mądrości łączy w soł)ie cnotę i poznanie;
.wiiśdwym jej pizedmiotam jest nwsza sam aAwńefc." Źrddiem joj nie jest ani zmy-
Aisle (najdtjr, zmysłowość), ani roaądek^ lecz rocum, któiy .dostarcza nam taead.'*
Foratt illozaiE powinna być ttmi^ną. Co do jej poddała trzyma si$ Szaniawski głd-
Kanta. W jego też dnchu dowodzi, że określenie .ostatnie)! zasady** wszechbytu
jest ^niedosięgłym ideałom" poznania ludzkiego.
Tenże, SafJy przyjacidslne, młodnn t( czcicielom nauk i filozofii, pmgnarcmu zn4>
Ifić peiemejftzą drof/^ r/o pramlziieefji) i n i/ższego ośteierrnia 1805. Wyd. 'J-lmo 182.*^.
.Test to właściwie wst*;p do wyższego wykształcenia w o<j:ó]i\ więc nio traktuje !*pecyal-
nie o filozofii. Pomimo to autor ma na celu doprowadzić młodego adepta nauki do sa-
nopouania i tfsktnje taź o filozofii, jako „umiejętności, uwieńczającej wszelkie nuiki,
a tam samem doznpełniającf^ umysłowe i moralne wychowanie człowieka (str. 2Miy^
Z t«g[o stanowiska zastanawia się i nad iiloiofią i ziUeoa szczególniej .naukę dziejów
lioaoiŁ*
Fkuks JaboAski, Jakiej filozofii Polacy potrzebują? 1810. Bzecz, mąjąca głównie
aa celu przygotować ziomków do zrozumienia filozofii Kanta.
Tenże, O filnznfii 181 '2. C/.. 1. Wiaf^ommć n filozofii w jmwuzerhrtnśei. Cz. U.
lAujika. Cz. TU. Frzypisy i nbja.śnienia (io hgikt. W pr/.sdmowie mówi autor: „Je-
itttm w iiiniernaniu, że dla upowszechnienia filozofii w uikszym narodzie, putrzeba, aby
wyszło w mowie polskiej dzieło, które by zawierało w sobie cz(^ści następujące: I. Wia-
domsćć o filozofii w powszedmoma. IŁ Lc^ikę. III. Metafizykę. IV, Filozofią morał-
om V. Histoiyą filozofii powszechną dawną. TI. Historyą filozofii powszedmą nową.
HŁ Hlsteofyą filozofii szczególną w Polsce.* Dwie pierwsze części stanowią osnowę ni-
oi^foego dzieto. Naszego pizedmtottt dotyca^ głównie część pierwsza. Filozofią nabywa
autor ^umiejętnością wstępną, do wszystkich rozgałęzionych umiejętności przewodniczącą
"tr. W^." wspólną dla nauk moralnych i fizycznych. Z tego stanowiska zajnitijo <!ię
Miisaem okre^jleniem zadań, znaczenia i części składowych filozofii. 0|)iera <u; w tym
względzie głównie na dziele kantysty G. Em. Wentzel a Elementu philosophiae methodo
critica adomata 1807.
JÓZEF Bychowibc, Słówko o filozofii, z powodu majątrj sią zaprowadzić Szkoły
GłSwn^ w Wanzaioie 1810. Autorowi miała być pomezon;^ zjedna z katedr filozofi-
'znydi'^ we wzmiankowanej Slakole Głównej. Pismem tern chdal dać .rękojmię usilno-
H z jaką powinności swego powołania pełnić najmocniej postanawia.'' Opierając się na
fakcie „ciekawości niespokojnej i nienasyconej** umysłu ludzkiego, autor wykaząje, że
tiloiofia jest potrzebą umysłową człowieka. Następnie podąje jej określenie, jako „zbio-
ni usiłowań pomyślnych du<lia iiiyśl:v *'t,'''>. aby wlasnemi siłami, niezawiśle od mniemań
przyjętyeli, oddzielić pewnie i dobitnie ))oZ''ir od prawdy, rozwiązać zagadnienie bytu rze-
'zy i przeznaczenia człowieka tyle. ile s'u^ to rozwiązać daje (str. 2*2).'* Narwzeie nii')wi
stanie filozofii u na^ i charakter}'zujc składowe jej części. W swych poglądach filozolicz-
Dy<Ji Bychowiec pnsyłącza się głównie do nauki Fr. Bouterweka, kantysty, który później
3ti%ł ńę do filozofii uczuciowej Jaoobiogo. O dziele BomncEWSKA Ldtrbwih der phUoso-
yui^L-o i.y Google
22 § l,2,t. LITKBATUBA W8TĘFU BO FlŁOZOill.
pkudien WwmKhaften 181d, Byf^Jiowlec mówi^ ie .wytnsymiąje ać dotąd próbę fjtów n^-
lops^ch (str. SSO***
Fb. Wmu ra, Iskierka g ndertęnia »if umy9i6w pt-yśniona, czyli nad ti^kiem
0 filozofii, przez Józefa Budnowca tuipisanetn^ kUha tmag 1810. Jest to oh«;'/pmr (1:^^
>tr.) rozbiór krytyf^ny powyższej rozpmwy Bychowca. napisany w <ty]\\ wyuiuszoayiu
pr/fłsailnyni chor nie bfz £rł'fl»Hzeęo poj-M ia tilozofii, szc70'j,'ilnioj kantyznni, które^jo antor
broni gorn' 0. Podnosi także entuzya>t\ r/nic 8zania\ n sro- u któryin imiwi. ^od na-
stępnych pokoieii pewnie Platoueiii polskim" nazwanym l»<;dzie. a jego liady przyjacid-
8lóe nazywa .nieśnuertelnem dziełem,*' — „bronzu jak papieru godniejszem (str. 33, 74).^
Zamiut gieddej nazwy fOiazofii, zaleca polską dudwdoskondstwo (str. 01), » okrealeiiiB
Oyohowoa, którama zanucą ł«ak ścialoAci I jamoid, pnedwstawia swoje: ^Filoioia,
mówi (str. 100), jest okład ponądny (syitema) pomań rozumowych z cz^-stych o? jVcicw,
iMtosowany do oetatnicłi rorauno Indiki^go celów.* W końca podąje podiiał filooH^
w dacbn Kanta.
.Tan Śniahecki. O filozofii. Uzocz czytana na se«;yi lirurackiej I niw. \S ilrn-ki<'^»^)
1810. Przi/flatek do pumm o filozofii. Rzecz czj-tana 1820 r. Kaztni z rozprawą o rae-
talizy<v wytlane p. i O filozofii Kanta 1B21. Dzieła wyd. M. Balińskiego lO^YJ. T. V,
25 — 40, 49 — 112. Według ni.^h cytuj.;. W piśmie Ó filozofii Śniadecki, po klótkim,
pnebiegn lustorycznego znacMnia wynzu filozofia, dąjc jej określenie, mówiąc, ie ^jett*
to Diaka prawego myślcoia ł żyda, w ciągłej piaktyce okasywaaa (str. 28).** Nastąpiło
wystQpi\je surowo pnedwko ftlosnifii Canta, temu ^mistycyzmowi metafi^cmemii,'^ któ*
Tema .się nie godzi nadawać poważnego nazwiska filozofii (str. 'iO),** a broni prawd^wcy
filozofii przeciwko zarzutowi, jakoby była pr/yczyną rewolucyi firaucuzkiej i w ogóle
hezbożnośfi. W koń^^n wykazuje znaczrriio filozofii dla teoloL^ii t rclifrii. Przydatek do
tego pisma o filozofii ma głównie za piv,edmiot szc5;ojrńło\v;| polemik'.' przeciwko Kanto-
wi. Wobec krytycyzmu Kanta broni tutaj Śniadecki .swego son^ualiznm dogmatyezn»'iro
opierającego się na bezpośredniem zaufaniu zmysłom, bez rozbioru doniosłości ich aw iado'
ctwa.
Przy tej sposolmośd zmoAzony jostemodepnećzarzaty, jakie wygłosili M. Stbazzb-
W8KI (Jan ŚnuideeH 187&, str. 7 i nast, 257 i nast) i Al. Skóbski (Jan Śniadedń 1890
str. 138 i nast) przeciwko mojemu określeniu zaswlniczego cbankteru filozofii Śniade^
ckiego (Wykład Hysfcmatyczny Logiki. T. I. 1870, «tr. 91 i 187 i nast, oraz O filozofii
Jam Śniadeckiego, Wiek 1873, .V ll.i i nast.). W Przydaihi do pisnm o filozofii Śnia-
decki sam dokładnie charakteryzuje swoje stanowisko w na stępujących -iłowacjh: „Wy-
znnjp więr napreód, mówi (str. 52). że jestem realistą, t. j. /e w sjowai li nie p^ukam
brzmienia i wiatru, ale rzeczy... Wyznaję powtóre, że chociaż wiŁT^ę w istoty niemate-
rjalne, j&stem przecie w znaczeniu Kanta niuteryalistą, bo trzymani, /.u ni« nia>a w czło
wideo nąjogólniejszej nawet myśli, któiaby nie waięta swego początku od zmyałuw.^.
1 zDOwa, chodaz wrażeń zmysłowych, obserwacyi i doświadczeń nie mam za naolcę, ale
za matetyal do niąj, z którego rozum wywodzi i twon^r pasmo prawd ogólnych, fenome-
na zmystowe wiążących i stanowiących naukę. je.stem w.^izclako empiryMem, bo żadnyoii
myśli, pojęć, ani prawd wrodzonych umysłowi ludzkiemu nie znam i dostrzedz nie mo-
gę." W tymże duchu mówi w swej Filozofii umi/slu f>i/J.:kirgn. że „ho^ wrażeń rmy-
słowyr-h nie byłoby myślenia, i poznawanie świata materyalnogo prowadzi na*i do ]i'-t7na-
wania władz duszy (V. 12r>>." dalej, że „bez rzeczy zewnętrznych nie masz wrażcii zmy-
słowych, a bez wraieii zmysłowych nie ma.sz pojęć i myśli (str. IIO)." A że przy tem
Z drugiej strony, mówi o wierze filozoficznej i wjrzeka we wszystkich swych pisma* h
filoioficsnych na głębsze badania kiytyczne i metafizyczne, w imię zasady zdrówko ro^-
sądkn, a więc szkoły szkockiej (str. 117, 186 i nast i t d.), pizeto miałem piawo
wiedzieć, że Jest sęofloalistą i zwolennikiem szk<^ szkockiej, chociaż zasad tydi aie
§ 1,2.1. LITERATURA WSTĘPU DO FILOZOFII. 23
nrijał kouekwentiiie i wpadid w spneeznoid, o których również wapomniidoiii. W szczo-
p6|]r tutaj wdawać nie mogę.
Juz. Em. JahkowSKI, O jsnakomiłfizych nieprztijadołach filozofii i pou-udach. jalnr
mUć inotjli (lo jej mclaczanm. Tłocznik Tow. Nauk. Krak. T. VI. 1^21. str. 2*27 *271».
,Zbi<'»r prawideł, prowadząi \ i h ilo odkrycia prawdy i działania zgodnie z rnzunif m. filo-
zolią nazwnno " mnwi wwtor \>xx. "228); określa nastopnio zna<'7.oni'^ KaiifM. który poło-
'/.\\ taiuH ^iii'>ZL'«Kloiu uiindzy ruznuicm filozofującym a Z(in»\v\iii ruzsiiUku-iii (>tr. tiSl)."
»>pon»iiia poU;m o SotUtach, podkopujących powagt; tilo-iotii. i sprowadza nareszcie
przyczyny awłacsuua filoaofli do dacba ocasu, panującejj^o \r różnych wiekach} i do iiąj
J. GoaucBOWBKi, Odmsme kmtu fUozofii. Lekcja wstępna dytana w uniworsy-
t0eb wHeńskim, 1822 r. a ogłoiwma w Bibl. Wam. 1842. T. U, 225 — 268. „Ideałem
filozofii, mówi antor, jest wyśledzić i wykazać system, jaki Twórca wszechmocny w ca-
łem onirersium ukrył i do czego człowieka powołał." Z t(*<yo stanowiska określa h\m\\
iadania i doniosło^< filozofii. Uczucie i wiara jest jej konieczną podstawą. «Do fiiuzoi&i
Tt-iiie, Dumutiin nad najwtjŻHzeml zagadiiirniami czioirieka, 18(51. dwa tomy.
Dzieło po^miertDO. .,1'rzedmiotcm tego dzieła, mówi autor w przedmowie, jiist usiłowa-
nie, aby mieść walkę mitozy wiarą i rozumem.* Wiara zaś pojętą tu jest jako «po8łan'
Dica najwyższego rozomn, pnemawiąjąca do ograniczonego rozumu.* .Wszelka myśl
isnsi być wygrzana w ogniska serca.* Te zdania charakteiyzują zasadniczy pogląd Oo'
łochowskiego aa fllozoAą. Uzamdnienio tego poglądu opiera na dziejach filozofii, pocią'
'TszT od Kuita (T. D, a w potrzątkowych rozdziałach T. II-go traktuje o filozofii w ogó-
le, jej stosunku do innych nauk i o tem ^co potrzeba do zrozumienia filozijfii."
Tn nale^ wspomniana jui powyżej (t$tr. 13) niemiecka praca Gołuchowskiego
« sto^unht filozofii do życia.
.]. Kamiński, Czy język na.8Z jest filozopt:zuy ? Halir/.anin. T. I 18:iO. str.
71 — l(.t8. liozprawa co do swej treści przepełniona hrodniauii, z;islui;ujj\ca na uwagg
jedynie dla tego, że, jak mówi Pe. CRUnisKl (fiiaionja filozofii .S< hwejflora 1863, Do-
datek o fiozofi w Fdkcty str. 445), była .kopalnią nowo-okatych wyrazów* dla nass^ch
ilozofów, azcsególni^ dla Trentowskiego. Zob. o niej szczegółowo mój Wykhd Logiki
1870 str. 220 i nast. Zreaztą nie można nigdy dość pot(.pić samowoli polegającej
na obsuwaniu powszechnie pnyj«'tych terminów naukowych, kt/)re uzyskały pra-
wo ołływatelstwa we wszystkich językach europejskich, na korzyść sztuizuio wy-
nyślonych i dla nikoo-o nie zroznmiałrrh wyrazAw. niby polskich. .Fest to przesadny
iormalizm. nie świadizący /Jiyt kurzysitnic o |MviC\ naszej nad frrscią nauki, nad jej
! t«>tnyiD post<;peia, bo nie mieliliyśmy czasu zbyteczoeiro do te^^o rodzaju zal»aw. i'r/e-
lei to za przykładem liamińjskiego i Trentowskiego Skobel i liadwański starali .się wy-
hrorzyć nowe, równie ddwaczne słownictwo polskie dla medy<>yny i fizyki, ^'spominając
n oetatniem Sr. Cbansstts słusznie mówi: .są to wprost drwiny zarówno z nanki, jak
i jętSfk^ (Bibl. Warss. 1804, T. I, 552).* Jak najtrafiiiej, choć niestety bezskutecznie,
trsktowali o tej kwestyi już .Tan Śniadecki i K. Librlt. Pierwszy jeszcze w r. 1814
w Toqprawte O Jityku poMsim, mówiąc «o lekkomy.śliicm tworzeniu i przerabianiu słów
polskich, prowadząrem do zepsncia i zgTiby jłjzyka." tak sic między innomi wyraża . i,Kio-
iy pilarz jest wprz.nj. że tak powiem, my.śliwcem n» słowa- łowi syliaby, lepi je, klei,
' Tiiemi -iic pa.sie, i do takiej łepinnki nacjąrra ' ?nit' myśli, wiadomości i naukę, bu-
ii>u,i tdkA musi być nieiorcmna, uie.suiAczna, ani jtyĄ kowi. ani wzrostowi nauk nie przy-
datna (Dzieła, wyd. Balińskietro 18:17 T, 21).** Libelt Ziiś powiedział (Pw/zta jionmicj-
T. m 1860 str. 251): ,Nanid, któr^^ naukę z siebie ttam^o rozwinął i wykształcił,
V aacodowym takie języku do nozumienia ją w}'Uómaczy, bo nie ma zkąd pożyczać
Digitized by Google
24
§ 1,3,1. UTERATITRA WSTĘPU DO FIŁOZOFn
'wyiaaów; ale naród, kt6ry naukę wyfcształooną dopiflfo piaejmiye^ jako nesą^ się, nie
jako nswąjfljący dalej jąj gianice, ten nłgdj nie potrafi w swoim języka, t. j. w iry.
razach na nowe pojęcia nowo ntwommjch, zrozamiale ją wydaó..». Co wirki w j^^zrka J
jakim wypracowały, tego lat paro w przej«;tej nowym jpzykił in nmcc nie dolcaśe. Ję* I
tyk nie da ?>i*f (Hha/.u nagiąć do zrozumiałego oddania iłojtn przyjętej nauki.** ^
J. Kky.'s\^vl. Ryfi filozoficzni! nmirjetnmn. Kwartalnik naukowy krak. T. 1 i II ISió ■
i T. IV, l.'^iO. Fenomenologia dudni l^sil. Wt/khul sy.sU nudyezny filozofii, ohcjmująo) ■
wszystkie jej części w zarysk. T. I 1849: Fenomenologia. Logika. T. II 1852: Filozofia I
naittry i (fucha. Dsietaj T. I i II 1877. Część tnecia i ostatnia całego systeniatu, T«h \
mfia, niesostała opracowaną. Pogląd Eremera na filosofią w ogóle sehodad się zasadni-
czo z pogl^em dyalektyoznym Hegla, t. j. i wedtng niego filozofia jest wyu^ldein si-
monatnege rozwoju myśli (7.0)). tu str. 18). Przy tern jednak Kremer y^znacza, pray-
nąjnmiej w teorji, daleko wyraźniej potrzebę ścisłego zwiąaira filozofii z posostaieaii
naukami, jak się o trm później przekonamy.
Tenże, O nąjwdżmejgzem Zfifhiii}( filozofii iv obecnym czaMr. Praca pośmiertna. |
Dzieła, T. KII 1879, str. 7 — :iO. Za rakio naj\vażniej.szi> zadanie lilozofii uznaje tu
Kremer: przeraożenie negacyjnyeh prądów niedowiarstwa i at«iziuu przy pomocy n&uktH
wego udowodnienia istnienia duszy i jej nieśmiertelności, oraz istnienia Bo^
Szczegółowe wyjaśnienie treści powyis^reh prac zob. H. Stbuts, ^yde i yra<x j
Krmera 1881, str. 118 i nast, 166 i nast
A. Z. Krlcel. o zatcoihie fihzofii. jako przyctytuik do tamątbnia m^jej w kra-
ju nanym. Kwartalnik naukowy krak. T. III 1886, str. 1 — 50. ^Wnijdżmy i my
w samą już Hr7poHrf»dnio filozofię; nie patrzmy sio na nif\ przez teleskopy zdalcka," mó- ^
wi autor na wstępie. Zjiznacza wreszcie powody, dla których się u nas filozofia nie- |
roz^^inęła i stara sic wskazać środki jej najodpowiedniejszego zaszczepienia na nasz\Tii j
gruncie. Koniecznym u tym wzgił^dzio środkiem jest zapoznanie się z hi^łoryą filozofii^ ^
więc toż autor nad nią głownie się zastanawia. j
Flortak Boohwic, Obrat mpHi mąjej. Oz. I 1888. Oz. II 1889. O edadi l$hik- i
nia cghwidta 18^ Zeuadu myHi i uetue motcft 1842. To ostatnie pismo jest znacznie ]
ponuioźonem i pnserobionem wydaniem pierwszej części Obrazu tmfUL «Nauka Ind^ 1
mówi autor, jest to wielkie nic; filozofia jest to szumne marzenie!" Wiara zaś jest wyi- «
szą nad wszelkie rozumowanie (O celach, str. 59). .W uczuciach i pojęotadi natonl* 1
nyeh, wrodzonych t^-łowieka i ludu należy 'izukać prawdy, a być ostrożnym na przemą- j
dr/ale sdfizmnta i Zasady, ptr. IK)." Za iMnistawę prawdziwej filozofii uznaje -«umieniu ]
powszeiline ludu, z kt<»rom rozumowanie iudywidualne powinno być zgodnem (sitr. 1*2).' 1
A sumienie to domaga się ,wiary w tern, czego rozum ua tym świecie, przeczucieiu nic 1
wsparty, wj-tłumaczyć nigdy nie zdoła (str. 14).* „Przyjdzie czas, iź filozofia stanie się \
teologią wiaiy (sto. 148).** T«i swój pogląd stara się autor tu i owdzie uzasadnić, po-
wołqjąc się na Kanta i kiy^kigąc filozofów spekalaenn7^^> szciagdlniej Hegla. K. Li-
belt powiedział: »Staaowisko Bochwica w filozofii polskiej jest niemal to samo, jakie
było Anselma z Kanterbury w średnich włokach; jest pierwszem ruszaniem aię mjśU
w powiciu wiary ohjawionej {Filozofia i krytyka, wyd. 2-gie T. 1 1874, str. 149).*
Trkntowski miał go nawet nazwać Tnle^^em pobkira (zol), tamże str. 150). W gruncie
rzeczy stoi liochwic na stanowisku filozofii uczucia i wiary Jacobiego (zob. powyżej
str. 12).
Br. F. Trentowski, Choicanna. 2 tomy 1842. Wyd. 2-gio „całkiem przerobione
i pomnośone* 1845 i 1846. Cytuję według tego wydania. Jest to pierwsza większa
praca filozoficzna polska Trentowskiego; o jego praoy niemieckiej z r. 1637 m(
juź wyćej (str. 18). Zaznaczmy tntąj, ze jest to zasługą Łibblta, iź surową
piac niemieckich Trentowskiego w TffgodnUtu LUeradam z r. 1888, J6 6 i nast i I
I
§ 1,3,1. ŁITIRATUBA WSTĘPU DO mOZOni.
26
JH 43 i nut. skłonił go do pisania po polsku. Zolk Litielta Puma pomnięjat, T. V
itr. 94 i nftst, onz list Trentowakiego do Redakcyi Tygodnika lAteradńego (1840,
Jl 43), npowńdąjący Chownnntj a mniasscsony w tycłiże Filiach pom. Libelta, str.
13D. Chowanna traktuje kwastye pedagogiczno zc stanowiska filozoficsoego, odnosi si*;
tedy pod wieloma względami i do nn^r.or^o fir/fAlmiotu. Na <!7(^ze!rólną uwacf z.i sługują
poglądy Trentowskiego fo do zn.T/onia filozofii dhi \vvk-/t.ili cni;i iirłodzif/y. M(>wimy
0 tem w ostatnim rozdzialf pracy niniejszej. Dla charakrm -tyki stanowiska i sjiosoloi
uYkiuln Trentowskiego pr/ytArzamy tutaj następujące zdania (T. I, «'lVzyinamy
się filozofii ducha od Hegla samego w Encykhpedyi podanej, ale nio zupełnie ścisłe. Tu
1 ov4łsie loMmj małe zmiany, które sa pole])HZ6Qie systemu tego uwalmy. Całą rzecz
wraade staramy się uc^rnić zrozamJalsKą, pr^bierając ją w polski kontnsz. Polak nie-
adotey jest gryźć oderwanych trapich wiórAw; on ehce smarnej pieczeni. Mądrość ży-
wcem z Niemiec na ziemię polską przelana^ byłaby mlekiem z piersi nieboszczyków. Miej
tedy cierpliwość- Sannato! Poznasz ta jedno pasmo łdej hegloskicti w ojczystej mowie
i w polskim kroju."
Tenże. Stnfmnrh f7hz'^fti dr, ftofnffii. Czasopismo: Uok IK-U^, T. I, 1 — 04 Mó-
wimy o tej praty niżej j>rzy rozltiur/f >ro>iinkn filozofii do rdi^^ii (JJ 12.:ł).
Tenże, Stoaunck filozofii do cyUrnetyki czyli tizhtki rządzenia 184^i. ro^'l;\(l Tren-
towskiego streszcza się w tych słowach, str. 19-4 : «Dziś jest cyłiernetyka rozkazującą
panią, a flloaoAa jej ałnźebnicą; ale dzisiejsza lllozolla je$it panią cybernetyki jutrzej-
sasjf bo do niej właściwie należy ochmi^tizoAtwo nad tą młodą królewską córą.* Nazwę
cyfteniefyAi wytwoizył Trentowski z greckiego KO^apyiio, gubemot rządzę.
Tenże, Pantwn wiedzy Utdżkiej, lub Pantoloęia, Encyldopedya wszech Wtuk
i mniejętttości. Fropedeutyka jwwszechna i f ?" > aysłem filozofii (pra<'a pośmiertna), trey
tomy 1878, 1874 i 1881. Dzieło to ma wielką dimiosłość dla naszej literatury filozofi-
i^znej. ale nie j>*-t wolnym od (I/ivva<'tw. rozwlekłości i pr7'»sadnycb prot''n=^yj i nadto
zajmuje stan(»\vi>ko prz(->tarzalfj dyulcktyki. łiozpada się ono na trzy główne działy,
z któr}"cb pierw>z\ uhejiuujo łrologiq. lul» nauki udno.sząre się do Uimteiro świafa. drniri
lmmo2)^ą, lub nauki odnoszące się do tego świata, a trzeci filozofią, lub nauki odnoszą-
ce się do tamtego i tego świata zarazem. O treści tych działów sam antor mówi w ten
sposób (T. I, 27): i,Tzsy księgi dzieła niniejszego, to nie filozofia sama, izetelna i ścisła,
lecz raczej fUumfia wsuek wiuk i umi^ętinoici w najogólniejszym, krótkim zaiysie. Nie
aez>-ni <>ię ta zatf-m po* zcfu jrdynie z nauk czysto filozoficznych, ale wda się w nauki
ycszystkie a tmysłkie^ tak niefilozoficznc. i ik filozoficzne, w nauki pospolite, nawet
w podrzutki zabol'onu winku i mody. Nie t)ędzi»" to ani encyklopedya filozofii Hogloska,
mi system tilozotii Krcmcrowy. ale coś ł>f'Z miary wię'-ei. t. j. J*;int<'on wjAd-zy Indzkioj
w o<róle. drzfwo u -zt-i h nauk i umiejętności... .Słowem, nio filozofia, lecz fihiZDjuitutHc l»ę-
dzie tu ciągłym oddechem i panującą wszystkiemu duszą." Z tego wynika, że do na-
•zego przedmiotu odnosi się właściwie tylko dział trzeci. W dziale iyin przedstawia
Tinntowski swój «wielki system filozofii^* wię(^ zajmuje się wykładem wszystkich jej
części, a mianowide: feoso^t, ktyteotnnfii (od KiCotc = creatio = stwoizenie) i komozofii.
Naukę zaś tc$iępną do filozofii nazywa numeMtoffiąy od Eantowskiego vooó{UVOv, nu-
mm^ das Diftg on stcft, absolnŁ Numenologia to tedy nauki o absoluejo. Absolut bo-
wiem według Trentowskiego „poznać potrzeba koniecznie nieco łdiżoj. nini zdolnym się
hf^zie do filozofii." „Ztąd numenologia jako ustęp do rzo< zy. jako jej rigrnntnwanie
(Ul. ^US)." Sam autor do takiego określenia wfftęj^ri ,hi fihcnfii dodajo: ..<'z\tylnik przo-
laii się może. posłys'ZRW<zy. iż zastawie .>ię ma tutaj dian <\'Ą Ah^nUtii-n). O. niestra-
wna to potrawa!" i^ecz uspakaja czytelnika mówiąc: „W uumeuologii nie tylko nie
utradaz głowy i niazawióctsz mózgu, lecz zabawisz .się przyjemnie. To ci obiecujemy
(lamże).* O ile autor te;} obietnicy dotrzymuje, osądzić można jedynie po przeczytania
26
§ 1,2,1. ŁITBBATUBA WSTflfU DO FILOZOFII.
m' jego drielft (T. HI, 345 446). Zasnacamy tu fylko, ten numenokh
gicsny wstęp do filozofii mało ma współ nogo z naszą nauką wst4;pną — lio nie zajmuje
się rozbiorem zasadniczych pojęć o filozofii, lecz w dachu frtiotnnioloffii Hegfla, tnUttuje
o trzech stopniach pr^yg-otowawczych .świadomości na drodzo do filozofii, jakienii według
Trentowfikionpn uwaga i misft/ka. rozwaga i it^mUdistyka, wreszdo mysł, któiy,
^sam jeden zdolny jo;*t da<- naiu tiluiŁofią istną."*
K. Libelt, FUohgia, filozofia i tnaktnałyka, wrażane jako zasadnicze umirjęłnoki
ttaukawego tey^Ameania, Tygodnik literacki 1838 i 1839, oras Pitma pommąjtze T. Ul
1850 9tr. 223 282. O fiiogofii prtedmoiow^, tamże etr, 285 — 331. Botmoioy pe-
rffp€Ue^fCtne o rzeegad^ fiLimfii, tamże str. 385 351. MySL, tkwo i etffn, JtMCf filo-
tofiatna o urzeczywiazczaniu się ducha ; tamżo str. 139 — 150, a przedtem w Przeglądzie
naukowym Skimborowicaa 1843. Wszystkie te rozprawy opierają się na pojęciu filozofii
jako dyaIektyf7no!jo rozwoju myśli. Wyraża to najdobitniej zdanie z przedoi^tatniej pra«
cy (str. 346): „Myśl ogólna, po.stł^pująca w poznawaniu samej siebie, jc^t treścią t^l...
zofii. a zatom ioj najwłaśi i\v-/.;\ dcfinicyą.** Najwif>k<!v:ą doniosłość ni;i rozprawa o ]H,H]a-
gugieznerii znar/cniu filolu^rii. tilozefii i matematyki, o ozem muwimy poniżej w rozdziale
0 wykształceniu uiiiy.^łu liluzuticznego.
Tenże, Filozofia i krytyka. Tięć tomów 1845 — 1860. 2-gic wyd. 1874 ~ 1875.
Do naerngo pnedmlotn odnosi się głównie T. I: 8am(w4odtłu» nanimu i oł^awy fHo-
xn/N $hv^aMMiQ. .Teet to kiytyczny rozbiór za8adnicqrch poglądów na filozofią obeydi
1 swojskich myślicieli w celu wskazania, że •nnnm nie jest wypełnieniem caUcowitąj
istoty ductia," lecz musi być uzupebadansrm przez „wewnętrzne, bezpośrednie pochwycenie
prawdy mocą bezpośrodnipfro związkn •/ diubnin wiekuistym (str. STi." Z tego stano-
vvi-k.i pr/<Młstawia Libelt tutaj -.w-ij 'zniikomity dekalog filozofii slowiaii-kioj i rozwija
filozofią twórczą, czynu, która znajduje na^stł.pnie swój w}Taz w jego sysimmcie umnidwa
czyli wyobraźni (o t^Tn systemacio zob. mój Wykład Logiki, str. 268 i nast).
Autt. Cieszkowski, Rzecz o filozofii jońakiej. Jako wstąp do historyi jHozofi, Bibl.
Wana. 1841, T. I, 287 — 308, 638 - 681. Kospmwa niedokoiksoaa, a mianowicie nie
wylcazano, stosownie do pierwotnego założenia, czynnika syntetycznego w filozofii Ana-
lymenesa, po c^mnika te^cmym i antitetycznym w poglądach Talesa i Anaiymaadm
Jest to pierwsza praca pol<ka Cieszkowskiego. Poprzednio wydał dzieło niemieckie lVv-
legomma zur Historiosaphie 1838, a ])óżniej Gtott uml Palingencsie 1842. Dla nas powyż-
sza pram ma znaczenie z tego W7,;j^lr'dn, że wykazuje donio^^łośt' hł^itoryi filozofii dla fil»>-
zofii w ogńlp. rhor czyni to wyłącznie ze stano%vi'*kn dyalektycznogo. Stanowisko to
Cieszkowskiego łiorskteryzują najlepiej następiij:\< c słowa: „Historya filozofii, mówi
(str. 281)). jest uorganizowaniein wszystkich fenonienów ży« ia myśli i przoprowadzuuiom
ich 7. fizycznego żywi<^ osasn w duchowy żywioł świadomości." A że, według
tego poglądu dyalektycznego, rozwój świadomej siebie myśli stanowi istotę filo-
zofii, pneto bistotya filozofii nznaną sostąje za nąjbezpośrodniejs^ wyraz samej fi*
lozofii. Pogląd ten zgadza się w zupelnośd a ogólnemi zasadami hwtor^at^ Gie^o*
watńego.
'r<mżc. Ojczenasz. T. I. Wstąp 1848. Cz\Tiniki oderwanego roz^voju myśli w filo-
zofii, uzupełnia tutaj Cif^^^zkowski. w duchu Jacołdego i Rochwica (zob. wyżej str. 12,
24) wiarą w ołijrnvit:nif Ito/f i w śwtfidcffwo intnicyi rzyli ho^pośredniecrn nr^iicja. _Są
pomniki Ifożcj iuy«li. aiowi tut^j istr. Ut. zawiera jt^i *' w w łacnej istocie rękojmią wie-
kuistej praAvdy. prz.^^1o.szące z sobą niezachwiane świadti two bo.skiego poi-zęcia. Ani uczu-
cie ludów, ani myśl prawdziwych mędrców omylić się na nich nie może." Z tym poglą«
dem na źródła filozofii łączy Ciesdcowski w tem dziele dalszy rozwój swej hMon/ozq/ii,
co jednak wkracza już w zakres speąyalnych posznldwań filozoficznych (aoK pod ^fm
względem mój Wykhtd Logiki^ str. 273 i nast).
Djgi
§ 1,2,1. UTBRATURA WSTĘPU 00 FILOZOFII. 27
Ełkohoba ZimniCKA, MtfUi o fbm^ Bib). Waifii. 1841. T. U, 388 - 422.
Jest 10 kiytyka Hegla i w ogifile fil<noiU pantebl^cznej. Nast^imie wydawała od roku
18^ do 1846 miesięcznik Pirlgrzyni w cela obrony J3ogqfii kaiolickifj. W tein piśmie
do nasz<^o prz€^dmiotu odnosi sio głównie rozprawa wst*^^pna redaktorki p. t. : Rzut oka
na Mfsnjią nauk. Szwsegółowy wykla<l poglądów Ziemił'' kinj na filozofią zawiorają
w sobie jej Zarysy Jilozojii katolicku'! ls.'»7. Stanowisko nutorki. jak w ofr''>l(* •"'iłcj tfj
jUoitijii katolickiej, nie ma w grancie rzeczy mc w^piilncgn /. fiIt>/,()0;\ prł>»z nazwy.
S«Tad(2jr o tern wyraźnie iiii»,-dzy iuuerai następujące zdanie: „Filuzotia nasza, mówi ro-
dilctoika FUigrzyma (1842 T. lY, 28:3) w istode niczem innem nie je.st, jak Indaktm, do
mnudenia wieku zastoMwaoym wykładem keitogu katolickiej.* Jestto »tem właściwie
feoUtgia^ a nie fSloiofia,
Feux Kozłowski, Fow^JSoię^ ekrzeiciańskiąi 1845. T. 1. Filozofia ludzka.
T. IL Filozofia boska i filozofia życia. Za źn)dlo filoaofii autor uznaje objawienie, znaj-
dujące fwój wyraz w tradycyi, w pihnie Sw. i w naaco kościoła aitostolnkiego {'W I. 2.'it.
,W filoz4)6i chrześciań-kipj iriara jest właściwie początkiem i końcom," mówi autor
{'^iT. 415), ale, podobnie jak Ziomi^a, nie luyiili nawet o filozoficzaom uzasadnieniu tej
wiarj.
JuZKF ŻocHOWSKJ, F'dozqfia serca czyli mądnm praktyczna 1846. Za zasadę bie-
ne anter iKlaiiie (str. I): ,2e skarbu serca wszystko idsie i do niego wraca.** Co do
coto pracy mówi: .FiloBollą serca nie będziemy traktowali teoretycznie, ale praktycznie.
Od cza aerdeczaej dla Ną|wyŹ8zego zaczniemy, a na miłości bliźniego skończymy.'* Clice
dać fllosoflą, .która wiedzie do pokoju i pooiediy wewnętiznej («tr, 4).*" Są to nauki
momlne, pozbawione jednak filozoficznego uzasadnienia, u nadto wyłożone chaotycznie,
bess związku wewnętrznego. Nazwa filozofii nie jast tedy niczem usprawlł^dliwiona,
Jan M a lORKiEWirz, Hisiorya serca i rozumu (m-zttew i wiedzy) 1801. Dzieło
j»>?>uiierlne. .luż tytuł d/icła zaznacza dążnośi' zasadniczą aurora. polegającą na pogodze-
niu serca z rozumem, uczui ia z wit d/^. wiary z filozofią. Po* lii»d swycli poszukiwań sam
Mjyorkiowicz streszcza w tych słowach (str. 4*)); „Wychodzę ze stanowiska życia pra-
ktycznego. Zastanawiam się napizód nad obrazami natury, która mnie otacza, i przycho-
dzQ do wniosku, ie chce że trtdta win^ć w prawa odwieczne i st^e, śród doczosne-
to i ^sumiennego świata. W naturze są prawa konieczne. W człowieku jest konieczna
^ra w Boga, jako w pierwszą pizyczynę stworzenia, przyczynę niestworzoną, nienlega-
ją«-^ żadnym warunkom doczesnyn).*" Ta wiara uwydatnia się w uczuciu i rozumie.
,1. czncte jest bozposrcdniom w^-rażeniem sic ducha w jego czystości nit pokalanej, w «yn-
tezic- wiary, ««umiettia. Kozum je«t po'in'dnifmi rozwijaniem się ducha, inializą wr^tpliwo-
Hci, umiejętności. Rozum więc Ihz uczucia nic nia za<'ady: nł-zncip l)cz ro/.uimi l>i<'<inc.
ubogie, ciemne jest (str. 48).** i'ogIąd ten uzasadnia mist«^pnic autor iir/.v pomut y dzie-
jów uczucia i wied:^. W Pimwch pomniejszych Majorkiewicza. 2 tomy iKiJ, zasługują
tu na wzmiankę następujące rozprawy, rozwijające powyższą zasadę z różnych pun-
któw widzenia, a nuanowicie: Bzuty filoząfieznef Pomaga u> myHtmu i ztfcm, O pier^
fff^zcj zasadzie Jthti^t O iffciu Śuehowem^ wewn^żnem i zewnętrgnem. Słówko o upra-
wie Jihzojii w Polsce.
Dominik Szclc. O źródle wiedzy ttgoczesnej 1851. Autor zamiensa głównie okre-
ślić stosunek umiejętności polskiej do powszechnej. W tym celu rozpatruje w trzf 'h
rozdziałach: sojią czyli mądrość, fihzofią rzyli ])ogl!\d .samodzielny i umiejętność czyli zna-
jomość metodyczną. Sq/ia polega na uznaniu ..'liii)i''nr kicrnjąfwh krystalizacyą, żyi icm.
aczuciem i rozumem.- W jUoz(t/ii ^duchy usu.-pują laicjNi a iiii yznaczonemu oyóhiikuwi...
i wjnikąiącjm z niego siłom.'^ Nakoniec iimicjęłmść wywodmca^ uznawszy czczość
•góbików, bierze sie do szczególnych postrzeżeń i doświadczeń. Oto koleje umysłu,
8 i nast.). O Comte'de Szulc nie wspomina, łecz te jego «kol^e umysłu** odpowia*
Digitized by Google
28
§ U%h LITEBATUBA WBTĘPtf DO TIŁOZOTO.
dąją w snpelno^ tnem stanom rozwoju tUDjsIow^go Coiiite'a (sob. ta str. 13 omi
§ 10,1); moBoi go tedy nazwać pterwBąym swoleDnikiem Comto*a cąyli ^agytjmstą
u naa.
W. Skrwatowski, Pierwortfs ffi/słenmtn jilozojii ze stanmaiska chfześnrtńftkie^
jętej 1K."»2. ]i«'>źnicę pomiędzy fiio^otią roztiniową i chrzaściańską autor w ten sjto-' ^
określa (^str. 5V , Filozofia czysto rozamowa t;zyli pos^ań-ska. oerranit zona jest na prze-
rodzono siły ruiiunm własnego lub wroszcio zbiorowego rozumu luUzku^t i, przyswąjając
eobie w częaei to, 00 inni ladsio zauważyli i potonmośd podalŁ Pnedwsie filcianfia
chneactaóska ma za solią powagę stówa bodego i opiera się na nieskończonej i nąjdodco-
nalszej mądrośd Boga, o ile się ta plemienin laddciemn objawfla.* Zob. 00 wysej (sir.
27) w tjm w^]ędńe po w Icd zmiano z powodu E. Ziemiędd^.
M. .Takubowh^z, Filozofia chrzticiańskiego życiu ir jiorównaniu MjBozoJią naszrgo
ińehi pftnfrhifj,:i\ą 185:3. 'lYzy tomy. Jc^t to d/ieło cbaotyczno w Bwym układzie, peł-
ne powtar/aii pn ? \rzg^lędem tre.śoi. Stanowisko zas^adnicze zgodne z poglądami Ziemię'
ckiej, F. Koicło\v>kiego i Sorwatowskics^o uob. wyżej).
Al. TyszyAski, Hnzbiwy i krytyki. A tomy \Hhi. Do naszego przedmiotu odno-
szą ^iH giównie rozprawy T. 1-go: Początki Jilozojii krajowej i Co jasl Jiiozqfia ? Na to
pytanie daje Tyszyńaki następującą odpowiedź (str. 15) : .Filoiolaf w nąjprostoeia i nąj-
jaśniejszem znaczenia tego wjrazu, jest to poznawanie omjrBłem stwoizoiyeh neGqr, do-
ciekanie więc tdi istoty, ich prawdy. Nie jest to pizyjmowanie pojędem pmwd już go*
towyi'b, t. j. idąoycb z pneksza czyli tradyeyi^ albo z bezpośredniego nakhńenia ca^li
objawienia i t. p. aie idi dioaiJtanit, Dociekamy rozwagą. Filozofia jest więc kształce-
niem i ol^jnwianiem naszej rozwagi." Szczegółowe rozwinitn ie togo poglądu Ty-
szyńukiego na filozofią zob. w mym Wyktuhir Logiki sfr. "A^H i nast.
Tenże, Pimcszc tnmdy kn/łyki iioicszerhmj. 1 toiuy 1870. „Celem tej kaiążki
jest: śledzenie i ozuatizunie za.sad sądu powszt rhneco, t, j. tych czt.śi i ludzkiego sądu.
kt^Sre su; odnoi^ić mogą i muszą do w.szelkicli zarówno gałłzi rozwoju ludzkiego: nauki,
42taki, praw, codziennego życia, dziejów, religii, i t. p. (T. I, 1)." Tydl lasid eąda czyii
krytyki powszecbnej dotgrcbczasowa filozofia określić nie zdotahu Antor cbce tedy
i uczynić prftbę metody nowej (str. T).** Metodę tę nazywa metodą M^t prakiifaen^;
polega ona na prostocie w tądteHm, i, j, na uznanin prawdy, żo .zmysły i rozom czło-
wieka dostatecznemi być mnazą dla potrzeb i lo86w człowieka," więc i dla iMznania
prfiH-il ludzkich. Prastota sądu wyraża A*; w przyjęciu za prawdę tego ,szereqii wrnbra-
żfii i pojęr. który się zowie ziiofla powszechną, przyznaniem pmrfszechnem (str. 11 i nast.).'
W ('ciu zaś s-/<*^offółowego ukreslcnia treści takii-rro powfszcclinio ludzkiego sądu o rae-
czach, autor „przypatruje się pojęc iom praktycznum dziejom ludzkości (str. 18).** Cale
dzieło rozważa z tego stanowiska przeszłość, przyszłość i obecność, aby na tej podstawie
wyprowadzić wnioski ogdlne co do prawd nąjwyźszycb ludzkości Widzimy z tego, ie
pogląd Tys^skiego na istotę i zadania filozofii zbltta się zasadniczo do nauki Tomasza
Reida o rozsądkn powszechnym (oommon zense). Zob. wyżej s^. 12. Xylko sposób
określenia treści tego sądu powszeclmego jest różnym u obydwćdi myślidelL Reid
opiera się frłównie na psychóUtgii. Tyszyński zaś na historyi.
II. STni^ E, Wytrłtd pojęcia Jih<^'>^'> . Lnkrya wstępna do wykładu nauk filozofiez-
nyr'h w Szkoir (ilówTifj War-zaw^skifj l-^^^i^. i) psycluńogicznej znsaihie teoryi }><i:)Uiił\a.
Wykaz .Szkoły (il<>wnei za rok 18łi4. ('<Thy rharnkterystyczru jiJozotii i jej znnczenir
w porównaniu z tmtemi naukami (przełożył z rossyjHkiego ^r. Tomaszewski) 1875. Syn-
teza dw6di światów 1878. Filozofia syntetyczna i jej krytycy. Wiek 1876, ^ 155 i nast
FOotofia i wykggtałcmk jUozojiczne w Encyklopedii wychowawczej, T. IV 1888, eta;
145 — 192. F9zifhfwigm i zadania hylyegiuJ34ttl^. Bibl. Waisz. 1801, T, I, 9~4t.
UzdolnUnk i rozw^ wmytlii fiUusofiistn^. Tkmźe 1808. T. IV, 468 485. Pogią|d|r
§ 1,2,1. ŁITERATUBA WST^U DO FIŁOZOFU
29
aa filozofią, wyeło-izone w tych pracach, ssnajdują swo systematyczne uzasadnienie i rofr^
winięcie w niniejszem diiela
Fb. Kbotiśski, Brty8z1oiefii4»tg^ Odbitka s Bibl. Wam. 1864. Aator na tu
na oka ^fofmę filooofii (gtr. 4).* F^minio to stoi jeescse pnewaźnie na stanowisku
iUosofii Hegla. Po wykazaniu jej doniosłoścń, zajmuje się od str. t7 do końca rozprawy
(str. 43) kwestyami, dotycząoemi wstępu do filozofii. Filoiollą określa jako .umiejętne
i -irstf^matrrzne poznanie r7,em-\visto,ś( i." R/,eczywŁstom nazywa ^wszystko, co ina hyt
istotny, n>ziimn v trwały i nicskoiK zony."* Foniewaź zaś byt i myślenio „są łło^w/p^l^nlnie
to same," przeto lilozofia .rozumowania swojo oprzeć winna na natur/o i durhu. uważa-
jąc oboje w ayawiskaeb i ich wzajemnym związku.** Z tł iro wynika, że mi tatizykt. na-
leży oprzeć na fizyce. Do tego jednak autor dodaje: -nikt na.s nie posądzi zaptfwne
0 ompiryzm^ Iw i dla nas necajwistością Jest nie pneiiłijająt;a asata bytu, ale tętniący
▼ niiB rosom (str. 17 i nast.) * Fnedmiotem filoaofii są .wsaelkie objawy natuiy i dtt>
cha,* lecs objawy te ftloaoiŁa bada ,s ich strony wewnętiznej, ZffU/ffsUtmi nie^jętej,'^ bo
•siedli wszędzie przyczyny, istoti;, wewn^tezno^ć, sił*;, ducha.* -Kiedy inne umiejętności
uprawiają, śe tak powiem, ciało, zewnętnmoś^', filozofia rozważa du.szt;. wewn«<trznośó
wsz}-stkiego co jest fstr. 20).** Krytycyzm autor w duchu Hegla zbywa zdaniem:
.Wszelkie gadani" n -;koiV''ZonoHei i oijranifzonoici rozumu, a przetł> niokonipotencyi jego
do sądzenia o wszystkiuui, pochodzi allio zo złej wiar)', albo z nieuctwa.'* >iie wyłącza to.
według autora, potrzeby post^jpu filozohi w przyszłości. ^Mogąc jednak o wszystkiem
sądzić, filozofia nie stawia ostatecznego słowa; owszem od niej ap(>lować można do
insy^ości tstr. 21).* Co do metody wyznąje, śe metodzie dyalek tycznej i logia «należy
się pierwszeństwo przed famemi,* — stanowi ona »nieśmiOTtelną jego zashigę w filozofii.*
Frąy tern nie brak pewnych sastrzeAeń co do formalizmu, w któiy łatwo wpaść można pn^
tej metodzie (str. 23). Dalej mówi antor jeszcze o podziale i celu filozofii, oraz o źró-
dłach i sprawdzianie poznania.
Tenżf, Szkoła pozytywna. Bibl. Warsz. 1808, T. III, Ha 85, -iH.'.— 2t»2, n«i }<l;5.
Tu już autor co do za.sad filozofii przedstawia .si<.« jako zwoN niiik r'onite'a. Z poL'^aid:|
raówi o .konc ojitacb filozoHczny Ii" Hegla, Schellinga i innych. Filozolią w liurhu iv~
nomenaluniu tak okrutila; „l'rzez tiio/ołią rozumiemy pewien ogólny i rozmiiny .sposób
zapatiywama się aa wazelkio zjam^, podpadają^^e pod zmysły (str. 75).*" ^Zjawiska muszą
się same za si^ie wytłomacsiyć (str. 457).* Koztiząsa pis^r tern poglądy Comto'a i Jego
zwolenników, wykiada zasady metody poąytywn^« lóytykuje religią Comte'a, a powołu-
jąc się w końca na Milla, broni pozytywizmu od zarzutu aUizmu,
Stefan Pawlicki, Lehcya wstępna do wykładu klstoryi fiazojii to Warsżairskicj
Szkdf Głównfj, Oazcti Tolska 1866, 269 i nast. Autor rozpoczyna od pytania:
czem jest filozofia? Na to pytanie daje odpowiedź oirnlny pogląd na dzirjo tilo^otii
1 jej Htoiiunku do innych nauk. Pierwotni*' natika ł yl i j' dn;i. filozofią — 7. ni' j w\ two-
izyły się z biegiem cza«iu nauki spe« yaln»\ Żadna z nich nu; dajp jednak odpuwii.dzi tia
pjtaoie: ozem jest ( złowiek i jaki cel jogo? Każdy .specyalista o i złowieku coś powie,
sle żaden na odpowiedź się nie zdobędzie. „Filozofia jedna nie ociągata się nieść
pomoc tym, ktAny łaJcnęli odpowiodzi (na owo pytanie); przez dwadzioŃcia kilka wieków
ją d^e, a usiłowania jej są jej histoiyą.* Następnie wykaziąje autor, że filozofia, pomi-
as sprzeczności systematów i metod, zawsze miała na oku to zadani*- i zbliżała .sir do jo-
go rozwiązania. Za metod*; zaś przyszłego nowego »«ystematu filozofii uznaje w końcu
metodę pnycJwhygirzną, kt/»ra jednak nie powinna brać za punkt wyj.M'ia jodynie czlo-
^pka - jednostki, lecz zarazem i człowieka społeczni >'jo. . Podstawą więc nowego sy-
■^letau łjędzie i ]»yt; powinna pffyrfiologia, a razem z nią <iiitroj)ologia."
Tenże. Kilka mcay u podafawie i graniaith jUozutii 1878. Pracę to można uwa-
Uć za dalsze rozwinięcie i Jiciiiiejjize określenie treści powyższej lekcyi wstępnej. Autor
Digitized by Goo
30
§ 1,2,1. LITERATURA WSTĘPU DO flŁOZOFU.
nv7tr/:f\>'a tstdt^ filozofii w porównaniu 7. innrmi naukami, wykazuje, żf potinmo ^u-anio-
wolenia" ważniejszych c».*ści nauki, po/.ositajo fiK>zofia jiiko mrłufizyka, stanowiąca .ją-
dro wszelkiej wiedzy filoiofic^znej (str. 4)." Dalej, w celu wykazania, źe tak poj«.*t^» t.lo
zofia jost nauką, zastanawia .sit.' nad pierwszą za.sadą filozofii i metodą jej badania. Za*
sadą najpewniejszą wsselldej w ogAle wiedzy jost samowiedta, której jednak nie naleśj
ognnicsać aai treadą zmysłowych duydi, ani oderwuieiD myśleniem, gdyś w nlig pny
pomocy bespoBiedniego doMMlcawnia wyraża się całkowita ogohowośe nasaa tak pod
względem dała jak dos^ (str. 88^ 39 i naat). Ztąd prawMwa metoda filozofii powin-
na być osobotrą : wĄ-kazoje ona na podstawie rozbioru osobowo.4cM powszedjnc i konieczne
fgynnikl bytu, stanowiąt^e praedmiot filozofii w różnicy od iiank spef^yrilnyi li. I\>L'ladT
swojp autor uzasadnia krytycznemi uwagami nad najznakoinitszemi niysli- ielami, począ-
wszy Oli Sokratef?a, aż do Kiiuta, Hegla, Herbarta, Fichtegfo młodszego i innych. Na
uwiii^t' zii-łłu<jrii jo scislt* rozróżnienie filozofii od teologii, ważne szczególnit-j w'porównar
liiu z innemi objawami filozofii katolickiej u nas. Tawlicki wypowiada pod tym wigi^
dem swe stanowisko w nastt^pujucych słowach (str. 12, 41): n^'^<l<^ pochodienia nad'
przyrodzonego, filoiofia aaś nauką tylko insyrodsoną, hmmc nafmraH acąuuUa, wian
kościelna i teologia nie mają swiąika s pnedmiotem nasiej rozprawy. Wiedię i wiat;
biorę zawsze w znaczeniu o<.'ńliiriii, przyrodzoneni... Teologia wymaga od uczniów swoidi
wiary > łask nadprzyrodzonych, filozofia jodynie zdrowego rozsądku... Pierwsza przewal
nie wykłada prawdy, który<^h rozum wła«*nom światłem odkryć nie potrafi, druga w«;7t-
stko. fo rozum sam ze siebie wiedzieć może." Itzecz cała w og-óle zujinujc dot{\d wyd.^-
tno miejsce w literaturze natizego przediuiotu i zasługigo ze wszedimiar na bliższe
studyum.
Tenże, Hisiorya Jilozq/i't greckiej. T. I, 1890. We wst*.'pie do tego dzieła budzą
naszą nwagę azez^lniej rozdziały: O tnacemm dziejowym fihznjii, oraz Definicya i ep(h
kiJ^ozoM, l^wllcki uzupełnia tutaj, w duchu klasyczuym, określenie fllozoii, jako nauki,
czynnikami pralctycznemi śycia moralnego. Mówi on w tym względzie (str. 66): „Ale
filozofia (o czem zapominają niestety ludzie na.szego stulecia) nie była dla Orfików tylko
spekolacyą nad tajemnicami bytu, nie l)yła tylko t«»oryą .świata, dogadząfącą prOżnej cie-
kawości, ona łnła dla nich czeniś wifcpj łiyłn umiejętnością praktyr/ną życia moralnego.
Tej strony, tf^j^o il;\żcnin stałł^iro nic nio/.na (losvc wychwalać i potlno^ic. .leżeli Seneka
filozofią nazywa studium tirtuti-n sed j><'f tjisiaii ritłutciH. wyraża przt konanic ilroLM*' i-a-
łej przedchrzcściańskiej starożytności. W istocie tem różni się filozofia od innych nauk,
że jest także wtuką życia a pisane starożytni cii^glc pr/.ypominają adeptom filozofii, ze
nauka ich powinna być w zgodzie z życiem... To pnńakonanio powszechne, że fiknefia
powinna być czemś więcej, niż gadaniną o dekawych problemach, nadąfe jej dopkn
właśdwą, ^ęboką wartość, zapewnia jej znaczenie moralne i szeroki wjrfyw społeamj."
Dotykamy tej kwestyi szczegółowo niżej w ustępie o stosunku filozofii do mądrośd ąy-
ciowej (i? IH).
.TnMiisz NiKMiKYi z. Badania jUozoficziie fnjemttirł/ życia. C'z. l. Historya ducha
1809. (V,. II. Filozofia ducha 1870. <V.. III. ( rodo rozumu 1870. Stanowisko r.i^ndnł-
cze autora begloskł<ł. „Hcjrel, mówi auior (1, ItiO), streszcza w ,<iobie całą praeaid»>ic
filozofii, po<.*ząwszy od 1'latona aż do Schellin<,nt. Wszystko, co wiedza prawdy aż do j&-
go czasów zyskała była, znajduje się w jego teoryt*" Ptoteizm Kegla autor pragnie afeoH
uzupehiić owym p«mafMitMsmem, który ma na celu wykazać, że „świat jeett duchem od«^
wanym od absolutu, wskutek woli bytu odrębnego (II, Przy tera jednak autor ś«M(
nazywa także etnanacyą Bo^a. absolutu (H. 175). Do naszego przedmiotu odnosi ii| ^
głównie część driica. niej itralefi«>maia i trHtąp mają za przedmiot za.^^aduicze poję^
0 filozofii. Ponifwaź jednak autor ..histor^-ą świata" uznaje nic tylko za przedmiot f*"^ ;
1 xa ^żrudlo tUozofii (ii, Si)- i czerpiąc wyłącznie z tego źródła, myśl swoją dągk s* ,
Digitized by ( nooalc
1,2,1. LITKRATUBA WST^rU DO FILOZOFII.
31
R szr^tkio strony rozpryskuje, przeto nio dochodzi do .^cu^łłsgu okrf^ólonia sweg^o t(M»r(>ty(rz-
ht^o poglądu na fll€«>6ą. Tak np. odróżnia cnktyk^ i t tyk^ od jHozotii, mówiąc- (LI, 11
i nasL): ^Estetyka jest naiilcą, mąjącą na cela byt dacba w fonnie piękna i etyka ezyili
mnmlność, jest nauką dni^ha w formie dobra na liemi;... j\lozqfia jefit nakoniec objawem
dndia w formie prawdy.** Z drugiej strony iilofoflav według autora, ^zbadar winna byt
;i*vuta. jł»go cel... W wiolkifj jedni wszelkie^-n ))ytu. dobra i zla, piękna t brzydotr. pra-
wdy i taUzu (II, IT)." a /nt^m ohpjmnjp rstrłi^kę i rfykę. I)o toiro autor na toniże niiej-
^'•n dodajfr -Flozofia diichit u iniia liy. niunicż nauką inatt ni.** l(o m;itona jest „du-
• •111 w giziM-hu,** .^jego sekm-yą czyli zepsutą wolą, z której, jak ślimak w skorupie
/juuknłety, wyjść u.siłuje."
Julian Ochorowicz, Wsł^ i pogląd ogóltiy na filozofią jMzytyicną 1872. To prze-
glądzie daejdw filoaoilii banbo pobieżnym, po większej cz«,\ści bli^Hlnym (zob. dowody w ocenie
tej piacj pneat H. Gołdbeboa w fiibl« Wam. 1873, T. I, 948 — 805), autor przedstawia
w ogOhijdi aizysadi awdj poąytywinn, w różnicy od eomte owakiego. Nie nznaje on prawa
iTvn']x stanów Gonite*a, nio podziela je^ klaayflkacyi nauk ani jego sa( y()logii(8tr.4li nast.).
Filozofii nie sprowadza do prost^^go ugrupowania wyników nauk speeyalnyrh, lecz doma-
ga się filozofii dla każdo; nauki spocyalnej i'<tr. 7*2). Dalej zaznacza, />• filozofia opiera
sił: nie trlko na ,pow!*/,echnie uznanych zdobyczach spostrzetrau < Zfj wiedzy." lerz i na
^roznniotn i knftyee,'^ że „analiza prijn- ogiłiny<^h, używanych uiachinalnie pr/j z w-^zy-
-ikił h lu<lzi, musi stać się jńernszrni, najniezbędniejszini zadaniem filozofii," że .Jedynym
iianodzient fllozolli jest rozwn, a elementami rozrnnn jwjęcia^'* — źe zatem «nąjpierwszą
podstawą filozofii jest pftycholoyia,*^ której w nystemade Comte'a nie ma wcale (str* 73
i natit). W ten sposób filozofia czerpie wprawdzie treść swoją z nauk specyalnych, ale
treść .poddawszy ratwadze^ hyi^ i wywodom rantmM, sama wytwarza offćtne ta-
tady i W8kaz<>wki, kt<>re za jiudstawę i narzędzie postępu dla wszystkich innyc h nauk słu-
żyć muszą (str. 75}." Wobec tyeh zdań, rozcliodzących się zasadniczo z pozytywizmem
*'omte'n. „filo/ofiri pozyt^^wna" f>rbnrowicza nio ma nic wspólnego z hi^forveznvm pozy-
trwizniem, pr" / nazwy. Dla te*;*! też w końeu nwej praev dał okre-b-iiie /'":v'.V"
które zast4><owa4- można do \vi<du tib»zof<i\v i tn-zimych. krvtykują< \*b pł>/,yt \ wiziii, luii
wyrzekających się go otwarcie, jak to np. ezyni Herbert Spencer. ^Pozytywistą, mówi
Ochorowicz str. 94, nazwiemy każdego, kto w twierdzeniach staoowc^cb opiera na
dowodacb, dających sprawdzić, kto nie wyraża się bezwzględnie o nsenzach wątpli-
wydi, a nie mówi wcale o niedostępnych.** Według tego już nie tylko każdy sumienny
przyrodnik, matematyk, filolog, butoryk, ale i każdy zdrowo myślący filozof zaslug^iwałhy
na miano posyiytcUfii. Miano to utraciło by wtedy .sw('»j charakter szczegółowy, bi>t(>iy«
♦Tmy. nie oznaczało by już pewnego kierunku filozoflrzneiro wśród wielu innyi ]i. lecz
oltcjmowalo by wła-^idwje wszystkieh roz-!ądnych ludzi. Takie nieokreślone rozwodnienii;
uiiina piizłfłipriziihi eliarakteni'zuje ji(>:f/ft/trrzm inir.s:<iir.skK któreiro Oeborowiez je r lI "
wmyni przedsrawii iclem. Zob. w tym względzie pracę T. Jk.hkk Cuoińhkikgo, Pozyłytrizni
*rar^izau'i(ki 1885, szczególniej .sstr. 46 i nast.
Tenże, O zamdniczyJi sprzecznoiciach, na których się wtipiera cała nasza iriedza
o imtiMuńtde 1874. ,W8sqrstkie nasze zasadniczo pojęcia o wszechświecie, jak pojęcia;
nwfeiyir fttcAu, «tfy, dwchat pritatrzeni i czasu, prowadzą w ostatecznych swych konse-
kwencjach do nieuniknionych sprzeczności, których żadna ze znanych lii|)otez usunąć ni<;
je^t w stanic (str. 'lir oto ostateczny wniik tej praey: wynik, oparty. irl''»wnie
na Pirruszych zasadach Herberta Spenc^era. zamiast na praeach krytyeznyeb hi^torr /'ne-
sre pr/cfl-tawieiela iKf^h anftnnmrj rozTimu ludzkieiro, t. j. na prae?łeb Kanta, ktńii iiuie-
aia nawet autor w tej prae\ me w-^pomina. Jak l'o zaś roziimił-. u tern swiit«U:/.> nianio
wypowiedziane w poprzedniej praey. że krytyka Rauta „pub*ga poprostu na arty-jtycznem
iikćeua buidetu z cnd^eh kwiatów (str. 20).** Na puy\'yższ}-m wyniku opiera Ochorowicz
U.
Digltlzed by Google
32
§ 1,2,1. LITERATURA WSTĘPU DO FILOZOFU
swój względny pozytywizm, który obok „świętego prawa wirnlzy (\o rozświetlania cienmjdi
dróg życia pnwduui doewiadcaeiiui i rozwagi** usnąje .święta- prawo wiary, do ograewanb
serc laddiieh idealiią miłością (str* 33}." Nadto wyzną^e w końca (str. 34)) xe myśląc
0 zjawiahaeky nie jesteśmy w stanie posbyć się i tej myśli, «że istnieje coś, co saą obja>
wia i że to ooś nie jest już bytem względnym i smiennjnu, h * / hrztoeględnym i itałym."
Skoro jednak, przy tyni względnym pozyty^\'izinie, ze zjawisk »wiata zmuszeni jesteśmy
wTiosić o intnimiu bytu bezwzględnego, to tnidno pojąć, dla fzego z tychże zjawisk, prócz
własności najwa/nifj^^oj iftfnirnia takio^n bytu \H^z\y /.<j;h:i\uf'<io, nie mielibyśmy wypro-
wadzać pewnych wniosków i co do niektórych iuu.ych < liaraktcrystycznych własnos* i te^
bytu bezwzględnego. Takie wniofiki nie łączą się bynajmaiej koniecznie z pn Uiu^yą do
wycserpania wszystkich własności bytu bezwzględnego, lecz zgadzać się mogą zupehiio
z kiytycznem uznaniem ograniczoności i względności naszego poznania. Zob. w tjm
względzie niżąj rozbiór zasad po^ywizmn Gomte'a § 10,1.
Maurycy Straszewski, O zadaniach i sUmowithi JUoząfii wobec dl^tó/* /s;*;/ umie-
j^ntąi wiedzy. Wykład liabilita<^ny w Uniwersytecie Jagiellońskun 1672. Wyd. 2^
nzupełnione 1877.
Tenże, Dzieje filozojii w zan/^r, T. \-f^zy : Wstęp ogólny i dzieje fiJnzofii na wsduKkii '
Iftgy — 1894. W«'tł»p w t/'m dziele obejmuje główną treść powyższego wykładu. Fiiir
Zofią określa autor jako dążenie do ostatecznej nyiitezy aiedzy. „Jest więc filozofia, inó- <
wi str. 4, — w łmjoK'»lmojszem tego słowa znaczeniu, — dążeniom do wiedzy, ale nie I
do wiedzy szczegółowej, drotiiazgowej i praktyc/.nej, ale do wiedzy jak moina ną|w8ieiA>
stronniejraej, jak nąjdalej w poznaniu prawdy sięgającej, — do wiedi^, która obejmige
całość świata, a skupia w sobie najogólniejsze auady i najgłówniejsse pi<»wiasiid t^go
wszystkiego, co tylko może być treścią i przedmiotem naszych myśli.* Tak pojęta filo-
zofia miała na oku głównie trzy zadania: 1) da<'- odpowiedź na pytanie: co to ji^^t świat
20 wszystkienii * udami «wnimi? 2)' okr<^ślif'' istotę i przeznaczeni** człowieka w cało-^"*!
świata, tudzież wskazać drogi, jakich w działaniu trzymać się powinien, jeżeli jirzeaia-
ezcłiit; .-.woje urzeczywistnić pracnnie. — jest to teoryn itleałn, pogląd na to, co być po- \
winno, w niżnicy od poglądu na to, co jest, na c«/ość iatnienia ; 8) określić wreszcie po-
jęcia samejże prawdy, tndairó stbadać naturę naszej wiedzy (str. 5). Zadania te Mnie mo-
gły być za jednym spełnione zapędem...* «musiala przeto filozofia różne w ci^gD
wieiców przechodzić koleją* — a przedstawienie tego rozwoju stanowi przedmiot ici^^
JUazt^ Dalej we wstępie tralcti^fe autor jeszcze o stosunku dziejów filozofii do d/.icjów M
religii, nauk szc7e.rr,}o>^ch, literatury i sztuki, pr/.yozem roztrząsa zanuBem i ogóioy sto-
sunek tych ołjjawow życia umysłowego do filozofii.
\Vł.. Daisekhkho. Dzieje Jilozofii prawa i pańatwa. T. 1 1*^72 -- 1875. Znam
1> zttszytćtw. l'ierwszy rozdział nosi napis: JaJc jUozofią doi<yJ i>(,iiiio>nino (str. 1 - *2(i)
1 mówi o poglądach filozofów aż do Kanta. Rozdział drugi: Juk jUuzoju^ obecnie poj-
mują, według założenia autora, miał mieć za przedmiot pojęcie filozofii w systemacic
Kanta i jego następców; tymczasem, doszedłszy do Hegla, autor od str. 110 niby ^w ce-
lu wyjaśnienia sktadowycb części filozofii Hegla* oolk się do dawnych czasów i aż do
str. 720 jeszcze do Hegla nie powrócił, lecz zatnsymał się na Hume*ie. Nie dowisdige*
my się tedy jak filozofią obecnie pojmują, a tem mniej jak ją autor pojmuje. Praca ber
dzo chaotyczna.
Tenże, O dzisiejszych prądach Jiloząfieznych. Cz. 1. Ogólny ]>"!;^'{d na Jihzojin dn-
choirego rozo-ojn 1876. Cz. 11. Filozojta d^ehmretjn rfzimju wobec innyt)) jih>zojii:nyih
prądów isTti. t'z. 111. miała wyłożyć histoiyą tilo/otii wlo-kicj. franeu/.ki*'j. anuMelskiej
i niemieckiej w drugiej połowie l9-go wieku, a ('z. IV-ta ruch filozoficzny polski w tyui-
żo czasie; lecz, o ile mi wiadomo, obie te części nie zostały wydane. W I-szcD* autor
określa filozofią jako .systematyczne przedstawienie istoty i zasad natury. (^złowieczeórtM
Digitized bv Goocjic
§ 1,2,1. LITERATURA WSTĘPU DO FILOZOFII. 33
i Bóstwa (str. H).* .Systeiuatyc^nosci iednak w j(><^o prai^wtli trudno się dopatnet'-, po
dobnie jalc jej niA ma w ,&l(aofii plemion dsikiob," o Ictórej ta pieiwsaia cięść głównie
tnkt^je, w oelu adowodnien^ ae filoiofia jalc najściślej «ńą z fiBligią i a wiarą,
w ofóle z ^tntuicyjnem widaeniem Bo<.'-a tak w ni\s, jalc i po za nami (str. 89)." rz*.'.ś«- dni-
ga nia hvć 8Kcseg6loweni rozwini<»r;ipm filozofii duchowejro rozwoju. Aut<ir tniktuje tu
n p«i;f*djTiozy<rh natikacb filoziłfic/nyi h któnrh jir/yjninif ,.tr/y razy po tr/y. t. j. dzio-
ivtr. 'J);* jakienn !<ą; psyrlioJuiii.i. tilti/otia natun. tttitt\>i)ii|ni.'in. lofikn c^tftyka,
t-iyLi^ tiiu/olia relijrii, tiloz<itia historyi i iiu*tałizyka. Togh^ na tresc tyeli nauk już lo-
ij za obr^beoi na^ze^^u zadania.
JdzBP JDrscodbs, Zadania filozofii w naszych cioaatk 1873. Wobec po:^t«;])u nanic
specjalnych, gtówne aadanie 0loaofii polega, według autora, na Iciytyce poznania. Kiy-
^ka ta opierar się winna z jednąj strony na w.>-ni1cacli nauic 8pecyatnyr>h, a z drugiej na
rozbtonse za^^adniczycb proo(;s<'>w poznania. W ten tipo8<»b autor godzi wyroai^ania pozy-
tywizmu 7. kr\ tyoyzułem Kanta. Za tym kryty<'yznieni pracniawia Descoui-s (ak/.** w roz-
prawie Myśl w czynie^ zamieszczonej w Ateneum IHlU, T. Ul, 290 — 321, zob. szcze>
gidniej str. .'tOK.
A. 7,. \foLii'Ki. Wijkłud sysU tiuUydny taytnuiubtyn czyli dotychezii.s iak zwanej
fUozcifii. Częsc ptzyyołouawcza. Wstęp do Uiymoydoyii 1S75. Wykład Hynteiiiatyczny
taymatdf^i to jest muki o porządku tztnoścL Część /'undamentabtti. Metoddogia 1870.
rv» do nowych nazw, (agmonio^i i taymałologii, zastępujących tutąj starodawną filozofia^
ipb. OD wyżej (str. %i) powiedziano z powodu J. N. Kamińalciego. C!ałą fliozofią autor
dzieli na trzy główno cz^>' i prtj^łowaiffezą, fundamentalną i szczajóhwą (I, 27).
<'v>^ przygotowawr/.i rrizpada .się znown na (-itr. 4*2): I ) Wst^p do filozofii, '2) Hij^ioryą
pkzofii i :V) Encyklopedyą umiejętiutści filozoficznych. Pierwszo z powyższych »lził'ł ma
'M pr/t«lnnnt ustęp: o<lnnsi sił> te<ly wprost łlo na-izej nauki. Druiri*^ zaś działu i<"it wv-
kifuleui piurws/.ej r7.«;ści iiloZ4jHi limdani'Mit ihii j, czyli, według terminoitłirii autora, baso-
P^dyi^ która obejmuje 1) Metodologią, 2) Akniomatohujią i :i) Loyikę (ii, lU).
Po wyjaśnieniu nowej nazwy (,od zi-^^^ = por/^delc, 5v = istność i ^ó^foc =
aaoka), jakoby potneebnej dla zaznaczenia nowego stanowislca autora, i po szeregu uwag
faistotycznych, autor rozkłada W6l)^ na tr^ rozdziały roztrząsające (I, 81): 1) ittotę
iagmonhyii. 2) Jąj stosunek do oświaty czyli di> innych nauk i WTOsz« ie, .i) icj Mtosimck
do życia praktycznego. Tajj^nionlotria je:4t, wwlłui,' autom, nauką por:<iilk(i isinmci czyli
nauką przyrodzoncffo stantf tcuzyntkich rz^czt/ t-tr. 171 i nast.). Ani to okn slmie. njii
ił'</n dalsze ro-/^vini< rii' ni<! usprawiedliwiają dziwacznej tentiinttloirii anfnr i, /iii/./tmcej
uieputrz-ubaic wartom pracy, zkądinąd pożyfycziwj, Jako pii iuNza u nas pr<>i>d ws/.ecli-
stronne^ro wykla<lu tcmtępu do filozofii w osobuem dzieło. ^V ojrólneni pojęciu i rozkła-
dzie tego vrar>;pu, oraz w wielu kweatyacfa zasadniczych autor korzystał z mych w^-kfai*
dów iMlgnt do fihząfii i fncyHopedyi nauk fiŁo^cznycK roianych w b. Szkole Głównej
Wanzawikiej w latach od 186$ do 1869. W«spomina autor sam o tern w tych słowach
(•tr. 74): .,.SzkiMl a wielka, że profesor .Struve nie wyd il na widok jnildiczny swi wy-
kładu w.<itęp» do filozofii, jaki zapowiedział i jaki miewał w S/kole (Jlównej Warsza-
'A-ki*^j. a kt<'tryl)y zapełnił bnk t ikiejjłł dzieła w n;Hz<'j filozoH'xn'-i Irfcnt ir/c l'(>!iii'-
ymi. ał)ecnie znjąłom «;ię sani praci\ teiro rodzajn. z f)r/\ i*'Uinością więc |ir/M li(Hl/.i mi pu-
wiwizieć, żjt i»|>r«łcz pt»w_vższycłi dzieł, jakie w h.ul.uti;n h historycznycli puiialeni. korzy-
idalćiu także iriek i z moich notat wyżej wzmiankowanej^^o Wi<fępn do filozofii D-ra
i$tniv«^go, szczególniej w nntdziale ^^m i 8-un, a to tak pod wzglądem formy, jak na-<
wet w niekt<'»iyeh miejscach pod wzgb^em sanuj myMi i siótr. Nie mając prawa tra-
ktoM-ania o rzeo^, nie wyazłej na widok publicsmy. pozostawiam szanownemu profcMoro*
ffi ocenionił^ ile od iiIcl^u /jiciąinuił^m, a en jest owoc(nu własnych nu>icłi itadaii i rcwmjt'*
śisń*" O tym stosunku Lsiążki Molickicgu do nioifii wykiadów mówilcoi szczegółowo
Digitized by Google
34 § 1,2,1. LITERATURA WSTĘPU DO FIŁOZOFIL
w Dodatku do Widtu 1876, 3^ fiO. Dla nspmwiedliwienia Aię zaś x zaizatn. dla chs»
liopioro tom, po upływie dalnzj-uh prawic lat dwudzieatu, wydaję mt^p (lo fihti^
powtónsę tu słowa, które wAwozaa pnsy ocenie pracy Molickif^^ro wypowiedmlem : -Vie
wam powoda sbytecsnie się spiasayć z ogłoszeniem pra<' ihi druku przy^^otowanyi >h. Hi>-
raoyuszowe: nonuiii pmnfttur in annuni, n\o wj-szło joszczo na y.\f* żafln* j iir ^T po^ia-
ilają<-pj i>totii:\ wfirtość. 7.Yo<7.tą zrobiloni .s\voj«i: ofrlosilen) pr/y iiiiiv. h i.rma. b, m mam
prziffjohwanr do dniku: Wstęi) do filozofii. Kmtjklopedyą nauk /ilozn/ic2uycJi i dwa dal-
szo tomy J.i>giki; nadto włł.'kszośi" mych dotychcza^jowyeh prac ojflosUein wlanym
i\om. Wi«;rej uezyiiu- nic iuoę«.s reszt*; pozostawiam nakładcom z powołania i... cnwowi.'
Nadszedł tedy nareMEcie czas i na ton W§t^ do fitoMofU^ który, pomimo że go dziida
Molidciego wyprzedziło, npodziewam się, że, postępiąfąc wraz z czaaem, uznanem będzie zo
dojrzidy owoc długoletniej pracy nad tym przed mioteiu.
A. A. EoBR. Ztmady pozytffwimu 1S70. „(VI pracy, mówi autor fstr. V). aby
służyła za vnde-mecum poz,\-tywiśiif\ a za kodfht pozyt\"VN'lzmu." .laki ojrólnikowos,
i nieokreślonośi- charnkttTy^nio jfirn poj«M<tf po/ytywizniu. o tom świałi- /;^ nfł«^tępiijH''o
słowa: .,<''/yj Hniy>l ilo^i<;L'!iit' poziomu '^półczeMiej mu nmtojHtuostń i zacliuwii >ię lojri-
ł'znie, tf !i jł -^r. al'' i tylkt*. jest pozytywistą,'^ luowi autor str. Ill-eia. W teu ^pl^■
Hób pni|,au< jł^hiym frazesem zdobyć dla pozytywizmu monopol umiej^tmid i kg&di
Zol), moją oeeu.; tej pracy w Atenoom 1876, T. 1, 240 — 267, oraz co wyżej (atr.3l)
powiedziano o Ocborowiczu.
Mabtan Kobawski, FHotopa i jej zadanie 1877. Wyd. i-^rie iizupdnione 1881.
Cytuję według wyd. 1-go. Po wstępie, traktującym o przyezynach obe<'nego upadku filo-
zofii, autor roztrzą.sa pojecie filozofii, i w tym celu zastanawia si<» -/f/fnrMlowo nad jej
dziejami, podda j.^r krrtyraneniu rozbiorowi nnjpr/.ód idealizm, empiiy/.ni. uiaterA^ali-ęia
i po7ytv\vi/.m !ias/,<»y:o wieku, a nast.^pnie kierunek nupirycznił-idealny zarówiio w starej
jak i w dzi^^i<•.i-/••.i s.-holastycc. Ten ostatni kierunek uznaje za jedraie prawdziwą-; M
niego, mówi s^tr. 24ri, nab'ży bliska przyszłość." Na toj podstawie określa filozofią jako
M wiedzę wszecbizeczy w pierwszych i najwyższych przyczynacb, cognitio rerum immiom'
per causas ultinuw (str. 248).*" Daląj mówi autor o całokzztatcio filozofii (motafij^. Io>
gika i etyka), o metodzie jej wyldadn i kończy swe dzieło rozbiorem stosunku tilozotii
do MTiary. t'o do tej kwcstyi staj<' na stanowisku, zajmowanem przez naszych pienr>zyt'b
przwlstawicieli tilozofii katoUcki(y, pr/.ez Ziemif»rką, F. Kozlowskiepfo. J. ŻochowikiHrru
i inny(th, z tą wszakże piżuicą, ż»' uwzjrlędnia daleko frruDtowniej dzieje tilo/ntii i inuki>-
we dane (zob. wyżej str. 27). Prof. Morawski 7fipT-z''c/;i jcdnnk, abv lilo/.oti i pj/uila
się od wiary i teolocrii ten>, ż<' ji st wiedzą naturalii4. m ieutia ualurali-^. ualuiali rationi'^
lumine acquisitii. Stauowbka tego nie podziela prof. Pawlicki i zaznacza w tym wzglę-
dzie swój pogląd W różnicy od prof. Morawskiego w pra< y O itodotawie fSotofik str. M
i 42 (Zob. nasze uwagi o tej pra<7 Mryżej str. 2D i nast). Można w niektórych kwestyidi
zasadniczycli nie zgadzać się z prof. Morawskim, wyznać jednak należy, że dzieło jego
b<^cŁwom treści, siłą pizekonaitia, umiejętną dyalektyką i systeinaty<-zno.ś(>ią wykłada
zajnuije wydatno miejsce w n i /rj liti rutur/e ufdępu do filozofii. Tralnr -fre-«J6-
czcnic i sprawiedliwą ocenę teL'o dzieła osri<Hił w osobnej broszurze Aótf.f Hii i.kwT'-!?.
Kilku rid^frerTńriyrh dzifhm k'^. M. Morawskirtjo p. t. Filozofia t jfj zadatiie If^.
IlKMiYK (i Mi.hHh KD. Fihuofld i icirdza. At4'ncuni 1S77, T. I, .'^77. łloa*
prawa ta zasługuje na uwagę pod tym wzgli^em, żc autor w duchu nowo-kautyama
F. A. T.augego broni w niej zdania, że filozofia nie jest nauką, lecz ,tworem indywidnal-
ncj wyobraźni,** «koncepcyą poetyi^zną.* Roztrząsamy tę kwestyę niżej § 9,i.
T. T. HoDi (Józef Tokarżewicz), Duńe syntezy fUotoficzne, KuMii^łnUt KMm
18i7» T. II, 124 — 160. Jest to praca napisana świetnie, z jasną myślą przewodnią
i glębokiem' uczncieni. Koztiząsa ona krytycznie donio$itość .syntet3'cznycb dążności fliK
Digitized by Google
§ 1,2,1. ŁITEBATURA WSTęPU DO FILOZOFII. 35
Ziitii krajow«'j. Autor nie zaprzecza toorotycznoiuii /.uaczoniii tyi-h d!^'/no«<'i. () za- nlni-
acj myśli tilozoHi si,-ntoty<'znoj u nas mówi, że joj ,nic zarzucić nie pudulaiii. ani it) .sta-
00 winka wiedzy, ani ze stanowiska wiary, i z^,'odzić »iA nań nioi^ą i zgodzić się naii
V końot muffią zarOwno naoka jak religia,"... prawda zawarta w t«j myśli, według auto*
la, jMt ^amą, oczywistą, jak owe słońce zachodnie, prostopadle w twarz nam iiderzają>
rr (<tr. l.Y)).- Pomimo to nznąje tego rodząju dążności za pisedwczf^sno u nas ze sta-
riDwiska życiowego i hUttin-yozoficznego. „1'iętrzyć wcij\ż syj\tozy rolig-ijno-nankowo na
v!:t<»zy naukowo-relio-ijne, mówi autor str. 159. wyjdzii* to społccznuści knni<^rzni(! na
j"«lno. jak gftlyby chciała łjudować latarnio morskie, 'jdy okn-ti-w nit- iiki. - łnidować
'•kręty, ędy portów nif -rało. hudowa<- porty, tfdy mur/c m ickli)!" Mówimy u tt-iu szcr/c-
i^irłowo przy ro/.l)ronso ^tusunku filozofii do życia, zoli. .szczocfólniej § 12,2. Za dalszy cij^g
powyższej pracy Hodi^o uważać można rozprawy, napisaną w tymże duchu: Zarys
fSoufii rodzimej. Bihl. Warsz. 1864, T. I, 6 — 34.
IwACT SKBOCHOWBKit O wiedty IwUiki^ 1880. Wyd. a-gte tytułowe, bez zmiany
l'^^. Treścią tego dzieła, według słów autora (str. 22, 65). ,»są prolegomena do nauki o wio-
•iz} Indzkiej.- czyli do tak zwanej teoryi poznania. Wkracza ono tedy jui w zakrc^s
-■i>-'/.f^<'Anvrxr}\ litidań filozoficznych. Autor pTze<lstawia jwlnak, na podstawie wszech-
-tmnnegu r')zl>i<tni /niyslowcin) i nniy-łnweiro jw/nnnin r/eczy. zarazent i «wt'tj j)f>g^]}\d na
*iedzł; naiiki>\^ ;\ i Dilnjżnia jir/y t<'»ł nauki yalnr od tilozofjj. ricrw-^^o po.swii>c«jn
11^ ..łjadaniom osobnych szeregów fakt<jw wnętrzuie swiadotnyi h luli też frriip przedmio-
tów nwn^trznie wprost wtedziauych w ich wzajemnych relacyacłi po<lrzas <^dy filozolia
•lufloje objąć całość wszystkiego, oo koniecznie wi«ny, hąd/to wprost, bądzto przez szcz«v
Sułowe naoki, w jeden powszechny konsekwentny łub przynajmniej tłćma-
r /ult ity pojed>-nczych szczegółowych nauk w duchu jakiegoś systemu, caloś<
wiodzy ludzkiej ohcjmąjącego (str. 2i^i).'* W dalszym przebiegu naszych poszukiwań
* :dzicmy mieli sposobność wspomnieć kilkakrotnie o tej pracy, zasługującej na bliższą
uwagę.
D.ANiKF. l.f ^l^lK^M(•z. Czy idm fi'J":nfii u- swym historyrztnfni rozwuju }H'>:r In^ć
*u:4i2a)ią za Hmujiittiit.ść .sunłąY Sprawo/danii; Dyrektora c k, ^'-y-o ęimua/yum we
Lwowie za r. 1881, str. :\ — 8Ó (I) i za r. IKSi, ntr. a - 7*2 (II). Gruntowna ta pra-
atiida się z trzech cztjści. W pierwszej autor stara si^ wykazać, że „w stopniowym
bistoiycznym rozwoju systemów filozoficznych, połączonych ze sobą wspólną ideą, nie ma
■ipnetmoścL" ^Wss^stkle dotychczasowe tiozofemata, mówi autor (1, U), uwaźac* nale-
ży za... część jednej i tej samej umiejętności idealnej." ^Filozofia posiada swój pr/.edmiot
' Ule określimy i wybitny (fost nim prawda absolutna, Avynżana w principia« h wszel-
kiej \ri(>dxył. który stara się zbadać i wyrzerpnjąro wyjaśnić w swych pojedynczych syste-
i-tr. „Filozofia rozwija się przoz swe systemy tak, jak <ię rozwija dus/n
«f stopniowym rozwoju t-iala (str. 14).* Ztx'\łl t^»ż wynika, że tilozotia -jako idea,* tylku
V wie«^ym postępie wykończona być może. Druga część broni tezy, że «rozwój filt>-
mfii nic jest wyniłdem przypadkowości. lecz objawem koniecznym i zawisłym od ważnych
momentów nniwersalno-bistofycznych." Autor rozważa tu naprzód czynniki psydiy-
fine rozwoju filozofii, a następnie wykazuje jego momenty hist&ryetne. Historya ii)<>/otii
Btóiri, .jost stopniowym rozwojem geniusza ezłowioka...-. rozwojem naszej sumowiedzy,
ni>E(?^o intelektualnego i monineir'*. na tir wiecznej prawdy /Jiudowaneęro !iaun»po/nania
i'tr. 22)." Z te2"o ^-tanowiska prze*i>t iwia aut<ir w oi,'ólnym zarysie dzieje łilozolii od
Talesa do 11 ••^'la. co stanowi część tr/e* najui^/.crniejszn. jeffo rozprawy (str. 24 do
U, fiO}. Na jej podstawie docbwlzi do wniosku, że tilozotia w historycznym .swym rozwo-
ju jest nmiejętoością ścLsią, podaj!\ci\ zasiidy. princi])ia umiejętnościom najbardziej ści<
8łytt,jak logice i matematyce. «lch ścisłośi* dopiero swą ścisłością filozofia uprawnia
36
§ 1,2,1. LITEKATUKA WSTĘPU DO FILOZOFII.
łjODZiA Z Hytonia (Alfml Kurnatowski, nr. 1H18 •}■ lH92r.). Filozitloi ihuktyczn^i
18^2. ^Myśl l>oz c/ynu, a czyn bez in.\vśli. niodujrzalym są porodem" —ot« punkt wyjścia
autoia. n^ie dosyć, Jak sam wjm /iluzu/ia orseka. mądrość miłować, nie dosyć z nn-
straelonydi tposineźeń i doKwiadcseń uzgodnioną składać całość, — traeba jeaseae w^ro'
lumowane zasady i wyniki do codziennego umieć zastosowywac nźyłku, a żo aą wrko*
nalnemi i dobroczynnami — wła^nem st\vi(>rdzi(- postępowaniem (str. 1).** nCriowiek pn*
cy i rajTiu filozofuje, żobj własnu myśl i olicRnio uporządkować, żohy iyciB zrozuini*--
zadanie. żoł»v duczy doniaofalno.śfinm tuzYTiir zadosyr, żeby odjradnąi'. naknnifv. prawa
światem r/ądzące i z.i wartą w nich my-l l»ożą. a kor/ąc nu* \ir/A'i\ nią, podnosić to. -o
jtist, do teg^o. i'o tamt^i żąda. rzłowiuk praktyczny zajmuje si*^ wiwsze toni. t o realną
ma wartość, ^llcalizm jogo bynajmniej jednak idealizmu nic wyklucza, bo iv^ilność ^
ma w aoliie nosi uszlachetnienia i udoskonalenia warunki, prostą nawet postępu drogą
do idealizmu prowadzi (str. 2).* Z tego stanowiska autor pragnie wyłożyć swą liloaofią
^alOyegną i pi^jmiąje la punki wyjścia .pojęcia pizoz ogół najlepiej zrozumiale" ^
pojęta Bou^a, pr/yrody i własnej osobistości. Pojęcia te autor stara si<^ jednak siczegu-
towo wyja.śnić i to stanowi j^łówne tło Jeg-ti pracy. J*rzy tern wyja^^nieniu ni;i na celu
dowieść, że dualintyczne rozerwanie C/^ynników ducha i materyi, docze.sno.ś('i i w j*- -znosci,
świata i zaświata. zł*>ir«> i doł»re«;o. konicr/.noścj i wolności, życia i śmierci pozbawione
jest zasady i że syiiicza tych pojęć jest koniec;iut!m wymaganiem rozumu i nauki. Do-
nio.słość tej syntezy dla życia i wynikające z niej zasady praktyczne wykaziige autor
w końeu swej pracy od str. 82 — 100.
WaAP. KozŁOwaKi, zo Lwowa, Witpókzetne kierunki fUoa^tezne, Kłosy, T. SŁJII
1866, str. 150 i nast, 17d i naat SUmoioi^ fUoiofii doświadcealnąi wobec intmcfffmg.
Ateneum 1888, T. III. 498 - 524. Biędne koło dzmcjsz^ filozofii Bib). Warsz. ISHl.
T. IV^. •Jl»4 — 309. Zarówno w tych rozprawach, jak i w wielu innych, zajmujących
sif; l-ardziej .szczegółowemi kwostyami tiluznli-zncnii. untor broni stanowiska (ilozotii in-
duki yjticj i '/bliża się niijbnrd/ipj tb) Hr^ilM ir:) Sprni cn izoli. wyżej str. 14), W ostaiuirj
ro/pra u iL' j)iagnie wykiU^M żc „r/.eczywisiosL pm»dmiotowu jest nieświadomą (str. ;^OHr
i Ł niej, jako wynik rozwoju, usiłuje wyprowadzić życie ducha— wykutck czego i zadania filo*
Zofii zasadniczo się zmieniają. Zob. pod tym wzglądem Przypisdt BMkcyi do tej rtn-
prawy, mego pióra, — str. SIO i nast
Al. lUciBOBSRi, Priudimiot i podział fiht^i. Wykład wstępny, odczytany we
wszeduticy lwowskiej 1KS5. Zamieszczony również w dziele tegoż autora: PodHtncy
twryi pognania ./. Milla 188(5. T. 11, 'J77 - :5(»8.
Tor\/t\ OtjóJrni :fir>/>i Hi/sfcmu filozofii. T. I 1892. .Tako Wstęp do tej^o zarysu po-
wtórzył autor /. tii ib ini zmianami powy/^zy >rit/kłnd : to też o tych pr ii ;»< li mówimy tu
razem. „Fiłozotią. wcdłu<r autora, określi, można jako naukę o najt»g..liu oj szych pra-
wach zjawisk wewnętrenych i zewn(;trzuycb, względnie do myślącego podmiotu (str. \ 11)."
Określenie to ^obejmuje cały obszar wiedzy ludzkiej, mianowicie w częściacb jej najoguł-
niojszycb, zasadnicąycb i metodologiczDyob.** Myśl tę odnajdige autor w nazwie If^Mm-
«c^/Mefcre, którą nadał Ficbto filozofii Filozofią dzieli autor na psychologią, logikę fpr*
maln.ą, teoryą poznania, metafizykę. «*stetykę i etykę (str. X). Psychtdosfią stawia 4,na
czele n')wnie po5Z<;zogóinych dzialć>w. jak i całości filozoHi." l'o do innych nauk filozo-
licznych zasługuje na uwaL^ę /cdnnie autora o nietatizyce. którą nAvażn ź^a Tirłukę o iMocie
w^Zfcłi r/f»czy i dla fr-u [HKlanc powyżej okr<'ślf*nii' tili«/,ifii ..wy iiia:_'atoli\ /c/rwcłłcie usu-
iiictia ui»*tati/yki z jłosrĆKl d/jałi»\v tilozotii i^ir. X[\ i. i oiiuiuo lo autor, widząc że me-
tafizyka jest w wielu systemątach gł«iwną czi^^acią, chciał przynajmniej wskazać jej miąj'
8ce w filozofii. W swym zarysio systematu filozofii autor młal na oku ^treściwe pned*
stawienie nąjwaźniejazycb a zarazem najbardziej może spornych działów filozofii** I A-
tego opuszcza psycholog, l(^^ę 1 metafizykę, a ogranicza się wykładem teoryi ponmiBi
§ 1,2,1 LITERATURA WSTęPU DO FILOZOFII.
37
estetjrki i ittykt. Niniejszy T. I ol)cjniitj(> część pierwszą tooryi poznania, migącą u
pnedmiot kwea^ą: ctam są aaaase wiaienia i jaki jest ich stosunek do tewn^tniMgo
>wiaU? ,\€<tto t«dy jni kwostya sscsegótowa, nie odnosząca się wprost do zasadnicsych
pojęć o tilozafii.
Wincenty I.rTosŁAWSKi. O obecnym utnnie filozofii Hibl. Wars/. 1H><8, T. III,
1<4 _ oiiK. Metafizyka wHpóhzmia. Tamżfv \^><\). T. I. :\iy.\ - •i?'? T. II JIS - 240.
' Tiajm ^asiwinił-zo znaczenie uieiody historyi /no-iiaukowcj. aiitor wykazuje w rw^zoj
r zprawie, że ^określenie prawdziwej łilozorti, jako też detini»ya jej tresei je^i wynikiem
pi)sfi,pu ogólnego tilozoficznego w ostatniem stulecia, jest wyrazem obecna/o jej stmiu
fstr. lOO)." Z tego stanowiska określa fBoto/i^ jako „nauk^ nąfogolniejszych jwjęć,*
t u tuięp i podsłateę nauk filozoficsnycłi pocaytujo payckok^ (str. 105). Następnie
ałgnam aator ścisły zwiąeek filozofii z naukami spe<7alnemi; mówi daloj o wspótczesnyeb
wydawnictwach filozoficznych, poświęconych tilozoHi. i wreszcie o ghiwnych kieninkacb
wspolczefinej prnry filozoHcznej. szrzegolniej nad historyą filozofii i psychologią. Druga
X pnwT7«J7T<'h rozjn *\v I jito-l iw-kiego jest właściwie dal-^/yni ciągiem pierwszej i roz-
trząsa -^tan obecny metafizyki, a w tym celu zastanawia ń*i .szczegółowo nad metafizyką
l-otzego.
Wł. Miecz. Kozłowski, z Warszawy, Pogląd na świat Jako j/rzedmiot badanui
umigęine^. Atenauni 1801, T.1V, 1 inasŁ Fojtmtwanie przf/rcdff te stanomaka hithryi
i teorifi patnania^ tamże 1892, T. U, Si& — Oiwiata i wiedza prz$frodmcza, tam-
że 1803^ T. (. 541 — 558. Dekadentyzm wzpMczemy i Jego fUazofcwie, Bibl. Warsz.
1^93, T. 111. :J15 — oraz oddzielne wydanie. Poyląd na keiat juko przedmiot hi-
ft,'ryi. tamże 1894. 'W II, 12'2 - l;i7. W pierwszej z tych prac autor łironi naukowości
lilozofii i nkrcśla ją jako _krytyrznio przetopiony, pofl^tawai h wiedzy ostinty pogląd
na świar. 1 ionio^ilo^c /aś jinzu-rałych prac dla n;t-zri*u prze«iiiiiotu polega głó\vnie na
tom. że d.uu»r irakujjc w uii h kwestye filozoficzne w ścisłym związku z og('pInym rozwo-
jMu życia lud^ddego, z jego wszechstromiemi potrzebami, a szczególniej z potrzebą ino-
nUnegt) adoskonalenia cadowieka, uneczywiscniema jego ideddw życiowych. Pod tym
Kilgflędem będziemy mieli sposobność mówienia o ^cb pracach w dals^m przebiegn na-
szych poszukiwań.
Wojciech DziePUSZYcki. Roztrząsania filozoficzne o podatawack pewności Indzhi^
l^l)*! Dzieło to. owoc samodzielnej myśli filozoficznej, ma na celu udowodnić, że jedy-
ną podstawą pewności jest pncziK i'- iwrralne. sumienie, jako intuicyjna świadmnmc na-
-2f*go przeznaczenia, •elu i iiicalu niszego żywnfri. Zagada ta wyraża si»' najdolutniej
zdaniu, str. óS: „Wierzymy w wszelką, jaką l»ąd/, pewnu-' jt dynie wskutek tego, że
sumienie nasze domaga, abyśmy byli cnotliwymi, i dla tego, ponieważ intuicyjnie wie-
my, że nie wolno nam się oprzeć żądaniom sumienia.** Z tego źródła czerpie autor za>
-isdnicae pmwdy swego poglądu filozoficznego, a mianowicie łstoiaiie Boga i innych istot
rozumnych ; na tej podstawie określa też stosunek człowieka do tycb zasadniczych czyn*
olków w>7. rhbyta. W zakresi(> w^^fępu do filozofii uwzgl«>dnić wypadnie poglądy autora
♦•icz^ldlniej przy rozbiorze stosunku filozofii do poczucia estet\ r7nci.''o i Tnoralnr-go.
Al. Skórski, Filozofia jnkn nauka akadcmitka IśH.^ Autor ii^iluwaf luulnć swcy
pracy ,cech«; iuturmacyjnego pr/.i-wiKlnika po rozległym liKłZoJii olozarze W )r i wy-
znać należy, że tego (-elu dopiął w zupełności. I'orównywając filozofią z innomi nauka-
fui, określa najprzód jej odmienny od innych nauk przedmiot, którym jest sama
wiedza. Filosotb jest to tedy, według autora, nauka wniejętnokh czyli ntalca umie-
jętność ogólna, która samą wiedzę ludzką za wyłączny pizedmiot swoich rozbiorów
Hkbie obiala (sir. 8).* Następnie charakteryzuje autor w ogólnych zarysach dzisiejszy
jttan głównych nauk filozoficznych i swój pogląd na ich zadania, a wif^c traktuje o logi-
I teoryi poznania, o metafiz}'ce i naukach moralnych czyli etyce. Dodatkowo rozpatnge
u
iiiosofią roligrii i pedagogikę, a w ostatnich dwó«h roidziałacłi mówi o systomatadi im
todach filoawfii, pnydem zaznam doniosłość stanowiąca idMlnego realianu. C^ość, ti
pod wzplędom treści, jak i fonny, polecić można każdemu, kto pragnie aię w tpos6i
przedwst4.>pny zoryentować na pola filozofii i przegotować do dałs^di BamodanelDjch u
tem polu studyów.
Z. riABRYKLSKi, ('zrin filmn/ui jrnt a czetH It^izk 181)4. Vo pr/.odstawi.iiiiu ruzli
cznych określeń filozofii, autor wykazuje, że .^filozofia jest to nauka ogólna, miyąca a
celu rozumienie nauk szozegćdowych i religii, a więc zespolenie wied^ t wiar/ wcziośt
zaspakajającą potrzeby umyj^hi i serca (str. 28).* Nast^^pnio mówi o lóinjch pogląihd
myślieieli na pi^ysriość filozofii, a sam dochodzi do wniosku, źe w pno^alości ,naiwiikiea
filozofii ssc^rció aię będzie jedynie aetafizyka, a filozofia^ która pierwotnie była mata
ogólną, przestanie być w .itróle nauką i pneobnzi się w sztuką (str. 37).-* Dlacae<:o
autor nie wyja.śnia. W końcu roztrząsa autor zarzuty, czynione filozofii, że ji'st nieprik
tyczną, niepotrzebną i '/micnnn. ('barnkrcrv'<tvr7Ti', '-r-bH tej pracy jest traktowaDi
k\v»><t\ i tilozotieznyi h w .-|)()S(>ł> lekki, pobieżny, iuUelouuwj', choć autorowi pnsy tt*B
znajouju^i i rzeczy oUiiiówii iiir ino/na.
Kończąc ten przegląd literatury polskiej naazogo przŁniniiotu, przypomiuamy, ś
do nii^j prócz zaznaczonych wyżej (str. 20) pnsekiadów dzid Tkbbasboka i FAiiusi
należą i pizeklady ICabtbztdbza, Sfinozt, Lokka, Bbrklbja, Got8C]ibi>a, Koinimu
SpKNCBRA. J. B. Metbra i Lbwbsa, wspomniane pr«y wzmiance o oryginalnych pracad
tych my-^ll. i-li.
2. Słowniki Hlozoflczne. Dla uzupełnienia podanej powyżej literatur
w.st^pu do filozofii z;nnv,'i/tiiy tw. /o kwestyc, odnoszące się do t^j nauki, znąjdąją li
zwyczaj obrobienie i w slownikarii HlowHrzriyrb, pod ndpowiedniemi wy^razami.
I)i> naj-łtflrszycb słowników o|.'(jlTiy( ii, obejmując ych jednak pocz^sci i tiłozotią. na
leży słownik, ktury ułożył .Suidas, bizautyjczyk, żyjący j)rawdopodobnie w drugiej pdł)
wio X-go wieku: Lexicon grctece et kttinc, ed. G. Bemhardy 1853, dwa dnie tomj
fttownik ten zawiera objaśnienie licznych wyrazów, mających znaomiie flloioficsne» one
wiadomości biograficzne i historyczne, z filozofią swią^ mąjące, a z nąjdawniej^yel
źródeł czerpane.
Najstarsznnii słownikami specyalnio filozoficznemi są:
.lnu. W.wi. liKUNAROiNi, Lericon łripłej- 1,V^'2. Znwtrra otijaśnienie teraunó*
filozoficzny cii. używany, b w szkołach ArĄstotelesa, Platona i Stołków.
.1. Ił. AisTKOT. (.'iirsKs philmophia etici/clopaedia 1020. W roku ItkłO wydań,
p. t. Scientiurum nmmum rncydojniedi/i sepfcm tomis distincta.
P. GODABT, Lfxiefm et tumma phUosophiae 1666.
E. GHAtnriM, Lneiam rationaie swe thaoHrua phUoiąpińcut ordim (Upkabetho dt
gesłaa 1092. W dncbn filozofii Kartea^sza.
Nadzwyczajnej doniosłości jest słownik PiOTiu Batłb*A, DidUmnakre hittorięt
ft cntique. 2 tomy 1695. Wyd. 11-te Beuchot 1820. Artyknły filozoficzne tego słow
nika przełożył na j»^zvk niemiecki i obroliił z nich specyalny .słownik filozoficn?:
1^. It. .Iakoh p. t. I'f fir Jiitijlnrs Ph'^Jnsnp}mchen Wnrfrrhtirh. 2 tomy 1797. Hiyl
pił.Twszy \v|łrowad;&ii «;/Ąiiuik lii^tdryr/no-krytyc/my do -łownikow i poddaje z teiro >ta
nowiiska rozbiorowi w.szy.stkie zuakoinit.sze szkoły lilo-soticzne. Wada jegu jist d4Żaoi
przeważnie skcptyczna. Wyszukąje on głównie strony ujemne roztrzą><anycb po^lądóf
filozoficznych, a nie zaznacza ich cyników dodatnich w ogólnym rozwoju wiedzy.
Fned wyjściem togo opracowania Baylea wydali: ,1. G. Wałoh, fhUotopIMm
r^am 1726, 4-te wyd. 177.5, w dwóch tomach, w duchu filozofii Leibnitaa, oit
Salomon Maimon, żyd polski i znany filozof ze szkoły Kanta: jPhSoBophueka W9(
terbuch mU
t
1
§ 1,2j. SEOWNIKI FlŁOZOncZNB.
39
Słownikami fiłocofimeroi biożąoogo stulecia itą:
WiLHKLM Kura. Allgenwi nea MnndwSrierbuch der philoHophlschen Wit9m»(^ften,
tifbfst łhrer Litet ntur und Ocifchichfc. 5 toiiuiw 1827, wjd. 2-gio 18:^2. Dzieło to ma
przewHińiio charakter historyczny i l ii-liop^rafifzny. Obja.4nienie tenninów liłozotii^ych
oie odznacza ^i'.- ani «l(»k};i(lno8ci:\, ani należyta, ja-nnsi-ią.
Max Fi KiMAiK. ł'htUm)phm'h*a UcdI-L' .' irnu. 'W 1 i II. Is'v2 i 18,"».{. T- III
I IV' opracował J. N. Ischold 1856. udpuwitHluienii wyrasuinii znajdujemy tu
Dider stiiaimy sbidr biograficznych i bibliograficznych danycb a pod tym względem
daeto to azapdnia I prowadzi dalej pracę Kruga.
A]». Franck, IHetiMnaire det mnceg pk^o8(^Hgu€8, par une soeUstó de profr*-
ururs et de mtaułs. w sześciu toniach 1852. Wyd. 'A-cie w jednym wielkim tomie,
1886. Jestto dotąd najpeimoj^sy i najgruntonnirjszy słownik filozoficzny, zawiei^ąey
iar()WD'> teoretyczne objaśnienie terminów filozofieznycb, jak i '^^l Asniojszc dane z za-
krf*<n hi r.łryi ulozofii. Dzieio bardzo pożyteczno, jako pomoc pray wyjaśnienia zasad-
niczych poj-jc O filozofii.
Wjl. Flkmim.. Yocahulary of phiłomphy, 2tf<yehttl'>gi€al, cthical, metapliynkid 1850.
Wyd. 4-te na nowo opracował i uzapełnił Hbnrt Całderwood 1887. Pomimo niewiel>
kiej objętości (440 stnnmic) dzieło to podaje dokładne i poacaąjące objaśnienie ws^st-
kicb i^wniejsaorcłi terminów filozoficznych, z odpowiedniemi wskazówkami co do idi
znaczenia w pracach najznakomitszych myślicioli.
Ecu. JtoURDET, Yodilndaire des itriucipauT termes de la pJuhmphie posifire 1875.
"Nłowni. z* k ten ogranicza r<ię określeniem terminów filozoficznych wyłącznie ze stano-
wł-Km p(v/,\ tywizmn Comtea. Dane historyczne i hiograficzn^ płulrijo aiit^r t\lko od-
nośnie do ONotiisto-^. i. zamieszczonych w kalendarza religii pozytywnej {la culte systćma-
tiquc de 1 humauitcf.
F. A. Haktsen, Ein phihsojphwches Worłerbuch 1877. Jestto określenie naj-
wiżniejs^cb terminów filozoficznych w formie jaknajbaidziej zwit^złej i aforystycznej
(cały .słownik* na 45 stronnicach).
F. Oabdzk, a dietionmy of phUotopkkai ttnm 1878. Niewielka ta książeczka
(161 stronnic") podąje popnlaroe objaśnienie wyłącznie angielskich tenninów filozoficznych.
Ch. r. Krauth. a mcahnlary of łhe phUosophie^d sciences 187s. Słownik ten
-kbdi z dwńrli (Zi^^ici V. ktńryrłi f-«za p. t. Shmuik /Uozoffi (str. 1 do .')()0) jest
właściwie tylko u/jipcłnioiiciu \v_\ ilanicia wsponmianłTo pnwy/cj Błn\vnik« Fleminga,
a li-ga p. t. SiouHtk nauk jUozi>ficznyt:h (<tr. T)))! do l(»;i4j zawiera dane z zakresu hi-
Morsi filozofii, zaczerpane głównie ze słownika I raucka.
L. NOACK, PhiLos^Me-ge^ddMkhes Larikon* Mktoriteh-bioyraphisdieB Handmr-
MmA tur GestskU^U der Phihwphie 1879. Za przykładem Bay]e'a antor uwzględnia,
jakjoż (ytnł didda wskazuje, wyłącznie materyat liistoryczny filozofii; ale czyni to ze
otaoowiska przedmiotowego, hcz w^/elkich własnych nwag kiytyczny<;h.
Fr. Kirchnkk. WofferbKch der phihsophiechen Grundbi^ffe 1886. Wyd, 2-gło
1S!)0, Książka łiardz<i praktyczna do podrcf/nciro tr/.ytku, zawierająca objannionie ter-
uiinów filozoficznych w zwięzłej. Ifr/. zarłucin dokładnej i ścisłej formie,
Al. Hehtkami. Le-^riqtn /Ic phdosophie 18})2. .lesrio ostatniii w t\in rodzaju
praca, zbyt jednak szczupła (stronnic 2*20), aby mogła z należytą dokladnosł ią wyjaśnić
ponuzono Icwestye filozoficzne.
Dodajmy, ie istnieją i słowniki filozoficzno dla objaśnienia terminologii i poglą>
d6w pojedync^cb myślicieli, np. Jul. FbacbnstIdt, SdwpenhmMr-lASJcioon, 2 tomy 1871.
Weokib, faftflatMon 1803.
Bardzo ważnemi dziełami pomocniczemi przy rozHioize zasadnies^ch poi»,'c o filo-
zofii i ich wyjaśnieniu, szczególniej ze stanowiska stopniowego rozwoju myśli filozolicz^
Digitized by Google
40 § 1,2,2. SŁOWNIKI FILOZOFICZKK.
nejf 9ą następuj ^ce prace Rm Euckcna: Die Orundbegr^e der O^genwart Bkh-
ri«eh und kriti»ch entwUMt 1678. Wyd. 2-gie supełnie praerobione 1808. — Gnehi/M
der phUo8ophi9chen TemUńologU 1879. — BeHrUffe zur Getehichte der »4-ueren PhtloM-
phU 1886. Tn zasługuje na uwagę BMasególnią) rozdział p. t Fartkeim und l\ir<Mt-
namen in dfr Philosnjihir.
Nare'^/.i"ie zazna< zaiiiy tu. żo do niektórych Tio\v>/.vi-h dzłoł ?. zakresu histoni
fflozofii dodane są fifotcmki rz€i:n,rr. pr/y kf^irycli pomory / łatwością zaznajoiuic i^i*;
można z poglądami myślicieli na /.a^aiłuit-ze kwe^stye o ińoiotii w ogóle, jej istocie, za-
daniach, st<^ujika do innych objawów życia umysłowego, jej metodsie i t. p. Do talddi
dziet należą szczególniej hłstoiTe filozofii R. Fałckbmbkboa 1888, przekład poldd
W. M. KozaowsKiBeo 1808, oraz W. Windblbanda 1892.
W nMztj liUrałurze nio ma dotąd żadnego apecyabego atownika flloaoficznęgo.
Wspominamy jednak o tych dziełach, które i o nas zaznacząją pewne naftowania w tjm
kieronku. Do ni< h należą -
.1. l'. Raimjń.ski, FłOKliiith /ifa ■s( iniliannu 1 T.').'?. Atltor roztrząsa tu wprrtwtłiue
różne kwestye liloznfii znc w porządku allalK tycznym, ale porządek ten rozTA wa
w wielu miejscach, w.^ttawiając samodzielne rozprawy tilozoficzne, i nadto traktuje filozo-
fią ze stanowiska pnestaizałąj scbolas^i Bliższą wiadomość o tej ksii^żcc podiUon
w swym Wykktdzie Logiki, T. J, str. 171 i nast
ioK. WaooBK do wspomnianego wyćej (str. 20) dzielą: O naukaók tpytwdmyd
dodał Sloicnik pohki dawny, czyli zehranir słów dawnych taniedbanych iHtUtkich z kA
flóm^ezemeni (t^tronniu 137). Słownik ten jest poacząjącjm pod względem językowym,
nie ma jednak znaczenia filozoficznego, gdyi terminów ściśle filozoficznych prawie
wcale nie uwzgl«.'dnia.
Dikcyonarz filozoficzny rdu/ii Kt*. Nonmotta. na imlski język przez Ks. Tad.
Brzozo w«KiE(m wyłłómaczony, 4 tomy 1782. Dzieło to ma na celu obrony religii,
więc też traktuje wyłąrznie o takich kwetityach, które do oeiągnięda tego coln się ns-
dąją, jak np. Ateusz, Chrześcijaństwo, Cuda, Ewangelia, Grzech i t d. Słownika filo>
zoficznego praca ta naturalnie zastąpió nio może.
Ks. Wojciech z Medyki w swym Fogiądeie na roew^ wiedzy ludzkiej fSitaoficttuj
1864. str. 101 mówi, że Kalahanty Szaniawski «wydał słownik polsko-filozoficzny".
stety .jestto, jak się zdaje, grube nieporozumienie, gdyż nic podobnego w nasząj litera-
turze odnalezr nie mopłfm.
Dla łtraku słownika, duraziiogu olija.>uienia turmiuuw łiiozoBcznych w naiiZjnn j<.'-
zyku szukać musimy w ogólnych Encyklopedyach, Orgelbranda i Sikorskiego, w Ency-
Idopedyach Mddnąj i wythowcueaeąi, oraz w Sławwikadt Języka polskie-, Lindego
I wileńskim, o ile te dzida w ogóle uwzględniają filozofią. W Słowniku unkmkim
przyjmował C2;ynny udział Tkentowsrj i rozwinf^ w nim poczęści swoje downKtwo
filozoficzne. Przez dodanie do niniejszego dzieła iftownika rzeczowego odnośnie do rozpa-
trywanvrłi [(nifr o filozofii -<tarałem się clioć w części uzupełnić brak osolmego słownika
filozoficznego w naszej liter if nr/r. Taki "jłowniczek rzeczowy dodałem również do mnj
książki: Sztuka i jnękno, Stttdya estetyczne lbU2.
3. Propedeutyka fllosofiezna i wstęp do filozofii
Naukę wstępną do filozofii nazywają także często propedeutyką ji- '
iozoficzną. Jest to nazwa, pochodząca z greckiego wyrazu icpoirai$ttmxi)
(domyśla się htiar^iii)) i oznacza naukę prtyffotowawesą, W tern doslo- 1
wnem znaczeniu propedeutyka filoMfiezna^ traktowana jako samodziohiaj
§ 1^. PROPBUBUTTKA FILOZOFICZNA
41
nauka przygotowawcza do badań filozoficznych, odpowiada w znpeł-
nofci podanemu powyźoj określeniu wtiępu do filozofii jako krytecznc-
go rozbioru zaRadniczyoh pqj(jć o filozofii (§ 1 i 1.2).
Najczęśt jł^dnak nazwa yropedeatylci filozoficznej, a ( znscin i naz-
wa wstępu do filozofii, podręczników luh początków filozofii używa .si^ dla
oznaczrnia elnncntarncgo wykładu logiki i psychologii, liajlż osobno,
bądź w j>oij%cz(*nivł. bi^dź wreszcił' razcin z nwa;Li:aini ws^pnemi o filo-
iiotii i z początkami etyki, estetyki i innych nauk lilozoficznych. W ta-
kim Rtoli razie nazwa nauki przygotowawczej ^ propedeutyki, lub toż
mtipu do filozofii ma jedynie charakter ogólnie pedagogiczny, a nie fiJa-
iofemg w ścislem znaczeniu tego słowa. Cidem togo rodzaju prac nie
jest przygotowanie do badań filozofUznyeki do samodzielnej pracy nad
rozwiązaniem zagadnień, objętych nazwą filozofii, lecz ogólne przygo-
towanie i wykształcenie naukowe. Ponieważ za erod^ pomocniczy
takiego ogólnego wykształcenia uznant^ b^^a przez wielu pedagogów
znajomość, choć elementarna, wspomnianych nauk filozoficznych (logi-
ki psychologii, etyki, estetyki, i t. p.), przeto wykład tych nauk,
w zaznaczonym celu, nazjrwają propedeutyką filo.ojiczną.
Nie myślimy bynajmniej zaprzeczać znaczenia pedagogicznego
wspomniany cli nauk Hlozolicznych. Przeciwnie sądzimy, że ogólne
wyk?!ztałeenie naukowe nie jest możliwe bez zTiajomo.ści początków
przynajmniej logiki, psy. holon^ii i etyki. I^omiino tu nie możemy przy-
znać ani logirc. ani psychologii lab etyce ciiarakteru nauki przygoto-
wawczej do filozofii^ propedeutifki filozoficznej lub wstępu do filozofii w ści-
>^ł^*m znaczeniu. Wynika to bezpośrednio z podanego określenia wstę-^
fnt do filozofii, jako samodziebej nauki filozoficznej ( § 1,2 ). Wszystkie
nauki filozoficzne, zajmuj%ce 8iq rozwiązaniem pojedynczych zagadnień
iilozofii, a więc i logika, psychologia i etyka, opierają si^ już na pew-
nych zasadniczych poj^iach o filozofii w ogóle, o jej di|żnościach
i zadaniach, o jej stosunku do innych objawów życia umysłowego,
o jej metodzie i t. p. Samodzielna praca nad zadaniami tych nauk,
a więc i logiki, psychologii i etyki, w przeciwieństwie do ele-
mentarnego poznania ich ostatecznych wyników, staje się możli-
wą tylko na podstawie szeregu poprzednio urobionych poj(jć o fi-
lozofii w ogóle, co wymaga należytego rozbioni i wyjaśnienia
ich treści. Z tego wynika, że niezależnie od pedagogiczm^go >po-
zytkowania tej lub nwoj Tianki Hl<,)Zoticzuej w podit^cznikai h. no-
•^zących nazwę propedeutyki filozoficznej lub podręczników filozopif
koniecznym jist rozbiór krytyczny zasadniczych pojęć o filozo-
fii w zakroir osobnej nauki. t. j. właśnie wstępu do filozofii, jako
pLuikiu wyjścia i naukowej podstawy wszelkich dalszych badań filo-
zoficznych.
Digitized by Google
42
§ 1,3. PROi>J£DEUTYKA FIŁ0Z0FICZ2IA,
Literatura propedeutyki filozoficznej, w celach pedagfo-
gCiCZnych. Pm^nc podar czytrlnikowi możliwie dukiadnie Utetofiirr naszego
przedmiotu, wymieuiaiuy tu «zorcp juac. zawierających w sobie elementarny wy-
kład różnych nauk tiIozoficzu>ch w naznaczonym powyżej celu pedag^ogicznym. Pra-
ce te są z jcJuuj strony Irodkami pomocnicsemi dla ogólnego wyksstaleenia makowogio.
a z drogiej acawierąją w sobie zazwycnj, obok elementarnego wykłada zaznacMąTch
nauk fllozoficznycli, i pewne wstępne objaśnienia oo do filozofii w ogóle, i dla tego wpa>
dają w zakres na^szej nauki.
.los. Hy.rK. PhUoSio/ihische Propadeułik. I'z<j8ć I. Psychologia empiryczn i i lo;:ł.
ka 1841, Wyd. IC-te ('/.';(• TI. Enrykloppdya toorntyfznpj filozofii 1S44. Wyd.
♦>-((• IHSfi, .lostto it'<i<'n z nąijnakry. ziiiojs/.yi h krótkich podr\;c2mków, zawierający
w s\v» i < /( sci drugiej og«»lny pogląd ua hlozotią.
( H. BfiNAHD. Prccis (l un cours ^lementaire dr philoftophie lH4f). Il-te wyd. 1^76.
Książka ta ma to ^amo znaczenie w literatnrze francuzkiej, jak powyższa propedoafyki
w niemiecktej. Obszerniej wyłożył antor tą samą treść p. t Nwveau manud de phSow-
phie 1864. Tu należy wymienić tegoż antora El6nenł» de phihsophie 1880. Fsycholo*
gia. Ijogika. Metafi^rka. F.t> ka.
UoH. ZiMMEKMANN. PhUosophUche PrcpodeutUc 1852. Wyd. 8-cie 1807. Proleę(»-
mena (wstf^p). Logika. Feydiologia empiryczna. Rzecz opracowana w dachu filozofii
Herbarta.
E. Sainskt. a. .Iaim^i ks kt .1. ."^iMON, Manuel de philosophie, wyd. -ł~te
Przewodnik /dozo/ii, przekład ])ul>ki El. Ziemhckie.» Wfet4,p i psychologia^ Ijo-
gika. Ilistorya filozofii. Ktjka i teodycea. llzecz pożyteczna, choć nie dość ścisła ja-
ko podręcznik.
LicHTENFBŁS) LtMwA zw Eiukiłui^ i» die FhUotophie 1863. Podręcznik, Zi*
wierąjący kr6ciatki ,wstęp do filozofii*, a następnie wykład elemoitaniy p^ohologii i logiki.
Th. RiTMPEL. Philottophischc PropadeuHk odn- Haupłlehren der Logik und Fty-
ekologie i&Mi. Książeczka bardzo elementania, nie odznaczająca się jednak ani ściriościf.
ani ja^^ności;! w \ kładu.
K. V'. Stuy. Plólusophinehc Pr('i><idrutik. Cy.. I. ProMomaty filozoficzne i logi-
ka 18<jO. Cz. U. rsycljolugia 1870. Stiłuovvi.>ko autora bcrljartoskie.
A. SiocrKL, Lehrbuch der Philnunphie 1801). Wyd. 5-te 1882. ("z. i. Wst<.'p do
filozofii. Psychologia. Logika. Teorya poznania. Cz. II. Hetafi^ka. Etyka. Socjo-
logia. Filozofia prawa. Wydanie skrócono w jednym tomie 188S.
0. Hageiunk, Elemmte der FfatMopkie 1860. Wyd. M» 1869. Wstęp ogóbi}'-
I. Logika i poetyka. II. Metafizyka. III. Psy(diologia. IV. Etyka i jaryilyka. V. Fi*
lizofia religii. V'l. ?^stetyka. VIł. Historya filozofii.
('. (iT Tni:ni.KT, Ldtrbuch der ł^hiiosophie. W szościa częściach 1878 — 1885
3-gie wyd. 1H5K).
Ostatnie trzy dzieła zawierajij w sobie wielo pourzającugo maił^rycilu hi^tor; ■ iue-
go, Ie*'Z napi.sane są ze .stanuwitika scholaiityczuego. .Szczog<'iIniej Hagemann za/jiacza
we loiłęjfie do filozofii zupełną zależność filozofii od teologii (untergeordnote SteUttBg
der Pbllosopbie zur Tbeologie).
E. Kłotz, FhUo§ophia^ I^rt^tSdetttik 1875. Jestto praktyczne obrobienie różnych
kwes^'j z zakresu psychologii, estetyki, logiki i etyki w celach pedagogicznych.
F. A. łlARTSBN, Orundriw der FhUosophie 1875. Treściwy^ ale jasny w)"kład
początków filoxafii.
P. .Tankt, Traitó elónrnfairr dr phihsopkie a Image dm ehusneH. Wvd. L'-Ł:i'
l-ss]. \\'-f';p. psrcholoiria. loL^k.a <'r\k,'ł tiloznlin prawa i polityka. <^tetyka, metafizy-
ka i teodycea. Hardzo dobry, uniicjf'tnie opracowany podręcznik szkohiy.
Digitized by.
§ ],a PROPBDBUTTKA FILOZOFICZNA. 43
n. feSAs Gtiiu^Zfige drr philomphiachen Prophdeutik 1X81. Wyd. 5-te 1801.
Jkió«iut^i wykład na 27 stronnira- h elementarnej log-iki i psychologii.
H. LoTZE, Ontnfhiif^e der Logik und EiK f/kfopndir Ąn- PhOosophk 1883. Jestto
4re?si«*zenie wrspomnianego powv;łpj fv:nb. ^tr. !')) Synltnuitn /(iozofU l^ntzesro.
E. ('HARI.K8. Elements dc ithilonojthic lf<bi. Psychologia, logika, etyka, początki
metalizykL
J. L. A. Koch, Orundrim der FhOoaophie ie»L 2>gie wyd. 1885. Krótki pod-
ręcznik, roogąąy być dobne poleconym. FOoiofią autor opiera na teoryi poznania, ogól-
nej i aaczególowej, z ictóraj następnie wj^piowadza zarysy poglądu na Ńwiat
St. G. SlbTABT, A ptdloMphical mtechimn. For ht^nners 1884. Praca ta ma-
MgD pnęyiodnika zawiera trońciwy wykład zasadniczych prawd filozdii w formie pytań
i odpowiedzi, iize^-z OL"''lnif przy*ti,*pua, popularna.
■ ł. A. Clamadiku. Frńis d>' phih<'nphir (Memento da Hari-alaun-at ł"'s Irttro-l
IShó. r>yf'hn1o£ria 7 »'>rł'f\k;i. Lof^ika. l'ltvka /, ekonomią polityczną. M^fafizyka.
Historya liiuzotii. l'rzytt'ai rozbiór anton'»\v francuskich: Kartezyusza, Malebransza,
Pukała, Leiboitza, Kondyllaka, Cousina; greckich: Ksenofonta, Platona. Arysitotelesa,
Epikteta; ladńakłefa: Lukrecynsza, Cycerona, Seneki Wśród kiótkicb podręczników,
jestto jeden z nąjprak^'czniej8qrch ze ntanowiska pedagogicznego.
E. RanzBR, Leęons de PhUotopkie, Wyd. 2-gie 1886. Praca nagrodzona przez
Akademią francuską. T. I. Wstł^p i psychologia. T. II. Logika. T. III. Etyka
i ni«>rifizyka. Dzieło obszerniejsze, bardzo starannie opracowane, ze szczególnem nwzględ-
oieniem danyrh p«ycholog"ii.
E. HoiHAC. Coiirs rlńnrntairr de phdusoplii'' l^^^"^. *>-te uyd. isitił. Znsadi/ fiU)-
sofii, przekład pol-ki A. I )vi;AsiNsKiKao I8f»l. \V>t«;p. 1 '<ycholo{?ia. Loi,'iKa. Etyka.
Metafizyka. łJistorya filozolii. łiardzo dol»ry, praktyczny podn.'czuik, zawierający w so-
bie auazem liczne tematy do ćwics«6 filozoficznych. Uzupefaiienie tego korsn stanowi pi«p
ca tegoż autora p. tv La disaaiaHon phHosophięue 1890. Zawiera ona przystępne wyją*
śnienie glówniejszych kwes^* knrsa z zakresu zaznaczonych pow}-źej nank filozoficznych.
A. HicHTER. CrJiindrifts der phUosophi^chęn Wiwtenschaften 1888. Trośdą jo8t
uzasadnionie nauk filozoficznych oraz po<v,ątki logiki i psychologii.
^^. Brasch, Ww Htndirt mnn Philoanphir'^ Kin Wrfpceiser fiir Studirnidc aller
Facuiłutt N Xi,, wielka ta rozprawa ma na oku colo pedagogiczno i pod tyiu
względem iiwmcamy w swojeui uiiejsi u uwagij na nią.
E, IIóFLKił, Fhilosophische Propiidmtik 1800. Wykład logiki i psychologii z doda-
niem wyjątków Z klasyków filozofii.
J. J. BatnuANM, MmenU der PhUowphk 1801. Jestto wykład logiki, teoryi po-
aiaia, metafi^ki i etyki, traktowanych jako „praktyczna psychologia*". Stanowisko
autora zbliża się do krytycyzmu Kanta. Rzecz przezna /otii dla stadontów uniwersyte-
tu, pobudza czytelnika do samodzielnego myślenia. Zob. też wspomniane powyżej
15) dzieło łecoź atitora.
A. KiTLK, (h undrlss der I liifonophie lS1>i>. ]V-;y- lioloi:i;i wraz z teoryą poznania.
Filozofia preyroiiy i ducha. FiUłZuhą aut«»r określa jako ..nuak*,' og<dną. przcnUtiającą
wyniki nauk specyalnych na systemat wiedzy**. Z tego stanowiska wykłada w spo-
f^óh przystępny, lecz zarazem skisły, zamączone części filozofii Rzecz godna ze w«zech
miar uwagi.
D. Mescibb, Coura de phiSosophie 1892. Wykład logiki i psychologii ze stanowi-
ska nowej scholastyki, nznąjąoej za główną podstawę swoją Arystotelesa i Ś-go To-
Bitsza z Akwinu.
<'o «ię tyczy naszej literat nr;/, ro oprócz zaznac/rmrch prac /. /akresu wsłi^pn do
fhzofii ^8tr. 19—38;, oraz wspomoianych powyżej przekładów dzieł HAissKiAy JAC^um A
Digitized by Google
44
§ 1,3. PROPBDSUTYKA FIL0Z4
i J. SmoNA. omz Boibaha. inaraj fu tylko jensBrse dn dodaoia
oparUf na pta » ,h'iwych żmudach Ks. Franciszka Kautmsoo 187L Obąjmoje ona:
Wstęp, logik*^ (dyalektykę i krytykę) oraz psychologią ernpuycsmą. „Filozofia.
autor «fT. 8. jtwt to umiejętnośi- nrf»<'7v ł.o-kirh i lud/kich. i przyczyn i stosunków uii*r
dzy niemi /arhodzą'V«^h, rozmiifin lud/kiiii iial»\ta". /ajimijąc w oirnlo --trinowiskn re-
ligfijnł!. auloi uio vvkra<:/xł jedimk ua jjoltj (loLMiiiity/tuu tcolo^rii /nc^n. loiC wykłada a-
znar-zont' nauki uiiiirjętuio i .śiiśle. szkoda tylko /o język poiu»sUvvjit u ide do życzenia
iuają< w tym względzie azczególniej na uwadze wymagania, dotyczące podręoaiika dl»
młodzieży askolnej.
!!• Znaczenie wstępu do filozofii.
§ 2.
Nauka wstępna do filozofii w stosunku do innych
nauk ssasadnicząj filozofii.
z określenia wstępu do filozofii, jako rozbioru kry-
tycznego zasadniczych pojęć o filozofii 1), wynika bez-
pośrednio znaczenie tej nauki w ogólnym rozwoju badań
tilozoli( znycli. Znaczenie to uwydatnia się głównie w na-
stępujących momentach:
1) Przyjmując za punkt wyjścia poglądy na filozofią,
wyrobione przez Małoryą filozofii^ nauka ta rozpatruje owe
poglądy wszeclistronnie, poddaje je ponownej kiytycziiej
rewizyi i weryfikacyi, wyłącza z nich wszelkie sprzeczno-
ści, nadaje im, stosownie do współczesnego stanu wiedzy,
możliwie ścisłą i jasną formę i przez to przyczynia się do
ześrodkowania dotychczasowego rozwoju filozofii, w celu
odpowiedniego rozwiązania jej zadań w przyszłości.
2) Przez takie histor^^czne i krytyczne wyjaśnienie
zasadniczych pojęć o filozofii, W8tęp do fUogofii rozpoczyna
samodzielne badania nad filozofią, wyzwala umysł od jed-
jiu»trounego indywidualizmu, wdrażając go do krytyczne-
o rozbioru każdego w ogóle przedmiotu wiedzy ludzkiej,
Gromadząc niezbędny materyał naukowy do wszelkiej
nr
?— I
2. ZNACZENIE WST^FU DO FILOZOFII.
45
dalszych badań iilozoticziiych. określa punkt wyjścia, kie-
runek i cel tych badań.
3) W związku z dalszą zasadniczą nauką filozofii,
z encifklupedifą nauk i szkól filozoficznych, iiiająi'^ za przł'(lmiot
ścisłe określenie i uporządkowali i o szczegółowych zadań
filozofii w różnych naukach filozoficznych, oraz rozbiór
typowycli prób rozwiązania tych zadań w różnych szko-
iacli i kierunkach filozofii, wsl[p do filozofii jest objawem
refleksyi umysłu filozofującego nad filozofią, rozbioru lilo-
zofii przez filozofią; doprowadza on ją do krytycznej samo*
wiedzy i stanowi wskutek tego właściwą filozofią filozofii.
Dzięki tym momentom, wypływającym buzpośiodnio
z przedmiotu i treści wstępu do filozolii, nauka ta, .staje
się nader ważnem przygotowaniem do samodzielnej pracy
nad rozwiązaniem zagadnień filozofii. Bez tej nauki nie
można wniknąć w istotę filozofii, zdać sobie sprawy z du-
cha, w kt()ryiu prowadzone być winny jej badania; bez
niej umysł jednostkowy, rozpoczynając pracę nad filozofią,
ulega zbyt łatwo samowoli, subjektywizmowi, lub rozlicz-
nym postronnym wpływom, wskutek czego mija się za-
zwyczaj z prawdziwą łilozolią, nie mogąc przyjmować pra-
widłowego udziału w dalszym jej rozwoju.
Z drugiej jednak strony nie należy spuszczać z oka,
że nauka nasza, mając za przedmiot ściśle określoną treść,
t. j. pojęcia o filozofii nie zajmuje się jeszcze rozbiorem szcze-
gółowych kwestyj filozofii. Zasadnicze pojęcia o filozofii,
nie są jeszcze zasadniczemi pojęciami fUozofii. Pierwsze
odnoszą się wyłącznie do poglądn na fd^zofią w ogóle, pod-
czas gdy drugie mają za treść poglądy filozofii na inne
przedmioty wiedzy ludzkiej. Wstę|) do filozofii ma wy-
łącznie do czynienia z poglądami m filozofią w ogóle i po-
mimo wszechstronnego rozbioru filozofii, jako odrębnego
(objawu życia unwsłowego, pomimo wskazi')W»'k. zawar-
tych w tym rozbiorze dla dalszych szczegółowych ba-
dań filozoficznych, w niczem nie wyprzedza wyników
tych badań.
46 § 2,1. HISTOttYA FILOZOFII JAKO NAUKA WhT^iNA.
1. Historya filozofii i w§tęp do fllosofil*
Pomimo wszelkiego dążenia do krytyczaej samodzielności i nie-
zawisłości myśli, charakteryzującego umysł filozoficzny, filozofia, jak
i kajfida inna nauka, nie może rozpoczynać swych badań nb lecz
musi koniecznie uwzględnić swój dotychczasowy rozwój historyczny,
zaznajomić ta% z wyrobionemi do chwili obecnej poglądami i przyjąć
je za podstawę do swych dalszych, najbardziej nawet samodzielnych
i krytycznych badań.
Lekceważenie tego związku z przeszłością nadweręża w każdej
nauce, a więc i w filozofii, organiczną ciągłość jej rozwoju, przerywa
gwałtownie jej pochód dzic»jowy i utrudnia [irawidłowe rozwiązanie
jej zadań. Nie znając ^nintownif historyi tilozolii, nie można sko-
rzystać z pracy myśli iK)p]z<>(liiieh pokoleń, oprzeć się na wynikach
dodatnich tej pracy, unikać błędów, popełnionych przez |m >|)rz»'(lnikó\v-
i w ten sposól) przyczynić się do wyrobienia l)ai*dziej zatławalając<»go
poglądu na rzeczy. Ztąd też myśliciele, nie uwzględniający naleźyci<'
historyi filozofii, wygłaszają zazwyczaj za coś oryginalnego takie po- .
glądy, które dobrze są znane w dziejach filozofii, wskutek czego po-
pełniają często błędy, wyjaśnione należycie w przeszłości przez umie-
jętną krytykę.
Mając na uwadze tę wysoką doniosłość historyi filozofii dla ba-
dań filozoficznych, niektórzy filozofowie są zdania, że punktem wyj>
ścia dla filozofii w ogóle powinna być hiutorya jilozo/ii, że ona właści-
wie ma znaczenie nauki przygotowawcze} do filozofii, właściwego wttępu
do niej, że zatem w zupełności zastąpić może osobną naukę wstępną.
Takie zdanie wygłosili w swoim czasie: znany niemiecki historyk filo-
zofii HKNuyK PiTTKR. a we Francvi Wiktor ('ouhin. oraz nii którzy
imii autorzy. Wyrazem zaś taki(^gf) poglądu są historye filozofii
Ba TEKA. Reichli.na. Janeta oraz wstępy historyczne dn filozotii
StrCmpella. Fi.foKLA i innych. U nas doniosłość historvi tilozołii
dla filozofii wykazy^rali szczególniej Wio i ha, ( ieszkowski, M. Mo-
BAWSKr. D. LcDKiBWicz, w. Lutosławski. Wł. M. KozŁOWSiU i imiL
Już z powyższych uwag naszych o histoiyi filozofii wynika, że
nie myślimy lekceważyć jej znaczenia, źe prz(>ciwnie mamy ją za
konieczny współczynnik wszelkich poważnych badań filozoficznych.
O tern zresztą będziemy mieli spo8obność mówić bardziej szczegółowo
przy rozbiorze historycznych czynników metody filozofii.
Pomimo to nie widzimy dostatecznej racyi przyznania histoiyi
filozofii naczelni go miejsca w całokształcie badań filozoficznych i za-
stąpienia nią wstępu do filozofii. Powody, usprawiedliwiające ten nasz
pogląd, są następujące.
§ 2,1. HISTORYA FILO/OFII JAKO NAUKA WSTĘPNA. 4?
1 Znaczenie wstępu do lilozofii im- wyczerpuje su^ byiuiimniej
( iiyiijakaiui kiatorycznemL w je^ijo skład wcliodzuj » mi. Są to tylko da-
z zakrnsn hi.storyi filozofii, slużąeo jcrlynif za środek {)oiiioćiiirzy
•lo zbadania i poznania właściwego przedmiotu wsttjpu du lilozotii,
I. j. do krytycznego rozbioru zasadniczyeli pojęć o filozoiii. Jak wszę-
dzie, tak i tu nie należy pomieszać środków z celem, który zajmo-
wać winien miejsce naczelne w danem dzi; ? n iu i do którep;o środki
przystosować się winny w miarę potrzeby. We wstępie do filozofii
nie zadawalamy się wiedzą o obcych poglądach na filozofią lecz ma-
my na okn własny, samodzielnie wyrobiony pogląd na nią, a obce po-
glądy uwzględniamy nie dla nich samych, lecz tylko o tyle, o ile się
inoga pizycz^Tiió do wyjaśnienia naszych własnych poj(^e o filozofii.
Wskutek tego samodzielny przedmiot wstępu do filozofii (§ 1) nie da
!<ię nigdy usunąć na plan dalszy i zastąpić ])rzez historyą filozofii.
2 Wiadomości historyczne, wchodzące w skład wstępu do filo-
zofii, jiiko iiiut('i'val pomocniczy, nic obejmują bynajimiirj tułcj lasioryi
lilnzofii. lecz odunszą się wyłąizuic do pojeń zamdnirzych o filozofii,
^\szystkie zaś po<j:lądy na kwestye szcz(^fi;«'>l<)W(\ st.nimwiące najgió-
HTiiojsze tło dziejów tiiozofii, leżą po za obrębem wstęjm do filozofii. Sto-
sownie do swych odrębnych zadań, nauka ta nie łączy się tedy l)(»z po-
średnio z właściwą treścią historyi filozofii, lecz korzysta tylko w dość
azc2upł\Tn zakresie z nagromadzonych w niej wiadomości. Co więcej,
wstęp do filozofii, traktowany wyczerpująco, wszechstronnie, jako sa-
inodzielua nauka, z konieczności uwzględnia historyą i literaturę swego
przedmiotu daleko rozleglej, aniżeli to zwykle się dzieje w opraco-
waniach historyi filozofii, jako naukowej całości. W tej ostatniej zna-
leić moina zazwyczaj t^ lko wskazówki do dalszych monograficzny ch
badań nad poglądami myślicieli o filozofii w ogóle, jej stosunku do in-
nych objawów jycia, jej metody i t. p. Ale historyą filozofii, mająo
na uwadze główniie przedstaw u nie całokształtu poglądów filozotit ziłyi li.
t\\'h wskazówek już nic rozwija. Ztąd wyTiika, żi nziKinie historyi ń-
lozofii za naukę przygotowawczą do filozofii, w niii-jsce wst<']^u do filo-
zofii. oharrzałoł>y z jediiej strony umysł. pocz\Tiający lilozole>Uitć,
• liaot}*! znyui ogromem szczegółowych poglądów lilozoficznycli. a z dru-
nie przyczyniało by się w spos^/ib właściwy do krytycznego wy-
jaśnienia zasadniczych pojęć o źilozofii.
3ł Historyą filozofii, biorąc rzecz ściśle, naukowo. o])iera się
z swej natury na pewnych zasadniczych pojęciach o filozofii, o jej isto-
cie i zadaniach, jej związku z ogólnym rozwojem umj^ln ludzkie-
go i t. p.; słowem, na pewnych pojęciach, rozpatrywanych kryty-
<^e w zakresie wstępu do filozofii, jako samodzielnej nauki i $ 1).
Tylko na podstawie tych pojęć o filozofii w ogóle, historyk wyróżnia
Digitized by Google
48
§ 2,1. HISTORYA FILOZOFII JAKO NAUKA WSTJ^1'^A.
tilo/otiii jako objaw odrębny, tharaktery styczny od reszty ol»jawów
życia niiiyslowf^d i bada jej rozwcij niezależnie od tych ob)Li\v»»\v. H«^z
ścisłego zaś określeniu zasudniczyrli pojtjć o tilozofii. liistoiyk inię>z.i
zbyt łatwo historyą tilozolii z historyą nauk specyabiycli, np. hzyki
inb teologii, albo z historyą ogóbiej kultury umysłnwej lub wierzeu
ludzkich i t. p. Tymczasem, nie można wymagać, aby historyą tilo-
zofii w swych wstępnych uwagach zajmowała się sama szczegółowem
wyjaśnieniem zasadniczych pojęć o filozofii, gdy., to oiłwiodloby
j% zbyt daleko od jej bezpośredniego ])rzedmiotu na pole Ijadań teore-
tycznych. Dla tego też historycy filozofii, podobnie jak i inniapecyft-
lińci (§ zaznaczają we wstępie do swych badań zazwyczaj tylko krót-
ko i dogmatycznie własne poglądy na ogólne podstawy swej nauki, bes
ich krytycznego uzasadnienia. Z tego zaś wynika, źe obok histoiyi
filozofii niezbędną jest nauka, mająca za przedmiot rozbiór zasadni*
czych poj^ć o filozofii i źe w naturabiym pochodzie samodzielnych ba-
dań nad filozofią ta właśnie nauka ma charakter lasłę/mif. fn':jj;f<Ao-
waiiuzi^, jaku |)unkt wyjścia dla wszelkich dalszych badań nad filozo-
fią, a więc i badań na polu historyi filuzofii.
Literatura hiatoryl filozofii, traktowanej Jako watęp do
filozofii. Podąjemj tataj wybita^ objawy Utmraha/y filosEoficsnej. dotycstące poru9oiie>'
go powyżej ptzedmiottt.
W. RlTTSB, Uebrr die liildung des PhUomplien dur{h die (re.^chichtr der PhUo-
Hophie. .lestto rozprawa dodana do pracy to^^oż autora p. t. Welchm Kinfluas hat du
Philoftophir ^f' « Caiifffitm nu f die AUtuhildmuj der drs Spin»za gehiht 1817. W-zr-tko
na świorii' douDd/i autor, rozwija się, in;i liisturyą. i filozofia. Xa{s imodzielDiej-iZe
poL^li^iły myślicieli wytwar/Ają si»j pod \vpl.v woiu dziejowpco rozwoju tiio/.olii. Historyą
tiiozotii r()zszł»m i rozj&^nia widnokrąg myśliciela i stanowi wskutek tego warunek sko-
tecKDcj pracy na toiu polu. 1 forma filosofii. sposób jej wykładu i pnodstawionta, łącz>
Hię s wyrobieniem jęs^ka filosoficroogo i wykasuje pienmonędne snacsenie historyi fik^*
sofii dla filozofa...
V. C0D8IM. IntnoJiirtion a Vhi»toire <fc la phdtmphU' 1828. 4-te wyd. 18*n. .T«wt
to jedyna w swoim rodzaju praca w tyni pnedmiocie ; wioloe pouczająca. ob«»jmując*^
w.szystkip kwBstyo (»dno.śno. cho«' ni*- wolna w wielu miojscai h od przesady. Pogląd 71 •
sadnicTsy ;iut(>ra streszcza .się w /.dauiu. str. Km ; „Nous coii<id« rons I bUtoure cowuie k
contre-ł'preuve de la pliilosophie. c< mme une pluU^stjphie tout eniu tc*
Zasadnicze znaczenie historyi tilozolii pncy wszelkich badaniach nad ru^wuizaiutsuij
jej tooretycznych zadań zaznaczył również Ad. Tbbnoblknburg, w znakomitom dsid«:j
LogtBcke Untermithungen 1840. 3-do wyd. 1870. W przedmowie do 2-go wyd. I(
str. Vin mdwi on: ^Filozofia nie odiyska Hwej dawnej potęgi prędzej, al się nie ut
li, a nie prędzej się uferwali, aż nie t»ędzie rosła, jak n>sną inne nauki, aż się nie
Htalo rozwijała, nie poczynając i kończąc swepo rozwoju w każdej głowie na nowo, li
podejmując i prowadząc dalej swe zadnnin -^{H»sobeui historycznym."
Wśn')d innych prac w tym przed niin ic za^iługują \\\\ uwas^ę:
('. Hkkmann'. Dos YerhalinUa d* r {'hUitstiphie znr Gcjuhuhtt da- fkUi^yhU
IbUl. Autor broni zaznaczonych powyżej pogląduw Rittera. Historyą tilozofii, nuiwi.
§ 2,1. HISTORYA FILOZOFII, JAKO NADKA WSTĘPNA. 49
jest pierwszą i konieczną podstawą {CTuta und unumgiiujfljchłł Yoraussotzung) wijzolkiego
^aniodaeln^ filosofowanU.
A. Vrjp, DU OeaOw^ der Pkilowpkit ah EiMtungfnmasemthaft im .iD^t
to I«k<7s wstępna do wykładu bistoryi filosofii. Na str. 12 autor mówi: .Ich haltc die
łJesiłichte der Philosophie fiir die wahir Kinleitung^swUjłonschaft.'*
W. JiAUKR, GfscUchfr der Philosophie fur ift-bildrte Leser, tugłeieh uIm Sinleiłui^
mdtiii Studium dn- Philosophie ISłU. Wyd. '2-irio 1^70.
K. A. V. lU:n iii.tN-MKr.nFoc Khihitung zur Phllusnphie l87(). łr.s7g; do
(ihizo/n ziui.ri w -.>lii<- t\lk() iMriizo pobic^nu uwagi o liluzutii w ogóle, a od »tv. lił
pudaje krotki ns hintwyi /iiozojti.
R. Kdckbn* Ueber den Werłh der GmJiichU der Phdosofhie 1874. i^Zob. U'ź pra-
t^DŚ autora, podane wyżej str. 39).
J. WiTTB. Die Aufgabe der PhUosaphk und der Werth der Geschichte der Phi-
tmphie, W jogo Vorshidit» 1876. Nie uanąjąc historyi filozofii za naukę podstawową,
aator zazna< z;i jinlnak trafnii^ doniostiść bistoryi filosMfii dla rozwiania /a^nieii filo-
sofii. Bez udziału )*adań liistorycznyc^ m«iwi autor, filozofia staje sir objawem jedno-
stkowym indywidualnym gdy tyrnczasniii zdoln;). jfst w 8|)<»>^''''i zadawalający rozwiązai*
.swojt) zadania jfdytiit' i>r/y jioninry połąc^mu-j pracy wydatn\rh mii\ słów ralcj Ind/koM-i.
A. \Uviu. U l- w -puuiiiittiioj vv,\/A»j (>tr. hit pra«'y : pnic ni i formir /ilnzaju /a-
iiiieśi^ił ha kum u nt/A/Aul O znacziniu hixtoriji filozojit lUu /ilozit/ii^ w którym dochodzi
p>> w^-niku, że filosofia jest właśińwto ^hbtoryą świadouiości* t źo zatem zadania filozofii
loają w utocie Hwój diatakt^ hiaturjczny (die Aufgalien der Philosophie sind wesentllcb
goMibicbtlicbe).
W«pomiuaDy w pneglądzie literatury (str. 18) Wst^p do /Uogojii L. .StrOmpkłla
ma za przolnńot (.'tównic )ii>t(>ryą róźtiy<>li kierunków i szk<'d tilozotiinsnych. O ile pod
tym wzgl<^*doni Wstęp Um bardzo j(?st pouc/^jącym, o tyło z dru<ri<*j strony nie przy<v,y-
Diri na!ł'żyt je do krytyt -/nł-iro wyja,śni»'nia poj»'<- o samej łilozofii. Tuż samo powie-
dzief należy o pr/y \vi<'d/iiiiifiii t iiit/.e (str. Ki) dzieh' O. KiJ^okla.
Paul .Iankt et (tabhikl Skaillks, Histnirc di' la philostiphic. Lrs probiruirs cf
irs ^cdUs 1887. Dzieło to ma na celu u/upelnie Wstt^p teoretyczny do liJozotii, (>j)rat'o-
wany po częlcl w przytocv.oQy< h powyżej (str. PoczątkaiA /ilozo/ii Jan«ta, od])owie-
dnieDii wiadomościami z zakresu bistoryi filozofii a szczególniej bistoryi kwostyj (problo-
loatów) i azkót filozoficznyeb. Przez racyonalne obrobienie przedmiotu ze stanowiska pe-
dagogicznego dzido to zajmuje pierwszorzędne miejsce wśród odnoHnej literatury nowszych
czasów.
F. PiCAYRT. JJiisloire de la philitsophif. Cc qu'elle a lIĄ ce gu^die peut eire
Niewielka rn/|)rawa. wyka/njuca doniosItKŚr historyi tilo/.otii.
V. KNALfcB. JJit' Jlauptpiublenii dff Philosophie in ihrrr KnticickAuinj und
OieUicciMeri Lósnny von Thalfs bis Jiobctt Haiwrltug 181>2. .I<*.st U) wykład hiftoryi
filozofii, mający na oku cele przyL'otowawcze. ześrodkowania uwasfi na pewnych kwo-
9tyach zasadniczycb filozofii. Kzeez pod każdym wz<,M»^'dom zaKlugująoa na uwagę.
Tu wspomniemy o Naukowąj propedeutyce Biehroo (R. BirsB, WissensduiffU-
ehe Propadeułik 1882), w której autor .teore^czną propedeutykę filozofii (§ l,a) .stara się
astąpić dancmi. zaczerpaiiemi z ogólnej bistoryi kultarj' ludzkie^)'. Treść tej książki jest
następująca: St0]mie rozwoju ludzkości. Początki njowy. Stosunek mowy do myśli.
Uozwój piśmiennictwa. Ideo fł^Iiirłjnn-nKtralue < J reków, ^:^tuka. Nauka. Wzcc/. w ca-
h^n traktowana jost zliyt itL"'lnikowo. po c/»;ści chaotyc/nie i wątpić należy abv praw-
dziwił- naukowa pedagogika mogła sic zgodzić na taki<' zastąpienie ścislyh nauk. choćby
eienienurnej logiki, powierzcUowuemi wiadomo.ściami z zakresu ogólnej bistoryi kul-
tuy.
Strufo, Wstfp do filoKotii. ^
Ltoogie
50 § 2,2. IIISTORYA FILOZOFII, JAKO NAUKA WSTĘPNA.
W Hieraturte pohkirj już Fil Wioniu w przjrtocsonem wyżej (str. 22) piśmie
powiedział str. 120, źe wstfpem do fHotofii Jedynie być może wiadomo^ diiejów lUoio-
fiii 2 wyjaónieiiiem rtnmalfych aystematów, będącyt^ tyimna Bdeśkami nsiłowań odwiD-
csnych umysta Indskiego, do pn^bytka istotnej prawdy dostać się nioustannio pragn^oego.'-
A. CiKs/KowsKi rozwinął podobny pogriąd w swej rozprawie O filozofii joMfj,
(zob. wyżej str. 2<5).
M. MoKAWSKi. rlior-inż w zasadzi*' nic stawia historyi tilozotii na rzele tiln/.>i i
jfMhiak w >«wem dzidę FU(>:<itui r jf j zmlitnif bierze do fat-to historyą tiltMSotii zsk punki
wyjścia dla swych poszukiwali tiloijalicznyi li.
D. Ludkiewicz we wsponmiauej (str. :ir») rozprawie dowodsi tej^, że ^umiej*.
tność fllozofima da się tylko w roswoju historycznym pouty^lei- jako wykońcasona."
W. LuTOsaAWSKi, napisał owbną mprawę: O znaeteniu i tadaniu hishryi fio-
tofii (Atononm 1802, T. II, 407 — 421), w której głęboko określa jej doniosłość db roz-
woju umysłowego człowieka. Świad' o tem nast<;iiujs\ce zdania: .Pojmując dziś
zolią, jako naukę, nie próbujemy i)r/.odstawiac jej w całości już wykończonej, ale zada
walamy się odpowiedzią na to pytnnia. których roz\ri;\z.mie jest nnin dnst».'pne: tą dro-
twoi"zy sit; takżn *<ystł'ni lil<*/.otir/iiy. n!c już nir it^<i!ii<ty. }-\k |M>])r7.<'(iiiie systcnn
wielkich tilozof»'»w, tylko ogtłliii* naukowy >_\>t(,'iu, w-p/ilna vvla.>uu.st: w»/,y.>ikieh w>pi.'»l-
pracownikuw (str. 117)." „l'rzcz ł»adanie historyi pncekonau wszystkich wielkich ludzi
którzy dawno umarli, rozszerzamy ^'ranice naszego własnego życia. FiloKof, znający do-
kładnie biatoiyą dążeń ku prawdzie, przestaje być synem własnego stulecia, a staje 4(
mieszkańcem całej kuli ziemskiej 1 objrwatelom wszystkicb minionych, hbtoryczoie zba^
danych wieków; zaponiinn o tom, że ^i*,' urodził w \IK stuleciu; wszak on razem z Plu-
tonem zachwycał się niezmiennemi ideami, wszak z Dcmokrytem wyobrażał sobie wieczny
ruch atoni«'»w. wszak odczuwał i mistyczne ekstazy Swedenborg^a i sceptycyzni ^fontai^ne a:
on r;iZ''ni /, Kantfni wyniicr/ił potji'L'<' '•■/.v<tfjn roztnun. mzntri ?. Hf^[^l(nii pojmował ab-
solutucL;o ilut ha; /.iu/uajiaws/\ wszystko, hic iM.d/ie lekceważył mc/.i'uo. Toż ws/.vstkic
•IWO błt^dy, wszystkie jednustronue systemy, są wyrazeui rozmaitych stanów duszy ludz-
kiej. Ton, co je przeżył, < hoeby chwilę w swoj świadomości, zdobył prawa spogląda<
na nie jako na przeszłe stadya swego własnego rozwoju, jak na złudzenia swąj własnej
młodości ; na tę minioną młodość swego i (^lno>lndzkiego umysłu, Hkmt taki patn^ ^
spokojnym uśmiechem i wić, że dzięki przezwyciężonym przesądom i sprostowanym błę-
dom doszedł on do własnej swej dojrzałości, która nam pozwala w mian; sił łirać udziai
w pracy okolt^ odkrycia nowych prawd i rozszerzenia granic wiedzy ludzkiej (str. 420).*
Ze Nt;łno\vi<ka o<?óhiefro rozwoju my^H ludzkiej zaznacza bardzo trafnie doniorlaN'
historyi lilozoiii Wi. M Kozłowski wo wspomnianej wyżej .(str. 37) ruzpraw^ie; Pt^
yli^ ^trint jako j>i zcdmud htfiioryi.
Zob. pod tym względem także co mówimy niżej oznaczeniu liis(uiyi lilozoiii ze>Ui-
nowiska m^odologiczncgo. § !(],» i 17,3.
2. Teorya poznaoia i wstęp do filozofii.
Mająi' za przedmiot zasadnicze poj^ia o filozofii (§ I), wstęp du
filozofii jest objawem dążności ttmysłn do poznania prawdy, a żc nad-
to w zakiYsio lilozoiii nawet najogólniejsze zasady uznane' być mogi;
za prawdę jedynie na podstawie poprzedniego krytycznego rozbi
icb treści (§ la)t przeto poznanie to juz i w tym zakresie wst^pa
filozofii musi mieó charakter ktytyezmy. Na tom polega wzmianko:«r
§ 2,2. TEORYA POZNANIA, JAKO NAUKA WSTJ^i.NA. 51
y\yżej § 2* znaczenie wstępu du lilozofii illa wszelkich bu»iau rtlo-
zoticziiył.-h.
Taka łączność kryty( zn< go ])Oznania rzeczy z począł k^w - nii Im-
dauiami nad za>;afłniczeiiii pojijciami o filozofii podała Kantowi [>ow<'mI
do twierdzenia, że wiaściwą propedeufyką, czyli nauką przy<j;ot()\v{i\v<'zą
do filozofii, jest krytyka czystego rozumu, którą on odr(')żnia od systema-
tu czystego rozumu, czyli od mśtaĄtyki, W tym też <lu<-itu widu współ,
cjtesnych myślicieli, tak zwanej nowo-kantyjskiej szkoły, jak Fr. A. Lan-
OB. GrÓBTNO, ŁlBBlEANN, YaIHINOER, RiBHL, YoŁKELT, WiESKNGBCN
i inni, dowodzą, io właściwym w&tępem do filozofii powinna być kry-
tyczna tsorya pognania jako pimkt wyjścia i podstawa wszelkich
w ogóle badań naukowych, więc i filozofii. Innego wst<,pu. a tern
mniej samodzielnej nauki wstępnej do filozofii, po za t(»orv a^ poznania
|>rzedstawiciele tego poglądu nie uznają. Do nich przyłączają się ])od
tym względem: znany historyk tilozulii Jvixo Fischer, oraz W. Wi ndt:
tianciizcy myślii ił lf Renous^ikr. (Jllk-Laprune i iuui: anglik Hamil-
ton, a u nas Dk-scoirs, 8tbaszkwski, Dzieduszycki, liAciaoRsKi,
8e6R}«ki i inni.
Z pierwszego wejrzenia mogłoby siłg wytlawać, że ])Oglą<l Kanta
jest zupełnie uzasadnionym. Skoro bowiem filozofia jest krytyi znem
poznaniem rzeczy i skoro poznanie krytyczne już jest potrz(d>nem
pnsy pierwszych badaniach filozoficznych, więc zdaje się zupełnie pro-
stem: rozpocząć pracę nad filozofią od rozbioru ogólnych zasad kry-
tycyzmu. Pomimo to nie podzielamy tego zdania, a to dla tego, że
pogląd powyższy opiera się już na powziętem z góry okn^śleniu filo-
zofii, jako krytyki i systematu rozumu, lub też Uoryi poznania^ według
nowszej terminologii. Tym czasem i to określenie domaga si(^ odpo-
wiednirt^o iizasacbiienia i rozwinięcia, czego jednak dokonać nie moż-
na bez rozbiom zasa<hiii zych ])ojęć o filozofii w ogóh-. jr j istoty,
stosimku do innyc h ol)ja\vu\\' życia uniysłowi-go, jej nu4oil\ i i, p.
Zkądżfż to wiemy, że lilozofia jest krytyką i sy.-u mat* iii fznnui,
żf tforya poznania jest zasadniczą. all»o też. jak niektórzy du ą. je-
dyną nauką filozoficzną? Przecież w dziejach filozolii wyst<.'po\vały
na jaw i inne poglądy na filozofią. Jedni twierdzili, że poilstawa
wszelkiej filozofii jest wiara w pewne niewątpliwe piaw«ly. którj^ch
dowodzić nie potrzeba, lub nawet nie można ^Reid, Jacobin inni sprowa-
dzali całą filozofią do zbioru prawd, będących wynikiem badań nauk
empirycznych (A. Comte, H. Spencer); jeszcze inni wygłosili zdanie,
ie filozofia jest tylko objawem podmiotowtg twórczości lunysłu. rodza-
jem poezyi myślowej, pozbawionej wszelkiego ściśle naukowego zna-
czenia (P. A. Lange i inni). Czy można przystąpić do .szczegółowych
badań filozofii, a choćby do badań tak ważnych i zanadniczycli jak te,
Digitized by Google
52 § 2,2. TSORTA POZNANIA, .TAKO NAUSA WSTANĄ.
któremi się zajiHujf krytyka i teorra poznania, nie rozpatrzywszy po-
jjrzfdiiio wszyst.kkłi tych tukiyczmc danych i>o<jjląfló\v nu filozofią,
nio doszedłszy drog^t naukowego badania do stanowczych w tym
względzie wyników?
Zc stanowiska jn /.esadnic rozszerzonego określenia teoryi |
nania, możnaby wprawdzie dowodzić, że wszelka w ogóle nauka jesr
cząstką teoryi poznania, a w.skutek tego podciągnąć pod to okreśk^iiie
i naukę, ligającą za przerlmiot rozbiór zasadniczych pojęć o źilozolil
t. j. wstęp do filozofii. Ale i w takim razie nah^źaloby przyznać,
żc tak pojęta ogólna tcorya poznania, jako nauka fiŁozoficzna^ powinna
się przedcwszystkiem zająć badaniem istoty i rysów charakterystycznych
poznania fitosoficznego w przeciwieństwie do innych rodzajów poznania
rzeczy, up, em|>iryeznego, dogmatycznego i t. p., nadto rozpatrzeć idi
wzajenniy do siebie stosunek i w ogóle poddać rozbiorowi zasadnie^
pojęcia o filozofii. A że takie badan it» pewnego, ściśle określonego
przedmiotu poznania będzie nnisialo nosić nazwę nauki nawet przy uaj-
rozleglej.szi rn pojłH iti t<>oryi poznania, któreby obejm* 'wald ws/yst kir bez
wyjątku nauki, - pi /« lo i z tego st.niDW i<kn mnsianuby doj.sć du wllio^'-
kn. że pierwsza nauka w zala'e>ie jilozojicznego poznania rzeezy powin-
na mieć za przedmiot samą filozofią^ określić ściśle te czymiiki ])Oznania.
które obejmujemy nazwą filozofii. To też czynią właściwie zarówuo
Kant, jak i jego zwolennicy, rozpoezynają»* badania filozoficzne wy-
kładem swych poglądów na filozofią; ale oni ograniczają się w tym
względzie zazwyczaj tylko ogóluemi uwagaani, wypowiadającemi bez-
pośrednio treść tych poglądów, zamiast w duchu prawdziwego kryty-
cyzmu zająć się ich rozbiorem, uzasadnieniem i rozwinięciem.
I my zaznaczyliśmy i>owyżej już ni< -jednokrotnie, że filozofia jest
nauką kryttfczną^ Że wstęj) do filozofii j<!st rozbiorem kryt}iczivm za-
sadniczy eh pojęć o filozofii 1.1,2 ż; ale pogląd ten wy^jłaszaiuy
w formie bezpośredniej, jako założrni<', tylko tu w uwaga* h przy-
gotowawczy- !i do nauki. Ut(')ia. według podanego określenia, ma .szcze-
gółowo uzasadnić ten pogląd i rozwinąć go na podstawie naukmve£jo
badania zarówno istoty filozofii, jak i jt\j stosunku do imiych objawów
ży< ia umysłowego. Nic wymagamy tedy od nikogo^ aby z góry. l)ez
dowodu z naszej strony, uznawał zaznaczony pogląd na filozofią
i z jego stanowiska rozpfH zynal wprost szczegółowe badania tilozofir^
czne. Przeciwnie, w imię konsekwentnie przeprowadzonego krytycyz-j
mu i samodzielności umysłu filozoficznego, poczuwamy się do obowią-
zku: pried wszelkiemi szczegółowemi poszukiwaniami na polu filozof
należycie udowodnić i wyjaśnić ten nasz pogląd ogólny na filozolfl
i w tym właśnie celu stawiamy na czele badań filozoficznych w$i(^§^
fihfZitjn jako pierwszą zasadniczą naukę filozofii. Ponieważ zaś AemKk.
§ 2,2. TEOBYA POZNANIA, JAKO NAUKA WSTĘPNA. 53
poiwmia^ na podstawie flot ycln zasowrgo rozwoju, ściśle określona,
w odróżiiu^niu 0(1 pow3'ższego zbyt oj^óhiikowefro pojt^eia jej tn'śei. jest
<mtbn<i nankii tilozoficzuą, ma|i|cc^ za j)rze«.iiuiut rozbiór zasadiiiezyeli
(.'nin!ik"\\ pn/nania prawdy; przeto nie mamy powodu tyeh dwóch
iittuk liluzuiicznycłi : wst(jpu do filozofii i teoryi |M./.iijuiia. mieszać ze
sobą. a tern mniej usunąć pierwszą z zakresu filozofii na korzyść
drugiej.
Przeciw ko powyŻ8z\nn uwagom można by ze stanowiska kantyz-
mii wjBtąpić z zarzutł^m, że teoiya poznania jest konieczną podstawą
wszelkiego w ogóle badania naukowego, że zatem i badania wstępu
do filozofii wymagają poprzedniej znajomości teoryi poznania. Z tego
wynikało by, że rozbiór kryf\'ezny zasadniczych pojęe o filozofii po-
winien si(^ opierać na teoryi poznania, jako na swoim naukowym fun-
damencie. Arp^uinent ten wypowiedziano też często, aby udowodnić
zdanie, że teorya pozna iiia lua znaczenie ]iierwszorz(^dne w zakn\sie
tilozotii. źe jest, jeśli ni<' jedyną, to w każdym razie pierws^^i iiank;i
tilozoticzną, przed którą wszystkie inne nauki ustąpić winaiy na plan
dalszy.
Nie możemy sitj obecnie zajmować rozpatrywaniem s|)oni o pierw-
"•zeństwo tej lub owej nauki w og(')lnym systemacie nauk. Jest to
w gruncie rzeczy spór zupełnie zbyteczny, a wywołany tylko przez
pewne doktr3rnerskie kierunki w zakresie klasyfikacyi nauk. Zauwa-
żymy tu tylko, że nauka w ogóle stanowi organiczną całość, w której
każda cząstka składowa może być wziętą za pnnkt wyjścia dla obję-
cia całości. Nauka rozpocząć może swoje badania od najskromniej-
szego przedmiotu świata zewnętrznego, a następnie dopiero przejść
do najwyższych zagadnień wiedzy ludzkiej, albo też, odwrotnie,
badać najprzód .^i>hie zasady wiedzy i poznania, a później zda-
wać sobie spraw(^ ze szczegółowy cli przedmiotów wiedzy. W jed-
nvm i dni^ira razie koniecznym jest udział nauki jako jcdiu^litej
' alosci. podobnie jak w procesacb żyeiowyrli tir^ianizmu w każdej
' hwili funk< yonują wszystkie jego składowe czyiiniki, wszystkie or-
gana zarazem.
Jeżeli kantyści utrzymują, że dla wszelkich szczegółowych badań
naukowych, więc i dla wstępu do filozolii, potrzebną jest znajomość teo-
ryi poznania, — to na to odpowiedzieć można, że taka znajomość już
jest potrzebną i dla badań samej teoryi poznania, źe zatem oni sami
obracają się w błędnem kole bez wyjścia, bo rozpoczynają filozofią od
badań teoryi poznania podczas gdy same te badania bez teoryi poz-
nania obejść się nie mogą. Z tego wynika, że kwestyi, jaką nauką należy
rozpocząć pewien szereg badań, nie można rozstrzygać na podstawie
doktrynerskich wywodów, lecz wyjaśnić ją należy ze stanowiska prak-
Digitized by Google
54 § 2,2. TEORYA POZNANIA, JAKO NAUKA WST^FNA.
t yziK go. inajju <'fxf) na oku najdogodniejszy i najbardziej prawidłowy
rozwój ty cli barlań.
Takie też jedynie względy kierują nami przy rozpocz^iu badań
filozoficziiyrli rozbiorem krytycznym zasadniczych pojęć o filozofii.
Wiemy dobrze, że dla należytego dokonania tych badań potrzebne
są bardzo rozlegle wiadomości z najrozliczniejszych nauk, a więc nie
tylko z zakreflu teoryi poznania, lecz i z wielu innych nauk filo-
zoficznych a nawet specyalnych. Nie przypuszczamy teź, aby teoiyi
poznania. poj<>tii jako pierwsza zasadnicza nauka filozofii, mogła
obejść bez takich wiadomości. Nauki bezwzględnie pierwszej, nie po-
Bilkującc j się innerai naukami nie ma w o^ęólc; a twierdzenie, że ist-
nieje taku nauka, króra nie robi żadnych przypuszczeń i że taką wol-
na od prz^^iuszczeń nauka ' voraussetziuif;slos i jest właśnie teorya
poznania Volkelt nic rhijc się niczeni uza.sadnić, rozchodzi się z ży-
ciowym rozwojem wszelkiej w Of;ólc nauki. Wz^hjdy zaś praktyczii*'.
które mamy na uwadze, a które zaznaczyliśmy już jiowyżej w ogól-
nych zarysach ])rzy uznaniu pierwszeństwa wstępu do tilozotii § l.i
2.1. i. łączą się ś( i^^le z naturalnym i najwłaściwszym pochodem badaii
filozoficznych. Ponieważ cel i kierunek tych badań, oraz pogląd na
ich środki pomocnicze, zależą w praktyce od naszych pojęć o filozofii
w ogóle, o jej zadaniach, stanowisku i znaczeniu wśród innych współ-
rzędnych objawów życia umysłowego; dla tego wlftśnie sądzimy, że
filozofią rozpocząć należy od wyjaśnienia naszych pojęć o niej, że
wstęp do filozofii, zajmujący się tern wyjaśnieniem, po.siada znaczenie
pierwszej zasadniczej nauki filozofii. To zaś wyjaśnienie naszydi po-
jęć o filozofii uskutcr/ni<- natuialnic zamierzamy przy udzialo wszyst-
kich riotychczasowycli zasoli tw na«</cj wiedzy, więc zarówno przT
uilziale teoiyi j)oznania. jak i |)rzy udziale każdej innej nauki, o il»*
przyczynić się niorrą ,|,) należyti-f^o rozwiązania pierwszego za>adiii-
( zc^o zaguduiema filozofii, t. j. zagadnienia: czem jest włascii^ae
filozofia?
1. Propedeutyka filozoficzna według Kanta. ZiziKirzony p^^-
\vv/»«j poL,'Iąil rozuij;! Kam" w swej Kri/li/ic iZji^frija rozumu (zi»b. powyżtj •»tr. J-):
Sauku trausandrtdaina o imiodzie, dział trzeci. Mowi on tutaj niiędzy inuemi; ,\V^iiel-
ka filozofia jortt albo poztumiom z cK3'fltecro rojsiimu, albo poznaniem roziimowem i tuiĄ
empirycznych. l'irw.<tza nai^wa się czystą filozofią, droga emjnrycztuf. Filozofia aj^^
Mtego rozumu je»t albo propedeuiykąy badąjącą zdolność rozumu do wszelkiego c^^ego
pognania a priori, noszącą nazwę hy^lń, albo po wtóre aystematem c^yst^go rommo
(nauki), t. j. całkowitem (zarówno prawdziwem jak i pozornom) poznaniem fikncrficHMM
z czy sr ri>/.iiimi w ^y-^foin ityc/rifj' l!\''zn<łści, na/- w ck ui tn fti/izyhi.'^
2. Propedeutyka filozoficzna nowo-kanlystów Wspomnit-m
}>i)\\ yżł^j {>tr. ,')! ) zwolennicy uowo-kant^-ziuu rozwinęli swoje odnośne poglądy w na^t^
puji^cyclt pracach. . '^^^
§ 2,S.*. TEÓATA POZNANIA, JAKO NA0KA WSTĘPNA. 55
Fr. u Lanob, Gegthichłe des Siatmalismua und SńHk seina' Bedeułung in der
Gfj' ,»r>iri I8<u; w vd. i-te 1882. Zob. T. II, iwdz. l-st^ o Kancie. Pisekład polski
p. t. Higtorifa fiioMofii ^natenjulistyetnfj i je^ znaczenie w teraźnujszoed. T. l-^io przez
A. SwiijTorHowsKiŁno, T. W-^^n, pr£<>7. F. .f KZiEiisKiKGO lA^i. StiUlowisko kf^tyczne
I .TC'jr.M. u /fflędeni matrrynliznin w /mifnion.yni r\ iiil.' pr/»^kładu polskiccro poiniriHjto.
l)uklałin\ [". /.okład U}go l^ tiUu bntttii; HiaUtrya tnatayaiiziłtu^ waz krytyka Jego zna-
czeniu ir if) (12 nifj szóści.
iióHisa «-c wsł^ic do 1-go toiuu u>poiunianc}j^o (str. Hi) Systemału filozofii
krytycznej,
O. LiCBKAMN, Zur Analifsis der WirMichkeit 1879. Wyd. 2-gie 1880. Fmlogo.
DMas. Tegoż Gedankm und Thataaehen 1882. EUnuuc der Themen 1884.
H. VAiMiMOEik, Harłmann, Duhrinff und Lange 1876. Kommentar tu Kanta
Kriiik de
A. itiKHL w dziclf Krytycyzm filozoficzny^ 'Y. 11, o/rse rozdz. 1-szy; filozofia
johi prolArnuit. om/, w inn.ych pracai-h tofrnk .iiitora, pwy wiedzionych wyżej na str. lł$.
Porównaj też. ro o nim jMiwifdzijiTUł iKt <tr. lU.
.1. \ oLKKLT, Erfahrutty iiifl Ih iikt)!. Kritisrhr Grundlegung (h'r Krkinidiitsa-
fhfork issł). Teoryą poznania iiznaj** autoi /.a pierwszą uauk<i i za jodvuą wolną od
pr^} [uiszi-zeń (vomus.sotzung.^loM Wissenschaft),
P. WiBiiBNORt^Kf Dae Problem. Grundzuge einer Andlwe des Beafen 1882. Na
str. 57 aator mówi: „Twrytk poznania Jost realną prop^kułyką dla każdego donioślej-
pogłądo na świat, mąjącogo wartość filozoficzną.'' Zob. tez str. 60, 122 i inne.
Kuso Fi>iHEB, GtJichHhte der neueren Philomphle. •2-gfie wyd. 1868. T. III, Ifi.
; '!n..-ząc za^<łupri Kanta, mówi: „Pi-zedmiotem doświadezonia są rzeczy, przedmiotem zaś
tikizofii jo-it iloświadczonif. w o<jńh' fakt poznania lu<i/kir'i.rfi
W. Wu.M»T wc w«poimii;iuyin wyżoj f-^tr. St/'it*')'naci(' jUozofii naznai-za niir j-
-< e n.i«'Z('ln(' nauce jHnintnui. kt^ni na'/ywri pi^iw -/..| za--adnirzi\ naiikij iilu/.olii i ro/d/.ic-
!a ua; 1) Funjialn;t naukł; pM/.iutiia r/.yli haiualną lugikł^*. i 2) Kcalną nauk*; po/na-
nia. do której zalicza: a) HLsŁoryą rozwoju poznania czyli oj^lną bistory:i nauk. i b) Roz-
wój hpcAwy poznania czyli teoryą pomania.
Tu należą w^tpomnieni wyżej (str. 18) francuzey kanty.śei Renoutieb, OllS-Lapruni
i inni (zob. Alpr* Fouillće, Le nśokaniime en France w Rerue pbilo80pbiqao, 1881,
T. XI, 1 i nast), oraz an^rielski kantysta Hamilton, o kt6r>in mowa była wyżąj (str. 14).
r nas w tym duchu nowo-kant^-zniii. uznają- cjro tcoryn poznania za jiunkr wyj-
<ia filozotii, napiitał J. DEt^couiU} wspomnianą wyżoj rozprawę o Zadaniadi filozofii
Fod«iłmież M. SrRA.^ZLW.^sKi w> j)u\v i.itla /<lani<'. /,(• Jntfika i rncdHioluffia sjł naj-
właściwszym icsłępnn Jo filozofii. Mówi on w Dziejach filozofii T. I, ISltl str. 7(3; „Nie-
jednokrotnie już zapytywano mnie. od czeg^o iiajlopitij ro/por/ynać prac<»' w zakresie filo-
zofii i czy można rozpoczynać od jej dziąj6w. Na pytania to odpowiadam zawszo, iż
pncp nad dziejami filozofii powinno poprzedzić logiczno i dyalekt}'czne wyrobienie umy-
najlepszym przeto tostem do studynm filozofii jest logika i metodologia, oparta na
ptycholog^cznoj podstawie, następnie dopiero powinna przyjść htstorya filozofii.*'
"W. DziEl»usZYf"Ki, skłania si»; równioż do tc^o zdania, gdy we wsponinianr ' łi (na
^ir. M) Roztrząsaniach filozoficznych, str. 1 mówi: ..Filozof pyt-ł n to, <■•< \n ima-
ny prawda, l o to znaczy kiedy kto mówi wioiu, a z tycli zapytań wynika zbadaniu pod-
aUw na'iZ('j wiedzy i Ktztraąsanio jej natury. "
A. RAcrB0Kf:4Ki pomija tak^.e osobną naukę wstępną do filozohi; w z;isailzio uzna-
je w swym Systemie fdozofii (zob. wyżoj .str. 36) psychologią za pierwszą naukę, rozpo-
ocyaa jednak swój wykład do lacto od teoryi poznania.
Digitized by Google
56 § 2,8. TEOKYA rOZNANIA, JAKO NAUKA WSTĘPNA.
Al. Skóbski w pracy o ffloaofl! (zob. wyżoj »tr, 37) uznaje równiei m nsadousą
częm filoasofli logikę umiejętną, obejmuj)|cą zarazem teoryą pozaanUk
8. Otyaśnleiiie tennindw: emplryezny, dośwladcEalny,
eksperymentalny* Posiłkując się tn jak i wyżej (str. 61) terminem jQo»ifia
empiryeenaf mamy sobie za obowiipek nlijaśnir, dla czesro n1o podajoiny tego temiinn
nr spohzry.*'mu. doś*' i-7>,'sto iiżjwanem: filosofia doświadczalna, psychologia doimadczalM
i t. p. nr '/ \vvr;ł/ fJimmadrzaluij ma w naszym jHzyku naukowym /,na^/onio (■i«śnif»f^7'^
ani^fli w vi:i/. ntipirin ziiij \ iiioż"' hyr z należy- '^<'i-ł(»iria nż_vty rylko w niiej^' <^ \v\ri-
zii rk''jni>/iiiiDlaliii/. 'ronnin np. jysyi-holog-ia doświwkzuliia ozii;ic/;i psyrholoyią fkj<j<^-
riihuntuliią, upartii na dośicin/lrzcniach. eksperfpnenłnrh , roliiuiiy* h sztucznie przez Iłada^
cza, podobnie jak fizyka doświadczalna, w ntźnicy od koietycznej. W tom znacteniu
nie można mówić o filozofii eksperymeiitaŁmj czyli doiwiadatalnii^^ t j* o filozofii, rozwią-
zigąccj swe zagadnienia przy pomocy ektpertfmcnUwy dokmadczm. Termin zaś em^r^fa.
rmpifyczny jwt dal^o rozleglejszy; nie oznacza on tylko badań ekspfrifMenUdnff^ eboe
ił'b nic wyłącza, lecz oł^ejmuje zanizom wszelkie badania, opmtc na ohserwoeyi fiiktya*
nych danych. zaró\nio zjawisk fizycznych, uprzodnuotowionyeh, jak i psychi<-znych. ści-
śle poiiiiiiotowych. W wielu bowiem wypadkach nauka nie może roiłic dn^^wiib 7ni
ekspetMiM litów, t. j. -^ iłfiodzielnie-i •<ztu<znie wpływać na przebieg zjawisk, lecz i»i.'raiit-
c/yć <ię musi ohaerwaują zjawisk w tym stanie, w jakim je nam natura przedstawia.
W tem znaczeniu wyraz empirya może ł)y<- wprawdzie spolszczonym pr/ez wyjdz doi-
iciadczenie^ — mówimy np. o doHwiadł^zeniu ;^'cbwem, wownętzneni, psychicznem i t p.
Ale jnż liczba mnoga tego wyrazu, np. doświadczenia naukowe- ożywa się zazwyczaj
w znaesEeniu ekspert/meniów; pizyroiotnik zaś doświadczalny nie dopuszcza już szerszego
znaczonia jak wyraz t^cuperymenUdny, Chcąc tedy zachować w naszej naukowej tonnmo*
logii ści^łj^ rożnir^ę między wyrazami emiriryczny i ektperymrnUdny spolszczyć raożns
tylko ten ostatni przez wyraz dośiciadczalnyy podczas gdy pierwsi zatrzymać należy
w obccm brzmieniu.
3. Filozofia filozofii.
Trzeci moment, wykazujący znaczenie wBtępu do filozofii, pole-
ga, jak to widzieliśmy wyżej (str. 4o), na tem, że w związku z «i-
eyldopedyą nauk i azkól Ahzoficznyek^ stanowi właściwą filozo/ią fikmfii.
Zdatiio to wymaga bliższego objaśnienia, a w szczególności określenia
wzaji iiiiu-^u do siebie stosunku tyeh dwócli nauk filozoficznych.
W t\nn ('('In już tutaj kilkoma uwagami przy/^otowawezemi wyprze-
dzić musiniy jłoźiiiejs/c hudaiiin nad tym jirzedmiotem.
Nazwa eneifklopedtfi porhodzi z gnckirh wyrazów: lv xu>tX(;> raiOśia
albo eYX'ix>aoc irai^siof i oznacza powszeeiine nauczanie^ t. j. obejmu-
jące (ały zakres danej nauki, jej całkowitą treść (orbis doctri-
nae , szczegółowo gałęzie. laN. Włodek w przytoczonem wyaej
str. 2()i dziele, str. 7 w^zywsi. \% w9ty8tkwnie)ęłno8c\ą. W tem znacie*
niu encyklopedya filozofii ma za przedmiot całą wiedzę filozoficzną.
Określenie zaś bliższe treści tej wiedzy zależy naturalnie od poglądu..:
na filozofią w ogóle.
Niezależnie od takiego poglądu na filozofią w ogóle, który laoijy
być tylko wynikiem krytycznego rozbioru zasadniczych pojęć 0^9
§ 2,3. FILOZOFIA FILOZOFII. 57
zofii. już tu zaznaczyć możemy. /<• filo/.oJia rozpada sio na dwie
ti^ównc (•z<^ś( i: jedna :a8adnivza^ fnurhiinentulnit, drupja szczenóhwn, spe-
oialna. PitTwsza l>ada zasady, principia Hlozotii. t. j. ogólne
i iioglądy. ktorc \\t li(»dzą w skład wszelkich badań filozoficznyeh
i wywierają wpływ stanowczy na charakter i kierunek tych badań.
Dniga zaś częśó zajmuje się już badaniem pojedynczy eh, szczegóło-
wych przedmiotów, wpadająeyeli w zakres filozofii. Obecnie zastana-
wiamy się tylko uad częścią pierwszą, zasadniczą.
Do zasadniczych nauk filozofii zaliczyć należy:
i) Filozt^ /Uotofii, obejmującą: a) rozbiór zasadniczych pojęć
0 filozofii ezyli wstęp do filozofii^ i h) rozbiór szczegółowych zadań
filozofii oraz typowych prób ich rozwiązania, uwydatniaj ł^eych się
w pojedynczych naukach i szkołach filozoficznych, czyU mcykhpedyą
WŁMk i szkół nlozoficzmich;
"2 Teoruą poznania czyli lof/ilc, t. j. rozł)i<)r podiniotowych dzia-
łań, zasa<l i sr<Hlk('>\v prawidłowego j)oznaiua rzeczy:
3i Metafizi/ke czyli rnzhi*'*!' zasadniczych |K>i«;ć o hycie. istnieniu
realnem. jako przedmiocie wszelkiego w ogóh? poznania, więc i Hlozotii
-od ta |JL6T^ xbL ^t>oixd, to, co następuje po fizyce .
Dla wyjaśnienia znaczenia wstępu do filozofii w tej grupie za-
sadniczych nauk filozofii wypo\^'iemy tu kilka dalszych uwag.
Powyższy podział zasadniczej części filozofii wypływa z natural-
nego pochodu badań filozoficznych. Przystępując do filozofii, należy
najprzód wiedzieć, czem jest lub chce być filozofia w ogólnym roz-
woju życia umysłowego (wstęp do filozofii), jakie obejnnije zadania
szczegółowe i czego dotąd dokonano w celu rozwiązania tych zadań
encyklopedya nauk i szkół filozoficznych i. a następnie, przekonawszy
się. że filozofia jest krytycznem ]^()znaniein ])rawdy. należy się zająć
zaniwuo rozbiorem |)odmiotowycli zasarl |)(>/iiania teorya poznania/,
oraz rozbiorem piZedniiotowv( li zasad bytu metafizyka'.
Tego następstwa trzymają się też w grnncie rzeczy wszyscy fi-
lozolowie. chociaż wielu z nich zastępuje krytyczne l)adania wstępu
do filozofii pobieżnemi uwagami o filozofii w ogóle, jej zadaniach
1 stanie obecnym.
Co się tyczy stosunku pomiędzy wstęj)em do filozofii i encyklo-
pedyą nauk i szkół filozoficznych w zakresie wspólnej całości, nazy-
wanej przez nas /Uotofią JitotoJŁi, to przedewszystkiem zauważyć musi-
my, że druga z tych nauk jest dalszym ciągiem pierwszej i uzupełnia
ją Bzczegółowem rozwinięciem jej treści. Jeżeli bowiem wstęp do fi-
lozofii ma za przedmiot zasadnicze pojęcia o filozofii (§ 1), to ency-
klopedya nauk i szkół filozoficznych wykazuje szc z" - . łowo: jakie za-
gadmenia zawarte są w tych pojęciach i jak jc rozwiązywano w do-
, -1
58
§ 2,8. FILOZOFIA FILOZOFII.
tychcza«owym rozwoju filozofii. W tern znaczeniu^ encyklopodya
zofii zawiera w sobie głównie dane z huioryi filozofii. Nie możi
bowiem mówić o p >)• dynczych naukach filozoficznych, nie przeds
wiając choć w zarysie ich historycznc^jo rozwoju: a pogląd, choć en-
cyklopedyczny, ua .szkoJy filuzuliczuf. jakn na typowo próby rozwią-
zania '/np:Hdid('ń Hloz(»lii. nui już ua wskioś cliarakter hislorycziiv.
Z tc^a. w ynika. żc cncykln|H dya nauk i szkól hluzoticznych jest właś-
ciwie hisforyfi filozofii w tormie skoncentrowanej, zastosownną do po-
trzeb samodzielnej pracy nad rozwiązaniem zagadnień tilozoiii w przy-
szłości, t. j. obejmuje to wszystko, o czem mówiliśmy wyżej (§ 2,1,1,
podnosząc znaczenie historyi filozofii dla badań filozoticznych.
Bliższy związek tak pojętej encyklopcdyi filozofii ze wstępem
do filozofii wynika z zasadniczych czynników, wchodzących w skład
filozofii jako nauki.
W każdem jestestwie źywem, rozwijającem się, rozróżniamy,
dwie strony: toeumętrzną i zeumęirznti; pierwsza stanowi jego j(Khiolit|
istotę^ druga odnosi się do j»^go widzialnych i dotykalnych objawów,
do zjawisk: pierwsza zawiera w sobie nierozd/ichia treJr jestestwa,
druga daje ]ioznać jego formę, wynikają<ą z ruzwoju. ze stopniowego
n>/uił zkowania, dit^croncyu* v i treści; pierwszą !iazywaiay /.az\\ \f zaj
dn^:q. drugą zaś ctalem, organizacyą danego jestestwa. ^Wyjaśnienie
używanych tu pi'i''«' istota i zjawisko zol), niżej § 5i.
Te dwie strony rozróżnić możemy również i w każdej naiui
więc i w filozofii, i ona żyje i rozwija sic za ] pośrednictwem
niczkowania i uformowania swej pierwotnej treści. Jej istota wewnę-
trzna, odpowiadająca duszy jestestwa żywego, uwydatnia się
w całym szeregu objawów zewnętrznych, stanowiących aręt
filozofii, niby jej eialo.
Otóż w^łęp do filozofii ma za przedmiot ową stronę wcwnętnmi|j
filozofii, jej istotę, duszę, podczas gdy encyklopedpa nauk i sMl
fieznych daje nam poznać jej zewnętrzną organizacyą, niejako jej rii
Stosunek tych dwóch nauk. odpowiada tedy w zupełności stosunkowi.
i:iki zachodzi pomiedzr nauką o duszy i nauką o ciele. Wstęp jest
UH jako j'siirliologią filuiofiii encykl«)i>edya zaś jest jej anatomią i fiijfo-
lonią Wsręp Iłuda ducha wszelkiej tilozntii. wnika w wewnętrzne^
luotywa jej rozwoju, określa jej związek z resztą objawów życia nniy-^
słowego. Encyklopedya zdA rozpatruje organizacyą filozofii. Zajmu- ,
jąc się określeniem i klasyfikacyą szczegółowych zagadnień filozofii w rt'»ź- j
nych jej naukach, przedstawia nam niejako jej skład anatomiczny, i wy- \
kazując jak dotąd w różnych szkołach filozoficznych starano się w sposób \
typowy rozwiązać owe zagadnienia, wnika w ńmkcyo fiizyologiczne tak ^
filozofii w ogóle, jak i pojedynczych jej organów, czyli naukjtdjH
§ 2,3. FILOZOHA FILOZOFII.
59
W t€*n spo^^ńl) 1)1 >io ło nanki. ra/.<iii w/itM''. dają P'^j*^''i«'' ^ < alk<'-
witem życiu tilozotii: a jUozojia filozojii, obejmując obi* tr nauki, na
wzór ogóhiej nauki o życiu, hiologiij jednoczącej w sobir^ uanktj o ży-
ciowych objawach duszy i ciała, doprowadza filozofią do iK?lnej tamo'^
wUdsy^ do jasnego zrozumienia swej istoty, zadań i środków, a tern
samem do naukowej dojrzałości w samodziclnem rozwoju .swych sił
żywotnych i w stopniowem rozwiązaniu swych trudnych zadań.
Powyższe uwagi o znaczeniu wstępu do filozofii w ogóbijrm roz-
woju badań filozoficznych są potwierdzeniem poglądów naszych na jej
komeczną potrzeb- i na jej stanowisko w systemacie nauk filozoficznych.
1 Filozofia lllozolli KOppena I Tren to wsk lego. Nazwy tej
użył, o ilp wiem. pi> r iz pit rwszj- Fa. KOPPBN, zwolennik filozofii .lacohicao. krytyk
Sheliinga i Hoirla w boziiniPiinii' wytlrtnom dziełku: Phitosojihir der J'hiUisi)i>hU- 1K4(>.
Książka oprótz wstefłii. olu jniiijo trzy ro/d/iały: 1. Filozof: jostto ni/^nur warun-
ków p>yi bolojrł('zny» li fird/.olowiinifi. Oijrńd pojt^rioirti ■ rt>zl»iór poj>M' tizyty.tiyt h, an-
tn>polofrirznyrłi. loi:iłzny< li I iiH-tafizycy-nu h. Wtuonki. Tałosc ni«' (Kipowiada fytii-
ł'łwi z powodu lekkiego traktowania poruszany < li kw«'>tyj i braku śrisłoM-i, Wiara łilo-
zoficzaa w dachu Jaeobiegfo stanowi podstaw«^> pogh^dw autora. ^ Fih>zojm jifoznjH
wHiodzt takżo w skład sysitemata Trintowsrusoo pod naswą pctrozojii. Mówi on o niej
V traecim tomie Fantemu (»tr. 830 i nast.). Według ningo Ktanowi ona os^tatnią rzęw*
Rloz<ifit jej zakończenie, i dla tego odróżnia on ją od tcw/ę/iu do jilozojii. który, jak to
^ i !zi»'!ismy wyżej (r^tr. 2')), w jego systiMiiario nosi nazwę nwnciioloijii. U wzajemnjmi
<lo siełiit' stosunku tycli nauk i o pogładził' Trentowskiei:(ł na nie. dają i»«»j'.'« ie na-^tępu-
jHi-e zdania: ..lako wsz^■-tkil' utnifjłjfno-^i-i i ii-niki w filozofii /liniilnjn ostatf -zin" grunt,
tak U't i 1ilo/ołi;i >ania irrnntu takit L-o jiotr/ohu je ki^ry powinien l>y<- dz\vi</aj;\<'ynł
świat jt-j Atla^fta. .I«'ż»*li je-f łilo/,4>Ua dla ka/.drj uniiej«;tnos<-i i nauki. t«t musi Ityr
także filozofia filozofii. Ta dopieio może l>yć ostatnim I'antet>uu ołtarz»'m . ..Numeno-
k>gła jest zaiste ugruntowanietn fnozofii. ale i-zr ona sjior/.ądza starazent filozofią fi'lozofiif
ftaia jest alfii, lecz cxy sarazero także omegą! Nie! odrzekam. To jetlynie mtęy (h
l3o»ffii, pozjskiąjący dla niej grant, pierwiastek i nurtelny Ahsolnt. osładzający ją na
t»an«*end€nta]nośri. wyróżniono) zarówno od empirycznośic:i i spokulaeyjności. jak od
tiiin>veniienralno8<*i czezej i urojonej, a w teologii panującej, lub na trans, i iulentalnos( i,
>prdwiiia,'ej jądro wszeclii.stnienia i piasfuj;\(«'j wszerłj rzec/y wistos«' \ „'l'a filozofia filo-
zofii zowie sit; n« nui-iscu tein pctrozofia z pnwtt.hr /c stan<»wi jwfrnrn srienfiarunt In?)
likntr, na kt/łrej tilo/.otia -toi. to ofiaruj*- kamicn )i/ii<h'i'śri. ttiiizi«'ż khn-z do ;iii liios
'"^ystkicb, lub tak zwany. < U\is .Sanrti l'rłri. {•etru/.oli.t ta sadzi sic tedy jako tilozoiii
rozdział ostatni i przydatkmyy, tudzież jako nuinouologii przeciwlryłiu^c. Numeniłlogia
jert, iż tak rzekę, jeden, a petrozofia drugi w^o stropie niebios tkwiący ftak Bobj. na
ktńrjin zawieszoo nKttąje filomifli lańcaeb.'' Co do samej rzeczy, tnulno zrozumieć dla
'^■-'o 'frentowski tak bezwzgli^dnie przeciwstawia sobie w«itęp do filozofii i filozofią filo-
Złłfii. a .>Zł-zot'ólniej dla czego tę ostatnią uwzgl<;dtiia diłplero na komm ^ś^vego systematu.
fcżeli ona Jest kamieniem w. gicłnyni filozofii, to ehyba powinna bye fundamentem.
» nie zakończeń ir^n -y-Tctnani filozofii.
2. Logika i metafizyka. Filozofia filozofii \vyj iśniaj!\c i-^tf^r^' i zadania
łilozofii. oraz droijp ilo ii li rozwia/^mia. jest właściwie tylko ji inkn pm -ot^w nv<-7ą do
swuodziulnycłi łwidan filozofięziiycli. Badania te za.ś w cz*,'&ci zasadniczej tiiozotii oitejmują
Digrtized by Google
60
§ 2,3,3. FILOZOFIA FIŁOZOFn
k^ikę i »ietąfityk^. Bliźese okraślmio i luasadnienie tych nauk z osobna, a więe i naa-
nięcie nieporozumień i upncodzoń szczogólnioj co do metafizyki, jost zadaniem encjiclop^
dyi nauk filozoficznych. W ninioji^zyiu wstępie do filozofii będziemy raioli aposobiUMr
dotknił^fia tej kwosfyi pr/y roz1)ior/.e stosunku filozofii do poznania w o^óle. a w szt-z*-
gólnc^'*! do innyeb nauk. ( >dsyłainy tedy czytelnika w tym w/irlfMlTite <hy ptłf?;iTiy< h p<^
niżfj \v\ jaśnieli. W/\vi:^/lvU jednak z powyższym poglądem na stronę wewut^lriną i zew-
ngtizjii^ wszystkiego, co żyje, na istot- i zjawiska, treść i formę, duszę i riało. już tutaj
zaznaczyć możemy, że analofriczny stosunek zachodzi i pomiędzy temi częściami filozofii
zasadnictząj. Logika, jako tcorya poznania^ bada Ataronę wewt^lrzną poznania, proce<T
ontyKbwe podmiotu. doprowadząiVe do poznania pnwdy; metafizyka zaś rozpatruje og61*
ny przfdmiot poznania, którym jent byt, istniejący niezalożnio od podmiot-n, zewnątn
ni«'|/o. Możemy tedy i tutij przez anaIojri}\ powiodziet-, że logika stanowi niejako p-j\-
• holoji^i^ filozofii zasadniczej, metafizyka zaś jest niejako jej nnatomią i fizydogią. Myśl
logiczna, podmiotowa, idea i l>rt metafizyczny, przedmiotowy, realny >tanowi;ł w i-rooie
słrom,' wewn';^tr/n!i i z^^wupirzn;).. treść i fonis*:. ilns/f; i fiało owego powszerbneł(o istnie-
nia, życia, do kt"ic'j(> < /Iow iok swoją niy>l;i i liytmi. swą duszą i <'i;łlem należy.
Umysł, jako czynnik wewnętrzny, podtiiiiitowy, i ztut/tiły. jako czynnik ztiwn«;trzny,
przedmiotowy są niejako organami, przy którycb jłomocy dwie te «trony powszecbn^
istnienia docbodzą do naszej wiedzy . Zjav\iska zmysłowe, ili&mcąjąoe się z zewnątiz
umysłowi, są punktem wyjścia dla wszelkiej metafizyki, jako kiytycanc^fo rozbiorn ni-
(izycb pojęó o byc^e przedmiotowym; podczas gdy lo^a ma za punkt wyjścia samowie*
dzę umysłową, dochodzącą do poj^ia praw myślenia i warunków istotnego pomanit
rzecz}'. Nadając p(»ję« iu logicznemu pyatra charakter przedmiotowy. meta.fizyc2ny. wszel-
ka nauka, wif^f^ 5 fi!o/ofi;i, dąży do otK/ukania prawa, a więc treści Jn/pcznej i w .swiwie
'/f»wnętrznym, przedstawiającym s\c / ]iii rws'/ei'o zmysłowego wejrzenia jako h\i fizycz-
ny, materyalny. po/bawifiny logit /ncj praw iillow oś« i. W ten sposóh, nie tylko metafizy-
ka, jako nauka o hyrie w ogólności. 1««< /. i fizyka, w szerokieni pojęciu t<jgo .słowa, jciio
nauka o przyrodzie zmysłowej ('^'jt.<; = przyroda, natura) nie zadawala się zewn*^trzną.
faktycznie daną zjawiskowością świata, lecz, mając na oku prawa t^' ayawiskowośd, sta*
ra się wniknąć w jej jednolitą istotę wewnętrzną i na tej podstawie, przy pomo<7 iate"
firracyi, syntezy, ąjednoczyć w naukowon pojęda to, co w życin codziennem i w poior«
noj rzeczywistości przedstawia się człowiekowi dualistycznie. jako dwa odosobnione i nie-
zależne od siebie czynniki powszechnego istnienia. Szczegółowe rozwinięcie tych rzutóv
podane Ity. li\ tno^^ło tvlkn w odpowiednicrn opracowaniu zarówno io^i, jak metafizy-
ki. Zol*. jłHllliik i w ninii'i-zctii (I/JcIm ri/ł.j I,:;
3. Ency klopedya nauk i szkół łilozoncznyeh. Jako skon-
centrowana łlistorya liiozolii. /egółowe usprawiedliwienie powyższego
poglądu na historyczne zadania encyklopedyi filozofii, mogłoby znaleźć miejsce tylki>
w wykładzie tej nanki. Tu zaawazymy, że encjklopedya mmk filozoficzn5*cb nie zna-
lazła dotąd odpowiedniego opracowania ze stanowiska historycznego. Podane w przeglą-
dzie literatury dzieła z tego zakresu (§ l,s,i.t) mąją pizewaznie charakter teorełycaay
i uwzględniają historyą filozofii tylko okolicznościowo i sporadycznie. Za to do encyklo-
pedyi 8zk6i filozoficznych, traktowanej ze stanowiska histoiycznego, zaliczyć można dzie-
ła: Fl^oei-a. MftNHAin WrsTłFLBANDA. Hekoitikr A. SturMPFM.A. pr/ywicdzlonc w t^mre
przetrl.ądzie literatuw, nadto dzicłn hi-torvi'7Ttc .Taneta i Knai kha, wspoiuni.itie w przy-
pisku do 2.1. Ale w>/ANikio dziel.i u-uwają znown na plm dalsizy Imlania teora.
tyczne. wpadają«e w zakres naukowo pojł,'tej encyklopedyi szkół filozoficznych.
Digitized by GoogI
§ 3. PODZIAŁ WSTĘPU DO FILOZOFII.
61
ni. Podział wstępu do filozofii.
§ 3.
Pogląd na szczegółowe zadania nauki wstępnej
do filozofii.
Okrebiiwszy wstęp do filozoiii, jako rozbiór ki-y tyczny
zasadniczych pojęć o filozoiii (§ 1), mtiBiiuy dalej oznaczyć:
jaka właściwie treść należy do zakresu tych i>ojęć zasadni-
czych o filozotii i jakie szczegółowe zadania obejmuje ich
rozbiór krytyczny.
Pogląd krytyczny na filozofią w ogóle wymaga bliż-
szego rozpatrzenia następujących zasadniczych w tym
względz i e k wes tyj :
I j Czem jest lilozolia?
2j W jakim stosunku znajduje się filozofia do reszty
objawów życia umysłowego?
3) Jaką powinna być metoda badań Hhjzoti( /.nycli ?
4) Jakie właściwości przedstawia umysł, poświt^ ajacy
dię samodzielnej pracy nad rozwiązaniem zadań filozofii?
Ztąd wynika podział nauki wstępnej do filozofii na
następujące główne rozdziały:
I. Isioła filozofii
ii. Stosunek fUosofii do reszty objawów śycia umysłowego*
in. Metoda filojsofiL
IV. Rozbiór umj^sht filozoficznego.
l^iei wszy rozdział daje odpowiedź na pytanie: c/em
jest filozofia? drugi wykazuje znaczenie filozofii w ogól-
nym rozwoju życia umysłowego i jej związek z tym rozwo-
jem: trzeci przedstawia warunki prawidłowego postępu ba-
dian tilozoticznycłi, wyiiikaji|Cłj z natiuy tycli Ijadań; czwar-
ty, nareszcie, ma za [)rzedmiot warunki takiegoż prawidło-
wego postępu badań filozoficznych, zawisłe od uzdolnienia,
rozwoju i wykształcenia umysłu filozoficznego.
Digitized by
62 § 3. PODZIAŁ WSTĘPU DO FILOZOFII.
W ten s])(>s('>l) ]-()zl)i()r j>u\vvższyc'h kwestyj doprowadza
nas do jasnego pojęcia istoty tilozolii, oraz warunków pm-
widłowego postępu jej badań» zgodnie z tą istotą.
1« Treść rocdvi«la pierwszeg^o nauki wstępnej do filoiofii.
Rozbiór kwestyi: czom jest ńlozońa,'^ t. j. rozbiór isŁoti^ /iiv:ofii
obrjirmjp cały szoro^ szezególowyth ])rzo(lmiotów badania. Najprz<>(l
należy ni^ zająć ścisłem określenUm filozofii i w tym celu rozpatrzeć
krytycznie zarówno nazwę jak i przedmiot filozofii, t. j. zarówno do-
słowne określenie filozofii, jak i dotychczasowe realne, czyli rzeczowa
jej określenia, będące historycznym punktem wyjścia dla samodzielnych
badań nad istotą filozofii (§ 2,1 ). Samodzielne te badania muszą na-
stępnie micó za ]>rzedmiot cechy znamienne czyli aharaktłrt/atwzne filo-
zofii, t. j. te rysy, które nadają filozofii znac^zenie odrębnego objawu
życia uniy.słowep;o, któremi sit^ ona odróżnia od wszelkich iuiiych
współrzędnych objawów. Bliższe zas wyjaśnienie tych rysów charak-
terystycznych filozofii wymaca nan-szcic i< h porÓK ii tnht /. < t rlKuui.
właściwenn itnirm. współrzędnym z filozotia nldawom życia nniYsIdWc-
go. a zatem innym naukom. nazyAvanym zazwyczaj dla odróżnienia o<l
filozofii naukami s|)ecyalnemi. Pierwszy tedy rozdział, w natm-alii^^iu
pochód'/ i « l)adań nad danym przedmiotem, rozpada się na następują-
ce poddziały :
I. Określenie filozofii,
n. Cechy znamienne filozofii.
nr. Porównanie cech znamiennych filozofii z cechami nauk
specyalnych.
Dotychczasowe opracowanie treści pierwszegro rozdziału.
Podana powy/ej lituratiini (•^/czoijólniej w jir/v piskach do i} I-go i w przyplskii Jo
łj 2.t. » zawiiTa w ^ohie hofrato łn;\t«'rvaly do hłstorvc7no-kryłyf,zno£<:o wyjaśnifnia kwe-
^{y\: i'Z«Mii jfst tlin/dH I I*rzyri'iii j.Minnk 7,a)i\v';i/\ r Ti.ilc/y, żp \vipk^zo<<- aiit<ip'iw zaj-
muj*' si\' właściwie tylku pi(łrws«\ z iiodunych tu kwc.Niyj, t. j. nkr> sl, /lit-m tilozufii. Itez
NZc/cguloNYey;o rozbioru cech znutnirnuych liluzofii i ich porównania / rysami nauk ?»po-
cyulnycii. Tu i owdsie natumlnte i ta kwestya zwraca na siebie awag^ autorów. fOtt^
gólnioj, gdj chodsi o odniaDienio tak iswaDej spekulacji filozoficznej od nauk emińrjrei'
nycb, o czain będziemy mieli sposolmośe mówir osotmo przy roahionco stosunlni filoiofti
do n;uik ])r/,yiodnic-/ycłi. Ale różnica za»dnic2a pomiędzy filozofią i ogółem nauk ^
cyalnych nie została dotąd należycie wyjaśnioną, a wskutek tego wymagać będzie f*zcl^
gólncj Htaiannoścł pizy wykładzie treści niniej$)zego rozdziału.
2 Treść drugiego rozdziału.
Jako jeden z objawów życia umysłowego, filozofia łączy si^ jak
najściślej z reszty objawów togo ż^cia. Jrj i.stota. początek i rozwój)
§ 3,2, PODZIAŁ WSTĘPU DO fILUZOPil* 63
mof^ą być wszechstronnir' ws iasiiioiit' jody^nic w związku z ()<j;ólnyin
rozwojem życia umysłowego. Tylko niajty ua oku ten zwii|zek, moż-
na wykazać: w jaki spos('>b filozofia, wskutek og()lii»»oro proi csii róź-
tUGzkowauia objawów życia umysłowego, wyróżniła sit^ stopniowo od
reszty objawów i przyswoiła sobie pewne cechy odrębne, jej tylko
właściwe. Ztąd wynika potrzeba zastanowienia sii^ w ogóle nad sto-
tuMem fiozoĄi do reszty objawów życia umyglomgo. Badanie tego sto-
sonku rozpocząć należy poglądem oyófnym na typowa objawy życia nmy^
-owego, (ii^zyczem, biorąc za punkt wyjścia wewnt^ti zmi jedność tyoli
objawów, okaże si^ konioczuem przedstawienie ich szczegółowej cha-
laktorwstyki i klas% likac vi.
Wszystkie objawy no(',bie^O rozwoju życia uiiiysln\v'r«ro daju sił^
>l)r()\vadzić <lo tv7j'(-\\ >:as;uliiir/\ ( li, jakinni ^n. : i tifóiu-zosr uiiiysbi.
nu-ydatniająca sit^ gitjwuie w poezyi i sztuce. 2^ badanie naukowe czy-
li nawJfca, i wreszcie 3j zyde praktyczne^ z dążnością do dobrobytu
« rozlicznycli jego formach, jako dobrob\t niati ryalny, społeczny
i duchowy. Wskutek tego należyte wyjaśnienie istoty filozofii i jej
znaczenia w ogólnym rozwoju umysłowym człowieka wymaga rozbio-
ru stosunku, zachodzącego pomiędzy filozofią i temi typowemi obja-
wami życia umysłowego. Treść zatem drugiego rozdziału obejmuje
następujące poddziały:
I. Pogląd ogólny na objawy życia umysłowego,
n. Filozofia i twórczość.
in. Filozofia i nauka.
IV. Filuzulia i życic praktyczne.
Dolyehezasowe opracowanie treści drugiego rozdziału.
Zamączyliśmy już w p<ipnitidiuni pr/yi>isku. że dotj^d prz.y s/.czi'i:"'tł«iw«!i « haiaktcr\st.vi!0
AloouHii zwhicono głównie awag<^ na joj stosanek do nauk einpiryo/nynh. Wynika to
t pneważnie roalntycza^ i nawet naturalistycznego nai^trojli współczesnej myśli. To
r^ż zarówno w podanej dotąd litoratnize, jak i w całym szeregru piac, o kti»rych mowa
i^oniżoj w odpowiednich miejsrarh mniejsz<''L'o dzioła. kwcstya tak zwanej itanhh
n')ki lilozofii. wszczęta praez pozytywizm Oomtea (zob. wyżrj >tr. Ił), znalazła (U*^*-
r'>/.lecł** i wyf/erpnj!vt'. fhoi' nie zawsze bezstronne i pr/rtlniiotowe opiarowaiiie. Od-
liuśn:i liriTHriir.i i>oil;i ii;irii f^'dy sposobność do krytyfzneiio rozłdorii tej kwcstyi.
1'łuwijiu tiż w związku z ti\ kwestyą naukowosri filozofii rozpatrywano dot^id sto-
Minek tiluzotii do f'córczmci. Jest to nowa, wielce eiekawa kwcstya, podjętu przez zwo-
loułików nowo-kantyzmii, z Fr. A. Langem na czoło (zob. wyżej str. 55). Vrzy joj
rozbiorze kierowano si«; jednak pnteważiue skeptyi-znym po'_'l:ideirt na twórcze porywy
,peexji myślowej**, zamiast mjąi} się rozbiorom dodatnicli czynników twórczości tak w na*
nee w ogulo, jak i w szczególności ^w filozofii. Do tog[o. jak zobairzymyf niofrą służyć
Zk punkt wyjścia W8ka7/)w^ki. znajdujące się zarówno w pracach niektóiych w.spółczo9nycli
p*!yoholoeów, jak i w dziełach Platona, KLvnta. .S«'UKLUSOa, Libelta, Fkoh.schammkka
i iniąych <zob. między innemi dzieła tyołi myślicieli podane już wyżej w przoglądiiie lite-
Ltocołe
64
§ 3,3. PODZIAŁ WSTęPU DO FILOZOFII.
ratiuy § tti ). W kaćdym nucie nowo-kantjnn przyczynił się wielce do wjjMeńk
stofiimkii filozofii do twórczości
Za to kwestja oyC>lnrgo jKH/lą«ht na ohjfiuy życia wnysloweyo, a mianowicie >z :-'
g^ólowa charakterystyka i kl;i>yfikacya tych objawów, nio znala/l i dotąd nalożylego ot^-
robicnia, ndpowiadająrpjrn pfitr/eboin nauki wstępnej do tilo/ofii. K\vt >ty»* tą traktowan->
dot:\il i>rawio wvliv/.iii(' /. punktu widzenia teoretycznej psyrliul«ii:ii. In-/, odpuwiuduie^o
uw/gli;dnienia żyriowejjfo rozwoju tych objawów ze stanowiska it h ij\«/Duści z dążnościa-
mi umysłu na polu filozofii. Na tę stron«»* należy tedy zwrócić wił^kszą baczność.
Kareszcie, co do stosnnktt filozofii do życia praktyrsmyn, to w dotychczasowy! h
badaniach nad tą kweatyą ograniczaDO się przoważnie rozbiorom stosunku filozofii do re-
ligfii, t j. do objawów, mających na oka dobrobyt duchowy człowieka. Dążnośd do do-
brobytu matcryalnegfo uwzgfl»^'dniono w])rawdzie w zakre^iie ittyliłaryzma. o czeni mówi-
my w odpowiodniem miejscu, ale przy tern nie badano związku filozofii 7. temi dąźnośi ii-
mi. l'odobnicż nie rozpatrywnnn w ostatnich izasarli gruntowniej znii Tionia filozofii Jia
rozwojM społeczeństw. ( til w y jsi i;! nti świat pięknej ]>r;ł«'y .1. (łnj t ( ninvsKiEuo iiul.
\vy/A'j str. litłTatum pow s/n (uki lilu/oiu nie posi;ula wydatiii(^js/«*) rt»/.prawy w f.vni
pr/.edmiocie. A jednak. <'zyż iiiożua wyjaśnić należy»;ie istotę filozoiii, wykaza«- wszwli-
stroDoie: czem ona jest w rozwojn omysłowym człowielui, nie mówiąc szczegółowo o m^-
droiH życiowtj^ tak śdśle połączonej z prawdziwą filozofią? Oto szerokie pole do po-
szukłwaUf uzupełniających dotychczasowe opiacowanie treści tego rozdziału.
3. TreiSć rozdziału trzeciego.
K\v<-stvn metodff luuluń filozofi<'ZTiv<'łi .stanowi koiiiei zna cześć
składową rozbioni zasałlniczycli pojt^e o łilo/ołii. Możnaby w|łra\v.lzii'
zapytać: vzy traktowanie ti*j kw*'s(yi w naucr wstę]>nfj do tilozotii
jest potrzebnem wobec hgiki^ która, jak widzieliśmy 2,a u jt^st czę-
ścią filozofii zasadniczej i za jmiiji* się w tak zwanej metudoloffii roz-
biorem metod poznania i ich zastosowaniem do rc)żnyćłi nauk? To
teź na początku niniejszego rozdziału przedewszystkiem usprawiedli-
wió należy traktowanie kwestyi metody filozofii w nauce wstępnej do
filozofii i wyjaśnić bliżej różnicę, zachodzącą pomiędzy tą nauką i lo>
giką j)rzy rozbiorze te j kwestyi.
Nie W3'przcdzając dalszych w tym względzie roztrząsaA, zazna-
czymy już tutaj, że ogólna nietodolo- a nank. nie bpierająta siłj na
])0przrdnic"h badaniacli o istocie filozotii, nic luozc dae dokładnej o<i-
|)()\vi» ( Izi nu pytanie: rzy tilozotia wynia«ja (Mlrrhni j metody, ozy teź
pu.siikowae siti wimia środktinii nr< 'Tudulo^icznrnii reszty nankV Po-
dobnież ni«' może si(^ zajuu wykazaniem sz(ze«;ółowyeh czynników nt< -
tody filozotii. wypływającyeli z jej istoty, oraz oceniać znaczenia tyeii
czynników w jnawidłowym postępie badań filozoficznych. To wszyst-
ko są kwestye. które wyczerpująco i krytycznie traktowane być mogą
tylko w związkn z lozbiorem zasadniczych pojęć o filozofii. !• j istoty,
stosunku do innych objawów życia umysłowego i t. p., t. j. właśnie
tylko w zakresie nauki wstępnej do filozofii.
^ J
§ 3,3. PODZIAŁ WSTĘPU DO FILOZOFII.
65
Zaznaczone kwestye ogólne znajdą najodpowiedniejsze uwz^lęd-
liiiiiie w ustępie: o metodzie filozofii w ooóle, podczas gdy rozbiór skła-
dowych ezymuków metody filuzotii wyimio^ać będzie osobnych pod-
działów. Do takich zas składowy<-h czyiiiiik«'»\v wszł-lkiej nn-tody na-
ukowej uahv.H. z jednej strony: analiza^ rozbiór biidimcgo w danej
nauce przedmiotu, czyli jego różniczkowanie. difłV'rencyacya. z drugiej
^atizOf i^ednoeuniś szczegółowych wyników badania, w możliwie jed-
nołttym poglądzie na dany przedmiot, t. j. całkowanie, intł-gracya
owych wjników. Mówiąc tedy o metodzie iiiozotii. należy ściśle okre-
ślić zastosowanie zarówno anatitif^ jak i $ynUxy do jej badań. Z po-
wyżneego wjnoika, że treść niniejszego rozdziału obejmuje następujące
poddziały:
L O metodzie filozofii w ogóle,
n. Analiza, jako czynnik metodologiczny filozofii.
ni. Synteza, jako czynnik metodologiczny filozofii.
Dotychczasowe opracowanie treści rozdziału trzeciego.
CkJ (isasów HhiiLA i v'umtf a i'mh. str. \'Ą i 14). pr/wlstawiająryfłi il\v:i p; z^ł-iwlco^lc po-
na inetuU** badań lilo/.oti(«nvi;b. kwestya ta nic* znalazła Uoiad ilo-i sputytilnfL^o
opnuowania. Nie można wprawdzie zaprzeczyr, że dzi<;ki szłzogóliiitj Loyta- iMili,a
(w^d. 1-sz© 1843), metodologia nsnkowa pod nazwą logiki nauk uczyniła wielkie postę>
pjr; świadczą o tem nowsze prace % zakresu li^riki Baina, Duhamela, Jbtonsa, I^rbbr-
WUA, LdARDA, SiflWABTA, WuNDTA I inn^cb. Alo sse wszy-stkich tycb autorńw jfiden
tylko WuNDT rozpatruje speeyalnie metodę fliozolii, empir^ną i dyalektyczną, lei^
teloe czyni to tylko w najut: "Inicjjszyi li z;iry.sat'b. Resscta zaś autor«'»w mówi jedynie
o metodzie nauk specyalnyrh. do któryi h /:iliczają wprawdzie p») \vi<;ksz(<j » zt;śri zarów-
no naiikł' o durbtj, i)«y<"holoirij\. j;ik i imukr o '!połp<-/f'ń<T\vi(.'. socyolojri:\. / drtiL''if .i stro-
ny ita/.iiH./y. \vpniw(]/,if wypada, że już Kant )^tr. I J' >ulitelnym rozhioreni pro«<'>:ów
poznawczych uni>»łii, przy(rzyuił się wiel«'0 tlu wyjaśnienia za.sadni(;zy('h «zy uników kry-
tycyzmu tilozuficzne^^o. Pomimo to j(Hinak ani sam Kant, ani zwolennicy nowo-kantyzmu
(str. M), nia rozpatrują Hzczegótowo metody filozofii, a mianowicie, nie zwracąją należ}**
t/ei awagi na znaczenie histoiyi w badaiiiat;h filozoficznych (§*^i). , Tymczasem filozofia
jest objawem tak chaiakteiystycznym I odrębnym wśród naukowycb dążnośd umysłu
iodzkiego. że wszedistronny i dolcładny rozbiór metody jej badań jest koiiiorznyni wa-
runkiem prawidłowep^o ich rozwoju. Zaniedbanie zaś spei-yalnych po-zukiwań nad
trrti pr7.łdmiot«<m było wła-inie sktitkifm wyrufrowania kwesty! ni(>tody tilo/otii / za-
kri'iii samodzielnej nauki \v-;t«'pn«'j do tilozofii i traktowania jej wyłączni** w związku
bądz i£ oguiną teor3'ą poznania, bądź z ogólna metod«doe-ią nauk. ( )koli( znt»5f ta do-
wodzi najlepiej koniecznej potrzeby poświ»jcenia metodzie tiluiiufu speoyalnogo rozdziału
we Wdtijpie do flloKobi, t. j. w związku i na podstawie krytycznego rezlMom zajtadni*
t^dł pojęć o filossofli.
4. TreM rosdziala czwartego,
Z pierwszego wejrzenia mogłoby się wydawać, że rotbidr umysłu
fhzf^iemego stanowi tylko okolicznościowy dodatek do rozbioru zasad-
itrav«^ W«t«F 4« tloi«li. 5
66 § 3,4. PODZIAŁ WSTĘPU DO FILOZOFII.
niczyeli pojęć o filozofii, a nie integralną część jego. Zdanie takie
świadczyło b\- jednak o bardzo powierzchownym poglądzie tak na
kwpsłtyą. juk i w og(')|p na filozofią. Filozofia nie jest jakąś istotą
odłTwaiią. istniejącą iiiczalcżnic od umysłu lilozoticznego. t. j. od umy- i
siu. za jiim pitfico się i« •/wiązaniem zagadnień łiluzotii. pracującego nad ;
niu, (iin/ut iijui I go. Li ulubienie pojęć odei^anyeli ji*.st wprawdzie obja- '
wcm i1m-.( jiuwszichnym, ale pomimo to krytycznie bynajmniej nie
uzasadnionym i nadto daje powó(i <lo wichi nieporozimiien i zboczeń
z prostej drugi |)raw«iy. Do jakicb to np. nadużyć doprowadza czę- |
sto uosobienie abstrakcyjnego poj^ia nauki! Nauka tego dowiodia,"
y,nauka tego wymaga," „kto si^ nie zgadza z tent hib owem zdaniem. ^
uziian<*m przez naukę* jest zacofań( ł in,'' i t. d. i t. d. oto trazesa. ^
które, 8zczeg(Vluiej u nas, właśnie dla braku naukowego wykształcenia. '
najczęści(\i słyszeć się dają, a które ze stanowiska faktycznej, koo- '
kretiiej piawdy sprowadzają się do zdania: „ten lub ów ttcAmy dowo-
dzi Inb \v\ maga tego lub owego i znalazł w tym względzie tych lub
owych zwolenników, albo też tych lub owych przeciwników". NatAa
nie jest rzłH-zywi.stą jnkąś l)oginią lub królowa, jakimś prawodawcą.
kti'>rennt się należy bezwzględne posłuszeństwo. ( )na j«*st j)(»i)n<s!ii
tylku zl>n;reni mniej lui) wię<-ej uzasadninn vch pogludctw . zdań, tcuiyj
\vvgł<t<zonycli przez n')żnyi li uczonych, którzy znowu nie mają żadne-
go piMWii domagać się od innych uczonych lub w og<')U* od hidzi my-
sląeyeh pi )słuszei'ist w:i. lnł> wiary na słowo. Przeciwnie, każdy uczo-
ny, a nawet i nie uczony, ma prawo otlstąpić od panujących i uajpo-
w»ze( liniej uznanych zdań — nawet od zdania, że słoAce wschodzi
i zachodzi Kopernik >, -- pod warunkiem jedynie, aby udowodnił nie-
pi^uwdę zdań zaprzeczanych, a prawdę swoich. Całą tedy naukę sta-
nowią jedynie^ poglądy i zdania uczonych, odpowiednio uzasadnione,
dające się udowodmn ze względu na swoją prawdę lub nieprawdę.
Wszystko zależy tu od właściwego uzdolnienia i przygotowania
umysłów do wygłoszenia uzasadnionych pogląilów i zdań. Niezależ-
nie od tdkieli umysłów nie ma żadnej nauki. Podobnież i filozofia iat-
hii je tylko o tyle. o ile istnieje i,m(/sł filozoficzni/. Nie można uiuwić
o lilozoHi Ze stiinowiska prawd\ k<inkn'tnej. nie zu iarnjąc uwagi na
natur*; innysin. wydającego Hlozuiią. i nn waruid-ii jego rozwoju.
\\'-^/y>tK<». ( O powied/iłM' możemy o lilozofii na porlstnwie t<-nretyczue-
go i historyi zno-krytyeznego l>:id;inia jej istoty, znajduje swoje osta-
teczne w\ jiisnienie dopiero przez roziiiór czynników, uzd o Imających
iimysł d > iilozotówania. Bez wyjaśnienia tytth czymiików. pojęcia na-
sze o lilozofii i>oz(».stały by w sferze abstrakt yjnej i nie dałyby aię
należycie s]M)żytkowae w praktyce życiowej, nie przyczyniłyby się do
jej prawitUowcgo pr>>(tępu w kit^runku rozwiązania zadań filozofii 1^
«
Digitized by Google
§ 3,4. FODZIAŁ WSTĘPU DO FILOZOFII.
67
tedy rozbiór umysłu filozoficznej stanowi konieczną cz^sć sldadowti
naoki wstępnej do filozofii.
Bozbiór ten, z natury rzeczy, traktować winien zarówno o uzdol^
niemu umysłu filozoficznego, jak o jego rozwoju i wykozialcmiu. Wy-
jaśnienie tych inoment()w nie wymaga szerszych wywodów.
Pnedewszystkiem nie trudno zrozumieć, źe jak wszelkie czynno-
ści, mające na cehi rozwiązanie pewnych określonych zadań, tak i fi-
lofsofia wymaga szczegóbiego utdolaimia umysłu. Stanowi ono pierw-
ssy warunek samodziehiej pracy nad filozofią, t. j. filozofowania. Od
jasnego poglądu na psychologiczne czynniki tego uzdolnienia, zaleiy
bliższe określenie jego prawidłowej działalności, oraz świadome wdi o-
żenie się lunysłu w ową pracę myśli, która wydaje liloz<»!ią. To uz-
dolnienie filozoficzna jeditustkowego ninysłu jest jednak ohjnwfni o«2;ól-
nie ludzkictj^o iizdnlnifiiia i łuczy sii^ jak najściślej 7. rozwojem /»?-«f^>-
r(f£ini^m tilrz in. wi^c należycie zroziuniaocm być może tylko w zwią-
zku z -poglądein na ten rozwój historyczny filuzofii. Nakoni»M- j>niwi-
(ilowa praca umysłu filozoficznego nad rozwiązaniem zadań filozofii
uskutecznia si^ jedynie dzięki odpowiedniemu wykształceniu, które po-
winno być wszechstronnie zastosowanem do tych zadań filozofii. Tyl-
i£0 odpowiednie wykształcenie obdarza umysł wiadomościami niezbęd-
nemi do pracy nad filozofią i nadaje najwyższym nawet zdolnościom
dziefaiość i wprawę do owych procesów umysłowych, którym filozofia
swe istnienie i swój rozwój zawdzięcza.
Z tych pobieżnych uwag przekonywamy się o potrzebie obrobie-
nia treści niniejszego rozdziału w nast typujących poddziałach:
I. Uzdolnienie lunysłu filozoficznego.
II. Rozwój liistoryezny umysłu filozoficznego.
m. WyksztUriceau' uniysłu filozoficznego.
Dotychczasowe opracowanie treści czwartego rozdziału.
'•gólne naukowu dano do opracowania zaznaczonych pr/.<'driii()tu\v rozd/.ialu (./.wartci:!)
iawif»rają w xohk»: psyclinloLna. historya tilozoHi i pCHlai,'Oi:ika. Tiei wsza nuiwi o ri'>żny< h
> iulnij<< i;i< li i dążnosi iarli uiny-.łu w ofjólo, więi; ohrjnmjp /fłrnz»»fti w^^ystkit* t<* czyn-
niki ży«;ia umysłoweg^o, kt«,»rł' s-it; \vyrażaji\ w i(Z(hlnicniu jtku>>jH ziu in. i)riip^a traktuj»*
• stupniowjm rozwoju filozofii w ogfóle, wił,'c zawiera w sobie zaraztnn dane (!<• puj^l^dii
aa n»»o^' Mstonjczny umysłu jHozojkzneyo. Trzei^ia wreoziio mUiera zagłady wychowa-
ak i wjkastałeeDift umyatii, więc dotyka i zasad wyks/tałnenia zarówno o^>liie^, jak
i ftpcrjraliio-naakowego, będących podstawą wykształcenia filozoficznog^o.
Pomimo postępu powyższych nauk w nowszyi li (■7.a^a(■h. nic skorzystano jednak
Jwtąd należycie z psychologicznych, historycznych i peda»oj.'i( zn ych danych w celu przed-
•^tawionia dokładnego ołtra^n M'/flolni<'!iia, rozwoju i wykształcenia utiij/słK jiluzń/icziuyo.
Sie hnk wprawdzie w rt'iżny< li (l/.ichi< l), jak to w swojcui niicj^. u zoliac/ymy. licztiycli
ryi<tw, zaznaczających lub ową .stront.- uzdulnii^uia i nastroju iiuiyslowc^^u m^slit ida.
^ yui.L o i.y Google
68
3,4. PODZIAŁ WSTęPU DO FILOZOFIT.
filoKofa. Podobnież nie brak poglądów na rozwój bistoryrzny fllosofti i na waranki wy-
kfiztricenia filozofiesnego. Ale )»«łaej charakterysiŁyki imytAu filosK^camcgo, odpowiida-
jącej wymaganiom współczesnej kultaty mtelaktoalnaj, do^d nie posiadauj. Kie wj-
•/juh Aono jej nawet oJpowieduiego miejs(» w rałoks/.tałcio badań filowflcziiycb, - więc
t^^ż nio luożua liyłu traktowai- tego pr/e<lniiutu inaczej, jak tylko sporadycznie i aforr-
rtyrznic. Tyni('/(i-cni ^tanowi on naturalne mt\kri\<^]on'w i zamknięcie krytjł^znPG-o rwi-
liioru zaNadnic/Ąi lł puj<,'t: u filozofii. s\ ntctyi zn«' skupienie wszelkich tćotftycziiytb
i liistoryczno-krytycznych poglądów na tilozotią. ru.>Uiraniy si»; tedy według sił n&szycb
u uzupełnienie tego braku w niniej8Z}in w^t^pie do filozofii, o ile na to nmj tego
dzieła pozwolą.
Rozdział pierwszy.
ISTOTA FILOZOFII.
I. Określenie iilozulii.
§ 4.
Nazwa i przedmiot filozofii
Wyraz filozo/ia dosłownie oznacza nuiość mądrości. Zgo-
dnie z tern dosłownem i zarazem pierwotnem określeniem,
filozofia początkowo obejmowała całą wiedzę człowieka,
skupiała w sobie wszelkie usiłowania umysłu ludzkif^go
nad poznaniem i wyjaśnieniem objawów bytu. Gdy atoli
z czasem zakres wiedzy znacznie się rozszerzał, zastoso-
wano i do niej zasadę podziału pracy, a wtedy z filozofii,
jako z ogcUiiLgo ])nia wiedzy ludzkiej, po wyrastały nauki
szczegółowe, zwane specyalnemi i wyodiębniały się coraz
bardziej, jako samodzielne konary i gałęzie wiedzy. Z tern
WBzystkiem jednak filozofia jednoczyła w sobie zawsze za-
sadniczo całą w^iedzp ludzką i pozostawała łącznikien^ po-
między rozstrzeionemi naukami s)>(m yaluemi. l^rzyswoiw-
szy zaś sobie również charakter oddzielnej nauki, zajęła
się badaniem owych ogólnych zasad wiedzy, nad któremi
się nie zastanawiają nauki specyalne, jako zajęte badaniem
pewnych szczegółowych przedmiotów wiedzy.
Do takich ogólnych zasad wiedzy ludzkiej należą:
1) Zasady umysiiomy czyli podmiotowe (subjektjfwne). Są
to zasady wiedzy, wynikające z natury umysłu, jako pod-
miotu wszelkich procesów poznania rzeczy.
Digitized by Google
70
§ 4. OKBEŚŁGNIB FILOZOFII.
2) Zasady rMecMwe, bytowe, czyli prtedmiotaue (objek^
ne), t. j. zasady wiedzy, dotyczące bytu i jego objawów.
jal<(> rzeczy, przez imiysl ludzki poznawanej, jako przed-
miotu poznania.
Ponieważ jednak badanie tych ogólnych zasad łączy
się ściśle z poglądem na szczegółowe przedmioty wiedbsj
i ma na oku ich zrozumienie i wyjaśnienie, przeto w skład
badań nad ogulnemi zasadami wiedzy wchodzi koniecznie:
3j Wyjaśnienie szczegółowych przedmiotów wiedzy
z punktu widzenia jej ogólnych zasad.
Z powyższego wynika, że hlozofia, jako oddzielna na-
uka, vv różnicy od innych nauk, ma za przedmiot:
1) badanie podmiotowych czynności czyli procesów
umysłowych, doprowadzających do wiedzy, t. j. czynności
poznania rzeczy:
2) badanie przechniotowych zasad bytu, o ile to jest
możliwem przy pomocy procesów podmiotowych umysłu,
w ogóle przy pomocy jego zdolności poznawczych;
B) wyjaśnienie szczegółowych przedmiotów poznania,
t. j. szczegułuwycłi objawów bytu, z punktu widzenia ogól-
nych zasad wiedzy.
W ten sposób wytwarza się następujące określenie fi-
lozofii: filozofia jest nauką^ badającą ogólm Msaś^ wted/nf, pod'
miotowe i przedmiotowe^ w celu wyjaśnienia szczefiółoim/ch objawom
byh* ss punktu widzenia ttfch zasad ogólnych, o ile to jest możkwem
prjty zdoŁnośdack pOBnawceyck tmy9i» budMego.
1. Określenie dosłowne filoiofii.
OkreiUnie do^aume filozofii ma na celu wyjaśnić tutstrę filozofii
Nazwa ta pochodzi z greckiego wyrazu: <p(Xoc, co znaczy mUaimk.
i so^ta. co znaczy mądrość, więc ^t^ódcr^ » mił^ifnk mądradei^ •^1X000919
= miłoSc mądroiei, Jiiz HoUBR i Hbsiod uŻ3'A\'ają wyrazu ocr^ioi i Oz*
iiarzajł\ ])rzy je^o pomocy wszelką wiedzy i iimiojętność. nawet na
polu zręc zności praktycznoj. np. rzi iiiiosł. W historyi za-i Herodota,
najstarszł gu <lzu'|upi.^arza greckiego um. 4< »s i-. przed Chr. *. napotj-
kamy po raz pierwbzy wyraz fiUłZoj. Pouliodzenie tego wyrazu Hero-
4,1. OKREŚL EN IK DOSŁOWNE FILOZOFII.
71
Hot wv[>i'owatlza ud kr«)la l!fl\ j^kic^o Krcznsa. kt<'>i*\' iin;(ł i);i/.\v;n-
kolona filozofem |)nni<nvaż podróżował po różnych krajacli w ci In ich
h]i7.<7j'<X.o poznania. Pomimo to, mówiąc o siedmiu nujs ta rszy tdi mtjdr-
cacii greckich. Herodot nazywa ich jcszc/.c ]>o|>rostu mędrcami czyli
M^ittami (oo^iotad, a nic miłośnikami mądrością /Uo:o/ami.
Cygb&on i DiooKNEs Laebcydsz, pisarz grecki trziK-icięo wickii
iiftszej ezy, opowiadają iime podania co do początku wynizu filozofa
według któiycb twórcą tego wyrazu miat być Pitaoobas z Sumosu
żył w VI-tym wieku przed Chr,». Jako motyw, który skłoni! Pita-
gorasa nazywać siebie nie tnędrcem, lecz tylko miłośnikiem mądrości,
Dyogcnes Ladrcynsz ])0(hiji« to {)rze8wiadczenie. że iu<{dn/fH jt^st tylko
Bófr. człowiek zaś ni<' jest nii^drym. lecz miłuje tylko ma/hosć. Ten
^am atoli mot>^v |łrzy uż\rm wyrazu /iłozof J*i,atox |>rzypi>ujc nic
Pitagorasowi, lecz Sokratesowi, i zdaje się. że miał więk>/ą shisznosć.
aniżeli rycoron i ni'>^r,.i,,.s Laercyusz. ponieważ w szkole IMra^oriisa
przez długi czas pozostał w użyciu wyraz "J^jzia. mądrość, dla f)/na-
<zenia poszukiwań, mających na celu poznanie i*zeczy. podczas ;;dy
uczniowie i następcy Sokratesa, jak Kssenotont, Platon. Arystoteles
J inni posiłkują się w tym względzie po większej części wyrazem
Platon i Arystoteles nadają już' temu wyi-azowi znaczenie
ściśle określone, techniczne. Pomimo to nie odróżniają oni jesz<*ze
fiozcfii, jako nauki o zasadniczych podstawach wiedzy i bytu, od rf'>«zty
naukf lecz oznaczają tym wyrazem wszelkie w ogóle dociekania
naukowe.
Zresztą zaznaczyć należy, że i w nowszych czasach napotykamy
podobne utożsamienie terminu jilozo/ii z nauka w ogóle, szcz« g< 'dniej
w Anglii. Tnk np. Newton wyłożył zasady fizyki maremat v« ziiej we
wvpomnianein JUŻ str. 11 dziele pf>d tytuh*m: l^hUosophiiic natur<Uis
principia nmthematica lO^T. A Hzvk nniri''l'^l<i Nkil Aknoih wydajt-
w r. 1825 początki fi:yh%^ które nazywa filozofią przyi'Qdy (MUmenU o/
phiHćs or natural pkiloaophif), Hkokl narzeka na to jeszi^ze w roku
i dowodzi, że Anglicy nauki przyrodnicze w ogóle nazywają
filozoĄą, że wydają pod nazwą czasopism JUozodczm/ch takie pisma,
które zawierają artykuły z zakresu chemii, ti^chniki. rolniittwa i t. p.,
i ie narzędzia fizykalne, jak np. barometr, naz3rwają narzędziami fi'
ktafiesnemi i t. p.
Takie jednak utożsamienie filozofii z nauką w ogóle stało .się
■ t czasem niemożliwem wskutek samodziehu-^o rozwoju nauk szczeg*)-
łowyeh niezależnie od filozofii i |)o za jej liezpośi-ednim znkresem.
' Jnż w starożytności, dzitjki hadaniom \KrHrMK[»KSA i Krwi ioksa. od-
j różniono iiaiiki matematyczne od tiiozolii w ^jcibicUA znaczeniu. Od
Digitized Ijf Googl
72
§ 4,1. OKRBŚLBMIE D08Ł0WNB FILOZOFII.
cza8Ów zaś Kopernika i Keplera, Galileusza, Hi ygh£ns'a i Nsw-
TON*A wyosobniły si^ astronomia i fizyka z zakresu filozofii. T.av(jisik»
i pEiBSTŁBT nadali chemii charakter samodziehuej nauki. W pierw-
szej połowie biei%cego wieka Bichat i Jan MClłer dali początek
samoistnemu naukowemu rozwojowi biologii i fizyologii. Nareszcie,
w najnowszych czasach, badania nad róinemi objawami życia urny- i
słowego przybrały charakter samodzielnych nauk specjalnych. Po- !
mijając historyą, która już od czasów Herodota zaczynała si^ wzno- '
śić na stanowisko odrębnej nauki, dzisiaj zajmują już obok niej takie
stanowisko filologia i językoznawstwo, etnogratia i psychologia tizyolo-
giczna. tlzięki l>adanioni j^irrwszorzędnych uczouyeh. jak Bokkh, Bopp
i Max Miller, Lazaels i Stkinthal, Webek, FECH.NEit, Wundt
i wielu innych.
Wskutek takiego rozwoju nauk specjalnych niezależnie od filo-
zofii, doszło nawet do teg^, żc w ostatnich czasach filozofią niekiedy
poprostu przeciwstawiano nauce i broniono zdania, że filozofia i nau-
ka, to dwa róćne zupełnie objawy życia umysłowego, że filozofia wca-
le nauką nie jest. Pogląd ten rozchodzi się naturalnie już zupełnie
z dosłownem znaczeniem filozofii, jako miłości mądrości, bo miłość-
mądrości łąezy się z dążnością do poznania prawdy, a poznanie praw-
dy możliwem jest jedynie na podstawie naukowego badania rzeczy,
więc tylko przy pomocy nauki. Zresztą |)ogląd powyższy odnosi się
już do rzeczowego określenia filozofii i będzie też wskutek tego przed-
miotem naszych dalszych roztrząsali.
1. Literatura, dotycząca określenia filozofii w ogóle,
a w szczególności dosłownego. (Hówne dano w tym wzglodzie zebrał
już Kk. I kberwro, Grundriss der Gesduehłe der PhUoaophie. Wyd. 7-mc 1886, T. 1,
§ 1. Zob. t«ś W. WiMDBŁBAND, OtidwśkU der PkUotophie § 1.
W nMSBej Uteratune: Daisbkbbro. Dti^e Jllotq/ii prmna. T. I, 1 i nast Tr-
szTŚSKi, Zasady kryiyiki. T. i, 106 i nast. Morawski, FtUmfiOf str. 17 i nast Paw-
licki, O podstawia JUoa^i, str. 2 i nast, ona w HUioiyi greckiej filozofii, T. I, 46 i na-r.
Skórskt, Fihzii/ia. str. 87 i nast. < Jabryei>iki. Czem jUnzoJia jrsł. str, V,i i nast. (Ty-
tuły pra<% wyinionionych już w przeglądzie liieratury str. 10 i naat, podawane są w duó-
ceniu i boz roku).
Her«^i»ot. llisii.rUinim lihri iwirm. VA. F. Palm. 1K-?U. l.ib. I. '29 i nast. IV. Uó.
CiCKKo, Tubculanue disjmłationes. Lib V, 3. Cyceron opowiada tutaj, że Pi-
TAOOBAS W rozmowie z królem fliuskim IjeoncyiiBzem nazwał siebie fihiofem, dodając,
że tą nazwą oznacza łych ludzi, którzy dążą do mądrości wyłącznie z mitoeci kn Biq,
o resztę zaś w źycin, o honory, bogactwa i t. p. nie dbąją.
I)iO(.-KNE» La£btius. De mtis, dogmatis et apophieg^natibm darorum pMetBfhi'
rum libri decem. Ed. Coł»ot. 1866. We w f. pio do tego dzieła Diogenes La^rcynsa
objaśnia Tina^^zonif wymru filnznfin. a w Ylll-cj księdze, npisujnc /y<io PiTAfiORAs^ na-
znacza, że był on piurwszym, który ożył tego wyrazu w zaznaczonym powyżą} (jwb. tu
§ 44- OKBBŚŁBNIB DOSŁOWHB FIŁOZOni.
73
5tr. 71) ZDMieiiiu. Dio*gfnes La"rcyusz powołuje sin u* tym wigh^/.w isł świade-
rtwo Heraklidesa Pontyjskiego, ucznia Platona, który jednak, wedłujr wszelkiego praw-
dnpodobień.''tu ;i. pr/ypi^ujf* tylko Pitafrorasowi tn, co w AjKtlogii Platona Sokrates mó-
wi o sobie, a uiianowii ic, że nic nio wir i że luądryiii nazwat' można jodynie samego
lioga. Zob. ApdiHfia ^'lati^na (^p. IX p. 23. Porównaj toż Fedrma p. 278, oraz
O poglądach PŁATOHA i Arystotbłbba na iloBoilii 2ob. w iiast«;pnym nndsiale:
Co do nloisaiiuenia filoulii z nanką pntei Anglików lob. ponisąj (§ 6,,i, pn^pisek)
podziw nauk wecUug Aenotba, orBS'HBGBL. Encyldop$die der phUost^iachr,, IT/ssm*
fchnflen. Werke. T. VI. 13. Yorlesui^en iiber die GeschicMe der Philosophie. Werke,
T. XIII. 72 i na.st. Odpowiodż w imieniu Anglików na uwagi Hegla daje Hkhhkrt
•Spencer. Firftł principleji ^ Znakomity myśliciel anL^if-l-^ki wykazuje tu, że
Ł przeciw Ifjjłych poglądów Nipmc<iw i Anglików na filo7^fią nalf/N dojsc do sj^ntt^-tycz-
nego określenia jej LstotnycU zadań. Szczegóły pod tym wzglądem zob. niżej w roz-
datle o rMeetowydi oftreileniadk J3oeqfii,
2. Liiteratura odnośnie do wydslelanla się nauk specyal-
nych a lilOBOflL Proces stopniowego wytwoTsenia si^ aamodidelnych nauk spo-
cyabjcfa na pierwotnym grancie ftlowsfti pnedstawiąją szczególniej następające prace:
niTTER, GtschicMt der PhUosophie. T. 1, 1836. -tr. 150 i nast. Whkwell» Hhiory
i>f the inductitr nóenccM IKM, wyd. :ł-cie 1857. 'J\ Ill-ci ks. 1-sza. Historya irreckiej
ńlozofii i fizyki. Draper. History of fhr iutellecłual dn^Hopuient of Kio-opr 1HH"2.
i'TOkład polski .1. Karłowu-za, wyd. -l-uu- iRś;?, F 1'ai'ii.i.ox. Hisł, >,,■<■ di' la phibh-
^pkie modernę duna ftes rupport^i arec U- defd(ijiprni< )if ihn M ieucrn dt hi iKtiure. 2 to-
my 1876. W. WiNDfciLBANb, GcJtchichłe der jwwcrm Philosophie iw ihrem Zummmcn-
Uny mit der aUgnneinm (Miur und den beeonderen Wmenechaflen. T. I 1878. T. 11
1880. Eco. LMąvEy Uińoire de la pkUotcphie et dee eetencte 1879. Kwestyą tę nwzglę-
dniz lównież wspomniana jnż wyżej (Btr. 40) historya nowszej filozofii H. Falckbnberoa.
Bogate matfiryały w tej kwostyi zawierają w ^obie także takie bistorye -iii f yal-
nych nauk jak : E. DttHUlfOt Kritische Geschichłe der Mechanik wyd. :J-ie 1H87. Max
Marie. Hintoirr des sriericrft małhemałiques et phisiqnes. 10 tomóu ISSH. 11 kl-
LER. Grsrhirhfr der Phystk lHg4. Mkybb, Otechkhte der Chemie lbi?i> i inno, oraz dzie-
ia z zakresui ogólnej bistoryi kultury.
2. Pogląd liibtor^czoy ua rzeczowe określenie filozofii.
Określenie dosłowne filozofii musi bjó koniecznie uzapetnionem
przez określenie rzeczmoe czyli rettlne^ nie ograniezająco się objaśnie-
Biem znaczenia wyrazu fiUnofia, lecz dające odpowiedź na pytania:
ftemJeH filozo/ia w istocie, w rzeczywistości?
Wyłożone w ]łardgrafit' str. 70i określenie filozofii, jest określe-
niem rzcczowcni. Wypływa oiiu z całe^^o dotycłu-zasowego rozwoju
filozofii i zaznacza te zasadnicze jej czynniki, które wcliodzi^ w skład
Wszelkiego rodznjn badań filozoficznych, bez \vz<j;lp<iu na ruźno>c zdaii
my«?linpli przy bardziej szczegółowym poglądzie ua przedmiot i za-
dania filozofiL
Digitized by Google
74 § 4,2, RZECZOWK OKREŚLENIE FILOZOFII.
Own róŻ7i(»s<' zdun hvhi p^łównyin itowodcm lirziiyi h narzekau
na chwiejny charakter tilozotii jako naiiUi i im brak stałych, powszech-
nie uznanych zasad w badaniiu li tilozoficzuych. o czcni mówiliśmy już
wyżej (§ M, przy])iseki. Przy pomocy atoli dziejów filozofii nie tni-
dno wykazać, że myśl filozoficzna miała zawsze na oku cele. zazna-
czone w podanem określemu filozofii, t. j. dążyła zawsze do samodziel-
nego wyjaśnienia zarówno swojej własnej działalności, t. j. umysło-
wych czynników wiedzy i poznania, jak i przedmiotu swojej działal-
nościt t. j. otaczaji|cego nas bytu i jego objawów. Przekonywają
0 tem najrozliczniejsze określenia filozofii, wygłoszone w różnych cza-
sach przez pierwszorzędnych myśUcieli. Określenia te, pomimo swej
różnorodności i nawet częściowej sprzeczności, nzupełniają się wza-
jemnie i razem wzięte doprowadzają do pełnego pojęcia przedmiota
1 zadań filozofii. W celu udowd.lnKMua prawdy tego zdania, przed-
stawimy tu najwydatniejsze w dziejach filozofii określenia jej przed-
miotu i zadań.
Pitagoras 'VI-ty wiek pr/fd Thr. i i inni najstarsi mędrcy ^rre-
cyi aż do Sokratesa uznawali filozofią za badanie przyrody, dążące
do poznania prawdy dla prawdy, w poczuciu jej doniosłości i potrze-
by dla umysłu ludzkiego.
Sokrates to określenie filozofii uzupełnił wymaganiem ześrodko-'*'
wania badań filozoficznych przedewszystkiem na poznaniu samego 8ie>
bie (Yyd»&i siot^tóy). Rozpatrując w skutek tego czynności umysłowe po-
znania rzeczy, doszedł do rozróżnienia w świecie czynników niestałydł,
zmiennych, szczegółowych od czynników stałych i ogólnych, i dowo-
dził, żc przedmiotem nauki, filozofii powinno być poznanie tych ostat^^j
nich czynników. m
W tym duchu Platon okrcshł filozofia pojiroHtu jako naukę 1
o stałem i nicznńmnrni. Nazywając jednak ( z\ nniki stałe i nieznnni-
ne hvtu ideami, Platon nadał filozofii charakter nauki o czynińkaeii
nadzmy*«łowyr'li. transcendentnlnych świata, nauki O ideach, idtoUtgii
ipd lOsa = |>ojęcie ogólne i /.oyoc = nauka).
Arystotełbs odróżniał już filozofią w ścisłem znaczeniu tegO;^
słowa, którą nazywał filozofią pienrszą^ czyli zasadniczą (icpórf} fpiXo<3o-
fptfit = późniejsza fMtafigjfka) od filozofii w ogóle, którą utożsamiałi
z nauką. Ową pierwszą filozofią nazywał on nauką o pierwszych »-
sadach (ćmsr^tLi} T^y icpołtfoy ^ip^cóy), ale łączył z nią jeszcze ci^y
reg specyahiych poszykiwań naukowych. f
Wśród innych określeń filozofii, wygłaszanych przez starożyt-
nych Greków, zasługują jeszcze na uwagt^ poglądy tak zwanej szkoły
stoickiej f założonej w lll-im wieku przed Chr. przez Zenona, rumz
szkoły Ełr-iKUUA {lim, 270 r. przed Chr.;. Obie te szkoły uwzgl^(,liU£K ,
§ 4,2. RZECZOWE OKKBŚŁBNIE FILOZOFII. 75
l\ gluwnic kv\« s'typ moralne rzyli rlotyfząre praktyctnej działalności
człowieka. Stoicy określali filozofią, jako dążność do cnoty, a Epikur,
jako dążność do dobrobytu. Pomimo to zarówno założyciele, jak
i zwolennicy tych szkół zajmowali się zai^azem i roztrząsaniem umy-
słowych i przedmiotowych zasad poznania i wyprowadzali swoje po-
glądy życiowe z tych zasad, jak o tem świadczy podział filozofii, przy-
jęty przez te szkoły: na lo^kę^ naukę myślenia, fitpkę^ naukę przyrody,
i «^if, naukę cnoty.
Z powyższego okazuje się, że chociaż Grecy nie odróżniali jesz-
cze dokładnie filozofii od innych nauk. pomimo to filozofią pojmowali
jako naukę o zasadach poznania i na niej opierali swoje poglądy na
świat i człowieka, oraz ua jego imiysłowłi i ż\ ( idwą działalność.
W tym też duchu Rzymianie, za przykładem Cycerona, określali
filozofią jako naukę o zasadach rzeczy boskicłi i ludzkioli.
Pierwsze wieki ery chrześcijańskiej, jako też wieki średnic aż do
końra XVI-go stulecia, przedstawiają nam rozwój filozofii w scisł^nn
zA^iązku z rozwojem poglądów religijnyeh i pod bezpośrednim wpły-
wem teologii. Z tem wszystkiem jednak właśnie w ciągu tych wie-
ków rozwinęła się coraz wyraźniej świadomość zasadniczej różnicy
pomiędzy wiarą i wiedzą, teologią i filozofią. Najznakomitsi myślicie-
le okresu, np. dw. Tomasz z Akwinu (f 1274 r.), określali filozo-
fią jako naukę o najwyższych i ostatecznych przyczynach rzeczy, po-
mawanych przy pomocy przyrodzonego światła roztimu ludzkiego.
A w takiem określeniu filozofią, jako poznanie rzec zy oparte na rozu-
mie hłdzkim. odróżniano wyraźnie od teologii, która czerpie treść
swoją z wiary i objawienia.
Z XVII-\mi wiekiem rozpoczyna się okres nowej filozofii. A\ nUre-
tym pu( zi^tkowu myslicicK- wznawia j<i określenia filozofii, w \ <;la-
^zane przez .Htaroźytnych. T tak [)irr\vsz\' z przed«?tawi( idi intwcj fi-
lozofii. Bakon'. idąc za Ary.stotelesem. utoż.-i:iinia jeszrzf filozotiii /. na-
uką w ogóle, mającą za przedmiot poznanie Boga, przyiody i czło-
wieka. Ale Bakon, podobnie jak i myśliciel grecki, wydziela już z za-
kresu ogólnej filozofii, czyli nauki, filazofią ftenMzą, która, wedhig
niego ma za przedmiot: 1) pewniki, wspólne wszystkim naukom (t. j.
w^uciwie zasady umpHowe poznania w ogóle) i 2) ogólne zasady
wszechrzeczy, a mianowicie zasady ilości i jakości zjawisk przyrody,
oraz zasady ich możliwości i niemożliwości, bytu i niebytu (t. j. wła-
ściwie zasady prudmU4ow€j m«iaĄtyetn$ poznania).
Karteztttsz również utożsamia filozofią z nauką w ogóle, ale
określa ja jednak l)liżej jako naukę o wszystkiem, co może być po-
ziiam iii przy pomocy pierwot iiycii przyczyn i za.sad, t. j. [nzy porno-
I cy princypiów.
Digitized by Coogle
76
§ 4,2. RZECZOWE UKKEŚLENIE FILOZOFII.
W XVTTT-t vm wieku występu jo jiiż ziipołnio wyraźnio na ja
różnica pomiędzy lil<»zotił^ a iimemi nłtukami. Punktem wyjścia rlojas-,
nego uświadomienia tej rńżnuy hył lozbiór proroków nmysłowyrl!
poznania. )()Z|inrzętv z należytą <2;niiito\viiością przez takich myślicieli
jak Malebbancos, Łockb, Lkibnitz, Bu&kełey, Hume, Reid, i imu.
Opierając się na tym rozbiorze, Kakt dąiyl do ścisłego rozróż-
ni' nia czynników podmiotowych i przedmiotowych i subjektywnych
i objektywnyoh) poznania i przez to wniknął co raz głębiej w ducha
prawdziwej filozofii, jako nauki opartej na samodzielnych taMdnch
ktyfycii^^ W tym duchu określi! filozofią w róinicy od innych || j
nauk, jako naukę o związku wszelkiego poznania z istotnemi celami
rozumu ludzkiego, czyli jako iśUoloffią rozumu huUkieffo (od tik€^ s cel
i ss naukaV Przy tern miał na oku rozbiór doświadczalnego
czyli przedmiotowego materyałii poznania zr stanowiska ostatecznych
zasad rozniim. Matoryał ton, jako zaczer|)aTiy zo źródeł postronny h.
nie z 8anit'n;o loziuan, Kant nazjrwał w ogól*' hi»toryctnt/ni. W f»"U
sposób uwz^ltMlml wyraźnie zaznaczone przez na^ w jiara^^rafie zasaH-
riieze zadania filozofii, t. j. mzhiór zarówno podmiotowych, jak i przed-
miotowych czynników poznania. j
W wieku bieżącym filozofia przyjęła ostatecznie charakter naj- ||
ogólniejszej nauki, nanki uniwersalnej, obejmującej zasadniczo całą '
wiedzę ludzką. W skutek tego, przy bliższem określeniu swych za- \
dań, filozofia roztrząsała je z dwóch różnych punktów widzenia^
sprzecznych na pozór ze sobą, lecz w istocie uzup^^ających si^ wza-
jemnie, ponieważ każdy z tych punktów widzenia, wynikając z zasa-
dy podziału pracy, miał za przedmiot jeden z koniecznych czynników
wszelkiej w ogóle wiedzy. W ten sposób jedni wśród myślicieli roz-
patrywali głównie czynniki umysłowe^ podmiotowe, idealne wiedzy i na
nicli opierali swe i>ofrl^^dy na świat, podezas gdy drudzy zwracali swą
nwag*^ przed e wszy st ki om na ezynniki rzeczowey pr:edudoUjwe^ realne
i y)rzy icli pomocy dążyli do objaśnienia świata. Ztąd powstały dwa
przi ( iwlepr^e poglądy na istotę i z€Miania filozofii, pogląd ideaUttycm^
i realistijrznif.
Przefistawicielami pierwszego poglądu byli: Fichtb, Schsłłino,
Heobł i ich liczni zwolennicy w pierwszej połowie bieżącego wieko*
Fichtb określa filozofią jako nauk^ naiik • Wissenschafbslehre) i sproi
wadzą ją w gruncie rzeczy do rozbioru iwiadomoiei^ jurnie która wyv
twarzą naukę jako systemat koniecznych czynności ducha ludzkiegO|
ScHicŁŁnco żąda od filozofii, aby drogą procesu myślowego wyproww^
dzała bądź ])rzyrodę z ducha, bądź ducha z przyrody i z tego staiMi^
wiska określa filozofią jako poznanie bytu przy pomocy idej i^WisMo^
schaft des Seienden durch dic Ideen). JIeoel, nareszcie, utożsamia
§ 4,2. RZECZOWE OKREŚLENIE FILOZOFII. 77
bfzw/.«;lf^<liii»- inyśl i byt, umysłowe i rzeczowe ez\Tiiiiki wiedzy i na
tej podiitawie dowodzi, że tilozoria jest wynikiem rozwoju, w skutek
którego dueh powszechny, idea docliodzi do uświadoiiiietiia so-
bie swej treści, czyli poprostu. że jest nauką o bezwzględnej idei, bę-
dącej zarazem i bytem absolutnym.
W ostatnich czasach zwolennicy idealistycznego poglądu na za>
dania filozofii powracają znowu do Kanta i utożsamiają filozofią
z krytyką rozumu^ a w szczegóhiości z krytyką jego czynności poz-
nawczych. Do nich należą głównie tak zwani nowo-kantyści w Niem-
czech, oraz niektórzy zwolennicy Kanta we Francyi i Anglii, o któ-
rych mówiliśmy już wyżej ( § 2,2 ).
Powyższym myślicielom, uwzględniającym głównie czynniki we-
wnętrzne, imiysłowe. podmiotowe, idealne filozofii, przeciwstawia sitj
szereg myślicieli. opieraj;u vrh si^ przi ważnie na czynnikach /.t wuętrz-
uych, zmysłowych, prze* imioi owych, i-t-ahiyrli wied/.\ . ( uki ł-śhi ja
til<'Z(łti!t r()Wiueż jako naukę najogóhiicjsza. uniwcisuhiii. ale nauka
• t^f-jiiiiije według nich jedynie przedmiotowe dane, zacz4'rf)aui* przez
irniysi z zewnątrz przy pomocy obserwacyi i doświadczenia, na pod-
stawie rozbioru szczegółowych zjawisk przyrody, więc i filozofia jako
nanka, według tego poglądu, jednoczy w sobie zasadniczo tylko owe
dane przedmiotowe, w różnicy od samodzielnej działalności rozumu.
Tn należą: we Francyi ojciec tak zwanego pozytjrwizmu Auoust
GoHTK, w Anglii zaś i Niemczech najznakomitsi współcześni filozofo-
wie: HsBBEBT Sfencbb i WiŁHBŁK WuNDT, do których przyłączają
się Uczni zwolennicy realistycznego kierunku, {przyjmujący za podsta-
wę swoich poglądów wyniki współczesnego [jrzyrodoznawstwa.
Według Comte'a filozofia w gruncie rzeczy jest tylko skoncen-
trowanym wykłacicin ostatecznych wynik(')w nauk specyalnych. Wsku-
tek tego filo/.olia staje si^ dla niego ])Oj)rostu tylko .^ystiniatyczną
enryklopedyu .sześciu uznanych przez niego nauk, jako to: matematy-
ki, astronomii, fizyki, chemii, biologii i socyologii. Wszelkie samo-
dzielne badania filozofic zne Comte wj^łącza z zakresu pożyty wiznm.
W tymże duchu Spkx( kk. ( liociaż nadaje badaniom filozoficznym wi^k-
«ą samodzielność, określa filozofią jako nauk^ o najwyższych uogólnie-
luach, t. j. jako zupełne uogólnienie wiedzy, w przeciwieństwie do nauk
specyalnych, które nie doprowadzają do takich zupełnych i najwyż-
iizych uogólnień. Wijni^t, nareszcie, zaznacza wprawdzie już, że filo-
zofia posiada zupełnie samodzielne zadania, pomimo to określa ją
jednak, jako „naukę ogólną, obejiuującą w jeden, wolny od sprzoczno-
lici systemat, zasoby wiedzy, wykryte przez nauki specyalne.**
Powyższy pogląd historyczny na uajgłówniejsze określenia filo-
zofii, pomimo swej pobieżności, przckoiiywa jednak, że lilozolia obej-
Digitized by Google
78
§ 4,2. BZECZOWE OKUKŚLENIK FlŁOZOFil
muje szereg zadań. h'żąrvrli /a obrehcm badań nauk s|km yuiiiych.
Zadania te dotyczą z jednej strony podstawowych zasad wszelkiego
poznania rzeczy, t. j. nauki; z drugiej strony ogólnych zasad bytu,
jako przedmiotu wiedzy iświata, przyrody, wszechbytu), i nadto ma-
ją za przedmiot wyjaśnienie obja\vinv bytu ze stanowiska tych sasad
ogóhiych. Temi zadaniami zajmuje si^ wyłącznie filozofia i dla tego
stanowią one przedmiot jej badań, niezależnie od najwszechstronniej-
szego rozwoju nauk specjalnych. To tei zadania te zaznacza wyraź-
nie podane przez nas w paragrafie określenie filozofii.
Lrlteratura dotyeząoa raeesowego olue61anla filosollt Wj-
klad ssGSOgńlow}* poglądów myślicieli ns podstawowe suady filoiofii i jej okresltaie
stanowi pnedmiot hiHaryi J&iótoM. Ze względu na poruaaoną tii kwestyą zaahig^ą
na ssczególną uwagę, próis w^ipomnianyi^h już na str. 72 Riatoryj JUot^i, «BCSeg61]Ui9
roKpiawa Fr. rKRKRwaoA: Ueber den Begriff der Philnsophie, przetirukowana w dne"
le M. Hh^hi-h a Wrlł- und Lehrmamchauung Fr. Urbenteg's 1881), str. 1 i nast.
/u/.iKK^.onf powyżej poglądy zo^omitjcli myślicieli na filozofią wyloione aootały
w iui.st^.pujiv .\ i li praoach :
( o do ł*iTAU0RA8A zul». wyżoj str. 72 cytaty z ^'yckhoka i DlouENCiiA La-
EKCVUSZA.
Ptaton, Rt!8puVlkay \\ 22, YI^ 1. 21. Mńwi on mit^l/.y innemi: «PiloiolSHnt
miłośnikami mądrości należy naswać tych, którzy z zamiłowaniem oddają się posnamn
prawdziwej intoty raeczy (p. 480)* — ^Filozotkmi są d, któny pojmigą to, co jest sta-
łem i niezmieonem (p. - l'rawJ/iwB poznanie bytu (v6i}<3tc) wyzwala się od
wszelkich przypuszczeń i zwraca się do za^^ady wszpchrzo«zy i przy jej pomo«y dobi«^
do i< h końca, opicrajnc się i>r7v tom nio na świailoctwif zmysłów. le« z na ideach i w im
>po?t<il> dochodzi nareszcie 'io pujinowanii idoj (p. 511). Bardziej szł-zególowo rozwija
riaton swo poglądy na poznuuu' w o«j:tile i w szozegrólności na filozofią w dialogu Ttł tfci^.
Arystotkle.^, Metai/hysica. lAh. IV, cap. 1, 2 et 3. W tych trzt^-h ruzdzialaiii
Metafizyki wyłożył Arystoteles szczegółowo swojo poglądy tak na naukę w ogóle, jak
i na pizedmiot pierwsząj ozyti zasadniczej filozofiL Zaznacza on tntaj między inneni,
że istnieje nauka, która bada byt jako byt (to 9v ov), oraz jego wltenoaci {hiTZ^pniwtay
Nauka ta odróżnia się od wszystkich nauk sz(*zegółowych (specyalnych). Te bowiem
nie rozpatrują bytu w ogólH, jako bytu. locs każda z nieb wyróżnia w nim pewną
cząstkę i liaila własności tej cz:^«tki jnk to np. cz.iiiią nauki nmtcinaty<-/ne. Filozof
zaM. lia'i;vi;\<- hyt w ogtdo, wnika zarazou) w jego zajady, jako tuż w zasady wszystkich
inuych nauk.
CiuBRo, JJi- officiis, Lib. II. 2; .Srtpientia autem c^t, ut a vetcril»us philu.sopbls
delinitum mt, rerom dirinarum ot htiroananim, cav8arum(|tte qnibas hae res rontineotaTf
j«dentia.
Co do filozofii średniowiecznej, a mianowicie co do poglądów na filozofią Św. Ta^
MASZA Z Akwinu zob. A. StOtKL, (łanhichtc dn- PhUoso^.hie des Mittel(Ut4-r T. II,
str. 444 i nast. Zol), w tym • w^i^zie także eo wyżej str. 30 i 34 powiedziano s
wodn pra«* 1'awli<kieoo i MoRAW.'łKiKoo.
Macon. A' di(;riiłał>' etc izob. wyż«'j >-tr. U>). Lib. 111, 1: i\nvttiUitiii ithiloii^
phiiti f/fiiiKii- nt roiiiiiiii iii^ i'hiii'.ii,ii. I'i«'ru-/;i lilozofią l^akou n<i^j
i>uioiu v'''^i^''^-V- ^ \^^>i^%<o vvuuHtaj4 mliii li.mki jako kuuaiyi jest ona uauką ^^ytit^^
§ 4,2. RZECZOWE OKREŚLENIE FiLOZOFlI. 79
Boitką hmjch nauk (seientia iinirersalis., qua' sit mater reliqiiarmii); rozpatruje ona
w^la» wasystidm nankom aknama^f i stuiowi wskutek tego ret epUiadim aiiomaium.
S&Ato bida ona 9g6lne wtamiodct samyeh rzeczy sh* względu na icb ilość, tcb |HMlobień«
stwo I hićDicę, ich mośUwość i niemozliwoftć, ich hyt i niebjt i t p. Est autem tn-
4|iii8itio de condiłioMbwf a&oeiditm mtum (<|iims ( ranscmtleniee dicoro possiimaH).
j'iuco. muUo mmiii, diterm, po«^iibili, impoHAibili : etiani enłe et 7k>u enie, attjue ejutł-
iijodi. Przytem jednak nie ma za przedmiot oderwanyth poj»;t% w dachu dyaiektjreznyni,
lerz nr/patnaje zazna<*7oiu' -tosunki jako realne w hiMio^fj r/e<zy.
K.AKTKZYUSZ rozwija swoje pogl^Uy na puznaiiie w ojjfóle i na filozofią w pin w-
»/ej częśł i swych Zamd filozofii, oraz w n>zprHwie O metodzie i w HoimyHluniach izyl>.
iryżej str. 10). Prawdawą Aloiofią utoisamb on stale ae ściąłem i^ukoirein poznaniem
neof. Posnaoie takie atoli wodłog niego, opiera się na pewnyeb niewątpliwych ssa-
sadftrh, czyli princijMach, wyprowadzonjdi i bezpośrednio jasnych 1 wyraanych idej.
PSoiofia jest właśnie takie, na aasadarb oparte, poznanie rzeczy.
Malkbrakcue rozwija swoje JJoglądy na filozofią w Ponznkimmirnh md jmitrdą
zol). vryżpj .tr. 11), szrzog^ólniej w Ks. Il-iej. citł^śri H-oiej. rozdz. (»-fv i Ks. ill-iej. cz. 2.
r<>7łlŁ .". i;. ( )pirrajał' *<i<; na /.a/iia^-^onyTn rozliior/e zdolno.ści poznawrzy<'h człowieka.
Mileliniiii-lif Jim li(łd/.j do wniosku, że „ws/Ąstki«» !u\.sli, wytwar/j»j!v»' w duszy przy
udziale ciału i w zależności od nieg^o, są albo hi«;due albo ciumne " ; umy^^ł /nii jest o<rra-
niiwnym i dla tego a własnych zasobów poanać nie moće ani nieskończoncmci, ani isto-
ty, sni nawet nectywistości przedmiotów. Za jodj-ny środek poznanu prawdy uznaje
MftlebnDche hespośrodnią łączność dnsi^ z Dogiem, któiy sam jest prawdą. Widziot;
^•/rstko w Bogii ( voir touteti cbosea en Dieu) — oto istotne zadanie filozofii «Hug
ilupruwadza filozofów do poznania rze<-/.y. a niewdzięc zni ludzie naaywąją t4> poznanie
Datoialnem". W ten spos«'ił> filozofia h[< y.\ się tu jak najściślej z poczuciem ndij^ijncm.
LtłCKB wyprowndza swój poifląd ua fiUizofią /»» ztlinin. nr/ w inięffiro w Tmkftnie
■> *m]fde ludzkim <zob, wyżej słr. 11). że umysł |)n/lia wiony jc-~r \\^/rlkiej tt>-., i w lo-
W.ej. W Ks. II. rozdz. 1. 2 te«,'o traktiitu L(łrkc pumwnywa duszę z biaiipn /m-
pififfH fuldłc jjaper, - wyrażenie, które w łacińskim przekładzie teL'o traktatu zistą-
piouo wyFażenieni tainda rata). Idee umysł wytwarza wyłi^(>znie pr/.y pomocy (kmwiad-
i^fniOf zewnętrznego i wewnętrznego, opartego na wrażeniach zmysłowych i rofiDksyif
1 z wynika, ze wszelkie istotne poznanie rzeczy, więc i wszelka prawdziwa fllozu*
powinny usprawiedliwić treść swcgą na podstawie empiryczny, h danych.
W przedmowie do swego Nowego traktatu o umi^Hlc ludzkim, zawierającej kry-
t\k»' poi^lądów Lokka i/.oli. wyżej str. 11 1. Lbibnitz sprowad/a zasadnicza różnicę po-
tuinizy swrją teoryą poznania a teoryj^ Lokka do n'»żnicy. jaka za<'liodzi |Hiiiiiędzv IMh-
\^>wm i Al y-tutfdesem. „Zmysły, imiwi Leibnitz. chociaż są konił»cznemi pizv poznaniu
n> Ą, ui*- ^^ jednak wystaiczająccmi dla pełnego rozwoju poznania; połlajt^ one nam
t)lk<j przykłady, t. j. prawdy szczegółowe czyli indywidualne (de,s eKempIcM, e'eHt-ii-dirp
^ rerit«^« partieulieres ou indiTiduelles). Ale żadne przykłady, potwierdzające prawdę
«8^Uaą, bez względu na swoją iloać, nie są wystarcząjącemi, aby nadać tej prawdzie <:ha*
nkter jMMftzedkfM^' konicatnoia, 7j tego, co było w pizeszło-ści, nie można wyprowadza*'
|»!i»ij.*ku. że to .'Uttiio powtórs^y się zawsze* i w pr/y.szłości-. — ,Z tciro zaś wynika, że
frawdy konieczne opierać się mu.nzą na za.sadai h. nie dających się udowodnić przy po-
itn).-v przykładów sz<*wtrółowych. a więt; i nit? przy ptunocy świadei-tu-a /nty^lów chociaż
'•r/. zmysłów nie nnelibyśnjy powodu niyślo- <» nich". To dowod/i. we<Hii_' I j ibnifza,
t-i^ifuia samodziflnej i 04lręt»iiej ticsi I w unjy>l»' ludzkim. W jednym ze «.vvuirii listów
kilku >łuwa(!h jak najdokłailniej określił .swój stosunek do Lokka. w kwcstyi i>tuie-
wrodzonej treści umysłu, mówiąc* że umysł je^t .wrodzonym samemu sobie'*. Wraz
Kl^ldLem podziela on znane zdanie teoryi sensualistycznej: Nihil est in iutel]<H<tu.
80 § 4^ RZECZOWE OKREbLbiNIE FILOZOFII.
qnod mm fuerit in Mmm, lecs domaga się, aby dodano do mago słowa: niri ip$e mlUk^
eiuB. Z powjrź:j2ttgo wynika, see Łeibiiitz, podobało jak Kartocyoto, okruśia lilognfią jft>
ko poKiiame neczy, oparte nie na świadectwie zmystów, lecz na zasadach rozumu.
Pon^lądy swoje na filozofią Bbrkblry, Htmk i Kbid wyłożyli szc7^<^H')łuwu w wy-
mienionych powyiej pracach (zob. str. 11 i 12). Prace te, za pr/ykładem I^kka, uy
inują j^lównie ro7hion»ni poziiawczyrh ł-zyaiuiści umysłu i W!<kutek tego stały aę
punkt*'iii v'\ ia (11.1 j>ui.H;\iln k t \ tyrzn«!go na pmslmiot i '/adania filozofii.
Bkkkklky wraz / l.ukkt in dowuilził żh pojHłrioni ogólnym nie udpowiada żadna
rzeczywistość, ale z tego /.ilaiiiii wyprowadził wniosek, rozdiodzą^iy si»' zupełnie z empł-
ryzniem i realizmem, siluy.ący przociwsie za podstawę dla .skrajnego ideaUzmu, a mmao-
że świat zmysłowy, jako poję^ue ogólne naszego umysłu, nie ma wcale realnt^o
bytu. Realny byt posiada, według Berkeley'a, tylko dudi, który wytwarza n^'niiUa'
niejsze idee, a między innemt i ideę świata. Ztąd pochodzi, że źródłem naszej wiedzy,
więc i prawdziwej filozofii, może być tylko duek i prawidłowy rozwój jego cJiyniioMi
lunyHłow \ < li.
UiMK, / tyrh siunych msnt\ l.okka. dochodzi znowu do /.nprao.zfnia rniłznosa
poznania w o>^i>\i\ wn^t du >krj)t\ « y/.iim i zadawala su^ pogl;iilanii. uznaii«*jiii \vsiV>d lu-
dzi konwemyuimlnie za prawd*.-. Według niego, przy poznaniu rzerzy, a zititiiu i w aio-
zofii. mamy tylko do ezynienia ze ałomnkami pomiędzy ideami i z /'aktami. Stosunki
pomii^dzy ideami istniejit tylko w nasz3'eh myślach, wi^r st^ zupełnie niezależne od tzs>
czywistości, mąją charakter wyłącznie podmiotowy. Oo zaś do faktów, to ich poznanie
opiera się na tak zwanem prawie jn-effctifnowoid^ ale prawo to, według Homera, jest
wypływem naszego nnwyknienia do pewnego na8t\»pstwa zjawisk, - więc n'>wiiiei uie
może nas doprowadzi'- do pi)j»M ia raerzywistOM-i, niezależnej od umysłu. Tak więr za-
dawalać się mu-inty i w zakresie iiiozofii poglądami, które wśród danych waruokuw
uchod/f^ y.n prawil/iwf.
leu skcptycyzm Humi^a starał się pra*zwyciężyc łit;ij>, powołuj^t na -woj^
zasadę zdroiiryu roznądku czyli zmysłu jHfWśzedimyo (commou .sensuj. Dzięki t«mu iUiir*
słowi zninszeni jesteśmy, według Iteida, uznać Istnienie całego szeregu prawd o(aywi<
stych, bezpośrednk) niewątpliwych, pewnych same przez się bez wszdkiego dowodu (sdf-
evident truths), a przyjmowanych zawrze i wtoędzie przez wszystkich rozsądnych lud^d.
Wynalezieoie i określ<Miie tych właśnie pewników stanowi zadanie pmwdziwej filozofii,
która zatem, według Keida. powinna hyć filozofią /.lirowego rozsądku.
Kant uzasailnil podane wyżc^j (str. 70) określenie filozofii głównie w swej Kiy-
tt/rr cTt/s'f(*i/f) rozunnf. t'z. ll-ga. Sauka o metodzie. Osłdzial :ł-ci: Aifhitektonikji '"/}-
-tcw^.i lu/uiiiii i/i>lt. \v\/fj str. 12;. W obec hraku pr/»-kła(lu polskiego n?łjważiiił'i-/.''ch
dzieł Kanta (JivcHuWifcc przełożył tylko kilka jitsm pomniejszych), przytaczam u-tęp
nieco oiwzeruiejszy, wyja^śniający pogląd tego myśliciela tak na poznanie w ogóle, jak
i w HZftzególności na filozofią.
.,Qdy pomyam, mówi tu Kant. treść poznania, przedmiotowo roztrząsaną, wjmać
mnszę, że wszelkie poznanie uważane ze stanowiska podmmtowego jest aJbo histoiyo*
nem albo mcyonalnem.''
«P<)znanie historyczne jest cotfnitut er dath, racyonalne Z!uś i4jgniłu) rr ]iri)icipiui.
H>-/. względu na pierwiastkowa jhk hodzeuie po/nanifł. ']<'<t ono historyczneni dla każdego,
krił j«' |nwifł<1a t^ Iko w tym -topniu i o tylp, o ile je zkądinąd otrzymał. i /\ to za p<w
śr«?diiici\vcm liti/.pu.-.redniegu du.swiiulr/.euia. allio opowiadania, czy też za i)oino«.a. n.\n'-?»-
nia (ogólnych wiadomości). Kto się tedy nauczył jakiego siystcmalu tiiozoliczue^o, up-
systematu Wolffa, choćby miał w głowie w.<izystkie zasady, objaśnienia t dowody, wrtt,
z podziałem tego systematu i choćby wszystko na palcach wylic^ć potrafił, ponuBW tz
nie posiadałby innego poznania filozofii Wolffa, jeno dokładne historyczne: on wie i
Digitized by Google
§ 4,2. RZECZOWE OKREŚLENIE FILOZOFII. 81
tjOco to, eo mu dano. Ody jaka definicja okazuje siv wątpliwą, nio wie, zkąd um
frńąfić inną. Kształcił się na obcym ronunie, ale atdolność naśladowcza, ni<; jest twórczą;
to wMeajt pomante jego nie ma swego źródła w iwmmie, i cliodaz poznanie to ze stano-
wiska pnedmiotowego jest w ssmej rzeczy rozamowem, to jednak podmiotowo jest tylko
bistont-znem. On izecz dobize pojął i zapaniietał, t. j. dobr/.e się jej nauczył i stal się
odciskiera g^ipsowyni żywego człowieka. Poznanie rozumowe. Iw^tl.-^ce takieni pr/edniłotoWO
if. j. niOL';ł«''' nt!*" fior/ątkown -iWfi żrńdło tylko we vr]x<nym rozumie człowieka) zasługfu-
je jt«4yuie na t« miano i pot 1 w/.Lrl-^dcin {lodriiiotuw yiii. L'tl> /araprpanpm zostało z ogólnych
2n'Kłeł rozumu, z którycłi wypływa- może /.arazMu i krytyka, nawet oilrzucenie tn^śr-i wyu-
rzonej. t. j. gdy zaczorpauem zostało / zfwa/? (z prkncypi-'»\v}"... „l'oiinauie może być tedy
iilozsfieznem ze stanowiska pnedmiotowego, a jednak, uwaiane podmiotowo, być history-
cznem, jak to ma miejsce u większości uczniów i u tycb wssi^iatkicb, których umysł wyżej
aad sakra$ szkoły nie sięga i którzy posostąją przez życie całe uczniami...**
..Syi^t^at całl£owitego poznania filozoficznego jest filozofią. Należy ją r<»umieć
«^ znaczenia przedmiotowem, gdy się ma na myśli pierwowzór dla oceny wszelkicłi prób
filozofowania^ w-7««lkif'h tilozofij podmiotowych, których budowy tak są rń/norrtćine i zmien-
ne. Z teeo <tarni\vi,vka fibr/otia jfst tylko ideą możliwej nauki. kt<ira konkretni'* ni-
gdzie nie i-tiiifjc. do ku'»r«'j jł^Jnak ii^-iłujł-iny ^łt- zbli/y ri'/n<'iiii (in)L'aiiii dopóty, dopóki
hie odnajdziemy śeieżki, wiodącej do nifj, a zarosuit.tcj łhwA>t»Mii /.inysłowoś»i. i ni«'
adelanjy, w miarv ludzkiej możności, chybionej dotąd kopii zrów^na4- z pierwowzorem.
Dopóld to nie nastąpi, nie można sit; też żadnej filozofii nauczyć; gdzież bowiem istnieje
ooa, kto ją posiada i poczem poznać ją można ^ Można się tylko nauczyć fBogofoirać,
t j. pr^ pomocy pewnych danych prób można kształcić zdolnom'' rozumu w spożytkowsr
nia swyc^ ogólny h /asml. z zastrzeżeniem wszakże praw rozumu do badania źródeł
owydi zasad i do ich potwierdzenia lub zarzneenia."
..Do tfgo f7.3«n poj(»cie filozofii po7n«taje zawsze tylko iinjevient Hzknluntt (Srlml-
liegrirtt. to znarzy pojfcicm •«v.;reiiiaru jKr/uania, któremu usiłujemy natia<: ZT!a<'Z»«nir n;i-
ukl ni** mąjąi' jt-dnak pr/.y tern na rclu nic innego pn'>rz systcmatyczn<'j j«HliM»>,<;i owej
wiedi£\. a zatem du>koualu?>ci l(M/uznej. Istnieje jednak nadto pojęcie usztdiśiciałoue
(Wdtbegritf, conceptus cosmicus), które we wszystkich czasach służyło nazwie filozofii
aa podstawę^ a szczególniej w tym wypadku, gdy pojęcie to niejako uosobiono
i w ideale fiasofa przedstawiono je, jako pierwowzór. W tej myśli jUozoJia je»ł nauką
o iieif^ftu wszeUńęgo pomania z Utotnemi cdami raztmu ludzkiego (die Wl-^scnschaft
t<M der Tieziehung aller Kikonntniss auf die wesentlichen Zwccki! der meuseblicben
V<rDunft, teleoloL^a rationis humanae), a lllozof nie jf;st artystą na polu rozumu (Ver-
nanftkilnstlfrt. Ie< z prawodawcą rozumu ludzkiego ((icsctzgfber). W tem znnf7:fniu by-
l> l\ widi f cbełpliwem na/.ywa<- siolłło filozofem i rościć pretensyą do zrównania si*;
i. ])!! ruow/orem. istniejącym j«?dynic w idei."
.,Matematy«y, przyrodnicy, logicy są w grunt^ie rzeczy tylko arty.><tami na polu
fozamn, pomimo znakomitych postępów pierwszych w zakresie poznania rozumowego
* ogóle, a drugich szczególniej w zakresie poznania filozoficznogo. Istnieje jednak nad-
to nauczyciel ideału, któiy się posiłktąje tamtemi rodząjami poznania i je spożytkowuje
^ Jako nanędzia dla poparcia istotnych celów rozumu ludzkiego. Tego jedynie powinniś-
\ ny nazwać filozofem. On wprawdzie nigd;;i> nii istnieje, alo ideę jogo prawodawtttwa
\ lapot^icamy wsz<.'dzie. w każdym roznn>i*' ludzkim'...
' .,To ]imwo<law-:two rozmtia ludzkiego ililr>/«ili i ilótyiy.y dw«'>fh tylko pr/fdiiiiot<'»\v :
przyrody i wolnosri. i olicjmuje zatł-in zarńw ini [itiiwo |ii7.\ rody ( N'aturgfs»'t/.K jak i pra-
wo moralne (Sittengesetz\ początkowi* w dwtirfi (>dn.'lmy(h systcmatach, a w końcu
w jininym jednolitym systemacie filozoficznym. Filozuita pi-zyrody ma za przedmiot
Kistko, co jt»t: filozofia moralna to, co być iHummw*
82
4,2. RZECZOWE OKREŚLENIE FILOZOFn
t'st/^py te charakteryzują wprairdzio dobitnie całą ocięźałoóć wysłowienia Aafa^
ale dają zarazuin pojędo o acisłości i krjtyeanoMł jego niyŃH, wnikąjąooj w oBtatoeBe
zasad3' p«jsenania ludzkien^o, w sscsegi^lności filozołirznego, jako poraaiiia krytfcnuga
opart<*j|;o na rozitiorz" ('inpiry(9En<^ niatcryału \vii<<lzy ae stanowiska zasad rozumu.
< '(» do potrlądu KicnTK^o na filozofią zolt. przytoczoną powyżnj (str. 1*2) pra4\ jr-
<ji»: (i iifijcriK )i(iuki ntntk. lioztlzial I. ij 1. Filn/i.ii,! j<«5t. wfdliit: l'i(*ht<'£ro, rzynnoi.aą
ś\viadomos<'i. witjc trż poj<*tj\ liy<'- niożo jłłUyiiie na ptKistaw ir rozliiuni składowych czyn-
nikiiw śu iftdoiiioś< i. Tciui czynnikami są podmiot i prztHiuiiot. ale usŁatni. zdaniem Ficb-
tt'go, jest wytwoiem pierwszfffo, wskutek czego lilozotia staje siv wyłącznie objawem
podmiotowym, nieesalesmym od przedmiotowych danych.
8cHKLLiNG« jak to juź widxieii»niy (str. 12 i nast), nsnpełnia podmiotowy ideilinB
Kicfate{,ro td(>aUzinom przedniiotowyni. Za pnnkt wyjścia przyjmuje on pn^yrodę, a wh^
nie filozofii, wndłn? nio^, pologa na rozwlązanin kwi^tyi: jakim sposobem pn^yiodi
!<taje siłj duchom, inti>li*»cnryą1f Dowodz.ąc. że to ma miejsce wskutek teiyo, źe pntyro-
da |»ierwotni(' jest iitfrfh/furt/a u nhijrzałą (tmrfife lntellii,'enz), objnwiająrn bc-'nfdmf
(liewiissflosł f /.rniiiki r;i' \ onalne. Schellint,' wyma«ra. aby łilozoiia odnajdywała t«' '7.vn-
niki litinonuliic j i/Mody i wyjaduiała je pr/.y pomocy idoj rozumu, t. j. na podsiawif
uiy .slow e«.'( » w y w t k1 i i .
Hkgel vv sj 2 swej KncykUipalyi muk jU/ozoJkznych {mh. wyżej str. 13) nazywa filMO*
tią P<>< /ątkowo myitlowcm rozpatnenieni rJMHSsy (denckende Betraehtnng der Gegeniinode).
W dalss^ni tah ciąga wykazuje, że filozolia jef»t właściwie fmemendogią <fafcft4i^t.j.naQką
0 stopniowym rozwoju ducha^ dochodzącego do świadomego igęcia swej własnej tieśd.
(''o do {K^lądttw nowokatityst<iw na filozofią zob,. co o nich powiedziano wyi»j
(str. 54inaHt.). oraz szczetrółowy rozbiór ich poj»lądów niżej, szczepilniej {j 9.i i j.
A, ''oMTF ^r^}n/\l -W(>ic pojęci«' filozofii irłi»wTiie w 1-sząj lekcyi sweg^o K^trsn
filoznjii itozififi>i >n j o niui tu str. 14). .Szczegółowym rozbiorem jego pogląd^»^*
zajmnjeniy >ir ui/.i j. lU.t.
Ił. SrK.sTF.K uzjtsłułuia zaznaczony powyżej (str. W i 77) pogląd na filozofią
w § *M »wych Pienrfttyeh zoMod. Po^ąd ten wyraża uajdołtitniej w zdaniu: «Po>
znanio niższego stopnia j(»t poznaniem nienog6lnionem wcale; nauka jest poznanBew
uu<fi)lnioneni w szczof^ólnośei; filozofia jcsłt poznaniem zupełnie ttOgi'>lnionem.'^
W, \V'r \'i)T innwi o i!4tOf ic filozofii s?łównie we wspomnianyui już (str. lt<) Stf-
9łentaeie Jilu:t;/ii str. 'M i nast.: Zadania filozofii naukowej. i-Hozofia naukowa aiP j«."«t.
w(xlłiiir Wiindtn. podstawą (< inindlaire) nauk spccyałnyf 1i. lec/ przeciwnie opierat- si*.-
winna na iiaiikarh sp<'< \ jUnyr-li. Zadanie ftln/nfii poleo-a uh wy twnr/eniu z n^znltatów
luiiik >pet \ ;ilnyrli ()irólnc<ro na świat po«riądii. \\ o}ne'_'o od sprzł'i znnścj leinf wider-
sitrcicli>lo>i' Weltauscbauuug;. Z drujriej atoli strony Wuiidt sam pojmuje dobrze, że
\vt>zfdkie dane empiryczno doniaj.'ają sic idraluego uzupełnienia (ideale Er^Uizung) 2i>
strony filuzotii. ahy mogły doprowadzić do jednoiiti^o na świat pc^lądu! O tern uzn*
pctniająct^m zadaniu filozofii mówi Mzczególniej w ostatnim, dO-tym wykładzie swyeb
Yot-łfmtuffn ^her die Mtwidten^ und Thin^ede, wyd. !2-<rie 1H92 str. 47fi i nast.
OkrcAlonia fijcr/otii, podawane pr/ez naszych myślicieli, awzględniono w pneg^-
dzio literatury ; zub. wyż(*j str. lii i nast.
3. Zasadnicze czynniki wiedzy. Podmiot i idea prsedmiO"
towcj rzeczywistości.
Okrrśitłniu ńlozoiii jako nauki o zasadach wiedzj, podmiotowych
1 przodmiotnwych < § 4^. wymaga bliższego wyjaśnienia istoty namej wied^.
§ 4,3. ZASADNICZE CZYNNIKI WIEDZY. 83
Wyraz itńedza oznacza czynność nmysłowu. za pomoci^ którt»j
ndrwarzamy w mysii naszej treść, uzuawaut^ za rzeczywistą, realną,
1. j. za istuit jjuą niczalt żnie od naszej wiedzy o niej. Ztąd w skład
vrit*dzy wchodzą koniecznie^ dwa czynniki zasadnicze: umysł, posiada-
jący wiedzę, i przedmloi wiedzy, uznawany za rzeczywisty, czyli kró-
. ctj: myi/, iiUa i byt realny. Czynniki t^^ nazyu-amy podiMot€m i przed-
mwCemj czyli BukjthUm i objekUm wiedzy (od subjicere = podiofyć
: i objioere = przeciwstawić), albo też 4madomo9cią i ruczą tamą w bo-
i istniejącą niezależnie od świadomości.
Wszjstico, co dotyczy umysłu, myśli i świadomości, jako zasady
; czymiej w wiedzy, nazywamy podaiiotow^m^ czyli suhfektyumem; wszyst-
ko, natomiast, co się odnosi do rzeczywistego przedmiotu wiedzy, do
rzeczy samej w sobie, do bytu, jako czynnika, istniejąc* ^^o niezależni**
\ od uEiizcj wiedzy o nim. nazywamy przedmiotowe di, ( żyli objektywneni
Ponieważ v. io(iza. z istoty swojej, dąży do możliwie dokiadin go
) Wiernego rtdiworzenia swego |)izrilmif)tu w umyśle, przoto przedinio-
/t)ni»if>', objektywność uznaną jt»st za zaletę, a nawet za ostateczny cci
wiedzy: przeciwnie, pojmie nastroju podmiotowego^ ntbjektywUmn wie-
dzy łączy się zazwyczaj z myślą o pewnej niedokładności wiedzy,
I o pomieszaniu jej realnego przedmiotu z mniej lnl> w lt^ ej samowolne-
i mi dodatkami umysłu, podmiotu, pozbawionemi charakteru rzeczywi-
! «t06Ci.
I W tym duchu rozróżniają zazwyczaj prawdę przedmioiawą od
; podmioiowej. Pierwsza polega na możliwie wiemem wniknięciu w rze-
'■ ciETWłstość i na możliwie ścisłem zastosowaniu myśli do wyników ba-
; diuńa rzeczywistości: podczas gdy prawda podmiotowa staje się wy-
! razem bezpośredniego przekonania, us])rawiedli\\ iiijai <'go treść swoją
uu- na podstawie przfdnnotowych danych. Icez głuwjiif |)i/v pnmo-
' •> swych własnych wewnętrznych za.soijuw. Z totro stanowiska t ha-
rdkt<T wii'dzy ścisłej, rzeczyr^-istej. naukowej |)rzy pisuje się tylko praw-
Izn- przetliniotuwej ; ])rawda zaś pojimiotowa uznaną zf)staje jedynie za
liiarę, w3rrosłą na gruncie osobistym, nic; mającą siły obowiązującej
; w aakresie nauki.
' Z drugiej atoli strony zauważyć należy, że wszelka wiedza, więc
i i najbardziej przedmiotowa, jako czynność luny^łu, ma charakter pod-
' mhdowy Nawet sama idea o bycie przedmiotowym, o rzeczy w sobie
I jest wynikiem czynności podmiotowej umysłu; tcm bardziej powiedzieć
! to należy odnośnie do wszelkich wyobrażeń, pojęć, sądów, mających
za przedmiot szczegółowe objawy bytu przedmiotowego. W tem
wszystkiem umysł z natury rzeczy przyjnuije czynny udział na pod-
stawie swojej poflnii(»tawej treści. A (;hoćby i eahi treść umysłu,
ifjodnie z twierdzeniem LokKA, zaczerpaną była świata pizłdmio-
Digitized by Google
84 § 4,8. ZASADNICZE CZYNNIKI WIEDZY.
towr^o. to zawsze sama rz^mność zaezerpaiiia i odtworzenia toj treści [
przedmiotowi*] podU-^a |)ia\vnm podiniotowym urnysłii i ogranicza za- ,
kres l)<'zwzglę(ln<'«j^o ni)]i'ktywiziiiu lutózcj wiedzy.
Z ])o\\ yższciro jii Zł kuiiywamy si»j. że w wiedzy nie można htz-
względiiic rozrywać skłatlowyełi jej czymiików podmiotu i przocbniotn.
Wiedza ludzka jest właśnie wynikiem współdziałania i wzajemnego .
do siebie stosunku tych czynników, z których każdy ma tylko zna- 1
czenie wzgk»(ino. uzu]iefniane z konieczności przez czynnik przeciwległy.
Dokładne określenie tego stosunku może być danem jedynie na ,
podstawie szczególowego rozbioru czynności umy^owych wiedzy,'
a mianowicie rozbioru samej idei realnego bytu, rzeczywistpści, jako
przedmiotu i ostatecznego celu wszelkiej wiedzy. To stanowi jednak
już przedmiot osobnych poszukiwań filozoficznych w zakresie Uartfi
poznaniu i tneta^hi (§2,«,«). Tutaj, w celu wyjaśnienia istoty wiedzy
filozoficznej. <lj\żąeej do poznania prawdy rzt>cz>'Avistej, przedmiotowej,
wystarczy, ^^dy za/iiac zyniy te zasadnicze wai unki. od których w o^ó-
le zależy uznanie ubjektywności i rzeczywistości jakiegokolwiek przed-
miotu wiedzy. !
Uznanit* to zależy od dwóch momentów:
1) od ])ewuych danych, narzucających się umysłowi, jako coś
niezależne(];o od jego samodzielnej czynnoiści; są to wrażenia zmysło-
wo i fakty świadomości; i
2) od umysłowego rozbioru tych danych i wyprowadzenia z nidi I
wniosków co do ich rzeczywistego istnienia po za wiedzą o nich.
Pierwszy z tych warunków przyjmuje charakter tak zwandg^j
doświadczenia: zmysłowego, zewn(^trznep;o, opart(>go na uprzedmiotey'!
wionyeh wrażeniach zmysłowych, i innysł(nve«ro, wewnętrznego, spro* |
wadzająceti^o si*^ do fakt/)W świadomości. Z obydwóch tych żródol '
pO( hoilzi tak /wany niateryal ł?i//^>ir^c2nł/ naszej wiedzy (§*j?.2, a . Dni- 1
^i y.as waruiifk jest loijiczną czynno^^cią ul^iysłu. iT)ztrzasamLą dane do- I
świadczenia na podstawie swyeli w łasnycli, udrt^buyi.h |jraw i wy{»ro-
wadzajiu ą z tych danych odpowi(><]nie wnioski. Okazuje się z tt p:"
ż«- doświadczenie i czynnośr logiczna umysłu są koniecznemi za8adaiiu
wszelkiej wietlzy. Nie ma wiedzy opartej wyłi^cznie na doświadczę-
niu. ani wiedzy czysto Innricznej; istnieje tylko wiedza wypływiijąea
z obydwóch tych źr<>di'ł zarazem. Trafnii' mówi pod tym względem
Wundt: ^das eriahrungslose Oenken imd die gedankenlose Erfahniiig
sind gleich ohnmftchtig (YorleBungen Uber Menacken- und Thierm$li
1892, str. ih*^. Wzajemna zgodność i weryfikacya doświadcasenia i kht
gi( zu< j myśli jest koniecznym sprawdtianemt prMeriem prawdy, j^l
kryteryum. Na niej jedvTiie opiera się wszelka pewność naukowa, kry-
tyczna naszych p*»gl.idów na rzeczy, |
Digitized h' ( nCK^^Ic
§ 4,3. ZASADNICZE CZYNNIKI WIBDZY. 85
W teu sposób jasną jest rzeczą, żo punktem wyjściu i zasafU\
wszelkiej wiedzy przedmiotów^ nie jest bynajmniej przedmiotowość, jak
ttgo dov^odz% jednostroimi zwolennicy óbjtJdyuńzmUi potępiający wazel-
in uAjAli^wiMm^ lecz przeciwnie podmioiowoić, dane życia wewnętrzne-
go, Tunysłowego człowieka. Pierwiastkowe istnieją dla umysłu tylko
i wyłącznie jego własne stany podmiotowe, I domnadetenie zewnętrzne,
jako źródło wiedzy przedmiotowej, si)rowadza się w istocie swojej do
stanów podmiotowych, bo i wrażenia zmysłowe, stanowiące trciić wszel-
bo^o tak zwanego zewnętrznego czyli przoflmiotowcgo doświudrzciiiii,
są pierwotnie także tylko faktami ś\viafl<tmnśfj. a zaifia Ntaiiaiai [)od-
imotowrmi. Te stany podmiotowe sii fila nas jedyiu^ bezpośrednia
? niewątpliwą rzeczywistością, nie ilo|>us/< Ziającą żadii' j wątpliwusi i ' <>
do ich prawdy realnej. Jeżeli np. mam wyobrażenie slinksu, to mogę
v^atpić o tern, czy ono odpowiada co do swojej treści rzeczywistości,
t. j. wątpić mogę o tern, czy sfinks istnieje i po za mną przedmioto-
wo. jako Istota zgodna z mojem wyobrażeniem o niej, ale przytem
wszystkiem żadną miarą o tem wątpić nie mogę, że posiadam wyoWa-
ienie sfinksa, bo to jest bezpośredni fakt mej świadomości. Podobnież
wątpić mogę, czy ten lub ów przedmiot istnieje, nawet czy świat ist-
lueje w tej formie, jak mi się przedstawia — ale wątpić nie mogę
o tych stanach podmiotowych, które się wyrażają w moich w^ obra-
'iesiach o rzeczach i o świecie. Cala przedmiotowa rzeczywistość
'^iata i jego objawów istnieje dla nniie tylko dla tego. że uznaje rze-
z^^WLstość owycli stanów podmiotouyeh. ktiuc naz\ wam doświa* leże-
niem, i że ufam mej działalności logicznej, kt('>rii z tych stanów pod-
iJiiotowych w\^>rowadza uiiioski co do niezale/ncir,, odemnie isinicnia
fyi h lub owych przedmiotów, więc w ogóle co do rzeczy\vi8t08ci tycU
przedmiotów.
Jednostronny subjektywizm, graniczący ze skeptycyzmem. za-
przecza wprawdzie, aby umysł mógł odtworzyć w sobie treść istnie-
jącą niezależnie od niego, gdyż zawsze mięsza z treścią przedmiotową
swoją treść podmiotową. Ale obrońcy tego poglądu zapominają, żc
w wiedzy ludzkiej nie chodzi woale o poznanie treści, nie mającej
bezwzględnie żadnej styczności z bytem podmiotowym, z naszym
TOiysłem: o takiej treści nic zgoła nie wiemy, o niej też wc»le nie
myślimy. W poznaniu chodzi zawsze o treść, znajdującą się w pew-
hvm st*^)>uiikn rlo podmiotn i działającą na niego. Z tego zaś stano-
^L^ka zaprzeczyć nie można, że choć nie jesteśmy zdolni })(*/iiac ])v-
ni. nie pozostającego w żadnym z nami stosunku, rn jednak pó/iuić
:riożemy każdy byt, który na nas oddziaływa, mianowieie w lem
jego na na.s oddziaływaniu. Nie możemy wprawdzie [»owiedzieć. ezem
jtst w sobie, nie działając na nas, ale możemy go ściśle poznać po
Digitized by Google
7 «
86 § 4,;J. ZASADNICZE CZYNNIKI WIEDZY. *
skutkach, jakie j<'^o działanie w nas wywołuj*-. Nasze stany podmio-
towe stują się wykbidiukami przyczyn przt^hniotowych na nas działa-
jących. Z różnorodności i cliaraktmi skutków podniiotowyi h wnosi-
my o różnorndnośc i i cłiarakterze jirzytzyn przedmiotowych. Zdolni
tedy jesteśmy jak najściślej poznać tę stronę j)rzedmiotowej rzeczywi-
Htości, która, że tak powiom, do nas jest zwróconą i wyraża si^ w jej
różnorodnem działania na nas.
Ten proces poznania przedmiotowej rzeczywistości, na podstawie
podmiotowych danych, obejmuje trzy zasadnicze czynnikit zaznaczają-
co trzy momenta w rozwoju idn rzeegywUtaieit jako przedmiotu na*
szej wiedzy, z których jednak późniejsze nie wyłączają poprzednicli,
lecz przeciwnie na nich się opierają:
1) . Uznanie przedmiotowej rzeczywistości po za ogółem nasze-
go podmiotowefjfo bytu. po za naszą fizyczną indywidualnością, nt
podstawie dau>"eh. nju-ziicai^eych się z zewnątrz całej naszej indywi-
dualności, t. j. na podstawie wrażeń zmysłowych, których przymu
pierwotnych nie zna jdujemy w naszej indywidualność i. lecz zmuszeni
jesteśmy odnicśó do hyin. po za nami i niczalcżnit' od nas istnit^iiV'»*go.
Jest to uznanie rzeczywistości świata zewnętrz ncp;o. w tej loimie w ja-
kiej się naszym zwyslom przedstawia, wi^ świata zmysłowego. Pojęcif
prz)yrod!^ /irv<r;n«^' jest normalnym wyrazem tego czynmka rzeczyi^ristoścL
2) . Uznanie przedmiotowej rzeczywistości naszego podmioto^'t>-
go hytUf naszej fizycznej i umysłowej indywidualności, na podstawie
wszystkich tych czynności, które w nas się dokonywają i w swycii
skutkach do naszej świadomości i samowiedzy dochodzą, a jednak iiv
są wynikiem naszej świadomej siebie samodzielności, lecz mą naMQ
samowiedzy narzucają ze iróAcA od niej niezależnych. (Np. ból fizy-
czny z przyczyn wewnętrznych, organicznycli, dalej myśli, uczucia.
])opędy, wstępujące mimowolnie w zakres naszej samowiedzy. nuirz« -
nia senne i t. Tutaj centralny objaw naszej og(')]nej śvviadoni«:»ści,
]uis/,a sanioiiziclnie rozważającą i działająca samowicdzę czyli jaziu
odróżniamy od reszty naszep^o w?asne<^o ])odmiotowcgo bytu i od
czynności, dokonywająciych się w tej reszcie bez naszego saruowiedne-
go udziału. Z tego rozró^enia wywiązuje się stopniowo naprzód poję>
de o przedmiotowej rzeczywistości naszego ciała w przeciwstawieniu do
naszego życia umysłów ego, więc o nas samych jako o fiseyemym om*
bniku, a następnie pojęcie o przedmiotowej rzeczywistości naszej ^i}h
jako bytu, objawiającego sią wśród pewnych warunków w atanaofc
naszej samowiedzy, wiąc o na» samych, jako o^oMku umt/sfmoifm.
Ten czynnik naszej idei rzeczywistości wyraża się w ogólnem pojęciu
etUfwieka, jako istoty, czyli osobnika umysłowo-fizycznego, obduzone-
go duszą i ciałem, w przeciwstawieniu do przyrody lizycznej.
§ 4,3. ZASADNICZE CZYNNIKI WIEDZY.
87
3ł. Uznanie przedmiotow»'j rzeczywistości hyin. istnieją/ «■<:;() za-
ró^Tio poza widzialnym światem zmysłow\T;ii, jak i iiiczaliżnit' ofi
naszej świadomości. jako byt. wyrażający .sitj w ustroju świata ziiiy-
sloweg<» i w prawach naszego życia uiuysiłjwł fęo. Jest to pojł'ei<> by-
tu transcendintalnef/Oj nazwancfięo tuk lad transseed^ rr pr/( kraczae .
że przekracza zakres szrz< o;,',t(>\vyeh danyeli zewiietrzut-gu i wcwin--
trznego doświadczenia, a wynika z rozważania ogobu^go zwij^ku i usto-
gaukowaiiia tych danych doświadczenia. Pojeeie to bytu transcendcn-
tahiego, jako przyczyny ustroju i praw świata, wił^c i naszego p"H-
miotowego bytu, przyjmuje fonny konkretne^ w poglądacJi religijnych
hdzkości i wyraża si^ najdobitniej w ogólnej idei istoty wszechby-
tu, czyli Bo^a^ bez wzglądu na bliższe określenie treści U*} idei.
W filozoficznej terminologii byt ten oznacza się mianem ttbtfthftu, t. j.
byta bezwzględnego, zależnego wyłącznie od własnej swojej treści,
a więc nie ograniczoiK go jirzez żadne warunki bytu po za nim istnie-
jące, lecz przeciwnie warimkuja/ enro swoją treśeią wszystko, co istnieje.
Powyższe zasadnicze (zynuiki naszej idei przedmiotowej izeezy-
wistosci są naturalnym wytworem każdej w o^ule nułuialiuj >wia(iu-
mosci ludzkiej i dla tego wchodzą w skład tak zwanego naiwnetjo rcff-
łi:mu. Nauka, więc i tilozotia, nie może wytwarzać nowyeh Ibiiii
w pojęciu rzeczywistości, ani usunąć z zakresu umysłowej działalności
jednej z nich, bo tu mamy do czynienia z faktami świadomości, któ-
rych zakres zasadniczy nie może być ani rozszerzonym, ani zwężo-
nym, bez nadwyrężenia normalnego rozwoju życia umysłowego. Za-
danie filozofii, jak w ogóle wszelkiej wiedzy, w tym względzie pole-
gać może jedynie na bliższem wyjaśnieniu początku, treści i znacze-
nia zaznaczonych czynników ogólnie ludzkiej idei rzeczywistości, ale
nie na ich zaprzeczeniu lub przeistoczeniu.
Szczegółowy rozbiór składowych czynników, tak wiedzy przed-
iniotowtłj w ogóle, jak w szczegidności idei rzeczywistości. jest
jednem z najważniejszych zadań lilozotii w zakresie teoryi puzuania
1 metafizyki. Tu musieliśmy się ograiiifzyć zasaflniczemi \v^lwAi>\v-
kami dla wyjaśnienia istoty filozofii. Dodajmy tylko, że w \ łożony
jtogląd na wiedze opiera się na czyimikach oczywistej (irawds'. wcho-
dzących w skład nauk Ka-RTEzyusza, Berkley a. Kanta i FicHTiiuo,
oraz nowszych badań z zakresu teoryi poznania i psychologii.
Objaśnienie terminów: wiedza i poznanie, nauka ! w!r-
ra, podmiOŁ i przedmiot, zasada. \'n\ ni/.ljiom- okirsN-nin tilu/:olii. do-
jlownego i rzeczowejfo, zmuszeni byliśmy użyc iah'go .>/,('rey^ii wyrazów. duina;4^;<ją< yrh
4^ blii5?zego objaśnienia, z powodu nieokreśloności i cli wiej nost-i na^^zrj tt*rminoloę:ii
fihnoftczuej.
Digitized by Goo .'Ic
88
1. Wiedza 1 poznanie^ nauka 1 wiara. Zaraz na vvht<;pie mówi-
liśmy w zwi^;2ku Ł tilozofią o wiedzy i iwznanin iudzkieiu (»tr. 69). Są to wyrazy blo-
koziiAC8n«, Ims nie wjrra»yą jednej i tej ^mnej treści Nie mofe* nawet twterdiie, it
każdy z ^ch wymów uijwA sif pises nasąyeh pisaraów, a tem mniej w ćyda potoca-
nenit w msewnia śdsle okreńlonein. Wiedza piaedstawia wą oęsto w porfiwnanin z po-
tnanietr}. jnko coś nieskończonego, jako zadanie do rozwiązania. Możemy np. fcifdzifć
0 czemat a jednak nie pojmować lub rozaraieć necty, o której wiemy, wii^c ją hliżej
poznać musimy. W tein znaczeniu uńedzn n ne<*7y nie jo«t wystarczającą, lecz powin-
na lisr uzupohiioną pnsez poznań i>- r/oc/y. Z dnitjicj j<'<in;ik stmny. można powiedzieć-
/(.' ijóki rzeczy nie poztMliśtny., dopóty też nit- iKwiadniny należytej mtdzy o niej, A wte-
dy wiedza jest wynikieni, rozultat<iiia poznunin^ niby kortmą. którą poznanie o^^ ja-
ko nagrodg za swoje trudy. W tej myśli niektuny używają wyrazu poznanie w fmm
csęatotKwej; mówią np* nie o teoryi poznania^ lecz o teoiyi potnawania. Chcą ani
pnezto Msnaczyćf że posnanie nie jeet procesem skońcunym, lecz etąglym, nienstąjącyu.
powtansąjącym się. Cqrnł to np. SkbocboW8ki w swąj książce O toU^f w któzej jei*
nak wiedzy I poznania wcale nic rozniżnta.
Wedluf? nas, wiedza prawdziwa, — a taką tylko niamy na myśli, irdy mówimt
poprostu o mfdzif. je-t w istocie szczytem poznania, celem do kt/irej/o pornnnie dąił'.
Wiedzn je^t to oparte na poznaniu przeświadczenie nie tylko o samem h tuu iiiu. lwi
1 o warunkach istnienia danej treści, danejro przedmiotu. Foziuinie jest to uza>adau'-
nie i wyjaśnienie tego prze^iwiaduzenia na podstawie empirycznych i logicznych dwiych.
Z tego etanowttka nie ma wteday bea poznania, ani poznania bez wiedzy, jak nie im
skniku bez pizyci^yny, ani pizyczyny bez skutku. To też tylko w tym ścisły ze sobą
zuriipktt używamy tycb terminów w niniejszej pmcy»
Wiedza, oparta na poznaniu rzeczy, a wyłożona metodycznie, jako caUdustalt, i^li
systemat zdań i poglądów, dotyczących danego przedmiotu, nazywa si*; nauką. Nato-
miast pnw,świad<'zenie o i«<tnienłu pewnej tre>Ti, nienzHsadnione. ani też nie wrji-
śnione przez jej naukowe jtozmniu. nie je«t wie<lza, n-Uirą, kt<»r^ -/.uka swego
uzasadnienia i wyjaśnienia w czynnikach podmiotowych, ale nie w naukowem pozna-
niu rzeczy {loh. str. 83).
2. Podmiot 1 prSBOdmiOt. w wiedzy i poznaniu rozróżniliśmy (str. 8:^!
dwa zasadnicze czynniid: podmwt i preedmioł, z których pierwszy oznacza ttm^ł, czyn-
ny w poznaniu, a drugi Me, nad którą się umysł zastanawia. SStąd z pojęciem poi^
miofu tąc9Qrmy zawsze pojęcie pown^ samodzidnąj c^noścl, podczas gdy iirzeAniof
oznacza cos biernego, coś łtezpośrodnio danego, względem czego objawia się caynneać
podmiotowa. Podmiot i przedmiot są staropolskie wyrażenia^ zdolne w zupełności za-
stąpić nłice terminy: subjekł i objekf. ( o do h-h użycia w naszej dawnej litenitursee
filozoficznej zol), iiińj \\'i/J;fnd Lorjlki. str. •> i nast. J'oitiiino te nie -irtbiliśmy w spo-
sób odpowit.^diii terminów pochodnych o<l ^/odminhi \ przahniotu i dla fej,'o nie możemj
sig w tym względzie zupełnie ohejśc bez obcych wyraz<)w. 1 tak zamiast tntbjekUf-
wny^ nAfektywnoie i objekfywny, objekływmść, możemy wprawdzie zupełnie dobrze po-
wiedzieć podmbiowy^ padmoUnooK i przedimołowy, przedmiotowoścy ale terminów mb-
jektywim i ^Ojektywizm, jako stałych kierunków myśli, bądź podmbtowegOi bądź pned-
miętowego, doprowadzających do odpowiednich, wzajemnie wylą(»ających aie poglądów
na poznanie i na jego treść, polskiemi wyrażeniami zastąpić nie możemy. Zainiast to*
dj' ^ztneznep-o formowania za pr/ykladem Trentowskiego terminów, przypominają-
cych wprawdzie -wojskie wyrazy N-z poniieio to niezrozumiałych dla polskiego ucha
(zob. co wy/e.i >tr. powiedziano z powodu k amińskiego), wolimy w takich wypad-
kach posiłkować ^i<.* obcem, lecz dla każdego wyksztiUconego dobrze ziozuiuiaJMa
wyrażmian.
ui^io^cć by Google
§ 4,8,1. PODBilOT I PRZEDMIOT
89
Dla i»ic^'o pojęcia różnicy pomiędzy podmiotowosełą i przecbniotowoiclą sa]«ca
si« mraiBe pisae^jrtuiie Bosmjflbiii Eabtiztussa, pi^toewłiiycfa yrjwei na str. 10,
mg!&aai^ l-oe i 2^ nmnjilaiue (pinklad Dwobsaczka).
8* Zasada w anaosenlu ftlosoflOBnem. Temiin polaki mida mo-
k mw-yczaj zastąpić ożycie wyrazu oboego pryn/Cffp (od p»ttieÓ»iil*l = początek, zasa>
da!, chot-iaź nie jest tak ścisłym. Principium, zasada oznacza to, co je«t początkiem,
punlrtpTn \rT],śvia. żn')dłcni. pierwiastkiem, przyczyną, osiiowri, podstawą. fim(lamnit<?m
dla inacj pochoiinej treści. Ztąii trż w iia»*7ej dawnfj litcratuncc używano wyrazu po-
<2qtek dia oznaczenia iiu.iiiHkiego printijnutn. Zoli. np. przekład J'nrzqfkńH' fihzofii ks. Tu-
mŁT, w.spomniany u- Liłerałurze naszego przedmiotu (istr. 20). .SU>*uwnie zaś do dwóch
dJftdowych czynników wiedzy . podmiotą i pnedmiotu. myśli i bytu, pojęcie to ućy się
w fioMiii w dwojakiem macsEanin. Ras^ w jtakreeic podmiotów^ czynności posoiawoąj,
priadpinm, lasada omacata m^, aformołowaną w pewnem adania, s któiej, Jako x pne>
^łuki wywodzą się, jako wnioski, inne, pochodne my^i, lub któia słaży sa podstawę
do odowodnienia lub olyaśnieiua innych myśli, .lostt^ w gruncie rzet^zy zasada iojgpkJWOt
Zł!>4da pewnej wiedzy, poznania f/^ei^oś = prin* iiiiurn ''ogiioscendi. W tern znaczeniu
pewniki niarornatyc zne są iosadami matematylui prawa myślenia, ściśle określone, są
iosadatni lojriki i r. p.
Ale zagada może mieć i znaczenie przedmiotowe, rzeczowe, odnoszące się do bijiu
lub irimmM innej treści, bądz jako czynnik pierwotny czyli pierwiastek, z którego,
vśiM pewnych wamnków, treść pochodna się wywiązuje, rozwija, wytwana, bądź jako
POjajną wywoliąjąca pewne skutki, a wtedy stąje się zasadą metafityamą^ lasadą
pMnego bytu, istoienia cswgoś ss prineipium essendi
Dodać tu musimy, że w naszej terminologii filozoficznej użycie wyrazu zasada
w powyższem podwójnem określeniu nie jest dotąd ściśle przestrzeganem. Ohwiejność
w trm w/.^'lt;dzi*' jest często {)owodem niejasności myśli i rozlir/nyc h nieporozumień.
I o\vi» r2c!i(iwne napaści na metąfizyką wy])ly\vaj:\ Lrl>'\vnia z pomięs/.ania powy7»/\ ch róż-
nych pojęć, zasady poznawczej i bytowej. Kto nziKijo istnienie zasad przedmiotowych.
Uyłowych jest metafizykiem, choćby przy tem drwii .sol»ip z metatizyki, wpada.jął przez
ło w sprzeczność z samym sobą. Dla tych powodów z możliwą ścisłością trzymać się
M>i^y w nasąycb dalszych poii»ikiwaniach wyjaśnionego znaczenia tych wyrazów.
Historyczne objaśnienie wszysticicb powyższych termmów iUozoftcsnych zob. szcze-
gotaucj w diielacli R. £DcajEM'A Zuodntcre pąjęda noaz^o ctttm i TermmjlUigia floto-
nczna^ wspomnianych na str. 39 i na^^t. niniejszego dzieła, oraz w odnośnych artykułach
fłowników filoioficiDych, tamże wymienionych.
II. Cechy znaimenue filozofii.
§ 5.
Erytyczna samodśelność myśli i dążność do ogólnego
na świat poglądu.
z określeniem filozofii, jako nauki o ogólnych zasadach
wiedzy, podmiotowych i przedmiotowych (§ 4j, łączą się
90
§ 5. CECHY ZNAMIENNE FIŁOZUFIL
bezpnśi ediiio cechy znamienne czyli uharakteryst} rziie,
któremi Hiozofia się odi*'''źnia od wszelkich innych obja-
wów życia umysłowego. Cechy te mogą być sprowadzone
do dwóch zasadniczych, a mianowicie:
1) krytyczna samodzielność myśli, i
2) dąs^ość do ogólnego na świat poglądu.
Pierwsza z tych cech jest wynikiem rozwoju lilozofii
jako nauki o podmiołowffch zasadach wiedzy ; druga jest wy-
nikiem jej rozwoju jako nauki o przedmiotowych zasadach
wiedzy.
Rozpatrując podmiotowe zasady wiedzy, filozofia staje
się krytyką umysłu i jepfo czynności poznawczych, t. j.
ieoryą pognania, logika, nauką nauki.
Dzięki takiemu rozbiorowi czynności poznawczych,
dochodzi filozofia do krytycznego poglądu na te czynności
i nadaje wskutek tego myśli badawczej charakter nieza-
wisłości od |)()stronnycli czynnik*') w. Póki bowiem myśl
nie jest świadomą swych własnych zasad i praw, dopóty
sama sobą kierować nie może, dopóty podlega obcym
wpływom. Z chwilą jednak gdy wnika w prawa umysło-
wej działalności, i w zasady poznania i wiedzy, wyzwala
się z pod bezpośredniego ucisku wszelkich z góry po-
wziętych poglądów na rzeczy i uznaje prawdę jedynie
takich zdań, których zgodność z zasadnięzemi wyma-
ganiami umysłu w zakresie poznania rzeczy może być
udowodnioną na podstawie poprzedmego rozbioru ich
treści.
Na takim rozbiorze ostatecznych podstaw poznania
i na niezależności od wszelkich zdań, niedającycb się na-
leżycie udowodnić, polega właśnie krytyczna samodzielność
myśU filozoficznej, jako jej pierwszy rys znamienny.
Rozbiór zasad przedmiotowych wiedzy, w naturahijmi
swym rozwoju, doprowadza my.śl lilozoticzną do roztrząsa-
nia tak zwanych metodycznych czynników świata, czynni-
ków bytowych, i do wytworzeniia. z nich ogólnego na świU
poglądu*
Digitized by Google
§ 5. CECHY ZNAMIKNNE FILOZOFII.
91
Pierwiastkowe czynniki przedmiotowe wiedzy narzu-
cają się umysłowi w formie mnóstwa szczegółowych wra-
żeń, wyobrażeń, zjawisk, rzeczy, istot, i t. p., które, jako
pnedmiotp działalności umysłowej, rozpatrywane zostają po-
czątkowo każdy z i>SLłlaia, w oderwaniu od renzty. Wkrót-
ce jednak moysł się przekonywa, że żadnego z tycłi szcze-
gółowych przedmiotów dokładnie poznać nie może, bez
rozbioru jego stosunku do innych, że wszystkie razem two-
rzą w gruncie rzeczy jedną całość, której poznanie, jako
całości, jest niezbędnym waiimkiem wszelkiego wyjaśnie-
nia szczegółów, wchodzących w jej skład, z nią bezpo-
średnio, jako jej części, złączonych.
Tylko myśl, zatrzymująca się w swym naturalnym
pochodzie na środku drogi, może się zadawalać pozna-
niem tego hib owego szczegółowego przedmiotu, nie pyta-
jąc o całość, do której należy. Myśl zaś, rozwijająca się
normalnie, nie zbaczająca ze swej drogi wskutek wpły-
wów postronnych, lecz idąca .konsekwentnie naprzód
w kierunku, zaznaczonym przez czynną w niej samej ener-
gią, dochodzi prędzej cz}'^ i)óźniej do świadomości, że wszel-
kie rzeczywiste i możliwe przedmioty ludzkiej wiedzy sta-
nowią całość, jednoczącą w sobie nieskończoną mnogość
swych szczegółOMrych przedmiotów.
To przeświadczenie o zjednoczeniu wszelkich przed-
miotów wiedzy w jedną całość wyraża się w życiu umy-
słowem człowieka za pośrednictwem idei wszechbytu, wszeclir
Mata, albo poprostu świata^ jako najogólniejszego, wszyst-
ko obejmującego przedmiotu wiedzy i poznania. Ztąd to
pochodzi, że filozofia, jako objaw^ samodzielnie rozwijająccy
się myśli, nie zadawala się poznaniem tego lub owego
flzczegółowego objawu, ani tego lub owego szeregu obja-
wów, lecz ma na oku ogólne zasady bytu, świata, wchodzą-
ce w skład każdego szczegółowego przeduiiotu poznania
i dąży wskutek tego do wyjaśnienia wszelkich szczegółów
poznania z pimktu widzenia tych zasad ogólnych^ t. j. dą-
ży do ogólnego na świat })oglądu.
92
§ 5,1. KRYTYCYZM FILOZOFII
1« Krytycyzm lilozofii.
Przez wyraz tcrytyha iV>(l x(iivał = rozbii iain. i()zi('»zniain, sadzę
oznaczamy w ogt>le myślowy rozbiór danego przcdiniotn pn/jiania
w celu rozróżnienia prawdy od fałszu w naszych sądach i |too:lądfirh.
W tern znaczeniu krytT/cznosć i krytuc^izm przeciwstawiamy zazwyczaj
dogmatycznodci i doginatysmowi (od oó^^^ta s postanowienie, polecenie,
dekret;. Ten zachodzi wtedy, gdy zdanie jakie, nie mające za treść
oczywistej prawdy, uznanem jednak zostaje za prawdę bez poprzed-
niego rozbiom jego treści, jedynie na podstawie bezpośredniego zau-
fania umysłu b%di do samego siebie, do swoich zdolnośei, natchnienia,
wewnętrznego objawienia \ t. p., bi|dz do jakiej zewnętrznej powagi
lub w ogóle do obcego świadectwa {podnmU)w^ i prudmiaknojf do^
matyzm).
Wszelka wiedza przyjmuje charakter naukowy jedynie wskut<'k
poprzedniej krytyki. Bez krytyki mc ma tedy nauki. Krvty( znosć
jest zasadniczym warunkiem, coii<lirio sine qua non, zarówno istnienia,
jak rozwoju i postęf>u wszelkiej w ogóle nauki.
FiUjzolia stosuje zasadę krytyki kon?;ek went nie aż <lo (tstatecz-
nych, dostępnych tłla mnysłu ludzkiego podstaw poznania i czyni to.
stosownie do swego przedmiotu 4s w dwóch kierunkach, w kierun-
ku podmiotowym i prtedmioUnioym^ umyttowym i rzeetowym. To znaczy,
filozofia poddaje rozbiorowi krytycznemu zarówno umysł i jego czyn-
ności, aby określić ich znaczenie przy poznaniu prawdy, jak i rzeczo-
we czynniki wiedzy, jej różne przedmioty, w celu przekonania się,
czy i o ile nasze wyobrażenia i pojęcia zgadzają się z rzeczywistością.
Krytyka filozoficzna obejmuj tedy:
1) krytykę mnysłu, jako podmiotu f)oznama, i
2) krytykę poglądów na byt. czyli na tak zwaną objekt^-^YTią
rzirzywistość, jako ogóhiego przedmiotu ])r)znania.
Z powyższego w^Tiika, że lilozofia nie uznaje za prawdę żadiiycii
p()£;lad'>w ani na umysł i jego czynności poznawcze, ani nn rzeczywi-
stość 1 jej czymiiki bytowe, bez poprzedniego krytycznego rozbiom ich
treści. Na konsekwentnem zastosowaniu tej zasady krytyki do wszel-
kich czynników, wchodzących w skład wiedzy ludzkiej, polega hy-
tyczna samodzielność myśli filozoficznej, jej niezależność od jakichkoU
wiek bezpośrednio uznanych, lub z postronnych źródeł zaczerpanych
dogmatycznych przypuszczeń i poglądów.
Za punkt wyjścia do takiego zastosowania zasady krytycznosd,
oraz za niezbędny w tym względzie środek służy filozofii wątpimit
tkeptyczny pogląd umysłu na wszelkie dogmatyczne dane wiedzy luidf-
Digitized by Google
§ 5,1- KBTTTCKZM FILOZOFII.
93
kiej n%i'hiz — badaTii(\ wątpienie). Wątj)ienie bowiem rozbudza dopie-
ro w umyśle potrzeb- krytycznego badania, danego przedmiotu. O czem
nie wątpimy, tego też nie badamy.
Z dnigiej atoli strony nie należy zapominać, źe wątpienie jest
jedjmie pnnktesn wyjścia i środkiem dla prawdziwego poznania rzc-
czy, nie celem jego. Przeciwnie, poznanie kiytyczne jest w istocie
swojej przezwyci^eniem i nstmi^iem wątpienia. Prawda wyłącza
Twaelką wiiTpUwośó. Krytyka stanowi właściwie tylko konieczne przej-
ście od wątpienia do pewności, od niewiadomośei do wierlzy. W sa-
mej bowiem czynności wąt])ienia i krytycznej nnśli lun/ucają się nam
pewne niewątpbwc łhim', które powinny nam służyć za podstawią ilo
pni\vtlzivvi-^i) poznaniu rzeczy, o takowe jest dla nas dost<^pnem
w granicach iiaszr<ro uzdolnienia nnl^'sło^ve^o.
Wyjaśnienie owych niewątpHwycli danych i bliższe okreśh»nie
it-h treści jest zadaniem zar<')wno o^óhiej teori/i poznania czyli iogikif
jak i specyalnego rozbioru metodt/ badań filozoficznych, obecnie zwra-
camy tylko uwag*^' na zasadnicze znaczenie krytyki, jako .rysu zna-
mieuiego wszelkiej w ogóle filozofii.
1* BLrytycyzm Kanta. Wszectuttruimu zastosowanie i konsekwentno roz-
winięcie zaaady krytyki zawdsięcsainy Kantowi (ur. 1724 f 1801), który tei x tego po-
woda sdunEoie może bjć naiwaojni ojcem naJnowRiej filoffofit On pierwm^ poddał
kr> tjcziiema nnbiorowi zaiuwno wrodnmą, jak i nabytą treść nmy^lu (a priori i a po-
«frnort) i stirał się ściele (»kr* >tir znaczenie zasad rozumu oiaz danych doświadczenia
przr poznaniu rze<T5y. We wsł^e do swej Krytyki ot-tego rotwmu zaznacza Kant.
że ptizninioin a priori nazywa poznanie czi/stf\ wytworzone pr/ez nn^/Ą 7.AyAni<<<'' pdznnw-
'zą y. \vl;i-.ii\r|i zii^łohńw : podczas f^óy poznanif n posteriori opiera ^ic na danvi h <1<>-
słmdij^zenia. Pierwsze wynika /. podmiotowej orL^anizacyi niii\stn. druL'!'! zaś z c/Ąiłui-
tów preedmiotowych. oddziaływaj t^cycli na to. org^anizacyą i pr/eraUiaiiycli wfHHiiir jej
podmiotowBj treśd. Pierw^se, jako bezpośrednio oparte na naturze naszego umysłu, nia
dU nas obarakteir koniccznoiei i powBgct^fwAd^ podczas gdy doświadczenie ^potu^ nas
<*o do Łycb Inb owycb własności pncdmiotów, ale nie ręcsy, aby ina<'2ej być nie mogto."
Wynikiem Inylycyzmu Kanta na pola poznania jefst mbjektywigm, wyrastający sii*
w zdaniu, ie zasady umysłu ludzlciego mąją wyłącznie znatrzente podmiotowe i nic dają
możności pooiuuiia bytn przedmiotowego, rzetzft mmfj ir <<obi6 (das l>in^ an sicli). Spr/c-
nnoM- wewnętrzna tego snłyektywizmu jest ł)ez pośrednio oczywisti^. ł>o jakim pom»!m m
mużna mówić elioćl>y o ifitnie/iiit r/.er/y w <oł)ic. skoro istnienie to je-Jt w\ nikicm prawa
prayr/yny. nmjącepro na rów ni ws/,y>tkiemi innemi '/.a^sidnini uinysiu, tylko znaczi-nie
podmiotowe? iZob. U:i co wyżej str. .'V2 pow iedziaui» z powodu pracy Ocliorowicza o zar-
sadniczych sprzecznościach wiedzy). Można jednak pod tym lub owym wzj^l^dem nie
q[adsar się z wyniicami krytyki Kanta, a pomimo to przyzna«' należy, ża filozofia roz-
wiąasć może swoje zadania jedynie przy pomocy metody krytifcznej tfi<go myśliciela. Roz-
biór podmiotowych czynniltów poznania, t. j. umysłu t jego stoHunlcu do przedmiotowo-
k\ jest koniecznym wamnkieni wszelkiej jasnoś. i i ścisłości w rozwoju myśli filozolicz-
B^. Na wynilcach rozbiom tej l&westyi zasadniczej opiera się cała dsitiza budowa Iłlozo-
Digitized by Google
'r'^7v<4raMI|i
94 § 5,1,1. KRYTYCYZM KANTA.
iii. Dla tego też Kant słiis/nie domai^ si>;. aby wszelki pogląd na brt i świat (
fizyka) miał za swoją podstawa popneduią krytykę uniy*łu. Ila niej A^-yoUnźonia i ^ J
jęcia nasze o rzeczach {wzbawiose są filozoficznego ugrnntowaiiia.
Do wymienionych jnź dzieł Kanta (str. 12, zob. również wjjąiki pizywiedsbne wy*
iej na str. 80 i nast.). dodat* tu nałoży ctzereg dalszych prar, w którj rh rozwinął zasady swe-
go krytye^^zron, jako to: Grumllegnnrf zur Metaphyftik der Sitten 1785. MełaphymMłif
Avfnv(/stjnaif1e drr NaturwiMcnachaft 1786. IHe Md^ffioH innerhalb da- Grmum der
bUmen Ycnniiift 179:J,
O zita« ^eiiiu krytyki mówi Kmtt w przytoi zoiiył^h na str. 12 PrtAegimu mik
wyd. z r. 178^3, str. 189 i nast.: .Krytyka jedynie zawiera w sobie griintowuie rozpa-
trzony i uzasadniony y^rys oraz wszelkie środki pomocnicze metafizyki, jako nanki (ogól-
nego na dwiat poglądu); przy innych drogach i nrodkach nic jest ona modliwą.* .A to
pewna, ze kto raz zasmakował w krytyce, ton obrzydził sobie na zawsze wsseUde bie>
dnie do^'niatyi-zne. ktijremi się poprzednio z konietsno^i zadawalał, ponieważ ni< I<-p!>ie-
go znaleźć nie mógł dla zaspokojenia swego rozumu. Krytyka znajduje się w takini
mym stosunku do zwykł^i szkolnej metafizyki, jak chemia do nlrhoniii, albo jak astrono-
mia do wioszrzb astrolo -ii. Ręczę za to, że kto >!•• /Mstannwiał nad zasadami krrtTki
i pojął je. choćby tyiki> przy pomo<y niniejszych jfruIcLntnMMiów. tw nigdy jnź ni<- po-
wróci do owej starej i sofistyiinej nauki pozorów <.S< lieinvvixśtn.si:hat'lK pr^eciwaie, z pt^ J
wną rozkoszą wkrołisy w obszary metatizyki, dostępnej teraz dla jego pojęcia, nie wy-
magającej już przygotowawi^cfa odkryć, a jednak zdolnrg przynieść rozumowi trwale
zadowolraie.**
Doniosłoś*^ Kanta wykazuje bardzo słusznie Pawucki, O pod»tawie fihtofii str.
:)1 : «Kto chce być filozofem w prawdziwem słowa znaczeniu, konioezaie z Kantem i to
na seryo policzyć sh; musi, bo cała t«»go< /c-na filozofia jest jakoliy komentarzem do nie-
go i bez niego staje się niezrozumiałą." Uroni też t<*go zdania przeciwko tym, którzy
u nas, idą(.> za .Ianbm Snupkckim. «afoktiyą niezmierną pogardę dla królewieckiego
myśliciela."
2. Wątpienie Jaico puakl wyjścia dla krytyki. Na zasadni-
ezą doniosłość wątpienia pr/y krytyoznein poznaniu i-2e<r/y zwrin il jii/ iiwag»' Ka«tł-
ZYis?,. Zob. pod tym względ(>m s»^3togólniej rozdział 4-ty jego rozprawy O metodzie,
oraz l-sze Botmiftianie nad gaaadami Jdoz^i, I i do 10 jego Zand fihtufii
(co do dzieł tych zob. wyżej str. 10). W zaznac«my4>h miejscach Kartecyusz dowodzi*
źe do pewnotMri dochodzimy tylko przezwyciężając wątpienie i dla tego rozpoczął on sww-
ją filozofią od wątpimta. Al(> zarazem wykazuje, że w samej ilzialalności wątpienia na-
rzucjt się n:iin pi(*rwsza zasadnicza prawda. «'0 ilo kfóiej już żadnej wątpliwości być nie
tuoże. a mianowicie prawda, że jesteśmy, że istnif*jemy. bo w sanicj czynności wątpienia
i myślenia objawifi <i>' łnkt nfi-^-^etro i<tnienia. W ten sposób doszedł KartezytH? do zna-
koiiiitcgo zilania: fti/tln. ł r«/o sum. kun*' \ny.y \:\\ /->i jMni-tawę dla określania y/irutnUttimi^
ptobkrza czyli kryltryum prawdy, t. j. tycli wia"s< iwości i rysów, przy ktć»r.vch ponM»cy
możemy odróżnić prawdę od fałszu. %a taki sprawdzian uznał Kartezyu^z jrmłtiwi i try-
i'agi9Um naszy h myśli (omne illud rerum est, (juod clare et distincte percipitor).
Źe- atoli wątpienie je»it tylko pierwttzym momentem krytyki, kt6i7 ustąpić winieii
przed dalsz^iti rozwojem poznania, o tern mówił już Kant. Sceptytców nabywa on
w przedmowie do 1-go wyd. Krytyld etyatego rottumu „nomadami, ktfiny z lekcevato>
nieiu s])oglądają na wszelką stałą uprawę in^intu." Ri'.wnie trafnie mówi Herbart. im
n prawdzie każdy, kto zer/t- ]H>' Zv;ia filozofować jest skeptykiem, ale toż każdy .skep-
t\k I -t tylko porzutkująryni tiiozolfin (.IimIi t trt.-htige Anłanger in der Pliilo-t»p)ii«' ist
.Skeptik»'r: aber es i-st aurli j«'der -Skfptikfr ;>ol< iuir Ant^iłnger). S^ HnetsHAi :tK zsiowu
dowodzi, że dzięki pnieliiegl<i>< 1 można zosUi skeptykiem. ab- nie Jjlozołem. .Skepty<;^sm
§ 5,1a wątpienie. 95
poniwnjwa on na polu filozofii t. opozycyą w parlaineiu ie, jest on równie p()tr^<''»"yni,
a Biwet koDioczDym. Z post4,>pem mś filototti, skeptycyzm traei coraz bardziej mit
pod Bflgaini (Poraja vmd PoraitjNMiena, wyd. 2-erie 1877, T. II, 12).
C DM Jdzsp Kkrmkb pięknie schaiikteiT^ował wątpienie jako punkt wyjścia fl-
kMofii na wsitępie do Rwego Wykładu fBotofii (D/iela T. I. 1) w fycli Dłowaoh: «Czto-
viflk otodony jest zew^^ząd nioHkończoną widownią zjawisk ronnaitoAci pełnych. Palą
żrwt^ rufhonią. przepływają ht^. spnczniku srony durliowofił i Tnnysłoweg^o świata. —
,» ^f>dnna n.irbkioni cinaą się intwc postaci a znów /.nikaja.. usuwając si»^ następnym; —
wiirt- t-ały /vwot nav7> j<»st pasTiM in wnr/oń. t4) liłogicli i wesołych, to cierpkich i zapra-
wiwłjch boleścią, a na dnie duszy nas/>'j odbywają się ciątrlo przemiany i przeobrażenia
titm wewiujtrznej. ITczuda, któro niejrdyś były najpiękniejszym sena kwiatem, wię-
iniłją i giną, a znów inne świeże rostulają się pączkiem mtodyni; — piAwdy, ktńre daw>
ni^ jaaneni Hlońceni świeciły w piersiach namyeb, ^aRly, a na miejMca ich zapaliły się
nowe, by mów nnuneć z kolei; — wi^ dnsza Je^it jakby tirmanientoni wiecznie wsclio-
(Uąriyi^ i lacbodzącyeb gwiazd. Nie dziw tcdw iż w chwilach pokoju, gdy zamilkną
wna^ry zewnętrznego żywota. — człowiek eota się w siebifv a zostając sam na sam
2 <o\ą. ogamiony jc-^t t-zewną, niewypowi«»dziaTią tęskntitą. — radby pod^hu hnr \vła»ne-
!<<»pa birie, samego siebie pyta. co w ty cli uczuciach jego jest prawdą, co jest praw-
Jij w jiriŁ«mijaj!^»'\Tii dramacie świata. — co jest twierdzą niewzruszoną a trzonem, pud
iv«i u^canem ciągle rodzących się. ciągle mknących olu'aZł»w. Te chwile powntpicw a-
m, ttk njoczyitte i głębolcie, są początkiem opamiętania się. są pnebttdzf>niem się uiy>
i sandem fihtofii^
W fym dncbn mówi toi Gołucbowsm w Dtananiack T. J, str. XVII: .Skoro
-i': raz myśl do t^^go stopnia rozbudziła, li się do dochodzenia ostatecznych zasad posu-
rt*.la, nie ma już dla niej pokoju; ściga ona człowieka przez cało źycio, we WHzy.stkich
położeniach, nigdzie się przed nią skryć ni«' można, w«z<;dzic pr/ed oczyma stawa, dnvzy
i'; i z.i<Tpiai' ci nic da. (V.łowi'<k nosi się wszędzie z ni^. r/y nn dno idzie i toni*- w od-
iii';cie żjciii, ry,y na wier/«h wypływa, nic inaczej jak dotknięty uwym harpunen>, ktor>
na w umyśle utkwiony, już się nic da wyjąc, cbybu zc śmiercią."
Zio atoli skeptycyzmu. jako zasady, nwydatiua z wielką wyrazistością Wł. M.
KociAWSKi, gdy mówi w swej pracy o Dekadentytmie: ^Powierzchowne mędrkowanie
pfowadzi zwykle do skeptycyzmu: jest to wynikiem owej dziecinnej natur)' bawiącego
^ wiecznie człowieka, któiy, gdy mu wiedza bez trudności nie wyłoży wszystkich ta^
j' taników świata, powiada, że nic nie warta, że w nią .nie wier/y." .Skcptycy/tn to nio
Qi<A74ia, druzgo<'i|ca ws7y>tko, ale i o<r/,yBZczająca atmosfen; duchown, liur/a. która czę-
•f'j tak jc^it pożądana w d/icia- li myśli: to drobne koły<an!»». ni<'ZTiar'zrif', jak kołysanie
fal ua [da-kiej w oilzie, kUire jednak rozchwiewa i rozluźnia wszystko. To i-zynnik
Ujemny w dziejach."
S. Pogląd lllozoiiezay na świat
W potoezncm życiu wyraz /fwiał oziuicza zewnętrzny, widzialny,
zmjrsiowy byt. W tern znaczeniu 4wiat jako Hwwteme przeciwstawia
zazwyczaj Bc^^uu jako Stwórcy, jako Zasadzie odwioczntg wszelkie-
go bytu, niewidzialnej, duchowej. Znaczenie filozoficzne wyrazu iwiat
w poj^u poglądu na 4wiat czyli, jak niektórzy, choć niezn|M'lme w du-
cha naszego języka, mówią, iwiatopoglądu j«'st zniłelnie innem, rozle-
glej»zem. W tern filozoficznem znaczeniu |>oj<^cie «wiaia ob» jiimji' bez-
Digitized by Google
96 § 5,2. FOOŁĄD NA ŚWIAT. 1
W2ględ]iie wszystko, co istnieje, wi^ nie tylko byt widzialny, zmysło-
wy, ale i niewidzialny, duchowy, nie tylko byt teraźniejszy, ale i prze- ■
szły i przyszły, iiie tylko objawy i zjawiska bytu, ale i jego od-
wieczna istotę, o ile to wszystko uznajemy za istniejące. Z tego
wynika, że tilozoticziiy pogląd na świat obejinnjr w ogóle wszystko,
co tylko może 1>V('' pomyślancni jako istnicjatc. Je.st to w gnuicie
rzeczy pogląd na byi, na to. co istnieje, na rzeczywistość. O począt-
ku i składowych czynnikach idei rzeczywistości, jako przedmiotu wie-
dzy, mówiliśmy juź \^'yżej (§ 4,8). Obecnie zastanowimy się bliżej
nad formą, jaką przedmiot ten przyjmuje w badaniach filozoficznych.
Najogóbuejszem poj^iem umysłu ludzkiego, obejmującem wa^st-
kie, najróżnorodniejsze prgidmiofy wiedzy, cait^ przedmiotowosó, czyH
objektywną realność, jest bjft. Wszelka wiedza dotyczy w ten lub
inny sposób bytu, ma za przedmiot tą lub ową stronę jego, tę lub ową
wlasnosó, ten lub ów objaw jego, t. j. wszelki przedmiot wiedzy jest
byt4*m, rozpatrywanym pod tym lub owym względi^m.
Już z powyższego okazuje się, że byt przyjmuje dla nasz. go
umyshi najrozliczniejsze Ibrmy. ])rzedstawia się nam jako nieskończo-
na mnogość objawów, przędmiot<>w. rzeczy, istot, ich składowych ezyi\-
mków, zasad i |>rzycz^n, wytworów, odmian i skutków, ich roz-
woju i celów, ich stosunków, związków, wzajemnego na siebie oddzia-
ływania, a to wszystko może być rozpatrywane bądź z punktu widze-
nia przutrzmUf jako czyimiki obok siebie istniejące, bądź ze stanowiska
ctaeu, jako czynniki po sobie następujące.
Ta nieskończona mnogość szczegółowych momentów bytu wywo*
łuje początkowo w umyśle ludzkim wrażenie nisiadu^ eftootii, pewne-'
mniej lub więi i j przypadkowego lub samowolnego zjednoczenia róż-
nych lub sprzecznych czynników. Świadczą o tem różne wytwory
fantastyc^zne mitolo<j;ii, a mianowicie ])oglą(i, jakoby świat obecny wy-
tworzył się z rzeczywistego chaosu, jako ze swego ])icrwotncgo stanu.
Pogląd ten pojąć można jedynie^ jako reminiscencyą owej epoki w roz-
woju umysłu lutlzkiego, gfły nie mógł się jeszcze należycie zoryento-
wać wśród bytu, gdy mu się takowy podmiotowo przedstawiał jako
chaos .
Z czasem atoU sam umysł wprowadza ład i porządek w swoje
poglącly na byt. Zaczyna grupować jego czynniki składowe. Podob*
ne i pokrewne jednoczy ze soba i wytwai-za z nich pewne pojęcia
ogólne, które umożliwiają coraz jaśniejsze objęcie nieskończonej miiia-
gości szczegółów. Przypadkowość i samowola w ich połączeniu oalę-
pują teraz jednostajnosci i prawidłowości, wskutek czego waaya&ie
te szczegółowe czynniki bytu jednoczą się coraz harmonijniej i przyj-
mują z czasem charakter zgodnego w sobie ustroju, w któi^m wim^mIi
i
§ 5,2. FOOLĄD NA ŚWIAT. 97
ko wzajemnie si«j uzujieliiia, luwdatuiając pcwii** jrdnoliU' zasady,
wprowadzające sta2y, niezmiennj porządek w ową mnogość powiąza-
nych. ze sobą szczegółów.
Wskutek takiego postępu w rozwoju umysłowej działalności czło-
wieka, wytwarza się pojęcie świata^ kosmosu, jako prawidłowego
ustroju wszechbytu, w którym każdy szczegół zajmuje właściwe sobie
miejsce, wyxukaj%oe z pewnych praw powszechnych, działających je-
dnostajnie, wszędzie i zawsze.
Poznanie bytu moźtiwem jest dla umysłu ludzkiego jedynie na
[>odstawie takiego zjednoczenia mnogości jego cz3mnjków w jednem
ogólnem pojęciu prawidłowego w sobie świata. To też mówiąc o po-
znaniu w oi^óle, więc i o jakiejkolwiek nauce. 0|)i>'ramy się juz na ta-
kim pojęi łu óitiata, jako przedmiotu poziiaiiia. lumki. Chaosu, po-
2L>awionr-^o jn-aw 1 ustroju, prawidłowości i f^tałosc i w zasadach i ob-
jawach, badać, poznawać, zrozumieć nie można, bo umysł nie znajdu-
je w nim żadnej podstawy dla swoich badań i wywodów.
Z powyższego wynika, że na samym wstępie do filozofii, rozpo-
czynając filozofować, choćby jak najsamodziehiiej, ])Osiadamy juź pe-
wne pojęcie 4maia^ jako wytwór dotychczasowej kultury umysłowej,
a chcąc konsekwentnie zastosować zasadę krytycyzmu, musimy sobie
zdać jasną sprawę z treści, znaczenia i uprawnienia tego zasadniczego
pojęcia. Ma ono zatem w krytycznej filozofii tylko znaczenie isymezU'
Mweffo przyptuzctmia, domagającego się jednak rozbioru przy dalszych
badaniach. W tym celu objaśniamy juź tutaj we w.stę])ie do filozofii
początek, genezę t-ego pojęcia i^wiata, jako wchodzącego w skład sa-
migo określenia filozolii. i zazna- /iuiiy te dane, które doprowadziły
umysł ludzki do wytworzenia tego zasadniczego pojęcia.
Dane, które wywołały wzmiankowany powyżej rozw()i ninyslu
i wytworzyły w nim pojęcie świata, jako wynik życiowego doświad-
uzenia, sprowadzają się do następującycłi momentów:
1) Obserwacye astronomiczne, a mianowicie jednostajność i pra-
widłowość w biegu słońca, księżyca i innych ciał niebieskich, w na-
stępstwie dnia i nocy, pór roku i t. p.
2) Ustrój organizmu i prawidłowość jego czynności (fiinkcyj),
pociągająca za sobą bezpośrednio i pewną prawidłowość w zaspakaja-
niu jego potrzeb.
3) Spostrzeżenie pewnej typowej zgodności w ustroju organicz-
nym wszystkich istot żyjących.
4) Stosunki społeczne, ])owodujące ])ewicn porządek w życiu
kaidego osobnika, począwszy od dzieciństwa.
5) Prawidłowość w cz^Tinościach umysłu, doprowadzająca czło-
^it^ka do prztkuiiimia, żc zaspokojenie jego potrzeb, urzeczywistni© -
Digitized by Google
98 § 5,2. POGLĄD NA ŚWIAT. ' 1
nie jego przodsięwzi(»ć, zamiarów i celów, zależy nie tylko od sewię-l
trznych okoliczności, lecz i od różnych wewnętrznych warunków, wy- 3
rażających się w ])ewiiych umysłowych wyina^aniiK li (estetyczuyclL 1
logicznych, moralnych K któryi li zjednoczenie doprowadza do i>ojęcia*J
O wyźs/.ym roziuimym purzt^kii rzeczy. Nareszcie: %
('}] Rozwój i wykształcenie umysłu, zwracaj^e uwag^ na
wyższe dane. J
Pomimo za.sadniczego znaczenia tej idei świata, jako prawidiowerl
go astroju bytu, dla cielesnego i umysłowego życia fzłowieka; i)oim-1
mo niewątpliwości, z którą idea ta, wskutek ow3'ch danych, narzofial
się umysłowi i uznaną zostaje przez niego za konieczną podstawki
wszelkiej teoretycznej i praktycznej działalności, — nie trudno jednak|
zrozumieć, że filozofia, mając na względzie zasadę krytycyzmu konsek-
wentnie, do granic możliwości zastosowaną (§ 5,i.), nie zadawala się^
zaznaczoną treścią idei świata i nie prz>'jmiije jej dugmatycznie ZiV
bezwzględną podstawę swych poszukiwań. PrzeeiuTiie, filozofia 2 isto-?
ty swojej, jako krtftyrzne poznanie rzeczy, poddaje wszechstroitiK iaii
rozbiorowi takż(* i to zasadnieze pojęcie, widzi w uiem tylko tvm< za-
sowe |)iz\ puszczenie i stosuje do niego również zasadę wąti-utui
i§ 5,1.2 ). Więc przypnsz<'zn. ż<» idea ta może być błędną, że bA i n\v-
źe nie być jednolitym ustrojem, że świat może nie być prawidlr >sva,
zamkniętą w sobie całością. Co więcej, w imię zasady krytycyzmu,
filozofia przypuszcza możność, żc świat w tej formie, w której naan
się przedstawia, wcale nie istnieje, że nie ma rzeczywistości, lecz je^^t
tylko wytworem naszej wyobraźni, rodzajem podmiotowej halucyuacyi
pozbawionej przedmiotowego bytu. A choćby się też filozofia przekli-
nała w sposób niewątpliwy o rzeczywistem istnieniu czegoś, odpowtt-
daji^i < go naszemu pojęciu o świecie, to i wtedy jeszcze może ^vąt-
pić o możności dokładnego [)oznaiua t>cgo czegoś i o zgodności nasKf -
go zwykłcgu ia świata z ]>rzedmiotową rzeczywistością. "W każ-
dy] u razie, pogląd prawdziwie filozoficzny na świat, i zynitu y zaiioś<
wyuiagaiiiom kryt>eyzmn. możliwy jest tylko na podstawie pO()rzt-d-
ni( <Tf) rozbiom owego trądy cyjm-go pojęcia świata i ws^zclkich uza^Mhd-
niony('ii wątpliwości co do ścisłości i prawdy tego pujc( ia.
Wszechstronny rozbiór pojęcia bytu i świata, określenie jrgo za-
sadniczych, podmiotowych i przedmiotowych czynników, uharakt^:;^^>
styka jego typowych objawów i ich wyjaśnienie na podstawie owych
czynników zasadniczy(^h, — oto właściwe zadanie filozofii ochiośnii* do
przedmiotu jej badania. Bozwiązame tego zadania leży już za obi^ą-
bem bezpośrednich badań wsiępu do filozofii, który jak to widzieliśttiy
wyżej (§ 11, ma tylko za przedmiot rozbiór naszych pojęć o filoBottl.
Mówiliśmy tedy o bycie i świecie tylko o tyle, o ile to jest koniiMfc*
■
_ Digitized by Google
§ 5,2. foolj^d na świat
99
uem dla wyjaśnienia sainf^^o pojtjoia o lilozotii. W tym też rrlu do-
iamy tu jeszcze jedn^ uwagq, dotyczący poglądu iilozoiiczuegu na
świat.
Bez względu na ostateczne wyniki ł^adaii filozolicznycii odnośnie
do byta i jego objawów: czy one będą miały charakter przeczący,
negacyjny, czy też wyjaśnią w sposób dodatni tradycyjne pojęcie
świata, — filozofia, skupiając te wyniki w jedną całość, dochodzi do
9gih$go na Mat poglądu i przez to czyni zadość naturalnej dążności
umysłu ludzkiego do objęcia myślą wszechbytu. Dążność do takiego
ogólnego na świat poglądu jest główną podnietą w rozwoju myśli fi-
lozoficznej i wspólnie z krytycyzmem charakteryzuje wszelkie praw-
dziwie filozoficzne poszukiwania. Dla tego też filozofia prawdziwa
zrzeka się wszechstronnego urzeczywistnienia owej dążności, jedynie
gdy duchodzi do uzasadnionego krytycznie przekonania, że owa di^ź-
ność nie może być urzeczywi.srnioną z powodu ograniczoności mnyshi
Imlzkief^o. a mianowicie jego zdolno.ści poznawczych. Ale i w tedy
rozbiór krytyczny tradycyjnego na świat poglądu zmnsza filozofią do
zastąpienia go własnym, choćby przeczącym poglądem.
Mając na uwadze ten czyimik, ograniczający wszechstronne urze-
Gzywisimenie dążności do ogólnego na świat poglądu, należy powie-
ddeć, że filozofia, z istoty swojej, dąży do wytworzenia ogólnego na
świat poglądu o iU to jut maiUwłm przy pomocy krytycznego pozna-
nia rzeczy. Ten dodatek jest koniecznym w imi^ krytycyzmu, będą-
cego pierwszą zasadniczą właściwością filozofii.
Pogląd przeczący na świat. Histoiya filozofii wykazuje, że wielu
ttjilkieli dochodzi do przekonania o niemożności wytworzenia ogólnego na świat poglą-
du % powodu, źe stdobośd poznawcze człowieka nie są do tego wystarczająeemi. Pomi-
jąjąe tką^kiw, o któiycli joź była mowa powyśej (§ 5^i,t), saeługiyą ta sa naszą
nwagę nczególni^ dwa wapśłcsesne kiemaki myśli filozoficznej: nowohon^ftm i po-
Nowokanłyści (F. A. Lange, Liebmann, Rikhl, Vaihinoer, WiesenorCs i inni,
■/<}h. wrż*»j yfr. 55> usiltij}\ zfł«tąpi<^ dotychczasową filozoHą nową naukową i dowodzą,
Z' ta nouri filozofia zajmuje się tylko takiomi pr/.odmiotami. które sf\ doHt^*pno dla ł)a-
■aaBia naukowego. Nauka liada zaś tylko zjaiciska światii. a nio Jogo istot-. To to/ ta,
tak zwana fuiukowa filuscofiu wyłącza zo swego zakit^su wszelkie poglądy na istot- świa-
ta, widzi w mcii, w najlepszym naie, tylko objawy twórczej wyobraźni, uzupelniującej
Mi naukowej wiedoTi Ale wiedza ta na wyłącznie za przedmiot świat ^mmsk Tylko
pnettaizała nieaaokowa meb^isyka zajmuje się, wedhig tego zdania, dotąd jeszcze kwe-
^funi, dotycząoemi istoty świata.
Pogląd powyźfłzy opiera się na wynikach krytycyzmu Kasta (§ 5, a szczo-
L !nti i na jego określeniu istoty i zjawiska. Rńżnirf pomiwh}' temi pojp' iami sprowa-
-^-a kant do różnicy, istniejącej pomiędzy takim pr/cd miotam \vi(>dzy, kt<>rego 8obie wy-
wtrazić nie możemy zmysłowo i który dotyczy rzeczy samej w sobie, a takim pizedmiu-
4 JjEi .Ćoogle
tem, który pnyjmąje dla nas formę zmysłowego wyobnuteiua. Pierwsi^ pnedmiot m '
naa^ywa noumenon (od v&t>C = mzam, umysł, to, co jest dostępne dla myśli); drap
phaeuomenm (od ZTMo = (.świotlam, wyjawiani). Na k'j zasadzie rozrł»ŻDia Kani
dwa światy: zmysłami i umysłom/ niiiimliis sensiliilLs et int^^llig-ihilis) i dowodzi, że tyl-
ko pierwszy jost przedmiotoui empirycznego poznania, podczas irdy dniiri ,.pr/rw\ż^^
mhT<: nf\«;7ych zdolnoAH", ponieważ do nif^^ro zastosowar sIą j\\o d;ij:\ pojtjcia naszego
rozsądku, jako praezuaczone wyłącznie do wytwarzania wyolnażeu zuiysiowych. W teo *
.sposób uzoiiadDia Kant swój pewnik o niemożności poznania r/eczy samej w nobm. — I
Szczegółowe rozwinięcie ty-h poglądów Kanta zob. w jego Kryłyin czystego rocMmi, !
Awdityka, księga TI, dział 3-ci: Zasada podsutłu mstfaUtick w ogóle prgtdmkitóm m !
phmomena i wnmenfL
Za pnokt wyjścia i za typowy objaw wszelkich nowoczeenych narzekań na mtta- '■
fiMjfkę, powtaisanycli bezmyślnie aż do znudzenia, uznai' należy na<t«;ptiją< r> zdania KaiH
t«, wypowiedziane na .str. 191 I') <>h ,/nmrnóit. Mówi tu Kant; „Wszelka błędna wstu-
ka, wszelkn r/.f/a mądroM tr\v;i tylko do f/asn. w końcu imrzy sama !?icbtf, a najwyż-
szy stopirii kultury zarazem chwilą jrj ui»;ii!ku. Odnośnir' do mftafiz.rki rhwili
ta nade</lii obecnie. Dowodzi teiro stan. u jaki wpadła u ■w>/.ystki(h nanłdi.w uczo-
ny ch. pomimo całej gorliwości, z jak^ ją oprucowy wują, naniwni z innomi naokaon
wszolkiojro rodzaju. Cień jej podtrzymują jeszcze stare urządzenia studyów uniwersy-
teckich, jedna jedyna akademia naok wywikuje jeszcze od czasu do czun, wyznacząjąe
nagrody, jedną lub drugą próbę na tern polu, ale do gruntownych nauk joź jej nie za>
liczają, a gdyby jakiego wysoko uzdolnionego męża chciano nazwać wielkim met&fi^-
kiem, każdy sam o i Izi jakby przyjął tę ąyczliwą, lecz zapewne w nikim zazdrości nie
wywołującą pochwałę".
W zdaiiiarl) tych jt-dnosfronni kantyśri upatrywali bezwzględne pot^jpienic niota-
fizyki pr/.*'/, iiii>tr/a, <.nly tyiinz;i-i iii mi tu tylko na niy^H "^tarą ihupnafijczną D)«-ta-
łizy kt'. Swiiidi z;^ o ti-ni --łow.i, pr/.y wicdzinuc wy/.rj i-^fr. UAj a wypowiedziane boapo-
.•iredniu przed tcuii ^dauiaiui. iYzłM-iw.stawia ou Uiu jak najwyraźniej „zwykłty szkolnej
metafizyce* metafizykę prawdziwą, opartą na krytyce umysłu, a zdolną „przynieść ro-
zumowi trwale zadowolenie*.
Pozytywizm Augusta Coiitb'a opiera się na tym samym pewnika o niemośnoMi
poznania iatoty bytu, tylko że Comto w swoim Kunie fihg(gfii pmtyiywn^ s większą na-
miętnością, ale też i z mniejszą krytyeznością niż Kant napada na wszelką- w ogtti
metafizykę, jako n i i i-zej.sciowy moment w rozwoju umysłu ludzkiego, wytwarzający
ogólne poi>''i»i o i.słnci,' bytu. podczas gdy prawdziwa pozytywna filozofia ząprauje irifl
wylącznł(! badaiii< ni zjinrhk i łrh -sto^nnków.
W tym dticliu Hkhhkrt Spkk('Kh rozjii^ /yiKi wykład swej Filozofii si/nt' ti^c^my
poglądom na niepoznatfołnc (zob. jego prz.yloczone wyżej str. 14 Picncaze zcunuł^
§§ l<~-34). Więki^zość zaś wspólczoanycb pozytywistów albo wcale nie mdwi o metafr
jsyce i istocie bytn, albo też wspomina o nich tylko powierzdiownie z przekąsem i Ukf
ceważeniem, jako o rzeczach, nie godnych uwagi poważnego un^slu.
Poglądy powyższe, zaprzeczające możności poznania Istoty świata i dowodzące^ i«
jedynym przedmiotem nauki są ąjawiskaf fenomeny, możemy ąjednoc^ w og6ln^
zwie fenommalizm u .
Nie roztrząsając obecnie prawdy lub fałszu ty* b pnfrlądńw. co może być jedynie
zadaniem krytycznej teon i poznrjnin fij '2 ^ « ), — mnsiiny tu jednak zauważyć, żo cho*'-^
by poglądy te były jak a.ijbardziej uzasuiaiono, to jednak nie mosrą one służyć ł,\ pod-
stawę do zapraecitenia, żo liłozofia z istoty swojej dąży do ogólnego na świat pogk'\du.
Dążność ta ożywiała zawsze wszystkich filozofów, więc i powyżs^ch myślicieli, poc2^-
nąjąc od Kanta. I oni mieli pierwotnie na oku ogólny pogląd na świat jako ostataM^
1
% m
Digrtized by Google
§ 5,2. POOŁĄI> NA ŚWIAT.
101
rei swTch hadan. a od.«tąpiIi od tego '"f^ln tlopifro wskiittk mnił'i lub więwj kryfyrv>ne-
^■0 pm«K'wiadf'7nTiia o niemoźno.ści }<"jo osi;(!j-nii;i i;i w-rud <lan,\(li wnnmków. Z tom
w«:zT!«ikieiii i oni doszli w końcu do pewntłyo poglądu uu swial. choć uio ilodatnie^n), to
przeczącego, wykazującego, żc te lub owo pojł.^eia o istociu hyiM nie odpowiadaji\ rz<»rzy-
wislośei, lob lesą sa olirębem iiasscgo pomuiiA. Zapnecsmie pnwdjr tradyryjiu-go
gMił na świat mośe mieć wodnaam flloKoficrae jedjnie na podstawie popnsedniego rcn-
Imm jogo treśd, a wi^ ma ono za pnedmiot tę samą treśći tylko, że nie lumąje jej za
piawdę, a wykaznje szczegMowo jej fałsz lab ułudność. W ten 8pos«')1>, pomimo istnie-
nia pnecaących poglądów na tę lab ową kwe>^tyą filozoflcamą, wyznać należy, żc dążooHĆ
do nęrólnogo na i^ ht p();.1:\(hi. w granicach kiytycasnego posnania rzec^, jost cechą zna»
miamą wszeikioj w ogóle filozof
3. Zasadnieze pojęcia filozoficznego Da Awiat poglądu:
ifitota i panisko.
Byt, istnienie, rzeczywistość, jako ogólny przt rhniot wiedzy lu-
ikkiej, wchodzący w skład wszelkiego na świat pugli^dn. przpilstama
si^ nam w dwóch zasadniczych formach, które dały powóil do urobię*
nia dwóch zasadniczych pojęć metafizycznych, jakiemi są: Utoia i od-
jaw czyli ^awUko, Ścisłe wyjaśnienie tych terminów jest koniecznem
dla ozasadnienia zarówno dodatniego, jak przeczącego poglądu na
świat. I przeciwnicy metafizyki, dowodzący, że i«toty bytu poznać
me możemy, mają pewne pojtjeie o tej istocie, jako o przedmiocie
swoich sądów przeczących, tem bardziej powinni mieć jasne pojtjeie
o objawach^ zjawiskach, będących, według nich, jeł^lynym iuzedmiotem
naukowego poznania rzeczy.
t > Iłoji^ciu istuti/ wspomnieliśmy już powyżej, mówiąc o poglądzie
Kanta na różnicę między istotą i zjawiskiem izob. str. 91) . Obecnie
))ojęcia te musimy ściśle określić, aby ich użycie nie pozostało
< liwiejnem i nic dawało powodu do nieporozmnień, tPorównaj też,
co w tym wzgl^ie powiedziano wyżoj § 2,3, str. 58).
Otóż, przez wyraz Itfato, w znaczeniu metafizycznem, gdy mó-
wimy np. istota rzeczy, istota świata, istota wszechbytu i t. p., rozu-
miemy ten ogólny zasadniczy czynnik rzeczy, świata, wszechbytu,
któiy wyraża się, działa, występuje na jaw we wszystkich szczegóło-
wych i pochodnych czynnikach, nazywanych ubawami lub ^awiBkami
rzeczy, świata, wszechbytu. Tak pojęta istota oznacza zupehiie tożsa-
mo, co wyjaśniony już tennin zasada, w znaczeniu przedmiotowem
^ 4.:5 3;. IsLuLa Fzcczy jest jcj zasadą przedmiotu wą, joj principium
iMiendi.
Tcnninem łacińskim dla oznaczenia tak pojętej istoty czyli zam-
<l\j metafizycznej, bytu, istnic»nia c^rgo^^ jtst suhstan<ya (substantia od
iiubsto = podtrzymuję), przez którą rozumiemy w filozofii to, co jest
Digitized by Google
102 5,8. ISTOTA I ZJAWISKO*
t
I
niewidzialną podstawą, podkładem, łub jak u nas dawniej mówiono,
podio^ą, więc w ogóle przyczyną ostateczną pewnej rzeczywistej tm-
ści, występującej na jaw, a zatem tlbfawdw, i^moUk* Pogląd, dowodzą-
cy rzeczywistości wbitant^^ jako iitafyt tawiy byta i jego objawów,
znany jest pod nazwą wManejfonaUgmu i przeciwstawia si^ wspomms-
nemn powyżej i str. 100) fenomenalUmowi.
Jeżeli istotę rzeczy, jej zasadę metafizyczną czyli nAHancyą poj-
mujemy jako samodzielnie cz\iiuł^ przy wydaniu objawów lub zjawisk,
natenczas owa podłoga staje się podmiotem^ suhsłancya — subjektem
(§ 4,3,2.). Ztąd pochodzi, że wszelki podmiot, suhjekt, jakf) realnie ist-
niejący, jako byt, j('st substancją, czyli istotą, zasadą w stosunku fk-
wszystkich swoich objawów; ale z tego nie wynika, aby każda subsian-
eya była subjektem^ każda iHota lub za$ada rzeczy podmiotem, P^tdmio-
towoie, mJbjektywność przypisywać można jedynie samodzielnie czynnej
mMancyi, Mmm lub gtuadsis metafizycznej.
Wobec powyższego wyjańnienia pojęcia substancyi dziwnem się
wydaje, że wielu zwolenników subjektywnego idealizmo, uznających
jestestwa myŻlące za jedynie realne istoty bytu, z zaprzeczenieia
wszelkiej rzeczywistożci po za niemi (Bebkbłet), walczą przeciwko
pojęciu substancyi, broniąc zasad fenompnalizmu i nominalizmu. T©
ieli istoty myślące są właśnie subst^ineyami myślącemi, bez względu
ua bliższe ich określenie.
Pojęciu istoty, zasady/ inetafizyeznej lub sidrstancyi iirzceiwstawia-
my pojecie objawu, zjawiska, albo z laciiiska fenomenu § •">, 2, i.) Ter-
min ten oznacza treść pochodną, zależną od swej istoty, zasady, sub-
stancyi, występującą ua jaw jedynie pod jej wpływem, przy jej udzia-
le. Ztąd pochodzi, że pomiędzy objawem, zjawiekiem i jego istotą^ za-
chodzi na polu bytowem, metafizycznem, taki sam stosimek, jak w za-
kresie myśli pomiędzy zasadą logiczną, jako przesłanką i wnioskiera
(§ 4,8,s.). Jest to wł^ciwie jeden i ten sam stosunek związku jmg^-
egffnowego czyli prtyezynowołeU objawiający się tylko w dwóch roznydt
sferach wiedzy, w przedmiotowej czyli metafizycznej, i podmiotowej
czyli umysłowej, logicznej.
Zazwyczaj stosujemy tak zwane prawo przyctynowości do stosim-
ków przedmiotowych: w zakresie zaś logicznym powołujemy się na
inne prawa, a mianowicie na prawo wystarczającej zajady ( priiicipiuni
ratiouis suflieicntisi. Lecz w p;run(:ie rzeczy to prawo logiczne jest tyl-
ko logiczną formą prawa przuc^mowoiei, l)ęduee<;o konieczną zaj^adj)
wszelkiej w ogóle wiedzy, tak ze wzgit^du lia jej przedmiotowe, jak
podmiotowe czynniki (§ zob. trż pod tym względem moją roz-
prawę: Psychohni^^rh m etaphysische Analyse der Grundgesetze des Den-
kene^ w Philosophische Mouatsheite I87(j, T. XU, 110 i naat). |h*
§ 5,3. ISTOTA I ZJAWISKO. 103
prawa przyczynownś. i iiif było by związku logu ziiego pomiędzy my-
ślami i natlto nit' istniała by w naszym mnyślo idea bytu objfktyw-
u»*go, świata, jako przedmiotu wiedzy. Do tej idei docłioilziiny
jedynie przez zastosowanie prawa przyoz3^lowo8ci do naszycli podmio-
towych danyck, do wrażeń i wyobrażeń, które pojmujemy jako ^ikuU^,
wywołane przez pewne, od nas niezależne przedmiotowe przycztfny,
Ztąd pochodzi, źe kto zaprzecza przedmiotowej reahiości prawa przy-
czyny, traci wszelką podstawy do poznania jakiejkolwiek rzeczy, więc
staje si^ Aep^fkMm. Świadczy o tern przykład Humb^a (zob. wyżej
str. 80},
Pojęcie istoty, zasady metafizyczm^j, substaneyi sprowadza się
red}' właściwie do pojęcia przpczrmy^ a pojęcie objawu, zjawiska, feno-
menu <lo pojęcia skutku, wywoływanego przez tę przyczynę. Dla te-
go toż niysli< iclc, z;i|»rzeczający możności poznania istoty bytu, świata
i dowodzący, że przcdnńłitcm wiedzy naukowej iu'>^"h być tylko zja-
^^nska .§ 5, 2, l i, niinvią zazwyczaj o dw<x h ro«lzajacii przyczyn: jedne
są przyczyny pierwotne i ostateczne, drugie są przyczyny bliższe, po-
• Kodne. Te ostatnie dotyczą wzajemnej zależności zjawisk jednych od
(imgich, pozostają tedy w sferze świata zjawiskowego, a wi^, według
owych myślicieli, są poznawalnemi; podczas gdy przyczyny pierwotne
i ostateczne stanowią niedostępną dla nas istotę świata, leżącą za
obrębem wszelkich poszukiwań naukowych. Do krytycznego poglądu
na ten fenomenaUzm zbliżymy się najlepiej o tyle, o ile to jest nie-
zbędnem dla wyjaśnienia pojęć o filozofii^ gdy rozpatrzymy dalej treść
i znaczenie terminów objaw, zjawisko,
Tcnuiuy oljaw i zjawisko są blizkoznuezne, lecz każdy z nich po-
siada w naszym języku wlaśi i\vv sobie odcień myśli. Wyraz objaw
zaznacza bardziej swoją zalcżusjsr od istoty^ aniżeli vyvraz zjawisko.
<>dy mówimy objaw. i)rz\ diotlzi nam zaiaz nn myśl pytanie: objaw
czemf podczas gdy zjawisko ma charakter bardziej samoistny, nieza-
leżny od istoty, przynajmniej nie zaznacza bezpośrednio, że j<'st jej
wynikiem. Wskutek takiej róinicy pomiędzy terminami objaw i ^au^i-
sko fenomenaUzm posiłkuje się u nas prawie wyłącznie ostatnim ter-
minem, a unika pierwszego.
Według nas, termin gjamtho jest zupełnie na miejscu tam, gdzie
moiemy w myśli oderwać daną treść pochodną od jej źródła czyli
istoty, gdzie istotę tę możemy i chcemy pominąć milczeniem, — a za-
tem w tych wypadkach, gdy treść pochodna może być pojmowaną,
jako coś samoistnego, niezależnego od ist-oty. W tych zaś razach,
fif\y treść pochodna nie może być traktowaną myśli jaku coś odrę-
bnego, lecz łączy się bezposiedmo z istotą, gdy zatem nie jest skut-
kiem jakiejś dalekiej, meoki esionej przyczyny, substaucyi, lecz przód -
Digitized by Gopgle
104 § 5,3. ISTOTA 1 ZJAWISKO.
sta^aa się wyraźnie jako wyiiik działania pewnej istoty, ])ewuego oso-
bnika, podmiotu, subjektu, — wt^dy stosowniejszein jest użycie ter-
minu objaw^ aniieli zjawisko,
T tak niówimy o zjawiskach fizycznych, ponieważ ich zaU^żno^ó
od istoty, czyli zasady fizycznego hvtii, jcrro .snhstaiicyi. nic jest l)ez-
pośrednio widoczną. ' Zaz^wyczaj sprowadzamy wprawdzie ajawiska
fizyczne do działania prgyrod^t wUury, ale to pojęcie przyrody, natu-
ry nie uosabiamy o tyle, abyśmy widzieli w niej osobnika, wyrażają-
cego czynnie treść swoją w owych zjawiskach fizycznych. Przeciw-
nie, przyroda, natura oznacza, w zwykłem tego słowa znaczeniu, su-
mę, zbiór wszystkich zjawisk fizycznych i ich wzajemnych do siebie
stosunków, bez względu na bliższe określenie ich istoty, zasady, przy-
czyny metafizycznej, czyli substancyi Tu więc ^aaauka stanowią sa-
modzielny, odrębny przedmiot naszej wiedzy.
Mniej ścisłeni jest już zastosowanie tego tenuinu do danych, ma-
jących za przedmiot życie, tak organiczne, jak i ninysłowr. Pojedyn-
czych, oddzielnych organizmów, ź}nvych osobuikuvy, jednostek nie mo-
żna już ściśle nazwać zjawiskami, a to dla dwóch przy^czyn:
1) rozpatrywane «ame w sobie, są one właściwie istotnenii przy-
etynami^ zasadamif mibstancyami^ stauowiącemi ogólne siedlisko, żród}<>
dla pewnej treści pochodnej, a więc dla szeregu szczegółowych obja-
wów biologicznych, życiowych, bezpośrednio złączonych z danym or
ganizmem, z daną żywą istotą;
2} rozpatiywone zaś w stosunku do swych przyczyn, którym
jako skutki swe istnienie zawdzięczają, nie mogą byó od nich oder-
wane i badane jako samoistny przedmiot wiedzy; przeciwnie, dan\
żywy osobnik łączy się bezpośrednio z gatunkiem, do którego należy,
i jest jego objawem., nie zaś samodzielnem zjawiskiem.
Podobnież, faktów szczegółowy(^h źy( ia Aycwnt^tiznegu, j)sychicz-
nerro owych jednostek, istot, nie nal< ży właściwie nazwać wprost Tja-
wiskamiy k'cz objawetmi psyoliit ziicnii. |ionifwaź fakty tv nic mają .sa-
moistnego bytu. iiirzależnego od daii('o;o osobnika psycliicznego, lecz
h\(zą się z nim bezpośrednio jako wyrazy jep^o zasadnii zyc h iiidy\yi-
dualnych właściwości. Jeżeli, pomimo to, używa ja^ u nas zazwyczaj
wyrażenia zjawiska psychiczne, ma to miejsce jedynie wskutek tego, że
w obcych językach tej subtelnej różnicy pomiędzy terminami objaw
i ąjawisko tiio ma, a nasi tłómacze obcych dzieł nad tą różnicą się ni
zastanawiali.
Tak samo w zakresie społecznym instytucye, wypływające z Tom
licznych wierzeń, zwyczajów, praw i t. p., nie są poprostn gfawiAam
społecznemi, lecz obfawami życiowemi danego społeczeństwa. Fakty
dziejowe, wielcy ludzie i t. p. również nie są tylko zjawi^mi hiiAp-
§ 5,8. ISTOTA I ZJAWISKO.
105
mznemi, lecz są {thj'nvft»in życia umysłowego i dążności pewnych wi-
dzialnych i dotykalnych osobników, tych lub owych narodów.
Traktowanie wszystkich tych przedmiotów wiedzy ze stanowi-
ska konsekwentnego fenomenalizmu, jako prostych zjawisk, bez uwzglę-
dnienia ży\v\'ch iiirh-widualuości, istot, ustrojów, wyraża jucych swoją
tr(pś(^ ogólną, zasadniczą w tych szczegółowyi h faktach życ iowNcb za-
dawaloiiy gwałt [irzedmiotowym, rcahiym <lauyiu. Dane tc bowiem
wykazują w sposób oczyr^Msty, że pierwotnym, zasadniczym cz>Tinikiem
dla wszystkich tych szczegółów jest pewien osobnik, ustrój, pewna
istota, — jednem słowem pewien podmiot, objawiając^/ bezpośrednio
swoje właściwości, swoją treść indywidualną w owych szczegółach.
Tych szczegółów zatem ani badać, ani poznać nie można bez nwzglę-
dnienia przedewszystkiem owego zasadniczego czynnika, podmiotu,
owej istoty czyli satady danego szeregu objawów, podobnie jak obja-
wów życia organicznego badać nie można nic uwzględniając danego
DStrojn organicznego, z którym te objawy się jednoczą na podstawie
prawa przyczynowości.
Jak fizyologia opiera się na amotUmiiy tak też badanie objawów
życia opierać siq winno na rozbiorze własności i praw źywc\j substan-
L-yi, Lworząccj dany żywy ustrój, dany osobnik organu zny. umysłowy
hh spoh'. zny. Przekonywa się o tern nauka prawdziwa na każdym
k -oku i nzu[>i'łnia jednostronny tł-noint-nalizm badaniami nad właśt i-
wokiami i jirawami owych zasadniczych osobników, ln^diny*]! źró-
ilem pewnych charakterystycznych objawów na różnych polacłi po-
wszechnego rozwoju żyr ia. To też nauka, jako nauka, więc i filozofia
naukowa, nie mogą być utożsamione z tendcncyami fenomenalizmu,
jak to zwolennicy tego poglądu czynią. Nauka nie wyłącza bynaj-
mniej badania i^stoty, zasady, danego szeregu objawów, chociaż wy-
znać należy, że punktem wyjścia dla takiego badania istoty są zawsze
jej objawy, z których dopiero w \' prowadzamy wnioski co do właści-
wo^ i praw, charakteryzujących ich zasadniczą istotę.
Obrona metafizyki. Chociaż szesegiółowe wtsadoicnio metafizyki iz<>h.
wy^rj "itr. .'>7, orn?. 50 i nast.) nic wpada w 7akr»*v naszych zadań, to jednak
isasMu^mnd. powyżej (lążno'^.'- do opólnepo na świat poL-^Iądn. rhamkffrTzuju^^a filozo-
tak ściśle si»; łączy z kwt -^tyanli motafizycznemi. dntyt zm cnii f^ytu, jako oj:<dn« n'ii
przedmiotu wicdy.y i jego istoty 2, 8,»), że nio możoniy tu poininąi: milczenium upraw-
Bieniat^io rodzaju possukłwań. Pytamy tedy: czy filozofia w samej raetzy porzucić powin-
na ns na aawne waselkie badania nad zaaadsiccenu czj-nnikami bytu, stanowiąccmi od nąj'
toniąiffjch caasów pizedmioŁ tak zwancy meta&^f jak tego wymaga fenomenallan?
W miejsce sseiokłcb wywodów nad tą kwestyą, pryekraoąjących aakns naasijoh
piudwatępnych poszoklważ, podamy tutąj odpowiedź na nią, pnytaea^ąc sdania w tym
Digitized by
106
§ 5,a. OBRONA METAFIZYKI.
przedmiooip kiikti knmpptfntnych myślicieli, kt/n-zy <t(\]'.\ r\nrń\\"n\ z poz> ryw i-rimi i nnwo-
kaotystanii na gruncie \vvp(,}e/,<-Tif'j nauki, a pomimo to wy<t.;riij:i z obroną metafizyki.
Nttjłłiirdziej typowym ohnjiu^ metafizyki 7. tego stanowiska jest Lkwes. kt<>rT
dawniej w znanej swej Histon/i filozofii (I-sze wyd. 184łi, praekiad polski I-go tomu
A. DT6A8ii!rsKiEoo 1885), pod wpływom Comtea, potępić wnselką metafizykę i w cdej
flloiEofii 9ś do Comle^a nddslal jedynie bezskatecsme usiłowania oad pojęciem istot-- świa-
ta. Otdż w późiuej$»j swej piacy p. t Zagadnienia łyda i dudta, pf^rtoczoncg jni
wyaej str. 16, T/ewea noienił MsadnicBO swój pogląd w tjm wzglt^lzie i wypowied»l
w I-ssej części Wstępu między inncmi następujące zdania (i)rzeklad J, JŁ Potocuboo.
str. O i nast.): „Mara zamiar wykazać, że zadania metafizyki, biorąc rzecz racyonaluie.
nie przedstawiają żadnyrli innych trudności nad to. jakie wszelkim towarzyiszą zaga'l-
nieniom. i że, traktowane naukowo, nadają >i«.' one do nmyiązań niemniej zadawal8J^-
cych i pewnych, jak rozwiązania fizyki"... _( oiiitu przwl w < /.eśiuc wyłączył wszelkie ja-
kiokolwiekbąil/. p<>.-/.ukiwaiiia w tym kierunku, oznajmiając, iż zagmlnienia metafizyczni-
z samej istoty swej są oierozwiązalne, a przeto są czcse i szkodliwe**... .SSadne asaere-
gowaaie dowodów, żadne nagromadsenie omak pogardy, żaden historyi-znj wykład nie-
płodności jej wysiłków, nie sdolał wykorzenić skłonnoBd do spekulaiTi metafi^orcmiś*—
„Sprawa, trwąfaca w sile po całych wiekach poiazki, jest sprawą zagrożoną tylko, lecz
nie zwab-zoną. Szerogi jej annii mogły się pizerzedzić. sztandary pomięte są może i łv
błocone. lecz niepokonana enoi^ia wybucha na nowo i walka trwa dalej. Co u j.k-zr
fakt ponf/ający. wid/.iniy nawft. iż niektórzy z wielkich wodzów nauki, stojąc iia tr>-
utntLiln\i!i wozach wobec tłumóM kla-^zc/j^ryrh. wiecznie i zawsze rzucają tęsku.mi
wzrokiem na owe ciemne szlaki zaka/.;mt'«;o badania i dręczeni są tajuwn niepokojem. ż>*
o8tat«czuie drogi owł» mogą nie być drogami bez wyjścia, lecz, żc kiedym wywiodą nio-
ie na w»pania}ą róMminę"... Pizecbodząc nastł>pnie do satiiel rzeczy, Jjowes wykazige,
że «trudno podążać po jakiejkolwiek bądź drodze badania bez tego, iżby wcześniej lob
później nie dotrzeć do jakiegoś zagadnienia metafUycznego, bodąjby tylko do zagadnienia
materyi lub przyasyny! (Idy zagadnienia to nie zostąją należycie wyjaśniane, nir
stępuje „s^matwanina wywodów i .spekulacyi, budząca lito.ść".
Na z.'irzut. że metafizyka zajmuje się kwestyami niedostępnrmt dla umysłu ludz-
kiego, odpowiada T.cwes: ,Niedost<;pnośr jest r/^czą wzclędn;^: nauka mlpowiedziała
pytania. kr^M-c dla timy^łów nił'n^wojonyi h zc -jinsobami jc.j dancini. Viy|v czemś b«"aw-
dziojnio przckraiziij^crm siię kulzką. u ktł»ie i-^rotnie. w bruku danych owył>h i sposobów,
byłyby ją przeknwzały. ('<'»ż np. liyłoby bardziej iiiedorzeeznem dla profana, jak usiłowa-
nie zmierzenia i zważenia gwiazd, odległych o mOiony milionów mil od niego? A)be
określenie w^bkośd światła, inb też przenoszenia się naszego układu słonecznego w Isifr-
runku gwiazdozbioru Herkulesa? A jednalc geometrya, trygonometrya i dynamika czy-
nią rozstrzygnięcie tych pytań możliwem*.*. <»Tak samo też ma .się rzecz z metafizyką.
Zagadnienia jej są niedost4.'pne i musz;^ po'/o>tać takitmi dla umysłów, ktt>re nie złdiią
.się do nich '?cił»żk!\ jł^łynie dostępną. Ale ścieżka taka istnieje i w>zv>tko złlfży ^d
wyboni jej pr/oz na-.-* Xa>tępnip wykazuje szczecółnwo. że we ws/,v-vtkich nauka- h
istnieje ' z\ nnik. pr/okra czający hczjiosr- ilnie dane do.swiadczenia, a oparty na \v\ w od,^' !ł
rozumowych, .„.feźeli możemy w niatomatyce rozprawiać się z transccndcnUiliło.>tciamł.
nie narażając przez to ścisłości naszych wywodów, to pozostaje pytanie, czyli w naukadi
innych, a nawot w metafizyce, nw może być, z równym datkiem, przyjętą ta sanA
cedura?*... «Materya i ruch, siła i przyczyna posiadają również swoje pierwiastki traM*
cendentabe, a odgraniczenie ich od znanych i poznawalnych pierwiaatków wchodil 4i
zakresu metafiigrki.* ,9pe1nilacya jeet tutaj konieczną, ale stanowi ona też czyunilc Skła-
dowy nauk empirycznych." ^T*owaźnym błędem j^t wyobrażać sobie, że duch pinMAifr',
wej nauki przeciwny jest ttpekulauji.** ,Dia poparcia obrony spekulacyjnego ĘĘfĘĘ/ilti
§ 5,a OBBONA MBTATOTKI
107
poelępowtiłia doeć jest spojraeć na praoe dw^h wysoce posytjwnych badaczy. Galilen>
»a i Newtona." Icb badania mają przeważnie rharakter teoretyczny, rzadko ki» dy od*
wohją do da^^Hadr/t iua, jakkolwiek wszędzie każą go się domyślai'. Pomiędzy nau-
k;imi -pijcyainemi i metafizyką nie napotykamy żadnej iniifj różnicy, prócz różnicy ^^to-
fnia i< li uoirólnini. !\rct«łfizykn jest „nauką zn^^ad n no-jidniejszych". a wskutek toirn
-kaiłla nauka posiada swą metafizykę'*. .,Tak pojmowana metafizyka zajnmje względem
oanki stanowisko podobne nieeo do tego, jakie algebra zajmuje względem arytmetyki
Fkaedoikifteiii algebr}- nie są ilości, lecs icb stosnnki. Podobnie tosś pnedmiotent nanki
pnwa ^awiak smysłowycfa, pnedmiotem metafizyld nie aą takie piswa, lecs prawo
piaw« lachnnek diiałań.*
Pog^^y powyisse stwierdza [jewes iicmenii przykładami z bistoryi nauk. dla te-
go też przeczytanie aważne całej tej rozprawy zalecić można szczeg-iUniej tym, którzy
i u naa ciągle }^7.fzp się zabawiąfą piytkiemi drwinkami z metafizyki, a mają jednak
pretensją do ^iiaukiiwosci".
Znakomity przynnlnik i myśliciel \\'nKi)T mówi nu >.tr. 4Hfl i nast. nowego wyda-
aia swych Wykładów o duhzy człowieka i zuńćrząt, wspomnianych już wyżej (jstr. 82),
j» metafiiyka zaspakaja ową rozumową potrzebę jedności (£iubeitsbediirfuis» der Yer*
nimft). która w wyoikaeh nauk szciogidlDwych zaspokojenia nie znąjdi^e. Kadto Wandt
«7kitaje bliźigt £e owo zadanie metafizyki, dążące do jednolitego poglądu na ostateczne
laaady byta, mnsi być uznane za natiAoice (es muas ais eino wissonschaftHche Anfgabe
aoerkannt werden).
Wśród licznych now.szycb prac traktujących o metafizyce. zasłu«,'u.jo na szczegól-
ną uwagę: Alfrep ForitLfiE. L'avenir de la meJaphymąue fotidce sur lerpeYienrc.
2-gie wyd. lS!łO. Autor pojmuje metafizykę ('•tr. J;ik<) -yiitezę ostatecznych wyników
p-sycbologii i kosmologii, a zatem podmiotowyi li i pr/.eduiitjtowycb c7vnnik'>\v \\ i(>(l/.y.
Z tego .stanowiska roztrząs^a w pierw.izej częaci stosunek metafizyki du nauki, a w dru-
giej do moralności Na obydw^h poladi broni przekonywająco znac^Konia roetafi^^ki,
fo^atrąje jej metodę i usiliąje wykazać wewnętrzną jedność podmiotowyi ii i przedmio-
towych czynników bytu w dotó zresztą cbwiejnem poji^ctu idtg^ będącyeb zarazem sUami
i<lee$«-forces>. Zob. też jogo prace: Uewiiubiowmne des idśes forces 18!K) i La psycho-
l'^ie des idSes-fwces, 2 tomy 1,883» QruntoiA-ną ru onę metafizy<znych pot:ląd<'>w te«ro au-
tom ogłosił Prof. Pawlicki w pmcy; Alfred Fouilleetineiie TJieorir der Ideenkrdfte
Jaki rozległy wpływ wywierają pojccja motafizyczno na wspcdczesne pr/yrodo-
inawstwo, a w szczególności na teorje hiołogi<'zne i fizyologiczne. o tom przekonywa do-
wodnie praca C. Hauptmasna: Die \fełnpht/nik der mode^rnen Ph(fsiolo(/ie IH\)'2.
U nas bronił umiejętnie metafizyki szczególniej M. Morawski, FUozoJia, str. 261
imsiMdwiw^rm względzie między innemi: ,,Wieltt autor6w w używaniu wyrazu meta-
ft^ka przy pomina próżnego chłopka, który, podsłyszaw8:gr u państwa albo w urzędzie jakieś
słowo uczone, popisuje się nim na cbybi trafi. Tymczasem metafizyka nie jest żadną tajemni-
ale poprosto umiąj^ością (^Iną o bycie samym w sobie, coby inaczej nazwać mo-
żna fflozofią przedmiotową, filozofią realną*... „Dziedzina jej nie jest pozaświatowa, ale
iwwszechna"... ,Pola luniejętnom przedmioto^vJ'ch, jako fi/.yki, chemti. fizyologii i t. p.
oie odrębne od pola metafizyki, ale aą podrzędne i zawarte w nioro jako szczegóły
w ogóle."
•Jeszł-ze hardziej przek»^uy wającc są dowody W. Lutosl-iwskiluu we wspomnia-
nej (str. 37) rozprawie; Metu/izyka w^półczema. Str. 357: „Jeśli chcemy zrozumieć
opór, na któiy zawszs, ł tem więcej jeszcze' n!ż dawniej, napotykała metafizyka, nie
mąjdsimny wytiomacmoia togo opora w argumentach, przytaczanych pracz pozytywiitów,
bo żadne ogólne aignmenta nie mogą dowieść niemożliwości lub zbytecsno^ nauki ist-
aiofącej. Gdyby jskiekolwiek ajrgumenta mogfy obalić część wywodćw jakiąj nauki, pnez
Digitlzed by Google
108
§ 5,3. OBRONA METAITIZTKI.
to wosztybj do treśri tej nauki i Haiiiej nauki łiy nio obaliły Lavo!sior. (lowfw]7'\r. h
teorya flogistonu jcsst fałszywą, nie tylko chemii nie obalił, ale rozwinął ją bardzo. Tak
samo Kant, gdy pr/oz swojii krytyko czystego rozumu znwzrzył prawie wszystkie po-
przedzające systematy metafizyczne, stwor/ył nie tylko sam nową metafizykę^ ale d«ł
ibadament dla ws^rstkich metaflzjkdw przyszłości*
m. Cechy znamienne filozofii
w porównaniu z naukami specyalnemi.
§ 6.
Dogmatyzm nauk niefUozo&csnycIi i specyaluacya
wiedzy.
Doniosłość cech znamieiinych filozofii, jakiemi są:
krytyczna samodzielność myśli i dątoość do ogólnego na
świat poglądu (§ 5), występuje najwyraźniej na jaw przy
ich porównaniu z naukami specyalnemi, różnemi pod tym
względem zasadniczo od filozofii.
Co do ostatecznych podstaw wiedzy, nauki specyabie
mają charakter dorjmatycztiy. Wszystkie ich badania opie-
rąją się na pewnych podmiotowych i przedmiotowycli, lo-
gicznych i metafizycznych przypuszczeniach, których one
same krytycznie wcale nie rozpatrują. Tradycya nauko-
wa, z całym zasobem swych wyrobionych sposobów bada-
nia, pojęć zasadniczych i poglądów, stanowi gotowy punkt
wyjścia i podstawę dla wszelkich nowych poszukiwań nar
uk specyalnych (§ 14). A chociaż każda nauka, jako
nauka, posiłkuje się krytyką, — bez krytyki bowiem nie
ma nauki, — to jednak krytycyzm nauk specyalnych różaii
się od krytycyzmu filozoficznego pod dwoma następująoe-
mi względami:
1) Nauki specyalno stosują krytykę wyłącznie tylko
do swych badań szczegółowych, ale nie do ogólnych za-
§ 6. DOOHATTZM NAUK 8PBCTAŁNTCB
109
sad i czynności poznawczych, przejmujących bezpośredni
utlział w tych badaniach szczegółowych;
2) Nauki specyalne poddają krytycznemu rozbiorowi
wyobrażenia^ pojęcia, poglądy, hipotezy, teorye, dotyczące
ich szczegółowego przedmiotu badania, ale nie roztrząsa-
ją krytycznie tych zasadniczych czy uników ogólnego po-
glądu na świat, ktx^re bezpośrednio wchodzą w skład ich
poglądów na dany przedmiot badania.
Pod jednym i drugim z powyższych względów nauki
specyalne nie mają charakteru samodzielnego, lecz o]>i(>
rają się zasadniczo na danych, zaczerpanych z postron-
nych źródeł. Te postronne źródła, z których nauki spe-
cyalne czerpią zasady podmiotowe i przedmiotowe, logi-
(zne i metafizyczne dla swych szczegółowych poglądów
na rzeczy, są następujące:
1) Zwykły tradycyjny lub panujący w danej chwili
pogląd na świat;
2) Urobione przez różne szkoły hlozoliczne poglądy
na zasady poznania i na zasadnicze czynniki bytu,
świata.
Z danemi. zaczerpanemi z tych źródeł, nauki spe-
cyalne łączą jeszcze:
B) Cały szereg przekazanych przez tradycyą naukową
pojęć zarówno co do specyalnych metod badania, jak i co
do zasadniczych czynników samego przedmiotu badania.
Przy tern zauważyć należy, że specyalińci, jako spe-
cyaUści, nie przechodząc na pole badań hiozohcznych, t.j.
nie stając się samodzielnymi filozoficznymi myśhcielami,
— nie znajdują zazwyczaj w swych badaniach specyal-
uych powodu do zastanowienia się nad genezą swych po-
jęć zasadniczych, lecz jednoczą ze sobą dane, zaczorpane
Z powyższych źródeł, bez bliższego rozbioru ich treści
i bez dbałości o ścisłą pomiędzy niemi zgodę.
Xa tym braku krytyki oduośni<* do swycłi podstaw
zasadniczych polega dogtmlyzm nauk specyalnych, w różni-
cy od krytycyzmu filozoficznego, rozbierającego, jak wi-
110
§ 6. DOGMAT YZM NAUK SPBCYAŁNYCH.
dzieliśmy (§ 5«1), ostateczne zasady wszelkich poglądów
na rzeczy.
Z dnigiej strony, co do przedmiotu i zakresu badań,
nauki specyalne nie mają na celu, jak tilozotia, ogólnego
na świat poglą4n (§ 5,2 ), lecz przeciwnie uwydatniają
dątoość do coraz większej Bpeą^aHMOt^ wieditif. Każda z nich
ma za przedmiot jedną tylko, szczegółową cząstkę bytw,
lub pewną grupę szczegółowych objawów bytu, zjawi.^k. |
Więc żadna z nich nie bada bytu, świata w ogóle i nie
może doprowadzić do ogólnego na świat poglądu. j
Nie wynika wprawdzie z tego, aby nauki specyalne '
nie dochodziły do żadiiycii uugoiniau, aby zgoła nie wy- "
twarzały pojęć i poglądów ogólnych. Ale ta czynność j
uogólniania w naukach specyahiych ograniczoną jest śd-
śle szczegółow^^m przedmiotem ich badania i dla tt go nie
obejmuje zbyt szerokiego zakresu wiedzy, a w każdym ra-
zie nie dotyczy wszystkich, dostępnych dla umysłu ludz-
kiego przedmiotów wiedzy, razem wziętych, — więc bytu,
świata, jako całości.
Nadto, główna tendcncya nauk specyaln3^ch skiei*o- ,
waną jest ku możliwie ścisłemu zbadaniu szczegółowych
danych, służących za podstawę dla ogólnego naukowego
poglądu na badany przedmiot, a nasuwających się uwa-
dze badacza, z postępem ])oszukiwań, w coraz większej
Uości i z coraz bogatszą treścią. Wskutek tej właśnie ,
tendencyi wytworzyły się w przeszłości i wytwarzają się |
ciągle jeszcze bez przerwy nowe nauki specyalne, z no- j
wemi szczegółowe] ni j^rzedimotami badania doprowadza- \
jącemi specyaiizacyą wiedzy do ostatecznych, możhwych j
dla umysłu ludzkiego granic (§ 4). {
Wobec tej specyalizacyi wiedzy, filozofia, ze swą dąż-
nością do ogólnego na świat poglądu (s> 5.2 ), reprezentu-
je ideę wewnętrznej jedności wiedzy ludzkiej i stanowi
i pod tym względem konieczne uzupełnienie nauk spe-
cyałnych.
Digitized by Coogle
§ 6»1. PODZIAŁ PRACT UMTSŁOWBJ.
111
1. JednoM nauki i podział praey nmystowąl.
Bliższe wyjaśnienie i uzasadnienie powyższego podziała nauk na
ff$tofiem€ i tpeeyatne jest zadaniem tak zwanej kUuifikaćyi naiiŁ,
b^ącej częścią systematycznej Encyklopedyi wiidsy hidzkief^ Ponie-
waż jednak dla należytego wyjaśnienia zasadniczych ]>oj(^ć o filo-
zofii opieramy się powyźi j na tym podziale i w dalszym ciągii na-
szych poszukiwań niejecbiokrotnie będziemy musieli go uwzględnić,
f)rzeto nic luużeiuy lutaj pominąć szeregu uwag, dotyczących lasad
tego podziału.
Wiedza ludzka, więc i luiuka, jako jej w\n'nz metodycznie usy-
stematyzowany i § 4,3.1 I, jest z istoty swojej jak byt, świat, bę-
dący jej przedmiotem, z nieskończoną nmogością swych objawów i zja-
wisk, jest w istocie swojej jednym (§ 4, 3 ; 5. '2 ). Jeżeli, pomimo to,
cały obszar wiedzy ludzkiej nie wyraża się w jednej nauce, lecz obej-
mnje wiele różnych nauk, to przyczyną tego faktu jest wyłącznie
ognuiiczonosó jednostkowego umysłu, który nie jest w stanie z nale-
żytą jasnością, ścisłością i dokładnością skupić w sobie całkowitej
treści wiedzy ludzkiej, dotyczącej tak ostatecznych zasad, jak i wszyst-
kich szczegółowych objawów bytu. Wskutek togo ji ilna w sobie na-
uka rozpadła się na wielką liczbę pojedynczych nauk, z których każ-
da ma za przedmiot ])ewną tylko stronę powszechnego bytu i pe\\nie
szczegółowe oiijawy jego i przrz to stajł^ się przystępniejszą dla pa-
mięci 1 iMtjt^t ii(»><ci jednostkowi •<j;() nmyshi.
Podział jednej nauki na wirlośr j)ojedynczych nauk jest w grun-
cie raeczy wynikiem podziału praci/ umysłowej, niezbędnej dla ])ozna-
nia świata i jego objawów, pomiędzy wielką liczbą pojedynczych uiny-
.slów. Każdy z nich, nie mogąc przyswoić sobie jednej, wszystko
obejmującej nauki i pracować nad jej postępem, skupia swą uwagę,
!*to<ru\Tiie do swych indywidualnych zdolności, na pewnych, ściśle
określonych przedmiotach wiedzy i przyczynia się w tym szczuplej-
szym zfjuesie do rozwoju pojedynczych konarów lub gałęzi wiedzy,
wyrastających z ogólnego pnia nauki (§ 4; 4,1,2).
Pbof. Pawlicki charakteryzuje ów podział i)ra( y umysłowej na
polu naukowem nader żywo, we wspomnianej wyżej i st r. 2i) > Lekcyi wstęp-
łuy w sposób następujący: „Duch ludzki, mówi on, niecierpliwy w doclio-
flzi-niu prawdj , ile razy stawa wobec nowej rzeczy, pyta się: czcm jest
ona'.' i niespokojnio sii^ krząta, póki uic wyiiajdzii' od j)(Avir(|/,i. Kzecz po-
jeilyucza takow.-j mu nic dos«tar(zy: powinien zcl^rar więcej do niej
|>o<iobnych, zebrać rodzaj cały, którego ona jest jednostką, a odrlzie-
laji^u różnice, zestawiając podobieństwa, zagłębić się w istotę rzeczy,
Digitized by GoOglc
112 § 6,1. PODZIAŁ PRACY UMYSŁOWEJ.
Żeby całkowicie ją wyczcrpiiąć. Jednakże iin dłużej pracuje, tern
więcej nasuwa się szczegółów, aż pod ich ci^żaroin upada. Wtedy,
nie mogąc im podołać, gdy już mniemał się blizkim celu, gdy już od- i
powiedź ómialą mial w pogotowin, zatrzymuje się z bojaźni, aby nie \
była medo8tateczn%, uionmą; wtedy to, masę ową szczegółów ros-
dzieliwszy, tylko ma2ą z niej cz%9tkę zachowuje, ażeby na około mq
rozpocząć na nowo pracę i gruntownie ją badając, prawdę asnałeść.
Tak z jednej ogobdejazej nauki powstaje nowa, rozmiarów nmiej^zjdi;
ciężar ])racy dźwigany przez jednego dzieli się między kilku, a gdy
nowe ]irace coraz więcej się wydzielają z obszam pierwszej, ogóliiiej-
szrj, rodzi się z pierwszej nauki kiika nowych, z których każda zu-
pciuej saiiiodzichiości się domaga."
Ten podział pracy przy poznawaniu wszechbytu i jpgo objawów
iiie niwtHzy jednak zasadniczej jedności nauki, a więc iiie powinien
też w badaczach osłabiać ż\ wei^o po( zut ia tej jedności, tego związku
pomiędzy wszystkicmi [łojodynczemi naukami, jako częściami składa- '
wemi jednej całości. Filozofia, jako nauka o ogóbiych zasadach wie> j
dzy, podmiotowych i przedmiotowych, mająca na celu wyjaśnienie
szczegółowych objawów bytu z punktu widzenia tych zasad ogólnych
(§ 4), podtrzymuje i rozwija to poczucie jedności wiedzy ludzkiej, we-
wnętrznej spójni pomiędzy wszystkiemi jej objawami.
Z tego określenia filozofii okazuje się też bezpośrednio, jaka
strona powszechnej wiedzy, jednej w sobie nauki, dostsla się w ndzia- |
le filozofii wskutek zastosowania powyższej zasady podziału pracy !
umysłowej.
Byt powszecluiy. świat, jako przedmiot wiedzy ludzkiej,
przedstawia się imiyslowi badawczemu z dwócli uderzająco róż-
nych stron : i
li jako niezmienny, stały, jednorodny, typowy, ze względu na |
swe czynniki ogólne, zasadnicze:
2) jako zmienny, niestały, różnorodny, jednostkowy (indywidu> ;
a1ny\ ze względu na swe szczegółowe objawy, zjawiska.
Pierwszą możemy nazwać stroną wewnętrzną, niewidsialną świala,
jego Utoią zasadniczą, jego tajemniczą tredeią, duBtą; droga przedsta-
wia się nam jako jego strona ztwnęlrtnaj występująca na jaw w nie-
skończonej liczbie szczegółowych ukształtować, czyli form ogólnego
bytu, jakby w jego widzialnem i dotykalnem cieli, (Zob. co w tym
względzie powiedziano już wyżej § 2,3, str. 58).
Badanie i poznanie każdej z tych stron powszeclinego bytu,
świata, obejmuje tak rozległe zadania, że dla ich należytego rozwią-
zania wytworzyły się właśnie z biegiem czasu owe dwie grupy nauk,
g których dotąd już niejeduukrotnie mówiUśmy, a luiuuowicie:
Digitized by Google
§ 6,1. PODZIAŁ PRACY UMYSŁOWEJ. 113
li naiiki ń\ozvń(■7^^^'. maji^ u charaktpr on;(')lny. zasadniczy, roz-
patrujące głównie czyuiiiki mezmienne, staie, jednorodne, tjpowe by-
tu, świata:
2i nauki specyalnc o cłuirakti^rze szczegó łownym, faktycznym,
i>ada]i|ee przedewszystkiem zmienne, różnorodne, jednostkowe objawy,
zjAwiaka bytu.
Zaasnacsone strony powszechnego bytu, wi^ i nauki, zajmujące
aą ich poznaniem, pomimo swej pozornej sprzeczności, nie wyłączają
nawzajem, lecz si^ przeciwnie uzapełniają. Czynniki bowiem
stale, niezmienne, jednorodne, typowe byta« bodące przedmiotem na-
nk filozoficznych, występują na jaw za pośrednictwem i wśród nie-
stałych, zmiennych, różnorodnych i jednostkowych objawów jego, ba-
danych przez nauM specyahie. W ten sposób pomiędzy naukami fi-
losoficznemi i specyalnemi nie ma iadnej zasadniczej przedwstawno-
9cL One łączą się organicznie i uzupełniają się nawzajem, jako części
jednej ]X)W9zechnej wiedzy, nauki. Nauki lilozofirzue badają jedność
w niuo»j^ości, całość w częściach, ogół w szczegółach; lur.iki specyalne
zas badaji^ nniogośr w jedności, części w całości, szczeg<')ły w og('ile.
Pierwsze mają za przedmiot najogóUiicjszc cz\'Tmiki zasathiiczc ])oziia-
nia i hvtn i ze stanowiska tych czynników ol)ja.śniają swial zjawisko-
wy: diugie rozpatrują przedewszystkiem ten ostatni i od niego ubli-
żają się stopniowo do czynników zasadniczych bytu w ogóle.
Głównym łącznikiem pomiędzy temi grupami nauk jest idea
prenir świata, oparta na stałości i jednostajności jego objawów. Okre-
ślenie tych praw w danym szczegółowym zakresie zjawisk stanowi
ostateczny cel wszelkiego ich badania przez nauki specyalne. Filozo-
fia zaś dąśy do wj/faimmUi i mi^tumienia tych faktycznie danych praw
na podstawie zasadniczych czynników świata. O takiej wewnętrznej
łącoiośd świadczą wyraźnie nauki przejściowe w jednej i drugiej gru-
pie. Nauki jUaioJU Mt&s^Óhuf^ (§ 2,a ) wstępują już zupelliie w zakres
świata zjawiskowego i jego praw i badają go z punktu wi-
dzenia jego czynników zasadniczych. Z dnigic^j strony najo^ókiiejsze
wśród nauk specyahiych, a przed innenii /nateinat>/ku. s|)i-(.» wadzą jąc
owe prawa świata zjawiskowego do [)ewnych na jogóhiiej-^zycii iurmuł,
u znoszą się j)od wieloma względami jak najbliżej do ostatecznych za-
sad tiiozotii i służą im za szczegółowe wyjaśnienie i rozwinięcie.
Słówko o klasy likaeyi nauk. Kwe^stya klasytikatyi czyli podziała na-
uk badną była przez wiela myślicieli. Stosownie do różnej tasady podsiahi podawano
i iWno, •peęyslnie przeptowsdsooe kUuyfika^e nsnk. Ponłewsi w dalssym ciągu nap
«qreb pomkiwań mówić będsiemy flicMgółowo i o atosanku filoaofii do innjeh nauk,
Digitized by Google
114
§ 6^1. KŁA8TFIKACTA NAUK.
pneto w celu iDformaęyjDym kor^stamy tn zo sposobności i podajemy w najogólniej-
szych zarysach wiadomość o typowych klasyfikacyaćh nauk, wynikłych z różnych zaaad
podaaahi. Typy te są nawt^pujące:
1) Klmijfihacyn nauk zfigadzie róż,i;iih :,iain"śn umysbi. Z tego ptmkte
widzenia, przyjmując trzy zasad liii zdolności: ii)>/sU/tie. urażliumć, aiczeg^hiiej zmysłóte
i pożądliwość czyli wolę, Platon i jogo zwoleuuicy rozdzielili wiedzę Indiką na: dyai€k<
tykę czyli późniejszą hyiki^. jizykę i etykę. — Bakon ppyjął za zaaadę fom^ Amta*
zyą i rwm i dzielił nauki na: hitlioryą (natnnlną i poUtycoiąX V*»^ IJlotofią.
D'AuciiBBBT zmienił tylko następstwo tych zdolnoki i doszedł do kliąyfikacyi : hhh>rya
(święta, polityczna, naturalna), filozofia (metafi^ka, teologia, nanka o człowieka, nauka
o płzyrod/.ie), jfoezya i sztlUei piąkm'.
Zob. Sextus EMprRicus, ^yfrfr.w* niałhenmticos, Lib. VII, 16. Opera t-d. Kał ri-
eius. 1842. Wspomina tu ton pi>;ir/. ^^recki 11-jro wieku po Ch., że pinlział nauk ni
logikę, fnykę i ettfke. wprowadzonym /tistal prze/. KaKNOivKATKf>A, ucznia Tlatona, na za-
sady.ie joduak i»ugląd.,w, wyj^łoszonycU przez Platona. — Baoon, De d^flifole (aoh.
wyżtu .str. lu), Lib. U, cap. 1, Lib. VI, cap, 2. — D'Ałbiibebt, EncydopOk, ou *-
etumnaire ramtm^ dea tcknceg, dea aris et mOiert 1761 i naat: Diaatra pr^^mmain,
2) KUuyftkacffa nauk na Aisodfie tcfr róinjfcH celów. Arystoteles dzielił iu»>
ki na: teoretyctne, mąjące na cela wi(Mlzę dla wiedzy (analityka, późniejsza logika, jako
nanka przygotowawcza, pierwsza filossofia, późniojj^za metafizyka z teologią, dalej mate-
matyka i łizykin: i,rnhtyc2ne, mająca na eolu dobrobyt r^zlowieka (etyka, polityka, ekonc^-
mika, retoryka, teuiya sztuki wojennej > i naroj<Z€i<- jiort/jrzn^ i;zyli wła.si iwie Udtiiuzm,
roaji^ec na lelu nie wiedz*,*, lerz umiejętność <zylł zręczność, są to .sztuki i rzemiosła.
Podział ten, z niektóretui zmianami, powtarza f*i»; u wielu późniejszych myśHcieli — Lo-
CKE ; fizyka czyli Uordyczne, pomanie przyrody (nauki pizyrodnicie) i etyte, jako nauka
praktyetna. Logikę uznąje Locke tylko jako semwtykę (od <n)|i.«U;iy =s anak = nankn
0 znakach), t. j. jako sztukę wytwanania znak6w technicznych czyli terminów i innieję-
tnośł' posiłkowania się niemi. W gruneio rzeczy przyjmiye tedy pow)'iszy podział Plato-
*na, tylko, że go łączy z podziałem Arystotelesa i opiera na różnych celtnh nauki
- Comte i Uais dzielą rtjwnioż wszystkie nauki na dwi<' \vif»lkie erupy' frfirff/rzKf^
czyli wła-ściwe uauUi, i praktyczne czyli sztuki. — Auiei \ k;tu>ki pisarz. Sh]kij>s lą^JJ
podział nauk i s/tuk w ten sposól* ; nauka nauk (rozdzielona na szereg aUtrakcyjnyiA
1 konkretnych nauk), azłnka nauk (właściwie logika, empiryczna, metafizyczna i synte-
tyczna) i nauka utuk (sztuki materyahłe, moralne i religijne).
Kob. ART8T0TCŁBS, iletopAj/MOs, Lib, IV, cap. 1; Elhica Nieam. Lib. I, cap. L
VI, 9. X, 10. ^ liOCKE, we wspomnianym (str. 11) Trakkuit o HmyHe iMdtkim, ka.
IV, rozdz. 21 : O iHHhiale nauk. - ( 'n%f tk, Kurs filozofii }K>zytyumąf, 2-ga lekcya. - Ał
Rain. Logic deducłiec and inductiir 1M71. (Przekład polski przez F. K, 187G), T. L
\V\st«.'p. aJł i nast. oraz dodatek do '1\ I-go.: Klatyfikacya nauk. — Ch. W. i:^iKŁoe,
Sęience of the science^ <tr. :łU2 i naft.
:i} Khfstnfikiuya nauk na ztuiadic tch metody. Leibnitz z tego stanuwLak*
dzieli nauki ua synktycznc i analityane, a zwolennik jego Ch. Wolff na cmpo yczne
(przyrodnicze i histoiyczne), rocyonolne (filozofia, teoretyczna i praktyczna) i iłoścMMsr
(matematyka). ~ Fft. Scrłbobriucbsr odr6żnia nauki empirifetne, migące za pne^ttist
to, co istnieje (.fizyka w szerokiem znaczenia tego słowa) od ępehdaeióntfAt natną^ą-
cych to, 00 powinno być (etyka, wogóle nauki moralne). Ogdlne zasady tych unit
obejmi\)i| logika i matematyka; ogólne zaś wnioski wyprowadza t nich fiJo:"fi>i. -- Kia-
syfikacyą nauk na za^^adzio uiotmly doprowadza do osta^łH-zności L. Bocrdeac, który
rozn.'tżuia sie<hu ineto<i i na knżicj ^ipiera o-<>bni\ nauk*;. Tc zas są* indukci/a ilo^ikhh
dedukcya ^matematyka), ot^serwacya (dynamika), eksperyment (^tizykaj, tntr^racya c*«-
Digitized by Google
§ 6yl. KŁA6TFIKACYA NAUK.
115
ttittiM (dtemia), poHknumk (morfołogia), honeksya {piakmologh). i*róoz togo każda
s tych otok ioommIa si^ oa dwie caęńci stosownie do MstosowaniB metody analityczne)
Zob. Leibnitz, Nowy traktat (zob. wjżoj $tr. 11), T. I, str. 568 i nast. — Ce.
WuLKP, W dziele wspomnianem na str. 11, Wstęp. Discursus pradminaris, Cap. I:
Jh friplid CiMjnitioiic humana. — Sł;HLEiERMACK£R, DUilektiky herausgeg. von Jonas
16S^. — L. BouBDEAU, Theorie des scienceff. 2 tomy. 1882.
4) Kltiayjikacya nauk na zitsadzit ich przedmiotu. Zasad*.' i*i uwzgh.diiiono do-
piero z końcem zeszłego witku. Na Łtj iuisadzio dzieli Kant nauki na: matematyką,
Uiajj^ą za przedmiot zasady zmysłowego popludu na rzeczy (Anschauung der .Similich-
t. j- wyobraieDia pnestneni i czasu ; pi zyrodoznawstwo, badąjące przedmioty do-
jiriidciiema (£r&hrtuig) i metafizykę, ros^atngącą transcendentalne przedmiot wiedzy.
— FroetBąy podaial s tego stanowiska podąją: angielski prawnik Bkntuam i tizjk fran-
eiuki AnpftnK. Ma|ąc na okn różnic*.' między inatt^ryą i dudieiii, ciałem i duszą dzielą
oni nauki na dwie główne crupy, któro Bentliam objął w nazu-ach : mmatołoyii {od
'u>H5 =• ciało i Jwó^OC = nauka) i pimnnnfohyii (od TZVźb^i.1 = duch), Anipł-rc zaś:
h^mtAiM/ti {od "/.o'3aoę — swiai> i noiłl<>;/ii i,ud voóę = iiinv'-li. W il;il>zt'iii zas prze-
prowadzeniu swej klu.^ytikiioyi obaj ulegają uaciągaueuiu lonnalizinowi, ruzchodząccmu
się z faktycznym stanem oauk. ~- Fizyk N. Arkoth wprowadza podział nauk na: hm-
łr^, mając© za prasedmiot rzeczy (astronomia, geografia, mineralogia z geologią, nauka
0 isMach ^wych wraz z człowiekiem pod względem lizycznym i nauka o cztowiekn pod
wigligdem historycznym) i abstrakcyjne, mające za przedmiot fenomena, zjawiska (jent to
tilonAa, do której xalii'Zone są tizyka czyli filozofia przyrody, chemia, biologia czyli tizyo-
logia i nauka o du:szy z psychologią, otyką, ekonomią i teologią). Do tych nauk dodaje
Amotb -•■/riiki i nmiejctnośi i farts or deviees), polc^rijąi e na praktycznein zastosowaniu
oaiik (j)r,i' iii.al apiicatiou^j. Hegel dzwYi lilozutią, ku»rą utożsamia z nauką, nn ■ lo</i-
if. filozofią przyrody i fHozopą dudia. — WspulczcMiy myśliciel E. UOhkinu luz-rużiiia
trey grupy nauk; logiką i matenuiłykę^ mające za przedmiot najogólniejsze prawa bytu;
MwIN pirtyrodmcUf badające zjawiska przyrody, i nareszcie nauki o człowieka i jego
wytirorach; do tych nauk zalicza i filozofią^ jako naukę o życiu człowieka i środkach
pouiia rzeczy. — Podobny podział podąje L. Liann: naulu matenuttyczne (liczba
1 kształt), fizyczne (zjawi-ka jirzyrody martwej i żywej) i moralne (człowiek i jego dzia-
ialnoś*!). — Klasyfikacyą Ampere a wznawia w ostatnich czasach E. Rabiek, kt<'>ry dzie-
li aauki na: knsttnoloyiczne (matematyka, mechanika, astronoini,!. nauki tizy</,nc i ł<io-
lojiozneł i unohjgiczne (i>syrh()li)<:iiv, polityka, historya). I )<» nii h }mv,\ hit/.a jilnznfią,
fiująca za. przedmiot konieczny związek (union nćcoiisaire) pomi»;dzy psychologią i wit-
^yką,
Zob. Kant, Kri6k der mnew yemunfi^ Wstęp. Bozdz. V. Kritik der Ur^
Mi&ra/}, Wstęp. 1. O podzkde fihzofii. OrundUgung der Mełaj^yeik der Sitten^
Plzedmowa. — Jbrimt Bbmtham, An essay on nomendature and cUunfieaiiont w jego
fhrrjfUmiałia, 1810, str. 99 i nast Na str. 172 i nast.: Nowi/ szkic cncyklop^lyczny.
~ A. M. Ampi^ke. Ensai sur la phUosoj^Ue de$ Sciences oi* exposition aualitii/uc (Vune
damficution nałurelle de tontcn Icm convmssanceH humiiines. T. I. T. II.
— Nkjl Arnoth, Element^ of phynicH or naturdl philosophy Im!"*. W yd. 7-me Al.
liaina 1h70, Wst^^p. (iłowuie zas: A nurccy of huiuan proyress. U,aar<Ls Uiyher cicili-
*atwn. \\y<]. L'-gio 18<i2, .str. 48: Tablica a-i^dzy ludzkirj. — Heuel w Encyklopcdyi
wk filozoficznych. — £. DChbinu, Logik und Wiseenscha/hlekre 1878, oraz mtęp do
jego Kurfu filozofii, wspomnianego w>'żej na str. 16. — Louis Lunn, La Logigue 1881.
iPneklad pol«dd 1886), Ks. II, rozdz. 1 : F4tdział nauk, — Ełib Kabibk we wspomnisz
b/c^ (str. 4A) Lekey€tch o fiozafii^ T. 1, Htr. O i nast.
Digitized by Google
] 1 6 § 6,1. RŁASTFIKACTA NAUK.
5) KloBf^Siaeifa fuuik na Kosadtk Molehtoki jednffth nauk od druffkk m pomim
ie^ wi^iuę lub mni^»eęj hon^ikaeyi. Zasadę tę wprowadzi! A. CoMTt. Wodhigr ^
go jodne nauki mąfą charakter sacseg^łowy, konkretny o treści /łożonej, skomplikowa-
nej, inno natomiast są hardziej og^ólno, abstrakcyjne z tn ś.-ią o wiele prostszą, jednoro-
dną. Pierwsze zależą od drugich, gdyż trość tyi-h ostatnich wchodzi w skład tamtych.
Z tegu stanowinka dzieli Conłtf* natikł teoretyczne na abstraknijm i konkretne i stan
się na tej zasadzie prztłdstawic hierarcliin nauk. wykazującą zależiiOM;- je<lnyrłi o<i dro-
gich. Na czele abstrakcyjnych stawia łtuiteMait^kę, mającą za przedmiot najogulniejsite.
nąjprofltflse, wsiędzie powtarzające sit^' pmwa ąfawisk; po niej następuje ^ize^eg odfts
bardaej złożonych, konkretnjreh nauk, a miaDowide: oMbronomia^ /byAo* chemia, Wahyia
i toeyahaJUtyka cąyli «oęyoloyta. Odmianę i aarasem wsapelnieiuo kUwyfikacTi Oom-
te'a pnedstawia Hkbbbbt Spenceu Ilozr«')źnia im nąjprzód dwie grupy nauk. Jedne
mają za przedmiot samo tylko stosunki pomit^dzy zjawiskami, wiłjc ich bcztrcśi i()wc fW-
my fcmpty fonns), — są to nauki abnirdkcyjne. do których należjt loo^ika i niatenłutyka.
Di ugii grupa nauk bada nie stosunki mi«jdzy zjawiskami, lecz same zjtncii>ka. Do nich
.Spencer zalicza uujprz-ód nauki, mające za przedmiot smady czyli pierwiastki zjawisk,
są to nauki abstrakcyjno-konkrełne : mechanika, fizyka, chemia i t. p., a nastt^pnie nauki,
badające połączenia zjawisk, są to nauki konktetm: astronomia, geologiaf biologia, psy*
ekologia} socyologia i inne. Baim dsieli teorotiycDie nauki na abHrahąióne cąyli mad-
nicBo, ftmdamentalne (logika, matematyka, mechanika, fi^ka, chemia, bblogia i psyche*
logia), i konkretne (astronomia, meteorologia, minerak^a. geologia, geografia, botanika,
zoologia, dalej socyologia, filologia i inne). — W tym duchu czeski myśliciel Tb. Maka-
ryk '/alif-zn do abstrakcyjnych nniik r nrytmctyki;. TM<'«'hnnikę (z tiz^-ką i chemią), liiolo-
gią, psyrtiologią y/. socyologią), j»;zykoznawstwo, estetykę i abstrakcyjną logik<;; do kt>iir
krełnyck zaś: gcometryą, astronomią (z kosmografią i kosmologią), botanikę i zoologią,
konkretną psychologią ^z etnologią, polityką, ekonomią i his tory ą). historyą języka (gra-
nuitykę), teoryą sztuk i konkretną logikę, jako klasyfikacyą i organizacyą nauk. De
WfłzyHtlcich tych nank dodąje fibuu^ jako tcienUa generalia*
jSob. A. CoMTE, Kure /UoMofii pogy^fwnĄ^, T. I, lekcya druga. — Hbbbbrt Spbs*
CKE W przytoczonych wyżej (str. 15) roaprawach O początku i IdMyfihacyi nauk. — Al.
Bajs. zob. wyżej str. 114. — Th. Masaryk. Vernuch fm<r conarłett Logik (Claf»ifica-
tion tr,}d Orgamsation der Wif<senschafłen). 1887, str. 1 ł. Na 8tr. 67 i nasL tą) Logikk
zasługuje na szi /..•./., in^ ii\vai:v kn tykfł klasyfikncyi ('omt<; a.
6) Klasypkiicya nauk n<i zajio^Uie różnego punktu widzenia przy badaunt rze-
czy. Jostto najnowsza zasada, zastosowana przez W. Wundta. Dzieli on na tej zas&>
dzie nauki pnedewazystldcm na dwa wielkie działy: na systemat nauk specyalnycK ns-
patrHiącycb zjawiska t punktu widzenia faktycznych daitycft, i na systemat nonIrjSIoM-
Juxnych, roacpatn^ących tę samą trość z punktu widzenia ostatecznych eaead cscynności
poznawczych umysłu. NmiJń ąpeeyaine rozpadąją się według Wundta na formalne^ jfO»>
patn\jąco zjawiska tylko z punktu widzrnna i< h tbriny (matematyka) i na realne czyli
rmpirifrznr. rozp-i^trujące zjawiska z punktu widzenia łormy i treści zarazem. Do tvrh
ost\tiiii li n:ili ż;\ 1. Nauki przyrodnicze: a) nauki o procesach przyrody (Naturvor-
giiuyci; «lvuatiiika. ii/yka i i lictnia: b) nauki o iir/tMiitiiota-h przyrody (Natuigcgeii*
stiindc); astronomia, guugrłiti i i nauki o pr/edmiutacb ziem^kicłi (irdische Objectej, jako
to: mineralogia, botiinika, zoologia i t. p.: c) nauki o przyrodzony, h procesach w prte4fc»
miotach przyrody (ym den Natnnrorgangon an den NaturgegenstKnden): a) fiąfln
i chemia konkretnych dat przyrody (astrofizyka, geofizyka, fizyka i chemia minerałów, *•
zyka i chemia organizmów czyłi fizyologia); historyą rozwoju konkretnych cial piły-
rod) kosmologia, geologia, łustorya roawoju orLMuizmów). 2. Nauki o duchu (Qeirte»*
wi48eu.<)cbaften): a) nauki u procesach umysłowych (psychologia, indywkiu&Ina, imkmĘ^
uiyiii^ed by Google
§ 6,1. KLASYFIKACYA NAUK.
117
I narodów. psv«'hotłzyk»i, aii{rt»pologria. etnologia^, h) nauki o wytwora«'h ducha ifilolo-
gia, ekonomia, polityka, prawoznawstwo, teologia, toorya pojedynczych sztuk, metodolo-
gii nauk spocyalnycb); c) nauki o rcowoju w3rtwor6w dacha: Ot) bistoTya pownech-
oa (biogialia, histaiya narodów, histoiya Indskości); ^) bistorya gospodarstwa narodo-
v(fo, piwwa, religii, sztok i naok specyalojrdi. W BffBłenuicie fiheofii rosrdźnia Wundt
pnedewMorstkiflin dwie Daniu sasadniczo: naukę o pognaniu i naukę o za»a(Uich czyli
prynn/piarh. Do pierwszej należą: formalna nauka o poTinaniu c/yli formalna lofjika,
i ra^M aauk;i o poznaniu, obejmująca histnryą rozwoju puznaiiia ' zyli ()t;*>Iną hi^toryą
naok i rozwój log^iciuiy jioznania czyli teł)ryi\ poznania. Nauka za-- o zusuduh zawiera
w sobie: ogólną nauk** o ^a^adaoh czyli uietatizyk*; i szczegółową nauki, o /^i^udach, do
kiAn^ należą: a) filozofia przyrody (ogólna filozofia przyrody, ogólna kosmologia i ogól-
na libkipa); b) filoiofia docba c^li psychologia filozoficzna, filozofia szczegółowych wy-
twDPów ducha (etgrka i filozofia prawa, estetyka, filozofia religii), teoiya rozwojo amyslO'
v«go ludzkości czyli filozofia histoiyŁ
Zob. W. Wundt, UAer die Einłheilung der Wissetischaftoh w tomie Y-tym wy-
iiwany. h przez nie^-o PhUoaophische Słudien. zeszyt I, 1888. Poniwnaj z teni tom drugi
'■v'o l.cKjiki i MeUtodenlehre 1883, wy d. "i-cric We wspomnianym wyżpj i<tr. IH)
Sy^kmacie filozofii, str. H i nast. w rozdziało Rdiijia i fUozofin. Wundt zazuarza wyra/--
aie saniodiioiae znaczenie tmukowej teologii wśnid nauk specyalnycii, kt^irej w powyższej
Ussyfikat^yi nie uwzględnił jeszcze należycie.
W naesej literatom zatdngują, o Ile wiem, na uwagę w kwestyi klasyflkacyi
ssak gkSwnie następujące piaoe.
Włoj>be we wsponiniaaem już (str. 20) dziele O naukatk wymedlon^ traktuje
^ pierwszym rozdziale o iHocie i podziale nauk. Powcdywując aii^ na anglika Etułiha
•'hahbersa if 1740), autora dzieła: Cydopaedia, or unwersal diciionary of arts and
sct€fwe^^, '2 tomy 172H. Włodek dzieli poznanie czyli nauki x\9, przyrodzone \ f^zhiczne i-zy-
li ieymyśłove. Przyrodzone są znowu; zmyślne, t. j. na zmysłach oj)arro v'ueteoroiogta,
geologia, hyilroloiria. Iiotanika. zoo]o<:ia i t, p.) i tni/slne, zawinie tnl tiiy>li i władzy du-
<z^. Do ostatnich należą; 1> nauka przyrodzenia i^lizyka i liiozofiai, 2) nauka prócz-
przy rodzona (metafizyka), 3) nauka liczby, miary, wagi i porządku rzeczy (arytmetyka
ttjń liczhiarstwo, geometiya t j. zianomierstwo, barometrya czyli wagumiejętność i t. p.),
4> nauka obycząjów i wiaiy, o fiogu i boskich rzeczach (teologia, liturgia, etyka, poli-
tyka i t. p.). Nauki sztueatB dzielą się znowu na wewn^nme (logika) i zeum^rzney któ-
re są albo rze^^nemi, odnoszącemi ^ię do rzeczy (chemia, optyka, fonika, kosnioprafla,
i^tronomia i t. p.), albo slownemi, które się koto mowy bawią (gramatyka, dyalektyka,
retoryka, poetyka).
DroKiazłrow;i kla-^ytikarya. nauk rozwinął na^ti.pnic 'rhKMOWSKi w ^wyiii Fanłeo-
iMf. Główne działy tej kkisytikacyi wymieniono już wyżej str. 2/"). Znaczniejsze pod-
tótły ną następujące. W zakresie kdogii: I) propedeutyka teologiczna (metafizyka
^^nęte, logika śwk;t<i, polityka święta), 2) teologia właściwa (teoretyczna, praktyczna
i Ustoryczna). JKoiMOpea rozpada się na: 1) stereognostykę (o treści świata): em-
pirya (nauki pn^yiodzone, lekarskie, prawne), ępehdaeya (metafizyka, psychologia, an-
tropologia), humanistyka (socyalistyka, polityka, hi forya i : 2} morfozyki,' (o formie
świata): matematyka, logika, estetyka; 3) etyk*; (o istocie świata). Główne czę*
XI fUazofii, jako trzeciego działu panteonu wiedzy według Trentowakiego, wymieniliśmy
JUŻ wyżej.
Wspomnie** tn także należy n Wo.k ik* ha .f ASTR7ĘB0wsKiKon S>/słemi€ nauki ży-
czyli filozofii ałoiciayiskuj 1S73. przcd^^Ławionym na jednej wielkiej tablicy. Nauki
illBOWtą tyOco małą czą.stk(.' tego systematu świata i podzielone isą na trzy główne dzia-
^: o Bogn (teonomia), o świecie (kosmonomia) i o cztowieku (antroponomia).
118
§ 6,1. KLASYfl&ACrA NAUK.
.1. OtHOHOWU Z ziłjTijii jf ->ir k\v*-<ry;\ kl;łs\ fikaryi uauk we Wstępie do filozofii ;/.>-
zytytcnej, str. 65 i nast. lioziw.uia oii nauki szczigółotce, faktyczne od ogóinydt, roz«-
moirych. Do tjA oetatnich zalicsa matouatykp i filozofią. Szczegółowe zaś dzieli na
csEteiy grapy: 1) SBijmujące naturą martwą, 2) naturą or^niczną ze względu aa
jej igawifllca mateiyaliie, 8) naturą oigamcmą ze względu na jej zjawiska dadiewe»
4) tąż naturą ze względu na jej ąjawiska społeczne. Każda z tjcb grup obejmiąje na*
nki teoretyczno i stosowane i rozpada Hi<^ na liczny szereg szczegółowych nauk.
W ostatnich c7n«iacli znany mafcMiiityk S. Dickrtetn og-łosił praco: O n'tj7rorr«:y(h
l)rńh<tih kJdsiffihdrjfi tKink (Atciiriim 1^<S!». T. 1. 259-277). w której roztr/:ą>a iM>.i:LDe
pr/f/. Diihringaj Wundta, Makaryka i innych podziały nauk (zob. wyżej str. 115
Do powyższycli, tak różnorodnycli prób klasyfikacji nauk, dodamy ta klika uwag
w cola wyjaśnienia naszego na tę kwestyą poglądu.
Pisedewtt^tkiem sądzimy, ze dla lacyonalnąj i zarazem natorahii^ Uasyfika^
nauk należy pm-jąć za punkt wyjścia dany faktyczny stan ich rozwoju, a dla powzi*,*-
tej z gór>' doktrynerskiej zajady ni» A yfn arzać nowydl, nieł.stniejącycli nauk, ani też nie
ujsiiwać z klas,>-fik.iryi fakicli, kt/ire /,doii\ły sobif ^amodziolne .stanowisko wsr''>d inny^li.
Jak i)rzyrodnik w kla^yrikacyi iiriiifraluw'. roślin, zwiorzat i i. p. nie powinien ntówić
0 rzł-i ZHfh nie stwor/onych, ani t*>ż pomija<- dla swycli o.sula-tycli predylekcyj roaluie da-
nych wytwurów przyrody, tak też zadaniem k!as>iikacyi nauk nie jest pnedstawicuie ja-
kiegoś idealnego całokształtu wiedzy, naciągającego taktyczne dane pod jakiś alntrzk*
cyjuy szemat, lecz przedstawienie poglądu, o ile można natnralnągo, prostego i jasn^^
na szczegfilowe ^we organizmy naukowo, wydane na świat przez rozwój nmyislowy
człowieka.
Z tego stanowiska razi nas praedewszystkieni w wi«;k9Zości powyższych Idasyfikacyj
poininir;cic ztipehic nanh teologicznych, dotyrzi^cych lioga. jako samoilziclnego przedmiotu
wiodzy ludzkiej, ri-zypu.szcznni, że kn tyczny [nifjlrid na to nauki może doprowadzić do
pr/.ektinani.i. że nie odpowindaj^ onr Nrj-lcmu i)ojV'ciii nauki, ponieważ opicrai;i har-
dziej na wierze, aniżeli na triulzy. Ale tuki .-.ąJ krytyczny nie daje nam prawa wyklu-
czać ty cli nauk z klasyfikacyi. gdyż one Istnieją, żyją, rozw^ają Hifi i mają bogatą blatIK
lyą; więc niezależnie od naszego sądu o nich ząjmi^ją &ktycznie pewne miejsce w dsio-
jacb naukowości. ])óg jest takim samym przedmiotem wied!qr ludzkiej, jak świat i crio-
wiek. O tym pnedmiode wytworzyły się tak samo szeregi mniej lub wii.>oej uzasadiuo-
nycli pojęć, jak o 8wie< io i (Człowieku, a pojęcia te rozwiały się także i piiybierały rt^w-
nieź form(.' nauki wskut«k odpowiedniego metodyc/nep-o usystematyzowania ich treści
(zoł>. nadto s? 4-3.). Strr^cenie nank teolosriczuycb z tego dziąjowego ich stauowiiika jest
objawem samowoli. nirziMn nie uprawnionej.
Takąż samowoli;, w iuiie doktrynerskich zasail, napotykamy w wielu klasyfikacyaeb
odnośnie do naitk filozoficznych, W niektórych klasyfikacyach pominięto jo zupe&ie bas
najuiuiej.^zej zasady, w innych rozerwano gwałtownie ich wewnętrzną spójność i dl* go-
towego szemata podpoiządkowano je w odosobnieniu pod różnorodne rubiyld. l^inoi^
sem nauki filozi^czne, niewyiączając m6tafiz3'ki, niezależnie od naszego pogMu na nie.
stanowią w dziejach umy.słowości pewien samodzielny całokształt naukowy, który lii
w tej swojej dziejowej formie uwzględnionym byr winien w klasyfikacyi nauk.
Neidto, każdy, z powyższych typów klasyfikacyi wykazuje pewn;\ wadliwo^
wskutek «7ematye7ne{ro za.stosowania jedno -stronnej zfi«ady. T tak. klasyfikacya riatoii4
1 Jiakoua nic uwzglł.Uuia należycie przeduiiotowoj różnicy pomiędzy naukami. Aiystote*
les, Locke i ich zwolennicy zapominają, żo nauka z i.'^toty swojej ma na celo prans^
jest Uoretyctną^ a zatem nie można właściwie mówić o naukach imiktycznychy lecz ff/tm
o zaslosowanfw nauki do praktycznych celów życia. Podziid według mn^^ nie jatlnMfr
i 110).
Digitized by d
§ 6,1. KLASrnKACYA NAUK.
119
^\yv.\ ponifważ każd.i natika posiłkuje sin wi^zelkioini mużiiwmiii int*todoloci< /iiemi srod-
k»ml intiukeyą i dedukoyą, anaiLńą i syntezą, a .<zcze«,'ólniej dosuHadczeniem i lAM/icznem
ronKmwamm (§ 4,3). Zaznaczone pmby klai^yfikacyi nfttik na, zasadzie kh przedmiotu
m nwiględttiąją mowu Mta, źe jeden i ten sam praedmiot rozpatrywany bywa
cipłto praez różne nauki, jedynie z rdźnege stanewbka. Tak np. filozofia szczegółowa
s jednej strony, a nauki specjalne z drugiej, mają za praedmiot cały świat, wszechbyt,
z tą jednak różnicą, że pierwsza rozpatruje świat ze dtanonnska jego czynników zasad-
niczych, podczas gdy reszta nauk ogranicza poglądem na jego ohjawy. Dalej rotrito,
Sp«i<^er ł ich zwol**nnify mylą sądząr. że r«'iżny stopień ah'<trak' vfTio.'sci stanowi
-adoK-iią niźnin* iiiie.'dzy naukami i ż»' w ol:i>]{- i^tniejt) by/.vviigl<^dua zalożno.śc jodiijł^h
nsiik od drugicb, realna puiuii^dzy memi hierarchia. W istocie bowiem, nauka jest jo-
ds%, jeet całością, wynikającą z wewnętnnej organicznej spujni wszystkieb pojedynczych
nauk. Ws^atide nawząjem (dę wspierąją i znąjdują się w stosunku wg^emnąf gaUiwh
id i żadna z nich nie jest ani pierwsz%.aoi ostatnią. Jak filolog nie zdecyduje się
poiriedzieć, co jest ważniojszem dla żywego organizmn: ezy systemat nerwowy, jedno-
•ijąoy w sobie i n^twnoważący wszystkie funkcye jego, czy też przyrządy oddychania,
obietni krwi, trawienia i t. d., odżywiajr^c-e systemat nerwowy; podnhnifż n\n mr\ powo-
da v^ff.ztzynać .spom o pierwszeństwo niił.'dzy naukami. Nie potrzebnie trż Wundt dowodzi,
że na (wle systcmatu nauk pastawić należy nic filozofią, lecz nauki spr^ijalne. Kwo-
&tya nie na tern polega, czy pierwsze stanowisko w tej doktrynerskiej hierarchii należy
tąj lab owi^ nauce, tym lub owjm gałęziom wiedzy, filozoficznym czy npecyaln^iu,
lecz na tern, aby ws^tkie organicznie ze sobą się łączyły, harmonijnie się uzupetntely,
tweiząc jedną, prawidłowo funkcyonająeą ćywą ctdosć.
Na podstawie tych uwag krjrtycznycb, oraz dla wzgh.^dów praktycznych, które juz
powyżej w podobnej kwestyi postawiliśmy po nad względy doktrynerskie (§ 2,«, str. 53
i na.«t.). przyjmujemy podział nauk przedewszystkiem na dwie »rłówne grupy: nauki fi-
hznficznf i <*iyfcyn1ne. Podział ten jł*st wynikiem dziejowego rozwnjti wirdzy ludzkiej,
przedstawia ^ił,' jako lakt historyczny (i? 4: 4, i > : jop-o tporetyrziir zas uza>a(liiioiiuo
podaliśmy powyżej (§ 6, i j. W naukach filozoliczuyi li roiirużuilisuiy także już powyżtg
i§ 2,1) dwie główne czyści: filozofią giuadmcxą czyli fundamentalną iJHozofią szczajóło^
Mf. Do pierwasąi zaliogrliśmy: filozofią filozofii, teoiyą poznania czyli logikę i metafizy-
kę. Podział fikiofii szczegółowej moró być odpowiecie uzasadnionym tylko w enęyAio-
patyi mmk Jtlozojicznych ; tutąj odprowadziłby nas zl)yt daleko od na-zcLo bezpośrednie^
go zadania. Vo się zaś t^esy klasyfilcacyi nauk ąpecffO^Kych, to nie wdając się w szcze-
ir%, powiemy tylko, że najprostszym i najnatiiralTiifj-zym wydaje się nauj podział ich
na trz\* srrupy za^adni^ze ^^tosownie do trzech ulównych przedmiot/>w wicd-zy ludzkiej:
1) nauki przyro<h)iczr (|)r/vroda, natura, swiat zmysłowy), 2) hmnanitarm czyli ay\-
iropdogiczne (homo. av\>po>zo':. c^uwiekj i Z) teologiczne (thóc, Bóg;. Zob. str. 86 i nast.
Dla tych .<<amych wzglt^duw, które nas skłoniły do poddi^ wszystkich nauk na
tloioficme t specyalne, a filozoficznych na zasadnicze i szcz^ótowe, wyróżnić należy
ir każdej z powyższych gmp nauk specyabych przedewszystkiem ich część og&mą, m-
mdnkt(§f łączącą bezpośrednio idi specyalne badania z filczofią. T^ą część ogi>lną, za-
sadniczą w zakresie nauk pnif/radmczych stanowią naul^ mafmatyczne. Ozęść zasadni-
czą nauk kum€trUtamych tworzą psychologia empirifczfut wraz z antropologią i etnogmjią,
na których się opierają w^^zystkie nauki historyczne i społeczne, wchodzące w skład hu-
riianitamych. Nareszcie cz»,>sc zasadniczą nauk tcflof/icziD^rh stanowi }ii.sfnri/a rfUffii, któ-
ra jest punktem wyjsłia dla wszolkiej naukowo traktowanej teoloi/ii. Nad dalszą kla-
^'yfikacyą nauk specyalnych już się obecnie zastanawiać nio będziomy; powiemy w tym
względzie tylko, że kla.syiikacya Wnndta, przy zaznaczonych tu drobnych uzupełnieniach,
dokładnością i prostotą awąją zbliża się, wedhig naszego zdania, nąibardziąj do prawdy.
Digitized by C
120 S 6,2. OGÓŁ, SZCZEGÓŁ, PHAWO.
2. Pojęcia og^a, szcsegdla i prawa* aważAne jako auiaada
podstetn nauk na fllosollcine i speoyaiiie.
Odróżniając jiowy^ej filozofią, jako naukę o OiłolnKich zasada < h po
znania i bytu, od imiik specł/alnych^ mających za [irzodmiot szezegoitnre
objawy świata, zaznaczyliśmy, że p;ł(')wnyin łącznikiem pomiędzy temij
dwiema p^ipami nank jt'st idea pr<i}v świata f§ l Idea ta łąozy:
tedy ze sobą ogólne i szczegółowe czyimiki bytu, jako przedmiotu filo-
zofii, i wspólnie z temi czynnikami doioaga 8i^ bliższego wyjaśnienia.
Przez termin ogól^ ogóbny, rozumiemy ooś, co w sobie obejmoje
mnogość innych czynników, nazywanych ^Moug^mi. To objęcie szcze-
gółów przez ogół opiera się zawsze na pewnej jednorodnej tr^i,
wchodzącej w skład danego szerega szczegółów, a stanowiącej właśnie
czynnik ogólny w tych szczegółach. Z tego wynika, że ogół oanacza
czynnik jednorodny, stały, niezmienny, zawsze powtarzający się w pe-
wnych szczegółowych momentach, które znowu tylko o tyle ze sobą
się łączą, jednoczą, wzajemnie się nznpełniają, o ile posiadają pewną
treść wspólną, a zatem o^<')lną. Szczep^ół bez takiego czynnika og(!»l-
nego byłby ezemś odrt^bnem, bezwzgl^^dnie orjginaluem, jednostko-
wem, pozbawiuuem wszi Ikiej wspólnośc i z innemi 8zczcf:;ólami, nie iia-
leźącem do żadnej całości, więc óderwaneni od związku z całym po-
zostałym światem. Takich szczegółów naturalnie nie ma ani w zakr* -
sie na??zej myśli, ani w rzeczywistości. Wszelka myśl, choćby najbar-
dziej wyodrębniona co do swej treści szczegółowej, ma zawsze coś
wspólnego z innemi myślami; podobnie i wszelki byt szczegółowy,
choćby najbardziej jednostkowy, oryginalny,- indywiduahiy posiada
z natury rzeczy zawsze pewno własności, które wykazują jego podo-
bieństwo do innych szczegółów i zwii^ek z nimi. Więc nic ma szcze-
gółu bez pewnej treści ogólnej, bez ogółu w nim przejawiającego się. .
Ale równiei z drugiej strony nie ma ogółu bez szczegółów. Nie mo-'
iemy ani pomyśleć, ani wyobrazić sobie takiej treści ogólnej, która
by nic w sobio nie obejmowała, która by jako treść ogólna, nie odno- ;
siła się do pewnego szeregu szczegółów i nie stanowiła ich wspóhiej
treści. Taki ogół byłby pozbawionym wszelkiej treści, beztreściowym,
a zatem byłby zgoła nicznn, aiii myślą, ani realnym bytem. Pojęcie
ogółu i ezrzegótu znajdują .swój wyraz między innemi w wyjaśnionych
już pojęciach istrUg, zasady i objawu^ zjawiska (§ 4,3,» : ^^l.-i )■ Istota,
zagada są zawszr czomś ogólnem, sku[)iającem w sobie, obfjuuijąccm
objawy, zjawiska, które w mnogo^< i szczegółowych, czynników uwy-
datniają treść ogólną istoty, zasady.
Digi
§ 6,2. OGÓŁ, SZCZEGÓŁ, rtUWO
121
z powyższego wynika, że poj^ć offólu i ftzczegóhi, podolłnu- jak
poj^ć istoty, zasady i objawii, zjawiska, przyczyny i skutku rozrywać
nie można. Są to wszystko pojęcia względne, nawzajem <ul siobie za-
leżne, mające znaczenie jedynie y ścisłym ze sobą związku. Nie
można się tedy posiłkować niemi w odosobnienia bez wewnętznej
spraecsności.
Tej apizeczności dopuszcza sit^ jednak fmomenalizm^ oraz jedno-
Btrosmy mnpirynn ipa^fij^wum^ opierając się na pojęciu 9ZeMigóUw (zja-
wisk) z zaprzeczeniem realnego znaczenia pojęcia ogółu (istoty). (Zob.
$ 5,2,1 ). Przedstawiciele tych poglądów przenoszą pojęcie ogUu do
zakresa podmiotow§ffo wiedzy, a prM$dmioiową realność po za podmio-
tem przyznają wyłącznie Mzczególom (zjawiskom). Według mch, nie
ma w świecie żadnego osobnego ogólnego csynniha (istoty, substancyi) ;
ogół jest tylko wynikiem abstrakct/i. t. j. oderwania w myśli pewnych
własności danych szczegółów od związku z resztą ich wła.suości i wy-
tworzenia z nich nowej myślowej całoś<'i. tak zwanego pojęcia oijólne-
<w, które istnieje tylku w umyśle, lecz co do .swej treści nit- odpo-
wiada rzeczywistości. Pogląd ten sprowadza właściwie r<')żnict^ liomiłj-
fizy ogółetn i szczegółem do r('>żnicy mi«^dzy myślą i bytem, podmiotem
i przedmiotem § 4,3 /. Wszelki ogół, według tego poglądu, jest tylko
myślą, czemś podmiotowem, a wszelki szczegół bytem ri>alnym, przed-
miotowym. Jestto tedy gwałtowne rozerwanie owych łącznych pojęć
i zastosowanie ich w odosobnieniu do dwóch różnych dziedzin wiedzy,
podmiotowej i przedmiotowej.
Z tego też wynika, że wielu sądzi, iż filozofia, badając czynniki
ogólne istnienia, jest nauką podmiotową, idealną, pozbawioną realnego
przedmiotu, który stanowi jedynie treść nauk specyalnyc h, badając^^ch
zjawiska szczegółowe.
Nie mamy obecnie zamiaru roz[)atrywać kwestyi: czy realną za-
sadą bytu są wyłącznie ezezególy i fenomenalizm u czy też wyłącznie"!
oęM 'KubstAncyoMalizm . czy też byt, obejinujj^cy pierwotnie dwa te
czyiiuiki w przyczynowym ze sobą związku. Jest to zadanie metafizy-
ki i§ 2,3,3 ). W celu atoli możliwie dokładnego wyjaśnienia tych po-
jęć, przyjmowanych powszechnie za zasadę przy rozróŻTiianiu nauk fi-
lozoficznych od specyalnych, zastanowimy się nad niemi nieco bliżej.
Bez szerokich wywodów z łatwością przekonać się można o tern,
że pojęcia ogóiu i ezczególu z natury rzeczy znajdują tylko w połącze-
nm swe zastosowanie, tak w zakresie podmiotowej działalności myśli,
jak i na polu przedmiotowego bytu. Żę jedne myśli mają treść ogól-
ną, a inne bardziej szczegółową, o tem wątpliwości nie ma. Co się
MS tyczy przedmiotowego znaczenia tych pojęć, to narzuca się nam
pod tym względem przedewszystkiem fakt, że świat realny obejmuje
cale szeregi łącznych form bytu, skupłających wielość szczegółowych
zjawisk w powiu' c)g«')bu'. typowe całości. I tak. każdy ])rzediniot ma-
tGryalny jest juź ukształtowaniem szczegółow\'('h czynników wcdłng
pewiiycli ogóluycli zasad, realnie działających przy .skupieniu lub kry.
stalizacyi tych czynTiików szczegółowych. To zjednoczenie czjimików
ogólnyt łi i szczegółowych występuje jeszcze bardziej na jaw w isto-
tach organicznych, w ich biologicznych, gatunkowych i inrlywidual-
nych właściwościach, równoważących si^ ze sobą faktyŁznic. Dalej
wytwarzają si^ w świecie realnym, prócz jednostkowych osobników
0 zjednoczonej w sobie świadomości, coraz wyższe i ogólniejsze fonnj
bytu, jak: rodziny, gatunki, szczepy, organizacye społeczne, narody,
państwa, organizacye międzynarodowe, ludzkość, ciato niebieskie, sy-
stemata słoneczne, świat, wszechbyt.
To wszystko nie są tylko pojęcia ogólne^ lecz realne wytwoty by-
tu, jednoczące w sobie według pewnych ogólnych typów całe szeregi
objawów szczegółowych. 8ą to zatem uogólnimia przedmiotowe, w któ*
rych czynniki ogóhie znajdują sitj w tym samym stosunku do czymii-
ków szczegółowych, jak w zakresie czynności logicznych pojęcńa ogól-
ne do wrażeń i \v\()l)raż('ń szczegółowych. Zaj)rzeczać rzeczywistości
takich skupień, ogói(')\v w świecie przedmiotowym nie podobna, bo sa
one faktami ocz}nvistemi. Ktoby zaś pomimo to, dla jakichkolwitk
skeptycznych powodów, czul się w prawie odmówić im przedmiot* »wej
reahiości i widzieć w nich li tylko wytwory podmiotowe, ten konse-
kwentnie przyznać musi. źe i szczegóły (zjawiska), wchodzące w skład
tych ogółów, mają również tylko znaczenie podmiotowe, bo są to tyl-
ko wraźrnia i wyobi*aźenia umysłu. Psychologia bowiem wykazuje
dowodnie, że wyobrażenie przedmiotu szczegółowego jest tak samo
syntezą szeregu wrażeń zmysłowych, jak pojmie ogólne jest syntezą
szeregu wyobrażeń szczegółowych. Więc albo ta syntetyczna fimkoya
umysłu ludzkiego zasługuje na nasze zau&nie i daje możność odpo-
wiedniego poznania świata przedmiotowego, — a wtedy zasadniczo
pojęcie ogólne ma równe znaczenie jak i wyobrażenie; albo też owa
ftmkcya syntetyczna zasługuje na nazwę podmiotowej, ideahiej w zna-
czeniu ujcmucm, jako nie mająca związku ze światem przedmiotowym.
— a wtedy na ten zarzut zaslnp^je nic tylko pojecie ogólno, lecz
1 każde wyobrażenie szczeg<>iowcgo przedmiotu.
Drugim oczywistym dowodem istni*'nia w świcL-ie pewnych czyn-
ników ogóhiyck i realnego ieli działania w szczegółach jest powołany
powyżej fakt niezmienności, jednostajności, jednorodności i typowości,
występujący realnie na jaw w zmiennych, niestałych, różnorodnych
i jednostkowych objawach bytu 6,1, str. 112ina8t.). Fakt ten jest pod-
stawą idei prawa, W idei tej, jak w ogóle we wszelkim praedmioM
§ 6,3. OGÓŁ, SZCZBOÓŁ, PBAWO.
123
wiedzy, iinisimy rozrńżnir stronę |)0(lniioto\vą i j)rze(liTiiotowi^ i? 4.3 \
Ze stanowiska podiuiotoijueyo, iiiiivs}nwoj czynności poznania, nauki,
przez prawo rozumiemy określenie nit zmieiiiiego, stałego, jetlnostajiie-
go i typowego czynnika w danym szeregu objawów, zjawisk. W tern
znaczenia prawo, jalo określenie zaznaczonej strony zjawisk, istnieje
tylko w umyśle, wykon^^wającym tę cz_>niność lo|pczn%, i zależnem
jest od warunków uzdolnienia, rozwoju i wyksztaiconia umysłu, oraz
od mateiya2u empirycznego, wziętego za podstawę do takiego okresie-
nią. Ztąd pochodzi, ie to, co nazywamy prmoami w znaczeniu mu-
knwMi podlega najrozliczniejszym zmianom, zaleinie od ścisłości
i środków pomocniczych w badaniu zjawisk, więc w ogóle od (>OHtę))u
nauk. Ale zmiany te dotyczą nie rzeczywisty cłi praw iwiaia, lecz tyl-
ko naszego podmiotowego poglądu na te prawa, ich określenia przez
umysł, przez na^lk«^ Ze stanowiska bowiem przedmiotowego^ pojęcie
prawa oznat za s uną ową niezmit niiość, stałość, jednostajność i ty])0-
uosc. kt<»rą w objawach świata jako fakt napotykamy i która jest
głównym przedmiotem wszelkich l)a(lań naukowych. Zmiany tej stro-
ny łntii, świata, nie przypuszczamy i lu z hardzo poważnych j)Owo-
dów krytycznych przypuszczać nie możemy, bo w takim razie nie
posiadalibyśmy żadnej trwarłej podt^tawy do poznania świata; świat
«am zaczął by się chwiać przed naszemi oczami. To, co w<"/oraj
iiznaHśmy za prawdziwe, dzięki najściślejszym badaniom, mogloi)y
dziś uchodzić za wątpliwe, niepewne z powodu możliwych zmian
w świecie rzeczywistym. Stracilibyśmy zatem wszelką ciągłość w na-
szych poglądach na świat, wszelką zasadę do sprawdzania (wifyfikaeyi)
ich prawdy; więc poznanie, nauka nie byłyby wtedy moźUwcmi.
Mówiąc o prawach przedmiotowych, nie możemy pominąć dwóch
zasadniczych form, w jakich się nam faktycznie przedstawiają, a mia-
nowicie jako prawa zewnętrzne i wewnętrzne^ fizyczne i moralne. Pierw-
sze, jako od nas niezależn*-. z zewnątrz na nas u(Mzial\ wajt^t e, ma ją
dla nas c:harakter konieczności ; od nit h ża(hKi miarą od.sląpić nie mo-
żemy, j.steśmy im bezwz<:;lędnie porklani. Pt-zcz to atoli nie okre-
ślamy, jakiemi one są same w sobie; co dla nas jest koniecznem, mo-
że być w sobie wyrazem samodziehiości i swobody. Takieini są pra-
przyrody, w ogóle bytu względem nas zewnętrznego i od nas nie-
zależnego. Prawa zaś wewnętrzne, moralne czyli umysłowe są pra-
wami ducha, prawami estetycznemi, logicznemi i moralnemi naszej sa-
modzielnej działalności. Prawa te nie narzucają się nam z fizyczną
koniecznością, lecz przyjmują charakter wymagaJników, norm, od któ-
lych wprawdzie odstąpić moiemy i od których faktycznie często od-
stępujemy, do których jednak zastosować się muoimy, jtitU chcemy
osiągnąć pewne cele naszego normabiego rozwoju umysłowego. Mu>
Digitized by Google
124
§ 4,2. OGÓŁ, SZCZEOÓŁ, PRAWO.
mmy np. myśleć według praw logicznych, je^li chcemy poznać pra-
wdy ale idiktycade popełniamy czysto błędy logiczne i mijamy się
z prawdą. Prawa tedy ducha są dla nas tylko wartmkami konieczne-
mi przy osi^^anmięoin pewnych celów, ale nie bezpośrednią konieczno-
ścią. Z drugiej iciłnak strony i te prawa ducha co do treści swojej
są nit zależne od nas; my i na tern polu nie jesteśmy prawodaireami ;
ale posiadamy jednak możność samodzielnie do nich się ślosowac, lub
od nich ódstf^pować.
Prawo w znaczeniu zarówno podiiiiotowem (naukowem jak przed-
miotowem < metafizycznem) stanowi czyimik ogólny czyli ogól w szere-
gu $te9egółówt według podanego powyżej wyjaśnienia tych pojęć.
W zakresie czynności podmiotowej myśli, prawo jest ogólnym wynikiem,
wyprowadzonym z wielkiej liczby Bzez$góiou/y^ danjfeh nauki; w za-
kresie zaś pradmiotaw^ rzeczywistości ptaufo przedstawia ów oęókt^
czynnik bytu, który obejmuje szeregi szczegółowych zjawisk w coraz
wyisze całością uwydatnia ich zwitek przyczynowy i staje się przez
to wyrazem ich ł^du, porządku, harmonii.
Jasne rozróżnienie zaznaczonych powyżej dwóch stron pojęć ogó-
iUf sMctsgółu i prawa, ich strony logicznej i metafizycznej, czyli pod-
miotowej i przedmiotowej, jest niezbędnym warunkiem wszelkiej ści-
słości w naszych poglądiK li na wicdzt^ w ogóle, a w szczególności na
r«')żnict^ |)()między zadaniami tilozotii i nauk specyahiych. Wi(jkszość
niepuruzumień i sporów na tem polu wynika głównie z pomięszania
tych dwóch zasadmczych stron wiedzy, nauki.
Filozofia tedy, jako nauka najogólniejsza, uniwersalna ni(^ ma
bynajmniej do czynienia z przedmiotami mniej realnemi jak nauki
specyalne. Przeciwnie, jeżeli celem wszelkiego badania zmiennych
i przemijających szczegółów jest poznanie ogółu i prawa, jako ich
czynnika niezmiennego, jednostajnego, i jeżeli ten właśnie czynnik
zbliża nas do pojęcia istoty i przyczjmy wszelkich związków między
szczegółami, to filozofia ma przedmiot o tyle istotniejszy i realniejszy
aniżeli nauki specyalno. Nie zasługuje zatem z tego stanowiska by-
najmniej na lekceważenie. W dalszym przebiega naszych badań bę-
dziemy mieli sposobność przekonania się o tem coraz wszechstronniej.
Literatura. Kn ty( zny rozl>ior pojęć (yg6hi. szczegółu i pratra należy do lo-
giki i metafizyki; piorw.^^iai l>adtt ich znaczenie w czyimo-ściacli poznania; druga roztrząsa
itih treśó piBedmiotową. Zasadnicn nś wyjaśaieiiie tych puj^i łączy się ściśle % noiilf
o i<2eadk, o której pizj^dzie nftm m^wić bardsiąj fizcsegiUowo pn^' rosbione stosunka
filosofil do twórczości (§ 8). Odkładany tedy do tego miejsca podanie ważniąfc^ych wifr>
domośct, do^yoiących liistoiyi i Uteiatiuy tej kweetyi. Ta ogianicĘnny się saslw^jto^
ni uiywkowemi awagaml
Digitized by Goo^le
§ 6,2. OGÓŁ, SZCZEGÓŁ, PRAWO
125
Widre poncząjącą rozpraw'*,* w pnEedmiocie sNiitotycziiycb form przyrody ogłosił
BtiofO BBMAini, autor gnmtownego daeła o logice, w FhUoeo]ilu8ch6 Monatohc^ 1894^
T. XXX} 1 i nast. p. t Theorie der Ti^mL duu^tetyziije on tu różnorodne poglą-
ijf, jakie dotąd wygłossono w tej kwp-ryi, i między innomi zaznac/^a, wiciu współ-
rttftsnych badaczy przyrody, przyjmujących teoryą rozwoju, dowodzi jednak realnoś, i ngól-
nvi-h typów życia organicznPL'^o. A w t'łkim ra7.ip nie można przj-^nawać rzer7,ywi>t(>ści
-amym tylko szczegółowym stawiskom ora/ pujedyiicz^iii Dsolmikum, lecz uttleży zarazem
pri}j4ć realne istnienie w przyrodzie czynników ogólnych, obejmujących szczegóły i wy-
twarzających owe typowe formy żyda organicznego. 1'rawda, dodeymy, że określenie
ijfk C9qnuiików ogólnych w ich realnej, pncedmiotowcj treśd, w lóśnicy od prostego
podmiotowego nogólnienia saczegółów, pi-sekracn jnś pole fliyki, jako naoki o imyslo-
wym, widsinlnym i dotykalnym bycie, a wchodzi w zakres filozofii, mianowicie metafi^y-
ki, jako nanid o ogólnych zaaadach bytu.
Nnwoc^c-ne poj<;fio prawa, w zastosowaniu szłjzególniej do pr^yrodoraawstwa,
•formaluwal Juun kiroAKT Mill w swem dziele: A m/.<^tem of logic^ ratmmtwt and
iHducHcc lb4:i 5-te wyd. 18(52 i liczne nowsze wydania. Zob. kn. III, ro7d?:. H \ i. o za-
mdzic indukcyi i o prawach natury, oraz k.s. V'l, rozdz. -ł, o prauadt umysłu. l*ol-
flkie streazczenie tego dzieła wydał Ao. Dtoasiński 1870. MUl opiera poj<.'cic prawa na
j9iimU($noki w przebiegu zjawisk (nniformity of the course of natnre). Z tego stano-
Yiaka dochodzi jednak tylko do jednostronnego określenia prawa w znaczeniu podmioto-
wem, jako wyniku porównania azczegulowycli zjawi<;k. JiV głi^bsze, przedmiotowe znacie*
nio tego pojgcia, Mill, będąc z zasady przeciwnikiem metafizyki, nie wnika. Orontowną
krytyki; odnośnych pogIą<i<')W Milla zawiera w sobie dzieło Al. KaciborskiSCK} : PodaiOr
*cy teoryi poznania J. St. Milla Is^ii, zoh. 'I'. II. ITiS i na^t.
WszechstruDiiicj i ze stanów i-ikn kiytycznciro bada poji.rii' [(rawa znany historyk
tilo2o!ii K. Zkllkk w rozprawie akademickiej: Ueber BcynU utul lieyhinduny der sitt-
Men OeseiMe 1683. 1'zzedatawia on szczegółowo historyczny początek i rozwój poji^cia
piawa, nie lylko w znaczeniu moralnraa, ale i prawa w przyrodzie. Okazuje się dowo-
dnie, że ]>oj^e to z pola stosunków ladzktcb pizeniesiono pizez analogią do przyrody.
Pośrednikiem /.iś w tym względzie byto pojęcie praw bo.^^kich, odnoszących się zarówno
•io spraw ludzkich, jak do przyrody. Coraz ściślejszo określenie matematyczną! pnt^i^
ił(*wośt i w '/jawiskarh iił-zy rody, doprowadziło nareszcie do zupołncjo ti.>.aniowolnienia
pt»j*^cia praw pr/.yro<l v. W każdym jpdnak razie, ten przegląd histon i /ny zaznarza ja-
'Do owe dwa składowe czynniki pojęcia prawa, o których mówiliśmy wyzej, podmioto-
wy i przedmiotowy.
Ze stanowiska aunuennego przyrodnika roztrząsa W. Wundt poj(,'cie prawa szcze-
góhiiej w roiprawie bardzo pod tym wzglt^dem pouczającej : (Jeber den Begriff des Ge-
•eUee. Philosophiache Studien 1886, T. III, 105—215. Ma on tu wprawdzie głównie na
nyśli zastoeowanie pojęcia prawa do kwostyi specyalnej: czy iatni^ą wyjątki na polu
tok zwanych praw ijlosowni, fonetycznych; ale pray tej właśnie sposobności n»/,l)iera po-
j»:cie prawa w^zech.stronnie. Wundt wypowiad;i tu przekonanie, że i.stnieje tylku jedno
prawo, nic dopu-^zc^aji^c żadnych wyjątków, prawo przyczyny, a!** ono samo pr/ez sila-
nie t^kre^^a żądny cli .szczegółów} rh .stosunków poniit;ii/.y zjawisikaiui. T ik zwune prawa
przyrody znajdują swe zastosowanie jedynie aa podstawie pewnych warunków i przy-
pnnczeó, — a zatem nie bezwzględnie. Przy zmianie warunków i przyputłzczeń, wśród
Móiych zjawiska się odbywają, na.st«,'puje naturalnie i zmiana owych praw. Ztąd wyni-
ka zasadnicza różnica między prawami pizyrody i prawami życia ttm}'8łowego. To życie
odbywa się wśród innych warunków > przypuszczeń, aniżeli zjawiska świata materyalne-
go, więc też wykazuje inne prawa. Z tego wN-nika, że dążność do sprowadzenia wszyst-
kich objawów bytu, życia powszechnego, du tak zwanych praw pnqrrody, me<*hanicznie
Digitized by Google
126
§ 6,2. OGÓŁ, SZCZEGÓŁ, PRAWO.
działającvcli, opiera sin na grubym przesądzie, pozbawionym wszelkiej podstawy w śdśle
nankoweni pojęciu prawa. Zob. w ^rm w^łędzie także odpowiednie artykuły we wsjmb-
Biaaych (atr. 89 i naat) dsieladi Euckcma, «Haieg6liiiej w jogfo praey: Zatadmcte po-
jęcia naszego czaau^ wyd. z r. 1883, str. 17B i nast. Wykasnje on tu krytycznie »•
równo prawidłowe niżcie poj^ia piawa, jak i licsne naduiycia w jego okreńltain i
stosowaniu.
W naszej literaturze filozoficznej kwestya pojęć ogółu, szczeyółit i pmtca sprowaidia
się głównie do nauki Jaka SNiADKrKiKOO o fenomenach ogólnych i do uwiig, jakie z te-
pfo powodu poczynili jeu:o krytycy. i*oj,Hąd Sniade<'ki(?go na tę sprawę strosztaa nię
w następujących zdaniach Filozofii ludzkiego umysłu (Dzieła T. V, 124 i nast.): JTik
w świecie mateiyaloym, jak w świecie umysłowym, jedynem latrudnioniein i naoką oło-
wieka są lenonena*... ^Wseystikie usiłowania naszo w poznaniu siebie i iseca^' d^^
do tego powinny, aby od dołirze pojętych i pewnych &któw czyli fenomenów sicze*
gólnych przyjść do poznania fenomenów ogólnijch. z kt^irych tamte wyiMMiaJą"... ,<.Vde
więc mydlenie człowieka obraca się na poję« iu fenomenów, na po8tr/ML'-inia i wiązaniu
tyc)) stosunków między fenomenami, które są utopione i zamieszane w dzi&lach stwih
minia.**
Z powodu tycli zdań powiedziałem w Wykładzie logiki, T. 1, 189: ,Cały t-iiipi-
ryzm Sniadc<ikicgo opiera się na sofizmatyeznein pojęciu fenomenu ogólnego. Fenomen
jest zawsze czemś szczegółowero, jednostkowem ; jest objawem jaldejś treści ogólnej
w paitdynatem ajawisku, w pewnej dotykalnej i oznaczonej formie; zatem fenomenśw
ogólnych niema. Fenomena ogobnOt o których Hniadecki mówi, i pn^ któi}'ch pomocy
wypowiada zdanie^ źe jedyną nauką człowieka są fenomena, spostrzegane pnez zmysły,
nie są w gruncie rzeczy niczem innem, tylko jKijęciami ogólnemi. wydanctni pr/c7 rozum.
A jeżeli takie poji.^cia 0'jólno. po'1 nazwą fenomenów ogóJnffeh wjtrowatizimy w zakres
fefwmenón', to naturalnie łatwo hy, t iniiirykiom i całą wiedzę ludzką opierać niby na
samom zmyslowem do.świadczeniu, na owych fenomenach."
J'omimo gorącej obrony „pozytywizmu" .Śniadeckiego, Ochorowicz we Wstępie
do JUozofii pozytyanej, str. 3ó przyznaje słuszność mego zarzutu, przytacza pi»wyżazc
słowa moje, i dodaje nawet w końcu, str. 93, tym razem bardzo laslutwe dla *mnie sło-
wa: «Modyfikm'emy nieco empiryzm Śniadeckiego popiawką pro£ Strurego.* Ale i te>
go wszystkiego iadnych ja.suy(;h wniosków nie wyprowadza.
Z obroną natomiast Sniader kiego pi-zeriwko memu zarzutowi wystąpił prol". JStra-
.SZKW8KI. usiłując Itliżoj uzasadnić pojęcie fenomenu ogólnego w przrwiedzionym jui wyż* j
(str. dziele o SuiaJcckiiii. str. H j *2r4 i nast. Pr2edewszy<fkicm w ul/.i ort w Icili
pojęciu „wiuiką i głęboką prawdę, która jtót o.sią w.szystkich badań i ro/uinowan z tkk-
tuw doświadczenia." .leżeli się za.śi zapytaniy: czem właściwie jest lenomen ogólny? to
otrzymujemy odpowiedź, źe są nim «ce e^nmiki, które powtarzają się jednostajnie w pe-
wnych ^^awiskach." Jakim sposobom cz^mniki, wchodzące w skład pewnych szczegóło-
wych ąjawisk, oderwać można realnie od tych syawisk i nadto obdanyrć jeszcze mianem
ąjauńska ogólnego, tego zrozumieć nie mogę. Bo pi-zecież czynniki te jako osobne zjaw^
ska wcale nie istnieją, lecz wyrażają się j(}dynie przez jednostajne powt*')rzenie szczegó-
łowych zjawisk. Ta zaś jednnstajność i prawidłowość' zjawisk nie jest już odrębnen),
samodziehiciii ziiui ishinn. fnioim-nem, ani o«_;i»lririii. ani szrzcjrółoucm a oznac za jł^lyni"?
w.spólną naturę i prawidłowy związek zwykłych .-Hzczcij^iilow} < li z.j.i,-*'. i>k. l hv Jcuoiuuu
ogólny Śniadeckiego i Straszewskiego, uważany pr2ediiuut*>wo, stanowi t&ly jenłjTue
ogólną istot*,' zjawisk szczegółowych, utajua;t przyczynę ich podobieństwa i prawidłowego
związku. Podmiotowo zaś dochodzi do naszej świadomości ta ogólna steona ąfawisk
szczegółowych jedynie pizy pomocy pojęć ogSbiyeh^ mąjącydi 'na celu wyrazić n^ólowo
ową treść irttotną, która się objawia w jednostajnoeci i prawidłowości ąjawisk.
Digitized by Google
§ 6,2, OGÓŁ, SZCZEGÓŁ, FRAWO.
127
Wszeclwtroimio zhadał kwestyą zarówno ze stanowiska bistorycznego jak i ra-
cjromlnego Al. Skóbski w awoj pmcy o Śniadeckiin, soli. szesególnicj str. 154 i nast
om 210 i jtMt Wnika on ta w pierwase zawiąadci «koncep^'' Ibnoniuinu og61nego
u Bakona i Newtona i wykazuje, jak ona powstała w umyśle Hnladeckiego. Co do sa-
saś iZMSy dowodzi: „Koneepcya fenomenu og^ólno^-o niożo hjć rzeczową zas(uUf
irmUjffną bez w?iz<'lki- h zastrzeżeń tylko w tych naukaih przyrodniczych, g-dzie kla-syti-
ka<-ya i ,systeni.^r \ i /.nf uirrupo^ranio rozmaitych, a o ])€'wnyrh typowych własnościach
pnsedmiofow. LrJ.iwną (niprywa rol'\ W racyonaluiejszych za^s j^ah^ziach przyrodniczej
■vi^^^izy, jak oit^ luiuika lo^uiiKjwa lub lizvka matematyczna, fizyolor,ńa lub biologia, roz-
.^i^ Śniadeckiego fenomen ogólny o zewnętrznie tylko z niem połączone poj«;cie j>m-
wot o najloźniej takie z niem zwuime pojt.'( io przyczyny i o biak zupełny pojęcia ee/u."
Zgadniją^; sie w zasadzie na te zdania, aądzę jednak, że i powyższe ograniczone zastoso-
wanie sprzecznego w sobie pojęcia fenomenn ogólnego nie nadąje się do zastąpienia in-
nych, od dawna w ożycia będących terminów dk oznaczenia ogólnych czynników zja-
iritk ^'zcŁrńłowych.
Nieznleżuił- od jtowN ż^zt^g-o sporu o fenomena 0Lrt'«!ne zajął się u nas Al. ItAci-
BUK.SEL1 w .swym Zuri/sir .syt^teinu fUozo/ii ro/.liiurcin kuo.styi: „o ile srheiiuity na.sztjgu
muysłu odpowiadają rzmizywlstyin stosunkom otarzajit' ych nas przedmiotów (T. 1, 11).**
Dotąd jednak wyłożył tylko rzecz o wraitniach. W dalt>zyui dopiero ciągu rozpoczętej
jnaęjr ma zaBoiar wyjaśnić ^ak umysł ludzki te wrażenia przerabia i jak z nich wytwa*
iza poj^icu o sobie samym i o zewnętrznym świecie (str. 296).*
Specyalnie n pojęcia prawa i jego znaczeniu mówi u nas obszcmio jnż H. KoŁut-
Taj. Porządek Jiiyczrio-nwrcdnyj T. 1, 1810. Daje on na str. 5 takie okre.-śb^nie; wFra-
wa, od ktcirych zależy byt i jego sposób, każdemu jestestwu właściwĄ-. nic innego nic
tylko prawidła stateczne, nieodmienne i konieczno, podług których kn/tło jrsf(v two
^ »aczególno«ci i w<7ystkie w ogólności, tak jak są. utrzymują się stosowni** d<ł -wt-iro
Łytu." Kozrużniii następnie (str. 14) prawa fizyczne i moralne. (Jstatnie wyprowadza
t ..wiidzy samowolnego działania (liberum arbitrium;** i po:^wi^ca etwe dzieło icti szcze*
gółowema rozbiorowL
Ze stanowiska natuialistycsnego roztrząsa kwestyą praw moralnych Ał. Święto-
cHowm w pracy: O powslateaiittt prano moraHinydi VSn, Mówi on w t3ia w^lędzie
Jłr. 8: «PrZ6Z moralne prairo rt»zuniiem każdą w pewnej społecznie u organizowanej gru-
pie ludzi powstałą i oł)owiązującą ich regułę, według której osobnik wolę swoją, wobec
wunków jej objawienia, kiftowa.' (t. j. według której cłjcieć) pomnien,*^
Zob. też moją Syntezę dwódi Hiciatóic.^ str. 4(1 i m&t.
3. PraypusscaeaiA dogmatyczne nauk specyalnycli.
Zdanie o dogmatyzmie nauk specyalnyfh •§ O, str. lUSi może si*;
z pierwszego wejrzenia wydawać dziwiieiii; pomimo to w^niika ono
2 istoty tycłi nauk i wyjaśnia ai^ coraz bliż(\j |)rz3' pomocy rozbioru
i<'h zasad poznawczych, iijajdobitniejszem uzupełmeniem przedstawio-
nych w tym względzie powyżej dowodów b^daie wykazaniu bardziej
szczegółowe owych ogóhiych dogmatyetnyeh prgj^puatezeńi które boz
trytycznego rozbiorą służą naukom speoyalnym za podstawy wszel-
kich badań szczegółowych*
Digitized by Google
128
§ 6,3. PRZYPUSZCZENIA NAUK SPBCTAŁNTCH
Za najściślejszą wśród nauk specyalnych uznani^ jest, jaknajahi- \
szniej, maUmafyka, Jej wywody, wyprowadzane z pewnych zaaad, ]
z logiczną konsekwencyą. nie dopaszczają wąt])liwości i rozszerzają
Da(ito pod niejednym względem widnokręgi naszej myśli. Ale samych J
tycli zasad, służącycłi za punkt wyjścia dla owych wywo(l(')W. maie- \
matyka krytycznie nie rozbiera, lecz przyjmuje je bezpośr«^dnio w go- j
towej formie, jako ostateczne pewniki lul) określenia, z których wy- 1
prowadza swe Hzczegółowi' założenia i wnioski. I tak. matematyka '
posiłkuje się stale całym szeregiem zasatiuiczycli i)(\it^6, jako to pojęć:
prtestrzeni i oJOMi, ruchu i sili/, wielkości i liczby i t. p. Tym pojęciom
nadaje ona znaczenie przedmiotowe i określa ich treść czysto dogma- !
tycznie, w formie bezpośrednich twierdzeń, bez poprzedniego rozpa- I
trzenia krytycznej kwesty i: jaką drogą wytworzyły mą w naszym
umyśle te pojęcia i czy podane określema odpowiadają rzeczywistości '?
Dla specyalisty nuitematyka nie istnieje wcale kwestya: czy prtuittin,
eta$, więc i rndk i t. p., nie są czasem tylko podmiotowemi formami
naszego poglądu na świat — jak twierdzi Kant. Matematyk ma swój
gotowy maUmatyczny pogląd na te sprawy i tym się zadawala bec
ładnych dalszych kwestyj. Powyższe zasadnicze pojęcia i ich okre-
ślenia są koniecznemi dla należyti'go rozwinięcia specyalnej treści ma-
tematyki, i ta potrzeba skłania jej adeptów do przyjęcia tych ])ojęć
w gotowej formie za podstawę szczegółowych poszukiwań na tem po-
lu wiedzy i)ez dalszego rozbioru ieh treści. Matematyk zas, który pt^-
daje w WiiT j)liwośe o-^tateczne zasady swej nauki i roztrząsa ieh ra-
cyą. ]>rzf'staie hye matematykiem specyalistą, a .staje się filozofem, mia-
nowicie l4)gikiem lub metafizykiem., zdającym sobie krytyczną sprawę
z genezy i uprawnienia wszelkich przekazanych przez tradycyą, ży-
ciową lub naukową, poglądów na rzeczy, a zatem i pojęó prU9k'tmd
i czasut rtidtu i eily, wielkości i iłowi i w ogóle zasadniczych czynni-
ków specyalnej wiedzy matematycznej.
Podobne, bezpośrednio uznane, dogmatyczne przypuszczenia są
podstawą mvk j^ztfrodniayek. Prócz ogólnych przypuszczeń matema-
tyki, wchodzących bezpośrednio w skład przyrodoznawstwa, kaidy
przyrodnik, przystępując do swych badań specyalnych, posiada już
z góry gotowe pojęcie O przyrodzie, według którego przyrodą nazywa
zjednotzoną całość zjawisk fizycznych, zależnych od jednych i tych
samych powszechnych i uicziniennyc li praw. Żaden atoli ze specyaJi-
stów przyrodiiiliuw nie zadaje sol)ii^ pytania: czy tez taki jjogląd ua
przyrodę jest uzasadnionym lub nie? na czem się zresztą taki pogląd
opiera? co to jest zjawisko lizyczne? czy stanowi ono jedyną formę,
w której się nam byt realny przedstawia, czy też istnieją inne zjawi-
ska, objawy, zasadniczu różne od tycznych? zkąd pochodzi jednoMH
§ 6^ PR2TFU8ZCZRNIA NAUK SPECrAŁMYCH. 129
diK»9Ó i typowość w zjawiftkach przyrody? co to są tak zwane prawa
])rzyrody, jakie w ogóle ma znaczenie pojęcie prawa? i t. p,, i t, p.
Wszystkich tych kwestyj ogólnych, jak i wielu innych, nanki przyro-
dnicze albo wcale nie podnoszą, albo też rozstrzygają je bezpośrednio
w ^woim ]n-:i/ro(lnic:vm diK hn, stosownie do potrzeb swych Itiuluii s])t»-
I yalnyrh, bez puprzcdiiiego nzasadniouia tytli właśnie, a mv innyi-h
l^oglądów na te kwestye. Takie uzasadnienie przypuszc /m przyrodo-
znawstwa, i w og('>l(' kiytyczny rozbiór wh trcśrj nie ii< ho<izi za za-
danie specyalisty przyrodnika, fizyka, chemika, lizyologa i t. ])., lecz
stanowi przedmiot filozofii^ mianowicie filozofii prżi/rodyj roztrząsającij
zasady tych objawów bytu. które tradycyjnie" jednoczymy w pojęciu
l^syrod}/. Przyrodnik tedy, który dociera do tych zasad własnt^j na-
uki i nad niemi się zastanawia, opuszcza już swoją specyalnośó i prze-
chodzi w zakres badań filozoficznych.
Toi samo powtarza się na polu nauk humamtamtfchf mających
za przedmiot człowieka^ jako odrębnego objawu powszechnego życia
i jego różnorodną działalność (§ 6,1,1. str. 119). Psychologia empiry-
czna, antropologia i etnologia, jako części zasadnicze nauk humanitar-
iiycli, opierają sit^ na pew nych ogólnycli j>oglądach, dot>'cząt yi li i zlo-
wieka i jego działalności. Od tych j)Oglądów ogólnych, nie rozbiera-
rsYi h jednak j)rzez te nauki, a służą^ycli im za podstawę, znleży kie-
runek i charakter l)adaVi naukowyrh na tern s|)ecvalneni |)ohi wiedzy.
Psycholog empiryczny nie rozpatnijc^ istoty objawów psychicznych,
nie bada kwestyi: czy objaMry te mają samoistni* siedlisko w duazi^,
czy też są poprostu- wynikami fizyologjcznych tunkcyj organizmu?
Pomimo to jiosiada w tym względzie pewne zasadnicze pojęcia, za-
czerpane b^lź z dogmatycznych przypuszczeń przyi-odoznawstwa,
bądź z tej lub owej teoiyi filozoficznej. Nie inaczej postępują
w tym względzie antropolog i etnolog; i oni roztrząsają swój spocyal-
ny przedmiot z punktu widzenia piwnych zasadniczy di przypuszczeń,
których sami nie poddają rozbiorowi, chyba gdyb>' zarazem byli filo'
Zófami^ badająeymi krytycznie ostateczne zasady wiedzy ludzkiej.
Wśród nauk humanitarnych, po powyższych naukach zasadni-
czych, pierwsze micj&ce zajmują nauki hi^loi-t/czne. Historyk spei yali-
sta ]łrzyjinnje za zasadę swoicli badań szereg gotowych przy|iu>/< zeń:
codo liistoryi w ()g<')le. jej izynników lizseznych i nioralnv«|i; co do
pram- rozwoju łiistorycznego i postępu; co do ])odstaw krytycznej oce-
ny znaczenia faktów dziejowych i czynów ludzkich ze stanowiska
rozwoju i postępu: co do stosunku człowieka do otoczenia, wśió<l któ-
się rozwija i działa; co do jego niezawisłości lub zależności od
, otoczenia, swobody lub konieczności jego działania, i co do wielu in-
nych poglądów, wchodzących bez|)ośredmo w skład specyahiych badań
Slraf«, Wctfp do IttosoBi. U
H^^^^^^^HLL'* t Digitized by Google
130 § G,a. PKZYPUSZCZKNIA NAUK SPKCrALNYCH,'
na ])olu Iiistoryi. Wszystkie te przypusztzfiiia działają w unirślr hi-
storyka spcK-yalisty juko wynik bądź tradycyi naukowej, bą^iż osobi-
stego ])rzekonania. które w nim wytworzyło pod wpływem różno-
rodnych warunków rozwoju umysłowego, bądź wreszcie jako wynik
znajomości innych nauk, mają( ych za przedmiot rozbiór powyższych pro-
blematów. Ktstorya sama, jako nauka specyahia, nie zajmuje si^ tym
rozbiorem, a historyk, dążący we wszystkich tych kwestyach do sa-
modzielnych, krytycznych poglądów, zmuszony jest przejść na pole
nauki, która bada ostateczne zasady wiedzy ludzkiej, podmiotowe
i przedmiotowe, to jest na pole filozofii ; ])rzez to zaś przestaje być hi-
storykicni spotyalistu, a staje sitj filozofem historyi, badającym nie ob-
jawy sz<zrg(')łowogo dzii-jowcgo rozwoju luozkości, lecz istot-, ogóhii'
zasady wszclkicLTO p0£rhiiln na te objawy.
Dnigą giupt^ nauk hiunanitarnych stanowią winki społeczne. Za
]mnkt wyjścia do s])(M'yabiyrh poszukiwnń na t< ni |)(»ln shiżą badaczo-
wi nie tylko te lub owe fakryt:zne dane. pozostające w bezpośrednim
związku z przedmiotem jego badań, lecz i pewne pojęcia ogólne: o ży-
ciu spoKcznem, jego znaczeniu i celach, o przyczynach rozwoju ustro-
jów spoleeznycii i warunkach materyaluach i moralnych ich dobroby-
tu, o konieczności prawnego określenia stosunków pomiędzy ludźmi,
więc o ostatecznych zasadach prawa i państwa, dalej o takichźe zasa-
dach moralności, indywidualnej i społecznej, o wolności jednostki i mas
rządzonych, o odpowiedzialności człowieka za swe c^yny i t. d., i t. d.
Pomimo zasadniczej doniosłości og()lnych poglądów na wszystkie te,
kwestye dla szezcg(')łowych badań, mających za przedmiot życie .spo-
łrczne i jego wytwory. spii yalista na polu nauk społecznych Tiif
Fu/bit lii tych kwcstyj samodziehńe, krytycznie, lecz [>osilkuit'
w tym wztrlędzic danemi. zaczei-panemi z różnych źródeł. zazuiiiZO-
nych jiowyżcj §0, str. l<Hł i nast. -. Bo też krytyczny rozbiór w.szyst-
kich tych kwcstyj nic stanowi bezpośredniego zadania .specyalisty so-
cyologa. lecz wi hf)(lzi w skład ^.Łozojii życia społecznego i prawa, oraa
( tyki. Tylko /UuzoĄit porównywa zasadnicze przypuszczenia nauk spo-
łecznych z przypuszczeniami przyrodoznawstwa i nauk historycznydi
i stara się wyjaśnić treść i uprawnienie tych przypuszczeń z punktu
witlzenia ogólnych zasad wiedzy; więc też ona tylko doprowadza do
krytycznego poglądu na te zasadnicze przypuszczenia To też badad*
nic zadawalający się gotowemi w tym względzie poglądami, a pragną^^
ty zdać sobie krytyczną sji:.i.v>' z ich treści, przechodzi na ])ole ^^Imti^
fii, staje siq filozofem społecznym. ■
Nad dogmatycznemi przypuszczeniami nauk teolopicznych nie ma- |
my ])owodu szerzej si<^ zastanawiać. Są one liczpośrtduiu widoczne
i powszi chuie uznane. Każil^' wie dobrzi', że teologia nie jest możliwą
§ 6,3. rKZVl'USZCZBNIA NAUK 8FRCYAŁNY0H.
131
hoz \dv\ o Bogii. o objawieniu i o moralnym związku człowieka z Bo-
giem. Teolog, podobnie jak i kaśdj inny specjalista, przyttt^uj%c do
i^ch badań szczegółowych, posiada jti^ gotowe zasadnicze^ poj^ia,
dotyczące przedmiotu jego nauki. R(>żuit a polega tylko na tern. że
teok)g opiera si^ zazwyczaj na bezpośredniej, ściśle określonej religy-
neywierMe, podczas gdy specyalisci na polu innych nauk czerpią swe
przypuszczenia dogmatyczne z innych źródeł, a mianowicie z tradycyi
ogólnie ludzkiej i naukowej. Jak każdy inny spe< yalista, tak i teolog
może się zapatrywać krytycznie na swe dogmatyczne przypuszczenia
i starać się o ich odpowiednie uzasadnienie; — ale wtedy i on przestaje
Ityć teologii Ui .specyalista, a, staje się filozojem^ luiaiłowicie filozofem
reliifii pocldajtMiyui wyezerpująeemti rozbiorowi wszelki<* teologiczne
poglądy z punktu wi*lz( iiia ostatecznych zasad wiedzy ludzkiej.
Powyżej wykazaliAiiiy zasadnicze przypuszczenia dogmatyczne
nank specyalnych, dotyczące przedmiotu ich luidania. uiające trdy cha-
rakter przedmiotowy. Podobne przypuszczenia dogmatyczne na|)otyka-
mj atoli w naukach specyalnych i odnośnie do zasad pudmioŁowej czyn-
ności poznawczej, a zatem odnośnie do zasad wszelkiej w ogóle nauki,
jako nauki. Każda nauka spccyalna urabia swoje szczegółowe meto-
dy badania drogą doświadczenia i technicznej mtyny. Wszelkie zaś
kwestye zasadnicze wiedzy, dotyczące czynności poznawczej w ogóle,
jej środków pomocniczych i różnorodnych wytworów, nie stanowią
przedmiotu rozbioru w zakresie nauk specyalnych. Każda z nich po-
siłkuje się zarówno indukcyą. jak dcdukcyą. zarówno doświadczenii^m
jak rozumowaniem logicznem 4^ 4.:ł, str. H\\ ale żadna z nich ni«'
roztrząsa krytycznie /.iisad im hiUcy Jncgo uog(jhiięnia szczegńh i\\ ych
liiiyili. ani też nie l)aiia praw ru/umowania logicznego. Żaden l)a-
Macz s[>ec'yalista. jaku s|HHvalista. nie zdaje sobie krytycznej s])rawy
/A' znaczenia przy poznaniu izcczy: wrażeń zmyslowyclł i wyobrażeń.
p>j^ć, sądów, wnioskowania i argumentacyi. dah-j Tiii- zastanawia się
nad warunkami logicznemi wytwarzania hipotez hib tŁ-oryj i t. p. On
«fa w tym względzie bezpośrednio swemu instyktowi logicznenni. na-
wyknieniom i rutynie naukowej. .Jeżeli zaś nic zadawala się temi
czynnikami, lecz pragnie oprzeć swoją naukowość na krytycznych za-
i^adach, zmuszony jest opuście zakres swych specyalnych poszukiwań
i przejść na pole teoryi poznania, czyli lo^ikii nauki fUozofi^zfi^^ bada-
jącej ogólne zasady wszelkiej wiedzy, więc i nauki (§ 2,2, 'i,-' )•
W ten sposób potwierdza się na podstawie szczegółowego roz-
bioni z<lanie nasze o kryfyci/zmie filozofii w przeciwieństwie do doyma'
tyziśiu uank specyalnych i§ Hu
Ten cliarakter dogmatyczny nauk spct yaliiydi wykazywali kry-
tyczni myśliciele już oddawiui. 'i'ak np. Akv.st«jtelks zaznacza
Digitized by Google
132 § PRZYPUSZCZENIA NAUK 8PKCYALNVCW.
wyraźnie w Metafizyce ks. TV-ta, rozrlz. 3-ci. żp specyaliści opierają
si^ na przypiLszczcniach, ktcnych sami nie roztrząsają. Nauki speeyal-
iK* Arystoteles iiaz\ wa drwją filozofią (oeutEpa ;pŁXooo'f tct ^ i przeeiws^tawia
je krytyryziiiowi tak zwaiirj przez siel)ir pierwszej tilozofii ^'rpeanj
czyli póżiiirjszpj metafizyki. (Aliiośiiie (io nauk spocyahiyrh iu(')\vi on:
,,('i. którzy si^ zajmują szczegółowemi badaniami, nie pytają o to:
czy ich pewniki (przypuszczenia) są ])raw(lziw(>mi lub nie? Nie czyni
tego ani p^eomctra. aui arytmetyk. Pytanie takie podnosi i roztrzą-
sa jedynie ton. kto bacia byt zasadniczy, ogdlny, a więc filozof*
Kant doprowadza nawet zdanie o dogmatjzmie nauk apecjal-
nycli do przesady w swem piśmie: Der Strcit der FaaUtaten 1796,
wyd. nowe 16-te, 1872. Józef Byohowiec, sporządził podobno prze-
kład polski tego pisma p. t. Spór filozofii z teoioyią, prawoznawitwem
i medycyną. Kant dowodzi tntaj, że ze stanowiska prawdy, przy-
puszczenia uank spocyaluyrh mają < li.uaktt r zupełnie przypadkowy,
a iiuwtt >auif)u (liny. Tak np. w'«MUug j<'go zdania, jiiawnik opiera
całą swoją naiikt^ na pi-awif obowiązują rem: mrrlyk na r()zp(u-ządze-
niai h władzy ])aństwowej w sprawach lekarsldch; teolog zaś ua prze-
pi.saeh władzy kościelnej i t. d.
Pogląil ten Kanta sprzeczny jest zarówno z faktycznie dau^\Tii
charakterem nauk specjalnych, jak i z ich rozwojem historycznym.
W rozwoju bowiem nauk sj)<H'yalnych występują jak najwyrashiiej da
jaw dwa następujące czynniki, które ograniczają przypadkowość i sa-
mowolę w doborze ich dogmatycznych przypuszczeni, a mianowicie:
1) Nauki specyalnc, z istoty swojej, opierają się jedynie na
pi*zypuszczeniach, wy[)ływających z natury ich przedmiotu i komecz-
nyeh do badania jego objawów szczegółowych. A zatem z istoty
.«łwojcj nie nlegają żadnym samowolnym, z zewnątrz im narzuconym
po^l^duin. lecz (l(t( }i(((l/:i do swoicli d< )<j^inat ycznycłi przypuszczeń dro-
naturalnego wewnelrztu-^u ruzwoju, na zasadzie jedynie tych bez-
posrrdnieli wyobrażeń, pt'j«^ć i poglądów, które poprzedzają liadaiiie
pizeduiiotu i webodzą w jego skład. Jest to w samej rzeczy tłogma-
tyzin, ale dogmatyzm nie samowolny, lecz naturalny, prawidłowy, ko-
nieczny z punktu widzenia sp<'eyabiego rozbioru szczegółowych przed-
miotów wiedzy lu<łzkiej. Gdyby bowiem nauki specyalne nie opiera*
ly się na takich bezpośreilnich ])i'zypuszczeniach, a chciały same pod*
dawaó je krytycznemu rozbiorowi, natenczas nie pozostawałoby im czasa
do zajęcia się swemi specyahiemi zadaniami^ więc przestały by być naukai*
mi Rpecyalnemi, a stały by się filozofią. Tymczasem taki podział pracy nau-
kowej jest koniecznym dla rozwiązania zadati wiedzy ludzkiej (§ 6,1
2} Nadto, historya nauk specyahiych wykazuje, ie każda z niok
d:^^' do możliwego oyraniczenia swych zasadniczych przypusascseft.
yai^L-o i.y Google
§ 6,9. PRZYFUSZCZHNIA NAUK SPBCTAŁNYCU.
133
i do imm^gmia ich liczby. Rozwój nauk spccyalnych prze-
konywa nas jasno, ze wprowadzenie w ich zakres samowolnych
przypuszczeń komplikuje tylko i utrudnia ich badanie i odprowadza
od najbliższego ich celu, t. j. od wszechf?tronneg;o rozbioni danego
szczególowego przedmiotu wiedzy. Wskutek tego dążą one same do
wynigowania ze swego zakresu wszelkich czynnil<<A\. pozbiiwionycli
istotnego znaczenia dla ich badań, a tern bardziej czyj mi k(') w. ograni-
czających lub utrudniających te ba« lania. Nji takiem st(»piiiowt'ni ru-
p)waniu czynników postronnych z zakresu nauk specyalnych i spro-
wadzeniu dogmatycznych przypuszczeń do niezbędnego minimum, po-
lega w znacznej części postęp tych nauk. Stanowi też ono ghnyny
iącamik pomiędzy naukami specyalnemi i filozofią. Sprowadzając bo-
wiem swe czynniki postronne coraz bardziej do pewnych, niezbędnych
do badania danego przedmiotu przypuszczeń, nauki specyalne samo
zbliżają się do wykazania owych ogólnych zasad wiedzy, podmioto-
wych i przedmiotowych, umysłowych i rzeczowycłi, które stanowią
przedmiot rozbioru ze strony filozofii, i przez to przekonywają na-
ocznie, że filozoiia jest koniecznem ich naukowem uzn])ełnieniem.
Kant nic zwrócił należytej uwagi na powyższe czynniki w roz-
woju nauk specyalnych i przez to dał powód do bardzo szkodli\ve<j;()
!t'kcpważeiiia tych nauk przez tilozofów. Specyaliści zaś. w ])(K ziu iu
'louiosło.ści swych badań, pomijanych przez tilozolÓw, odpowiadali low-
nem lekceważeniem względem wszystkiego, co miało charakter filozo-
ficzny. Dopiero w ostatnich czasach to wzajemne lekceważenie iistę-
fmje co raz bardziej wzajemnemu szacunkowi, wypływającemu z ja-
>^go poglądu na wzajemny do siebie stosunek filozofii i nauk spe-
cyalnych.
W celu wykazania, że przyznawanie charakteru dogmatycznego
naukom specyalnym ze względu na ostateczne zasady wiedzy, nie
ubliża im bynajmniej, lecz jest w\Tiikiem raoyonalnego podziału
pracy pomiędzy niemi i filozofią, ))rzytoczę tu jeszcze zdania, wypo-
wiedziane w tym względzie ])rze/ jednego ze znakomit.szyrłi przetl^ui-
wicieli współczesnej wiedzy emfiirycznej. Mam tu na niy.śli zdania
Th. R i bota Wł Wstępie do jego pracy: La ps^ichologie anglaise eon-
temporaine. ^Vyd, 3-cie 1886. Ribot mówi tu, że nanki matematycz-
ne przyjmują pewniki, bez ich rozbioru (ils acceptent les axiomc2s saiis
les discuter); fizyk przyjmuje wiarę zmy-łu powszechnego w świat
materyalny i w zmysły (ii accepte la foi du sens commun au monde
materiel et aux sens); ekonomia polityczna, chociaż się opiera
na zasadach filozoficznych, nie roztrząsa ich wcale (quoi qu'elle
suppose des principes philosophiąues, elle ne les discnte pas). Toż
'ftmo powiedzieć należy i o reszcie nauk specyalnych. W przekładzie
Digitized by Google
134
§ 6,a PttZTPUSZCZENIA NAUK 8PECYALNYCH.
polskim tego dzieta Ribota przez J. Ochorowicza pod zmienionym
tytułem JPtycholoffia pozytywna w AnffHh 1877, zmieniono też znpehie
samowolnie Wstęp i usunięto zdania powyźt j przytoczone a dotyczye
doijmatyzmu nauk spm^yalnych. Przyznanie się do tego dogmatyzma
widocznie nie było na r^k^ ówczesnemu poztiiifwizmcwi warazawM^mn,
Zob. co ]:)owiL'dziauo z togo powodu wyżej w przeglądzie literatury,
8tr. 31 i uast.
Dogmatyzm, wiara 1 ograniczenie przypuszezeA dofirnii*
tyeznyOll. w uzniiclnioniu powyższych wvwod»)W dodajn tn kilka zdań. wypowi**-
dzianyrli pr/f^zn ninio juź dawniej {w niowio O cechach charakteri/ftłt/czuffch filozofii, prz*--
kład St. 'l'uMA>ZK%VNKrK<:o, <fT. \S\ i nn<L i 1^ i nast.): „Pojęcie irlnr>! Jnffłuntyrznrj
jost. pojćdcui. kr('>rc-iii\ lu/.ywykli używać tylko w znaczeniii t«ul»>Li' meiu : lo-z
w ifitoi-ie taki<; u;^i tui' /.» ai(. nie ma żadnej podstawy, ponieważ i /. zewnątrz sfery rcli^j-
uej i teologicznej spotykamy róźacnodne spo.soby wyślenia, za.«tługiiji\i-o znpdnie na
Muuą naswę. Wiara dogmatyczna nie jest w istocie niczom innem, jak tylko aznaniera
za pmwdziwe twieidzeniA, Itez upizedniego kiytymego Tosbioru jego treści, tylko na
podstawie bezpośredniego przeświadcz^ift. Mówimy o wiene dognia^cznej w teolo«rii
i religii tylko dla tego, żo więknza czę^ teologów i ludzi rolig^nych uznają za prawdzH
we i)Gwn«' wii-waia i twierdzenia bez uprzedniego ich rozbioru, wyłącznie na pił<lstawic
Itf /pniredniego przeświadczenia o if li niewątpliwn^f i. tcsro toż mamy zopefne pra-
wo nifiwi<- o wierze dogmatycznej i i»o za olłn.-bi iu r<'olot.'ii i icli^Hi ws/,»'ilzic. (tĄ/m- spo-
tykamy pthlolHie ttezpośrednie przeświadczenie o prawdziwości twierUzcii, nie udowodnio-
nych krytycznie. W tom wła^nio znaczeniu mówimy, że nie tylko tt^ologia. lecz i wszyst-
kie pozostało nauki opierają swe poHziikiwanta, nawet najbardziej krytyczne, na wierze
dogmatycznej odnośnie do Hwych Oi^tatecznyrh 2Su*tA^„. .Itzecz widoczna, że ini wi^j
twierdzeń dogmatycznych dopu»zcza pewna nauka, tern mniej odpowiada wymaganiom
kiytyki, w njól'' naukowości. Dla tego też każda nauka dążyć powinna do coraz wi*,-
ksze<ro ograniczenia swych dogmatycznych przypuszczeń. Na tem ograniczeniu polega nnj-
<_'lówniej.szy postęp nauk spotyalnych : postęp prawdziwie naukowj' i krytyi-zny: postęp
0 wiele ważniejszy w /nnczenin kr\r\i /,iiiem i ściśle naukowem. niż ten. który się doko-
nywa w naukach w>kuttk auw\rli odkryć i poszukiwań. n»zszorzaj^^ych granice nauk
1 wzbogacających nasz umysł nowcmi materyałami empiiycznemi.**
„Jeżeli zaś zapytamy: .jakim mianowide t*poaobem nauki spe<*ya1ne powinny ojrra*
ni^zać swe dogmatyczne przypusz(!zenia? to na to można dać bardzo prostą i stanowotą
odpowiedź. Ograniczenie charakteru dogmatycznego nauk spei^yalnych polega na teok
żeby żadna z nich nie pi^jmowiUa więcej dogmatycznych przypuszczeń nad te t;^*lkO|
które są niezbędne przy jej specyalnych liadaniach. t. j. żeł)y każda z nauk uznawała
takie tylko dogmata. bez których współudziału nie mogła by się zająć swomi l»adaniami
specMłInemi. AV>/y-<fkii» zaś pr7:vpn^',^fzenia doL^mn tyczne, nie posiadające bezpośredniego
związku ze •jp» > \ iluos. danej n niki i uu- -taii-twiące niezłM;dnej jej podstawy, powin-
ny być zupełnie wykliKZone z nauk >pet yaliiyt li, ponieważ stanowią zI>yteczoy picrwi*.
itck dogmatyczny, tamiyąey tylko krytyczny rozwój danej nauki."
,.Tak np. dla ietiogn niezitędue są dogmatyczne przypuszczenia o istnienia Bog;*
i Jego objawieniu, jak również o zwiądiu moralnym międ^' człowiekiem i Bogiemi.
Ws^i<tkte zaś inno przypnazczenia, ntcpoifiadąiąco bezpośredniego zwii^n s piniftlM
tern teologu, okazywały sit; zawsze ^skodHwemi dla jej władnego rozwoju. TakŃnl l^p^
m
w «
§ 6,a PKZTPUSZCZENIA NAUK SPKCYAŁNYCH. 135
liyły w wił k icli śnHlnich pr/ypus/.t /.cnia f' ')l<'L'i«'Zii«'. (I<>tvr/-i\r«» Imtlowy i pniw r idy,
<hh;k\ kt/trym wielu teologów. ])r/.nvhm] /.:[!■ w ziikm- pr/yrodoznaw-tu a mr/ju A\n tvm\i
(>«utuił'niu pog^lądy bądź na pn^yrod^.' w tn^uU*. m ^y^tomut slon<M'/,ny na in-
nf> specjalno przedmioty przyrodoznawczo. nicposiadajmc bczposrcdnifjro związku z przrd-
roiofein teologii, J*odobuc rozszerzenie dog^jiatyiznycli twiei-dzeii tooloj^ii nż, na pulu
pi^rodomawsiwa miato 2a skntok upadek samej teologii, niei>(;(lii<-r>J w litanio usunąe
aiewątpliiryck dowodów nauk pnEjrodnicqrcb»*.o
«Locs nie sama teologia, zamiast stopniowego ograoiczonia swyt-h twierdzeń dog-
ir itr- znyoh, powi»;kj*za bardzo cS9Q8to irh liczbł;; podobnO zjawisko napotykamy nio nsad>
U i w zakresie innych nauk spccyalnych. Tak np. nauki pneyrodnic^o banizo czf^sto
nie zadawalają się dtłgmatanii niezbę<lnrnii i< łi ro/wojn a pr/yjnjnją r z«;s(<) i takie,
które zupełnie zbyteczne dla samet,'-?) iir/yiodo/ii iw wa i ł»ez wszclki«'i(o upn»wni<'nia
! (^eraniczają Rainodzielno>ś«' inuyth nauk... Takun nj». dojrniatcni jest idea hiuifcziiosn^
panujątej niby w przyrodzie i wykluezająrej rzekomo zaniwno iiicę ntzumnej i dziala-
..•^aj samodsielnie zasady wsiedrówiata, jako tes ideę wolnej woli człowieka. Wielu
ftijndaSków nwaśa dogmat koniocssnoŃci za związany ściśle z samem przyrodoznawiftwem
i twienłzi, że ono istnieć nie mośe beat tego dogmatu. Tjmi ozaaeni jest to tylko niepo-
nnoBiienie lab przesąd. lYzyrodoznawstwo samo przoz się wymaga tylko dogmatu o ist<
I niemn praw pi^yrady i ich tiiezmienności, lecz ani idea praw w ogi>lc, ani idea ich nie-
zmienności nie mog^ą I>yć utożsamiane z ideą konireznoki, gdyż same przez się zir.ulzaja.
i z ideą tcoJności. Istota rozumnn obdarzona wo|n;i wola. nioże sama dl;ł -idui^ liyc
j prawem, t. j. być samodzielną l autonomiczną) i na płHłstawic samodzielne^'o jin-t mówie-
nia działać nicznuennie wedle praw przez siełue ustanowionych. A z;iteni niezniienno»i-
I pMw przyrody nie wyklucza wcale sama przez si«; jej rozumnej i wolnej zasady, a jeże-
li wielu przyrodników sądsdi że idea J^oga s])rzeciwia się podstawom przyrodoznawstwa,
lo dcntkiem jedynie nlewteściwego pomieszania pojęć i przeciwnego ktjtyce rozszono-
nil dogmafycaiycb pr^pnszczeń przyrodomawstwa.*...
•P^ypnszczenia dogmalsrcsme wszystkieh nauk specyalnyeh stanowią jeden harmo-
Tiijny »ystemat, w którym nie napotykamy żadnych przeciwieństw, jeżeli tylko każda
, 1 ni'h pozoistanie w swyrh j^ranicach i sprowadzi swe pr/ypn<7« •/cniri t!i)Lniiatyezne do
I lii«mH:inei:o minimom. Wszystkie prze.-iwienstwa. /•ulioJ/.a.i e iiii<'(l/.v nankanii. wvpł\-
] 'V4ją !fl«»wiiie z niewlaś. jweijo i niokrytyezneyo rotózt rżenia ich pr7Ąpusz» zeu do^/maty-
■ ^^ZDjfb. A ponieważ przy tern nauki specyalne nie rozbierają i nie krytykują własnych
«v«ich dogmat4jw% przeto podobne roisserzoaie przypuszezeń prowadzi, nio^^tety, bardzo
htiro do sapalc2^'wej walki nank pomiędzy sobą, gdy tym czasem właściwie wzajomnio
dspelniać się powinny. Walka ta przy danych okoliczno8cia<*h nio zakończy bii; ni<?dy
! aazcaytnym p<Aojem, jeżeli strony walczące nie odniosą się do bez<t i ^ poArcdni-
I ctwa fSozofiif kt<Sra, rozbierąjąc krytycznie zasadnicze ])odAtawy wszystkicłi nauk ^pceyal*
I Djcii, może jedynie wskazać środki prawdziwego i stałego pojctloanta.*
i
I
I
I
Digitized by Google
Rozdział drugi.
imim mim do mm md^ im unmm.
I. Pogląd ogólny na objawy
życia umysłowego.
§ 7.
Ckarakteiystyka typowych objawów życia umysłowego.
życie umysłowe człowieka obeimuje niezmierzone bo-
gactwo różnorodnych objawów, począwszy od pierwszych
zawiązków poczucia }X)(hiuotowego, aż do świadomej sie-
bie enei^i osobistej, dążącej, przy doborze odpowiednich
środków do przekształcenia świata według własnych ce-
lów. W zakres objawów tego życia wpadają zarówno
płacz noworodka, jak i ostatnie westchniruio umierające-
go starca; zarówno marzenia i miłość młodzieńca, dziewi-
cy, ich złote nadzieje i wiara w przyszłość, jak i rozcza-
rowanie znękanego walkti życiową męża, rezygnacya mni-
cha i rozpacz samobójcy; zarówno niewinne zabawy dzie-
cięcia, u^niech matki, myślącej o jego szczęściu, troski
ojca, pracującego w pocie czoła, aby zapewnić 1 \ r rodzi-
ny, jak i namiętności, zabawy i gry liazardowe próżnia-
ków, żądza oszustów i zbrodniarzy zbogacenia się kosztem
innych; zarówno codzienna działalność milionów około
rozwoju dobrobytu materyalnego i moralnego społeczeń-
stwa, jak 1 niezwykłe utwory geniuszu, torujące nowe dro-
gi przyszłym pokoleniom, więc zadziwiające pomysły wy-
136 § 7. CaAKAKTEHybiyKA ŻYCIA UMYSLUWfcGU.
-ualMzcMjw, w»pauiaie arcydzieła poetów, artystów, głęboko-
Diyślue. teorye uczonych, filozofów, wiekopomne czyny ty-
tanów ludzkości.
Wszystkie te ol)jawy życia umysłowego człowieka
znajdują się w ścisłej pomiędzy sobą łączności, w stosiui-
ku wzajemnego na siebie oddziaływania. Wskutek tego
nie można badać jednego z tycłi objawów, nie zwracając
zarazem uwagi na resztę, jak nic niużna zrozmnieó cz\ti-
uości pojedyuczego organu, nie znając całości, do której
należy. Cłicąc tedy wniknąć głębiej w istotę objawu umy-
słowego, nazwanego filozofią, musimy objąć myślą wszyst-
kie objawy życia mnysłowcgo, sprowadzić je do pewnych
typów cliaraktcry styczny cli, aby następnie ściśle określić
stosunek do nich filozofii.
Odpowiednio do różnych potrzeb człowieka i różnych
dążności, wy])ły wającycli v. tych potrzeb, l)Ogatą treść ży-
cia imiyslowcgo sprowadzić moźua do irzaidi zasadniczych
objawów, zaznaczających typowe cele wszelkiej w ogóle
działalności umysłowej człowieka, a mianowicie:
1) Zaspokojenie podmiotmvi/ch potrzeb nniyslu, t. j. po-
trzeb, wy pły wającycli bezpośrednio z jego życia wewnę-
trznego, niezależnie od danych przedmiotowej rzeczywi*
stości.
Wyrazem tych potrzeb podmiotxiw\vch, jako też
ich zas]>okojenia lub niezaspokojenia, są uczucia^ przy
pomocy których dochodzą do naszej świadomości wyłącz-
nie tylko nasze stany osobiste, bez względu na przyczy-
ny, wywuhijące te stan3\ lub oddziaływające na nic.
W zakies tego rodzaju objawów wpadają zarówno
najprostsze uczucia zmysłowej przyjemności lub nieprzy-
jemności, rozkoszy i bólu, jak i uczucia najwyższej serde-
cznej radości hib wstrętu moralnego. Ostatecznym zaś
celem rozwoju i działania tych objawów umysłu jest stan
możUwie pełnego i wszechstronnego gadowole^a* Stan ten
zależy od wewnętrznego ożywienia przyrodzonych i naby-
tych dążności uuiyslu i harmonijnego ustosunkowania za-
§ 7. CHARARTKKY8TYKA ^YCIA UMYSŁOWEGO.
ł39
sadniezyeil czynników jego rozwoju życiowego. Ponieważ
atoli cel ten nie daje się osiągnąć w zupełności, wśród
faktyrznyeli Wriiunków życia ludzkiego w świerio j)rzutl-
miotowv 111, a przekształcenie rzeczywistości według wyma-
gań osobistych jest procesem nader powolnym, niezdol-
nym również w zupełności zadowolić uczucia; przeto um\ sł,
])<'(ł je^jo wpływem i przy luizialo twórczej wyijlaaź-
ni, wyprzedza realne przekształcenie rzeczywistości we-
dług pragnień podmiotowych i wytwarza nowy świat uleal-
Hjf, zdolny swym ustrojem harmonijnym bardzie; j i wszech-
>>tronmej zadowolić to pragnienia, aniżeli dcUia rzeczy-
wistość.
Najdoskonalszym wyrazem tego świata idealnego, wy-
wołującego możliwie pełne zadowolenie pragnień serca
ludzkiego, jest sztuka, oliejiiinjaca naturalnie i j)oezyą Za-
sadniczą, treścią wszelkiej sztuki jeiit idcol, t. j. wyobraże-
nie przedmiotu zgodne, nie z rzeczywistością, lecz z oso-
bistemi pragnieniami umysłu, a więc wyobrażenie przed-
miotu, jakim l)yć powinien, aby te pragnienia bardziej za-
dawalał, aniżeli dana rzeczywistość.
Harmonijną łączność treści idealnej z formą zmysło-
wą nazywamy pięknem. Nadanie ideałowi takiej formy, aby
przez nią wyst\^po\s ala Jia jaw możliwość lo^ro urzec^zyw i-
stnienia, realizacyi w świecie przedmiotowym stanowi na-
turalny cel SMtuki pięknej. Wskutek tego, wśród danycłi
warunków życia, utwory sztuki ]3i(^knej i poezyi obdarzają
człowieka możliwie peinem i vvszet:hstronneni zadowoleniem,
zadowoleniem estetycMem, obejmującem wszystkie skladc»vve
czynniki jego jestestwa, tak zmysłowe jak umysłowe, w ich
harmonijnem zrównoważeniu (Zob. Sztuka i piękno^ str. 8
i nast.).
2) Fojmmie, czyli czynność, za pomocą której umysł
usiłuje przyswoić sobie i zrozmnieć treść rzeczywistą świa-
ta przedmiotowego (§ 2,2 ).
Zasadniczym czynnikiem umysłowym i śrndkiem po-
luocniczym poznania jest myślenie, mające ciiaraktor przed-
Digitized by GoogI
140 § 7. CUARAKTBIIYSTYKA ŻfCŁk UMYSŁOWEGO.
iniotx)vvy, w odróżnieniu ocl ehaiaktern podmiotowego uczu-
cia, w tern znaczeniu, źe treścią jego jest zawsze pewien przed-
miot, przeciwstawiany, w zakresie saniej czynności umy-
słowej", ])odmiotowi tej czynności, i nadto z te^o powodu,
że ostatecznym celem myślenia jest możliwie ścisła zgod-
ność jego treści z treścią świata przedmiotowego, nsman^
za istniejącą niezaletoie od myśli o nie]. Zgodność tę na-
zywamy praitda przedmiołową. Ztąd w zakres objaw(')w my-
ślenia wchodzą zarówno pierwsze uprzedmiotowione wra-
żenia i wyobrażenia zmysłowe, jak i wszelkie pojęcia, są-
dy, wnioski, rozumowania, hipotezy, teorye, poglądy na
rzeczy ])ojedyncz<^ i świat cały, jako rozliczne cz^ti-
ności, za pośroilnu'twem których umysł dąży do po-
znania przedmiotowej rzeczywistości, niezależnie od nie-
go istniejącej.
Najwyższym wynik i(^ni tej ])nznnwczej czynności umy-
słu jest nauka, doprowadzająca człowieka do możliwie ści-
słego i jasnego zrozumienia świata przedmiotowego i jego
objawów. Nauka zadawala najpełniej przedmiotowe po- 3
trzcl>y nmyshi ludzkiego, jego dążność do dociekania i po-
znania prawdy.
3) Dnaiahość prakiifcsna czyli iyekwa człowieka, wy,-
nikąiącii. ze stosimku, w jakim do otoczenia zostaje.
Zasadniczym motywem tej działalności jest potrzelm
zrównoważenia swej jednostkowej osobistości z całością
czyli ogółem, do którego należy, z otoczeniem, wśród
któreg(3 żyje i działa.
"Wiaz z rozwojem s\\ i;i(l(tmej siebie osobistości, jako
organicznego zespolenia wszystkich funkcyj życia umyslo- \
wego jednostki, osobnika, rozwija się zarazem i energia oso- "jl
bista, jako objaw indywidualnej niezależności i samodziaUj-'
ności, nazywana zazwyczaj wolą, Stanowi ona zasatliiK/zy
czynnik wszelkiej działalności życiowej człowieka i wystę-
puje na jaw zarówno w jego pierwszych świadomych
chacb, jak i w rozmimej dążności do osobistej. «JKi&body
i moralnei wuiiiości. Charaktuiyb tycznym wyrazem wuii.
§ 7. CHARAKTKHYSTYKA ŻYCIA UMySŁUWEGO. 141
osobistej energii w życiu jest praca, w najogólniejszem te-
go słowa saiaczeniu.
Ideałem życiowej działalności człowieka, jego energii
i woli, jest możność pełnego, ni czcm nie krejtow aiu li^o. więe
samodzielnego i swobodnego urzeczywistnienia swoich ce-
lów. Ponieważ jednak człowiek, jako jednostkowy osob-
nik, zarówno fizycznie, jak i umysłowo, stanowi cząstkę
większej całości (świata tizycznego, społeczności ludzkiej,
zasady wszcchbytuj, związaną ścisłemi więzami łączności
tak z ową całością, jak i z nieskończoną liczbą innych czą-
stek, przeto bezwzględna samodzielność i swoboda osobni-
ka, jego zu]>elna niezawisłość od otoczenia nie daje się
taktycznie ui*zeczywistnić i sprzeciw^ia się wymaganiom
logicznej myśli. Samodzielność i swoboda jednostkowego
osobnika, z natury rzeczy, jest fizycznie i lunysłowo ogra-
niczoną przez otoczenie, juzcz ogólniejsze czynniki i pra-
wa, istniejące niezależnie od jednostkowi go bytu i przed-
stawiające się jemu jako wyższy porządek rzeczy, nad
nim stojący. Każdy człowiek, w normalnym swym roz-
boju, czuje też swoją, zależność od tych wyższych czynni-
ków i praw; uznaje fizyczną i logiczną konieczność, oiaz
moralną racyę tej zależności. A z tego wynika dla każ-
ilego człowieka potrzeba bliższego oki'e8lenia stosimku po-
uui^dzy dążnością do indywiduałnej samodzielności i swo-
My, a owym wyższym porządkiem rzeczy, oraz potrzeba
takfycznego zrównoważenia tych dwóch na pozór sprze-
cznych pomiędzy sobą czynników.
Objaw umysłowy, nazwany sumieniem, jest wynikiem
takiego poczucia zależności człowieka ud wyższego po-
rządku rzeczy, oraz dążności jego do zrównoważenia swo-
^i) działania z wymaganiami tego, po nad nim stojącego
porządku rzeczy.
Normalne zrównoważenie tych czynników: osobnika
i wyższego, w stosunku do niego porządku rzeczy, stano-
wi istotę normalnego rozwoju wszelkie] w ogóle życiowej
tiziałaiuości człowieka, a Unn samem istotę ludzkiego do-
Digitized by
142 7. CHAR&KTRKTSTrRA ŻYCIA UMTSŁOWRGO*
hrohyiu, Tirzeczywistnienia w :^yc'iu idoi dfihra. Wszelka
sprzecziio.se pomiędzy osobnikiem, jako cząstką, a cało-
ścią, ogółem, do którego nałoży, jrst ziem, iiariiszając^em
normalny rozwój praktycznej działalności i dobrob\i:u
człowieka.
Źyciowemi objawanii oweg(j ustosunkowania i zjedno-
czenia ludzi pomiędzy sobą, oraz ludzi i reszty świata, śą
rozliczne formy uHtroju społecznego, czyli zorganizowanego
współdziałania, kooperacyi dla osią^cnięcia wspólnycli ce-
lów, jak niewielu ludzi (rodziny, szczepy, towarzystwa
prywatne), tak i większycb mas (narody, społeczeństwa,
państwa, organizacye religijne, kościoły ) i nareszcie całej
ludzkości (organizacya stosunków międzynarodowych)
Wszystkie te zaś lomiy społeczne czyli socyałne w\'stę-
pują na jaw i stają się normalnemi czynnikami życiowej
działalności człowieka jedynie wskutek ciągłego w nich
udziału osoł^istej energii, czyli woli pojedynczych osobników,
oraz na podstawie uznanego przez nicłi i w czy na cli urze-
czywistnianego podporządkowania ich jednostkowej samo-
dzielności pod dążności i cele ogółu czyli całości, w slcład
kt(')rej każdy z osfłbników wchodzi.
Takie czynne podporządkowanie przez jednostkowego
człowieka swej samodzielności pod dążności i cele ogółu,
(świata fizycznego, społeczności ludzkiej, zasady wszech-
bytu), do którego, jako cząstka, należy, w ogóle pod wyż-
szy ponad osobnikiem unoszący się a pizez niego w swem
sumieniu uznany porządek rzeczy, nazywamy cnotą^ dzia-
łaniem maraineni, w ogóle morainością* Moralność jest tedy
objawem, zadawalającym wszystkie te potrzeby um^-słii
ludzkiego, które wypływiiją ze stosunku człowieka do je-
go otoczenia i mają na celu jego j)rawdziwy dobrobyt, t.
j. urzeczywistnienie w życiu idei dobra. W ten sposób
]łraktyczna czyli życiowa działalność człowieka przedsta-
wia się nam faktycznie w różnorodnych toiiuach ustroili
społecznego i w moralnych dążnościach osobników, w skład
jego wchodzących,
Digitized by Goo^^Ic
§ 7. CHARAKTERYSTYKA ŻYCIA UMYSŁOWEGO.
143
Powyższy przegląd typowycii objawów życia uiuyiiło-
wego człowieka doprowadza nas do przekonania że chcąc
wszechstronnie wyjas^nić nasze pojęcia o filozofii, zastano-
wić się koniecznie niiusimy nad jej stosunkiem:
l) do twórczej, czyli artystycznej czyiuiości uniyslu
ludzkiego, opartej na jego uamehi, więc w ogóle do iwdr-
aoid;
2; do ezynnośri |>oznawczej, czyli naukowej tcoret}^-
czaej działalności urny. •ilu — wynikającej z rozwoju mifśU,
więc w ogóle do nauki;
3) do czynności praktycznej. < żyli życiowej unij^słu,
będącej ol)jaweni osobistej enerffU, woli w z\Mazku z jej' spo-
łecznemi i moralneini dążnościami w życiu, czyli w ogóle
do łffda prakfycgnego,
1. Zasada psychologiczna klasyfikocyl objawów życia
umysłowego.
Zasadą powyższej klasyfikacji objawów ^cia umysłowego są
ttzy różne szeregi tych objawów, obejmowane zazwyczaj w pojęciu
trzech różnych władt nmy»iu: uczucia, myślmin i woli.
Uctueiś ma charakter podmiotowy, treścią ji ^o są stany podmio-
towe człowieka. W niem objawia się dośrodkonni czynność, zu j)nnio-
<ą której c/Jowiek przcjnniic się bezpośrednio ^aiiivni sobą. sw<Mni
*li-ii<Mni staniimi. W skutek takiego ])rzeieeia sit- wlasncnii staiianii
'7}(Avirk czuje [)rzvji'nmusć lub nicprzyji^'iniu)sr. zadowolenie liil> nie-
zadowolenie. stn*;ownie do zaspokojenia lub niezaspokojcnia swych po-
grzeb, pragnień i dążności. W ten sposób człowiek, przy pomocy
Uczucia dochodzi bezpośrednio do świadomości tych swoich potrzeb,
pragnień i dążności, w ogcSle dochodzi do świadomości najgłębszej
swojej treści, wypływającej z jego istoty, z natury jego nstrojn nmy-
^owego. Każda przyjemność lub nieprzyjemność, każde zadowolenie
tob niezadowolenie zaznacza istnienie w osobniku pewnych zasadni-
«zjch czynników, przyrodzonych lub nabytych, wchodzących bezpo-
^rnhiio w skład jego jestestwa i stanowiących jego istotę. Można
V skutek tego powiedzieć, że w nczuciach wyraża się najl ezpośred-
tiicj i.Htota człowMeka, to, ezem on jest sam w sobie. Każily osobnik
j' >t i chce być tcm. eo mu sprawia przyjemuość. co podnieca i oŻ3"\via
Digitized by Google
144 § 7«L ZASADA FSTCHOŁ001C2NA.
jego podmiotową cUstałalnotó, a nie jest i nie chce być tern, co nra
sprawia przykrość, co w niin wstręt obudzą.
Już z t4iki<><j:() określenia uczucia wsnika. że uie może f»uo pozo-
stać bez wpływu lui io/\\«\| pozontałych objawów życia uuiy.^łowego.
że przyjnuije ono bezpośrctlui uilzial zarówno w krytycznych <li|żiio-
ściacli naszego umysłu, jak i w dążności do wytworzenia ogulm*i^o iia
Świat poglądu, a zatem, że przyjmuje udział w rozwoju zasadniczych
czyn!iikó\v wszelkiej filozofii (§ 5 .
MyiUiM/ty przeciwnie, ma charakter przedmiotowy. Treścią jego
nie jest sam podmiot, leoz pewien przedmiot, przeciwstawiany pod-
miotowi. Nawet gdy człowiek myśli o samym sobie, i wtedy nie
przejmuje się bezpośrednio samym sob% jak w uczuciu, lecz ma sie-
bie za prz€dmio€ swej myśli, więc odrywa się myślą od siebie, a za-
stanawiając się nad sobą dalekim jest od utożsamienia tej swojej my-
śli o sobie z samym sobą, lecz przeciwstawia jej, jako oderwanemu
objawowi swej d/.iałaltiości. resztę swego bytu, a w szczególności swą
wewnętrzną istotę, wyrażającą się za ])OŚre(lnictwem uczuć w jego sta-
nach podmiotowych. Ozem i jak sic człowiek czuje^ \o jest przediiiie-
tem jego mj^^śli o sobie i za.stauawiania się nad sobą. Samo przez się
myślenie jest czynnością odśrodkową^ za pomocą której uinysl usiłuje
wniknąć w treść przedmiotową, poznać ją i zrozumieć. Wskutek te-
go umysł, ])rzy pomocy myśli, występuje, o ile to jest możliwem, ze
siebie w świat przedmiotowy, w celu poznania jego treści. Wszystko,
cośmy wyżej powiedzieli o wiedzy, opiera się na tej czynności my-
ślenia i służy jej za bliższe wyjaśnienie (zob. § 4,8).
Wola^ czyli mer^a osobista jest wyrazem zjednoczonego w so-
bie umysłu, jego [)odmiotowej i przedmiotowej ( zynnośd, uczucia i my-
ślenia. Objawom j(»j zasadniczym jest działanie, t^zyn, polega jący na
urzecz\^vistnieniu podmiotowych celów w bycie przedmiotowym. Ma
Ono tedy charakter podmiotowo-iirzeduiiotowy. Uczucie jest głÓNmym
bot lżecm wewnętrznym, pobudza ja/ yin i podtrzymującym energią oso-
bistą: myślenie zaś swa tnscią przedmiotową, swym poglądem na
św iai i stosunki ludzkie, stanowi niezbędny środek pomocniczy przy
urzeczywistnieniu dążności i celów podmiotowych. Samodtielnoii^ i wol-
noae woU polega na tern, że umysł ludzki nie jest zmuszony działać
bezpośrednio, w kierunku narzucających mu się chwilowych popędów,
lecz posiada zdolność roztrząsania celów swego działania i podda-
nia ich ogólnym wymaganiom swej rozimmej istoty. Wskutek te-
go samodzielna wola, jako ześrodkowanie zasadbuczyoh czynników ży-
cia umysłowego danego osobnika, w normalnych warunkach, energią
swoją wpływa na rozwój motywów, wzmacnia jedne, a osłabia drugie,
i w ten sposób kieruje przebiegiem działania i przy jego pomocy
Digitized by Google
§ 7,1. ZASADA PSYCHOLOGICZNA. 145
urzeczywistnia ostatocznie tjlko takie colo, któro stały nią wyrazem
/jfiiioi zoiiej w sobie osobistosii. ( )s()])istość zaś czuji' i wie. że cele
woli sa jej celami, że bez j( j udziału nie zostałyby ni^dy nrz» ( zywi-
stnioiie i dla tego czuje się tiż w zu|>«'łności odpowiedziahit^ za
treść i 8}>osób icli urzeczywistnienia, w o^óU^ za swe działanie i jego
skutkL Objaw gumieniay o którym wspoumieliśmy powyżej (sir. 141),
ł%czy aią bezpośrednio z tern poczuciem odpowiedzialności człowieka
za swe działanie.
Ponieważ filozofia, narówni z innemi objawami życia mnysłowego,
jest wynikiem samodzielnego działania tmiy^u, wyraża osobistość czło-
wipka, jest jej c2j/nem, przeto zrozumianą być nic może należycie bez
uwzględnienia udziału osobistej energii, woli w jej wydaniu i rozwoju.
Zaznaczone rozróżnienie władz tmiysłn polega na zasadniczem
przeciwstawieniu podmiotu i przedmiotu, stanowiącem istotę życia
muysłowego § 4..S .
l 'rzucie jest bezi)Osrodmm dowodem samoistno.ści podmiotu, oso-
buika, jł'lnosiki. Wynikając z reakcyi ]>odniiotu wz^^lędł m świata
przedmiotowego, wyraża ono wt wnetrzmi niezawisłość osobistości od
stosunków zeA*Tiętrznych. Jest ono objawem samodzielnego poglądu
poiimiofcu na przedmiotowosć, wynikiem bezpośredniej oceny tego. co
ji^, z punktu widzenia podmiotowych potrzeb, pragnień i (ln/Jinśei,
ze stanowiska tego, co być powinno, a więc ze stanowiska ideału har-
monii, piękna, odpowiadającego bardziej pragnieniom człowieka, ani-
żeli dana rzeczywistość. Ten pogląd podmiotowy nazywamy eatety-
Knjfmt bo ma na celu zadowolenie, wynikające z działania zaznaczo-
nych czynników estetycznych.
Praeciwnie myślenie jest objawem zależności podmiotu i ji>go dzia-
fania od bytu przedmiotowego, od tego. co j«'st. od rzeczywistości,
która umysł ])rzy pomory iii\>lt iiia [iiagnie .sobie przyswoić, jeśli mo-
żna, w tej treści i formie, w jakiej istnu^je sama w sobie, na /.alexnii>
ofl umysłu. Ztad wynika dla myśli kuniceznosć .ścisłego zastosowania
Mil <\() danej treści rzeczywistego bytu. Im ta tn^ść przez umysł uji^-
tą zostaje bardziej przedmiotowo, im mniej si(^ mit^sza z treścią pod-
miotową, tern myślenie zbliża, się bardziej flo swego celu, do poznania
frauK^, którą umysł uznaje ostatecznie tylko w tem^ co istnieje rze-
czywiście, co ma byt przedmiotowy od niego niezależny. Wszelki
pogląd naukowy na świat, w odróżnieniu od estetycznego, uwydatnia t^
zależność myślenia od danej przedmiotowosci (§ 4,s).
Pierwotną -przeciwstawność podmiotu i przedmiotu, uczucia i my-
ilenia. przyjmująca, ez»^sto formę wyłączających sit^ nawzajem sprze-
czności, przezwyeitjża wola w swym normalnym rozwoju. Dążąc do
|)rze(hniotowego urzecz^^*^vistnii'nia podmiotowych wymagań. [)rzekształ-
Digitized by
14G
§ 7»1. ZASADA PSYCHOLOGICZNA
Vii ona rzf»ezywi.siuś{'" wttlliii:; ilofn-d daut^^o osolmika. Jako objaw
().sol)ist4»j enor^ii wytwarza ona na tle tlant-^^o. ni(Mlo«konałooro hyf\\
możliwio (loskonaiy dobrobyt. W tym dnchn jrulnoczy wola podmioto-
we i przodiuiotowt' czynniki życia nniysłowęgo i staje si^ saniodzieliia
przyrz3mą nowy* li f orm bytu, w których rzeczywistość przedmiotowa
zbliża si(^ coraz bardziej do podmiotowej idei/ a ta znowu przyjmuje
coraz widoczniejsze kształty rzeczywistości.
l\fstęp w rozwoju życiowej działalności człowieka polega w isto*
cie swojej na* takiem urzeczywistnieniu faktycznej zgody |K)mi^izy
podmiotowcmi dążnościami nmyfiłu lucbskiego i przedmiotowemi wa-
nmkarai je^^o bytu i rozwoju. Postęp ten ze stanowiska ogólnego na
świat po*;lądii przedstawia sit^ jako stopniowe nrzeczywistnionie we-
wnętrznej zf^ody pomitjdzy szczegółowemi objawami bytu, istniejącoini
w tbrmii' jeiinostliowych oj<obnik<'»\v, a Ofjjółem wszechbytu, jego isto-
tł^ .stanowiąc;^ tn'ść zasacbiiczą wszystkich jednostek.
Ścisły pogląd na ])f»\v\ższ(' zasadni<'zc diiżiioAfi życia umysJowe-
go. wyrażające sitj w zaznaczonych władzach miiysiu, jest niezbędnym
dla wszeclistronnego uzasadnienia naszych pojęć o filozofii i znajdzie
w (lalszym ciągu naszych roztrząsać bardziej szczegółowe wyjaśnienie.
Literatura klasyflkacyl władz umysłowyotl. Jiue Platon tox-
i\»żniał tr/v nwlzajc dusz albo też tr/.y r/.vś('i duszy ludzkiej: }U)żąĄlhvo»ć. lą(-%ąi.'a sii;
z olijawami w oli: )frz>trh\ oparto na w rii/t-niarh zmy-^łow} eh. i jmznauic c-zyli myslnoe.
Ale nic ruzwiiml sz«'z<'*.'t)|n\v(t tcu:o poti/.iałii ; to też wkmti f! poszotlł w zaponmienio.
Arystoteles sprowadzał do o.sohnycli (/.M.ści duszy ntLst».puj;i«!e czynności: 1) wzmst
i odźjwianio, 2) czncio^ wjobrażeuiu i pamięć, '•\) woły i ruchy, oraz 4) myślenie.
Zoł». II. SrKRRCK. Gttdtidtte der Ffychohgie, T. 1, D»ał 1, 1880, str. 201 i nast. Dział
2, 1884, str. 16 i nast
W wiekach Krodnich pnsjjmowaao pow8Zdchnio tylko dwie wiedza da»y: ronm
wsyli myślenie, poanawanic, i imię. Św. Tomasz z Akwinu pnjpisujo te dwie włndie
zaruwno aniołom, jak i intcloktnalnej du!4>ty człowieka. Objawy uc/ucia podporzs\dkowa-
Tif) jr-/c7(> łtc'/pfiśn>flnin fo jodrn-j. fo drugiej z tych władz. Zoł). A. StÓckł, Gtackkkie
dtr I'hih,s,,,,hir Mittrlnltrrti. W II. iSł?.-), ^tr. r>H4 i CA\ i nast.
Dopitiio w nuw</.\ih czasaolj zwiiKouł) owul^c n;i sHinocizielne znaczenie oiijaw.iw
urzuciu i post«iwiono je, jako szen!^? odrębny, obok objawów myślenia i woli. l'i^yi ii>-
nili sili <io tc^fo zarówno niemieccy niyMliciolo J. G. Sulzer, M. Mkhdzłsohn (Brieft
nher tUe Empfindungen 1755) i inni, jak i angielscy filozofowie apołecKoi i ^sMxcyi
Adam Smith {Theorit of morał aeutiments 1790), F. HuTCBESONf H. Homr i tnm. <^
kowitą psyctłioloyiji na podstawie owył-łi trzech władz duszy opilM'Ował pierw.«<zy .1. X.
Tktens w dziele: thiloH. Yersucłic iibcr die tnetisckliche KaUtr Und ihre Mnttciikrlnng.
T. 1. 1770, 11, 1777. Następnie po<l/i;>t ten rozwinął Kant wo ir^ł^pir do A'rv'.v^'
ub"h>/ mfJzfnia (zob. w y/cj <tr. 1J> i w dziele: AułhtvjK>lfM/ie 17Ps. ICmit mzniy.iua
zibtltittHf jnizt»ninz<i ( ł^rki"niitius>vcrinr»i>'fnK itezurie zadowolenia i niezadowolenia ^Uctukl
der l.ust und 1'nlust) i Zfhditotic jn ż«ithu>iti l liegelłrun^svi?nuOgenK
§ 7,1. ZA8ADA P6TCH0Ł0dlCZNA.
147
Od tego czasti ]M»daa} objawów nnajslowych ita zaznaeaone trzy gnipy: netuciet
-i^ihnU i tecla staje si*: iiatmjąeyni w psychologii. Zob. w tym względzie szcssególniej:
W. VoLKMA\\. Lehrbueh der rnyMujie, T. II, 187(k str. 291 i nast. irdzio podaną
j»-st hbtorya stopniowi»go wprowadzenia do psy('lioIo«,Mi u< zu« ia, jako samodzielnej wła-
Jzy amysłu ohok ni\^l»'ni.i i woli. oraz Harald H/łKFnis-f!. Ps)/rhf>finjie auf Cnoidlage
>W KrfaJming. J'r/*kiaU z iJuii>ki<'L'0 przy udziale autora lŃs7, .str. 107 i nast.: Po-
<huU puncioMłkoiri/ch czyimikótc p^t/chtcznydt. (.'z(;hć OTfóln!\ tej psyclioloti ii |n7.etużył
na DASZ jęz^k F. Daszyński 1890. Dzida Yolkiiiauna i ll(>lłdił»ga wyszły w nowych
wT^aniadi 1891.
Angieleiki p«»ycboIog Q. J. Homanks ulośył w dziele: Mentol eoolufkm in animalś
rodzaj dnewa (diagiamin) stopniowego rozwoju otijawdw umysłowych. Z ogólne-
20 LTuntu źyem ]>syehiGznego wyprowadza on jalco pioń icolę, a jsko główne konary
mtude i mydenic. Zob. aaczegulniej roz<lz. V. (M^ainienie diofframmu,
V nas Jas Sniadecki w Filozofii Imhkieijo uinynlu zaliłr/a do iryż^zyeh władz:
r',:Hm. htuiginacyą i «o/ę (Tz. -1. roziiz. 1. 2 i '^). Hrat jei«-o .Iędkzk.i iiznawrłf z;i wla-
>.im umysłu, człowiekowi w n»żiiił v od zwior/ąt wyłącznie wła.śt-iwe: nnuyinucyą i u ła-
d:^ dociekatiift przyczyn rzeczy. Zob. Tent i/fi J(sfr.'.tir orijankznyrh lf<>{, T. III, 41.
Znakomici na-si filozofowie ze t.zkoły liej,'la jtojuowali olijawy ducha głównie jako
odniany myślenia. Tyllco Ijbbi.t uzupełniał je w^obrahóą. Zob. wyżi j >tr. 26.
UicsAŁ WisEKiEWBKi mówi: «F)n6ez rozumu, umysł ludzki jest zbiorem ruzmai-
tfch whdz, jakiemi są: objęcie, uwaga, pamięć, imaginaeya, rozsądek." Charaktery ro-
zmów iidzkichf wyd. z r. 1^76, str. 21.
J. Majorkikwicz, Hittorya serm irotumu 1851, str. 455: ^Człowiek przez rożum
iilt^arza dzieła ^tworzeniu, przez uczucie odwzorowywa pięloio świata i życia, a przez
wUf r«łzlev\ ci \^ czynach dohro po zienu."
Ks. I'u. l\Af TNY, w PnychoIoyU empirycznej . stanowijucj (lriiŁri\ rzęśr jes^o Pro-
\vdeutyki 1)S71. pr/.vjmtijo po dawnemu ilua tylko rodzaje władz umyciu: wladzi.' puzna-
włoia i włddz«; dążenia do dobrego (zob. ^ti. i7(>).
T. Ziemba dzieli część szczegółową swej rsydu^UtyH 1877, na tngr rozdziały:
1} myślenie jako uprawa umysłu, 2) nczucm, 3) pożądanie i wola.
Ad. Dtoasiński w pracy: <)brax paifchicznydi zjawisk w orffaniemk ludzkim
IStiSt, wraz % fizyologicznemi podstawami życia pnychicznego. uwzględnia szczegółowo o)k
jswy myślenia, uczucia i ici)li.
(» tych objawach traktuje' też głównie W. SzokaI-ski w dzit-le: Pinzątek i roz-
i'mi/.<fnirn8ci W pTt^rodiie 1885, szczególniej zaś w rozdz. 8, mającyiu za przedmiot
Hmyjfł fzł<>ici'('iy.
W. ! )ziKiłrszv( ki. Rnztrztisit/iid. srr. l.Jd; „Htizuw. trola i uczucie są i>totu('iiii
vłasuościanii durha, a zatem ideałem ducha jot duch rozwijaji\cy swoje poztiunie. swoją
ttyil I swoje Q<!snrio w sposób doskonały, t. j. dncli cnotliwy.* Zoli. też wyżej >tr. 37.
2. Jedność życia umysłowego.
Pomimo podziału objawów mnysłowycli na szeregi, niezbędnego
fUa objęcia ich różnorodnych właściwości, nie należy jednak sądzić,
tby którykolwiek z tych szeregów mógł iittnieó i działać 8am przez
bez ciągłej, organicznej łączności z resztą. Przeciwnie, mając* na
oku rzeczywisty przebieg życia nray»łłowego, nalt^ży ( pami<{tiió
Digitized by Google
148 § 7,2. JEDNOŚĆ ŻYCIA UMTSŁOWftOO.
0 tfni. że olłjawy jego nigdy nic istnieją w forniio odosobnionej, lecz,
źc każdy objaw szczegółowy jest zawsze wynikiem bezpośredniej
życiowego zjednoczenia wszystkich składowych czynników umysłu, że
w każdym występuje na jaw zawsze jodon w sobie nmysl. Życie
umysłowe przedstawia si^ faktycznie jako bezpośrednie, wspóhie i je-
dnoczesne istnienie i działanie, czyli jako wepóUHnienie i wyMzi/aU-
nić wszystkich swych zasadniczych czynników. Nie ma tedy objawn
nmysłowogo, który mógłby być nazwanym czystcm, czyli wyłąoznem
HCZHciein. mvś(eitiein lub wolą\ nie ma obiawii. kt<'»rv nie bvłbv zawsze
zarazem i uczueiem. i myśleniem, i wola. kt(')rv nie bvł bv wynikiem
« « k^' ftr k.'
współdziałania wszystkich tych czynności, ktV)iy zatem nic zawiłTał
by w sohii' zarówno czynności ]>odmintnNVt'j. jak ])rzedniiuH)\vr j. jak
1 pocbniotowu-przeilmiotowej. według |)odauej wyżej charaktiTysłyki
(,§ 7,1 ). Zaznaczona przy tej charakterystyce różnica [>omi^zy i>oi<>-
dynezemi szert^gami objaN\ <')w umysłowych polega nie na bezwzgl^dii<-j
wyłączności tych szeregów, lecz jedynie na przewadze ji?dnogo z trzech
zasadniczych czynników życia umysłowego nad pozostałymi przy bez-
pośredniem współistnieniu i współdziałaniu wszystkich. Zt%d przy
rozbiorze każdego bez wyj%tkii szczegółowego objawu umysłowego
nali^ży zawsze mieó na uwadze czynniki uczucia, myślenia i wolL
wehodząco w jego skład. Określenie zaś ftmkcyi każdego z tych
czynników w zjednoczonym rozwoju życia umysłowego, we ws|)ółist-
nii-nin i ws|)«'»Mzuii*iuui ws/,\ >i 1 ich. jest koniecznym warunkiem jasne- |
go pi>-;l.i(hi na jegu istott^ i Ust ki). Dotykamy tej kwestyi tu o ty-
h', o ih^ tu jest koniecznem dhi należytego wyjaśnienia ])oj<^ć o istocie
iilozotii i j(\j stosiudiu do reszty objawów życia umysłowego.
W ogólnym ustroju umysłu, uczucie jest wiaściwem żr(Vłłem dzia-
łalności umysłowej i zarazem bodźcem wewn«^trznym. pobudzającym
i podtraymuji^cym tt^ chsiałalność. Wszelka działalność imiysłowa jest
prz(>dewszystkiem objawem podmiotowego uczucia. Są istoty nie po>
siadające rozwiniętej działalności myślowej, ale nie ma istoty żywej,
kt(>ra byłaby pozbawioną uczucia* któraby nie przejmowali się wl^
sncmi swemi stanami, któraby nie odczuwała przyjemności lub ni^
])rzyjf»mno8ci tych swoich stanów. Jestto objaw najbardziej pierwo-
tny, elementarny życia imiysłowego. bez którego życie to istnieć nie
moż(\
Wszi-lkic działanie przedmiotowe na podmiot, na osobnik wywołuje
w tym ostatnim skutki. od()Owiadnjs\cf jego naturze, a skutków tych
potlmiot doznaje pierwiastkowo w zmianie swoich stanów, a wi«*e w róż»
nych swoich uczuciach. Ztąd wyniku, że wszelkie przejęcie bodźców
przedmiotowych przez podmiot, jak i wsz<dkie przeciwdziałanie, czyli
reakcya przeciw tym bodźcom, zależy od natury i nastroju podviDtn
§ 7,2. JliDNOŚĆ ŻYCIA UMYSŁOWEGO. 149
i ma swe źródło w jf^o przyrodzoiu-j i naUvt<'j trcśri. Tn-st- ta y.n-
ziia< za hM Z[>ośrodnio cały dalszy kieninek działania i rozw<łju iiin\ -lii:
a dochodzą*; jako uczucie do świadomości osobnika, stanowi niczl)t^dny
czynnik ożywczy wszystkicłi jc^o r>l>iawów. ogrzewa jo swcm ciepłem,
uiby własną krwią, nadaje im polot estetyczny, przyswaja im ów ży-
wy indywidualny charakter, którym się różnią jedne i też same obja*
wy umysłowe w różnych osobnikach, podobnie jak się różnią jedne
i też same tony muzykalne na różnych instrumentach.
Nazwa potoczna 9erea dla oznaczenia ucntcia opiera się na głę-
bokiej analogii pomiędzy ftmkcyą psychiczną tego objawu w ogólnym
ustroju umysłu, a funkcyą fizyologiczną serca w ustroju organicznym
ciała. Jak serce wUacza krew życiodajną w najodlegle^jszc zakątki
Ł'ia)a i przez to podtrzymuje wszystkie szczegółowe j« n^o ftmkcye, tak
tfż uczueio f)rzenika cały ustrój psycliiczny i i)rz\'jnuije czynny udział
w odzywiaum i rozwoju wszystkich sz( Z( <2^(')łQwych jcfiro objawów.
I tak, czyuuo.ść |)Oznawcza myśli ma swe źródło w usol>ł^1tem
ueziicin potrzeby poznania, zwanem ciekawością, lub też ])rzy wyż-
i^zym rozwoju - - miłością |)rawdy. Uczucie to towarzyszy wszystkim
czjnmościom poznawczym umysłu, podtrzymuje i ożywia icli rozwój
i nadaje im różny charakter, stosownie do swej jakości i siły. Po-
dobnież i działalność woli, najbardziej nawet praktyczna, podniecaną
zostaje ciągle na nowo przez uczucia. Różne cele praktycznej dzia-
Uności narzucają się umysłowi zawsze tylko wskutek różnych potrzeb
podmiotowych, które dochodzą do naszej świadomości za pośredni-
ctwem uczuć, dążących do swego zaspokojenia i)rzoz działanie, czyn.
Inną zupełnie ftmkcyą spełnia myślenie w organicznym ustroju
nmysłu. Przedstawia sit^ ono z tego stanowiska jako o^«»lna forma
'Jziałałuosci umysłowej, w różnicy od treici po(lnn()tr)Wt'j uczucia.
Treść ta rozpływa sic w sposób nieokn-ślony po naszym bycir |)()<l-
luiotowyin. trdy nie jest ujętą w łorinc inysli. W>zelki objaw umy-
słowy, docJiodząc do naszej samowicdzy, [)rzyjmuje tónnę myśli, t. j.
odtwarza się w samowicdzy jako myśl. Przy tem jednak nie należy
bądzić, jakoby treść, przyjmująca dla samowicdzy iormtj myśli, prze-
^tawala być tom. r^em jest, tą daną treścią, a sama stała się myślą.
Bynajmniej. Jak przedmiot, wskutek działania światła, odtworzony
w zwierciadle, nie przestaje być tym przedmiotem, nie przetwarza się
w swój żwierdadłowy obraz, choć się w tej formie odtwarza i po-
wtarza : tak również treść umysłowa, dochodząc do samowicdzy i prz^^j-
mując formę myśli, nie podlega przeistoczeniu, lecz istnieje i działa
sama przez się, choć się w myśli odżwierciedla i powtarza.
Natuia umysłu jcflnostkowego jest t(»go rodzaju, że dokonywają-
te się w niiu czynności podmiotowe, stanowiące tło jego bytu, przy
Digitized by Google
150 § 7,2. JEDNOŚĆ ŻYCIA UMYSŁOWEGO.
pewnych warunkach, t. j. przy ])e\vnym ustosunkowaniu jo^^o składo-
wych cz\Tiników, mogą być niejako widziane przez sam nmysl, prze-
niknięte świadomą siebie myślą. Myśl oświetla wtedy tę lub ową
stronę ])odniintowego bytu i umożliwia urayslr)wi świadome przejęcie
się tą lub ową treścią: ale z tego nie wyiiika, aby to światło wewnę-
trzne, będące [)rzyczyną myślowego odtworzenia danej tn-śc i i przed-
stawiające się w najrozli( ziiiejszych stopniach natężenia, jasności, mo-
gło być utożsamionem z samą t% treścią, któr% oświetla. Przeciwnie,
umysł przy pomocy światła myśli przekonywa się bezpośrednio, źe
w nim działa treść, niedająca się w zupełności wtłoczyć w tę formę,
ze całe szeregi ohjawów umysłowych różnią si^ od myśli, chociaż tylko
w związku z nią stają się świadomemi czynnościami umyriu.
O takiej fimkcyi myśli i jej stosunku do reszty objawów życia
umysłowego pi*zekonywa nas rozbiór każdego z tych objawów. Gdy,
podlegając uczuciom przyjemności lub nieprzyjemności, zadowolenia
lub niezadowolenia, usiłujemy zda6 sobie z nich jasną sprawę, s])0-
strzcgamy. iż to t zyiiimy przy pomocy myśli, przy pomocy odtworze-
nia owych l»('zi)OŚrednich staii(')w umyslowy( li w jej formach. Myślą
zastanawiamy się nad potrzcliami. wywołanymi przez nasze uczucia:
ona doprowadza do nuszi j samowiedzy te potrzeby: ona Ibrnnduj-'
treść najbardziej podmiotową naszych ideałów. Podobnież i objawy
wolif osobistej energii, dosięgają pełnego samowiodn«\2:o rozwoju jedy-
nie, gdy je myśl oświetla i przenika. Myśl określa cele i środki
naszych popędów, zachcianek, dążności i czynów. Im żywszy jest
udział myśli we wszystkich tych objawach, tem one stają sią bardziej
świadomemi siebie, tem bardziej wpadają one w zakres jasnej samo-
wiedzy. O ile tedy objawy umysłowe z istoty swojej mają charakter
świadomy, o tyle działa w nich myśl. Ale w bezpośredniej łącznośei
z innemi ol>jawami umysłowemi, z uczuciem i wolą, myśl ginie często
do tego stopnia, że nie jest wstanie oświetlać ich treści w sposób na-
leżyty, a wtedy świadomość zn dukowaiią zostaje do minimum, prawie
do zera. i przejawia się jcdynit; w ciemnem, nieokrpślonem poczuciu
jednostko\ve<2:o bytu, - jak o tem świadczą rtiżiic stany snu (normal-
nego, |)atologi('znego i sztucznegoi. oraz objawy tak zwanego instyk-
tu. Jasna świadomość i samo wiedza możliwą jest jedynie przy góro-
waniu myśli nad pozostałem! czynnikami życia umysłowego, a zatem
tylko wtedy, gdy myśl. że tak powiem, wznosi się po nad pozostałą
treść umysłu, ją oświetla i przenika, nadając jej wyraźną i ściśle
określoną formę.
Na faktycznej różnicy pomiędzy myślą, jako ogólną formą obja*
wów umysłu, a jego treścią polega nasze przeświadczenie, że pejba
samowiedza nie jest wyłącznym objawem życia umysłowego, lec2
«
Digitized by Google
§ 7,2. JKDNUŚĆ ŻYCIA LAlY>L()WlvGO. i f) l
ko jednym z«* stanów iimysłn. wśród innydi stanów, a |»i /.y t( ni sta-
THTii, wznawianym ciągle nu nowo wśiful jH'wny('li warimków życia
umysłowt'go. Zycie mnysłowe wraz ze swemi tak zwanenii .zjawi-
skami psychicznemi" różni sią od innych ^zjawi.sk*^ rświata, nie tera,
że jest stale świadomeiu siebie, że posiada ciągłą samowiedzę,
lecz wyłącznie tern, źe zawiera w sobie zdolność dojścia do samowie-
dzy, przejęcia aiq świadomie swemi stanami, wśrijd ])ewnych warun-
ków. Żyjemy umysłowo i w stanach niezux)ełnej świadomości,
a nawet przy braku jasnej samowiedzy; a istota naszych objawów
lunysłowych polega jedynie na tern, źe przy działaniu odpowiednich
czynników, zostają one oświetlane jasnem światłem myśli i przecho-
dzą w stan zupełnej świadomości.
Jeżeli w mowie potocznej bardzo traftiie uczucie nazywamy sercem,
to nie nmiej tratuic mysi naz>^vaiiiy ^lowi^. Głowa dobra znaczy głowa
o dobrej, logicznie rozumującej myśli. W samej rzeczy, funkcya mó-
zgu, w og<»l(' cenlralu< <;o sy.stematu nerwowego w ciele, o<lpowiada
w zupełności funkf yi myśli w ustroju umysłowym. Sercr tiic ma wy-
poczYTiku; stała, jednostajna funkcya jego jest koniecznym warunkiem
życia organizmu. Centralny zaś systemat nerwowy podlega w swych
fimkcyach pewnjnn peryodycznym odmianom; on si^ wyczer])uji' i po-
trzebuje wypoczynku, odnowienia. Toż samo ma miejsce z objawami
świadomości i samowiedzy, więc myśli w porównaniu z uczuciem.
Objawy te podlegają częstym przerwom lub przynajmniej redukują
się często do TniTiimumj podczas gdy uczucie stanowi ów jednostajny,
stały czynnik życia lunysłowego, który umożliwia i)ojawienie się, czy-
li przebudzenie świadomości i samowiedzy w każdej chwili życia umy-
słowego.
Z puw\ższerai bezpośrednio dancmi wewnętrznego doświadczł^nia
łączą sie naszt- zasadnicze pojcjcia wszelkit'<;r) poglądu na świat,
a w szczeg<')lności pojęcie pr/<'<liiik)t<)\\ ego bytu. niezależnego od je-
dnostkowej świadomości. Składowe czynniki naszej idei rzeczywisto-
ści, zaznaczone przy rozbiorze wiedzy 4,3 i, mają swe źródło psy-
chologiczne w wewnętianem rozróżnieniu myślowej świadomości od
pozostałej treści życia umysłowego. Wskutek tego rozróżnienia wszel-
ka myśl przyjmuje charakter przedmiotowy, a wszystkie jej objawy
szcz^ółowe, jak wyobrażenia, pojęcia, sądy, wnioski i t. p., przedsta-
wiają się nam ze stanowiska psychologicznego jedynie jako formy
umysłowe, nap^niane różnorodną treścią przedmiotową, t. j. treścią,
różną od samej myśli, a odżwierciedlającą się tylko z większą lub
rtiniejszą jasuo>ś( ią i wiernością przy pomocy tych form. Ztąd to też
pochcKlzi, że wszelki pogląd iia świat, uznający za swą wyhiczną ^łod-
stawę działalność myśli, — staje się konicczuic joriualizmeniy pozba-
Digitized by Google
152 § 7,2. JEDNOŚĆ ŻYCIA UMYSŁOWEGO.
wionym konkret in'j. życiowi-j treśc i, więc trrsci rzcczywi.sti^j. Świa-
dczy o tern zar<')\\ no filozofia scholastycziia, jak i jednostrumiy idea-
lizm, szczególniej Ht'<rla.
Nareszcie, odnośnie do woli^ czyli osobistej energii, jasną jest
rzcjczą, źe i OEia nie jest objawem odosobionyra, lecz łączy się również
organicznie z resztą objawów zjcia umysłowego. Uczucie i myślenie
działają i rozwijają się przy ciągł\ udziale osobistego napr^enia
sił mnyslup a zatem woli, energii. Tylko przy jej pomocy umysł ze-
srodkowywa swoją uwagę na jednej rzeczy, więc przeciwdziała cha-
otycznemu rozstrzeliwaniu się swych objawów w różnych kierunkach,
ogranicza ciągłą zmianę swydi działań według chwilowych bodi^w,
a nadaje im charakter wewnętrznej ciągłości, jednostajnosci i stałości
Jeżeli uczucie, dochodząc do świadomości swych potrzeb, dąży stale
do ich zas|)okojeniii w kienniku z.iznaezonyni ]irzez ideał, ]^)omimo
różnorodnych tnidnośei napotykanych w urzeczywistnieniu swyeh dą-
żeń. — jest to dziełem energii, woli, przenikającł'j uezueie. łaj zą< t j
sie z niem wewnętrznie. Wskutek jej też współdziałania, niyś] zajt^ta
poznaniem pewn<»go przedmiotu, nie daje się odwieść o<i tego i elu
przez wpływy postronne, lecz pracuje wytrwale nad rozwiązaniem po-
stawionego sobie zadania i ])Osiłkuje się wszystkiemi zdolnościami
umysłu i wszelkiemi możliwemi środkami [>oznania, aby dopiąe s\yv^f>
celu. Jasną jest rzeczą, że od różnego udziału osobistej energii, woli
w objawach umysłowych, cały ich przebieg przyjmuje odmienny cha-
rakter i doprowadza w końcu do różnych wyników.
Wola jest tedy cz^Tinikicm, reprezentującym osobistą 9am9dM'
noJć, siłę 1 potęgę człowieka, jako zjednoczonej w sobie indywidualno-
ści. Dzięki temu tzyiniikowi. człowiek przy pomocy fracy, będącej
objawem celowej i wytrwałej Hziałaluości jego woli. wytwarza na
gruncie ])rze(huiotowej natury kulturfl, która przyjmuje podw()jny elia-
rakter: kultury wewnętrznej, nmysiowej, rrdy energia osobista ezyiiną
jest w kiemnku zwrotnym i kształci sam umysł, i kultury zewnę-
trznej, materyalnej, gdy przetwarza świat zewnętrzny stosownie do
potrzeb i ideałów imiysłu. Sztuka, poezya, natikn. wszc^lkie instytu-
cye, mające na celu rozwój tych umysłowych dążności i ich zaszcze-
pienie w młodem pokoleniu, wreszcie ustrój żyda praktycznego i jego
wytwory społeczne, — to wszystko są objawy energii osobistej czło-
wieka, świadczącej o jego samodzielnością sile i potędze. Wskutek
działania tych czynników, człowiek wynosi się po nad resztę jestestw
prz>Tody, umożliwia swoje panowanie nad samym sobą i przyrodą
i wytwarza własne dzieje, w którs^ch występuje na arenę życia całe
boga( two i różnorodność jego treści umysłowej, prawdziwa j^;o
istota.
Digitized bv Goo<?Ic
§ 7,2. JEDNOŚĆ ŻYCIA UMYSŁOWEGO.
Powyższy przeglsyl zasadniczych objawów żyaa umysłowego zc
stanowiska ich wewn^trznoj spójni, ma na celu wykazać, że funkcye
ninysiu, podobnie jak iuukcye ciała, są wynikiem vstroju wrffanicznego^
w którym różne czynnońci nawzajem się ze sobą }t|czą i wzajemnie
si^ iizapeiniaj%. W oderwanej myśli wyosobniamy te pojedyncze
csynności i przedstawiamy ich odrębną charakterystykę; ale w życiu
izeczywistem wszystkie one stanowią organizacyą nierozerwalną, w któ-
rej każda czynność spełnia [)ewno zadanie, niezbędne dla prawidłowe-
go rozwoju i działania całości.
Pogrlądy psychologów na Jedność życia umysłowego.
Jedooeć życia nmysłowego, mezależnio od kiasyłikacyi jcg-o objawów, mnat /^iJn prawie
wimpicj psychologowie nowiizych czasów. Pneoświadczeaiio o toj jedności było głównym
fKiwodem wyrugowania % psychologii teoryi o odręlmycli ]>ienvia$łkaeh daszy, csyli joj
f^ińtuk, jako tez o władeai^ dus/.y. w znat^^niu samoiittnych skladowycli ( /.> nniknw
iyeti amysłowego. Za zapadł,' pod/iałn na tciti polu n/.nawano sa. oI>e<^uie tylko różno
iribiciwork;! objauófc umysłowych. (V.yli zjawi-k i)<y. /nv( li (ij a. 3). 'I>niłina 7.aś idn-
djf diHzy tiżvwa s^i*; obocnir trlko iako poj. rii- dgóliH', o2iia< /,aj!\r(' pcwiif typowe urii-
py objawów, czyli czyiino.vi imiyslnwy r li. Znli. w tyiu w/,L'l»;«lzi«' s/.( Z( f,'ulai('j : Mkh-
ŁAKT, V}fycholoyie ulu Wmcnsrha/ł nru łmjrihnh i auf Krfuhung, Mrłaphi/sik uiid ^[a•
themaUk, 2 tomy 1824. PftyduiAogmhe Untenuchuttgenj 18S9. Worko, wyd. Hartcn-
atóna, 1850 i nast T. V, 214; VII, 610 i nast Wunpt, Otirndzuge det phjslohijl-
«4cR Pi^fdiciogie, S«gie wyd. 1880. T. I. 9 i nast O dąźnoóm do harmongoego wyrów*
luuia i zrównoważenia objawów nmyslowych dobizo mówi lldFFDiKu wo w^pomiimoj
("tr. 147) Pgjfehologiif str. 123: „W rozwoja życia umysłow<'<jo napotykamy c»^to jo-
"inostronności i sprzeczności. Pomimo to pr/y wszelkiej j<'<liiostronnośd i wali-c wyst*;-
pujp na jaw. j* śli nie w jednostce, to w ludzkości, dążiiośr do hantionijno'jn zrównowa-
i"nia ziwadiii« zy. li kipiunków życia umysłowego, £tyka i estetyka sztusznic uiinają w ta-
kiej barmotiii naju v/>zy typ życia ludzki« Łro'*.
Zauważyć tii należy, że niektói-zy mysslił-it lc. w iini».' jedności życia umy.slowego,
iMlowali sprowadzić zaznaczone objawy uczucia, mtfśknia i tcoU do jednc},n> zasadniczego
laymika. Tak np. Jacobi widzi w nasuciu objaw pierwotny życia umyslowL'go i z nie>
;!0 wyprowadza myśl i wolę. Inni, jak Heobl i Herbart uznają za taki objaw pior^
wotay iNj^dfafue^ a aczacie I woli; pojmują jako objawy pochodne, jako odmiany my^lo-
UL Karesicie Schopenuaukb i jego zwolennicy podnoszą wolę do £rodno«i(*i pierwiastku
życia umy.słowego, z którego wytwarzają m*i dopiero uczucie i myśl (zob. wyżej str. lo>
Wsjyscy ci myśliciel^ nie zwracają jednak nalc/ytcj uwa!;ri na taktyczne dane doświa-
ilł-zenia we\vnHtr/nf'„'n lM.'dą<e poil-tawa. roziń/iiicnia powyższych objawów. 'A pr/edst^i-
wionej chaniktcry.-t\ ki zasmlniczych liiiik< yj każilcj z tych irrup obja\V(»w w oi^ólnym
luzwoju życia umysłowego (§ 7,i 1 2). przekonywamy sił.', że są one wynikłem naturalne-
sv wtotonkowania podmbtowych i przedmiotowych czynników ż^^da umysłowego. A to
dowoda, ie ftink<^e te istnieją wraz z istnienim ź>*cia umysłowego jako objawy pod-
Duota, raftlnego osobnika, dzialąfąoego wśród realnego pnedmiotowego świata. Jedność
żyda umysłowego nie opiera się na sztucznem w}'ptowadzenia jego różnorodnych esĘkn-
ności z jednej, pierwiastkowej, lecz na faktycznem połączenin tych czynności w jednej
23rwej istocie, zdolnej pizejąć się własnemi swomi stanami, oraz swym stosunkiem do
Digitized by Google
154 § 7,2. JKDNOŚG ŻYCIA UMYSŁÓW KGU.
oldi-Zfniu. lV^łholo;ri;K /anicHli^jjąra t'; konkrefną, /.uiową zasadt; w.>itdkirh olijawów
tini}*słowy<A, WISI w powietrzu niii.Ki/y nioltoiii a ziemią i zamiast wyjaśnić noczjwi:«tą
jodno^ć życia utnyalowt^, zastł^puje Ją jednością abstralccyjną, fomalnąt nicmającą nic
wspólnej z faktjrtncmi danonii wewnętrznego i zewnętrznego doświadezenta.
Z togo iłtanowiska należy ieź ocenić wyniict nowovzG<snoj psychologii jedii<istroiui&'
go zmysłów o<ro empiryzTnu t /yli Konsualizmu H. Spknckka, Tainb'a, MAniłsLKTA, Ribota,
I.OMBHOf^o 1 iniiyib. rsycholoLrowio tej szkoły znają tylko fizyczny osobnik i prajmą Ok-
lo lK>L'at two objawów Tiniy^łłtwyrh wyprowadzić z działania pierwotnych i-zynnikitw irm-
żcnia zuiifsłntrcfjo. jako olijawu sy->romMtn ner« nwon'o. Nio chcą jednak u/ii.k . że w ti-
zycznyni o>obniku żyje i działa osobaik pM< hi»zny, umysłowy, zośrodkowują* y w M»bie
wszystkie swujc bzczejfułowe czynntłści i objawy. Nie dziw tedy, żo ci psychologowie
w końcu 8wycb badań powrac ają do te^^o, <!0 liyło punlttcm ieh wyjśda, t. j. źe (twoim
z góry powzttftj-m uprzedzeniom nadąją charakter teoiyi naolcowoj, dowodząc^ ie jodnow
życia umysłowego jest rzec^wiście tyllco abstiakcyą, a samo życie umyidowe jedynie
grą ni(!c)ianicznego iŁonglonioratu usiunowolnionych ..^awisk: psychicznych"; kongloDiomtu.
pozbawionego wewnł.-trzncj ,sp<'»jni i istotnej jedn« i. Tymczasem w raeczy wi-tości ąja-
wiska psycłiiezne nie latają swobodnie po i:łt»wio lizyczneiro o;M>bnika, jak motylo po
Mvii (>ic. „a<0' vjiijąc" si*; tylko sporadycznie, lei z <5n czynnościami źywe<jo. zjednocy.unogo
w >o!jif nstrcjii uwfjafoiret/o, nie mniej reialue^o i i-^totiiefo, jak Uf^troj oi-gunłczny ciała,
osolmika liz></.nego. Przeciwnie, widzieliśmy wyżej (Jj 4.3. str. 8(3), że samo pojęcie
ciała, osobnika tizyczno^^o jł^st wynikiem działania osobnika umysłowego i bez jej^o Wfr
wn(»'trznego zjednoczoiia ni^^dy w nim by nie powstało.
WiTMDT uzasadnia pojęcie .umysłowej organizaeyi (geistigo Organisatton)", jako
koniecznej hipotezy pomocniczoj dla empwyan^ psychologii szczególniej w swym .SysYf-
macie fUitofii. str. 427 i nast. l'rzy tern wyznaje, że psychologia metafizyczna idzie da-
lej i >zuka „ostatecznej zasady zjednoczenia l'akt<'iw umyjtłowych (den lotzten Gmnd der
Kinbeit der <ęrej<titrini \'(irir;ing-e. str. .■iS8 i nast.)."
W tym duchu. Itilto ii:ł podstawie samodzitdnych badaii. stara sii; u nas wykaucac
c/,yiHiiki syntetyczne objawów uiii\ ^{owych W. fli n< /y.ńj^ki, w praoy, zasług ująwj
pod tym wzgl<*detii na sz«zególną uwa<r»,»: O stałych czynnikach w rozuoju duchowym
aiowieka. Rozprawy Akademii Krak. Wydział historyczno-filozoflczny. T. XXV, 1801,
str. 1-119.
3. Klasyfikacya sMiegMowa objawów żyeia umysłowego.
z pierwszego wejrzenia mogłoby się wydawać, że podział czy\\-
ności umysłowych na vczuci€^ my4Un%e i wolę nic jest wystarczającym;
że całej rozmaitości i różnorodności objawów życia umysłowego nie
możiin. Itcz sztucznego wysiłku, sprowadzić do trzech tylko szeregów,
'^"^^j^^y^li ^ twórczej, poznawczej i życiowej (praktycznej) działal-
ności umysłu, z jego dążności do wydania idcwkłów, poznania rzeczy
i uporządkowania stosunków społecznych, czyli i)opro8tu do urzeczy-
wistnienia trzech, zbyt jnż oklepanych i zużytych idej: piękna^ prai~
wdp i dobra. Można by w samej rzeczy zapytać: czy życie cztowiekA
nie obejnuije mnóstwa innycli czynności i objawów, pominiętych w na-
szej dot^ ciiczasowej cUaiukierystyce 7, oraz 7,1 i'i
... ^SL,
§ 7,8w KLAbYłiKACYA OBJAWÓW UMYijLUW YCH. 155
Na in-t;ni!c to rKlpowicmy szcze^ulową klasylikacyjj objawów ży-
cia umysłowego, t. j. eliaraktorystyką ich dalszych odmian na tle za-
znaczonych szeregów głównych. Ochoiany te wynikają w sposólł na-
turalny, życiowy z dwóch zasadniczych czynników bytu hidzkiego,
warunkujących jego rozwój i powodujących szczegółowe różniczkowa-
nie czyli diferencyacyii jego czynności i objawów. Czynnikami tymi
są: 1) podmioicwy atitroj umytlu ludzkiego i 2) przidmiiftom atocz€'
niśy wśród którego człowiek si^ rozwija i działa.
I) Ze stanowiska podmiatoweffo utirt^ umysłu, objawy jego
dztałahiości przedstawiają się nam w dwóch charakterystycznych od-
mianach, stosownie do dwóch zasarhiiczo różnych sto]>ni rozwoju uniy-
-^łowt^^Oj zależnych od tego, czy umysł znajduje sitj jeszcze w stanie
naturalnym^ przyrodzonym^ w st^mie natury^ lub też już w stanic
Xa niższym stoj^nia rozwoju umysłow^ego, działalność człowieka
Dui charakter i)rzyrodzony, naturalny, bezpośredniej naturalności, t. j,
iiokonywa się głównie pod wpływem przyrodzonych, fizycznych i umy-
słowych, cz\Tiników bytu ludzkiego, bez udziału zwrotnej, relleksyj-
uej działalności, będącej podstawą osobistej samodzielności człowieka,
jego panowania nad sobą i światem (zob. str. 152). Na tym stopniu
rozwoju umysłowego, świadomość człowieka obejmuje ]>rawic wyłą-
csnie tylko ostateczne wytwory umysłowej działalności, ale nie wnika
jeszcze w czynności umysłowi*, ])oprzedzającp to wytwory, i nie zdaje
sobie jeszcze sprawy /. ich znaczeniu w og(')1iiyiii rozwoju życia umy-
słowego. Wskutek r<'i»;o czynności człowieka nie są jeszcze wynikiem
jogo szezegi')ło\vcj indywidualnej samodziehiośei, jego panowania nad
niemi, lecz wynikiem ogólnych czynnik«Vw jego bytu, fizycznych i umy-
słowych, urzeczywistniającycli swoją treść /a jiośrednictwem danej in-
dywidualności. Jednostka, osobnik nie jc6t tu jeszcze w zupełności
sobą, lecz tylko objawem ogólnego bytu, przyrody, w formie jedno-
stkowej.
Od tych naturalnych, bezpośrednich objawów życia umysłowego
odróżniają się zasadniczo objawy, napotykane na wyższym stopniu ro-
zwoju, a będące wynikiem świadomej siebie samodzielności człowieka.
Na tym stopniu rozwoju, człowiek nie zadawala si^ już świadomo-
ścią bezpośrednich wyników i wytworów swej działalności, nie odgr>--
wa tylko roli świadka dokony^-ąjących się bez jego udziału czynności;
lecz przy pomoc}- uwagi zwrotnej czyli re/leksifi, zdaje sobie coraz szer-
szą i głt^bszą sprawf^ ze swego życia umysłowego, wnika w czynno-
ści, wywołujące owe w^ytwoiy i zastanawia sic nad ich doniosloseu^
! skutkami. Przez to zaś dochodzi zarazem do coraz wi(^ks/ej samo-
dzielności, do panowania nad sobą i do kierowania swcmi działaniami
156 § 7, a. KLAsytiKACYA ujwawów umysłowych.
według Ofę<'iIiiycli celów sworirn istniciua. Zf stanu natury człowiek
przechodzi tu juź w stan kulhi7\i/, objawiający siq przoilcwszystkiem
w (lu/nnśri c /lowioka do udoskonaltMiia zarówno samego si('l>ir. jak i wa-
riuików swego bytu. swego otoczenia. W tym stanie kultury całe ży-
cie umysłowe człowieka i wszystkie jego czynno.ści przyjmują chara-
kret nowy, odrębny, w porównaniu z poi)rzedniin stopniem rosswojn.
Ten odmiermy < lun aktor polega na tern, że obecnie czynności umysło-
we przestają juź być prostjrm, bezpośrednim wytworem prtyrodjf,
w ogóle przedmiotowego bytu, a stają się sztucznym wynikiem samo-
dzielnej działalności imiysłu, składowych czynników jego podmiotowe-
go ustroju, a w szczególności ji^go centralnego objawu, mmmmedtg.
Ten odmienny sposób działania umysłu w stanie kultury, nazywMny
działaniem metodtjcznem^ w różnicy od działania bezpośrcilmego, na-
turalnego.
Na zasadził^ powyższycli danycli. w typowych czynuof>cia( li luny-
shi, w u<'zuciu. myśleniu i woli, Oflrużiiiainy rlziałalnosć naturalną od
melodycznej^ hezpo^ednią od zwrotnej czyli refteksyjnej^ prostą od sztw
egntj. Przy tcm jednak nie należy nigdy spuszczać z oka faktu, żo
ostatni sposób działania władz timysłowych opiera się zawsze na po-
przednim, zo natuialna działalność umysłu nie ulega przerwie na wyż-
szym stopniu rozwoju, lecz stanowi niewyczerpane źródło życia umy-
słowego, obdarzające uniysł ciągle na nowo swoją treścią i stanowiące
wskutek tego konieczny czynnik składowy wszelkiej kultury umysło-
wej. I w najwyżej rozwiniętej pod wzglądem umysłowym jednostce,
bezpośrednia, naturalna działalność uczucia, myślenia i woli ciągle się
łączy z działalnością metodyczną, sztuczną i podtrzymuje ją, podnieca
i ożywia. Prawda, że i działalność iiatuj"ahia umysłu podlega pe-
wnym zmianom ws^kutck kultury, rozwija się tak pod względ« in jako-
ści jak i siły swojej, doskonali się. uszladictnia. Świadczy o tem
w[)ływ metodycznej \Nq3rawy i ułiwyknienia na [)óżniej.szy bezpośredni
przebieg czynności umysłowych. Kultura wskutek tego przekształca
do pewnego stopnia prz\'rodę umysłu, staje się jego dru^ natwrą,
Z tera wszystkiem jednak zasadniczych czynników natury iimyshi
żadna kultura zmienić nic może; przeciwnie, ich prawidłowa bezpo-
średnia działalność jest warunkiem zdrowego rozwoju wszelkiej kulta-
ry. Zresztą, doniosłość czynników przyrodzonych występuje na jaw
już w tym fakcie, że działalność metodyczna, sztuczna umysłu wy-
stępuje tylko w pewnych szczególnych momentach żyda umysłoweg;!)^
pod wpływem wyjątkowych ]iodniet. powodujących zwrotną czynnożi
imiysłu, jego samodzielność: podczas ^oy <lzuilalność bczyłośrednia,
naturalna łączy się zawsze z samem istnieniem lunysłn i stanowi sta-
ły podkład jego życia i rozwoju.
§ 7^. KLASYFIKACYA OBJAWÓW UMYSŁOWYCH.
157
Stosowiiic do r<'i zasady ]łndzia?n wv))ada iMzcdt^wszystkicni roz-
różiiić objawy naturalne u^zwia od objawów mctodytziiych, wypły-
wających z refleksyjnej działalności umysłu. Objawy naturaliu* mzu-
cia są Tiynikiem bezpośrednio danych warunków życia. ZadowoUnue,
jako ostateczny cel uezada, osi^a umysł na tvrii stopniu rozwoju
przy pomocy czynników przyrodzonego bytu człowieka, bez wszelkich
actucznych dodatków. Ideały ograniczają się po większej części za-
spokojeniem codziennych, bardzo jeszcze szczupłych potrzeb życia.
Poezya ■ i sztuka, w ogóle twórczość, uzmysławia tę trcs^ ideałów
przy jłonioc y najprostszych środków. Przeciwnie, metodyczna i refle-
ksyjna działalność uczucia nie zadawala się zaspokojeniem bezpośre-
dnich potrzeb życia, lc( z pot^*i^ijc ])otrzcby naturalni* i wytwarza
nowe. wyższe |)otrzebv estetyczne, z wyraźnym ceh^n osią^^nięcia yr/A-A
ich zasj)okoj< ini' tcni \viłd\s/.tM^o zadiiwolenia. Wskutek te^o. ideały
w stanir kulrui v nie (((hiosza sie tvlko <lo ( (id/i< nnyrh stosunków
życiowyi li człowieka, lecz ob»\imują coraz s/i i szy zakres j<'<^o bytu
i dotyczy jego związku z ogółniejszcmi czyimikami otoczi-nia, wi(^c
mają za przedmiot tak przeszłość, jak i przyszłość osobnika, rodu
Itulzkiego, świata, w ogóle nąjróżnorodniejsze stosunki człowieka do
przyrody, do innych ludzi i do zasady wszechbytu. Poezya i sztttka
ią już wynikiem świadomej swych ciulów i środków, samodzielnej
działalności, nadającej treści idealnej wyraz i ukształtowanie artystyczne,
aby całość utwoni wywoływała możliwie pełne i wszechstroimo zado-
wolenie estetyczne.
Widzimy tedy różnicę wyraźną pomit^flzy przyrorłzonemi ideałami
człowieka a je^o idealann kuliurowemi: pomiędzy bezpośredni;^ życio-
wą poezyą i sztnkł|, a poezya i sztuka artystyeznj|. l?ze( z jasna,
'^A.- sto.sfiwnic tio powyższych nwii;^;, i tu dziahilnnsć naini*abia
aczncia stanowi konieczną podstawt^ niet<jdy(znej działabiości ; oba te
szeregi objawów uczucia łączą si(j ze sobą jak najsci^nlej, ale tak, źe
pierwszy cbiała stule, bez |)rzerwy, a drugi rozwija się na jego tlo
wśród i>ewnych tylko wanmków życia i rozwoju umysłów e^(».
Działalność naturalna wyiUnia wyraża się w bez|>ośreilnich po-
Sląiiach człowieka na świat i samego siebie, będących wynikiem bier*
nego rozwoju umysłu, bez świadomości zasad, praw i celów poznania,
bez samodzielnego kierownictwa jego czynnościami i bez ich oceny
i kontrolL Działalność tę myślenia możemy najtrafniej nazwać my-
heniem potocznem, czyli myślenit-ni zdroweoo rozsądku^ rlf^prowarlzajii-
<.vm do pogli^du na świat, objętego zazwyczaj nauktiwyni terminem
naiwnego realizmu 'Zob. str. 87 >. Pogląd ten wytwarza się sam pizez
si(^ w każdvni normalnym usobnikn \un\ w|il\ weni l)ezp<)śreilui<\L:,(i ży-
ciowego rozwoju i dla tego doprowadza do prawd, które możemy ua-
Digitized by Google
158 § 7,3, KLASTFIKACTA OBJAWÓw UMYSŁOWYCH.
7.\vi\r prunulami zpciowetni. w odrużiłicniu od pj-aird naukoioych^hf^dt^eyeh
objawom kultury unu^słowf j, myslonia mctotlycznfgo, zdającogo sobło
samodzielną sprawę z czynności poznawczych i kontrolującego ich
wyniki.
Prawtly naukowe, jak w ogóle naukowy pogląd na świat są
zawsze wynikiem sztucznej działalności myślenia, w przeciwieiistwie do
naturalnej, bezpośredniej. Tę sztuczną zaś działalność myśli nazywamy
w og;i)\v spekulacyą (od speculari, dociekać, badać). Ztąd widzimy, źe
wszelka nauka, jako objaw myślenia sztucznego, jest wynikiem spdcif
lacffi czyli myśli ^pekulacj/jnej. Jeżeli niektórzy termin ten sp(»kulacj'i
stosują wyląezuie do filozofii, a w szczegóhiośei do filozofii dyalekty-
eznego idł uliziiiii czynią to iia podstawie jednostromu go ł)oj«^« ia sp*'-
kulacyi. przeciwstawianego myśleniu empir\ ( zikmuu. o])art4*mu na do-
świadczeniu. W istocie jednak, i najbardziej empiryczna nauka jest
myśleniem sztucznem, wice spckuhu yą tiad danemi doświaclczenia :
inaczej nie doprowadzała by <ło poglądów ogólnych, do poznania pmw
i przyczyn danego przedmiotu badania, lecz musiała by się ograniczy-
prostem regestrowaniem danych doświadczenia, bez przewodniej myśli
i celów poznawczych.
Pomiędzy zyciowemi poglądami i prawdami zdr*>wego rouądku,
a ])oglądami 1 prawdami mukmuśmi metodycznego myślenia (do których
naturalnie zaliczamy i wszelkie poglądy filozoficzne;, w\'st^pują często
bardzo rażące sprzeczności. Tak np. [)ogląd na świat filozoficznej
krytycyzmu rozchodzi si(^ we wszystkich prawie punktach z ])Oglądem
naiwnego rculi/iim. S|(rzcczność ta dała iiicjctlnokrotnie ])()wód do
lekceważ<*nia wszelkiej w ogóle filozofii ze statiowiska zdrowego roz-
sądku. Filozof .Taioiu wyraził to lekceważenie w zdaniu, że rozum
iiiozołów należy doprowadzić do rozsądku (zob. str. l;3i. Mylą się je-
dnak ci, którzy sądzą, że owa sprzeczność pomiędzy naturaUiein i me-
todycznem myśleniem, |)omiędzy prawdami zyciowemi i naukowemi
jest właściwością samej tylko spekulacyi filozoficznej. Do takiej bo-
wiem sprzeczności doprowadza często metodyczna spekulacya i naj-
ściślejszych nauk specyalnych. Nie brak tych sprzeczności i w naj*
nowszych naukowych teoryach chemii, fizyki, fizyologii. Najbardziej
zaś rażąca sprzeczność tego rodzaju przedstawia się nam ]>omiędzy
naukowym poglądem astronomów na systemat słoneczny od czasów
KoPKRNiKA, pomiędzy ich teoryą, że ziemia obraca się około swej osi
i około .słońca, a poglącbmi życiowym zdrowego rozsądku, dowotlzą-
cym w sposób oczywisty, że sltun e obiega ziemi«^ wschodzi i zacho-
dzi. Takaż .sprzinzność objawia się w teoryi fizyologii, wetUug której
np. barwa nie jest bynajmniej własnością widzianego przedmiotu, loGK
skutkiem podmiotow^^ jego działania na oko, i t. p.
Diqiti7ed hv GooQfp
§ 7,3. KLASYFIKACYA OBJAWÓw UMYSŁOWYCH
159
W ren s|>i)<('il) sprzooziiość j)oiiii»Ml/.y \vviiikaini nntnralnfirii, ży-
u Uli iiłysUuiia i j*"go wynikami iiictodyc /.neiiii, iiiuikowciui przyjąć
musimy jnko fakt, oparty na stojjniowyui rozwoju umysłu, na różnicy
pomiędzy jego stanem natury a ftUiicm kultury. Ponieważ zaś po-
mnie prawdy wyłącza wszelką sprzeczność: przeto jasną jest rz<»ozą,
ie uinysi ludzki dążyć musi do usunięcia i tej sprzeczności, a celu te-
go osiągnąć może jedynie przy pomocy krytycznego rozbioru przy-
rodzonych czynników zdrowego rozsądku w porównaniu z czynnikami
myślenia metodycznego. Tylko na podstawie takiego rozbioru można
Me przekonać: w jaki sposób z jcflnego i trgoź sanicf^o ustroju umysłu
mogą si^ wytworzyć te sprzeczne poglądy na świat, życiowy i nauko-
wy, który z nirli jest objawem podmiotowych złudzeń, a który zbliża
się najl>ai dziej do prawdy przedmiotowej. Jest to znowu jedno z za-
'iau \vlasc iw\ ł h łilozołii. ffdyż żadna z nauk spi ryalnyeli ii>ztrzasaniem
ttj kwestyi doti|łł sit^ nie zajmowała i z natury swego przedmiotu zaj-
mować nie mogła (§
Na polu objawów woli, stan natury, ])rzy rodzony umysłu wyraża
fiię praktyczną działalnością, wywołaną jedynie przez bodźce pier-
wotne ustroju ludzkiego, a mającą na eelu bezi)ośrednie zaspokojenie
spowodowanych przez nią potrzeb. Człowiek określa, na tym stopniu
rozwoju, swój stosunek do otoczenia, do całości wyłącznie pod w|>ły-
wem przedmiotowo danych warunków swego bytu, na podstawie cia-
^ych swoich poglądów na świat i życie. Ztąd też motywy jego dzia-
łania mają charakter i)rosty, niezależny od refleksyjnego rozbioru ich
ogólnego znaczenia. Narzucają si(j one głównie przez ]>otrzeby fizy-
łzue i stosunki zewnętrzne, a nic wypływają ze samowu du< J działal-
ności nmysłu. Wskutek tego i energia osobist i opina się przeważnie
i»a własnościach tizycznycli osobnika na y-^^o d(>jrzal(>s« i, sile i zdro-
wiu i daleką jeszcze jest od dwcj innysłowcj sainołlzielnusri, która
posiłkuje si^ własnem ciałem i w ogóle wszelkiemi zasobami iizyczne-
gu bytu, jako środkami dla urzeczywistnienia wyższych celów życia
umysłowego.
Z tego też wynika, że w stanie natury organizacye społeczne
^^warzają się i istnieją jedynie dzięki potężnym osobistościom i obej-
mają zazwyczaj stosunkowo szczupły tylko zakres jednostek, ulegają-
cych ich wpływom osobistym. Po za wpływem takich pott^żnych oso-
bistości wystę]mje w stanie natury zbyt łatwo walka o byt wszystkich
przeciw wszystkim, jako wynik braku organizaeyi społecznej i świa-
tioinej swych celów kooperacyi osobników. W związku zas z takiemi
|)i»*rwutnenu .sto>unkami s[)oiecznemi, imjralność w stanie natury prze-
jawia sitj jeszcze w ścisłej zależnośt i od nawyknień, obv< zaj«'>\v, j>'t-
gł^dów, panujących w daiiem społeczeiistwie pod wpływem wydatny cii
Digitized by Google
160
§ 7,3. KLA8YF1KACYA OBJAWÓW UMYSŁOWYCH.
osobistości. W o<^ólo, narziicająco sie z zewnątrz wyiuaf^ania spole- -
cznv ^?«'>niją w (iziałaniu j)oiia(l świadomy i samodziohiy udział iiidj-
widiialiiej energii w Hążnoś( iadi i celacli ogóia.
Wskntok kultury umysłowej ()l)ja\vy woli przyjmują sTo|niiowo
charakter ocbnicimy. Rotii*ksya i samowiedza rozciągają i nad niini
swoje panowanie, wcielają w nie swoje wjrozimiowane dążności, cele,
sasady i łączą jo wskutek tego w szeregi metodycznie ze sobą powią-
zane. Tu już człowiek stosuje samodzielnie swoją działalność prakty-
czną do jasno uświadomionych potrzeb, zadań i celów ąycia, a czynny
swój stosunek do otoczenia określa już nie tylko pod wpływem nawy-
knień, obyczajów i zewnętrznych warunków swego bytu, lecz i na
podstawie refleksyjnej świadomości swego związku wewnętrznego z oto-
czeniem, swej zależności jako szczegółu od f>^<>lu, swych obowiązków,
wynikających z jego stanowiska i | u/j znaczenia w całości, do któn'j
nah'ży; jcdm-ui słowem na jjodslawie saniowiednej działalności stimif-
»if«r, poczu( ia uioraluc^i^o \V ten sposób moralnf>sr staji' się juź saiiit -
d/.ii lurin i świadomcm spełnieniem wielorakich zadań źyciowyiii
osobnika.
Wyrazem zjednoczonej, kolektywnej działalności wielu osobni-
k()w w stanie kultury jest coraz szersza i bogatsza organizacya ży-
ciowych stosunków i praktycznej działalności człowieka Organizacya
ta, wynikająca z samodzielnej, autonomicznej działalności człowieka,
jako osobnika kolektywnego, obejmuje wszystkie wytwory społeczne
natury ludzkiej, rodzinę, społeczeństwo, naród, określa jo prawme
i uzupełnia nowemi sztucznemi wytworami kooperacyi ludzkiej, roz-
wijającemi się na tle tamtych, stosownie do komplikujących się coraz
bardziej stosunków i ])otrzeb życiowych. W ten sposób owyin bez-
jiosrcdium objawom /y( ia praktycznego [)rzł'( iwsta\viaja się '>lvi^^'y
nivt<)(lycznł\ naturalne j moralności — nioralnuść rclifksyjna, wytworom
]>i» i'\\ (»tnyni uspołecznienia samodzielna, autonomiczna organizacya
stosuidiów s|)ołecznych. walce o byt wszystkich przeciw wszystkim,
— świjidoma swych celów kooperacya wszystkich dla wspólnego urze-
czywistnienia zadań kultuiy.
2) NoAvy szereg odmian narzuca się nam W zakresie objaw<jrw
uczucia, myślenia i woli, gdy je badamy ze stanowiska pneUmiaUnt^ek
czynników, wywierających wpływ na rozwój życia umysłowego, t. j.
ze stanowiska otoczenia, wśród którego osobnik żyje i działa.
Przy rozbiorze idei przedmiotowej rzeczywistości, przekoiuUidmy
się, że obejuiujr ona trzy zasadnicze czynniki, jako to: świat stnTt/siawff
czyli }frzifrod{', czlowiekti \ w końcu istotę wft2erhbi/tu^ czyli Bogn § 4,:!).
frzyroda. czlo\\i<'lv i B<')g to są trzy zasaduicze ])r'/* < łuiiuty
ototzeuia ludzkiego; owego ogółu, z kt4»ryui każdy osobnik ^ "lj4rfri ■
§ 7,3. KŁASrFIKACYA OBJAWÓW UMYSŁOWYCH. 161
jako szczepfół, pozostaje w ścisłej wewnętrznej łączności; trzy szersze
kręgi istniema, całości, do który cli pojedynczy człowiek, jako cząstka
składowa, z natury swojej należy.
Bez względu ua bliższe nzasadnienie tego podziału przedmioto-
wej rzeczywistości i na wszechstronne określenie każdego z tyck czyn-
iiików z osobna^ — (co może byó jedynie zadaniem szczegółowych ba-
dań filozofii, oraz odpowiednich nauk specyalnych), — wystarcza dla
nas obecnie fakt, niedający się zaprzeczyć, że życie umysłowe czło-
wieka rozwiało się w przeszłości i obecnie jeszcze się rozwija pod
wpływem takiego właśnie podziału ])i ze(imiotowi'J i zt i z y wistości, że
kaidj z zaznaczonych jej czyiuiik<)w, działając na umysł ludzki, po-
cdjL^a za sobą widoczne odmiany w objawach jego uczucia, myślmia
i Woli. Mosu wilie do tego, który z tych cz^ainików stanowi przed-
miot działalności umysłowej, uczucie, myślenie i wola człowieka ulega-
ją róinjTn dążnościom, objawiają się w różny sposób i przyjmują
w ogóle odmienny charakter. Przekonywa nas o tem pobieżny nawet
pogląd na odnośne dane życiowego rozwoju człowieka.
Przyroda stanowi ogólną arenę działalności ludzkiej i obejmuje
wanmki materyalne tej działalności. Ponieważ przyroda, jako świat
zmysłowy, ze względu na swą istotę i treść, przedstawia się czło-
wiekowi, szczegóhiiej w stanie kultury, jako coś niższego, w porówna-
nia z jego istotą, jako hyt jemu podwładny, przeto działalność umy-
słowa w stosunku do przyrody ina ua oku głównie panowanie nad nią,
?^poż}tjiowame jej czymiików dla celów ludzkich, witjc jej możliAWe
pełne i wszech&Łromie w vz \ skanie, eksploatacyą na korzyść dobrobytu
ludzkiego, w szczególności zaś dobrohi/tn materyalncijo, zależnego od
stosunku człowieka do i)rzyrody. Wydobycie z przyrody jak naj\\'itj-
kszej korzyści w celu zaspokojenia potrzeb życiowych, — oto natural-
na dążność umysłu ludzkiego w stosunku do przyrody. Ztąd powie-
dzieć możemy, że działalność człowieka w siusunku do przyrody ma
charakter utylUamy (od utilitas b korzyść, pożytek), przy czcm utyli-
Uuytm określamy jako wyzysk, eksploatacyą danej treści, uznanej za
środek, na korzyść dobrobytu osobnika działającego.
Odmiennie przedstawia się nam działalność umysłowa człowieka
w stosunku do innych ludzi, Z rozwojem kultury umysłowej, a w szcze-
g«'>hiości moralnej, ustala się w świadomości ludzkiej coraz bardziej
[»rzekoiianie o równości wszystkich ludzi co do ich istoty, oraz
0 koniecznej potrzebie ws]K31nnści ich działania, k<jO|icracyi dla osią-
gnięcia wspólnycli celów luuzkiego bytu, a zatem dla zutliowauia
1 rozwoju fizycznego i umysłowego życia i zaspokujenia ri')żuoro-
dnyeh potrzeb zarówno każdego pojedynczego osobnika, jak i wszyst-
kich razem.
Stm. Wit|» 4ł iłowai. 11
Digitized by Google
162 § 7,:i. KLASYtiKACYA OBJAWÓW UMYSŁOWYCH.
To Hwa czynniki, istotna równość ludzi i potrzeba it:h k«M'j)(ra-
cyi, oparto nu rz('ez^^'istyc'h wamnkacli ludzkiogo hytu. a wy&Ujpują-
ce w świadomości ludzkiej, więc i w dziojach ludzkości z różną jasno-
ścią i siłą. — stanowią zasadniczo motywy praktycznej działalności
człowieka w stosunku do innych ludzi. Z tych motywów wynika c^-
le bogactwo i rossmaitosó wytworów i organizacyj Bpokczn^d^ b^ą-
cych wyrazem tej działalności człowieka.
"W źycin dziejowem ludzkości motywy te wył%czają ta.% często
nawzajem i staja w skutek togo przyczyną wewnętrznych walk
społecznych. W imię istotnej równości ludzi, wielu domaga się ró-
wności bozwzgl«^dnoj wo wszystkich stosunkach życiowych, gd}* tjTn-
cza^i ui zasada kooi)oracyi niożo być urzocz>'^vistnioną jedynie przy
różności pracy, więc i !f')żur)ści znaczenia społt?ezii< cro i władzy poj(»-
dyn* zych osobników. Stosownie tedy do górowania jednego lub dni-
giogo z powyższycli uiotyw('iw i ich walki pomiędzy sobą, wytwory
życia Hpotecznego j)rzyjmują odmiemiy charakter i ]iOflU'gają rozli-
cznym zmianom w dziejach narodów i ludzkości. W ogólnym jednak
rozwoju stosunków ludzkich występuje na jaw dążność do zrównowa-
żenia i możliwie organicznego zespolenia owych dwóch zasadniczych
czynników uspołecznienia ludzkiego. W każdym razie, dobrolnft spo*
Uczny narodów i ludzkości, w przeciwstawieniu do ich dobrobytu matę-
ryalnego, polega na życiowem urzeczjrwistmeniu owych zasad : istotnej
równości ludzi i ich celowej koopcracyi.
Wszystkie dążności i cele człowieka, całą w ogf >le działalność ty-
( Iową, wynikającą ze stopniowego zrównoważenia stosunków ludzkich
w imię powyższy(.-h zasad, obi juiujemy jedną ogólną nazwą humanizmu
lOłl homo = czluv\ i« k. huniaiuis — ludzki*. Humanizm staje sie z te-
go stanowiskii wyi a/i ni normalnego rozwoju dzittłahiości człowieka
w stosiuiku du innyoli ludzi.
Nareszcie liczyć się musimy z faktem, źo każdy człowiek
nnślący uznaje istnienie wyższej od siebie Utoty wszechbytu, od
której czuje się zależnym tak fizycznie^ jak umysłowo. Wszyscy
wiemy, że nasze życie fizyczne zależy od warunków, nad któremi
zapanować możemy w bardzo szczupłym tylko zakresie. Podobnież
wszyscy czujemy naszą zależność od pewnych praw naszego ustro-
ju umysłowego, np. na polu naukowcm od praw logicznego my-
ślenia, których nie mamy władzy zmieniać według naszego upo-
dobania lub widzi mi się, lecz które zmuszeni jesteśmy uznać
juko pochodząc!^ z ogólnej istoty wsztn-hb^-tu, wyrażaja^(ej swoja
treść w wydaniu nie t\'lko Maszty cielesnej orgauizacyi. Um-^
i w ustrc^ju naszego umysłu i w narzucających się naszej samowit:*
dzy praw jego.
Digitized by Google
§ 7,3. KLASYflKACYA OBJAWÓW UMYSŁOWYCH. 163
Natikowf, im-todyczne oki-eślenir tej istoty wszechbytu moż»' uas
aopiowadzić do iiajrozlicznicjszych \vynil<(')\v. \Vieni> . y 'dm utoż-
samiają te istot- wszechbytu z przyrodą fizyczną, z widziahiym świa-
tem zmysiowym, nazjrwając ją bądź materyą, bądź naturą, bądź nieo-
9obis<^ duchem, przenikającym wszechświat (materyalissm, natura-
lizm, panteizm); inni, przeciwnie, bronią jej nadprzyrodzonego istnie-
nia, niezależnie i po za światem zm3r8łow7m, jako ducha osobistego,
niemającego nic wspohiego z przyrodą (spiritoalizni, supranatoralizm,
ddan); jeszcze inni dowodzą^ źe istota wszechbytu jest duchem świa-
ilumym siebie, przenikającym przyrody i żyjącym tak w niej, jak i w sa-
mym sobie (teizm).
Nie tu miejsce roztrząsać krytycznie te r()zue poglądy na
istotę wszechbytu. Przyjęliśmy za punkt wyjścia naszych wstępnych
Ijadań nad filozofia pogląd uaturahiy, bfjdący wynikiem życiowego ro-
-wi)ju czlu wieka, a z tego stanowiska owa istota wszecłibytu nosi na-
iw<^ Hoga, bóstwa. StoBunck zaś człowieka do tej istoty wyraża si<j
w objawie umysłowym, nazwanym religią (od reUgare = wiązać, łą-
czyć.. Zt%d wynika, źe działalność umysłowa człowieka, jego uczucie,
myślenie i wola w stosimku do istoty wszechbytu przyjmuje chara-
kter reUgijny. Dobrobyt człowieka, wynikający z normahoiego ustosun-
kowania jego jednostkowego bytu i istoty wszechbytu, jest dobrobytem
^g^tiym^ czyli du^wymy w odróżnieniu od określonych powyżej zasad
dobrobytu msteryaJnego i społecznego. Cały zaś zakres działalności
islowieka w storanku do istoty wszechbytu nazywamy religijnością,
Hftjąc na uwadze, źe idea istoty wszechb^lu jest transcendentalną^ mo-
glibyftiuj' wszystko, co się do uicj odnosi objąć tenuiuem transcenden-
t^ilizmu, wolimy jerlnak pozostać i>rzy nazwie ogólnie przyst<^>nej
i zrozumiałej religijności.
3) Ze wszystkiego, cośmy dotąd w s[)rawie szczegółowej klasy-
tikacyi objawów umysłowycłi powiedzieli, okazuje się, że odmiany uczn-
ia, myślenia i woli, wywołane wskutek różnych czynników podmio-
towych, więc naturalna i metodyczna, bezpośrednia i sztuczna dzia-
Uoceci umysłu, podlegają dalszym, licznym odmianom stosownie do
trzech zasadniczo różnych przedmiotów tej działahiości.
I tak, uezude, szukając zadowolenia w swych stosunkach do
przyrody, do innych ludzi i do Boga, przekształca te swoje realne
^tcaimki według swoich podmiotowych ]:)otrzeb i pragnień, doskonali
je, idealizuje, i wytwarza wskutek tego różnorodne utylitarne, humani-
tarne i rehgijne ideały, jako różne cele i)rzyszłego rozwoju stosmików
życiowych. Ta zaś działahiość twórcza w zaznaczonych kierunkach
przejawia się inaczej sposobem bezpośrednim, naturahiym, inaczej spo-
sobem sztucznym, metodycznym.
164 § 7,3. &ŁA8YFIKACTA OBJAWÓW UMYSŁOWYCH.
"W stosunku do przyrody twórczość umysłu, w stauie natmy,
przekształca ją pod wpływem bezpośrednich potrzeb życiowych i wy-
twarzą z niej przedmioty, zadawalające pierwotny smak estetyczny
osobnika. Ze względu na stosmiki społeczne, człowiek, przy pomocy
tejie twórczości naturahiej, wytwarza przedewszystkiem konieczne śro-
dki swego zjednoczenia z innymi ludźmi, kooperacyi, środki objawie-
nia innym swej treści podmiotowej. Więc kształci, artykułuje wyda-
ne przez siebie dźwięki, wciela w nie treść umysłową, wytwarza mo-
wę, cz\Tii z nit!j narzędzie wyrażenia swych uczuć, myśli i dążności
y)OL'zya lu(l()\va\ aby |)rzy jej pomocy |)rzycz\niić się do i)rzeksztAłco-
"nia stosiinkuw społoeziiycli wedhig swoich ])it'rwotviyeh ideałów hum:i-
julaniych. W stosunku do Bo^a twórczość naturalna człowieka wy-
raża się w mitolof^iacli i w kuh ic tak zwanych rcli<;ij naturalnych.
C5o się zaś tyczy twórczości metodycznej, opartej kulturze umysło-
wej, to znajduje ona swój wyraz w świadomem ujęciu uczuciowego
czyli estetycznego stosimku człowieka <lo przyrody, społeczeństwa
i Boga, oraz w utworach wszelkiego rodzaju, nadających odnośnym
ideałom człowieka wszechstronne, artystyczne ukształtowanie. Wszyst-
kie te odmiany w rozwoju i działalności uczucia razem wzięte stano-
wią ogólną hiatoryą ideałów rodu huUMęffo.
W zakresie objawów myiUnia^ zaznaczone czynniki podziału do-
prowadzają nas do odróżnienia bezpośredniego, naturalnego^ j^oglądu
na przyrodę, stosunki ludzkie i Boga od pogli^du, ojiartcgo mi mcto-
dyczuem zbadaniu tych juzcdmiotów ^\•i( (lzy, a zatem na naukach
[)izyrodniczych, hunmuitaniych i teologicznych. W pierwszym razu-
zapanują w myśleniu bezpośrednie wirrz^nia i wytwory tak zwa-
nego zdrowego roz.sądku; w drugim, przeciwnie. — pojęcia zaczerpane
ze źródeł naukowych, doktryny, teorye, metodycznie uzasadnione
i rozwinięta. Ogólny zaś rozwój myślenia we wszystkich tych kie-
runkach stanowi historyą ludzkiej ohoiaty.
Nareszcie i praktyczna działalność człowieka, wynikająca z roz-
woju m% różniczkuje się w Ucznych odmianach wskatek zaznacaso^
nych czynników. Pierwotnej eksploatacyi prz\ rody, W3mikającej z bes«
pośredniego zas[)okojenia potrzeb życiowych przy jej pomocy. — prs^
dwstawia się eksploataeya metodyczna, oparta na znajomości praw
przyrody i na ich racyonahit iu s])oź\ tkowaniu. jako środków do wy-
tworzruia coraz więk.szegu dobrobytu niateryahicgo. Gospodai-stwo,
teelmika, przemysł, w ogóle cały ttstrój ekonomii zuy życia ludzkiejj^u. •
są wyrazem iaki< j metodycznej działabiości człowieka w stosnnku do i
przyrody, l^odobmeż widoczną jest różnica pomiędzy naturalnem po- |
życiem i usijołecznieniem ludzi, ich [>ierwotnemi objawami koopemc^
a metodyczną dążnością do dobrobytu społecznego, wyrażąi%o% -m^
Digitized by Google
§ 7,3. KŁASTFIKACTA OBJAWÓW UIITSŁOWYCB. 165
w moraliiości społecznej, w celowem uorgamzowaniu kooperacj i,
w prawnem określeniu stosunków ludzkich, w ustroju państwowym.
Odnośnie zaś do istoty wszechbytu, do Boga. wola hidzka podlega
w swej życiowej działalności motywom rcHgijnyin. Tu praktykom
naturalnych religij, świadczącym o nicwohiicz* j uległości poczucia re-
ligijnego człowieka wzglądem surowo poje^tyeli j>otł.'g wszcclibytu.
przeciwstawia się działalność życiowa oparta na co raz gł^bszem i ja-
śuiejszem poj^u Boga, jako Istoty wszechbytu, nie tylko najpotę*
iniejszej, ale i najgodniejszej podziwu, czci i uwielbienia. Widząc
w Bogu zasadnicze zjednocz oni o wszelkiego istnienia, wi^o i wszelkich
celów ludzkiego działania, człowiek, stojący na wyższym stopniu kul-
toiy moralnej, ma na oku przedewszystkiem swój stosunek do tego
źródła iyda powszechnego i spełnia swe obowiązki, wśród danych
wanmków bytu, w świadomem poczuciu swego wewnętrznego, ducho-
wego związku z Bogiem, a zatem w imię swych ostatecznych zadań
iyciowych. W tej łączności z Bogiem dopatruje się też warunku swe-
^0 naj\\yźszcgo dolirobytu, dobrobytu duchowego. Jego moralność
przyjmuje charakter religijny, t. j. p(^(l))Oizj|dknwywa on swoje dzia-
łanie już nie tylko prawom przyrody i wymogom !='połecznym, lecz
i tym najwy ższym ideałom dobra. Idóre się wytworzyły w jego umy-
śle pod wpływem idei o Bogu. Wytwory społeczne poczucia reUgij-
nego nie łączą się już teraz bezpośrednio z naturahiemi wytworami
uspołecznienia, lecz przyjmują charakter samodzielny, ojiarty na je-
dności wewnętrznych przekonań osobników, na zgodności ich pojęcia
o Bogu i jego stosunku do ludzkości. Obok ustroju państwowego
rozwija się tedy coraz samodzielniej nowy ustrój religijny, koieióir
jako społeczność duchowa, dążąca do połączenia wszystkich ludzi po-
między sobą i z Bogiem. Cała zaś powyższa działalność praktyczna,
życiowa woli ludzkiej wyraża się widocznie w dziejach ludzkoścd i sta-
nowi {n'zedmiot filozofii hisiort/i.
Alty ułatwić czytelnikowi poglądowe objęcie wyłożonej w uiniej-
^<zym paragrafiL' klasytikae^n objawów życia umysłowego, załi^czamy
na str. lO^j tablicę, uwydatniającą zarówno óziały zasadnicze, jak i pod-
działy, oraz szczegółowe momenty tej klasytikacyi. 8zemat ten przed-
stawia w kierunku pionowym, z góry na dół, rozUczne objawy twór-
czej, poznawczej i życiowej działalności; w kierunku zaś poprzecznym
ułatwia jasny pogląd na różniczkowanie tej działalności stosownie do
jej przedmiotów: przyrody, społeczeństwa i Boga, wyrażających się
w utylitarnych, humanitamych i religijnych dążnościach człowieka*
Okreżlenie stosunku filozofii do tych objawów żyda umysłowego poda
nam sposobność bliższego wyjaśnienia niejednej z pomszanyoh w tym
ogólnym poglądzie kwestyj zasadniczych.
Digitized by
166 § 7,3. KLASYFIKACTA OBJAWÓW UMYSŁOWYCH.
KLASYFIKAOYA OBJAWÓW
Życia umysłowegfo człowieka.
O
H
O
M
:^
Q
H
dl
M
>^
N
O
B
N
•Ni
90
UCZUCIE
naturalno
metody
czno
Prze-
kształcenie
przyrody
w celach
estety-
cznych
pod wpły-
wem
potrzeł)
życiowych.
Artysty-
tózne
przekształ-
cenie
przyrody.
MYŚLENIE
naturalne
WOLA
.naturalna
Wytworze-
nie
środków
wyrażenia
treści pod-
miotowej
i ideały
humanitar-
ne pod
wpływem
bezpośre-
dnich
potrzeb
życiowych.
bezpośre-
dni, natu-
ralny
po<,'ląd na
prz.>T<)dę.
Naiwny
realizm
zdrowego
rozsądku.
Nauki
przyrodni-
cze.
Bezpośro- Gospodar-
Artysty-
czne wyra
żenię
i ukształ-
towanie
ideał(tw
humanitar-
nych.
^ 00
Mitologie
i kult
natural-
nych reli-
gii-
o
-w
Ideały
religijno
i ich arty-
styczne
ukształto-
wanie.
Poezya
i sztuka
religijna.
Życiowa
znajomość
ludzi i
stosunków
ludzkich.
Nauki
humani-
tarne.
dnia, na-
turalna
eksploa*
tacya
preyrody.
technika, ' P .
przemysł, l ^
Ustrój II I' H
ekonomi- -2 "
*^ ♦i
czny.
o
Poglądy
i wierzenia
natural-
nych
religij.
Działalność tw()rcza.
Zadovoleuio.
Sitak*.
Pifkno.
Ideały estetyczne.
Historya ideałów.
Nauki
teologi-
czne.
Naturalne
pożycie
ludzi
i piei'\^'ot-
no objawy
uspolec^
nienia.
Moralność
8p<^eczn&,
koopera-
cya orga-
nizowana.
Ustrój
prawny,
paiistwo-
wy.
a
al
•M —
d ^
Ii
o
Działalność teoretyczna.
Poznanie jwiata.
Wiedza.
Priwdi.
Iil<>a)y naukowe.
Ilirttorja oświaty.
Praktyka
życiowa
natural-
nych reli-
Nie-
wolnicza
uległość
względem
surowo po-
j».'tych po-
UtS przy-
rody, spo-
łeczeństwa
i wszech-
bytn.
Moralność
relitrijna,
wypłpya-
jąca ze
świadomo-
ści ducho- '
w ego
związku
człowi^a
z Bogiem.
Ustrój
religijny.
Kościół.
O
Diiałalnoi< praktycsna.
Moralnoić.
Dobro.
Ideały etyczn*
Pilozofla hiatoryi.
li
§ 7,8. XŁA8TVIXAC7A OBJAWÓW UBffYSEOWTCH. 167
Hl8toxya TOBiMnlenla natufalnyeh 1 metodyeziiyelL otja>
WÓW iyoia limyBlOweg^. PrzedsUwioiiA kla^ylikacya objawów życia mny^lo-
vego stanowi pri'>bp możliwie pełnego i zgodnego z neozywistoi^cią poglądtt na «ily
olou tych objawów. IV>b takich nie oapofykaiay złiyt wiole w lit>enifur7.o imukow<>j. yio-
żna nawet powiedzie*-, że próc/ wsponinianyrh powyż«\j klaMytikacyj nauk f5. i, pr/ypisł-ky,
"b<:'jnnij:ii\V' I) w f7.vś<-\ i sztuki, nio miano dotąil na nkn o-jr.lnfijo ^łłttrlM/łti n:\ ws/ystkie
wyiłatne objawy żyi ia iiiiirełowoini i icfi różniczkowanie / imnkfu w Iclwiiia. jfilnorząco-
go w sobie orgauiiziiic puiiiaii»tuvv(! i przedmiotowe, psycliulnyit zn<> i dziejowe czynniki
rozwoju uniy.Hlowego, .fako dane, uwzgl<;dniono w naszej klasyfikacyi, prócz szczególniej
podaahi nank i sstuk Abystotkłsbą (sob. str. 114). nznaczyuiy tu w kilku H}owa<'h
hktoiyą Tozrusnienia naturalnych I metodycznych objawów życia untynlowego.
Jnź ncsmi średniowtecsml rozróżniali dwie strony życia nmyi^lowogo, kU*re nazy-
tmy^toufą i irofumią i-zyli racyoymhią (anima sonsitiTa et rationalis). $Sob. A.StSck-
U piZTto«^ne powyżej (str. 146) dzieło, T. II, 681 i nast. Podział ten powtarza sjp
]c$irF.f. f\io(- w formie zmienionej, u Lokka i jejro zwolenników w tooryi, sprowadzaj[\-
''cj w-^zy-tkio olijawy źyi ia umysłowei^o do dwórli złusadniczyrh: czucia zwi/słourffo i re-
fkhyi łsensation. refle<"fion). Zob. wyżej str. 11: Lopke. Kssny, ks, II, rtwl?.. 1. 2
i ;ł. W nowszycłj «,za?.t( li znomi wprowadzono rozróżnienie nicnu indom ycJi i ludomyth
objawów umysłowych vI-ki«nitz. Schopenhauer, IIerbart, IIelmholtz, Uartmann
i lunL) Zob. pod tym wzgl*^an P. R. Schustbb, Gibt €» unhewtMte und vererbte T()r.
HdUmgmf 1874. Wszystkie te podziały olyęte są zasadniczo nanzjin podziałem objawów
nojalowyeli na naturtUne i mdodffcttie, betpoirednie i turatne czyli reflelayjne, prosie
i tttuctnej gdyś te ostatnio szeregi zawierają w sobie zarówno czynnośei zmysłowe i nie-
ńiadome, o ile te w ogóle istnieją w zaicresie życia nmyslowegOi jak i czynności ra-
cyonalne. refleksyjne i świadome.
♦"tłówną zasiądą rozróżnienia naturalnych i mcfoĄyrzniich olijawiiw y--<t rń/ni' "i H-
kty--zna pomi''<lzv śinadmimcią i mmotricdzn. ['ierwsza i»"^t ((l-jiiwcm liatniiiliiwii. hoz-
P'>-rc»lmm, pro-rym żyria uiayałowpjro. witjo koniecznym, danym wraz z istnieiiiłjm umy-
ślą; samoiciedza z&3 choć się rozwija na tle świadomości i bez niej wcale istnieć nie mo-
je, stanowi jednak wytwór knltniy umysłowej, rozwijającej w świadomości nową zdoU
iieść zwrotnego, refleksyjnego ujęcia swojej treści i oddziaływania na nią; ~ zdolność,
któns!) unysł sam praes się, w stanie prs^yrodzonym nie posiada. Ta zdolność, wywiązu-
jąca się stopniowo ze świadomości, wśn'>d pewnych podmiotowyr h i pr/cdmiotowyi h wa-
runków, wytwarza właśnie ostatecznie objaw Mattunricdzy, łtędący źródłem wszelkiej umy-
słowej snmodzidności, w '^ri^łom pojęriu tcf^o -Inwa. Ztł\d wynika, że cało życie uniy-
.4łowtt zarówno j«»jedynczych osobuikiAw jak i nnrodńw. wszystkie łeb nmicia, nivśli
i dążności pr/,<^i-tHw iuj:^ n»żny charakter stosownie ilo icgu: czy w nidi d/,ia!a pro^ta
iwiwhmość^ tewarzyszł^ea tylko z wiyk.-^zii Iul> mniejszą jasnością bezpo>rednini czynno-
kiom umysłu, czy też samowicdza^ kierująca samodzielnie temi czynnościami ua podsta-
wie roitaropnego zrównowaieoia uczuć, krytycznego urobienia poglądów na świat i życie,
ons sumiennej dążności do spełnienia zadań życtowych. A na tern właśnie, jak to wi-
dzieliśmy, polega różnica między naturalną i metodyczną dziidalnością umysłu.
Do tego rozróżnienia zbliża si^; pod pewnym względem Ch. Wolff, który w swych
dzielaGh: Fśyduiiogui empirica 1732, i J'śydtaU)ffia ratumalis li^U, przeciwstawia ^obie
dwa różne zikre^y ilziałalno^ci umysłowej, v'ńszy i wyższy (pars interior et superior).
Ale podział ten ma charakter, żc tak powiem, organizacyjny, więc zaznacza czynności
ttałe umysłu, wynikające z jclto oi:oliięL'o ustroju. I tak, do niż-^zcj sfery władz, po-
znawczych zali«:za Wolff zmysły, wyobraźnią i pamięć; do wyższej zaś uwagę, retleksyą
i rozum (mtellectus). Podolmież zalicza w zakresie władzy pożądania (appotitas) do niż-
Bej sfery różne popędy zmysłowe, do wyżiłzej zaś wolę (zob. t^^ż co do Wollfa wyżej
Digitized by Goo
168 § 7,3. KŁA8TF1KACTA OBJAWÓW UHTS&OWTCH.
str. 11 i mst). KasK pod«ri dotjc^r n&tomiast stopnioweg^o roswoju, doekoii»l«iik fli^
wa^ysUdeh ^yeh c^ynnodei, a wi^ ma dunakter geaetyc&iy i histotTcray, w ogóle
wojowy, ewolucyjny. Ta należy też w^^pomnieć o pouczającem i-ozniżnienia nahnie^p^
i re/łcksy^neffo poznania ntusj pnea Wuin>TA na str. &2 i naat jego SjfsUmaiu fSianfU
(aob. wyżoj str. 18).
.lako uzupełnień if tydi p<yeh(»loŁ:ii7.nyc'h zasad podziała, godne są nw.i<:'i p(xizial\
dzifjiiw ludzkości na różno ''poki ziusiiduitao, jak np. przyjęty przez St. Siuona epttki
(/tyauiczne i krt/lyczncy Covi>iSA na m*nmotlne i refleksyjne (»pontanćes et reflectivo*i|.
podobnież ogólnie przyjęto odróżnienio czasów pierwotnych^ przeditiaiorycsnytk w rozwo-
ju narodów, od himtior^eenych, a narodów hmrbanyńiSfUh od eyys^UtowanyA^ lub indU-
tfDryemycft i Awfofyen^fch. Roubsbau wprowadaił równio powaaodme daiś nnróiniMue
stann natury i stanu htS^twry^ ale ideallaował pierwszy. Ze wagl^n na te liistoiTOae
punkty widzenia zol). S. Smolikowskieoo: Przegląd nowszych tmiowm na polu baśań
hittorywu^iatnych^ w jego 8tudyaeh krytycsnych 1888, atr. 88 i nast.
n. Filozofia i twórczość.
Ogóliia cliarakterysiyka twórczości
Jednam z najdonioślejszych faktów rozwoju lunys le-
wego człowieka jest niezadowolenie z rzeczywistości, z da-
nych realnych warunków bytu. Człowiek nie zadawala
się tern, co jest, lecz wytwarza sobie wyobrażenia o tern,
co. według" niego, być pomnno i może, coby przy odpowie-
dmem urzeczywistnieniu bardziej zaspakajało jego ró-
żnorodne potrzeby, pragnienia i dążności, aniżeli to, co
jest. Takie wyobrażenie o tern, co być powinno, co przy
swem ui'zeczywistnieniu odpowiadałoby bardziej podmioto-
wym wymogom człowieka, aniżeli dana przedmiotowa rze-
czywistość, nazywa się ideoiem.
Z tego się okazuje, że wszelka świadoma działaln
mnyslu ludzkiego, dążąc do urze czy wi tętnienia tego,
jeszcze nie istnieje i co przez swoje urzeczywistnienie ma
człowieka bardziei zadowolić, aniżeli dana rzeczywis
wynika z poprzedniego istnienia w umyśle ludzkim pe
§ 8. CHARAKTERYSTYKA TWÓRCZOŚCI.
169
wnych ideałów. O ile świadoma siebie samodzielność przyj-
muje udział w dziejach tak pojedynczego człowieka, jak
i całej ludzkości) o tyle dzieje te, w istocie swojej nie są
niczeiii ijmeni, Jono rozwojom ideałów ludzkich, objawem
ich stopniowego urzeczywistnienia w życiu.
Urobienie ideałów, jako wydanie i ukształtowanie no-
wej treści zapomocą wyobraźni, fantazji, nazywa się twór-
czościa. w od(')żnienin zarówno od c zynności poznawczej mny-
siu, dążącej do przejęcia się tern, co jest, jak i od czynno-
ści praktycznej, życiowej, mającej na celu przystosowanie
ides^ów do rzeczywistości i ich wcielenie wśród danych
wai-unków bytu 7).
Ponieważ człowiek przy pomocy ideałów pragnie za-
spokoić rzecssywiste, realne potrzeby swego dobrobytu i po-
nieważ nadto urzeczywistnienie ideałów dokonane być
może jedynie na podstawio realnych warunków życia;
przeto mowy być nie może o zupełnem oderwaniu idea-
łów od gruntu realnego, od tego, co człowiek zmuszony
jest uznać za przedmiotową rzeczywistość. Przeciwnie,
ideał rozwija się zawsze i wszędzie na tle danycli Rtosnn-
ków życiowych i jest w istocie tylko przekształceniem rze-
czywistości w myśli według wymagań uczucia, więc wyo-
brażeniem przyszłej rzeczywistości, zdolnej człowieka bar-
dziej zadowolić^ aniżeli teraźniejszość.
Wskutek tego ideał nie zadawala człowieka, jako
idea^ t. j. jako wyobrażenie doskonałości, wytworzone przez
iimysł i istniejące w nim tylko, lecz wywołuje zadowole-
nie jedynie w ścisłym związku z bytem realnym człowie-
ka, jedynie jako czynnik umysłowy, powodujący raecjsywiste
przekształcenie danych warunków życia według wymagań
lunysłn: więc jedynie jako wyobrażenie pożądanej i dają-
ctj się osiągnąć przyszłości, mającej zasjiokoić obecne po-
trzeby i pragnienia. Dla tego też nie tylko rozum kry-
tycznych myślicieli, lecz i zdrowy rozsądek wszystkich lu-
dzi potępia ideały, niedające się urzeczywistnić, odmawia
im nawet miana ideałów, nazywając je utopiami, wytwo-
Digitized by Google
170 § 8. CiiAIiAKTEHYSTYKA TWÓRCZOŚCI,
raini samowolnej lantazyi, pozbawionemi wszelkiej lacyi
bytu.
Powyższe uwagi przekonywają nas, że zadowolenie*
wywoływane przez ideały, polega bezpośrednio na u^cze-
kiwanej reaLiisacyi ich treści, na icłi spodziewanem urzecMywisinie'
tim. Bez tego czynnika realnego, ideał staje się mrzonką,
niezdolną zająć poważnego umysłu. Najfantystycssniejsze
płody twórczej wyobraźni człowieka mają charakter ro-
zumny, racyonalny, mają seiiH, tylko wtedy, gdy za icli
pośrednictwem wyraża się treść idealna, uznawana za da-
jącą się zrealizować, za możliwą do urzeczywistnienia
wśród danych warunków.
"Właściwem polem dla objawu twórczości ludzkiej
i urobienia ideałów jest poetya, Miuka^ czyli w ogóle artyzw.
Wynika on z działania pewnych zasadniczych ideałów
umysłu ludzkiego i z dążności do poglądowego udowodnie-
nia, że ideały te wśród danych warunków ludzkiego bytu
urzeczywistnione być powinny i urzeczywistnić się dają.
Sztuka jest w istocie swojej poglądowem wykazaniem mo-
żności urzeczywistnienia ideałów. Wyprzedza ona przez
to ich praktyczne mzeczywistnienie w samem życiu.
Ponieważ życie praktyczne realizuje ostatecznie idea-
ły przez ])rzystosowanie ich treści do rzeczywistości i przez
możliwe pizukształcuiiie danych warunków bytu stosowTiie
do tej treści ; przeto łatwo się wydawać może, że głównym
cennikiem twórczym w człowieku jest jego praktyczna
działalność i osobista energia, będąca jej duszą. Na do-
\v()d. że tak jest, ludzie prakt^-cziii, i^racujący nad rozwo-
jem dobrobytu ludzkości, z dumą podnoszą swe dzieła, wi-
dzialne i dotykalne wytwory energii osobistej, jako świade-
ctwa owej pracy „produkcyjnej", która, pozostając w za-
kresie realnego bytu, wytwarza postęp prawdziwy na
wszystkich polach życia ludzkiego. Temu praktycznemu
realizmowi przeciwstawiają zazwyczaj z pogardą idea^m
poetów, filozofów, uczonych, marzycieli, żyjących prze-
ważnie życiem ducha, zajmujących ^ił^ rzeczaim, pozba-
Digitized by Google
§ 8. CHARAKTEBTSTTKA TWÓRCZOŚCI
171
wionemi praktycznej doniosłości, nie dającemi się spoży-
tkować wśród danych warunków życia.
Zaznaczone powyżej źi(')dła ideałów ludzkich i ich
stosunek do życia pzaktycznego wykazują, o ile są uzasa-
dnione owe pochwały praktycznego realizmu i owo lekce-
ważenie idealizmu. Łatwo bowiem spostrzedz, że życie
praktyczne, bez przewodnich ideałów, przedstawiało hy
chaos osobniczych dążności i czynów, pozbawiony cłi pra-
wdziwej doniosłości tak dla osobnika, jak ogółu. Tylko
ideały łączą szczegółowe czyny pojedynczego człowieka
w szereg logiczny i moralny, zdolny zadowolić głębsze
potrzeby jego umysłu i serca. Tylko ideały jednoczą lu-
dzi ze sobą w jeden racyonalnie działający ustrój społe-
czny. Tylko one przyświecają ludzkości na drodze dzie<*
jów jako jasno pojmowane cele postępu. Takie zaś ideały
ogólne^ humanitarne, dziejowe, nie są dziełem praktyków,
myślących jedynie o zaspokojeniu bezpośrednio narzucają-
cych się potrzeb życiowych. Przeciwnie, są one wynikiem
głębokiego poczucia ogólnej natury ludzkiej, przejęcia się
pragnieniami, potrzebami i dążnościami, wypływającemi
z jej istoty, a nie dającemi się zaspokoić ułudami życia
zmysłowego. Są one W3niikiem rozważnego zastanowie-
nia się człowieka nad samym sobą i swojem przeznacze-
niem, nad światem i Bogiem i i( h stosunkiem do czło-
wieka. Ta wewnętrzna praca ducha, nie zaś praca pra-
ktyczna, najsumienniejsza nawet, uwzględniając a jedynie
bezpośrednie potrzeby człowieka, wytwarza ideały, wyno-
szące się ponad dany szczupły zakres rzeczywistości, ma-
jące cliarakter ogólny, więc i oddziaływające na ogół.
W urobieniu i ukształtowaniu takich to ideałów obja-
wia się też prawdziwa twórczość umysłu ludzkiego. Na
nich wzoruje się dopiero działalność życiowa. Ich treści
nowej, sięgającej daleko w przyszłość, zawdzięczamy wy-
chwalane dzieła realistów, praktyków, którzy sami jako
reahści, praktycy, nic nowego nie tworzą, lecz wprowa-
dzają tylko w życie pomysły idealistów, uizeczywistnia-
Digitized by Google
172
§ 8. CHABAKTERYSTYKA TWOUCZOŚCl.
ją tylko to, co tamci odczuli, pomyśleli i w si^osób ogól-
nie dostępny wyrazili. Rcalióci» praktycy są jedynie pr»er
twórcami rzeczywistości. Nie ma powodu ich lekceważyć;
przeciwnie, należy im się cześć, gdy zadania swoje speł-
niają sumiennie i umiejętnie. Ale prawdziwymi twórcami
nowych, dziejowych czynników w rozwoju ludzkości są
i byli zawsze id&iHicL Oni to torują dziejom nowe drogi,
wytrwarzają nowe cele działalności życiowej i, niby budo-
wniczowie przyszłości, kreślą plany jej bud(Avy, wykony-
wane następnie w życiu przez praktyk ('» w, realistów.
Na podstawie takiej ogólnej charakterystyki twórczo-
ści nie trudno nam będzie bliżej określić stosunek do niej
filozofii.
1. Hanka o Ideach, jako zasada nauki o ideataeh.
Nazwa ideału pochodzi od wyrazu greckiego i^ia, tlSoę, i oznacza
dosłownie wyobrażenie rzeczy, zgodne sn jej ideą. Wyrazowi zaś idm
nadawano od dawna znaczenie głębszego i pełniejszego poj^ia rzecajt
w odróżnieniu od jej prostego, zwykłego poj^ia. Bliższy zatem po-
gląd na rozwój idei^ów, i w ogóle na twórczość umysłu ludzkiego,
łączy się bezpośrednio z poglądem na idee w ogóle. Wskutek tego
musimy tu zdaó sobie sprawę, choć w ogóhiych rysach, z treści
i doniosłości nauki o ideach.
Według filozofii Platona, ojca ideologii, po za otaczającym nas
bytem zmysiowym, istnieje byt tranHccTuieutaliiy, zawierający w sobie
pierwowzory, prototypy (rap5t§etY|iata) wszelkich przedmiotów zmysłr-
wyeh. W ten sj^osób. każdy przedmiot istnic^je według Platona
w dwóeli i'óżnycli fbrmaeh : raz w formie zmysłowej, jako szczegóło-
wy, realny i niedoskonały przedmiot, a drugi raz w formie idealnej,
jako doskonały, boski pierwowzór szczegółowego przedmiotu. Takie
boskie pierwowzoiy przedmiotów zmysłowych Platon nazy^va właśnie
idśamu Z tego stanowiska mówi on o ideach najrozUczniejszych obja*
wów przyrody i działalności ludzkiej, np. o ideach stołu, ognia, wodj)
człowieka, czworokąta, wielkości, jedności, ilości; o ideach zdrowia*
wiedzy, piękna, roztropności, sprawiedliwości i o najwyższej id^ do-
bra, którą utożsamia z bóstwem.
W angielskiej, a w częśd i firancuskiej filozofii 17-go i 18-go wieku
(LocKE, HuMK, CuNDiLLAC ctc.) wyraz idea ma ogólnikowe znaczenie
§ 8,1. NAI7KA O IDBAOH.
173
i^y^ więc obejmuje zarówno toyolńrai€nia, pojęcia^ jak i id§€ w ści-
sfem znaczenin. Specjalnej tedy teoryi idej w przedwstawlemu do
wyobrażeń i pojęć u tych myślicieli nie napotykamy.
W nowszej iilozotii poglądy ua idee podlegały zmianom zasadni-
czym, jr^ównif wśkut. k i( h rozbioru krytycznego przez K.\ma.
AS iśwej Kri/ti/ce czy stępo rozumu mówi Kant: „Platon bardzo
traftiie zauważył, że nasza zdolność poznawcza nie zadawala się sa-
mem zestawianiem zjawisk za pomocą icli syntetycznego zjednoczenia,
aby urobić z nich doświadczenie, lecz ie rozum nasz sposobem natu-
ralnym wznosi się do takiego poznania, które przewyższa wszystko,
czego nam doświadczenie dostarcasyó moźe.^ To wyższe, nadempiryczne
poznanie opiera się, według Kanta, na idMch, Ideę, czyli czyste (nie-
zależne od dożwiadczenia) pojęcie rozumu, określa Kant jako .pojęcie,
obejmujące wszystkie warunki czegoś warunkowego^. Ponieważ zaś
wszystkie warunki razem wzięte (Totalitftt der Bedingimgen) nie są
już zależne od innych waninków i nadto jednoczą w sobie rzecz wa-
runkowa rlas Bedingtei; przeto ideę nazwać można „pojęciem bezwa-
nmknwem i bezwzględnem), będącem zanadą syntezy czegoś wanmko-
wtgo." W tern znaczeniu idea jest „konieczne j)ojęcie rozumu, nie-
mająoe odpowiedniego przedmiotu w naszem poznaniu zniyslowem,"
lecz rozważające wszidkie poznanie empiryczne ze stauowiiika «zupei«
ności jego warunków''. Tej „zupełności warunków** poznania empiry-
eznego, tego syntetycznego zjednoczenia zjawisk, obejmuja/c^go wszyst-
kie ich warunki, nie jesteśmy zdolni, w^ług Kanta, sobie wyobrazić
i dla tego jest ono „zadaniem nierozwiązalnem,** jest „niczem więcej,
jeno ideąJ^ „Jeżeli zatem, dodaje Kant, mówią o idei, to ze stanowi-
ska przedmiotu dowodzą za wUU^ lecz ze stanowiska podmiotu za ma-
to, gdyż idea, jako pojęcie maceimalnej żadną miarą nie może być od-
tworzoną m concreto.^ Wyraża ona jedynie „dążność i przybliżenie"
rozumu do pojęcia przedini<.Lu. „Zastosowanie jej zawsze jest ogra-
niczonem i niewystarczającem, lecz zakres tego zastosowania nie może
być określonym, a wskutok tego poznanie ( lupiryezne znajduje się
zawsze pod wpiywem pojęcia bezwarunkowej zu|)ełno.sei.**
Te określenia transcendentalne idei znajdują swe bliższe wyja-
śnienie w trzech zasadniczych ideach czystego roziunu, uznanych przez
Kanta, jako to: doata^ iwiat i Bóg, Pierwsza z tych idej obejmuje,
według niego, .bezwarunkową jedność podmiotu myślącego" ; druga —
.bezwarunkową jedność szeregu warunków zjawiska"; trzecia zaś,
•bezwarunkową jedność warunków wszelkich w ogóle przedmiotów
myślenia.* „Podmiot myślący, mówi Kant, jest przedmiotem ptyeko^
logvi; suma wszystkich zjawisk (świat) jest przedmiotem nauH o iwU'
m ikoemologia), a pierwotny warunek możności wszystkiego, pomy-
Digitized by Google
174 § 8»1. NAUKA O IDEACH.
śleó si^ dającego (istota wszelkich istot) jest przedmiotem Uolo0wi
A zatem, czysty rozum podaje ideę transcendentalnej nauki o dussy
(psychologia rationalis), transcendentalnej nauki o świecie (cosmologia
rationaHs) i nareszcie transcendentalnej nauki o Boga (theolog^ trans*
soendentalis).^
Wyczerpujący rozbiór nauki Kanta o ideach rozumu czystego
nie moiB być obecnie naszem zadaniem. W celu atoli bliższego wy-
jaśnienia przedmiotu, który nas tu zajmuje, musimy do niej dodać kil-
ka uwag krytycznych.
Przedewszystkiem, nic trudno spostrzedz. ź(' niw. w ukrcsk-niu
Kanta, wiszą, źe tak ])uwieni, mn^tłzy niebom a ziemią, ])Ozbawioiie
stałej podstawy poznawczej. Kant nie przyznaje im wprost nadzray-
słowego bytu, jak to ( z\niil Platon; ale pomimo to on ich nie wypro-
wadza z danych doświadczenia, ani wewnętrznego, umysłowego, ani
zewnętrznego, zmysłowego. Tymczasem, idee, jako powszechne obja-
wy, fakta życia mnyslowego człowieka, muszą mieć koniecznie z je-
dnej strony realną, przedmiotową zasadę w naturze i organizacyi umy-
słu, a z drugiej muszą być uznane za wyniki czynności umysłowej,
wywołane przez doświadczenie. Wszelki, bezwzględnie, wytwór umy-
słu, z istoty swojej, jest objawem współdziałania tych dwóch cisynni*
ków (§ 4,3 \ Pomimo jasnego pojęcia doniosłości doświadczenia w po-
znaniu. Kant, w swej nanee o transcendentalnych itleacli rozerwał
sztucznie zaznaczone czynniki i wziął pod uwagę wyłącznie pierwszy
z nieb. W skutek t4'go, })rzy całym jego głębokomyśhivm kr\^ycy-
zniie. pozostało l)ez odpowiedzi jedno ze zasadniczych jntań teoryi
poznania, a mianowicie pytanie: czy za^sady ogólne, pojęcia, a wi^
i ideę, obejmujące pewne szeregi zjawisk szczegółowych, mają znacze-
nie przedmiotowe, czy też są tylko wytworami podmiotowemi, nie od-
powiadającymi rzeczywistości ?
W ten sposób i po Kancie kwestyę tę rozstrzygano z dwóch
różnych punktów widzenia. Fichtb, Schblłino, Heobł i w ogóle
wszyscy zwolennicy jednostronnego idealizmu, przyjmując za podstawę
nie doświadczenie, lecz wyłącznie czyimości logiczne umysłu, dowodzi-
li, że czynniki ogólne idei mają byt rzeczywisty, istotny, bezwzglę-
dny (absolutny): w szczegółowych zaś zjawiskach widzieli jedynie
zmienne i przemijające objawy tych czynników ogólnych, pozbawione
istotnego bytu i znaczenia. Przedstawiciele, natomiast, realistycznych
kierunków, przypisując szczeiriditwyni dunym doświadczenia bez po-
równania wii^kszą donioslusi u sj)rawa( li poznawezyeli, aniżeli uogól-
nieniom logicznym, widzieli przedmiotową rzeczywistość jedynie
w szczegółowych zjawiskach, działających na zmyeiy (sonsus, sensua-
lum)y idee zaś, jako pojęcia ogólne, uznawali za wyniki podmiotowi^
Digiti^ed bv Goo(7l
§ 8,1. NAUKA O roEACH. 175
czynności timysłu, nie odpowiadające rzeczywistości. Ponieważ zaś
zmystowemi znakami uogólnień myślowych są słowa, [)rzeto z tego
stanowiska utożsamiono słowa, wyrazy, z samemi pojęciami Ofrólncmi,
z ideami, i przyznawano im jedynie znaczenie wyrazów zbioro\^'ycli.
Taki pogląd na ider* bierze swój pcuzatek w wiekach średnich, w na-
\w tak zwanego nominalizmu (od nomen = wyraz, stówo , wcliodzi
na5t^{>me w skład teoryj psychologicznych Lokka i Hlmk a i znajdii-
j« w nowszych czasach licznych obrońców w indukcyjnycli logikach
aogieLskich» począwszy od J. iSt. Milła, i w przedstawicielach empi-
lycznych i realistycznych kierunków we Francyi i Niemczech, po-
cząwszy od COHTS^A.
Jnź wyżej, przy objaśnieniu poj^ó ągółu^ nezegółu i prawa (§ 6,2),
zaznaczyliśmy fakt, nie dający si^ zaprzeczyć, a będący zarazem ko-
meczną podstawą wszelkich badań empirycznych, że zjawiska szcze-
gółowe przedstawiają pewną jednostajnośó i typowośó i że, łącząc się
ze fiobą, wytwarzają całości, ogóły, ustroje, obejmujące coraz szersze
^'%\ istnienia. W takiej typowo.ści zjawisk i w ich syntetycznych
zjednoczeniach dany nam jest, jakeśmy to tamże widzieli i.str. 122
i hast.i, enipii\'czny materyał do określenia praw H\yiata zjawiskowe-
go. Z tego jednak wynika zarazem, że pojfcia ogólne, o ile si^ opie-
rają na faktycznej jt rlunstajności i ty])Owości zjawisk i na ich realnych
"Syntezach, nie mają wyłącznie znaczenia podmiotowego, lecz swoją
tomią syntetyczną odpowiadają realnym zjednoczeniom zjawisk w by*
de przedmiotowym, i nadto, przy działaniu pewnych waronków, mo-
g| i co do swej treści zgadzać się z treścią owych syntetycznych wy-
tworów świata przedmiotowego.
Rozważmy bowiem rzecz tą nieco bliżej ze stanowiska konkre-
tnego. Jeżeli wyobrażenie zmysłowe o daiiym przedmiocie (np. o mo-
im znajomym Piotrze, o jego domie, koniu i t. p. i jest synti^zą wra-
ieA zmysłowych. o<l powiadającą realnej syntezie owych rzeczy wi8t3'ch
czynników, ktcne wchodzą w skład tego ])rzedmiotu i wywołują we
mnie odpowicfhiit- wrażi iiia; — jeżeli, nast^ljnic dzięki tej zgodności,
ujśJiiijemy iirzedniiotowe znaczeni*' iiasz\'ch [u a widłowych wyobrażeń
o rzeczach i nazywamy te wyobrażenia prawdziwcmi : — to na jaki<'j
zasadzie można zaprzeczyć, że treść naszych pojtjć ogólnych, zaczer-
piuia z jednorodnej treści szczegółowych zjawisk i ich realnych zjeduO'
czeń, nie odtwarza w formie umysłowej właśnie tcr^o realnego zjedno-
ozeuia czyli syntezy, i że wskutek tego nie doprowadza nas do ich praw-
(iziwego poznania i zrozumienia? Konsekwencya domaga się w tym
względzie, w każdym razie, abyśmy: albo stanąwszy na stanowisku
sttbjektywizmn, wraz z zaprzeczeniem przedmiotowego znaczenia po-
li- ogóbiych, zaprzeczali i znaczenie przedmiotowe naszych kon-
176
§ 8,1. NAUKA O IDBACH.
kretnych \\ ^-obrażeili o rzeczach; — albo też, imiając przedmioUiw%
doniosłość tych ostatnich, rozciągali to. uznanie i do pojęć o>^ ;luyoL
Do takiego iiznania przedmiotowej doniosłości pojęć ogólnych
(Jo[)rowailza nas wreszcie i ta okoliczność, że ten sam probierz, który
nas przekonywa o prawdzie lul) ulndiiości naszych wjobrażeii, a mia-
nowicie zgodność i wzajemna werytikacya empirycznych danych i czyn-
ności iogirznych f§ 4.3 \ znajdnjo swe zantosow anie i do pojęć ogól-
nych. I na tern polu i)rzy pomocy tego próbiei za odróżniamy praw-
dziwe pojęcia ogólne od ułudnych i błędnych. Świadczy o tern mo-
żnośó zastosowania takiej wery^acyi zarówno do oderwanych mate-
matycznych rachunków na polu mechaniki, astronomii, jak i do zasad
etyki i filozofa historyi na polu życia praktycznego i dziejów.
Z takiego zaś stanowiska, pojęcie ogólne, jako wynik wszech-
stronnego badania szczeg^owych danych, nie przedstawia się jaż ty\*
ko jako oderwane złączenie wspólnych własności i cech pewnego sze-
regu przedmiotów lub zjamsk, jak sądzi nominalizm, — lecz staje
się umysłowem skupieniem tych realnych przedmiotów, odpowiada-
jąceni rzeczywistemu ich skupieniu. Nie uiy redy tu już do czy-
nienia z sam<»mi tylko absirakeyjuenii uo</olnienii mi \)uvmyv\\ wła-
sności, napotykanycli w szezegółach, lecz z lun^^słowi^ syntezą tych
danych, zgodną z przedmiotową rzeczywistością o tyle, o ile zgo-
dność taka w ogóle przez umysł ludzki osiągniętą- być może.
Ezecz naturahia, źe obok takich pojęć og()Inych, odpowiadają-
cych rze( /'v^vistym syntetycznym formom bytu, istnieją w umyśle
ludzkim bardzo często uogólnienia myślowe, mające charakter czysto
abstrakcyjny, którym bytu przedmiotowego przyznać nie można.
Ale ma to również miejsce i na pohi wyobrażeń, które także nie
zawsze odpowiadają rzeczywistości, lecz często uznane byó muaz% jm
iluzye i halucyuacye, lub za wytwory samowolnej wyobraźni, ]]ie<-
zgodne z rzeczywistością.
Powyższy ])Ogląd na stosunek wyt\VQi (')W umysłowych w oguh
do j>rze(hni()to\vego bytu: mianowicie zaś na st(łsnnek wi/obrazen do
szcz( gólowyeli zja\vi.Nk i jirzedniiotów, a pojrr ogoLnyeh do czynników,
będącyeh przyczyną reahu'go zjednoc^^enia i ustroju tych zjawisk
i przedmiotów, stanowi podstawę teoryi o zasadniczej x*ównoważiła-
ści czyli paralelitmie praw logiczuej działalności umysłu z prawami
jednostajności i typowości zjawisk świata, czyli w ogóle teoryi o
ralelizmie podnuotowych praw myśli z przedmiotowemi prawami hy^
tu. Tylko ze stanowiska toj teoryi staje się możliwem krytycaaae
uzasadnienie istotnego poznania rzeczy, oraz wyjaśnienie faktów 'jo-
go stopniowego rozwoju. Fakta te w^^kazują, że sprzeczności po*
między myślą ludzką a rzecz^-wistością, będące punktom wjji^ęm
§ 8,1. NAUKA O IDJBACH. 177
wszelkich badań naukowych, krytycznych, rozwiązują się coraz harmo-
nijniej dzięki postępom wiedzy, wskutek stopniowego przystosowania
myśli do danych doświadczenia, oraz ich rozbioru ze stanowiska
myilL Myśl odnajduje coraz bardziej swoją własną treść logiczną
w danych doświadczenia; a dane te x>otwierdzaj% coraz widoczniej
prawdziwość logicznych czynności myśli. A ta zgodność wewnętrzna,
ten głęboki paralelizm między myślą logiczną i danemi doświadczenia,
wsparty ciągłą wzajemną kontrolą i weryfikaoyą tych czynników po-
znania, zaszczepia w umysł coraz większe zaufanie do swyc;h zdolno-
poznawczymi i staje się przyczyną zarówno coraz większego roz-
>/.t rzf iiiiŁ wiutlzy empirycznej, jak i coraz głębszego logicznego poję-
cia jij treści.
Pomimo, że zasadniczo równe znaczenie poznawcze ])ojęć ogól-
nych i wyobrażeń szczegółowych wynika w sposób oczywisty z da-
nych psychologii i krytycznej teoryi poznania, zwolennicy sensualizmu
oddają zawsze jeszcze pierwszeństwo wyobrażeniom i ])owołują się
w tym względzie głównie na ich bezpośrednią wyrazistość i poglądo-
wość. Tjnmczasem te własności wyobrażeń zmysłowych nie dowodzą
bynajmniej ich wyższego znaczenia w poznaniu prawdy przedmioto-
wej. Przeciwnie, krytyka poznania wykazuje, że bezpośrednia wy-
razistość i poglądowość wyobrażeń zmysłowych wynika jedynie z pod-
nuotowej natury naszych zmysłów i sama przez się nie daje żadnej
rękojmi przedmiotowej prawdy. Przi liuiiwają o tern nie tylko liczne
złudzenia, którym zmysły podlegają pomimo wszelkiej w \ l azistości
1 poglądowusci ich świadectwa, lecz nawet proste porównani* • wrażeń
"Azrokowycli i słuchowych z lumkowemi tt^oryami fizyki o świetle
i dźwięku. Okazuje się bowiem, że przedmiotowe przyczyny tych
wrażeń, — drgania etem i powietrza, — nic są wcale podobne do
ich podmiotowych skutków, że w rzeczywistości, niezależnie od nasze^
go oka i ncha, nie ma wcale ani światła i barw, ani dźwięków, które
wytwarzają się i istnieją jedynie w nas samych, jako stany pod-
miotowe.
Nasza bezpośrednia wiara w prawdziwość świadectwa zmysłów
dla wyrazistości i poglądowości tego świadectwa nic znajduje tedy
naukowego potwierdzenia. A jeżeli, pomimo to, wrażenia zmysłowe,
jak w ogóle dane doświadczenia zewnętrznego, są niezbędnym czyn-
rukiem poznania światki, i jeżeli przy cah^j ich ułudności, możemy się
Fiiemi posiłkować w życiu i nauce bez obawy dojścia do błędnych
t^yników: ma to miejsce nie dzięki wyrazistości i poglądów- iśt i świa-
'lectwa zmysłów, ułudnego z luitiiry ^^NNojrj. Iim z dzit^ki krytycznemu
rozbiorowi tego świadectwa i naukowenm określeniu jego «;tosiinku do
świata przedmiotowego. A to wszystko, jak w ogóle wszelka nauka
Digitized by Google
178 § NAUKA O IDEACH.
i krvtyka, nie opiera si«^ bTiut jiinii( j na saiuora tylko ś'v\'iadectwie
zniy.slow, lecz i na dany i U wt wiięirziiego rlif świadczenia, oraz na dzia-
tahinśei logicznej nmyslu, nznającej |>e"^m(» o>/t'>fne zasady ])rzewodiiie
przy rozl)ioi'ze i of-enie każdego szezegóiowegu świadectwa zmysłów.
Dla tego tci prawdy nankowe rozchodzą sit^ tak często z prawdami
źyciowenii zob. str. 1.")<S . a w każd^^n razie przekraczają O widc
szt'zvi]dy zakres wyobrażeń zmysłowych, (.'zyimości logiczne umysłu:
urabianie poj^ć ogólnych, sądzenie, wuio.skowaiiie, a więc i wszelkie
teory<^ naukowe, wnikają w istotę zjawisk, o ile ta dostępną jest dla
nas, w ich związek wewnętrzny i w icłi prawa, podczas gdy bezpo-
średnie wyobrażenia zmysłowe daja^ w najlepszjTn razie tylko |>ewno
j)()j*><)ia o stronie zewnętrzn<.'J przedmiotów i zjawisk, o skutkach ich
działania na naszą podmiotowość.
nodajiiiy tu jeszcze p«'łną 'Inniosłości uwag(^, że zasadnicze po-
jęcia og('jlnc naszego nmvslu wstw arzają si(j nie na podtstawie wy-
obiMŻcń zmyslowyt h. Uh /, przy pomiłC> danych do.swiadi /.ciiia wrwiię-
ti"zn('go. Dane tc nie |)rzyjmnją formy wynbrażeń zniysiuwych, a po-
mimo to narzucają sit^ nam z beziiośrediiią oczywistością, niedopu-
jszczn jącą żadnej wątpliwuśi i i T) do prawdy ich treści, podczas gdy
świadectwo zmysłów, jak to widzieliśmy wyżej, budzi bardzo uzasa>
dnioue wątpliwości. Doświadczenie w«nvn^trzne wynika z przejęcia
się podmiotu własnenii swomi stanami, jako swemi stanami., - uic
lua tn tedy żadnej przeeiwstawnośei. mogącej w czemkolwiek osłabić
wiarogodność tego świadectwa. Wyobrażenia zmysłowe, natomiast,
nie przedstawiają się nam tylko jako nasze stuuN wewnętrzne, ~ czem
są w istocie, — lecz odnoszą si»^ zarazem do świata zewnętrznego
i umiłują otltworzyć .j« go treść w naszym tmiyśle; a pod tym wzglę-
(h'm właśnie podlegają na jrozlicznicjszyni złudzeniom i bez logicziuj
krytyki i kontroli za prawdę uznane być nie mogą. Ztąd pochodzi,
źł- pojęcia og<')lnc, oparte na doświadczeniu u r\\ nętrzneni. są pewmei-
sze i oczywistsze. aniżeli wszelkie wyobrażenia, wytworzone na pod-
stawie danyili doświrsflf/^cuia zewnętrznego. Co więcej, te ostatnii'
tylko w zwia/ku z tamtemi stają się dla nas» zrozumiałemi należycie
i nabierają chara U teru prawdy niewątpliwej. (Zob* w tym względzie
też § \.:\ szczególniej str. 84 i nast).
Tak lip. tylko dzit^ki doświadczeniu wewnętrznemu dochodzimy
do ]>ojęeia ogólnegf> hi/tiu do odróżnienia naszego wewnętrznego, pod-
miotowt»go, ograiuezoiu*go bytu od bytu z<»wnętrznego, przedmiotowe-
go, nieograniczonego; podobnież tylko w doświadczeniu wewnętTznem
mają ^\^oje żródło Ogólne pojt^cia: «7y. — wj*nikająoe z poczucia wła-
snej osobistej cTiergii; :u'ir:kif yr:n :fmt}weao, dostępnego dla nas
bezpośJVilni«» jedynie w uaszcui wła^ucm dzialaum; — dalej pojęcia
§ 8,L NAUKA O IDGACH. 179
(g'>Iiie: IstoŁif, ^i^Uego hytu, w przeciwstawieniu do powtarzających sie
cią^^le na nowo zjauisk, ich wspólistnienm i naUępHwa, ich związku
^>^^tr'uu 1 t. i>. Wszystkie te pojęcia znajdują dla nas swój typowy
I>iti wowzór w stanach naszej świadomości, w danych wewnętrznego
floswiadczoma. Naukowe zastosowanie tych pojęć domaga się ich roz-
bioru i oJ^r. śIema na podstawie tych właśnie wewnt^trznyrli pierwo-
wzorów. Wskutek krytycznego uzasadnienia i wyjaśnienia, owo po-
w n*Werają dla nas większej pewności od wszell u h uyu-
brażeń szczegółowych i służą nam nadto za podstawę do należytego
zroznmienia tych wyohraźeń i do oceny ich prawdzi^^■(.s^i.
I tak, ze stanowiska kiytyrziuj teoryi i>uziiaHia każde szcze^V>-
towe wyobrażenie zmy.siuwo ..loniu, drzewa i t. p., musiał bym uznać
za wątpliwe i ułudne, jrdylmu na pmistawie wewTi^trzuogo doświa-
dczema nie przekonał si,. o praw.lzir o^ólne.jo pafęcia bytu przedmio-
towego, t. j. o rzeczywistem istnieniu świata zewnętrznego, i gdybym
mi ti\] zasadzi.' nie wiedział, źe owe wyobrażenia zmysłowe wyrażają
[H w,^ tre^^e przedmiotową w formie podmiotowej. Albo gdy widzę,
^v sposób jak najdokładniejszy dwa po sobie następujące zjawiska, np!
i^krę, rzuconą do prochu i wybuch prochu: następstwo to, samo przez
Mę» pozostałoby dla mnie nie wyjaśnioną zagadką, gdybym do niego
mo zastosował o^ólnsęo pojęcia związku i)rzyezynowego, ' określającego
bliżej stoflunek pomiędzy temi dwoma zjawiskami. Piauda, 'że 7o
pojęcie ogóhie nie rozwiązuje zrazu wszelkich w tym względzie kwt--
*tyj; ale jeśli na podstawie krytycznego rozbiuni doehodzt^ do ja.ii. go
poglądu na przyczynowość w ogóle, jako na |)rawo powszechne swia-
ta, natenczas odnajdujtj zasndę do Miższ. -o wyjaśnienia stosunku po-
między zaznać zoiiemi zjawiskami. Bez tego ]>ojęcia ogólnego zaś nie
Siedziałbym we^le jak się wziąć do badania tego stosunku, z jakiej
^trony go rozpatrzyć, (.zego w nim szukać i t. d. Człowiek nie wy.
kształeony myślowo lub zabobonny patrzy na takie następstwo zja-
^ibk z zupełnie różnego stanowiska.
Toż aamo odjiosi si<^ do wszelkich w ogóle wyobrażeń szczegóło-
wych. One stają się dla nas zrozumiałcmi i mogą być i)rzodmiotem
głębszych dociekań, doprowadzającyc h do poznania ^awdy w dain in
Mlarefiie, — nie przez własną swoją treść zmysłową, leez jcrl^niie pi zy
pomocy ogólnych pojęr naszego umysłu, jako zasad, kierującydi jr.go
czynnościami i nadających im charakter wewnc^trzncj spójni, logiczno-
5*ci i prawdy.
Pomiędzy pojęciami ogólnemi. w okreslonem |)Owyżei zn;i. zeniii,
a ideami nie ma zasadniczej różnicy. Jedne i di'ugie są śmetyczne-
fai formami umysłu, jcdiioczącemi w sobie szeregi zjawisk szczegóło-
Aych i przyjinująccnii charakter prawdy ^irzedmiotowej, gdy treść
Digitized by Google
180
^ 84. NAUKA O IDBACH.
swoją stwierdzają danemi doświfidczonia, wykaznjącemi odpowiednie
syntetyczne zjednoczenie objawów świata przedmiotowego.
Jedynej róźiiicy pomiędzy ideami i pojęciami, niemającej jednak
znaczenia zasadniczego ze stanowiska teoryi poznania, dopatzsyć
można w ioJi róihiym stopniu uogólnienia, a więo w ich różnym ob-
wodzie logicznym, oraz w różnej doniosłości idi treści dla życiowyok
dążnośoi człowieka. Mając na uwadzę tę różnicę, możnaby naswAĆ
idiami pojęcia najogólniejsze nmysłn, a więc najwyższe i zarazem
najdonioślejsze w 'życiu ludzkiem. "W tern znaczeniu mówimy, w sa-
mej i*zeczy, zazwyczaj nie o j)ojęciach, lecz o ideach, kienijących dąż-
nościami ii-ejo lub owego znakomitego męża. wyraża j4( ych się w tym
lub owym utworze piśmienniczym, artystycznym, w rozwoju dziejo-
wym tej lu1> o\vv} cpriki, wieku, narodu i t. p. Z tego punktu widze-
nia objaśnia się też ttikt. źo wielu in(')wi nii* o pojęciacłL, lecz o ideach
Boga, świata, duszy, ludzkości, wolności i t. p.
Takie połączenie pojęcia idei z pojęciem doniosłości jej treścią
jej wartoid (Wertłi) ])rzeprowadził wszechstronnie filozof Hebbakt,
Według jego nauki, idee nie mają zgoła żadnego znaczenia teorety-
cznego, a zatem nie mogą być zastosowane do naszych poglądów na
świat przedmiotowy, do metafizyki. Znaczenie poznawcze przypisuje
on jedynie pojęciom. Przeciwnie, treść idej dotyczy, według niego,
naszego podmiotowego poglądu na rzeczy i ich oceny ze stanowidai
estetyczneffo. Taka ocena zaś obejmuje, w jego duchu, nie tylko cssyn-
niki. nazyAvaue zazwyczaj estetycznenii, a więc ocent^ rzeczy z punktu
widzenia ich pit^kua, artyzmu, lecz zarazem i ich ocenę moralną,
z piiiikiu widzenia idei dobra. Rysem znamiennym tak zwanej przez
lleiburta estetycznej oceny rzeczy jest. ])nłączcnie naszych ])ojęć i s^a-
d(')W z uczuciem uznania, upodobania, pochwały lub też wstrętu, nie-
upodobania, nagany (Beifall und Missfallen, Lob und Tadel). Wszel-
ka idea zawiera w sobie, według tc^go, zawsze pewne uznanie lub na-
gany dla danej treści. Pomięszanie tej estetycznej właściwości id^
z teoretycznym, poznawczym charakterem pojąó stanowi, według Her-
barta, główną przyczynę błędów na polu filozofii. Dowodzi on, ^
myśliciel, nadający 8W3nn ideom znaczenie teoretyczne, posnawcse,
podobny jest do przekupnego sędziego, który nadwyrężą ścisłą pn-
wdę dla swego subjektywnego uczucia, dla osobistego upodobania lub
wstrętu.
Za |)uiil;l wyjścia takiego poglądu na idee poshiźyla niewątpli-
wie ta ukuliczność, źi' już Kant przypisywał ideom iirzeważnie pra-
ktyczno, moralne znaczenie, zamiast znaczenia t(?oreŁycznego, po-
znawczego. Ze "^tanowifka teoretycznego, widział Kant w ideach po-
wien rodzaj „tłoUzmatów", różniący cli się od zwyczajnych, nnHinift^w
§ 8,1. KAUKA O ID£ACH
181
tylko tern, że są wytworami „nie osobników, lecz samego roziimii
cs^stego.^ Z więzów idej, jako sofizmatów roziimn, przekraczających
zakres doświadczenia, według słów Kanta, i „najmędrszy wśród ludzi
iadną miarą wyzwolić si^ nie może.** i,Fo dlugioh staraniach może
się jedynie ostrzedz bl^ów, ale nie jest w stanie uwolnić się zupel-
iiie od narzucającej mu się ciągle ułudy.^ Przeciwnie, ze stanowiska
praktycznego, tyraie samym ideom Kant przypisuje znaczenie konie-
cznych wymagahiików, czyli postulatów (od posttdare ss wymagać, żą-
dać) moralności,- które uznać należy w zakresie życia prakt3xznego
w unię bezwzględności j>rawa moralnego.
Takie połączenie ick i z czyriTiikami otctycznemi i moralncmi,
pozbawia je atoli naturalnorro i pierwotnego znaczenia, jako w\y two-
rów poznawczej czynności lunysłu, jako pojęć ogólnych, jednoczącycii
w sobie szczegółowe szeregi i typy zjawisk, a więc nadaje im zupeł-
nie no^'y, zasadniczo różny charakter, domagający się oznaczenia tego
rodzaju odrębnych wytworów i odpowiednią nazwą charakterystyczną.
Taką nazwą nie jest zbyt ogólnikowy termin idea, lecz termin ideały
z któiym oddawna tak w życiu praktycznem, jak i w filozofii łączo-
no pojmie pewnej doskonałości, odpowiadającej w^nonogom podmioto-
wym, a więc osobistym człowieka* Owe idee, posiadające pewną war*
ioiS wewnętrzną dla człowieka, estetyczną i moralną, nie są już wła-
ściwie ideami, lecz ideałami. Nad nimi tedy, w dalsszym przebiegu
naszych badań, bliżej zastanowić się musimy.
1. Nauka W. Wundta o Ideaełl. Fnminin wrknTinncj powyżej zasa-
dmczej tożsamości idej i pojęć og6iny(li. Wi ni>t i)r/ypi-n]*' im /.uiiołnio ri'tżnn czynność
w celnym rozwoju poznania. W idmch widzi ou wytwory lo/unm l \'('rnuiit'f *. u/tijicł-
niające dane doświadczenia z odr»*ł>negu nadempiryczne^'0 i syntotycznotro punktu widze-
nia i przeciwstawia im nawet pojęcia hipotetyczne, urabiane przez rozs;i<lok (Vor>tajid),
a poBOetające w ukteoA Aktów. Pogląd ton rozw^a on we wspomnianym (str. 18)
SyĘUmaeie fhiofi^ str. 179 i nast., szczególniej w nodziale o poznania roznmowem
(TemnnftokenntDiw), zob. t&k str. 860 i nast
Owej potrzebie nzapetaumua danych doświadczenia, zawdzięczają, wedłag Wundta,
swe istnienie przed ewszystkiem następigące trzy zasadnicze idee rozumu, a mianowic io :
\\ idea kosmologiczna przijrorły. jednocząca wszysitkie dane doświadczenia zewn»;trzncgo,
2) idea psyrbologirzna duchu, jednoi ząca wszy<?tkie dan<» doświrid^zpriir^ wowncti-znecro.
i 3) idoa ontologiczna. o Boy\i. jf^lnoeząca zarazem dane prz(;iiiaiotuwt go i }łodnuoto-
wego doświadczenia, prayrody i ducha, jako dwie różne, lecz uzupełniające .się nawzajem
Btnmy jednio w eobie, zasadniczego czynnika wszechbytu. Ideo te Wnndt nasgrwa
tiuscendentalnemi, ponieważ, według jego zdania, ich treść przekracza nie tylko bozpo-
tredni zakres doświadczenia, lecz ł zikres wszelkich pojęć rozsądkn, mtrząsąjącego
te dane.
To rozróżnicaiie Wundta idej rozumu od pojęć rozsądhu opiera Aq bezpośrednio,
bn dabaąj kiytyld, na tianscendentalizmie Kanta, dowodzącego, jak to widzieliśmy wy*
182 § 8,1,1. NAUKA O IDIiACH.
żcj (str. 173 i nasr.), istnienia wytwo^iw umysłowych, kióre treści swojej nie czerpią
ani z wewnętrznego, ani ze zewn^tr/nego doświadczenia. TjmczaaeDi, aa obręl>CDi da-
nych doświadczenia i czynności nmyslowycli nad temi dnnemi, istnieje jiue ^Uco martwa
oiganizaęya, że tak powiem, anatomiczny ustrój umysłu, który może być w pz^rbliźenh
poznany jedynie przez okrcślonio ezystjch, beztreściowych form działalno- i uni v le w* j
(np. wyobraż<'nie, pojęcie, sąd, wniosek i t p. jako o<jr*'*lnł> foimy myślenia, /a>1j. w ynA
Ptr. 140 i nast.). Ale fonu ty.-h nie ułożemy nigdy uchwyci.- w cz}\<tyni kształcie, t. j.
bez trrCri: _ tre.śł- za.ś, wypełniająca tc formy, ys-hy też tro<r ifh^j. jc<t '/.■x\\-7<- w^T^i-
kitiii żywcuu działania umysłu, ktńre (n tl/i;itanir -taimwi \vla.-,civ%\v pr/AHiaaot w.-.ztlkie-
go dn-w iadczenia. Dla tc^o też ow o ro/.r ./niruic idej rozumu od poj»;ć rozsądiiu ostać
się nic może wobec faktu, że wszł-lki«\ przyjmowane przoz Kanta i Wundta odręłnie
idee loznmu, a w szczególności ideo: swiatat duszy i Coga, muszą w t«n lub ów spoaób
aaczerpać swą treść z doświadczenia, a jeżeli mają mieć dla umysłu jakikolwiek doulo*
słość poznawczą, natenczafi muszą być uznano co nsgmnioj za pąjęcia hipotełyame, dąjące
się usprawiedliwić na podstawie zwii^n lop< znego ich treści z pewnemi danemi d<v
(świadczenia, wewnętrznego lub zcwnętrznec^o. W przeciwnym razie, jjdył»y się okazało,
że idee te mają w samej rzeczy charakter liezwzirlędnic nadempiryczny, t. j. że nie mo-
^>^ą ł)yć lo*,'icznie powiązań** z danemi do>^\vifid<-/<*niB i w nif-zcni iiio wyja^iniają tych da-
nyrh: natenczas należy je uznać z;t i)n/,liau ioiu! w ouitl'- w >zolkic^ro znaczenia pozna-
wt zeijo i zali<'zyr do oweL'() szeregu poję. mętnych, niewyraźnych, od którego sitj wy-
zwala, wedle możności, umysł przywykły do ścisłych, krytycznych i naukowych badin.
W jednym i drogim zaś wypadku, /'/cc, jako wy i wory działalności umysłowej, nie od-
różniają si^ zasadniczo od poj^.
Hozerwanie idej rozumu i pojijć rozsądku, dające się do pewnego stopnia uspia-
wiedliwić z punktu widzenia subjektywiziuu ICnntn. pozbawione jostu Wundta tom bar-
dziej zasady, że on owym idoom rozumu nie odm i\\ ia w gruncie r/pczy ważnego znacze-
nia jioznawt z. go. Pr/.yztiaje on wyraźnie, /.o sMitcr^ zne (la/rio^, i ro/uinu znajdują po-
parcie w empirv< 75i\ eh stosunkarh wzajcintn^L^o na ^icKio oddziaływania zjawisk (enipin-
fi. he WochscIł'( /.i('liung<Mi) i rozwijają -i< [ i iwi ilosso pod kierunkiem prawa logicznci:.^
wystarczającej zasady. (\) AYię. cj. ^\ uudt przyznaje nawet, żo traktowanie kwestyj,
wynikających z tych idej, samo przez >ię nie przekracza granic posnania, lecz zależy od
ogólnych warunków i zasad myślenia i poznania (die Behandlung dieser Fragen &b6f^
scbreitet an sich nifiit die Grenzen d«>s Erkennent*.... die ganze Untersuchung mit ihnm
Htilfsmitteln wie Kesuitaten bloil)t den Bodingungon aller Krkeuntniss, den allgemeiueii
Dcnk- und Erkenntnisspriifipien untorworfen). Na .zem jednak opiera się w takini
ra^e 6w imH$centl> ufali nn id.j w przc iwstawieniu do s\ iit. tyi znych dążności umy>łii
w zakresie najpro.-t^zy.h nauk ł'mj>irvrz?i\ .b"'* ł;''żnica sprowadza się wyłącznie do st)»-
piiri 7i«'dnorz.'nia .-zylł uotr.dni.-nia enjiiiry<vj:y« li danych. Trudno atoli poją.-, z jaki»-£T"
powiidu zjedli. i.ziMiia wyż>zi', .»gi 'Inicj^zc niaj^ l.;. c hardziej transcendenfailne, aniżeli niż-
sze, mniej oL-dne, ?koro jedne i drugie opierają »ię na ty. hże samych ogólnych zasadach
poznania. (ZoU. też, eo poAvyżej się powied^ało w kwesiyi pojęcia ognhi i szczegółu § 6^1 V
W gruncie rzeczy, różnica, o kttirej mówi Wnndt, pomiędzy empiiycznem pozna-
niem rozsądku, niającem, według jego terminologii, na celu pqjąć (begreifen) zwiąski
pomiędzy zjawii>kami, a poznanietn tran#cendentalnem rozuiuu, usiłującem zgłębić (ergriln-
Aen) te związki, sprtiwadza >i<: <lo ri.żni. y jiomiędzy uaukaiui specyalnemi i fll^zofirmml
dotknięt.j przez nas już wyżł-.i (ij ♦),! ). W istocie, nauki speryalne ogiuniezają się zje-
dno. /.enicm i uogólnieni, ni pewnych tylko n.ł .^ol ni-myi !ł szeregów ziawi«<k : tilozotia, n,^-
toniia>t, ma na oku z-ednoc/.-nio w^.:-:; iki Ii /j twi k świata, w og{dc w-zchliytu. Z te-
go jednak nie wynika, jakeśmy uiniż'- wykaz^ili, rożuieu w zasadniczych sroiikach i pod-
situwach poznawczych nauk specyalnych i filozofii
Digitized by Gooo'
§ 8,l,s. NAUKA O IDBACH« 183
2. Literatura nauki o Ideach. Wymienieni powyżej i§ Ri ) wyśli-
cide wyłożyli swoje i>oglł\dy na 'ulpf w na«-r',fpu);\ryr!i [•int arlj -
?L.iTOx rozwinął swą ideolocrią gł<h\Tiio w ilyalogach: FedruSf Paiimnideif i 2Ve-
UL Isadto nrilf /\ uwzglndnić i Tffimusza om/, lizicziio^pulitn.
( u Jo giuwnych dził*ł wsjMinini^nyr łi prz»Ml>ra\vi( i( Ii idealizmu i realizmu na pulu
luuki o idł*a<-li. zol), przerrląii literatury ua >Er. 10 i n:i-t.
8taisuaJii5ty-(jzna i nominalistyczna nauka o idcadL oparta na ił>yrli(iloL'}iziiych to-
oiyacb ŁOKKA, HTniK'A i innyi h, znalazła uajbardzity kon''<'kwontm) iHizwini<.*oi(» w trft-
Irtai^ie Kondtlłaia O wrażeniach emysimfffjeh (zoh. wyżry ntr 12>, oraz w Lm/ic^ Milla.
w^ponuuanej wyżej (str. 125), ks. I, O imionach, i w dziolo H. Talnk a De l intelfitfmre
18ńI0^ 9K3»gólnii>j Cz. U, ks. 4-ta: Poznanie rzccssy ogtilnj-ch. rnsokład polaki St. T«>-
MidZRWSKlEGO 1873. ^lajnowszy zaś wyr/crjinjH. y w.yKlad f ^ r-j noiiiiiuili/.tnii. ...iak.i
P<Hlstawy toorri poznania i ps^i^hologii/ podajo A. Stuhji w dziele: UmrUis einar T/" '*-
rie drr Xanien 1>^80.
Kant roztraą^a kwi-styą o ideach )2fł<iwnit: w traitscnnjri^iul m-j ibinhlfi/ic -\v<'j
Ktytyk' cii/sUyo rozumn. Zdanie j^iro o IMiironi*', iiir-tliij;i< (' s'\r du-^lnsynio
[lob. wyżej str. 173), przytaozaiu tu w oryginale: ^Tiato limieikte si-lir uoii!. ii;i>s ua-
>ere Etketmtnkskraft eia wolt b»lieres IłodUifniss fiiblo, ais hloss i*>^rlieinun^en n:ic1i
^tbetiseher Einheit za bnchstabiron, um sie aln 7'>fahrun^ Icsen zu kr»nnen, und dass
iuser(> YemiiDft oatfirll«:her Webe sWh za Erkeiuitntsscn anfschwingo, die rtd woitrT
gebai, ais dasB ugend ein Cłegeontand, den ICrfabrimg- ^cl>en kann, jcnialH mit ifancn
congiuimi konne." — Znaczenie moralne idej wykazuje Kant w Kryfifce inakttfczuftfn
r0nimv. niwnież w dj/fUektj/cc.
ś?« x*^L''>''f<»we r()ZAvr i. ' i-' wylo/onei^o po<.'l;^'!u HnuitARTA /.oU. n j''L'o Alhfoiu iuf
prnkttsthe liolofiophic ISMN k-. 1-7 1 Werke, wyd. llaiTcii-rciiKi. T. \ lll: d;il<'j w jctro
^^-porimianym już wyżej (str. l.lt U.^/^/><V do fihtznfi}. str. 121 i n i-^r. nniz w Kin-t/hlnj>f"
<}lń filozofii^ str. 44 i nast. l*ud uazwt^ eatclyki podci^^^a lierliart zaruwnu właściwy este-
tykę, jak i etyk^, którą określa jako teoryą wtuki nutrahicj (Togr^^iKlkiiti-^t). fznauio
lub nagana, łączące $aą 2 ideami, wynikają z bezpośrednich sądów smaku ((lesehmacki^ur-
thetle). Wśród tych idej, Herbart nadaje najwi«;kszo znaczenie morohi/nty czyli etifcztufm^
opartym na i^ądach smaku odno.śnio do objawów wuH. Do idej etycznych zali' / 1 pi r
af«dniczych: wewnętnoej wolności, do%ikonatoa«.*i, żyozUwości, prawa i nau^rody (odwetu)
c^li .sprawiedliwości.
W n<^>vvs-/\-ch f^zasaclł nauk'; '» \v(Mvnvtrv:n<;j irnrfnści {•]*•} ro/\vii;i </.< /A"^>'\n\i'j zii t-
;iy przyrodnik i til(t/,ot" Lotzk i widzi w niej iiirzi't; lfi(? iiziiprhiicuj-- w -/< lki- L'(> m • 'li i-
Ciicznego objabiiiciiia zjawi-k świata. Zoli. «>/.>:zeg< dniej jei;o MikiuLusutus, "J-^ie wyd.
1872, ks. VTIJ, rozdz. 1 i ks. IX, rozd. 4 i ó.
Z tegoż stanowiska współczesny myśliciel W. WiNnELBA>'0 we wspotunianyeh
(ser. 18) Brdudyaeh, str. 28 i nast., określa filozoGą jako krytykę konit'< znych i ]Kiwv/4'eh-
oie lumanych wartości (kritiscfae Wissenschaft ron don nothwondigeu un<l a1l!rfMii('iniriN
dęcn Werthcn). Za takie wartosH zaś ir/iKije j>nnr>!i;. Jnhrn i i''<;J:ia>, a \wiii,i_' ij.i''.
»by filozofia zajęła się ioli rozldoreni, dowodzi, że w skład jej wchodzą właściwie tylko
tizy nauki: lourik i. etyka i estetyka.
(lodny uwaL^i pogląd historyczny na naukę o idr.irh ziiwit-nj pr;ica ( '. 1 1 1 :Y;'r;i; a,
Di( Lfhre von den Id^eu. Cz. 1. Zi>r ( i< h,i Jifc drr ft!t, ,tl'lii r ls74. Trói z tc^tł
lirttkiiięta fu kwestya pojęć o«rńlnych i idej roztr/.ąsanu- liywa w il/ii kt.-h fyc/..\. ych
teorji poznania czyli lo^fiki i ps,\ < LioIogii. W zakrK,s!i? tyel> nauk rcjzwij.ii;! w r<'>żuych
oddeniach wspomnianą wyżej (str. 176) teoryą imfaUUzmu między myślą i bytem szcze-
gólniej: ScHŁKiBBMACHBB, Bbnbke, Trrndbłknbcro, Fjchte mfodszy, 1'łbici, FBrnNKB,
LonSf TiBBBOHZBir, Dbłbeijt, WimoT, E. DChbino, Sigwart i wioln innych. Ich od-
Digitized by GoogI
184
§ 8,U NAUKA O IDEACH,
aoŚDjrch isaeH specjralnjch już tu nio wymień iamj. Wspomoinor tjlko, że psycho-fizj-
czną podstawa tcgro paraleliznm wykazuje Wukdt w nowem wydaniu (1892) swych Wy-
kładów o dt(ftzf/ rzhwieka i zwierząt, str. 480 i na>r. Jest to za^adn. ktArą już Lkih-
NITZ wygłosił we \vspomnifłn»>in (str. 11) dziele O ninysU ludzkim, gdy u\<>vr\ (wyd. Ja**
nota, T. I, 3Jj: ».La iiutuie des ełioses et la naturę de l esprit y ooncoureut."
U nas przedstawi! nauki; o pojęciach ogólnych i ideach, w duchu głównie 1'latona,
pi-zy uwzględnienia atoli nowsząj -filoKofii, W. Dzibousztgsi, we mponmianj^ch (str. 37)
Boetn^tmiadi, Zob. sscsególniej str. 103 i nast Str. 122: .Pojęde og61&e, istniąją-
06 w mjśli Boicg, nazywa się ideą.*^ 125: «W8S7Btko to, o czem mj tnamj pojęde,
ifltiaąje jako id« a u umyśle Bożnu, a nasze pojęcia nie są niczem imion ^Iko bardziej,
albo mniej niedokładnf^m odbiciem idej.**
•Szczegółowy wykład nauki o idi ai li Ti.atona obejmie Logika Pluiona W. Ij -
TOsł,AW«KiKr,o. Dot«d wy*zły dwie pierwszo części togo dzieła: 1. O tradycyi tekstu
liatona 185)1: 11. fogU^di/ ,ta Ing, kr l'l,itn,>a 1892.
Ocon«; kryty<.'zną nauki o ideach nmmualizmu i sensnaUzmu znaleźć można: w mo-
jej pracy o wspomniałem dziele Taine*a w WkkUt )k 62—06 z r. 1873; następnie
w I. SKBOCBOWSKnoo o wiedzy, .str» lOB i nast, 132 i nast, oras w dzide A. Baci-
B0B8KISG0 o Logico MiUa, pnywiedziononi wyźq (str. 125X T. 1, 114 i nast Zob.
również, oo na str. 120 i nast powiedzieliśmy o «fenomenadi ogólnych* ŚMianicuBeo
i SnuazKwsKiBoo.
2. Idealf twdrcsość i 8ztaki«
Świadomość różuorodnycli polrzcl). cieles^nych i umysłowych, przy-
rodzonych i nabytyrh, rozhiidza w człowieku dijjżuośń do ich rozwa-
żnego i mnżliwif ])fłnł'^() zasitokojcnia. W rozwoju tej dążności pi*zyj-
mują udział dwa zasadnicze czymuki, a mianowicie:
I) wyobrażenie o danym realnym staniet uznanym za niezada-
walający;
2 1 wyobrażenie o pożądanym stanie, uznanym za bardziej za-
dawalający.
Oba te wyobrażenia łączą się jak najściślej z pojęciami ogólne-
mi, cssyli z ideami, które każdy rozwinięty umysłowo człowiek wytwa-
rza o samym sobie, o zasadniczych czynnikach swego bytu indywidn-
abicgo, o swoich stosunkach do otoczenia, jak również w ogóle o ce-
lach i przeznaczeniu życia hidzkiego, o przyrodzie, społeczeństwie
i Bogu. Nnsze potrzeby i dążności wyzwala j;i sii^ z pod wpływu bcz-
pośrodnich, naturalu\ ( h popt^dów, przyjmuji^ Lharakter wyższy, odpo-
wiadający stanowi kultury UMiyślowcj izob. str. 155 i nast.\ a nadto
zaspokojenir ich dokonyAva sit^ &aiiiowiednie przy udzialr rozunniuj sa-
mo<izi"'hiości, jed>niie wtedy, gdy dan^ położenie osobiste, nasz realny
stan w terainiejbzości porówn\'wanj\ z owemi ideami, które się w na-
szym umyśle stopniowo luobiły. Każdy człowiek myślący pragoift
być zupehue i w rzeczywistości tern, czem być może i powinien w«*
§ 8,2. IDEAŁ, TWÓRCZOŚĆ I i^ZTUKA. 185
^hii: idei. jaką posiada o sam;yT[n sobie. Uczony ])rap:nił' hyc'' juawrlzi-
wym uczonym; kupiec — prawdziwym kupcem, rzemieślnik — praw-
dziwym rzemieślnikiem — stosownie do ogólnych poj^ć, jakie sobie
wytworzyli o celach i zadaniach swych zawodów. Do tego przyłącza-
ją się naturalne szeregi więcej hib mniej jasnych i prawdziwych po-
ję6, jakie każdy z nich posiada co do warunków swego dobrobytu, co
do ogófaiego przeznaczenia życiowego człowieka i t. p., wskutek czego
każdy obok swej pracy zawodowej ma na oku dążności, wynikające
z tych jego ogólnych poj^ó i czuje się mniej lub więcej zadowolonym
ze siebie i świata stosownie do tego, czy się zbliża lub oddala od urze-
czywistmcnia ogólnej treści, objętej zaznaczonemi ideami.
Z powyższego okazuje się. jiojęc ia on;(')lne o naszych stosun-
kach osobistych i w o^ólc o ś\vic< ic, /,astu>o\vane do rzc( Z>'wistości,
M-ywoiiiją Nv nas różnorodne potrzeby, albo doprowadzają^ nas co naj-
mniej do jasnej świadomości naszych potrzeb, lizeezywistość naszrrr,)
osobistego położenia przedstawia się nam bezpośrednio zawsze jaUo
zbiór szczegółowych czynników, często na pozór zupełnie przypadko-
wych, a zawsze ograniczonych warunkami danej przestrzeni i czasu,
wśród którj^ch żyjemy i działamy. Przeciwniot nasze idee, ])ojęcia
ogólne obejmują daleko większą ilość szczegółowych czynników istnie-
nia, bo nie tyUco napotykane bezpośrednio w danem miejscu i czasie,
lecz i czynniki, zaczerpane myśl(| z przeszłości, jako też czynniki
przyszłe, uznane za dające się urzeczywistnió wśród ogólnych warun-
ków realnego bytu. Nadto na urobienie naszych pojęó ogólnych
o nas wpływa cała nasza wiedza o świecie, ludzkości i Bo<xu i roz-
szerza przez to jeszcze bardziej ich zakres. W ten si>osób, nasze
idee. nawet najprawdziwsze, najbardziej uzasadnione, i nipirycznie i lo-
;^cznie, zawierają w sobie zawsze, z natury swojej, treść rnzl<'i::lejszą
' bogatszą, aniżeli dostępny dla nas bezpośrednio w danej chwili
-z4:-zu|>ly zakres rzeczywistości. Nie można się tedy dziwić, że ten
bezpośrednio dany szczegółowy zakres rzeczywistości nie zadawala
nigdy człowieka, porównywająoego tę daną rzeczywistość ze swoją
ideą o ogólnych czynnikach dostępnej dla niego rzeczywistości. Idea,
pojęcie ogólne zawiera w sobie zawsze treść, nieurzeczywistnioną zu-
pełnie w danym szczegółowym wypadku, ale uznaną za możliwą do
urzecasywistnienia^ za leżącą w zakresie ogólnych warunków bytu.
Młody człowiek np., zależny w danej chwili od skromnych wa-
runków swego bytu, ograniczony w swem działaniu, posiada, stosownie
io swego wykszta}( i'nia, ogólne pojęcie o rozleglejszych stosimkach
życiowych i o szerszeni działaniu na społeczeństwo. Więc porówny-
■A'aj%c swoje rzeczywiste pnlożcim- z tenii ogólnemi poglądami na ży-
cie i jego zadania, czuje, że szczegółowe dauc chwili obucucj me od-
Digitized by GoogI
186 § 8,2. IDEAŁ» TWÓRCZOŚĆ I SZTUKA.
powiadają ^ogo og<')lnej idei. Ponieważ zaś trość tej idei daje się, we-
dług }L'^o ])rzf koii;iiii;i. iir/(M z\ w i^tluć, więc wytwarza się w nim dą-
żność w tym właśnie ki< riinku. Stara się tedy o ziidanę danych wa-
runków hvlii na lej)>z«\ l)ardziei zadawalające.
Dotarliśmy tu (io najgłębszego żi'otUa owego niezaprzerzon^^iio
faktu psychologicznego, według którego rzeczywistość w porównaniu
z ideą wydaje się zaAvsze niezada\\ alającą, oraz faktu, że im szerszy
jest zakres treści idealnej umysłu, tern mniej zadawalającą przedsta-
wia mu się dana bezpośrednio szczegółowa rzeczywistość.
Fakta te stanowią empiryczną podstawę wszelkiego pes^itmu,
t. j. nauki, dowodzącej, źe wszystko na świecie jest niedoskonaiem,
nierozomncm i złem, i że z tego stanu rzeczy wyjścia nic ma. Pond*
mo to fałsz pesymizmu i w ogóle wszelkiego zaprzeczenia rozumu
w świecie, jest oczywistym. Pesymizm naprzód uogólnia dany szcze-
gółowy stan rzeczywistego bytu boz wszelkiej zasady, twierdząc, żc
byt w ogóle, z istoty swej jest nieroznimiyni i zlyni. To zaś w kon-
sekwentnym rr-zwnjn iiiYsli ]m -zbawia samego pesymistę, jakri objawii
ni<'rozniiim' j i złrj i^iutY, zarówno io^icziit^o jak i ctyczneg*) prawa
do Słidzenia o rzeczach. Prócz tego pcsyniizm zaprzecza oczywistemu
faktowi dziejowego przekształcenia szczegółów, jednostkowy cli In^ów,
więc i danych warunków szczegółowej rz^^czwistości według treści
idei, łączącej i równoważącej, a więc i doskonalącej czynniki szcze-
gółowe przy pomocy ich stopniowego rozwoju. Przez zaprzeczenie
tego faktu wyrzeka się pesymizm wszystkich tych czynników życia
i postępu umysłowego, które stanowią źródło kultury estetycznej, n*-
ukowej i morabiej ludzkości, i nadto rozchodzi się z najbardziej nza-
sadnionemi prawdami umysłu ludzkiego, wynikająoemi z praw i dxia*
łalności jego uczucia, myśli i enei gii osobistej.
Prawda, wyznać należy, że usunięcie niczadawakijącego stann
i-zc zywistości i jego przekształcenie na stan zadawalający, nie jest
zuowu rzeczą tak łatwą, dającą się uskutt i znić bez wszelkiego wysił-
ku, jak sobie to często wyobrażają lekkomyślni optymyści. Wymaga
ono stopniow^ego nrzecz>'wistnienia nie istniejących w danej rzeczyv^*i-
stości czynników idei, t. j. \\ vmaga, o ile to dotyczy udziału człowieka
w tym rozwoju i udoskonaleniu rzeczywistości. - energicznej d^a>
łalności praktycznej, w jasno określonym kierunku. Kierunek ten zaś
zależy od drugiego wśród zaznaczonych powyżej czynników (str. 18^),
a mianowicie od wyobrażenia stanu bardziej zadawalającego, aniidl
dana rzeczywistość. Będzie to także znowu stan szczegółowy,
chodzi nam o przyszłość w pewnem, dostępnem dla nas ukształtow*-
niu, a taką pi zyszłość wyobrazić sobie możemy jedynie w konkre-
tnych, formach rzeczywistości. ^Ue te konki*etne formy rzeczywistości,
§ 8,2. IDEAŁ, TWÓRCZOŚĆ I SZTUKA. 187
k' szczpgółdwe czymiiki naszego istnienia pofllcgaja zuiiaiiif, gfly so-
bie wyobrażamy stan bardziej zadawalający od danego. Pożądana
przez nas i wyczekiwana rzeczywistość, będąca treścią naszego wyo-
brażema stanu zadawalającego, przedstawia nam owe czjrDniki szcze-
gółowe w odmiennem ustosunkowaniu. Stosunki przykre, niewłaściwe,
łmdzące niezadowolenie, ustępują stosunkom przyjemnym, ze wszech
miar doskonalszym. To zaś nowe ustosimkowanie szczegółowych czyn-
mków dokonywa się znowu pod wpływem zaznaczonych powyżej pojęć
ogóhiych. czyli idej. Stosownie do naszych ogóhiych poglądów na to,
co być może i co być powinno, na nas samych i nasze otoczenie,
pizekształcamy w myśli dane stosunki rzeczywistości i dochodzimy
w ten sposób do wyobrażi nia o nowej, ró^v^lie konkretnej rzeczywisto-
i. ale odpowiadającej bardziej tyin naszym poglądom ogólnynij więc
naszym idcom.
Uwagi powyższe wyjaśniają bliżej istottj ideiyht. Td«'nł jest. w sa-
mej rzeczy, jak to już zaznaczono (str. 1G8 , wyobrażeniem o tem, co
być powinno, co przy swem urzeczywistnienia odpowiada bardziej
podmiotowym wymogom człowieka, aniżeli przedmiotowa rzeczywi-
stość. Ale wyobrażenie to wytwarza się w umyśU; wskutek nowego
konkretnego ustosunkowania czynników rzeczywistości według pe-
wnych ogólnych poglądów na istotę, przeznaczenie i cele ludzkiego
istnienia.
Idea. jako pojęcie ogólne, ma za przedmiot poznanie zasadni-
c^ch casynników, istoty dimej rzeczywistości. Ona uwzględnia wsku-
tek tego wszystkie szczegółowe odmiany i formy rzeczywistości, nie
tylko bezpośrednio dane, ale i wszystkie pomyśleć si(* dając(\ więc
i wyczi-kiwaue. oraz pośredniczące pomiędzy danemi i wyczi^nIw aiu iiii.
[ 'hi tego tf*7. właśnie treść idei nie wyt;zri']>uj(' iii^dy yt'</nr/ tylko
'xlmianą rzeczy, jedną tylko jej formą, wśrud wirlu innych, równie
możliwych, [deai zaś, łącząc się bezpośrednio 7. potrzebami i dążno-
-eiami danego jednostkowego osobnika, < /dowieka, ma za przedmiot
czynniki i stosunki tego osobnika, jako cząstki szerszego ogółu, przyj-
muje zatem zawsze formę szczegółowego wyobrażenia, w przeciwień-
4wie^lo pojęcia ogólnego. Ztąd pochodzi, że ideał przedstawia się ja-
ko zasadniczo podobny do juz znanej nam rzeczywistości, a zatem do
naszych szczegółowych o niej wyobrażeń. Bóżnica między ideałem
a prostem wyobrażeniem, zaczerpanem z danej bezpośrednio rzeczy-
wistości, polega tylko na tem, że to ostatnie ma za przedmiot rzeczy-
wistość teraźniejszą, ideał zaś rzeczywistość pożądaną i wyczekiwaną
w przyszłości.
Już z tego ok]-('slenia poczalku i<k'alu, jako nowego ustosunko-
wania w myśli czynników rzeczywbjtości, wynika, że twórczość wyo-
188
§ 8,2. IDEAŁ, TWÓRCZOŚĆ I SZTUKA.
braźni, fantazyi nic wydaje żadnych bezwzjGjlędnie nowych czynni
myślowych rzcczyw^istośri, lecz polega jpfl\'nif na i^ h nowł^in nkszr
towaniu wedhip: potrzt?b imiyshi. ożyli, jak to się okazaio, według
jęć ogólnyrli, doprowadzających te potrzeby do naszej świadomo-
ści. W skład najwif^kszych arcydzieł ludzkiej twórczości, więc i naj-*
wanioślejszych ideałów, wchodzą zawsze jedne i też same czyimiki
powszechnej rzeczywistości, dostępnej dla nas jako świat zewnętrzny
i wewnętrzny, zmysłowy i umysłowy. Twórczość umysłu łódzkiego'
objawia się jedynie w róźnom połączenia i zjednoczeniiif w rótee
syntezie niestwarzahiych, lecz bezpośrednio danyoh> sJd^owych czyn-
ników naszej idei rzeczywistości.
Tak poji^ta twórczość umysłu ludzkiego zgadza się w zupetnoścL
z tern wszystkiem, co nas uczy doświadczenie zewnętrzne, nauka em-
piryczna o twórczości w ogóle, jako czynniku wszechświatowym.
I istota wszrchbyTu, wszi t h władna, uiczem nieograniczona, oprócz wła-
sną swą treścią, ni»' stwiirza nowych bezwzględnie składowych czyn-
nik<'iw l)vtu, nie wydiij<' ani nowych matt-ryałuw. ani nowych sit rze-
czywistości w ogóle, l<'cz przedstawia nam swą niewyczerpaną źywr -
tność i potęgę jedynie w nowem ustosunkowaniu i zjednoczeniu owy*, ii
zasadniczych cz;^iiników"bytu, wchodzących w skład jej własnej treści.
Istota bytu. obejmująca ogół jego zasadniczych czynników, nie była
i nic moie być stworzoną, bo sama warunkuje wszelki byt i wszelkie
objawy jego, a zatem i wszelką twórcz<^ó. Ona jśH, jaką byl^ od
wieków, i będzie na wieki, jaką jeH. (Mjhyśmy na chwilę tylko od
stąpili od tej zasady i przypuścili, że istota bytu kiedykolwiek by
lub będzie nie tern, ozem jest, podkopaUbyśmy ftmdament, na którym
stoimy, odcięlibyśmy od drzewa powszechnego życia ów konar, n*
którym sami żyjemy i wpadhbyśmy w otchłań niehyłit, z którego źa-,
dne sztuki dyalektyki już by wybawić nas nie mogły. Świadczą
o tern pritżue, z liezmy.^iliKiśeią graniczące wysiłki uowoczesnego niłiiU*
zmu na fiolu tilozutii, szezegf dniej Ed. Hartmanna i jego zwolenników;
Zn sztą, nie jost tu naszem zadaniem określać bliżej istot
wszechbytu. Tylko dla ścisłego określenia twórczości musieliśmy^
zaznaczyć niestwarzalnośó wszystkiego, co się łączy z. istotą bytu. có
ma charakter zasadniczy w naszr m pojęciu rzeczywistości. Wszystk<^
zatem, co stworzone, co nowe, co jest, a nie było, nie ma bjrtu isto;
tnego, zasadniczego, lecz wynika tylko z nowej kombina(^ z nowegcł
ustosunkowania istotnych czynników bytu. To nowe ustosonkowaiOłil
jest zawsze tylko czemś szczegółowem, pewną jednostkową i zmier^
formą bytu, w porównaniu ze stałą, niezmienną i ogólną jego
że tak jest i inaczej być nie może, dowodzą tego prawa logicme toS*
eamoaci i i>rawo empirt/tzne zachowania aiłi/. Prawa te uzupełniali
§ 8,2. IDEAŁ, TWÓRCZOŚĆ I SZTUKA.
189
sią nawzajem i weryfikują, stoaowiiii' do w3Tjiagań krytycznep^o spra-
wdziatui prawdy, polegającego na zgodności logicznych i cmpiiycznych
czjiiUikt)W naszej wiedzy zob. wyżej str. 84).
Ponieważ zaznaezoua teoi-ya koinbinaeyi, ustosunkowania od-
wiecznych czynników bytu w każdej nowej jr^o formie, ptnlała
mejediioki*otnie powód do zupełnie błędnego poglądu tak na twór-
€ao6t w ogóle, jak i w azczególności na twórczość człowieka,
pneeto musimy teoiyą uzupełnić jeszcze kilkoma dodatkowemi
awagami.
Przedewszystkiem odróshuó musimy łworex4 ustosunkowanie da-
nych czynników od ich mechanicznej, hezpośredniej, mniej lub więcej
przypadkowej kombinacyi. Kombiuacyą mechaniczną asczegółowych
csymiików napotykamy w każdym chaotycznym ich zbiorze, a wi^
w ich konglomeracie. Za przykład służyć może pierwsza le-
psza bezładna, nielorenina kupa kamieni. Twórczość zaś uwydatnia
się wtedy, gdy kombinacya stanowi ladj porządek, w ogóle ustrój,
kt<')ryni ezyiuiiki szczegółowe przystosowane ?ą nawzajem do siebie
1 sj>elniają w całości odpowiednią funkeyą. Kombinacya taka jfst mo-
żiiwą jedynie wskutek działania myili^ idei, bo tylko myśl zdolną jt st
objąć mnóstwo odosobnionych szczegółów i wyznaczyć każdemu od-
powiednie miejsce w zjednoczonym ustroju całości.
Ten czynnik myśli, idei, można też w sposób przekonywający
wykazać w każdej kombinacyi twórczej. Okazuje się bowiem, że
bezładny konglomerat równa się zawsze sumie swych składowych
tisynników. Kupa stu kamieni równa się stu kamieniom i nic więcej.
Tymczasem, kombinacya twórcza zawiera w sobie czynnik dodatkowy,
nadający całości wartość nową, której nigdy określić nie można za
pomocą prostej sumy składowych czynnikc^w. Jeżeli z tychże sa-
mych stu kamieni układamy figurę, — • koio, k\\ adiat. krzyż, — na-
tenczas niauiy przed sobą now y realny utwór. kt('>i \ i M/ui .się od bez-
ładnej kupy tem, że równa sie już nie tylko siu kaniifiiioni. lecz stu
kamieniom -|- x, — bu kamit»nie te przez sw(')j nowy układ. \v\Tażają
coś nowego, czego kupa nie wyraż^ila, i są obeciiii' w tym układzie
rzeczywiście czemś nowem; każdy z nich bowiem jest integraboią
cząstką całości i spełnia w niej pewną itinkcyą
Czemu jednak zawdzięcza swe istnienie ta nowa całość, nie bę-
dąca już sumą swych składowych czynników? Ozem jest ów czynnik
dodatkowy, owo s:? Jasną jest rzeczą, że tu jak na dłoni przed-
stawia się nam myit, idta koła, kwadratu, krzyża, jako czynnik <wór-
eiy, który powołał do istnienia, jeśli nie nowe składowe czynniki by-
tu, — nowe kamienie, — to w każdym razie nową kombinacyą tych
danych czynników; taką kombinacyą, która myśl tę wyraża, a bez tej
Digitized by
190 § 8,2. IDLAŁ, TWÓliCZOŚĆ I SZTUKA.
myśli, sama przez się, [)rzi'z prosto, bezładne skupienie tychże samych
czynników, nipjdy by nie powstała.
Wiadomo, że w imię nialodnsznoł^o /,apr/.( ( zrnia myśli we wszech-
bycie chciano takie twórcze koniliinacyt' jf/^o czyiiiiików. iiarzu« aju< <
się umysłowi Indzkiemu w prawidłowym uklafl/ie cząsteczek kryszta- ^|
hXf nastanie w celowem ustosunkowaniu pierwiastków każdego orga-
nizmu, a tern bardziej we wspaniałym ustroju wszechświata, wyjadę
koniecznie drogą mechaniczną, jako wynik nieskończonej liczby priif-
padkowifch kombinacyj, którym jakoby składowe czynniki wszechbytu
same przez się — bez działającej w nich myśli, ^ podlegały. Wśród
tej nieskończonej liczby kombinacyj, mówią, zdarzyła si^ szczęśliwie
istniejąca, dając początek obecnemu ustrojowi wszechbytu.
Kie mogąc siq zająć szczegółowym rozbiorem tej machanicznej
hipot<'zy, zaznaczymy jedynie to, co w obronie twórczej myśli po-
wiedzieć tu musiiiiy, a mianowicił', że wspomniana hipoteza opiera
się naprzód na idei pierwiastkowego r/oiosn, nieładu, — idei. kt'')iH<iiiv
już wyżej scharaktervz(Avali. juko ohjaw ehuotyeziiego w sobie urny siu.
od której w rzeczywistości jirzejśeia do jiorzadku. ładu. ustroju świata
nie ma zob. str. IHi i iiast.i. Nastę[)nie widoczną jest rzeczą, że [)ró-
ba takiego przejścia, zawarta w tej hipotezie, wynika z zastosowania
rachunku prawdopodobicnistwa do pierwotnej chaotycznej kombi-
nacyi pierwiastków bytu^ a to jest czynnik myślowy, dający się ns])ra-
wiediiwió jedynie przy uznaniu w bycie co najmniej takiej myśli, jaka
się wyraziła w genialnych twórcach tego rachunku. W każdym razie,
hipoteza powyższa, obok pierwotnego chaosu, uznaje zarazem istnienie
w bycie czynnika racyonalnego matematycznej prawidłowości; a czyn-
nik ten, obejmując wszystkie rozstrzelone pierwiastki chaosu, nie mo-
że istnieć w żadnym z nich z osobna, lecz stanowi nową dodatkową
zasadę, jeihioe/arą i skupiającą w sobie te j)ier«iastki. i to w sposób
myślowy, ra< luiiiku mateniatyi znef^o Tak tedy czymiika twórczej
myśli i ta hi|)Oteza z u?>ti(>Ju światii wynigować uie jest zdolną.
Jak każdy kiyształ, ulegająe prawom mateiiiaTyi znym w ukła-
dzie swych cząstek: jak każdy organizm, przedstawiając wzajemne
uzupełnienie swych findvcyj na korzyść całości, — tak też każdy celo-
wo w s^-yeh składowych częściach ustosunkowany objaw ludzkiej'
działalności jest wynikiem twórczej myśli, nadającej dopiero samemu
utworowi prawdziwą wartość i znaczenie. Wartość utworów techniki, npJ
maszyny parowej, zegarka i t. p. nie polega na dowolnem, lub beali^
dnem połączeniu jego składowych części, lecz na myśli, która się przez
ich ra< yonalne zjednoczenie i wzajemne do siebie jn^zystosowame
czywistnia. Znaczenie dzieł sztuki, budowli, posągu, obrazu, utw<
muzycznego lub dramatycznego, poematu nie daje się sprowadzić
- ■ «j
Digitized by Cooglc
§ 8,2. IDEAŁf TWÓRCZOŚĆ I SZTUKA. 191
poszczeg()lnych matorya2ów fiz^'eznych i uinyHiowycli, z których si^
składa, lecz występuje na jaw dopiero w myśli, idei, wyrażającej się
w charakterystycznym doborze tych materyałów i w wytworzeniu
z nich nowej caioócL Podobnież doniosłość wszelkich formacyj spo-
łecznych nie polega na sumie osobników, na ich masie, lecz na wza-
jemnem ustosunkowaniu osobników, na spełnieniu przez każdego z nich
odpowiedniej funkcyi dla urzeczywistnienia celu, myśli, żyjącej i dzia-
łającej w danym ustroju społecznym.
Wyjaśnienie istoty wszelkiej twórczości przedstawia nam nowe
wbśdwosci ideału, uzupełniające y>odane o nim określenia. Przeko-
nywamy się bowiem, że owo ustosunkowanie składowych cz^nmików,
niatcr)*ałów. nM<laj:i( e ideałowi charakter konkretnego wyobrażenia, po-
fiobnego <1«) 'laiitj rzeczywistości, wi^c [)ru\v Jopodobnego, uwyda-
tnia jego slront^ zewnętrzu ą, że tak powiem widziahią i dotykalną, czy-
jogo formę. Podczas gdy idea. pojęcie og<')lue. będące duszą owego
ii>to!»imkowania i zjednoczenia szczegółowych cz3rnników, stanowi jego
wyrażającą się za pośri>dnictwem owej formy. Tak tedy i co
do t«go wytworu umysłu ludzkiego dochodzimy do rozróżnienia owych
dwóch zasadniczych czynników, wchodzących w skład wszelkiego by-
tUt czynnika zewnętrznego i wewnętrznego, zjawiska i istoty, ciała
i duszy (zob. str. 68, 101 i nast.). W zakresie ideału i w ogóle twór-
fsoeci, czynniki te przyjmują charakter formy i treści. Ideał jest wy-
razem ogólnej, idealnej treści w konkretnej, szczegułowej formie.
Powiedzieliśmy (str. KiS i nast. i. że wszelkie ś wiadome^ i samodzielne
działanie człowieka wynil.a dążności do ur/c z v\\ i>nii*'iiia idi ah'»w.
L'ążność ta w swym pełnym i wszeciistronnym ruzwuju obejmuje trzy
«'óżne momcnta:
Xj sam idefif. jako okrcsUmc ('«-ln rhilszego działania;
2» udowodnienie potrzeby i możności iu'zeczyw istnieniu ideału,
co stanowi istotę sztuki, i nareszcie,
3) ostateczne praktyczne urzeczywistnienie ideału w życiu, przez
przystosowanie jegn t reści do danych warunków bytu i ich przekształ-
canie stosownie do taj treści.
O ideale, jako objawie twórczości, mówiliśmy powyżej; o jego
:^ciowem urzeczywistnieniu traktować będziemy przy rozbiorze sto-
i^onku filozofii do życia (§§ 12, 13); tu wypada nam dodać jeszcze
kilka uwag o sztuce.
Jednostronny idealizm określa sztukę zazwyczaj wi)ro8t jako
"rzeczt/ioistnienie ideałów, a w szczególności ideału piękna. W tym
duchu już Ka\t nazywa ideał pierwowzurem smaku estetyczn«'go
Urbłld des Gt >*. iuu:u ki'> . Hkokl widzi w sztuce urzeczywistnienie
piękna, jako uzmybiowienie aicskońezouości, absolutu w formie ograui-
Digitized by Google
192 § 8,2. IDBA&y TWÓBCZOŚÓ I SZTUKA.
csonogo szczególowego zjawiska.. „Idea2, mówi Yischeb, znakomity
estetyk szkoły Hegla, jest urzeczywistnieniem idei piękna za pomocą
fańtazyi." Uzmysłowienie zaś idoahi jest zadaiULin sztukL Z tł i^
stanowiska patrzyli na sztuką i nasi znakomici filozofowie ze szkolj
Hegla.
Powyższf oki < -lenia mają jednak charakter zbyt abstrakcyjny
i nadto liir uwzgltjdniają należycie życiowych moty^^ów sztnki i ich
dziejowego rozwojn Ze stanowiska bowiem dziejowego rozwoju mo-
tywów, wjrtwarzająoych poezyą i sztukę, okazuje się, że artyzm nie
jest bynajmniej samem urzeczywistnieniem ideałów, lecz tylko pogl%do-
wem udowodnieniem modnotci ich życiowego urzeczywistnienia^ a za-
tern przedstawieniem ich urtecsywUtezalnoicL
Prawdziwe, wszechstronnie zadawalające urzeczywistnienie ideała
nie jest możliwem na polu sztuki, będącej objawem odrębnym, wyno-
szącym się swoją treścią idealną ponad dane warunki bytu. Ono mo-
śe być osiągniętem jedynie w zakresie rzeczywistych czynników fizy-
cznego i umysłowego bytu człowieka, w samem życiu. Tylko wciele-
nie ideału w ż^ cie zaznacza u.stateczny poźadan}^ krt s ludzkiej dzia-
łalności; więc też ono jedynie może zas|K)koić pragnienia człu\virk;i
zupełnie. Ani uczucie, ani en«»rgia ludzka nie zarławalają i>ię najpic-
kniejszem przedstawiianem ideałów w foi inac h artystycznych, lecz d<^-
magają się, aby ideały te stały się prawdą w życiu, a zatem, aby
przyjęły ibrmy życiowe, wśród retdnycłi warunków ludzkiego bytu.
Dla tego właśni(> mogliśmy powiedzieć, że wszelka działalność czło-
wieka, cały x)ochód jego dziejów jest wyrazem stopniowego urzeczy-
wistniania wymagań, jego umysłu i serca, jego ideałów (str. 169).
Takie przekształcenie zaś rzeczywistości według ideałów jest
w samem życiu procesem nader powolnym i nadto w gnmcie rzeczy
zadaniem nicskończonem. Dla urzeczywistnienia jednej pnsewodniej
myśU, ludzkość mozoli się nieraz przez całe wieki. Świadczą o tern,
niestety, zbyt T^^mownie dzieje Indzkości. Realne warunki życia są
materyałem twardszym od marmuru i stawiają większy od niegf)
op(»r w i)rzekształceniu swej treści według mysii przewodniej
człowieka.
Nadto, ideały wyprzedzają zawsze rzeczywistość żyt iową. Przt^ł
urzeczywistnieniem jednych, urabiają się już w umyśle i sercu nowe^
sięgające dalej i wyżej, a dobijając się również urzeczywistnienia, do-
magają się coraz to nowych wysiłków, nowej pracy, bez wytchnienia
i bez końca! Nigdy ideał nie zgadza się zupełnie z rzeczywistością.
Nigdy cała przyszłość nie skrystalizuje się w chwili teraźniejszej; zft*
wsze dziś ma przed sobą nowo jutro; zawsze myśl prześciga żyda
realne i żąda od. niego, aby za nią podążało!
§ 8,2. IDEAŁ, TWÓRCZOŚĆ I SZimA. 193
Cliociaż tedy jedynie życiowe urzeczywistiiienio ideałów może
tżiowieka zadowolić zupełnie, wszechstronnie; to jecinak, ktoby ehcial
tapawHf vii(^ wyłącznie takiem najwyższem zadowoleniem i wyczekiwać
Kzuz^ltdnej zgody rzeczywistości z ideałem, musiałby żyć c^e wie-
ki, i wreszcie wyrzec się własnej przysałości, bo jej nigdy nie wy-
czerpią najgłębsze uczucia i najrozleglejsze myśli, wywołane ])rzez
tenfoiejszość! Nigdy ( ałkowita treść ideałów ludzkich nie stanie się
dla ograniczonego człowieka rzeczywistością !
Ta świadomość, że ideały mogą być w śycia urzeczywistniane
tylko bardzo powobiie, stopniowo, wskutdc przekształcenia stosunków,
leiąt^ch po za obrębem działalności pojedynczego osobnika, jedynie
przy udziale szerszych warstw społeczeństwa, jest głównem źródłem
otoki jako objawu twórczości umysłu ludzkiego, w ])rzeoiwstawieniu
do rzemiosła i techniki, mających nu oku zaspokojeni*' b('Z|)ośre(hHeh
potrzeb życia. Pomimo wszelkiego i»rzeciwieu.stwa miętlzy rzeczywi-
stością i ideałami, pomimo trudności, napotykanych w ich życiowej
realizacyi, człowiek obdarzony jest od natury taką nieugiętą energią,
takiem bezpośredniem zaufaniem w treść swego dncha, że w swym
rozwoju dziejowym nie wyrzeka się nigdy swych ideałów, lecz, dążąc
w śydu do ich urzeczywistnienia, podtrzymuje w sobie i w innych
bes ustanku wiarę w możność ich urzecssywistnienia, w ich urzeczy-
wiszczalność. Wiara ta jest niezbędnym warunkiem samego urzeczy-
wistnienia ideałów. Kto nie wierzy w możność urzeczywistnienia ce-
lów swych dążności, ten zrzeka się samych tych dążności; widzi w nich
nm utopie, niedające się urzeczywistnić, więc niegodne, aby się niemi
zająć, a tem bardziej niegodne, aby dążye do ich urzeczywistnienia,
lyiko ten ma przyszłość przed sobą i sam ją według swych pragnień
czynem Łwaiza. kto w nią wierzy i żywo ją sobie przed oczy sta-
wia, jako cel swych dążności.
Takiem przedstawieniem pożądanej przyszłoś* i, a wskutek ti go
i ożywieniem wiary w możność jej urzeczywistnienia, jest właśnie
w dziejach ludzkości poezya i sztuka pi{'kna. W srogiej walce o byt
łlucha i jego przyszłość, wśród mozołów codziennej j)racy około zaspo-
kojenia bezpośrednich potrzeb życia, stracilibyśmy zbyt łatwo świado-
mość lepszej przyszłości, wyższych zadań i celów życia, a z nią nie
tylko wiar^ w możność urzeczywistnienia pewnych, danych ideałów,
lecz w ogóle wiarę w ideały, — ^gdyby dążności nasze w tym kierunku nie
były odpowiednio podniecane; gdyby owa przyszłość z ideałami, ma-
jącemi w niej znaleźć swe urzeczywistnienie, nie przemawiała do nas
żywemi .słowy poezyi, nie f)rzed8tawiała się nam widzialnie i dotykal-
nie w utworach sztuki [)n^kuej. Przfz te utwory poeta, artysta za-
szczepia swoje ideały w szersze warstwy społeczeństwa i wykazując
Digitized by Google
194 § 8,2. WEKZy TWÓRCZOŚĆ I 8ZTOKA.
poglądowo możność ich urzeczywistnienia }>iz\ pomocy środków iiety-
styiznycli, ożywia wiar^ w itli treść i podnił^ca energią w kienmkn
ieh życiowego urzeczywistnienia. Nie mogąc własnemi siJami prze-
kształcić samego życia we(1łng wymagań itlcalnych, poeta, artysta mi-
(laje swym idrafom ^\>/,elkie pozory życiowej rzee7y\vistośt i i prz«'/.
to ])rzekonvwa ludzkość, że ideały te nie są bynajmniej, jak wielu sa-
dzi, utopiami, lecz mogą i powinny być urzeczywistnione w życiu, żt*
od ich urzeczywistnienia zależy przyszły dobrobyt danego Bpoteczeń-
siwa, lub t( X całej ludzkości.
Wskutek naturalnego związku ideału z życiem, o czem mówili-
śmy wyżej (str. 169), utwór artystyczny wykazuje z jednej strony,
jak człowiek swe ideały, t. j. cele swych dążności ma przystosować
do realnych warunków bytu, aby cele te nie były czczemi nurzonka-
mi) pozbawionemi życiowej doniosłości, lub nawet szkodliwemi dla ży-
cia, a z dmgiej strony wykazuje, jak należy rzeczywistość, realne wa-
runki bytu przekształcić, aby sitj możliwie przystosowały do w^inagau
człowieka, jako istoty samodzielnej o własnym poglądzie iia to. fo
być jłowiimo. W ten sposób poezya. sztuka pit^kna wyjirzedzają i>rz\-
szłe < hw ile rozwoju ludzkiego, za/iiacza ją w sposób poglądowy
programat przyszłości i pokazują, jak ta przyszłość, wynikająca ze
wzajemnego przystosowania si(> ideału i rze<:zywistości, wyglądać bę-
dzie. Z tego stanowiska powiedzieć można, że sztuka w rozwoju lu-
dzkości jest obrazową antycypacyą urzeczywistniających się ideałów; wy-
przedzeniom lepszej przyszłości, wyglądanej przez każde pokolenie,
jako owoc jego pracy życiowej.
Nawet i wtedy, gdy poeta, artysta nie ma wprost na oku przy-
szłości, lecz odtwarza przcMsztość lub teraźniejszość, gdy powołuje do
życia zamierzchłe dzieje narodów, lub charakteryzuje chwilę obecną,
i wt^dv nie chodzi mu o prawdę, w śeisłem 1-., słowa znaczeniu.
O wierne powtórzenie, kopiowanie tego co było, lub co jest. — lerz
celem poety, artysty 'y"<f i w tedy przedstawić na tle bądź dziejów,
bądź teraźniejszości owi- idealne czynniki, które wytwarzają^ przy.^^zły
rozwój spraw ludzkieh, a wi(»c owe ideały, które mają si(j przyczynić
do po8t<^pu i udoskonalenia danej rzeczywistości według serdecznych
pragnień ducha ludzkiego. T.\lk(» utwory, wykazujące w sposób bez-
pośrednio i)rzeko!iy^\'n j:u y. poglądowy niożność urzeczywistuioTiia w żr-
ciu ideałów ducha ludzkiego, mają znaczenie trwałe, dziejowe, bo i
tylko one są drogowskazami ludzkości na ci^kiej drodze życia. |
Jeżeli jednostronne toorye idealistyczne, kładąc nacisk na samo
urzeczywistnienie ideału w sztuc e, rozchodzą sit^ z |)rawdą życiowi^
zaznaczającą sztuce tylko znaczenie przygotowawcze do ]>rzy.szłego
lu^zcczywistnieuia ideału w życiu, — to przeciwnie jednostronny
8,2. IDEAŁ, TWÓRCZOŚĆ I SZTUKA
195
alizjii ż[idi\. aby sztuka ograniczała się wyłącznie o<l tworzeniem i cha-
rakton st yką tego, co jest, a porzuciła raz na zawsze dążność do przed-
stawienia tego, eo według wymagań podmiotow3''ch ezło^neka być po-
itinno. Sztuka ma mieć charakter przedmiotowy. W tym duchu Tai-
dowodzi, że twórczość artystyczna polega jedynie na przedstawię-
nin znamiennych rysów przedmiotu, a zatem na możliwie wyra^ej
i po-;] igłowej charakteiystyce tego, co jest.
Nie przechodząc na specjalne pole estetyki, jako teoiyi sztoki
1 piękna, w celu treściwego wykazania sprzeczności tego reali-
zmu z najżywotniejszemi aspiracjami mnysłu ludzkiego, zaznaczymy
m w krótkości tylko te momenty, które w porównania z nauką reali-
zmu uzupełniają nasze powyższe uwagi o ideale, twórczości i sztuce.
l i W przedmiocie ścisłego i wiernego zrozumienia rzeczywiste-
go bytu i jego objawów, a zatem i ich cech znamicunycli, sztuka nie
moż<' współzawodniczyć z nauką. Sztuka, z istoty swojej, odnosii nitj
zawsze do pewnych szczog(jiuwych oł)jawów świata i życia i przed-
stawia je w całej ich konkretnej wyrazistości, a w skutek tego może
tylko ubocznie przedstawić to, co stanowi istoi«| bytu, t. j. jego ogó-
iae, zasadnicze czynniki i prawa. Sztuka w najlepszym razie mogła
by być z tego stanowiska tylko iluatracT^ prawd naukowych. Ale
wtedy nie byłoby żadnej istotnej różnicy pomiędzy prawdziwym utwo-
rem poezyi i sztuki pięknej, a prostą kroniką, dziennikiem szkolnym,
protokołem sądowym, rachunkiem kupieckim, dobrym rysunkiem te-
ehmcznjm, starannie wykonanym atlasem anatomicznym, wierną foto-
grafią i t. p, W jednym i drugim razie mielibyśmy do czynienia
2 przedstawieniem pewnych wydatnych, znamiennych rysów rzeczywi-
stości, więc z jej charakterystyką.
2) Poeta, artysta, najbardziej realistyczny, nie posiłkuje si^
•wemi środkami pomocniczemi, które wyzwalają uczonego badiu za od
</s*jbisiycii poglądów, podmiotowych pragnień, a dnją mu moźnus<' po-
znać wszechstroiuiic przedmiotową r/< * zywistosć. Przcriwnie, poeta,
artysta, wydaje na świat swoje utwory pod bezpośrednim wpływem
swego indywidualnego nastroju, a zatem przy udziale czysto podmio-
towy^ch czynników.
£uQBNrD8Z YńaoN, jeden z realistycznych estetyków naszego eza-
sn, zaznaczył w sposób skrajny tą indywiduahią stronę twórczości,
dowodząc, że sztaka w ogóle nie jest niczem innem, jeno „ożywionym
wyrazem osobistości ludzkiej (rexpression emue de la personnalitó hu-
maine).^ Ale on podnosi słusznie ten charakter podmiotowy twórczo-
ści w przeciwstawieniu do przedmiotowego realizmu Tautb^a. W ka-
żdym razie nie ulega wątpliwości, że poeta, artysta dla prawdy prze-
dmiotowej w przedstuwienhi rzt^czy, nie wyrzeka sitj bynajmniej swych
Digitized by Google
196
§ 8,2. IDKA£, TWÓRCZOŚĆ I BZTOEA.
UCZUĆ osobistych, swych pragnień, nadziei, dążności. Przeciwnie, joź
sam wybór tego, a nie innego przedmiota do artystycznego obrobienia
świadczy o podmiotowym nastroju poety, aiiysty. Toź samo powie-
dzieć należy o wj^borzo jodnych cech, a pominięciu dnigioh, o z<^-
wicniu i porównaniu wybranego przedmiotu z inuemi, o wytworzcnin
mniej lub wicjcej samodzielnym nciwycli kombinaeyj z czynników rzt -
<zy wist ości, o wyi worztuin nowych sytuacyj. eliarakter*'i\v. n<»\vii:,'M
ua^>t<^p^t wa i przel>ic;i;u taktów i t. <1. i t. d. To wszystko ła< zy si.
bezpośrednio z oalą osoł>istośeią autora i czyni z jego utworu objaw
czysto podmiotowy, zasadniczo różny od przedmiotowych tendencyj
uczonego.
Artysta nadaje wprawdzie swemu utworowi fornię przedmiotową
bo chce udowodnić możność realizacyi swego podmiotowego poglądu
na rzeczy. Ale sam ten pogli|d, stanowiący ireic jego utworu, ma
swe źródło nie w rzeczywistości, lecz w ocenie rzeczywistości 2e sta
nowiska podmiotowego nastroju ducha, jego potrzeb, [)ragnictL i dąć- |
ności. Ztąd też pochodzi, że miarą, sprawdzianem doskonałości utwo
ru artystycznego nie jest jego prawda, zgodność jt'go treści Z bezpo-
średnio daną rzeczywistością. l«'cz zadowolenie estet^/czne, jakie 9Wh tre-
ści;^ wywołuje, A to zadowolenie wyjdywa wła.śnic z t«i;o, że utwór
artystyczny odpowiada luijgłtjbszyui potrzebom naszego ducha, iiaszyu)
ideałom, i wykazuji* |)o;^la(lowo możność i< h realizacyi.
Pot<j'ga ideału działa i w najrealistyczniejszym aTtyścił\ Ideaiy
mogą być wpraw<lzie bardzo rozmaite, — ale każdy prawdziwy poeta,
artysta żyje tylko swemi ideałami, swym podmiotowym poglądem no
i*zeczy i stara się i>rzez swe utwory wyprzedzić prz3'8zJe urzeezyi^i-
stnienie tych swoich ideałów. Dana rzeczywistość jest dla niego tyl-
ko środkiem pomocniczym do osiągnięcia tego celu i dla tego sameni
przedstawieniem rzeczywistości, jaką jest, nigdy zadowolić się nie
może.
*ó) Nareszcie, i najdalej posunit^ty realizm nie może zepn5eczy<
faktowi, który posłużył nam za punkt wyjśi ia przy charakterystyce
twórczości str. lf>8i, że człowiek w ogóle nie jest zadowolonym danr-
mi warunkami rzeczywistego bytu, l^-cz dąży do ich przeksztiilceiiia.
wedbig swych potizi b i pragnień, wyrażających się w rozlicznych
i<leułn( }i. <i.izii ż napotykiimy w rozwoju ludzkości te ideały, jako ce-
le ]>ożudaiiego i wyglądanego przekształcenia rzecz\"^nstości. jf^śli
nie w j)oezyi i sztuce? Nauka bada wprawdzie te ideały, wnika
w ich rozwój dziejowy, ale roztrząsa je jedynie ze stanowiska fa-
ktycznych danych; wi<^c ich nie wytwarza, przeciwnie, poddaje je
krytyce z punktu widzenia rzeczywistości. Z drugiej strony i żyd*
prakty<>zne wiąże się z ideałami. One kierują życiową działał
Diqitized bv Gn
§ 8,a IDEALj TWÓRCZOŚĆ I SZTUKA. 197
tak pojł'(lyiu'zy('h osobników, jak ciilyt h mas. narodów i liulzkośi i: ale
one stanowią na tern [)olu tylko tajrmiiic/*', niewidzialne sjirężyny
Mi< hu dziejowego i nie wysU^puju na jaw w odpowił'<łnie] wyrazistej
loriuie. W ż^^r iu praktycznem ideał utracił już znaczna czc^ść swej
piumotnej siły. Przyduszony ciężarem rzeczywistości, uj^ty w jej
karby wyrzekł się swobodnego polotu po nad bezpośrednio dane wa-
runki bytu i nie myśli już o ich przekształceniu na szerszą skalę.
Umysł, zajęty kłopotami chwili, nie ma ani czasu, ani ochoty zastana-
wiać się nad przyszłością i układać wzory jej ukształtowania. W ten
sposób pozostaje tylko sztuka wraz z poezyą, jako właściwa dziedzina
dla przejawu ideału, jako pole, na którem ideał swobodnie rozwijać
się mośe, zgodnie ze swą naturą, i przyjąć formę, odpowiadajt^cti
w zupełności jego ponętnej treści.
I. Ideał i utopią, i
i ?ztiikę, zob. w mojej książce; Sztuka i piękno lySi2, szczególniej rozdziały: Sztuka
i pił;kno, O twórczości, Prawda i itel w sztui*. Niektóre uiśt<;py powtórzyłem z tej
pncy powyżej prawie dosłownie.
O tym pisedmiocie traktują tez dzieła dotyczące psydiohffH i eateiykL Na szcze*
stiną uwagę w kwesty i ideaht zastagc^ą następigą^ nowsze piace:
S. A. Byk, Die Fhynioloijie deg Sdwnm 1878. Na str. 88 i naet. autor traktoje
i» ideale. Rozróżnia on ideały oi,'ólne od szczoirółowyob i indywidualnych. Ostatnie wy-
pływnją z mzw'' i potrzeb rzyst<> osobistych io(lno<fki, podczas gdy ideały ogólne aą, we-
dług autora, ucieleśnieniom idej, t. j. o][r<łluycii > /.Miników umysłu liid^kipt^o
y[. GuYAU W pracacli: Left prohlaneH iesiłieUt/tw mntempof uin*' LSisł, L art nu
P^joU de vt(e mciologiąue 1886, rozwinął szeroko społeczną doniosło!^«- ideałów, w oo^fde twór-
ao6d i sztoki. Alo nie nciiwycił jej cłiaraktery-stycznegu jy.-,u w tym wzgli^dzie, jako
aotycypaoyi przyszłego realnego rozwojn stosunków życiowych. Zob. wy/eJ str. 198 i nast.
W. F. Bioe, The deoek)pmmt of taste 1887. Jestto pogląd na historyczny ro-
zwój pocanoia estetycznego w ostatnich trzech stuleciadi. Autor dowodzi, żo początko-
wo poczucie estetyczne zadawalało sią pięknością pojedynczych, szczeirółowych przcdmi*)-
tów, następnie szuka piękna w przyrodzie, jako całości, w żywym związku jej istot i ob-
jawów, a nnreszcie znąjdi^je najwyższe zadowolenie w pojęciu pis^yrody, jako objawionin
docba boże- o.
A. Hrahdoit. Dr Vidml. Etnde phU<is,qthup(e 181M). Książka l)ardzo pouczając^i,
jedyna w swoim rłłdzajii, roztrzi^ająca przedmiot ten wszechstronnie w ti-zech g^łównych
csęśdach: 1. Znamiona i znaczenie ide^, II. Rozwój i typy ideałów, ni. Wartość
iMo. Ideał określa autor temi słowy, str. 20: «L*tdóal est la oonception progressiyc,
soos one formę dóterminóe, de la perfection qae peut, a nn moment donnę, róaliisor un
utra.*" Antor bada też szczegółowo ndział ideału w naace, sztuce, moralności i roligiL
Oda praca oparta na ścisłej analizie psychologit^znej.
W naszej literaturze ciekawą w tm względzie pracę oi^łosil T. Rylski p. t. Ide-
ahf imfjrr pftzfjfi/irizmH. Ateneum 1877, T. IV, 48—70. Autor hrom po7,yty^s^zmu od
miztttu, że jest przeciwny ideałom. ..Przyroda, byt. mówi. smi/.aj >i' lają, niż zacieśnio-
na myśl doktrynerska patentowanych wyznawców pozytywizmu." Ideał określa do^ć tra-
Digitized by Google
198
§ 8,2, IDEAŁ, TWÓRCZOŚĆ I SZTUKA.
lnic, jako „uiuy.slowo ngiupowanie faktów, mogących przypuszczalnie w zupduo^-i za-
dowolić wiadomą skłonność ludzką."
Tem-yą ideaht sałicsa M. Stbaszewski do nsadnicagreli csBęśct lIlognfiL DzU'Jf
fSiotofiii T. I) 5, 12 i nast: «FUozolia, mówif dążąc do objęcia całości i do zrazmaieDtt
Indddogo wiFÓd niej pneetnaczonia, uKup^łała pogląd swój tooryą ideaht; mupeliuała
wiarą i pizekonanicn), żc to, co istnieć powinno^ jest nie mniej prawdńwein i irec^rwi.
stem od tego, co istnieje."
Słusznie bardzo wykazuje W. M. Kozłowski w swej rozpniwif^: Omriofa i łrk-
f^Ta przf/rndnicza, wspomnianej tu na str. 37. żo wiedza uzupełnioną )'> . w lima ' zvi;rm
w kiciNiiku ideału. „Cała wiedza. niAwi, nawet / ii:ijl'.irilz!ej uprawniuuuBii swoji^mi
w^ynikami, odpowiada tylko jodut-j stronie natury ludzkiej. — analitycznemu rozumowi.
pragniMiiom posmaoia. Ale obok t^^adnieiib: jak Jcst^ stajo z równcm prawem inou:
jak hyć pawinm; oiiok prawdy roznma— piawda moralna^ ohtM wiedzy —pn^folenie idt'
ału. Zlanie tych dwu żywiołów w jednę całość, stanowić bodzie syntezę prawdziwego
człowieka, wszechstronnie pojętego człowieka oświaty, odźvierciadląjącego wszystkie jej
prądy i dążno.ści.*'... «Gło8 sumienia, poczucie ideału, poczucie wolno.ści i godności
człowieka równie głośno mówią do nas (a do niektórych głośniej), niż mędrca Bskiet-
ko i oko."
Józek Kotakhinski napisał 7. powodu w«jpomnianych wy/cj i-tr. 197) pr&<' M.
Guyau pinkną rozprawy p. t Frzt^szlośc sztuJd i poezyi (łiild. Warsz. 1894, T. III.
i nast.), w której broni przekonywająco idealny<;h dążności sztuki i poezyL „Trudno
przypu.'jzczać, mówi str. 857, aby realny pogląd na życie mógł kiedy zabić na zawsie
w piersiach człowieka nieokreśloną tęsknotę ku ideałom.*
Nazwa wtoptt, przeciwstawianej zazwyczaj nrzecsywiszmlnemn ideałowi, pochodn
z greckieg^o: = nic. i tó^TTCię aa miejsce; ozikk /a więc zaprzeczenie miejsca, to, co
nigdzie nic? i.stnieje. Wyrażenie to wprowadził do iiterataiy znany pi«;ai/ an[^ie1sld 16^
wieku To.M.\śz Moru8, który w swcni pismif»: De npthno rripublicae słaht, (kąue nw-i
insula l'i(q>ui 151f?. przf^d.stawił ideał nowcjo ii'^troju społerziir[:o w duchu Platona.
Zołi. w t}ui wzglł^dzie mow^j Th. Zikulera, Thomas Morm und seine Sckrift wn der
Ltód Utopia 1889.
U na.H traktuje o utopiach w ogóle, z podaniem treści pisma Morusa, l it. Kki-
PIŃ8KI, Wczasy warsMaUfBkie 1872, rozdz. Yl^ty. Wspomina przy tern o analogicznym
ntworze naszej Iiterataiy, t. j. o Kbabickiboo Frzypadkach Dośwhdczyńskiego, Zet.
także B. Limanowski, Tomau Morus i Tomau CkampaneBa. Uiopkk i pańthoo sA>-
neciwt 1874, oraz F. Jezierski, Uteratura oi^^telslto, w Dti^aeh Ktaratury pouuedun^t
T.in,Cz. 2-ga 1891, str. 20 i na.st.
2. Literatura idealizmu 1 realizmu o Istocie sztulci. Wsp<v
mniany wy/jj (str. 191 i nast.) pogląd idealistyczntf na sztukę wyłożony został zasadniczo
w nast^^pująi ycłi d7.i('lri' ]i •
Kast. Krifik -/*/ LrłheiLstraft 1790. Zob. szczególniej AtuUUykę cstetycauj
władzy mplzcuia, 17 . o ideale piękna.
Hkoeł, YorUsungeti iiber dk Aet^tetik, Worke, T. X 1886. Część I-eza, w.^tcp.
Th. Yisohbr, A&theHk oder WtueMdutft des Seftonen, tny tomy»
Jest to dzieło klasyczne z zakresu estetyki, które, pomuno swego jednoetronnie idealisty-
ęsnego charakteni, nie straciło dotąd swej doniosłości. Zob. szczególniej T. II, § 388
> nast.
W tym ideall-stycznym duchu traktują też o sztuce w nowjzyrh f^a^sarh: M. Cab-
RIEHE, Aesthelik 1859, 3-cie wyd. 1885. K. KOstt.ts', Aesihetik 1803 18<i9, ora/, jego
Proleyomenn znr AfftihfHk 1889. M. ^hasleb, Aettthctik^ T. l\ Historya estetyki 1871,
T. 11, Świat piijkna i sztoki 1880.
Diqitized bv Gof'^? Ic
§ 8,2. WEAŁt TWÓBC2S0ŚĆ i 8ZTUKA. l^D
.luZKr Kkem].!! iiinwi O >«ztuct.' I „S/.tukti j)ił;kn<i jot ni''<kuii( znuośi i r.int : wic-
kui^tmc tu jcot odziani) w cielc{>no.sci szaty... Niubo i ziuuaa olHjimij;^ >ir iis(i><nicniem
mao«CL* Dzieła, T. IV, 105.
Trbktowski: «Sztoka jost apotozj^ i persooiflkacyą W8zechRe(rxjwistości». Jirey-
dzi się necsywistośdą tuteczną, lecz miłuje silnio necz3'wl'4toiść tamtoczną. t. j. transcon-
deataliią, mistyczną, świętą.* Panteon, T. 11, 482 i nast
LiBKŁT. .Sztnlci pinknc się^^ają wtoędzie, gdzie upatrują ideały. H&g sam jest
pełnią ideałów. ł>o ono wchodzą w skład jego wsz<'clinu)cy. ]$<.<,' /ah-m jł-st głównym
przrdniiotcm i najwyższym szczytem sztuk pięknych.*" Filozofia i ktytykay wvd. 2^e,
T. li, 227.
Ze względu na wspomniano istr. liH i »aj>t.j rcaUsłyane tcoi;)'e b;4tuki ijaslugiyą ua
uwag*; szoit^fulniej uastopujuce prace:
H. Taink, PhUoiophU de Vart 1866, przekład polski /. z K. S. ).%s. Ih- l idad
<fait» Vart 1867, przekład polski F. Mierzejewskiego 1873. Twórczoiś< jiuety, artysty
aleąf, weding Taine'a, wyłącznie od warunków klimatycznych, etnograficznych, polity-
ODjch. ekonomicznych i społecznych, jednero słowem od otoczenia (lo milieu). Sama
aś izcaka ma na cela przedstawić pewne rysy charaktcr^^styczne danoęo przedmiotu, t.j.
pewną wydatną ide^. zaczorpaną z przedmiotu. 'l'o teź przy ruzliiorał utwor<'>w s/tukł
zajmować- nas winno nie ifli działanie na podmiot. — czy si«> nam r/j'<-7. pimIoIki 1uI> nie.
czy na.s podnu-i dm howo. luli przy "jm iiia — l«>cz wyłi\rznie jej zna»7riiit' przed mior<nv»\ lii-
''tonczno, niezależnie od naszych upiKlubań. Oto wydatniejsze zdania w tym \v/uł<:dzie,
wyjęte z rozdz. 1 i 2-go, Cz. I-szoj Filozofii sztuki Taiiie a, oraz z rozilz. wykładów
0 ideale: ^Wytwory dacha Iwizkiego, podobnie jak wytwory twórczej przyrody, wyja-
ńumte hyć mogą wyłącznie na podstawie ich otoczenia.* „Estetj-ka idzie za przykładem
botaniki, kti'»n z ruwnem zajęciem bada tak drzewo pomarańczowe, jak i wawrzyn, tak
jodłę, jak i ł>rzoz«.'. ()na jest nawet sama rodzajem botaniki, z tą tylką niźnieą, że ma
aa przedmiot nie rośliny. Ie» z utwory człowieka.*"... „( Viem sztuki je<-t prze(l>fuwi(' zasi-
dniczA' charakter przedmiotu, jakąś ^rłówną, szcz»'L'"lnii' wydatną wła.sciw(»s<- je<_'o, jakieś
'■ecłił; donio^fn. jrtkiś spn>»'th bytowania jemu wł;)-' iwy." Itysom przł'dnii()tu. w r/(*i v:v-
wisto.ści wyiiitnyiii tylku, -/.tuka nadaje clKii;ikt<r i);inują«y nad wsz> stkiomi iiuifiiii
1 przez to uzupełnia pricyiodę. W celu zaś odpuwu dnicLM) przedstawienia takiego rysu
fhan^terystyczoego, artysta wytwarza sobie ideę U"^o rysu i wedłujr tej idoi przekształ-
ca przedmiot rzeczywisty. nPizedmiot w ten sposób przelŁształcony staje si*- zgodnym
1 ideą, to znaczy, innemi słowy, staje się idealnym.'^ Cały ten idealizm polega jednak
V grancie rzeci^ jedynie na większem uwydatnieniu pewnej realnej cechy w pr^lmio-
de, aniżeli to ma miejsce* w pn^^rodzie. Zawsze tedy poeta, artysta pozostaje, według
Tunc'a. wyłącznie w sferze tego, cc jest, nie dltając wcale o to, co liyć pou iiuio.
O Taine ie napisali u nas ^nuntowne «rifdy;i • S. Askknazy, liiid. Warsz. lbU2,
T. IV, 220 i na.st., oraz P. Cu.mielowski, Ateneum isi* ;. T. (l, 400 i nast.
E. VżRO.v, L'efflhdiqm% 2-<rie wyd. ISS.}. pra* kład puUki A. Lanukoo 1802. Autor
podnosi na początku bardzo trafnie dążność człowieka do polep>zenia i3Vve^'^o stanu, do
dodkonalenia się, jako główny czynnik jego akcyi życiowej, więc i sztuki. Mówi on
w tym względzie str. 7 i nast: ,«I>e caractćre saillant et e3.scntiel de Thomme, Koat
ime tncessante activite cćróbrale, qui se repand en uno foule daetes et d oeuvres do
toute naturę. Le but et le rógulateur de cetto activit<^, c"est la rcrherdte du mitux,
e'e8t-&-4ire la satis&ction de plus en plus oompl^te de ses 1)esoins phy&i<(ues et mora u x.
<'>t instinct, commun ii tou.*; les animaux, est sccond*' cliez l lifntmje par uno fa< ulti-
t>cuu* oup plus dćveloppee d appropriation dea moyeiis an łnit." W dalszym za,ś ciąu-u
r '2\vii;i. w Rpos<')b c2ęsto bard/n jfdiiii-tioniiy przytor/mH- u y/cj (str. 15>.'o zdanie, żi'
'ituka nie jest niczem ioncw, jak ożywionym wyrazom ludzkiej osobistoi^ci. Z tego je-
9
Dlgitlzed by Google
200
§ 8,2. tDSA£, TWÓRCZOM I SZTUKA.
dnak stanowiska kiytykt^e naokę Taine^a o sstuee i zanraca jej słosEoic ponu^sHois
dwóch rólnych objawów żyda ninystowego: sztuki i nauki
()('on«; poglądów Yerona i jc^o adeptów u nas, któnjr w doiywczyoh polemikach
doprowadzali jogo indywidualizm do karykaturalnej pnsesady. zob. w mej ksiąsoo: &<ii-
ka i piękno, szczególniej rozdz. V'H . Indywidualizm i przediiiiotowo^i' w srtuce.
(.'ałokształt realistycznej ejjtetyki, wolnej jednak ji'>-z.'/o o l rn ni rai is tycznych nal(v
ciałoś<'i. rozwinłjH w Niemczwh szt-zogAlniej : K. Lemckk. Fopttlarc Aesłh tik 1865.
4-te wyU. 1874; przekład poljskj Jiii. Zawadzkieug, 2 tomy 187-ł; .1. v. KirlH>unn.
AestheHk auf rroItsiMer Grtmdlage, 2 tom} 18t>8; G. Th. Fkchnkh, \'or9€hule dar
AetOtetik, 9 tomy 1S76; i imiŁ
Licasno nowsM elokubiacye natnralistyane, w rodaąju: W. BOłbcbk, Dk natm-
mmMdMfUicKen Grundla^ der Poetk. FircŁejfomena emer reatiaiitdtm AMM
1887, lab A. Hoiz, Die Kumł, ihr Wetm und ihre GeaeUe 1801, nio mąją sgola ia-
dnego naukowego znaczenia.
Ed. V. Hartmann. Philmophie fhf( Schoiien 1887. Na sfr. 434 i na'^t. tog-o dzieła
napotykamy osobny rozd/iał poświęcony rozbiorowi stosunku pięknn do prawdy (S(b«in-
heit und Wabrhoit). ' ilv /,u \kle, tak i tu, Uartniann dochodzi do ostateczności i luliujo
się w paradoksalny eh przfciwicństwaŁh. Tak np. twicnJzi, że pomiędzy pięknem i pra-
wdą nie ma zgoła żadnej wt^pólności, że piękno nie może być prawdziwem, ani prawda
piękną (die SehOnkeit kann nicht wahr, und die Wahrheit kann nicht sdiOn aeln). Z dra-
giąj jednak strony, pngr określeniu stosnnka fltosofil, jako «prawdy metafisjeau^ i iktr
lislycinąj,* do pi^dia, odstopiąle anowa od togo beiwiględnego sdania i wyinaje, że py-
nńęizy temi csynnikami istniąje co do treści pewne pokrowieńsŁwo. Główne aiacaMoie
t^o rozdziału estetyki Hartnianna polega na gruntownej kiytyce realiatyaet^fth pog^
dów na sztukę i piękno. Krytyka ta zasługuje ze wszechmiar na bliższą uwag<j.
(jiurąrą olłronę zdrowego jioi zui i;\ piękna i ideału wob*'«- cstctyfznyrb w\-ników
niaterj'alizinu i)odcjnuije też M. Cakkikkf w piśmie; Małcruil und AcstJu:Łik IHl'^.
K. GoLDMANN zaś napisał wszeth.struuną i prawie wyczcrpuj;\c^ patologią wspói-
GMsnego naturalizmu w zakresie sztuki, p. t. IKe SUndm dcB Natunikmm (be« roku).
W naszej literatane T. JiSKK-GHOiftsKi poddaje ostiej krytyce reelistgrcnie po-
glądy na sstnk^ w swcg ksią^ : Na tchy^ wkUm ISM^ str. 85 i naat Próci tenyi
Ta&e*ł ocenia on tutąj sasady BiuNniea, BounoETA, Fłaubeata, Zou i innych pned-
stawicioli pnedmiotowego kiennku w sstace. Słusznie mówi pod tym względem str. 67:
.Przedmiotowym albo bezbarwnym bywa zwykle tylko ten, eo nie ma ludziom nk do
powiedzenia."
8. Twórczość i teorya aeocyaeyi. WspomnioHśmy wvżoj o szkole
psychologicznej .sensualizmu (.^tr. l.M). Zarówno szkoła ta, jak i więk>zosc przedstawi-
v\o\\ jednostronnego realistycznego kierunku w estetyce, z Taink m ua czele, usiłują wy-
jtt.^nić całą mnogość objawów życia umysłowego, więc i twórczość, przy pomocy na poZi'»r
bardzo prostych praw kęjartenia iię (asocyacyi) tcyobraień. Według tych praw wyo-
brażenia, podobne do siebie, lub też łączące się ze sobą w przestrzeni i czasie, lub na*
reszcie spneczne ze sobą, wytwaiząjące kontrast, wzajemnie się przy wcdiąją. W ten spo-
sób mają też powstawać nowe, niespodziewane kombinacye wyobrażeń, stanowiące trsść
utworów poezyi i sztuki.
Teorya ta byłaliy dobrą, gdyby objawy tw»'irczości polegały na dowolnej komł-ina-
cyi wyobrażeń i pr/cdstawiały się jako prosty konglomerat mechaniczny sw5'ch składo-
wyilł czynników, ua wzór kupy kamieni, o której mówiliśmy wyżej (str. 189 i nmtA
Tymczasem mechaniczne połączenie wyobrażeń według owych praw a»ocyacyi, samo przez
się, nio ma ani logicznego, ani artystycznego zmnawiłia. Cóż to za logiln lab poeąys,
gdy od białego papieru, który mam pized sobą, przechodzę w sqrśli do białego śtkĘf^
§ Sf% IOEA2, TWÓBCZOŚÓ I SZTUKA. 201
» od óiiega do zuny, któn się i nim ląu^', od simy znowu do ińotfDf , któm po niej
następuje i t. d^ i t. d.? Twórcsość, jakeśmy to wykazali, ma miejsce tylko wtedy,
cdy dane cz\imiki je<lno.zą sił* w pewien ustnij jednolity, wed luj pewnej pnewodniej
.lp?.f*\\ fantazya ludowa \v\tiala np. takie utwory jak oriiol lułi pegaz, to r/yż treść
rrch utworów \\yr/.er]jujo się j»rnst;\ a^^Ołyn^-yą ezJowitk"! konia i >kr/v(!f'ł'^ W
kim razie połączenie kamienia ze skrzyniami hyło by także jioezya. Ale po>tat; aniok,
ptiga^u jest utworem poetyiznym nie dla uwej a>u<'yaeyi, lecz dla te^ro, że jest uznjy-
słowionym wyrazem idxi wj ższego polotu ducha, jego ti^skuoty za wyzwoleniom sit; z kr<;-
pującjih wi»^zów danej necsywistoici. Otóż tego czynnika twórczej idol, doitywaj.icogo
ń( Diepn^artą silą % głębin ducba, jako żywej, samodzielnej istoty, owa ciasna mot:ba-
licaia doktryna asocyacyi, sapnecsąjąca istnienia żywego dueha, nigdy wyjaśnia nie sdota.
Prawa asoeyacyi działają wyłąi /ni*' w zakre<;ic bospoŃrednieh, mcebanicznie doko-
nrwającycb .się oz^Tiności umysłu. Z i hwila atoli, gdy na arent; ży<-ia umysłowego wy-
T'pnj« samodziflłii*'. celowo < zyiiim indywidualno.ść, olgawiają sif.' zarazem jH odr»;'»ne,
rlowf prawa ♦>r*'tycznej, logicznej i moralnej działalności. F'rawa tł- nie są mniej jiier-
*t»tQ(', jak prawa a.soeyaeyi, więc też z ni<'h nigdy wyprowadzić się nic dadzą. Zol». t«ż
co w tym względzie już powiedziałem przy ocenie Estetyki Lemckkuo, Wiek 1874,
Jl i»-ii.
P»ydbiologia wspólcsesna wykazuje co xax bardziej te braki tooryi a»oeytuciyu Hwia^
dcą o tern pnee takich psychologów, jak Witnot, HOffdimo, MOmsterbebg, Paulhan,
fwnuiM i wielu innych. (Gruntowną hlstoryą i kr}'tykę tooryi asocyacyi napisał Ij. Fkkki,
La jtśychAotfie de Vm8ociation depuie Hobbes jtaqu*a nos jour. przekład z włoskiego 1883.
W naszej literaturze za«ł»ignjp na uwagę szczególniej to, co w tym wzgli;dzi*» po-
wiedział Ft , K. Oąsiorowski, X>iiic:(i>(ie początkowe 1893, str. 23 i Tif\«t. ('yr.irami
2 diifł w ]i uuniauych psy( lioloirow .-^twierdza on, że teorya Hsocya<yi nie jest d/.i^iaj
i ; jiajrnniej panującą w nauce. Wobec zaś niekrytycznego przenie%iicuia tej teoryi na
nam grunt pod etykietą ^ współczesnej nauki**, podrabianą n nas tak często ł>ez skrupułu,
lalor bardio tmfiiie mówi: «Czyż to zawsze w sposób niepoprawny wygłaszać będzie-
my za naukę a/ipókutną to, co gdzieindziej już się odkłada ad acta, już się zaczj-na
pOBŻywać? Tak było z beglizraom, z matoiyalitmem i pozytywizmem a nas, a teraz
toż samo się powtana % psychologią asocyacyjną.*
3. Główne typy ideałów umysiu ludzkiego* Ich esynnikl
podmiotowe i pnedmiotowe.
z natury ideałów i ich związku z pozostałym ustrojem żyda
timy**łowego wirnika w ił^lka rozmaitość ich odmian. Każtly wiek, kii-
idy naj.'ud, każdy osobnik ma swoje idrały. Ahy .ściśl«' okrrślić sto-
sunek filozofii do twóczości. wyraźaji^cfj cii^ w (>\;i'yr-li idcalnf li. jako
w najwyższych celach dział.dnośei i dziejowego rozwoju i.zlnwiika,
lausimy zdać sobie spraw*^' z głównych typów, do których ta rozmai-
tość ideałów ludzkich sprowadzić się dn i<
Stosownie do trzech zasadniczych objawów umysłu ludzkiego,
jiilr^ftwii są: ttezueU, myiienie i wola^ znajdujących swój wyra/, jak to
ń% "wyiiej okazało (§ 7), w twdretef^ posnaweuj i Ąfciaw^ działalności
cddwieka, w naucś i morcUnodeii ideały ludzkości przedstawiają
Digitized by Google
202 § 8,a. GŁÓWł<£ TYPY lD£Ai.ÓW.
się nam w ti zcch głównych typach, jako id«,'ały artt/ftijr:ne, poznawcit
i moralne^ czyli eatetycms, logiczne i etyczne, Maj%c zaś na oku treść
tych ideałów i ostateczny cci, do którego zmierzają) możemy je po-
proetii Tiazwaó ideałami pi^na, prawdy i dobra.
Bliższy rozbiór tych typowych ideałów mnysła ludzkiego oprzeć
się winien na wykazaniu wchodzących w skład ich czynników. Czyn*
niki te, zgodnie z ustrojem bytu osobniczego człowieka, są natury pod-
miotowej i pnedmiotowej, Podmioiawemi czynnikami naszych ideałów
są rozliczne uczncia, zaznaczające zarówno niezadowolenie z danych
szczegółowych waninków bytu, jak i potrzebę zmiany tych wanmków
na bardziej zadawalające. Przedmiotowe zaś czyiuiiki w\Taźąią się
w ])ewnvcK ogólnych |)ojłM iach czyli ideach, inohionycłi na pcKlstawie
doświa<l< zt iiia, a uznanych przez nas za stałr. niczminnTic. od nas mv.-
zależne noi my czyli prawa przy oceanie wszelkich .szczegółowych da-
nycli rzeczywistego bytu. Rozbierzmy tedy z tego stanowiska po-
wyższe główne typy ideałów.
1) Chociaż pierwiastkowem źródłem podmiołowem sztuki, a wi^c
i wszelkich ideaidw artyttyeznych okazało się wyżej (str. 168) niezado-
wolenie z danych warunków bytu; to jednak nie naXeźy sądzić, aby
to uczucie przeczące, samo przez się, wystarczało do pobudzenia twór-
czości umysłu w kierunku zmiany niezadawalającego [)ołoźenia na le-
psze. Świadczą o tern rozliczne stany zniechęcenia, zwątpienia, apa-
tyi, w ogóle tak często zdarzający si«j nastrój ])esjTnistyczn3', w któ-
rym osobnik zadawala się bierną skargą na niedoskonałość, lub nawet
przewrotność, faktycznie istniejącą, a jt;ihiak przy tern wszystkicm
zdol>yć się nie może na dzitilanie, mające na celu przekształcenie tego.
co jest, na to, co być ]>owinno. A taki nastrój pfsynusTyczny i^^uiieje
nie tylko w tak zwaneni położeniu bez wyjścia, w którem wszelka
myśl o zmianie na lepsze przedstawia się umysłowi jako nieurzoczywi-
szczalna utopia; przeciwnie, występuje on często i wtedy, gdy osobnik
posiada środki do polepszenia swego bytu, ale z nich nie korzysta,
jak to zwykle mówią, dla braku energii, a jak my tu stanowczo po-
wiedzieć możemy, dla braku ideału. Bo energii zazwyczaj w takich
stanach nie brak; objawia się ona często bardzo sihiie w wybuchach
niezadowolenia z danego położenia i w bezcelowem szamotania się
z tom, czego w istocie zmienić nie można. Ale bnkk skupienia roz-
strzeliwająccj się energii w pewnym jasno określonym celu; brak prze-
wodniej myśli, kturaby przyświci;ała działania energii i doprowadzała
ją do celu; jednem słowem, brak właśnie nie energii, lecz kierów m-
otwa <'iii rtria, a wiec brak w istcu ie ideału.
Wi-izuiiy z tego. że samo ik zucic przeczące niezadowolenia nie
wywołuje jeszcze działania twórczego. Zresztą, zaznaczyliśu^ Już
§ 8,8. GŁÓWNB TYPY IDEAŁÓW. 203
iej (sŁr. 184), ie w tym względzie wyobraźonic o stanie niezadowala-
jącym znajduje swe konieczne uznpełnienie w wyobrażeniu o stanie
piżadain m, uznanym za bardziej zadawalający. Otóż wyobrażenie to
ma swe źródło podmiotowe w pewncm dodatniem, pozjtywncm iiczu-
ciu, w\Tioszącem człowieka ponad wszł-lki*' przygiif^bicnio i zaihe^cają-
cm go tlo skupienia wszystkich swytli umysłowych i fizycznych za-
sobów około przekształcenia rzeczywistości. Tein uc/U( i< in o treśii
dudatiiicj, ()oz\ ty\viicj w ])raw(lziwełn ti'<j;o słowa ztiai zcuiu. o treści
Twórczej, jest uczucie harmonii^ wewnf^trziH^j zgody różnorodnycli. hib
Jławct rozstrojonych, i sprzecznych czynników jednostkowego bytu;
uczucie jedności w mnogości; organicznej łączności osobnika, odoso-
bnionego, jak sani wyraz wskazuje, od pozostałego bytu, z tymże by-
tem, do którego, jako cząstka składowa należy, a zatem z przyrodą,
ze społeczeństwem, z istotą wszechbytu, z Bogiem. Tylko takie pozyty-
wne uczucie harmonii oderwanej jednostki z ogółem, i świadomość wewnę-
trznego zadowolenia, szczęścia, jakie z tern uczuciem się łąt zy, pokrzepia
na nowo energią umysłu, ożywia ją i zachęca do twórczego działania.
Uczucie harmonii w ogólnej swej istocie działa w każdym nor-
JualiuTn osobniku, jako bezpośri'dnia siJa ży< iowa. W ynika ono w spo-
sób naturalny z harn)oni juego ustroju hidzkirgo l»ytu. z wzajemnego
iłzupełiiieuia jł'go tunkcy j życiowych. Naturalna wcw n«'ti zna harmo-
nia czyli zjj;*)(hi człowieka z samym sobą, jego zmysiowej i umysło\s ej
organizm y i. rozbudza w nim 8wiad"ma^ potrzebt^ dojścia do zgody
i z pozostałym światem, z całem swem otoczeniem.
To zjwadnicze uczucie harmonii przedstawia się faktycznie w wiel-
kie j liczbie konkretnych odmian, stosownie do wchodzących w jego
$kład czymiików. Ale we wszystkich odmianach wynosi ono ducha po-
nad przygnębiające spory chwili, dodaje mu otuchy, odsłania przed
znękanem okiem nowe, rozległe widnokręgi, napełnia go świeżą, ru-
chliwą energią w pracy około le])szej przyszłości. Najgłt^bsze i naj-
potężniejsze uczucia serca ludzkiego, - nadzieja, miłość i wiara, — są
w gnincie rzeczy tylko szczegółowemi odmianami uczucia hannrtnii
i zadowoh'nia. jakie ono wywołuje. W nadziei jednoczy < /.h>wiek har-
monijnie niepewna, tajemniczą przyszlośi' z własneui swujciii jt-^ic-
>Twem i przeczuwa spcłnicłiic swego prawdziwego przezna* zenia ży-
ciowego. Dzięki liczpośredTiim więzom uczucia, miłość godzi go z ca-
łyni pozostałym światem, a w szczególności z podobnemi do niego
istotami, dązącemi do wspólnych z nim celów. Wiara^ nareszcie, jako
uczucie, wznosi go w sfery nadziemskie, niebiańskie i godzi go silniej
i głębiej, niż wszelkie wywody rozumowe, z istotą wszechbytu, z owym
najwyższym porządkiem istnienia, od którego człowiek czuje swoją
zale^ość (str. 87).
Digitized by Google
204 § 8,3. GŁÓWNK TYPY IDEAŁÓW.
Doznawszy laz, \vskuu*k jakichkolwiek porlnit-t, tł^<.» u' /u< ia
\v(>wiiefrziił'j zgody, liarmonii.— a w normalnym stanie knltnry umysło-
wej już dziocko wzrasta i rozwija si»^ pi''2y bezpośrednim n<lziale U^o
uczucia, — człowiek znajduje w uiem tyle błogości i szczęścia, ź^-
cit|g1o na nowo za niem tęskni, żc staje si^ ono nieodzowni^ potrzebą
jego dncha. Nie jest to żaden przesadny sentymentalizm, ani nie-
wieścia miękkość uczucia, lecz objaw faktyczny jednego z naj-
|)otęźniejBzych czynników życia umysłowego. Do zgodności bowiem
i harmonii dąsy nie tylko człowiek sentymentalny, o nastroju miękkiin,
uczuciowym. I zimny, przedmiotowy myśliciel, uczony, choćby uaj-
skrajniejszy pozytywista, przytłumiający sztucznie wszelkie głębsze
poruszenia serca, uczuwa w swoim zakresie potrzebę zgody, harmonii:
ścisła logika wymaga od niego wyłączenia wszelkich sprzecznosi^i
(prawo logiczne wyłączenia sprzeczności i, a więc dążności do zgody,
harmonii pr?:ynajniiii('j w zakresie własnych myśli. A bez względu
na przekonania moralne, jakim hołchijf, zawsze i on w swcm sumie-
niu poczuwać się będzie do spełnienia zasadniczego wymagania, i ź^yli
prawa wszelkiej moralności, polegającego na zgodności, harmonii czy-
nu z własnem lepszem przekonaniem. Podobnież i surowy mąż stanu,
w którego mniemaniu żelazna energia jest najwyższym ideałem,
a wszelkie poruszenia humanitarnego uczucia karygodną słabością,
wyrzec się nie moie na swojem polu zgody i harmonii, lecz odczuwa
również głęboko jej potrzebę. lyiko przy pomocy dążności do zgody
i harmonii, działającej w masach, wytwarza on armie, posłuszne jego
skinieniom: tylko z własnego poczucia zgudy i harmonii z ustrojem
społecznym, któremu przewodniczy, czerpie wiarę w siebie i energią
do swych ( zynów.
W samej rzeczy, wyznać należy, że tak dla myśliciela, jak i tila
męża praktycznego zgoda, harmonia jest tylko środkiem pomocniczym
do osi ąi;n liścia celów postroimych; choć nie trudno było by wykazać,
źe i ich cele, — prawda przedmiotowa i dobrobyt społeczny, — są
równieś wyrazt^m harmonijnego zjednoczenia odpowiednich składo-
wych czymoików. Ale obok myślicieli, uczonych, oraz praktyków
wszelkiego rodzaju, są i tacy, dla których zgoda i harmoma nie jest
tylko środkiem, lecz głównym ethm działania i to nie tylko w tym
lub owym szczegółowym zakresie, lecz we wszelkiej działalności czło-
wieka, w bycie ludzkim w ogóle. Są to umysły, dla których harmo-
nijne wyrównanie kontrastów, sprzeczności równowaga, jedność, syn-
teza stały się nieodzownemi potrzebami serca: lunysły. które zasf>oko-
j(»niu tych jioir/eb poświęcają wszystkie zas()l)y swego ducha, cafa
su'oją działalność życiową. Zaszczepienie tej potrzeby harniomi i dą-
żności ku niej w swe otoczenie i wykazanie, że od osiągiiięcia tego oain
§ 8^ OŁÓWliB TYJPY iDEAŁÓW. 205
2sleży szczęście prawdziwe narodów, ludzkości, oto ich gł()wnie zada-
iii<'. Utworami swemi pragną udowodnić w sjiosób poglądowy mo-
żność osiągnięcia tego celu i wskazać środki jego ursseczywistnieuia.
(7mj^y te uoazą miano poHów, arfystów. Ich potrzeba zgody, harmo-
nii składowych czynników ludzkiego bytu, a w szczegóbiości har-
monii między treścią idealną ducha a formą zmysłową jest wyrazem
poctufia tatetycznego^ czyli poczucia piękna, które, jak to zaznaczono
wyżej fstr. 139", ]>ol«'<^ii właśnie na harmoiiijnem zrównoważeniu treści
idi*aliu*j z fon Ml ziiiysłowi|.
Tak Tł-(ly podmiotowym czynuikicm idt-alów artystycziiyili jest
poczucie rst ( tyczne piękna, jako hannonii treści i formy. Utwór, wy-
wołujący wrażenie dysliarmonijne, może l)yć wszystkirm, tylko
utworem ai*tystycznym, ])odobriie jak zbiór dysliarmouijnycU i falszy-
Hy( li tonów nie stanowi nigdy muzyki.
Ideał artystyczny miałby jednak charakter utopii, gdyby się
'opierał wyłącznie na tym czynniku podmiotowym i nie posiadał zara-
zem niezachwianej zasady prztdmioUwfśj, Oóżby nam pomogła wszel-
ka tęsknota za harmonią i zgodą, gdyby zaspokojenie tej tęsknoty
było niemożliwem? Jeżeli tedy nasze ideały estetyczne nie mają być
czczemi marzeniami, lub w najlepszym razie bawidełkami fantazyi.
musimy wykazaó ich czynnik przedmiotowy, dający rtjkojmią ich urzc-
i-zy%viszc7,ahiości. Tym czynnikiem jest idea porządku, yfftroju, jako
harraoiiiji.t i^o ustosunkowania <li:ładnikt'>w rzeczywistejj^o ))ytu w jednej
«ałości. Idea ta ma charakter przedimotowy, poiiirwa/ wynika z nie-
wątpliwych danych doświadczenia. Rzeezywistość, byt nie prz»'dsta-
wia słfj nam jako chaos, bezład, ieez jako zjednoczona w sobie całość
składowych czynników, jako liarmonijny w sobie ustrój, jako wszech-
świat § 5.2).
Nauka moź<^ i powinna poddać t<| ideę wszechstronnemu rozbio-
"3wi, wyjaśnić jej znaczenie i doniosłość, lecz i najkrytyczniejsza
w tym względzie nauka nie powmna zapomnieć, źe ona sama istnieje
i upada wraz z tą zasadniczą ideą. Wszelka działalność umysłowa,
domagająca się prawidłowego rozwoju swych składowych czynników,
siażąca do jakiegokolwiek ogólnego na rzeczy poghidu dowodzi z je-
dnej strony istnienia porządku, ustroju w istocie bytn, wydającej taką
działalność, a z drugiej strony staje si^ możliwą i osiajięnąć może swój
(v\ jedynie ua podstawie realnego porządku b^ tu, jego prawidłowego
ustroju.
Nadto zaznaczyliśmy również już wyżej Nti'. 17.^ i na^t.i, że w by-
cie działa siła syntetyczna, całkująca jego składowe czynmki i wytwa-
rzająca całe szeregi realnych ustrojów, począwszy od połączeń ehemi-
4;2nych aź do wspaniałego systematu ciał niebieskich. Te właśnie
DigitizGo Ly ^^OOgle
206 § 8,3. GŁÓWNE TYPY IDEAŁÓW.
ustroji: światii zewiKjtrznego, wraz z bt'zpośr<Mlriio dla nas dostępnym
ustrojrin naszego indywidualncf^o bytu, naszego iiniysln i ciaia - sta-
nowią enipiryrziiii podstawę naszej ogólnej idei o ])i a\\ i<lin\^yTn nstro-
jn wszechbytn izob, str. 97 i nast.ł. A idea ta nzupełnia ze stanowi-
ska przculmiotowego nasze podmiotowe pragnienie zgody, harmouii.
naszą tęsknotę za ostatecznom usunięciem wszelkich sprzeczności, drę-
czących dotąd nasz umysł i serce. Rzeczywistość tej idei w przo<i-
miotow3nai świecie przekonywa nas, że ideały estetyczne powszecłuiej
zgody, harmonijnego zestrojenia najbardziej rozstrojonych w danej
chwili czynników nie są wytworami ułudnej fantazyi, lecz mają swe
źródło w realnych siłach wszechbytu, w owych siłach syntetycznych,
wytwarzających coraz doskonalsze i bardziej harmonijne ustroje. A z te-
go wynika bezpośrednio przekonanie o nrzeczywiszczalności naszych
ideal<jw, o możności ich realizacji wśród powszeclmych w^arunków
istnienia.
Utwuiy poezyi i sztuki możemy nazwać strojem^ którym czło-
wiek swe życie upiększa. Slr('>i ten, jako wytwór podmiotowy, la^zy
się jak najściślej z ustroje, n \v s/c( hbytu, jako z objawem porządku i U-
Uut w<-'ielonego w świat rzeczywisty.
2i Działalność poznawcza umysłu ludzkiego i łączący się z nią
ideał logiczny prawdy ma swą podstawę przedmiaUnvą w idH rztntftń-
•to4ci^ w uznaniu czegoś realnie bytującego, jako przedmiotu poznania,
wiedzy, nauki. O tej idei rzeczywistości mówiliśmy już szczegółowo
przy rozbiorze zasadniczych czynników wiedzy (§ 4,3). Poznanie pra-
wd \ polega na przystosowaniu naszych szczegółowych myśli do rze-
czywistości, a że rzeczywistość istnieje w naszym umyśle tylko jako
idea, oparta wprawdzie na danych doświadczenia, lecz zawsze jako
idea, - więc poznanie ])i'awdy polcf;:i na przystosowaniu naszych
szczegółowy (li myśli o rzeczac h dn naszej idei o i'Z(»czvwistości.
Zrorlłcm pod,iih>t }ifi'ni u >/i lki( li ideałów puznawrzych jest przy-
rodzona umysłowi iudzkicnm ( i< kawosć. ( żyli chcć bliższego poznania
rzeczy, zwracającej na siebie uwagę, i rozwiązania wszelkich zagadek,
narzucających się i)rzy takiem [)oznamu rzeczy. W skiad tej przyro-
dzonej ciekawości wchodzą jako czynniki zasadnicze: z jednej strony
poczucie nii^wiadomości i wątpienie, jako czynnik ujemny, ncgacyjny,
a z drugiej — miłość prawdy, pragnienie przyswojenia sobie jasnego,
niewątpliwego poglądu na świat rzeczywisty, jako czynnik dodatni,
pozytywny. Czynniki te w związku z ideą rzeczywistości wytwansają
rozliczne ideały na ])o1u p<:)znania rzeczy, nauki. Kilka uwag wystar-
czy do przekonania się o tern.
Pierwiastkowo, na niższych stopniach rozwoju umysłowego, ndb-
wiek zadawala się swym naiwnym realizmem i uznaje za prawdę rm^
.1
Digitized by Googl
§ 8,3. G2.ÓWNE TYPY IDEAŁÓW. 207
ezywistą wszystko, co mu się bezpośrednio praw<ią wydaje. Przeko-
nywając się jednak wskutek codziennych doświadczeń życiowych o ułu-
dności i omybiości swych wyobrażeń i i)oj<jć o rzeczach, staje si^
(Ktroiniejszym w swych sądach, a gdy i ta instynktowa ostrożność
nie uwahiia go od wielu nowych błędów, traci coraz bardziej bezpo-
średnie zaufanie do swych zdohiośct poznawczych i spogląda nawet
w końcu z pewnem niedowierzaniem na ich świadectwo. Fakt niezgo-
dy, dysharmomi pomiędzy bezpośrednio narzucająccmi f^ię pojęciami
o rzeczach, a istotną rzeczywistością, zostaje uznanym jako nie |)0(ll(^-
^i^ająoy wątpliwości i zmienia zasadniczo stosunek uniyshi do prze(i-
luiotuu- jioznaiiia. Wątpienie wdziera się w myśl i staje się jeduym
ii czjiuuków jej dalszt go rozwoju v:^v< .l.i ; 5,1,2. l
Wątpienie, jako wynik ni< zi:;ody myśli pomiędzy sobą, jako
objaw dysharmonii w ( zyiinośeiacli umysłu, łączy się zawszt* z uczu-
ciem niezadowolenia, wewnętrznego rozstroju, umysłowej niemocy. To
njoimie uczucie wywołuje jednak znowu naturakłą reakcyą ze strony
dodatnich, pozytywnych czynników umysłu. Czynniki te wyrażają się
na tern polu coraz wyższym rozwojem przyrodzonej ciekawości, przy-
bierającej wskutek kultury umysłowej charakter głębokiej miłości
prawdy. Wszelkie przekonanie o prawdzie tego lub owego poglądu,
— choćby jaknajbardziej błędnego ze stanowiska przedmiotowej kry-
tyki, — powoduje w danym osobniku uczucie błogie zadowolenia, bo
jest objawem wewnętrznej zgody składowych czynników umysłu i usu-
wa dręczący go uiespokój. Któż nie doznawał U'<y ^ l)ło'?ien;o uczucia
wcwiiętrznec:o zadowolcina wskutek prz\ swojł uia sobi(» prawdy w tym
Inb owMii zakresie \vi.'dzyy Rozwiązanie zagadki, natl kt<'»rem suszy-
liśmy snUie głowę, może służyć za najlcjKSzy ]irzykła(l. Ztąd to już
na najniższych stopniach rozwoju lunysłowego działa dążność do usu-
nięcia wszelkich sprzeczności myślowycli, o ile te dochodzą do
świadomości danego osobnika, a więc i dążnośó do zgody pomiędzy
myślami, jako źródła wewnętrznego zadowolenia. A że zgodność
myśli pomiędzy sobą, a mianowicie myśli o danym nowym prze-
dmiocie z naszemi ogólnemi pojęciami o przedmiotowej rzeczywi-
stości, stanowi btotę naszego pojęcia prawdy; pi'zeto ową dążność
do harmonizowania naszycli ]»ojęć o rzeczach w celu osiągnięcia
zadowolenia z icK wewnętrznej zgody, nazj-AYaniy słusznie miłością
Ideałem naszych dążności poznawczych jest możliwie pełna z--i-
lia wszystkich ezynnik<'»\v poznania rzeczy, usuw a jai a, jeśli można.
w-<zf'lkie wątpliwości i ol)dai"za jąea nas w lym zak lesie działania umy-
-iowego najwyższem, dostępneni wśiód danych warunków zadowole-
niem. Ideałem nauki jest haniionijuy iLHtrój, systemat naszych po-
Digitized by Google
208
§ 8,8. GŁÓWNE TTF7 IDEAŁÓW.
glądów na przedmiotową rzeczywistość, zgodny wedle moinoici jak
najściślej z tą rzeczywistością.
Łącziiikiciii ])omi(jdzy poczuciem rdewiadomości, jako puiiki4?m
wyjścia sainDdzidnego poznania rzf^czy, a zbliżeniem si^ do urzeczy-
wistnicida idculu })rawdy — jest badanie^ dające się najkrócej okre-
ślić jako szukanif odpowiedzi iia drt^czjice nmysł pytania. Slitózmc
bardzo niektórzy tilozotbwie zaznaczyli, żc wszelkie badanie opiera
się na racjonalnie postawionem pjfUmiuy wi^ na czynności pytającej,
Kant utrzymuje, ze rozumne postawienie pytania jnź jest wielkim
i niezbędnym dowodem mądrości i rozwagi (es ist schon ein grofiser
nnd nOthiger Beweis der Kiugheit und Einsicht zu wissen, was man
yemiinftger Weise fra^n solle). Hoenb Wboński nazywa ową czyn-
ność pytającą la facuUi du pourquo\. Znany myśliciel W. WaswsLL
powiedział, że prawidłowe postawienie pytania jest nie mało ważnym
krokiem na drodze do jego rozwiązania (rightly to [)ropo8e a problem
is no inconsiderable step to its solution). A współeczny badacz przy- '
rody "W. Pueyer wówd w tym względzie: „Nauu idiiyin ])uid<te]ii
wyjścia wszelkiego badania jest ezyimość pytająca." „Wszystkie teo- ]
retyczne nauki są w gruncie rzeczy usiłowaniami zasjMjkojeiiia pytają< ej \
fnnkoyi umyshi." Zresztą sprowadza się to wszystko już do zdania \
Bacona: „Prudens. quaestio <piasi dimidium scientiae." I w samej ]
rzeczy, na czele wszelkiego badania, wi^c i wszelkiej filozofii i nauki, ]
stoi zawsze pi/tanie, narzucające się umysłowi i domagające się od|M>- ■
wiedzi. Zarówno cały dalszy kierunek dociekań, jak i dobór ich śro-
dków, więc i ich metoda, zależy zasadniczo od postawionego pierwia-
stkowe pytania, streszczającego w sobie cały przedmiot badania. Jnś .
dziecko objawia swoją przyrodzoną ciekawość, jako wynik utajon^ i
jeszcze miłości prawdy, w pytaniach, któremi obsypuje doro^yćh: po j
co? dla czego? na co? Wyznać wprawdzie należy, że narówni z czło- ^
wiekiem, nierozwiniętym należycie pod względem imiysłowym, zada- .
wala się ono zazwyczaj byle jaką od[)()\vie(lzią. Ale samo |)odiiosze-
nie i stawianie pytań jest dowodem budawcz<'j czynności luuysiu, kto- |
ra przy odpnwiedniem rozwoju i wyrobienin, ^^taje się świadomą po- '
trzebą rozwiązania zagadnień, narzucajątych się przy roz})atrv\va,niu
rzeczy. Potrzeba ta doprowadza w końcu umysł do wytworzenia;^
i możliwego urzeczywistnienia ideałów poznania prawdy, nauki. J
Bi Przechodzimy, nareszcie, do wykazania czynników, składąi%y
cych się na wytworzenie ideałów ttycmyeky czyli moralnych. A
Zasadniczym czjmnikiem podmiotowym wszelkich ideałów mozsid
nyoh jest objaw umysłowy, zwany oumimUm^ czyli poctwiom hiop^hm
nem. Wspomnieliśmy o nim ogólnikowo przy charakterystyce tS^p^
wych objawów żyt ia um3 słow4'go (str. 141). Obecnie mtudmy ^
§ 8,8. GŁÓWNE TYłT IDEAŁÓW. 209
nim zastuiiowic nieco bliżej, aby wnikn%ć giębk^j w istot- ideałów
morahiycłi.
Każdy człowiek od ijiei^wszych ch^^il świadomego życia czuje się
cs^ką większej całości, członkiem szerszego astrojiif zależnym od
pewnego nad nim stojącego porządku. Ten wyższy porządek narzuea
ma ńą nawet w stanie natury. Widzieliśmy już wyź(^j (str. 97}, że
zmiana dnia i nooy, pór roku, wogóle stały i prawidłowy przebieg
objawów przyrody wpaja w niego przeświadczenie o istnieniu porzą-
dhi rzeczy, którego on dowoli zmieniać nie moie, i do niego w swem
iJzialaniu koniecznie stosować się mtisi Nadto wrasta człowiek
w stanie kultury bezpośrednio w porzt^ek społeezny (rodzina, s()ołe>
( zeństwo, ustrój państwowy i, z któr3rm się jednoczy wraz z rozwojem
swych stosunków życiowych i w którego zakresie spełnia pt'wne tim-
kcye. Nareszcie, narzuca mu si.j nic iiuiiej doraźnie poczucie zależno-
ści od \\-yŻ!«'/yęh praw życia uHiyslowr^iro. których on ró^micż flowo-
Inie zmieniać nic inoźc. Prawa to rlomat^ają Nit' oil niego n|>. z^ody
wewnętrznej z sarnym sobą. w myślach, ucznt ia* h i czynach; logi-
cznej prawidłowości w rozwoju swych poglądów, jeżeli chce poznać
świat, spełnienia pewnych obowiązków moralnycłi, niezależnie od ze-,
wnętrznej kontroli społeczeństwa, jeżeli nie chce utracić szacunku dla
samego siebie, nadwyrężyć swej godności osobistej, rozminąć się ze swem
przeznaczeniem i t. d. CbXj ten wyższy porządek umysłowy, ducho*
vy, w odróżnieniu od fizyczn^^o i społecznego, jednoczy się wskutek
rozwoju życiowego ludzkości w idei Boga, którego rozum uznanym
być musi za ostateczne źródło wszelkich rozumnych praw i wymagań
naszej orgauizacyi umysłowej. Wyższy ten porządek znajduje swój
wyraz dziejowy w ustroju religijnym stosunków ludzkich tzob. str. 87
i 165 . W normalnych stosiuikiu li każdy pojcdym zy osobnik otlczn-
wa swą zależność i od togo duchowego porządku, jako od jctlncgo
z niezbędnych czym i k '^ swego życia umysłowego. Wyłamanił' si*j
(i>obnika z pod tego porządku duchowego jest objawem nic uinicj
anomalnym i groźnym dla dobrobytu ludzkości, jak jego wyłamanie
się z pod porządku społecznego i fizycznego.
Poczucie przynależności do większej całości i zgody z nią jest
źródłem zadowolenia dla każdego osobnika, podnosi go wewnętrznie,
nadaje mu we własnych oczach większą wartość, zaszczepia w niego
pneświadczenie o zadaniach i celach życia, godnych natężenia osobi-
stej energii, pracy, a nawet ofiamoscL Poczucie ograniczoności i czą-
stkowośd jest tak sihie w każdym rozwiniętym umysłowo osobniku,
że nie może on znaleść zupełnego zadowolenia w swym bycie ury-
wkowym, tragmentamjma. Łączność z szerszym ogółem jest dla nie-
go iiił' tylko fizyczną, ale i umysłowi^ moralną potrzebą, kióra się do-
StottYtf, Wwtfr do UozotU. H
Ltoogie
210 § 8,3. GŁÓWNB TTP7 IDBAŁÓW.
maga usilnie zaspokojenia wbrew dążnościom osobniczym. Ztąd to
władnie pochodsi owo uczucie wewnętrznego zadowolenia, jakiego oso-
bnik doznaje wskutek swej łączności i zgodj z szerszą całością. Im
ta całość jest wyższą i głt^bicj pojętą, tern i owo uczucie zadowolenia
staje się wznioslejszem i głębszem.
Przeciwnie, wszelka sprzeczność pomiędzy osobnikiem a szersze-
mi krtjgami istnienia, do których jako cząstka należy, wszelka niezgo-
da z wyższym porządkiem rzeczy pociąga za sol)!i wewnętizut- iiim-
iluwi ilciiir. zui/a |)Ocziici<' osobistej (godności, pizygnt^bia, j>uJkupuji
zautauic du ^ilUlego si<4ue, oraz wiait^ w <^'I i ]>rzeznaczeni*' swego
istijiciiia. Osobnik utracą wtedy coraz bardziej poczucie swcj waii' -
ści; życie wydaje mu się bezeeloweni, więc je lekceważy i pomiiiio
stosunkowo korzystnych nawet warunków bytu, wzmaga się w nini
niezadowolenie z samego siebie i z świata tak silnie, że wywołuje czę-
sto czyny rozpaczliwe, jak zbrodnie wszelkiego rodzaju, lub samobój-
stwo. Anarchizm współczesny jest smutnym, ale najbardziej chamkte-
rystycznym objawem takiego rozprzężenia normalnej łączności i zgo-
dy osobnika z wyższym porządkiem rzeczy, zarówno z najpro-
stszemi prawami przyrody, jak z ustrojem społecznym, jak wreszcie;
z wymogami bytu duchowego człowieka, z prawami estetyki, logiki
i etyki.
Z powyższych uwag okazuje się, że poczucie moralno c^yli tw^
mienie, jako poduiiotowa podstawa wszelki( li ideałów etycznych, skła-
da się z trzech zasadniczych czynników, jakicmi są:
li ISwiadniiiósc należenia do pewnej ogólniejszej całości wraz
z ])oczuciem zależności od wyższego porządku rzeczy, uosobionego
w tej całości;
2) Zadowolenie wewnętrzne, wynikające z działania, zgodnego
z wymaganiami tego wyższego porządku w jego duchu, o ile wyn»»
gania tu dochodzą do świadomości osobnika; j
3) Niezadowolenie wewnętrzne, wynikające z naruszenia zwią*
zku i zgody osobnika z całością, do której należy i z wyższym po-
rządkiem, od którego zależy.
Dzięki temu poczuciu moralnemu, czyli sumieniu i jego bezpo
średnim wskazówkom, rozwijają się w człowieku coraz pełniejsze
i wznioślejsze ideały życiowe czyli moralne, mające na oku bądź do*
brobyt zmysłowy, materyahiy człowieka, jako cząstki ustroju ekono-
micznego przyiutiy; ba«lż dubiubyt sp( »!(■( zny, oparty na kooperacyi
większych mas przy spełnił'niu ws|)óliiych n l^w ; bądź nareszcie d<>-
brobyt duclii>\\ y, wynikający z łączności i z^ody osobnika z zasii^ą
wszechbytu, z Bogii^m (zob. wyżej str. KiO i nast.i. Treść tych idea«
łów życiowych łączy się naturalnie jak najściślej z poglądem na
Diąitizf
§ 8yS. OŁÓWNB TTPT IDSAŁÓW. 211
i pizeznaczenie ludzkiego bytu. A pogl%d ten zależy znowu od bliż-
szego określenia bytu w ogóle i jego przedmiotowych czynników.
Ponieważ wszelkie idealj, jako wytwory normalne umysłu lu-
dzkiego, w przeciwstawieniu do samowolnych utopij, muszą być, jak
się to oka/ało wyżej (str. 169 i nastj. urzci zywiszczaliu mi, przeto
i ideały morahie, życiowe mają racyą bytu i zdolne są usprawiedliwić
swoją treść pizrd wymapfaniami krytyeznemi imiysłu tylko o tyk^,
o ik' możność i( li urzec z>"vvistniema jest uzasadnioną przf^dmiotown,
t. j. o ile natura i ustrój wszechbytu dają rękojmią ich urzeczywi-
szczalnoścL Zt%d wynika konieczność wykazania: jakim wszechbyt
być powinien, aby mógł stanowić tak% rękojmię, i czy jest takim
w rzeczywistości?
Kast uczynił zależną urzeczywiszczalność ideałów moralnych
od idej: wolnoiei woH^ niesmierielnodn duszy i Boga. Wolność woli
jert koniecznym warunkiem odpowiedzialności człowieka za swe czy-
ny^ wi^c podstawą wszelkiej w ogóle moralnej oceny działań ludzkich.
Nieśmiertelność duszy jest niezbędną, wedhig Kanta dla tego, że ona
tylko daje możność wyrównania uicsprawirnlliwości doczesnego życia
zgodnie z wyiuaganiami inoraliu jni. X<ir« .-zcie. musi istnieć sprawie-
dliwy .oł^dzia i \vsz('(jluuo«iiy wykonawca wyioków sprawiedliwości,
!?<lyż w przeciwnym razie ni<' mielibyśmy rt^kojmi, że nasze ideały
momhic bt^dą w istocie prędzej czy później urzecz3'wistnione. Cho-
• iaż, według Kanta, idee te nie mogą być teoretycznie udowodnione,
to jednak mają one stanowić przynajmniej przedmiot wiart/^ gdyż
inaczej sprzeciwialibyśmy się bezpośrednim wymaganiom poczucia mo-
moralnego. Wymagania te zaś Kant w swej Krytyce praktyanego ro-
zmntt uznaje za nieodzowno i niezaprzeczalne, za jedyną podstawy
prawidłowego rozwoju życia umysłowego człowieka (zob. też wyżej
str. 173 i nast.).
Kie ulega wątpliwości, że zaznaczone idee Kanta w istocie wa-
nmkują urzeczywistnienie naszych ideałów moralnych i że bez uzna-
nia tych idej wątpić musimy o możności realizacyi najelemeutarniej-
szych wymagań dobra i s)>ra wiedli wości. Ale idee te nie mają u Kan-
ta charaktcm przcchuiotowego. lecz są tylko wymagali likaiui rozumu
praktycznego, a zatem w istoi ic swej czynnikami poduiiotowemi. nie
zawierającenń w sobie większej rękojmi prawdy, aniżeli samo bezpo-
średnie poczucie moralne. Tymczasem chodzi właśnie o to, (;zy i na-
sze ideały morahie znajdują swe potwierdzenie^ przedmiotowe, t, j.
czy niezależnie od tych ideałów, wszechbyt, badany ze stanowiska
empirycznego, wykazuje treść, zgodną z tem\ ideałami, zawierającą
w sobie dane do ich faktycznego urzeczywistnienia. Bez wykazania
takiego czynnika prawdziwie przedmiotowego ideałów moralnych, nie-
uiyiiized by Google
212 g 8,8. OŁÓWNB TTPT IDEAŁÓW.
zależnego od ich treści podmiotowej^ będą one zawsze wystawione
zarzut, że są jedynie utopiami, nie dająoemi się nigdy i nigdzie urz
czywistnió, a zatem wygórowanemi wymaganiami tych lub owy
osobników, bez możności ich realizacyi wśród danych warunków przed«
miotowego bytu.
Otóż, tym czynnikiem przedmiotowym wszelkich ideałów morał*
nycli. narzucają^jym się nam empirycznie, niezależnie od ich tr^ci
pofbniotowoj, jest idea celowości w ustroju wsze<'h1t\ f u, jego teleolomi
Jak [>udiiiiuŁowym wymogom |)Oznama prawdy odpowiada przedimo-
towa idea rzeczywistu.sci, a ideałom estetycznym piękna — hannonij-
ny ustrój w-szechbytu: tak ideały moralne i życiowe człowieka znajdu-
ją swe [)otwierdzenie i podstawę swego urzeczywistnienia w celowo-
ści świata. Kilka dabzych uwag wystarczy dla bliższego wyjaśnienia
tego czynnika w granicach naszy* 1) 1*adań ])rzed wstępnych.
Kant rozróżnił jasno stanowisko meiodolofficzne od mtUkfityezntgo
w badaniach nad celowością. Ze stanowiska metodologicznego mamy
na oku rozwiązać kwestyą o znaczeniu i zastosowaniu idei celowości,
tcleologii, przy objaśnieniu zjawisk świata. Metafizyce zaś chodzi o to^
czy celowość istnieje faktycznie i po za umysłem ludzkim, t. j. czy
można ją uznać za czynnik przedmiotowy? Tę więc tylko kwestyą
obecnie roztrząsamy.
Celowość prz(*dstawia się nam ])rzedmiotowo w takiem ustOMm-
kowaTiiu części i całoś< i danego ii>tioju, że każda część wskutek swej
zalużuuśid od całości spełnia prwii«5 ezynności czyli fttnkcye na ko-
rzyść całości, t. j. znajdujł' w dobrobycie cało.ści cel swego działania,
a całość, odwrotnie, wskut<'k bwej zależności od części, spełnia pewno
limkcye na korzyść tycb częśi i, t. j. znajduje cel swego działania
w dobrobycie części. Tak tedy zależność dobrobytu części i całości
w danym ustroju od ich działania na wzajemną korzyść, ^ stanowi
istotę wszelkiej celowości, jako objawu przedmiotowego.
Tak określona celowość może być pojętą jedynie jako wynik
myśli, obejmującej wszystkie składowe czynniki ustroju, naznaczającej
każdemu odpowiednią ftmkcyą w całości i przewidującej wyniki tegp
wz iirmncgo na siebie działania części i całości. Bo jeżeli już kombi-
nacya składowych czynników każdego w ogóle ustroju możliwą je^^^t
iedvnie wskutek działania mvśli izob. str. ll^KJ i na.sti, tembardzi«'i
powu tizifć to należy o k' <iiil)i.iiat vi celowej, kturą obecnie rozbii-ramy.
Prawda, wyznać iialrży. żi' myśl, jako m3'^śl, dostępną jest jedy-
11 i«' pudiiuutowo dla sanugo myślueciro jestestwa. Ja wiem tylk*.'
o swoich myślach; obcej zaś myśb l)ez])ośrednio przeniknąć nie mogę:
podobnie jak moja myśl nie jest dostępną bezpośrednio dla obcej,
świadomości. Podmiotowo zaś cel jest myślą, dążącą do urz
. .
§ 8,8. GfiÓWMB TTPT lOBAŁÓW
213
^ema swej treści. Zt%d pochodzi, że obce cele lue mogą byó prze-
dmiotom naszej bezpośredniej wiedzy. Co kto inny uczynić zamierza,
tego bezpośrednio odgadnąć nie mog^, podobnie jak o zamiarach,
istniejących w mojej świadomości, nikt obcy bezpośrednio nic wie-
dzieć nie może. Jeżeli pomimo to, przewidujemy nawzajem nasze ce-
le i możemy je nawet często dokładnie określić, ma to miejsce jedy-
nie przy pomocy pewnych przedmiotowych danych, iiniożliwiających
odtworzenie obcej myśh w naszej świadomości. Takie odtworzenie
zależy od dwuch zasaduii zych warunków:
1' od podobieństwa czyli analogii obcych myśli z nai^zemi
myślami ;
2) od wyrażenia obcych myśli za pośrednictwem zrozumiałej
dla nas kombinacyi pewnych czynników przedmiotowych.
Na spełnienia tych warunków polega istota wszelkiej mowy, ja-
ko środka wyrażenia i udzielania sobie nawzajem naszych myśH. Ła-
dzie lozomieją się nawzajem jedynie dla tego, że ich życie umysłowo
obejmaje wiele podobnych czyli analogicznych objawów, i że objawy
te łączą się z pewnemi zmysłowemi znakami, wywołnjącemi w danym
nmyśle objawy podobne do tych, jakit? posiada umysł obcy, wyrażają-
cy swą treść przy pomocy tych znaków. Dla tego też wynikają mię-
dzy ludźmi zawsze nieporozumienia, gdy różne wariuiki ich rozwoju
umysłowego zmniejszają liczbę i( h i)bjaw('.w analogicznych, albo gdy
objawy te nie wyrażają swej treści zapomocą jasno zrozumiałych
znaków.
Zaznaczone warunki wniknięcia w treść oV)cej myśli wyjaśniają
doraźnie, jakie nieprzebyte tnidności napotykać musi umysł ludzki,
gdy usiłuje zrozumieć najwyższe cele wszechbytu. Podczas gdy rze-
czywistość i ustrój świata narzucają się nam przy pomocy zmysło-
wych danych i stają się wskutek tego przedmiotem zewnętrznej ob-
serwacyi i dla tego nie wywołują zazwyczaj nieporozumień i wątpli-
we^; to przeciwnie, kwestya celowości w ustroju wszechbytu łą-
czy się bezpośrednio z poglądem na jego treść wewnętrzną, utajoną,
na myśl ż} jt|cą i działającą w nim, a to wymaga z natury rzeczy
iNulań głębszych i bardziej skomplikowany ch. Przecież już odnośnie
do zwykłych przedmiotów naszej wiedzy łatwiej opisać zewnętrzny
wygląd danego jestestwa i nawet przedstawić jego układ anatomiczny,
aniżeli wniknąć w jego ży( ie wewiiętrznc, określić dokładnie czynniki,
W|^)rawiające w mch jego iu zncna, myśli i dążnoścL Cóż dopiero, gdy
chodzi o psyclioloojią wszechświata!
Nawet, gdybyśmy bez dalszych przedmir-trwych dowodów, przy-
j- istnienie rozumnej i wszechmocnej istoty bytu, t. j. Boga. wyznać
musimy, zgodnie z warunkami wniknięcia w obcą myśl, że o myślach
Digitized by
214 § 8»a GŁÓWNE T7P7 IDBAŁÓW.
i celach Boga wi(>dzieó cośkolwiek możemy jedynie, jeżeli te myśli
i cele objawiają się w sposób dla nas dostępny i zrozumiały, a więe
tylko wtedy, gdy na świat i dzieje ludzkie patrzeć będziemy jako na
objaudmU treśd wewnętrznej dttcka bożego. A przy tern może być
mowa tylko o oelach Boga w zakresie naszego bytu, a nie o jego ce-
lach bezwzględnych, najwyższych.
Ale i wtedy, gdybyśmy zdołali na podstawie rozbioru danych
empirycznych wykazać, że wszechświat, jako harmonijny itstrój, po-
siada wszelkie ce<'hy ciała, ożywionego fluchem, myślą — na [Kido-
bieństwo ciała ludzkiego; - że wewnętrzna, roznmna treść świata
wyraża się rówiiii' jasno w jeo:o objawach, jak treść naszego mnysłu
w riK lia( h naszego ciała, w mimice oblicza, w spojrzeniu, w gfosio,
w wyrazach i w tym podobnych środkach zewnętrznego przejawienia
treści wewnętrznej zob. moją Syntezę dwóch dwiatów, str. 41 i nast.);
nawet i wtedy dokładne określenie ostatecznych celów wszechbytu,
określenie owego idealnego x, o którem mówiliśmy jako o zasadni-
czym czynniku twórczości (str. 189), było by zadaniem^ przewyi-
szającem środki ludzkiego poznania dla dwóch głównie przyczyn:
1) dla braku śdsłej analogii pomiędzy naszemi ludzkiemi my-
ślami i celami a myślami i celami wszechbytu;
2) z powodu niemożności ścisłego połączenia pewnej treśm my-
ślowej z pewnemi przedmiotowo danemi objawami świata, jako okre-
ślonemi wyrazami tej treści.
Zaznaczyliśmy przcdł^wszystkicin tiudności, jakie umysł ludzki
najłotyka. gdy pragnie szczegciłowo poznać ( ele wszechbytu, aby tom
swobodniej, nie narażając się na zarzut stionnnści. roztrząsać kwe-
styą, obecnie nas obchodzącą, o celowości w świecie w ogóle. Mogę
wyznać, że nie mam dostatecznych danych, aby szczegółowo określić
ostateczne cele, do których zmierza np. ten lub ów mąż stanu, kieru*
jący w obecnej chwili nawą potężnego państwa; ale pomimo to mogę
twierdzić, że z jego dolychczasowych działań wynika w sposób nie- ;
wątpliwy, iż w ogóle dzi^a celowo, że zatem i w kwestyach bieżącej
polityki nie jest pozbawiony rozumnych celów. Bliższy pogląd na te
cele będzie zawsze tylko hipotetycznym, bo w tajniki obcej duszy,
nie wyrażającej ostatecznie swych myśli, wniknąć nie mogę; ale po-
mimo to uznać muszę nie za hi])otezę tylko, lecz za ]>rawdę niewąt-
pliwa, iż (')W mi^ż sianu ma na oku pewne cele i zmiciza w sposób
rozumny do ich urzeczywistnienia. Nawet czyny na pozór bezcelowe,
niezrozumiale dla mnie, nie zdołają podkopać mego zaufania w ogólną
rozumną celowość jop^o działania.
W takim zupełnie stosunku znajduje się umysł ludzki do celów
wszechbytu. Określić te cele szczegółowo, oznaczyć ich kres ostata-
Digitized by Google
§ 8^ GŁÓWNE TYFY IDEAŁÓW.
215
tzny, — to jest rzeczą Tiiomożliwą, wobec faktu, że cele te dopiero
si^ arzeczywi$tniaj%, żc rnch ckwili bieżącej dalekim jeszcze ji^st od
owej krystalizacyi, przedstawiającej działanie celowe js^o rzecz doko-
naną. Gdy patrzę na rozwój aieznaiiej mi rośliny, nie mogę przewi-
dzieć, jaki b^zie miała kwiat i owoc. Mogę nawet napotkać wiele
faktów na pozór bezcelowych, niezroznnuałych* dziwacznych, któiych
wyjaimó nie mogę, nie wiedząc do czego to wszystko ostatecznie
zmierza. Ale inaczej rzecz się przedstawia, gdy p^i^m: czy roślina
w ogóle się rozwija, czy uwydatnia pewien z g^>ry w niej leżący
typ swego f^atunku? więc i gdy pytam: czy sprawy świata w ogóle
rozwijają się |)ruwidknvo, czy istiii(\je w nim w ogóle celowość rozu-
nma? Otóż. dla twierdzącej od|)0\viL'dzi na to pytanie, bez w.szclki< li
zastrzeżeń i wątpliwości, nie brak nam danych empirycznych na ka-
żdym kroku.
Najoczywistszym dowodem działania prawa celowości w świecie
jest każdy żywy organizm. W nim urzeczywistniony jest przedmio-
towo ideał celowości, w podanem powyżej określi iiin str. 212;>. Jego
czynniki składowe, pojedyncze organa, spehiiają widocznie pe\\^o
fonkcye na korzyść iycia, i rozwoju całości, — a więc na korzyść jej
dobrobytu; a z drogiej strony całość, jako żywe jestestwo, odwdzięcza
się, że tak powiem, za to każdemu ze swych składowych czynników,
zaspakajając jego potrzeby i dbając o jego dobrobyt. Przy tern oka-
zuje się w sposób niewątpliwy, że takie ustosunkowanie składników
nstroju organicznego, celowością swoją przewyższa najbogatszy zasób
treści uinystowej, jaki napotykamy w samyiii tym uaiioju, jako cało-
ści, a tem bardziej w kt(')i ym kolwiek z jego składników. To znaczy,
celowości, narzucającej sic nam jako fakt empiryczny w każdym ustro-
ju organicznym, nie możemy uważać za wynik jc^m własnego działa-
nia, ani działania jego składników. Logika, faktów zniewala nas tedy
do uznania, źe już przy wytworzeniu najpierwotniejszych typów ustro-
ju organicznego działać musiały w świecie przyczyny celowe, zdolne
w taki sposób ustosunkować czynniki nieorganicznej materyi, że z nich
wjtworzyły się owo ustroje, budzące swą celowością podziw najge-
nialniejszych umysłów wśród ludzi.
Są wprawdzie umysły, które sądzą, źe wprowadzając w rachubę
miliony lat rozwoju ułatwiają sobie wyjaśnienie kwestyj zasadniczych.
Jak gdyby nauka mogła badać odległą przeszłość, jeżeli w niej nie
panowała taż sama logika, co w chwili obecnej! Zresztą, z ziarna
pszeniiy, znalezionego przy mmaiach egi{j.>kich, i dziś jło tysiącach
nie wYrasta nic innego jeno pszenica: czyż można tedy sądzić, że
z zasiewu nierozumu i beziclowości kiedykolwiek, choćby po n)»!\\vie
miiouów lat, rozwinął się kwiat rozumu i owoc celowego działania?
216
§ 8,8. GŁÓWNB TTPY IDEAŁÓW.
Czj to nie byłby cud daleko większy, aniżeli Bą wszelkie cada. o ja^
kich donoszą zabobony najmniej rozwiniętych mnyriowo ludów?
Wiadomo powszechnie i żadnej oo do tego wątpliwości byó nie
niożi ,, żv na jlnirti/ii j pomysłowy mechanizm, wytworzony przez człowie-
ka, |)ud wzglt^dłjłii (.'i-lowc^o iistosnnkowania .swycli składowych czymii-
ków wytrzymać nie iiiożr ])<)r('»wuaDia / iiaj])rostszyni c>r(:>;anizinpm. Me-
chanizm jest wytworem luartwym. niezdohiyiii ani przeeiwdziałat si-
łom zowntjtrznym, przynoszącym mu szkodę, ani znźytkowaó sił ko-
rzystnych dla swego istnienia i działania, i dla tego bez zewnętrznej
pomocy zużywa si^ w krótkim czasie. Organizm, przeciwnie, posiada
sam w sobie zasadnicze warunki swego istnienia, życia i rozwoju,
przeciwdziała szkodliwośeiom zewnętrznym i wewnętrznym, znźytko-
wywa korzystne czynniki swego otoczenia i zabezpiecza w ten spo-
sób sam przez się własny byt i działanie. Nadto organizm odnawia
się i rozmnaża, zawiera tedy w sobie warunki udoskonalenia swego
ty])U w nieskończonej mnogości szczegółowyc-h osobników, podczas
gdy mechanizm uderza naszą myśl swą bezwzględną jałowością, po-
zostaje na wieki bezpłodnym.
(tdybyśmy jednak, poniiuio to, w iM-zhidiuj pnsiyni znak żli me-
chanizm, świadczący o celowości w .swoim układzie, rzYŻlłysśmy wpa-
dli na myśl, że jest on wytworem jakichś wirów piaskowych, panują-
cych w tł'j ])U>tyniy Z pewnością, że nie; przeciwnie, na })od.siawie
analogii znalezionego mechanizmu ze znanemi nam wytworami myśli
ludzkiej, bylibyśmy przekonani, że nie mógł on powata(' w tej pusty-*
ni sam przez się, że musi być dziełem istoty celowo działającej, czło-
wieka. A gdy na równie martwej niwie nieorganicznej przyrody na-
potykamy organizm, przewyższający ustrojem celowym stokrotnie naj-
genialniej pomyślany mechanizm, czyż mamy prawo dowodzić, że po-
wstał on sam przez się z owych martwych, bezpłodnych czynników
nieorganicznych bez wszelkiego udziału myśli celowej? Czyż podo-
bne zdanie nie byłoby objawem grubej nielogiczności, zamykającej
umyślnie oczy przed analogia, jaka się nam fektycznie narzuca pomię-
dzy mechanizmem i orgaiuzraeni? Cz^' umysł prawidłowo myślący,
a wolny od powziętych z g''»rv przesądów i od doktryucrskich uprze-
dzeń^ w obec faktycznej ęclownśt i ustroju orgarjicznego, nie musi wy-
znać. że jest on wytworem lo/umu, przewyższającego geniahioscią
o tyle rozum ludzki, o ile wewnętrzna < elowosć organizmu przewyż-
sza celowość najdoskonalszego mechanizmu?
Takie też było zdanie od wieków wszystkich zdrowo myślących
umysłów, zastanawiających się bez uprzedzeti nad istotą organizmu.
Dopiero później, pod wpływem postronnych tendencyj, a w szczegó-
lności tendencyi wyrugowania myśli z wszechświata i otoczenia jej
Digitized by Google
§ B^a GŁÓWNE TYP7 IDEAŁÓW. 217
aureolą diuniu pro ze swej „nauki'^ człowieka, powstały wNiniiszoin', fUn-
tAzjrjjae doktrjuy, usUuj^ wyprowadzić celowość w ustioju orgaiii-
cznym z działania czyimików, pozbawionych celowości. Matcryalizni
i materyalistyczny naturalizm, przyjmujący ivz czq<;to, szczególmej
a OM, nazwę pozytywizmu, są wyrazami takich doktryn. O sprze-
cznej w sobie próbie podobnego wyrugowania czynnika myśli z wszech-
byta wspomnieliśmy już wyżej, mówiąc o twórczości (zob. str. 190).
Starano się tei niejednokrotnie w nowszych czasach si)oźytkowa6 pa-
liUjiic^ dziś w przyrodoznawstwie teoryą i-ozwoju jako argument prze-
ciwko celowości świata. Argument ten opiera sit^ również na wewnę-
trznej s|)r/f'( zuości, bo sam fakt rozwoju tak pojedynczego organizmu,
nk żvc ia orgauicznego w ogóle świadczy w\ inow uic o działaniu pra-
wa ( tdowdści w przyrodzie. Dotykamy tej kwestyi bardziej szczegó-
łowo niżej, w pi"zypisku.
Nio zajjrzeczamy przy tern bynajmniej, że i tmdności, napotyka-
ne przy szczególowem określeniu celów świata, a więc i ctdów tak ży-
cia organicznego w ogóle, jak i szczegółowego ustroju, były powodtnn,
śe w nauce zasadzie teleologii przeciwstawiano zasadę mechanizmu
i starano się przy jej pomocy wyjaśnić objawy życia Owych trudno-
ści dotknęliśmy powyżej (str. 218), a o naukowem znaczeniu zasady
mechanizmu w związku z prawem celowości wypadnie nam uczynić
kilka uwag przy rozbiorze stosunku filozofii do przyrodoznawstwa
§ 11). Obecnie chodzi nam tylko o skonstatowanie samego faktu ce-
k>wości, jako prawa przedmiotowego.
Do powyższych dowodów, wykazujących działanie tego prawa,
dodamy w końcu jeszcze jeden, a mianowicie fakt oczywisty, że za-
i'Aviin zwierz<jta jak i człowiek pr/yczyniajn hic «ln /;u ln»\\ania i ro-
zwoju swego bytu za pomocą fcldwcj działa]noś( i. przewidującej przy-
^•złuść, dbającej w chwili teraźniejszej o zas|)ol\:<>j('uie przyszłyclt |)0-
trzeb życiowych. Nadto celowa działalność człowieka występuje na
jaw jak najwyraźniej w cał\Tn jego rozwoju historycznjTn. Wszystkie
objawy Iniltury i cywili^acyi: religia, sztuka, ustrój społeczny, nauka
i t. p. są wynikami celowości w dążnościach ludzkich. Nikt też za-
praeczyó nie może faktowi, że kultura i cywilizacya oddziaływa za-
równo na naturę człowieka, na jego fizyczną i umysłową organizacyą.
Jak i na samą prz\ i le kuli ziemskiej. Wspomnimy tylko o uprawie
gruntu, kulturze roślin, oswojeniu zwierząt dzikich, o rozwoju poczu-
;cia ludzkiej godności i t. p. A ponieważ cała kultura i cywilizat^ya
w gnmcie rzeczy stanowią jeden z objawów przyrody, t. j. są w^i-
'aiL-m tlziałających w niej sił. przi to mamy przed sobą fakt, wyka-
zujący wpływ przyrody na samą siebie, jej przemianę i wyższy kul-
turowy, cywilizacyjny rozwój za pośrednictwem celowej działalności
218
§ 8,3. OliÓWNE TYPY IDEAŁÓW.
jej własnych szczeg<»łowyeh wytworów, t. j. za pośrednictwem celowej
działalności człowieka na samego siebie i przyrody zewnętrzną.
To wszystko świadczy w sposób oczywisty o istnieniu w przed*
młotowym bycie, a nie tylko wyłącznie w człowieka, powszechnego
prawa ceUnoodei, Nasza własna rozumowa celowość, z przyświecające-
mi naszemu działaniu ideałami moralnemi, jest w istocie sama jednym .
z objawów tego powszechnego prawa. Dzięki temu przedmiotowemu •
prawu wszechbytu, moiemy bez wszelkiej wątpliwości ufać nai>zym ■
własnym dążnościom celowym, wynikającym z natury naszego urny- |
słu; możemy wykazać racyą i urzeczywiszczalność tych dążności wśród '
danych warunków naszego iistuienia i rozwoju. Cele oparte na ide- (
alach morahiyrh nie są właściwie uaszemi jednostkowemi celami, lecz
celami w(ń('loucrai w nasz byt podmiotowy, wskutek działania |>o-
w?!zęchnego prawa celowości. Jeżeli zaś w świećcie przed mi ot owym
nrzr( zywistniają się faktycznie cele jego, a mianowicie cel wytworze-
nia coraz pełniejszych i doskonalszych form życia> jak o tern świadczy i
doświadczenie; to rzecz naturalna, że i owe cele samej istoty wszech- |
bytUf dochodzące do naszej świadomości przy pomocy naszych idea-
łów morabiych, muszą być prędzej czy później urzeczywistnione; po*
dobnie jak z sił żywotnych zarodka, wśród odpowiednich waronków,
musi się rozwinąć żywe jestestwo. W jaki szczegółowy sposób to się
uskuteczni, to jest kwestyą, któn^j a priori rozwiązać nie możemy.
Przecież i przyrodnik nie może a priori określić dróg przyszłego ro-
zwoju poraź j)ierwszy badanego zarodka. Ale on, ponimio to, nie wąt- \
że zarodek się rozwinie i uwydatni ostatecznie pełnię sił żywo- \
tnych swego typu, gdy mu du^-tar* zy niezbędnyc h do tego śrorlków. |
Podobnież i my. wraz z całą rozwijającą się jeszcze ludzkością^, może- ■
my być pewni, że z biegiem < zasu, przy odpowicduiem natężeniu
energii, osiągniemy ową doskonałość, która nam przyświeca w naszych
ideałach moralnych, jako ostateczny cel naszego rozwoju życiowego.
One nie powstałyby wcale w naszym umyśle, gdyby nie były wywo-
łane przez tę samą przedmiotową potęgę wszechbytu, która się wyra-
ża w powszechnym prawie celowości i urzeczywistnia je przy po-
mocy najodpowiedniejszych środków.
Przekonywamy się tedy, że doświadczenie i rozum obdarzają
nas wszelkiemi danemi, niezbędnemi do spełmenia naszych zadań i obo-
wiązków życiowych w coiaz szerszych zakresach powszechnego bytu,
a przez to usprawii dliwiują wysiłki naszej energii w kierunku ideałów
moralnych, oraz wiarę w ich urzeczywiszczalność. \\'()l:)cę zaś tych
danycli wyłamać się może z ])od praw i wymagań poczucia mo-
ralnego nie już rozum, choćby iiajkrytycznicjszy, lecz jedynie iŁa
wola.
§ 8,a GŁÓWNB TTPT IDEAŁÓW.
219
W powyższym rozbiorze głównych ideałów umysła ludzkiego,
ich czynników podmiotowych i przedmiotowych, uwzględniliśmy, o ile
moina, ich treść charakterystyczną, bez ich pomi^zania ze sobą. Ma-
jąc jednak na uwadze ciągły związek pomiędzy dążnościami nmyshi.
ich życiową, orgaiiirzna łączność i§ 7, 2 u należy [jamiętać o tern, że
w r7r('z\"vvistym rozwoju życia ninyslowego ideały te nie występują
w otiosobmoiiiii, lecz, jednocząc sic ze Hobą, wytwarzają licziif odniia-
uy i objawy pośrednie, które tylko za pomocą ścisłe naukowej analizy
mzłoźone hyc mogą na swe czynniki składowe. Tak np. ideały ])o-
znawcze, logiczne, łączą się często bardzo blizko z ideałami estety-
cznenii. Dla estetycznego ustroju systematu lub nawet pojedynczej
teoiyi, hipotezy, nie jeden myśliciel hil» 1 badacz zapomina o ściśle lo-
gkznem udowodnieniu treści swych poglądów, a zatem o ich prawdzie.
Odwrotnie, umysły doktrynerskie, logicznym formalizmem nadwyręia-
ją nieraz estetyczny ustrój, w ogóle piękno swych utworów artysty-
cznych. Podobnież i ideały moralne kojarzą się często z logicznemi
i estety cznemi i ograniczają wskutek tego nieraz samodzielny rozwój
głównego czynnika danei^** utworu. Zresztą, w ogóln^^m rozwoju źy-
m umysłowego taka asocyacya i wzajemne uzupełnienie zasadniczych
.Itiiłuw umysłu jest objawem konieezn\ in. jako waranek wewnętrznej
równowagi umysłu i jednolitego postępu wszystkich jego zdoliio>ei.
W nauce jednak, więc i w zakresie krytycznych dociekań filozofii,
aależy ściśle rozróżnić działanie, treść i doniosłość każdego z ])Owyż-
5zych ideałów. Nauka, więc i filozofia, dąży do możliwie samodziel-
nego urzecasywistnienia jednego tylko z powyższych id(^ał(')w, t. j. ide-
ału logicznego prawdy. Ideały estetyczne i moralne wchodzą treścią
swoją w skład nauki tylko o tyle, o ile udowodnioną być może ściśle
naukowo ich prawda. To też w dalszym przebiegu naszych poszuki-
wali zdaó sobie musimy krytyczną sprawę ze stosunku filozofii do po-
wyższych ideałów umysłu, a przedewszystkiem do ideałów estety-
i*znych, stanowiących podstawę wszelkiej twórczości.
1. Piękno, prawda i dobro* Więkaiośe niyślideli, tunąjiicych powjisze
tT7y zasadnicze ideały, powstąjącc w ścisłym zwi%dni s wykazanemi /asadni< zonń zdol-
rii)viianii umysłu ludzkiego fsj 7, 1 ), stawiąją na czele prawdę i do niąj dopiero prayłą-
ają pifknn i flohm. Nioktiirzy oddają nawet ł)OZwzrrl«.'dDe pierwszeństwo prawdzie
1 pojTiiiijt^ pif-kno i duł>ro judynio jako s/t zoir-One ukształtowanie i iirzef:'y\vj fTiimiir' tro-
prawdy. Rozbiór tej kwestyi leży za otirt^bem naszych zadań. Dla u^prawicdliwie-
tua atoli porządku przez nas przyjętego, niech nam tu wolno łiędzie zauważyć. ż«j w ua-
tonl&ym rozwoju umysłu początkowo ideały piękna, oparte na czysto podmiotowem za-
doiroleDhi, górują nad idoalaml prawdy i dobra. Cbęi uprzyjemnienia «wcgo bytu, wy-
twomnia wanmkdw, zadawaląjącydi podmiotowość, acsmcie, wjpniedza sazwycząj póśniąi'
. ^ d by Google
220
§ 8,3,1. PięKNO) FBAWDA I DOBRO
szo dążno-^'! '\o przfdiniofowf /o poznania świata i do iirzeczywi-tuKniu w nim ja«no
pojmuwan.ycłi zadaó i oliowiązkow życiowych. Zartłwno ilzitM.-ko, jak i człowiok jucrwrł-
tny ulegają bardziej uiotywonj estetytrznym, aniżeli logicznym lub ctycznyiu. Prawda, m
wflijrAtkio te cstyimiki rozwgają siłj w umyśle równoległo, a zatem nigdy nie wyst^^pują
na Jaw w supelnem odosobnienia (§ 7,9); ale pomimo to csomnilci podmiotowe omjBhi
góngą pierwotnie nad przedmiotowemi. Okolicssnolć ta dąje nam prawo mówić napnód
o twónaoed umysłu, o Jego ideałach est(!tyczn.Tch w stosonlcu do filozofii, — a dopiero
nasN.^pnie nwij^lędnić jego dążności przedmiotowe na polu poznania prawdy, ofu dąsao-
sci etyczne, mające na celu urzeczywistnienie ideałów dobra.
Klasyczną w '<\voiin rodzaju prac«;, poświtfconą powyższym ideałom, ł>L'lo-ił W, Cor-
MN p. t. Dv rrai, du beau et du biai 1853, Il ia wyil. l^i72. .Tostto ogólnie przy^t*;-
pny, a wykwijitay pod wzglc.dcm formy wykład psychologii, logiki, estetyki, «?tyki i te-
odycei ze stauowiiika idoj prawdy, pi<;kna i dobra. Zaaadą tych idej, według autm,
»ą trzy adofaioki umysłu: rogum {la raieon), uczucie (le sentunent) i dmloiw 0'*4^^i^t^^
Prawda jest wynildem sgodnoś«i mtyili z wymaganiami losmmu; pi^eiwśe polega na une>
caiywistnioniu jedności w mnogości; dobro, naroi^zcte, jettt igodnością dążności i czynów
z wymaganiami bezpośredniego poczucia moralnego, t. j. poczucia obowiązku. Nadto
Cousin wykazuje, że treść tycli idą) dowodsti staraaem istnienia Boga, jako koniecsiej
SMsady prnwdy. pir-knn i 'Inlirn.
K. KosKSKHANZ. hie l'ijfjiie und iltrc Gi'S(}i\v}iU\ Eit(<>i(k> luny der J^(^etvichfll
Idajlr di f V<jlker Autor rozn)żnia: pUisłyczne iUoały pił*kna, df/dakiyczne — mo-
drości i rumantycznc — wolności. W cz<;ści historycznej wykazi^'o szczegółowo stopnio-
wy rozwój tych ide^ów tak w ludstkosei w ogóle, jak i w saoególnoaci u narodów,
stojących na czele ruchu cywiliaacyjn(^o.
M. Cabbibre, Die Kmtt im Ztoammeuhange der Ku^irentu khluruf und dk
Ideak der Meuschheit, 5 tomów, 18G3. Wyd. 3-< i(? 1877-18a5. Przeklął polski osts-
miego tomu: Sztuka i literatura w IS-tym i 19-ti/m wieku 1879. Jest to praca picr-
vrszorzędna w tym zakresie pod względem historycznym. Carricrc ślotl/i rnz\v6j ideałow
ludzkości na wszystkich polach życjii umysłowego: poezyi, '•ztuki. n-ligu, tilozotii, naoki
od na jdnwnipj^Tiych cTia^^ów aż do t hwili obecnej. Dzieło to stanowi dotąd kouioczoc
łłi&toryczuc uzupełnienie wszelkich teoretycznych badan nad ideałami ludzkoścL
Tu przypomnieć należy, źo W. WiMnBLBAMO nmąje a nąjwyźszo wartości d1»
człowieka iirnwd^, dobro i piękno i sprowadza całą filozofią do ich rosbiom lorytycmegn^
Zob. wyżej str. 183.
Zob. w tym względzie równieś prace, wymienione w § 8,s,i.
l' nas K. LiBKŁT rozrt»źnia idei^' ogólne, szczczeyólne i p^edtjnkowe (indywidoal-
no). Mówi on w tym względzie w swej Filozofii i krytyce, 2-gio wyd. str. .Pr/r-^ ci}-
ny i działania ludzkie rnzwijnją się ideały OL^ólne: dobra, prmrrjy, piękna, tudzież id- aly
8Z« •7^2-0 ! Tl (». które '■'je p(Kl tamte, jako gatunki podciągnąć dati/ii; ideały szczęściu, mił^f^'^
Hi>riiłrii(Viti-i:sc'i, (indy, wznios htści, po^trJtyr^ia. ntęztwa, odwagi i t, p. ; narei>zcie id(jalv
pojod^iikowc, które właściwie są przeduiiutem przedstawienia, t, j. przedstawienia k»*
żdego pojedynczego czynu i wj-padku, będącego jednym Z niezliczonych wyrazów którn-
gokolwiek z ideałów, tak szczególnytJi, jak ogólnych."
Mysi przedstawienia histoiycznego rozwoju idealnych dążeń ludzkości powziM
u nas już J. Majobkiewioz i urzeczywistnił ją skromnie w swej Bkforui 9erca i rozu-
mu (zob. wyżej str. 27).
Następnie Józef Krkmer m a<m lat przed Carrierem rozwinął w świetnym m-
ry-ic Dzieje arfj/s^ff/i znej fantazf/i w dmiriej rz-.-ści swych IJsiĄw z Krakmra (Dzieła
'1. 1\' i V). Ma (m wprawdzie L^Liwnie m oku poezyą i sztukę, ale przy teni ol»ejniQjC
również szerokie widnokręgi życia unty-^łowego narodów w ogóle.
Digitized by Google
§ 8,3,1. PięSNO, PBAWDA I DOBRO. 221
W ostetnieh caasach W. RubcztAsri w pracy: O «tolycA cQf»ł»ijbaeA to roztc€Qu
imAutfym aki¥rieika (»>b. wjrśej str. 164) wykassuje, ie oasywcze fonny piękna, wydane
prtra uczucie, jednoczą «d\vio składowe siJy życia dziojowepo: ducha spok'C2n«go i je-
dnostkę.- „Objawienie się piękno.ści, mówi autor str. 108, wiąśe ładzi i pobudki ich
aiuy^l do <»ner'j-TT najszerszej, do rfflck^-ri nad sohn fnmyni i <in pn:f'-7iiwnnin śladów Bo-
ż/rh w og'<tIr>vTi! ))or74\dku r/.«''/v pi-zclfwszysfkifiu w por^Jtdkti muraluyni."
2. Prawo celowości. i'odcza-s gdy idoo rzrcziffriMoHn i iistr<-jn «\viafa,
l^dĄce praedmiotowciia z;isadanii poziutwczi/ch i artyntycznych ideal<iw umysłu luii/kit LO,
nie badsą zazwyczaj powainych wątpliwości, cdoipo&ci, natoniia-st, pojmowana jako
jedno z pmw pizedmiotowego bytu, dają<*ogo rękojmię urzorz^^wijtiiienia naszych id^
iłów moraln^^ jest ^nzedmiotem daleko źywngrcb, nieraz nawet zaciekłych sporów po-
n i ]^\ mysiit ielaini. Świadczy to O jej zasadniczej doniosłości dla wszeikiogo na świat
pogiądo, wii-i- i dla filozofii. W ciamoj rzec^, od rozwiązania kwestyi* czy celowość jest
prawem ]>r:> -Imiotowem \\\h nie, zależy w gruncie rzeczy i pogląd na urzeczywiszczal-
no>r wszelkich dążeń do poznania świata, wił>c i wszelkioj filozofii i nauki. fMyłiy l)o-
wni poza podiriofową orp-anizacyą naszo^o umysłu cflowośi" iiif» byłr\ ]imwriii pr/.cdniio-
iow<?ni, Datencziks uie posiadalibyśmy żadnej rnkojmi o.siąguit.ł:ia, iła>.zy( h cttluw pu/na-
wojrch; co więcej musielibyśmy uzna<-, że i w tym względzie* dążymy do celów, mają-
''yob cbankter podmiotowych utopij, bo zasadniczo niezgodnych z prawami noezywkto-
^ bjtttt kt^T jako pozbawiony oelowościi nie uzapełniałby naszych dążeń awoją treścią
i w swym mechanicznym rozwoja nie odpowiadałby naszym celom. Nasz umysł byłby
T rej sprawie w goiszem położenln niś nasz żołądek. Ten znajdoje w świecie pokarm,
i«Jpowiadający jego podmiotowej organizacyi, podczas gdy umysł nasz natrafiałby w swio-
it? przcdni5nt.»wym na pokarm niestrawny, fpr/ec/.ny z jego ortranizacyą, wił.>c nicźrdntny
^1) podtrzymania j<"jo /\ ciow\-ch funkcyj. do których obok dążon estutrt-rnyęh i nioral-
nvrh, należą i dążności poznawcze (§ 7), Z powodu tedy zasadniczej doniosłości poru-
"i-mej kwestyi celowości, podajemy czytelnikowi w niniejszym pi-zypisku matcryal do
^łi^bszych nad nią dociekań.
W starożytności jni Sok&atbs, jak się zdaje za pi^kładem Amaiuaciorasa, spo-
iTticowat nmiejętaie celowy nstr6j organizmu, jako dowód istnienia Boga. SSob. szcze-
i; •Iniej jego rozmowę z Aiystodomem, podaną w I-sz^* ks., rozdz. 4>ty Wttpomnkń o Sth
knkńt KflBHOFONTA (Memorabilui).
Platon patrzy nasti^pnie na świat cały ze stnncnriska zasady celowości, dowodząc
'^zaepńlnicj w dyalogu FtiełAe (przekład polaki IIk. Kąsinowskikcjo 1888), że idee są
'"lowerai pr/y. /,\ nami świata zjawiskowego (zob. też co wyżej str. 172 powiedziano o je-
?y aauce o id < 'ach i.
W tyiu też dachu Ahystoteles w Metafizyce uznaje cel za jeden Z zasadniczyh
nyaiukOw wszechbytu, za cziTinik kształtujący, nadający zarówno światu w ogóle, jak
i jego szczegółowym jestestwom charakter rozumnego ustroju. Z togo stanowiska ccio>
^ńid, raógt powiedzieć, że całość istnieje wcześniej aniżeli jej ezęśei, podczas gdy ze
4an)wiska mechMiicznego całość jest tylko sumą swych czt^ści.
W nowszej filozofii Bakon, JLuitsrtusz, Spinoza byli wprawdzie przeciwnikami
Łistosowania prawa celowości do wyjaśnienia zjawisk przyrody, poniinio to przyznawali
1 mienie najwy/szop) rozumu w swiecio, Hopra, ze względów psydudoiricznych i luonil-
iiy<Jj i okn-^lali stosunek człowi»»kn do nieiro. Tch prace zob. wyżej str. 10 i nast.
Nkwtun, natomiast, pomimo, że wymaga, aby przyrodoznawstwo sig wystrzegało
&*-tafiiyki i objaśniało zjawiska wyłącznie ze stanowiska nmtoniatyfzno-mechanicznego,
d^tłąiaył jednak do wspomnianych wyż(>j (str. 11) Zasa^ mateamtycznych JSoząfii przy-
r^idnkgij dodatek, w kUirym wykazuje, że prawidłowy obieg ciał niebieskich może byó
»itateczni« wyjaśniony tylko jako objaw niądnMoi i woli jednej w subio, rozumnej
222
§ 8,8,1. PRAWO CELOWOŚCI.
i wszophmocnej istoty. Boga; piv.y tcni broni w opróle za>ady oelowo-i^^i w pnyrodzio
Czyni to równi(?ż w niokt/)ry<li niifjscacii swej Optyki iJJj)tic8 1704, przckiad lAcin^ki
1706, zvh. >/j zogólniej Lib. i II, quo.st. -JS, M. m
Najgorętszym zaś obrońcą colowości byl Lkibmtz. według którego tjjleulogi-any
(celowy) i mechaniczny porządek świata nawc^em isię bynajmniej nie wyłączają, lva
się w ten sposób uznpelniąją, £e ponądek mecbaniczny jest środkiem pn^ anec^p>
stnienln celów nąjwjźsKego roanmu, Boga. Prócz wspomnianego jnś (str. 11) S<w^
traktatu uwzgl«^(lnić ta należy szczególniej dzieło Loibnitza p. t. £maw dt iluh^UcA m-
la Ih.nir dr Di' II. hi Uho te tk llioume eł 1'origiMe du mai 1710. Oen^res philosopUąutfs
ed. i', .lanet imd T. Jl, 1-481.
Cn. Wolff, uczeń łicibnitza, w piśniio: V( rnnnftige Gcdiinken ron 'h>i Ahmh*r-,'
der iHititrUchrn łhiiip'. 4-te wyd. 1741, oiax lic/ni przedstawiciele tak zw;\nej ł>j>v»ki
o-\vi,ity w drugiej polowie 18-go wieku, zdyskrołlytowali zasadę celowości projz jej naJ-
użycio w kierunku ciaisncgo antropomorfizinu, widzącego w objawach preyrody wyłącznu'
środki, mające na oeta dobrobyt człowieka. Wskutek tego kiytjcaaiy rozbiór całej tej
sprawy stał się nieodzownym.
Jak we wielu innych kwestyaeb zasadniiagrch, tak i w kweetyi oelowoóci, współ-
czesna filozofia ma za puidtt wyjścia Kanta Krytykę returnu (zob. wyżej str. 12). Mo-
żna w samej rzeczy i tu nio zgadzat- sit^ ostatecznie z poglądami tego myśliciela, ale po-
minąć ich nie podobna, nie chcąf sio narazić na powit n^rhowne, bezkrytyczne rozstziygiui^
cie jednego z najdonioślejszy<;h z^igiulnicń wiedzy ludzkipj.
Kwestyą celowości roztrząsa Kant głównie w swoj fCtytyce tciadzy ^ądienin;
(^zęść druga: krytyka tcloolog^icznoj w^lad/y iiądzenia, omz w piśmie polemicznem: L'd)ft
den Gebrauch Ukologisehet Ffiiuipien in der FkUtm^de IIS^
Stosownie do swego dualizmu pomiędzy teoretycznym i praktycsmym rosomem,
pomięd^r poznaniem świata i działaniem moralnem, Kant dowodzi, że chodaś teoiet;-
cznie celowości Jako prawa przedmiotowego bytu wykazać nie możemy, to jednak ocena
świata /o stanowiska celowości st^inowi konieczne uzupołnienir' wszelkiego teoretyczny
poglądu na świat. Mamy tedy of/jtiśnić świat (erklUren) mechani(:znie, oceniać go
(beurtbłMb-n) teloologicznie. l*rzy tent jednak nic należy >;\d7i(!u jakoby Kant nie nziia-
wal i ('liiwi)-< i. nar/^iicfij!^r(»j sił.- nam tak wyra/iiir jako takt w rijżnył'h ohjawarli pr;.vro-
dy, lip. w listioju oigatutzuym. W tej przedmiotowej celowości widzi tju atoli tylko
fm-tuę celowości, która sama przez .--ił. nie rozstrzyga jeszcze kwestyi co do jej pows»^
chnego panowania w świecie. Z drugiej strony ta foima celowości pewnych ohjaw .w
przyrody ogranicza i według Kanta łiezwzgl^ne zastosowanie zasad inechanitmu i doma*
ga się od rozumu poglądu teleologicznego we vraąy8tkich tych wypadkadi, w któiydk
objaśnienie mechaniczno okazuje się nie wystarcząjącem. .lest ono zaś zasadniczo. wi<:«-
niezależnie od postępu nauki, nio wyst'»r<-z ijąceni przy wyjaśnieniu objawów życia: U)
też nie można się spodziewać, według lv mta, aby się kiedykolwiek zjawił jakiś Newton,
któryby na podstawi*' praw natnry wyjaśnił powstanie cboćliy żd/iebełkn traw \ .i^^^
!ioi b (ler<Mii>t oin Newton autstehen ktinnc, der auch nur die l*>/ł'uzun'j ciue^ ( i ra<li aliui
ua. li Naturgesetzen... b(>greiflich macben werde). W zakresie tedy baiiau nad objuwauii
życia, celowość jest według Kanta zasadą, jeśli nic komtytucijjną, to przynajmniej rcyw-
lacujną (regu]atives Prinzip), dającą możność rozbioru objawów przyrody ze stanowiaki
pewnej reguły, gdy tego uczynić nie można na podstawie praw mechaniczni^ pnyczyns*
wości. W każdym jednak razie celowość uznaje Kant za kategoiyą nie teoretyczni^
lecz praktycznego rozumu, więc zi po(rzeł)ę naszego poczucia moratnqga A poniewM
(lorzucio to ma dla Kanta znaczenie bezw^zględnie obowiązujące, przeto pogląd na świai
ze -tnnowiska celowości jest według niogo nie tylko uprawnionym, lecz i niezhrdnic 1h>«
Łr^ebuym. ^Zmu^zeni jesteśmy, mówi Kant w końcu Mwycb ponzukiwau, patrzett na awiil
Diqitized bv Cooolf
§ 8,3,a. PRAWO CELOWOJŚCl. 223
ttk, jak gdylij on hyl dziełem najwyższego romma ł woli (wir geniitliigt^ dio Welt
» aitniseheii, (Us ob sie das Weric cinM hochsten Yentandes und WiUens S6i)«*
Co do odnośnych poglądów Kanta sastogują na uwagę szcsegidlniej: A. Stadłbb,
lianty TtUologie 1874, H. Cobbk, Kanłs Theorie der Krfahrmuj, 'i-g^ie wyd. ISK**, Ed.
r.^HAfiTMANN, KantH Erkenfitniaatheorie und Meiaphymk 181)3 i A. Dbbws, KanU
Xaf\trph<l'snphir
JV/t!dstawiony pojrląd Kanta wykazuje, że idea celowośr-i .swi.ita łąrzy sit; jak
nijscislej 7. naszeitii iiioriliK uii ideałami. Ale z drugiej strony nie tru<lno spostrzedz
k dualizm Kanta, osłal»iają«'y teoretyczne dowody eolowo^* i. uiógl l>y zbyt litwo dopm-
widńe do wniosku, że owo wzniosło ideały są tylko utopiami, nie dającemi >i<; iirzerzy-
wutnir w świedO} posbawionym nnnmnoj celowości. Ztąd to udowodnienie celowości
iako prawa pitedmiotowego nabiera tarazem tak wielkiąj donioałoftci moralnfy,
Z powodu potraebf udowodnienia celowości, jako prawa pnedmiotowego bjtn,
jeżoli aaszc ideały moralne mają być uznane za uiaocBywiszczalne. w rozwoju tej kwo-
'tyi po Kan<'ie zajmują nas mniej poglądy idealistycznyołi inyślioioli, broniących celowo^
*a świata, aniżeli wyniki liadań prayrodniczyrłi na tern pnhi.
Tf-orya rozwoju Darwina U(;l)odzi w oc/a. h wielu za dowód, że życic orirnriiizno
może hyc wyjaśnione na pud.stawie czynników uif'< haniczny« b, uiezalr/nio <>d działania
Jikichkolwiek celów. Wałka o ł)yt, dobór naturalny, dziedziczno8<-, a pr/«'dewszystkiem
pta^fsIoMwanio się jestestwa do zewnętrznych warunków Ijytu, mają ł)y<' takienu czyuni-
l^iint, kt6rB wytwanają coraz bogatsze, więc i doskonalsze ustroje organicsme, bez wssel-
l^ięgo w tym wzgVidzie udsiUu celowości Jako najwydatniejsze przykłady takiego poję-
ńk teoryi cwolm yi w stosunku do kweetyi celowości mogą szczogólnioj służyć wspo-
nwiano (gtr. 14) Zcuady biologii H. Spekcbba., obszerna rozprawa F". A. Lanoeoo : Da-
nnnizm i tf teologia w drugim tomie je*ro znanej Hiatoryi mutei-i/alizmii (zob. wyźoj
ftr.SS), oraz mowa akademicka Dn-Bojs-riKiMOSDA : Dancin irrsus Galiani 1870.
Vr/Ą liliż>zym jtnlnak rozbiorze tr>_'o po<j|j\dM. nknznjf* -^if;, że na jego dnie leży
p<łUio priHcipii. Bo czyż owe c/.ynniki rozwoju w t<'oryi i Jat wina nie są po prostłi
^Ifco środkami dla urzeczywistnienia celów powszechnego życia .świata? Jakie, w ka-
iAjm nsiei powody mogą skłonić najśt islejszcgo nawet pizyrodnika do odmoeDia takie-
go te]eologi<wego poglądu na teoryą rozwoju, skoro sami pnseciwnicy celowości wyznać
anusą. że przebieg teleologiczny i pizyczynowy zjawisk jest w gruncio necsy ton sam,
4 wszystko zalróy tylko od różnego .stanowislca w pojmowaniu tł-go przoliiegn. ł^nseoicż
to asm takt nawoju, pomimo różnorodnych przej.śc i zboczeń, wi^c i pomimo tak zwano-
iro rctTesywnftro rozwoju, w przeciwstawieniu do progresywnego, w ogólnym ><w(i!m
połrbrł^lzio w ykaznje w spo^ółi niowątpliwy -topniowe ndoskonalenie form /y< iow ych,
I wydanie i)I)jHwóvv żyri.t. iiiaj:iryt h córa/, syiększą i pełni«>j-<'/ą warto-,- wt u ni f tzną.
" treśt*! coraz l>ogcŁUzoj i doniusUjszej. A czyż to nie świadczy wymownie i> lozuiiuiej
ceiowości cidcgo tego ruchu życiowego? Czyż zresztą pujf,'cia rozwoju, postępu, oraz
^wigr czynnik wszelkiej teoiyi ewolucyjnej, pojęcie pr/.y9tosowania żywego jestestwa
4o warunków bytu, nie są pojęciami ideólogiczttemi? Niechże nam wszyscy przyrodnicy
świata lazem wzięci powiedzą, w jaki sposób bar^dg crlotto miałby być urzeir^ywixtnio-
rtjni id żyda wszerliświatowejro. jeżeli dany faktyczny rozwój jest<?stw żyjących nie ma
ły.' objawem takiego właśnie celu? Gdyby najgenialniejszy pm rodnik i)owziął zamiar
objawienia na ziemi pełni ży* ia, czyżlty mógł wymyślić odpowicdnicj-ze do tego środki,
■iriiżełi to przyroda ii. zyniła? Jakąż wolicc tego możemy niiec zasadę zaprze<;zać celo-
w(Mici w rozwoju życiowym przyrody^
Jak ol.j;twów twórczości umysłu ludzkietro nie mi»żuu wyjaśnić przy pomocy me-
ciiani<3£nej asu< yacn 8Zczegółowy<'li wyobrażeń (o czem mówiliśmy wyżty § 8.2.^ ), tak
teś i twórczośf: pi7.yro<ly nie da t^ię nigdy sprowadził'; do mechanicznych skupień iisą-stek
Digitized by Google
224
§ 8,3,«. PRAWO CELOWOŚCI.
matoryi. Nic ta nie pomaga odnaleeienie 2awuiaków czucia w tych pierwotnych oą-
stkach mafteryi ł twierdzenie, żo ich własności i)sy(?hicznc rozwi^nyą zagadkę powsiedi-
nfigo życia. Pogląd ten E. Hasckela i nicktóiych innych prZ}Todników tak zwaną
«igrwą matery*;'*, wyłożony n nas niedawno iimiej».'tnie w rozprawie M. Stfkanowskikj
Źi/ne i miirrć ir przi/rodzir (Ateneum 18JI4, T. Ul. 5-2'2 i n;^^t.> pm.zviiia się wpra-
wdzie do glł^bszego pojęcia pr/yrody, do jej tiduchowienia r/>>ti. moją SynUrę du<*ch
Hicidtóir, str. 37 i nast.K ale kwestyi powstawania ustrojów cdhiz pełniejszych, rozleglej-
«4zy( h i hogat^zych w treść duchową uie tłouiatasy. .Bo tu mamy praed aobą r«raltat eo*
-owego zespolenia owych cząstek w jedną całość, pnewyćsząjącą dane, zawarte zar6wiio
w każdej z tych cząstek, jak i w ich sumie (zoh. wyżej Btr, 189). Ścisła zaś analogin
pomiędzy twórczością naszego mnysła i twórczością przyrody w tym względzie jest im
pn^czyną^ że mówimy o celowości w przyrodzie w związku z rozbiorem atotianka filozo*
lii do twóczości w ogóle.
Inna zupełnie jest kwestya: czy przyrodnik z i-adr- celowości ma stosować' do swo-
ich badań luh ni«i. a jożHi to run łul) może uczynić. t<> w jakim zakresie? Je^t to kw.-
stya mctiMhloffiezna ki.\ tyki po/.uania, postawiona ja««iio poraź pierwszy, jak widzieliśmy,
prze/. Kanta. O niej mówić łn-dziemy pó/niej. Ale dla niechęci luh niemożno.ści metł>-
dologicznego .>*i)ożytkowania toj /.asady w przyrodoznawstwie, zaprze<v-ac jej faktyfanenn
istnieniu, naizucająconui się każdemu sumiennema badaczowi w sposób ocsywt9ty,^jeKt
objawem bądź doktiynerskich upizodzeń, bądź zaniedbania kty^ Kanta, która m n»
zawsze wykazała fałsz takiego pomięszanła metodycznych i metafizycznych poj<ć na
tern polu.
Rozwój życia organit^nego, jako fakt, jest oddawna wszystkiin niyśląrym ludziom
znany: ale dopiero Sc-helijno. łrK(;KL i D.\rwin uocrnlniH tf^n fakt i nadali mu znAm-
nio /aN!ł>iv poznania i wyjaśiMfiiia \v^/v>;tkii-h innyeh takt<Sw (s}4. Za^tor^owaniu
tej idei rozwoju zawdzięcza swe i.«(tDieiiie »iru\vno nauka Schellinga i Hegla o proce-ic
w.szcchświatowyoK doprowadzającyui absolut stopniowo do świadomego przejęcia się swą
trościii, jak i teorya Darwina o powstawaniu gatunków. Btónica w tym wzgl^zie po-
lega tylko na różnej metodzie badania t na różnym pizedmiocie, do którego ideę rozwo-
ju zastosowano. Ale cz\*ż sam fakt rozwoju bądź absolutu, bądź ^cia orgamcflKigo
zależy od uznania go za zattadę, wyjaśniąjącą dany szereg badanych objawów? Fakt ut
istniał przed Sehellingiom, Hei^-^lem i Darwinem: i fakt ten nio utraci na swej fakr
czności. choćby się w przyszłości okaziiło, że nie może być przyjęty za jedyną i najwy/-
''Zfi zasadę wyjaśnienia objawów c/y bvtu w ogóle, czy t<^ż Hzyc/cnej przyTH>dy. Otoż t->
snnio odnosi się i do < clowos -i Może ona być faktem, uilnwoJiiionym. jaku lakt, w spo-
suli ni«.w;(fpliwy. a jodnak iim/t' ^ię dla jakichkolwiek powudt»w nie nadawać jako »*
dla łut^ wyjaśnienia objawów. Ograniczenie jej za9tosowaott
w tym względzie nie narusza jcóijak w niezem jej faktycznoHci (zob. cośmy wyżej str.
213 powiedzieli o trudności okrcślonia celów świata).
Rzecz naturalna, że na tcm miejsen nie możemy »ię ząjąe szczegółowym rozbiorem
darwmizmn i w ogóle wjników przyrodoznawstwu ze stanowiska idei celowości. Nit-zi
pominajmy, że nasze obecne zadanie judcLM jedynie na przr-^otowaniu czytelnika do dal-
szych 9anknh'ti-hujch l>adan filozoficznych, ramiętając o tcm. wskażemy tu tylko j««c»«
szereg jirac, kt«»rc ułatwiają krvfvc7ny potrliid nri tę -oprawę.
r <aiiicL'o l^.SRWiNA znaleźć można liczne iuii |-(a w kt/»iycli cęluwo>ci w przyn^-
dzie nie przed •>t;vwia, jako uijiiilu zaznaczonych powyżej czynników rozwoju, lecz ^n^y
muje jn z;i /«'f/.>7««ę swej argumentncyi. W dziele I>e»cent of tnan 1871, naUc^yłem
takich niiej>< przeszło pięćdziesii\t. Dla praykładu zaznaczę to niektiire z ni<*h (oytiy?
wedlu- przekładu niemieckiego V. Carusa 1871): T. I, 168 mówi Darwhi, że n wi^-
kataśfi zwieiząt $.sit«iych g^sto.ść włosów i ich kierunek na grzbiecie ma niewątpliwie
Digitized by Google
§ 8ya,9. PRAWO CEŁOWOÓCI
225
na i?ł Iti o..hrt»ii*.' o<I deszczu, nawet IcifTiinok popmorznr włos<'iw na preodnii-li nogach paa
możłj uilpv\v iadiu: temu celowi. <.nly pio /winit^ty uk};ui;i do snu. Na str. Hfłń, wyka-
nw^z}-. że świetne barwy motyli nie iiłają celu ocbromieo^o, .sądzi J)arwiTi, /o >łuźą za-
fłrWTie jako ńrodek przyciągający w sprawach płciowych, ho .inaczej nio mialyhy żadne-
go cdu*, czego znowu nie pnypuazcn. T. II, 6 jest mowa o tern, źe lyby żeńskie eą
wi^ksae od iiiQBkićb, podcstas gdj i^odziewae się naleśało, że wskatd[ dobont natanilne-
S|o atęddo będą większe; wnosi Darwin z togo^ że wielkość lyb żeńskich .mosi* mieć
inny cel. a pńwdopodobnie ten* aby umożliwić wjdanie ogromnej liczby jąjek;
i Ł d. i (. d.
K. E. V. Baer, Ucher den Zweck in den Yorgiinfjni <h'r \iif nr. w je^o Studien^
T, n. 1873, -h-. 4!> i nast. ('i-gie wyd. l^^ST)). Znakomity przyrodnik wystf-płijo tu prze-
•iwko w?!trł;ti)\vi (Sclu u) wielu hada< /y ku celowości i dowodzi jej znaczenia i fakty-
•^ości. powołując na liczne przykłady z zakre><u przyrodoznawstwa. rwzj,'l».'dnia
liny teni szł Zł'j.'ułowo zarzuty darwiniiitów przeciwko celowości i wykazuje, że mechaiii-
'.mj przebieg procesów życiowych nie wyłącza bynajniniej ieh celowości i nadto sam
pnez się nie jest adofaiym wyjaśnić w zupełności tych procesów.
Kie mniąj znakomity badacz U Aoissiz w szeregu odczytów p. t Ftan stworze-
nin (przekład polski K. Jurkiewicza 1876) wystąpił na podstawie licznych spo-tr/i /.mi
pneeiwko teoryi Darwina, do<hodząc do wniosku (str. 148), że „wszystkie stosunki po-
i!ii^zy rozniaitemi kierunkami życia zwierzęcego są objawem diu ha, który o<l początku
■U ketl a dą/y ze świadomoś' i;\ do pcwnofro colu." „Pogląd ten. mówi dalej, pozostaje
w ^(tlzie z działalnością dm lia naszcgcK jc^t on n-znanicni <liirlu)\vł»i potęgi, objawiają*
♦'♦'j się uam w stworzeniu i powinowatej wła-ineiuu naiszcnai duchuwi."
Pierwszorzędny fizyolog naszych czasów Claude IJernard w rozprawie: D^finitkrn
de la Me, zamieszczonej w książce: La science erp&imenUile (nowe wyd. bez roku),
dowodzi, że chociaż istoty życia określić nie możemy^ to jednak uznać należy, że w ka*
idjm objawie żyda dńaiają dwie pn^ezyoy: jedna twórcza, prawodawcza i kierownicza
•<viise cwatrire, l^fislatiye et directrice de la vio); druga bliższa, czyli wykona wi^za
<'aase prochaine on executive du phvn<mi&ne Tital). TOko ta u^tatnia nia charakter
rizyko-ch^miczny i podlega nicchmił-znoj konieczności. Stosownie do tcjo określa on ży-
ie jako kierowniczą ideę, czyli silę rozwojową joatentwa (la vie ost i ideo directrice ou
U lorce evolutive de l ^trc^.
Alb. Kolukek, znakomity anatom i eml»ryolu^', do pra<y z zakresu morfologii
pulipów i ryb z r. 1872 dołączył uwagi o darwiuizmie p. t Betrachtnngen sur Deicen*
iendehrCy w których wykazuje, że zasadom Darwina, opierającym rozwój życia organi*
oaego na cqmnikach zewnętrznych, należy przeciwstawić ezynniki wewnętizne, a mia«
wiwkie zttadnicze, w samych organizmach działające prawo rozwoju (Entwicklungsgo-
"^tl), będii' wewnętrzną, dodatnią przyczyną l-h pr/j k-ztah eń.
Alb. Wigand. Der Danvin'mnt's. T. 1. I.s74. str. 332 i nast.: O celowości
■y prf^Todzie organi< zncj : T. II, 1876. -tr. 204 i n.i-t., :^77 i nn-<t,: Teleologia. Na pod-
-ttwjt' l>OL'.itP'jo materyalu oliscrwacyjncgo oraz krytyki umie j<;tn<*j. autor, znany Initanik.
itrł-^iu/a SWÓJ pogląd na na>zą kwestyą w tych słowach (T. 11, 37>^>: „ Trzy c/,y nu w ość
i '-elowość nie stanowią sprzeczno.ści, locz oba czynniki i^^tnieją razom; różnica zaś po-
między ninii polega tylko na pojęciu (Auffasung) przyrody z różnych puoktów widzenia,
podobnie jak niema sprzeczności pomiędzy poglądami na dane dale ze stanowiska cbemi*
cznego i morfologicznego. Określenie dwóch zjawisk, jako środka i celu, równa się przed-
mkfUneo zupinie ich okraśleniu, jako przyczyny i skutku, tylko nazwa (liezei iuiung)
jest inną. stosownie do odrębnego stanowl<;ka, jakio podmiol sobie obiera pr/y i* h ro-
shlorze.* Zob. też tegoż autora połeniiezne pwmo przeciwko Da-iiois-Reymondowi p. t.
"^dntkiffie. und Znftdl 1877.
atrarsi Witfp do MosolU.
Digitized by Google
226 § 8,3,2. l U A WO CKLOWOŚCI.
Głodny li/.voi(»g 1^ F. W. l'FLttiER w o-^^obnej prai y p. t. Dic teledogisdu: Mf
clMnik der Uhendm Nałw 11^77, UKupelnionoj następnie pracą: Die a^Igeumnen Leb^
erscheinungen 1889^ dowodzi kouiecKDOści naloźytego nwz^rl^dnienia niewątpliwych h-
któw, wykasującycli celowo^ w przyrodzie. Zasadniezym edem wfoelkieh proo«ov
w żywym oro-anizmio, mówi w pierws/<?j z tych prac. jei<t jak najwidoczniej (lobf-obut
guńerięcia (Wolilfahrt des Thiores). Nio^kończona liczba tych prooesów życio\\-Ą-.h znjj.
diijo się pod kierownictwom jednej irórujjicoj zasady, która ma na oku jnk nnjhnrhuj
nioicc z<tfM--pirrri'tne bt/tit uiyanizmn (Prinzip der zweckmiissig'>tr!) 5>i< łn iuiit: -I' ! Kii-
st<'ny.V Na podstawie tej zasady Priiii-^er określa też pmfm , . iowrj mc* Iłauiki iyńi.
kt(»rc, wedlupr nietro. brzmi: ^przvtv.yiia wszelkiej potrzeln żywego jestestwa jest ziir\-
zeiii przyczyną zadowolenia potrzel»y (dio Ur.sache jodcn Jiediirfhi^cs oina>< lebenden
Wesena ht zugleich dio l^rsarho der itefriedig^ng des Bedarfoissen). Z togo staiiowh
ska, mecbanizm »tajo si^ jedynie środkiem unseczywistnienia cetów pr^yrodj i moie br<'
nalezyde, naukowo zrozumianym, tylko na podstawie możliwie jasnej pogłądn na celo,
kti'iryni służy za itrodek.
Zjkshiżony na pidu anat<imii i lizyoloj^ii .1. Uenlk ogłosił wielce pouczającą spe-
cyalną rozprawy o eelown.ści i darwinizmie {Tclroh^fpt^ łnuJ I >arn''misinus. AnthroiM'ii->):-
srhf Viu-fi <i-/t'. zeszyt 2-iri ISS<1 str, 61 i nast.). w kt^iroj wykaznjc zarńwno łil^'dy i tui-
diii'>' i t^leolo^^ii, jnk i situlki jej \vłaśriw(»f.'(» spuży Łkłłwania. < o do ri-óryi rozwoju.
ant«»r uznaje ją w zasadzie, alt« dowodzi, żn oua celowości nic usuwa, gdyż swemi dany-
mi wielu odnośnych faktów wyjawić nie moAn, Przeciwnie sam Darwin i widu j«go
niekrytycznych zwolenników posiłkują iiii; (-iągle zasadą celowości i to częeto w 8poa6)'
zupełnie niewłaściwy. T^k np. pyta Henie (str. 76), jak wyjaśnić powstanie oka fn\
pomocy walki o byt lub przystosowania jestestwa do warunków iycia? W jaki sposi''!
istota, pozbawiona wrażeń świetlnych, nabywa zdolności do pnejęcia się takioni wn-
żoniami? Miliony lat tu nic nie pomaj^mją. bo przty*śi'ie z;iw.>ze będzie naęłeni, bezpośre^i-
niem. .h-żcli zaś 'jłiiwnn rui" w trm w •/'.'). •'l^jc odgrywa słońff. to dln '^zc^-oź jci:!'
dziabulie nie w \ \M*!ujo wi i/in -w ii thiych n i i iN-j iii>wierzchni ciała? dla rzego czyi-!
to tylko na dwóch symetryczuyi h puiiktaili. luh na ^/^ reiru punktów, jak u zwiery4'
niższycli? A cóż dopiero mów ii; o wyjaśnieniu tą drogą pierwotnego pochodzenia cjUkt"
aparatn wzrokowego, kt^iry udcnsa każdego badacza niewymownie mądrą celowością wi*
wszystkich swych częściach Mcładowyrb? Ogólnikowo teoiya Darwina daje się z łatwo-
ścią zastosować i to tłómaczy jej populamośt;; ale gdy chodzi o ściśle naukowe wyjaśnieoio
szczegółiiw anatomii porównaw ( zej i tnorfologii okazuje sir ona nie %vystarczającą, jeicH
badacz nie chce pr^cjśr tv • , 1m dowolny. h. czę-to b.mlzo fantastycznych domysłów. Wi*-
lu innycli taktyrznych dowodów, potwierdzająt yrii to zdanie autł>ra, dla lniłkii miejsca przy-
tar/iłr tu nie ujoż^my. l'owiiMJi tylko, /<* dnl'<7c liczne dowmlw /. jak;\ t";\iitn<ty( zni^śii-
a przytulił i ni«'lo<ri< ziiośt;ią wielu zwoluiiniktiw D trwinn ^t<»-siij:i ii'L't> tcorya. do pr/.yrod'-
znawstwa, znalcM- można w piśmie It. Kokbera. /«/ E. Harckii M<ttenulu«t f 0>ez roki;:.
K, V. Nawku, Mfchanisdi-phyftidoffische Theorie dir Absłummungi*lchtr 1883.
Znakomity i)otaQik, ktr^ry juz w r. 1965 przyznawał się w zasadzie do teoryi rozw«<ju
i w tym kierunku pracował, dowodzi tu, że według poglądu Darwina na zewnętna?
czynniki rozwoju organizmów, należało by pr^aśrić, £e odmiany, spowodowane pwi
tcii lozwtij. są dowolnemi, po/i ionemi kierunku (beliebig, richtnngslos). Tymcza-^ "
Nii-eli wykazuje, źe rozwój dokonywa się według pewnych morfologicznych ideai^^
i w-kntf k tł-ico dochodzi iło wniosku. w samej substancyi żywpj działa autotiomkrti v
z<i.-<ndit u<hisk>>n(ili'!iio. powodują I pi ^t- pow y rozwój or<ranizm*iw (autononii-t ^^-^ il- ■
Lcheussnlistauz itnmuiiutitrs Vei\ ollkoiumuuiiirsprinzip). Kzei-z widoczna. /.*' taka zas;v! i
ma na w.skroś charakter ci luwy. tclcolojriczuy, chociaż występuje na jaw w procł-sa! !
morljanie/.no-iizy olo<: !• zn\ di.
i
I
Digitized by Google
§ 8^1. FBAWO OKŁOWOŚOT.
227
Wiel<^p cif>ka\rv dowód, żc przjrv>Unik wskutek jrłotw/ych studyów na polu kry-
tv.'2nej tilozufii. znniszonym zostnjo przoj^t- od tnf»i h;iijir/.ny. h pr/ekonań do tdf>oloL'"i-
FZDTi^h. przedstawia gorący /.wolcunik darwinuum O. Zacuaruh. Świadczy n t. in po-
r.iwname dwóch jogo prac: Zur Etittoteklmugatheoric 1876 i IJeher gcUiste nml nmjcloHtc
PftUme dar Naiurforschung 1885. W pierwszej autor jost przociwnikiem celowości
i pngr pomocy zwykłych aofizmatów osUme wyrugować j;i z przyrody, lub toż wyprowa-
dza % driafauiia mechaoiiaaijcb aymaków teoryi Darwina; w drugiej^ natomiast, nie
«Tnelay'ąc się w aaaadae darwiniama, dowodu, że pi^csjnowy związek ajjawisk ma
r gruncie necaf charakter celowy i że ruch cząsteczek matcryi w procesa<.'h życiowych,
dio-iaż jiani w ^ohie podlega prawom mechaniki, kojarzy sit; jednak bezpośrednio z zasadą
Nowości {tf ici)l(>Lri<( bes Prinzip), która je*t utajoną przyczyną w.szł'lkiej koniliinncyi
I nicbow molekul&ru3'eh w -prawach życiowych (zob. szczególniej str. 40 i nasL,
?4 i nast).
Nawet w specyalnej rozprawie o hczcelowych narządach u zwierząt liOB. Kelle-
(u: Dk nahtrunasetischafllicfte Bedcutung der tweefdoseu Otyane 1884, napotykamy na
<ir. 15 ioczere wyznanie, że bezcelowość w porównaniu z celowością w przyrodzie jest
.ołknąco małą wielkością (eine Teischwindend kleme GrOsse)."
Wobec powyżsa^ch danydi nie można się dziwić, że w ostatnich czasach odżyła
aio^ii w zakresie pncyrodoznaw>twa potępiona poprzednio si/d if/'co/na i wiłalizm, t. j. nauka
odn.'bnych czynnikach, wywołujących proce:*y życiowe, w przeciw sta wności do czynnik V\v
>'.'.\<Ui mechaniczny* li. Witalizm ten znalazł nawet obecnie swój wyraz w podręcznikach
Siak. mających za przedmiot życie organiczne. Tak np. autor najnowszego wykładu
ih^mi tizyologicznej i patologitjznej G. liuNOR {Lehrbuch der phi/ftiolo(/i>ic}n'n vn<J j-ullio-
lifji^hf-n Chemie 1887, przekład poUki W. INłAYZLA i M. P^lalma 1.S89) wykazuje dowo-
'fał«, że sasady medianizmtt nie są zdolne wyjaśnić* najprostszych procesów życiowych,
]Miueważ są to obja¥r>' odrębne, r6żne zasadniczo od dziahuua czynnik(»w mechanicznych*
.Tdc w nauce o przemianie mateiyi, mówi Bungo, jak i w pozostałych częściach fizyolo*
pi nie udało się dotąd sprowadzić jakiegokolwiek objawu życiowego do praw fizycznych
i tnł-chanicznych." Istota życia, ciągnie dalej, polega na czynneni działaniu, na aki^
ActivitUt), a t<3go pojęcia działania, <akcy i. wyjaśnia nie n)ożeniy na podstawie rudiu me-
li^iniianego, działają* eon na zmysły ze\^'n''trznc. gdvż wytwar/a sic ono pr/y pomo«y
'.'i^ł'ni'a' vi trrtmęłrzti' i i ibimair!* fi'; ni*' im-i liani< /!ii'!jo, U-cz psfichohiyHzneijo wyjaśnic-
:;ia objiivv«iW życia (z<łli. ><» w tviu \\v.\:\>i<\/.\*' jiowicU/.ieliainy wvżej str. oraz str. 178
t T\x>i^). .leźoli znakomity łizyolog .lau Miiller w swej rozprawie doktorskiej bronił te-
'} ,PsychologTi8 nemo nisi physiologua," to, tnówi JBunge, nadejdzie wkiutoe czas, gdy
pmdwlegie zdanie: «Phy8iologus nemo nisi psychologus** nie będzie już potrzebowało
(»i«iny. Teoiya mechanizmtt jest w gruncie rzeczy materyalizmem i wypływa wraz
ixmz błędnego usiłowania, by w;}'jaśnić znane naw liezposrednio stany wewnętrzne swia-
doDości przy pomocy nieznanych nam zjawisk świata zewnętrznego; podcziis gdy pra-
" Iziwe poznanie staje się możliwem jedynie wskutek oltjaśnienia nieznanych zjawisk
•■■riata zewnętrznego nn pod-tawie znanyili nam ol)jawó\v '^\\iadom<>ś<-i. „!Me«liatiizin
a>zYch cr.isów doprowadza drogą pewną do witalizmu t^Dyr Mechanismus der (ici^en-
irt treibt dem V'itali2imuii mit Sicherheit entgejfen).'' Zob. szczególniej wykład 1-szy
i l(i-ty.
W. RoLTt, Die Entwkkdmffsmethamk dur Orffanismen 1890, oraz poprzednia
pnca tegirż antora: Kampf der Hieile im Organiamus 1881. W pismach tych zasłu-
żony anatom, stojąc w ogóle na stanowisku teoiyi rozwoju, dowodzi jednak, że darwi-
ijian nie jest zdolnym objaśnić ^wewnętrznych oolowo^' i (innere ZwerkmHssigkeiten)*
Mttoju organicznego, pochodzenia aparatów samora/Khutfi (SelbstrcLMtlation) jogo liin-
^Oji ^ ogi»\o ich racffondlnąi jedności (rattonale Einheit): że zatem uzupełnić należy
228
§ 8,a,8. PRAWO CELOWOŚCI.
darwinizm dalszymi f^Tr.Tiiknmi w c«*lii wyjaśnienia tych ol jiiwów, X'\j<jłnwnj^i>^yiD
z takirh r/.ynnikiiw ma \\">]Iul! autora, walka o hyt wluki^n (Kanipl tiewctlrt-t
\nŁy pratiiiiaiiie niateryi i wicioicit' orijraDizmu. Czy pnccz takie pr/eniesieuie zooruurti-
cznego pojęcia walki na pole anatomii znych składników organi/iuu i jego procesów
Rię rozwiązać zagadka celowoaci, tego rozbimć nie t>ędziemy. Dla Hkonstatowania
dnak fdctn, o któiy nam ta ebodsd, ise tsorye mechanicme nie wyjaśniają ct^o»d
ustroju organicsnego i w ogóle nacwojn żyda, dodamy, ie W. Koux auilid m swfj 1
Ktrony krytyka wtł wspomnianym wj-żfj (str. 107) ('. FIacptmanik. Zol). prayto«v<rtir
taiuże dzi«'ło jego: Metafizyka we usiMikzesnej fizijolcMjii, wyd. 2-irie 1894, str.
i nast.. 'jtlzio wykazano, że owa walka włókien mogła l>y ełużyf- z r^wtiemprawem » iJ*-
sadę do wyjaśnienia luj/celowyrlł. jak i rclowycłi tnnk*'\ j ur-janizmu.
Oddaliśmy powyżej })ier\\ -zcn^t wo przyrodnikom, jako powoianym pr2eilw>2\-
stkiom do zbadania kwesty i: czy prawo celowości ma znaczenie przedmiotowe? W.-po-
mnimy teiaz choć w kilku słowach i o filozofach.
Do obrońców celowośd po Kancie należą: Fiohtb, Scbbłłino, Hbkraht. 8cfl»>
PRNHADBR, CoUSINt JOUFFROT, LaMAJNKAIS, FICBTR młodflZy, IJUUCI, TllBNDBLSlCBDlML
LoTZEf Fechner, DaOBiscH, TiBERGHisN, .1. SiMON, P. Jakbt, J. Mac CoiiVL. Cb. W.
Shiklos, Frohhchammkk, Cahkikrk, Wundt, Ed. Hartmakk Volkei.t i wielu, witfla
innych. Ich odnośnych pogli\d«'»w tu już nie przedstawiamy, ml-^ylając «*zytolnika dt» hi-
<torvj filozofii. Powiemy tylko, że najgninfowniejszH -iM^ryaln;\ pracą nad kwestyą ofr
li)W<ł-<i i jt'st dzi»'jo P. .Takkta. Les c(ti<*ii:s [l,t<ihs^ 'l-Sw uyd. 18S2. W-n»i pn«' (>>t4-
tnich cza-^^ów, wspomnieć należy szczególniej. )>. LiKHKUMANSA: Der Zm^Mljtyriff h»
Trmdeknburg 1S8U, Fh. Erharota: Sitchanismus und Tdedogie 1800, oraz najnowszy
gruntowną krytykę telcologii Kanta przes A. Drbwaa we wsponmianem wyżej (.^tr. 2SS|
dziele jego: Kanlta Jik)eqfia prtyrady^ str. 404 i nast
W literaturze poleklcd asastugują na uwagę następująco prace:
L. SzozERBOWicz-WiKCZÓRr KUku kweatiffj jako Hżupeimtnie zayadnień i kifi-un^
kóir ISTó, gdzie na .str. 1 i nast. zaajdiyemy rzera p. t, MaUryalizm i pół-fnateryahzm.
royląd methanuznif i cclowofić w śn-u-cle ludzkim. Autor 3b^'a tu w ^osób oguifiii
przystępny teoryji mochanizłou i łtroni »elowo.ści.
Następnie Al. nAnnoKsKi do dzieła: Ktyhi Sphiozjf. l-rijtucz»>i rozebrami * i
yo<'zt's)tt/m mairnudtztnctn usiawiona lSf<2. włączył nu >tr. 151 i lutót. obszerną n>ipTl
wę O eelowaści. Jest to krytyczny rozbiór poglądów na celowość Spinozy i materyal
zmu przy czem uwzględnia autor zarazem poglądy Kanta, Drolńscba i zwolenników
wintzmn. Ham autor zajmuje stanowl<iko zbliżone do Kanta.
L. Natansou w swoj Tewryi jetfłestw idiodffnamkgnifch 1883, przedstawia str.
i in r szereg ^wywodów tran.scendentalnych," dotyczących między innen»i i celów
Zasłużony na polu przyrodniczem badacz mówi w tym względzie: „Pumiiuo nieźli
nyrh usiłowań hidzr iianki. nic moL''ą<ych się pogodzić z nii»do( iec7.oną dla nich przT<
ną <elosvości w nafiir/.c ])i /,\ /.niu' mu--iiiiy. że świat orgatiiczny bez urządzeń, tak
wykształcenia <u\ jak i l'\ tu stwor/.en knniccznych, osta/- l\v się nie nenj!.** Pet*
rozumu przedstawia naju i- kszą sumę sił w jtrzyrodzie."... ^Swiat jest rt'u]iz.icyą pra^^
\ rozumu i jego atKinIutiici potęgi... nio mniej świat jost urzoczywlstnienieiu idesM
aczucia, t. j. najwyższego ijii.kua," 1
W. Szokałski we wspomnianeni już (str. 147) dziele o Um^ftłowoki w prt^rok
poświęca rozdz. l^szy gruntownemu rozbiorowi «kwo8tyi j* w organisacyi roślin i tś
rząt." Okaziijf' się. że podąd na rozwój życia w przyrodzie doniaga się irzimnia łwfr
bnfj kiinmiiiczcj u hulzy. „ktćirej istoty, r<'iwuie jak istoty itzucia, wietlzy i woli, 1
jesteśmy u .tani(> ł»liżej uzuaezyć, a która, wp}ywajt|c na materialne siły. annuMj*
celowego działania."
Ci by Google
§ 8,3« FBAWO CBŁOWOŚCIc
229
W ostatnich cza-^aeh pojawUj' się n nfi"^ (lwie specyalno prace jwo i confra colo-
wo^d n iiiianow ir-ie: M. MoRA\vsKiE(iO, Cclou-ośc u- natwzf* Studyum prsyrodnkzfh
flozoficzm 1887 ił-o-lc wyd. 1891, i A. :^f AiiHnuRCJA: 7Voł7/rt cdomm-i zr słauowłska
h'iukwcc(fo. Sfiifhfum jilfizo/iczne. Itozpraw^' liistoryt-Jino-lilozoficane Akadentii w Krako*
wie, T. xxii. s>tr. 182— :{5J:(.
Dadelo Morjiwskieoo roztrząsa kwotyf zasadnicze, dotyczące przodiiiił»tovv(!<iu liact-
rWBia celowośd i nw^lędniu przy tern szczopjlniej t<.'oryą owolucyi. Dowodząc jednak,
\>n wigrlęda na irjiuki przyrodomawstwa, na podstawie jed,vnio dofennatyeanych przyjm-
»aeB, 86 człowiek jeat celom pr^jfTodj, autor docboda do zbyt triasnegOt zewnętrznego
pojęeh • eJowości w natnise i wpada w wady, o których wopoointeliśmy wyżęj, mówiąc
0 Ch. Wolffie (zoli. str. 222).
Nłł^ nmicj doęrni a tyczne, choć wprost przc«iwk'i:lo stanowisko W tej kwe»tyi zaj-
Mtije M AHiif^f iiw, Dojrniaten) je<To jo^t zflanic o 1>< zwzrrlędnej koniecznośi i w przchiecfu
ftzji^zyuowym zi.iwisk świata, czyli <h fo nuHizm nict h<tv'u:v}i. ntnż<ai)ii'in\ dowolnie.
krĄ tycznego uzasadnienia z ^nauka" u uLr^do <7,uli. . o w tvui w/yltnliiie j»o\^ iml/.icti-
■śoiy wyżej »tr. t)6j. W inii^ tego deterniiniziuu autor pot<;pia wszelką tuleologią i zu-
pnccza btnieiiio celowości w prz^-rodzie.
(V> się nąjpnsód ty< zy samego detenninizmUf to autor zapomina, że idea konio-
•ZDofei nie jeat wcale bardziej objektywnąr .naokową* i mniej suhjektywną, aniżeli idea
irotno^ci i nadto, źe sama pizez się nie wchodzi bynajmniej w skład niozbędn^'ch dla na-
iki idej przyczyny i prawa. Idee te pizedniiotowo opierają się ■ wylączni<! na fakcie
'ta}e'yro. jłxlnorodnejro i typowe-ro ])rze'iieiru zjawisk. niewylączające-^Mi Innajmnicj działa-
nia przy cz\-n samodzielnych, wolnych, celowych (zob. wy/ej str. 11 "2 i nast., 12*J i nast..
l-ó i nast.. l:irł\. Tylko w-kntek samowolnego, krytycznie niczem nie uzasadnione-
.1' wyrnj^owauia paj«.i i;i st ilo.st i z zakresu poj<*ó wolności i cclowost i. iiitWł autor po-
wif^daet- na ntr. 27.j; „odraucenie doktryny celowości je^t tcorya praw stałych
* przyrodzie.*
Następnie^ nie uwzględnia antor należycie tak jasno przez Kanta wykazan(>j ró-
micy pomiędzy podmiotowemi i przedmiotowemi, w^ metodologicznemi i metafizyczno-
nt czynnikami cdowoścL Oddą|ąc ze stanowijdca metodologiczMgii bezwarunkowe pier-
wszeństwo mechanicznemu poglą4o«ri na zwitek ^awisk, Mafarbuig siidzi. /" oo ipso
rozwiązuje kwestyą o faktycznem. przed miotowem, więc meinfizycznem istnieniu celowo-
■ i w du' htt prm*z;v^^^^^. Dla tego nio rozbiera wcale szczegtdowti pozytywnych da-
'V'h. kiore. jak widzieliśmy wyżej, po dzień dzisiejszy zmuszajn wji ln jn/yrodników do
azaania celowoś«'i. W>zi;dzi«' ma na oku jedynie metodologią przyroduza.iu siw.i. kwestyą
tłumaczenia zjawisk przyrody, a ze swego poglądu na ti; kwestyą wyprowadza bczpośrc-
dnb widoeelc metafiagrcznj, że w prz^-rodzie celowości nie ma. Tylko w końcu rozprawy
iinsteiąje gotowy joż wniosek poglądem na pewne fiikta, mająco wykazać brak celowo-
^1 w ogólnym ustroju świata. Z drugiej zaś strony mechanizm dotenninistyczny uzna-
je wciąż za rtdlną, faktyczną K<totę pn^yrody, chociaż go także nie uzasadnia przedmie-
towo. locz (^o wprowadza do swojej argnmentaryi jako dogmatycznie pizyjętą zasadę
metodologiczną przy rodozna w s t wn .
Przy t«m wszystkieTii i:!»»wny nacisk kładzie autor, i to l>ard/o słusznie*, na psy-
•lioltigjrzny rozbiór działania < .-lowego. Jeżeli zaś zarzuca tcleoiogoni, na str. i nast.,
I': podnuotową „ra^yoiiahiosi ' wraz z i;olo\vością przenoszą do świata przedmioiuwegł).
1 2aRut leu ciiigle na nowo powtarza, to znowu zapomina, że pojęcie prawa i przyezy-
sowości, przenoszone przez niego do światii, chyba wo własnych jego oczach nie jest
flouej ,racyoiiaInem,* i że gdyby świat przedmiotowy' nie odpowiadał naszemu rozumowi,
nłtemstas w ogóle o jego poznaniu przez nasz rozum mowy być by nie mogło, ani z(*
stanowiska mechanicznego, ani z stanowiska teloologifsicgo. Przecież to sam autor wyzna^
Dlgitized by Google
230
§ 8,8,1 FBAWO CBŁOWOŚCK
(>tr. 255), żo jiwiat poznajeiny „przez pryzmat własnowo rozumu, na 7A^^<hk praw na-
szej własnej pcr«'epoyi i własneiro nivślfni:i." A >'7.y}. w n:i<z\Tii rozmaić id^i ««plowfłśd
odgrywa mniej doniosłą rolę, aniżoli idea koiiiocziio^sci i detcruiinizmu? Czy rozum
i działanie eciowo nie są identyczne w ^nauf^e." nawet pr/y jej pojęciu przez autora :'
A brali działania według celów, ozy nie jest dowodem uiorozaaiu i na polu ^nauki?''
Piawdat autor posilkigo się psychologią jc^zcse i w inny sposób. Celowoif, nv
mm, mówi (str. 285 i nast.), jest procesem psjchicEDjm, związanym jak nąjśeiflej 2 w-
ganom fizjologicznym mÓi^» a że we wazeehswiecie nie ma śladn mósgn, wi^ i roamn,
i^lowośei .w nim być nie może. Na to odpowiedzieć należy, stanąwszy na stanowić
samego aatora: i determinizm moi^łiani zn\ . \<\^k\ konieczności, prawa, dalej matematyka
są produktami myśli Indzkief. a zatem dla t«go samecro nic mo^ą istnie<" w .świe<:ie
pr70(liiii<ito\vrm bez iii"ZŁru. Zka<l miała siłf wziąć prawidłowość matematyezna świat*
astronomicznego, skoru jtniwnllowo-^c ta jest wynikiem umysłowych i mózgowych czyn-
ności matematyka, astronoma^ Jej uznani© w świecie przedmiotowym jeat poprostu
„subjektywncm złudzeniom.'
Tak tedj nie spostrzega wcale autor, źe zarzuigr, wypowiedziane praez niego prze-
ciwko teleologicznomu pojęciu świata, dają się w tup^bości zastosować i do jego no> ,
chaniiSDego poglądu. Jedynie brak zupdD^ loytycznego rosbiom własnych dogmatycznych
pizy puszczeń, mógł go doprowadzić do zdania (str. 314). że porządek pizyczynowy, t j.
według pojęcia autora porządek mechaniczno-det^^rministyczny jest ^rzeeeffwi^łytn porzą-
dkiem w przyrodzie,** a porządek celowy tylko „porządkiem p^ychicsnym.'^ W <Młej roz-
prawie nie ma żadnych danych, ktnreby nie pozwoliły twienl/cnir to odwi>'»cić i pnwi''
dzitv: por/.ądek celowy jest rzcrzy wisty m. a detemiinb^tyezny jisy. lii,'zn\ 111. albo kpa;)
mt tudologicznym. Aby si*; o tcm przekonać. j)otrzeba tylko wykaza< podmiotowe czyn-
niki pojęć konieczności i przyczynowości przy pomocy tej samej metody, z jaką autw
wykazał czynniki psychiczne celowości. A jednak krytycyzm filozoficzny pamięta pny
tem,^CKego autor nie ci^i,— će taki rozbiór psychologiczny pojęć nic jeszcze nie oneid^
0 jłr^mlototoem znaczeniu trHd tych pojęć. Do t^o potrzeba rozeWać Icrytycmie ea-
mą tę treść z pnnktn widzenia jej zg-odności lub spi^< >-/noś(i z przedmiotoworai danemi
wewnętrznego i zewnętrznego doświadczenia. A tej kw<'-^t,vi właśnie autor, pozostając
w granicach oporów riirtoflnlocłpznych i lekceważąc metafizykę, wcale nie ponr^za, •xm li
względu na «wnj<> ito|Vrit' ujuchanicznej konieczności, ani ze względu na pojęt i<' ci-lowośd.
Że jednak i laki l>ozwzględny przeci\rnik teleologii nie może się jej wyr/* - zu-
pełnie, o tern świadczy nZakonczenic" tej rozprawy, str. 362 i nast. Autor odpiera to
praktyczno konsekwenęye , sw^o mechanicznego na świat poglądu. Skoro świat jes(
w zzecĘTwistości, a nie tylko w ,nauce* deterministów, niczem innem, jeno meehsiA
zmem, pozbawionym wszelkiej racyonalnt^ celowości, to należało by są4zić, ze dla nM
nic ma istotnie innego wyjścia, jak .zrezygnować z ułudnych celów i ideałów. ktśiJ
z jaki^ okmtną ironią wynurzają się z głębi istot naszycli. i jak fata-morgana w pustyri
nęcą nas ku sobie, by po chwili złudzeń sulyektyuTiych odsłonić nagi fatalizm nieubliH
iranej rzeczywistości i rzucić nas m pastwę zwątpień i ro/pnczy." Przr-cież to autnr
twicfflzi (str. 340): „<5dy rfizirl;i«1,i!iiy w przebiegu kolei ludzkirh iia większy, h f>V.-.'>
raoh i w dłuższych czasu oU-u.j>itcił. widzimy najwyraźniej, iż rozuiii i wola «. i'.ło\\ i. ki
stają się igrauzką jakichś potęg nam obcych. ** Pomimo to wzdryga się przed tą kuit-
sekwoncyą i usiłuje odsłonić szersze perspektywy, porioszając się tem, że ,,źaden defeHH
minizm teoretyczny nie zna granic możliwego rozwoju w zakresie danych wlaasM
1 praw izeczy, wszechświat składających." Więc pomimo „danej** bezcelowości wMedU
świata, my lodzie, wytwory tych jego sił bezcelowych, nic mamy, według autora, umIoI
się naszych „celów i ideałów i pracy do ich oeią^ięcia zmierzających," nie mamy «zrd
zygnować z roli czynnika w przyrodzie, któremu chodzi o wyzyskanie waqrs(ki«f% m
§ 8^ FBIWO CRŁOWOŚCI.
231
>ię da. na własny pożytek." Zkąd się wziął ten czynnik colowy. idealny w pr7,.vro<lzio
i^ezcdowcj. o U'm ani t»i«'iwka w caloj rozprawie nio napotykamy. rodoboi<*ż iiio podaną
•'^t rana. dl i któroj 7. nir-rnidzonym wysiłkiem onorijrii. w imio ideałów, luainy prowa-
il/.K tytaniczną w iik«' z < alyiii pozostałym łiez' olo\vyni wszo( hświRr"ui. 7 io^n .jlrnifnii
tih^nościaini.' sprz-e* /.neiui tak rażąco z naszym rozumem, ('zy^ jednak w sautejii tern
WTiuaganiu nic objawia się przekonaiiio, że świat ostatecznie nie je<t tsik na wskroś po-
zl«»iinijm c^jnników ^racyonainycb." skoro jemu zawdzięt-zamy nasze eele idealno i sko-
n> BMBein^ mieć nadzioję. źe uTzeczywistoić flię dadzą przy jego pomory?
Zatronnaliśmj się dhuiej nad pracą Blahrburga, ponieważ jost ona w naszej lite-
ntaize jodyną pr6bą Dsez^ego nzai^adiiimua negacyi colowo^i i nadto występuje z lioz-
wigi^ą pretensją do •nankowośd." W dalt^zą sz< zogólową krytyk*; wdawać się nio
u')imy l(t przekroczenia ram nipiejszofro dzioła. Powiemy tylko jeszuzc, żc autor
I vn r l ifwątpliwie ^p^r-zf^śliwji-j ominął wskazane nieporo/omienia i l».\łUy .si<> przede-
^^-.^y-^tiiifDi zaełiował bard/ii-j krytycznie wztrif.dem s^v v' h własny'-1i flojnnatów ..nankn-
•"■ ri h.' '^ńyhy go nie byhł ol^jii};! powa-ja 1 . inir»"-'^t» tzoh. wy/i-j str. 22."J) i gdyby za
[imkt wyjścia swego rozbioru culowośi i byl w/.IąI nw prace .laneta i Morawskiego, lecz
odnoŚRC poglądy Kanta. l*o „studyiim filozofii^zDcm' nad tą kwostyą można łiii; było te-
eo ąiodziewać (zob. co wyżej etr. 94 i 222 powiedziano o znaczeniu Kanta).
Zamykamy tę dydcuąją o celowości przytoczeniem kompetentnego zdania w tej
Icwmtfi najznakomitszy naszego pr^rodnika obwili obecnej, prof. H. Hoteba. Og}o>
•ił on już w roku 1876 rozprawę p. t. Kryłyczntf po^ąd na dancinizm ( At<,'neum, T. II,
16J1-I04). kt^rą powinien uwzględnię każdy, kto u nas glł>s zabiera za lub przeciw to-
ryi ewnlu' yi. Obecnie za^ w f>>-ratniej swej pracy: Mózg ' nn/ś! 18t>4, wypowinda
H'\ver ua ^tr. fi8 >w'.j pogii\d i na < elow()>c. l*ni] względem metodolni.' icztiym Iloyer
jest zwoli-aiiikicni teleolugii, uujwiąc; „za-to-uwanie pojęcia celnwnsri do wytłóma-
acm większości zjawisk w świccio materyalnym nie je?«t uspriiwiediiwione." Ale po-
uiao ta jako sumienny badacr^ codo strony faktycznej tej kwestyi, tak się wyraża:
•W jajka i zarodku znajduje się jakby przygotowana cała przyszła forma dojrzałego or-
siiiiami, czyli właściwie zebrane są wamnkt wytworzenia różnych organów, roąjących
«7kauM' w pTsyezłości nąjistotnieji^ze czynności żywotno. W zarodku znajdujemy pn^-
.'otiwane różne narządy^ kt«'»re dopiero przy dalszym rozwoju stajj\ się ezynnemi izacz;\tki
>,li''tw. gruczołów mlet^znyrh i t. p.). (\dowość więc istnieje faktycznie i niezależnie od
"i/ifi Uid^kirj...'' ,Toorya poHiodzenia gatnnków wraz z teoryą doboru naturalnego wy-
*-nily wpraw lizie do pownego stopnia stosunek lormy ustroju dn jeo-o t^-zynności i zja-
*i4 żjkoiowycb. /;i-t';pojąc tym sposobom dawne pogli\dy teleobtgiczne, lo* /, nie wykazały
'•ale od jakich warunków fizycznych zależy skupianie się czystek materyi w idauty
deienninanty, w jaki sposób ostatnio wpływ aja. na procesy Cormacyjno komórek i całego
u^wiianu ; słowem, <»ly fizyczny mocbanizm procesu życiowego pozostał tak ciemnym jak
bwniej. Stworzenie tego mechanizmu możemy jodanie przypisać działaniu władzy j>r2:e-
ti'h(jqiej prgyegłoió t kkmjąctj bifffiem ructtów zarówno w atomie, jak i ca^m ogromie
tutkiwiata.*
Digitized by Google
232 § 9. FILOZOFIA I TWÓRCZOŚĆ.
stosunek nauki w ogóle, a w sscsególności filozofii
do twórczości.
Przy określeniu stosunku filozofii do twórczości, wyja- |
śnionej powyżej w ogólnych zarysach (§ 8), należy zwró-
cić uwagę głównie na dwa następujące momenta:
1) na udział twórczości, ideałów w rozwiązaniu za-
dań wszelkiej w ogoie nauki, a w szczegóbiości filozofii, i
2) . na zasadniczą różnicę pomiędzy filozofią i twór-
czością.
1) Wskutek wewnętrznego związku życiowego, nb.;]-
mującego zarazem wszystkie czynności umysłu (§ 7.2 ),
nauka, a więc i filozofia^ łączy się bezpośrednio z twór-
czością i posiłkuje się nią dla swoich celów. Nauka
Ul /A'czywistnia ideat poznania świata, t. j. ideał prawd^i
i wytwarza w tym zakicsie nowe wyobrażenia, pojęcia, po-
glądy, hipotezy, teorye, w ogóle nowe systemata zarówno
pojedynczych nauk, jak i filozofii. Wobec tego powie-
dzieć można, że nauka wraz z filozofią jest objawem twór-
czości umysłu ludzkiego. W każdym razie, nawet przy
najściślejszem rozróżnieniu nauki i twórczości, wyznać na-
leży, że w nauce napotykamy bardzo wiele cech znamien-
nych twórczości. Prz( konać się o tcm nie trudno. i
Trzedewszystkiem oczywistą jest rzeczą, że całej stiu-
ny zewnętrznej nauki, a więc jej famy, nie przejmujemy
bynajmniej bezpośrednio ze świata przedmiotowego. Jest
ona i)rzeciwnie wynikiem samodzielnej działalności umy-
słu, czemś zupełnie nowem, twórczem, w porównaniu ze skła- \
dowemi czynnikami myśli ludzkiej.
I tak, już najprostsze wifobriiieme danego przedmiotn,
ny). człowieka, konia, dębu, kryształu, jest ukształtowa-
niem w pewien ustrój jednolity, logiczny wielkiej hczby
szczegółowych wrażeń, wywołanych przez ten przedmiot.
§ 9. FILOZOFIA 1 TWÓRCZOŚĆ
233
Twórcza dziaialność przy uksztaitowaniu wyobrażeń po-
lega głównie na tern, że chcąc urzeczywistnić ideał po-
znania prawdy, umysł wśród nieskończonej liczby wrażeń
zastanawia się samodzielnie nad teaii, które u\\a/ji za
najbardziej charakterystyczne i wytwarza z nich jednolitą
całość. Prawda, że w tej czynności mamy na oku, o ile
można, wierne odtworzenie danego przedmiotu. Ale, jeże-
li wyzirdć musimy, że zarówno m.il uz przenoszący na
płótno widziany krajobraz, jak i porŁiecista, muszą być
artystami i władać pewnemi zdolnościami twórczemi, aby
dokonać swego dzieła w sposób odpowiedni: to zaprze-
czyć nie można, że boz takiego samego artyzmu i bez
takiejże twórczości żadt n obserwator nie jest zdolnym
odtworzyć w swoim umyśle w sposób prawidłowy danego
przedmiotu, wydać wyobrażenia, możliwie zgodnego z tym
pizidmiotem, ('zvnił|cego zadość ścisłym wymonfom pozna-
nia rzeczy. Zaznaczone czynności aitysty malarza i ba-
dacza naukowego, odnośnie do danego przedmiotu^ są
w istocie swojej zupełnie też same. W jednym i drugim
razie nie chodzi (* piu.st^ iótograficzm]; kopia, odtwarzają-
cą przedmiot w stanie, w jakim się przypadkowo pi*zod-
stawia, lecz o oddanie pewnych znamiennych rysów jego
wśród wielości małoznaczac ych, więc o samodzielny wy-
bór tych rysów i o samodzielne ich zjednoczenie. — a to
właśnie stanowi istotę twórczości (zob. str. 187 i nast.).
Taż sama działalność twórcza występuje na jaw przy
wydaniu pojęć ogólnych z wielkiej ilości wyobrażeń, j)rzy
uporządkowaniu i zjodnoozeniii szczegółowych wyników
badań, przy systematyczneni obrobieniu i wykładzie za-
równo szczegółowych poglądów na rzeczy, jak i każdej
w ęgóle nauki, pojętej jnko zaokrąglona całość wiedzy
odnośnie do badanego przedmiotn. Rzeczy\vistość przed-
stawia nam na pozór chaotyczne pomięszanie najróżuoro-
dniejszych objawów bytu; nauka zaś rozróżnia te objawy
pomiędzy sobą, klas3rfikiije je, wytwarza z nicli szeregi
i systemata, wprowadza ład i porządek logiczny w to bez-
Digitized by Google
234 § 9. FILOZOFIA I TWÓKCZOŚĆ.
pośrednie życiowe powikłanie objawów Jodnem słowem,
cala miukowa archiłekfonika, czyli sysfematyzacya, mająca zna-
czenie pierwszorzędne w i oz woju wiedzy ludzJiiej. jest \yy-
nikiem syntetycznych dąs^ności umysłu, samodzielnem
urzeczywistnieniem ideału jedności, zgody, harmonii, po-
rządku. ustroili, w ogólo wymagań poczucia esteiyczn&jo
na polu naukowem, przy pomocy materyałów pozna-
wczych, logicznych.
Nie trudno było by wykazać na licznych przykła-
dach, że w tym zakresie ideały estetyczne liarmoiiijnego
ustroju, czyli piękna górują zbyt często nad ideałami logi-
cznemi, mającemi na oku surową prawdę.
Toż samo powiedzieć należy o ideale cehwaśd. Nau-
ka jest co do swej formy ustrojem myślowym, wydanym
przez celowe działanie umysłu. Im zasada celowości znaj-
duje ściślejsze i wszechsloronniejsze zastosowanie w bada*
Iliach naukowych, tem one dają większą rękojmię swego
prawidłowego postępu, tem powniej i prościej doprowa-
dzają do poznania prawdy. Ztąd też nauka, w swym ro-
zwoju dziejowym, nie kierowała się wyłącznie tylko pra-
wami ściśle logicznemi, lecz uwzględniała zarazem prawa
estetyczne ustroju i piawa praktyczne, życiowe celowości.
Bez icb udziału nauka nie była by nigdy tem, czem jest
dzisiaj.
Gdybyśmy nie mogli udowodnić, że te ideały liarrao-
nii, zgody, porządku, celowości, przystosowane przez nau-
kę do dążności poznawczych, mają swoje przedmiotowe
uzasadnienie (§ 8,8): natenczas już dla względów formal^
nych musielibyśmy wyznać, że najściślejsza nawet nauka,
Opierając się na podmiotowych dążnościach umysłu, nie
doprowadza nas do prawdziwie przedmiotowego pojęcia
rzeczy, lecz ma przeważnie charakter podmiotowej twór-
czości.
Ale ]iie tylko forma nauki, więc i filozotii, lecz i jej
treść jest bardzo często wynikiem twórczej działalności
umysłu. Najsumienniejszy badacz nie może się ogianic^yft
§ 9. FILOZOFIA I TWÓRCZOŚĆ. 235
w poznaniu rzeczy danemi, zaezerpanonii wyłącznie zo
źi*udeł pizediiiiotuw^^cli. On często zmuszony jest nzupol-
maó te dane 8wemi podmiotowemi zasobami, odgady-
wać to, czego bezpośrednio wcale nie widzi. Do treści
c7A'sto przedmiotowej wiedzy musi on nieraz dodać treść
własną, mys^lową wypowiadającą to, co ze stanowiska
przedmiotowych materyałów pozostaje niedomówionem.
A wszelkie tego rodzaju uzupełnienie jest objawem twór-
czości umysłu na polu naukowem.
Taka twórczość odnośnie do treści nauk wy stcpiije
najwyraźniej na jaw przy wydaniu tak zwanych hipoiejs^
t. j. przypuszczeń prawdopodobnych, nie dających się udo-
wodnić z przedmiotową ścisłością. Tu należą rćwnież
wszelkie pojęcia ogólne, wszellde idee, oparte na wywo-
dach analogicznych, wszelkie poglądy syntetyczne, nie
wyprowadzone całkowicie z odpowiednich czynników
szczGgółow\'ch a zawierające mniej lub więcej samodziel-
ne, myślowe dodatki, wypełniające luki ścisłej wiedzy
przedmiotowej. Wszelkie tedy harmonijne zamknięcie na^
szych dążności naukowych uskutecznia się ])izy udziale
twórczej wyoT>raźni. Ona to, i pod względem treści, z ma-
leryaiow, po większej części aibrystycziiych doświadcze-
nia, wytwarza zarówno zaokrągloną w sobie naukę szcze-
gółową, jak i w ogóle jednolity systemat wiedzy ludzkiej.
Nadto, sama czynność poznania rzeczy nie zależy
\n łącznie tylko od działania przedmiotu na podmiot, lecz
dokonywa się pod wpływem pewnych przewodnich idej
umysłu, które pojedyncz>T[n funkcyom poznawczym wy-
znaczają odpowiednie miejsce w opfólnym pocłiodzie bada-
nia i przy ich pomocy pi*zyczymają się do rozwiązania
z góry powziętych i jasno określonych zadań. W ten spo-
rób wszelkie naukowe dociekanie i roztrząsanie rzeczy
opiera się na pewnej twórczej myśli, kt(')ra posiłkuje się
talemi szeregami szczegółowycli procesów empirycznego
i logicznego rozbioru, jako środkami do urzeczywistnienia
swych samodzielnych celów. Ta zaś kombinacya, to wza-
236 § 9. FIŁOZOFU I TWÓRCZOŚĆ.
jcrane zestawienie i uzupełnienie wszystkich środków po-
mocniczych poznaiiiii rzoczy w duchu jednolitym, zgo-
dnym z pi^zewodniemi ideałami wiedzy, nadaje badaniom
naukowym pewien charakter artyzmu, twórczości myślo-
wej, przypominającej pod wieloma względami twórczość
umysłu na polu poezyi i sztuki.
Przy tern wszystkieni należy zauważyć, że nie ma
nauki, do tego stopnia ścisłej, pozytywnej, która by mogła
się obejść bez tego czynnika twórczości myślowej. Prze-
ciwnie, czynnik ten wchodzi w skład każdej, najściślej-
szej nawet nauki, przyjmuje konieczny udział w jej pra-
widłowym rozwoju i postępie, stanowi niezbędny środek
pomocniczy w rozwiązaniu jęi zadań. Występuje on na
jaw zarówno przy dociekaniu elcmcntarnycli zasad nauki,
przy obserwowaniu i badaniu zjawisk, faktów, jak i przy
rozbiorze ogólnych poglądów na rzeczy, idej, kierujących
pracą naukową. Wszelka próba nowego rozwiązania sta-
rych problematów, wszelkie uproszczeniu luh bardziej ści-
słe i jasne określenie zagadnień naukowych, wszelki nowy
kierunek w ich badaniu, nowe udowodnienie prawd ogól-
nie przyjętych, a tem bardziej wszelkie rozszerzenie urny-
sl(twc;^() witlnokiocfu i uzasadnienio now\Hdi na rzeczy po-
glądów, — to w^szystko możliwem jest jedynie wskutek
twórczości myślowej, dążącej do samodzielnego urzeczywi-
stnienia pewnych ideałów na polu naukowem.
Ten ( zynnik twórczy w zakresie nauki objawia się
nareszcie jak najdobitniej i przy rozbiorze udziału samego
uczonego, badacza, myśliciela w sprawie poznania. Jest
on pod wieloma względami artystą w całem znaczeniu
tego wyrazu. Przedstawiając wyniki swych badań, swe no-
we na rzeczy poglądy, uczony, myśliciel pragnie zadowo-
lić bardziej potrzeby umysłu ludzkiego, aniżeli to, według
jeg(^ zdania, czynią dotychczasowe o rzeczach pojęcia.
Daną liisLoiyc^znic rzeczywistość, zawartą w panujących
poglądach, usiłuje on przetworzyć i zastąpić treścią nową,
swemi pojęciami, uznanemi przez siebie za prawdę niewątr*
• Difi
§ 9. FiLozom I TWÓRCZOŚĆ. 237
pliwą. Ale ta nowa treńć prawdy, wyłożona przez nąi-
i(<'])ialinoiszego nawet uczonego, myśliciela, |)<łznstaj(\je<»'o
indywidualnym ideałem dopóty, dopóki sobie nie zdoby-
wa prawa obywatelstwa w nauce w ogóle, t. j. dopółci
pi'zedstawione nowe badania i wywody nie zostaną uznane
za piawdziwie naukowe i przekonywające j)rzez innych
badaczy i nie staną się i)odstawą dla dalszych naukowych
dociekań. W ten sposób każde nowe pojęcie, nowy po-
jSfląd na rzeczy, każde nowe naukowe odkrycie jest pier-
włastkowo tylko indywidualnym ideałem jłewiie^o nez( me-
go, myśliciela i musi udowodnię swoją urzeczywiszczal-
ność, aby z czasem weszło w skład rzeczywistej nauki
i j)rzyezyniało się do jej realnego postępu. Analogia po-
między nczonym, ślieielem a artysta, ]>t)eta w tym
względzie jest oczywistą,, szczególniej, gdy uwzględnimy
wyłożone powyżej zasady twórczości artystycznej, poezyi
i sztuki (§ 8,-2).
Wobec tych czynników tvyórczości, wchodzących
w skład tak nauki w ogóle, jak i tilozolii, nie można się
dziwić, że powstało mniemanie (F. A. Lange), iż łilozotia
w ogóle a w szczególności metafizyka nie jest niczem in-
nem, jeno vyynikiem twórczości myślowej. Dziwnem jest
tylko to, i zarazem dowodem braku ścisłej konsekwencyi,
że uznając filozofią za objaw twórczości, nie rozciągnięto
tego zdania i na naukę w ogóle, która pod tym wzglę-
dem nie różni się bynajnniiej od lilozoiii.
2) Pomimi) wykazanych czynników twórczości, wcho-
dzących w skład wszelkiej w ogóle nauki, więc i filozofii,
istnieje atoli z drugiej strony i zasadnicza różnica pomię-
dzy temi objawami życia umysłowego, liużnieę te należy
uwzględnić w sposób odpowiedni, aby uniknąć pomięsza-
nia pojęó, doprowadzającego do różnego rodzaju nieporo*
zumień i szkodliwych błędów. Bóżnica, o kt<Sr(»j mówi-
my, występnje najwy raźniej na jaw przy porównaniu za-
równo ceiaw nauki i twórczości, jak i rztfnuośct czyli proce-
sów umysłowych, urzeczywistniających te cele»
Digitized by Google
238 § 9. FILOZOFIA I TWÓRCZOŚĆ.
Celem tak nauki, jak i filozofii jest poznanie prawdy,
rzeczywistości, przedmiotowego bytu, w ogóle tego, co jest,
eo istnieje faktycznie. Piawila dla }>ra\vdy, w mużli-
wie czystym przedmiotowym kształcie bez wszelkiego po-
mięszania z ubocznemi czynnikami, bez 'względu na pod-
miotowe pragnienia, uczucia, popędy, rachuby, — oto
ideał prawdziwej', ścisłej nauki, filozofii. Ona nie pyta
o to, czy prawda jest przyjemną lub nieprzyjemną, poży-
teczną pod tym lub owym względem, czy też nie przyno*
si bezpośrednich praktycznych korzyści. Ona szuka wy-
łącznie prawdy i znajduje zadowolenie wyłącznie w pozna-
niu rzeczy taką, jaką jest rzeczywiście, w istocie swojej.
Gdy prawda jest zarazem przyjemną lub pożyteczną, gdy
wywołuje zarazem zadowolenie osobiste i daje się zastoso-
wać du 7:1-1 Hjkujenia tych lub owych ijotrzeb żvciow\xh,
— tom lepiej. Ale nauka, jako nauka, filozofia, jako filo-
zofia, nie ma na oku ani przyjemności, ani pożytku. Ona
nie odpycha od siebie nieprzyjemnych i niepożytecznych
prawd, jeżeli tylko są w istocie [)iawdanii. UtyHtaryzm na
polu nauki wynika, jak to zobaczymy niżej 12,1 ). z sa-
mowolnego podporządkowania ideałów iogicgnpch^ powa-
tecgych^ ideałom prdkfyeenym, żydou^fm^ podczas, gdy ideał
prawdy, a zatem i nauka, jako jetjfo objaw, nie jest bynaj-
nmioj niższym od ideału dobrobytu, lecz posiada równo pra-
wo do samodzielnego urzeczywistnienia swej treści.
Umysł ludzki ufa w samej rzeczy bezpośrednio pra-
wdzie i dochodzi do przekonania, że jej poznanie przyno-
si człowiekowi ostatecznie więcej zadowolenia, aniżeli
przykrości, więcej pożytku, aniżeU szkody. Nie podlega
też wątpliwości, żo to bezpośrednie zaufanie, ta wiara
w prawdę ożywia wszystkich prawdziwych uczonycli i my-
ślicieli i zaclięca ich do sumiennych badań nad jej pozna-
niem. Ale ta podnieta podmiotowa nie stanowi bynaj-
mniej o treści nauki, filozofii, nie przesądza wyników jqj
docit'kań. Przeciwnie, prawdziwy uczony, myśliciel, i?f>-
tów jest wyrzec się najwznioślejszych uczuć i pragm^iUt
§ 9. FILOZOFIA I TWÓRCZOŚĆ. 239
najdroższych przekonań* wszystkiego, co mu się wydaje
pięknem i dobrem, jeżeli tego prawda nieodzownie wymaga.
Rzecz naturalna, że uczony, myśliciel, jako człowiek,
stojący na wyżynach życia umysłowego, ma jabnc pojęcie
nie tylko o logicznych, poznawczych, lecz i o estety-
cznych i moralnych potrzebach rodu ludzkiego. On sam
podlega różnorodnym poruszeniom serca i poczuwa się
do spełnienia pewnych obowiązków życiowych, W uini
działają również ideały harmonii, zgody, piękna, ideały
dobrobytu materyalnego, społecznego i duchowego. Ale
pninimo to, w charakterze Hczoneijo/ myśliciela zastamiwia
się on krytycznk nad temi objawami własnego ducha i du-
cha ludzkości, poddaje je bezstronnemu rozbiorowi ze sta-
nowiska ich doniosłości dla poznania świata, i posiłkuje
.*nę nimi jedynie jako środkami dla urzeczywistnienia
główTiego celu wśzelkich swoich dążności, całej swojej
pracy życiowej, — dla poznania prawdy. Prawda nade
ufsijfsiko, — oto jego godło.
Inne zupełnie cele ma na oku poeta, aitysta. Pod-
miotowy nastrój ducha stanowi główne źródło jego życia
wewnętrznego, a wskutek tego nie zadawala się prawdą,
rzeczywistością, zjawiskami i faktami realnego świata dla
tego tylko, że są ])iavvdą, rzecz^^yistością Przeciwnie: on
wie dobrze, że większość ludzi, narówni z nim samym,
nie znajduje pełnego zadowolenia w tem, co jest, a zatem
w nagiej prawdzie; on wie, że świat, jakim jest rzeczywi-
ście, tylko l)arcLzc) rzadko, wyjątkowo, i tylko umysłowi na-
iwnemu i^zedstawia się zupełnie zadawalającym. Tym-
czasem każdy człowiek o żywszem uczuciu, narówni
z nim, sili się nad polepszeniem danego stanu rzeczy, tę-
skni za doskonałością, ma swoje myśli o tem, co być nu^-
że i być powinno y przeciwstawieniu do tego, co jest rze-
czywiście, t* j, ma swoje ideal^f i szuka w nich zarówno
pociechy wśród utrapień rzeczywistego życia, jak i pod-
niety do spełnienia jego tnulnyc li zadań. To też najwyż-
szym celem artysty, poety, całego w ogóle dziejowego
240
§ 9. FILOZOFIA I TWÓRCZOŚĆ.
rozwoju tw(')rc'zości, sztuki jest zadowolić w sposób możli-
wie pełny i wszechstronny różnorodne potrzeby, często
nawet bardzo wygórowane zachcianki serca ludzkiego,
przy pomocy o(1|>owiednich środków, zgodnych wedle mo-
żności z danym nastrojem podmiotowyni (ij 8).
Ztąd też pochodzi, że ułuda, przywidzenie,* budzące
zadowolenie podmiotowe, mają dla arty»ty bez porówna-
nia większe znaczenie, aniżeli nieprzyjemna, nieznośna
prawda. On nie wałia się przedstawiać fałsz, złe w for-
mie ponętnej, jeżeU sądzi, że tą drorra dopnie swego ce-
lu, t. j. zadowoli w sposób odpowiedni dany nastrój pod-
miotowy. W tym Bubjektywizmie artyzmu tkwi też przy-
czyna tyhi smutnyt li zboczeń i przewrotnycli objawów na
tem polu. Komuż przy tcni na myśl nie przychodzą im-
presionizm, symbolizm, dekadentyzm i cała plejada pła-
skich utworów sztuki i poezyi, mających jedynie na celu
podniecenie niskich namiętności serca ludzkiego?
W samej rzeczy, sztuka w prawidłowym swym ro-
zwoju przeciwdziała sama takim zboczeniom. . W istocie
BWoj( j nie ma ona na oku zadowolenia zwyrodniałej, ze-
psutej podmiotowości, pozbawionej równowagi wcwnctrznej
w skutek ^vynu^szoncgo rozdrażnienia pewnych tylko czyn-
ników ludzkiego b3rtu, a mianowicie wskutek przesady
i przesytu w zakresie zmysłowości Ona dąży do zado-
wolenia podmi(-)Lowycli potrzeb i pragnień calkomtej indy-
widualności człowieka, indywidualności ogólnie ludakiej, hh
mmitam^* A takie zadowolenie osiągniętem byó może je-
dynie przez uwzględnienie wssysthich zasadniczych wyma-
gań jestestwa ludzkiego, więc nie tylko wymagań cliwilo-
wego podmiotowego nastroju, lecz i wymagań, wyrażają-
cych się w poczuciu prawdy i dobra, wymagań (ogicznifA
i moralni/ck. Dzieło prawdziwego artyzmu, sztuki, pomimo
najw3'ższeg() rozwoju czynnika estetycznego, — nie lekce-
waży bynajmniej pozostałych wymagań umysłu ^ludzkiegt).
Ono nie obraża ani logicznego, ani moralnego ucKmiia
człowieka równomiernie rozwiniętego, ponieważ w takimi
§ 9. FILOZOFIA I TWÓRCZOŚĆ. 241
razio wywołało by je^o rećikcyą, sprawiało l)v mii iin /.a-
ilowoloiuc, wioc nio osiągiK^lo by najwyższe<j^o i pełnego
zadowolenia podmiotowego, t. j. przeciwdziałało by samo
osiągnięciu swcgc* właHciwego celu. Logiczne prawdopoMietU
'fwo i cii/stość moralna wcłiodzą wslvute]\ teofo w słvład pra-
wdziwycli ideałów estety cziiy cli : są one niezbt^dnemi wa-
runkami niezamąconego zadowolenia podmiotowego.
Z t«m wszystkiem jednak ani prawda, ani dobro nie
>taiio\vią ostatooznoi^o celu sztiilci, artyzmu. Poeta, artysta
cenią czyiiiiiłii logiczne i moralne jedynie jako ^rodJd po-
mocnicze dla osiągnięcia odrębnycłi celów estetycznyclt,
a mianowicie dla osiągnięcia możliwie pełnego i wszech-
-^UDuurgo zad()Wol(aiia podmiotowości ludzkiej. Jest to
cel, łct4)ry sam przez się różni się zasadniczo zarówno oił
możliwie wiernego odtworzenia rzeczywistości w myśli,
jak i od spełnie;iia bezpośrednich zadań życia prakty-
cznego.
Drugi moment, uwydatniający różnicę pomiędzy t wór-
czością i nauką, poezyą i filozofią, polega na zupełnie
odrębnych czijunościach, czyłi procesaók, wywołnjących to
'•hjau-y życia umysłowego. Nanka i sztul^a, tiluzolia i po-
*.'zya mają często jedną i tę samą treś(' za sw(')j przedmiot,
np. pogląd na przyrodę, życie, człowieka, lub na Boga.
Ale źródło tych [)oglądów i cała działalność umysłu przy
ich w\ daniu i lozwoju są zupełnie odręlmo, r(')żnc w oby-
d«vóch tych dziedzinacli.
I tak, sztuka, poezya, czerpią swoją treść bezpośre-
dnio z głębi ducha; ich żywiołem jest intuicya, natc»hnie-
nie. zachwyt, łnntazya, twiucza wyolnnźnia. Nąjświetnioj-
^ze pomysły, najżywsze oł)rćizy nai-zucają się poeci (\ arty-
ście zazwyczaj w gotowych, skończonych kształtacli, do-
magających się bezpośredni(3go urzeczywistnienia. On nie
wie. zkicl <iuc się l>i()i*ą, jalv |)owstajaj on czuje tylko, że
z miui łączy się jak najściślej cała jego indywidualność, że
:*ą one wyrazem najgłębszy cli jego uczuć, pragnień, dą-
żności. Przy tern nic bada on bynajmniej znaczenia i do-
Digitized by
242 § 9. FILOZOFIA 1 TWUHCZOŚĆ.
iHoslor^t i tycli objawów twuiezej wyobraźni zo stanowiska
JogicznojL^o, nie poddaje rozbiorowi krytycznemu procesów
umysłowych, którym te objawy swe istnienie zawdzięczają.
Icłi działanie na jei^o nastrój podmiotowy, urok, jaki dla
niego posiadają, pudniosło zadowolenie, jakie mu sprawia-
ją, ~ oto dia niego jedyne kryteiya ich wartości. Wszei-
ka inna ocena sprowadziła by go z wyżyn iioctycznego
nastroju na stanowisko zimnej prozy życin, rozwiała by
jego natchnienie, pozbawiła b}- ^'o ciepła serdeczntgt'.
swobodnego polotu ducłia, zatarła by w jogo pomysiacii
znamię twórczości i nadała by im charakter w yumszony,
niby wynikli w zastanowienia, pracy, a może nawet ci<^^ż-
kiej roboty.
T cała dalsza działalność twórcza, polegająca na wcie-
laniu pomysłów w kształty artystyczne, znajduje się prze-
ważnie pod wpływem tychże podmiotowych czynników.
Prawda, że artysta, poeta tu już obejść się nie może boz
pracy poważnej, umysłowej i fizycznej. Staje się on t^raz
(często po prostu rzemieślnikiem i znać musi dobrze swoje
rzemiosło, teclmike swej sztuki. Ale pumiuio to Ijiada
mu, gdyby sam utwór nosił na sobie śłady mozołu, naK^-
żenia, roboty i*zomieślniczej. Budził by wtedy raczej po-
litowanie, aniżeli zadowolenie est^ityczne. Prawdziwy ar-
tysta zaciera ślady piacy, roboty w najdroluiiejszycli
szczegółacli utworu. Jego ideałem technicznym jest na-
dać swemu dziełu pozór objawu swobodnej, niczem nie-
krępowanej twórczości. On piagnio przedstawić swój
nt\v('>r bezpośrednio skouczonyiii, <loskonał3mi, nit)y Miner-
wę, występującą z głowy Jowisza w gotowym ryu-
sztimku.
Czyż napotykamy coś podobnego u badacza, uczone*
g-o, myśliciebiy Czy którykolwiek z nich pragnie przed-
stawić swe zdania, poglądy, oraz ich zestawienie w zaoki*a-
glonej całości, nazwanej muką, fUosofią, jako skończony
wynik ł»czpośredniej twórczości? By]iajnnii(^j! Sumienny
badaez, myśliciel wprowadza iuiżdego jak najchętniej do
§ 9* flŁOZOFIA i TWÓKCZOŚĆ. 243
swej pra<!owni naukowej, do swego warsztatu. Co więcej,
on poczuwa się do obowiązku zdać szczegółowo sprawę
7A' swoj i)iac v, oii wio dobrze, że całn \vait(>ść wynikł)\v
założy ud ścisłości i prawidło woaci bamcj tej pracy. Zda-
nia, poglądy, teorye, hipotezy, opierają się zarówno w nauco,
jak i w filozofii zawsze na p()i)rzediiich metodycznych ba-
tlaniacli i znajdują uznanie na tem polu nie jako objawy
natchnienia, iiituicyi, lecz jako wieruc odtworzenie rze-
czywistości w myśli, jako prawda. A choćby badacz, my-
śliciel w tym hib owym wy])adku dochodził do sweiro
po^dadu ilro;L;-a tw()rczej intuicyi, to je(biak nie wymaca
Uli, ai)y ktokolwdek uznawał ten jego pogląd za prawdzi-
wy, jeżeli go nic usprawiedliwi naukowo. Najgenialniej-
szy badacz, myśliciel nie narzuca nikomu swych pof^Ujdów
w formie skuńezon(»j, nie sadzi, że treśr tych |>oi>*la(l«')W
sama przez się, sweni l)ez[)ośrcdmcia dziaianiuni lia umy-
sły powinna sobie zjednać powszechne uznanie, jak to
<*zyrti I >ota, artysta. Przeciwnie, on dowodzi prawdy swych
poglądów, t j. w\ kaznje szcze^^nUi Avn, że treść ich nie jest
tylko jego genialnym pomysłem, lecz wynika w sposób
konieczny z rozbioru rzeczywistości, z pewnych empiry-
cznych i logicznych danych. Ztąd też pochodzi, że V)a-
<lacz przedstawia ostateczne wyniki swych do' ii Uań. swe
poglądy lid rzeczy zawsze w ścisłym związku z uwciui
(ianemi, na którj^ch te wyniki się opierają, więc w związ-
ku z odpowiednią argumentacyą i demonstracya To<i;o
zaś nie robi artystn. ]>oeta. Jeżeli nauka, lilozniia z na-
tmy swojej jest lirytyczn<i, opiera się na dowodach 5), to
sztuka, poezya mają zawsze charakter dogmatyczny, doma-
i^^ają się bezpośrcdnie^^o iiznania dla swych utworów, po-
wołując sie ea pnwau^e uczucia, serca, smaku estetycznego
i utajać ich świadectwu bez wszelkiej wątpliwości.
Wszystko, cośmy powyżej powiedzieli o nauce i twór-
czości, o filozofii, sztuce i poezyi tlaje się sjji^owadzić do
/{hiuia, że choć lilozolia. na równi z Jiauka^ w oL;('>li', i>o.
siłkuje się wedle m(>żnuści twórczą działalnością uuuslu,
Digitized by LiOOgle
244 § 9. FILOZOFIA I TWÓBCZOŚĆ.
jak(» środkiem puiuocjiiczyin pozna uin świata, to jednak
różu i się od twórczości, poezyi, sztuki zasadniczo tak pod
względem celu swych dążności, jak i pod względem ro-
zwoju odpowiednich czynności nniyslowycli. A zatem
ostatecznie nie może uciiodzić za objaw twórczości, lecz
uznaną być musi za wynik krytycznej dążności do pozna-
nia prawdy, a więc za naukę.
1. Krytyka poglądów F. A. Langego na tw6rcE0dć
metafizycznej.
W nowszych czasnch niojwlnokrotnie słyszeć ,się daje zdanie, że
tilozolia iiio jcat nauką, lecz objawom tw<')rr zośc i. poezyą na polu my-
śli. iTrłównym [)rzeflstawicicleni t^go poglądu h\\ znany filozof Fb.
Alb. Lange i^f 187dt, znakomity autor HUt&ryi i krył^ld matę-
W dziele tern Lange rozwija miedzy innemi myśl, ie miią/i^Ąeai
dążąe do poznania nit*dost(^piKj dla imiysłn ludzkiego istoty bytn, nic
jest wcale nauhą^ lecz objawem tw<')rczt j ^^*yob^aśni, fantazyi, estety-
cznych i areliitoktonieznych, w ogóle 9ifntetyezni/eh dążności, tiznpel-
uiajjitych w sposób samodziehiy braki ściśle naukowego poznania
rzeczy.
Lange w za^^adzie wcah' iiił' port pia takiego idealnego uzupełnie-
nia cnijnrycznegu |)"/nania świata pizy ponioty twórczości metafiiyrznejy
poe:jfi myślowej inetapliysisclic Dielitung. Rt^gritlsdielitung Przeci-
wnie, on uznaje, że jeat ono zupełnie normalnym objawem życia umy-
sJowcgo. '/A' bez niego nie moglibyśmy dojść (io zadawalającego po-
glądu na świat, jako na j( (biolitą w sobie całość, i pozbawieni byliby-
śmy możności lu-zeezywistniać w nim nasze ideały morabie. „Natura
nmyflłti ludzkiego, mówi Lange, z konieczności wytwarza świat ideału,
w którym szukamy schronienia prze<i ciasnotą zmysłów i który jest
prawdziwa^ oj* żyzna naszego dnclia (die walire Heimath unseres 0^-
stest.'* Przy wytworzeniu tego świata ideału „skupiają się najwyższe
i na jszlaciietniejsze czynności dnelia ludzkiego łwirken die h^chsten
nnd edcistcn Functioncn s(»in<'s (icist<'s zusammen .'" Ale z dnigiej
struny ptJif^pia on stau-iw rzo pomieszanie tych czysto podmiutuwych
wytwoi ów poe/yi myślowej, spr-knlacyi iiloznn( znej. metafizyki z isto-
tna nanka. ..Stanowisko ideału der Srandjłinikt des Idcalsi- opiera
się wprawdzie uaw.skroś dnn ligehendsi na łudzeniu samego siebie
4 Selb.<ittauschung); ma jednak Bwoją racyą bytu w nieodzownych ixQp-
Digitized by Googl
§ 9,1. TWÓiiCZObĆ MfiTAJfJZYCZNA
245
magamach moraliuT^o i estetycznego poczncia naszego diu lia. Tym-
czasem „nauka, ^ weciłag Langego, bada jedynie zjawiska świata i icii
wzajemny do siebie stosunek i w tym wzgt^zie pozostaje wyłącznie
w zakresie przedmiotowych danych doświadczenia.
Za historyczny punkt wyjścia tej nauki o twórczości metafizycsnej
posłużył Langemu z jednej strony ujemny wynik krytyki czystego ro-
jttłRH Kakta, według którego rzecz sama w sobie nie jest dostr|»n}^
dla lunyslu ludzkiego ^^5,11, a z drugifj* strony wynik dodatni hriitif
ki praktycznego ro:tmiu tegoż myśliciela. wykazujiił Y saniodzi- lnc zna-
izeui' w yiiia^rań poczucia moralnego, niezależnie od szczupłego zakre-
>U wiedzy teoretycznej zob. wyżej str. 211 i nast/i.
W tym to duchu Lange przypisuje łilozołii dwa zadania zasa-
dniczo: jedno negacyjne, ujemne, przeczące; drugie pozytywne, doda-
tnie, twierdzące. Pierwsze ma ehai ^kter naukowjf i stanowi |)rzedmiot
loffUd i t€cr^ poznanuit czyli właściwie kryt^^ki rozunw; drugie nato-
miast ma charakter moralny i stanowi przedmiot apekulaeyjnej mciafi"
ztfid. Nad każdą z tych zasadniczych czyści filozofii Lange zastanawia
się szczegółowo.
Krytyka rozumu zajmuje się, według Langego, wszechstronnym
fozbiorem czynności poznawczyeh i doprowadza, zgodnie z badaniami
Kanta, do przekonania o niemożności jioznania istoty świata. Umysł
ludzki, mówi Lange, zależy w swych dł^znosi iarh poznawt zyi h od
-woj podmiotowej organizacyi. Organiza' ya ta ]»i /' i-lacza dane do-
•^madezeuia. wywoływane przez świat przedmiotowy, według swej
przyiwizonej, apriorycznej treści. Jedynym środkiem bliższego zrozu-
mienia empirycznego materyału wiedzy jest ])nnvo przy czy nowością które
doprowadza umysł do mechanicznego objaśnienia zjawisk i ich związku
w duchu współczesnego przyrodoznawstwa.
O ile prawo przyczyny odnosi się i do niezależnego od nas, prze-
dmiotowego świata, tego, według Langego, powiedzieć nie możemy.
Ale to pewna, że w zakresie naszych czynności umysłów \'ch, wykaza-
nił- przyczynowego czyli mechanicznego związku pomiądzy zjawiskami
jt-^t jedynym środkiem ich poznania, jedyną ])odstawH nauki. Za obre-
heia iiuchaniezurgo objaśnienia szczegółowych zjawisk i ich przyczy-
nowego związku, nie ma i l»yć ni«' może nauki, poznania rzeczy,
w "^^iisłem tego słowa znaczeniu, (idzie sie kończy takie objaśnienie
zjawisk, tam si^ zaczyna poezya myślowa, czynność ji*dnocZł^ca, synte-
tyczna umysłu, znajdująca swój wyraz tak w meta/izycCf jak w ezluce
i tdiffiu
Twórczość myślowa, mówi dalej Lange, stanowi tedy i.stotę ^peku-
laoijntj metafizyki^ jako drugiej dodatniej, pozytywnej części filozofii.
2«adame jej polega na wytworzeniu iwiata idealnego (Idealwelt ), 2dol-
Digitized by Google
246
§ 9,1. TWÓKCZUbĆ METAFIZYCZNA.
lir^o łctrd/.ir j ;^as|N.Koi(' iiun^ł luJ/.lsi. .miźrli inrza(Ia\valitj;u-c nrv\vki
Tia u k<>\v< •«:;() poznania das nnl>i iricdigi-nd*' Stiickwerk dr-r Krlrfuiiiiiis.s .
Jesilo ów świat ideału, który, jak widzieliśmy wyżej, warnnknjc, \\\-
dług Langego, rozw/ij naszych moralnych dążności i staiiowi
prawdziwi^ ójczyznę. Filozof aU)h powinien raz ua zawsze zrozumieć,
że te jego idealne utwory myślowe nie mają zgoła nic wspólnego
z nauką, źe ick znaczenie nie polega bynajmniej na ich pramhtt, lecz
wyłącznie na ich podniosłej treści moralnej, oraz na ich harmonii cstc<
tycznej i untrojn architektonicznym.
Powyższa nauka Langego ])rzed8tawia się niewąt])hwie z pier
wszcgo wejrzenia wielc«» zajmu jąc i\ i poncjtną. Gdyhy tuk ni«' było.
nie liyła by za))rwjir znalazła oddżwic^ku we wszystkieli |)rawie za-
kntkaeli świata ' \ \vili/,*>wan<'<><>. nie stała by sit^ nieomal do;:^niatem
popnlarnyeli poj^ludów na lilozoliii, a \v ^zezef^ób^' '-^t i na meiałi/ykr;.
Pomimo to. bHższy i-ozbi<'>r krytyczny wykazuje żf- eala ta nauka ie^ł
w gruncie rzeczy tylko dowcij)nym pomysłem, nie dającym sit^ jedJiak
udowodnić na scryo. Ze tak jest, a tem l)ardzioj. że rozszerzenie nauki
Langego o t \\'(*>rczości metafizycznej na filozofią w ogóle, nie ma żadnej
poważnej podstawy, o tem przekonywają nas następujące uwagi.
Ij Wydanie przy ]>omocy twórczej wyobraźni syntetycznych
ustrojów my.41i i liipotez nic jest bynajmniej cechą znamienną ani
filozofii w ogóle, ani w 8zez(?gólności metafizyki w przeciwstawieniu
do innych nauk. Każda nauka posiłkuje siłj temi czyimikarai przy
poznaniu swepjo przinlmiotu, jakieśmy to wykazali powyżej 9'.
AVskutek tego j)0Z0'<t>ije pzcezą nie pojętą, dlaczego La,.- takk^lm'
l)rak<'»w poznawczych, jakie mu prz«Mlstawia tW('(rczośe ntei a li/yczua.
nie otSkryl również w zakresie tak zwanej pi/^ez siebie ..nnuki," która
w gnnicie rzi'czy jest także objnwem t w « irczosci umysłowej. Saiu
Lange wyznaje, że i ^.badacz ])rzyrody, pomimo ścisłości .swych baflań
.sj)ecyainych, nie jest zdolnym wyrzec ńq w zupełności s|>ekulacyi me-
tafizycznej." ,,ldea, mówi on, równie jest knnie. ztią dla postt^pu nauk.
jak i takty. ~ W swoich zaś Noiut/ch dodatkach do historyi maieryaU'
ztna wyi>owiada w^Tażnie zdanie, źe „chemia rozwinęła si^ prawie zu-
])ełnie na podstawie pojęć metafizycznych.^ Zresztą, za przykładem
Kanta dowodzi on uriziału jiodmiotowej wyobraźni już ])rzy wytwa-
rzaniu, najju-ost^zych \\^'obinżeia o rzeczach według kategoryj i)rze-
iitrzeni i czasu. Jasną zaś jest rzeczą, że nauka opiera się [jrzcde-
wszystkiem na tych wyobrażeniach. Langf z tego jiunktu widzenia
j<'st taldniż'' skrajnym sul)jektywistą. jak i J\ahi, i dla niego wszellde
jiasze (>ogkuiy na świat zt^wnętrzny są wytworami podmiittowe, il/.ui-
łabioś* i umyshi, znai<iuja(M go się pod wpływem swy( li ]»rzvrodzeuvcłł
c.zynnik«»w, niezależnit- uił istotnej treści bytu przedmiolowego. '/*UĘp
9,L TWÓBCZOŚĆ METAFIZYCZNA.
247
konsekwentny rozwój tooryi o twórczości myślowej
obejmować winion nit' tylko motufizykt^, lecz zarazt m wszelka w oni',!,,
uaiikę łi'')żnicy bowit-m pod tym wzglądom pomit^dzy mctaiizykii
a iiiiiciiii liiiukami nie ma zgoła żuduł-j.
Prawda, w vzuae naieżv, że filozofia, a wiec i metu(izvka, nie za-
'"lawala sio szezf\2:ó|owemi wyobrażeniami zjawisk, ani nawet uo*;<>liur-
m ich pojedynczych grup i >/.i^wfj^ów, lecz dąży do uajwyższyc.li
uogóhiioń i wytwarza poglądy, hipotezy, tooryo, obejmujące szfiszo
kręgi istnienia, a jeśli można, byt poTi-^zeclmy. Ta okoHczność jechiak
sama przez się nie zniża bynajmniej naukowego charakteru ani filozofii
w ogóle, ani metafizyki, jeżeli w zasadzie nie odmawiamy uogólnieniom
znaczenia naukowego, i jeżeli owe uogólnienia metafizyczne zgadzają
?i^ z wymaganiami naukowej teoryi poznania. W każdym razie, nie
loamy żadnego prawa dowodzić, że wyższ(» nop:óliiienia filozofii i dalsze
jej kon?*okwentne WTwod\ z "hmy! h matrryałów stanowią jakaś o>ol>ii;i
twórczość melalizycznu. [»ozl 'awinną uaul.uw » (hu rakiem, <^<\y
nojjólnienia mniej rozległe i wywndy bliżs/r. \\ y ply Wtijąci' z tych
NiOiiy li czynności umysłu, a wcliodzace w skłaci nauk spccyahiych.
mają iiiici- Wszelkie cechy .ścisłej nauki. Zresztą, czyż uog»'łlnienia
nauk przyiodniczych, np, tak zwane prawa ])rzyrody, jak prawo za-
• Iiowania energii i t. p. nit^ zbliżają się co do swego zakresu jak naj-
bardziej do uogólnień filozoficznych? Dla czegóż one mają być obja-
wami muki^ a uogólnienia filozofii objawami twórezosei wyahweji poesi/if
Cały tedy spór w tej kwestyi doprowadza nas do nast<*pującej
przeciwstawności (al temat ^-Ayy): albo z pojt^t ia nauhoioodci należy wy-
łączyć wszelkie uog(')lnienia, wszelką spit etyczną działalność umy^«hl,
a naukę w ścisłom znaczeniu ogi-aniczyć wy łącznie obserwacyą zjawisk,
bez wszelkiej dążności do ich wyja-nienia przy pomocy cz\iniik<'»w
ogólnych; —a w takim razie i nauki przyjndnicze nic są naukami
^' ścisłcm znaczeniu: olbo też należy wvznnć. żc uogólnienia i wywody
tiiozotii, nie wyłączając metafizyki, nie są wcale w zasadzie nmi(\j na-
ckowemif aniżeli uogóhiienia i wywody innych nauk, wit^e i przyrodo-
znawstwa. Powtarza się na tem polu kwestya znaczenia ])oj»;ć ogól-
nych, o której mówiliśmy powyżej 8,i , zob. szczególniej 8tr. 175
i nast.}.
2) Matematyka należy bez sporu do najściślejszych nauk. Tym-
czasem ścisłość jej, według zdania samego Langego, nie wy|)ływa by-
najmniej z empirycznego mateiyału, wchodzayego w jej skład, lecz
ze zgodności jej wywodów z organizacyą naszego umysłu. Okazuje
^ią tc<ly na tym ]U'zykładzie, że pc^wność i niew^ątpliwość w zakresie
na^izegc) ludzkiego poznania rzeczy, wnie i w' zakresie nai(L-i, oi>iera się
liie tjiko na świadectwie zmysiuw^ i bozposredniem doświadczeniu, ale
248
§ 9,1. TWÓRCZOŚĆ MBTAFIZTCZKA
i na logicznuj rlziałalności umysłu, roztrząsającej tc cłant^ i wyprowft-
(lzają«H".j z nirh odpowiednie wnioski i4j 4 ; . A zatem, i lil<>xotia. wraz
z metalizyką. pusilkiijac się temi sanifiiii srudkanii pozniiwizemi.
a szezególuiej wszochstn»Hiiym lozbioreiii ilanycli doświadczenia i le-
gie z nemi z niego wywodami, uic są byułijiuiiiej pozbawione ziiamiou
nauki.
W gruncie rzeczy, roztrząsać można na seryo tylko kwestyą: czy
poglądy, oparte na prawach naszego umysłu, dają nam w ogóie r^koj*
mię bezwzględnej prawdy, w znaczeniu śeiśle przedni iotowera. j.
prawdy niezależnej od ludzkiegD subjcktywizmn^ lub nie? I to też
jest kwcstyą zasadniczą wszelkiej krytyki poznania. Bez względu je-
dnak na ostateczny wynik tej krytyki, stanowiącej przedmiot osobnych
poszukiwań filozoficznych (§ 2,.s ), w każdjon razie jui obecnie powie-
dzieć możemy: 1) że przystępna dla człowieka prawda oprzeć się
musi z konieczności na j<'go organizaeyi imiyslowej. wi(»c na prawach
jej logicznej działalności, i 2) że nr^anizacya umysłu i jego logiczna
dziiiialność przyjmuje równił* konieczny udział w badauiacli nauk s]k-
cyalnych, jak w badaniach tilozolii. To zas dnwo.l/.i. osrarcznc
w\niiki krytyki poznania w t<'j kwestyi dotyczą równomiernie tak iiJe-
zotii. jak nauk specyalnych, i źe nie mamy żadnych dauycli utrzymy-
wać, że badania i wywody filozofii. o|>arte narówni ze wazystkiemi
naukami, na organizaeyi umysłu ludzkiego, są mniej śi isłe, pewce.
a bardziej podmiotowe, aniżeli badania i wywody wszystkich innych
nauk.
B,i Dalej, trudno pojąć, dla czego Lange uia wyłącznie zasadzie
mechaniczMgo objaśnienia zjawisk na podstawie prawa przyczyny
w duchu współczesnt go pizs rodoznawstwa; dla czego tej tylko zasa-
dzie przypisuje charakter naukowości i na niej o|)iera poznanie ftrawdy
niewątpliwej. Czyż prawo prz\ ' zyuy jedi/neni j)rawem działalno-
ści umysłowej? ('zy zasada porządku, jedności, zgody, syntezy mniej
jest doniosłą na myślenia, cłioeby przvnYMlni( zł'<;n, aniżeli zasiada
przyczyny? A zasada relu\\oś( i. < /yż nic etanowi nader ważucg^j
czYiniika umysłowei »łziaialności? Czvż 1>< /. tej zasady istniała b\
W ogóle nauka i rozwijała by się prawidłowo w kierunku ś< isłego po-
znania świata? iZoh § 8,3>«l. Z jakiego powodu, te zasady. tkwiącŁ'
również w organizaeyi umysłu, przyjmujące również udział w bada-
niach i wywodach najściślejszej nauki, mają być mniej naukoweiui.
aniżeli zasada przyczyny? Dla czego te zasady mają być pozbawione
prawa do wszechstronnego rozwoju swej treści narówni z zasadą przf«
czvny ?
Jedno z dwojga: albo zasada przyczyny i mechanizmu, |K>nuMD
że wypływa z podmiotowej organizaeyi umysłu, może nas doprowatf^'
k
Digitized by Google
§ 9,1. TWÓKCZOŚĆ M£TAl!lZYCZNA. 249
du pLZL'(ljuiotu\vt'go poznania rzeczy, — a wUMly toż sama ma mi<'js< <'
i eo do innych zasad umysłu, pi zyjmujących równiL* konieczny lulział
w czynnościach nanki: ~ albo też zasady J^mIdoścI, zgody, celowości
z powoda swej podmiotowej natury, obdarzają nas jodynie ]>o«»zyą
myślową, bez przedmiotowego, ściśle naukowego znaczenia, — a wtedy
toż samo powiedzieć należy o zasadzie mechanicznej przyczynowości,
wypływającej z t^goź samego podmiotowego źródła. Odmienny po-
gląd Langego, przypisujący jednemu prawu umysłowemu znaczenie
przedmiotowej prawdy fWahrheiti. a zaliczaj ą(y iun«' prawa tegoż
iirayshi do bajelc i mrzonek i I )i< litung', jest wynikinn i\iżąvej iiiekon-
sokweneyi, wygłoszonej dla zatło.syeuezyiuenia pewnym, zgóry powzi^-
l.YUi, wcale uie ^naukowym" przesn/loni.
Jedyny argumput, który Laii«^t' przytaeza dla usprawi.dliwienia
<wego bezwzględnego zaufania, swej wiary dogmatycznej w zasadę
przyczynowości i mechanizmu, sprowadza si^ do zdania, że zasada ta,
wraz z czynnikami doświadczenia i nauk przyrodniczych, wypłyu^a
z ogólnej organizacyi rodu ludzkiego, podczas gdy spekulacya filozo-
ficzna i metafizyczna, oparta na owych syntcty<;znych i konstmkc^j-
nych dążnościach, ma charakter ind^idttalni/ i uwydatnia treść szcze-
js^Slową jednostkowego umysłu. Nie trudno jednak siłj przekonać, że
argument ten nie i)osiada ani psychologicznej, ani historycznej i)od-
stawy. I tak: 1) uogólnienia i syntezy filozoficzno i metafizyczne
•>[)ierają sitj naruwTii z uogóluirnianii i synt«'zami przyrodoznawstwa
z jednej strony na doświadcztuiu. a z drugiej na og()lni<' ludzkiej
orgiiiiizacyi umysłu Łii. str. 84 : 2 ' przy wvt\\ ni zcniu hi])otcz
i tł-oryj przyro<hiiczy< li przyjnm j;i niwnie ^ihiy udział czyimiki iudy-
widualne badacza, jak przy wydaniu poglądów lilozolicznyrh. Tu i taui
działa zarówno ogóhiic ludzka organizacya umysłu, jak i samodzielna
indywidualność ; — różnicy w tym względzie nic ma żadnej.
Prawda, filozofowie, a szczególniej metafizycy, ulegają ni^ ra/.
zbyt silnie podmiotowym, indywidualnym czynnikom swego umysłu,
na niekorzyść ogólnie ludzkich; ale który z sumiennych przyrodiiików
śmiałby z tego |>owodu rzucić na nich kamieniem? Czyż nauki przy-
rodnicze są w istocie w jakiś szczegł')lny spr^sób zaasekurowane od
rozlicznych |)odniiotowyt h przywidzeń, tendencyj Inb nawet przesądów
hudacza? Czyż one właśni*' w swych badaniach ni'- kici'ują się |)rzc-
ważuic tradycyą naukową, opartą nic w.i krytycznych docickaiiiach,
łccz na dol)re) woli i osobistem iiznamu adeptów? (Zob. w tym wzglq-
<kie § 1.1 i 6.:i. .
Zresztą i w tej kwestyi Lange wpada w spi-zccznośr z samym
sobą. On nie zaprzecza bynajmniej, żc twórczość metatizyczna. ze
?wą tendencją syntetyczną, jest objawem ogólnie ludzkun; i)rzeciwnie.
Digitized by Google
2&0 § 9,1. TWÓBCZOŚĆ METAFIZYCZNA.
on sam wyznaje, żv zjawia «ię ona wraz z rozwojom życia nmyslowe-
go człowieka, wraz z jt^go dążnościami na polu poznania świata. Je-
żeli tedy o^rólnie ludzki charakter prawa przyczyny jest główną i)od-
stawą jogo znai'z«'iiia ]>oznawezi'go, naukowego, to czyż tenże ogólnio
linizki chaiiikti^r owych syntctATzim-h dążności w zakresie filozofii
nic V"\viiii< ii zaclic^ł ar do odszukaniu ił-h i zynuików ])rawdy, nie tylko
podmiotów i j. linz, jeśli można, i prz<'dmiotow«'j zob. ^ 8,:^ )? To trż
w zasadzie vzy\ń sam Lango, docliut}zi|c do pizfkouania o niezbędnej
potrisebie uzupeinieiiia braków wiedzy i o wysokiej doniosłości spekii-
la( yi mi talizyczncj w tym względzie, jak w ogóle przy zaspokojeniu
idealnych potrzeb umysłu iudzkit go.
4} Nareszcie, wyznać należy, źe filozofia, a wraz z nią i metafi-
zyka, niezależnie od szczegółowych na nią poglądów, wi^c też i nieza-
leżnie od nauki Langc*go, w całym swym rozwoju historycznym, wy-
kazuje ceeliy znamienne nauki, w przeciwieństwie do znamion twór-
czości, sztuki, poezyi J< 9). Nikt, znający dzieje filozofii, nie możt'
zaprzeczyć faktowi, że filozofia, stosownie do stopnia umysłowego ro-
zwoju daiK go czasu lub narodu, dążyła zawsze do możliwie pełnego
zaspukojeiiia wyinagnń nauki, jaku metodycznego badania i poznania
świata ■ Prawda, Uluzotia nie zawsze czyniła zadość ideałowi m^uki:
ona zbyt często wydawała za prawdę przy^vidzenia podmiotowe, ma-
midła wyobraźni! ^Ue, ezyż tego nie należy także powiedzieć o iu-
nyeh naukach, uznanych przez Langego za nauki bez zastrzeżeń:*
I ich dzieje świadczą o wielu gmbych łałszacli. o i'iąglych sprzeczno-
ściach pomiędzy uczonymi, o ciągłej zmianie poglądów, hipotez, teoryj;
i one odstępowały niejednokrotnie od wymagań ścisłej naukowości;
■ i one nie dają rękojmi bezwzględnej nieomylności! Tego rodzaju za-
tem braki, wspcUnc filozofii ze wszystkiemi innemi naukami, nie dają
nikomu prawa do wyrugowania filozofii z ich zakresu. Tylko faryze-
uszostwo „naukowe" zdobyć się może na potę]ueme filozofii i mctafi-
zvki dla grzeeli.'.w. Ist.wym podlegały zawszi' i niestety dotąd jeszcze
podlegają wszystkie naidxi, jak" objawy ludzkiej ułoniiiośei.
Co wieeci. ii'żeli chodzi o ostaieeziK podstawy ścisłego ])0Ziiauia
prawdy, istotnej nauki, to nie ulega wątpiliwosci, że one dunuigają sio
przed ewszystkiem krytyki zarówno czyimości poznania, jak i jego wy-
jiików. — a taka krytyka jest niezaprzeczoną właściwością filozofii
i świadczy o jej charakterze naukowym. Tę zasadę krytyki btosuje
filozofia i do swoich poglądów metafizycznych i przez to dowodzi, że
poglądy te podlegają ogólnym wymogom naukowości, Z jakiego bo-
wiem tytułu sam Lange roztrząsa krytycznie naukowość tych Inb
owych p' glądów metafizycznych, nj). poglądów materyalizmuV GĄylflf
metafizyka nic l)yła nauką, to jakież prawo mieUbyśiny oceniać jej
Digitized by Google
§ 9,1. TWÓRCZOŚĆ METAFIZYCZNA.^
251
ohjawy ze stanowiska nauki? PrssiH;iez utworów poczyi nie mierzymy
miarą naukowości!
Już KfUit, wskutek sprzeeznycli wynikuw swej ki\i\ki t<'un'ty-
czncgo i piakt \ t /ii<-;40 roznniu, do-sz**'^!! <Uj mżiwr^s^o duali/jmi, w \ /.y-
udjącego uzasaiUiioui| opozycyą tak nauki, jak i życia. Kaut V)(>wii.*in
.((iWłwIził z j<'(lni'j strony b('zwzgl(jdnt'j ograukzonośti tł-ori-tycznc^o
lozmuu. niezdolnego poznać j)rzedmiotowcj pi^awdy, pozbawionego na-
wet możnośei ocenić, czy takie zasadnicze idee umysłu, jak wobiość,
nieśmiertelność i Bóg, są prawdą rzeczywistą lul) t« ż wytworem |)od-
ui lutowym. Z drugiej jednak strony wymagi&ł, aby człowiek też same
idee, zupetnie wątpliwe ze stanowiska teoretycznego, uznawał w życiu,
w imię nieodzownych wymagań poczucia moralnego, na podstawie
wiartf rozumowej za konieczne postulaty swych i)rakty( ziiyeh <lażnośoi
'zob. str. 180 i nast.). Lange zaś doprowadza ten dualizm do ostate-
ozności. On zast<^puje ową wiarę rozmuową Kanta mrzonkami mcta-
;izyki. poezyą myślową, ilu/.\aiiii religijnemi. i nmiema. że naj;Ł;lęł»sze
])Oirzeby duchu ludzkiego, puirzeby, w ktc»ryeli on sam widzi objaw
i>toty ludzkiej, dadzą się zas[>ok<)ić przy pomocy owych nadoldocznych
iz\Tiiuków. pozl)awionych wszellvi(>go oparcia o dostępną dla człowii'ka
prawdę, o naukę. Więc w^)ros>t w sprzeczności z wymkami mechani-
cznego pi*zyrodoznawstwa, pomimo „materyalizmu zjawi.sk," mamy
wudiog Langego stanąć na „stanowisku ideahi/ t. j. wytwarzać jakiś
orlasny świat ułudnych ideałów i dążyć do jego urzeczywistnienia przy
pomocy mrzonek metafizycznych! Jest to dualizm, sprzeciwiający się
wszelkim wymogom wewnętrznej zgodności myśli i logicznej konso-
kwencyi.
Literatura, dotycząca nauki F. A. Langegt). Fr. Alu.
' d'>^vi pogląd Ji a twórczoHĆ motafisycssną głównie w drug^iin i czwartym rozdziało
tomu !jw«|j m^toriji mafcrijalkmii. wspomnianej już wyżej str. 55.— Zub. toż jego
Smc lińtrayc zur Gcsciihhtt.' fhs Mutrridlismitu idiil.
WniuJ prif o tym po<,'Ii\dzie r.;in<^«<,'o Ziislugujji >/.r/OL'ólni<>j na u\vaL'<;:
<I. Spickeh, iebt^r *his \'<'rli(ilfni>>s der Xi>hfnrissi',isi:lniff :iff 1'hihisojihir ISTl.
•Ił^t ro krytyka pogl:id«»w f^angego ua «itoc.unek lilozolii do pr/cyiudoi:nawst\va. Zoh,
•Zi^cjfuliiiej str. 58 i nast.
H. Yaibikoeb, Hartmmn. Diihńng uml Lanf/f ISTti. Autor, yurąły /.woknnik
{.aagogo, poddaje tu rozbiorowi poj^^hidy najznakotnit-^zycli przedstawicieli gt '^^ kie*
ninków ftlozoficznycb naszego czasu, do których zalicza: dogmatyczny idealizm (Hurt-
ami, empiryczny realizm (Dilhiing) i krytycyzm (Lango). Ilistoryą nwienjaHnim
i^aogego Yaihinj^or nazywa -n i hłonioślejszym czynom filozoficznym na^zc^u c-zasn {die
«»cdeutf;ndste philosopliiscbe Tlut r (łegonwart)."
Kl>. V()N IfAHTMANN. yrukontuinłsmHs. Siliojtr/ilfiKcriaidstuWi flihl U< ifi'Jii(tiis)inK*
'"*t7. w dnigim ro/il/,i.i]f> t«'j prł<'\' podtijf; llartinunn t^odn;* fn\.('_'i krvt'.kH tak na*
iWiiiłćgu yrrnz niego ^skuptycyziuu .subjuktywistyczuc^^o" I-»augot;o i \ aitiuigeri*.
Digitized by Google
252
.§ 9,2. TWÓRCZOŚĆ METAFIZYCZNA.
E. hkśfi krytykuje (.an«,'ef,'o z punkta widzenia swogo pozytywismu, ^2czegi6bkj
w ni-cim tomie Kwej prai'.r-* Idealizm i poeytywism. wapomoianej wyżej str. 16.
S. H. IlOscH, Fr. Mh, Lange uni aein Stand^unkt des IdeaU 1890. Chanktc-
rjstjrka filossofii Langogo. Życioiys j^o ogłosił Elussen 1891.
2. Współczesne poghidy na twórczość metafizyczną*
Albert Lange stoi na czele wspomnianych juz wjźej istr. 51.
55) wnw)', czyli fnlifdMeanfyHów (Keu- czyli Jong-kontianer), którzy
po większej części podsielają jego natik^ o twórczości metafizycznej.
Najgłośniejszym przedstawicielem tej nauki w Niemczech po Laii- ,
f;em jest H. VAiHi.\(;i:ii, który w na.stępująeyeh słowach lormului I
najdobitniej pogląd na tę sprawę większości nowokaiit ystów: -Pni-
wd7i\^^ krytycyzm, mówi on w tym względzir. nic daje żadnyeh po-
zytywnych, ostatecznych 0(i|»owie(łzi. ktoiycli człowiek mógłby ,
trzymać. Ou niszczy tylko. Odbudowanił- znś Tiiin pozostawia '
etifce ze stanowiska ideału " Tak więc i tn powtarza się ów dua-
lizm, o którym m<)wiliśmy jnź wyiej (str. 251 1.
Podobnież i znany badacz na ]K)1u psychologii doświadczalne|
U. Mt)xaTEBBEBO iiznajc filozofią tylko jako krytyczną teoryą poznania;
metafizykę zaś nazywa „poezyą myślową (Bef^jiifsdichtung\*^
Nader zajmnjące zastosowanie togo ])oglądu na twórczość myślo-
wą napotykamy w dziele J. RClfa: O myili iwiata i o łwUcie tnysh.
Filozofia, mówi on. nie jest tylko nanką, lecz i sztuką." Ona je«t
„sztuką powtórnego ])(niiyślcni;i wielkiej myśli świata i<lie Kunst, den
grossen Weltgcdanken ii«»cli ciumal zu deukcn ." Z tego stanowi.-ka
zadanie lilozotii j)olcga ua odtworzeniu ideału wszecliświata ^,da*» Idcal
des Weltalls).
J. Y^oLKJiLT przedstawia wielce iiouezającą ni<)(l \ tikaeyą nauki
o twórczości metafizycznej. W zasadzie broni on naukowości metaii"
zyki. Jest ox\\\. według jego określenia, nauką o bycie w ogóle, i ma
za przedmiot: i) wspólne własności skończonego bytu, 2) najpowsze-
chniejsze przeciwieństwa świata (^Weltgegensetze) i 3) byt bezwzglę-
dny, absolut. Ale z drugiej strony metafizyka, według Yolkelta, we
wszystkich tych kwestyach, doprowadza jedynie do „hij)otetycznydi
wyjaśnień doświadczenia idie Metaphysik kann nur hypothetische Den- ;
tuugen der Ertahrung ^• ben>."
Nie można zaprzeczyć, że pogląd ten łagodzi już znacznie we- ;
wnęfcrzne sprzeczności, jakim jiudlega nauka Langego o tw^Srczości
]nctafi/vf'p^nej. Nie ma tn już mowy o mrzonkach mcuitizyczny h.
lecz o hipotfzacii, posiadających pewne naukowe znaczenie. Pomimo'
'\
# J
. - % I
§ 9,2. TWÓRCZOŚĆ MBTAFIZrCZNA. 253
•o i tu trudno pojąć, dla czego metafizyka z konieczności w swych
ImJamacli ma byó bardziej hipotetyczną. aniż(»]i W8zyf?tkic innr nauki,
a szczególniej przyrodnicze, oparte na inctafizyczneiu jUZY pu.szezeuin,
a zoteni. we(iła^ V*olki'lta, na hipotez It , (» rzeoz\'^visfi'm istni^Miiu świa-
ta /Ań\Ao\\vgo. .Tł'żt'li ostateczne [M)(lsta\vv iiaiik spceyahiyeh co do
<'Vtu prziMlmiotowego w ogóle, wi^e i co do ieh .^Z( z<"ir<'»łi>vvego |)rzed.
miotu hadania, łączą si^ jakiiaj.ściślej z |)ewuemi przypuszezenianii
lii' tatizjeznemi, — na co Volkelt w zupełności się zgadza, — to jakim-
sjiosobcm nauki te mogą być mniej hipotetyoznemi od samej me-
T.ilizyki? W poglądzie Volkclta widzimy tedy wyrainy zwrot nowo-
kautyzmu ku metafizyce: ale i tu jeszcze zgóry powzięte uprzedzenia
wstrzymują myśliciela od konsekwentnego zrównania metafizyki z in-
nemi naukami, z ogólnym stanem wiedzy ludzkiej (zob. § 5,3, przy-
piseki.
Tu wspomnieć należy o poglądzie Wundta na idealne uzupełnię-
nie empirycznej wiedzy i o jego nauce o transeendentalnyeli ideach
rozumu, w przeciwstaw^ieniu do pojęć rozsądku, pozostających w zakrę-
ci' ukttiw. Uwagi krytyczne co do tej nauki Wundta poczynih.śniy
jni wyżej przy rozbiorze istoty idej, str. 181 i nast.
Ed. H \rtm\x\ zbliża sit^ r«')wuież po cztjsei do nowokantystów^
lo wodząc bezwzgli^ducj przeciwstawnośei pomiędzy pięknemy więc wy-
woranu ideainemi lunyslu, i prawdą, Ale on sam nie nadaje zbyt
wielkiej wagi tej parodoksalnej przeciwstawnośei. Bardziej charakte-
ry^tycznem dla jego poglądu jest zaliczenie nauki do Uuzjff umysłu
łndzkiego, choć trudno pojąć na jakiej zasadzie w takim razie dowo-
"Izi prawdy i naukowości swojej filozofii.
Wśró<i współczesnych niemieckich nowokantysłów, z najwit^kszą
tonsekweneya. traktuje kwestyą twórczości metafizycznej A.- Riehl.
Przyznając naukowe znaczenie wyłącznie wiedzy empiryezn< j, o|)ai t«j
na metodologiezityi h zasadach współczi'Siie«i[o przyrodoznawstwa, i wi-
Iząc, wraz z Laiigri-n, w metafizyce jcilyiiir wytwory ])<Kiiiii< M owyeh
l:iżności umysłu. Kidil zupehiie sliis/nic dowodzi /. tr^^o -taiinwiska,
s|)ekulat va liluzoticzna jest w o;i mu ie rzeczy łylki* inetueui zt^spo-
i iiiem poezyi z nauką, jakunś wytworem dwiiiicowyju, boz wszelkiego
ZLt la znaczenia dla prawidłowego rozwoju życia umysłowego. Nie
IKKJziela tedy zdania Langego i wielu innyt h nowokantystów. że filo-
zofia, obok swych zadań krytycznych, dążyć winna do wydania syn-
tetycznego na świat poglądu przy pomocy poezyi myślowej. Przeci-
^Tiie, z pogardą i namiętnością napada na w.szelkie „lurojone sysłemata
JSjstemdichtungen)" tak starożytnych Ureków, jak 844iolastyków .4re-
'luiowiecznych i idealistów po Kamde. Według j« go zdania, nie ma
u> wszystkich tych systematach ani prawdziw. j [.orzyi. ani nauki
Digitized by Google
254
§ 9/2. TWÓRCZOŚĆ METAFIZYCZNA.
prawdziwej. One nie tylko, źe nie przyczyniają si^ do zasprjkojema
pewnych uprawnionych potrzeb ducha ludzkiego, lecz su juk nujszko-
dliwsze Hla prawdziwe;;^ posttjpu nauki. Zfęodnio z tą bezwzględno-
ścią mówi liiclil: „Kn tykii sy steniatów mctatizyki ]wwiuna zedrzeć
z iiirli vvsz(OUi blask, zniwiezyć wrażenie ♦•stetyczne, jakie te iitwoiy
puvzvi myślowej wywofnją swoją jednością i zaokrągleniem. P«AViaua
ona wykazfe'' nie^iustiwiiosć w szelkicli nKjtywów wytwarzania sj^stema-
tów, pozbawionych charakteru naukowego."
Można si^ ule zgadzać z Kiehlem co do sainej istoty filozoti]
i metafizyki; można bronić ich wytworów s\nitotycznycb od zarzutu
nionaukowości; ale \\^znaó należy, że pogląd j« ^^<> jt*st przynajmim*j
konsekwentnym. Fałsz on nazywa fałszem i od mrzonek metafizy-
cznych, nie mających nic wspólnego z prawdą, on si^ nie i^podzicwa
dobrych następstw dla ludzkości, jak to czynią Lango i jego zwolen-
nłcN'. Jeżeli bowiem metafizyka nie doprowadza nas do poglądów m
świat, mają<ych b^totne znaczenie dla poznania świata; co witHcj, je-
ż<'li nawet nie doprowadza do poglądów prawdopodobnych, nuijuryib
przyiiajiiini«'j znaczenie hi|>otez naukowych. lo jakaż w og<'>le icb
racva hyrn dla poważnc;L^o uniyshi? rrzecież to nawet utwory sztuki,
nie wystcpu jaj < wprost z pretcnsyą df> prawdy, h^cz mają<'e iia ' -li;
zadowolić podmiotowość człowieka, juuszą jednak wykazać prawdojK -
dol)iriistwo swej tn-ści. jeżeli uie majii zasługiwać na zarzut, że
czezcmi utapiami )• Jakżesz można przyznawać jakąśkoiwiek
poważna^ doniosło.4ć wytworom myślow ej wyobraźni, nie czyniącym za-
tlość nawet tym skromnym wymaganiomi' Skeptycyzm odnośui»'
zasadniczych ideałów umysłu (§ 8,3), doprowadza konsekwentnie <li)
ich lekceważenia i potępienia. Chęć zaś pogodzenia takiego skeptyty-
zmu z wiarą w istotną doniosłość ])odmiotowych utopij dla prawidło-
wego rozwoju umysłu, jest objawem ra/ 1 j sprzeczności z wymaga-
niami tak logiki, juk estetyki, Biehl słusznie wyst<^i)uje pi-zeciwko
takiej si)rzeczności.
Wc Fraucyi już, znana ])Oj)rzcdniczka C<)mto*a, Zofia GhiiiiAiN
t^f IJ^^I . nazywa systemata tilozołiczno „romansami myślicieli." Pr/y
tern jf '!iiak wyznaje, że i najściślejsze nauki, nie wyłączając matema-
tyki, narowili z poczyą i sztukami pieknemi. natchnienie zostały i<n!t
(''t('' inspirees przez [luczucie porz;i(!ku i proporcyi, w ogóle harmonii.
kt('>re stanowi zasadnicze prawo działalności lunysłowej człowieka. Tf>
też powyższemu zdaniu można przeciwstawić wyraż< ińe naszego zna-
komitego uczonego, Ji;nazEjA ŚxiADECKiEao, który długo przedteia
luówił o |,romansach doświadczenia.'^ Wspominamy o tern niżej.
Następnie E. Yacjukrot przytu<-za zdanie, często słyszeć się da-
jące, że metafizycy są poetami, którzy 1^ minęli ze s wojem powoła-
^ TWÓRCZOŚĆ METAFIZYCZNA.
255
niem les inł''tiii)hysicieiis soiit des poetes, ^ui ont iniiu^iu'^ itnir voca-
liou}; ale sam zbija to zdanie.
sposiłb wielce paradoksalny wygłosił £rxest Renan t-ez^, źe
niaiematyka, logika i motafizyka, są uaiikami nie mająeemi bezwzglę-
fioie żadnej styczności z faktami i daną rzi^czywistością. 8ą to nauki
absolutu, ideału, przenoszące nas w świat, który nie ma ani początku,
ani końca, ani racyi bytu (nn mondc qui na ni commcncomcnt, ni iin,
ni ralson d'exister). Nie zaprzecza on doniosłości tycli nauk, majiicych
za przedmiot wieczność (l'etemel ł; ale domaga si^, aby jc ściśle wy-
łączono z zakresu wszelkiej rzeezy^^^stośei.
Najwyraźniej wśród wspi >li zesnycli irancuzkich mv>śli( i('li ])rzybi-
<'zyl się Th. Ribot do teuryi Langegu o twórczości lUHtaii/.yrzucj.
\V spoijiiiifUśiiiy o nim już wyżej, prz^-laczn jąc trafne zdania jego
o dogmatyzmie nauk specyalnycli zob. str. 183 i nasi. j. Pomimo atoli
iuiiania tego dogmatyzmu, Ribot dowodzi, że nauki specyahio obej-
mują wszelkie możliwe przedmioty wiedzy naukowej : filozotia natomiast
nie jest ni. /j-ui więcej rien de plus) jak metajizt/Icą^ t. j. spekulacyą
umysłu ludzkiego nad pierwszemi przyczynami i ostateczuemi celami
wszechrzeczy. Spekulacyą taka nie ma naturalnie cecji nauki. Poglądy
metafizyczne, więc i w ogóle filozoficzni % nie mogą być, według Ri-
bota, naukowo udowodnione, i mają nadto charakter subjekt\'\vu\ ,
podczas gdy nauka jest przedmiotową. Poglądy te są w i«toeie obja-
wami „poezyi. nudnej i złej, według zdania jcdnycli, wzniosłej, pott^-
żnej, prawdziwie l)Oskiej, według zdama innydi > poesie ennnyeu.sc et
ifial ócTite ])our les uns. ólevćo, puissante, vraiment di^^nc ])r(ur les
aatres Kózmia poinlt^.lzy mctatizyką i '/wvkl:i poezyą polega jedy-
nie na tern. że ineializyka posiłkuje sie^ nie oiirazami rzeczy, wyobra-
żeniami, lecz oderwanemi ideami i przy pomocy ich syntetycznego
zjednoczenia usiłuje odtworzyć świat rzeczywisty.
Ribot zgadza się z Langem i pod tym wzglądem, że uznaje wy-
soką doniosłość twórczości metafizycznej dla życia luny.słowego czło-
wieka. „Prawdziwa szlachetność lunysłu ludzkiego, mówi on, polega
me tyle na w^nikach^ Ue na celach jego dążności i na energii w ich
urzeczywistnieniu...** „T)oświadczenie znaczy wiele, lecz ono nie jest
wszystkiem.** „Któż to zresztą zdoła udowodnić, że fakty mają wię-
kszą doniosłość, aniżeli idee, odkrycia wit-kszą. aniżeli badania? Dą-
żność tilozofii do zgł«'l)icuia niepoznawaln< i istoty świata, ożywia zdcd-
nośei lunysłuwc « /Juwicka, wznosi go p<^ nad ( iasnv dogmatyzm, wy-
kaztiiae te wvższe mistyczne czvnnikł, kt»'>re ze w>z\s(kic]i stron uta-
(zają naukt^. A i)i'zez to tilozolia okazuje nauee wielkie usługi/*
W dalszym atoli rozwoju sw\^ h pogląd 'tw w tym względzie
Ribot iirzyłącza się bardziej do Uomtc'a, niż do Kauta. więc rozeliodzi
Digitized by Google
256
§ 9,2. TWÓRCZOŚĆ METAFIZYCZNA
si^ też z Langem. Wraz z Comtein zadawala sitj on w zupełności
dogmatyzmem nauk spccyalnych, i nie mówi wc-alo o kryty cznijm roz-
biorze ostatecznych zasad wiedzy naukowej. Dla niego nie istnieje
nawet ta negacyjna, przecząca część filozof „naukowej,^ o której
wspominają Lange i nowokantyści, jako o koniecznej krytyi t pozna-
nia. Ślepa wiara w dogmatyczne świadectwo naii^nogo realizmu, bez
krytyczn<'go rozbioru jego zasad, oto ostateczna podstawa ^nauki^^
w przekonaniu Ribota. Czemże jednak może być najwznioślejsza na-
wet „poezya myśluwa," oparta na takiej >lnt;inatyezłiej nauce?
(Odmianę tyeli po^liidow Ribota przedstawia E. RorTR(U'\. We-
dbi^ niego filo^otia nie jest nauką, leez oiijawem odrcjbnym, wynika-
jąeyni z połączenia czyinnk<'>w naukowych^ religijnych i artystycznych.
Zadanie i^mission) fUozoźii sprowadza się do właściwego ustosunkowania
tycii czynników składowych żyda \nnysłowt^p:n d etablir de juste>
rapports entre ces eiementsi. Nie objaśnia nas jednak Boutroux bliżej,
w jaki sposób filozofia ma spełnić to zadanie, nic będąc wcale nauką,
wiedzą.
L. Olle Lapbunb, znany kantysta, przyłącza się w zasadzie do
poglądów Langego tylko, że broni „naukowości** filozofii i w zakresie
pewnych badai^ pozytywnych.
Krytycznie zapatruj** si*^ na to sprawt; Alf. Foi ii.lkk. t )n j)rzy-
znaie doniosłość czynników estetycznych w liluzotii: nmwi nawet
o „])róbierzu est»»t\ i znein (criterium esthetitpn? i" i o „pit^knoś< i lorri-
cznej ibeaute lugitjue sysieniatow. Sprowadza jednak te czynniki
glimiiie do jedności, porządku, konsckwen( yi, proporcyi, w ogóle har-
monii pouiit^dzy prawdami. Tylko żywszy udział uczucia i względy
moralne nadają czynnikowi estetyt znemu pewne znaczenie samodzielne.
W zakresie polskiej Hlozołii napotykamy szersze zastosowanie
nauki o twórczości metafizycznej i poezyi myślowej w poglądach Aj,.
Tyszyńskieoo na rozwój życia lunystowego człowieka, a w szczegól-
ności na dzieje filozofii. Według ty(^h poglądów, cAła filozofia staro-
żytna należy do epoki młodzieńczej ludzkości. Epokę te znamienuje
panowanie wyobraźni, fantazyi nad pozostałemi objawami życia luny-
slowł-iro. Na za.saflzi(» Tyszyński usiłuje wykazać, że poglądy filo-
zoHt ziie <Jrek<')W, nie wyiąi jąc systeiii;it ii Arystote|e<?n. są \\ \ nikit ia
raczej wyobiaźni, aniżeli zdiuw*'go sajlu " i/.'-ez.u li. ł^odobnit^ż i no-
wa tilozofia, aż j)0 ebwile obeeną. poniinif) pewnyeh tendeiicyj ])rakty-
cznych, oparty< li na ^prostocie w sądzeniu" i rozwadze, nie wyzwoliła
się jeszcze należycie z pod wpływu dążności młodzieńczych i wskutek
tł go ma również przeważnie < harakt(»r poezyi myślow(j. zadawalającej
się i*ozlicznemi urojeniami metafizy<*zn<'nii. zamiast kierować się
w swych poglądacli zyodą fmfssechną. Tak tedy Tyszyński wvaz
§ 9,2. TWÓRCZOŚĆ METAFIZYCZNA.
267
r Biboteiii, różni się od Langego toin, źe zadania filozofii nie widzi
w negacyjnej krytyce poznania; natomiast mv zf^adza się z Ribotem
LV do Źródła naszej wiedzy, bo nie ogranit za sit^ świadectwem „nauki,"
lecz uznaje zgod^ powszechną za ostateczną podstawy wszelkiego
poznania.
O Langego opiera się u nas na8tę])nie i H. Gołdbebo, z tą atoli
róinicą, rozciąga na filozofią w ogóle to, co Lange mówi jedynie
0 metafizyce. Dowodzi tedy, że filozofia zaspakaja dążność syntety-
czną mnysłn, że jest j^wynikiem i tworem wyobraźni, a nie logicznego
mydlenia," „koncepcyą poetyczną" o r3r8acb czysto indywidualnych.
Do wszakże dodaje, że syntetyczny pogląd filozofii na świat ma
chftrakter hipaUtyczny i przez to „wyprzedza umiejętne uzasadnienie.*
filozofii, mówi. hipoteza jest wszystkiem." W jaki sposób atoli
filozofia ma być takim iiipotctyczłiyiii poglądem na świat, nie będąc
aiii wyiiikipiu, ani tworem logiczni go myślenia, trudno pojąć. Czyż
może iiitiiieć hipoteza wyłącznie jako wytwór wyobraźni, bez logiczne-
m\*ślenia ? Czy w hipotezach, mających jakiekolwiek znaczenie,
^^Tobraźnia nie odgrywa tylko rob pomocniczej? Czy wyobraźnia
V hipotezie nie musi sią poddać logicznej argumentacyi na podstawie
flankowych danych?
Tym dodatkiem do nauki Langego o twórczości myślowej, Gold-*
berg wyprzedził przedstawiony powyżej pogląd Yolkelta (zob. str. 252).
Ale Yolkelt, nadając metafizyce charakter hipotetyczny, uznawał kon-
sekirentnie zarazem i jej doniosłość naukmoą* Bo w samej rzeczy,
hipoteza albo nie jest wcale hipotezą, albo ma charakter naukowy
1 jest tworem nie tylko wyobraźni, lecz i logicznego myślenia. Hipo-
teza nienaukowa jest prostą mrzonką, wymysłem samowolnym, bez
wszelkiej w ogóle dla umysłu doniosłości, nie zdolnym żadną miarą
^wyprzedzić umiejętne uzasadnienie.'*
Wszystkie powyższe odmiany i)ierwotnei nauki Langego o twór-
'zości metafizycznej nit? osłabiają zarzutów, jakieśmy przeciwko tej
nauce powyżej wypowiedzieli (§ 9,i i. Pewnego postępu dopatrzeć się
można jedynie w wyłożonym poglądzie Yolkulta, dowodzącego, że
ntetafizyka nie doprowadza bynajmniej do mrzonek, lecz do hipotez,
mających znaczenie naukowe. Od tego zaś poglądu do zup(^lnego
zrównania tak metafizyki, jak w ogóle filozofii, ze wszystkiemi innemi
naukami doprowadza bezpośrednio logiczna konsekwencya Przekona
tias o tern ostatecznie dalszy rozbiór kwestyi o stosunku twórczości
w ogóle, a w szcz* gtjhiości ideałów umysłu ludzkiego do prawdy.
SlnifA, Wst^p do filozofii.
Digitized by Google
258
§ 9,2. TWÓRCZOŚĆ META7IZT0ZNA*
Literatura współezesna o twórezości metaflzyoziMd* Powri-
8Z0 poglądj wymienieni filozofowie wyio^li w oastępąjącjeli piUAchr
H. Vaihinoer w pizywiedzionjrch wjiąj (str. 65 i 251) pracat^h. Owo zduie,
charaktoryzuj;v'<' pogląd nowokantyanu w U^j kwostyi, mieści si*t w książce: Hartnuum,
T)iUiri)>'j i Lany>\ str. ()<5 i bmiii w oryginale- „Der o«;]>te Kriticismiis giht keine p(v
8itivt'. d«!tinitive Ent?rh< idnnir. ttn fłio sich dor ^Tensch Imltra kann; er zerstOrt nar;
don Wiodoraullifiu liKrihussi ot tlcr Iltliik im Standpunkt*' lifs Idoals."
H. MiiN.HiKKiiŁBO, Der Ursjii itiKi (Jrr Sitflirhkdt str. 7 i nast.
.1. lifLF, Wisscitschaft flr-s WdtyaUinkttus und det- Gcdankenwelł 1888.
J. VoLKKLT we wspomnianych (str. 19 i 65) pracach. Zob. szczególniej jego;
}yHtQt (h> fihzo/ii str. 68 i nast, 74 i nast. Tu należj talcźe jego mowa: U^fer Se
MoglkhMt dfr Melaphifttk 1884.
Co do WcNDTA podaliśmy wystarcsąjące wyjaśnienia wyżej str. 82, 107, 118
i nast.
£o. V. Harto ANN, FhUosophic des UnbeiowaUn 1869, str. 584 i nast Zob. też.
coMuy o nim powiedzieli wyżej, str. ii^K).
A. RiKHL we wspomnianyi-b (-tr. Kjj pr ii ach, a mianowicie w dziele: Kriftf^jzm
lHuzi>Ji('Zny, T. II, c/,. 2-^a: 'ieorya nauki i im tafizykn, rozdz. 1— zy: Filozoria jaka pro-
blemat, i ri)Z<lz. <ł-ty: Metafizyczna i naukowa budowa systematów. Zob. szczególniej
atr. H7 i uiUłt.
Wdród niemieckich autorów godzien nwagi i berlińslci astronom W. Fóbstkb,
który w rozprawie: Wahrfuit und Wahnthm^lkihkeit 1876, dowodzi, że pienrotna
przyczyna rucba, jak w ogóle btota wszechbytu, posostąją niepojęte dla dtowieka; go-
rą«^e zaii pragnienie ich przybliżonego zrosomienia zaspokojone być może jedynie piws
SoPHiK < Jekmain', CouHHh-mtiom genernlfH surlćUit des .vt /V//( c.< et drs ktfres ls>3.
Trai-a poMiiiertna. O autor(«> i jej po«^Ij\dach zob.: £. UrHRiNu. Ktńtische Ctrscło h:'
dn- Philosnphit'. 4-te wyd. ls{)4, str. 52:{ i nast, szczególniej zaś Pawuckueoo: Siudjftk
nad ])uz!/ti/ivizmem l.SH<), str. 128—157.
E. Vacuerot, La mi'łaphiffdqm H la scinwe 1858, wyd. 2-<»ie 1882. T. I. 6.
1*1. llBKAN, Dialcgttes d fragmeida phdmophinties 1876. Str. 175; ,Xe uiuM
pas qu'il n*y aitdes seiences do T^temel; mais mettons les bien nettement hors de toat»-
rralit*'.* Na uwagę zasługuje tu też li^t Bbbthsłota do Renana, samiesaciony- w tejże''
kfliążco .«tr. V.\^ i nn^^t. p. t. Tai science idśde et la science poeithfe, w ktdiyra znakoni-
t\ rłu iiiik broni ^naiiki idoalnej", ale przyznąjo, że ma ona przeważnie charakter nidT«^
widualny i hipotetyczny. |
Tu. IJiitoT w<> Wsff^pie do wspomnianego wyżej (str. l:i;{) dzieła: }yspółczfii»fi
jisipliol^f/in (ui(/nlska. Mówi tu Hibot między innomi: ^Si vous n^-te-* point lun de,
ces eripnt> ^^ros^^ier- ijiii ne con<.uiv(.'nt rien au delii de la plus vulgaiic r- alite. si voas
chertliez 'iucbiuc cho^c sous les taits ou au dcdii d(;s faits, vous entrez daus im uiiMide]
ideał.**... i,r>e la ees eonstnictiotts phłla^ophi(|ues (pii reraoBiblent ii de giwoda po^inuB.]
De 1^ Tient {|tt'& lordinaire ta metaphisycpie et la hante poćsie se touchent, ae conlbii*
dent quel<inefoi9, comme dans le Paiadis de Dante.*... ^Les m^taphisidens soal doi'
poutes qui ont pour but de reconstituer la synth^se du roonde.*... Z dmgi^ steosny Wf*
znaje lUliot: „T.a m^taphysifjuc ot un dćpót de veritćs en dehors et au de?Mi> de tou*
te-s dt'itionstration. parce r)u"elIos sont Ic fondemont de tout€ dćnjonstration." Wszystkie
te 1 ch irnkterystyczne. jako też pn;yto 'Zone wyżej str. 255, OrTioROwicz w swym
pnŁckładzie znowu opuścił. Zob. upi-^tą uwnut; w tym wyelędzii- wy/cj ua <tr. 134.
K. l?ouittuux, Wtó Wnt^ie do iram.-uzkiego pi-zckladu FUozo/ii Greków Ed. iSoU**
la 1877.
§ 9,2. TWÓRCZOŚĆ HBTAFIZrCZNA
259
OuA^LAPBUiiS we wspomnianej na str. 19 prac^. szczególniej nndz. 1, 2, 3 i 11.
A. FouiLŁiB w pisytocnmej wjrżej (str. 107) pracy: Fttysstoie metafizyki. Cz. f,
fuSńń 6-ty: Metafi^rlca i poeaya ideału. Str. 82 i nast: po^ie est llbre dans
"OD fond et lióo dans sa fornie; la m^taphysiqup mt Jibro dana aa formo. Vu'v Atms son
fond.*... .,Aii Yww d etre une fi< tion, rid«''al doit ctre un prolongonient et iin si'lM''Vł'niont
du il doit ^tre un aspoct sup»'rifMir de la n-alit/* inrMno."... ^Lo criteriani estlii'ti(|iH'
Da dt- valcur <|u Cn tant qu'il sc raiu':ue nu i riti rhtm loHłpH' ot dynatniąuo, dont il
u'tót tju une fonnc plus int»itive ot on ((UoIiiik- «nt plu^ >;fiitiiiit'iital»'.'*
W naszej literatur/*^ rozwinął Au i yhzy.ński |>rzt'd»tawiony pojjląd w s\\y« h Zn-
mAkI krytyki powuaAn^, T. I, 165 t naaŁ: ^Wetntazyay mówi, która zaraz z ząt-
Idem oknsn W3rdala była mitologię, epopojt;, bistoiyt;, wydała teź z icolei i nową ^^ałąź
myślmia, której zadaniem było: badanie ittoty rzeczy** Zob. też co o Ty(«yń»kini po<
ilednano wyiej str. 28.
H. OoLDBERo we wspomnianej na str. 34 rozprawie: Filozofia i wiedza.
Do nauki o poety cznjiii charakterze nietałizyki przyłącza kio u na^ p<)cz«\^« i i Fr.
KRLPis.-iKr. «^ho«- i'M' o ile wiem, nio rnzwija szerzej. W jogo rozprawie p. t. Logika
i Metafizyka (Atonouni ls71). T. III, iiUił i nast.) napotykamy na str. nastt.-pująoi'
Manie: ,Metatizyka je^st pokrewną poezyi i ztąd czytanie jej utworów... niożo służyć
a roziywkę i wytchnienie, podolmie jak odczytanie jakiego utworu .SchilUTa lub Mi-
•iiewióa.*
ów dnalizm Kanta i Langego, o którym mówiliśmy wyżej (str. 251), odzywa
stp lównieś, ehoctai bez świadomości swego źródła historycznego, w Ochorowiczu,
gdy itiedty i prawdom doświadczenia praeciwistawia «święte prawo wiary do ogrzewa*
Dia eerc ludzkich id4'alną miłośdą.** Zob. co o niiu powiedziano na str. 31 i oaAt.
W. iirB«:zY.v8Ki w w.spomnianej na str. 154 rozprawie mówi str. 37 ,o wznio>
-łrch polotach nf^uci;\ momlnogo we filozoficzno j poozyi."
Przypomnijmy tu przywiedzione wyżej (str. o^'* (i/i\v;i< znr> zdanio Z. <i,\HHVKr.-
sKiRG". klon )>ez wszclkiogi) dowodu twierdzi, że w pi-zy.->zlu>« i tilozotiu l)odzie jedynił'
luetatizyką, a dawua filozoha. jako nauka ogólna, „przeobrazi sii,' w iizłi(kę*".
W związlcu z tą Icwcstyą u poezyi myślowej, niech mi wolno liędzie choć w kilku
łowach wystąpić tu z obroną mej Syntezy dwóch iwiatów 1876, której niektórzy kryty-
cy, bes wuteUciej zasady, zaizucali, źe jest wynikiem dowolnego Mpomię-tzania*" poezyi
tfiozofią. Obrona ta jeat tern konieczniejszą, źe pomimo należytego wyja.śnicnia tej
!<pniwy z stnmy (zob. artykuł: Filozofia nyntdyczna i jej krytycy. Wiok. 1870
1.S5 i na.st.). owo l)łędne pojłjcio mej filozofii przeniesiono nawet do historył literatu'
' ^'lĄ-ni to np. L. Sowiński w Rysie dzięótc literatury polakitj podług notał Al.
/.DjLXOWirz.\, T. V. ISTS, <rr. i»8 i nast.
Nieporo/umii-iiia. o których wspomniałołu, mam, zdaje >ię, głównie do zawdzięczo-
rum H. GoLDBKRGOwi, na którego Sowiński się powołuj(\ a który w ocenie Syntezy
•AtsneoBi 1876, T. II, 248 i nast.) zarzucał mi .rozmyślne pomi^^iszanie* filozofii z poe-
zrą. Goldbeig dowodzi, str. 263, źe według mego poglądu, .filozofia i poezya, dziś
wslmtek rozdziała między głową a sercem rozerwane, powinny się na nowo połątsyć,*
i4an się wylcazać. do jakicli to zgubnych nastopstw takie pomięszanie doprowadzić mu-
4 Z niego wynika mistycyzm, ograniczcie myśli na tzecz uczucia i t. p. Ztąd każdy
'zytelnik tej oeeny, vma. z Sowińskim, musiał przyjść do przekonania, jakobym nio roz-
n>rniał woalo zasadniczo filozofii od poezyi, i doninp^ł <'u\ ;\iiy na przyszło.ść tilozotia
OTekła .-i*: swych sauiodziehiych badań i zawarła na /.a\v>z.- jaki^ iui-t\'-zny związek
/ poezyą. Tyracza-sem nic pwlolłuegu na ułysli wcale nic miaicui. lylko powieizchowuł'
j-mteir/y tanie przcidmowy du mej książki, w połączeniu z ohocią wydobycia z niej konie-
'3Qufi materyałn do 'uwag krytycznyih, mogło wywołać togo rodzaju zarzuty. Zarzuty
Digrtized by Google
2G0
§ 9,2, TWÓiłCZUt^Ó METAFIZYCZNA.
tu tciu 5ią dziwniojsze. że je wyijlosil krytyk, który wkrótro potem l>j-onił sam lozy^
filozofia w ogóle jest „koucepryii poetyczną*. Co do mnie, pogląd swój na wząjemiłf
MioUe stostinek filoaofii i poezyi wypowiedssiałem juz wówczas jak nąjwyiainią} da
VIII i nast Wjka2awst3r podział pracy między nauką krfftyetnąf rozHoroieą i pla
czną ticórczoHcią uczucia, .filozofią i poczyą^ międsy tjłotcą i strctfU^ dodałem: «Nie
śl*: lek* e waży* te^^o podziału pracy! Mam go za konieczny waninek posł^pmJ^
ni''wi<> dalej, „od fzasu do czasu, cborlty tylko w piękny dzień świąteczny, *" powinni
>i<.' oderwą-'- od „pracy codzienncjo '/Vł ia.'* i brr ^ohą w cało.ści, ludźmi, żyjąrvłni inW
wno jL'łową jak i ser<<'!ii ht-y. ii h ^/fw zneg^o rozdziału, l w tej my^li powu-U/.; it-in
o mej k^ii^/re: ^Hr/li l^i/n fihaojitzna tv azacic 8tvir{t^< : in j. — oto tixść i /urMa i
szkiiiu." Czy wobec tego można mówić o „pomił^szauiu" tilozofii z poezyą? Czy nj\
cielowi nie wolno nadać swej myśli formy poetycznej, ahy ją uprzystępnić dla saarsze;
koła czytelników? Cży mosi koniecznie zawHze i WHzędzio, nawet ł w «dni świątecnifl«H
przemawiać do ogółu z katodiy profesorskiej i posiłkować się językiem pojęć abeliakeyj-
nych? A gdy raz odważy się pnemówić nie tylko do krytycznegro rozumu, lecz zar^z-n
do ńercA i wyobraźni < /\ t< iników. czy się godzi przedstawiać go jako wroga ścbłej o i*
uki na kor/yść poezyiY i'ocieszyć *ię moir'.' jodynie łcni, żo f^ddberg znajduje w Syi\r
h'zir wid'' alegoryj i metfltor „bardzo pi< kny( b." a nawet u.*łt<jpy, które „śmiało porówn'-
uioża:t / iiii-jełlnym nstępim / łwidyusza.'" Więc w kH/,d\ni razif „szata -wii-
tecziia.*- \\ kiui.i odziałem swoju skromną luyśl, uzyskała ła-<kawe uznanie surowego kr}>j
tyka. 1 U) pocieeLal
3. Ideały i prawda.
Po przedstawieniu głównych zasad twórczości w ogóle (§ 8) i po
krytycznym przeglądzie nauki o twórczości metafizycznej w szczegół
ności (§ 9,1 i 9), postaramy się obecnie bliżej ozasadbió wyloiony
wyżej § 9j pogląd na stosunek twórczości do filozofii i wyprowi
ostateczne wniosld w tej .s|)rawie. Do tego doprowadzi nas najlepie
rozbiór związku istniejącego j)onuędzy ideałami umysłu ludzkiego, jakc
<>l>ja\vanu tw^n-ezo^ci, i prawdą^ jako ostatecznym celem wszelkiej
uki i tilozofii.
Punktriii siycznym pomiędzy iwuRzoóci^, poezyą z jednej i? tronyi
a nauką, lilozofią z drugiej jest idea rzeczyicistości. Zarówno nauki
wraz z iiiozolią, jak i twórczość, wraz z poezyą, mają za swój przt^i
miot rzeczi/whtoSr. Różnica na tem tylko polega, źc rzeczywistość
ukotiHi przedstawia sił^ lunyslowi w formie przedmiotowej, realnej,
zależnie od osobistych potrzeb i pragnień uczonego, myśliciela ;
wistośó poetyczna natomiast ma charakter podmiotowy, idealny; artyst
poeta bowiem uwzględnia tylko te strony rzeczywistości, które odp
wiadają jego osobistemu nastrojowi i nadto przetwarza on rz(
Ktośó według < ^ > nastroju.
Pomimo takiego podmiotów* o,, eharaktem przetworów daa€
rzeczywistości, i. j. ideałów, i)rzcd.stawiają sitj oue luiiysiowi, jak tj
§ 9»8. IDEAJfcT I PBAWDA. 261
* wykazano wyżej -ię 8,2 >. rówmeź jako rzeczywistość, wprawdzie nie,
[ jako bezpośrednio dana. ale jako oczekiwana w przyszłości. Prawdzi-
wy artysta, poeta wierzy w swoje ideały, t, j. przekonany jest. o ich
prmvdzie, i dla tego właśnie przed.stawia w swych dziełach w sj)osół)
; poglądowy możność ich iu'zeczywistnienia. Iiuirzej rausiałł)y sam jc
liznąć za utopie. UrzeczyM istnionem zaś może być tylko to, co ma
aiezachwianą po<:lstaw^ w danej rzeczywistości. Jak dla astronoma
l jest prawdą niewątpliwą, źe wschód słońca nastąpi jutro o ściśle OKna-
czonej minacie; jak fizyk z danych przyczyn przewiduje w sposób
•uewftpliwy odpowiednie doitki; tak UA poeto. » wraz z nim i ludz-
kość cala wierzą w prawdy ideałów, wypływających z natury umysłu
1 w ich przyszłe «i]rzeczywi8tnieme. Bez tej wiary, ludzkość nio dą-
tyh by wcale do urzeczywistauenia swych ideałów, nie pracowałaby
w pocie czoła nad zbliżeniem się do nich, nie dawałaby na każdym
kroku (iowodć>w niewyczerpanej energii i heroizmu w walce z prze-
szkodami, uapotykanemi w tej dążności.
Pojedynczy człowiek może niekiedy, wskutek osobistycłi zawo-
dów, utracić te. wiart^, wyrzec się ideałów; nie brak naw(^t artystów,
poetów, którzy zamiast podniecać święty ogień, gorejący w scrcat;h
ludzkich, — co jest ich obowiązkiem, — gaszą go błotem cynizmu. Są to
jednak tylko jednostki chorobliwe, zwyrodniałe, wykolejone, opłacajj\ce
nadto zazwyczaj swoją sprzeczność ze zdrową naturą ducha ludzkiego
wewnętrznym rozstrojem i powolną śmiercią, często nawet samobój-
stwem. Ludzkość zaś, jako ci^ość, w powszechnym swym rozwoju,
nie wyrzekła się nigdy swych ideałów, miała zawsze na oku zaspoko-
jenie swego poczucia estetycznego zgody, harmonii, [lit^kua, swej mi-
łości prawdy i dobra i ^vierzyła zawsze w ostateczne m*zeczy\vistnienie
tych idealnych dążności hi^dż tu na ziemi, bądź w życiu ])rzyszlt m.
Bezwz^lt^dna negacya jest na tem ]iolu równie niemożliwa dla
umysłu zdrowego, jak bezwzględne wątpienie w zakresit* inyślenia
5,1. -2 Jak w samej czynności myślenia, "więc i wątpienia, napoty-
kamy dane, doprowadzające nas do pewnych prawd niewątpUwych;
tak też człowiek samem życiem swojom świadczy o działających
w nim ideałach; on żyje nimi, działa jedynie w ich imieniu. Zaprze-
czenie ideałów równa się tedy zaprzeczeniu życia, wstrzymuje gwałto-
wnie tętno serca ludzkiego, pociąga za sobą śmierć. Dla tego to na-
wet pesymizm, nazywający zasadnicze ideały umysłu ludzkiego iluzya-
mi (Ed. Habtmann), nie może się jednak wyrzec wiary, źe kiedyś na-
stąpi stan lepszy od dzisiejszcr;(», że kiedyś urzeczywistnionym będzie
ifieał, choć negacyjny, powrotu ludzkości do piei^w^otncj nirwany.
Ta wiara w irh aly i w icli urzecz^^^yistnienic łączy się tak ściśle
2 naturą umysłu ludzkiego, wypływa tak głęboko z jego źródeł życio-
Digitized by Google
262 § 9,3. IDEAŁY I FBAWJ>A.
wycłi, zo wobec bezpośrednio danej rzeczywistości, rozchodzącej
raźąco z wymogami doskonałości, człowiek nie tylko w sztuce a
i w zakresie poznawczym, w zakresie poj^ i poglądów mniej lab wi
cej naukowych wytwarza sobie świat wyższy, nadzmysłowy, traozoeii-
dentalny, czyniący zadość jego ideałom. A źe logiczność niedopnazcza
istotnej sprzeczności w ogólnym na świat poglądzie, przeto wy łącza ji^
i pomiędzy temi dwoma światami, realnym i idealnym, i przedstawia
ostatni zazwyczaj jako niewidzialną, wewnętrzną istotę, występująca
sto]>mowo na jaw w świecie widzialnym i dotykalnym. Wszelki po-
gląd idealny na rzeczywisto^^ó ma ^wój ]>ocz%tek w iwurczości umysłu,
wydające j taki świat w\ższy, trauscriuleiitalny, jako uzupełnienie da-
nego świata zmysłowego zoh. str. 172 i iiast.). •
Sztuka i religia, jak to widzieliśmy- wyżej (§ 8^ opierają się z isto-
ty 8woj(>j na tym idealizmie ; są one bezpośredniemi objawami wiary
nmysłu ludzkiego w ideały, oraz twórczości, spowodowanej przez tę
wiarą. Dla nas jednak obecnie ważną jest kwestya: czy i yiloM^
z natury swojej łączy sią z tym idealizmem i czy idealizm ten mcśe
przybrać charakter prawdy natikou^ejf
Przedewszystkiem wyznać należy, że jeśli nie wszelka filozofia, to
w każdym razie filozofia idealisŁi/czna jest jak najwyraźniej objawem
twórczości, zbliża się bowiem treścią swoją jak najl)ardzicj do pocayi
i religii. Uznanit* prawdy najwyższych ideałów umysłu ludzkiego
i twierdzenie, że są one urzeczywistnione w świecie transcendentalnym,
stanowiącym istotę świata zmysłowej^o, -~ je^t zasadą wszelkiego ide-
alizmu filozoficznego, podobnie jak wszelkiej poezyi i religii. Pragnie-
nia serca ludzkiego, jego t^knotę i wiarę idealizm filozoficzny uprzed-
miotowią i wciela jo w swój pogląd na świat na równi z uprzedmio-
towanemi wi^ażeniami zmysłowemi. Różnica pomiądzy taką filozofia
a poezyą i religią nie polega na ireaci^ lecz wyłącznie na sposobie
przedstawienia i udowadnienia jednej i tej samej treści.
Powyższe zdanie o czynnikach podmiotowej twórczości, wchodzą-
( ych w skłśd filozofii idealistycznej, nie usprawiedliwia jednak bynaj-
mniej twierdzenia, że wszelka fibzofia lub metafizyka jest poezyą my-
ślową, a nic naukji >5 9.i Bo najprzód, filozofia idealistyczna nie jest
jt'dy]ia filozofią : ohok niej istnieją imie szkoły tilDzoficznc, więc z niej
nie nióżiia w N jjrowadzaó wnioskou co do istoty tilozoiii w op^óle. Nauro,
co ważniejsza, i tilozutia idealistyczna, pcłinimo zaznaczonych czy luiików
twórczych, miałaby zupełne prawo wymaf^ać, al>y uznano jej charakter
naukowi/ w jednym z dwóch następnych wypadków, a mianowicie:
1 gdyby na podstawie krjrtycznego rozbiom realnego bytu do-
wiedziono, źe podmiotowe ideały umysłu, treścią ftwoją, odpowiadąi%
światu przedmiotowemu i bliżej określają jego istotę; albo:
§ 9,a IDEAŁY I PRAWBA. 863
2^ g^^y^y rozbiór kry tyczny czynności umysłu, wyrUiją<yeh na-
ukę, doprowadził do przekonania, poznanie ludzkie nic jest zdolinnu
wiiikiiąt- byt ])rzcdmiotowy, lecz z istoty swojej pozostaje w zakre-
iu* pofbniotowwa, przeistaczając przctiuiiotowe cłane wt-dhig wynuifj^uń
< !i;aiiiziityi umysłu ludzkiego, a zatx*m według treści czysto pod-
miotowej.
W pierwszym wypadku idealizm lilozoliczzły usprawiedliwiłby
krytycznie powszocliną wiarę rodu ludzkiego w istnicnio idealnych
czjimików, działaj%cych w świecie zmysłowym, a wtedy przyswoiłby
sobie chaiakter naukowy idśalneęo realUmu, W drugim zaś wypadku^
DAukowy reałi2natł byłby w ogóle niedościgłym ideałem dla umysłu
ludzkiego i musiałby , ustąpić MuhjeHiftumtmu idtalizmom^ jako jcdynio
moiliwej dla człowieka formie naukowego poznania rzeczy. W pierw-
szym razie, ideały unijshi liuizkit go ws kazane zostają jako ]>rninlif^
nankowo udowodnić się dające. W drn^ni, — 'uli aiy nmyslii są po<l-
ijiiotowrnii ilnzyami. bez podstawy w |)rz(*tliiiiotiJWVTT> bycie, a ws/t 1-
ka w ogól I' nanka, nie tylko tilozoiia, staje się wtedy objawem twór-
czej ima^iiiacyi o charakterze czysto podmiotowym.
Nie trudno wykazać, źe powyższe dwa wypadki wyczer]Hiją
wszelkie możliwe stosunki krytycznego umysłu do swoich własnych
ideałów, i że pośrednie w tym względzie stanowisko, zajmowano ]>rzf z
zwolenników teoiyi, £e filozofia jest poezyą, a nie nauką, doprowadza
do rażących sprzeczności.
I tak, co do pierwszej kwestyi, wykazaliśmy już .u^żej przy
charakteiystyce zasadniczych ideałów umysłu ludzkiego § 8,:j ), ze
podmiotowym czynnikom każdego z tych ideałów: prawdii. ptfkna
i dobra odpowiadają ezj^miilii przedmiot owe : rzerzyioistosci. Kstroju i ce-
immci wszechbytu. Już z tego okazuje się, że ideały uiny-lu liulz-
kiego ni.' są wytworami abstrakeyi, pozbnAviuueiiii realm > uza^adnic-
aia, lecz są podraiotowemi wyrazami samej istoty przedmiotowego
bytu, a więc zawierają w sobie rękojmię swej urzeczywiszczalności
i prawdy. Obecnie uzupełnimy przedstawione dowody ze sr minA\ iska
ogólnego, obejmującego organizacyą umysłu, wraz z temi ideałami,
jako jedną w sobie całość.
Wyższe zdolności umysłu, mające na celu: zaspokojenie pragnień
serca, poznanie prawdy i spełnienie zadań życiowych, nazywamy za-
zwyczaj rozwfnem* Kwestya tedy o prawdzie ideałów s|)ro wadzą się
do kwest-yi, stanowiącej gł(n\'ną tre^ó wszelkiej kri/tukt rozumu: czy
przyrodzona organizacyą rozimiu hulzkicgo ma charakter wyłą( znie
podmiotowy, czy też rozum, działając na podsiuwie swej p* m iiaiijtowrj
organizacyi, może dojsc do wyników, mając^^ch znaczenie przed-
miotowej
Digitized by Google
264
§ 9,8w IDBAŁT I FBAWOA.
Kant, jak wiadomo, w zakresie posnaniat doszedł do snbjekty-
wizmu. On rozerwał dualisŁyoznie podmiot i przedmiot poKnania,
wiedzy. Ponieważ zaś czynności rozumu miij% z natury rzeczy cha-
rakter podmiotowy, przeto wnosił bezpośrednio, że nie mogą doprowa-
dzić do przedmiotowych wyników (zob. § 6,l,i, oraz str, 99 i na8tv .
Pominął jediiak przy tern zupełnie tą oczywistą, przez doświadczenie
daną prawdę, że chuć Lzyimośei roziuiłu, saine ])rzez si^. mają chara-
kter podmiotowy, to jt-dnuU organizacya rozmnu. jako W3'twór czyn-
ników i praw wszLchbytu, niezależnych od podmiotu, jest nawskroś
przedmiotową, i daje wskutek tego wszelką rękojmią prawdy i)rzediuio-
towej» jeżeli podmiot czynności swoje ściśle stosuje do wjntnagań, wy-
pływających bezpośrednio z przedmiotowej natury rozumu ^zob. też
wyżej § 4,8).
Czy prawda ta, zbijająca zasadniczo jednostronny subjektywizm,
będąca konieczną podstawą wszelkiego poznania rzeczy, wszeikiej na-
uki, potrzebuje dopiero szczególowego udowodnienia? Czyż nie do-
wodzi jej samo istnienie poznania, nauki? Wymagania krytycyzmu
filozoficznego są nieugięte (§ B,i ), nawet w stosunku do tak zwanych
prawd „oczywistych." Więc od dowodu i tej prawdy wymówić ń%
nic możemy.
Za i)()rlstaw«» te^u dowodu ])rzyjmujemy samo istnienie światu
przedmiotowego, wynikające, jakeśmy to widzieli, (str. 84 i na?t.
z danych, narzucających si(^ bezpośrednio ])odmiotowi i powodiijątych
zasadnicze przeciwstawienie podmiotu i przedmiotu, od niego niezale-
inego. Skoro jednak świat przedmiotowy w ogóle istnieje jako byt
pierwotny, a podmiot, wi^c; rozum ludzki, stanowi jego cząstkę i ob-
jaw, — to kwestyi być nie może co do zasadniczej jednorodności tych
dwóch czynników. Istota bytu przedmiotowego nie może być imią.
aniieli istota bytu podmiotowego. Ten nie może posiadać sił i wła-
sności, któreby się nie daty wyprowadzić ze sił i własności bytu
przedmiotowego; a byt przedmiotowy musi znowu zawierać w sobie
zasadniczo przynajmniej wszystko to, co żyje i działa w podmiocie:
gdyz iiicK zej |)(»dirdot byłby czemś oderwanem od pozostałego świata,
nie byłby objawem i wynikiem bytu przedmiotowego.
Z powyższego wyiuka, że juawa rozumu ludzkiego muszą mieć
swoją za^adr w ł)yri(' przedmiotowym. Byt ten sam w sobie musi
być rozumnym, skoro się przejawia w ustroju umysłu ludzkiego
i w rozumnych prawach jego działalności. Człowiek nie jest twórcą
swego rozumu ; rozum jest mu dany, choćby zarodkowo, wraz z jego
najpierwotniejszą nawet organ izacyą, fizyczną i umysłową, Organiza-
cya zaś, objawiająca się myślą i rozumem, prawami estetycznej, logi-
cznej i moralnej działalności, nie może być W3rprowadzouą ani fakty-
§ 9, a IDEAŁY I FBAWDA. 265
cznie, ani logieznio z bytu, pozbawionego myśli i rozumu. Jak energia
fizyczna zdolna jest wytworzyć wyłącznie zjawiska fizyczne i nigdy
ze swydi Inzuiyślnych czynników nie wydaj<^ myśli: jak życie tylko
z życia sit* rodzi; tak też świadomy siebie rozmn, ciuch, jako objaw
jKKihodny, powstać może jedynie dzi^ działaniu istoty rozumnej: dzię-
ki jedynie, temu, że byt przedmiotowy, wyrażając y swe siły i własno-
ńa w owych objawach pochodnych, jest sam w sobie rozumem, sam
w sobie najwyiszem prawem logicznem, estetycznem i morahiem. sam
w sobie ideałem prawdy, piękna i dobra, więc rzeczywistością, ustro-
jem i celowością wszechbytu.
Z tego stanowiska ideały naszej rozumu, narzucające się nam
wraz z działaniem uczucia, myślenia i woli. przejawiające si^ w życiu
iimysłowcm ludzkości od pierwszych /awii^zk(nv jego rozwoju, prze-
stają być wyłącznie wytworami naszej podniidtowości. lecz uznane
być muszą za treść istoty wszechbytu, wi^c za tr^-śA M\int'i:;o Boga,
zaszczepioną przez niego w nflf^zej oi-ganizaeyi umysłu wi-j, jako ziisa-
dnit ze prawo jej podmiotowego działania. WcieUwszy sip w naszą
organizacyą umysłową, ideały te stały się celami naszych własnych
dążności życiowych; zrosły się z naszym świadomym siebie duchem,
z jego przyrodzonemi potrzebami, któiych możliwie pełne zaspokoje-
nie jest idezbędnym warunkiem naszego wewnętrznego spokoju i upra-
gBkmego dobrobytu. Jak ludzkość cała, tak i każdy pojedynczy oso-
bnik nie może wyprowadzić wzniosłej treści tych organizacyjnych ido-
słów rozumu z własnej działalności, — bo dzii^hiośó ta już sit^ opiera
na ich estetycznych, logicznych i moralnych prawach; przeto źródła
ich szukać musi w bycie przedmiotowym, w jego zaf»adniczcj istocie.
Głębszy pogląd na ustrój wszechświata i na jego r(i/:uiiui;| ])rawidło-
wość uznpehiia i potwierdza te wywody, i w ten s))(>s('>h pierwotna
wiara rodu ludzkiego w prawdę i m^tzuosć nrzeczywisliiicnia itkaiow
roziunu, wyrażająca si(^ w poezyi i religii, staje się zarazem iM wnikieni
mtthmn/m. A przez to usuwa się zarazem wszelka istotna 8|)rzecznoś6
pomiędzy sztuką, nauką i religią, temi najwyźszemi objawami życia
umysłowego ludzkości.
Pogląd skeptycyczny w tym względzie wpada z konieczności
w sprzeczność sam z sobą, dzięki właśnie tym zasadniczym ])rawom
roznmn, których pominąć nie może skeptyk w samej czynności wąt-
pienia, jeżeli nie chce zasłużyć na zarzut niczcm nie uzasadnionej sa-
mowoli. Przypuściwszy bowiem, że dla jakichkolwiek powodów nie
mamy prawa mówić o rozumie świata, że byt przedmiotowy pozba-
wiony jest roziunu, i że jedynie dzisir\jszy człowiek, przy schyłku 19-go
wieku, szczyczący się nazwą j.nanknw(^go," jako wynik jakiegoś cudo-
wnego rozwoju nieroztmmych czynników stał się kwmicscucyą rozu-
Digitized by Google
266
§ 9,8. IDEAfiT I FBATOA
mu; — jakież znaczenie maże mieć ten rozum ludzki we własnydi
swoich oczach? Ten rozum — odosobiony, oderwany, w człowieku tyl-
ko istniejący, pozbawiony wszelkiej analogii z treścią bytu przudmiOi-
towego? 2ikąd jego wiara w sanipgo siebie, w j^rawdę swych rozu-
mowań, choćby skc|)tycznyuh, w liuuiiiyhaość swych dziaiaii, choćby
uad uajl ugatszyin materyałem empirycznym?
Jeżeli logika, myśl ])rawiclłowa istnieje tylko w głowie uczonych
i mt^flrców, a jej nie ma w ^wiecie to czy:^^ można w ogóle mówić
logicznie o poznaniu świata? czy można przyznawać jakimkolwiek te-
oryom znaczenia prawdy, zgodności z przedmiotową rzeczjrwistośdąi'
Jak brak logiki w naszem myśleniu nie moie nas doprowadzić do po-
znania wiata, jeżeli istotą jego jest logiczna prawidłowość; tak ró-
wnież najściślejsza logika naszego myślenia nie może uznać samej sie-
bie za środek poznania świata, jeżeli jego istocie odmawiamy logiczności,
jeżeli w nim nie dziak zasadniczo ten sam rozum, co w nas. Bez tej
analogii pomiędzy podmiotowymi i przedmiotowymi czynnikami bytn,
poznanie prawdy jest rzeczą niemożliwą; mowy wtedy być nie moie
o żadnej w ogóle teoryi iiuiikow(^j, więc toż ani o teoryi skeptyryziu L
ani o teoryi rozwoju rozmiui z niiTozimm. Bezwzględny subjekty^yizm
nie mający nic wspólnego z przedmiotową rzeczywistością. wyp]\'T\a
z logiczną konicLznością z takiego zaprzeczenia rozumn po za człowie-
kiem w samym świecie. Subjektywizm ten stanowi drugi z przyto-
czonych powyżej (str. 263) momentów, zasługujących na uwagę przy
rozbiorze kwest3d o prawdzie ideałów rozumu.
Podłóg teoryi subjektywizmu, poznanie ludzkie ma charakter
czysto podmiotowy, pozbawione jest możności wnikania w byt przed-
miotowy, zrozumienia jego treści istotnej. Z tego stanowiska nie może
być naturalne mowy o prawdzie przedmiotowej ideałów. Ale z dra-
gi <j strony nie ma też żadnej zasady odmawiać im z tego stanowiska
tego znaczenia w zakresie podmiotowych czynności umysłu, jakie posia-
dają mne czyiuiiki, wchodzące w skład jego orgaitizacyi. Dlaczegóż
by w lakim razie czysto podmiotowy ideał prawdy mii^ posiadać
większą doniosłość poznawczą, aniżeli ideał pi<^kua lub dobra? Każdy
z tych ideał('iw '^'yraźa pewTie potrzeby i dążności umysłu i jest ró-
wnie prawdziwym lub iluzyjnym, jak i })()zostałe, wy wpływające z te-
goż samego źródła oiganizacyi umysłu. Tylko czysto osobista predy-
lekcya, lecz nie krytyczna teoiya poznania, może wśród takich wanm-
ków oddawać pierwszeństwo temu, lub owemu z tych zasadniozyok
ideałów na niekorzyść pozostałych.
Widzieliśmy wyżej przy krytyce poglądów F. A. Łangboo i j^
zwolenników f§ 9,t 1 2), że jednostronnego subjektywizmu, przyznające-
go syntetycznym dążnościom umysłu wyłącznie podmiotowe znaomnk^
i.y Google
§ 9,3. IDEAŁT I PRAWDA. 267
nie można żadna miara lop^icznic pugofizić ani z uznaniem przcdmio-
towfgo charakteru „nauki." ani z twicrrlzcnit "ni. że filozofia jest poezyi^
myślową w przeciwstawieniu do nauki. 8ubjfkt ywizm, jako zasada
kon<pkw».'uniit' przeprowadzona, nic zna różnicy niit^dzy hardzif-j i nuiiii-j
podniiotowfnu czynnikami umysłowtg organizacyi ; więc też wszystkun
objawam żjcia umysłowego, wynikającym normalnie ss czynności tej
otfgBomaeyit przyznać musi prawdę lub fałsz w zu])ehiie równym sto-
pniu. Cliwiejność w tym względzie wynika jedynie z zaniedbania
odnośnych faktów żyda umysłowęgo i z braku scistości w rozumo-
wania.
Powracając do naszej kwestyi zasadniczej o stosunku filozofii do
twórczości, okazuje się z powyższych roztrz%Bań, że nawet filozofia
idealistyczna, wytwarzająca swój pogląd na świat przy udziale zasa*
djiiczych ideałów rozumu, sama pizcz sit^ nie zaslu^ijc bynajmniej na
pogardliwe miano „poczyi myślowej," lecz może przybrać charakter
nauki, jeżeli się opiera na krytycznie uzasaduiouein znaczeniu pozna-
wczem ideałów rozumu i na ich przedmiotowej treści Filozntia i>(j-
siłknjc się w takim razie twórczością mnyslu, ale ani mniej, ani wię-
cej, aniżeli to czynią w swoim zakresie wszystkie w ogóle nauki.
I one, jakeśmy to widzieli wyżej (str. 232 i nast.\ nie mogą rozwią-
zać swych zadali poznawczych bez udziału twórczych zdolności umysłu.
Wyobraźnia i nauka. Na<l doniosłoś
vrcb zastanawiali sii; filozofowie i uc-zoiii od dawna. Dla uzupeiuionia i potwiordzenia
Basąjch w tym względzie poglądów przytaczamy ta ważniejśizc dano z hbtoryi tej
Jni Bacon wykanąje, że wobec tak swanycb pnez niego inetanąij knyiowych
(iaalaiitiae crods), poIegąją<;ych na pneciwstawności dw6c1i wyiącząjących itię nawzajem
wrja^ień danych doświadczenia. — niby drogowskazy ustawione przy knsyiujących
drogach. — badacz zmuszony jest za pomocą wyobraźni tak skomłiinowa^' nowe zadania.
a^T pr/y ir*h pomofy móeł rov:w!;r/ar ową przł^<'iwstawnoM'-. Nonnn fh-fffmum, II.
ATU 36. Zob. też wsporiiiiitf!;^ (sfr. J'^^ prace WiszNiKwsKlKno n Bakoiiie. wyd. '2rgk\
^tr. oraz dzieło Ch. Ai>am a. Lti philoHophie de Bacon 1800, rozU>ciały: Poesic et
Bciencf, i De Vinutginatu/n <lam ki (hwuverłe scienłifigue, str. 71 i nast., 305 i na^t.
Następnie K4B>TUTtns wykazywał, żo myślenie w matematyce robi wynalsaki i će
ma wyobninia w feym względzie najwi<;eej usług oddawała. Zob. Kitno FkscBSR,
nshieUe der neuem I%&09Qphk^ 3^e wyd. T. 1, cz. L atr. 296, i Ał. Sk6b8KI, Jan
ŚfiMMbi, str. 284.
Malebranchb poświęcił rozbiorowi wyobraźni (Tinm<jination) dragą księgę swego
^zieła: O panzukucanin prawdy (zob. wyżej str. 11). Ksił-gę t*t wydał osobno zo w^tr-
]}rm i ponr'zai.'\ceTin nwatrarai C)\\ó l.apninr- 18H4. Lączą«' iniaLMTia<\v^ jal< najściślej
' 'IziałalnoM-ia. ZMiv^łów, Malebranciie l>ada jej lulział w poznaniu prawdy, ale dochodzi
dli ujemnetro wyniku, że jest ona jednym z naj(fłuwniejszy« li rzynników złudzeń i bł(;dów
luaycdu ludzkiego.
268
§ 9,3. WYOBRAŹNIA I NAUKA
VoLTAIRB zamicśfił wo wspomnianej (»tr. U 4) EmyMoj/edt/i Diderota i d Aleni-
berta w r. 1765 artykuł o tcyolnraini w kt'.r^>iii mówi: ,W matematyce praktycznej wi-
dzimy zadziwiającą wvolim/ni'.. a Ar< liimcłl. s nńał przynajmniej tyle imagiuacyi. co Ho-
mer." Zol>. W l.TTosŁAWSKiK(;() aityku) o Janie .Śniadeckiin, Atenenm T. 11.545.
Kant rozróżnia szczególniej w swej Autropulogii 1789, § 2<J proUuk.yjaą i repro-
dukcyjną wyobrażniii (tlinbilduagskraft; exhibitio originaria et deriTatiTa). Ostatnia wy-
pływa z dzirdania zmysłów i doświadczenia, podczas gdy pierwsza jest czynnością pośre-
dniczącą pomięd^ funkcją zmysłów i wyższemi ^intelektudnemi'* procesami umyriu; po-
przedza ona doświadczenie i jest głównym czymukiem w syntetycznydi wytworach nmy-
słu. CHcaząjo się to jasno na czystych wyobrażeniacli przestrzeni i czasu, któro są obja*
wami tąj pierwotnej prodokcyjnąj wyobraźni. Wynika z tego jej wysokie znaczenie wp
wgzelkiem poznaniu, mającem, według Kanta, charakter aprioryczny (zob. wyżej str. fti
i natit.).
Na pojł-riu jiroiliiki N jnej wyolirazni, jako w ładzy, łączącej teorotyrzn.^ i prdktyi:2iłił
działo lno-;<- lo/iniiu, opar! Si ukujno ciiłą •^woji^ lilózofią izul». wyżej str. 12 i ua^t.^ Pod-
czas gdy przed nim 1. <i. 1'khte widział w wyobraźni czynność, wytNvarząiącą wsieUcą
rzeczywisto.ś<\ jaku pt/.edmiot naszej wieday. Zob. jego; OrunHagt der geMmmUn
WieaetmJuifłsldirt 179^ Werke, T. I, 214 i nasŁ Por. też co powiedziano o nim
wyżej str. 12.
Hbbbabt w pierwaząj części swego dzieła: Kurze Encyklopedie drr FhUosophU
1831 (nowe wyd. 1884) poświęca rozdz. 10-ty rozbiorowi sztuki naoności (gelehrtf
Kunst), którą określa jako sztukę takiego poznania zasobów ucztmoCci. aby z nich można
było dowoli -^korzystać i wtedy, fjdy nif^ są ł>ezpt»średnio dn■^t^pn(• (don geiehrt^n Vor-
rath so zu kfiinen, dass er sich na- h |{rli(dH:'n tindcn las>c, tdinc im Wego zu liegeni.
Jasną ]'* st r/ci zą. tf^i >^ztuki pr/.y^woi' ^uóic uw. można bez pomocy wyobraźni, uai-
pęlniajH. ej pamięć. Nadto zasługują na ii\va;^M; następujące słowa Herbarta^ wypowie-
dziane w jego dziele: Uhrbuch der Psychologie 1816 (Werke, T. V, 60 I nast):
ta2ya jest równie potnsebną dla samodzielnego myślenia (Seibstdenken) oa polu nwlsŁ
jak dla utworów poetyckich; wielce wątpliwą jest rzeczą, kto posiadid więcej fuiti^.
czy Newton, czy Szekspir."
Znakonuty łizyolog Jan MClłeb (f 1858), pierwszorzędny przedstawiciel swej
nauki, powiedział: ^Fantazya jest darem nieotlzownnn. Przy jej udziale wytwarzajii
się nowe kombinacyo myśli, doprowndzająco do ważnych odkryć. Badacz przyri>dy po-
wmien koniecznie po^ia<]ać w harmonijnem połączeniu zar<jwno zdolno^ rozróżninnia
właściwą rozsądkowi. uydzicl;)ją« cniu przedmioty badania (die Kraft der Unterscheidui^
des i>olirtnden Ver>iaude>), jak i lantazyą. rozszerzającą widnokrąg umysłowy- i dąiącij
do coraz wyższych uogólnień. Wskutek naruszenia równowagi poiuię^dzy tmi caysnfio-
mi, fantazya skłania przyrodnika do marzeń, podczas gdy zdolnego badacza o zdrowym
rozsądku naprowadza na najważniejsze odkrycia.'' Zob. M. CARuaiiB, Die stMuAf
WeUordnang 1877, str. 170.
J. Mac Cosh, The imoffinałłon. iłs nsc and abwt 1857. Jestto treściwy ro»bii<r
działalności wj-obraźni. Autor wykazuje z jednej strony jej doniosłość szczególniej w me-
tafizyeo, np. przy wytwarzaniu idei nie-kończono^ci i Boga; a z drn^riej kar-i joj nadu-
życie w żyriii. pnezyi i nauce, W^pnminR tu autor, żc n odłiig d'Alemł!EHTa iiuai,'iu;i *
nie jo^t mnie] pntr/ebną matematykowi, aniżeli poecie, a (ióiUE właśni*- jaku poeta pi^-
pomocy wyobraźni doszodł do pomysłów, które si<j okazały wiolce donioałenii dla przy-
rodo/.naw.stwa,
X TntDAŁL, ScienHfic uteof^te imaginatUm, Wyd. 3-ie 1872. Znakomł^ pny*
rodnik po<lnosi tu, na podstawie licznych przykładów, znaczenie wyobraźni w nąjśóśląi-
szych nawet badaniach nsukowych.
UJ i^L-o i.y Google
§ 9,3. WYOBBAŹNIA I NAUKA
269
O wielkiej doniosłości wyubiuzui w iiaukarh mówi też obszerniej sinakomity che-
laJk J. LlEBta w swej rozprawie : Inductim uiid Deduction 1865.
Mąjąc na myśli warniki nowa^ch badań nad crzynnościami zmysłów, głośny fizjolog
T. MtDfEirr powiedział: .Mósp: jue przejmuje po proatu obnuni świata, lecz go stwor
na. Poglądu tego nie bronią tylko filozofowie ze szkoły Kanta, lecz i nąjznakomitsi
var6d wi^czesnyeh przyrodników. Helrnholtz opiera t«u pogląd na rozbior/p \rra»
żeń zmysłowych; Rokitański zaś na oiganiczoności wiedzy naukowej przyrodozna-
wstwa.'
W. Wdndt mowi w noweui wydaniu "*\vyi«h Wi/hładów o dmzy ctlotrwku i ztrie-
Tząt <itT. 'M2 i nj^st. : ^Prawdziwa k^tuta il/.i;ilalin>.sci iatttazyi polet,'a na myśleniu pr/.j
pomo<7 szczegółowyrłi wyobrażeń zmysłowych. W tym charakterze jest ona źródłem
waeikiego logicznego czyli pojęciowego myślenia (&h solches ist !jie die QueUe alles lo>
gisdłfln oder begrifflicben Denkena).*
H. BCaddsłkt, Phymdogy of miml, 3-cie wyd. 1876, poświęca dziewiąty rozdział
nnbioiowi pamięci i wyobraźni ze stanowiska teoryi asocyacyi, pizyczem jednak mówi
0 piodidu^jnej czyli plastycznej władzy umysłu (the producti^e or plaatic power of mind)
1 wspomina o joj znaczeniu dla badań naukowych.
E. DcHBiNG po8wif;ra we wspomnianym (str. Kitrsic filozofii^ na str. 44 i nast.
.naukowej, racyonalnej wyoliraziii ^^vvis^,cllscha^tliche, rationelle Phanta-io. Iman^ination)"
szereg wielce pouczających uwa*r. Mówi on mi<;dzy innemi: «Ni<*wolni(*zo naślmlowni-
• two taktów nie wystarcza i w zakiteie nauki; bez istnienia naukowej ikutazyi, wyprze-
(izaj^j ich konieczne nksztdtowanie stosownie do praw logi<^znycb, bez tej podmioto-
^j, twórcząj idobiości, współrodnej z twórczością przyrody, nasz pogląd na świat i nasze
okntałtowaDie śjda pozostałyby na zawsze ubogą i ociężałą łataniną.'' Dalej wykazuje
DiUiring, że wakatek paialdjzmn pomiędzy cajnnikami myśli i bytu (zob. wyżej str. 176
i byt odtworzonym być może w naszjm umyśle, więc 1 pionanym, jedynie przy po-
mocy podmiotowej zdolności, odpowiadającej przedmiotowym czynnościom przyrody. A ta-
ką zdolnością, dającą bezpośrednie pojęcie o twórczości przyrody, jeat właśnie nassHi
twórcza wyobraźnia.
N. MiCHAUT, De riniaffinałion. Efude psycholog iq nr isTd. W lU-tyni ruziUiah;
t*j Łijmującoj monogratii, autor roztrząsa kwestyą o zna<:zcuiu wyobraźni dla nauki i do-
("bodzi do i^-Dioaku, że nąjwięknzą doniosłość ma ona dla nauk indukcyjnych (dau^ les
^dencea induetiTes, cnt Timagiuation qui joue le premier role). Stwarzanie pytań^ mó-
wi autor, tttawianycb prza badacza przyrodzie, a kierąjącycb jogo władzą spostrzegawczą,
jert głównie dziełem wyobraźni Podobnież przy jej pomocy ąjawiają się w umyśle bap
da<^ oczekiwane odpowiedzi, oraz pr^uszczenia, bipotezy, wyjaśniające treśó empiryczną
^di odpowiedzi.
H. JoLLY. mmnginnthn 1877. Na -tr. 240 i nast. traktuje autor o imaginaryj
poetycznej nauce i wykazuje i"i udział w koii-trukcyi ktystonintów naiiknwyli i troryj.
Najrozlegluj rozwinął i nikuw ii ą /ilozn/in wyobraźni .1. h KOH.si HAMMEK w diciele:
ific Duintmie ais Grurulprincip de.s [yeltprocesses 1877. Nie nn-ranieza się on jedynie
tuetatizycznem spożytkowaniem t^j nowej zasady, jak to już, «7Ąiiił przeU nim Libelt. Icrz
V trzecb ksi^^acb swego dzida bada wyobraźnią: jako podmiotową zdolność umysłu, jako
pizedmiotową za»ado procesów przyrody i jako czynnik wszocbstronnego rozwoju świa*
domego siebie ducba. Można krytykować jednostronnośtS z jaką Brohscbammer stosuje
asadę wyobraźni do wszystidch dziedzin wiedzy; pomimo to nie można zaprzeczyć, że
kwe**tyą znaczenia wyobraźni rozełtrał wszechstronnie i pr/.ez to pi-zyczynił się nieponiału
Jo joj wyświetlenia i na polu naukowem. Pr»'»« z powyższego dzieła, zasługują tu również
na uwagię prace togoż autora, wymienione wyżej str. 14, oraz: Ueber das Mystttium
Digitized by LiOOgle
270
§ 9,8. WYOBRAŹNIA I NAUKA.
E. GuTAU, L*in»etUion dant łea orfe, dam let $eieneei ei doM Ut praUgue de h
rertu 1879. Autor ronÓEiiia wjfohrainią (unagination) od fantazyi Tę ostatnią okre^^Ia
jako zdolność dowolnego kojantenia wyobrażeń : najwa/ninis/c zaś znaczoiie pnypkaje
wyobraźni, która polega na prawidłowej syntezie wyobrażeń. i*rzyczynia :4łę<ma, według
autora, do prawdziwp^ro post<;pii m wszystkich polach życia mnyslowepo.
V.. Navii,i,k w połir/fł j;łr ('ni swciu <l/iole : La loffirjitc (h- Vh\j}H>th*-st 1880, mówi
w Cz. II, rozdz. 'J-Lrini. o pss cliologicznyrli wHrunkacli hipotc/y i za/na-za. że pierwszym
z nich jest gemituz^ jaku zdolnośi* twóniza, skłaniaj ii<:a uiuy»ł do vvynalazk«'łW.
Specjalne badania nad znaczeniem obrazów i jwrSumań, jako objawów twóroej
wjobmźni, dla HloioEi, napotykamy w pracy K EnoUM'A: Udter BUdtr undOldeknme
in der FkOotophk iSBO,
M. GuTAU, we wspooinianjeh (str. 197) Kteeatyaeh z takretu wtp6kie»ne} eałetffki
w rozdziale 4-yra i nast. drugi- ks. roztrząsa stosunek wyobraźni do nauki. Hipotesę
bardzo słusznie nazywa poanatem uczononego (Thypothese e est Ic po«*rn»' di» ^arant)
i wyjaśnia pny pomocy licznych przykładów udział twórczości umysłu w badaniach
naukowych.
F. KosKNBEKCJER, Ucher dic Oau''itfi intiM tm JuifHicher Kntdeckuwjm uad Kr/iudnn-
gen 1880. Antor rozróżnia wynalazki przypadku^ pracy i yeniutzu. Ostatnie są wyni-
kiem intuicyi, t. j. twórczej wyobraźni.
H. ScimiDKimz, Analytische und mjnihdkdhe fhanUuie 1880. Jestto pouczając
mbiór udziału wyobraźni w różnych metodach naukowego badania.
Szczegółowo uwzględnia udział ideału w nauce, a mianowicie w matematyce, pncjr-
rodoznawstwie i w logice Hk AHnuu we wsponmianein wyżej (str. 197) dziele. O idcdr,
str. 44 i nast., IKł i nast. Pogląd jego na ten przedmiot streszcza -się w tych słów a b
jłtr. (50: „La science wt donc, non pas nne copie, nmis nne cn^atimi du cowmo- pm I--
sprit: et «'«*tto nróation n c^f pas quL'lri>n(jnc : iious y aspironn a une harmonie totale. nc
UOUS nn'"TiłTit ii auninc syntln^sc iaiiKiis Nati^-laits."
W literaturze polSkLiąJ z zakresu pj^ychologii zasługują lu na uwag*:
iiast<;pującc prace;
Jan Śniaobcki w rozdz. S-gim Cz. ll-ej swuj FHatnifii tim^flK odrfiinia tmi^iMeW
•^.yli ofonsoimmte ud fhntasyi czyli ręjmta. Termin los^braiiiM, daleko wlaśdwsąy, nii
oirtuowanie, jest mu widocznie nie znany, eboć go już PiEAJfOWios w swej : Wytmuif
1792, używał. W pizyplsku wspomina Śniadecki tylko o tern. że Ot>*'ivow8KI i PiTRTcr
nazywali imaginacyę wymyśl hohcu}. Imaginacyą określa jako „władz*: kojarzenia i wiąza-
nia pojęć zniy-?łowyr!i. -kladnnia i tworzenia z nich wylwru obrazów i malouidł l. przera-
liianta i nbicrani.i wyrol<k«'>w nawet abstrakryi i rozumu w postać ciele^nn. .ie>t u> tPÓ\
„m.ihirstwu imiy>t<)Wł*." Jej przeciwstawia /rtiłiazi/<^, o kUirej mówi: ,Je.st to gwałtowne
działań if w rażę u mózgowych i pamięci zwierzęcej na umysł, i przewaga .sil eielewiydi
nad siłaiiii umysłuwcmi.** Dalej mówi też Śniadecki w osobnych roaddalach o ,prz}słQ.
gach iniaginai )i w sztukach i naukach,^ oraz o .szkodliwych skutkach rozpasaaia ima-
ginacyi" Główne jej znaczenie dla sztuk polega na tern, że wytwarza «wzoiy umysłowe
czyli ideały." Ale i nauki bez niej obej6ć się nie mogą. nW naukach fizycznych ledwo
nie 00 krok pomoc imaginacyi potrzebna, ile rasqr dostrzeżony przez rozumowanie wypa-
dek chcemy zrobić przez doświadczenie widocznym." „Astronomia sforyczna bez pomocj
imaguim-yi nie byłaby rym prawie ctidcm ludzkiej pojętności. jakim się dzii okazuje.'
„yowtnn hn dzielnej iiuairina<'yi 1>ylżcl>y bieg s padaj ącf»ir<i jal"lka pr/.eniusł i za-^tosował
do bit L-n ksjrżyra? ....Kopt;ruik byłżtiby potrafił bez Wcjzclkicgo imagiuacyi w.spaicia tyle
drolmy- h i rozmaitycłi fenomenów biegu dziennego i rocznego ziemi tak prosto i siczęfli-
wie wy tłómatzyć „W matematyce nawet, gdzie wszystko zdaje się być robotą su-
rowego rozumu, [)r/.y giębszem nauk tych rozważaniu, pokasują się roslegle i wiine
§ 9,3. WYOBRAŹNIA i NAUKA.
271
iajagiuaćYi przydługi." 1 tuUij wyjaśiiia Sniadet-ki to zdanie licznomi przekonywającomi
jn^UadamL Zoh. też w tpa wzg^dzie SKóasiOEoo dziulo u Janie Śniadeckini str. 233
IDItŁ
O naa^cb makomitych filosofiKjh, któnor objawy Cuita2ji wyjaśniali 2e stanowi*
$kft iMiwzględn^ idealima, mówililmy wyźąj str. 109. Tu w naszej kwestyi podnieść
nm>uny jednak azcaegdlną za^sług-t; LiBBŁTAt który joszczo na dwadzieścia siedni lat przed
Froh<rbammf>renł w swym: Systemie ymfnrłwa 1850 (zuh. wyżoj str. 28) usiłował przcd-
sfi'vi. .i^^p.j swiuta nwrfohfjkznf/ (od u. o = kształt;, jako ohjaw twurcz^y dzialalnoś- i
«>zedv5wiatowt!j wyobraźni. Mająi atuli aa oku wyobraźnią jako czynnik meta&syczny,
m l»adał bliżej jej ^aozcnia na poJu uaukoweni.
Bogate i poui.-zające swym uiatcr3'aiem faktycznym dzieło Szokalskiisuo: Fauta-
objawy zmyihme 1602 ma pnewaśnie ehaiaJcter fizjologiczny.
FlOTB Cbjokłowski ogłosił w r. 1873 starannie opracowany «BZkic psychologiczny**
^ i: Gtneza fantoMyi, na podstawie teoryi kojarzenia się wyobrażeń (asocyacyi). O tej
te<fij\ 2oh, naaze nwagi na str. ir>4 i 200 i nast „Fantazya, mówi Cłiniielowski str. 97,
j^t to proces myślenia, w którym wyobrażenia zmieniąfą aiti i kombinują pod kie>
runkieui naszych ticzuć i namiętności na podstawie asocyacyi fiwołiodnej." ('o do stosunku
fintazri do ł>adaii naukowych. rlTarakfery>ty<'ZTic sa nasti^pująre zdarua vtr. MO i 9() :
.Pojv ia naukowe, które i)()>i)oliri(> pr/ypisuja. (i->ol»nej władzy du^zy. ro/jiniowi. wypro-
i^adzają .sit; również z praw kojar/.cuia się wyohrażeń. W t^ia tak< ie jest j.pi)liiusr i pod-
itswa do twierdzenia, że władza tworzenia wyubrażcu lantazyjnych i władza tworzenia
poj^ naiikowy( h je^t jedną i ii\ ^nini^r Z tego wynika też .zbliżenie indukcyjnego
spoiolm myślenia w naukowem badaniu z myśleniem artystycznem.* Praytem jednak
vJk■z^je ClunieloiR^ki i róźnioę między rozumem i i^tazyą i polonizi^e z Wondtem,
któiy już w pierwszem wydaniu swych: Wykktdów o duszy czhwMta i zwierząt 1863
v^\7owiedział zdanie, przytoczono przez Chmielowskiego : ^Twórcze myślenie w zakresie
* iedzy. tak w pro' cśic samym, jak i w leanltacie, zupełnie jest takie samo, jak i twór-
i» myślenie artysty. -
J. OrHORowicz wydał dwa zajnnijące odczyty: O twórczości porfuckirj Zf stano-
iciika j/aychiAoijii 1877. W ni< h lait^Uzy iiuieiui na str. 4.''. i Ha>it. dobrze r.harak te ryzuje
K>aiieł^ pomi*;dzy poezyi| i iilozołią. (.^o do zna* zenia twórczości w naukach, napotykamy
na str. 76 zdanie: «Bez fantazyi ani matematyka, ani nauki przyrodnicze, ani nawet
filoiofia obąfść się nie mogt^ Geniusz rozumu jest dzieckiem geniusza fimtazjyi.* Fomi-
oMł to wola pod koniec, str. 105: «Zostawmy co poetyckiego poezyi, a co filozoficznego
filozofii. Poezya mu^i być idealną, ..Jlozofia pozytywnąl** A tak wrscamy znowu do
doiłizmu pomięd^ ideałami i prawdą: (Zob. też wyżej str. 258).
.1. Kotarbiński we wspomnianej (str. 198) pracy: Przyszłość sztuki i jmzyi.
i.irdzo tiifnip mówi, str. 355: ^Nauka rozwiązuje zagadnienia, poezya pobudza umy«)l
s lauian i * • n i /.a Lrad nień. "
Zob. też wyżej str. 258 i oa^st. literatun^ u twurezu.śei motalizycznej.
Digitized by Google
272 § 10. FIŁOBOFIA I NAITKA.
III. Filozofia i nauka.
.§ 10.
Filozofia, jako nauka, w związku z innemi
tiantfaiTii
W naszych dotychczasowych roztrząsaiiiach, dotyczą-
cych istoty filozofii (§§ 4, 5 i 6). oraz jej stosunku do
twórczości (§§ 8 i 9), wyprzedziliśmy już z konieczności
pod niojcdnyju względem zasadniczy rozbiór takich kwe-
styj, które nas obecnie mają zająć szczegółowo. Zdajemy
sobie tedy przedewszystkiem sprawę z tego, cośmy dotąd
wykazali, odnośnie do ^naukowości** filozofii, aby na t-ej
podstawie zająr się bliższem określeniem wzajemnego do
Hiebie stosunku tilozofii i reszty nauk.
Szukając odpowiedzi na pytanie: czem jest filozofia?
przekonaliśmy się, że filozofia pierwiastkowe obejmowała
całkowitą wiedzę ludzką, skujuała w sobie naukę w ogólr.
Wskutek atoli ciągłego rozszerzenia zakresu wiedzy i ko-
nieczuości zastosowania zasady podziału pracy do badań
poznawczych, naukowych, wydzieliły się z zakresu filozofii
tak zwane nauki specyahie, a pod nazu^ iilozotii obejmo-
wano jedynie badanie ogólnych zasad wiedzy, których nie
roztrząsały nauki specyalne, jako zajęte swemi szczeg<Uo-
wemi przedmiotami.
Zgodnie z tym taktycznym stanem rzeczy i z jeg«»
genezą historyczną, określiliśmy filozofią jako naukę, ba-
dającą ogólne zasady wiedzy, podmiotowe i przedmiotowe,
w celu wyjaśnienia szczegółowych objawów b3rtu z punktn
\vidzenia tych zasad ogólnych o ile to jest możli woni przy
zdohiościach poznawczych umysłu ludzkiego {§ 4).
Dalszy rozbiór istoty tak pojętej filozofii wykazał, te
odróżnia się ona od reszty objawów życia umyrfowego
Digitized by Google
§10. FILOZOFIA I NAUKA
273
(iwierija cechami zartaduiczumi, jakiemi są: krytyczna sa-
, modzielność myśli i dążność do ogólnego na świat poglądu.
A z tego wynika, że właściwym przedmiotem filozofii
jest: 1) krytyka umysłu, jako podmiotu poznania, 2) kry-
nka poglądów na byt czyli rzeczywibtoj^c, świat, jako
przedmiotu poznania, i nareszcie li) wyjaśnienie szczegó-
łowych objawów świata z punktu widzenia ogólnych kry-
tycznych zasad poznania B).
Bliższe porównanie ( ('cli znamicnnycli filozolii z po-
, zostalemi naukami doprowadziło nas następnie do przeko-
[ nania, że nauki te, ze względu na ostateczne zasad\' ])0-
ziiania, mają charakter dogmaty^czny, ze względu zaś na
swój pi*zedmiot są specyalnemi, t. j. badają tylko szczegó-
I Iowe szeregi zjawisk świata, bez względu na jego treść
1 ogólną, obejmującą wszystkie szeregi szczegółowych zja-
I wisk (i^ <)).
^ Nareszcie, rozbiór kiytyczny stosunku hlozutii do
I twórczości wykazał szczegółowo, że filozofia z istoty swej
jest badaniem krytycznem, a więc nauką, nie zaś wytwo-
rem wyobraźni, choć się nią posiłkuje, jako środkiem po-
mocniczym narówni ze wszystkieiui innemi naukami (§ 9),
Jeżeli w uzupełnieniu powyższych danych uwzględni-
I my i to, cośmy już powiedzieli o istocie wiedzy i o wza-
jemiis iji do siel)ie stosunku j)odmi()tu i przedmiotu (^^ 4,3),
dalej o ideach i przedmiotowy cli czynnikach ideałów imiy-
^ła ludzkiego (§ 8,1 i d); natenczas uprzytomnimy sobie
kiytyczne podstawy do bliźsz(»g(^ określenia stosunku filo-
zolii do nauki w og(')le. Określenie teiico stosimku spru-
j wadzą niy do następujących zdań zasadniczych:
I) Filozofia jest nauką samodzielną wśród innych
nauk, o przedmiocie odrębnym, niedającym się wyczerpać
wszystkicuii naukami specyalnemi. razem wziętemi. iiię-
dneni jest tedy zdanie Alg. Comti:'a i zwoienDikr)W jego
ipozytywizmu, jakoby filozofia była jodynie encyklopedy-
l^znem zestawieniom w^^ników badania nauk spocyal-
.nych.
Stntre. Wat^p do fHozg% . IS
274
§10. FILOZOFIA I KAUKA.
2) Bezpośrednie dane dla swoich badań kr\ ry( znj
i dla Hwoj^:(> o^ólnejOfo na świat pui^^lądii ziuijduje tilo/cl
w objawacli życia umysłowego, a więc w faktacłi świad
mości i życiowego doświadczenia. Wszystkie zaś pozos
dane, niezbędne do rozw^iązania swych zadań^ czerpie fil
zotia z nauk speryalnycli. Sumienno uwzględnienie wyiUTi
ków icli badań jest niezbędnym warunkiem wszelkiec^^^
prawidłowego postępu filozofii. Przy tern jednak dano
nauk specyalnych nie mają dla filozofii siły bezwzględnie
obowiązującej, na podstawie dogmatycznego uznania it
powagi. I^rzeciwnie, jako nauka na wskroś krytycziiM,'
posiłkuje się filozofia wynikami badań nauk specyalnyc
na podstawie poi>rzedniego rozbioru ich treści z punkt
widzenia krytycznej teoryi poznania.
Nauki specyalne wyzwalają się z więzów dogm
tyzmu odnośnie do ostatecznych zasad ]:)oznania jedyni
przy ]iomocy filozofii. Podobnież tylko przy jej udział
mogą sit^' wznieść na srant>wisko ogólnego na świat pogl
du. Tylko bowiem krytyc^^zm filozofii zdolnym jest
jaśnić istotne znaczenie dogmatycznych przypuszczeń nau
si)ecyahiycli : tylko on wyrównać może pozonie sprzo
czności pomiędzy tenii przypuszczeniami i sprowadzić j
do wspólnego mianownika, do ogólnego na świat poglądi
przy pomocy porównawczego rozbioru ich faktyczn
treści.
Wobec powyższych wyjaśnień nie ma żadnej zasadii
czej przeciwstawności lub różnicy pomiędzy fdowfią i
jak jej nie ma pomiędzy matematyką, fizyką, chemią i t.
i nauką. Istnieje tylko różnica, wykazana na swojei
miejscu szczegółowo, pomiędzy naukami filozoficzne
i specyalnemi (§ fi). Nauka zaś w ogóle, jako objaw
znawczych dążności umysłu ludzkiego, obejmuje z is
swojej zarówno jiaiiki iilozofif zn(% jak i specyalne. T
ostatnie stanowią niejako oddzielne konary i gałęzie dn
wa nauki, podczas gdy filozofią porównać można z pni
tego drzewa, który, zapuściwszy swe korzenie w
Digitized by Google
§ 10. FILOZOFIA I NAUKA. 275
laiuit Życia umysłowego, \v3'rasta z niego w kiunmku pro-
stym jak może najwyżej w koronę, w eter, siużąc za punkt
oparcia dla wywięziijących się z niego konarów i za pod-
stawę do ich zespolenia w jedną organiczną całość.
Wniknięcie m3*ślą samodzielną w nieskończone zasoby
uauki. jako całości; śledzenie wszystkich dróg jej pochodu
dziejowego i dokładne zrozumienie wszystkich szczegóło-
wych \v}iiików jej badań niestnidzonycb aż po chwilę
' becną, przekracza siły fizyczne i zdolnuriei umysłowe je-
tinostkowego człowieka. Taka ogólnie ludzka pansofia jest
wynikiem wielowiekowej pracy całego rodu ludzkiego
i V całej swej pełni objętą być może tylko przuz ])ohirzo-
iit* r^iły najwydatniejszych umysłów ludzkości. Ogóhia en-
cjklopedya wiedzy ludzkiej, w nąjrozleglejszym nawet
w)kładzie systematycznym, przedstawia jedynie zewnętrz-
ną nrtranizacyą nauki, jako ealości, nie daje jednak zada-
walającego pojęcia o rzeczywistym bogactwie jej szczegó-
i wej treści, obejmującem wszystko, co stanowi dostępny
lila umysłu ludzkiego i^rzedmiot badania (zob. wyżej kla-
<^"iikaiyą nauk § '5,1 przyp.). Ztąd to jMK liodzi, żu wszel-
ki ściśle naukowy wykład, wnikający z możliwą dokładno-
w przedmiot badany, przyjmuje zawsze charakter
^cynlnijj monoffraflcgnpy a w najlepszym razie obejnuije treść
tvlko pewnej, pojedynczej nauki, nie zaś nauki w ogóle.
Pomimo jednak koniecznej spccyalizacyi wiedzy, każda
nauka szczegółowa, przy najściślejszym rozwoju swej treści
odrębnej, powinna pielęgnować świadomość swej organi-
iziioj łączności z nauką w (ig()le, z jej zasadniczemi pod-
s^iawaiiii i celami. Taka świadonu)ść wewnętrznej spójni
w^iłzystkich nauk szczegółowych jest niezbędnym warun-
kiem prawidłowego postępu każdej z nich z osobna. Filo-
Oitni wważci właśnie, z istoty swojej, te świadomość we-
'\'n(;trznej łączności nauk szczoa(')low^ych, tę jedność zasa-
:iniczą myśli badawczej, przenikającej wszystkie pojedyn-
cze nauki. Cechy znamienne filozofii : kryt\ czna samo-
Izielność myśli i dążność do ogtjinego na świat poglądu
Digitized by Google
276 § 10* FILOZOFIA r nauka.
(§ 5), stanowią istotę nanki w ogóle, określają z jediii j
strony konieczne środki pomocnicze wszelkiego badania
prawdziwie naukowe 12:0 (krytycyzm), a z drugiej strony -
ostateczny cel nauki, jako nauki, polegający na możliwie
pełnem pojęciu ogólnych czynników i praw wszechświata.
W imię tej zasadniczej zgodności lilozotii z istota na-
uki w ogóle, bez przesady powiedzieć możemy, że filozotia
jest duszą, ożywiającą zarówno jednolity w sobie organizm
nauki, jak i wszystkie jego pojedyncze części składowe.
Jako dusza nauki, filozofia czerpie swe siły żywotne
i energią myśli z całego otaczającego ją organizmu; alt"
z drugnej strony, organizm ten tnipieje, rozpada się na
atom}', gdy dusza z niLgo uchodzi.
1. Krjtyka poglądu Comtea na filozofią.
Powołując się na takt stripniow^oo wydzielenia się nauk spfiv.
alnych z łilozotii, — o czem m(iwiliśniv wyż«\j 4,1 i i\ — wielu luz
nych porlawało w wątpliwość charakter naukowy filozofii, a więj- i- j
naukowość* W ten sposób powstała kwestya: ozy filozofia ma w og> Itj
prawo do nazwy naufet, w śeisłom tego słowa znaczeniu, czy jest naul:{
samodzielną w gronie innych, a szczególniej specyalnych nauk? W ct !
In bliźsze^ii^o rozbiom tej zasadniczej dla filozofii kwestyi. zatrzymnjt
my się ])rzedcwszy8tkiem nad poglądami głównego pi-zcdstawici^*!:
przeczą(H j na to pytani© odpowiedzi, Augusta Comtb'a 1857), tv.łr
( y tak zwanej [)i*zez siebie filozofii pozytywnej, czyli pozytywizmu 'Zol^
cośmy już o nim powitMl/j. li w yżej str. 14, 77, 100 i llG-.
Kuzwu) iuay>lu linlzkie^o. (lowrulzi Comt(\ dokonywa sie wofUiij
^wielkiego zasa(lniezeg<ł piawa." pr/t z iiiciro wykrytego, a okreshiii
eego stopniowy j)0eli<'»fl wierby. AV* -lłti^ tf;;*) prawa, ninysl 1ui1.'k
w swych Uążuośi iaeh j)0znawezyeli przechodzi kolejno przez ti*zv r"żi 1
atanii nmyałowej działalności. Pierwszy stan ma charakter teolo^c:n
i właściwie mitologiczny), poetycki, fikcyjny. W tym stanic, mir
(lą^y do poznania pierwotnych przyczyn i ostatecznych celów iwiiit
a zatem do wiedzy bezwzględnej i sądzi, że ją osiąga, sprowadzają
wszystko do dziiUania czynników nadprzyrodzonych ^agents snma^
rels), uosobionych w bogach, duchach i t. p. Dmgt stan i3Bzyv
Comte mełafizyczoyin, czyli abstrakc yjnym. Jest on właściwie tytś
odmian!\ i)<)przcduiogo i pol«?ga na zastąpieniu owych czyuuików n»
Digitized by Google
§ 10,1. KRYTYKA POZYTYWIZMU,
277
)Rjrodzouyeh przez różne sUy i istności abstrakcyjne (forces abstrai-
es, veńtables entites), uznawane za główne przyczyny zjawisk świata,
.^areszcie, stan trzeci jest stanem właściwie naukowym, czyli poz^ftynmym,
^myitf uznając niepodobieństwo dojścia do wiedzy bezwzg^dnej, po-
lania początka i celu wszechświata, zrzeka się dążności w tym Ide-
nnka i zadawala badaniem samych tylko faktycznych praw zja-
wisk i określeniem iiiezmiemiych stosunków w ieh uaste^p^^twne po so-
it i [>odohii ń*^twic między sobą iłcurs lois etiectivcs, c est a dii*o
eure relau*f!i- invariablcs de snccossion ct d<* siiniliindc
Tylko badanie zjaufisk szczegółowych flcprowadza. wcdhig Com-
• a. do naukowego poznania. A ponieważ wszystkie zjawiska, razem
•7]ęt(\ stanowią, w stanic pozytywnym, przedmiot badania nank spe-
yaluYLh matematyki, astronomii, fizyki, chemii, biologii i sooyologii),
izeto filozofia wskutek ich rozwoju, pozbawiona odrębnego przedmio-
1 biidania, utraciła teź z biegiem czasu charakter samodziehiej nauki.
ona w istocie niczem innem, jeno encyklopedycznym wykładem
^ pojedynczych nank specyalnych odnośnie do zjawisk przyrody
'ensemble des connaissanCes acquises relativement aux differants or-
nes de phenomenes natiirelst. To też Comtc w swej klasyfikacyi
Attk nie znalazł dla lilozotii odjiowicdniego miciV( a zob. str.
AV całym tym jłogladzic (Jomtc a zajmuje na- obecnie tylko zda-
jogo o filozofii, zv nic ma ona charaktoni samodzielnej nanki dla
•aku odrębnego przedmiotu badania. Bezzasadność tego zdania wy-
ka właściwie już z tego wszystkiego, cośmy dotąd o filozofii powie-
jielL W celu atoli ścisłego wyjaśnienia tej kwestyi, zestawimy tu
'iio główne argumenta, wykazujące całą dowolność powyższych
ńerdzeń Ck>mte'a.
1) Pytanie: czem jest filozofia i co stanowi właściwy przedmiot
j dociekań? moie byó rozwiązanem naukotoo jedynie na podstawie
przedniego rozbioru faktycznych objawów myśli filozoficznej. Bo-
Mór tł!n daje się uskutecznić tylko w zakresie osobnej nauki, a mia-
'^icit' nauki, którą się obecnie zajmujemy, a której przedmiot i zna-
-nie wykazaliśmy wyżej szczegółowo '§§11 '2). Tej naiUa wstępnej
' lilozofii nie ma w systemacie nauk pozytywnych Conitcn. Co
? ^j- wyznaje on otwarcie, żc nie czytał nawet ]>rac najznakomi-
^ych myślicieli świata. Okazuje się tedy, że poglądy na filozofią
iej zadania wytworzyły się w jego umyśle mniej lub więcej przy-
/ikowo. dowolnie, bez odpowiedniego przy^i^otowania do rozbioru tej
Tertyi i bez ścisłych, samodzielnych badań nad jej rozwiązaniem.
męzsa&n. i zaprzeczenie naukowej doniosłości filozofii powinno być
lefycie uzasadnionem i może mieć wartość naukową jedynie przy
powiedniej znajomości samej filozofii. Nadto, i taki przeczący pogląd
Digitized by Google
278 § 10,1. KBYTYKA POZYTYWIZMU.
na filozofią, jt żtli tylko wypływa z krytycznej działalności umysk. ma
charakter filozoficzny, a zatem sam przez się, uzasadniając swoje prze-
czenie natdsowo, dowodzi istnienia filozofii, jako nauki. Wi^c na dnie
owych twierdzeń przeczących Comte'a leży sprzeczność wewnętrzna
(zob. też wyżej § 6,2 przyp.).
2) Do najbardziej zasadniczych kwcst^-j ludzkiej ^edzy,
pytanie: co jest w ogóle dostępnem dla poznawczych zdolności umysW
ludzkiego, a co ju przekracza? Więc i kwestya: czy jedynym przcłU
miotłom wiedzy są zjawiska, czy też z wiedzą t.i niożc sit^ pul4tzyr|
i glt^bszo pojęcie istoty zjawi-sky Naukowe wyjaśiiicnic i rozwiązanitj
tej kwesty! oprzeć się zno^^^l musi na wszechstronnym rozlłioi zc z<loli
ności poznawczych umysłu i ich objawów w dziejo\vyin rozwoju uanki
I tu ró\\niieź zaprzeczenie możności poznania istoty zjawisk nic m
si^ obejść bez owego rozbioru, jeżeli ma uchodzić za wynik nai
a nie za objaw samowolnej myśli. Bozbiór zaś zdolności poznawczyi
umysłu w celu określenia granic wiedzy ludzkiej stanowi odda
przedmiot osobnej nauki, nazwanej hgiką^ czyli Uoryą poinama.
Pierwsze objawy tej nauki napotykamy w odnośnych badaniaoj
Sokratesa, Platona, Arystotelesa i innych filozofów staroźytnośn
Następnie nauka ta rozwinęła się znakomicie dzięki ])racom: Bakosj
KARTEZYLdZA, MaLEBRANCHK A, LuKKA. LeIBMTZA, BeRKELKy'a, IllME^
KoKHYLLAKA, RFjrA. Kanta i wielu innych myślicieli aż po cbnl
obecną (zub. przep;hul literatury str. 10 i mtót. i. Dla Comte'a i ta u
nka wcale nic istnieje Za swę2;o ojca duchowego uznaje wprawdzi
Hiune a, ale sam kwestyi ])0znania dalej nie bada, ani też nie uwzgl^
dnia jej rozwoju w dziejach filozofii. Jaką tedy drogą do^^edl Cowt
do sw;>'rh poglądów na istotę ]>oznania ludzkiego i jego gramceV
zaczerpal zdanie, że jedynie zjawiska stanowią dostępny dla nas prz<
miot wiedzy? Słyszał o podobnem zdaniu JB^nta z mętoych bai
źródeł, jak sam wyznaje, i to mu wystarczyło, aby bez kiytp
rozbioru całej tej kwestyi, bez znajomości dotychczasowych
teor^^i poznania, wygłosić owo zdanie, bt^ilące zasadą całego jego p
zytywizmu. Czy przy zupełnym braku krytycznego uzasadnied
zdanie to może uchodzić za naukowe? Nadto, zaznaczyć tu nalei
że Conitc bez wsz(»lkich badań nad zasadami poziuuiia ulu bez]V'sr
dnio z< \\Tięti'znemn. zmyslowcnm doświadczeniu, zaprzecza możiK:*
doświadczenia wewnętrznego i tiłe pyta wcale, w jakim stosunku znfi
dują się dane doświadczenia zewnętrznego do laktów świa<ioxQOi
(§4,3;.
3) Poz;>i.ywizm Comte'a, narówni z uznancmi przez niego
ściu nankg-wii specyalnemi, opiera się ostateczni<' na pewnych doj
tycznych przypuszczeniach, o których mówiliśmy na w<
Digitized by Google
§ 10,1. KliYTYKA rOZYTiWlZMU
279
ulifjscu sji^ ł> i (),;{ '• Trzy I mszczenia Xv wyrażają sif^ mit^rlzy iimt-mi
w pe^viiy«_}i pojęciach ogólnych, uduoriuie do rzeczywistości, bytu, jako
przcibiiiotu wszelkiej wiedzy. Takiemi .są np. ia o nit^poznawal-
npj isToLie i o poznawaliiyeli zjawiskach, o stosunkacłi mitjdzy zjawi-
skami, o przyczynie i prawach, o sUe i ruchu, o ])rzestrzeni i czasie,
0 dachu i materyi, o przyrodzie jako całości i t. d. Pojęcia te wy-
twarzają się w każdym człowieku w skutek kultury umysłowej, z wię-
kszą lub mniejszą jasnością, drogą bezpośredniej działalności myśli
1 stsDowią niezbędny środek pomocniczy wszelkiego w ogóle poglądu
na światb
Pomimo pot^pii^nia w zasadzie wszelkiej metafizyki, i Gomte nie
może się obejść w swych rozumowaniach bez tych pojt^ć. lecz posił-
kuje si^ niemi w f)ewneiii, mniej lul) więcej jasno okrcślonem znacze-
niu. Tak np. podstawowe dla całego pozytywizmu pojęcie ogólne
'.lawiska rozumie on wyłącznie w znaczeniu fizycznem, przyczem uio
luzbiera wcale krytycznie, naukowo, in-zy |><.)nioty odii- •suycli dauycli
do-świadczenia, kwestyj : czy w świecie istnieją tylko zjawiska tizyczne ?
jakie znaczenie mają obok nich zjawiska życia wewnętrznego, psychi-
esnet czy te mogą być w istocie wyjaśnione przy pomocy przyjętych
pnsez niego zjawisk fizycznych? Wskutek zaś opcurcia pozytywizmu
na pojęciu ogólnem fizycznej zjawiskowości, Comte i jego zwolennicy,
mimo woli i wiedzy, przyswajają sobie metafizykę materyalizmu
i z niej wydobyć się nie mogą. pomimo ciągle powtarzającej si^ golo-
^wnej protestacyi przeciwko swej łączności z tą metafizyką.
Nauka pmwdziwa domaga się, w imię swych podstaw kryty-
cznych, abyśmy sobie zdawali jasno s[)rawtj z początku, rozwoju i zna-
czenia używanych przez nas pojęć ogólnych i nie stosowali ich do
świata przedmiotowego bez rozbioru ich siusiuiiiu ilo o^luosuyeh da-
nych wewnętrznego i zewnętrznego doś\\dadczenia zob. str. ITS i nast. \
Tymczasem, żadna z nauk specyalnych, wymienionych przez Comte'a,
nie zajmuje się rozbiorem pojęć ogólnych o bycie przedmiotowym.
Rozbiór taki stanowi zadanie osobnej nauki metafizyki^ której bez szko-
dy dla prawiditowego rozwoju naszych dążności poznawczych z zakre-
su nauk wyrugować nie można (str. 57 i 106 i nast ). Posiłkując się
z konieczności pojęciami, dotyczącemi bytu przedmiotowego, więc me-
tafizycznemi, a lekceważąc przy tern naukę, zajmującą się ich rozbio-
rem, pozytywizm wpada w chaotyczne pomięszanie pojęć i wyrzeka
•'ię krytycznego, a więc prawdziwie naukowego uzasadnienia swych
j"jgląduw.
4^1 Naturalna dążność wiedzy lu-lzkif j do ogólnc/2,0 na świat po-
glądu, wyrażająca się w < lolychc zasuwy m rozwoju filozolii str. Ul i U5
i uast.;, skarłowaciała zupełnie w pozytywizmie Comte a, przyjmując
Digitized by Google
280 § 10,1. KRYTYKA POZYTYWIZMU.
foriiił^ ('n( ykloj)c(l)\zii" go zf^stawletija wyników nauk s]
Ali* i taki ciasny pogląd na lilozniią świadczy wymownie o tern, że
uniyśi ludzki, pomimo wszelkiej negacyi, nie może sit^ ostateczme wy-
rzec ogólnego na świat poglądu. To też jedynie l>ink konsekwencyi
i ścisłości w myśleniu, brak w ogóle wszelkiecro zmysln lilozoiie/.nce:'^
był przyczyną, źe Comte nawet temu objawowi szczątkowemu filozotik
nie wyznaczył odpowiedniego miejsca w swym systemacie nauk. Mófił
on encyklopedyczny pogląd na nauki specyalne, stanowiący całą jego
filozofią, mnieścić bądź na czele, bądź na końcu uznanych przez siebie
nank specyalnych; ale mieó siebie za twórcy nowej» pozytywnej filo-
zofii i nie wyznaczyć tej filozofii choćby najskronmiejszego miejsca
w całokształcie wie<lzy ludzkiej, to jest sprzeczność tak raiąca, źc ją
porównać można tylko jeszcze ze sprzecznością, jaką popełnia Comte.
gdy swój pozytywizm o tendencyaeh sensualistycznych na polu teorji
poznania i mater\ cili>i3'ezny( h na polu metafizyki iączy z mistycznemi
obrząflkami nowej pozytywnej religii.
Cn si<^ zaś tyczy owej en<yklopcdyi nauk s|)eeyahiye]i, jako tri-
ści tilozolii pozytywnej, to nie tiiidno wykazać, że nie może ona za-
stąpić badan ])ravvdziwej filozotii, dotyczących ogólnego na śwint po-
glądu, bez uwzględnienia ostatecznego wyniku tych badań, a zatem
i wtedy, gdyby miały doprowadzić do wyników lyemnych. Ogólny
na świat pogląd możliwy jest tylko na podstawie porównawczej oceny
wyników nauk specyalnych z pimktu widzenia krytycznych ^ zasad te-
oryi poznania. Tego atoli zadania nie można sprowadzić do encyklo-
jirdycznego wykładu wyników nauk specyalnych, ponieważ: 1) nauki
sp(*cyalne nic znjmti ją się wcale badaniem tych zasady i 2^ dla tego.
źe owa krytyczna ocena wyników nauk specyalnych i wywód z nich
ogóhiego na świat ])oglądu leży za ol)rębem zarówno każdej nauki spe-
cyalnoj z osobna, jak i wszystkieli l azi la wzi«>tyeli i wyiiiaLca odrębnych
badań, które w spu-"b należyty f>rowadzone być mogą tylku w zakir-
sic osobnych samodzieinyeh nauk. Jiadania te stały się też w r/t-
czywistości punktem wyjścia do wytworzenia szeregu nauk lik»zuli-
cznych, wyjaśnia jącycli ^ zegółowe objawy .świata ze stano\vi8ka osta-
tecznych zasad wiedzy kuizkiej.
Powyższe momenta wykazują dowodnie racyą bytu zazna-
czonych już przez na.s zasadniczych nauk filozoficznych, jako to:
1) wstępu do filozofii, zajnuijącego się rozbiorem samej filozofii, 2) t*>
oryi poznania czyli logiki, jako nauki, badającej krytycznie zasa^lj
prawidłowego i)oznaiiia rzeczy, i B} metafizyki, jako nauki, poddającej
krytycznemu rozbiorowi nasze ogólne pojęcia o bycie i jego własno-
ściach. Do tego dołtu za się nareszcie 4 filozofia szczegółowa, Tozwi*
jająca ogólny l>ogląd na świat, na pó(i.-uwie rozbioru wyników
Digitized by Google
§ 10,1. KRYTYKA POZYTYWIZMU. 281
nauk spi-fyaliiycłi z piinktu widzenia kry tyczny eh zasad pozuaiiia
fzob. htr. 57 .
W obec pow\ ż"^zy( li rażą« yLh braków filozofii pozytywnej Cum-
tea, nie zapomnijmy jednak w końcu i p jej rzctelncni znaczeniu.
Polega ono na wykazaniu ścisłej łączności lilozolii z naukami spe-
eyalnemi, na zdania, że filozofia 0|)rzeó winna swe pojęcia o świecie
na wynikach nauk specyalnych. Chociaż prawda ta uznawaną była
przez wszystkich prawie znakomitych myślicieli od Bakona i Kabte-
zrrszA az do Leibsitza i Kanta, to jednak wyznać należy, że ją
Comte po raz pierwszy sformułował z należytą wyrazistością. Nabie-
ra ona szczególnej doniosłości wobec jednostronnego dyalektyczni'go
rozwoju tilozotii po Kancie w osobie Fiohteoo, Schellinoa, Hkgla
i icli licznych zwrdcniiików. Pozytywizm, pojęty ze stanowiska tlzic-
jowegn, jpsf- wiaśeiwio zu])ełuic nj^rawniuiiii r<'akcvą przeciwko wygó-
rowanej wierze wspominanych przedstawieieli rac\ nnalnego i(l*^alizmu
w abstrakcyjną działalność umysłu ludzkiego, przy całkowitem prawie
lekceważenia doświadczenia zewnętrznego i opartych na niem nauk
^specyalnych. Ale reakcya ta, uprawniona i zdrowa sama przez się,
podj^t^ została przez Comte'a z równą (jednostronnością i bezwzglę-
dnością, więc też doprowadziła do równie błędnego, lubo wprost prze-
ciwległego poglądu na istotę filozofii i jej stosunek do nauk specyal-
nych.
1. Literatura obca, dotycząca pożyty wlzmu Comte*a. o<:.:>l-
iic zaHadj swojjo pozytywizmu wyłożył Cumtk frl.»\vni<' w l-s/cj i 2-<:icj lekcy i \\<\h)-
nmiane^o już niejecbokrotnie (str. 14) Kursu filozn/ii pozyfywHfJ. Oki«śla on tu coi
^wego dzieła, pologi^ąoy na pizedstawienui treści zasadniczD-cb ęati^zi ^.filozofii przyrody
fYjii syHtemata nauk przyrodniczych (pbilasophie natnrelle, styst^me des Hcionces natu-
rellw).* Już to wykazuje do<rniatyczny punkt wyjśda całej jogo filozofii w ktenuku
wtumli^tycznyra. Dla nnscm wistnionia zaś powyższego celu, eiągrnie dalej, należy
nprzo<' na hisfonp. Hard/o trafnie mówi w tym y^r^^Ił^dzi*' : „unc eonoi-ptum qnrlrnn')iio
no pf,nr Atro t»!r»n r^mnue. <[ue par son l)i<foin Ale zarnia^r TO-fTirwi-i- ił' hadai: dzieje
■•iv tiln/ofii w ug^óle. ••zy toż. si)e<'yalni«' fiio/.ofii pi/y!->l\, alito przynajmniej <kor7v<f if
i w);iik<>w hadajiia .spe<'yali.st<Av na ifui p<du. ( umri' ])?v.ystopujt' wprost do uykl.uhi
swego, z j^jry powził,'tego „wielkie<,'(i prawa zasadniczego (y^rando loi fondainontale)"
tizedi stanów, i opiera na nim ealy swój dalszy poj^H^d na filozofię, nio usiiująr nawet
uzasadnić lub iiHprawiedliwić swc^o „prawa*" na podstawie jakichkolwiek faktycznych
4aiiycb. Twierdzi wprawdzie, żo każdy człoAnck w opoce dziccitHtwa jest teologiem,
W" młodości — nictatizykiom. a w wieku dojr/alyni pozytywistą, ale nie uws^lędnia wcale
t^^Inośnycli l>adań psychologii, aby to twierdzenie z właściwie ^naukowego'' punktu wi*
daenia hliżei wyjaśni/-.
Dn!' i uf rzyiiiujf Cunite. że owe tr/v -t;in> <:\ w jriim,-io trzema n'»żncnii htrłinlu-
m przy pujł.ciu htczuośei zaełiodząeej puiiiird/:y zjawi«ikanii i doprowadzają wskutek tofro
do trzet h różnycli systeinattiw filozotirznycb, o ti-zoeh różuycb poglądach na joduosc
uiyiiized by Google
§ 10,2,1. KBTTTKA POZYTYWIZMU.
świata zjawiskowcrro. AJe prey teni nie wykaziye aawot, aby miał pujy4:ie o istmenio
krytycznych badau Kanta nad warunkami podmiotovemi i pnedmiotowomi, logianenti
1 metatizyrzneini faki(-o zjednoczonego poglądu na świat, czy to będzie pogląd teolo-
giczny, czy nieratizyczny, czy wreszcie pozytywny w duchu samei^o Conitca.
Naro.=zcie. dowodzi fomte. żp każda wydatna niy.śl, każda crałąż wiedzy ludzkioj
przel.ywa owe tray stmlya. ale nie przeprowadza choćl.y db przykładu żadnej szczegóło-
wej myśli, ani żadnej nauki przez te trzy ^tfidyn pornory odp.>wi(:slni. h hi^toryemyrh
faktów, rraeciwnie, odnośnie do dziejuw liluzufii przyznaje otwanie w przedmowie do
yi-go tomu, £e jej w gnmcte neczy nie zna wcale ze zródoł aut<?ntv«-znvol». ,Je n ai
jafflai»,mówi tu Comte,lu en aucune laogue ni Vioo, ni Kant, ni Herder,* ni Ucgelet.
je ne (onnais leur diren oumges qne d*aprt8 quelque9 relatione indiitHites et certain^
extraits fort insurisants". A zatem okasuje się, se całe to „prawo* trzech stanów, j«k
w ..<■„](« pogląd Comti. a na filewfią, jest koncepcyą zupełnie dowolną, któr<y sam autor
me oi)arl na f atlaniu i rozbiorze odnośnych faktycznyoli, więc ^naukowych* danych.
Naji-^lnuniojs/ym kr/p^vi^iPlonl pf)zytywizmu we Francyi był znakomity ucwmy
h. LiTTHt it 1881>. Zwolennicy nazwali -głosem i dns/ą pozytywizmu.* Zashłirł
on na to miano wskutek licznych popularnych artykułów, ogla-zany -b od r. 1840 u- g^-
iseae NatUmal, oiaz dzięki takim pracon., jak: Atuilyse mismnee du Cours de phUm^^
pk^pońtwe de Comłe 1845, ParoUs de phUmophie poaiUi^ 1859. 2-?ie wyd. 1804: An-
gwUt Cm$e et la j^UoBoj^ie fimUve 1863, S^iie wyd. 1877 i inne. Nadto w celu m-
szerzenia pozyt^-wizmu wydawał wspólnie z Wyrubowym od r. 1867 czaaopLsmo : LapKi-
bmyphir pwihoe, które po jego śmieid wychodziło tylko do r. 1888. Litti* zmodytikt.
wał pod pewnemi względami nauko. Comte-a, ale nie można powiedzieć, iiby to uczynił
w duchu filozoficznym: pr7P< i w nie, on to głównie spowodował ostateczne lOKwodnleale
pozytywizmu jak,, nauki tilozoficznoj. dowodząc, że jost on w zasadzie ^metodą\ jak
gd^hy tak zwana uwioĄn .pozytywna- nic i tniała już od dawna, a pnynaj mniej od cza-
sów Bakona, pod nazwa. inUiik.>Jnej i empirycznej.
W kierunku mętnego mistycyzmu ('omt«' a, wymżającej^^o się w jetrn rcli-ii pozv.
tywnej, nad którą zresztą nie mamy tu powodu bliżej się zastanawiał'-, działał i)o zatko-
wo P. Lafitte, wybrany po śmierci Comtea przez uczniów jego na .<lvr. która pozyty-
wizmu" i .kapłana religii pozytywnej*. Z czasem jednak, nie zraekają*: się tego urzędu,
aająl się pracą nad teoretycznem uzupełnieniem nauki Gomte'a. Pomimo (o chwali się
jeszcze w r. 1880. że od chwili, j,'dy w r. 1842 po raz pierwszy zapoznał się z Kursem Com.
te a, a miał wtedy lat 10.- nie wziął już do i-ęki żadnej książki innego filozofa. Zob.
jocro wspomniany już wyżr j (str. 10) Kurs fthzojii pierw-, str. II. Ta ^pierwsza fik^
zoli i ' n>a na cohi \v\tNv.,r^yć dla pozytywizmu Comtea pewien fundament podmiotowy
I przcdmiotuwy. męt (Hli»loi,'iczny i raoczowv. Jest to i>dnak fundament na wskroś dog-
matyczny, uwydatniający tylko wyraźniej owe .'zyimiki sensualizmu i inatorrnlizmu, kt^i-
re stanowiił, jak to widzieliśmy wyżej (.str. 279 i na^t.), utajoną pod»tawę po/.\ tvu izTn i
Comtea, Świadczą o tern .prawa*, stanowiące treść tej ^pierwszej filozofii-. ritr\v>7.c
z nieb opiewa np.: .Z danych czynników doświadczenia (pojęt^ iro w znaczeniu sensun
listycznom) należy sobie wytworzyć nąjprostszą i najbardziej sympatyczną hipotezę.* Pra-
wa zaś przedmiotowo, począwszy od lO-go, wypływąją z zastosowania zasad medianiki
do całego świata, niewyłączając objawów psychicznych i spdeczDjch. Działalność unę-
slowa. mówi Lafitte na str. 62. nie je.^t niczem innem, jeno intel* ktnalnvm procesom
trawienia, i)r/er0.iafącyn, inatcryały. które zmysły dostarczają umysłowi. Głównym or-
gaii.Mii te?o kierunku w.sriHl zwolenników Comtea jest rzn-opi^iTno: Revue Occidenłak
phih8ophiqm', soM- cf polifujiu, wychodzące od r. 1878. Nadto l.afittc krzewi filozofia
I religią pozjtywną za pośrednictwem wykład.',w puł)licznvch, kt<ire w ostatnich czaaM^li
odbywały się nawet w jednej ze sal College de Franco.
Digitized by Google
§ 10,1,1. KBYTTKA POZYTYWIZMU.
283
W(in)d freśdwvcl> wykładów iin/,vt yv\ i/ma w >lurhu < omtr a Nvvtnirnmmy : RoBl-
NET .Jur f onn'rr et sur la cie d Comtr 18()0, ;5-cie wyd. mi ; tegożl: L^r pkiUh
'Jrhie posiiwe l&sl : AsnRfi Poey: Le positimmi- 1876. Nwtępde; iiti^. Cw»«f . l»*t«o.
/HmYice m^m.!' par .1. Ri«, 1881; C. Monibb, Ea-posi popMre du po8tUvunne
\m. Tu należy \v:^pomniany już (»tr. 39) słownik poKytywiamii Boordeta.
Fnechodząc od l)eBWłgMBych wiolbicieU Comtea do aiit()n.xv, kt/.ray su. zajęli
krrtjką bądć specj»taio jego połytywinnu, bądź w ogóle . ał. L- kitrunku mysi., o/na-
mego tą nMwą, iDiiBiniy pnodewMystkiem mna(z.vr źr /nakoinitsi przód ta wi. ud.-
ouhudńfij nawet realistvc/nych i empiryczny.-b kierunk '.w n,nv./v. h -zasow ].u wirks/.e.)
.^..i nie podzielali poglądu Comr- "a na ń\o;oH a w Ino. , - przeciw lal.si.^ogi^-
ui^a wied2v ciasnem kołem u/naiiych pr/ez niego specyaluv.h nauk. .lezoh Cointe
nie miał jasnego poi. Ha o naun- v..U:ęm, roztrząsaj a,.ei zasadnicze podstawy ttoaofli.
to Hkrbkrt Spenckk poświęca tej nau.e. jake.śmy t« na swojom miejsca widrieli (str.
14) ....hi^a nra. p p. t. P/m*.xz. Zo^ft^f/, « IJ^WES Ogłasza dzieło. Ictdre naaywa mtępem
rlo filozutu nauki ,zoi.. wyżej «tr. 16). Zupełnemu zaniedbaniu logild, jako tooryi pozna.
m pr7rciwstawiali J. St. Milł, Al. Maik i inni swoje rozległe l>adania nad indukL-yn,
dedukcyą i logiką nauk (zob. 8tr. 114). Podobnież psychologia, której ( omte odm .w.l
chaiaktem -amodaielnej nauki, zaprzeczając możności wownętrzn. go doświadczeń., .mh '-
wiaiia bila nadal, jako odf^lma nauka i w zakresie en.pirycznycł, kierunków my. ii, jak
otemśUłcząpraceSPEsrKRA, Baika. Tainf/a. łiiHOTA i wi.lu innycl,. ^awet kop-
ciu»z«k p08:Ttvwiz,n«, nu-tatizyka. znalazła ^or:, -.- "'^ronc, w tak realistycznie nastrojo^
nvm nm\^;;jak Lewe. (.oh. wyżej str KKI i m>U i nie była l.e/względme pot,:p,aną
pno. yiiLLA. o ozem si.: zaniz praekona.uy. Negaeyjne tedy dążności ^pozytywizmu
pozostały aH.o zupełnie W-z skutku, albo też utrącają coraz bardziej swoją skutomosc.
Prze<:ież to jeszcze sam C omte w dziele: Syathne de politiątie jposiftw, 4 tomy, IS&l-
1851, uzupełnU 9>vcSj systemat nauk pozytywnych siódmą nauką: anłwpolof/u! «^yli nauką
moiainości i strf się założycielem .religii po^ytywnej^ ubóstwiającej ludzko^e. jako „naj-
wyHzą btotę Ge Grand-^Jtre supremę)- 1 podnoszącej ziemiij do godności .wielkiego fety-
szu Oe grand F^tiche)".
Wśród prac, poświęconych krytyce pozytywizmu, za-ługują sz /.-uhuuj iw uwagę.
BEBaWRT SpRnckr. Rmsonf^ po- (lissndhiff fhm fhr t^Jnhs<,,,hf/ nf M. Comic 1801:
plM.10 zamieszczone r<-.xvnież w drugim tomie jego Ess.,,, isyi. wspomnianych wy/ej str.
15. W ocenie Piemrfch znmd, zami<'szczom-j w Hlcuc des deiu: tnmde, 1866, AuaiHT
LiroEL nazwał Spencera uczniem ( 'omte a i pozytywistą. W pracy powyższej protestu-
je mv<liciel angielski przeciwko tej nazwie. Niezapweczając zttóług CJonitea, Spemrcr
wykasuje jednak, że zasadnicza myśl jego filozofii pozytywnej nie jest żadną nowością,
<zczegi'itniej w Anglii, gdzie od czasów Bakoka rozwinął siłj kierunek indukcyjny i em-
piryczny. Comte zreeztą sam wyznał: ,D y a, saw dont,-. beau. .,np d-anah.gie entrc n.a
phUosophie positiTO et cc que les savai.s anglais entendent. depui^ Newton surt<.ut p;u
phUamfhie natUirUe\ VrA\ U'm C^omtc wedlu- .S].<.nc,Ta. ni.> pr/cpiowadza wcale kon-
sekwentnie za.sadv do.;wiadczenia, h.k.,.ważąc do>wii,d< /cnie wr-win tr/ne. w oirole bada-
nia en.piry.:znej psv,holoęrii. W skut.-k blędne-o /,ap.-]nie zdania. /»• umy.>l może pozniu.-
wszystko/ pn'>cz samoęro siebi.- (le^prit peut connaitre to.it. r.rapitfltti mhne\ (omte me
opi^ira sw.j iil..zotii aa rozbiorze c/.ynuośei umyr^ła i pnicz to pozbawia się fundamentu
krvtvczia-u. Nadto nie podziela Spencer nauki Comte a o tnserh staną** rozwoju umy-
słowego i wykazuje, że nauka ta nie daje się usprawiedliwić fiiktami. W opróle dowodzi,
że zasadniezoSrozcbodzi się z Oomteni we wszystkich tych poglądach, kt^ne . haraktery-
zują jego filozofią pozytywną; że zatem nie może być nazwanym pozytywista, lecz prze-
riwnio należy do antagonistów Comte a. Oto wliLsne -^lowa .Spencf>ra w tym w/olędzie:
^a«tetow...whorejectaUhiBaistinctivc doctrine^*.,. mu«Jt be eWnd a,s his autagouL^ts- .
Digitized by LiOOgle
ina
§ 10,1,1. KRYTYKA TOZYTYWIZMU.
John Stuabt Mill, Auffti^te Comfe and pomUmm \m>. J',a. a ta .kl.idt
z dwóch części: piemsza zajmaje się krjtycznjm mbiorom it«r..M Comłc a. dru^a
/,a przedmiot oceno dn.dego peiyodtt w jego rozwoja fllcttoficząm,, gdy został zaIożv..i.
len, nowo, ro\i^xx. Ohe^ nie za.iniuje nas tylko L^zęśó pierwsza. Mili' broni tu ocrólnych
zasad pnzvfyw,z.n„ Conitea, alo krytykuje zarazem ważoe błędy jego. PizedewM^sikieiii
nio po<iz,da bozvvzirl,Mlno?o porzucenia teologii, w ogóle w.szelkicli cznmików oadznysło-
H>eh „A ysl pozytywna, mt^.wi MiH. nic porią^a zn sol.ą koniecznie zapzzoc»mia nad-
zmp1o\vycb ezynników : on , wykaz.ije tylko, że kwestya ta dotvezv zasady ws7e.hrzecJ(j'.
Jeżeli bowiem w^zerliświal miał poczHtok, to l.ył on z konie.^nośei nadzmvsłowN-T,i
jr^^MMr^'^!!;^ ^ ""^^'"^ podstaw.; do ^vv)a.śnieniaich-o^e7r^ Źtad wr-
dlug MiUa, wiara w stwonenie świata przez istot-' r./.uinna. nie apr^e^awia .j. po/vT,.
wnym danym wiedzy, jeżeli tylko przypuścin.y, że lozun.ny kierownik świata p^trzyiuu-
JO niezmiennie istniejący porządek weczy, według którego w świecie dokonywa si.
wszystko dzięk. pr/y. zj-noiD i prawom natuialnym. Dalej mówi Mill o nieporozumień
mach. które skłoniły twór.-.- pozytywizmu do poRucenia metafizyki Słusznie potepiał
nmto v^^eikie uosoi.ł,.„i.. j upi-zedmiotowionie oderwanych pojęć mefcalizycznych, aie on,
wcdluc^ Milla me uwzcrinlnił pr.r tr,n: 1) że zarówno Kabtbzvusz jak i inni myślide-
e wykazywali tałsz takiH, uiir/...!.,u.towi,,i. cho.-iaż przy tom pozostawali metafi^^i,
b ''""^'y^^ mK^' oir.-,lnyrl, jp.t konirrznrm warunkiem ł.adań nao-
Kowycn. Występuje następnie Mill z (.ł.roną in.iki i psy.-hologii pnteciwko v h wvła.
czenm z .ystomatu nauk pożyty wuy.-b. ron.tc. dowodzi Mili: nie ł,vł naw.t nopn^^fr.
zdołnym p^^^ . Przyjął on wprawdzie zvc^liwie
o^nkę Milla, wydaną po m picr.v.zy 1843 ix)ku, a zatem na 14 lat przed .śmiercią za-
łoży.,e a pozytywBmu; ale Mill nl»olewa nad tem, źo Comte nie dtorzystal z niej wlale
to Imi ,hH T'- ' f. "'""^ j"^** ^"^^^ P**^**^^- ^ «»* do psychologii
to MiII. podol.me jak przed mm Spen.-er. p<.ldajo cstrej kiytyce ni<,em nio^ntone
zdanie n „.en,oznos<., w.wn.fr.n.,-. pr.,1,niotow,.i obsorwa.yi i wykazuje, że wskutek tej
negan, omte nio la.^l „iezen, pr/v, /yni, do wyjaśnienia pozytywni^' ,Metodv w za-
nri.!ir1li' ^"'''''^ ^^«"<i^^'- Maten,atvkH
nie niiala nigdy chamkteru te,do?irznr2o iul. ... t .tizyozno^.o: wiHP •/a.ii^hiirzr. h pój^r
teyki, np, pujęeie cięikośei, nie byłu nigdy uu.obłanem w żadnej initolo-ii i t ,{ -
Z obroną ( omte a przeciwko wszystkim powyższyn. zarzutom wy.stąpil K. Litteć w pi-
«iino; Auguatt Comte et Stuart Mitt 1867.
G H. r.EWEs, ktdry swoją ffistoryą fOczo/H p,-zy.zynił si^ głównie do rozszerze-
nia pozytywizmu w Anglii, wysiąpil w późniejszym czasie, jak .i, to już wyż. j okazało
ł^tr. , na^f.> z krytyką zasadnłezy. łi podstaw tej nauki
P. Namlf K. Lrs adnrsuires de la phUmophk 1860. Nie wielka ta praca zaww-
r.i w ,ub,.. obn.n,; łilozofii pizo.Mwko zai7.utom Comtea i jetro zwolenników. Autor wy-
kazuje jasno, ze pozytywis. i. poi.mr,n b.kc(>waŹL-Mia metafizyki, ciągle »ię posiłkują poję-
ciami metafizyrznemi, bez i.h nabżytt-jo wyjaśnienia.
Kompetentną ocenę pozytywizmu ( 'omto a yj^ stanowiska nank przvrodnic«y. ?i n i-
potykamy w rozprawach znakoroitejfo i^adacza ha tern polu. Th. H. Hlm.ey a- ihi the
pfiyatcal ham ofUft, i Tkc .cietttific wqmU of posHichm, za.niesz. zonv. t, w jo^n hv,
*^rmo.^y. arfrf^ and rm««v, nowe wyd. 1898. Huxley mówi tu między iunemi .str.
I-I). „Zapoznawszy się z rysami charaktoiystycznomi filozofii pozytywnej, znalariem
u- n,.., ł»ardzo malo. alb., , .. /ej ni.- w nlcd nie znalazłem, co by posiadało wartość naako-
w:,, pr^p. nvn,c, znalazb^m banlzo wiole spr^eezności z prawdziwą naokąf.,« Str. 130; ,Tii
r/ęsc .Izieł ( omte a, która odnogi się d.. filozofii nauk przyrodniczych, ma, wedlog mego
i^dania. banlzo malo znaczenia i śwjadrzy o ten., że wicKiza autora z zakresu nnuk pi7V-
rndnirzy. h je^t bardzo powiorz..liow,ut zaczerpaną z drugiąj ręki.* W innem miejsca
Digitized by Google
§ 10,1,1. KBTTTKA POZTTTWIZinT.
285
(it?. 380) cKytiin3', źe bnkk kompetencji (ineompetence) na pola filozofii i wszystkich
gaJęń nankf z wjrjątkitta matematyki, stanowi charakterystykę umysłową założyciela po-
zrtywizmiŁ. Zanwaźinj przy tom. ż** wypowiadając taki sąd surowy, Husley miał na
oku wyłą''7nie współczesny Coiuto owi stan przymloznawstwa.
Na u-ijrn\vio(liiwienio ('onit(*'a mk /. ti^^o mnutn. jak i z zarziitn. 70 nif^ 7nii hi-
>(oryi fil(.7i)tii, możnałiy wpwwd'/!*- pDwied/jtc. żv ł wykształ<'(>nia i powoijtuiii nio hyl
ani przj( roiiuikii iii. ani filozoti tn. Irnz iiiatoniatykiein. ('daliśmy si*,' tedy do matematyków
po sąd o nim, i oto co mówi w tym względzie O. ScuMnz-DirMONT w dzieło; Dic nuiihe-
maHMdim I^emewte der Erkenntniw^eorie* Grundri89 einer Phihsophie der maOiemaH'
tdfm WiasetMchaflen 1878, str. 460: «W swojąj specyalnoM (matematyce) Comte nie
pmdfftawia ani jednego nowego poglądu, ani jednego nawet hardziej celowego sformu*
lovania danyoh matematyki Bibliografia w ożyciu hędąęycb podręcznik/tw zawiora w »ar
h'v wszystko, o ozem traktują jes'o tomy, poświęcone iiaiik(mi ścisłym i nadto zazwyczaj
w lialoko lepszynj wykładzie." Wspomniany zaś wyżej (str. 18) tf. Maj" ('»)sh mówi
w pnł' y: ('fn isfimiiły aud }>'>^itirijfinr 1875, str. 172. źe a^trorioni .Ioiin' IłFRsrnKi.
I8TI1 iiiiat wyda/' -^nj] joszc^e surowszy. iIowoiIt::!''- 7a' Comtc i>o[ti'1nia nn pulu iii;ito-
iiiatyki takie bl«;dy. jakicbby nie przebaczono studentowi, pragn;icomu \izyskac stopień
ikudemicki.
L. LiARB, La science po9itive et la metapUyamuc 1871>. wyd. 2-^'ie 188K Praca
DAgTodzona przez Akademią francnzką. Liard je»t obrońcą „metafizyki moralnej (m^^ta*
plijstqae morale)" w dnohu Kanta. Tak pojęta metafizyka nie jest naturalnie nauką
poiytywną. Pomimo to autor roztrząsa krytycznie zasady pozytywizmu i odsłania całą
powier«cłiowno^< jogo poglądów na metafizykę. (*omte. mówi Liard, miał jedynie wioku
metafizykę scboiantyków i zapomniał zupełnie o reformie^ dokonanej na tern polu pi7.«'Z
Kartkzyi sza, który usiłował opn5e<- swoje po^ł^dy metafizyczne na rozbiorze niewątpli-
M vi !i fakfńrr świadomości. Przy tom nfłpicrn nutor na pod.stawic hist^jryi Tiniik '.'oloslo-
uyii.TkJ/.tTiic I .iTTRr^:'*.ł» ; „I^es si'icin i s ii<»-itivt- n cłnpruntent ricn fi la ii)t r;ij)liy-i'|iif!".
PiTAiłOUAs określił czynniki metafizyczne .^wiuta ijrzy puiuo«*y liczb i |)rzez to ilai począ-
tek zasto>owaniu matematyki do fizyki. Dkmokryt swą nauką metafizyczną o atomach
wyjaśnił za:»dy <,'eometryczno-mechaniczuego poglądu na sy*awiska świata. Metafizyk
KABTRZTuaz usunął z zakresu przyrody wszelkie istności (cntiti'^) i usiłował sprowadzić
jej otjawy do działania praw ruchu. Idea powszechnego rozwoju świata dawno przed
f^AMARKiKM 1 Barwinem wypowiodztana została przez różnych metafizyków. Podobnież
nietłifizyka wytworzyła naukę o pochodzeniu jc>testw pr/cyrody z fej wła-n.\ch zasobów
bez udziału «'zynników nadpr/yrodzonycb. Tak tedy. rnowi l.iard. nic ję>r wcale parodo-
k<5oni '/(iinie. że naiiki pozytywne fi<pnwii'(!Iiu-i,ij;« i uzupełniają właściwi** tvlkn idee
i [KiL^liitiy metafizyki na podstawie empirycznych daTiyth, Nare^z«'ie dotyk;i .( itni i kwe-
styi. podniesionej przez Conite a. o zastąpieniu lo^riki pjzez m;»feui.ii.vk«'. J 'u/.y t> u iści. z:i
przykładem swego mistrza, ^tawiają matemarykę na czele nauk. ale nie mysią wcalo
o krytycznym rozbiorze pochodzenia i naukowego znaczenia pojęć matematycznyeh; nie
wykazują, aa czem właściwie polega irh konieczność i powszechnośe, w ogóle nie roztisą*
Hsją krytycznie metod badania naukowego. Pogląd f ^iarda w tym względzie streszeza
się w zdaniu: ^Pozytywizm jest dogmatyzmem, pozltawionyiii krytyki."
W literaturze nieniiwjkiej reprezentuje pozytyw i/m <:l<'>wnio IS. Laas, którego sta-
nowisko w ty^n względzie zaznai-zyliśmy już wyżej i^ti: lł>i.
y\. .1. ^ToNRAD posss'ięca więk</!i i'7,,-<r w^pniiinianej (str. 17) jjracy: Kicnnihi
iHytilt ic.yj^iWczcN kryfy^znemu r r/J i^inwi j>u//. r> wi/uju. Zol', str. i nnst. l'rórz
uaiiki założyciela pozytywizmu uwzi:l»;duia autor i poj^^ląily lAimf-AUK Taink a. IIknan a.
J. St. Mjll a, Darwina i iiiuycb. W krytyce f'omto'a na uwauę zasługuje szczegtduiej
nzbiór prawa trzech stanów. Honnul wybuuje bliżej /.wią/.fk tc^o prawa z dialekty-
Digitized by Google
286 § 10,1,1. RRTTYKA POZYTYWIZMU.
nzną trylogią TfKtłi.A, polfjjrajjfii na post\'pio od tozy do antvro7Ą i sjTitfzy. Nadto ta-
macza, po woIiij]\(- sir w tym wzjrlrdzie k-ż na l^ittn* ;:ri' że Comt*- z;i '^pipał fit prawo od
znanego (m« yklopef1.vsty lS-'jro wieku Turoot a. ktoi \ w pjśmif: iJisLOUłS sur le /fr^fir''"'
de leHjoit humaiu 17.>(> (Oetf-ren. 'V. II. (ir>0 i n;i-t.) Jak najwyraźniej mówi. iv
początkowo sprowadzano zjawi>ka świata do d/.iaiauia bourów, nast4*pnio filozofowie, hn
naIeżytef.'o badania samych zjawisk, zastąpili nosol»ione przyczyny oderwanemi wyraie-
niaini (c\prp3siona ahstraites), a// niureszcie, dzięki ścii<)ej obserwacyi dztidaiiia jednych
cial na drugie (l actlon mecaniąue), usiłowano objaśnić dane doświadczenia pi^ poniw?
praw niecbaniki. Zob. pod tyin względem także F. llArAisitoN, La phUosophU m Fron-
(eatt79-<!8t^del864,Rtr.55 i nast., 2-giewyd. 1884, oraz F. Fłimt, The jphUo»ophy "/ hi-
stori/ in Europę^ T. I, 1874, gdzie w pierwBząj vzQ8ci jest obflzomie mowa o poglądach
Targota.
\)v. MnooLiE, L>' posUlcisnie et la scienc' ri ju-rhnfiyfn}*'. dwa tniiiy l!^ś-2. lot-
to w-;zi'i listntniia krytyka nauk pozytywizmu z ieligijnt Ln punktu wid/^-aia. Autor
jti/t konauy jest. źe prawdziwa nauka i prawdziwa lilozołia nit' \m^Ą h\i- w sprz<'czno>u
z prawdziwą religią. Poju>ujj\. jinlnak religią w duchu bezwzględnie do<riuatycznyni.
autor oc«iia naturalnie nanl^ i filozofią ze sŁanowialca ttwej podmiotowej wiaiy.
7i tern wszyHtlciem dzieło to zawiera w sobie wicie poucząjąeyrb wiadomoMi i uwa?
krytycznyi^h.
E. t'ARO, Af, LitM vt le pmiłwiftme 18s;i. Krytyka pozytywiznm. a w
JWHiń poglądów głównego przodstawidcla tej 8zkoly po śmionti Ooiiite a, doprowadź aii*
torą do przekonania, że wszystko ra ],'<t iu)wein w jiozytywiznue. nif* ma wcale <bara-
kteru „p(»zytywnc^'-o'*. b^< / jest na w-kio- n»*<jaiyjnem. ,.N'atikn pozytywizniu jest nł'ya-
l yą (la i-on<-«łption ponitire cst une n» Liarion i"-. oto j,'lfivvim tt /.a autora. Tę ncęrii- v;i
loiriki, metafizyki, psychologii, w oj;tfb' wszelki* li .«iaiuoistny<'h iuttjluktii,ilny< li i motai-
nyrh czynników jest<'stwa lndzkici.^o. pozytywizm ma.skuje wprawdzie zapewnianiem *wcj
neutralności, wstreymującej się jakt»by od wszollcioh wnioi^ków metafizyznych, tak n»
koT^iu' matcr)'ałizmu, jak i spirytualizmu. Jest to jednak tylko oMuda. C^ro wykazu*
je dowodnie, na podstawie licznych cytat z dzieł 1^tr6*uo i innych pozytywi!<ituw, żosąntp
tylko metafizykami w orfóle. po8ilkując3'misię zkonierznosci op.luerni pojęcianii o i-tocieizji-
wi«ka<'h l>yfu. lecz. ie nadto synipatyziija. wprost i jak najwyraKnioj z metafizyką materyali-
znm. ' !d v jest mowa o Iłog^ii, wt<''l v lowodzą. że nir Z'/oła o jetfo istnieniu nie wiedzą, ale z;i
to rii. A ia ( Zęsto o „odwici znej mat. lyi". jako czynniku /asadniczyni jii-zyrody i jej objawów.
Dusz.; juają za niepoznawalne \. aie pi-zy tein nif- wątpią ani na chwilę, że zjawi-ka
psychiczne są prostą fanlnyą systomatu nerwnwcfro i jego materyalnych czynników.
IJtn* wprowadza w świat dzieła na wskroś materyalistyczne młodszyrh autorów i ja-
opatrywa jn w swoje polccająt c j»r/.ediuowy. Zresztą sam w 2-giem wydaniu A«rMi
('ouit«'a, sjtr. IX mówi: «Lc monde est oonstitui^ par la ntatii>ro ot par les forcesde la
nukttt>re*'. A w innem miejscu: ^L'osprit nut une propri<^t4^ de la mati«lro particolirie di-
te nerveu8e*. r<Kloł)nicż i w zakrc-io teoryi poznania pozytywizm, dowodzi Caro, wr«ry
staje po stronic s<'nsualiziiin, ufa doirmatyrznie świadectwu zmysłów; zaprzcrza za-^ bez
wszflkioj kryf^ki ^inunstnym prawom umysłu i od^-rywa rolę ostrożneiro skeptyka. l'^i1,v
• liodzi o w\-]iiv\v;ni>;i'iiił' loi:iczny<-h wniosków z faktów, nic daia/ych «ię zaj»r/f^i7v<''.
Zob. pod pow\ /.>Zł'iiii u/.L'lę(larni szczctr<'»Inic) r«»7d/iał p. (.: D< la imliniln midfa^'ti'<\>f
jHisHiiifuiu. Pouczające uzupełnienie tej kiU>ki pozytywizmu znaleźć można w rozpra-
wie togoź autora p* t.: Comment les dog\H*'s (inmcnt et commeni Ua renauafttt^ zamu*-
Mzczonej na <'Z(*łe jt^o dzida: PhUosophie et jikikmphee 1888.
Każące wady Comtoa, wynikające z braku znąjuniuścj Kanta, wykazał Roz.
ZI^tMKBMAK^' w rozprawie: Knttł nnd Cftmfe in ihrem VerhaltniM zur Metaphjfsik
im T.
Digitized by Google
§ 10,1^ KRTTTKA FOZTTrWIZlI0.
287
Przedmiotową ocenę dmiiosłości pozytywimia Comte*a z wykasanioin atoli i jegro
stron ąjemnyclL uraz liczuych wcwu^jtrznych spnecamu.ści podaje R. EucuN w rospra*
wie: Zur }S'^urdu/inu/ Comte's u. tles PositiriMmus, w k^^i^ż^je zbiorowej, ofiarowanej VA.
Zellerowi p. t. Fhigophiadte Anfmłze 1887, str. 63 i nast.
Do najnowszych i zarazem najlepszych prao o Ctnutccic i pozytywizmie należą:
H. Orcfkr, Aft/fusł Comte. der Begnindir des Pmitirismns. Sriti Lehoi n. vrifir I.chrc
1SS9 i f' '_'M/ autora: Tin- l*omtu:mnns nnn Tude A. Comfrs bis nnf "nscn- '/'ui/i lSi>1.
Vrnf te zawierają tns.sciwą, ale na źródła' !• opart^i historyą tak tilo/.ołii, jak i roliuii
pozytywizmu, przyczem autor przedstawia dokładnie i ocenia poglądy i d/.iałalność sani»?-
Conite a, jego ^prawowiernycli'^ uczni, om liemjch przedstawicieli tok zwanego
pitez autora ^wolniejszego pozytywizmu (der freiere PositiTiamos)'*. Jedyny zaizut, jaki
Mtoiowi uczynić można, jest to, że pod nazw^ pozytywistów podciąga często myślideli,
nip mających z nim zoMdnictąj wspulnoaci, np. Wunbta i innych.
2. Filozofia pozytywna w literatuize polskiąl. Pnenie-
^ii>Die pozytywizmu na nasz gnmt, około roku 1868, wywołało początkowo wiele hala-
><n. Pod jego sztandarem W)'stąpiono do walki przo<M'vvko „przestarzałym'* ideałom i ohciu-
nł» inaug-urować nową erę życia umysłow^o. „Młodzi" szykanowali gd/ic i jak moirli
.'tarych", (Kiniawifili im w^zolkieh za-^łiiir. a >amych siebie mieli za urodzonr . Ii pr/ed-
^tawicieli „wspńli z» >ncj nauki". Powtóncylo się tu zupełni** toż samo, ' o mi ilo u n.i<
micjśi^e w piątym dzi<'si;^rku Ideżąceiro wieku. «rtly l^DW. Dkmbowski i inni dowod/ili
w Przef/Iadzie unukowt/m, że jedyną prawdziwą , nauką" jest hegiizm. i że kto sir do
niego nie przyznaje, jest zaooftńcem lub nieukiem. Ale bez wzglydu na t*i analogia, uie
^dsm obecnie: czy ówcześni .młodsi'* mieli istotnie prawo [)rzemawia('^ w imieniu .nan'
ki-t Nie pytam też: jaki wpływ wywierał pozytywizm w ogółem a w szczególności ,po*
z)'tywizm warszawski* na postęp nauk specyalnych u nas? C^y nie byłyby się rozwinęły
w sposób bardziej pożądany, gdyby kr/.ewiriele ruchu, wywolaneg-o przez ów rzekomy
|ł<)7ytywizm. nie byli rozstrzeliwali swej „młodej** energii i niezaprzeczonych zdolności
pracy powji-kszej c/ęś«;i neira<'yjnej, a w najlep-<zym razie, <,nly sic nieco „iiiiłinrk<nva-
li*. w powicras howneru popularyzowaniu ob» i>j myśli, zamiast samod/it-hiic pracowur nad
.naukow yiii** ro/.wojem u nas? llttwnież nie p>tam: jak ^ iloninsKis. miał ten ruch
dla naszego życia społecznego, czy si»; przyczynił do wyświift lenia i us^lacLetnienia na-
"^ych ideałów źyciowycli, jako celt* w praktycznej działalnoiiei? i'bodzi mi tu wyła/ zaie
w zaaczenio owego mchu dla rozwoju flhznfii u nas. To też mówię tu nie o „pozyty-
wizmie" w ogóle, lecz tylko o ^filozofii pozytywnej* w naszej literatnize.
Zamieszczony we wst«;pie do niniejszego dzieła pr/.egląd i)rac na»2ych autorów
0 filozofii w ogóle (str. 19 i nast.) zawiera w sobie główniejszo dano, dotyczą(.-c zarazem
1 naszej literatury o pozytywusmie. Dołączymy tu tylko niezbędne w tym względzie
ozapełnienia.
IMerwasym pozytywistą u nas nazwaliśmy wyżej (str. 27 i naiit.) Dom. Szitłca,
kti»ry jednak dla niewiadomych powodów imienia ( -omto a weale nie wymienia.
JtJL. OcHOROwicz wyznaczył w Hwym Wstępie do filozofii pozytywny str. 30 i nast.
ibtejsce naczelne w rozwoju pozytywizmu u .Ianowi Sniadkckiemu. Ma on Rta-
nowir ^przejście'' od Herl»arta do ("tunte a i „pierwszy wygłosił za.Madnicze pojt;«-ic o sto-
■-unku filozofii do nauk szczegółowych, służące za pod-tawę późniejszej tilozoKi piKi/fi/-
"^ę/". Takie zMiżenic Sniadf'r'kif'i'(ł dt» Hl<v/nfii puzrty w^rj rj'^knt»*»-/;ni''' sio dało jodynie
dzięki uwi iiiu rii/\v(Mliiieniu lenuinu po/,\ ( \ w i/iuti, o ku»iciii iii<>wiii.suj\ wy/ej (str. -U ).
•Sniadecki h\i wprawdzie sensualistą i etiipin kicm. ale to nie st*mowi cechy < baraktery-
ityczaej pozytyu izmuy gdyż w takim razie nie mielibyśmy powodu odróżniać tego kierun-
ku myśli od tamtych, istniejący< h dawno przed nim. Na.-<Łępnie Śniadecki bronił nsttnie
Digitized by Google
288
§ 10,1,1. KRYTTCA POZYTYWIZMC
wiuy liknoficmej i pravd zdrowego roznądka w duchu szkoły sz'vOckiej. co się jaź wr
priiue sprzociwia zasadom Cointo a (zoł>. \\->żoj str. 22 i mi^t. i»r<\z 12(5 i nast.).
Co do wymajrania, ał»y filozołi.i oparła swo wywody na badauiaoli nank * i!
nycłi, to nio myśl»' zaprzoczar prawd/iwym na t*»!n pł»lu zasłucrom nasze|i:o my 4i' i< i.»
wykazanym w o<juliiycli zarysacli przez OL-hoiuwiłjza. a wyjaśnionym >zc/egulowo w pra-
caeli Sthaszewskieoo i Skórskiboo o Śniadockim. AJo oparcie tilozofii m naukach MWtegul^-
wycb nie znamieniąje znowu pozytywizmu: czynili to bowiem rAwniei pned nim i
nim pnedatawiciele i innych asdc6ł. Chanktoiystycanem dla pozytywizmu jest ▼
wzgl^Kie jedynie zdanie, że filozofia nie jest w ogóle niczcm mneni, jeno zestawiminii
wyników nauk szezef^ólowyi h. Te^o zaś zdania Sniadocki w< ale nie broni, lec* uzu^e
niod/iflność filozofii obok nauk specyalnyclL (*o więcej, nie napotykamy nawet u naszego my
śiiriola znamienneg^o dla pozytywizmu zapr/c ••^enia metafizyki. Sniadocki wyśt*'powal
wprawdzio namiętnie pracciw metafizyce, ale mial przy tem na myśłi jedynie met^fii^yk'
złi\, ułudną. i7.ekomi\ i przeciwstawiał jej prawdziwą. l'owii'<l7if\ł on nawet pt>pru?tii
(Dzieła^ T. III, 212 i nast.); „Każda porządna nauk t ma r^wują luct.ili^ykł;. która, kicdj
jest pewna, jest jej czł;śrią najchlubuiigszą i najpożyteczniejszą, niezmiernie posuwają' !
j(;j wzrost i użycie. O niej to powiedzieć można z J. .T. Rousseau, śe je^t okiem mw*
mu'*. (Gdzież tu dopaIrajY .się można choćby ..przejścia* do pozytywizmu? Zresztą^ t>a-
mo istnienie najgłówniejszego filozoficznego traktatu iśniadeckiego, jogo Filozofii biitk»-
go wnyułu^ jj!it żywą protostacyą przeciwko takientu p(iinii <z tnin poj»u'. (^omte ni^ybf
jłię nie l)ył zdol)ył nawet na tytuł takiej pracy, a cóż dopiero na jej treść.
/i tratnemi dowodami pr/o.>iwko zaliczeniu Śniadeckiego do pozytywi<tinv wystM-
pił już w owym czasie T. Zikmiu w rozprawi*': Jna Uniadtcki tta j^u filozofii IbJi*.
Zul>. też mój Wykład Loyiki 1^70, str. ISM j m-^t.
W skutek podol»net:o pomieszania puj<;c cntpiryimu, natm <di:nm, lul) w ołtkIc rr*
<diz>nu ze ściBleiu pojęciom pozytywizmu comtcowskieo-o, Bul. Limanowski w pra^y:
8ovyoł<)<;ia A, Comtea 1877, str. 3, rozciągra nazw<; pozytywizmu nie tylko na Śniadodcif^
go, lecz i na H. Kołł4Taja. Jego dzieło: Porządek fizyczno^wralny ma się szczegfilnifj
zalecać .pozytywnym sposobem myślenia."
Kdłątig, w samej rzeczy, pod wpływom naturalbtycznych pojęć mówi dużo o ,pny>
roilzouiu'*, jako ^pierwszej sile lub przyczynie" wszystkiego, co jest i o j(^ prava( li i f. p.
Ale przy tem zastr/esra się wyi-ażnie w przyjiisku (str. 204). -/j- „ile razy mowa Iw^dzje u pn-
wacli przyrodzenia, hędzie tem samem mown <» prawni li lUyjĄ. kt<'irym oti poddał w-^r»r-
kie r/''i'7y i świat i-ały", X;>dtłi Hilin/nii -tanowczo prawa mordhie oĄ jizycznyclt. opi*-
rając pieł\v.>«/.e na wolnej woli (zo!». cosjuy o tem pi>vvitHlzi»'!i w\/.f j '^tr. 127). M«'»wi t- f
w tym względzie l)ardzu trafnie, str. 14 i 207: „Choeiaż ka/dy w szczegół noś<- i uczynek
wzięty b)'e może za skutek fizyczny. pocluKlząc zwłaszcza ud naszego mochauiziuu;
jednak ściąga się do spraw moralnych, nie może być uważany pod samym względem m«*-
cbanicznym, lecz go uważać trzeba pod względem czyli .stosunkiem moralnym, gdy fiągnie
za sobą moralne skutki". To wszystko nie są objawy „pozytywnogo* sposobu myślonia.
W yht ic z r. 187') (T. \'n. 7HD i nast.) Piotr C*hiiiei.owski ogłosił . iekaw ^
artykuł |>. t. rienrszy uczeń L\nnh'(i u- roher. I czniem tym miał ł>yć Adryan Kr7\-
ŻAX'nvsKi. który w swej D>ui'n('j r<>Iscr 1Ś44 (wyd. 2-erie H. Skimrorowicz.a 18.'»7. T. II
101 i ua^t.) w«.pomin'i •» hinsir fdi>Z"fii iinzyłyirttfj ("omte a i zdafe spraw- 7
poglądu na tr/.y stany ruzvv<»ju umysiowr^jo. N t-r';)iiiit', w Kwym '/.(n-ij-^t, lUirittuni
jjoUikitJ z oatutnith l<it .sz(\suafitit Iśsi^ str. fi^ł, < liiiiu U)w-ki /m\Umv Krayżanowskiep*'
wraz 7. Szulcem du ..wolnoniy.ślnyeb", którzy u nas w piątym dziesiątku bieżącego wivku
..pr/yswajali Hohie poglądy tilozo&jw francuzkich**.
Z powodu powyŻMzoJ wzmianki o filozofii <.'<niitc a, przyznać należy, że ICiiO'ża-
now«ki pierwszy u uas pit.ał o zatożycidu pozytywizmu i uznał doniosłoŃi'. jego naub
Digitlzed by Google
§ 10,1^ KBTTTKA POZTTTWIZHD.
289
0 trzech stanach umys!u. Ale pomimo to mialb}'m poważną Arątpliwo.^' nazwaó <so
.płenrszrm acznieni Conite a" u nas. Należy bowiem zauw.iżyi-, żo Krzyżanowski j)nwo-
Ittje się M Comte a tylko w ceiu wykazania lalszu filo;4otii łlogla, dążącej Uo określenia
iibsolutn i przechodzącej w»kutek ta^o na pole teologii. Przy tam jednak saiu uio za-
WiA iidnąj opozycyi przeciwko panującej teologii, jak to czyni Conite, lecz się do niej
jaifta^B I eilam eiepłem dns^ wieizącej. Śinadcią o tem lutwet słowa, którami
inja cwą wmiitiikę o GQnit0*oie, mówiąc (str. 300): «I mtaaji się lękać, aby nowa filo-
Mdl (Hi^la) nie odebiala nam kiedjś Chiystnsa Źbawidola i jego ewangelH, tego nąj-
dnteago daru, jaki z rąk Stwórcy swego mogło odebrać stworzenie? Do odpowiedzi
aa to pytanie prowadzi następujący zwrot uwagi na filozofią Hegla."* 1 tu przerljodzi
r«zpośrednio do zdania sprawy z owej nauki Cointe a o trzech stanach nmy«}ii. Zre^zt?^
»am ( limiolowski już w pierwszej wzmiance o Krzyżanow.skiro z godną ^z( Z<Mef:i> uznania
praedołiotowor^icią wyznaje (str. 804): „Autor Dmmiej Pótaki nie wspomniał ani o hie-
rarchicznym układzie nauk, aui o sucyolugii, kt«re, jak wiadomo, wraz z rozróżnieniom
tnedi stanów stanowią chamkteiystyczną cechę fllosEofii Comte^a. Co więcej, nawet po-
tiifaijiaii^ stany nie stosiąje w nkiadsie całego diiela swojeg^o, które ma mogło podać
nąjkpaią kn temu sposobność.* WiQc esg% wobec tego zastngoje na miano wucinia*
Comtea?
Co się zaś tyczy zaliczenia Krzyżanowskiego do „wolnomyślnych,** którzy .przy-
strajali sobie pog-lądy filozofów francuzkii h", to ze -tanowiska filozoficznego nie śraiałbnn
AstośoM-ac tej naijwy do pisarza, kt/»ry naprzód mówi o „iudzio tcutońskim", że „dziś
^aje -łię dzierżyć monopol naukowego jswiatła," źe jest „najoświecońszyra (T. 1. str. LXVI
1 ' WKIN')-. a nast+.pnie otwarcie i szczerze broni istnienia Jioga, nieśmiertelności du-
i objawienia cłirześciańskiego.
«Kaśdy ofowiek, mówi Sj^yśanowski (T. II, 1 i nastj, poczynając od pierwsse-
fi,akom9ąc na nąjmiodsaym w rodzie Indikim, omł, cząje i csnć będaie by tnoóć Stwór-
7 twegfO, a to cancie, to ogniwo, stanowiące zwią^ między matezyalnem stwoneniem
i duchowym Stwórcą jego, między cdowiekiem \ Bogiem, musi ł>yó wypływem niema-
1 rjalnej, dnchowej i boskiej cząstki człowieczeństwa. Ta dachowa cząstka nasza, na-
zywana duszą^ nie możł> tedy nmierać z materyalną częścią naszego jestestwa, t^yli mu-
•i hjrr tak niośmiert^Iaa jak iióg, z którym, jo/oli można tak powiodzioc je>t jodnoro-
Na tej zasadzie nieśmiertelności duszy iudzkioj wyrzeczone w księgach, z natcbnio-
^ boskiego napisanych, że Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo siebie sa-
ntge'; na tej zasadzę ludzie, pozbawieni takiego natchnienia, kusili się badować nkiad
Huńuaraęgo wsMcbbóstwa, czyli panteizmn; na tqj zasadzie opiera się boskie do rodu
loiitiflgo posłannictwo Jesusa CliTystasa; na tą] zasadzie spoczywa treść tego poslsnni-
<^ mitodó Boga i bliśniogo, tadzieć stwierdzona niem rękojmia przyszłego lepszego ży-
i świata.* Dalej mówi o ^ziarnie zbawienia, przez BogBpCzło wieka pneyniesionem
z nieba na ziemię.** Prawda, Krzyżanowski przj' tera wszystkiem karci surowo jezuitów,
ile aa to tylko, że byli „wyrodnymi synami Lojoli", o którym mówi z uwielbieniem.
Nie t?ądzr', aby zdania powyższe świadczyły o umyśle ^wolnomyslnjni", a w ka-
idjTu razie rsprzeciwiają się najelementamiejszym 'zanadom filozofii pozytywnej, więc też
iii autora do tego kierunku my^Ii zaliczyć uio podobna, Krzyżanowskiemu w dziejach po-
^: tywizmn u nas należy się zasługa, że pierwszy wsponmisl o filozofii Comtea; ale
V obec powyższych danych obstaję przy zdanin, te pierwszym zwolennikiem c^li
.neaiiein'^ filozofii poajytywnąj n nas byl nie on, lecz Dom. Skuło, który praejął się za-
yefade nanką Oomte'a i urobił w jego ducha pogląd swój zarówno na filozofią w ogóle,
Wk i w szczególności na rozwój umy^ Indzkiego.
Właściwy ruch pozytywistyczny na polu filozofii rozpocagma się u nas dopiero
«r r. 1868 rozprawą o StkoU posytywn^ Fb. KaupiŃSKUcao, której treść podaliśmy ró-
8tnf«^ Witfv do ll«nli« I^
Digitized by Google
290 § 10,1,2. KRYTYKA POZYTYWIZMU-
wnież jui wyżej (str. JO;. Zasmaczyuiy tu tylko, jako objaw cbankteiysfycsoy, śe t»
pierwsza gmntowniojsza pnea o filozofii Gointe'a pojawiła sit nie w onganie «iii}od^'*
prasy, lecz w ^starej* Biblioteco Wanzawskiej i źe jej autorem nie byl młody, poczy-
nający pisaiz, lecz tłómat^z Ilistoryi filozofii Schweglera, który w swym dodatku do
tego przokładu dal dowody, że przetrawił samodzielnie najznakomitsze dzieła ol>cej
i swojskiej literatury filozoficznej i niemi dla młodzieńczej fantazji nie pogardzał. Po-
siafhł tfdy odpowiednie wykształcenie filozoficzno, aby pomimo zasadniczej obrom
pozytywizmu (Jomtea, zająć i&ara^em wzglądom iiiego pewne jasno okre^iu;
stanowisko.
Toż .samo powiedzie*- należy o tych pisarzach, któi^ zabrali głos w sprawie po-
zytywizmu jeszcze pized wystąpieninn Ochoiowicza. Należeli do nicłi: Kaź. Kaaanmi,
który w rozprawie: I^zytywizm^ jego metoda i naetępełwa^ BibL Wam. 1869, T. 0.
434 i nast, zdawał sprawę z prac Littrć*go, Garo i iimycli o pozytywizmie i uzupełnił
swą wytrawny krytyką W3poranianr\ pracę Krupińskiego, tffOniąc metafizyki i psycholo^i
i w^icazując utajony związek pozytywizmu z materyalizmem: następnie Al. Tyszyński
który w swYrli Zasadach h-ytyki (zob. wyżej str. mówi w przeglądzie nowszej
filozofii i n puzy t\ wi/mif < uiiitc a IT. II. 161 i nast.), dowodząc. /(■ ]< <t on „wskrzeszeniem
i dal>zyHi ciągiem iił*>/Jowłt;rżnego materyalizrau**, tylko ^7. odcieniem nowym/ Wystę-
puje też przeciw „wytr!\<-uniu ze sfory pozylywności nauk duchowych" i nie rokuje j»-
zyty\^'izmowi dla tej negacjri ^ani powszechnego, ani długiego paDowania.* Przed Tu-
szyńskim wspomniałem i ja o Comte'de w WykMtk logiki (str. 110 i nast) i oa^ymai
naukę jego ze stanowiska teoryi poznania ^dogmatyzmem, opierającym całą filoMfią na
naukach spocyalnych, któro jednak pierwiastkowydi zasad i pojęć poznania nie n»-
bierąją-"
Z prawdziwii^ „młodzieńczym*' romantyzmem, lekceważącym wymagania ścisłej
myśli. 1 utaią<'yni -wyni ułud(»m wił^cej. niż nauce dziejów, wziął się Jul. OcHORowii7
do krz<'\\ iciii i jjozyty wi/jiiu u nas. .Scbarakrcryzowaliśmy już wyżej (str. "li i nast '
jogo odnośne prare. Obc» ule zaś, zapoznawszy się bliżrj z nauką Oomte a, pr/.eKouyw^a-
my >ii^ że każde inne miano było by .sto.sownicjszem dla „lilozofii" Ocborowicza, aniżeli
pozytyv?izm. Kto dowodzi, że filozofia nie je^t tylko .koroną nauk.*" ale zamzem iA
^podstawą,** że »nie moie być wyłącznie dalszym ciągiem nauk specyalnyc^," lecz .us
swą samodzielną dziedzinę, w której pizedsiębierze prace eaUtUm od wszystkich nmycb
odręfme;** kto domaga się „rozumowej krytyld** i .analizy pojęć ogólnych^ i wkbi
w niej .,pi«*rw(<zc najniezb<.'dniejsze zadanie filozofii" i t. d. i Wsłęp. str. tco, gdy**.*
miał jasne pojęcie o liistoryi filozofii, a s/ -z- -ólniej o filozofii Kanta, przyłączy! by m>;
w za<;iiizi»' <\o jngo krytycyzmu, n w k;i/dyiii razio wystąpił by stanowczo przeciwko
dof/iii:ir\ ziiiiiw i ( 'i)n!f»''a. ijfajfłf •'inu lifZ\v'/L'l'.'ilnif'. wit-c licz wszelkiej krytyki naukołu
sjtccyahiym, jako jtniyuj>ni podsUiwoni wiedzy -po/ytywncj.'' .Ic/Hi zaś Ochorowi<7,
pomimo to, zaciągną! .się pod sztandar „tilezofii pozytywnej" i dla u.-.pra wiedli wienla tego
kroku rozszerzył dowolnie, w sposób nieokreślony, miano pozyt^-wizmu, nie wynikli
bynajmniej z istotnej treści jego pogląd*'>w, lecz z braku głębszego wyksztatcenia
filozoficznego i z powodu koleżeńskiej łączności z gronem .młodych,* którzy potrze-
bowali hasła ogólniejszego w swej opozycyi przeciwko panującym w społecMistwie
zasadom.
.Stwierdza to sumienny świadek owych pierwszych zawiązków pozytywizmu u na-.
l\ CiiMiKi.owsKi, który wt; wspomnianiłj (str. 2'^'^') praty Tuńwi na str. 65: ^Trzr-ba ^lie-
d/ioc żł? jak zwolennicy n'\-^zcj rotimiifvcznoś<'i, w pi('!\v>/ych już latach jej rozwoju
uważali jfj nazwę za całku ai nie^v la.-triwą dla naszej poezyi; tak też i zwolcnTii ^y p«-
zytywizmu niejednokrotni*; ujówili sobie, że wyraz ten nie przedstawia właściwy eh ce- i;
kicmnku myśli, w jakim postępowalL Ula czegóż wyraz ten jednak przyjęli? Po pr«-
Digitized by Google
(
■
§ 10,1,3. KEYl^KA POZYTYWIZMU. 291
&ta <łl& tego, że nie mali lepszego, odpowiednicjszogo; a żo pozytywizmem nanowo
nczęto się zsymować we Francji i Aiiyiu, .sądzili, że należy przyjąć na siebie nazwę
pozytywistów, j«ko mmi de guerreJ^
Pf^yznąja to po caośei sam Oohorowicz jaź w r. 1875, gdy w artykale: Pozy ty -
mm i mgalywitm (Niwi, T. YII, 81) m6wi o po^rtywizmie u naa, śe ^żywioł tan,
bądi co bądź opozycyjny, nie mid jednak źidnego jasno sformnlowanego godła, ża-
inąj wyraźnie określonej barwy.*
Ale nie chodzi nam tu o nazwę, lecz o rzecz, bo jeżeli rzecz jost nową i dobrą,
jak np. ^na^ romantyczność," to przecifż jf^j nip potopimy dla niewłaściwej nazwy.
A w tem właśnie jest sck że pod tym w7.t,'l'Ml<'m „n;isz<'^'(j pozytywizmu** zgołfi płm'»wna<*
nie można ?. nnszĄ pooz} a i luantyozną. Na polu pr/.y najmniej lilozofii, nas2 pozytywizm
mało, bardzo mało zrobii, a to główuie dla tego, że si(; nawet nie ^Hpoinał łfiuntowoiej
I prttwdxiwi/m pozytywizmem i nio wytworzył sobie samodzielnego poglądu krytycznego
na jego zasady. Świadcay o tom znowu Chmielowski zarówno jni w r. 1873 w artyka-
le: Fu^fiywum i pae^uM (Niwa, T. III, 97 i nast), jak i w powołanej dopiero co
steflnjąjoej ptacy, gdsie sa str. 64 n»w^*a sdania, wypowiedsiane w powyższym arty-
kule, w tych słowach: ,Było wiole przeczucia, wiele loglistycb obrazów, goniło się za
wiela majakami, sądząc, że się chwyta za kraj szaty, okrywającej prawd(^ Wśród ta-
kiego położpnia zaczęto coraz częściej w.spomina/* o pozytywizmie. \;itui:ilnio. ifr^into-
^"^^j i*'^^ znajomości nie było natenczas nnikogo. Znala/ło kilku, może k.ilkunji«tii,
<io powodowani sunnenno.4cią. zajrzeli do źrł'»dła, zk;\d mądroić płym.la, odczytali .'^obic j(!-
aeli nie samego Comte a, to Littrć go i naljrali mniej więcej dokładnego pojęcia o meto-
daa i całości nauki pozyty^^^nej ; ale znaczna większość, zarówno zwolenników, jak i prze-
ówników, zadawalała się naprędce gdzieś pocbwytanemł frazesami, modelując je we-
dhig npodobania i według potizeby. Ztąd powstały bardzo dziwaczne pojęcia o tera, co
jest pozyt^-wizm. Pomijąjąc te nieporozomienta i śmiesznośd, zauważyć potrzeba, że
ióalych zwolenników pozytywizmu Comte*a było u nas bardzo, a bardzo nie wielu; je-
dPTi zamienny socyolog, Bolesław limanowski, i jeden lichy kompilator, nierozumiejący
1^0, co tłómaczył, A. A. Eger."*
Było to w samej rzeczy za mało na tyle hałasu! Ale choćby .śmy do rozpraw
Lmakowskiego i EoERA, Wspomnianych już wyżej (str. 288 i 34), dodali lu jeszcze
wzmiankę o .szeregu prac z zakresu psychologii empirycznej samego Ochouowicza, oraz
o rozprawie głównego polemisty z obozu .młodych* Ał. Świętochowskicoo : O powsta-
lAMw praw JNOndnye^ 1877, i pizez to wyczerpali cały dobytek samodztelniejszych prac,
dolnnaiiycb aa polo fihto^ przez przedstawicieli .naszego pozytywizmu;*^ i wtedy przy
nawrem uznaniu dla energii i zdolności tych pisarzów, na podstawie najbardziej pizedmioto-
wego S^dOt dalekiego od wszelkich uraz osobistych, nie możemy dopatr/e<- się w tych
utworach kompetencyi „naukowej" do lekceważenia już nio tylko poważniejszych dążno-
ści filo/Toticznych II nas. ale w ogóle przeszłości filozofii, o ilf nic miała cbarnktfru , po-
zytyw ne^Lro," a wiru- do lekceważenia 7aró%mo Kanta, jak i wszystkich wielkich myślicieli,
iitóiych dzieła :jtanowią Btbliołekę filozoficzną św iata.
Wobec takiego stanu rzeczy, niożemy chyba bez obawy zarzutu stronności zasto-
sować do naszych .pozytywistów* i ich «fllozofii* to, co sam Świętochowski, z właściwą
Mrińe ijwością styln, słusznie bardzo, choć w innym związku, zauważył, gdy w Iftkcyi
O SpUMrmme 1880, str. 80 mówi: .Za Icaźdym obozem naukowym postępiąje groma-
da umysłowych ciurów i awanturników, którzy nie uzbrojeni do walki, nie należąc do
"^zereg^jw, solidaryzują się z ich chorągwią, komystają z ich opieki i pożyczoną bronią
flEiężnie biją — zające."
Bezstronny historyk naszej filozofii w każdym razie zmuszonym będzie wyzna'*, że
oajgrontowniąjsze prace o pozytywizmie pisali u nas nie „pozytywiści," lecz właśnie
Digitized by Google
292
§ 10,l,s. KBTTTKA FOZTTrWIZMU
pr/eciwnt. y tnim nnjracyjnog^o kierunku myśli. Pizekonjrwa o tem dala^ pnegJąd łiten>
taiy naszej, doty zącej filozotii pozytywniej.
W tym iśamym roku. m Ws(t;p ( )r!ioro\vit"/.a, wyszła na ^wiat bez porówEaiua
baitiziej naukowa praca T. Ziemby p. t. Pozytyioizm i jego wyznaiocy w dzukjtZQ
Francyi 1872. Po krótkiu wstępie, autor podaje życiorys Conitea, z najlepszych MM
czerpany, streszeiA umiejętnie jogo naukę i sastanawia się nad jej genezą historyi^.
uwzględniając pizy tem zarówno walsazówld Ck>mte*a, jak i dzi^a fllofofdw, na kUfjA
się powo}uj(>. Następnie wjkłada i rozbiera zasady nligfii pozytY-n nej, a przechodaie ^
1 jttr«^*go, daje dokładno pojęcie o jego poglądach, uspra\viedlivdono wyjątkami t j^fu
dzieł. Dalej inńwi zarńwno o , pozy ty wistach w duchu Littr*''^^)." Jak i o ..wiemytlł
uczniach Comte'a,'* W zakończeniu dodaje autor «zcrc^ nwiig krytyr/iiy. h. oraz MMi«>-
«j I :itia. dziel o pozytywizmie. W całości, rzecz pod wzgi«;Ueiii infonuacyjnym dotąd bardzo
pożytei zna.
W tymże 1872 roku mial Kl. Podwysocki wykład publiczny: O idealizmie i
zytywizmu\ w któr^nu głównie na podstawie współczesnych prac wspomnianego (str.SdSi
E. Caro poddał krytyce pocytywism Łittre^go, Renana, Taine^a i innych.
Wńród nass^ch nowszych filozofów pr^iody, jak; A. ChałupcztAski (Fomif»h/
do Ufiedzy dziejów łyda świata IHiiO), H. Lbtittodz (Filozofia jn-zt/rody 18G9, 4-tc wyd.
1874), W. SzTSZŁŁO (FrtegUfd dtit^ów przyrody. Studya filozoficzne, 2 tomy 1872^
.T. ( *HWiEĆKOWSKi (Siła i małerya, czyli Htopnimcy rozwój poj^ o tych przedmiotach
2 tomy 18771, do których zaliczyć należy wspomnianych już wyżej (str. 147 i 2'2*<'
W. SzoiiAL.sKJK(:o I \j. Natak^ona : jeden tylko Szyszlło wypowiada swój pogłiid tta pŁ-
zytywizui. Pierwsi dwaj zadawalali się szerejfiem mętnych poj^ć o przyrodzie, l«c2
wszelkiego w ogóle rozbioru kwestyi o metodzie badań tilo/.ołiLznych na fccm polu ; dwaj
ostatni zaś posiłkowali sin bezpośrednio metodii, 'nabyty w swych badaniach przyrodni-
czych, więc również nie mieli powodu zastanawiać się bliżej nad stosnnkiem filozofii dft
nauk specyalnych. Ghwiećkowski natomiast, chociaż chce być po^y^wistą (twierdzi pny-
nąjmniej T. 1, str. II, że traktuje swój przedmiot «z punktu wiedzy pozytywnej* i rot
poczyna "d \ f^pu, w którjTn przedstawia „rozwój pojęć o istocie siły i materyi w zna-
czeniu teologi< zneui, filozoticzneni i naukowem,** — ), wpada jednak wnet w ti-jnsrialny ma-
terializm, dowodząc (T. U, 5 i na^t.). że „materya uruchomiona jest treścią i siłą
wszechrzeczy." Zro.^^ztą o samym ( 'i)int<''( it' nic w«;pomlna wr-alc.
SzYSZŁŁO je?łt beii porównaniii hanizicj krytycznym i ostrożnym w swym .prze-
glądzie dziejów przyrody." Co za^ do «pozytywizjłiu,~ utożaaiuia go jednak, bez wszel-
kiej zasady, z empiryzmem, istniejącym od czasów Bakona. Jeżeli np. powiada (T. I,
że .pozytywizm* uznaje tylko „fakta oczywiste, stwłerdaone pnes obserwacyą lub do-
świadczenie i wytrzymujące kiytykę,*" to zapomina^ że te czynniki metody «inpirffem<i
nie stanowią bynigmniej monopolu «nowej szkoły po^tywistów, Irtórąj założycielem je^t
A. ('omte,** lecz uznane są oddawna i przez inne szkoły filozoficzne, nie wyłączając Kan-
ta, który pierwszy wykazał s' i<le różnic«.' pomicdzy empirycznemi i racyonalnemi f^zyni^i-
kami poznania (zol). ^ i,,). Nadto Szydziło, pomimo, że chce być „pozytywista" i
n)ianem tem określa znakomitych ])r/ynHliiiki'«w wspólcz("5nyfh, np. Kl. i^jrnarda il I.
IH) i n»«»t.X (>dst^;puię jednak wraz z temi przyrodnikami od po^l;^dów, charakteryzu-
jących pozytywizm, juko -zkołc filozoficzną; np. gdy mówi fł". 1, 27t»); ,Do człowieka
należy pojt^cie wzniosłego posł^umictwa, jakie mu przez Stwórcę naznacnonen iostalo>
a które leży w pokierowania powszechną walką, żeby równowaga między Istotami pny>
rody nie była zachwianą.* Jestto zdanie piękne i prawdziwe, które w npełnosci podti»>
lamy, ale nie ma ono nic wspólnego x ^pozytywizmem." Albo gdy pnorznąje {'V. II ^
i nast), że „człowiek złożony jo.st jakby z dwóch oddzielnych l^tot: niateryalnej i do-
chowej,*" i że jego ,ga organiczne,** różni się od jego .ja duchowego** i t. p.
Digitized by Google
§ 10,1,1. RBTTTKA FOZTTTWIZini.
293
Ze stasowjskB, powyżej jus aamacwiiego, mbmli u nas x kolei ponownie glos
w . sprawie pozjtywizma : Tyszyński, Dat-winizm i pozytywizm w Ireiei pism naazjfehy
BibJ. Wars2. 1873, T. 1, 24 i nast i Doświadczenie jako hyteryum prawdy, tamźo
1876. T. I, 3.S5 i nast. Dalej Kaszewski, W JcweMyi pozytywizmu, iiibl. Warsz. 1876,
T. 1. i nasT. Jest to rzf'« / mająr.i na celu jasno sfonnułować pojęcie pozytywizmu
wobtt poinip>zania. wywołain -o v.n rcoi jiolu przea „pozytywizm warszawski." nazw*;
bardzo traliią, kt<irą, jak >ię zJajo. wpiowailził Kafjzewski. Narozeie H. .Stkl ye, Ftlo-
:('/ia pozytywna i jej 8ti>iiuw:k do psychologu anyuLsku j, HM. War^z. 1874, T. IV, 458
i aast, oraz ocena Zasad pozytywizmu Egera, Ateueum 1876, T. I, 240 i nast Tu
pnjpomnieć OAleży wspomnianą jni (str. 81) ocenę Ws^^ Ocboiowłcsa przez H. Goło-
Biaoi.
Wielce roitropną, ▼ dnchn śeiśle pisedmiotow jrn napisaną pracę ogłosił P. Chhib*
ŁOWBEi p. t. Metafizyka i pozytywitm iv Anglii, w Kiwie 1875, T. VIII, 689 i naai.,
^ i nast. .Tost to sprawozdanie z po£j]ąd«Vw .1. Tykoalła na stosunek wiodzy przyro-
dnii-zej do wyższych moralnych i)ntr/<'h 'lowioka, oraz cena tyrh pon-lądńw. Chmie-
lowski przyłącza .się w ziusadzie do zapatrywań znakomitego przyrodnika, kt(>ry odróżnia
idile itaukotoy pogląd na świat, opartv na badaniu indiikoyjnom. od poglądu (Diłropn-
morficzTMfo, wypływającego z pudmiutuwyrh czynników bytu ludzkiego. „W naurc autru-
pomoifizm jest zawadą dla postępu; w sztuce, moralności i nditrii je^t on dźwignią wie-
lo arcypięknydi i aicjadachetajeb objawów (str. 826).* Znają<y historyą illozofii wie
dobne, ie pogląd ten jeat echem pizeoiwstawienia zaaad teoretycznego i praktycznego
mmmi pnes i&mta, oraz wyrazem ,f8tanowi8ka ideału*^ Langego, wygłoszonego jui
▼ r. 1866 (zob. § 9, i). W tym teź dnchn Chmielowski mńwi od siebie w końcu roz-
prawy (str. 828 i na.st.): „Postępowej zapędzali się bez wątpienia zadaleko, odmawiąjąc
r^^elkiego uprawnienia nietylko przesądom, alo i uczuciom oc^ólnie ludzkim, kt/rc w
liL'ii np. znajdują swój wyraz." „Co ma grunt w wewnętrznej naturze człowieka, tak
•iiiiM zaginąć nie może, jak i to, co prawa przyiiłdy zewnętrznej określają." Dzięki ta-
kuu za.'»adom, opartym na sumiennym itłzbiorze najwyż<zy< b zagadnień, nie tylko wiedzy
teorotycznej, ale i etyki życiowej, ( hmielowski i szczupła garstka podobnie usposobio-
Bjrcb rówiedników, wyzwolili się zawczasu z więzów negac>i dla negacji i samodzielną,
prawdziwie „po^r^ywną* pracą jeśli nie na poln filozofii, to na polu dziejów liteiatuiy
swi^^kiej, innycli nauk i twórczości poetyckiej pcdoźyli znakomite zasługi ijąjednali sobie
wdidęczne uznanie spdeczeńatwa.
Dokładny pogląd na drugą epoitę działalności Comte^a, gdy odegrał rolę „założy-
•iclii nowej religii**, podał S. Smolikowski w swej pracy: Bcligia pozytywna 1875. Za
fiunkt \v3 )śria słnży autorowi druErie wyd. Kairchhmu Comte' a (Coffrhihmr jiosifitnfif^' ou
Mumaitr rj-piisition dc la rdiyion uniuersdle 1874}. Na t<3j zasadzie strwzt^a fimoli-
kowski obrzędy, sakramenta, dogmaty i resruły życiowe religii ('omte'a, l»ada skrzętnie
joj tiiatoryczną i psychologiczną genezę i poddaje nareszcie wszechstronnej krj'tyce ten
diiwaczny objaw .pozytywnego mistycyzmu.* Jako szezeg^ wielce ddcawy zaznaczamy
ta, że w«dłng Smolikowskiego (str. 12) już Stanisław Staszic myślał o podobnem, jak
Comte, nznaoin 'cnót zasłużonych mężów. Świadczy o tem wypowiedziany pnez niego
w dziełku: Uwa^ nad żyriern Jana Zamoj/«iA-t>^o 1786, projekt założenia cmentorco
011%, jako miejsca do pochowani;! ^wielkich obywatelL*
' >K<zemiejszą ocenę łilozoli< /ne«ro znaczf^nin pozytywizmu napotykamy też w«
wspommanem (str. 34) dziele M. Moaawsiuego; Filotofia i >g zadania (str. 167
i nast.).
O prai;y T. Rylskiego: Ideały woher pozytywizmu, mówiliśmy już wyżej (str. 197).
Podobnież powołaliśmy się już (str. 31) na T. jESKE-CnoiŃSKiEao, jako na krytyka spe^
cyabie .pozytywizmu warsmwekiąga*
Digitized by Google
294
g 10»U KBTTTKA P0ZTTTWI2lin.
Zarówno s powodu tej pmojf Jak i wskntek tneźwego pogląda na nass poijtT^
wismi, wygłoszonego na kilka lat pnedtem pisec P. Ghmiiłowskiieoo (zob. wyżej str. 290
i nast.), pnyciehł u nas dawniejszy wrzask pozytywistyczny i ustąpił przed dojrzalszą
orovLf\ znaP7,enia tak filozofii w oir»'jlo, jak i współezfsnycli uśiłowttń nad krytycznoTO rm-
wiązanioni jej zadań. Wśród powaźninjszycli pracowników iDlodszoj j,'-<'nerafyi na połu
filozotii u nas nio nui już prawie wcale „pozytywistów;" mamy kantystów. alo uic wiu-
teystów. A jeżeli jeszcze od czasu do czasiu w imię rzekomego ^pozytywizmu" odzywają
się tu i owdzie głosy namiętnej niechęci przeciwko tomu lub owemu kierunkowi ffiiHHii
w miejsce pnedmiotowego rozbioru jego zaaad: są to objawy anachronłcme, poibawione
wnselkiej doniofliości w daejach nassąj mjśIŁ To teś pom^amy je ta milcaeitfoni.
Do kiytycsDOgo poglądu oa poatytywian w ogdlą jako aamodsieln^* sAoly flloiih
ficznt?)*, w przeciwstawienia do pozytywizmu warszawskiego, przyrzyriiła się u nas nie
mało ksłi\żka S. PawLicKiEoc p. t. Studya nad pozytywizmem 1H8<). Jostto najobszer-
niejsza i zarazem najbardziej wyczerptijąra pra^^a nad tym przodmioteni w naszej litera-
tnrzo. 7. żyriory^ami i poglądom \m ^trace Comtea. Littrśgo, Zofii (Jermain, J. St.
IMilla i ich ;ivvolonDik"'\v, autor łączy kn tyczny rozbiór ich nauk, oraz ocen^ ich stanowi-
r?ka w dziejach filozofii. A ż(' i ta pra<:a rawlickiegu, obok gruntownej znajomości rze-
czy, odznacza się wielce zajmującym wykładem, więc stanąć moźe obok nąjlepszych prac
obcych nad tym pnedmiotem.
Do piao o pos^tywtenie z ostatniej doby należą u nae:
H. StrutK) Tieiytywigm i zadama krytjfctne fiotafit^ Bibl. Warsz. 1891, T. L
O — 41,— rzecz, kt6ra wyprzedziła krytykę pozytywizmu, zawartą w niniejszej książce.
W. DziEDUSZYCKi, Co to jeM inyzytywizmy w Listach C:i/teluika 18t>3. str. :J28-
B75, Antnr 'Streszcza w sposób o^-ólnif^ przy^topny. ale wierny i dokładny zasady teorr-
tyiziic i -,(11 v(»logi(izne Comto'a; następnie mówi o „bardziej spekulacyjnoj formie.** jaką
nadał pozytywizmowi łl. Spencer swą zasadjj cwoluoyi i wreszcie poddaje cały tm kie-
ruiuk myśli krytycznemu rozbiorowi. Główną podstawą tej krytyki jest zdanie, że po-
gląd pozytywjsmn na stopniowy rozwój umyshi Inddriego od atuin batbarzyńskicgo do
stanu obecnej cywilizacyi pnedstawia wprawdzie ^konsekwentny system histoTyczny.
tylko niestety urojony, wyrozumowany, wymarzony, a wcale nie oparty na podstawie
fUctów (str. 301).'* ^Nąidawniejsze bowiem społeczeństwa, które znamy, były to Bpot»>
czeństwa już cywilizowane, które wyznawały wszędzie podobne do siebie rdigie, stwie^
dzającf; istnienie jedynen-o duchowego Boga, pana i pierwszej przyczyny wszechistnienła
(str. 865)." Otóż, pozytywiści, według autora, nie opierają się na faktycznych dzieją b
ludzkości, lecz na ziróry powziętej teoryi o ewolucyi społecznej, więc ^wymyślili jakie*
nie-kończenie długiu dzieje ludzkości, poprzedzaj ąc(! historyę, ułożyli sobie poprostu za
pomocą wyol)rażni i rozumowania nową i bardzo niepo«'ieszają«'ą mitologią, n»żną od
dawnych t(;m głównie, ie jest nudną." W końeu rozpraw}^ wykazige Dziedoszycki, ie
pozytywiści tak, jak się obeszli z bistoiyą, tak się r6wnłe& obeszli z psychologią. Cslońć.
pomimo tonu popularny, zasłngiyo na bliższą nwagę zarówno z powodu ftktów histo-
rycznych, na ktf>re autor <^i*,> powołige, jak i z powodu zasad filozoficznych, które z kry<>
tyki jego przenikają, a których wykład znajdujemy we wspomnianych jnś niąiednoknh
tnio T^ozfrsąmniach tegroż autoKi (z.ob. wyżej <tr. :^7V
Zamykani' r -n przegląd krytyczny pozji;ywizmn bardzo tmtTią n^T. a£^^ Wł. M.
RozŁOwsKiKoo. Kt<ny w ocenie jednej z najnowszych prac filozoficznycti powiedział w tym
względzie (Ateneum 1894. T. 11, 587): „Umysł ludzki nie może się oboj&ć h&Ł od powiodą
na te pytania, z których składa się metafizyka, a kolosalny wpływ tych odpowiedzi
i ogólnego poglądu na świat na dziedziui,^ czynu, na przekonania il^dowe cąyni nie obo>
jętnym ich wybór. Odrzucając zaś rozwiązania^ które w dągrn tysiąailoci wypracowały
nąjlepsze umysły ludzkie i zawieszając <3amem suknem owe palące znaki zapytania, jtk
by Google
§ 10 fi, NAUKOWOŚĆ TlŁOZOTn. 295
to chciał nr2\iiić Comte, wywołamy jedno % dwóch: albo dogmat jzacją hipotez i formatek
^nsyrodniezjch z podnio-sieniem idi do godności metafizyki, oo widdmy w pozytywizmie
«nnVI-kiiu. francir-kim i na^łzyrn w o-tatnifin jinkoloniu. albo pr/vj%.'(:it' pierwszefjo lep-
'Z''^o ZHltołtorm, do którego sklonno.śi /aw-zc znaidtijc sit7 w £rł»;b«izyeh zakątkach najpo-
srrywniejszycb umysłów; a za wszelką zasłoną człowiek cłK^tnie tjzuka t^egoś tajom-
niczego."
Zob. też, 00 powiedziano wyżej w przypiśku do § 5,3 w obronie mcUifizykL
2. Naukowość filozofii.
A. Comte i w ogólo pozytywiści dochodzą do swej tcoryi o bez-
względnej zaletoości filozofii od naul^ R]>ecyalnycli wskutek braku jas-
nego poglądu na krjrtyczne zadania filozofii, a więc wskutek dogmar
tyzmu, któiy wobec postępów, dokonanych na tern polu przez Kanta,
nie jest niozem innem, jeno bardzo surowym anachronizmem (§ 10,i).
Uczuli to dobrze przedstawiciele tak zwanej „naukowej^ filozofii w oj-
czyźnie Kanta, jak B. AyENAJuns i inni, oraz zwolennicy tak zwane-
go apnosti/ci/zmu w Anglii, z Th. H. Hukłey'em i H. Spenceukm na
czele. Pra^iK^li tetly udowodnić na zasadach bardziej naukowych, że
dotj* lic/.asowa filozofia hyla ^nienaukową." i przj^swoić sobie może
cliarakl-er „naukowy"^ tylko w takiiii ]'azi('. jeżeli bez zastrzeżeń wy-
rzeltaie się nietafizylri i opierać się będzie na wynikach nauk «pecyal-
nych. To nm zmusza zastanowić się bliżej nad zasadami nauki w ogóle
i ich stositnkiem do filozofii .
XauJcą nazywamy krytyczne badanie danego przedmiotu, w celu
nzasa(buema ogólnego nań poglądu. Oba te czynniki stanowią nie-
sbędne warunki wszelkiego naukowego poznania rzeczy, wszelkiej nai«-
hmteeci. Najniewątpliwsze nawet prawdy nie stanowią przedmiotu
nauki i nie są prawdami naukowemij jeżeli nie są ki*ytycznie zbadane
i jeielL zamiast dorywczego ich uznania, nie doprowadzają do ogól-
niejszego poglądu na dany przedmiot.
Czynnik kryt^-czny nauki łąezy sit^ bezpośrednio z czynnością
rozbiorowa, analityczna imiysju i od))0\viada ])roeesowi i-(')żni( z kowania
zjawisk w świecie przedmiotowym. Skui)ienie zaś wyiiilvt'»w rozbioru
w ogólnym poglądzie na przed- not jest czyinios(ńą syntetyt zna i od-
powiada procesowi całkowania zjawisk przyrody i W3'twarzania z nich
coraz pełniejszych i bardziej skomplikowanych ustrojów (zob. sir. 121
i nast.) Przez analizę, rozbiór, wnikamy coraz głębiej w części skła-
dowe i w ostateczne pierwiastki badanego przedmiotu; przy pomocy
zaś syntezy odtwarzamy znowu w myśli całość przedmiotu, rozłożo-
nego na pierwiastki i usiłujemy pojąć, w jaki sposób i na podstawie
jakich praw ogólnych powstała ta całość z owych pierwiastków.
Digitized by Google
296
§ 10,9. HAUKOWOM nLOSom.
Powyższe ozynniki nauki w ogóle rozwijają się w kaśdej nauce
aascsegółowej w sposób odxDieimy, stosownie do róinej treid łmdft-
dego przedmiota. Analiza chemiczna różni si^ od analizy psjehologice*
nej lub matematycznej, ilościowa od jakościowej i t. d. Podobnież
i syntetyczne odtworzenie przedmiotu jest róźnem w różnych nau-
kach. W jednych można je przedstawić eksperymentalnie lab poglą-
dowo, przez naoczne wykazanie, w jaki sposób wytwarzają się dane
związki i ustroje ze swych pierwiastków; w innych zno\vii naukach
.synt«*za dokonywa się jedynie w myśli przy pomocy pojęć Uib piuA,
odtwarzających realne czynniki 02rólnc badanego przedmiotu poznania
(zob. str. 12B i nast. 176, i nast.\
Materyaiem, nad którym nauka dokonywa swe badania i z któ-
rego wyprowadza swe wnioski ogóbie, są dane doświadczenia
zewnętrznego i wewnętrznego, szczegółowe fakta, objawy, asja-
wiska. Pierwszem zadaniem nauki jest tedy krytyczne skonsta-
towanie danych doświadczenia odnośnie do badan^o przedmiota:
a a tego wynika dalsze zadanie logicznej oceny tydi danych i okre-
ślenie czynników ogólnych, \^yjaśluają( ych catą mnogość szczegóło-
wych zjawisk i doprowadzających do ogólnt go poglądu na badany
przedmiot (str. 84).
Środkami formalneiai nauki, w celu niriżliwie wszechstronnego
rozwoju powyższych istotnych jej czyniukuw są: msł/>da i si/sUmat.
Wiszclkic badanie krytyczne objawów świata, w prawidłowym i sanio-
wiednym swym ]»nsrł'|)ie, staje się badaniem metodycznem, t. j. posił-
kuje się ])ewnemi poprzednio obmyślanemi sposobami, czyli metodami
badania. Syntetyczna zaś dążność do objęcia całości danego przed-
miotu, na podstawie rozbioru jego szczegółowych składników, przyjmuje
charakter mfstematyemości w przedstawienia wyników badania i ogól-
nego^ na przedmiot poglądu. Jeżeli tedy ze stanowiska treści, istoty
nanki, powiedzieliśmy wyżej, że jest ona badaniem kiytycznem danego
przedmiota, w cela uzasadnienia ogólnego nań poglądu, to obecnie
uzapelnió możemy to określenie ze stanowiska /orma&ur^o, mówiąc:
nat^a jest mctodycznem badaniem danego przedmiotu i systematycz-
ne m przedstawieniem wyników badania. (Co do różnicy między for-
mą i treścią zob. wyżej str. 58 i 101 i nast.).
Szczog«')łowe rozwinit^cie zasad nanki i jej śro(.lk'>\v pomocniczych
leży za obrębem naszych obecnych zadań. DotkuęUsmy tu jej naj-
główniejszych ezyunik<'»\v jod;\Tiie w celu bUższc^^o wyjas^nienia kwestyi
spornej co do naukowości tilozotii. A pod tym względem okazuje się
przedewszystkiem, że wykazane na swojem miejscu cechy znamienne
filozofii ( § o ) w istocie swojej identyczne z cecliami wszelkiej
w ogóle nauki. Bez krytyki i bez dążności uogólniającej nie ma nan-
L^iyiii^uij Ly Lioogie
§ 10,2. NAUKOWOŚĆ FILOZOFn
297
ki Jeźełi saś na podstawie tych cech filozofii, będących, jak obecnie
widzimy, zarazem i ceciiaini nauki w ogóle, określiliśmy bliżej nizuicę
pomiędzy filozofią i naukami specyalaemi (§ ^ . of i nosiło się to wyłą-
cznie do różnego zastosowania owych czynnik()w. stanowiących istotę
naoki w ogóle. Filozofia s^to.snje zasadę krytyki konsekwentnie aż
do ostatecznych podstaw wszelkiego w ogóle poznania rzeczy, gdy
nauki specyalne opierają si^ w tym wzgl^zic na pewnych przjpusz-
cseoiach dogmatycBnTch, oraz posiłkują się krytyką jedynie w zakre-
sie swjoh badań szczegółowych (str. 108 i nast.) Podobnież i oo do
dąsności uogólniającej wyniki badania^ filozofia ma na oku najwyższe
wśród dostępnych dla nmysta ludzkiego aogólnienia^ obejmujące^ wedle
moiaoAci, dvdat cały; nauki specyalne, natomiast, ograniczają się aogól-
wwniami, dotyozącemi szczegółowego przedmiotu ich badania (str. 110).
W jednym zań i w drugim razie, zarówno filozofia, jak i nauki spe-
<7a]ne posiłkują mą zaznaczonemi czynnikami nauki w ogóle i czynią
zadość wymogoiii naukowości o tyle, o ile juzy za,stOvSOwaniu owych
czynników do swych badań uwzględniają z należytą ścisłością odnośne
wyniki logiki i metodologii.
Dalej zauważyć należy, że tilozofia, wsptUuie z pozostałemi nau-
kami, opiera swe badania zarówno na rozbiorowej, jak i na całkującej
czynności umysłu, na analizie i syntezie. Jej cechy znamienne są bez-
pośrednim wyrazem tych czynności. O ścisłcm zastosowaniu tych czyn-
ników metiodologicznych do badań filozoficznych przekonamy się szcze-
gółowo przy rozbiorze metody filozofii (zob. § 15, 16 i 17); więc się
tu nad tą kwestyą nie zatrzymujemy. Natomiast już obecnie, przy roz-
biorze nacikowoóci filozofii, zastanowimy się nieco bliżej nad źródłem,
z którego filozofia czerpie maUryal szczegółowy do swych ogólnych wy-
wodów, oraz nad tern, czy materyał ten, będący podstawą wszelkich roztrzą-
sań filozofii, ma charakter naukowi/f W tym właśnie względzie dotychcza-
sowa filozofia naraziia się najbardziej na zarzut nienaukowości ze stro-
ny przedstawicieli nowej „naukowej" filozofii. Jest to tedy kwestya
zasadnicza przy rozbiorze stosimku filozotii do nauki .
Dążąc <io og(31nego na świat poglądu, filozofia nuisi koniecznie
uwzględnić objawy, zjawiska świata, zawierające w sobie nieodzowny
materyał wszelkiego poznania świata. Ponieważ jednak, w skutek
podziału pnu^ umysłowej, o którym mówiliśmy wyżej (§ 6,1 ), filozo-
fia nie ma za przedmiot szczegółowych badań nad owemi zjawiskami,
przeto musi w tym względzie posiłkować się wynikami badań nauk
fpecyalnyoh. Filozoficzny pogląd xia świat nie miałby zgoła żadne-
go poznawczego znaczenia, a tern bardziej nie posiadałby znaczenia
naukowego, gdyby nie opierał się na badaniu zjawisk szczegółowych,
a zatem na nai^ach specyalnych, zajmujących się tern badaniem.
Digitized by
298
§ 10,9: NADKOWOŚÓ FILOSOfll.
Abfltrakcyjoy rozwój myśli, oderwany ód m&teryalu £»ktyoEiiego, nie
poeiada najelementamiejBzych órodków bliższego poznania i zromime-
nia świata. To też jednostronny raeyonaUzm (od raf io=roziim), u&jący
bezwzględnie samorodnej dziatolności myślenia, a lekceważący pi^ tern
dobytki pracy badawczej nad zjawiskami bytu, uznanym byó miui sa
zboczenip, odprowadzające filozofią od prostej, jasno określonej drogi
do pozuauia prawdy. Racyonalizm tego rodzaju ]iorównać można
z faiitastycznośoił^ Ikara, lutety uroił' sobio. że przy jioinocy sztucznych
skrzydeł, ulepionych z wosku, zdoła 8Wol o(inio bujać po przestworzu.
Tymczasem, cliociaż człowiek zdolnym jest, przy uwzg!<jduicniu odpo-
wiednich warunków, wznieść się ponad ziemię, to jednak bez gruntu
pod nogami nie może na dłuiszy ozas ani źyó, ani dziaiaó. Tym
gruntem jest dla działalności poznawczej mateiyał empiryczny, dobyty
na podstawie badania narzucających się umysłowi faktów i zjawisk
(zob. str. 84). To też dążnością do oparcia swych poglądów ogólnych
na wynikach nauk specyalnych, odróżnia się filozofia, jako nauka, od
wszelkich wierzeń czysto podmiotowych, niezdolnych usprawiedliwić
treści swojej na podstawie falHycznych danych. Z tego stanowiska
uznać należy w zasadzie wymaganie zarówno ..pozytywnej", jak
i .1 łukowej" tilozotii, aby liiozoiia prawdziwa jak najściślej się łączyła
z naukami spec^yalnemi.
Z drugiej atoli strony, nie ma żadncfj^o uprawnienia doprowadzać
te8:o wymagania do ostat^^czności z zaprzeczeniem samodzielnego cha-
rakteru filozofii, gdyż przynosiłoby to ujmę prawidłowemu rozwoju
nauki w ogóle, obejmującej z istoty swojej takie zadania, których naa-
ki 8])ecyalne nie rozwieją i§ i). Do tych zadań należy przede-
wszystkicm krytyczny rozbiór ostatecznych podstaw wiedzy ludz-
kiej. W imię tego zadania filozofia nie może bezwzględnie ule-
gać powadze nauk speoyalnych, lecz zmuszoną jest i do nich za-
stosować zasadę krytyki, poddać ich świadectwo kontroli krytycz-
nej. Ta krytyka filozoficzna nauk specyalnych obejmuje dwa zasad-
nicze mementa:
1) Filozofia roztrząsa krytycznie metody i środki [)omocnicz^
nauk specyabiych, z punktu widzi^nia og(')lnych zasad teoryi poznama,
i uznaje za niepod legające wątpLiwo^iici tylko wyniki takich badań spe-
cyalnych, któro w .-sposób należyty uwzględniają uzasadnione wymaga-
nia krytycznej teoryi poznania.
2) Stosownie do potrzeby, filozofia poddaje krytycznej ocenie
zarówno zasadnicze przypuszczenia nauk specyalnych, jak i wyniki ich
badań, a czyni to mianowicie w tych wypadkach, gdy ma poważne
powody wątpić o ścisłości ogólnych wniosków, wyprowadzonych pisez
nauki specyalne ze swych badań szczegółowych.
Digitizecł '
§ 10,2. NAUKOWOŚĆ FILOZOFU.
299
w jedn3rm i drugim wypadku filozofia wkracza w samej rzeczy
jnż w zakres nauk spccyalnych, podobnie jak te przez swe wnioski
ogólne bardzo często przechodzą na pole filozofii. Filozof staje się
w skutek tego specyalistą, a specyalista filozofem: na granicy zaś po-
między filozofią i nankaroi specyalncmi wytwarza si^ j^ośrednia miedza
naukowa, na której myśliciele i badacze zajmują się rozbiorem kwestyj
wspólnych, iialeźących do obydwóch dziedzin wiedzy.
Wobec zasadniczej jedności nauki (§ 6,1 ). nie ma powabnego powoda
powstawać przeciwko takiemu rozbiorowi jednych i tych samych kwestyj
arówno przez filozofów, jak przez przedstawicieli nauk specyalnych.
P^zedwnie, bezwzględne rozgraniczenie badań naukowych w imię dok-
trynerskich okreileń pociągałoby za sobą bardzo smutne skutki dla
postępu wiedzy w ogóle. W końcu filozofowie i si)ecyaliści nie rozu-
mieliby się wzajemnie; wyrobiliby sobie swój odrębny język po-
jęciowy i straciliby nareszcie nawet zdolność wytłómaczenia sobie
nawzajem wyników swych badań. Historya zar(')wno filozofii, jak
i nauk specyalnych nastręcza nam w tym względzie niestety nie jeden
smutny przykład. Tak tedy wspólna j)raca filozofów i specyalist(')W
nad rozwiązaniem kwcstyj pogranicznych jest konii^cznyni środkiem
pomocniczym urzeczywistnienia wewnętrznej łączności pomiędzy nau-
kami, ich organicznej jedności. Jedynym atoU i zarazem nieodzow-
nym warunkiem w tym względzie jest to, aby filozof, nie przestając
być filozofem, przeniósł się w zupełności na stanowisko nauk specyal-
nydi, a specyalista, nie przestając być tern, czem jest, przejął się duchem
filozofii. Zajmując się rozbiorem krytycznym badań i wyników nauk
specyalnych w celu rozwiązania swoich zadań, filozof musi się sumien-
nie zaznajomić z odnośn3rm materyalem naukowym, oraz z metodami,
któremi specyaliści się posiłkowali przy dobyciu tego materyału
Z dnigiej strony, specyalista. przecliodzący na pole filozofii, powinien
przyswoić sobie zasady kr^-tycznego myśU^nia. wolnego or] przy])iLsz-
czeA dogmatycznych, i zdać sobie jasną sj)rawę z dotycliczasowych nsi-
iowań filozofii nad rozwiązaniem .spnmych kwestyj. Od uwzględnienia
tych warunków z ilf^ży wszelka prawidłowa kooperacya filozotVtw i spe-
cyalistów około rozwiązania najwyższych zagadnień wiedzy ludzkiej.
Spełnienie powyższych wymagań jest wprawdzie w wielu razach
zadaniem bardzo trudnem, dąjąoem się uskutecznić jedynie przy na-
tężonej pracy^ popartej wyższem uzdolnieniem umysłu, ale zadanie to
ue przekracza zakresu ludzkiej możności. Świadczy o tem historya
nauk, w której napotykamy wielu mężów równie znakomitych na po-
lu filozofii, jak i różnych nauk spec \ ahiych. A &kt ten nie odnosi
rię tylko do dawnydi czasów, gdy filozofia obejmowała jeszcze całą
naukę w ogóle, jak to np. miało miejsce w osobie Abystotełesa, lecz
Digitized by Google
800
§ 10,2. HAUSOWOÓÓ jriŁOSOFlI
i do czasów nowszych, gdy specyalizacya wiedzy coraz bardziej się
rozwinęła. Filozof Kabtbzyusz byl zarazem znakomitym matematy-
Idem i fizykiem: on jest twórcą geometryi analitycznej i położył wiel-
kie zasługi w naace o świetle (objaśnił np. t^^, w badaniu ci^iani
powietrza i t. p. Prócz tego pracował i na polu anatomii Łsibhitz
był prawnikiem .i matematykiem. Jednocześnie z Newtonem, lecz
niezależnie od niego, wynalazł rachnnek różniczkowy. Filozof Km
miewał wykłady uniwersyteckie z zakresa matematyki, fizyki, geogra-
iii lizy czncj, iw dziele: HUtorya naturalna i teorya nieba 1755, wyłożył
naukę o początku ciał niebieskich, któri^ nai>ttjpnie rozwinął Laplace
w swej Mechanice nieba 1799, a która dotąd cieszy si^ uznaniem pod
nazwą kanto-laplasowcj tcoryi nieba. Podobnież i w najnow^zy<•h
czasach nie brak uczonych, którzy łączyli badania filozoii* zne z ba-
daniami różnych nauk spec yalnyoh : matematyki, fizyki, fizyologii, eko-
nomii politycznej, lingwistyki i t. p. Bośó tu wspomnieć o takich
znanych powszechnie uczonych, jak: Daobisoh, FBOHiłBR, Łotzk, Hełm-
HOŁTZ, Kł. Bbbnabd, Wuin>T, MHiŁ, Spbnobb, Łbwbs, Dbłbobi?f,
Max Mi^łłbb, Stbinthal i wielu innych.
Z powyższego okaząje się, źe filozofia, pomimo swego charaktem
krytycznego i swej dążności do ogólnego na świat poglądu, posiada
zupebiie pewny fhndament dla swych dociekań. Niezbędny dla roz-
wiązania 8wych zadań materyał, czerpie ona, wspólnie ze wszystkiemi
naukaiiiij z danych wewnt^trzuugo i ztnviitjtrzuego doświadczenia, a gdy
sama nie bada tych (Uinych bezj)0.sicciuio, to posiłkuje się wynikam-
badań innych nauk, od])owiednio skontroiuwaneini. Jestto podstawa nie
tylko mniej, kcz przeciwnie bardziej naukowa, niż podstawa wszystkich
innych nauk, mających charakter dogmatyczny i o]>ierających się po-
wi^jkszej części na wierze w przekazane przez tradycyą zasady i w
powagi naukowe ; § 1,1; 6,3 ). Niema tedy najmniejszego powodu odma-
wiać dociekaniom filozoficznym, najbardziej krytycznym i najbardziej
ogólnym, charakteru naukowego i stawiać je w bezwzględnej zależności
od nauk specyahiych. Jeżeli pomimo to owi zwolennicy „naukowej*'
filozofii w przeciwstawieniu do „nienaukowej *^ pod wpływem krytycy *umi
Kanta i pozytywiznu Comte^a, negują „naukowość^, szczególniej meta-
fizyki, skupiającej w sobie zasadnicze czynniki wszelkiego na żwiai
poglądu: to należy w tom widzieć jedjmie wynik nieporozumienia od-
nośnii' do istoty filozofii i brak ścisłości w zastosowaniu terminów nau-
kowych . Oto dowody tego zdania :
1) Kro przyznaje, że filozofia może mieć i ma w zajadzie cha-
rakter „naukowy*', t(>n przy ścisjym rozwoju myśli nie ma prawa
przedwstawiaó jej filozofii „nienaukowej", lecz może mówić jf-dynio
O objawach myśli, nie bodących wcale filozofią, pozbawionych niezb^*
y 1^ -o i.y Google
§ 10^ NATTKOWOŚĆ TILOZOFIL
301
dnych znamion filozofii. Nikomu na myśl nie przychodzi mówir o lu-
kowej" i y^enaokowej'' matematyce, fizyce, clKinii i t. p., ponieważ
.,meiiaakowa" matematyka, fizyka, elioiuKi, nic jest wcale matfiuaty-
k%, fizj^ką, chemią, I w zakresie tych nank istniały w przeszłości
i występują często aż po chwilę obecną dążności i poglądy, którym
odmówię należy charakttra naukowego. Czyż np. spirytyzm nie jest
objawem zboczenia od ścisłej drogi nauki, pomimo, że się często przy-
'^dziewa w szatę fizyki lub iizyologii doświadczalnej ? Dla takich zbo-
jzeń atoli nie odróżniamy „naokowej"' fizyki lub fizjologii od „nie-
naukowej'*, lecz mówimy poprostu o fizyce lub fizyołogii i o tern, czem
fizyka i fizyologia wcale nie jest. Toi samo powiedzieć należy o filo-
zofii Ona albo jest nauką, albo nią nie jest. W pierwszym razie
wszystko, co Rprzedwia ń% nauce, sprzeciwia się zarazem i filozofii
i filozofią wcale nazwanem byó nie moie. Z tego stanowiska samo
pojęcie „nienaukowej filozofii," jest sprzecznością w sobie (contradictio
in adjecto) i me może zatem uchodzić za termin, dający się spożytko-
wać w logicznem rozumowaniu. W flnigim zaś razie, gdy filozofia
nauką nie jest. nie można do niej wc<ile zastosować pojęcia o nauce.
Kto zaś pomimo to mówi o „naukowej-' i ,,nienankowej'' filozofii, ten
tHienizi, że tilozołia jest nauką i zarazem, że nią nie jest. A chociaż
ii^uH iniicy tego rozróżnienia stosują miano ,^ukowej'* filozofii do
swoich poglądów, a poglądy innych myśUcieli nazywają „nienaukowe-
ni". to jednak takie dwuznaczne uiywanie terniinn „filozofia" pociąga
2& sobą różnorodne nieporozumienia, dające się bez trudu usunąć przy
jasnem i śdsłem ubywaniu wyrazów.
W zupełną zaś sprzeczność wpada ka^y, kto „naukowo" usiłu-
je dowieść „nienaukowośd" filozofii. A bywają i tacy zwolennicy
„naokowośd". Dowód taki moie służyć za najlepszy przykład sofiz-
matu. nazwanego w logice tgarzem. Epimenides, kreteńczyk, twierdzi,
ie wszyscy kretyńczyoy są łgnrzami, a że sam jest kreteńczykiein,
więc świadectwo jego, jako łgaiza. nie zasługuje na wiarę. Takim je>?t
,.nauivo wy" dowód .,nienaukowości*' filozofii. Jeżeli jest istotnie ..nauko-
wym," to świafkzy o naukowości filozofii w krytycznym rozbiorze własnej
treści ; jeżeli zaś jest nienaukowym, to nic dowodzi nienaukowości filozofii.
2 ' Wyniki badania nie określają same przez się jego charakteru
naukowego. Najściślejsze badanie naukowe może doprowadzić do ujem-
nych, negacyjnycłi wyników. Można tedy zaprzeczać poznaniu istoty
^wiata, jego pierwszej przyczyny i ostatecznych celów; można ^owo-
<^ że ideał filozofii, a w szczególności metafizyki : ścisłe pojecie osta-
tecznych zasad bytu przedmiotowego, nie daje sią urzeczywistnić, że
wiedza ludzka będzie zawsze względną^ rHaSt^wną^ a wiedzy hśswgględnej,
aMuinef człowiek nigdy nie osiągnie; można nawet utrzymywać, że
Digitized by Google
302
§ 10,3. FAUKOwoM 7xr*ozoru.
cała historya ńlozofii jest zbiorem bezskutecznjcli usiłowań, nad wytw
rżeniem jednolitego na świat pogl%da: a jednak z tego wszystkiego !^
wynika jeszcze bynajmniej, ie filozofia nie jest nanką, a w szczęgól- .
nońci, ie metafizyka nie czyni zadoió wymaganiom nankowoścL Przy
tern wszyatkiem bowiem moie sią okazać Ae filozofia wraz ze 9vo^%
zasadniczą częścią, metafizyką, dochodzi do takich ujemnych wyników
właśnie na podstawie naukowych dociekań, zgodnie z wyraaganianu
metody, dającej si^ Ui»prawiedliwi<^ ze stiiuowiska najściślejszej nauko-
wości. To też przedstawiciele nauko w(»j" filozofii, narówni z pozyty-
wistami i zw(jk'nnikanii teoryi o „])oezyi myślowej**, z Gomtem
i T.aiic^em ua czele i § 10,1 i nie odmawiają bynajmniej takim nega-
cyjuym poglądom charakteru naukowego, lecz przeciwnie, dowodzą, że
w takich właśnie ujemnych wynikach wyraża tią „naukowość^* fiiozofii.
Dla czego jednak tylko nęgacya tego rodzaju ma mieć charakter „nanko-
wy^S a wszelkie wyniki pozytywne, dodatnie, oparte na rozbiorze tego sa-
mego mateiyału fisiktycznego i dokonane przy pomocy tych samych irod-
ków nankowego badania, mają zgóry zasługiwać na miano ,^e«iauko-
wych*\ tc^o nam nikt ze zwolenników powyższych negacyjnych Ide-
nmków nie wyjainił. Tymczasem wyjaśnienie ^takie jest koniecznem
właśnie w imię nauki.
Ozłowiek pi-acuwal oddawna i pracuje dotąd eijy^le nad rozwiozą-
Ulem M;, ]\vvźsz\ i li zagadnień wiedzy. Praca ta sumienna, w pocie
czoła dokonana przez najwydatniejsze umysły ludzkości, wyraziła si^
w całym szeregu zasadniczych pojęć o świecie, które bądź co bądź ,
starły się czynnikami postę[)u dziejowego wiedzy, i przerabiana w róż-
ny sposób weszły w skład najściślejszych badań naukowych chwili obec-
nej. Takiemi są pojęcia o istocie bytu i zjawiskach, o materyi i duchu
o prz3a'odzie i jej prawach, o sile i ruchu, b przestrzeni i czasie, przy-
czynie i celu, rozwoju i postępu, i t. d. G^y nasz pogląd na
świat urobił się przy pomocy tych pojęć. Moina mieć w samej rze-
czy rćine zdania co do ich istotnej treści i znaczenia; ale nauka nie
może się obejść bez ich krytycznego rozbioru i bez zbadania ich pod-
miotowych i przedmiotowych czynników. A przy tem właśnie potwier-
dza sir^, że wyniki badania same przez się nie określają jego charakteru. 1
ni<' decydują o tem, czy badanie było „nankowem" lub nienaukowe m". i
Sąd w tym względzie zaleiy od krytyczności i ścisłości samego bada-
nia, od suuiu iiiiego uwzględnienia materyału faktycznego i od innych
warunków, stanowiących istottj nauki. "Wiec też ., naukowość*' filozofii
w ogóle, a w szczególności metafizyki, zajmującej się rozbiorem owycłi
pojęć zasadniczych, nie polega bynajmniej na bezpośrednicm uznaniu
negacyjnych w tym względzie wyników, lecz na „naukowem*' wyka^
zaniu słuszności takich ujemnych W3mików w porównaniu ze wszeUdsnll
Digitized by Google
§ 10,2. KAUKOWośó nŁOzora
innemi moiliweim wToikami. Nie TCioia& tedy zrozumieć, dla czego
pnedwuicy filozofii przy samem określeniu jej istoty przesądzają wy-
niki jej badaii i uznają „naukowość^* t^lko takiej filozofii, która si^
zgadza z ich powzi^temi z góry negacyjnemi poglądami, a nazywają
..nienaukową" wszelką filozofią, która w tym lub owym wypadku spo-
dziewa się osiągnąć wyniki bardziej zadawala jącL' lub też broni temi
sameini lo oni środkami, swych wyników dodatnicli. Jasną jost r^eczą^
zeprzytakiem dowolnem pojmowaniu owych nazw decyduje o naukowo-
ści'' lub ,,nit'naukowośc i'' filozofii nie istotny charakter jej badań, kcz
predylekcya do ich negacyjnych wyników. I w samej rzeczy, roz-
różnienie miedzy „naukową'' i „nienaukową'' filozofią jest właściwie
tylko jednym ze środków walki skeptycznej filozofii przeciw wszelkiej
filozofii dodatniej, prawdziwie pozytywnej . Dla ułatwienia sobie zwy-
d^twa w tej uraloe „negatywiści** skupiają sią około modnego sztan-
daru „naukowości*' i nadają swej filozofii ponętną nazwę „naukowej*^,
filozofią zaś przedwników, o poglądach dodatnich, starają się z góry,
pned samą jeszcze walką, zdyskredytować, nazywaj a.c ją „nienaukową*'
hib tei przyswajając jej nazwę nie wiele lepszą ,.poezyi n\yślowej".
Taka takt} ka polemiczna może mieć swoje praktyczne znaczenie wobec
mas, idącycli ślepo za popularucmi hasłami, ale nie posiada bynaj-
uiniej ziiacz.enia , .naukowego".
3 Badanie podmiotowych czynności poznania i rozbiór jego
praedmiotu, to dwie zupełnie różne rzeczy, których mięszać nie na-
leży (§ 4,3). W pierwszym razie roztrząsamy pojedyńcze mementa
procesu poznania i jego wytwory, jako środki pomocnicze wniknięda
w treść przedmiotową i przyswojenia jej sobie; w drugim, przeciwnie,
posiłkując, się już temi środkami, mamy na celu określenie zasadniczych
czynników niezależnego od nas bytu przedmiotowego. Jak w zakresie
k&zdej nauki specyalnej odróżnić musimy metodę badania od prudmiotu
badanego, podobnież i w zakresie filozofii, jako najogólniejszej nauki,
zniewoleni jesteśmy dokonać odrębnych badań z jednej strony nad ogól-
ną metodą poznania, polegającą na prawidłowym rozwoju działań |)o-
znawczych, a z dni<;iej nad ogólnym |)rzedmioteni poznania, którym
jest byt rzecz N-Ayisty, przedmiotowy. Na tern zasadnit zcm rozróźnie-
uiu. wynikaji^cm z natury umysłu i jego stosunku do otoczi-nia, polega
różnica pomiędzy logiką, jako teoryą poznania, i melufUi/hi, jako nauką
o bycie przedmiotowym (§ 2,3, oraz str. 59 inast.). Wśród przedstawicieli
tak zwanej „naukowej" filozofii, jedni wcale nie zdają sobie sprawy
z tej różnicy i wraz z pozytywistami pod nazwą metafizyki lekceważą
wszelki rozbiór ostatecznych zasad poznania, tak podmiotowych, jak
przedmiotowych, dowodząc, że nauki specyabie, a w najgorszym razie
psychologia empiryczna zastępują w zupełności tego rodzaju badania
304
§ 10^ NAUKOWOŚĆ FHiOZOFD
„metafizyozne*'. Dotyczy to szczególniej w^kszośei popidaryzatorów
„nowoczesnej naukowości**, którssy mają sobie za obowii^ek mówić
0 metafizyce nie inaczej, jak z ironią lub przekąsem . Inni znowu przed-
stawiciele tego kiemnkn myśli, w swych sądach negacyjuych, nuęsssają
filozofią i metafizykę w ogóle z pewnemi szczegółowemi kieronkami
lub zboczeniami myśli na tern ])olu, z ktx)rcmi nie sympatyzują dla ja-
kichkolwiek, bardziej lub mniej uzasacimonych powodów. Wtedy
łącząc się zazwyczaj z nowokantystami, st•ano^Tią ich odcień i twierdzy
źe krytyka poznania jest konieczny jjuiistuwą „naukowej" filozofii.
Ale w tej krytyce swojej' nie rozróżniają ściśle badań logicznych od me-
tafizycznych, kwestyj, dotyczących podmiotu poznania od tycli, które
się odnoszą do jego przedmiotu, i w skutek tego potępiają zazwycsaj
w teor3ri metafizykę, chociaż de facto posiłkują się jej dotychczaaowe-
mi zasobami bistorycznemi i na nich z konieczności opierają swe wy-
niki negacyjne. 8pór sprowadza się tu znowa głównie do nieporozu-
mień, wynikających z braku ścisłości w określeniu terminów naukowych.
Wcielając dotychczasową metafizykę w teoryą lub krytykę poznania,
1 obdarzając przy tern nazwą metafizyki tylko pewne „nienaukowe*'
zboczenia myśli metafizycznej, np. bezwzględny dyalektyczny idealizm,
można naturalnie bez widocznej sprzeczności w nazwach wystąpić z fili-
piką przeciwko wszelkiej w og(')le iin tatizyce . Nie usuwa to jednak
sprzorzności istotnej, rzeczowej^ p<'l''i^^ią^'^j tem, że |)rzy ])omoćT
met-atizyki, nazwanej teoryą poznania", zbija się metatizykę, obda-
rzoną nazwą ,,nienaukowej" fiiozotli.
1. ZftMidy naukowości. Wi^zorbstronnym rozliiurcni za^ad nauko'^Piro
poznania i-zoczy, wipf w ogólo nauki i nanlcowoś- i zajmuje się logika. poji;ta jako tforua
poznania (ij 2,i i 3). Wszyscy badarze na tem polu zg-adzają sio w zasadzie Da zaznae^o-
n«' wyżf»j nifzh''<łnp mnniki nauki w oirólp (str. 295 i nast). Każdy przyznaje, że nauk-a
opit ra -^i*; konii-^znirł na krytycznom badaniu odnośnych danych doświadczenia przy poimi-
ey odpowiednio uza.^adaionych metod i na wyprowadaeniu Z tych danych ogólnego, syatC'
matyamie wyłożonego poglądu na badany przedmiot. ROśntca adań pomiędiy uooayini
występuje na jaw dopiero pny bliaszem określeniu tych .osadniczych czynników nauki
i pi^ toztnąaania kweatyi: które wśród tak zwanyc^h nauk czynią w zupełności zadość
zasadniczym wymaganiom naukowości, a więc zaehigąją na miano nauki w ściąłem tego
słowa znaczeniu, a któro nie.
Wszyptkif w tym %rz(rlc<^^''' ''pory, istnioj:\co od cz;i-su pierwszych zawiąiik«*v4
naukowości aż po ''hwili; oltci nn. a olijawiające si^ w sposńli charakterystyczny zaniwno
w opoz.v( yi Sokratesa pr/;»'' iwko sofi>louj, w walce Bakona i Kaktkzyisza ze schola-
styką, jak i we współczesnej polemice o „naukowość'* filozofii, sprowadzają się w zaeadzi^
do różnicy zdań co do zuaczólia w nauce z jednej strony czynników treściowych, i^yK
rzeczowych, w ogóle mafefyatnsfcft, a z drugiej czynników /bntmlfiycft. Jedni wśród my-
ślicieli kładą główny nacisk na trtie nauki, na jej mateqrał, na tak zwane <2ane nauki
Digitized by Google
§ IOal SA8ADT HAUKOWOŚCI.
305
iwidiabadania iuogtflnionia aznąją Istot- aaakowośdf nie dbąjąo przy tern wiolo o pned-
wstępne roztrząsanio sposobów poznania rzoczj i o systematyczność wykładu. Dradzy,
praeciwnio. w treści, w danyoli nauki, \ńń7Ą tylko „surowy" materyał, który nabiera wła-
5ciwego znaczenia naukowoi^o dopifro przez odpowiodnio obrobienie. A więc zbiorowi
m&terrału naukowego, choćby najskrzętuiej nagromadzonego, nie przyznają jeszczo miana
.oaoki' , lecz domagają się od nauki metodycznego wyjaśnienia i usystematyzowania togo
nitoydn.
FRechntftWBośd powyższa pomiędzy matoryalneiiii i foTmalnemi cs^ynnikamł nauki
i fl|6r o idi nicienie, dąje si^ sprowadiić do jeszcze prosŁszągo i tordsiej ttmdnicKego
wyitia. Ponieważ wtetacoiie WBielkie dane nauki, a zatem jej strona matetyalna, ne.
aona, I konieczności opiera się w fan, inb ćw qi086b na doświadczeniu; wszelkie saś for-
malne obroldenie daajdi nauki j€»t wyn&iem rozumowej działalności imysta: fnaafco na-
trafiamy to na Tnaną nam już dobrze pr^ociwstawnośr pomiędzy empirycznym mat«-
ryidem wiedzy i logiczną, czyli racyonaluą czynnością umysłu, rozbiprają- ą t^n materyał.
A przedwstawTiość ta, w dalszym ciąc^u roztrząsana, czyli raczej głębiej pojęta, naprowa-
dza na dwa zasadnicze składniki wszelkiej w ogólo wiedzy, jakiemi są; przedmiot i pod-
utioŁ, świat zewnętrzny ze awą treścią konkretną, i umysł zc ??wemi mniuj lub więcej
aMnktgrjnenii czjnnośdamf ud tą tńćcią (§ 4, s.). Tak tedy z«rol6iini«ór neezowego
poglądu oa naukę pragną jej nadad charakter empiryczny^ prgedmiotov^t kcmkntny ; gdy
tfUMSuem obrońcy formalnych czynników nanld opieiąją sł« pRedewasystkieoi na jej
charaktene rtuyonalnym, podniMAowffm, abstrakcyjnym . Ztąd to pochodzi, xe jak daw-
.oiej HaoKŁ i zwolennkj ra<gronalnej dyalektyki dowodzili, że nauki empiiycane nie
prawdziwemi nminaii, tak znowa dziaią} większość specyalistów podąjzzjwa ,naako-
wość" AlozotiL
Rozwiązanie krytyczne powyższego sporu, wolne od wszelkif^h z g6Ty powziętych
dogmatyoznyrh uprz^^dzeń, domapfa się przed owszystkiem ścisłego okreslonia znaczenia
i adzialu zaznaczonych czynników tak poznania rzeczy w ogóle, jak i w szczególności
oaakL Ze ztanewiika ogólnych zasad wiedzy wyk^udiśmy już wyżej, że bezwzględnej
pneoiwatawności, a tem mniej spizeeznoed pomiędzy tami caymiikami być nie może, ie
V otganiKacyi naszego nmysła łączą się one fhktycznie ze soh% a zatem i w wiedzy
Bsnąj nawnjero ozapelniać się winny (zob. atr. 64 i naat, oias 174 i nast). Na tq*
Tswiihiei nie można przyznać prawdziwie naukowego charaktero ani empiryzmowi, ognip
niczając^mu się dobyciem konkretnego materrału wiedzy bca racyonalnogo rozbioru i po-
dwiązania jego treści, ani racy onal izmowi, zadawalającemu się wytworzeniem oderwanych
pojęć o tym raateryale, bez zbadania jego faktycznych jiodstaw. Dopiero wzajemna kon-
trola i zi^'odność tych czynników poznania, doprowadza nas do petmiości w potrlądach na
rzeczy, bo stwierdza racyonalne wymagania danoiui empiryczueiiii, a to znowu wyjaśnia,
C3qmi dla nas zrozumialemi, wykazując działanie w nich czynników racyonalnych. Ogólne
asadf rosnmn atają się w ten sposób konkretaemi prawdami, wcielonemi w dostępną
dla doświadcsenia tzecaiywlitość, a chaotyczna, z pierwszego wejrzenia, mnogość ąfawisk
<kapii się ooiaz bazdsiej w nstrój racyonalny, wiążący szczegółowe dane pomiędzy sobą
aa podstawie określenia praw ogólnych, które w nich na jaw występują. A że w ogól-
nym aitroju wiedzy ludzkiej, wynikającjTii z podziału pracy umysłowej, nauki speeyalno
reprezentują ów czN-nnik empiryczny, konkretny; filozofia zaś uwzględnia płównif* czynnik
racjonalny, abstrakcyjny: przeto ja?ną jost rzeiv>ą. że prawdziwy postój) wiedzy nie może
^lę opierar na wyłącznym rozwoju liądź nauk specyalnych, bądz filozofii, ani na wzajem-
nych insyuuacyach o brak „naukowości ', lecz jedynie na zgodnej i wzajemnie uzupełnia-
jącej się pracy nad rozwiązaniem zadań nauki w ogóle. Zgodność ta nie wyłącza bynaj-
aniej wząjemnej kontroli, będącej koniecznym wamnkiem prawidłowego rozwcyu wiedzy-
w Ipódym s tych jej zakreaów.
uiyiiized by Google
306
§ 10,2,1. ZASADY NAUKOWOŚCI.
Do tego 9&nią8fo wynika doprowadsa liłatorycsnotoTtgrcznj pogląd na ostatoene
sasady mpirym» i rae^ontimm* Jus Lednits w awej polemice pnedw poglądom
LoKKA, wyfcazatjak to widzieliśmy wyćej (str. 79 i nast), niemożność dojścia do piawd
oy:ólnych na podstawio samego do8wiad(^onia bez pomocy <aeści roznmowcjl im^yda.
Alo dopiero wszochstroiinio przeprowadzony krytycyzm Kanta posłużył za punkt wyjścia
do zasadniczego wyja-^nienia naszych pojri' w tym względzie. Jogo ścisło określenie zna-
mion czystego, czyli racyonalnogo poznania, w |)r/,<v iu--ta\vi(Miiu do poznania empirycznego, roi-
więzujo ostat<?<;znio kwestyą o wzajomnyrti do sidae stosunku doświadczenia i rozumu.
Wspomnieliśmy o tem już pobieżnie, itińwim: o krytyc.Y-zmio Kanta w ogóle (§ 6,1. ij.
Obecnie \vn,-pada nam sprawt,* t*; uw/gli^duic nieco bliżej.
Krytykę czyskyo rommu zagaja Kant uwagą, że wszelkie poznanie pocąca do*
świadczeniem, że zatem wiedza empiryczna wyprzedza w poiządka czasowym wszelki inny
sposób poznania. Ale pomimo to, mówi dalcg, doświadczenie nie jest jedynem żiódkn
poznania (Wcnn gloicb alle nnsere Erkenntniss mit der Erfohrong anhebt, so ent^pringt
sio dainm doch nieht cbeu alle ans dor Erfahrung). Okazuje się bowiem, że wiedza
jest czemuś złożonem, obejnjiij.tcem nie tylko dane doświadczenia, a post<»riori, leca
i treśr, przyłączającą si*: a priori do fv h danyh. a mającą swe /n-dło w naszej zdol-
nosi i poznawczej, wi«;r w naszym rozumie. Ścisłe okrf»ślenie togo dodatku, pobudzonego
wprawdzie do działania przez doświadczenie, ale z niego nif* pochodzącego, i jasne odróż-
nienie jego treści od treści doświadczenia jest zadaniem trudnem, dającem się rozwiązać
jedynie na podstawie odkrycia cbankterjstycznydi znamion tak empirycznego, jak racyo-
nalnogo czynnika poznania, przy pomocy ich krytycznego lozbimni. Otói, według- Kanta, *
znamieniem racyonalnego c^nilra w poznanitt jest jego kankemoH i jMUMfechnod^ wy*
nikcgą^e z jego łączności z natnią i oiganizacyą naszego nmyda. Doświadczanie n»
samo pnez si«.', nir-zal(>żnio ud czynnika racyonalnogo, ma cliarakter przypaikowy, zazna-
cza J<ani fakt, ale nie wyjaśnia dla czego jest koniecznie takim, a nie innym. Nadto
doświadczenie nie nadaje <:w>nii ?;ądom ani prawdziwej, ani ścisłe? powszechności, le-i
przy.swaja iin tylko powszecłmos. [lorównawczą, t. j. na podstawie do^jwiadczeuia niożeinr
jeilyni«> twierdzić, że o ile dotąd wiemy, od tej łubowej reguły wyjątku nie ł)yło. ale nie
mamy zasady dowodzić, że takiego wyjątku wcale niema, lub być nie może. .leżeli zaś
pomimo to, dane doświadczenia nabierają niekiedy charaktera konieczności i powiMcImoeci
wynika to jodynie z ca^nników racyonaln}'cb, łączących się z empirycznemi, Inh do nich
zastosowanych. Rozom bowiem nie zadawala się pi^padkową, ftagmentaną trcadą do-
świadczenia, lecz sznka związku pomięd^ azczegółowemi daaemi i określa Usk zwiąMk
iia podstaw ie wymagań swoj^ig własnej organizacyi, pizez co wywody ptiedstawiąją ma
si(^> dopiero jako kofiiec/nn, powszechne. Okazuje się z tego, że bez czynnika raoyonalnego
doświadczenie ni<* doprowadza do żadnej zgoła pewności. Jakim sposobem mogłoby ono
nadać swym Bądnni pewność, skoro jego wla^^ne zasady i prawa mają cliarakter ooipiiycz-
ny^ więc przypadkowy, zależny od zmiennych danycłi wiedzy empirycznej.
Jako przjklad, wyjaśniający powyż,«>ze rozróżnienie, przj'tacza Kant matematyką
i nauld przyrodnicze. Matematyka w^pł^-wa z działania ca^nników racyoimbijrclL, i dla
togo pnsyiiwaja swym wywodom konieczność i powszechność, niezależną od przypadko-
wych danych doświadczenia i niedopnszcząjącą żadnych wyjątków. Naolu pisyrodaicie,
natomiast, o ile się opierąją na doświadczeniu i z niego drogą indnkcyi wyprowadząją awe
wnioski ogólne, podlegają ciągłej zmianie. Eażdy nowo odkryty fakt, każde nowe do-
świadczenie uzupełnia naszą wiedzy empiryczną i może, stosownie do swej treści, zmienić
ł-aly nasz pogl ul nn znficzenie d o ty eh f czasowych danych doświadczenia. Tylko za-sady
pryncypia racyonainc przyrodoztiaw-twa. •^aIue w '^obie niezależne od zmiennych danyc\
doświadczenia, a wypływające / praw organizacyjnych umy.słu. nazwanych przez łCauta
nasadami a priori; tylko i« zasady stanowią treść kunioc^oą i powszechną przyrodoznaw.
Digitized by Google
§ 10,9; I. ZA8ADT NAUKOWOŚCI.
307
J^twa. aiodopuszł^jąi.-ą wyjątków. Taką zasad!\ r;ic\-oualri!\ ]o<t np. wedłnsr Kanta praw.i
pnyczynowości, albo prawo niezmienności ilości luateryi we w.szelkicli ziwianach świata
lutajalnego, albo prawo, że przy WBseUdem ndiielaiua się mchu driahnie i pn&cMaS^
lnie eą mwue sobie lówne («>!». też wyjątek s Kanta, podany wyżej sfcr. 80 i nast)»
Wiadomo^ se awolenniey jednostronnego empiiymn oddawna, a w nowszych casach
naeg61niej tak iwani indiiklywiici w zakresie logiki, z X BfS, Millkm na czele, zaprzeoisdi
ęamoistności czynników racyonalnych wiedzy i usiłowatt wyprowadzić ich treść z danych
doświadczenia. Dowodzili tedy, źe nawet ostateczno zasady log^iki i matematyki mają
Charakter erapirrczny są wynikami indukcyjnego uogólnienia fiikt/)W. W" celu bliższego
wTjaśnienia tej kwesty i sponifi i zapoznania czytelnika z naukowomi danomi w tym
w^Mzie, uzupełniamy wywody Kanta szeregiem uwag krytycznych nad tym poglądem
induktywizmu.
Co się przedewszystkiem tyczy samoistaodci czynnika facymabiego wobec mate-
ijah empirycznego, jasną jest necią, źe prawa, będące podstawą doświadcseoia, nie
mogą 00 do sw<g treśoi adeieć od samego doświadezenia. My ich wpiawdaie określić
■ienoieniy bea danych doświadcKenla, a mianowicie nie możemy tego uos^iiió bea zasta^
aowienia nad czynnościami umye^ wchodząoemi w ddad wneUdego doświadcsenia;
ale same te prawa umysłu, które nmożliwiają w ogóle wszelką czynnoHć jego, a zatem
i doŃ\nadczcnie, nie wytwarzają się dopiero przez tę czynność, lecz są jej pierwotną przy-
'•zyną i działają już od pierwszej chwili rozwoju umyMłowp|]fo. Jak w zakresie fizyologii
Dikomu iia n>yśl nie przychodzi dowo lzi! . żp 8ame prawa życia orL'ani>'znoL'o są wi/ni-
kiem tej lub owej szczegółowej iunk< yi organizmu, lecz wszyscy uznają, że prawa te czyn-
ne są już w pierwszych zawiązkach organizmu i w jego najpierwotniejszych funkcyachi
zopdnie tak samo praw ^eia umysłowego i jego czynnością a więc i doświadczenia, nie
podobna, bea wewnętnmąj spneoznoed, wyprowadzać z samych tydi caynnościi leca nsnać
je naledy » c^mnik podstawowy, laeadnicay, bea którego udziałn nie dokonywa się śadna
zgoła czynnoś*'- umysłu . Ten to właśnie czynnik zasadniczy, organizacyjny umysło, okre-
iiający treść i charakter wszystkich jego czynności .szczegółowych, całego jego rozwoju,
jest owyrn <-7.ynnikirm racyonalnym, o którym mówiliśmy wyżej, a kt/try Kant nazywa tre-
iidąaprion umy.słu. w pr/eriwstawieniu do wszelkiej treści nabytej prauz ninysł, a pmfrnorł
MiLL ^łu^-iznie liardzo wykazuje w swej Logice (ks, III, rozdz. 3-ci), że zasadni-
'■zym pewnikK lii (fiindamental principle, generał axiom) wiedzy indukcyjnej jest zdanie
u jednostajnym przebiegu ąjawlsk przyrody i w dalszych wywodach (rozdz. i-ty i 21-szy)
ntośsamin ten pewnik s prawem przyczynowośd (law of oansation). Pnwo to bowiem,
wedhig Uilln, pojęte empirycniie, nznaoM jedynie pewną jednostąlnosć i stałość w prze-
biega ąjawisk (zob. wyieg str. 1^). Przy wyjaśnienia atoli tych ostatecznych podstaw
wiedzy empirycznej, Mili nie uwzględnia natnry umysłn ludzkiego i jego praw zasadni-
o^yt-b, lecz dowodzi, że same to prawa, podobnie jak prawo przyczyny, nmysł czerpie
z doświadczenia pr-^y poniopy indukcyi.
Dla usprawiedliw K Ilia takiego < iti|)iryczn«"„'o wywodu samv<«b podstaw empiryi. Mili
'^uje sw.' zmn*«zonym wyznać, że prawo jednostajnosci w- pr?,fi)iegu zjawisk i przyrzyno-
wości nic ma bezwzględnego znaczenia, nic j&st prawem wszechświatowem (universal),
lecz dotytay wyłącznie związku zjawisk w zakresie tej cząstki wszechświata, która pod-
kga nasMj obserwacji, i tylko o tyle, o ile w kaidym pojedynczym wypadku daje się
wjrkaaać empiiyaatie* Uin^ pmąjwyk^ do abstrakcji, mówi Mili w tym względzie, nie
aapelykn ładnej trudności w zdania, ie w ^m lub owym ze światów niebiedcich, na
które astronomia wszechświat rozdziela, przebieg ąjawisk jest zapebie przypadkowym
i dokonywa się bez WHolkich stałych praw.
Przez taki pogląd stwierdził wprawdzie Mili mimowoli zdanie Kanta, źe
UuHiwtadczeałe nie może doprowadzić do prawd koniecZDycb, powszechnych; ale z dru-
Digitized by Google
808
§ lOfS,!. ZA8ADT NAUKOWOiCL
gioj strony nio wyjaśnił: dla cMgo jednak pmwo przyczyny obowtą^iąje nmyit liidi*
ki we wszystkii h jego czyiinoś(dach, wszędzie i zawsze, i pomimo ogranicienia fOMt
Miila, stanowi faktycanie podatawę -wsaeUdeh dociekań nmyała ludakiego, wanUde^
go w ogMf* poznania rzeczy już na najniższym stopniu rozwoju nmysłowogo, a więc ju?
u dzieci i ludzi pierwotnych? Nadto nio iit lironił się Mili od koła błędnego w dowodze-
niu (circulus vitiosus), ł)o praycz^nowo^ć ma za wynik indukt yi, a samą indukcyą opie-
ra na pr7:ycz>Tiowości. W podobne koła dowodzenia wpada, gdy inne prawa zasad-
nicze myślenia (prawo tożsamości, wylt^czonia sprzeczności), lab też osLat<3czne za^ar
dy matetoatyki usiłuje pisedstawić jako wyniki indnkcyi, wiedzy empirycznej, gdy tym
czasem wiedia ta stąje aię w ogóle możliwą dopioro przy pomocy i na podstawie tyck
zasad i praw. Pnedsś to jni GKnns słosaiie powiędnął: .Mes Faotieclie ist sdion
Theorio\
Braki jednostronnego induktywizmu Milla i jego zwolomikóir, wylmaae sosfeaiy
wszechstronnie przez jogo licznych krytyków, "Wśr<^d nich pierwsze miejsce zajmuje
W. St. Jkvons, znany autor dzieła: The principlcs of sciotcc 1874, nowe wyd \^ys\.
oraz kilku opracowań L()<jiki i Klrmrntary Icssous ift logie 18r>'i. Sfwiies In kujtc 18b0.
Khim )ds t,fh>iju\ wyd. poHiiiiiTtuo przekład polski H. Wkhsica 1887). W szeregn
rozpraw, ogłoszonych w latach 1877 i 1878 w Contcmporary łieviciv^ p. t.: Mill'8 phiUt-
sophy tesłed^ a zamiessczonycb tównieć wdrogiąj części pośmiertnego wydania: Pnrelogk
and oAsr minor works 1890, krytykuje Jerons surowo argumentacyę znakomitego pned-
stawideila indnktywiima. Tak np. m6wi, ie owo kolo w dowodseniOi o którem wpom-
nieliśmy wyżej, przypomina kosmogonicaną bajkę o świeei6» spoozywąjącym na grabiede
słonia, z tą tylko różnicą, że Mili pyta dalej: naczem stoi słoń? i ^ara daje odpowiedź:
na świecie, zapominając, że świat już poprzednio umieścitna słonia. Podobne rażące lue-
konsekwencye i sprzeczności wyprowadza na jaw .Tcvons w dowodach Milla, broniących
/dunia, żo zasadniczo prawdy matematyki, a mianowicie pewniki geomotryi, mają swe iin')-
dlu w indukcyjnmn uoarólnicniu empirycznych danych. Zarówno w tej krytyce Millft
jak i w swojem gluwneui dziele o zasadach nauki, wykazuje Jevoiłs w sposób przekony-
wający, że wszelka indnkcya opiera się na prawach logicznych umysłu i że wskatek za-
niedbania tych raoyonalnyćh lasad nanki, jednostronny empir}^ wpada aawsie w spne-
cznoad na wzór wyżej zaznaczonych.
Krytyka Logiki HiUa pizez Jeronaa jest jednym z nąjwymowniejsąych wyiaaów
tej reakcyi w duchu racyonaluych czynników poznania, z jaką w ojczyźnie Bakoua w^koi-
tek wpływu Kanta wystąpili już poprzednio przeciwko bezwzględnemu emptryzmowi
znrówno W. Whewei.l, autor dzichi: Flulosophy of the itiductire sciences.2 tomy 184U.
'J-^ie wyii. iS52: pk W. Hamilton, uznany przez swych zwolenników za najgłębszej-^
filozolk anLrichkicL-^o wieku Itieżącf^ijo. autor wspomnianych wyżej (str. 14> Dyskmy^ /ik>-
zoficznych. oraz ijcki >ij metu/izyki i loytki ( T^cfurcs on mełaphysics and loffic, wyd. po-
śmiertne w 4 tomach 1859); jak wreszcie li. L. ^Iansei., autor pnc : Lecłure on the phi-
losophy of KatU 1868, MetafiatcB 1B60, 2-gie wyd. 1870 i innych. Do nksh pnyłącza
eHą tsaSs szereg nowssyoh myślicieli angielskieh i ameiykaóskioh, itojąt^oh pod wpływem
filozofii niemiecki^*, jak: Sel H. Hodoson (Time and ąpaee 1865; o jego MtUotapky af
refieciion zob. wyż. str. 17); następnie: wspomniany już również (str. 18 i 266) J. Mac
CosH (K.rnmhiation of X St. MiUa philoscphy 1866, S-giewyd. 1877, Jmw$ ofdisatrgirw
lhought ISTirt. X, PoRTKR (Htitnan intellect 1869. Eletnents of intellectual science 187-i).
.1. F, Fkrrikr { Iristift(fes' of mrf^physic.<^ 1R76X Th. H. Grern (Metophyf^c,^ of knowlalg*
jrtkn iiicrw-zii c/ęse jego: Prula/mitna io ethics, praca pośmiertna lNH3i, .1. Yejtcu (7>ia'.
lułes of loyk 188.'>), F. H. Bradley, godzący Kanta z Henslem (The j/findph\^ of Uxfn
1883, Api>carance aiid mdity 1892), Th. K. Abbott, tłumacz Kanta, Ii. liosANiiUKT, iK)-
macz Łiotzego (zob. str. 15 i nast.) i inni.
Digitized by Google
§ 10,2,1. ZASADT NAUKOWOŚCI.
309
Oryginaliie Btenimiako ▼ kwttfyl Btosmikii i»qnnia3Qyeh dorniilków poznania do
itajch empii^csmych njt^ H. Spbmcbr (sob. }egQ wyńej 8tr. 14). Uzaąje on, śe
w dMU(j utajał łoddŁi posiada pewne laaady pn^yiod»>ne swej daaialności i pod
Ijm w^l^em igod» się i apńor}'ziiioin Kanta. Alo zasady to usiłuje wyjaśnić jako
w^fllik stopniowego rozwoju umysłu luihkiofro. Wpada tu j«inak Spencer w sprzecs-
Bwć. podnbną do toj, jaką wykazano u Milla; bo jakże sio umysł rozwijał. i«'żeli w nim
nie działały już pewne za>ady i prawa, jeżeli oik" ^'yi; dopifro wynikicin roz-
•w^oju? Nadto rozwój nie wytwarza nowej bezwzgh,'dnin fn-s- j, locz ujawnia tyłko treść
ismtejącii joi w zajadzie. Zob., cośmy pod tym względem powiedzieli wyżej przy roz-
bione prawa celowości § 8,8^.
Dla Niższego zaznaj omienift się % nowsąym rnclieni filosofiosnym w Anglii polecić
Bośua ncwgólnią) poacnjącą pracę H. HOfpding^a: Ehdmtung in die engUa^Ae FhSbh
•ąpftM Ąet Oęffmiffarłj pnektad % duńskiego^ 1880. Kiytykę zaś angielskiego empify-
mn 1 ponkta widsnnia filoaofli Kaata zawiera stadyom E. FmiDEBiX4: KanHadier
KrUicismus und englische Flulotophie 1881.
W niemieckiej i fnunonzkiej literaturze filozoficznej, rozbiorem zasad nauki ze
stanowiska sjntotrrznogo, •nw7j^l»»dniającego zara/^^ni zasadnicze prawa rozumu, jak i da-
ne doświfid ropnia, zajęli sif; szczeg^ólniej ci wśruJ wzpóiczesnych niY.ślicieli. kt/trzy bronią
zajady ^mraldizmu miedzy myślą i bytem. Wjnnieniliśmy ich juz; wyż»;j, roztrzą-!ij:\c
aaiiik<; o ideach, str. 183 i nast. Tu dodamy tylko, zc dla bliższego obeznania się z za-
ttduni naukowości, a mianowicie ze wzajemnym do siebie stosunkiem jej racyonalnych
i SBpiiycznych czynników, polocie można następująco daiela: A. Trbiidkłbmbubo, Loffi-
S»Ae ThUenuekungen^ Me wyd. 1870, H. Łotzb, LogUt, 2-gie wyd. 1881, Fe. UsBBa-
SyMkm der Logik OttOMU der logisdim JLiHurm, 5-to wyd. 1882, Gs. Sio-
W.4BT, Tx)gik, 2-gie wyd. 1889, W. Wundt, Logiką T. I. Tcorya poznania (przekład pol-
aki Z. Herynoa 1889). T. II, Metodologia, 2-gie wyd. 1893. J. Yolkelt, ErfakrwfiS
\*nA Denkm 1886, E. Jasche, Dos GrurtclgeHetz der Wim-uschaft 1880). B. Erdmann,
L^igih lKlł2. Na rizczegAlną uwag^ę zaslufruje najnowsza praca w tym przodmiocie
G. Hzymansa: Die Oesetze m^f FAenienłr des wissemchafflichen Denhens 1894.
U nas ŁH^intowną krytykę tak poirlądiiw Milla na zasady wiedzy, jak w ogóle
jednostronnego empiryzma ogłowili: M. Straszewski w pracy; Uwagi nad /Uozofią Stuar-
ta JfiBo, Kocprawy wydriałn histor.-illosot Akademii w Kiakowie, T. VII, 1877, elr.
flM~€57; Mib. SKiogółniej etr. 801 i nast; oias Ał. lUcnoBsKi we wspomnianem jni
(str. 195) dslflle o Logice MHIa, T. U, 166 I nast Tu również zasłagąje na uwagę, oo
I- SuocHowsKi mówi w piacy: O uńedzy^ na str. 186 i nast o różnicy między zraysło-
wenl i umysłowemi czynnikami poznania (zob. co o nim powiedziano wyżej str. 35).
2. Filozofia „naukowa'* w przeciwstawieniu do „nienau-
kową}". Kwf^^^tya „naukowej" filozofii w przeciwstawieniu do „nienaukowej", czj'li
,3p«kulacyjnej"*, podjętą została w ncHy^zyrh c/asach g-łównio przez współpracowników
(^>opisma: Yierieljahrschńft fiir u-mcmchafilichr Fliilosophie. założonego w r. 1877
i iotąU wydawanego przez R. Avenariusa (zob. o nim wzmiankę na str. 16 i nast).
Celem t«go czasopisma, według wstępnego słowa wydawcy, jest krzewienie filozofii, dą-
iąo^ do jednolitego poglądu na świat (einheitlidie Woltanffiusnng) przy pomocy ąjedno-
cMday ogólnych wynik6w nank empirycznych. W tymże duchu ogłosU w pierwsiym
UĘgfóib tego cttsopisma wqKnnniaiły już wyżej (str. 19) Fb. Paułskn rozpiawę o sto*
sunku filozofii do nauki, napisaną ze stanowiska histo^canego (ZTeber dao Yerh&inioo
ior FhUosophie mw Wiuenschaff).
Do tegoż kierunku „naukowej'- filozofii zalit^zają sir: E. Laas i A. Rikhl, o któ-
n-cb mówiliśmy w [ rzi^irlądzie literatury 16. zob. też str. 252 i 253), Pierwszy
Z nidi zftznacza zwitek swcy filozofii z pozytywizmem Comtea, gdy lUehl w rozpra-
310
§ 10,2,8. FIŁOZOm n^UKOWA.
wie: O naOnwtj i wtmmIwwS P/mofii luiNe powiązać kiemaolc «naakowoj* filozofii
z ŁrjiyoiyMiein Kanta. Za pinkt styczny służy ma s jednej strony zdanie Kanta,
wndkie posnanie rozpocqma się doświadłHeniem (zob. wyżej str. 306), a z drugiej . jc^o
nauka o niemożności poznania istoty rwK?«y (str. 9:^i. Wskutek tego związku z kryty-
cyzmem Kanta, zwolenniry „naukowej- filozofii stanowią w tTuncie rzeczy odłam ?zko-
ł}' mwokantyzmu. Ztąd uwagi krvtvezne, wypowiedziane z powo iu toęro kierunku, od-
noszą się w zasadzie i do zwolt!iinik<^w „naukowej'* filoJŁofii {loh. atr, ihó i nasU 99
i nast*, 244 i nasi). Ponieważ nadto przedstawiciele .naukowej" filoaońi, aa pnykłir
dem Comto a, widzą w metafizyce szczyt „nienaiikowoiel* i, w eeln wynecMnia aą jq,
wii^U mbne s dotjrdicnsową flloiofią i wTmjńlili nową naiwę dla ofantionia swyd
antimetailsjcaBiych dąsnoki: praoto i do sidi atosoyą się iigrnmoniy, pi^ywiedsioDe wy-
(str. 106 i nasi) w olmMib metafi^jki, oiat ncbiór krytyczny pogląda Oonto^a oa
filoiofią, jako zestawienie wyników nauk specyalnyoh (§ 10,i.). R. Falkenbem we
wąpomnianej (str. 40) Hiałoryi nowatt^j /OoMySi salka na str. 462 zwolenników «naiiki>-
wąf* filozofii poprostu do pozytywistów.
Ciekawą odmianę „naukowej*" filozofii przedstawia mat om al vk H. *iiHA>D\ve
wspomnianej już wyżej (str. 17) książce: Filozofia noukuu-u LS80. Autor rozruzum tny
rodzaje filozofii: dyukkiycztią, tramcetidmtnlną i nuukową. Pierwsza ząjmujo się objar
iinieniem terminów, używanych w filozofii, druga ma za przedmkit roriliór cajstych idej
(id^pnies), wchodzących W śkład flIosolU (metafizyka, etyka i estetgpka); naiWMie, nas-
kowa flloMAa, opiei^'ąo się na fidctadi, stanowi synte^} nąjogólnięla^cih pnw pn^iody
i nstnjn ąpolóosnego: Girard gani Comte*a s powoda, ae odnaea filozofią tran:*cendcn-
talną, która, swem w^'a8meDiem ideałów umy^ łódzkiego, uzupdnia fidoaofią naukową.
»I1 y a place, mówi, ponr toutes les deux au banquet de 1'intelligencc."
Krótki dogmatyczny wykład tak zwanej filozofii „nankowej* przedstawia R. Worm:- !
w dziełku: El^ncnts cle philosophie scimłififjiie 1891. Na zasadach klasN-iikacyi Comt^a. :
autor roztrząsa tu w najogólniejszych zarysach treść i metodę nauk: matematyczny" h.
fizycznych, przyrodniczych i społecznych. Do togo dodany jest króciutki jsaryj* etyki
p. t. Philosoj^hie marak.
Ta mkij też wspomnieć o niaktóryeh ohrońoaoh netafisyki, opierąjąoych Jcg wy* |
wody wprost na naakach specyalnrch, pragnących tttem nadać jc(j óhaiakter .naokowT*
w sanacmnem powyżąi auMoenio. Do nich naledą niędsy innemi:
E. Yacherot, Le mHveau spiriłitalisme 1884, oraz wspomniana już (str. *258ł.
praca jego: Makaka i nauka, Antor broni w tych dziełach naukowości metafi7>l?
dowodząc, że ona opierać się winna na wynikach nauk specyalnych, przyczem czynnik
krytyczny filozofii ustępuje na plan dalszy. W tvm duchu mówi Vh< lur 'f „La philo-
sophie en est maintonant h ralternativc; ou de rcnoncer h la au tApiiyiKjuc. — ce qai
serait un suicide, — ou de chercher dans reipćrience ct dans la scioace posiŁive U bO-
lution des (lue^tions, ^uu la lOgitimc curiositć de Tosprit humain ne oesaera de postr.*
Tb. DBaDOHim, Lu m^aphygięue et tet ng^porU otwc let mdres edeiieei IfiBO.
Praoa nagiodsona pnes Akadeodą nank monlnjch w Faiyźa. Hetafliąyka, dowoda au-
tor, nie spnedwia si« fl^ce, leci pneciwnie, jest jęj dalssym ciągiem, wyprowadza-
jąc 8 jąj badań wnioski ogóbe. «La mćtaphysiąue n'est pas seolement la sdeooe de»
choses etrang^res k la physiqae; eUe eet plntót la oontinuatkHi et la ooosćąiienoe
de la physiąue."
W na-^^zpj literaturze filozoficznej nie napotykamy poważniejszych przedstawicie!'
„naukowej'* filozofii: chociaż nam nie brak dotąd maroderńw pozytywi-zniiL którzy w pa
bieżnych artykułach szydzłi /. metafizyki i posiłkują nię .śmiało sztandarem „naukowojk-i"
dla zasłonięta zazwyczaj bardzo rażącego braku prawd^wej znajomości iseoąy ikryty«»
nego sądn. Powinni oni pamiętać o adaaiu, wypowledaiaMm w pnedmkMii pnet
Digitized by Google
§ 10,8,1. A0N08TTCTZM
3U
ttk tnećwęgo mjsUciolA, jakim Jest WłouŁ Spasowiob, któiy mówi (JPmnm, T. IV,
18B8, «tr. 981): JPuąjrijfWiuB ma si^ kn końcowi. Metaflśjka noartwychwstala, odno-
wiona, niieDioiia, aważa się jako uprawnione dziecko Fo^omu, jako kODiecme doptinie-
aiB poąyljfwuej wiedzy, mające właściwe sobie zadanie.**
8. Agfnostyoyzm. C^m jest pozytj\rizni we Francy i (i u nas), a filozofia
.aaukowa" w Nieraciecb, tem jest agnostycyzm w Anglii, — kicniiikicm myśli skop-
tjcznym odnośnie do najważniejszych zaL-^aduioń wiedzy ludzkiej, a ilo^Miiatycznym
i scTismalistycznjTli przy określeniu erniiry^znych danych „nauki." Mazwt,^ t'- wpru-
wadzii w życie znans przyrodnik Ta. H. iiLixLEv. Opowiada on o tem w roz-
prawie: Agnoattatm^ umioizczoDej w j^o Essaya upon some controverUd guestions
1892, str. 862 i naat Stodynm dsid HinfB'A, Hamiltona, Mamskła i Kanta, a mia^
itofwieie adaoie ostatniego myślideia, će kijtjka ma pnowaźnie diaiakter negatjwnj,
lio ofhiania od pnedwcsesnydi twieidnń i wjkaii^je granice nasząf wiedzj, dopiowa-
dato młodeigD przyrodnika wcześnie do przekonania, że są zagadnienia dla umjsłtt łódz-
kiego nierozwiązane, jak np. spór między teizmem i ateizmem, idoalizmom i mateiyali-
zmem. albo spór. c7.y dusza jest nieśmiertelną, luli ozy nią nie jest i t. p. Dla oznacze-
nia tedy tego skeptycznrg^o nastroju utworzył wyraz; agnostycyzm (h. przeczące i Yvu)'3'.ę
= wiedza, zaprzeczeni*' wiudzy) i używał go w sporach filozotirznych w „Towarzystwie
nM*t^2ycznem.' Na^,[<,'puie tygodnik Spectałor stal się „ojcem uhraestnym" tego t-ermi-
nu. Dodajmy, że do rozpowszechnienia tej nazwy dla oznaczenia pewnego kierunku
wipfileiemiej myśli w Anglji przyczyniło się głównie zalotne w loku 1888 pizez Hai-
kfŁ cmofteno: The agtu9tie anmd,
W sumgu nzpmw poleDucmydi o agnosty<grzmie, ogłossonyck w powyższym
sbione, Hnilfy oioeśla bliżej lasady taj szkoły. Okazuje się z tego, źe o^ynnilc skep-
^ony* wyntay wyłącznie w nazwie przeczącąjt nie charakteryzuje w sposób wystar-
t^fąpy zasadniczych tendent jj tej szkoły. Przerzenie odnosi się tylko do tego, oo we-
dług zdania agnostyków przekracza zakres wiedzy ludzkiej. Ale z tego nie wynika,
aby oni przeczyli zarazem „nauce", t. j. temu. < o według ich zdania może hye udowo-
dnionem na podstawie empirycznych danych. Jak Littrt'' o puzy ty wizmio, tak Huxley
mówi o agnobtycyzmie, że jest właściwie niełodą. „Agaosticism, in fat^t Ls not a cread,
bat a method.** Metoda nś ta polega na naiania za prawdę przedmiotowy tylko togo, eo
mośe bje w sposób niewą^liwy ndowodnionwn. Nłewątpliwemi saś dowodami prawdy ros-
pORądB jedynie «nanka*. Więc wsiiTatko, oo pisekiaeia sskres nauki, jest niepomawalnem.
Z tego samego stanowiska dowodzi H. Spencer na wstępie do swyr 1i ri< ncszf/<A
aoMd, że »potęga, Ictóia się nam we wszechświecie objawia, jest zgoła ni* d(>< ie zoną
fthe power wich the T^niTorse tnanlfests to us is utterly ins<-nitaMe)." To r» /. Spence-
ra mają w Anglii za L't''iwnego filozoficznego przedstawiciela agnos tycyzmu. Należy je-
dnak zauwstóiyć, że pomimo to istmejo zasadnicza różnica w odnośnych poglądach jirzy-
rodnika Husleya i filozofa Spencera. Huxley zadawala się wiarą w „naukę* i uio py-
ta nawet, co istnieje po za jej zakresem. „Niepuzua walne" nie sprawia mu kłopotów;
isdii nawet nie mlywaó tego temiinn i nie zastanawiać się nad nim, bo to do niczego
ai» piowidii, a odwnea myH od badania neczy pomawalnydi. Pogodny, niczem nie za-
U6eaiy dogma^sm naukowy na tle empiiyzmn siamienąje jego teoiyą poznania pisy
wsnUdm agDQi<iy473mdo. Spencer, natomiast, jest głębszym myśliciełem; on i ,niepoBDa^
walne* nie nsnwa na bok leldtą ręką i powierzchowną myślą, lecz poświęca jego roz-
biorowi znaczną część swego dzieła. Co więeej „niepoznawalne" jest dla niego jedną
z zasad filozofii, zabadą tak ważną, że przy jej pomocy n-iłuje pogodzić reliLną z filo-
zofią, umożliwić syntezę tych dwóch, na pozór tak sprzecznych ofijawów żyeia umysłowego.
Owo „niepoznawalne* istnieje przedewszystkiem w nance Spencera realnie, jako
pot^a, b^ąca pierwotną przyczyną wszechrzeczy. Polemizuje Spcucur ^§ 2Gj przeciw-
312
§ 10,2,8. AGN08TTCYZM.
ko Hamiltonowi i Mansolowl^ dowodzący, żu pojędo bes^-zgl^dności, atieołata jest je-
Ayaio ognuii«ieiiieiii poBMwainotcł i ^ tego aio odnooi nę do śadnogo tgolm noliMgo
pnedmiota. Wofflng niogo, samo nzniiiie wtgl^ońeł pooiida yai dowodri fetoSfloia
CMgoś poza względnością, a zatem istnienia bezwzględności, absolutu. Prawda, ie tig
bezwzględnej rzeczywistości, „nkiTtąj pom ^awiskami**, bliżej poznać nie jesteśmy zdol*
ni; najściślejsza nawot wiedza naukowa ?:nws7C jost względną, wcdłucr Spencera, i m:^y
do zasady w<:ze<'hł)ytu swemi środkami poznawczeiiii wznieś'- -if; ni*' może. Ale jej ist-
nienie nic podlega wątpliwości i nadaje wierze relig^nej odpowiedni przedmiot, więc
i racją bytu.
Ołówną podstawą, na której się opiera Spencer w Bwem zdaniu o nioiiiońiośd
pomaiUa neady wsiochbyta i o zupełnej względności wiedzy, są tale iwaoe ontifMm^
cayli spnecsnoM, w któie mnysł loddd, wedlng Santa, wpada, gdy pmkiacn aknt
doet^nego dla niego bytu n^yulowego. WsponmieliśiDy joi poblednie o tych antyno-
miach (itr. 81 i nast), mówiąc o odnośnej pracy Oohobowicza. Ich rozbiór i, jeśli moś>
na rozwiązanie, w oein przezwyciężenia skeptycyzmn odnośnie do najwyższych zagadnień
wiedzy, jest jednem z najdonioślejszych zadań kn'tycznej teoryi poznania. Nie wchodząr
tu w szerszo WĄ wndy, dotkniemy tej sprawy w kilku słowach o tyle, o ile i>st ko
niecznem dla uzupełnienia naszych dotychczasowych uwag o stosunku fil<»otii do nauk
specjalnych i o zasadach naiikowowi (zob. str. 295 i nast., 304 i iia.>^t.).
Przy rozbiorze nauki o ideach widzieliśmy (str. 179 i nasi.), że Kant przyjmoje
trzy zasadnicae idee lonimu, jakiem! aą: śtma^ Malt I B69* Ot6ś idee te, według jego
idania, nwierąją w sobie niepoezwyciężone Bpnecmości, gdy je przenosimy w nilErm
bytn pnedmiotowego.
I tak, idea dutuy^ mówi Kant, jest objawem p^^AiitUtgkgMgo parakgmm (ROpi
ssptMciw, X6YOC=roznro, sprzeczność z rozumem, błąd logicsny^ poleg^ąeego na teot
że naszą podmiotową świadomość, jaźń uznajemy za przedmiotową ^(bsianctją. chociaż
substancya sama w isitocio swąj jest tylko jedną a podmiotowych kategoiyj umy^ (loh.
wyżej str. 101 i nast.).
Idea śtmału^ pojęta jako przedmiotowa rzeez\^vi3tość, doprowadza, według Kanta,
do na-stępujących czterech nierozwiązalny eh a/uft/notny (vó[i.oę=pTawo ; sprzeczność prawa
Z samem sobą), które wyrażają się w steregu sprzecznych le sobą adań o świecie, ma'
jących Tówne poeoiy prawdy: 1) Teaa: świat ma pocaątsk w ansie i ol>ąjmqje piae-
stneń ogianic»>ną; antyteia: świat nie ma poen^tkn i jest nieogranicaonyni. 9) IWa:
kaada doiona substancja w świecie składa się z pierwotnych prostych i uiepodziehaych
cząstek; antyteia: nie istniąje na świecie nic niepodzielnego, prontego (Einfaches). 3)
za: pmwa natnrj nie <»ą jod.NTią przyczyną zjawisk świata, dla i«h wyjaśnienia nal- i
uznać przyczynę samodzielną, wolną (Causalitilt durcb Freiheit); antyteza: nie ma wołoi>
ści. wszystko w świecie dokonywa mię wyłr< "-^nle podług praw natury. 4) Teza; do swiar
ta nah'ży istota bezwzględnie konieczna pujmowana hąilż jako jego cz'.'.ść. bądź jako je-
go przyczyna; antyteza: nie istnieje żadna istota bezwzględnie konieczna ani w świecie,
ani poaa światmn, jako jogo przyczyna.
NansKcie i idea Boga nie jest wolną od spnecniośol, według Kanta, gdy jąj nar
dąjemy anacaenie pnedmiotowe. Zdanie to nsiłąje Kant masadnió na podstawie lesUo^
ru ontologicznogo, kosmologicznego i teleologicanego dowodów istnienia Bogit ktśie wmf'
stkie mają być niewystaraMjące.
Szczegółowe rozwiązanie powyższych sprzeczności i wykazanie, źe z?iw<?ze tylko
jedna 2 owych przeciwstawnośfi (te7a lub antyteza) może być prawdą, że zatem nie mo-
żna, jak sądzi Kant, udowodni' pozornej pnwdy każdej z nich, odprowadziło hv na< za
daleko od naszych najbliższych /adań. Fowieniy tylko, że cały powyższy aiU) k^tyzia
iuiuta opiera się jak ni^ wy raźniej na powziętem z góry zdaniu o bezwzględnej praedw-
Digitized by Google
§ 10 •AemoBrrcrm.
318
ńmM podmiotowych i pnedniiotowych aonmików pomank. Walcutek togo idania
Knt w« wmyitkiidi Bwjroh wjwodAcli kiytycmjcli ulegał bezpośrednio tondcncyi wyka-
iCrwnua spizecanośd, istaiejącej jakoby wsz^sie i zawsze, bo zasadniczo, mi^j podmio-
tem i póedaiiotem poznania. Prosta, z natury rzeczy wynikająca różnica poniii-dzy ty-
lni eaynnikami, przyjmowała dla niogo charakter bezw2p'lodneg'o, w3-r<nma<' >i»: nic dają-
, ,x»n antacronizmu. l'o jest podmiotowem, sądził Kant, nic ino/f byr zarazem przedmio-
towem, a co przedraioto\vf>Tn [nec?. sama w mh\e, dns Ding an sich), nie może się stać
treścią podmiotową. Tyim/^isom okaiduje aUt faktycznie: l) że podmiot jest cząstką by-
tu pra^niiotowego, a wi^c jest z nim jednorodnym i bezwzględnie temu bytowi prze-
ciwstawiać go nie można; 2) że nawet w najbardziej skeptycznych poglądach, byt
pneduotowy nie jeet CMml od podmiotą beBwzględnie oderwaaem i z aini epizecznetn,
bo ataałowi -treść Jogo myali, jego ideę. Z jednego nś i drogiego wynika, źe podmiot
i pnedmioi, tnyffl i byt zewnętrzny są dwie uzupełniające się nawzajem strony jednej
w sobie rzeczywistości, które tylko we wząjemnyin związini i stosiinka pojęte być mo-
gą, a doprowadzają do sprzeczności tylko wtody, gdy je samowolnie rozrywamy i <5obie
bezwzględnie przeeT'wstawiamy, Podmiot jest w istocie zarazem hyfjm przedni iotowym
i skupia w swej umysłowej orjflntyjf-yi treść i prawa t<'p'ft przed miotów n'_r<» l'ytii.
Az ir iLMpj strony, byt przedmiutowy je^it zarazem i mysią w podmiocie, przejmuje się
w niin świadomie własną swoją treścią, skoro tylko poduaot w .iwuj działalności stosuje
się do praw przedmiotowych swej or<ranizacyi umysłowej. Sprzeczność między temi
c^rmAami nie wynika z istoty i7,gi-z\. jak sądzH Kant lecz zachodzi tylko wskutek
ieb niedoatatocaaogo wyiównania.
Foraanie jest samodzielnym aktem nmysłn Indzkiego, aktem pod wieloma wzglę*
darni twówaym (§ 9). Zgodność między jego skladnikaroii między podmiotem i przed-
zdotem, myślą i bytem, dana w btocie rzeczy, mosi być piwz czN-nm^/- poznawczą od-
twonooą w świadomości i nrzeczywlstntoną we wjzy-tkich szczegółai łi aż do ostatecz-
nych, dostępnych dla umysła pranie. fV.ynnośc ta ulcL''a atoli c/.ęsto wpływom postron-
nym, lub też rozwija sii; mniej luh wicuąj samowolnie, bez należytego nwz<rlędnienia
sprawdziana prawdy, którym j&it, jak widzieliśmy wyżej, wzajemne uzupełnienie się
i weryfikacya doświadczenia i losricznej myśli (str. B4l Z tego jedynie źródła wypływa-
ją w naszych poglądach na .świat rozliczne zboczenia z drogi prawdy i sprzeczności) któro
dąfą aię jednak pizezwycięzyć i Mtyemle stopniowo przezwyciężają wskutek postępu
pooania ludzkiego, nank i iloioAL Postęp ten dokonywa się dzięki coni większemu wy-
lównanin lacyonalnych i empirycznyi^k czynników wied^. Doprowadza on z jedn<y
strony do coraz dokładniejszego określenia prawidtowoścł w przebiegu zjawisk świata, na
podstawie lacjonahiego rozbioru danych doświadczenia,- a z drugiej do coraz szer^zcg^o
noJnoju praw roznmti. wskutek wszcchstronnpcr^ wyjaśnienia ich trcśfi piTiy pomocy tych-
że danych. Jednostronni' rozwifiii cif nlo vi poznawczej hądz w kii-runku podmiotowym,
racjonalnym, bądź w kierunku przedmiotowym, empirycznym, a tmibardziej bezwzględne
n«erwanie i przeciwstawienie tych czynników tamuje zawsze prawidłowy rozwój myśli
badawczej i pociąga za sobą rozliczę nieporozamicnia tak na polu nauk specyalnycb,
jak ffloaofii
Zrosztą, zarówno Kant, jak i Spencer, w szczegółowym roiwojn swych pogl^ów
wjinząją, że wygłoszony pizez nieh w zasadzie duaHem poznawczy nie dąfe się konse-
kwentnie przeprowadzić, lecz powoduje rażące spizecznoś' i. Obaj zmuszeni byli pnsede-
wszystkiem aznać istnienie bytu przedmiotowego poza podmiotem. Jałcże doszli do tego
ciosku, skoro wedlucr ich za.sady podmiot nie jest zdolnym poznać poza nim leżącej
przedffliotowości r/.yf pi-'V7Tinnt'' '>-hnenia pewnego przedmiotu nie j(^-;t pierwszym
\ to najważniejszym krokiem do jego poznania? Czy na podstawie danyi-h. kt<'tro prze-
konywają nas o istnieniu przedmiotu, nie możemy zarazem dujsc do określenia i mnycU
Digitized by Google
8U
jego n^Mnoiei? Fneciw iMaikt byt pnedmiota oto jest cnmi odmrwuein od jego
iimych własności ; pneciwnie, przedmiot oniBOjin zostaje pnei itiA| jako i^tniej^cy tjl-
ko na podstawie działania pewnjcłi okreffloDydi wtamości nA nass umysł. Doznajemr
działania tych wła^nr^śpi w pkntkach, jakie w nas wywyhije, a więc nie wiedriolihy.śmj
o i«tnionin pi-zcdmiotu, gdyhy ono nio narzucało się nam w formie pewnych nkrt riiyob
własności. A to wji^tarcza, aby w zasadzie uznać możność bliższego poznania każdego
przedmiotu, o którego realnem istnieniu wątpić nio możemy. Jeżeli wiem na pewno. ż«
utniąje sionce centralne, wokoio którego bieży c^iy nasz systmat słoneczny w kiuronku
gwiaady Herkulesa, t > C2^ż na tej podstawie Utnimia słońca centralnego nie mog^ wy-
twoi^ć aoUe w pizyliliiemin pojęcia o jego neadnioąych wlasnońciBeh, występnjąt^ch
na jaw w tem j^ bcaieniii? Dla CBegoś mamy 1^6 konieciDie baidiutj wstnemiciU*
wi w naeąych dą^moścladi poanawcąych odaoaila do niewątpliwie isliiicgą^ My
WBiedirzoczy?
Dalej, zarówno Kant, jak i Spencer określają bliżej .rzecz samą w sobie" i •nie-
poznawalne*, chociaż w M«ftdzio negują możno>^f' tfikirb okro-^leń. Kant w swej Kryfy-
ce praktycznego rozumu wkracza w zakres V>> tu Tran> en lentalneg-o przy pomocy poczn-
da moralnef^o, w którem widzi skutek czynników uadempirycznych (/.u o btr. 211). Ldiy-
lił zatem ze stanowiska podmiotowego zapłonę, zakrywającą rzecz £>amą w sobie, i stał
się ojcem dacho^7m Fichtego, Schellinga i Hegla, jednostronnie idoalizmo, ozna^jąc^
myfl podmiotową aa wyłączny czynnik btotaego pomania świata. Speneer ni, smd»-
ny whenemł myślami nad nieokreśloną istotą WBWobnea^tpmkakf^e naan poBsiśw,
kt6i7 sam wykopał pomiędi^ .niapomawalnem'' i .pomawalnem*, i pneneoiąe na tę
stKonę Ci^ »86b traśclf zacsarpany a tamt^, przeistacza bez dalszego skmpuła «niepo-
mawidne* według gotowej modły npoznawainego*, t. j. wedhig idei mecłianiczDej
ewolucji wszechbytu. "Wobec tej idei zapomina o rzeczywij^tej istocie wszech r^f**?^.
o bronionym prze?. ^^MAa absolucie i zastopuje go w zupełuości dogmatyczaemi pizypo-
szezeniami przyrodoznawstwa. Byt fizyczny, rozwijający sił' według praw mechanicznycb.
oto właściwa istota wszechrzeczy Spencera. Je.st to takzc metafizyka, ale metafizyka
wprobtprzeciwna tej, która się wywiązała z nauki Kanta; metafizyka, w zasadzie mat&>
ryalistyczna, wywodząca podmiot myślący z besm^ślnogo bytu przedmiotowego. Kle
byk) l,tedy w grundo neeąy powodu mówió aieioko o - «niepoaławalnflm* i d0WD>
dziś względności wiedzy ladzkiq, ekoro aamn zaaada, wytwanąjąoa eałe bogaelwo ^a^
wiek świata, okazała aię ponoawalną i nadto beaw^l^dną, bo wjjaśniąjąoą wo^yriko
na świecie.
Braki dnalizmn poznawczego Kanta i jego antynom^. 1»ędących główną podstawą
agiiostycyzmu Spencora, wjkazali już znakomici myślicido (Heoel. Herbart. SrHfv
PENHATERK Na szczeg 'lii iiwacrę za^łucuje w tjTn względzie krytyka Kanta przw. Ai'.
TRENLJKi KNni KC»A, W oduosnych acłj jego wc»poninianych (str. 309) Ba(kiniac)i lo-
fficznydi, oraz w osobnąj rozprawie, zamieszczonej w jego HisioriBcht Beiłrdge sur Pkikh
Sophie, T. III, 1867, str. 215 i nast. Zob. też Fb. Erbabdt, KfHak ier JEMydMain-
linoiiiiettldkre 1888| oras wszechstronny loibiór i^eh antsmom^ w nsjaowssem, paj^
dzbnem wyźąf (str» 288) dziele A. Dbiwba o flloBofii pn^rody Kanta, str. 186 i nsst
Foniewai HAioŁion, Kahbił i inni nowo*kaatyśd angiela«y, wymienieni po cz^
ści już wyżąj wśród myślideU, któ^y zaąjdąją się pod wpływem filozofii niemicckioj
(str. 308 l nast.), jeszcze preed Hurieyem i Spencerem wygłosili zasady o niemożnos i
poznania istoty bytu z powodu antynomij umysłu ludzkieco. przeto całą ttj szkoła; ozia-
C2&y<\ w nowszych czasach często mianem agnostycyzmu I Darwin zalicza siebie rów-
nież do agnostyków. Przedstawiciele zaś klerykalizmu angielskiego obdamją tem mia-
ncTu każdego, kto się nio pnylącza w zupełności, bez zastrzeżeń, do ich dogmaty»3nych
pi-zekonaó.
Digitized by Google
§ 10a>- ASHOSTTCTnt.
315
liienfcan aiigiflblia o agnoetyfliyiiiufi jest bardzo bogata; wielką szczególniej licz-
bę nipiaw ogłoszono w ostatnich czasach pneciwko tema kierunkowi zc stanowiska
teologiinmego. Jako praop. stukającą wyjścia z agnostycyzuni na podstE\wio lłar«!7,iej filo*
/ofi- znego poj»;oia roiigii, wymioniam Fr, E. Abbota: The way aut o f aytwatkism 18Q\.
Krytyka ściśle filozoficana zawartą jost w dziotaeh. hnmiących dodatnich poglądów
w zakrobie teor)i poznania. Wymieniliśmy już \v\/,oj liicktóre z nich (str. 308). Na
uwagę zasłagLiją w tym wzglt^d^ue szczuguliiioj pruce Uodusona, Poetkba, Ferrie
Wielce dekawj, s powoda swej paradotuialnośei, zosbiór ag&ostjcysmu ogtosil
EL DE BoBBBTT p. t ^ffiMwfictWNe. Etftd mr ęudpiea ffiArieB peagmkttB de la connou
wnet, 2-gie wyd. 1892. Aat(»r nntnąsa odnośne poglądy Kauta. .Spencora i inpych
i Miii^ wykanć, ae ,iuepomawalne* fych myślicieU opiom si».^ właściwie na uznaniu
czynnika nadzmysłowcgo, nadempirycznego, gdy tymoasem rozbiór psycholopriczny tego
pojęcia wykazuje jogo zmysłowo i iMiipiryczno jwchodzonic. W istocie iuat?i\ tylko do
czynienia 7 poznawalnym światem zmysłowym. .)a>ni\ jest rzeczą, żo taki -<Misualisty-
rmy dogmaty/iia po^iiawia autora możności należytego jsozumienia zasad krytyki poznania
nie tylko Kanta, aio i Spencera,
3. Zuaczeaie Hiozotii dla naak specyalnych.
Mówiąc o naukowości filozofii, wykazaliśmy, źe filozofia czerpie
materyal empiryczny dla swych badaii z nauk s])ecyalnyfh i tylko
przy ]iomocy tego materyahi raożt^ sit^ przybliżyć do rozwiązania wia-
sciwych sobie zadań (str. 274 i 25^7 i nast. i. liozbiór zasad ]>ozytywizmu
i tak zwanej filozofii „naukowej'* wyjaśnił jeszcze bliżej znaczenie
nauk specyalnych dla filozofii (§ 10,1 i 2)- Obecnie wypada uzupełnić
te uwagi szcsegółowem rozwinięciem zdań, wypowiedzianych w para-
grafie o znaczeniu filoiofii dla nauk specyalnych (zob. str. 274).
Dwa znamienne czynniki filozofii: krytycyzm i dążność do ogól-
ny na świat poglądu (§ 5), wykazują bezpośrednio, pod jakiemi
względami filozofia w ogólnym ustroju wiedzy ludzkiej stanowi ko-
nieczne nzup^kiienie nauk specyalnych. Jest ona niezbędny ni warun-
kiem: 1) krytycznej ścisłości i 2) wewnętrznego zjednoczenia tych
nauk. Przekonać się o tern nie trudno.
1) "Wykazaliśmy już na swojem miejscu szczegółowo charakter
doguiatyi.zny nauk specyalnych 0,3). Każda z nicli o|iiera si(> na
pewnj ch podmiotowych i przedmiotowych, metedologicznych i metafi-
zycznych, poznawcz\^cli i rzeczowych ])rzy|)uszczpniach. bez ich po-
praedniego rozbiom. Wystarcza to w zupełności do rozwiązania naj-
bliższych zadali każdej z nauk specyalnydi, wziętej z osobna; ale nie
jest wystarczającem z punktu widzenia zasadniczych w\nnagati nauki,
jako nauki Owe bowiem przypuszczenia dogmatyczne nie mogą mieć
charakteru ściśle naukowego, póki nie są należycie wyjaśnione co do
swej treści i odpowiednio uzasadnione. Tymczasem iadna z nauk spe-
Digitized by Google
316
§ 10,3. ZNACSERIE FILOZOFII.
cyalnych, sama przez się, nie zajmuje się nawet dokładnem sformuło-
waniem swoich logicznych i metafizycznych przypuszczeń, a tem mniej
ich rozbiorem.
Z natury swych badań, nauki specyabie postępują zawsze naprzód
w kierunku odśrodkowym, od podmiotu do prz( dniioiu. Cala praca
umysłowa specyalisty, jako s])ecyah8ty, ma na celu wniknięcie coraz
bardziej szczegółowe w dany konkretny przedmiot badania. A jeieli
wznosi się do pewnych uogóbiień, czyni to, jako specyalista, wyłąoBnie
w sakresie i na podstawie swych szczegółowych dMiyoh Praca zai
zwrotna lunysłn, refleksyjna, dośrodkowa, wnikajiipa poea dogmaty*
czne przesłanki, ooraz głębiej w sam podmiot poznania, w jego ozynno-
śd poznawcze i w treśó, którą w gotowej formie z sobą przynosi,
TOzpocz^Tiaj^ badania specyahie; taka praca leży za obrębem nie tyl-
ko zwykłych nawyknień specyaHsty, ale i w ogóle za obrębem bezpo-
średnich zadań nauki specyahiej. Praca tego rodzaju ma już z istoty
swojej charakter krytyczny w duchu filozofii (§ 5,1.).
Dopiero rozbiór krytyczny metodologicznych i metafizycznych
podstaw wiedzy specyalnej, nadaje jej charakter ściśle naukowy. Do-
póki nauki specyalne nie zdają sobie sprawy ze swych przypuszczeń
dogmatycznych, nie określają dokładnie ich treści i nie wyjaśniają jej
należycie, dopóty pozostają one zasadniczo w zakresie mniej lub wię-
oej mętnycb poglądów naiwnego realizmu i ulegają z łatwością roz-
licznym wpfywom postronnym, nadwyręźająpym prawidłowość ich po-
szukiwań i wywodów. Przytem naturalnie mowy być nie może o śd-
słodci naukowej, we właściwem tego ^owa znaczeniu. Jeżeli postęp
nauk specyalnych polega w znacznej części na tem, aby każda z nich
uwolniła się, o ile można, od wszelkich obcych naleciałośd i sprowadzi-
ła swe przypuszczenia do niezbędnego minimimi, ^o ozem mówiliśmy
na swojem miejscu ^str. 132 i nast.); - - to jasną jest rzeczą, źe tego
dokonać nie można inaczej, jak na podstawie osobnych pt^szukiwań,
poświęconych krytycznemu rozbiorowi owych przypuszczeń. Potrzeba
w tym celu ])rzedewszyptkiem jasno sfonnulować ich treść pod wzglę-
dem metodologicznym i metafizycznym, porównać ją wszechstronnie
z szczegółowym materyałem danej nauki, wykazać o ile przedmiot jej
badań i same te badania wiążą się wewnętrznie z owemi przypuszcze-
niami i nakoniec rozebrać ich doniosłość i uprawnienie z punktu wi-
dzenia krytycznej teoryi poznania i naukowo traktowanej metafizyki
Wtedy dopiero mówić można o śdsłem uzasadnieniu tej lub owej
nauki specyalnej. Tego wszystkiego zań dokonać nie można bez po-
mocy krytycznych czynników filozofii.
2) Nie mniejszą doniosłość ])Osiada filozofia ze względu na zje-
dnoczenie i wyrównanie wyników nauk specyalnych. Wskutek zazna-
le
§ 10,8. ZNACZ8NIS FILOZOFII.
317
czonej tendenoyi odśrodkowej, właściwej tym naukom, specyalizaoya
wieday, w jednostroimjm fwym rozwoju, pociąga sa sobą zbyt łatwo
chaotyczne rozdrabianie badai& naukowych w kieronka przedmioto-
wym. £a£da nauka speoyalna, oo więcej, kaida nawet gałąź nauki
apeoyałnej przybiera z czasem coraz bardziej charakter samodzielny
i rozwija się, na wzór osobników organicznych, jako odrębna całość,
niezależnie od reszty nauk, a często nawet w przeciwieństwie do nich.
Spetyaiista w jednej nauce nie zwraca zazwyczaj uwagi na wyniki
badań w innych naukach, albo uwzględnia jo z konieczności tylku
0 tjle, o ile one bezpośrednio się wiążą z jefro badaniami szczególo-
wemL Wskutek tego uwydatnia się często bardzo rażąca sprzeczność
w ogólnych poglądach na jedne i też same objawy ze stanowiska róż-
nych nauk specyfdnych.
Tak np. w chwili obecnej wielu specjalistów w isakreeie przyro*
dosnawstwa wygłasza poglądy ogólne, sprzeczne zasadniczo z najele-
mentamiejszemi wymaganiami nank moralnych. Sądzą oni, że nauki
przyrodnicze doprowadzają do wniosku o panowaniu w świecie prawa
bezwzględnej mechanicznej konieczności i nie pytają wcale o to, że
jtiź nie tylko teologia, ale wogóle wszystkie nauki specyalne, mające
za przedmiot kwestye moralni* iłiistorya, socyologia, prawoznawstwo
1 t. p.), dochodzą do w|)rost przeciwnego wiiioskn o istnieniu w ozło-
•vieku samodzielnej, twijrczej, wiec i w pewnym stopniu wolnej ener-
gii, objawiającej się w jego działaniu, i że bez uznania tego czynnika
wjrzecby się musiały swego odrębnego, różnego od przyrodoznaw-
^tv^a, przedmiotu badania, polegaji^ego na ocenie moralnej stosunków
ludzkich (zob., cośmy w tym względzie powiedzieli wyżej str. 123,
128 i 135). Podobnych przeciwieństw bardzo wiele w ogólnych po-
glądach różnydi nauk specyahiych.
Wsssystkie tego rodzaju przeciwieństwa pomiędzy wynikami ba-
dań specyalnych dają się wyrównaó jedynie przy udziale filozofii
Ona tylko^ rozbierając zarówno zasadnicze przypuszczenia, jak i wy-
wody różnych nauk specyalnych wskazuje drogt^ do wykrycia jednej
w sobie prawdy, nie dopuszczającej istotnych sprzeczności. Jak w sto-
sunkach ludzkich, porządek społeczny doprowadza do równowagi in-
dywidualną samodzielność osobnika i dobrobyt ogółu: tak toż filozofia
skupia wszystkie nauki specyalne i przyczynia się do wytworzenia
z nich jednej harmonijnej całości. Posiłkując się dla swoich celów,
a w szczególności dla wydania ogólnego na świat poglądu, wynikami
luink specrirabiych (str, 297 i nast.) i poddając te wyniki krytycznemu
rozbiorowi, filozofia zmuszoną jest porównać je ze sobą i sprowadzić
do Wspólnego mianownika* A przez to staje się niezbędnym regola-
torem wzajemnego do siebie stosunku nauk specyahiych w ogólnym
Digitized by Google
318 § 10,3. ZNACZBEHB FIŁOZOPn.
ustroją nauki. Ogr&nicza nieuprawnione uogólnienia jednych naok
i zmniejsza liczby ich dogmatycznych przypuszczeA; zaedla inne wyni-
kami swych dociekań krytycznych i wyjaśnia ich logiczne i metafizy-
czne zasady; wskazuje, ^dzie i jak nawzajem 8i«^ uzupełniać wiiinj
i podtrzynmje w nich w o^<jle świadomość uajwyźszyiOi zadań wie-
dzy, dń który(^li rozwiązania każda z nauk specyalnycii w swym za-
kresie i)i'zvezvniać sie winna.
w ten sposób w nieskończone bogactwo wyników analitycznego
i empirycznego badania wprowadza filozofia czynnik syntetyczny, je-
dnoczący, uogólniający i rozwija go konsekwentnie ai do wyżyn, obej-
mujących wedle możności najszersze zasoby wiedzy. W umysły, za-
tapiające się w badania speoyalne i ginące czysto w ich drobiazgowej
treści, zaszczepia filozofia świadomość zasadniczych celów jednej w so-
bie nauki i przedstawia im ciągle na nowo najwyższy ideat myśli
ludzkiej: możliwie pełny i jednolity w sobie pogląd na świat!
Ta konieczna potrzeba z jednej strony refleksyjnej kontroli, czyK
kiytyczncgo rozbioru zasadniczych przypuszczeń nauk speeyalnych,
a z drugiej wyrównania ich wyników ze stanowiska ogólnych zadań
nauki, wytworzyła szereg nauk pośrednich, wv ]>ełniają( yc^ii uwą mie-
dzy pograniczną pomit^dzy filozońą i naukami specyalnemi. o której
wspomnieliśmy wyżej (str. 299). Nauki te znane są pod nazwą filo-
zofii tej lub owej z nauk specyalnych, np. filotofia inatefiuUyM, ^tcfia
nauk przyradmet^fchy hUtogyanyckf językoznawstwa^ nanA ipaUetny^ pra-
wnych i t. p.
Geneza historyczna tych nowych gał^i wiedzy, stanowiąi^ch
ogniwa, łączące nauki specyalne z filozofią, jest bardzo prostą.
Rozrost ilościowy nauk specyalnych, oraz ich rzeczywiste post^
py w kierunku wiedzy przednuotowej, nadwyrężaly coraz dotkliwiej
organiczną jedność nauki. Przepaść, która wskutek tego powstała po-
między niemi a filozofią, przybrała coraz większe rozmiary. dzi«^-
ki szczególniej jednostronnemu dyalektycznemu rozwojowi filozofii
w pierwszej j)ntowie naszego wieku. Hkoel ''t 1831) i jego zwoleu-
nicy ])ragnt^li wprawdzie wyrównać ttj przepaść, ale czynili to wyłącz-
nie ze stanowiska filozofii. Sądzili oni, że jeduość nauki stanie się
znowu prawdą i życiem, gdy filozofia osiągnie bezwzględną hegemonią
nad resztą nauk i gdy te rozwijać si^ b^ą pod jej kiemnkiem.
W istocie rzeczy jednak, ta hegloska hegemonia filozofii w społeczeft*
stwie nauk równała się despotycznemu ograniczeniu badań specyal-
nych, bo dążyła do skrępowania ich metody i przedmiotu wiązami
z góry powziętego doktrynerskiego szematyzmu. To też usiłowania
heglizmu w tym kierunku, po nie zbyt długiem panowaniu nad \xmj*
słami, wywołały tem silniejszą reakcyą w kierunku przeciwległym.
Digitized by Google
§ 10,8. ZNACZBNIB FIŁOZOTO.
319
Wjraaia się ona głównie w materyalizmie Vogta, BOchnera, Mo-
LE3CH0TTA i iimyL-h, oraz w of^óle w bezwzględnej dążności nadania
wszelkiej wiedzy charakteru uaturalistjcznego, lub .pozytywnego."
Str%oouo tedy filozofią zupełnie z tronu, lekceważono jej badania kry-
tyczne, zarówno metodologiczne, a tern bardziej metafizyczne, i po**
wrócono bez skrapnlów do dogmatycznej wiaiy naiwiiego Feałiznm.
Świadectwo zmysłów uznano za jedyne źródło wiedzy, a nadto pozbywszy
fscyonahiej loytyki empłrycznyok danych, wznawiano dowohiie
doktiyny 18-go wieko, nadaj%c im samozwaficzo miano ^wyników nauki
nowoczesnej.*
Taki stan rzeczy był panującym w nauce, poj(jtoj jako całość,
V połowie bieżącego wieku. Nie było wtedy prawie żadnej wewnt^trz-
nej Jźiczności między naukami specyalnemi i filozofią. Materyalizm
zaj skredytował do szczętu joj znaczenie w oczacli samodzielnych ba-
daczy, spccyalistów. Siuniennicjsi wśród nich wyrzekli się w ogóle
wszelkiej filozofii, więc wszelkiej kryfyki poznania i wszelkiej dążno-
ści do (^Inego na świat poglądu i zatapiali si^ wyłącznie w swe ba-
dania szczegółowe.
Filozofia odczuwali wptwwdzie dośó wcześnie braki hegloskiej
dyalfiktyki i już w osobie Hbsbabta (f 1811) nńłował^ uwzględnić
w swych badaniach dane innych nauk, szczególniej matematyki i przy-
rodoznawstwa. Pomimo to nie zdołśła wznieść się znowu tak prędko
ta przynależne jej stanowisko nauki zasadniczej, uniwersalnej, obej-
mującej całą wiedzę hidzką, w jej krytycznych podstawach i ogóhiych
wynikach. Przecież to dotąd jeszcze musi występować z obroną swej
^r.aiikowusLi," wobec nie tylko teoryj Comte'a i Langego, należących
joi do liiijtoryi, ale i wobec ich licznych zwolenników po dzień, dzi-
siejszy (§ 9,1 i 2; 10,1 i 2).
Z czasem atoli, wraz z wszechstronną krytyką tak heglizmu, jak
i msteryalizmu, podjęto ponowne starania około należytego ustosunko-
wania filozofii i nauk specyahiych, oraz pc^czenia łych składowych
czymiikdw wiedzy ludzkiej w organiczną całość, iunkcyontgąoą prawi-
tltowo w dudiu jednej w sobie nauki. Coraz ży^s li j i wszechstron-
niej dało się słyszeć hasło powrotu do Kanta, a wpływ jego krytycy-
smu na pierwszorzędnych przyrodników naszego czasu, rozbudził
i wśród specyalistuw głębokie poczucie potrzeby oparcia awych badań
la zasadach krytycznych. Wy^^ołało to liczne prace nie tylko lilozo-
ow, ale i przedstawicieli imiych nauk, zarówno nad metodologią wie-
Izy specyalnej, jak i nad istotą tak zwanych pewników i praw, które
lotąd dogmatycznie przyjmowano za podstawę badań, nie pytając
ikąd pochodzą i jakie jest ich prawdziwe znaczenie. A prace te wła-
ijue^ w systematycznym rozwoju swej treści, przybrały w ostatnio^
Digitized by
320 § .10,& ZNACZBNIB FILOZOFII.
czasacb charakter osobnych gałęzi wiedzy, poiredniczących pomiędzy
nankaim specyahiemi i filozofią, a znanych pod nazwą fiJoiofii ró:faiych
nauk specyalnych.
Przedmiotem zasadniczym tych nauk jest krytyka filozoficzna
wiedzy specyalnoj, a więc rozbiór zarówno sposobów poznania, które-
mi się posiłkuj^ nauki specyalne, ich metod, jak i^ rozbiór zasadni-
czych przypuszczeń i wniosków odnośnie do przedmiotu bada^ nank
specyalnycli, t i. ich czynników metafizycznych. Zt%d w skład filo-
zofii każdej z nauk specyalnych wchodzić winien:
1) rozbiór jej zasad metodologu:znyeh, i
2) rozbiór ogólnych pojęć metatizycznycU, b^d^cych podstawą
wszelkiego pogląda na jej przedmiot szczegółowy.
Pierwsze z tych zadań znajduje swe uwzgl^enic, szczególnu j
od czasu wyjścia Lo^ Milla (18A3), w obszerniejszych opracowa-
niach tej nauki pod nazwą łoęUd nauk 9p$cyalnych : matematyki, przy-
rodoznawstwa, psychologii, historyi i t. p. Tu należą po MiUu szcze-
gólniej prace Baina, Wtodta, Duhaidsla, Diltbt'a i innych. Drugie
natomiast za.l auie sprowadzano zazwyczaj do filozoficznego rozbioru
bą.ii pewników, bądz .uLjogóbiiejszych praw, stanowiących zasadniczą
treść przodmiotową rożnych nauk specyalnych. Tego rodzaju są odnosne
prace Hiii.Muyi.TZA,KL. Behnahda, Du-B.,is-Reymonda, DtynaiNOA^LiAB*
PA, Wundta, B. Eedmanna i wjciu ninych. Na podstawie takich ba-
dań nad metodami i wynikami wiedzy specyahiej, pojawiły się dopie-
ro w ostatnich czasach pełniejsze opracowania filozoHi tej lub owej
z nauk speoyahiych, uwzględniające w jednej naukowej ( ałości oln.
powyższe zadania Jak np. filozofia matematyki O. Schmitz-Bdmokta,
filozofia nauk przyrodniczych Fu. Sohultzego i t. p.
Ze wszystkiego, coAmy powyżej powiedzieli o znaczeniu fikwofii
dLa nauk speoyahiych, wynika, ie uczony, nie mający należytego po-
jęcia o filozotii w ogóle, a w szczegóhiości o badaniach krytycznych
nad ostatecznemi za»sadami i T^^ynikami swej własnej nanki, me aejm
zadość ani wymaganiom ścisłej Wiedzy, ani też wzmeśó si^ może
na stanowisko og.')lnicisze w swyck poglądach naukowych. Specyah-
sta tego rodzaju bt^d/i^' w najlepszym razie albo dobrym rui^miią,
dokonywającym' swą pracę z pewną zręcznością (np. na polu przyrod-
niczem), albo też uczonym scholastykiem, posiłkującym się nalezycu
szkohią wiedzą swej specyalności (np. w zakresie filologu, historyi
i t p)* rie nigdy nie zasłuży na miano samodzielnego badacza,
w óoisłem znaczeniu tego słowa. Przyczynić si^ może pod niejednym
względem do zbogacenia dotychczasowych zasobów bądź doświadczę
nia, bądź emdycyi specyalncj; ale nie wywrze szerszego wpływu m
prawdziwy postęp wiedzy ludzkiej. Postąp taki możliwy jest jedyni*^
§ 10,ai. FILOZOFIA NAUK 6PEC7AŁNYCH. 321
])Tzy głębszym poglądzie na krytyczne zadania nauki w ogóle i przy
ścisłej łączności pracy specyalnej z dążiiościi| umysłu do ogólnego na
świat poglądu. Jedno zaś i drugie jest wynikiem wyższej kultury
uuiysiu, zawdzięczającej 8Wd istnienie iilozolii i jej dziejowemu
rozwojowi.
1* FUosolla nauk speoyalnyoti i Ją] literatura* FUoaolią mmk
tfmfolnjfch odrdinić nMy od iUoaofli itaegóioteej, badąjącej tei Mme pnedmiotj, oo
i BMki ep^ejthkB^ t/lko z mnogo stenowiaka (aob. str. fiO i nttt, 118). FOott^ prty-
nig i flogafia NMiik pnyndnktfftk^ oą to dwie sapehale radne gełoiie wMsy, któfo się
wfiftirdile nsapelnisją nawzajem^ ale ktdiydi mloenić le sobą nie oaleźy. Filozofia
pnrrody ma za przedmiot pogląd na samą przjrod«j ze stanowiska krytycznie wyjaśnło-
oych zasadniczych pojęć o bycip w ocróle i jpl-o oTijawa^ h ■ filo^^łfia zan nauk pr/yrodni-
'^Tfh jest to rozbiór metody, pewników i pia v osrólnycłi jn-ztp-udnz-nawstwa, na podsta-
wie krytycznej teoryi poznania. Taż sama rożni 'a T^chodn puiiiiHdzy tilozofin historj'!,
języka, społeczeństwa, prawa, religii, a filozofią nauk historycznych, filologicznych, spo-
tocBijdi, pmwnych, teologicznjcL Tu chodzi o rozbiór nauk specyalnjcb, a tam o lOR-
IMr aamego pnedmlofea ich badania.
Flerwaw mtj filnaoifli nauk fpeo^alnydhf lotw^ąjąoej ną eona pełniej w nąj-
MWBĘFdi cauaeh, napotgrkamj fliowa n EamtAi a miaiiowicift w jego wspomnianym
joi wyżej (str. 306) rozbiorze krytycznym laaad matematyki i naok pnqr>odnlczych.
Ta należą przytoczone również (str. 04) prace |ego: foetątki metafigyatne przyrodo-
llozwój jednośtrounego racyonaliznui i dyalektyki po lCanci«* (FiCHTE. Schki.ljnu,
iIkukl i ich s7icoły> przytłumił te żywe zawiązki kryty<;v/.iiiu w sto-.Liiika do nauk spe-
eyatojrcb. Dopieio wspomniane powyżej (str. .S20) prace Milla i innych logików nad
Metodologią nauk specy&Inych, orai wzDowkme stodja nad Kantem, doproinukily tak
flooolibw, jak specgnUalów do iwladomoid o koniecBnej potniebie poiwiooenla owAnych
badań kijt^cBiemn loMrowi sar6wno metodologionyeh i metalbycmych nsad, ySk
i oftatacnyeli wyników naok apeoyalnych. Po^ytjwiam Ooutr a można by uznać xa
pewnego rodzaju filozofią nauk specjalnych, gdyby w ogóle posiadał cechy charaktery-
Uycacne filozofii (§ 5), t. j. gdyby w ogóle był filozofią. Brak jednak zasad krytji^znych,
omz wyrzeczenie siff dążnośfi do ogólnego na świat poglądu, pozbawia pozytyA-j/iu nioż-
nusc-i prawdziwie filozoficznego rozbioru i wyjaśnienia tak ostatecznych podstaw, jak
i wyników nauk -pfcyalnych (zob. ij lO.i.).
W zakresie metodologii nauk specyalnych zwrócono najwcześniej uwagę na muki
przjfrodnicze i panującą w nich metodę indukcyi. Prócz wspomnianych już dzieł; Ba-
KOKA, ojca nowocaesn^ metody nank przyrodniczych, i Nbwtoma, który osnpełnil teoiyą
indokcyi kilkooM piawidiami, wyjateioaemi na podstawie badań nad oią^iem powraech-
Dem, a mająoemi na cehi wekaoć diog« do wykiyeia prawdzlwycli przyczyn i^awisk
^rciae caosae) w pnedwetawieniu do hipotetycznych (zob. wyżej str. 10 i 11), aaahi-
gają na tiwagę w tym względzie jeszcze przed Millem głównie na>tF.»pujące pra«'e:
.loHN łfKRSf^HKL, Preliminnr'/ ĄiHcourHr an łhe study of^ natund pJiilosophfj
lizieło to można nazwai; pierwszem opracowaniem tilozoficznejro Wstępu do luiuk yrzyrodni-
ayoli. Składa się ono z trzecli czł'śi i: 1) O znał^wniu naukowocro poznania przyrody, 2) O za-
-^adach pn«yroduznaw8twa i prawidiacli .>\ s tematycznego badania nu tem polu, 3) Klasyfika-
cyn nauk przyrodniczych. Attt<ff foi^ ija już szcasegółowo teoryą indukcyi, wyjaśnia jej
Ltoogie
1
322 § I0,3»i. FILOZOFIA NAUK SPBCTALNYCH.
zwiąiok X dodakcyą w badaniAch piayrodniczych i opiera się na jjk^nfiu pojęcia prmr
pnjnAj, Pod wszys-tkicmi tomi wsględami dziolo to pnyosjmlo się b««pośrediuo d«
Sjserszojjo ro/\vinięci» '/-asad indukcyi w /^^^frr "Milla.
\V. WiiKWKLL. SoL-um Orqanon retwr,itum. l*iorw3zą cz»;sć te^o dzieła .4anowi
znakomita historya nank induk. yjnyrh p. t. iff^fory of Oie indtidwe (tciencfs, 3 tonij
1K?7. wyd. ia')7; drugą ziuś cz..\ścią jost wspomniana już wyżej (8tr. 308) F9m^
vai<k ;u<li'hr,'/jHych. Whcwell opiera się na zanadadi krytycyzmu Kanta. W ostalwi
dziMl.r wykazujo on, że zadtołe nauki polega: 1) na roasbione pojęć lasadnieiych un^ii.
i 2) na wykazaniu związku pomiędzy danemi doświadczenia pi^ pomoęy łych pojęć »•
sadniczyeh. Z tego stanowiska nztnuim Wliowell zarówno ogólne zasady poznania ne-
czy, jak i szezogtUowe metody olworwacyi fektów i wytwaizania jasnych pojęć ora
nogólnirii indukcyjnych.
MiLL W swoj Tjogke oliok ro/Jaoni zasad indnkoyi i przyrodoznawstwa, po-wit-. a
osobną, sziwtą k.si<;gł.' loj^ńco na^tk o dudiu^ w kUniy roztrząsa metodologiczne podstawy
jisycholofrii. socyolojj^ii i hif^twiyi.
W Lnffhr IłAiKA i/ol.. wyżoj sti. lU) napotykamy osobną, piątą księgo P- t« ^
y,ka nuiik, która oi..'jmuj<> szczegółowe opracowanie logiki matematTkif lliyki, dioniŁ
l.iul.i-ii. psy. holof?ii, nauk klasyfikacyjnych (minemlogił, botaniki i zoologji), login nauk
praktycznych, polityki i medycy.
H. Spencbba Pimeme zasady (zoh- wyżej str. 14), mając na ooln uzasadnić pow*
szochno prawo rozwoju I zastofsowa* je do wszystkich dziedzin wiedzy łódzkiej, mogą
także uchodzić za rodzaj filozofii nauk specyalnych.
Wi NDT w swoj MchMhloijil jako drugiej części lAtgiki (zol., wyżej str. :i09t. m -
wi szczegółowo o !fH_'i.ł. matł-niatykł. nauk przyrodniczyh i nauk o duchu. W picnr-
szoj traktui^: o ogólnych zasadach lupcznych mat<miatyki, dalej o metodach arytmety<»
nv< h i <,'(łuiuetrycznych, wreszc ie o pojęciu tunkcyi w znaczeniu matematyczneni i jego
zastosowania! h. W logice nauk przyrodniczych rozbiera Wondt naprzód ogólne wady
badania ijrzyr.idy, a następnie zajmuje się szczegółowym wykładem logiki fizyki, chewi
i biologii. logika nauk o duchn traktiąje o metodzie badań psychologicznych, o logice
nauk hbtoryczn3'ch i socyalnyeh i wreszcie o metodzie filozofii (zob. wyźoj -tr. 65).
•Specjalny rozbiór metodo1op:icznych zasad nauk o dndin zawienją dzieła Dmu-
MKLA i DiLTHKYA, wspomnianc już wyżej (str. 15 i 18).
Lic;zne monocrrafic. zajmujące r,ię szrzccołowyni rozbiornu liąd/. jH'itnik>'nr nidl*^
iiiatv<'/jivi h, hądż riMj ogólniej szych praw i)i7.yrodozTiaw8twa przytaczamy poniżej, mówi;^'
KZł^zesólow.i o sto-^uiikii filozofii do nauk przyrodniraych lij i 3).
•luKo [.race, uhejmująco mniej lub więcej systomatyc/uy wykliul filozofii pojedjTł'
i«ycli i,T'»P i>*ii>l* specyalnych, wnnioniamy tn następujące:
1) Kwestyami z zakresu filozofii maittmatyU i nauk przyrodniegydi ząjmnją się:
J. J. Baumann, Uebtr die L^ren von Baum, ZeU w. Maihmatik m der manertH
PhUosopkie, T. 1, 1806. T. 11 1860. Praca przeważnie hiatoiyczna, zawiera jednak tan-
znm liczne pouczające wskazówki, dotyczące filozofii matematyki Co do staaowislca auto-
rą zob. co wyżej 0 nim powiedziano str. 15.
O. Schmitz-Dfmont. Filozofia nattk matematycznych (r.oh. wy/cj str. *286). Treś'
1) /i«xsady oi(ólne. 2) Komłiinat<m'ka. 3) Oeomctrya. 4) Mechanika. 5) Wyniki metnfi7v-
r/nc. Autor ma na oku głównie rozbiór poję<' juattimatycznych. z putikru widzonia p?v-
( lidlttj^i. zncKo i jest piY.eciwnikieiii nowszych spekulacyj na polu matomaryki.
\V. RosKNKRANTZ. Dtc Pruicipien der Nainrwissentchafi 1875. Po wyjaśniGDin
kwestyj mctodotogi<-znych pr/.yrodoznaw.%twa, autor poddaje szczegółowemu roz Worowi po-
jęcia: matoryi. Hiły i życia, i »tam się wykaiaó ich zależność od zasadniczego pojęcia ro-
zumu, dzialają(»gu w przyrodzie według praw stałych.
Digitized by Google
§ 10,3,1. FILOZOFIA NADE SPBCYALNYCH.
323
L. Burs, Tsa uci^ncf df la (juanHł^ 1880. Jo^tto wykłiid zasadniczych pod-
staw irjtmetyki, algebiy i analizy ze stanowiska filozoficssnego. Za punkt wyj-
ścia ■łnąy aatoiowi ajateniAt kat^^goryj umysłu, wyprowadsonj z fliktów świadomo-
id, Bmcs ttift pjssyasjmtk mą pod wiebnia wi^grlędami do wjijaśnieiita rostnąaaDycb
Fb. Schultze, PhUosopMe der Nałurmssensehafty T. 1, 1881. T. II, 1883. Os. I-esa,
bl«toiyc2na, Oz. Il-g^ podaje ^wyniki krj tyczno" co do zasad przyrodoznawstwa w du-
chu Kanta, przy^^zem jednak autor \rvka7iijf» zarazem doniosłośt- zfi^ady e\volurvi j ^tin
pray jfj pomocy wyjaśnić treśi- apryoryczną umyi^lu (aob., co powyiłcj str. 309 powie-
dziano (1 podnlmyiii poglądzie H. Spencera).
K. Kjłoman, Uitóere Nałurerkennłniss. Bcitriigc zu einer Theorie der Matlienui-
lXk %. Fhysik. Przekład z duńskiego przy udziale antom 1883. Po wstępie rozbiorą au-
tor: 1) Poraaiiie apriuryc7.nc, (-zyli nanki formalne: matematykę i logiką 2) Posnuinieem-
pii;ene, cąyli nauki realne: pn^yrodoznawstwo. Stanowisko zasadnicze autora zbliża się
da Kanta, pomimo krytyki wielu jego szczegółowych poglądów.
E. Naville, La phyftique modrrnc. FAndrs historuiues eł phUoftophiąuea 1883,
2-gie wyd. 1890; przekład pob^ki przez K. S. 1886. Całość obojmujo następująr^e stu-
dyi- \\ rh.iraktcr współ, zp^noj fizyki, 2) .lej rozwój, począwszy od Kart<'zyti«zn. Fi-
ii /.ofia jej ^ałaźycieli, \) Mzyka i moralnośt-. 5) Wnioski fil(v/.(jtii zne. Autor kr\ tykuje
pMźylywizm i materyalizni : Itroni idealnych dążnosi i iniiy<łii i wykazuje, żo niił^dzy nie-
mi i ściśle naukowcrai wynikami współczesnego przyrodoznawstwa nie ma istotnej spnse-
B. WOBMS, we wspomnianej jni (str. 810) pracy elementarną); p. t 2Sa8adtj /Ho-
tolH noMiouf^^ wydancij jako pn;ygotowanie do nzyakania stopnia ,1»akalana matematy-
ki," traktuje w sposób jasny, eboć zwięzły, o metodzie matematyki, fizyki, bistoryi na-
toi^nej i nauk spotecsnycb.
Tu należy wspomnieć o przytoczonych już i4r. 228 i :5n{)) gruntownych i zarazom
najnowszych praearh w tym przedmiocie : HwPTiiASSA: Metafizyka loe u'spółr:t'fnwj fayo-
''^*t, i Hkymanś A ; Pratca i pieruHmłki naukorrryo myśjrnia. Pierwszy roztrząsa zo sta-
Łuwiaka Ólozotii Anknahh sa (zob. wyy,oj .str. Ifi i na>t.) zasadnicze poelądy na wzajem-
ny do siebie stosunek zjawisk psychicznych i danych tizyologii, w celu wyja.śnienia kie-
rowniczych punktów wiilzenia Qdtonde Gesicbtsponkto) dla dynamicznej teoryi żywych
jmiestw. Drugi zaś, po rozbiorze zasadniczych praw logicznego myślenia, traktuje w czę-
ad specyalikej o zasadach poznawc^rch matematyki i nank pf^^yrodnic^eh.
2) Filozofią nauk historycenych niektór^r antonynaziywająAwfOi^AiiI. OdrAżnie ją
należ}' od hisłorffutofiii która jest filozofią nie nauki dzicrjów, lecz samjcfa dziejów. W za-
kres bistorjki wpadają następujące prace:
Pierw ^zorz<;dnv historrk nowszrch czasów Leop. Rankę już w r.. I>t24 oL'lo-ił
pracę p. t. Krifik nmrrrr Gtschiihiachreiber^ 2-gie wyd. 1874. która ma znarzcnie pod-
stawowe w zakresie m(.'to(lologi! nauk histon^znych. Ihiuku doina-ja <\<: oparcia badań
historycznych nie ua kronikach, paniic^tuikach, opowijidaniach i rym podolmy< li drii^'orzi^-
tey«b źródłach, leci przedewszystkiero na sahy&at^ historycznych (Ueberreatei, ory<;i-
nalojcfa dokumentach i t p., sporządzonych bez żadnych celów ubocznych jako bezpośre-
dnie objawy mchn dmejowego. One tylko dąją możnoió kiytyczn<^* oceny innych źródeł
wiedzy btstoiycznej. W tym toż duchu rozwya się hiatorya nowoczesna, jako nauka
przedmiotowa, w przeciwstawieniu do poglądów na dzieje^ przeniknionych podmbtowoiiii
teadencyami dziejopisarza.
Z tegoż stanowiska ogłosił ui zoń Rnnkesro TT. Sybkl poii''zai!\cą rozprawf. poświ»;co-
rozłłiorowi zasad wiedzy history- ziiej. p. t. Vebev die LUaitze des Jmhrisdtcn Wisnens
lbó4 (także w Jego: Yortnige u. Aufsutze 1874).
324 § 10,1,1. FILOZOFIA NAUK SPECITAŁinrCH.
H. T^. RucKŁB, IRMdt^ of cifńKealtoii m ^pi^jmI, d tomy, 1857 I nast pne-
kład pdbld Wa. Zawaoskibgo 180& Ddeto medokońcMBie i powodu pnedwgMWpąj
śmierci aatoim. Wynłe tomy obejmują badanii pi^ygotowawcie I ioiti»mią w nao-
lu^ części kwostyą ogóloych zasad i metody historyi, jako nauki. Boekle w durho da-
tiirali2mu dowodzi bf7:w7gI»^(lnoj zależności dziejów od warunków zewnętrznych: klima>
tu, ^Ichy. żywnośri i t. p. Traytom opiera fiię na wynikach statystyki i nauk «5połw3-
nycb, naturalistycznic pt»it;tv( li. Zasady te mają doprowadzir- do \vykryi:ia rozwo-
ju hbtoryt ziitigo lii*l/,ku.-.< i. po«4tępu daiojowogo opiera Huckle prawie wyłącznie aa
postępie iciedzy, przyznając czynnikom moralnym podrzędne znacaenie. — W kiytyce me-
todologii bbtoiyczncj Buckle'a, Wundt {Logik, T. II, 640 i nast) wj^kazuje siu»iie, te
nie posiada ona żadnych ściśle naiikowj^ch podstaw i dla tego doprowadsa do wyaikśw
i^chwlejsychi tiy wialnycbf* aacwaoych pnei BnGk]e'a piawamL Ttidm itp. jest jego
,pnwo,*^ de postęp Indakośei nleay od poanania praw, laądią^ch i^widounŁ Ule jsst
to, wediog Wnndta, dadno prawo ..history* zne,^ lecs fkkten psychologfioB^riB, suu-
ozającyni wpływ wiedzy na pozostałe objawy życia umysłowego. HŁstorya zaś ma do
rzynienia z faktami jodnostkowomi, indywidualnymi, niopowtarzającomi się nigdy i ni-
gdzie w sposób jf-dnakowy i <!latego ich sprowadzić nif» można do praw w duchu naok
pmyrodnii-z^rli / ih.. co wy/i str. 125 i na^^t. powiinlziano o idł'i prawa).
W diiulia Buckle a zapatruje si»^ na zadania historyi, jako nauki, Tains. Zob.
szi^zt^óiniej Wnł^ do jego historyi literatury angielskiej {UiaMte de la UMraimt mh
gkńae^ 6-te wyd. 1886) ; por. ted co wyżej (str. IW) powlediiaiio o jego poglądzie na
sstttkę i jej driejo.
W pnedwstawieoin do tyck natOFsliatycniyek poglądów, M. Lazaeub wykazoje
potr/elM; zwrócenia uwagi na czynniki psychiczne dziejów, na działające w niek Idan^
wnitiw idee, w prary: Fcher die Idem i/i der Oeachirhfr, 2-gie wyd. 1872.
.L (i. Dkoysbn, Grumlruis der Hislorik 1868, iJ-cie wyd. 1882. .lestto pra.-.ł
któr:\ nazwa*^ m^nna pierwszą tilozofią nauk historycznych, gdyż obpjmnjc całosc odno-
sny<'h Iłjidań i rtv/.trziv^a krytyjanie ich ostatcc/nfl zasady i iucto«ly. « >l.ok rozhioni
czyunikuw przyrodzonych, wpływającymi na rozwój dziejowy, Droy»en za/jia^^ wszech-
stronnie, xe historja ma za przedmiot wykazanie ssarazem czynników umyriowych, sn»>
góbiej idej moralnych, wytwamją< yt h dzieje. W dodatko mieści się krytycmy roMr
poglądów Baćkle'a.
Rozbiór iNTiedmiotu i zadań powsiediu^ historyi kultniy podąfe F. Jooł: Die
KvUimjeschichUKhreifmnif, ihre Enłimckdung u. ihr Problem 1878. HLstoryą kulturr,
uwzględniająca c}t'>^rni(' tak ty dane, autor przeciwstawia spekulacyjnemu, lnh t»»ź r*'-
Hek-yjncinii t)pracowaniu dziojów. opartł'nni na ol 'tlnrc]) bLstoryozo6cznych ideach. Pizy
tem nie zaprz(fcza jcnlnak doniosłości i tf^j^o oj<tatniego traktowania hift^ryi.
Stronę przeważnie techniczną ł>adan histoiyrznych uwzględnia K. A. Fkkkiun,
Tke meUiods of kwioricaL słitdy 188C.
Wyczerpując;^ metodologią historyi jako nauki, roabiór jej przedmiotu, stosaaka
do innych nauk, sposobu wniknięcia w swiąiek lkkt6w histoiycanydi i 1 p. aairisn
daieło K Bbrnbbma: Lehrbiuik der hi^orndten MeSiode 1880. Tende autor rsipatiy-
wał poprzednio stosunek badań histerycznych do filozofii historyi, \\7kazując idi ilri^psk
wewnętrzny w pracy: GescJtichtsforschung un4 Geschichtsphiloaophie 186D.
li. iiouRnFt.M'. Uhlsfoirc et len hiMoriens 1888: pr/ekhul p<»lski przpz A. .S.
Autor, wspomniany już wyż«'j ('^tr. 17), domaga się tu w duchu Comtea i Buckie a-
abv bisturya, jako nauka, miała na oku wykrycie praw niec]iani(7.nych mchu dziejowe-
go. Zapr-ieczając ■^il^llo(lzielności osobniku, wszelku-iuu w ogóle indywidualizmowi, wy-
stępując .stanowczo przeciwko teoryi ludzi wielkich, osobistości dziejowych. Bonni^
sprowadza metodę naukową w histtnyi do sbiora statystycznych danych, do poglądu So-
Digitize'-' i-
T
§ 10,3,1. FILOZOFIA NAUK SPECYALIITGR.
326
bowegD na rww^ nientnego ttonio (la fonie des boomitu). Pnjteni jednak mar^r
• postnie i stara uii; nawet określić matuoatyr^tnio prmwa jogo, mstawiając je a piawem
pnwoechnego ojiiflnia, Janiną jest neczą, że tego rodzaju fizykomania nie tlómaczy
dziejów, lecz pomifa milczeniem najolomontarniojszy r z}*nnik n\chn dziejowego, jakim
jest samoilzielna twórcza oncrgia człowieka, dążąca do urzeczywistni(>nia ideałów w ży-
ciu. Zołi. cośmy wyżej § 8,2 powiedzieli o ideale i twórczości, oraz wzmiankę na str.
3S4 o krytyce poglądów Bucklo a przez Wundta.
O. LoKJfNZ, Die Geschichtsumaemchafł^ T. i. 1886, T. 11. 1801. Jt^tto historycz-
ae^oytrcznj ittbfór dolydicBMOwyidi poglądów na mdaida ł metody nauk htatorycznycb.
Aalor nwiględsia tn msegdiowo kieronki: filoiolleBiy, polityczny, pnorrodaio^ i knl-
taiaj. Wedłog jego idania (T< ly t90% właśdwjm pnednioteni bistołyi jest sbadanie
fogtijn i enaowego następstwa świadomej diialabtości calowieka na pola stosimków
pań^twowo-epołecznych. Przytoni wprowadza, ji^o nową zasadę, wzgląd na BwiąMk i na-
^trpstwo pokoleń w l)i8tor}'i (Generationstheoric. ntr. 270 i nast). Na szczególną nwagQ
luhiguje też rozbiór poi^lądów pTzyrorlni'-7.ych na dzieje (atr. 13.3 i nast).
Alf. Dippe. Dos Gcschichtft^f\i<Uv)u IWl. Prac<; to szrzp^rólniej polecić można
/ (K)wodu treściwego a jasnego wyklaUu mctrulolnL'^!) hiNtoni w związku z tilozofią.
Treść; 1. Dotychczasowa filozofia bisŁoryi. 2. l*ogImi empiryczny na Imtoryą. 3, Wy-
aU kistozyczno-psychologiczne i Beliaiqr«Bie. Stanowiiko ttoMificnie aatora odznacza
iMśweMią eądn i bentiminą kiytycnośeią.
Ną|nowną piacą w tpa nkieiie jest ksią&a Ch. GHABamt: Vhutoir9 et la^en^
«6 1808b Anttnr cJioe wyjianić bistoryą na podstawie rozbiorą mj&k, W tym oelu ust-
tnje wyktM^ ie głównym czynnikiem, łącsąpym lodzi, wnwarsąjąeym KpotecMÓstwo
i geniiifsz narodowy jest myśl, ideał. Jastto zarazem najpotężniejszy czynnik cywilizacyi
i postępu w dziejacb ludzkości. Pomimo całej doniosłości tej zasady, wyznar naloźji ^
i«po»ób fmktowania odnośnj'ch kwest \ i autora jest bardzo powierzcbownym.
Si Do liadaij nad fUozofią nauk jHoUujuznych i Językotnawsłtoa odnoszą sit;:
A. Bocku, Encyklopadic u. Methodologie der phUoloffischen Wissetischaften, nowe
wyd, 1886. Pojmt\jąc filologią, j^o naukę odtwarzającą umysłowo nic tylko języki, lecz
w ągśto caikowHe ijcie aaiodów starożytnych, BOekb wniósł badania na tern pola po-
Md dioliia^gowe okolantwo i poląp^yl je soiśle z ogólneroi dąBnoóeiami wiedqr lodddąj.
W niniąjsHoa dsiele niaeiidnia ten swój pog^ i pmdstawia trośó nauk filolegicsnych,
oms środki pomocnicze do loiwi^ania ich ladan. W oelu we Wał^jm roxttią|Ba
naprzód ogólną ideę filologii wraz z pojęciem jej encyklopedyi i metodologii, a następnie
traktuje oddzielnie: 1) o naukach termalnych filolooii (hermeneutyka, czyli interprotacya
2AłiTTk''w starożytno'Vi i zasady krytyki^ i o naukach realnych, czyli niateryalnych,
liiających za prze liniot zbadanie i odtwor/.enic różnyh objawów życia publicznego i pry-
watnego narodów starożytnych. Jt^tto dotąd dzieło klasyczne w tym przedmiocie.
Ud czasów wydania przez Fr. Boppa 1867), ojca językoznawstwa poiównaw-
OBgOi, pracy nad sanskrytem (1816), rozwija się ono samodidelnie oliok dawnej filologii,
pi^aią|ąc naiwę HngtcktgkL Waajemny do siebie stosunek tyeli gtitęń wied^ty bisto-
tjeną) podał powód de licmych spotów międsy ncnmymi. Znany lilolog Jsbet Cur-
Tius twierdził (Die Sprachuergleichung in ihrem YerłUdinias tur klassischen PAtlotoj^,
2^0 wyd. 1848X że filologia bada język jako objaw kultuiy umysłowej, językoznawstwo
zaś ma na oku jedynie «tron'.' naturalną ięz}-ka fdie Tnltur- und Natur-soitc der Spra-
cheV Pnceciwko temu zdaniu wystąpił r"v*'iu' znany lingwista FI. Stkinthal w prary :
PhtUtlttjw. Geschichte nnd Psychologie lb()4, dowodzą*-, że j''zvka nie można bada<- wy-
łącznie łiądź z tej, bąd/. z owej strony; językoznawstwo naukowe musi uwzgh.>dnić je-
dnocześnie obie strony, jako bezpośrednio ze sobą połączone w życiowym rozwoju języ-
ka. Boiwi^^Biiie powyższego spora sprowadaa się do adania, ie językonsawstwo stano-
Digitized by Google
§ 10«a,i. .FIŁOZOflA NAUK SPKCYALNYCH
wi jodną 7.f składowyf^b rzpś-ri łilol(łLrii, którą jednak i)oj;v należy w znHi7.<'niu n)7,>z*-
rzonoiu, jako t)liejiiuij;\. ;\ liadauia uad be^pośredniemi objawami życia uinysłowetro nie
tylko tak zwanych narodów kla^sycznych, (ireków i Uzyraian, lecz w og:óle wszystkich
narodów, przyjmujących czynny udział w rozwoju kultury. W tym duchu ogła^izają uoeni
oncyklopedye nie tylko filologrii klasy c^ej, lecs i noW8ią|\ iip. romoMcU^ (G. Omw,
1884), angidiiaąg (K. Ełei, S-gie wyd. 1860), gmiuMti^' (H. Faoł, 1801) ł t p.
Wskatók teoiyi roswojn Dabwina powstał jeascw urny apto^ dotyaąey ogdbujgD
naukowego charaktera językoznawstwa. Jedni wśród nezonydi, jak Max MDłłsb (£ec-
tures on łhc science of hngunge, nowe wyd. 1880; strosaonnie polskie sporządzi!
K. FsTREK HER lS(J7i. Al a. ScHLEicHKR fD'u' Darwinmhc Thcorie 71. die Spretduciggen-
Schaff 18r)3) i inni ilowtulzili. że j<'>r ono nauku przi/rodniczą. Podczas jrdy W. D.
Whitney (Sfndi/ 0/ limifuu^i' 18t»7, stmscił po polsku A. DYdAsrŃ.sKi w Ateneum Ibll
T. ill i l\'-tyj, H. Paul {Principien der SprachycachiclUe IHSó) i wielu inn\'^b utny-
mywali, żo jest ono nauką historyczną. Jestto w istocie spór doktrynerski o nazwy,
poslMwiony neczow^o grunta. Bo se jęayk jest jodnj-m z objawów dziejowego nawo-
ju człowieka, o tern nikt wątpić me może; jeieli tedy j^iykaanawatwo salicąyniy do
nauk przyrodniczych} natenczas toż samo ncąynić mualmy i odnośnie do wnystiudi
w ogóle nauk historycznycL Cała lustOTya wpada wtedy w zakres pizyiodomawahn,
a ling^vłsfTka staje ^h: iranką przyrodniczą tylko o tyle, o iie nią jest historya w ogóle:
wi<jc wraz z liistory^ ritr/ynuije nową nomenklaturę, ale W istocie pozostąje do nauk Ib-
stoiyeznynh w tym saiuym ^to'.unku. l u })oprzednio.
Zwolennicy naturalizmu na tom polu powołuju s\r wijrawdzie na melodr rw.kową
językoznawstwa i dowodzą, że właśnie metoda ta jest przy rod metą, w pr7eciw>uiu i^niu
do liMtorycznej. A pod tym wzglł^niem, w samej rzeczy, wyznać należy, że charakter btj-
poeredni foimaeyj językowych, wolny do pewnego stopnia od udziału świadomej siebie
dziaialnosd catowieka, ułatwia ich sprowadzenie do praw ogólnych w znacieoiu pn^yiod-
nlczem. Ale i z togo stanowiska trudno się dopatrzeć mokMo^ rófoicy pomiędiy ję-
zykoznaw^itwem i re.>ztą nauk łustorycznych. Widsieliśmy w tąj chwili, ae i pomięd^
łii^forykami są zwolenniey naturalizmu, usiłujący nadać nauce dziejów w ogóle chaiakttt
pr/yroanii zy. i; .żiiit a zaś pomiędzy bezposrednicmi \ J^amowiednemi objawami ludzkiej
dzialaluosi/i. iiwzL'].;(lniona ijrzez nas wyżej pod nazwij naturalnej i metodycznej (70L
str. 105 i uast., 1{>7 i ua^t.ł, nie uprawnia do radykalnego przeciwstawienia lii^toryi na-
turze, locz je-łt jednym z objawów rozwoju dziejowego <'złu wieka i dokonywa si.-
W związku z jego całą organizacyą umysłową. To też język rozwija się i k^ztal.i nie
tylko jako wynik czynników naturalnych, locz w stanie kultury znąjduje się zanzeo
pod wpływem świadomej siehio samodzielną] twórczości odowidca, Świadc^ o ten hi-
storya literatury kaźdc^go narodu. 1 tu tedy okasąje się, ie nie ma ńdnąi zasady oder-
wać badania nad rozwojem języka od ł)adai) nad iyciem dziąjowem ludzkośd w ogóle.
Zob. też. * o w tym wzjrl .d/.ie mówi WuMDT W swąf metodzie nauk iOologkrao-hislo-
rycznyeh (Logik. T. II, HU i na>t.).
Scisiy związek j«;zykoznawstwa z lilozofią. a mianowicie z logiką i psychologią
wykazują .'szczególniej nast<<pująee praco: II. .Stkinthal, Einleiłung in dic PsiHf^o^iF.
u. Sprachwmcnschaft. Ł-^ia wyd. 1881; li. DEUiB,vcis., Einleitung in das Sprnchsfndim*.
J2-gio wyd. 1884; Hbrm. Woiff, Lo^ik u, Spmcliphilosophie, 2-gie wyd. 1883 ; Max
MOłłib, The Bcience of thouyht 1887, przekład niemiecki przy udziale autora: Dat Dm-
km m LidUe der Spracht 1888 i inne.
4) Kwestye z zakresu fHowfii nauk spotenyc^ paAMbuHmytk i ptawn^ w^-
dują swe uwzględnienie zazwyczaj w tak zwanej encyklopedyi tych nauk. Do prsc,
kt/)r<> sjn t^ińwnie przyczyniły do wytworzenia współcsesnych poglądów na odnośne zaia-
nia naukowo i lueŁody badania nałożą:
§ 10,3,1. FILOZOFIA NAUK 8FBCYAŁNTCH.
327
F». K.. S^TISMTt Fom Btmf mwem* ZtU zur GeHrtzgelmntj u. RechLsirlufini-
f-h(ift. 3 wyd. 1840. Savigny jr^t glównjm przed^tawicioloni tik zuaoej historyczntj
aoko^ piSV0Knaw8twa. Wodług niego prawo jest narówni j.ik )<./.yk bezpośrednim wy-
tworetn życia narodowego i wjjaśnkmom być może jodynio aa podstayrio swogo rozwoju
diiejowego.
H. AuHhN^, Cours de droii uaturrt. t? tomy 1838, 7-mo wyd. 1875; Dic organi-
sche Siaa.U>Lchi c 1850, wyd. 187*2; togoż: Juristische Enci/clopddie, 1858; przekład
polski 1862; PhilosopIMte EinŁńtung in dk Sidiitwittenaehafł, :>cio wyd. 1677. W pra-
odi fych nnw^a Ahreiw, w dadia flloaEO& Cn. Fb. EaiusseOf roakomitą teoiyą o ot-
gmamo państwowym, jako ideale, uTSOcąywistaiającym się stopiuowo w mwojo sto-
fwk&w Indadcicb*
Rob. Mohl, Eną^tóopiidie der StaofKirisf<euschafłrn 1H59. nowe wj-d. 1872;
prackład pokki A. Białeckiego. T. T. lSł>4, T. ir. IHOh. Po Wstępie, wyjaśniającym
,f>nr3nizacyą zespolonoL^o życin ładzi. " dziołn fo traktuje <z('7('2r('dowo o doirmatycanyrli
i łii-torycznych nankarh politycznych. Wm.kI piorwaiiytli, i>l»ok f><r(ilni'j rcr.iyj państwa,
m&K-i się wykład filozofiicZDych podstaw prawa państwowego, uraz etyki państwowej
i polityku
Fb. HoŁTSBNDORr, EttąfMopiidie der Beehi8wi98en9i^ft, Oz. I^sza 9yi»tomaŁycz>
na, 6-te wyd. 1890, jeat zbiorem roipmw smakomitycli prawnik6w nad glówaemi pned-
■iolaai praworaawstwa* Jako Wai^ podaną jeet praca Ahrbnsa p. t Bedit u, Bcdtts-'
mmmdiafi, Cz. Il-ga aawiora słownik piawny w trzech tomach.
Dzieła powytaa opierąją się na pewnych kierowniczych idca^ li. zaczerpanych
z historji i filozofii, a mianowicie ?. psyr-holo^ii i etyki. Stanowią one konici zny punkt
wyjścia dla woselkicb dalszych badań nad iilozoti^ nauk społeczD^ch, pań!>Łwowych i pra^
wnyeh.
K. Oareis, Kn ij^opadie m. Melhodoiot/ic der Medit»wmen8clM/l 1887. Jostto
bardziej treściwy wykład tego przedmiotu.
OgAloa pojęda ffloioficBie nowocaoenego nataraliamu wpłynęły pod nie jednym
wzgl^em i na nsw6j2ar6wno metodologii, jak i motafisyki nank społci-znych i prawnych.
Pierwase miąjsoe sajmnje w tym w^lędzio A. QntTBŁBT (f 1874) swomi dsiela-
mi: I'kffKiqw gocial, 2 tomy 1835, wyd. 2-gio 18fl{); Du nytiijhne soctot et deg lois qui U
ngmmt 1848; przekład polski p. t. Ukiad tpahczny i jego prawa 1874. <^ućto1ot jo.<<t
twAr«f\ ^itatyj^tyki moralnej i chociaż w za''adzio jeszcze nio zaprzecza ani wolności woli
człowieka, ani rozumowi wszechświata, kierującemu cclnwo jcL'o sprawami, to jednak
w ogólnMii rozwoju swych zasad stara sic wykazać, że ruch życiowy narodów i Ind-z.ko-
ści dokonywa się według niezmiennych praw przyrody i że prawa te mogą być scislo
eknwlime przy pomocy statystyki. Wskutek tego badania jego ua tom polu .stały si<j
pankiem wyjśda dla natorałbty<snycb poglądów na społeczoiistwo i jogo rozwój.
Drogim csynnikiea naturaliima na pola 80<^ologii było zestawienie ustroju spo-
łecznego s jednoetkowym oiganizmem. Analogia ta, zaznamna jnź zo stanowiska psy-
cbologiczBego ł etymego i)rzez Ahrensa, przyjęła u wiolu nowszych autorów ebaraktor
fizjologiczny. Pizyczyniło się to po części do bardziej poglądowego przi^dstawienia 8kła»
dowych czynników społoczoństwa i josro funkcyj. Ale w.skut<?k jedno^^tronnego rozwoju
te} analogii w duidiu pr/yrodnir/y?n. przeniesiono czę,sto, bez naleźyt<>go uzasadnienia. «i-
łą Dictodologią przyrodoznawstwa na pole nauk społecznych i u^iłowann wtła^-/yć ich
^eść w formy pojęciowe, zaczerpane bądź i:o bądź z obcej dziedziny Dbjawiiw. i'o\vt4».
się ta toż samo, o czan w tej chwili wspomnieliśmy z ])uwudu naturallstycznyeh
taidemityj w zakresie nauk htstoiycznycb i filologiczny cli. Z pownomi odcieniami w rzczo-
Siłowym nnwojn swych poglądów opracowali naaki społeczne w zaznacionym kieranka
ssmegdłolei; H. Sriickb ^zob. prace jego z zakresa sot^ologii, wymienione wyżej str.
1
328
§ 10,ąi. flŁOZOFIA NAUK STBCTAŁHTCR.
14), A. HcHAyFLE (Bau u. Leben des fK)ci€den Kbrpfrs^ 4 tomy, obejmtiiąr*' anatomią
fizyolopią i psyrbolofrią społeczeństwa, 1867 i nast.>. P. I.iltenpeld ( Dir mn^chlrchr
Gcsfllschaft ols rcakr Organmnus 1873, jestto T. I dzioła U3goż autora: Gedanken uhft
die Soaalwimmf<chnft der Zukunfł). Alf. FouiLLiiK {La science socuilc contemjiorainf ,
2-gie wyd. 188U, por. też j^o; Idtk tmdeme dn droity 2-gie wyd. 1885). Spot:yalQą pi»p
oę w tjin zakresie ogloaił D. G, Bitohie p. t. Darwimikm i mtuld tfokctne^ pneW
• aogielski^o pnei J. K. Forooineo 1899L
Pogląd loyf^oBiy nft teoiyą oigaiiioBą, jak w ogóto na dolgrchemawe neMr
aank społecsoych, podąfe K. Hbnsbe w gMMm dsiete: UnUrauchungen aber die Me-
thode der Sodalwiasemchaften 188S. Pragnie on nadać socjologii charakter nauki ,ści-
słej," w przociwstawioniit do histor3'cznego traktowania jej przedmiotu. W tyn\ celu
doma^ 8!ę wyja«ni'»nia prze^icw-zystkij-m Nzcsegółowych faktów i pierwiastków (Klo-
mente) życia społecznetrn, a j r/y i h |Mvino(:'y maju łjvć_dopiero nant^^pnie wyjaśniane zj.ł
włska złożono, w tym rodzaju, jak iizyolog opiera swe pojocie orgaaizmu na rozbione
jego pierwiaiitków.
Czynnik egoizmu i praktycznego utylitarynm wpiowadiił w akns prawoBUw*
8tw» R. Ihibino, makomity badics na polo prawa i^rmskiego, pnei awe diMtt: Jkr
ZmA m Seda, T. I 1877, T. U 1888, 8-de wyd. 1806. Źrtdta piawa, wedlng jego
pogląda, jo8t pożytek, wynikający ze srównowaMiiia intefosów oBobnic^ych. Wikatek
togo badMiie i wyjaśpiimin stosunków ekonomieraiych staje się główną podstawą meto-
dologiczną prawoznaw<;twa. Etyka ustępuje ria plan dfi]izy. Pr/ytem jednak i Iherin;?
uznaje 8poło<'7oń^two za ^źywą istotę (lebendes W r i-n)" i ?. joq-o dążności samozacho-
wawczej wvprinvaUza cel prawa. Krytykę utylitaryzmu zob. niżuj (ij 12 i ) przy rosblMie
stobunku filozofii i do dążności życiowycli, mających na celu dobrobyt osoinui 7.\ .
Do otitatoezności doprowadza ten czynnik naturalistyczny w prawoznawstwie tak
gwaaa aikoia antropoloffictna, na której cMle stoi psycUiliia C. iJoamum* W difaie
9wm: L* wmo daUięimie, 2 tomy 1878, 4-te wjŁ IM (pnekłid polaki J. L.
paAwmtoo 1861) aaaąje Lombtoao pneetępoę » cdowieka apojMniiego na aaąjśie
wakatek odziedaeaoaycb po pnodkaoh wad oigasicmych. Jasną jeat laecaą, ae a tride-
go stanowiaka ooena moralna i piawna przestępstwa ntraca wszelką racyą byta i ostą-
pić musi przed wyłą<T5nnścią dya^rnozy patolocricznej. (.'hodzi tu jnż nie o to, czy piw-
^tppcfl jest winnym lub niewinnym. locz o to. c/y jo^t kretynem, obłąkanym lub też
cpilf ptykiom. I'n406ada i samowolnośc takiego poglądu poruwnaną być możr jH^Tiit
z parodoksoni tesroź p>ychiatTy. irdy geniusz ze<stawia z oUJąkaniem (L'nnmn d% gmw.
16-te wyd. 1888, przekład polaki J. L. i/0PŁAW8KiKUO 1887). To też nio dziw, że więk-
ta/M powaśnych naeiiycb na pola prawoznawstwa występuje onergicznie przeciwko je-
dnoatromiyiD doktiynom aakoty antropologicznej. Na kongresie międzynarodowym poad*
atawideli prawa karnego^ któiy aię odbyt w Peteraboiga 180O r., ankoni^ piawiik
Włodz. Spasowicz wypowiedział zdanie, że „radykaUsm zasad aakoiy aotiopoIogieaBii}
uniemożliwia praktyczno urzotrzywistnienie jej poglądów (zob. Archites de lantropch^
criminelie 1890, T. V, 517 i nast.).** Szczegółową toż krytykę tych poglądów podał 8pa-
iowic/ w szeregu odczytów, p. t Najnotcaze prądy prawa kaniego fPistmi, T. TV. 1^*2-
str. 238 i nast ). I w sanu*] rzoczy. cała „t«orya" włoskieg-o p^y liiarry opiera si«; wy-
łącznie na niczem nie usprawiedliw jonem uogólnieniu sacz^ółowcgo szeregu faktów p>T-
chiatrycznycii i zatitocśowaniu t^o uogólnienia do takich działaji, których źródła szukać
naledy w wewnętrmiy apraaemoid cdowieka z sam^-m sobą, w zł^ wdi^ ul^^ąjącej tak
dhigo niskim nand^ościoBi wbrew wlaiaemn lepasemu pooroota aMnalnema, ad w koB*
CU atąfe aię lek mewolnikiam. Prawda, śe brak knltory moralmil i odpowiedniego wy-
chowania jest często powodem bądś pisytłomknlai bąd< adalcsente natoialnego poesada
moialnego. Ale są to napnód objawy wijątkowe, a następnie snowu nie pnj/nMuts
Digitizer' '
§ 10,3^1. FILOZOFIA VkVK BPBCTAŁNrCH.
329
4ą||De się ocenić se stanowidca psjduaferjcmego, lect dotyczą etyki społecznej, która im
imdBć moM i powinna, wjkasiyąc konieesną potrsebę mondiiych i religijnych czymit-
tów wychowania tak domowego, jak putrlir-Tmogo. Zob., eotoj wyśej powiodsieli o i«o>
li i mimieniu. str. 144 i nast., 152, oraz 2US i nast.
5) l tedogia^ o ile chce być naaką w ścisiem znaczeniu, mn^\ uza^ ulni*'* swe in^^to-
do)o<ri«3?ne i metafizyczne przesłanki przy pomocy krytycznych czynniku w hlozotii. Kwestyo
i żakm>u filozofii nauk łcolof/kznydi znajdują dotąd pewno uwzględnienie zarówno w hi-
stoiji poidwaawcMij ralig\j, nazywanej tiUe (eolo^t^ porównowctą, jak ł w natHrahiej,
aj^ rMytmtUngj lub tec tpthUacyjnej teologii} która, łącząc sit.' z apoUygią, czyli ubroną
pewnych nauk religljnycli, stanowi w^ęp lUonyficiny do teologii oĄ^awtOM^. Ta ostat-
nia na już za zadanie pnedstawić naukę pewnogo ezosegółowi^ wyznania religiynego.
Ftoytem jednak i na tem polu odrużnić należy filozofią religii, od filozofii nauk leologi'
cżnych, cliociaź dotąd zaswycaąj te dwie daiedainy badań acsteni ae wbą łączą bes śei*
atogo ich rozrOżnionia.
Badania historyczne nad religią stanowią główny czynnik tmtodohujirzny nanko-
wpj [*}ologii. Badania tc w kienmkn krytycznym rozpoczłjte zo««Uły w nuwszych cza-
sach głównie przez teologOu tak zwanej azkoły tiibitiyemkuj (l iibingen. w Wilrtomber-
śam)^ obejmigąc zarówno religią w ogóle, jak i w szczególności początki chneściań-
stwi» Teolod^ d należeli do awidcnnikdw filonfli Mwbila i jego dyalektyczną metody
airt9iis ftoeowali do odnośnyoh danych histoiji Na eaele ow<9 szko^ stanął Fbbd. Ca.
Bm, autor diieł: SynMUk «. JfyMcgie oder dk NeOurrdigum dea AUetthuma 1834,
3^ wyd. 1874; Dob CSirkten^nm der enkfi drei Jahrhunderłe, 8-cio wyd. 1863
i t. p. Do tejże szkoły należał Dawid Stbadss {Lehen Jem kriłisch bearhrifet^ 2 tomy
1835), a w jej dnchn il/iałał K. Kenam (Vit' de Jesus 1863, Hlstoirc des (h-igrwfi fin
Chrvifinnistne. oiv\ tonitiw ISOH— 1888) i inni. W ostatnim i^zasie działa w tym lacyo-
Dalistvcznyni kierunku Ad. Harnack; zob. szczególniej jogo dzieło: Grundriss da' Dog'
mengfftihichie, 2-gifi wyd. 1893.
Szersze badania porównawcze nad dziejami religu podjt^li szczególniej: Max Mul>
ŁB, BMeUm^ m die vet'gUiehmdit Beti^umstoiMeNScfea^ 1874, Yodmtngen iiber den
Unprung m, dU EiMMmg der Rdigion 1880, AsUroiHylogisthe Bdiffkm^ pnekhid
B aogielBkiego 18B4 (aob. tea M. HOłłbua: Bdigia jako prudmot umuj^noici poró'
wmwag^ ptzeklad Ao. DtoasiAskiboo 1873); Emil Burmouf, La science des reUgumy
4-te wyd. 1885; Ałtr. de FtćYiLLE, Prd^omhies mr Vhi8hire des rdigiona 1881,
H. Preiss, Beligionsgesckichłe 1887 i wielu innych.
Ze stanowi^ika kr\'tycznego zaznaczyć należy, że owe łmdanin łiisforyczno prowa-
dzcme bvły i znsto na podstawie zgórj' powziętych antyrelisrijnyc li t rj iMcyj. wskutek
(^go auioiDwic. pozbawieni poezucia religijneiro i jofjo kultury, niuwili uicraT; o religii
jak niewidomy o barwach. Dowodzą tego wymownie poglądy filozoficzne najglośnity-
>zych pisanów na tem polu, Straussa i Bcnana. Pierwsay a nkih od hegiizmu pizeszedł
w końca do trywialnego mafteryalizina i w swem piśmie: Der tdte «. der ne«e Glavbe
191% dowodai żbyteezaośei wsMlktej religii, wobec roawtyn nowoczesnych poglądów na
iwiat Renan sal stresnjaa eałą swoją mądrość w pnewiotnem adaniu, ćo «czlowiek
wielki powinien być współpracownikiem oszwtUca, l)ędącogo podstawą wszechświata (Lc
giand homme doit collaborer a la fraude qui est la base de Tuniscrs. Dialogucs et fra-
gmenta phiłosophigufs 1876, «tr. 401." liardzo słusznie mówi w tym względzie S. Pa-
wucKT W swej jmmtownoj pmcy hi.storyeznej : O porzątknch chrzrśriatlsttm 1884, str. 5:
.Przeróżne stronnictwa polityczne, tilozoticzne lul) rclifjijne zamieniły teoryą początków
w broń zaczepną lub odporną dla swoich po.>z(;zoguliiych widoków, a zapominając o tłjm,
że teorya początków powinna być nauką indukcyjną, bez iadnych przesądów, bez żadne-
go dogma^amn, wnosui do niej gotowe jua idee, tem (Sitalniąjsze, źe pozbawione nan-*
330 § IOm filozofia kauk spectałm^ch.
kowej po.lstAwy." W samoj rzoi-zy -strony walcząrn (lot;\(ł na tcni |)olu w rclu wykry-
cia podstaw bistorycznvi h rdicii pamiętać [)(nvinny o toiu, że prairdn i tylko ptofcda
ma być najwyższym coU-m ich i>a<lań, ho ona tylko wyswobodzić uio/.o umysł od z{f«>rT
pow7.ipty< h jirzosądów i wyjaśnić głębiej wewnętrzny związek poczucia religijnego ludz-
kości z owym wyższym moralnym porządkiem wszechświata^ którego istotą jesi Bóg.
Dzieje religii .^ą właśnie dn<yaiiii tego atwiądca i jego faktycznych objawów (loli. wyicji
str. 87, 166, 201)).
Oa^ild metttfigyctne naukowej teologii raąjdąją dotąd swe uwsgiednieiiio His
w dzieladi nad ftlosoilią leligfii, bądi w apologiacb ehneeciaństwa. Na sscaegulną awigc
JHtó^^fiWł P**^ ^glę<JeBi nastf^pującc prace:
AujR. RiTSCBL, Die dn-wtlicM Uhre, 3 tomy 1870-1874: ThmhMpc u. Meta-
ph/ftik msi. Wychodząc pof^zątkowo ze szkoły Baura, Rir-s«'hl. wskutek «rł«.'>)szych >t<.\-
(ivów łilozofirzny.h nad Kantem, wyzwolił się z wipzów nogaoyjnoj teologii i szukii
ugruntewiiniii religii głownio w pot/uniu momlnom człowieka. Z tego stanowiska do-
maga si«; zJk>adniczogo rozróżnieuia wiedzy i wiary, a uznając w dachu Canta niODOillMr
poznania i^itoty bytu, ogranicsa beswzględnie lastosowanie metafisyki do teologii, ktfiią
opiera zupełnie na dowodach moralnycb istnienia Boga i stoaanlni Inddtości do nie-
go. Religia i wypływająca z niej teologia na mieć pnedewaąystidem cbankter iym-
wy, etyczny, a nie teoretyczny, oder\vany.
Tio znakomłtszych przedstawicieli t* j szkoły Ritschla należą: W. Hermann (Di(
Mełaphy»ik in der Thedogie IKTH : Die (ieu issJu^ił drft Glanhm^ v. 'Vu- Frcih it der Ther^
logir. 9-fMf> wv,l. 1880). oraz .li L. Kaftan {Dos Wrsrn der christiichcn lirligion, 2-gie
wyd. 18.SS. IJlaube umi Jhyma l.'^S9). W tym durhu. nwzglt^dniając atoli zarazem ^
glądy F. A. Langego, działa! W. {Lehrbuch der Dogmatik^ J^cie wyd.
Temu nowo-kantyjskiemu kierunkowi przeciwstawia się kierunek, oparty na pe-
wnych rraninisccncyacb szkoły hegloskiej, a dowodsąi^ mośnoad i potneby opaida teo-
logii na wynikach nankowąj metafizykŁ Ta należą szczególniej; Otto PFumBStB, Be-
UgUm^Ufmplńe, a^e wyd. T. I, histoiyczny, 1863, T. U, zpokalaeyjny 1884, oraz te-
goż; OtwMdtU der Beligion^^hSIowpkie, a^e wyd. 1893; W. Yatke, BdigUmąrMm'
phie odtr lOtffmmne jMtBcpIMte Theohgie, wyd. pośmiertne 1H«8. Ta ostatnia praca
zasługuje na szczególną owagę. ponieważ w pierwszej cz»jśi'i. p. t. Przygotnrranie fUozo-
fr*nr df> filozofti rrfirpi. zawiera właściwy wykład filozofii nauk teolo(;i(V.nyrh. Antor
roztrzą.«»a tu naprzód motodolorriczno podstawy teolo<.'ii przy pomocy krytycznej tforri pozaa-
r\'m. a na«fopnie poddaje rozliiorowi pojęcia metafizyczne, wchodzące w skład nauk teo-
lofricznych. W drugiej części opiera swe własne poglądy na krytycznym pizoglądais
dzit\j6w religii.
Wśród wsp6łc»»8nycb apologetów dineśdaAstwa, awzględniająeycb w pewnju
stopnia i iiiozofią, pierwaaoizędne miejsoe ząjmnją: ne stanowiska katolickiego: Fm.Ewr^
TiNOBB, ApoiogU des Chri^imUmmt, 2 tomy, 6-te wyd. 1886, oraz ^eftrÓMC^ dar Fim-
damenłalUteoloffic, 2-gie wyd. 1887; ze stanowiska zaś o wangiolickiego: B. Ler-
HABDT, Apdogk des Christm&imm^ 4 tomy, 11-te wyd. 188D— 1890.
Bogatą w dzieła, dotyczące poni'^zonych tu kwestyj. jest rM\v ni«'ż literatura te«>
logiczna francuzka, lecz nie miałom spo5ol)ności zapoznania się z nią Iduej. Wśród now-
szych praf angielskich z tego zakresu zasługuje na wzmiankę: Ch. B. Upton, Lfcturti
o/l thc basen of religiotts bdief im^. Autor nwzgMnia i)0glądy metafizyczne I^otaego,
oraz Fr. A. Langego, nazywając Boga „źródłem naszych ideałów.* Bfl%ia, wypływrir
jąc z tego źródła, jest objawem dążności człowieka w kienrakn ideałów i ndawala wy-
nikające % nich potrzeby moralne.
2. Literatura -polaka w salcieele lllosofil nauk speeyal-
ny ch. Uteiatara nasza, mająca za pnedmłot itnbiór ogólnych metodologicsraych t nt-
§ lO^Ł FIŁOSOFIA VkXSK fePECTAŁNTCH.
331
tifigrcDijch 2asad nauk specjalnych, nio jest tak iił>ogą, jakby i» to z pierwszy wej-
nenia wydawać mogło. Uwzględnienie najwybitniejsaych kieninków myśli r.i ^ mi polu
przr przeglądzie literatury powszechnej, ułatwi nam obecnie charaktorystykr aaszj-ch
prac w tym 7akn^:^ip. Za-tanawiamy się najprzód nad pierwi?zymi inicyatorami "nmo-
daclnych badań naukowy h ii ni"-, a nawt^jpnie podajemy przegląd nowszych objawów
Msze? literatury w różnych dziedzinach wiedzy, o ile ich treść łączy si«i z filozofią.
Przodewszystkiem podniet* tu musimy, że .Tan .Śniadeoki, pomimo swych ogól-
nych antjmetafizjrcznjoh tendencyj, pojmował ja^no potrzeb<> filozofii, lub jak się takźo
wjiaśa, metafityki nauk spccyalnych. Cbafabtorystycssne sdanie jego w tym wzglijdsie
m^ntajlMoBj wyiej na str. 28a Pu dalsze szczegóły odsyłam czytelnika zarówno do
OcaOBOWiczA, któiy v swym W^ąyk^ str. 84 i nast po raz pierwszy zaakcentował ton
|Mgl|d Śniade<>kiego, jak i do odnośnych dziel Stbazzbwskiioo, str. M i nast, i Skóh-
smeo, str. 83 i nast.
Af^zrip pr7ęd starczym swym bratam, Jędrzej S.viAnErKi dał dowód krytycznego
posrlądu na metodolo-ji^-^^nn i metafizyczne zasady nauk [n-ztjrodniczi/ch, w swej mowie:
O meitewności zdań i nauk na doświadtzeniu fumhwanf/rh. mianej w ł^!uwcrsyt«x;ie
wileiiskim w r. 1799 (Dzieła, wydanie M. Baliń.skioifo ltS40. T. 111, 251 i nast.), Waku-
t«k tej mowy, zalics^łem w swym Wykiadgie Logiki^ str. 104 i nast. znakomity anto-
B Teori/i jetkstw organiemydi do pierwsa^ych zwolenników Kanta n nas. Pogląd ton
wywoU w swoim cauie w nasjĘych pismach różne ąjadliwe pnyctnki, co prawda bez-
iniaiBe. Pnydnki te wysrity z mieyatywy nass^^oli .po^ywistóW*, któray iadną mia-
rą pojąć nic mogli, aby znakomity przyrodnik hył zarazem kantystą, bo nie wiedsdeli
W''>wczas w^caJe, że do kantyzmu otwarcie się przyznawali Helmholtz. Yirchow. Du
Bois-RiYMOsn, "RoKiTAŃSKi i wielti innych znakomityih przyrodników współc^if^^nych.
Najgłośniejszym wyrazem tych przycinków był artykuł wst(.'pny w Gazecie Warszaw-
skiej % r. 1871. i>e 87, p. t. Kio też był Jędrzej Śniadrcki'^ Autor twierdzi tu. żc mnie
.podobało'* zaliezyr- Jędrzeja Śniadeckiego do kantypitów i że za „fundament tego
twiertzema* posłużyło mi „nawiasowe, sposobem porównania przytoczone przez Śniadec-
kiego zdanie* o zasiągach Kanta w owej mowie. W ogóle jednak dowodzi aator, że
teki pierwsioizędny hadacz nie myśii^ wcale stawiać •marzeń filozofów niemieckich*
oad ^przeświadczede zmysłów i ronima*, lecz ząjmowal stanowisko empiiyczno. «Obcia-
lo się Śniadeckiemu jakiegoś poj)rawnego Novim Organum Bakona, i nie więcej.*
Wobec niechęci osobistej, przemawiającej z tego artykołn, i przy wsze(;hwładncm
panowaniu koteryi w naszej prasie, nie uznałem w swoim czasie za wlaś -iwc wdawa<';
>i^ w polemik*^ nankową z antorcm któr}' nio śmiał otwarcie bronić swy< h zjadliwych
uwag. le< z >ię ukrywał pod maską anonimu. TtMu Ijardzioj obemie. pi-zy toj spnN(ilinos<M
anuszony jest^ioi przytoczyć s^zersze wyjątki z owej mowy .Śniadcckici-o. aby wykazać
całą powieizdiowność, co więcej, niosumienność owych tendencyjnych zuzutiw.
,Kie pojmigę, mówi Jędrzej Śniadecki, dlaczego ciż sami, którzy władz^^ myślenia
tak surowymi oboetrzyli prawidłami, pr^łąywali zupełną nieomylność doświadczenia
i j^ się nie odstępnie trzymać kazalL" W przeciwieństwie do tego, mówca streszcza
«-e założenie w tych słowach : «ie doświadczenie jest nieomylno, źe pewność przez nie
nabyta wii ksza jest od tej, kt<jrą nam czysty rozum odkrywa, a zatem, że wszędzie ro-
ni przed doświadczeniem milczeć powinien, jest mniemanie błł.»dne, które starać się bę-
i', wywniiic.- .yieśmiałbynj. ciągnie dalej, przeciw tak powszechnemu pows^tawać
mniemaniu, gdybym nic nińwił do światłych i na złamanie każdego Hzkodliwejro przesą-
da gotowych mężów, i gdybym nie był zupełnie w sobie przeświadczonym i o błędzie
Ukowego zdania i o cięikim uszczerbku, jaki ztąd nauki odnoszą.
Pnadiodząc następnie do ndowodnienia swego założenia, mówi dalej : „Czucie
j««t to wypadek z akcyi objektn, czacie sprawującego na zmy.sły, czyli czntoćć naszą.
Digitized by Google
332
§ iO^L FILOZOFIA NAUK 8PBCYALMYCH.
Takowy fody wypadek, bi^ąo złożonym, nif inożo nigdy \>yr w tosuuku prostym obiek-
tu, alo w >-t4isunku złożonym olijokfił i e5suło»«;i. Ztąd wypadit, /c nijrdy nio l»t,ilzifmi
czuć i |)ojin()\vr\i' rzoczy, tak, jak u: isforif moojej f^^zyntują, alo tak, jak nam ooTęyst*'n-
cyą ich ezututi^ nasza wystawia. A że władza <^ucia, jak wszystkim ^viadomo, mc-
ognoicsonemi ^KMobuni odmienianą i modyfikowuią być może, więc i pewność^ tya
sposobem nabyta, wątła i nąjnieatalasa być mnsL*^... •Oaądilć, loartinlć, naion-
WB^ i nsyć wypadków doświadcsenta i obserwaeyl, postneśenia takowe w jedno
dało złączyć i do jednej wspólnąj odnieść pniyciyny, jest dsiełem Moiego mun.*
wDoświaddonie i obserwacja zgromadzam- tylko i rzucać niatcrjały mogą, z któr^ b -aoi
zdrowy rozaro budować naukę potrafi. Cala tedy budowla nauk, jej jedność, pi^kaaiir
i przystosowanie dn użytku są d/ifłoin umysłu ludzkiojio f jeżeli w niej pewność i etuu-
towno.ść jaka hyr może. jf^i^n podołinie dziełem być musi: a doświadf-zonie tak dalekk'
jcft od dania luh powit-k iiiti pownośei w naukach, że gdzio sił* tylko jego potneia
nieuchronna przyłączy, tum pewnoś*'' objektów umysłowych zinmej^^/a się statecznie.
1 w samej rzeczy, mićmy tylko okiem na znąjomo nam dńsiaj nauki fizycsue i poiO-
wnąjmy pomyślność i wsrost tych, które są dilelem czystego roramif, i owettl ktćie ^
bo samo ilośiotaclfiwnte, albo pi^ynąjmnio) po większej częśoi budowało^ a poetnetaaj
natycbmiast, źe kiedy pierwsie od dawnego jud caso do wieJkiej posnn^ się doekoaft-
łości, drogie albo nie wyszły jesKae i pierwiaelkowąj niodoi^ośeit albo bapdao mab
postąpiły i to tyle tylko, ile im cs^sty roEtim dopomógł.**
Porównywaj }\c następnie z tego ponktu widzenia nauki matematyczne i przyrod-
nicze, Śniadofki dorhod/i do wniosku, h' \r naukarh, ..ktArf sam umysł ludzki tworzy!
jedna prawda wią/.c -^i*; jak najścisloj z dru?:\, jedna z druLriej wy]»ływa i wszystkie ra-
zom s|iiż)\ sobie nawawzajcni za źródło i dowDd." Nauki zaś na samem doświadoenjo
opartti. jak np. moteorolo^Ma, magnetyzm, elektryczność, fizyologia, patologia, ch^i&
i Ł p. .„do dziś dnia liardziej »ą zbiorami i składami różnych mniemań i przywidioś* ni-
żeli prmMwtmi iMMtomt.'* «Naiiki doświadcsenia nłesposobne są przyjąć st4^niia pew-
ności, ktćiy modna dać naukom csystego roanmn.* »W naukach tylko oqrstego mosi
mode mieć młąjsce snpelna pewność; w nankacb doświadcwnia tylko podobiedalwo ds
prawdy. "... -Wszystkie prawdy matemafjcsie o liniach i płasz<'zyznacb nie mofl^ byt
brane z doświadczenia. . . * ,Toż samo, nieograniczona podzi^bioeć i wszystkie tak oir
zwano ogólno nał wł.usności, rnówir^ natyrhmiast do przekonania kaźdecro, Iul>o nipi^
ściśle mówiąc, oliji-ktom do4wiadf'7onia nie były." *,Te tylko prawdy mają 7upeb^
i nienaruszoną pownos*-, których źródłem i twóri ą jest czy^^ty rozsądek udowieka,'* kia-
lych „pierw><zy orunt położony jest w nas samych i czuriu na-szem.*
isit) potrzeba zbyt samodzielnych studyów nad dziełami Kanta; wystarcza w zo-
pelnośei anąjomość jego nauki, zaczerpana z porządnego podręcznika ht8toi3ri flloaoiit tbj
w powyższych poglądach odnaleźć rysy znamienne kant^mmu, jakiemi są: 1) idaaie o a- ,
sadnicsoj podmiotowości wiediy Indśki^* i niemodności ponaoia istoty 11007, 9) mid- I
nienie trośd umysłu, nabytej przoz doświadczenie, od treści, właściwej samemu omystowi
aprioiycznej, 3) twierdzenie, że doświad(*zenie ma charakter zmienny, przypadkowy, a
stępne dla aslowioka prawdy konieczne i powszei*hne wypływają jedynie z działania czy-
stego rozumu (zob.) co o nauce Kanta powiedaano wyiej str. 80 i nast., 83 i Ba«t. |
306 i nast.).
Aby jf'dnak nie pozostawir >wyr)) słui lia( Z''iw w wątpliwos«ji, że zna Kanta i if
do niego si*; przyłącza, mów* a kończy rzecz nast«,'pująeomi charaktflrystyczncmi słowy
,W wieku naszym, szybkim wzrostem nauk i kunsztów na zawsze pamiętnym, jeden j
% nąjnierwiaych Slosofów głęboką Krytyką czystego romm» na nieśmierleliią « mnHircłi |
siałoiyi sławę. Mojem idałdem byłaby necz warta równie ucnoego pidn, a BMdeuirJ
teczniejsza, zatrudnić się doskonalą farytifką dokckdatiiiM^ ktćremn jak nąjlail^Ml
§ 10,3^ FILOZOFIA MAUK SFBCYAŁNYCU.
333
r oankaeb resfrilj preop^ai' należy: inaizcj pn:cwi(luj<\ iż wkrótco cała budowla nauk
fizTczBycb na samej nieomil pologać Itrdzic powadze: albo. że por/uciwszy romansie
nuagina4 vi i zapalonocro uiiiv>lu. budowat- będziemy roiHUfUse <U 'świadczeniu."^
Rządku pr/.cpowicduia spełniła si<; tak dosłownie, jak ta Jędn^ja Śniadeckiego
0 piiHywiiiiii powAffi w naokncłi przyrodniczych i o fonaiiMush dodwladcKiiłB. Dowodzą
tego poglądy pozytywłsmo, natiinliinia i mateiyalkDia w drugiej połowie bieżącego
wirini, wyniklB s Ickcewaśenia kry^ycymm filMofioinego. Jak wysoko nś dam |^o-
komyślny badacz cenił łilozoflą i z jaką Btanowcacadą domagał się kiytycsnego nabioni
żasad nauk spe^^yalnycli, o tern świadoą fównież następujące zdania, wyjęte z jego zna-
komitego dzieła: Teonji jesłrfifw organiczmich. W T. I. str. 2<>2 (wyd. z r. 1838) mó-
wi: ,Chcąc uczyni*'- ro7.ht»'ir jakiejkolwiek nauki i wartość jej ocenić, trzeba naprzód
rozpoznać wartość i pewność początków, na których się opiera, które jeżeli się okaże, iź
nie gą dosyć oczywiste i mocne, eała budowa sama praez śł<i wywraca się i pełznie, .h^
i<di 2a6 pocaątki są pewno, należy wziąt pod sąd wycit^ioną z nich naukę i jej za-
staowiaie, aważając czyli budownik takiej umiejętności nie oddalił się gdzie od do-
Mdoma i aystfj logiki* W przedmowie zaś do pierwszego wydania pisze: ,Wiem
ji, a wielka ezęić ucsonjeh jeet niepnjjaciólką wsaiystkich teoiyj i systematów, ow-
wm kaide^ w sztuce lekankif)} rtaumowaMa; wiem, ii zły los niemal wszj-stkich
▼prowadzonych w te umiejętność tłómaczeń, może tak »urowe zdanie poniekąd uspra^
wiedliwić, Ale csjż dlatego taki sposób myślenia nie jest podlący w oczach medyka*
fibfZofa? fXv nie jest prawdziwą umysłu ludzkiego ehorobą, która umiejętność poniż?*
1 jf^-j postępki opóźnia? Wszakże bez dobrze dowie<lżionej i jasnej teoryi nie liędzie
prawdziwej nauki, bez nauki nie będzie nig^dy sztuki lekarskiej. Dlatesro lepsze i swo-
Wniejaze umy!»ły wynosiły się statecznie nad nikczemne to uprzedzenie, i włożonego
pnoes Mte głowy na naukę jarzma dźwigać nie ebeiały. Naleiy zatem pracować nad
teoiyą sztoki lekarskiej, ale lazem dla nnOmieato błędów, w które poprzednicy nasi
wpadali, nalećy pracować sposobem fhtafiemymJ*
O poglądach przyrodnic^cb Śniadeckiego ogłosili 8pe<7alne prace : Ztom. Kram-
>mK, J^drztj Śmadedci. Teorya jesłestu^ organicznych wobec dzimejszych pojęć o życiu
1^74; Bros'. Rkichman. J^zej f^nuidecki i Darwin 1874; T. Żuliński, Zasady ttot-yi
jeMtfstie organicznych Jędrzeja Śniadeckiego 1«74; H. Stru?b, O teorgi jeaitatuD orga-
Hkznych Jędrzeja Śni^ideckie^p. Wiek 1873, .V»>b 142—14-1.
Jeżeli braciom Sni;Lilf i kim literatura nasza zawdzięcza pierwsze zawiuzki tilozołii
oauk matematycznych i przyrodniczych, to fiiozoria nauk historycznych znalazła u nas
zoskonutego przedstawicfela w takuu pierwszorzędnym badaczu, jak JoAcurM Łrlbwbł.
Jego WMforyka, napisana jnź w rokn 1804, jako «pnsewod]iik* do badań historycznych,
wydaną zoetala 1816 r. Nowe wyd. wraz z szeregiran rozpraw, ogłoszonych nad l>ym
moiS^ pnedmwtem, sponądzono 1802 r. To wyd. mam w rękn, HisioiTa Jako naoka
polcfa, wedłog Lelewela, «na dobrem i czystem poznaniu wsz\-stkidi zdarzeń, w historyi
2apł55anyrh, na {rmntownem zgłębieniu i<-h zasad i związków i na wiomom i cłągłem
j li wyłożeniu." Przedstawienie środków, wiodących do tc<vo celu, stanowi zadanie hi-
ftoryki. która jeśt tedy „sztuką, jak ma być histor3'a traktowana.* Ołiejmuje ona trzy
oz^ści: 1) krytykę historyczną, t. j. ..dochodz<»oie prawdy historycznej, jak co. gdzie
i kiedy rzeczywiście było;" 2) ctgologią liistoryczną, maj;v'';i za przedmiot „w.skazanie
dróg do poznania pnycz^-n i dnitków spraw ludzkich, z wypadków w ozna<'zonem miej-
«^ i caaie zdatzooycb;* 3) hktotyografią, t.j. rozbiór -sposobów opowkidania, czyli opi-
sywania zdaneń, tak, adeby je w całym zwii^ i wiemolri wynzió." Autor podąfe
bstdao treódwj wyUad tych części (str. &~89). Thk np. najważniejsza z nieb, t j.
częóe pierwsza, wyłożoną jest na czterech stronicach. Rzecz naturalna, że w takich ra<
mach pnedstawił tylko nąjogólniąjsze zasady historyki. Sam Lelewel w dziesięć lat po
Dlgitized by Google
;i:i4
§ 10,a,2. FILOZOFIA NAUK SPECYALNYCH.
wydaniu lltstorykl ni»'iwi o niej (str. 100): niejasna, nieuma, wikłana, niesraama.
gdzie niegdzie krzywa; ale się jej wyprzeć nie mogę." To toż w r. 1826 ogłosił ob8zo^
niąfszą rozprawę, będącą wieiloe poucząjąoom uzapdoieniBm Bktoryki^ p. t. O Jkiftotyi,
jej rozgctf^tieniu i namkadi Jwigcefc z nią mącących (atr. 63 -166). Fkaca te awiidczjr
o stunieiiiiycb studyach nad współcaesityin stanem metodologii histoiTi, podaje całą od-
nośną literatur i odznacza się jas^nym poglądem na Ksczegułowc zadanie hi5t4)ryi i jej
związek z innenii naukami, ze statystyką, geogiaBą. ehronologią i t p. O filozofii mówi
tu ł^oleweł (str. 103), że „po^lajo środki do badań i rozróżnienia poaoniycli podobieństw,
iwposabia do wydania prawym umysłom sądu i zdania."
()ęr<iln(> z.l•^iu^y filoloijii w duchu nowołjzesnej nauki wyłożył u na> zaiatałytait-
znany hadacz na rem polu Ant. Małecki w Prdekcyach o fHoloyu Idmycznej i jej en-
cyklopedyi 1851. Filologią określa (str. 32). jako „umiejętne przedstawienie i odljodo-
wanie kształtów życia i świata starożytnego pod każdym względem, tak le strony poli-
tycznej i praktycsnej, jak umysłowej i literaddąj.* Przytom poaiada jnś jasno pojfcie
o jej zwilża z psycliol<^[ią narodów, której naukowe oloeślenie wówczas zaledwie łd^
kować zaczęło (Lazakus, STKiiiTHAL)i wykazuje bowiem jasno doniosłość pytania (str.
67): .jakie są prawa i porządek, według kU'>rych nio już pojedynczy, ale zbiorowy edo-
wiek, to jest narnd. m/wija się i działa':*'' (^ałnśr rozpada ^si^^ na dwie p-łówaf* <-2PŚH
•/. kt<)rycli picrw-za rrakfuje o znaczeniu Hlolo<,Mi. a druga o poj^-dyiit-^y -h naukacli. \\'\r\-
dającytrb w jej zakres, jako to; mitologia, starożytności gre«;kie i rzymi>kie, archeologia,
historya litł!ratury klasycznej, estetyka i poetyka klasyczna.
W zakresie filozofii nauk społecznych pierwsze miejsiie zajmuje a nas Józef Sc-
piŃsKi g^ośnemi na tern polu dziełami: Jdyśl ogólna fizyologii powstecknej 1860 i Srib>ls
poMui gospodantuM tpoiecMn/egOt T. I, 1862, T. II, 1865. Dó/eta^ nowo wjd. 100%
W naszej kwestyi posiada szczególną doniosłość pierwszo z tycłi dziel, bo jest wstępea
fSiWJificznym do drogiego. Ma ono za przedmiot rozbiór o.statecznjch zasad eocjfofayii,
a nazwa fizyologii poĘme€hn«jy lub też (w d>giem wyd.) fizyolof/ii teaeechinwita zamacss
tylko stanowisko 5?asadnicze autora, dowodzącepro że prawa świata przedmie to wesfo H
zarazem prawami u-^hoju i ży«.*ia społecznego, (.'baraktcrystyr/ncm w tym \vz!rlf>d:^t«-
jest Supinskiego ,.praprawo," określające wzajemny do siebie stosunek osobnika i spo-
łcf^.eństwa. Według tego praprawa, w każdym usołiniku, podobnie jak w każdej catą.''t-
ce materyi, działa ,sila rzutu," w^yodrębniająca osobnik od pozostałego świata i łjędąca
duszą jego życia osobniczego. Wskutek siły nutu osobnik dąży do mośliwie pełnego
rozwoju swycb indywidualnych czynników i do osi^inięeia przy ich pomocj' BMMsliwie
pełnego zadowolenia. Jestto właściwie popęd egoistyczny, poj^y mechanicznie, jako si-
ła nutu. Tej sile przeciwstawia się znowu tak we wszechświecie, jak i w nstroju spo>
łecznym, ..siła pnydągania.* D/iała ona od reszl^' masy w.szeehświata, lub od masy po*
zostałych ludzi na cząstkę wyodrębnioną, w ii;c na osobnik i ma za skutek jego łąc2nł»śr
7. U\ masą, czyli wyrzfczeni'' się swpj i)(lrł;ł)ności i zlani?' «ię z ma«ą. W ten '^posł'»ł>
sita |)r/y( ir\o'ania znosi indy widualii!\ oilirljność i dlatcrro rstipiuski nazywa także „^iL^
rozkładu." L strój społeczny jest wytworem walki, czyli „wyściców przYKHl/.onyeb* ty. h ^
dwóch sil praeciwległj-ch. I'od wpływem „trwogi," wywołanej przez czynniki zewm^trz-
no (burze, traę^ienia ziemi, wrogie napatly i t. p.), a szczególniej pod wpływem •trwc^ I
nadziemskiej," aprowadząjącej przyczyny tyeh wrogich czynników do działania sił nad- '
przyrodzonych, ludzie przezwyciężali swe dążności osobnicze i wytworzyli ustrój spc^-s-
ny. Ale w nim zawt^ze zno\N u działa siła rzutu osobnicza. Wskutek tego cĘrnnika po-
cząticowo powne j(>dnostki górują nad ma.są i społeczeństwa przedstawiają „formę ostro-
f?łupów," na których czele stoją wybitne osobniki (kapłani, bohaterowie, królowie). Po-
nieważ Jednak siła przyrtatjania je^t z natury rzeczy potężniejszą, przeto vt og>'ilnTTu
rozwoju społeczeństwa owe sprzeczne siiy coraz bardziej s»ię równoważą. Przez co wal-
§ I0fi,l FILOZOFIA NAUK SFECfALNITCH.
335
ka pwjhipra charakter < or:v/ ła^j^oilniojszy. WskuU^k podziału pracy, „bo^rtwo pr/.yro-
ihone" i „zasoby społor/jio" stają si(» udziałem coraz szerszych łnas; ostrosłupy społeczne
pnybierdją lorui*; .<płx«czoną. aź w końcu wyrówna się nawot spreeczność pomiędzy
światem Indikim i przyrodą.
Z powy^siego pobieżnego Btns»9Miiia nsadniczego poglądu Sopiń^kiegOi widzhnjTt
ie ygo filoioAa aftuk spotocmycb polega głównie da rosbione ich melafizyctmei podsta*
V7, którą określa w daohn natDnlUtjcmjm. Do ki7tj'CBioj oceny tego nataralizma pnjr>
eĘrnić się może bliższe porównanie owych sił rzutu i przyciąjjania z tom, cośmy powyżej
powiiHlzioli o sto-iunku moralnym jednostki do ogółu (str. 209 i na>t.>. Właściwej nieto-
ddogU nauk społecznych Supiński nie iiwg-lędnił w swych prac;i< h w sposub należyty.
Wśr<'"d dośł- wielkiej liczby nowszych prac z zakresu iilozolii nauk specyalnych
w na^ej literaturze, wj7ułoaiam tylko najwylłitniejsze.
l) MakiHałyka i nauki przyrodnicze:
O mM^ydi nowszych filoao&ch przyrody i ich stosonka do .metody" pozytywnej
mdirilMmy jnś wyiąj str. 293 i nasŁ
Edw. STRASBinoBR, O MtocK « tada$im nmdt prgyrodnietifek 1867. .Jestto lek-
cva wstępna, miajia w Skkole Gfównąj waiss. Autor, snakomity botanik, opierając taą
na kKitko przedtem wydanej Historyi mułeryaUmmt Langego, prze łącza się tu do Kan-
ta i w jęp) duchu zbija zdanie, jakoliy nauki przyrodnicn^e doprowadzały konsekwentnie
«J(» matoryaiizinu. rr/ytein broni jednak zdania, że w przyrodzie organicznr»j panują r.u-
[•''hitf t>v. same prawa „iiiochanie^o-przyc^ynowc,"' co w nieonranicznej i w tym duclm
M^rua sii^ (?*tr. 11 i nast,) do hipotezy o samorodztirir (t,'('neratio spontanea). t. j. o boz-
pośredniem wytwarzaniu się zawiązków życia organicznego z pr/yrody nieorganicznej.
D»8 hipoteia ta wakntok badań Pastkura atiadla usnanie u więkaiości przyrodników.
Zotk w igrm w^lędsie poaciająeą pracę, którą wjdał V. Radot: jlC. Pasteur. JH^Unre <f'w»
Mtont 1883.
J. Źnutez, O obecnym aisme flMyologii i 3*0 pnyszłości 1878. Powołując nią
na fakt, że obecnie w medycynie panuje „straszne aamięasEanie i chaos/ autor sądai, śo
jedynie jasny pogląd na zadania fizyologii, liędącej duszą medycyny, może się przyczynić
do jtj postępu na przyszło.ść. Fizyologia zaś „więi-ej jak inne nauki po wszystkie czasy
n)p«7tła wpływom panujn(\voh w śnriecie opinij /Uozrip'czit//cJi.* Obecnie stoi [)(k1 wpły-
wem materyaliimu.-^\ t^ł jej bynajnmiej na dobre nie w yi hodzi. Zamiast biidai życie,
ogranicza :>ię rozczłonkowaniem trupa i pragnie z jego martwych cząstek odtworzyć ży-
ne w myślL Aator poddaje szczegółowej krytyce materyałiafycsne tendencye fizyologii
i powolaje aię pi^fteu nietyiko na obce powagi, leca i na wluiia nassych ucaonycb lo-
kany, jak Dwobsaczsa, Bąobwicza, Abaica JUcnOMKinM) i innych.
J. BosTAFiŃsKi, Ze świata pr^frcdy 1887. .Szkice*' te w pierwasej caędci p. t.
Z praw wegedumaiOf dotykają zarazem ogólnych zasad pr/yrodoKoawstwa, traktując
o prawie Malthnsa w przyrodzie, o teoryi rozwoju Darwina i t. p.
TT. Hov*KR, O metodzie badania naukowego 1888. .lesttw niewielki tiaktat, obej-
Łiłujący jednak główne kwostyt; z zakresu filozofii nauk specyalnych. Zasłużony wiel-
■e przyrodnik, przywykły do stos^owania iiictod empirycznych, zdaje tu sprawę z zasad
ruokowe^^t) Uaiłania w ogóle. Nie wdając się w szczegółowy rozbiór ostatecznych zasad
pomania, Hoyer umaję pierwsaorzędną metodologicsną doniosłość dedukcyi i stawia ma*
tematykę czystą jako ,wz6r konatrokcyt naukowej i odpowiednio zastosowanej metody.**
Z maląj licsby pojęć zasadniczych i pewników wyprowadza ona całą swą ścisłą budowę
drogą logicznego rozumowania. To tez kaada nauka «im bardziej pi^bliża się do tego
uzorn, im dokładniej dąje się ułożyć w sysiemat dedukcyjny, tam łatwiąj i skuteczniej
daje się praktycznie zużytkować." We wszystkich innycli naukach wykrycie związku
pnyczyiutwcgo sjawi^k jest konieczną podstawą badania, zbliżającą nas do możliwie ści-
Digitized by Google
336
§ 10,3,5 FILOZOFIA NAUK SPECYALNYCH.
slego poznania iwiata w granicach niaaoj puji^taoścL Droga csęść traktata zajmige
tpepyalnie roiliioireni metody badań biologicsiiyeli i lakankieli.
Wł. Natansoh, W§t^ do fiMyki leorei^umeF 1800. Opieiąiąc się na nąjBow*
ssjch w^Tiikach wiedzy pi^rodniczoj, a mianowicie na dą^otó sprowadzenia zjawisk
pnqnrody do działania energii i jej różnych pnejawów, antor uznaje za Wst^ do fizyki
tooretycznf^j wykład ofrólnych podstaw Dynamiki i Emrgetylti, Yt powodu śddości
w olcreśleniu zasadniczych pojt^ć pr/yrodoznawstwa, jasności wykładu i systomatyf7:nov, r
w układzie przedmiot/iw, d^jolo to zajmujci pierwszorzfjdne miejsce w naszł^j literiturjc
przyrt)dnicz(»j i z niem zapoznać sin winien kaidy, kto pranie się wzuio?s<!- na stAnuwi^kw
współczeMnoj wiedzy ua teui polu. Szerokie uwzględnienie liistorycznej gen^y oduośojcb
pojifć nadaje tema dsieln jeaoie większą, ogólnie nankewą wartoić.
Toi sano powiedzieć należy odnomie do matema^ki o diiele S. Dioistbina:
ieeia i mdody maItmaltykL T. I, ca. l-asa: TMiya diłalaiL 1891. Ta nslagiąje nt
Bwiególną uwagę Wtb^y mąjący la piaedmiot atndnicze pojęcia matsmatyld. Filozo-
ficzne rozwinięcie Łraści tego wstępu zawiera .szkic" Dickst^a p. t. Matematyka i rze-
czywistość 1893. Autor roztrząsa tu zasady Łrłównych dziedzin matematyki, aby wyka-
zać irh stosnnek do poznania rzeczywistości. Okn^ilajfic Timt*»niatykr jako naukę o for-
taacłi idealnych i wykazując udział w niej rozum i i wnoIii/ih dochodzi do wyniku, w
matematyka sama przez się nic nic orzeka o rzeczy wjsio.^t i ^wej treści, .lestto zadanie
teoryi poznania i metatizyki. Ale przez idealne sformułowanie związków między danemi
dodwiadcsenia, pnsyczynia się do zgłęł)ienia przyrody. „Badacz prawdziwy, mówi str. 35,
nie biene wprost fonn matematycznych la samą necsywistość* bo ćwiadoniy jest drogi
na jakiej pojęcia tych form powttirity i rosomie, pod jakiemi aastraeienkmi wełno me
od wyników speknlacyi powr6cić do Iwiata nec^ywistego.* «Qeiieią swych pojęć i mt-
tod przedstawia matematyka najwspanialsze zagadnienie dla filosofii, docierającej od wi^
ków do źródła bytu i wiedzy. Matematyka najlepiej uwydatnia moc ducha ludzkiego.
kWtry przyrodzie zewn.^trznej przeciwstawia myśl i la jej pomocą stwana świat nowy.
będący znauiienicm i chwałą ludzkasci."
St. Khamsztyk zamif^-icił w <«wych Szkicach przytodnicziich 189;^ pouczającą p>łJ
względem mctodoloL'i<'znym rzecz. (J przepoiciedniach w nauce, która streszcza się w zda-
niu, str. 321: ,Z ogólnych teoryj wychodząc, dedukcya w ścisły i pewny język mate-
matyczny zbrojna, przewiduje ąjawiska nieanane, pnepowiada odkiyeia idomiewtjące.*
Licane pnqrkłady % histoiyi naok wyjasniąją bUiej to sdaaie.
Wa. BimłAjHKf, Logika medycyny etyU uuady €g6ln^ mtfiodidoyU natdt ktat-
skich 1894. .l(><tto pierwsza praca tego rodsaju w naszej literatone, baidio doniośli
i wielce pocieszająca, ł>o świadety wymownie o duchu filozoficznym, czynnym wśród na-
szyli pnęyrołlnikńw. O celn swej pracy mówi antr>r (str. 15), że jeet dwojaki: pedag"0-
giczny i praktyczny. I'icrvv-/.y „i)ol'»_^a rifi rnzlmdzeniii zamiłowania do myślenia abstrak-
cyjnesjo wspinl lekarzy, któr/.y najumiej tę stronę czvniinsri umy.słowej uprawiajji. qiaj.
co ważniejsze, iia wzbudzeniu krytycznego zastanowienia się nad podstawium uaszej
nauki." Celem zaś praktył-znnn autora jast: ...ścisłe poznanie logicznych błędów wnio-
skowania w zakresie tnedyi yny.** Traść Itsiąźki po wstępie obejmuje następujące ros-
daisly: 1) Klasyfikacya i definicya, 2) Rozpoznawanie, jako metoda logiema, 8> Hetio-
da doflwriadcsalna, 4) Hipoteza i teorya, 5) Metoda statystycsna, 6) Analin i ąyateH.
(Metoda wynajdywania wskazań lekarskich), 7) Metoda dedakcsyjna. Nie mogąc się ta
zająi^ rozbiorem tej bogatej tro.ści. powłemy tylko, że autor wywiązał się ze swego za-
dania sumiennie i z wszechstronną znajomością rzeczy i spodziewa.- sie należy, źe przy-
służy sit; swoją pmcą do tih)Zoficznego wykształceniu młodsze) ^'cneracyi na^aydi przy-
rodników, którzy przy «Ue«;iiym stanie studyów uniwł isytecktcii nie słuchają wykładów
aui logiki, ani psychologii. Nadto zauważyć należy, że Bitfgau^iki uzupełnia pod wieło-
Digitized by Google
§ 10,8.». FILOZOFIA NAUK SPRCYALNYCH.
337
m wi^lędaiDf deljchcnsową metodologią na swem pola npccyalnoiu, szczogólniej zaś
Blina. O foadsiale dtieła Baina, traktującym o logice modjc^-n}-, mówi aator, ie »sa^
wkrn iyle Ulatjwjch poglądów i błędnych wniosków, wynikąiąeyeh z niemąjomości
przedmiotu, że nawet nie można go nwaiać za pióbę logiki stosowanąj.* Dodajmy, że
praca Riejrańskiego jest objawem wyjątkowym i w litoraturee powszechnej, która od
a^^n gruntownego wprawdzie i łio<,''atngn w treśó apocyaln!\, leoz dziś już przcstiirzalngit
dzieła Fe. ( )f.stkrlrna : Medicinusche Lojpk 18r)2 nio posiada o-ołtiK-j jtra'-.v nad tym
pr7«dmiotem. W naszej litcraturz-c prz-od l{i('L'^anslvini za^łiiLnij;\ na \vxmiank<;. o ile \\'im\.
l)lko prace: Ferd. Dworzaczka, p. t, lizccz dołt/cząca /ilvzo/ii nhedycyny. w l'amit;tniku
Tow, Ij^, warsz. T. :ł7, 1867, str. 82—149; T. ('HAŁUBijJSKiKoo: Metoda wynajdywania
ittkatań 1874» oiaa Ztom. KaaiissmA: O pewnciei w tewcntK, O statystyce lekarski^t
O nkneaniu Idtanldmi w Oaiede lokankiej; ostatnia z tych prac w Ji 43 z r. 1803.
Padłag d^flla Ohałabmakiego opracow^ Biegański rozdział 6-ty swej logiki} na str. 123
m podnosi zasiągi Z. Kramsztyka na poln metodologii lekarskiej tt nas.
2f) Historya i filologia:
O pracach 2 tego zakresu, mających charakter pedagogiczny, mówimy niżej przy
iwłłiorzo kwesiyi wykształcenia łilozofit^nogo.
W^zitchśtroimą krytyką naturalistjcznyt h /a-ad Ht pkle a i ich .stosowania do
hbtoryi (zob. wyżej str. o24>, zajęli się u nas tacy pierwszorz«.'dni l>adaczo. kompetentni
aa tern polu sędziowie, jak : A. Pawińskj (KUka słów o BuckWu 1869), T. Kohzok
(Ewiorycy pozytytńki: Buekle, Drapcr, Kolb 1870) i J. Skujski (ilfbitiłnow • wiedza jw
h ayimiki hitioryi 1874).
Pneeiwnie w ducha Backle*a napisał rozprawę ogólnikową Ludw. Masłowski,
tfómacz Darwina, p. Ł O prawie postępu 1872.
Ant. Walkwski we wstępie do swej książki: O filozofii dziejów polskich 187r>,
zajmuje się wprawdzie rozbiorem ogólnych kierowniczydi za-ad historyi jako nanki. czy-
ni to jłMlnak dość chaotycznie, bez należytej krytyki, na podstawie zg-nry powzit.tych,
•iasnych uprzedzeń. Zasadą dziejów ludzkich jr<t według niepro „walka >piiytualizrnu
z materyalizDiem, lukta ducha z ciałem, luktu rozdwojenia i opozycyi z di^enioni du
igody, lokta pntastacyi z powagami.* Innych kwestyj z zakresu liistoryki, a w BZGŁe^^ńl-
sości metodologii nauk hbtoiycznydi, Walewski nie uwzględnia ze stanowiska naukowego.
Fku EBunAsKi, Nasga htttor^atofia^ Ateneum 1876, T. iU, 548-^(^. Grunto-
wna ta nnpiawa roztrząsa między tnnemi i oetateezne zasady historyi jako nanki, trak-
tując: 1) o zwiądia hiatoiyoiofli z soęyologią, 2) o naszych badacńch na tern polu
(KouĄTAiU, MorHKACKiM, SuPiŃ8KiM> i wroszcic 3) o dwóch typach naszej historyozofii
o dziełach Wróblewskikuo-Koronowicza i W \r kwskiego). Co do pnęrlądów za-adni-
fAych. przyłącza się tu Krupiński w zupełności do spencera. Najbardziej ęliaiaktcry.sty-
i-zoeni dla /-iAjiuowaacgo przez nic<,'0 -tanowinka jest zdanie: .,Hi''toryk dawny ł»ył ar-
tystą, a bLitorya sztuką; dzisiejszy luusi byc uczonym, a Iłlstorya uuiiejrtno^ścią, może
nie tak ścisłą jak matematyka, ale też i nie jarmarcznym dramatem, w którym się paja.
ce popisują, a maryonettii skaczą, pociągane tajną, więc niby nadzwyczajną siłą."
Wyjście dzieła M. BomzTilrsKnGO : Dtiąje Faitki w tatyaU 1870, 8-cie wyd. 1600,
spowodowało spor>' między naszyiui bistoiykami, które w znacznej części dotyczyły zai^-
wno metodologii, jak i ogólnych zasad historyi. Pod tym względom zasługują na uwagię
'Zczcgólniej: pismo Hobrzyńskiego: imię prawdy dziejowej. Rzecz o zadaniu historyi
^ dtifdejHzem jej Htatioiciakn 187f>. oraz St. Smolki ocena togo pi.sma p. t. O pojęcht. :arln-
rdu i iftamitisku hifitori/i, Ateneum 1879. T. 111. 201 i nast., 492 i nast., zaniic>/:i zoaa
również w j^o Szkicach htJitorycznychy T. I. 1882, str. 278 — 360. p. t Słowo o historyi.
Spór pod względem zasady wynikł głównie z tegi* powodu, że Bobrztński ^bliźa
się w swych ogólnych poglądach na dzieje do teoryiBiidclea. Ohodai howtem się wy-
Digitized by LiOOgle
338
§ 10,3,2. FILOZOFIA NAUK SPECYAŁNYCH.
neka pewnych ,ckscontrycanych bipotts" Angielskiego hisłorykai to jednak w asdne
wyznaje: ió ,pr»ca bbtoryka nie jest nicsem innem, jak zebiaaiom faktów dziejo\rjcłi
i zastosowenieDi do nich wyników nauk spole«3znyrb i politycznych.* ^Przedmiot hi-^to-
ryi, mówi, oraz nauk społe< znych i politycznych jest jeden i ten "anir żyif^ townm.
skio człowieka, a cala truść historyi. w</ysfkio wykryte przez nią (>l>iawy i prawa m-
^v^in liul/k()4»M, w naukach społcHznoch i polityr /.nyrh w zupełności .sii; mieszczą.' ( o
-i .- / iś tyc/y tych nauk ^społecznych i polityt znyi h dowodzi, że ^znaczenie umiejijtne
zdobyły ono sohif> dopirro w naszym wieku, kiedy do nich zastosowano inetod».- nank ki*
słycb i pn^yrodniczydi."
Tym poglądom pnedwstawia Smołea swój „Sakie gfównycb naad łustoijki.* Wy-
kaztije on praekonywąjąoo doniosłość .potężnych indy widualnofici daiojowycb,* którydime
można mierzyć miarą człowieka przeciętnego O'bomme moyen), a kt irym zawdńcauiy
w znacznej części < haraktor i kierunek rucl)u dziejowefjo mas. Działanie i wpłpr tc?'»
rodząjn osobistości nio daje nię wtłoczyć w doktrynerskie formuły tak zwanycłł pra«
przyrody, zastosowanycłi do życia społeł-znepo. Zadaniem historyi jest przed.stawieiiii
o|,^óln<łg:o rozirnjii życia dziejowego liHi/.koś< i z uwrjlł-dmeniem wszystkich wydatny-h
czynników, kUn-*' si«f na wytworzenie tey^o rozwoju /.io/yły. Z tego stanowiska rozbiera
też Smolka technik.: hadan hi^tuly. znyrh, mówiąc w dal!>zyui ciągu o źr6dładi hisUnro-
uych i ich krytyce, o stwierdzaniu faktów i wreszcie o kons^kcyi historj-cznej.
8. Smoukointskj zwn>cU uwagę na nowsze dątnośd w liteiatone obcej na polu
hMtor3'ozofii w swych Studyach krytycznych^ wspomnianych jui wyźoj (str. 168).
Tad. (?hiusanowski, Badania t hińoryw^ Cztery Męsci 1888-1802. Aotor
zajmuje sic głównie rozbiorem kwestyj: ,Cjgr necływiście istnieją prawa, rządzj^ce dzif*
jami ludzkości?** i w jakim »tosanku prawa te znajdują się do wolnej woli człowieka
kt/»rej zaprzeczyć nie można? Na podstawie ogólnego przeglądu d/iejów Rzymu i Frtn
cyi, autor dochodzi do wniosku, że prmro. rządzące d/it'i:uni Iti l7.i.o>ri, sprowadza m*:
do trzceh idoj, jakiemi <ą: idea o.-soUi^tcj .>vvubody człowieka, uie;t ducbowa i państwowa.
Każda ^ lyeb idej zajmuje oddzielną epok«', a epoki tc powtarzać się l>ędą do meskun*
(2wno.ści, pncyczem staną się coraz krótazemi, i wreszcie »w nieskończonie daleki^ pi^-
szłości* owe trzy idee ^zamienią się w jedną," t j. w Ideę twobo^. Pizy tom zanwalyi
należy, że .owe idee, wchodzące w skład prawa dziejowego, antor pojmuje tylko, ^ako
wskazówki, jako znaki ostrzegające, jako wpływy opiekuńcze, które ludzkość może prą^'
jąć, albo odrzucić, a to stosownie do woli swojej." Pomimo to autor usiłuje wyrazi
swo -prawo historyczno*' za pomocą formuł uKitematycznych. eo go sprowadziło na nu-
nówce jakiejś dowolnej historye/.no-mateniatycznoj spckulacyi, puzbawioacj wsaelkiega
znaczenia naukowef^ił, więc i filozutie/.nego.
Tad. Korzon na drugim zjt'/.dzic historyków polskich we Lwowie ISIK) r. przfd-
siawil refemt p. i. Błędy hiftUtryogrąfii naszej, w którym wykazał rażąco spneC3no»i
w poglądach naszych historyków na dzieje z powodu tendencyjności w idi przedstawi-
niu. .Przykładając miarę naukową do prac naszych, mówi, przekonamy się, ze cfalaM<>
się nam wolno tylko z edytorstwa i badań monograficznych, ale całokształtu dziejów Pol-
icki, ani określeń przydatnych do konatrukcyi ogUtk^ nie posiadamy wcale. Mamy po-
rządną cegielnię, lecz budownictwa uczyć się musimy. "... .,Miuerwa ma hełm na głowi'
i pancerz na piersi. Tmwda naukowa musi ł>yć jednfi i 'i dla młodych . zy dl\ -tJ
ry< h, pr/.y wesołym i smutnym stani'' duszy, w upojeniu tryiunłu zuniwno jak w dnia !
niedoli i klęski." ()l.^z< ^Il;l dr-^kt^N i nad fym refeniteui wyjaśniła pod wieloma W74»lęda-
mi poglądy naszyi h lu>tur\ k .w na metod.; l>adan hLst<jrycznych. Zol). Pamiętnik wspom-
nianego zjazdu: (.'z. I. fir/aafy 18i>U, .VII. ('z. II, Obrosły i uchtoały 8tr.l40— Ifri
.1. Baudouin dk Cocrtekay, najznakomitszy u nas badacz na p du językoznaw-
stwa, wyłożył w sposób ogólnie dotttępny zasadnicze podstawy tej nanki w swym od-
§ 10,3,3. FILOZUFIA NA.DK SreCYAŁNYClI.
339
ajfde: O zadaniach językoznawstwa, Fnn-e filoioL'i- /iie, T. III, 1891. str. 92 i nast.
OdrAŚDia od stanowczo filologią od j»;zykoznaw.stWii. ,Kilolo<,aa, tak, jak rozwin«;ła si*;
ODA hisUnycaiie i jak ją pnewainie uprawiają jej przodstawidole, jest aestonością, ura-
ij^ą, snąjoiDońcią ssciegółów, nie ns nauką, nie amiejętnością w sculem zoacsenia te<
go wTiuti, gdy tymczasem j^ykosnawstwo jest jednolitą, ściśle określoną nmiej^lnością.**
3vt ona nauką p.sycboIogiczno-sueyoIogi(>zną. Jej ziisady optoc^ją -i*: przodewssystklem
na tych dwuch gałęziach wiedzy, ^lilądsą saś cl kt<'.r7:y. tiwaiając język za organizm.
i aliiz<\ią językoznawstwo do nauk przy rwlniczy cli. " Ton -zający prz^irląd zasadniczych
zadaii językoznawstwa, >;tanowią<\v irlownii tre.ść odez.\ tu, tlajC ja-iu' poji-rie o współcze-
snym stanio tej naiiki. W innej rozprawi**, zaniioi^zczoiicj w tym/.e toinio Pnu fihhitfi-
€Zi^ch, liaudouin wyst«»pujp przeciwko tym, kt^jrzy laoni^ tezy, że ^w języku dział.ij.i
jirmta przyrody ^ Zduie to naaywa „ntarą, oklepaną bajeczką'' i dodaje ( ^tr. lai):
.Pkawa jtii^ka różnią się ouaAMao od praw fizycznycli i chemicznych ; róźni:\ choć*
bj dla tego, śe dotychcns nie zostały na dobre wykryte i ^^ciślo okrei^lone.*"
3) iV<tiiiib' tpaUmt i praume:
Tu wspomnie*'- należy przodewssystkioro o szeregu prac hlstoryczno-kiyiycsnych,
wyjaśniających filozoficzne podstawy nauk spolecznjch i prawnych. Na uwa{?«; zaslugn*
ją w tym względzie szczególniej: tJ. Roszkowski, Por/ląd na naukę Fr. K. Saclgny
187!. Sfauntrisko szkoły li>^ f"ri/(:znej ic nauce praica 1H71 fzol>. wy/ej .**tr. 327), oraz
Rzut oka na sysłemała prawa ir związku z huftoryą filozu/li 1872. — VVł. Dai.-^bnbkru,
Dziąje Jilozofii praica i ijuiistica (zoh. wyżej .^tr. .'V2).- -Kk. Ka.spaukk. Poyląd na życie
i puma H* Grocyusza 187.3.— J. NiBMiRYcz, Filozofia hitftoryi prawa, T. I, 1874.— W. Za-
aąsu, O fiUm»fii krytycznej Kanta w zastosowaniu do nauki prawa 1875.— £dil Kbzt-
HDSit Teorffa państwowa Akrensa 1876 (zob. wyżej str. 327). Teorya karm Kania
1883. - Wjt. Kozsownur ze Lwowa, Podsławy soeyologii i stanowisko w niąj U. Spence-
ra, Ałcnenni 1881, T. FI, 87 i nasL — Kvg. LIPNICKI, Optymizm a fmrye pai'i^f'r->irc^
Ribl. Warsz 1888, T. I, 83 i nast — W. Lutosławski, Rozwój pamtw nowożytnych
tcober feoryi Ary.^itifelefsn. tAmże. 'I'. IV. 1^1 i na>t. .Jestto wyciąg z niemieckiej pra-
CT t> L-f / atifor.^ wydanej 1888 r. p. t. Krhalluny u. Untergany der StaaOtvcr/a!*>imvfrn
nnch Mato. AristołeUs u. MachiareUi. Nareszcie wyiuionić tu należy krytyczne dzieło
M, K. Trepki. Ezccz o mnjalizmir. 2 tomy 1888.
Do pra*, nowszej dol»y, zajmującycłi się tctwctycznym rozbiorem kwestyj zzakrołu
filozofii nauk społecsnyeh i prawnych, należą .szczególniej:
J. Kasznica, Opoję^isyieme nauk społecsnyeh. Odbicie z Dibl. Warsz. 1870.
O tUmmku prawomimosiwa do UwytSk nauk 1875. W tych pracach autor kładzie szcze-
gólny narlsk na związek nauk społcfiznych i prawnych z filozofią. Przy historycznym
pogiądsie na ten stosunek, mówi w ostatniej pracy, str. 15: „W każdej chwili okresu
nowego można wykazar niftjlko ści.sły związek nnł"1/v filozofią i f-ałą tooryą prawną,
lecz także l związek między j)anująi'cnii w liaiioj cliwili po<_'h\dauii tilo/olirznemi a prak-
tyką prawną, nie wyłą(;zająr nawet samegu ustiiwodaw.-jtwa." W imię tego związku
domaga się (str. 25), aljy słuchacze wydziału prawnego uczęsz«-zali na wykłady głównych
pizedmiotów filozofii. Wj-maganie to zastosowano zarówno w b. Szkole głównej war-
szawskiej, jak i następnie w Uniwemytecie warszawskim dzięki przeważnie wpływom
Kiissiiii^*
J. B, OczAPOWSKi, Osnowa i zakres encykhpedyi nauk politycznych w zarysie,
Pnegląd polski 1870, T. IV, 80 i nast. Układ i mrf oda prawa politycznego 187:1.
Władza i układ pańatwa. Zarysy polityki. T. I. 1875: Wxtęp (propolityczny i meto-
dologiczny) i część oyólna. Autor zajmuje stanowisko „polityc7nej fizyolotrii" i /. togo
stan»»wi-<ka określa w o.statniej pracy państwo jako ^jestestwo zdolne do woli i działa-
nia ^biurowego i zgodnego, pod osłoną siły zbiorowej." 1'rzytem jednak we wszy.stkich
Digitized by
340
§ 10,8,2. FILOZOFIA NAUK 8PECTAŁNTCH.
kwestiach szczegółowych kłacbtie nacisk na czjiwik eiyomy nstroju paiktwowego ^ prze-
ciwstawieniu do natumlistycznej zasady mły przed prawem. Zob. t<>ż tei^oż autora roz-
prawę : Pogląd na stan fiŁozofii ągoleczn^ w aystemadc umi^^tnoici, Bibl. Warsz. 1880.
T, JV, mi i nast.
(t. IloszKOWSKl. O intiKie i ziuujzenm /ihzo/ii pnura 1^1 \. O tmUjdzit tcykiadn
filozofii prawa 1871. O zadaniu i sysłetnie fihzofii prawa lb7o. W pracaeli tyA
a szczegulnioj w pierwszej, roztrząsa autor kwostją: ,Jakie jeat sadanie filosofii w ogóle
w mkfesie muik spocvalnycb, a w azczegulaośd w afene naak jwawnyeh?* W celo
wyjaśnienia toj kwestfi dowodń Roszkowski samodaelnoSd filozofii jako nauki, wykuoje
jej skbdowo czyści i aznaje filozofią prawa aa część dyUy nauki o idei dolna. RozUir
kwesty] metodologficznjcb stanowi główną treść dwócb ostatnich wykładów.
Karoi. .Strasbubobe, o znaczeniu praw Matystyanych, Bibl. War^?. 187^. T. 1.
2r>3 i nast. Stanąwszy na stanowisku krytyr\'7Tnn Kanta, autor wykazuje, że pniwi-
dłowośt- staty>ty( /n i „nip jp<t ilowodom ani za woln;i wolą, ani przeciw niej." Prawa
statysty r/.ne mają ebaraktcr zjawiskowy. s!\ wynikiem zastowwania prawa prayczyuowo-
iic\ do warunków działania w . /.asi(> i ])r/.i'>trzoni. lecz nie odnoszą ai*: do istoty neczy,
wiiM- t^^-ż nie dotyczą istoty człowieka. kt4»ry „potrafi siy rozróżnić jako tsees sama w »•
bie i jako ąjawisko.*
Euz. CzBBKAWBKi, O torożni^ujfdt noHkoie^ pogtądtuh na Mowę tpokad-
ałtea^ Pnowodnik nankowy i literacki 1876} str. 501 i nast Broniąc w ogóle ,socj(h
logii szkoły pozytywnej** i tł3oiyi ewolacyi na tero polu, autor dowodzi jednak, ie teo-
r3*a ta nie pozbawia człowieka «szczytnego przymiotu istoty ducbowej. stanowiącego
go wyższt)śi'* i nie rzuca go pastwę niatcryalizniu i egoizmu.".,. „()\v>zenK życin
nmy-łown, ze wszystkionii suojoini ideałami, jest szcszyteui ewolncyi. szc/yteni rozboju
I /.Iow it k.i w 01,'óle, a społeczeństwa w >łz<"V:e«fólno8ci, • ... ^Spoleczcn^iwu. kUin^ nh' nu
ideałuw, j»»^t allło jeszcze niedojrzałe, albo pogrążone w niemocy uioralnej.'*
1'k. K^.spARKK, Fraico polityetne o^ne razem te testępną muką oyółną o pan-
•łttie, T. I. 1877. T. II. 1881. .Testto diieb wyczerpujące pizedmiot wszechstionBie.
Wo Wałfpie i w Cz. I-szoj (nauka ogólna o państwie) roztrząsa antor zarówno metodo-
logią nank politycznyeli, jak i ich ostateczne zasady ze stanowiska histotyczooJny tyczne-
go. M<'»wiąc o naukach pomocniczych, wykazm*e (str. 50 i nast) zarazem znaczenie fiUr
zafii. Pogląd motatizyczny na .świat nazywa ^tiero," od kt<'>rogo odbijają ^ię w^^^yHtkio
pojęcia prawne i pnii^twowc. Dalej rozbiera .szfzpcrółowo znaczenie antropologii, psy-
chologii, etyki i lo«:ikł Ula nauk państwowych. Pogląil swuj Ka^parok nazywa r*-ahtui»-
Yj radością, mówi (str. 7t<6>, witamy zwrot realny i pozytywny w na.szej nauire," Aie
inzytcm energicznie występuje przci iwko jednostronnemu realizmowi .płytkich i zrozu-
miałych dyletantów nankowych," kt4'(rzy ze zdrowej zasady wytwarzają ,istną karykatu-
rę** i pnoz to powodują tylko i»zanięt wyobrażeń.** Zob. też jogo pracę: Zadanie fiktO'
fit pmwa i jej stanowisko w dziedzinie nauk prawnych^ Rozprawy wydnatn histor.-fiIo-
zof. Akademii Krak. T. XXI, 1888, :^tr. 96 i nast
H. STRrvE. Xauka o społeczeiistirie jako organizmie, rozpatrzona ze eianoizisi^
filozofii natury^ Wiek, 1877, ^ 17 i naat Jeetto pogląd kiytycany na nowsze w tyai
wzglęilzic tłH)ryc.
1"J)M. Krzymuski, o znuczcniu filozofii prawa i n mehAzw jej inikhiĄu 1881.
Ti iwn [>oczytuje autor za objaw żi/da: rozn'>żnia zan „trzy głownc kicrii;iivi wsijclkiej
nauki o życiu." mianowicie; pozi/h/K iii/. hiaUnyczny i filozoficzny. .Nauka prawa je^
pozytywna^ gdy bada prawo w tej postaci, w której ono obowiązuje w chwili oboaMS**
jfMt historyczna^ gdy bada formy, które idea prawa przyoblekać w życiu ubiegłem ni>
rodów:... jest wreszcie filozoficzna^ gdy ma za przedmiot badania nie tę lub ową posiać
idei prawa, w t«j Inb owej chwili czaso, albo na tym lub owym punkcie praestmi
Digitized by Google
§ 10^,4. FEŁ03S0FIA NAUK SPBCYALNTCH.
341
lecz gdr pracmin dotrzn' i\o /.nul(.'}. / kt/'rvrh wytryska sama i<!fa prawa." Tak pojęta
filozofia prawa powinna sitj posiłkować zarówno indukci/ą, jak dcdiikcyą. Ona powinna
i'Vt in<lukrv)iią. o ili^ tna na celu wynaleźr i poznaó naukowo podstawy pozytywno idcj
prawa; tijniukc yjną za^ś powinna być, o ile pm pou[i(R\v to.j idoi ma rozjaśnić ścieżki po-
stępowania prawnego w tych łub owych stosunkach życiowych.
JL OuiiPŁOWicz, SyHm aocyciogii (b€K raku ; przedmowa % roka 1886). Treśe:
lu. L Rmnrdj socyologii II. Główne podstawy i poj<;cia zoaadntcze lU. Żywioły spo-
bone i swląiki ich uatrojowe. lY. Zjawiska spotecano-psychiono. V. .Tednostka jako
plAd -polecany. Zajmając ttanowisko skrąlnegD naturalizmu, antor utoźsamta właściwą
ilosofią z ^8ul»jektywno-idealną spekulaeyą," pozbawioną naturalnie „naukowego" zna-
fjrmia. Natomiast sądzi f-^tr. 12), że subj'kf poznania, t. j. człowiek, posiada Jakąś nauki;
(ZYsto przodmiotow;^. liadająfą fakty rzeczywistości ,,lio/ w-!zplki'"b npr/<'<l/cri idoalnyrli,
łez wszelkich uiy^li a priori powziętych,"— ..tr/o/wo." .rt^alistycznie." Że taka trzozwiKŚt ,
taki realizm antyfilozoficany jest eruboni złtidzoiiiem dogrmatyzmu empirycznego, o tern
przekonywa nas krytyinziu tilozoiiczny na każdym kroku. Swiatlczy też o tern to
wszystko, cośmy dotąd powledileU o stmanku fitoiofił do Bank npecyalnych. 2So1i. szcao-
g^tafag § 6. Krytykę speęyalną tak natnialimii w ogóle w tej dziedzinie wiedzy, jak
i pqgi|dów OomplowicU} znalmó można we wspomnianem powyżej dziele prof. Kaspar-
lA. T. I. 976 i nast.
8t. Krusiński, Szkice BocyUogksnt 1892^ Szkice ekonomkŁm i fihsoficzrw 1892.
Wyd. pośmiertne. Na uwagę zasługuin tu ■'Zczegóhiioj rozprawy : Organizm Ińologiczny
a społeczny, C"zy społeczeństwa fywilizowane są or^ranizmami Społprzcu^two a mo-
rałność, Dusza społeczna. Krytyka .1. .SiipińskioŁ:o. Autor stoi na stiiiiowi.sku naturali-
zmu; pomimo to uznaje słuszność poglądu or^^anicznogo na społec^.eństwo tylko odnośnie
do pierwotnych fonnacyj społecznych; społeczeństwa zaś cywilizowanego nie ma za or-
ganizm. Tfk sandnieaąj różnicy w pojmowania tych dwóch fomi życńa społecznego
tator nie wyjaśnia jednak należycw.
Włods. Spasowigz dotknij różnych kwestyj z zakresu filozofii nauk społecznych
i prawnych wo wsponmian*'] już (str. 328) pracy: Najmwsze prądy w naun- funwa kar-
fiego, oraz w krytycznej ocenie dzieła A. Stronina: Polityka jako nauka (zoh. Pistna
Spasowirza, T. V', 1892, str. 29—79). Napotykamy tu wiol. o ponezająry rozbiór fizyki
socyalnoi 7.*^ stanowiska głpł»fzpgo pojpcia psychicznych czyiinikuw y.ych społe<.*znc-
go. Spasowicz potępia ową metodę „analogiki," która przypuszcza, żo „każdo pra-
wo natury martwej da »\p o<iszuka<" w biologii i soeyologii." a więc metodę, ktira
stotiuje «prawa przestrzeni, pewniki geometrjń do tego, co żadnej przestrzeni nic ma,
do ducha spotecznego.* Blędnem jeet tedy hndowanie soeyologii bez pomocy p9y< hologii.
Gani teś Spasowiciów ^ednostnnuiy i gruby natoializmt który chazakteiyzme doskonale
mttiBkfy, pzzecsncia, lecz nie dąje obok nich prawie miejsca wyroznmowanej idei.*
JL jedudc początkowo urzncio liiegło tropem tąj idei i przerabia się w końcu u ideę.*"
8. Speoyalizacya wiedzy, o specjał izacy i wiedzy miłwiliśniy już przy
wyjaśnieniu dążności filozofii do ogólnego na świat poglądu (§ C i 0,i.). .łasnc zaś po-
<»^de n Ktz^al rifnin ^^■i(Klzy specyalnej daje klasyfikaryn nauk. przedstaw ioii.i również
w ogulnytli zaiy.-^arli ttaiiiż«'. -tr. i nast.>. olHMiiic w uzupełnieniu wypowiedzianych
powyźp^f Cstr- Lil6 i nast.) zdań o znaczeniu tilozoiii w stosunku do jednostronnego roz-
woju nauk specyalnych, uwzględniamy tc objawy, w których sami ^pecyaliśei zsznaczi^ą
donioałoóć Utozoili w tym ^^-zględzie.
Plerw8zoi9Qdny pnyrodidk nasz^ czasu Ubłmbołtz już w mowie: O itatne-
itiu (U^er dat 8dim des Memehen 1866), dowodził, że badacz przyrody, pragnący sta-
nąć na wysokości swej nauki, powinien koniecznie zapozna*'- się z filozofią, w szczegól-
ności zaś z krytycyzmem Kanta. Brak zną|omości filozofii, jąj liadań nad źródłami i za-
Digitized by
342
§ 10,3,3. SPECYALIZACYA WIED/.Y.
sadami Wiwikiogo na Mai poglądu, pociąga za solią jak nąjgoraso następstwa w akre-
sie wszelkieb badań specyalnycta.
Cłauds Bbrwasd wyłoił swój poglądf na doniosłość illoiolli dla toayeh nauki
pod koniec swego dzieła: luttoductwn d Vitttde de ta mśdki$ie escp&imentale 1865. Zob.
głównie star. 388. Cbociaś pnyiodnik, mówi tu Beniard, nic powinien się trzymać hesz-
W3^1ę<lnie pewnfHrn js^otowego systematu filozoficznego, to jednak przeją.' sit; winien da-
chem filozoficznym (e>prif pbi1osopb!qupX który panować winien nietylko nad wszystkie-
rai naukami, Icz w lu^ólo nad iiih\ wiedzy lud/ki\ (qni do!t re^er non ^eulcnifiit snr
toutes les scienecs, mais ^ur touteis lo (onnaissanccs huuiaines). Filozotia nadaje aaucp
»pccyalnej ruch, który ją o/Ąwia i uszlachetnia (uu uiouvemcnt, qui la vivifie ot l enno-
blit); nadto podtrzymuje w uczonym święty ogień badawczy' (le feu sacre de la recbcr
cho) i bogaci go nowemi pojf^ciamł. Postęp laś naok dokonywa 8iv; jedynie dzi<;ki no-
wym pojęciom, wskntek twónaej potęgi myśli (les ocienoeB n^aTanoent qae par les idee»
noaveIlee et par la paissance crtetrioe on ori^^nale de la pens^).
E. Du-Boi8-Reymonii w jodnąj ze swycb mów (Beden, JBftU Folgę 1886) otwar-
cie wyznąje (str. 279 i nast.), że jednostronna piaca nad prz}'rodoznawstwem ścioŚBia.
jnk w,>5zelka jednostronność, widnokrair umysłowy <jzlowieka (einseitig lietrieben, ven»net
Naturwis-son^f-haft, gleich jodcr andcrn betriebenen Thtttigkcir d^n <?Je>i< ht<krobl.'
Narzeka też na wynikający ztąd „płytki" roalizro, kt<'»ry nazywa „amerykauiziueiu" i ra-
dzi u'^ilnip pm?'i\vdziałać takioj płytkości myśli (Yerflachong) przez pielęgnowanie cztd-
ników nheleni^uuł i humanizuiu."
W. WtKDT jeszcze w pizedmowie do 1-go wyd. swyob WylMów o dmtty eth-
uńeka i zwkrząt i 865 powiedział: ,Bez światła filozofii badanie stąje się nomiostonk
a uGZoność próżną erudycyą (Yielwiaserei)... lyiko filozofia nadąje saciegółowym grię-
ziem wiedzy odpowiednią doniosłość." W mowie zaś: O ws)n^kzemem xadam»t filoz'}jii
(Udbtt die Aufgahe der Philosophie in der Gegenioarij 1874, Wundt nazywa fiłowfią
nauką nauk ( Wi>^snnschaft der Wissenschaften) i wykazuje, ic jest konie<*zn!^ dla etozu-
mienia pr^yi-zyn ziawisk i dla wyt^ycłracnia ()L'i'dnogo na świat p<i'j^1f^<iu. Tii należy wspo-
mnieć o i <"_•(» roz|irawitf: Philo»ophie imd Wwsettscfui/l^ w jego Esmys 1Ó65. Zob, itŁ
co o nim powir-lziano wyżej str. 18, 107.
ł^EWKtJ W Proleyometuich do w.-ipomnianej (str. 106) Hisloryi fHozofit porównyw
bardzo trafnie stosunek filozofii do nank spec}-alnydi ze stosunkiem Jaki sadiolzi ponii<;-
dzy gcogrfiflą i topograf ą.
Astrofizyk K. F. Zołłubr w znakomitem swem dziele: Crefref dU Sahtt der Ko-
meten 1872 roztiząsa zajady współczesnego przyrodoznawstwa i w ogóle naok specjal-
nych i wykazuje, że zadanie nauki przyszłości polegać l)ędzio na filozoficznera opiaeowar
niu empiryiizncgo matcryału wiedzy w celu jego zjednoczenia i wyjaśnienia przy pomoc?
metody dedrtkcyjnoj. Nadto w TY-toj części to^o dzieła (Aphof-ismrn zitr Gtachidif
i(t}d Theorir der ErlrnitlntsH) pr/.yta< z:i ZOlIncr li' zue wyjątki z pism znakomitych fik>-
zofiiw dowo.izai t'. że . j dro?ą krytycznej myśli i rozumowania wyprzedzali cz»isto »J-
niki nuwociiL-siiyili badań na pulu nauk spccyalnych.
A. Ueoar, SpczUdigmm irnd allgemeine Biłditng 1882. Autor, zasłużony gp^
kulog, wykazuje tu szkodliwe skutki jednostronnej ^pecyalizacyi wiedsQr. Podług niefa
pojęcia ogólne fiiozofii są niezbędnemi zasadami badań specyalnycli; ztąd pocłiodzi, aeale
spccyaliści, pi^'swoiwszy sobie szerszy widnokrąg nmyaiowy, docbodią często jdo lv
dziej doniosłych wyników w swy li poglądacb na tę lab ową naukę, aniżeli nąfdose^
niojsi w swy<li badaniach specyaliś^ti. Tak np. poeta Goethk z^'ął waine stano^>k<
w teoryi rozwojn żyria orjranifznop-n i w fizyc7noj i fiTiyologicznej nau<*e o bai-ww^b
Prawnik .Salyiati odkrył -kla<l i hemiczny wenecyaii<ki"i mozaiki s/khnH. podcza.-
gdy specyaliśłj chemicy przez długi ezas l»©zskuteczuie go i>adali. lioBtai Uaiua
Lioogie
§ 10,8^. SPECTAŁIZACrA WIEDZY. 348
określił prawo zachowmia energii i stwon^ł tneclianiczuą teoi^*ą ciepła, chodaż z powo-
hnia ^^wego był lekarzom praktycamym. Schliemann, był kupieni i samoukiem na polu
ari hcologii, a jednak w tym zakresie wiedzy dokonał odkrjć przewyższają(»yeh pod
wigli;df»m '^wei naukowej donii>-<ł"->' i of,n-tinin;\ lii.-zbę poszukiwań s^pctyali^tów filologów.
Autor w ogule dowodzi, że w bjukioj prayszłodci nami ^peeyalisci doma;.Mi sio In^dą
krj tycznego wyróżnienia danych doświadczenia, mają< ydi istotne znaczenie iiaukow .', od
matujiiła poscbawiones^o znaczenia, fodobnież oni sami przekonają się, że uo<.n»Iiiienie
wyników badań specyalnych jest jednym s niesbędnych waranków po9t4.'pu nauki. Ale
4o tego wsqratkiego potneba, aby specjraliśd przyswolili sobie ogólne wykastałceoio,
I w szczególności wykaitałoeiue fBowifiegne,
Wssechstminy rozbiór znaczenia filozofii dla nauk spocyalnjch zawi6ny*ą w sobie
prace wspomnianego już (str. 17 i 308) S. H. Hoduson a: The rdatmi of philomphff
t» scimce 1884, i Philomphi/ and e.rppńrncr 1ŚR5. Autor rozniźnia trzy poglądy na
>wiat: zdrowego rozsądku (coniinon .^ensc i. naukowy i filozoficzny. Żaden z tycb poglą-
nie może być za-^tąpiony pr/c/. drugi; wszystkie tr/,y ir/tipełniają się nawząjfMu
(each of tbe three has ita own office and function; each is a supplement, not a substi-
la46 for the other).
J. EBBTBMBCm., DU BtdeKhtmff der PhUosophie fUr die ErfahrutiymisscmJid/ł
1880. Autor dowodsi ascKegółowOt ie wiedza empirjcsna opiera się na pewnych pr/y-
poszc2eni8cfa, które tjTko pisj pomocy filoBofii nalećyde rayaśnione hyi mogą. Zob. tcć
wjiej (str. 285), oo w tjm wiględzie mówi Lurd w swąj ktytyce p0Ky1;ywizmu.
Feliks Klei.v, znany nmtenjatyk, m<'>wi w swym wykładzie nio-euklidesowej goo-
metryi: Mcht-EuMidische Geometrie (wyd. litograficzne z r. I8J»2, znajdujące się w Biblio-
tece l nivve'sytetii warsz., T. 1. 2H4 i nast.), źo mniej wi.^ccj do roku 1870 panował;i
^vc w.v7,y>tkit ii naukacb, więc i w niatcniaty^^p. tendencya jednostronna*] specyalizaityi ba-
dni. Sądzouo, że można czegoś dukuuju; w naukach jedynie przy z- srotikowanin uwagi
aa saaegółacłi. Ale zapomniano, że wyłączne zżęcie si<» badaniami sp(!cyalnemi pociąga
za sobą zupełną ich jałowoś*- (Tolaliind^ Sterilitat). To tea w owym czasie określano
natemalyko, jako naukę, w której nawet dwócb speeyalistów zrozumieć się nie może.
Nastąpił jednak swroi zasadniczy i przekonano się, ie ogólny pogląd (Clesammtabeiblick)
oa daną naukę jest niesbędnyni warunkiem prawidłowego postępu badań apeeyalnycb.
W literaturze pOlBkląJ już Jędrzej Śniadecki, jak to widzieliśmy wy-
żej (str. 3.U i nast.), występował przeciwko ,słabym głowom," potępiającym „rozu-
ntowani* ' w naukach empirycznych i wykazywał znaczenie krytyki filozoficznąj dla
tjch nauK.
Wjirod głosriw. ktorc w nowszych czaaach u nas w tym kierunku przemawiają, za-
znaczamy tu nat^tępujące :
Fn. Krupiński w dodatku do przekładu Historyi filozofii Schweglera. str. 477
aiówi: .Wszystkie inne nauki bez filon^ ślepe są, bo nie mąja oka obojnnijącego ogt)t
tjch cibmków, skladąjącycfa organiim umysłowodeL Teologia stiye się hiefologią. prawo
-jury^teryą, histoiya— kupą Ikktów besmyślnyeb, ekonomia— maltuzyanizmem; krótko
mówiąc, ogól wied^r paczy się i zamiast poiytku, klęski na ludność sprowadza."
Iri, OcHOBOWicz, chociaż w swym Wstępie woła (str. 94): „Ołosujoray za >po-
cłnliz.iryą prac filozoficznych!" domap-a się jodnak zarazem, al>y filozofia i .nauki spo-
''trzi.H^awcze'* pozostawały w życiowym /. sobą zwii\zku.
T. Zuliński we wspomnianej i>ti. pracy o fizyolo«»ii nmw i istr. 7): „łvoz-
ilzifilanie się nauki na liczne działy i spc.ryalna, oderwana uprawa pojedynczych jej czę-
^ stalą 1^ za dni naszych (pisane w r. 1873) niejako znamieniem uczoności i głęboko-
ści Tak, ie im kto w drobniejszej zamykał się cząstce jakiejś nauki, im więcej oderwa-
nie od całości nad nią pracował, tern głośniejsze zyskiwał sobie imię i większą stawał się
Digitized by Google
344
§ 10,8,8. SPRC7ALUSACTA WtBDZT
w nauce powagą. Namnożyło si«j tyra ><poBo1mD mnóstwo Specyallatów, kfe6Rj w bada-
niach swoich, ogrrani.'zając się tylko swoim przedmiotem, a raczej swą cząstką, nietjlko
żo o nauce, do której ta tfh cząstka należy, nie mieli należytego pojęcia, ale o mny h
naukach, z któremi się ona łączy i jest w bezpośrednim związku, /Mno^o n\f' raicli wy-
obrażenia,** Na<ti?pnie zasmacza. if> n nas już Mochnacki narzekał na ^o>iaiiią usilnośi'
do wielkich rzeczy" z powodu ^rozatrzelonia nauk i umiejętności na liczne działy."
W tyra dochu mówi L. Natamsom w swej Teortfi jestetiuff iOodt/namicznych
1888, 8tr. 8: ^iFtkt^ aame pnez się, chodaiby do nieskońaonoici nagronidnoe, nie
ntwoną nattku Nauka wyraaga aystematycmogo powiąpniia ftkt6w, wykfyda iwiąidai
przyczynowego, wzajemnego stesoidni i ia]6śnoici stawisk postneganydi. poCnetmje itb'
tylko znać, ale i rozumki fakta.**
'Ró^^•7li<• traftiie pomszył kwostyą jednostronnej ^prcyalizacyi badań naukowych
Piotr rj[MiELo\v5łKi na ostatnim zjeżd/ie łi^roryków we wspomnianej wyżej dyskiisyi
(zob. str. ;ł;i8). ^Kierunek ten, powiedział tliniielowski. panował praez lat kilkanaście
W ostatnich latacli spostrzeżono, żo przecież te pojedynrzo zbadane koimirki. te najdrth
bniejsze szczegóły życia przyrody wszystkich trzech kiolcstw nie wyetai< zAją, że umysł
ludiki potnelł^je koniocmio uogólnień, potnaboje jakichś praw, ktdroby mu jak światło
nMEjaŚDialy jego wątpliwości i wskazywały drogę, dążenie do pnysdości, DątooM la ds
nog6lDi«nia, do stawiania praw jost tak wrodzoną umysłowi loddciemn, ae waulkie pm>
pi^"} , esy rdigąfne, ciy umi^ętne, bynajmniej stłomić jej nie zdoląją. Otddi jak w san-
kach pn^yndnicaych na nowo się pojawiły hipotezy uogólniające, na nowo pracuje wie-
lu uczonych, ażeby z zebraneiro materyału utworzyr pogląd ogólny na w<*zeehświat. tak
samo w historyi obok prac monogmficznyfh nitok lindan szczegółowych, konieczną }f^x
r7ec7.ą, rzucane od czasu do « /.asii pruitiieiiic, skupie pnsez jakąś e-oczewk^: a uwzglc-
duienic tych wyższych pytaii nadaje niewątpliwie daleko szerszy interes pracom histo-
rycznym."
Nakoniee i BiioaAski nie mógł pominąć tej kweetyi we wspomnianej już ($tr,
888) Logice medycjfny. Mówi on str. 10 i nast.: «Mylnenł jost pojęcie, ro^powsMcIuiio*
ne wśród lekany, że obecna 8pe<qmlizaciya jest nienniknionym wynikiem
cyny w myśl poglądów IT. Spencera na prawo postępu. Obszar wiediqr ma już być tak
roslegly, że niepodobieństwem jeet jednemu człowiekowi objąi- go w całości i ztąd
ma wypływać konioczno8»'' «;p''' v?iljzacyi Podobna krańcowo.ść doprowadziłaby do opłi-
kanych rezultatów.... Ik'Zstronijie i uważnie śledząc spółczesny kierunek nir-dy \-nT, vi-
df; pewne ol»jawy poczynającej się reakcyi.... Zjednoczenie, uogólnieni^ -tanowi pewien
reakcyjny, idealny kierunek w nauce.. . Wf*zak dziś w końcu 19-go wieku wszędzie,
czy to w poezyi, czy w sztuce, czy w filozofii sygnalizują pewien wyraźny zwn»:
ku idealizmowi. Poczęty w początkach bieżącego stulecia natttyaHnn i pozytywisn
wias I olbrzymim rocwojem nauk pi^rrodniiao^ nMgrna ludziom nie wystansaf; po-
wstają pomału nowe ideały, wlasciwicg jakby piseciade nowych ideałów. OgU^
ny ten prąd chwyta ws^Ueo za sobą i nawet nauki konkretna ostać się pned ni*
nie mogą. **
Wszyjitkie te gło>y oIh h i swojskie, świadczą wymownie o potrzebie aiup-:'!
ni*'nia analityiznych badan nauk specyalnych pr/ez czynniki syntetyczne wiłnlzy, re-
prf/oiitowane ^^ł- uniu przez filozofią. Badania w tym kierunku mają tedy łnowu pię-
kną przyszloi< przed sobą.
§ 11* IIŁOSOnA I KAITSI PRZTBODlfICZB. 345
§ IL
Filozofia w stosunku do nauk prsyrodmczycL
Wśród trzech zasadniczych grup nauk specyalnych,
do których zaliczyliśmy (sir. 119): nauki prąffodniafef hu-
mamiofne i teologiczne^ pierwsze nal)ral\' w ostatnich czasach
najdonioślejszego znaczenia. Podczas gdy atosimek iiiozo-
iii do nauk humanitarnych i teologicznych nie daje po-
wodu do poważniejszych sporów i w sposób wystarczający
wyjaśnia się na podstawie wyłożonych powyżej (§ 10)
ogohiych zasad o stobimku filozohi do reszty nauk, to
stosunek jej do nauk przyrodniczych, wobec współczesnego
zamięssBania pojęć na tern polu, domaga się bardziej szcze-
gółowego rozbioru.
Znane są już dziś powszechnie postępy nauk przyro-
dnioflgrch w wieku bieżącym. Postępy te budzą podziw
w najszerszych warstwach społecznych, szczególniej swą
bezpośrednią życiową doniosłością i wszechstronnem prak-
tyczjiem zastosowaniem. Odkrycia i teorye nauk przyro-
dniczych zmieniły nieomal całą powierzchnię kuli ziem-
skiej, więc się też dziwić nie można, że pod ich wpły-
wem zmienił się i sposób myślenia współczesnych naro-
dów, że tak zwany »duch czasu" przybrał odmienny zu-
pełnie charakter, wyraża się w odmiennych poglądach na
świat i życie, w odmiennych uczuciach i dążnościach.
Najdonioślejszym dla \vs})ól('zcsnej nauki objawem tych
postępów jest bezwzględne, dogmatyczne zaufanie nietyl-
ko .ogólnie wykształconych,'' oraz powierzchownych po-
pularyzatorów wiedzy, lecz i wielu głębszych umysłów do
sposobu badania i wyników przyrodoznawstwa Z tern
zaufaniem idzie zazwyczaj w parze lekceważenie innych
nauk, nie mających charakteru przyrodniczego, a szcze-
gólniej filozofii, któi'ej, jakeśmy widzieli, odmawiano nawet
uiyiiized by
346
§11. FILOZOFIĄ I NAUKI PRZTfiODNICZB.
często miana nauki (§ 9,1 i 2. § 10,1 i 2). Wskutek t«go
zakorzeniło się coraz głębiej mniemanie, jakoby tjdko wie-
dza przyrodnicza była \s ludzą właściwą „ścisłą," i jedynie
nauki przyrodnicze zasługiwały na miano nauk. W teu
sposób wygłoszano niejednokrotnie zdanie, że przyrodo-
znawstwo zastępuje w naszych czasach w zupełności filo-
zofią, a w każdym razie, że filozofia tylko wtedy mogła-
by znowu nabrać pewnego znaczenia w życiu umysłowem
narodów, gdyby się w zupełności oparła na naukach przyro-
dniczych i uznała bez zastrzeń ich hegemonią. W tym du-
chu mówi np. głośny przyrodnik E. HAckel: „Wszelkie
prawdziwe przyrodoznawstwo jest filozofią, a wszelka pra-
wdziwa filozofia jest przyrodoznawstwem {Otnerelie Mar^
logie der Organismen 1866, T. I, 67, T. II, 447)." A głęb-
szy bez porównania myśliciel, Alb. Lange, olśniony lu-o-
kiem przyrodoznawstwa, powiada poprostu: ^Granice po-
znania przyrody są granicami poznania w ogóle (OtickiA'
te des Małerialismus,l]'C\e wyd 1876, T. II, 161). « To zna-
czy, że niema wiedzy poza wiedzą przyrodniczą, i niema
nauki poza naukami przyrodniczemi.
Podobna dążność do despotycznego zawładnięcia filo-
zofią ze strony wiedzy spocyainuj objawiała się niejedno-
krotnie w dziejach nauki.
W wiekach średnich panowało powszechnie przekona-
nie, że filozofia jest służebnicą teologii (philosophia theo-
logiae ancilla), że jej zadanie polega jedynie na tern, aby
się przyczyniła do wyjaśnienia prawd teologicznych i do-
gmatów kościelnych. W naszych czasach natomiast roz-
powszechniła się zasada, że filozofia jest służebnicą pizy*
rodoznawstwa fphilosophia pliysicae ancilla). W imię tej
zasady wielu sądzi, żc filozotia nie ma samodzielnego nau-
kowego znaczenia, że w najlepszym razie powinna być je-
dynie środkiem pomocniczym przyrodoznawstwa; nanę*
dziojn przy bliższem wyjaśnieniu ])ra\vd. wykazanych przez
nauki przyrodnicze w sposób, niedopuszcząjący żadnej wąt-
pliwości, ani krytyki. Filozofia, nie ulegająca bezwzglę-
Digitized by Google
§11* FIŁOZOFU I NAUKt PRSTRODNICZB. 347
dnie wszystkiemu, co uchodzi za prawdę przyrodniczą,
uznaną zostaje z tego stanowiska za samowolny wytwór
mysUf pozbawiony „naukowego^ znaczenia. Nie brak na*
wet fanatyków, którzy za przykładem średniowiecznych
teologów, gdyby mogli, rzucaliby na stos, jeśli nie auto-
rów, to przynajmniej dzieła, sprzeciwiające się w czem-
kolwiek współczesnym dogmatom .naukowości^ i przyro-
doznawstwa.
Ze wszystkiego, cośmy dotąd o filoziUn powiedzieli,
jasną jest rzeczą, że taki pogląd na stosunek tilozotii do
nauk przyrodniczych jest równie ciasny, jak pogląd scho-
lastyków na stosunek filozofii do teologii, i świadczy o po-
(lobnem panowaniu doktrynerskich do^^iiiatów i uprzedzeń
nad wymaganiami krytycznej nauki. To też nie dziw, że
filozofia w poczuciu swe] krytycznej samodzielności, prze-
ciwstawia się w naszych, czasach takim uroszczeniom przy-
rodoznawstwa z tą samą energią, z jaką się w wiekach
średnich wyłamywała z pod ucisku teologii. Barn falct,
wykazany na swojem miejscu (§ 6, oraz str. 128 i nast.),
ie nauki przyrodnicze, na równi ze wszystkiemi innemi
li a u kam i specyalnemi. opierają się na pewnych podmioto-
wych i przedmiotowych, metodologicznych i metatizy-
cznych przjrpuszczeniach bez ich poprzedniego rozbioru,
dowodzi potrzeby uzupełnienia przyrodoznawstwa odpo-
wiednienii krytycznemi badaniami filozofii. Nadto nie tru-
dno wykazać, że zjawiska hzyczne, będące przedmiotem
nauk przyrodniczych, nie stanowią jedynej formy bytu, że
obok nich istnieją objawy odrębne, imiysłowe i społeczne,
uiedąiące się bez reszty sprowadzić'* do działania czynni-
ków fizycznych. Nareszcie, wraz ze szczegółowemi obja-
wami bytu narzucają się nam pojęcia co do jego ostatecznej
istoty, zasady i domagają się bliższego rozbioru i wyjaśnie-
nia. (Zob. wyżęi str. 86 i nast., oraz str. lOo i nast).
Badanie i poznanie tych wszystkich odiębnych przed-
miotów wiedzy ludzkiej nie może być dokonanem przy pomo-
cy środków technicznych przyrodoznawstwa, lecz wy tworzy-
Digitized by Google
848 § lU FUiOZOflA I NAOKI FRZTRODNICZR.
ło W dziejach mnysłowości ludzkie] osobne szeregi nauk, posil* '
kujących się odrębnymi sposobami dociekania swycli przed-
miotów. A jeżeli w naszych czasach objawia się tendencya
przerobienia tych samodzielnych nauk na modłę przyrodo-
znawstwa, wprowadzenia w ich zakres jego dogmatycznych
przypuszczeń, w cehi wyrugowania z owych nauk tego
wszystkiego, co stanowi ich treść cliarakterystyczną: na-
leży to uznać za objaw przemijający, mający swe źródło
nie tyle w motywach ściśle naukowych, ile w olśniewają-
cych postępach przyrodoznawstwa na polu zastosowań
praktycznych. To też umysły kr3^tyczne, nietylko wśród
filozofów, lecz i wśród przyrodników, nie przyłączają się
bynajmniej do tych jednostronnych tendencyj, lecz widzą
w nich niebezpieczny zwrot do scłiolastyki, różnej od śre- ^
dniowiecznej tylko tem, że dogmata i doktrjrny teologii i
zastępuje dogmatami i doktrynami przyrodoznawstwa. Co ]
więcej, śmiało powiedzieć można, że pierwszorzędni przy-
rodnicy ostatniej doby, przejęci duciiem krytycyzmu, dale-
cy są od przecenienia naukowej doniosłości przyrodozna-
wstwa, lecz uznają otwarcie zarówno jego granice, jak
i potrzebę oparcia go na wszechstronnym rozbiorze jego
metodologicznych i metafizycznych podstaw, oraz uzupeł-
nienia wjrnikami badań innych, równie samodzielnych nauk.
Świadczą o tern poglądy na. tę sprawę takich badaczów,
jak: Rob. Mayer, Hblmholtz, Ludwig, Virchow, Du-Bois-
Reymond, Klaudusz Bbrmabd, Tyndalł, Huxley, Prbtsb,
PflCobr, Wundt i wielu innych.
Wyczerpujące określenie wzajemnego do siebie sto-
sunku filozofii i pizyi odoznawstwH jest jednem ze zadań
krytycznej fUojsofii nauk przyrodniceych, i, j. ich metodoiogii
i metafizyki (zob. wyżej str. 318 i nast., oraz § 10,8»ł.). Przy
tern jednak zauważyć należy, że krytyka filozoficzna me-
tod u przvi(>d(iziia\vstwa nie powmua sio ograniczać roz-
biorem jego indukcyjnych i doświadczalnych cz>Tmi-
kóWy t. j. jego empkymm$^ jak się to zwykle <iBiqiJ
lecz powinna, za przykładem Kahta, wniknąć przedemzy^
>ogle
§11. FILOZOFIA 1 NAUKI PRZYRODNICZE.
349
i>tkiem w owe ostateczne zasady metodologiczne, które
stanowią wewnętrzną istotę nauk przyrodniczych, niąjako
duszę, ożywiającąr ich hadania, obejmującą zarówno źródło,
z którego badania te wypłv uM ją, lak i rei, do którego
zmierzają. Tą duszą nauk przyrodniczych, wyrażającą
ich właściwą istotę, jako nauk, nie jest bynajmniej samo
nagromadzenie empirycznego materyahi wiedzy przyro.
diiiczej, ani nawet indukcyjne uogólnienie empirycznych
danych, lecz nią jest dążność do dedukcyjnego wyjaśnienia
szczegółowych objawów przyrody na podstawie szeregu
najogólniejszych peMmików, okręcających z matematyczno-
mechaniczną ścisłością wzajemny do niebie stosunek tycb
objawów. DtUrmmum fmt^natycano-mechankjsnjfy — oto zasada
metodologiczna współczesnego przyrodoznawstwa, doma-
gająca się wszechstronnego rozbioru ze stanowiska kryty-
cznej lilozotii.
Zasada powyższa jest zupełnie uprawninoną przy wy-
jaśnieniu związku i przebiegu zjawisk fizycznych; odpo*
wiada ona pod każdym względem matematyczno-mecha-
nicznej prawidłowości przyrody, jako nstroju świata fizy-
cznego. To też tą zasadą metodologiczną nauki przyro-
dnicze posiłkować się winny, w miarę możności, zawsze
i wszędzie. Ale z tego bynajmniej nie wynika, aby za-
sada ta była najwyższą i ostateczną w poznaniu świata
w ogóle; a zatem nie wynika też z tego, aby zasada ta
była bezwzględnie obowiązującą dla wszystkich nauk, więc
i przy badaniu takich objawów bytu, które w porówna-
niu ze zjawiskami tizycznemi mają znaczenie samoistne,
o własnościach odi*ębnych, nie dających się sprowadzić do
czynników fizycznych. Wszystkie tego rodzaju objawy,
nie będąc zjawiskami fizycznemi, nie mają już charakteru
|irz\'rodniczego, lecz świadczą o istnieniu w przyrodzie
głębszych i wyższych czynników, a mianowicie o istnie*
niu ducha, celowo działającego; więc też żadną miarą po-
znane być nie mogą przy pomocy owej zasady metodolo-
gie wej, lecz wymagają uwzględnienia ich udiębnej istoty
Digitized by
350
11. FILOZOFIA I NAUKI PBZTRODNICZR
i zastosowania zasad, zaczerpanych ze sferj'^ życia umy-
słowego, rozuiuu, działania celowego. Wpnaganie to teni
bardziej jest uprawnionem, że zasada rozumnej celowości,
zastosowana do objaśnienia dwiata, nie sprzeciwia się by-
najmniej zasadzie prawidłowości matematyczno-mechanicz-
nej, lecz ją uzupełnia i obejmuje ze stanowiska jedno-
rodnej w sobie istoty wszechbytu.
Powyższe uwagi wchodzą już po części w zakres me-
ta fizyki nauk przyrodniczych, która roztrząsa ich zasady
przedmiotowe. I tutaj kiytycyzm filozoticzny wykazuje
całą jednostronność tych, którzy w przyrodniczym poglą-
dzie na świat, a więc w metafizyce naturoHmm, widzą osta-
teczny i najwyższy wynik poznania świata w ogóle. Tym-
czasem przyrodniczy pogląd na świat odnosi się wyłączme
do jego strony zewnętrznej, zmysłowej, zjawiskowej, wjęc
jest z natury swojej połowicznjmi. Doprowadza on do
pełnego pojęcia świata tylko w takim razie, gdy w spo-
sób odpowiedni uzupełnionym zostaje poglądem na istotę
wszechbytu, na jego czynniki racyonabie i celowe, stano-
wiące treść wewnętrzną, duszę owej zewnętrznej formy,
owego ciała bytu, jakiem jest pizyroda zmysłowa. Jak
anatomia i fizyologia, same ])rzez się, nie i^ą wystarczają-
ce do pełnego zrozumienia człowieka, tego miniaturowego
obrazy wszechświata, t. j. mikrokosmu, lecz uzupełnione
być muszą koniecznie przez psychologią, naukę o duchu,
przenikającym ciało ludzkie: tak również życie makrokos-
mu. t. j. olbrzymiego ustroju wszechbytu, nie może być
poję tern w sposób wystarczający na podstawie samych tyl-
ko nauk przyrodniczych, badających ,jego formę zewnętrz-
ną, jego ciało, lecz domaga się zarazem bliższego pozna-
nia jego wewnętrznej istoty, wyrażającej się dobitnie w ra-
cyonalnej prawidłowości i w celowym rozwoju zasadni
czych czynników l)ytu.
Bez tej psychologii wszechświata ^ przyrodoznawstwo, jak-^
ftgyka ws^techśuńata^ pozostaje martwą literą, pozbawioną ży
cia i ducha, hieroglifem, którego sensu i znaczenia okre-
§ 11. FILOZOFIA I NAUKI PliZmODNICZE.
351
ślić me zdołano; pozostaje mechanizmem o niezbadanym
i nieznajiym motorze. Można wykazać trudności, nasu-
wające się przy rozwiązaniu tych zagadnień, ale nie mo-
żna wyrugować sainycli tyeli zagadnień z umysłu ludz-
kiego i dowodzić, że przyrodniczy pogląd na świat jest
ostatecznym wyrazem wiedzy ludzkiej. Co więcej, nie
można poświęcić się sumiennie i konsekwentnie badaniu
prawdy i poznaniu świata, nie siląc się z całą energią
umysłu, przy pomocy naukowycli danych, nad rozwiąza-
niem owych zagadnień, dotyczących wewnętrznej istoty,
życia i ducha wszechświata. A że nauki przyrodnicze
nie zajmują się roztrząsaniem tycli zagadnień więc* i pod
tym względem potizebują koniecznie uzupełnienia ze stro-
ny filqzofii.
08tatecj«n5rm wjmikiem i najwyższym wytworem nauk
przyrodiuczych jest określeiue tak zwanycli praiv przyrody,
(Co do pojęcia prawa, zob. wyżej str. 122 i nast.). O ile
prawa te są krytycznie uzasadnione i wyrażają faktyczne
dane przyrodoznawstwa, o tyle są one koniecznemi skła-
dnikami wszelkiego filozoficznego na świat poglądu. Do
nicli stosuje się to wszystko, cośmy wyżej powiedzieli
o potrzebie oparcia filozofii na wynikach nauk specyal-
nych w ogóle (str. 274, 297 i nast.). Jeżeli tedy zazna-
ezvliśinv z jednej strony samodzielność badań filozolieznych
w stosimku do przyrodoznawstwa, oraz poti*zebę uzupeł-
nienia go wynikami tych badań: to z drugiej strony mo-
wy być nie może o jakiemkolwiek lekceważeniu przez
filozofią naiikossy oh wyników przyrodoznawstwa. Wszy-
scy znakonutsi myśliciele nowszych czas'>w w\yznąją z ca-
łą szczerością, że filozofia nie może się przybliżyć do roz-
wiązania swych trudnych zadań bez ciągłej pomocy nauk
specyalnych, a w szczególności przyrodniez\eli. Ale to
nie zwalnia filozołii od obowiązku kiytycznego rozbioru
treści tak zwanych praw przyrody. Nauka jest w istocie
swojej jedną i tylko przy organicznej łączności i siunien-
uem współdziałaniu wszystkich swych czymiików, t. j.
Digitized by
352 § U. METODOLOGU NAUK PBZTRODNICZTCH*
nauk filozoficznych i specyalnych, spełnia wszechstronnie
swe przeznaczenie w życiu oinysłowem ludzkości.
1. Metodologia uaak przjrodnlczjreli.
Przyrodoznawstwo szczyci się w nowszych ezasach niejednokro-
tnie mianem nauki ścisłej (scientia exacta^ i w imit^ tej swoj i s< islosci
domaga się właśnie owej hegemonii nad pozostałemi naukami, o któ-
rej wspomnieliśmy wyżej (str. 346 i nast.). Sam ten teimin jednak
nattki 4cUŁej nie jest dotąd śeUU określonym.
Dawniej nadawano to miano naukom, poaiłkojąeym się nuiteoii-
tyką i nie doposzczającym wskutek tego żadnej wątpliwości w swjdi
wywodach. Do nich zaliczano naturalnie prsedewszystkiem samą ma^
tematykę, a następnie wszystkie nauki, które, opierając się na niej,
jirzyswoiły sobie tąż samą oczywistość, czyli ewidencyą. jako to: me*
chanika, fizyka matematyczna i aaironomia. W tym duc hu łL\N'T
utrzymywał, że dopiero zasto.sowaiiie matematyki do nauk tizy< znydi
nadaje im ( liarakter nauk, zasługujących na to miano w iicUłem ma-
czmiti (zob. wyżej str. 300 i nast.).
Takie bezwzględne utożsamienie metody matematycznej 2 nauką
śdslą okazało się atoU pod wielomia względami nie uzasadnionem kry-
tycznie, a to dla następujących powodów:
1) Oczywistodó i nie wątpliwość nie są wylącznemi własnościami
dowodzenia matematycznego. Metoda matematyczna jest wlaściwip
dedukcyą, czyli wywodem logicznym zdaft szczegtUowych z ogólnych
pewników. Ztąd pochodzi, że i za ohrębem matematyki rozumowanie
nasze jest ruwnie ściąłem, jeżeli tylko opiera się na oczywistych i nie-
wt^tpliwyeh danych i z nich wyprowadza swe wnioski pizy pomocy
wymagań logiki. Nietylko bowic^in matematyka może się szczycić
swemi f)ewnikami; na])otykamy pewniki o charakter'/e oczywistości
i niewątpliwości i w innych naukach, a przedewszystkiem w logice.
Takiemi są np. prawa logiczne: tożsamości i wyłączenia sprzeczności
oraz prawo wystarczającej przyczyny. Wywody dedukcyjne z tych
praw posiadają tęz samą ścisłość naukową, jak i wywody matematyki
co więcej, te ostatnie są w gruncie rzeczy tylko szczególowemi piiE;^
kładami tamtych.
2 ) Zastosowanie metody matematycznej zarówno do wspomnianyeli
powyżej nauk do mechaniki, fizyki i astronomii^, jak i do innydtr
np. do chemii, iizyologii, i)sychologii, socyologii ('statystyka i. i ł. p.
nie wyjaśnia ostatecznie zasaduiczy eh danycli tych nauk: ani icli zgóiy
powziętych dogmatycznych przypuszczeń, ani ich materyału em^ii^';
Digitized by Google
§ 11,1. METODOLOGIA NAUK PRZYRODNICZYCH.
353
• znego: w ogóle nie wyjaśnia ich treści, looz przyczynia się jedynie do śei-
d'*iszo<xo sfonnułowania stosunków, zaehodząeyc^h ])oniiędzy badauemi
przez iŁ^ nauki objawami. Jestto niewątpliwie bardzo doniosły czynnik ba-
(iania naukowego; jeden z najpoź%daószjoh środków ])omocniczycłi przy
cłiarakterystyce i grapowaniu danego materyału. Nikt też nie moźo za-
przeczyć praktycznej doniosłości tego czynnika. Ale ma on w istocie
nseczy jedynie znaczenie formaku i dla togo zalety w znpelności od
trud i ruetowyek danych, zaczerponych nie z matematyki, lecz z in-
nych zasobów wiedzy realnej. Matematyka w ogóle jest nanką /or-
nudną i dlatego nie mo^ się liezpośrednio przycz3aiió do należytego
wyjaśnienia sanu j treści, przedmiotu innych nauk. Odgrywa ona pod
tym względem ie^ samą rolę. jak logika, c/yli teorya poznania: wska-
zuje ogólne sposoby i środki badania na tle otlpowiednieh danych na-
uki, ale nie dotyczy w niczem tych danycli. Przeciwnie, sama mate-
matyka, ze swojemi zasadami i działaniami domaga sią oilpowiedniego
krytycznego rozbioru ze stanowiska teoryi poznania i metatizyki.
3 Zastosowanie zasad krytyzmu do ostatecznych podstaw ma-
tematyki wywołało pewne uzasadnione wątpliwości co do jej bez-
względnego znaczenia w tej formie, w jakiej się dotąd przedstawii^a*
Wątpliwości te odnoszą się mianowicie do naszego zwykłego poglądu
na przestrzeń o trzech wymiarach. Pod wpływem szczególnej nauki
K^^NTA, żo przestrzeń jest tylko podmiotową formą naszego poglądu
na świat zmysłowy, niektórzy matematycy dowodzih*, że dotychczaso-
wa geometrya, oparta na zasadach Euklidesa^ jest właś( iwie tylko
szczegóhiym przypadkiem szerzej pojętej uyoltwj. czyli puii-geomeiryi,
przypuszczającej istnienie przi^strzeni nietylko o trzecli, lucz o czte-
rech, pięciu, sześciu, i t. d. więc w ogóle o n wymiarach. A cho( iaż
takiej przestrzeni %vyobrazic sobie nie możemy, gdyż zmysłowy nasz
pogląd na przestrzeń wiąże się bezpośrednio z przestrzenią trójwy-
miarową; to jednak pojęcie przestrzeni i w ogóle wielkości i rozmai-
tości wielowymiarowej pomyiłamm być może i może się stać punktem
wyjścia dla nowych matematycznych poszukiwań, rozszerzających nasz
widnokrąg umysłowy poza granice dotychczasowych pewników na tem
polu. To też na tej podstawie rozwinęła się w istocie zupełnie nowa
^aląż matematyki, zwana bądź geometry ą nie-eukUdesową^ bądź w ogó-
\f uieta-maiematyką. Tu należą szczen;(')lniej teorye Gaussa. Louac/kw-
>KiKGo, J. BoLYAfA. RiEMANNA, Helmuoltza i wielu Imiych współ-
czesuych matematyków.
4) Nar^^^^/ł-ie zaznaezyć tn należy odmienny stosunek nowocze-
snego indukty wizmu i empiryzmu do matematyki. Dawniej miano pe-
wniki matematyki za ściśle połączone z naturą samego umysłu, czyli,
jak »ię wyraził Kant, za trośó a priori rozumu i wskutek tego uzna-
Uigiiized by Google
354 § 11,1. METODOLOGU NAUK PRZYKODKICZTCH.
wano ich siłę obowiązuj ąf a wszędzie i zawsze dla każdego w ogóle umy-
siii, a witjc ich bezwzględni^ racyoiialność. Tyuii zasi'in J. St. Mill
i zwolcnnioy jego iiidakryjnc^o ('in|)irvzimi za^jrzcczali stanowczo
apriorycziKJŚci ])ewnik(AV niatcinarycznych i usiłowali \yvprowadzii: ich
treść z danych doświadczenia. \\'|)ra\\ dzie dotąd nie udaio im się te-
go uczynić, ponieważ najpierwotniejsze objawy doświadczeniu, we-
wnętrznego i zewnętrznego, dokonywają się według pewnej prawidłowo-
ści, zawierającej w sobio już wszystkie czynniki zasadnicze matematy-
ki, jako to: jedność i wielość (liczbę), wielkość (przestnzeń), rocb (si-
łę) i trwałość (czas). Pomimo to samo usiłowanie wywodu treści ma-
tematyki ze źródeł enii)irycznych pociągało za sobą zmianę zasadnicsą
w j)' 'glądach empiryków na znaczenie matematyki. Gdyby bowiem si^
okazało, że matematyka jest w istocie tylko wynikiem uogólnienia dii-
nych doświadczenia, natenczas przypuścićhy naliczało, że treść jej
jest bezwzi^lędnie obowiązującą, bo zależałaby, jak każda w og<'»li Teo-
rya einj»iryczna, od postt^pt iw dośw iadczcnia. Jakieś nowe, nie>pi"»-
dziewane dane doświadczenia mogłyby w takim razie zmienić zupeł-
nie wszystkie dotycliczasDwe tooryc matematyczne, jak to się dzieje
w zakresie pozostałych nauk empiryczny cli. Matematyka nie mogłaby
już być uznaną za „ścisłą^* podstawę fizyki, lizyologii i t. p., lecz
przeciwnie materyał empiryczny tych nauk mógłby wpłynąć na zmift-
nę pewników i teoryj matematyki (zob. co wyżej str. 807 i nast. po-
wiedziano o zasadzie doświadczenia według Milla).
Powyższo uwagi, dotyczące istoty matematyki, oraz jej stosmikn
do innych nauk, wyjaśniają powody, dla których wielu nowoczesny tli
badaczy utraciło bezwzględne zaufanie do metody mateinatyiai«,;
w zakresie nauk przyrodniczych. A w.s'kutek tego zmieniło się t-t^ż za-
razem i pojccif nauki ..ścisłe j.-- Przekonano się |)rawir powszechnie
że „ścisłość" nauki nie polega jedynie na zastosowaniu formuł mate-
matycznych do danych doświadczenia, lecz przede wszy stkiem na wier-
ne m i dokładncm określeniu samych tych danych. Za pierwszy te-
dy warunek „ścisłej" nauki przyjęto doiwiadctenie^ określające treść
swoją przy pomocy: 1) nhterwacyi zjawisk i faktów i 2) doiunadetm
nad zjawiskami (zob. wyżej str. 56). Dopiero na tej podstawie vaB»r
no możliwość zastosowania matematyki do iirzyrodoznawstwa i wy-
jaśnienia związku, zachodzącjego ])omiędzy faktycznie danemi, co
do swej treści ściśle okrrslonemi zjawiskami j>rzyrody przy pomocy
praw ]-('iwn()wagi i ruchu, cz^di mechaniki.
W len fcii)usou powstała tak zwana metoda mechanicznego ^yjo-
dnienia zjawisk przyrody i ześroi licowała w .sobie owo pojęcie ..ści«l' -
ści," które poprzednio przypisywano samej matematyce. Ideałem
metody jost: rozłożyć każdy objaw przyrody przy pomocy doświad*
§ 1 1,1. METODOLOGIA NAUK PRZYBODNICZTCH
355
<»eiiia na składowe jogo czynniki, a następnie wykazać ji'<^o {)owBtanie
czyli genezę z tych cz^-nników za pośrednictwem ich mchu wecUug
praw mechaniki. Zasada zachowania siły, czyli encr^^ii i mechanicz-
ua tforya ciepła, jako niwnowaźnika energii (Rob. Mayeu, J. P, .Tou-
LE, Helmholtz). umożliwiły kuiisekwentne zastn.sownnif tej metody
do fizyki i dały po hop do uznania jej za podstawę przy wyjaśnieniu
wszelkich w ogóle objawów przja-ody. W ten sposób powstało dziś
powszechne w fizyce dążenie nadania jej zasadniczo charakteru stoso-
wanej mechaniki.
Pomimo niezaprzeczonej doniosłości mechanicznego dcterminizmo,
jako metody nauk przyrodniczych — o czein wspomnieliśmy już wyżej
(str. M9)— jego bezwzględne zastosowanie do badań naukowych oka-
zało się niemożtiwem pod wieloma względami. Najprzód istnieją cało
szeregi przedmiotów badania, które, bez sztucznego wysiłku na ko-
rzyść doktrynerskich uprzedzeń, nie mogą być wcale podciaj^iiięte pod
pojęcie ruchu fizycznego, dokony wającego się wedłng ścisłych praw
mechaniki. L siłowania np. filozoia Hkruarta stworzenia statyki
i dynamiki objawów umysłowych i wyjaśnit^nia wzajemnego ich do
siebie stosunku na podstawie praw mechaniki, nie zostały uwień-
czone pożądanym skutkiem. (Dowiódł t<^gojuźP'tt. Alb. Lanob: Dis
Onmdleęunff der miUhemałiacken Ftyehu^agU 1865). Posłużyły one
wprawdzie za punkt wyjśda do matematycznego określenia stosunku,
zachodzącego pomiędzy fizyczną podnietą wrażeń zmysłowych, a sa-
mami iemi wrażeniami, i przez to dały początek nowej galc^zi badań
naukowych, nazwanej psychofizyhą lub też figyolofficzną psychologią (Fb-
CHNER, Weber, Wuxdt i inni). Ale czynniki matematyczne, a w szcze-
gólności prawa mcclianiki, znajdowały i znajdują dotąd ..ścisłe-" zasto-
sowanie w t^Tn zakresie badań tylko o tyle, o ile odno.śm- objawy łą-
c^ą się z ruchem fizycznym i dają sie sprowadzić do jego działania,
a zatem jt^lynie wtedy, gdy działające na zmysły podniety mogą być
matematyczme określone i gdy wrażenie, przez nie wywołane, wyraża
«ę znowu „ściśle'^ w odpowiedniej formie moelianicznej.
Powyższym warunkom czynią zadość tylko pewne szeregi obja-
wów psychofizycznych. Odnośnie do tych szeregów psychologia fissyo-
logiczna w samej rzeczy szczycić się może w ostatnich czasach znako-
mitemi postępami. Świadczą o tem wyniki licznych laboratoryów
psychologicznych, urządzonych na wzór lipskiego laboratoryum "Witnd-
TA. Cała atoli sfera wyższa życia mnysłowego, bez gwałtu, zadawa-
nego taktom 1 zmieniającego ich naturalny charakter, nie daje się ująć
V ehisne ramy formuł matematycznych i mechaniki. .lak tu np. okre-
dić matematycznie różnicę między logiczneni a nielogicznem myśle-
ńem ^prawdą a fałszem), mi^zy zadowoleniem estetycznem a wstrę-
«
Digitized by Google
356
§ 11,1. MlfiTODOLOGlA NAUK PRZYJiODNICZYCH.
tfin f])iqknom a szpetnem). albo między działaniem moralnem, sumien-
nem a niemoralnom. iiii^simiiennem (dobrem a złem)? Cóż dopioro.
p^dy chodzi o wyjaśiiieuic skomplikuwanej gry uczuć, myśli i dt^/-
ności każdego żywszeri^o objawu umysłu? Albo o h\iż^zv okrcśl*-'-
nie wzajemnego do siebie stosunku ludzi z ic li r('>żnobarwiią trtścia
umysłową, lub też ich stosunku do nieskończonego bogactwa szczegó-
łowych objawów świata zewn^trzn(?go, do wszystkich tych czynników,
które wspólnie z ową nieujętą treścią tunjsla składają się na rozwój
i dzieje bądź osobników, bądź społeczeństw i narodów, bądź wresz-
cie ludzkości? ' Czyż można marzyć o tem, aby nauka zdołała kie-
dykolwiek ten ruch dziejowy życia umysłowego rozłożyć na czynniki
mechaniczne i wyjaśnić ich wzajemny do siebie stosunek i rozwój
przy pomocy praw m(?chaniki?
"Widzimy tedy, że bezwzglt^diiL- zastosowanie determinizinu ni*
chani( zii»\iro, jako metody naukowej. na])otyka nieprzozwyciqżono tra-
dności zai i')\vnio z powodu zaznaczonej komplikacji objawów, jak i z p*
wodu ich natur3% czyli treści wewnt^trznej. Ruch psydiiczny ucznc.
myśli i woU (§ 7,i) nie podlega zwykłym prawom mechaniki^ określa-
jącym ró\\'Tiowag^ i ruch w świecie fizycznym, lecz wykazuje działanie
praw odrębnych, praw rozumu, określających idealne normy i cele
życia umysłowego. To też za ostateczną podstawę dla wyjaśnienia
objawów togo rodzaju nie może nigdy służyć mechanika, lecz jedynie
bliższe pojęcie owych norm i kierowniczyah celów, charakteryzujących
ruch umysłowy. I choćbyśmy, zgodnie z teoryą paralelizmn objawów
fizycznych i psychicznych, przekonani byli o łączności każdego objawu
umysłowego z odpowiednim ruchem fizycznym (zob. str. 17G. 18:>
i nast.); lub nawet, gdyl)yśiiiy mogli wykazać, że każdy objaw ]>^y-
chiczny jest fimk<\yą. w znaczeniu matcniat\ eznem. odpowiedniego ni-
clm lizycznego: to i w tedy, jak najściślejsze określenił^ tego ruchu
według praw mechaniki nie dałoby nam jeszcze należytego ])ojęcia o j -
go treści wewnętrznej ; podobnie jak rozbiór mechaniczno-^yczny dźwię-
ków według praw akustyki nie daj(^ nam jasnego pojęcia o treści psy-
chicznej wygłoszonych zdań. Potrzeba znać znaczenie wewnętrzne wy-
razów, oraz prawa gramatyczne i logiczne ich kombinacyj, aby z na-
leżytą w3rrazistością zrozumieć treść wewnętrzną owych ruchów fizycz-
nych, wywołujących dźwięki. Sama mechanika ruchów fizycznych,
powodujących te dźwięki, nie jest w tym względzie wystarczając v
Z kombinacyi tych ruchów, z ich prawidłowości i ogólnego charaktein
bt^dziemy wprawdzie mogli bardzo często wyprowadzić wniosek co do ■
istnienia w ogóle ]jcwnej treści wewnętrznej, ])sy< liicznej. poza jej ze- j
wn^trznym, mechanicznym wyrazem. Ale treści t^j nie zdołamy nigdy i
określić ścisłe pr^sy pomocy jjaraych tylko ozyimików mechanicznyriL i
§ 11,1. METODOLOGIA NAUK PRZTBODNICZTCH.
357
Z powyiazego wynika, że normj i oele umysłowego żyda czło-
wieka, jak i w ogóle treść rozumowa świata nigdy należycie pojąć się
nie dadzą przy pomocy najsubtelniejszych nawet formut matematycz-
nych, określających czynniki fizyczne owej treści wewnt^trznej. Ba-
danie i poznanie tej treści uskutecznić należy przy pomocy środków
i metod, orlpuw larlających jej naturze, a zatem przy pomocy działania
rozumowego, odszukującego nie w zewnętrznych ol))awar'h przyrody
i w ich mechanicznym przebiegu, lecz w samem sobie, w swej wła-
snej prawidłowości, podstaw do możliwie ścisłego pojęcia czynników
rozumu powszecbnego i jego udziału w prawidłowjrm ustroju i celo-
wym rozwoju świata (zob., co powiedziano wyżej o podmiotowem źró-
dle naszej wiedzy, str. 178 i nast.}* Zt%d to dziwić si^ woale nie mo-
żna, że przyrodnicy, trzymający się bezwzględnie metody mechanicz-
nego wyjaśnienia zjawisk, zmuszeni są wyznać, że przy pomocy tej
metody nic zgoła orzec nie mogą o treści wewnętrznej zarówno umy-
ciu ludzkiego, jak i w ogóle świata, chociaż samemu istnieniu tej tre-
ści nie zaprzeczają. I nauka Kanta o niemożności poznania rzeczy
samej w soł)io wypływa w znacznej części z takiego bezwzględnego
oparcia poznaiua świata na samym tylko mechanizmie jego objawów
izob. wyżej str. 93 i 222 i nast.)*
BesEwzględnych zwolenników mechanizmu porównać można z da-
wnymi egiptologami, którzy wyznać musieli, że za pośrednictwem hie*
foglificznych napisów na obeliskach, mumiach etc. wyraża się pewna
Ireść wewnętrzna, myślowa, ale jej przed badaniami Champołliona
i Łbfsiusa mul grafiką i gramatyką egipską bliżej określić nie byli
zdolni. Tej pracy Champolliona i Lepsiusa odnośnie do hieroglifów
przyrody, znajdujących swój wyraz w jej prawidłowym mechanizmie,
r>odejmują się jiloiofowie przyrody. Oni to usiłują wniknąć w treść
vi.ewnętrzną mechanicznych objawów przyrody i określić owo dodatko-
we X, nad którem zastanawialiśmy si^ V)liżej przy rozbiorze twórczo-
ści izob. str. 189 i nast.). W tym celu nie mogą się ograniczyć wy-
kazaniem samego mechanizmu w przebiegu zjawisk, lecz posiłkować
się muBzą zarazem metodą raej^mabią^ opierającą się na wyjaśnieniu
mediaiiicznych procesów przyrody ze stanowiska wyrażających się
w nich cssynników rozumowych, idealnych, myśli, celów. FeJrtyczne
istnienie objawów celowości w przyrodzie, o którem mówiUśmy na
t^wojem miejscu (str. 212 i nast., oraz 221 i nast.), wykazuje do-
wodnie, że nie mamy tn do czynienia z podmiotowemi przypu-
szczeniami, lecz z przedmiotową rzeczywistością, którą ze wzglę-
dn na jej czynniki zasadnicze bliżej zbadać i określić musimy,
zt ii chcemy dojść do pełnego, zgodnego z prawdą poglądu na
przyr4xię.
Digitized by
3&8 § U,L MBTODOŁOGIA NAUK PRZTRODNICZTCH.
Mając za przediniot owe zewnętrzne, meclianiczne objawy świata,
nauki przyrodnicze mog i wprawdzie, bez narażenia się im zarzuty ze
strony krytycznej teoryi poznania, dąźyó do wyjaśnienia tych obja-
wów z punktu widzenia praw mechaniki. Po|yląd mechaniczny lu
świat, przeprowadzony z możliwą ścislui^fią we wszystkie li .szczegółach,
jest ideałem jak najbardziej uprawnionym przyrodoznawstwa. Ale
przytcrn krytyc zna tcorya poznania domagać się musi od przedstawi-
cieli nauk przyrodniczych, aby swego mechanicznego poglądu nie
uznawali za wyłącznie moiliwy i jedyny w -nauce; aby nie ulegali
ólepo swym dogmatycznym przypuszczeniom, lecz z krytyczną su-
miennością uwzględniali faktyczne dane co do działania w przyrodzie
czynników idealnych, nie dających się żadną miarą określić przy po*
mocy praw mechaniki. Bane te, narzucające sic każdemu sumiennemu
badaczowi na polu przyrodniczem, dowodzą w sposób oczywisty, źe
pogląd mechaniczny odnosi się wy hu z nie do strony zewnętrznej, for-
malnej światu, do jego, że tak powiem, ustroju anatomicznego, i dla
tego ktHiiecznie uzupełnionym Ityć musi poglądem na j<'go tn\<f we-
wnętrzną, wyrażającą się za |>(tśn (liii( t\vcni owycłi form zewuf^trz-
nych. Że przyrodnik tej treści wewnętrznej sprowadzić nie może do
formuł matematycznych i meclianicznych, i wskutek tegn wyznać mu-
si, że jej poznanie nie jest możliwem przy środkach metodologicznych
przyrodoznawstwa; to wynika z natury samej tej treści, ale nie 'może
służyć za argument przeciwko naukowości badań, mających na oeh
określić ową treść wewnętrzną, racyonalną, zi>9zumieć sens właściwy
mechanicznego przebiegu zjawisk i ocenić jego znaczenie i wartość,
jako irodka przy nrzeczywistnienin ogólnych celów wszechbytu.
Przeświadczenia powyższe o ttrii. że nietvlk() w zakresie życis
umysłowego, ale i w samej przyrodzie zinysluw* j is;tnieją całe szeregi
objawów, kt(')i<' z natury swojej nie dają sif? naukowo wyjaśnić pr/y
pomory praw mechaniki, spowodowało dalszą modytikacyą w poglą-
dach przyrodników na ostateczne zasady metodologiczne ich badań.
Zrozumiano, że owego determinizmu mechanicznego, będącego najwyż-
szym ideałem prz3rrodniczego poglądu na świat, nie można pojmować
zbyt bezwzględnie i ściśle, t. j. zrozumiano, że wyjaśnienie objawów
przyrody nie polega wyłącznie na ich sprowadzeniu do pewnych lor*
muł mechanicznych, — w rodzaju ])rawa ciążenia powszechnego, okre*
ślone<;o przez Newtona dla mechaniki nieba (przyciąganie dwu cisi
jest proporcyonalne do iloczynu ich mas, a odwrotnie proporcyonalne
do kwadratu wzajemnej ich odległosei ; zob. wspomniane wyżej na sir
11-tej dzieło jego rozdz. T. ks. 3, § 4i, lecz musi być pojętem rozle-
glej. To rozleglejsze pojęcie naukowego wyjaśnienia ohjawciw Yri^-
rody wyrażało się w zasadzie przyetynoutego ztoiątku pomiędzy zjawi»-
Digitized by Google
§ 11,1. MBTODOŁOGIA NDAK PRZTR0DNIC2TCH. 359
kami. Domagano ńą wskutek tego, aby wzajemny do siebie stoscmek
składowych csynników zjawisk przyrody wyrażano Uf^h mołnodd za
pośrednictwem formuł matematycznych; gdzie zaś tego dokonaó nie
moŻBa było, zadawalano się z konieczności określeniem związku
jji-zyezynowego pomiędzy zjawiskami według zwykłycli wymagań lo-
giki, bez formuj nuii «^matycznycli.
Wskntłik połączenia, a w czt^ści i pomieszania tych dwóch czyn-
ników metodologicznych: mechanizmu w ścisłem znaczeniu i przyozy-
nowości w ogóle, doszło jednak w nowszych czasach do tego, źe pro-
ste wykasanie związku przyczynowego pomiędzy zjawiskami, nie da-
jące się njąó w iadne formuły mechaniczne, ani statyki, ani dynamiki,
poczytywano pomimo to bardzo często za dowód wystarczający det^r^
mmitmu meehamctnegOf panującego jakoby w przyrodzie wszędzie
i zawsze, więc nietylko w zakresie jej zewnętrznych, fizycznych obja-
wów, lecz i w zakresie jej treści wewiif^trznoj, nie wyłączając obja-
wów siamodziehipj, twórczej energii na polu życia umysłowego.
Tak lip. wielu zwolł^niiikow naturalizmu sądzi, że teorya ewolu-
oyi ł)\R\vrvA czyni zadość wszelkim wymaganiom meckanicznepo wy-
jaśnienia życia organicznego. Nie brak nawet entuzyastów, dowodzą-
cych, źe Kant się mylił twierdząc, iż nigdy się nie zjawi jakiś New-
któiy by zdołał mechanicznie wyjaśnić powstanie choćby żdzie-
bełka trawy, bo Darwin jest właśnie tym oczekiwanym Newtonem
biologii (zob. str. 222). Tymczasem moina mieć bardzo wysokie po>
jęde o teoryi Darwina, ale bez doktrynerskiej przesady i bez nienan*
kowego pomięszania pojęć nie moi^na jej nazwać teoryą mtchanicmą.
Mechanika je«t częścią matematyki stosowanej; więc nie ma teoryi
mechanicznej w ^ścisłr m ^ znaczeniu, którab^- się nie opierała na ra-
ohiiiiku i nie wyrażała w iormulacli matom a tycznych. Teorya zaś
Darwina nie ma zgoła nic wspólnego z matematyką. Ani Darwin, ani
f ikt wśrórl jego zwolenników, nie wyraził w sposób matematyczny
walki o byt, doboru naturalnego, dziedziczności, przystosowania się je-
stestw do warunków bytu; nikt też nie określił w duchu Newtona
formuły mechanicznej, zdolnej wyjaśnić działanie powyższych czynni-
ków ewolucyi, ani rozwoju życia organicznego jako wyniku tego dzia-
łania. Można nawet śmiało twierdzić, że czymdki te z natury swojej
wcale nie nadają się do wcielenia ich treści w jakąkolwiek formułę
matematyczną. Tryumf tedy zwolenników mechanizmu wobec teoryi
ewolncyi jest w gruncie rzeczy ułudą, niczem krytycznie nie uza-
-adiiioiiH.
to
Pomięszanie zwij^zku przycz^ninwego zjawisk w ogóle z ich
związkiem niechanieznym jest błędem metodologicznym, napotykanym
bardzo często w nowszych czasach, szczegóhiiej u przyrodników.
Digitized by
360 § 11,1. MBTODOŁOOIA NAUK PBZTBODNICZTCH.
Związek mechaniczny jest wprawdzie przyczynowym, bo na podsta-
wie praw statyki i dynamiki wyprowadza pojawienie sią późniejszych
objawów, jako skntków z działania poprzednich, jako przyczyn. Ale
nie każdy związek przyczynowy ma charakter mechaniczny, daje
zupełnie wyjainió na podstawie praw mechaniki. Świadczą o tem
zaznaczone powyżej (jbjawy i nadto sama istota przyczynowości do-
maga się sprowarlzeiiia wszelkich zjawisk szczegółowych, wi^c i zja-
wisk inicliu. do pewnych st4tiych własności bytu w ogóle. Nad tą
istotą przy czy 110 wośri zastano^nmy się bliżej w następnym artykule
(§ 11,2); ale już tu powiedzieć możemy, że wobec krytycznego rozn-
mn,' mechanizm przyrody i sposób jego działania, nie daje zadawala-
jącego wyjaśnienia swych witych objawów, lecz przedstawia się
w ógóhoiym rozwojn spraw przyrody jako tkut^ samodzielnych racjo-
nalnych przyczyn, jako irodśk pomocniczy w urzeczywistnienia pew-
nydi ogólnych celów powszechnego rozwoju życiowego. Przekonali-
śmy 8ią O tem dowodnie przy rozbiorze zarówno twórczości, jak i cje-
lowości w przyrodzie (zob. str. 189 i nąst., 912 i nast., 221 i nastl
Z przedstawionych tam danych okazuje się, że żadne prawa mechani-
ki nip są zdolne wyjaśnić pochodzenia już nietylko organizmu, al*
najprostszego nawet mechanizmu, o ile w nim na})otykamy racyonalno
współdziałanie szczegółowych czynników mechanicznych i ich wzajem-
ne uznpehuenie w jednym harmonijnym ustroju. Taka racyonalna
kombinaoya czynników mechanicznych różni się zasadniczo od kombi-
nacji chaolycznej, bezpośredniej, pnsypadkowej. Wykaziąje ona w spo-
sób naoczny dzii^anie czynników niezależących od samych praw me-
chaniki, panujących nad niemi, bo posiłkujących si^ niemi dla swoich
samodzielnych celów. Celowość staje się wskutek tego jedną z samo-
(izielnyeh przyczyn w przebiej^n zjawisk przyrody. Nie narusza ons
wprawflzie w niczem sanirgo mechanizmu przyrody; ale wyjaśnia
przyczynowo istotę tecro mechanizinn i charakter jego działania.
Nie zaprzcrzamy przez to bynajmniej, aby przy pomocy praw
statyki i dynamiki nie można było wyjaśnić działania każdego mecha-
nizmu. Ale uskutecznić to się daje tylko wtedy, gdy meehani^w
przedstawia się nam jako fakt dokonany, jako gotowa racyormba
kombinaoya czynników mechanicznych, jako nstrój skończony. To też
przyrodnik, patrząc na przyrodę, jako na taki gotowy, skończony m-
chanizm, nm zupełne prawo dążyć do wyjaśnienia objawów tego me-
chanizmu na podstawie działania praw mechaniki Z tego stanowirkA
okaznje się też możliwem mechaniczne wyjaśnienie nawet pewnych
piotc^^ów życiowych, gdy za podstawę badaA bierzemy już istniejący
gotowy (organizm, jako skończony układ cz^Tiników nn.* hanicznyoh.
6 ile atoli przyrodnik nic ogranicza się faktycznym stanem rzecz} .
Digitized by Google
§ llyl. METODOŁOOIA NAUK FBZTRODNICZTCH. 361
lecs aą kr3rtyc3Biu6 nad światem i charakterem jego objawów zastana-
wia; o ile w samych tych objawach spoatnBcga racyonahią kombina-
cją czynników mechanicznych i takową trogumM nsihije; jednem
słowem, o iln przyroduLk nie jost tylko przyrodnikiem, doktrjuerem
i nitynistą w prwiiyni ściśle określonym zakresie wiedzy, lecz zarazem
samodzielnym, krytyczTiTm TnyśliHelem, ołn-jmnjąf yin ogól świata, ja-
ko c■a^ość: n tyle wyrzec si^ nie może dalszych badaii nad przyczyna-
mi racyonalnej kombinacyi czjmników mechanicjsnych w przyrodzie,
a wi^ o tyle uzupełnić musi koniecznie swe pojęcia przyrodnicze,
oparte na działaniu praw mechaniki, głębszym yioglądem na przyczy-
ny wspaniałego zjednoczenia przyrody w ustrój harmonijny, t. j. ta^
ki ustrój, który swą treścią racyonalną dowodzi zasadniczej jedno-
rodności z życiem nmysłowem człowieka i przemawiając do niego
w sposób zroznmiały, budzi jego podziw i uwielbienie.
Kto tej jednorodności swego jednostkowego rozumu z racyonal-
nemi czynnika na wszechświata nie odezuwa i nad przyczynami tej
swojej wewnętrzne j łć^zności z istota^ wszechbytu krytycznie się nie
zastanawia, ten może być wiszystkiem: znakomitym uczonym spe-
cyalistą, bogobojnym kapianem, roztropnym mężem stanu, odważnym
iołnierzem, zasłużonym przemysłowcem, dobrym impcem, zr^zuym
rzemieślnikiem, uczciwym obywatelem, ojcem, synem, bratem i t. p.,
ale nie będzie eHtuwUkUm w możliwej pełni swego rozwoju umysłowe-
go; nie będzie samodzielnym myślicielem, badaczem, usiłującym przy
pomocy danych zasobów wiedzy wniknąć w głąb własnej duszy i du-
szy świata. Tę stronę życia imiysłowego, wynoszącą człowieka ponad
wir bezmyi^lnej codzienności, nie uczuciem tylko, ani fantazyą, jak to
czjTiią religia i artyzm, lecz samodzielną, świadomą siebie myślą kry-
fvczną. pielęgnowała zawsze z istoty swojej filozofia i dla tego sta-
nowi konieczne, ogólno ludzkie uzupełnienie zarówno wszelkiej innej
nauki, jak i sztuki i religii.
Zresztą, nie zapominajmy, że mechanika, jako nauka, sama przez
tiię zaznacza ściśle granicę swego zastosowania metodologicznego. Gra-
mcą tą jest zasadnicze prawo mechaniki, określone przez Galileusza,
prawo hśtwładnoiei, według którego ciało aamo przez się stanu swego
zndenió nie może. Z tego wynika, że sam ruch, jako objaw powsze-
f irny, musi mieć swoją odrębną, samodzielną [)rzyczynę, a tem bar-
dziej musi mieó samodzielną przyczynię kierunek tego ruchu, oraz
współdziałanie i kombinacya nieskończenie wielkiej liczby ruchów
w jednym wspólnym kienmku, wyrażającym się w rozwoju i życiu
tak wszechświata, jako cał<)ś( i. jak i nieskończonej liezby jego szcze-
gółowych objawów. Na tej zasadzie znany matematyk Coi-rnot do-
wodził, że we wszystkich lórmach mechanicznego współdziałania,
Digitized by
362 § 11,1. MBTODOŁOGIA NAUK PRZTRODNICZTCH.
przyjmujących charakter stałości i nstrojat uznać należy działanie oso-
bnej przyczyny koordynacyjnej i kierowniczej (cause coordinatrice et
direcfcrice). Przyczyna ta, wywierając wpływ na kierunek i współdziała-
nie czynników mechanicznych, powoduje jako skntek ich ustrój harmo-
nijny. Inni zaś matdimtyfy współrześni na tejże zasadzie rozwinęli
feoryą tak zwaiK go meciuinicznego indeterminumn, wtdług której na-
wet pojtjcR' wolnej woli, tak ściśle związaiie z faktami życia nmysło-
wego, nio sprzeciwia si^ w niczem krytycznie pojmowanym prawom
mechaniki.
r w samej rzeczy* jui niejednokrotnie w naszych roztrząsaniach
mieliśmy sposobność zaznaczyć, źe zarówno związek przyczynowy zja-
wisk przyrody w ogóle, jak i specyalnie ich związek mechaniczny,
przedstawia się nam faktycznie tylko w formie stałego, typowego na-
stępstwa tych zjawisk. Ta stałość zaś i tyi)Owość w następstwie eja-
wisk, bodąca podstawą naszego pojt^f la praw przyrody, nie ma sama
w sobie nic wspólnego z ideą konieczności, jako zasady tak zwanego
determiiu/uni, lecz godzi się jak najzupełniej z ideą wolnością jeżeli tej
ostatni«'j nic ])(>miHszan\v z cliaotyc/na r^amnwolą, lecz pojmiemy jako
wyraz samodzielnej działalności roziumi. Co więcej, jeżeli w świecie
uderza nas takt stałości i typowości w przebiegu zjawisk i na tej za-
sadzie mówimy o istnieniu w nim pewnych praw, — to fakt ten sam
przez się dowodzi istnienia w świecie samodzielnego rozumu^ świado-
mego doniosłości swej treści i działającego niezmiemiie według tej
własnej swojej treści. Tylko w rozumie wszechbytu odnaleźć można
wystarczającą przyczynę stałości i typowości jego objawów. Gdyby
bowiem nie było rozumu kierowniczego w bycie, natenczas wszech-
władne potęgi jego wyrażałyby się w chaotycznem poinięszaiiiu i nit-
przedstawiałyby się nam nigdy jako liainionijny ustrój, działający
stale w sposób j^^dnci-odny, witH-ziiic zgodny sam z sobą. Ustrój świa-
ta i prawa jł^go same przez si«^ mają tedy charakt^er racyonalny
i świadczą o tem, że wszechbyt jest w istocie swojej rozumem. To tei
możemy się przybliżyć do zrozumienia tej jego istoty jedynie j)rzy
pomocy racyonotbuych czynników naszego lunysłu; wszelkie zaś dnali-
styczne przeciwstawienie praw przyrody i praw rozumu pogrąża myśl
w wewnętrzne sprzeczności i uniemożliwia zasadniczo poznanie świata
i jego objawów.
Powyższe uwagi krytyczne odnośnie do metodologii nauk pwy-
rodniczych streszczamy ostatecznie w następujących wywodach:
1) Przyi niszczenia za>ałini( ze, czyli pewniki tak matematyki, jak
i ]iauk |)rzyro(liii< /yi h. mogą służyć za punkt wyjścia nauki „śłMsłej".
jfdynie na podstawie |>oj)rz<'dni<^go rozl)ioni krytycznego ich tn.śti.
Bozbiór taki stanowi juduo z zadań ĄlozoMt jako nauki o ogólnych
Digrtized by Google I
§ 11,1. METODOLOGIA NAUK IHZYRODNICZYCH.
363
podmiotowych i przedmiotowych za ;i 1^' U poznania. Ona to przyczy-
nia wą do rozwiązania wszelkich nieiH.rozumirń i sj)i /."czności, napo-
tykanych w poglądach na ostateczne zasady przyrodoznawstwa i sta-
nowi pod tym względem konieczne uzupełnienie nauk przyrodniczych.
Dlatego też filozofia nie może si^ bezpośrednio poddawać przypusz-
czeniom nauk przyrodniczych, lecz powinna si^ wyzwolić z pod ich
dogmatycznego ucisku, jak to w swoim ca»sie uczyniła w stosunku do
teologii scholastyczncj.
2; Zasady metodologicznej nauk przyrodniczych o muhtmUzMm
jaśnieniu zjawisk przyrody nie należy mięszaó z ogólną zasadą
p.7/c-:y»it>«f^i7(> wjjasni.-nia zjawisk. Nadto okazuje się w sposób oczy-
wisty, że zasada detcrminizmn mechanicznego nie jest wystarczającą
pny wyj*^'^^'* faktycznego wsi).'>łrlziałania i związku szczegółowych
objawów ruchu w jednorodnym ustroju świata i jego jestestw, a tern
umiej przy wyjaśnieniu życia imiysłowego człowieka i i samodziel-
nej działalności (wolnej woli). Krytycznie pojęte zasady mechaniki
same domagają się w tym względzie raeyonalnego uzupeinienia.
3) Tak zwane prawa przyrody sprowadzają się w istot ie swej
do faktu stałego i typowego przebiegu zjawisk. Sam zaś ten fakt sta-
łości i typowości w przebiegu zjawisk świadczy bezpośrednio o dzia-
łającym w przyrodzie ro^Mmt#; w nim bowiem jedynie uznać można
potęgę, która wszechwładne siiy przyrody harmonijnie ze sobązestra-
ja i przez lo nadaje wszoehbvtnwi charakter jednorodnego ostrojtt,
9, przeciwstawianiu do < haosu, kioryby istniał, gdyby istotą bytu nie
był rozum. Ztąd to też między tak zwanemi prawami przyrody i pra-
wami rozumu nie może być żadnej istotnej sprzeczności.
1. Metamatematyka. Wspomniime powyżej ( tr. nowe badania uapolu
matematyki. no?^ą nazwę bądź mrtamaten\aiyin. o ile >'k oduoszą do matematyki w ogóle,
^ąd/ też na/wł? metnf/e'o,tu-fn/i, pangemnctryu geoniełnfi ogólnej, imaginaqijnej, absólut-
mj, ni€-eukltdesoicej, <> ilo mają za praedraiot poglądy na prz«str«eń. Matematyk ScHIDT2.
DuMONT oddaje pi( iw>zt'i»stwo nazwie metatnatemałyki , poniewai badania tego ro-
dzaju Die ograniczają sie z natury swojej geometfyą, lwa obejmują zasady matematyki
w ogóle (zob. jego pr^ywiedaioną na 8tr. 286 Filożofią matemałyki, str. 121 i 427). Jest
to keimin oroWony na waór metafityki, z dodania wyrazu |j.5ta == i>onad, więc ozna.za
badania, ktśre nast^piuą P© dotydwHBwowy.h badania.-h matematyki, lub ją przewyższa-
ją. Badania te w samej rzeozy doprowadzają do uop^lnień siepa.in* yrh dalpko po:.a za-
kres doty.hrzasowy. h pojęć matematyr/nych. T>onin.łoś<. i. h dla rozwoju wiedzy ludz-
kiej je>^t niezmierną i daje sprowadzić- dn na-t. pi.jn<b momentów:
1) Zawdz!fv7ajr\.- w zna.v.n..j fz^śn rn/.w..j swej tr.'śri krytycyzmowi Kanta, bada-
nia te świad. za w -poMd, p.,.ir/.aj;v V o wpl^wio pojyć filozoficznych nawet na naukę,
uznaną dotąd za, wzór »aiTiodzit lnej „ścisłości.*'
2) Wskutek udziału luat.watyki W liadaniacb innyuh nauk, szczególniej pt^yrod-
nicżych, UW rozszerzony pogląd na zasady matematyki stanowi nader ważny pi^czynek
do metodologii tych nauk.
Uigiiized by Google
864
§ ll,l,t. MBTAlfATBMATTKA
3) Wjniki owjah badań metaTnatematycniych rozszerzają na<?z ocólny pogląd nt km^t
poza szczupły zakres naiwnego realizmu i przoi tn =;twir>rdzają z jednej strony za>ad^
krjty< yzmu filn/oti(^nego, a z flrugiąl osapełniąją pod wieloma wzgl^ami metafizjcsoe
prasjpuszczpnia nauk spri y.ilnyi h.
Dla tych powodów filozof zapozna^'; si»; wiuioii i)r/ynfijmniej z ogólnemi podsU-
wanu tycłi hadań metAinatcmatycznych. W tym celu podajemy ta odpowiednie wjjm-
lueni^^ oraz literatur*^ przedmiotu.
Wiadomo, źe zwykła planimctrya i stereometry^ opierają się na sseregn jwcah
k6wy wyłożonych w fioetąfftaeh gemetryi znakomitego greckiego matemafyka Edkudi*
6A. Jeden a tych pewników, jedynaaty, opiewa: .Dwie Imie proste, pnedęte trzecią,
twofstąoe kąty wewn^trrae, ktdiych suma nie jest lówna dwóm kątom pmetym, pnea-
liąją sie przy pnedłoieoia w tę stronę, po której ta sama jest mniejszą od dw«}ch ką-
tów prostych.'* Z pewnilciem tjm łączą się ściśle następująco t^erdzcnia: -Przez punkr
dany zewnątrz linit prostej można do nif^j poprowadzić tylko jednę równoległą i sam
kątów trójkąta Mwna '>ię dwóm kątom proMtyni."
Na powy/>/.yiii pewniku oparto oddawna rał;) twryą linij równoległych. To-
minio to troś. jfiro nif» Jf^st tak prosty i oc7.v wi.iti\, aby nie potrzebowała dals?jch
wyjaśnieu. Przeciwnie, już bardzo wcześnie usiłowano wykazać-, że pewnik ll*ty Boldh
desa jest twtodzeniem pochodna, dającem się dowieóć na podstawie innych prostsąjrch
pewników. Wszystkie jednak usiłowania, podjęto w tym kierunku, pozoetawidy po osta-
tnie czasy bez pośądanego skutku. Kie udato się nikomu aprowadsić tego pewnika do
innych i pnez to w ogóle zmniejszyć liczlię pewników geometrył. W tcm dość niespo-
daiante wystąpili znakomity matematyk kazański M. ŁoBACZBWSKi w r. 1820 i niezależ-
nie od niego węgierski matoniatyk .1. I^olyai (syn) w r. 1832 z now>Tn układem crf^om"-
trycznym bez pomocy 11-go pewnika Euklidesa, W tym układzie, zupełnie b>cit«»K
i konsekwentnie r(izwini<.'tyni, a opartym pr/X'Z Lul»ac7.owskie«ro wyłącznie na
i 12-tym pcwnikai h Kuklidesa (dwif li^jnry. pm stające do sielńo. są sobie niwne;
dwie proste przecinają się w jednym tylko puuki ic). okazuje się, że z jednego punkto
można poprowadzić dwie linie równoległe do danej pi-ostej i że suma kątów trAjkąti
jest mniejszą od dwóch kątów prostych.
Za podstawę swych badań biene Łobacaewski podział wsiąystkich linig prosl;ych.
wyrJiodzącjch z jednego punktu płaszczyzny, na dwie kategoiye, według tego, aj pite*
cinąją lub nie przecinają danej prostej zewnątrz togo punktu połoźonąj. Łini« gne
niczną, oddzielającą linie pnecinąjące daną prostą od nieprzecinających, nazywa on rów-
ndegłą do danej prostej. Spuszczająt- następnie z danego punktu prostopadłą do danej
prostej, kreśli dwie n'>%vnologłe do tej prostej, jednę po jednej, druL' ', r'> tlniirirj -{pm^
prostopadłej. Pr^ypnszr^njąr zaś. wbrew j^dynasteniu pewnikowi huklidesa. że te rMvr-
nolcgłe, przedłużona do nii-skonczonoM i, zhliżaja. <hi nieskończenie do danej pro>t»'j, oki
znje się. że one wytwar/.aja. pi"zy danym punki ic, wraz z ową prostopadłą, kąty, które
Loba<:zewt$ki nazywa „kąUnii równoległości (Winkel des Paralldi.smus, Prallelwinkslł.*
W ton sposół) uważ^ równoległą do danej prostej wraz z tą prostą, jako dwa bokitrlti-
kątai zbliżające się nieskończenie do siebie, a ową prostopadłą jako trzeci bok tego ti6j*
kąta, i opiera na tąj konstmkcyi wspomniano powyżąj wywody.
Wyniki nowej nieeuklidesowej geometryi nie mo^y pozostać tras wpływu na U'
sadntcze pojęcia matematyki w oijmIc. .leżeli się bowiem w sposób przekonywający oka-
zuje, że jeden z pewników Euklidesa nic stanowi prawdy koniecznej, to czyż to sann^
nie można przypuścić i odnoCnir dn reszty pewników f'/yż nie należy w takuu iaz»P
dojść do przekonania, że ni-/ zwykły pogląd lu pr/e>tr/('ń. z kt-»retro dotyc^aJłOws
gcometrya wyprowadziła swe pewniki, j)r/x'dstawia tylko jeden z wielu innych, równje
możliwych poglądów ; żo nasz zwykły pogląd geometryczny, narzucąjący się nam eaipł*
Digitized by Go \ , I ,
§ 11,1,1. MJi;TAMATKMATYKA» 365
ry(j2ni'v w->kufok infrojii n.is/yrli orf?an(»w zinysłowyrh i danyi li (loświa(l''7ł'niM ni*- i»"<t
ani jedyni, 111, ani koniecznym; żo należy wzniaśe hii; w tym uzLH«Hlzic na -ranowi^ku
wyższe, ogólniejsze, obojmujące, jako su*o <^<W'<_n'«Inr' pi7.ypadki, /aróvvuo 'Uikliilc.>u\vą, jak
i oiocaklidesową, oraz w ogólo wszelką inn;i możliwą geometryą? W tvn ypo.sóli pow-
stało pojęde ffeometryi ogólnej, pangeometryi^ w odnSźnknin od geometry i spc) alncj, cu-
MideMiwej ; a nadto wskutek dalssej abstrakcji wytworaono pojętno geometiyi, uwa^ją-
eąj naioe zwykle wyobrażenie pnestneni o irteth wymiarach aa szcasególny przypadek
ogólnego pojęcia bądź tmdkoki lab rozmaxb6d^ bą^ź prteatneni o n wymiarach.
Tego uogólnienia dokonali pierwszorz«;dni badacze na teni polu : IliEMANM i Helm-
HOLTZ. Oni to zastosowali do odnośnych badań metod*,' analityczną i przez to wpro-
wadzili i7,ysto logiczno dziahnii do tego zakn-^n matematyki; podf/^^ 's<^y ł ,n'>rifzewski
i Bolyai trzymali się meto iy konstrukcyjnej, ua wzór Euklidesa, i dl i nic rozwinęli
ostatecznych konsekwentyj >wych zasad, ftieiiiann uważa przestrzeń jaku >Mzególny
pnypadek łróju-gmiarmcej rozmaitości (Maniglaltigkeitl i przeciwstawia ją rozmaittociom
o biD^ Iksbie, aż do n wymianiw. Uolmboltz natomiast uogólnia t^mo pojęcie przcsirgeni,
więc w pneciwstawiema do naszej trójwymiaTOwcj przestiwsni, posiłkajo si».' pojęciom prze-
ftneni o n wymiancbi w której kaidy punkt określonym być; moie przy pomocy n Wi»p61-
nędDych. Nadto róćnią się Riomann i HelmholtK pomiędssy sobą zapełnić lózną podsta-
^ swyeb l>adaii, doprowadzaj ąa^ l-h jt^lnak do tych samych wyników. Riemann bie-
rze za punkt wyjścia wyrażenie analityczne dla odległości dwóch punktów nieskończenie
itiizkłch w danej rozTrniteśri : Molniholtz zaś wychodzi z prostej zajady, że zmiana miej-
sca ciał geometrycznych nie pociąga za sol»ą zmiany w stosunku icli linijuych wymiarów.
W każdym razie na tych to uogólninniach opiera się cala nictamateiuatyka, rozwinięta
M?»tcmatycznie potz znakomitych itiatt niatyków współczesnych.
Aby ułatwić czytelnikowi dokładne, zrozumienie powyższych danych, n)ozb<»dncm
jest dalsze wyjaśnienie tej .-prawy zo stanowiska filozofii matematyki.
W skład wspomnianych, zupełnie nowych badań na polu matematyki wchodzą na-
^tępiąjące czynniki, wyjaśniające ich istotę:
1) Geometrya analityczna Kabtbztosza, wyłożona w jego Easaijs phiUmphuptes
hWi. Polega ona na wyrażenia za pom04^ wielkości liczebnych takich .stosunków mia-
rnwyrli figtir. kt<')re geomotrya euklidesowa oznacza za pomocą konstrukcyi. Kartc/.yu z
^po-rr/cgł, że położenie danego punktu na linii prnstf^j nioż<' hyr wyznacznnrm za ponio-
i"ą litzby, nazwanej w/tpófrzęduą. a oki'cslająt;ej odli glosc tcgu piinktu od imiiktu stałe-
go na prostej ; daky, że położenie punktu na płaszczyźnie daje się wyznaczyć pi/.y ponuł-
ey dwóch liczb w-ipółrzędnych, wyrażających długości odcinków dwóch liny piustycli,
poprowadzonych od danego punktu w dwóch okrcislonycb kierunkach; naroazdo, źo poło-
żenie ponktu w praestrzeni trójwymiarowesj daje aię ściśle określić piisy pomo<^ trzech ta-
kidi liczb współnędnyeb wz^^ędem trzech okL A ponieważ w taki sam sposób, nazwa-
ny mialiłycznym, można liczebnie wyrazić i inno własności praestrzeni, przeto na tej za-
jadzie każdą figurę, jako układ punktów w przestrzeni, można pr/cd stawić pod postacią
związku pomiędzy wieJkoieiaim liasebnemu Przeprowadzenie m zasady stanowi istotę
gcomfirt/i analityrzucj.
Nie trudno sjiostr/cdz, że zasada ta rozszerzyła znakomicie zakres badań g' omc-
trjcznych. Podcza-s bowimii, gdy goomctrja clemontiiina ojiicra się w zupełności na na-
szem myobrażeniu przestrzeni i pozostaje w granicach pogU^doweJ^ konkretnej konstruk-
cyi stosunków pneetrzenbwych; co przy formach bardziej skomplikowanych, np. już
pizy badaniu przecięć stożkowych, przedstawia wielki«) trudności;— to przeciwnie geome-
trya analitj-czna przechodzi w dziedzinę abstiakcyi i traktigo przestraeń nie jako wyo-
brażenie ^ >' ja^n jiofęeie matematyczne, narówni z inncmi pojęciami w tym zakresie
wiedąy. Wskutek togo pny pomocy tych środków można było roztrząiMić nie tylko sto-
Digitized by Google
366
§ !1,U MBTAMATRMATYKA
Auoki wjobiaialno przostraoni, locs i takie, które jodjrnio pojęciowo lozwinąi* jiię dąją.
Zoll. w tyiij wzrriędsie poncaąjący artykuł L. Liard^a: La nuJhode ds D^artet d b
mathematujue unwerKtUe w B/evHr ithilosaphh^ue 1880, X, 669 i Dast.
2''> ]'oo]:[dy Kanta na niiitmiatyki.' w oLTÓle, a w syp/o^ólnoś''! na pr2e>trtcii.
.Teszcaie w opi»i< })rz<'lkrvr\ iziicj, Kant w roziirawie: O różnicie ut/miarńw przestrzeni
(Von detn ersłcn Crnanfc des ['jitt^rschinh s <lrr Gegetiden im Maume 176H^ wykrywał
pt'\vno trudności, zawait'- w n;is/yai ;6\vyklyu» puj^h^dziu na przestrzeń. Trudutjści te
pm>d stawiają się, wodiug ivautii, poglądowo w tej okoliczno^ici, że są figury symetrya-
ne, jednakowo sopelnie we wszystkich swych oęśetach i lozmiaiich. których jednak «b*
jąć nie możemy w tych samych gnaicach pnestneni, t j. nie dające się przenkść jedna
na miejsce drugi-. W takim stosunka znajdują taą np. do siebie nęka prawa i Ie«a:
rękawiczki prawej ręki nio niożoiny wdziać na Iową rękę. W tym więc wypadku, dwb
figury mogą być zapełnię jednakowe, a pomimo to nie być zamiennemi, oo dowodzi, k
istnifją poniirdzy niemi pewnf różnice, lożąc(? poza niemi sanjemi, w stosunku każdej
z nich do trzeciego samodzielnego rzMinika. Z tego wnosi Kant, że wzajonmy do sit"-
Mo <to>!unek i położenie <kl;i(l'nvych » /.t.'sci danej figury nie określają jeszcze dostatea-
uie jfj })r/('>tr/«'niow(L;o rliuniktoru. lecz do tego dodać jeszcze nalr-ży określenie
stosunku di> pr/.t itr/cni ogulucj, buzwzlędnej. Na tej zasadzie odio/.iua przestrzeli cm-
ptrijczną, przedstawiającą nam przedmioty w zewuętrznem ustosunkowaniu ich i-j^m
obok stobie, od przestrzeni oMu^*, niezależnej od tego ustosunkowania. Jnź tntaj
napotykamy tedy zawiązki poglądu na różnorodne Ibmy przestnenŁ
We wstępie do Krytyki esystego raamu zajmuje się Kant międzj inncmi kwc-
styą: na <.-zeni polega możliwość czystej matematyki (wie ist reino ^ratheraatik mdglich)*
a w asęści pierwszej poddaje rozhłmowi przestrzeń i ctas. Co do pierwszej kwestyl
zolt. cośmy już powiedzieli wyżej str. 806. O przestrzeni zaś mówi Kant. że jest uaa
„koniecznom wyobrażfniom a priori, hHdąeem podstawą wszelkiego pogl;\dii na rzeczy zc-
wn».'trzuc (eino netbweudige \'orstellung a priori, die allen ilusseron Ansrhauunj/fn zu
i i rundo liegl)."* Na tej aprioryczności przestrzeni, jako formy naszego my siu zf-
wm^trznego, w przeciwstawieniu do zmiennych danych doświadczenia, polega, wodłuj;
Kanta, powszechność i konieczność pewnikóv7 geometrycznych. Nanka ta Kanta za«ie>
ra w sobie bardzo ważny C3qrnnik teoretyczny dla nnwciju pojęć natematrcznych. Gdybf
się bowiem okazało, że te lub owe zasady matematyki mąją charakter empiryczny, dąfą
się wyprowadził! z doświadczenia, a wskutek tego pozbawmne były znaczenia powandi-
nc^o i koniecznego dla naszego umysłu: natenczas, zgodnie z powyżazjfm poglądem Ku'
ta, należałoby odszukać bardziej powszechne i konieczne zasady, oparte na natune w-
szego umysłu, a zdolne objąć owo dane ddświadoztjnia, jako -^we przypadki szczególni'
Widzieliśmy wyżej, że ten wjuik krytycyzmu zastosowano też w istocie do badań lo*-
tematycznych.
3) Nakoniec, najważniejszym c2;ynnikiem, wdiodzącym już łiozpośrednio w siiaJ
spukulacyj metamatematyeznycb, są badania nad krzy wemi powierachniami i idi rozwianiem
' K. Fb. Gauss a, jednego z nąjwięks^ch matemalyków naszego wieku (Dk^uiiiiMtt
ffcneraUa circa wperfieieB curvu8 1828 ; Werke 1868 t naet T. IV). Kie wchodząc z*
pole zbyt specyalnych wywodów w tym względzie^ oo pnekiaondobj runy nsavj
pracy, zatrzymujemy się i tu na zasadach ogólnie pmystępnych, mąjących doiuoila»''
fiIo80fi(;zną.
Jeżeli na płaszczyźnie, t. j. na powinrzchni Im.-z w-zolkii h wypukłości, np. na <to-
le. niikn śliniy jakakolwiek figury, np. trójkąt, a naśt».'ptiie wyobrazimy sobie tę figun:
jako kształt s iniodziclny. np. wycięty z papieru; natenczas figun; Ui możenjy «!wol>odnip
przesuwać po płaszczyźnie nie naruszając w niczem jej kształtu. Tctru samego jednak
uskutecznić nie można na wszystkich powierzchniach. Możemy tegu dokonać j&SitV!
Digitized by Google
§ 11,1,1. METAMATRMATTKA
367
oa pwiencliiii kuli o jakimkolwiek promienia. I tu nakroślona na kuli figura daje się,
pResttwać po całoj powieizehni bes smiaojr ksstaitti. Ale gdjrbyamy figwc^ nakreśloną
ti^ powii rTchni kuli o promienia dziesiędocalowym pneniesU na kolę o innym proroieoiaT
widzielibyśmy, źe ona do niej nio przylotja i po niej b«*z zmiany kszt-ałtii praesuwat- się
już nip dajt;. Takiejjo przesuwania nakreślonej figury bez zmiany jej kształtu iiskutot^-
ni jtiź wrale nie można na iwwierzchni nawf^t j^^dnnj i toj ^ariiąj elipsoidy, np. jajka.
Figara mkr.-lona w okolicy jfj hił»guna nie diyo si^* przesunąć bez zmiany k^^załtu ku
jej niwnikowi, bo jest zliyt wypukłą.
Powyższe prayklady dają pojinie o krzi/iciźnic powierzchni. Gausi pierwszy za-
j^ł >i<; okroaloniem tak zwanej przez niego miary krzywizny (menf^ura curraturac,
Krftamttngsmiies). FłasicsyznA nie posiada iadnej ktg^wiznj, a więc, według Oanssa,
ndaiB jej knywiroy = 0. Ta naleśą też wsselkie powierzelmief dające się rosw^ać na
pia.«»yzQę« a mianowicie walce i stosid. Knywima knli jest jednakową na catoj po-
wierzchni, a satem kula i wszellde powierzclmic, dające; się rozwinąć na kub>. posiadają
$falq miarę krzywizny. Krzywizna innych powierzchni, np, elipsoidy, zmienia sic od
punktu do płinktu. więc powier^chnif te mają zmienną miarę krzywizny. Nadto lozróż*
ma liaiL'<s mian; kr/.ywizny ilodatnią (uii O do 4 1) i ujemną (od O do 1>.
Ot/)ż to {)o)i_. ie (iaussa o ituwicr/clini, posiadającej stałą, ł»ądż dudatiuą, liąd/.
ujeianą luiarc kraywizny, stanowi gluwuą poUstłiwę badan metH<reometr)«^nyc1ł. L^dy/.
astoaowano jc do pojęcia przestrzeni w ogóle i oparto na niem tcoryą o różnych jej
ndząfach. Geometqr& Koklidata odnnsd do przeatneni płaskiej, z miarą krzywi^
isysO, a nazwani^ przez Ełbima paraboliczną. Od niej f6zaią się: 1) przestrzeń
lUnuannowaka, c^li sferom (Klein: eliptyczna) o kr^rwiźnie stałej dodatniej, oraz
2) pnestneń nieeaklidpsowa, dyH pseudoaferycaia (Kldn: biperboliczna) o kizywiźnie
•^tałej ujemnej, (reometrya Łobaczewskic<_o odnosi się do tego ostatniego rodząja prze-
trzeni. Powierzchnie przestrzeni pseudosferycznej mąią kaztaH siodła, alo w na-szej
pmistrzeni pr^ed^^tawić możemy jedynie pojedyncze części tych powierzchni, nie zaś ich
'•aio*'. Zbadano je atoli anality(!znie i na t*'j potl<tn\s-i(' wytworzono właśnie szczegóło-
wa teorye geometryczne. Co się zaś tyczy jedyimstcgo pewnika Eukliiicsu. okazuje ^iię,
znajduje on swoje pełue zastosowanie tylko du powierzchni ro/wijaliiych, wii.c w Złi-
kiwne pncstrzeni płaskiej, posiadającej miarę krzywizny = 0. Nie daje się jednak za-
Mosować do praestizeni sferycznej, ani do pseudosferycznej, a więc do przestrzeni z do-
datnią lab ajemną miarą ki^wizny. Sama kątów trójkąta sferycznego nie równa się
dwóm prostym, lecz jest iiością zmienną, zależną od wieikceci pnestrzent trójkąta, a za-
wsze icięhizą od dwóeb, a mniejszą od sześciu kątów prostych. Suma zaś kątów trój-
kąta pseudosfcrycznonfo jest równic/ proporcyomdną do j<^ powierzi^hni, ab> zawsze
mni^jfizą od dwóch kątow prostycłi. W związku z naturą przestrzeni pseiido<fcryczn<y
p .zo>ti(<' i ta okołirzność, że na niej z jednego punktu można poprowadził- ihnr linie
r \łiK>icgłe do danej prostoj, jak to czynił Łoba(^ewdkt, co jednak nie jest możliweni
w fwestrzeni płaskiej, euklidcM)wej.
Prócz ziizuaczonego poglądu na miarę krzywizny, Gauss już popracduio zajmował
^ kwestyą: jakie konsekwencye wynikają z zaprzeczenia pewnika Bnklldosa codo ling
równoległych? Z tego powoda Klein w przeglądzie historyi nie-euklidesowej geometryi
dowodzi, xe Gauss jest właściwym twórcą tej geometryi. (Wir miłssen Ganss unbe-
diagi ais den ScbOpfer dor nicht-euklidischen Geometrie bezeichnen). Starcy Bołyai
znąjdował się z nim w stosunkach i)rzyjaciolskich, o<l czasów uniwersyteckich, a list
łHoiłja do niego świadczy, że znakomity matematyk udzielał mu swych myśli w tej
sprawie; Lobacjsewski zaś był w K r/.aniu uczniem Bartrlsa, który znał rówmieź oso1>i-
'^'ie fiauKsa i z nim o tej kwrstyi traktował. T'omimo to Klein ni<' zapr/''cza oryginał,
noiici ŁiOtiaczewekiego i Holyaiów w szr/.egółowym rozwoju wypowiedzianych przez
Digitized by Google
368
11,1,1. MKTAMATKMATYKA.
(Jans^a zasad (zob. wHpoinniaao wyifj, str. wykłady Kleisa o geonieti;)-! nieeiikli-
dosowej, T. I, 173 i iiast.).
Dodajmy tu wrcwzcic, że już Gauss, jak o tern świadczy Sabtorius w mawie &&
jogo ęmkC- (Gaui9 gum G^taehtnkm 1850)t umai tn.jwyiniaiuwy pogląd na pnectncfó,
w dachu itantB, za specyficsną właściwość ladskiego umysłu. Preytem nutwiał, io od-
łos^yl soliło roKwiązanio niektóiych sagadnień matematycznych aź do ratasu, gdy do8ięgiiii>
w pizytsztości wyższego stanu rozwoju umysłowego.
liitomtura metamatematyki jo^t jnź łiardzo bogatą. Obok prac. /.o tik powtera
klasycznych na Łem polu, wyniicnii; tu tylko najważniejsze wśród takich, które się pr|T-
czyniają do s/.ezł»{,'<'>łowoiro wyjaśnienia odnośnycli ba laii.
N, 1. LoBACZEWSKiJ. O nacztiłach (jeoinctrii, Kazanskij Wi«xstnik IS jł. yoirufit
nuc:'tf<i ffeomełrii. Kn/.anskija uezouyja Ziipiski 1S;35 - 1H37. Sui /.iiiimija IssJ i nasr.
l'o\v.^xrt hnie przyst^.juuj dla świata uczonego stała sic owa poomctrya j^obaczewskiego
dopiero od czasu ogłoszenia następujących prac : Geometrie inu^inaii^e w A* CatŁ*
ŁB*8 Journal fur die remr und angewandte MathrmaUk, T. XVII, 1887, atr. 995 i nast
Geometriai^ UtUersueluingen zur l%eorie der ParalUUinien 1810, nowe wyd. 1887, oiu
Pangeometrffa^ wydana 1855 r. w jęs^kach rossyjskim i francuzkim.
W. BoLYAi (ojcits ) w.\ ilał w roku 1832 po ładnie Wsięp (Tentamen) do mate-
matyki, w kt^kyłn, jako dodatek, zamieścił rozprawę syna Jama p. t. jippenMjt edm-
tiam spatii absolut r verftm a Jiilu n.^ etc. Ogólnie przyst<;pną stała się ta praca dopiero,
gdy treść jej wyłożył .) Fftis( hai k p. t, AbnoluU' Geometrie iia< h ,/. Boh/ni lHT*i.
H. UiEMANN. Ucber die Hypothesrn, irelehe thr Geonietrw :n (irtoid'- lin/cn. Wy-
kład wygłoszony już w r. 1854. lec/, wydrukowany dopiero po śniicni autora w At>huf
Mungtn der k. GcseUachafł d. Wisscłisduifti n zf( Giiłłinym^ T. XIII, 1^)68, str. VS»
i nast. WerkOf 1876, str. 251 i nast. Jestto pra«;u podstawowa dla całej metamateiaaljkl
0 której mówi Klein (1. c str. 206), źe się z nią zapoznać musi luiżdy, kto cbee na-
brać należytego poj^ia o nąjnowazym rozwoju matematyki. Przekład polaki wydalt
S. DiCKfiTsnf i W. (408IBW8KI w Pamiętniku Towarzystwa nauk ścisłych w Fatyin
T. IX, 1877.
II. Hklmholtz, Ucber die thattsacMichcn Gntndlagai de^ Geometrie vf Hei delherg^
Jahrhiichcr drr IJtcratur 18(>ł) .\i 40 i il.— Uel>er die ThatsacJien, die der Geomełiie :ti
Gntndf Jief)en. w Sachrichłen vo7r der k. nefisrlsrjiaff d. Witfi. zu GóUingen. I stuS ,^«0.
rozpniwy itiic^/.( /.;i si*.^ tc/ w I lelniholtiUł WissDisduiftliche Abhandiuttycn^ T. II, IN^.*
Tegoż: IJebei den Cmpniny und dic Bi drufung gatmetrischer Axiomc w Pnpidar-]Vvi-
scmchaftliche Yortrag-i 187i), T. lll, 21 i nast. Wielce pouczającą joit iaż polemika
llclmboltza z prof. IuANP w angielskim MJmd z r. 1878, z powodu t^ ostatniej pracy.
W odpowiedzi, zamieszczonej też w Wiea. AlhandL T. IJ, 640 i nast*, Helmholti wylta-
znje, ie chociaż przestrzeń jest trasoendentalną formą naszego umysłu, formą a piioń
w duchu Kanta^ to jednak pewniki Euklidesa mąją diaiakter mpirycsmy. Podiodzą oue
zo za.<itosowania form aprioryczny (^h do danego materyału doświadczenia. Tu należą od-
no.-ine wywody o przestrzeni w jego znakom iteni dziele; i^jfStoioyiscAe Opiik 1867, i-^'-
wyd. I8><B. O stosiiiikii Hclnmltza do Kanta traktuje w sposób poucuijąęy: Scbwizt-
SCHŁAiiKH. Ktint u. Jhimłwifz lss:5.
Za/.iuwzyć tu wypada, że już H. (iHas.smask w dziele: Dielineare Ait^ihlutirtif^-
lehi-e 1544 wzniósł si*.' do uogólnień metageumctrycznych ; nie znalazł jednak wówm-
dla zawiłości swych dowodzeń odpowiedniego uwzględnienia. Znakomity zaś fijtyJ*
1 filozof a. Th. ThcaHiR (t 18«7), twórca psychotizyki, ogłosił w roku 1»W.
pod pseudonimom D-ka Misks artykuł p. t. Der Batm hot mer Dimetuumm (zob.
go: Vier Paradojta 1810, zamieszczono również w Kleine St^flen 1675, str.
i naot.). W pracy tej wyjaśnia w sposób popularny założenie o przestrzeni z rzteicni
Digitized by Google
§ ll,l,ł. MKTAHATEMATYKA. 369
ffjmianmi na podAtawio fikcyi o istotach dwuwifimatowych, L j. o istotach, zdohiych
wyolwane sobie jedynie praestisefi płaską. Istoty takie nie miałyby nalnó^^o pojęcu^
o nasiej trójwymiarowej przestrzenią podobnie jak my wyobrazić sobie nie moaemy prze-
ttaeml o czterech wymiarach.
J. UoOrl przełożył. w r. na .j»^zyk Iratn uzki wspomnianą powyżej rwsprawi;
łA)ł»ac3te\vskiego o teoryi linij równolej^ły* h i sani \vy<iał w tym pr7o<lmłn( ii! pracę:
«oi cfitu^ue ffnr j»nnripf*< /'nufam^^nłanj' de ht ;ji'nitii'l rf i b innitm, <■ \x>u.
E. Beltrami. ^ntjijin dl iiiliijiit fazione delia ytvm' tri<i iton-tiiduLii w (iiortiolt
>U Małcmałkhc, T. VI, 180S. (Jłtiwna zasługa tej pracy polttga, według Kleiiui, aa tom,
że ua podistawie badań analitycznych wykazafafc toasamość nie-eiildidesowej <jeometryi
z geometryn praestneni o stałej ujemnej kncywiżnlei t j. z psendosferyczną^ na co przed
ten nie fwrGeono nwagL Nadto Beltrami uprzystępnił pogląd na przestnseń pseudosfe^
tyemą, wyliaznjąc, że można punkta, linie i płaszci^zny tej przestrzmii odwzorowywać
wewnątn kali pneetr/eni euklidesowej. 1 tak, proste linie w kuli. kti>re się przecinają
zewnątrz kali, mogą służyć za wyrażanie najkrótszych iinij puiiii«.dzy dwoma punktami
t. j. linij geodezyjnycłi) przestrzeni pf<eudo.sferycznej; każdą zaś najprostszą płaszczyznę
n>i pr/p-trzeni wyrazii nioźnu [nv.>'7. zwyczajną płaszczyjmę w kuli, i t. d. łiył to zua-
Koinity i)v>-t».'p w rozwoju nic-ęuklidfftowcj [reometryi.
ZuLL4Si!:h dot} ka kwotyi uietamat^Muatyki we w^puiaiiianciu na str. dziele o nalu-
r/e komet, str. 208 i nast., oraz w .swych Winne njichuftl. Ahliandlułigen 2 tomy, 1878.
<ipierając się na prawach ulatniania się ciał, Zullttor dowodzi, że nasza pnsestrzeu jest
skmcHmą, t j. przestrzenią o knywiżnie dodatniej, Przytem broni czwartego wymiaru
przestneni w związkn ze swemi poglądami spiiytystyomeaui, twierdząc w duchu Plato-
na (tob. wyżej str. 172), że nasz świat ąjawtskowy jest tylko niedoskonałem odżwiercia-
dleniem rzer/yu istego świata idej, świata o czterech wymiarach. Za pnjykladem Zollne-
ra wielu zwolenników Hpirytyzmu posiłkuje się mota«,'oometryą w celu usprawiedliwienia
swych, często Imrflzo fantastycznych, ni<'kiody popro-tn śmic-znych »t''i'« v f "
O. LiKBMANN, Zm- Aifili/.sis d^r Wirklirlikrit l87(i. 'J-L-ic wyd. //ileca się
in .szczególniej rozprawa p. t. FhdnotHc/udiUit den Raumea, w kUuej odnosin; kwostyo
traktowane są ze stanowiska tilozoficznego z właściwą temu autorowi ścisłością.
EaDMiNN, Die Axume der Geometrie 1877. Jestto historyczno-krytyczny roz-
biór teoiyj Riemznna i Helmholtza, dający jasno pojęcie o rozwoju odnośnych hadań
w wykładzie ogóhue przystępnym.
•T. M. DE TiŁŁT, E$8M suT Ics principes fondamentaux de la giomitrie ei ds la
m/catUfue 1879. Autor przedstawia odnośne kw«>stye % samodzielnego punktu widzenia,
''rcometryą Riomanna nazywa doiiblctnent abstraitc w i)rzeciwstawieniu do geometry i
' au^sa. jako aimj^ient abatraile. Geometryi zaś Euklidesa pr^pisuje charakter
konkretny.
Z kr> t \ k;\ pr7.eciwko wszi-lkir j iiictaTimt^»Mmtyce ze Nr iuowi^ka dotychczasowych za-
sad uiatematyk i wystąpił wspouiiiiuuy jiii iiicjodiiokrotiiie {zol». str. 285) Schjiitz-Dumont
w swej FUozofii matematyki^ str. 119 i uast, 431 i nast.
J. B. Stałło, The emcepłs and tfteories of modem pht/sk-s 1882. Wraz z kry-
tyką zMad wspiMczeanegD przyrodoznawstwa, któremu autor zarzuca, że się posiłkuje po-
jęciami metafiagrcznemi, napotykamy tu osobny rozdział (14-ty) p. t. MetagecmełHcal 9pace
m (Ac of nwdern analyńs. Autor występuje tu bardzo saorstko przeciw- metamate-
malyce. szczególniej przedw teoiji Riemanna, utrzymując, bez przekonywających atoli
dowodów, że jego gisadnicza przesłanka jest absurdem (great fuudamental aUsurdity of
Biemann).
T,. I>iAHD. Lhs dt'finU\<>nH ęehiU('ti i(jiie.s tt d>'s ih/fiinfluns empiriąuas IKS''^. .Testto
poncz;ijniy ruzliior ziia-zcnia poję<- ogrduych na polu zarówno matematyki, jak i przyro-
StraTe, Wfltfp do fllotoai. ^
Digrtized by Google
370
§ 11, lo. MBTAMATBMATYKA.
dossnawdtwa. Określenia georoetiycoje autor nazywa syntetyezneml. enjpinozne zaś ana-
Utycziił iiii. Pnytem p(>dzi«;la w lasadzio wyłożone powyżej stanowisko HsLifHOŁm
i nwzglrdnia nowsze badania na teni polu nic-euklidesowej geometi^i.
Toż samo powiedzieć należy o odnośnych poglądach WrxDTA, wyłożony, h w j.i-c
Synłnnacit' filozofii (zoh, wyżej str, Ib; w rozdziale p. t. MathettuUittche Tran8iicfnden2,
&ti. 190 i nast.
Krytyką natomiast metagoonietryi ze stanowisika kantyzmu zajął się wspomniany
już (str. 18) Urnodtieb w rozprawie: La pkUoiophk ie la rigU ei du coM^NMf w Piv
łona: Uanni phiStmophiąney rok 1881, str. 1 i nast
.ledną i najnowszych i wielce poucsająeycb prac na tera pola ogłosił J. Dklbostf
p. t. Vandenne tt ka nouwUea gAm^brieg w Bevue phihfopingue 1803, Ji 11,
M 4. Delboenf rozróżnia pr/ftstraeń raecznvistĄ, przedmiotową od geometiycsoiej. Tc
iiznąje za jednorodną i sikotu-zoną, w niej jest możliwą konstrukcya figur podobny ch
uĄy pr/estr/fń racczywi-fa ]^'-t nieskończoną, nie ']oM jpdTiormlną, ni<; posiada tigur
podoliiiyli. 1«><-/ tylko \vi(»lkos«'i liezwzęlędnt'. W t+^n >^po3Ób stara się wyjaśnić Irołł-
uosi i, \vyTiikąji\< e z uznania różnorodnych łorm prze^tr/eiii.
.j;iko wykłady systenjatycznc poruszonych tu piZłMlmiot«')W zalecają się, o ile wieu,
szcze^nłluiej : W. Killino, Die nkht-euklidmJie Iiaumfon»en «• ona^fHtdt^ Bt^tad-
lung 1885, oraz wspomniana (str. &I3) nie^eniclidesowa gfeometiya P. Kubika, na kt^
rąAmy się powyżej niejednokrotnie powołali.
W naszej litoratunse na szczególną awi^ zastagoje rozprawa Kabola Hertza:
X(iin'>n'szf badania nad przffitrzenią (Dodatek miesięczny do FtMestądu tf/godnum-fgo
1884, .V' 2, str. "i-JÓ 2531. Tracą ta wyja^śnia zasadnicze podstawy zaznaczony <'b j^peku
hcyj matcniutycznych w sposób pr/ystt.pny dla nie-matcmatyka i dlatego poleconą bu
może kiiż<leniu, kto «ic z tą sprawą łili/t j zapnznoć pra;/nii'.
Nic mniej donio-ią jist pinl tym wz«,'lę<l( iii -rbarakteryzowaiia już <'';tr. '■^^) pra-
«:i S. Dkkstkina: Mnd tnatyka i rzeczt/ttmtuśc 16i)8. Na str. 13 i iKi>t. Dick*leia
wyja>,iua również podstawy nie-euklidesowoj geometryi i zgodnie ze swym poglądem »-
sadniezyiu na matematykę, jako naokę formalną, dowodzi, £e matematyce chodzi lylks
0 .ściśle logi(^y wywód twierdzeń pochodnych t pewnych matematycznych danych. Ha>
tematykowi «co najw3'źoj wolno twierdzić,** źe .geiMnetrja enklideaowa nadąje się w zu
pełności do opisaniu rzcc/ywistości w granicach doświadczenia.** „Nie ponnioając
wcale tej geometryi, jako nieprawdziwej, wulno wszakże pomyśleć i nowy system, kt6it
do opisania rznczywintości mógłby się nnda<-.*'
l'(M!<-7ai:tcy pr^ccrhid nowszych liadan tia tnn jiulu podaj*' riiwnież S. DicK»TKi.x
}>. t. \Vi'hli,fuiiH{ O prurmh z dziedziny geometryi wielmcymiarotcej., w Praeacb mat^au-
tyczm,-li/>cznych, T. I, 1.S88, .str. 129 i nast.
l'ragnąc(iiiu zapoznać się bliżej z nowszym rozwojom geometryi polecić nożna
pni* ę. którą wydał wloski matematyk G. Loria, a przełożył na nasz język przy udziale
aotora S. Dickstrin p. t. Przeftzhke i Btan obecny n€^waim^»tydi kort/i geometryct-
vtfch 18dU. Ka ntr. 90 i nast. podane są wyjaśnienia odnośnie do geomettyi nie-enklłdf^
sowej i n*wyniiarowoj. O badaniach na teni polti ?nówi antor, że ono „podzieliły na
czas iM'vvicn ma tematy l(ó W na dwa olułzy, uzbrojon** jeden przeciwko drugiemu: dżin
dania to sUnowią rzc.ść nauki o rozciągłości," ..W da^^Tiicjszych dzicla<h pr7odstaiN'ian»>
c^cunictryą euklidesową za jedynie możliwą, w nowszych zaś za jedną z nieskoucaeiuł
wielu, jakie zbudować sic dadzą."
2. Meiameelianlka 1 Indelerminlzin. Nie mniejszej doniosiusii
od nictaiiiatcniatyki iią dla metodob»gii pi7-yrodoznawstwa wspunniiane powyżej (str. iWl
1 nast.) badania matematyków nad zasadami mechaniki^ oraz teorya medumicMnęgo ii^
termhiizmu. Wykazują oo«*, że prawa mechaniki nietylko nie sprzeciwiąją się nznaoio
Digitized by Google
§ 11,1,2 MKTAMtCHANIKA. 371
iiiBodzidnego racjonalnego czynnika w .swieoio. looz saun; dtiwodz^ potrrohy takiof,'o
ciynnika, nienleńiego od mechanizmu, jako przyczyny imnuonijnego współdziałania ni-
f lK)« wpnyiodzie i ich ^ednocsmiła w kierankn rozwajn ?rs3iechSwiatoNvoga. A z tego
«7nikB, 9W I TSCjroDaliiie pojęta wolna wola nie rozchodzi się bynajmniej z krytycznem
lM>KcieiD zasad mechaniki. Badania te przybierają coraz bardziej charakter zamkniętej
f^' sobie naukowej całości i dIato«,'o na wzór inetagoomctryi nazwano je meiormeehantką^
Woł»ec pretensyi do łłozwzglcdnoj ,,naukowości," z jaką na każdym kroku w\sti;pują
zftoIfTiiiKy ..mochanicTrneiro dotenninizniu,*' przesądzając przytetn w imi<.' swycli dogrma-
J>i^nyołi przypus/ozen najbardziej z;isa(lni< kwostyc OL^MlnejrM im świat poirlądii. wii<ę
ńlozofii. należy si-' zapoznać nieć* Miżcj / tcmi Iiadaniami, ogranie^ającomi owe dogma-
ijn-zne przypuszczenia ze stanowiska krytycznę^'i>.
Jeżeli naetagoomotrya zawdzię(>za swój ro/-W('.j ]jr/<'vvażnie niemieckim mateniaty-
ifcni, to metapmechanika powołaną została do życia <il< Avnie przez matematyków francuz-
kkfa. Odpowiada to w zopełności gómjącema w tych narodach nastrojowi umysłowemu.
MTil niemiecka skłonną jest bardziej do tnuisc^ndentalnośoi i metafizyki, do rozbioru
of^tatecznydi zasad bytu, reeciy samej w sobie, ~ a mota-gcmmetrya jest w^Tazem tej
i^kmo^ na polu matematyki, (teninsz frain u/kl natomiast, ma przeważnie charakter
p:iktyc2ny. życiowy : ruchliwość i czyn stanowią jego istot4^. Nie dziw tedy, że w za<
Oćsie dociekań matematycznych wnikał najgł<;biej w zasady ruchu i czynu.
Zft punkt wyjścia dln w>j)oinni;)tiych łiridań posłużyło d^^ifłn matematyka A. A.
^ uUHNdT A : Trtiitc' tle l enchtm iii' /it den uhrs /'niKltrmcntnf**^ tl<nis it.s Hcif/irr> it datis
Wutoire, 2 toujy, 18(31. W dziclt- tern (^oumol z.iniicriul wylożyi wyższą Iwftlą (lom^i-
jUł- ■'up^rieure), mającą za przedmiot ideą jutrządku (Tidće de l onlre). W tym celu
pvMldaje WBzechstronnemn rod)iorowi tę ide^ i jej objawy w ńwiecio fizycznym, oraz
« akresie ó^cia organicznego i społecznego. Opierąjąc się jednak na matematyce {\w
mthteiatiąnes sont les sciencos par o^oelenoe, mówi), pragnie sprowadzić porządek prze-
''-^8qrstidem do działania czynników mechamcznifch^ Tu jednak okazuje gię, że staro-
dawna za<;ada : mundum ngunł mimert, już się łączy nierozerwalnie z ideą porządlcu;
■ih bowiem systemat liczbowy, oparty na idei jedności (l idće de Tonitc). jest urzeezy-
»u>tnieniem porządku na tem polu ilości i wielko^i i. Wszelkie konibinacye nłat<>matycz-
nc wszelki rachunek możliwf* są tylko na zasadzie takicjo już istniejącego jKuządku.
Prz*'* hodząc na-stępnic wszystkie za««adnicze dziedziny wiedzy tijutematyi;znej, — pr/.y roz-
biorze idej przastrzeni i czasu, spoczynku i ruchu, funkcyj matematyczny<;h, rachunku
Kunueaicow^o t t. d., Conmot wykazuje znaczenie podstawowe, nieodzowne idei jMr;<^
^ Bez niej nie można dokonać zgoła żadnego dziahmia matematycznego, bez niej
* ogdle nie jest możliwą cala matematyka. Otóż, toż samo się okazuje specyalnie i na
•dla medianikL Wymaga to pewnych bliższych wyjainień, które czerpiemy z dzieła
.'camota.
Widzieliśmy wyżej (str. 365), że geometrya analityczna oznacza ściśle położenie
iranktu w prze-trzeni trójwymiarowej przy poujocy trzech współiy.ędnych. Klementarną
V'l>tawą mechaniki, jako nauki U)atematycznej, je>t ruch punktu, odby waincy się w prze-
tr/eni. Przyłącza ^ir tu zatem do ireumetryi nowy zupełni*' czynnik ruchu. A że róż-
^ formy ruchu powitają w czasie, wu^- okie?,lcuie niatemat\ c/.ac izasowfj^nj następstwa
ora>2ajacego się punktu, łzyli określenie czasu, ubiegłepfo pomiędzy dwiema danemi
kinlami w ruchu danego punktu, stanowi konieczny składowy czynnik mechanilri. Dla
Vo już LaoRANOS powiedział, że mechanika jest geometryą o czterech wymiarach,
itycaem miał na myśli czas, jako wymiar czwarty.
Stoei^ąc zwrotnie ruch do geometryi, okaziąje się, że możemy w sposób zroznmia*
' wyjaśnić sobie powstanie (;zynnników sidadowych g<.'ometryi. T^inia prosta przedsta-
i& 5ię nam wtedy jako punkt, poruszający się po najkrótszej drodze z danego punktu
Digitized by Google
372 § n,M. METAMECHANIKA.
do drogiego; okrąg jako punkt, poruszający si*' w równ«'j odległości wokola dan- _
punktu aż nie powrin i do nii.'j>ca, skąd wyasedł i t.d. C ala geometrya staje się wt.-i^
wyrazem ruchu, a że nadto rurli naprowa^lza nas najprostszym sposobem na oj-Mne
jtH-w zmiany (Tidro d" rariation), praoto i poj»M io fmihein !Tiar^?natvrzn<-j. opi»*n»j;/ ■ •
si<; na stałyn> zwin/Ku ini«.'d/,y wiolkośrian>i zniionu«'nii. hh /,y >i<; z poj. ■ iam ruohu ij -
go praw-ami. AV-/« Iki.- / i- ]>rawo ruchu pozostajf w ścisłynj icwiązkii z miarą y-
V'0 trwania, a miara taka upi. la si».- na pi>j<;ciu rozumu i porządku rzeczy^ \\ \^ may^
. /„i uwitżnii! swój charakter racyonaluy. Ja mesiiro do la dur^e, mówi Couniot (T. Ij
.^uiłpose la notion do la raison ot de rordro des choses; elle reqaiert riiiterrenti(ii|
do prtucipc:} rationels.*
Do togo dodać należy rys charakterystyczny praw mochamcsmych: ich prwU'H
(simpHcit^). Przy joj pomocy odróżniamy ruch Istotny od ułudnego, w ogóle praw] I
przłidniiotową od fałszn. Natura rzoczy jest prostą w sohłr; dlat<?go teź bipotfzy.
JaśniajHco jr^j objawy w -po-^-tb najprostszy, pr/.ybliżaj!\ sii; najbardziej do prawdy, zu.ui
dują swe potwiordzeni<! w muY.yw ntn4' i i stają się nieza<'hwianenii U"ry<itni nauko^^.*
mi. I to świadf-zy o ud/iMb» f/ynnik i rai-yonahieiro w naturze r/eezy. I>" togoż wn)ł>
«iku doprowadza rozldór nuhunku prawdopodoldeiistwa, dalej rozbł«'.r praw ruwuowa-^.
komi>inaoyi i współdziałania czynników mechanicznych zarówno z© stanowiaka czy- ;
nauki o ruchu, t. j. cynnthiłyki (od itóyłjatc = racłi), jak i ze stanowiska fkktymyr:
danych odnośnie do ustroju świata, badanych przez medumikę fizyczną i zależne od ni' .
nauki empirycstne, jak fizykę, chemią, kosmologią i t. p. Wszędzie natrafiamy oatatec
nie na pewne zasady rozwmwe^ stanowiące niotylko truśc umysłu ludzkiego, w datli^
aprioryzmu Kakta, lecz świadrzi^cr^ wprost o racyonałnej istocie samej natury r?* 1
i praw w niej panująt yrh. Naturalnie, że ten ez>Tinik racyonalny w konibłnacyi i wsj^ I
działaniu ruchów wy.st<.'puje najoizywiś.Mcj na jaw w ol)jawach życia organi-^rf^
i społe«"zn«'j:ro. 'l'u już nie choilzi. jak np. w procesach krystalizacyi. o prosty ęrc-jt.:'.
tryczny układ (•/;!>^tck. !••< z o wzajemna uzupełnienie się szczeirólowych rucb«.»w i luj ii
< yj żcciowycli w haruiuuijiiym ustroju całości. Tu już widocznym je:»t i cei w kinu
pozyryi i współdziałaniu sił i ruchów.
Ze wsz3'$tkie^H), co się powiedziało, wynika, według Coninota, ie wsielki rai
stały, prawidłowy, dająęy się sprowadzić do pewnych pmw mecbanicznych; a tembanfa*
wszelka kombinacja ruchów w pewnym stałym kierunku, wykazuje beq»eśrednM dwŁ
nie czynnnika A/c/ojcMJc^rT/o, wywłcrającr-tro wpływ na sk łado we czynniki kombiaacyittwlJ*
nicznej. Takim atoli czynnikiem może liy( ryiko myśl. idea (influenco diroctricp. rause-uor:!
natrice et directricc. action diriireante, maitres^^c i b-c). I'onicwaź jednak r^yimik t^-n
ra swój wpływ jedyni^" ^r/y pomn. y -ił i rucli<>\\ iiwf banicznycli. pr/.>.'to >aiii [»i'/f*z m
wchod/i w racłiubę przy iua(eiii-łf \ > /n- in określeniu d/i;il mia d})To»(?«t układu, lecz uwyiisl
nia swńj udzi;łł w t4'm działaniu {ylku j»rzcz ustoMiukovuiiiit' sił i ruchów i urzecyywisn:!"!
nie iM/A pomocy idei łailu, porządku, w ogóle celu. Ma tu miejsce zupełnie toi
mo, co na polu ludzkiej twórczości w zakre»io raoctianikL Myśl pisewodnia, cel in^ i
niera nie stanowi szczegółowego czynnika w ruchu stworzonego przez niego mediaiu£
więc też matematycznie czynnik ten określonym t>yć nie może. Ale pomimo to, m
właśnie czynnik, kombinHjąc siły i ruchy, nadąje im pewiim kiemnek i oki«ala ^
przoTiieg i zakres icłi działania. (Zol), szczególniej T. I, ks. 1, rozdz. 5^ 6 i 7, k» >
nKsdz. 2, n i 12, ks. IIJ, rozdz. 4 i 10). '
l'owyższe w^^wody mają wielką doniosłośi- dl:i mcrodologii nauk przyrodai-i' i
Wyicnzują one. że mechaniczne wyjaśnienie ol»jawów przyrody opiom sj.^ \nr na ^^>' '
racyonałnej konibinaryi jej sił i ruchów, na ich w-^pńldzłałaniii według pe\vii\ rh pT?- ' !
dnii-li idej ; a więc w niczem a niczcm sprzc iwi.n >ię nic może uznaniu ł«>iuii<
czynnika w .świecie; przc< iwnie, krytyczny w tym wzj^łędzie pogląd doprowadza du ir
Digitized by Google |
§ 1 1 ,1,1. MKTAMECUANIKA.
373
konania, że mecfaftnime ohj£kśaionie zjawisk uzupchtinnem Ityr musi pi-zcz poijląd na
pnęvczjrii.y koiubiii<i« yi i /jodniMrzenia sił i ruchów pr/ynuly w pewnych praewodDich
kierankacfa.
W zwiądcu z kwoKtyą o racyonalnjm czynnika pnsyrody pozostaje kwestya wtU-
ntj lo^U •'złowłeka. Wodłui: dogmatu detemiinistóvr wolna wola spizeciwia się zasadom
»<M:haniki. a zatem i mecbaniczneęjo pr/.yrodozaawstwa. Ztąd pochodzi bezwzględno za-
t isowanio idei kotiiecznmci do przclticg^u oltjawuw przyrody, oraz zaprzoczonio wszelkiej
ra , yonalnej samodzielności niot^lko w rozwoju przyrody w ogóio, alo i w działaniu
•tlowieka.
Hozbiureiii krytycznym tpj kwp^tyi wohirj ssoli ze stanowiska mat^'ni:i( \ rzii< i:o
tiji^ się J. JBoL*ssi.\FSQ w rozprawie: Sur la comWmtion tk In łiberte morah av<c //■
ifltrminmie acienłifque, w dmpłeti rendut dr* sóunce* de lAcadónie des siieurof,
T 91, 1877, str. 362 i nast., oraz w dziele: C(m8UiaH(yn du v^riixMc d&ermmitmtt m6-
dimęat avee Vexmłenee de Ut vie et de la liberUf morale 1878.
Ponieważ nie jest ta naszem zadaniem rozwiązać kwestyi wolnąj woli in merito,
pizeto zdając sprawę z tych poszuldwań znanego na ])olij morlianiki hada(;za, jak i jego
ni-t»'piViw, zatrzjłiiujcmy sio jedynie na wynika<*h, posiadającydi doniosłość mot^dolo-
Li zną. Oróż Hr»n>«inr'^q wykazuje. /.<• w zakrcsio mntomatyki, stosowanej do mechani-
ki {irze]>'ii- Ol! jtMln("_'o systomatu integrałów dfi <l!iiL'ii-j<' n^^kutecznia f;ikty<-7nir,
I ^ jośt uiożliueni j'Hlynie przy udziale p< wnuj kiti\»u uiozoj zasady (priucipe di-
rettt-uri, jaku i^"^^ P^lu iiaszai świadoma sioliie i samodzielnie czj-nna jaźń ()e
mu Gdybyśmy zatem i wyobrażali sobie pewne nawet usamowolnienio pr(»ces<:»\v ro-
tomoirania matematyczny i widzieli w nich procesy przedmiotowe, d(^ODywujii'-e A>i
^iDc przez się, to i wtedy procesy te nie przedstawiałyby samoistnej wewnętrznej cią-
J^i lecz domagałyby się nznania czynnika dodatkowego, zdolnego wyjaśnić owe przej-
«ia. Toż samo występuje i na polu ^'awlsk fizycznych. I tu działanie praw przyrody
Ul' przedstawia tej wcwn^-trznej ciugłości, jaką przypuszcza 1k!z względny determinizm.
1 I I łikazajo "^i.; c'zt;sto. że przy.szlośf'. /'• nowe formy w ustosunkowaniu zjawisk, nowa
tiliinm Vii w iikłn.lzi'^ pnnkt/»w niateryalnyeh, nowe objawy żyi ii, niy.śli i t. p. nie
>ił; itezpo.siedniii iDecbanieznio wyprowadzi^'- y. pr/^«"'^?.łoHci i tora/niejszośri. A w ta-
Ul) wjrpa<lkarl), kturvm żaden suniii nur }>r/yn. ihiik za])r/ei'zyi- ni(* może, okuzuj- -i -
bdczoio działanie samoistnego ezyimika. uiu za b-żneo-o od praw przyrody, lecz posiłkuji^ c^o
kię oienii dla swoich ccdów. Detemiinizm mechaniczny ma tody zupełną racyą l>ytu przy
*?ja^enm zjawisk przyrody, ale uzup^ionym być musi samodziehiym czynnikiem
^obodnie działającym we wszystkich tych wypadkach, w kt<'irych nam się narzucają
Ikktycsoie. jako wynik doswiadfS^a, pewne przerwy w wewnętrznej ciągłości 1 wzajem-
^'t; zAlcżnosci objawów przjrody. „La libertó, mówi Btuissinesfi. ne limite pas ledeter-
n;inbruo: elle ne fait <|ue le complt-ter dans des cas ou \es lois phYsi«iucs tout en s'ob-
-'nant pleincment, sont impiiissantes k deduire l'avenir du prćsent, k tracer aax phóna*
i'owyż-ze po«rh^dy uzupełnia matematyk Sain i-\ knant w pracy: .b drs /oj.s
^ h no'ciutifjitc (wec la libcrfc «le I Jtontmr datts so)i artirm aitr la malina, we
^ i >n]nianych powyżej Cmnptes rendm Akademii paryskiej, str. 419 i ua<;t. Wykazuje
że robota mechaniczna, powodująca przejście energii ze stanu potencyalncgo (sił na^
Pk^jch) do stanu czynnego, czyli cynctycznego przybliża się do zera. Dana enei^ia nie
2 tl i lenia swej ilości wskutek przejścia z jednego stanu w drogi. A zatem, wnosi Saint<-
^ ' tisat. przy bezpośredniej łączności podmiotu ze swym orjraiien). w o«jóle duszy z ciałem,
''"'ha z niateryą. przypuścić należy, że owe pr/.cjścia enerjrii potencyalnej w stan czyn-
i« nif wymacają /ndncj pracy mechanicznfłj. a przynajmniH żadnej prai y, dającej się
Umilić mechanie^ic. Trayczyna takich pr/ej.sć iiiożo być tody swoł)odną, raożo istnieć
Digitized by Google
874
§ lljU. MRTAMECHANIKA.
niesalMoie od (synnikAw mechanicznyciif a więc imtwa mecbaniki same pnos śią w
8pneciwią|ą się wolności woli.
Z innego punktu widzenia itoztrząsa tę kwestyę .1. Delboeuf w .szert-.u rozpraw
p. t. La Uherie (lónonstree par la ntiratiuptr. w Reme philmophigue 1882, T. Xiii. 454
i na.st. 008 i !ia>t. T. XIV. ir>fl i nast. Wydiodzi on z prawa zachowania energii
Zaznacza ono wi)ni\vilzi<'. 7.0 <^nmn onorcii nic może byt"; ani pnwięłcłzona. ani z\\\mc]>zo-
ale prawo to nic określa oLriilnfL'"' rhanktcni i kiprunkn t';ikr_\(7.ny'-h |irz>'k-ti4iłf';i
energii. lY/yczyna tych przek>ztah eń jc^t t zyunikiełu nie ohjctyiu wc^le pr/cz to pniw"
n jr-ilii ik zrouiiZGni jesteśmy wyznać, żc <l/.ial;ilność wszechświatowa ma konit*cznie za zas-
ilę pewną tendoncyą (a n^cesMireinent poui prineipo une tendance). Tą tendencyą jt^^
dążność do lównowagi, która jest stanom, wjlącząjąęym możność dalszycli pneksstatciai.
A więc sUa, dzialąjąca w świecie^ pizecbodu dągle ze stann miennego, prsEekataloidflo-
ści w stan niezmiamy, ntepnekształcalności. «La forcc, mówi Delboenf, pa^sse sans (t^
so de ] etat tiBnsfonnable k T^tat iatrasfonnahlc. Le jen de la machinę anirmelle li**
vient ainsi de jour en jour moins riolont, nioins inipetuenx, les chocs mnin^ ilnrs.
acfion* plii^ lentem i<t plus doTice^." Otóż w tej op-ńlnej tendencył, i-^toty wolne po-u-
dają. winlhig ł)ell»oeufa, zdolność zwitlni'' lul) przyspieszyć przeksztalci-nie >ił napi».ty -li
którym służą za podstawę, a zatem swej energii puteiieyulnej w i>iłę żywą. t. j. w ^tia
czynny. »Los etre?* libres anraient la faculte de retarder ou d avanccr la traafformatłw
en fon» Tiro des (orcm do teasion dont sont le support.**
W ostatniej wśród zaznaczonych rozpriiw Delboenf wyjaśnia szczo^lown titi
8WcVj pogląd zo stanowiska zasad mocrlianiki. Wyobraża sobie tedy pręcik prosty AB.
poruszający się jodnostajnio w kierunku swoj długości. W jego blizkości pr/ypn-;^^
jrałorzkr T poruszającą się W kiorunku poprzecznym. Uderza ona^ stosownie do chwiii
w której nich .swój dokonywa, o różne punkta poniszają< eg"o sio pręcika .17? i zini(Miii
ki^Timek jepo ruchu, przyczeni naturalnie i .sania. wskut<»k oporu pn.'cika, \ilei:.i auw. '
swe},'o |>ołożenia. Wszystko w tym układzie dokonywa się jak najściślej wedliię^ pr.*^'-
nieehaniki. .leżeli obecnie ju/ypii^i iniy. że crałeczka L jest istotą wolną i że w(»li!"
jej polega na wyborze (huili, w której o pręcik AB uderza, natencrzas iiklad w uitKu
nie zmienia hwego charakteru mechanicznego, wszystko dokonywa się jak poizedoio
Alng praw mecbaniki, można nawet i dalej mieć wątpliwość co do wolności działania L
gdyż i to działanie wy$itępiue na jaw w formie mechanicznej. A jednak ckwUa^ w ktr
rej L korzysta ze swąj zdolności mechanicznej i o pręcik AB uderza, decydiąje o k)<^
runku dalszego mchu AB i o stosunku L do niogfo. Inne .skutki mechaniczne na>fąr'^
^y L, i)(»dczas ruchu pręc ika AI>. mb rzy o punkt .1 lub jemu blizki; inne. - iy mi^-r?;
o punkt /?. lub jakikniwink inny. i'r/.vicni jednak z liruL^iej strony >wnlio(i;i Iziikłanij /
w fyrn nkladzic je^^t pod wieloma względiimi oirraniczoii;i. i'unkta pr- - ika AH. kt^-r
się jirzi -uuęly kulo /., podczas jerro bezczynno*'* i. już mu -ię poil j''"j<' działanie drugi ri
nie podsuną, a więc toż nic urzeczywistnią się już niirdy koini>iim(>e nitu łi(tiii«-zne, kt'
były możliwo podrsas działania L na jeden z ow\ cli punktów. Dokonany zaś ruch
wołuje zmiany mechaniczne, których L już nigdy odrobif' nie może. L, jako rzyim&
mechaniczny, ma zawrsze do czynienia z danym układem i z niczmiennemi prawami n
cbu. iSamodzielność jego polega Jedynie na wyborze chwili w zetknięciu własnego r h
chu, ntechanicznie ściś|«< określonego, z rucłieu) zewnątrz nieffo istniejącym* Ztąfltol^*:
boeut do< liodzi do zdania, żo wola, w o«,M)le samodzielny cz\TWiik racyonalny w nio b
iii« ziiyin «ik ładzie świata, ma w swym rozporządzeniu wyłącznie tylko (zas. %użyfkr.\< 1
nie czasu. skorzv-t.'łnic z właściwej chwili działania wśró<ł dane^ni nkłatlu nił^ h.inici:;-
i:n.— oto samo<izielnł'>« i wolność woli. W t» n -po-n|> r/.\nnik ro/nnni i -wohoiiy ('r?'.-
muje udział w mudianiczu; ni ustroju świata, wywiera wpiA w na uks-ztakowanie i ki-
ranek jego mchn. nienani^zając w niczem ani danych zai$obuw jego energii, ani
Digitized by Google
§ HETAHBCHANIKA.
375
pnw nuamieDnjrcb. WisiachświAt pod wigiędem mechanicoiTin wykasuje raeb w kie-
runku roswoja postępowego, pomewai 6w CKjrnnik Z, jako rosmu wszechświatowy, na*
Jea%c do tego ustroju i daaiąjąG także tylko mechanicznie, dobiera zawsze najodpowied-
Di^^j^Twh . iiwil dla swego, danym systemateni objętego działania i praes to kieraje ru-
oheni \v»zf fi wiato w>-ni. na W7.i'r stemiitn. kierującego nawą, w bieg wprawiraą, liez
nąiHmiej>ze^'o naruszenia praw mcrbaniki.
Zdając sprawii z powyższy l ii poglądów matematyków. P. Ja net nazwał je mt cha-
nianym mdełenninizmem w Comptes trndua de l Amdemir dra Mcimccs nior(dc.s et poli-
tigiMS T. IX, 1878, str. 696 i naat, oraz we wspomnianem wyżej (str. 228) dzieło. Les
osMior finaUK ks. I, TOlds. 6; Met^nitm i cdowoic. Alf. Fouiłł^b zaś poddaje te po-
giąij wszedutronnemu nttbiorowi w oAobnem dzieło: Im libert/ et k Merminisme^
wjd, 1881 Zob. azes6g<ólBiej Os. U, ka. 1, rozdz. 5; Indttenninizm mechawcztty
Od sam opiera wolnośr woli na fakcie pewnej niezawisłości naszej jaźni od rzeczy ze-
^fnętrznych i określa ją jako zdolno<ść utrzymania równowagi pomi«;dzy motywami, po*
cbodiącemi od świata zewn«itn!neo^o. a njotywem. niając3-in swe źródło w nas -^anty.h.
Dodajmy tu, że /nany matł-iuatyk Pawkl I)u-Hors-f?fn-^ioN-n (hr^t I!inil;i' w \>v.\-
cy: Ueber die Gnwdhigni der Ei krunfnifts in den t.v*łrfr„ Wtsmusi haf Un (wyd. po-
>jiiiertne 1890, str. Iti i nast.), rozróżnia trzy wydatne kierunki w l»adania<-łi przyrodni-
caych: enijuryczny, mechanicznij^ i mełamechanuzny. Ten ostatni ma za przedmiot roz-
NAr ostatecznych zasad przyrodoznawstwa i doprowadza do fihzofii przyrody. W dal-
ssjm zaś pnebiegn swych poszukiwań, wykazuje, że przyrodnik zmuszony jest pnyznau
istnienie nadfenommaln^ diiedsiny (eztraphftnomenales Gebiet), obejmującej w sobie
pmwdawe pr^rczyny objawńw mechanicznych zmysłowej przyrody.
Bez wzglądu na szczegółowe uzasadnienie zaznaczonych teoryj mechanit.znyi b,
wynika z nich w każdym razie w sposób oczywisty, że prawa mechaniki -anir- pi-zez aiti
niosą wjsłarf/ęają^^* do wyjaśnienia dwóoh lakty znie danych momentiw prz\rudy:
l i jej ustroju, porządku, ładu, a w iłjc i harmonijnego współdziałania jej sil w ii«tru-
ju ^zczególowyl b jestestw:
2) ogólnego kierunku jej ruchu, jako całości, a więc i jej postępowego rozwoju
przy wytwarzaniu naprzód ciał niebieskich, a następnie życia w najrozmaitszych, stopnio-
wo pot<,*gujących się ołjjawach.
Są to dane, które bezpośrednio dowodzą, źe mechanizm przjTody i jego prawa za-
letą ostatecznie od wyćszyeli racyonalnych czynników. Czynniki to uwydatniają swoją
odrębną treść przy pomocy mechanizmu przyrody, a wi(;c posiłkują się nim, jako środ-
Itiem, do u rzeczy wistoienia swoich celów. Jasną tedy jest rzeczą, źe metoda mecliani' z-
r"<r(» wyjaśnienia objawów przyrody m\\s\ być koniecznie uzupełnioną przez pojrląd ua
mrTon&lne i celowe czynniki ws/e. Iis\riata. Wszelkie zaś lekrcważonie tego uzupełni' •
nia doprowadzić musi do skrzywionych i jednostronnych, a więr błt^Hlny< h pojęć n i>ioi ic
przyrody i jej prawach. W ten sposób potwierdza sic tu ze stanowiska mcciianiki tu
Wszystko, oośniy powiedzieli wyżej na podstawie rozbioru celowości w przyrodzie (zob.
fttr. 212 i nast, oraz § 8;3,«).
2. Przyczynowość i mechanteni.
Wszelka nauka dąży do wylirycia przi/czt/n badanego szeregu
objawów, zjawisk. W zakresie nank przyrodniczych, mechaniczne wy-
a.śnienie zjawisk, o którcm mówihśmy powyżej (§ ll.i , przybliża się
.vprawdzie do tego celu, ale u^tatecznie okazało siq nic wystarczajt^-
Digitized by Google
876
§ 11,^ PBZTCZTNOWOŚĆ.
cem. Przekonaliśmy się bowiem (str. 369 i nast), że pomięszanie me.
(haniima z przy czy nowością jest błędem metodologicznym, wynikają-
vvm 7. braku ścisłości w pojęt iu samego mechanizmu. Nadto rozbiór
usUtetziiyoh podstaw incchaniki stwierdził w sposi)!) naoczny zasadni-
czą różniet* tych dwóch [)ojt^ć i ich zastosowania nietodologiczii' go
(§ 11,1.2 > Obecnie przekonamy się, że do tego samego w^Tiiku do-
prowadza bardziej szczegółowy pogl%d na istotę przyczynowości.
O zasadniczom znaczeniu prawa przyczyny, podmiotowem i przed-
miotowemu mówiliśmy juź przy rozbiorze czymiik<>w, wchodzącjcli
w skład ogólnego na świat poglądu (zob. str. 102 i nast.). Poczynio-
ne w tym względzie uwagi domagają się uzupelniema, w dalszym
przebiegu naszych roztrząsań, specyalnie ze stanowiska nauk przyrod-
niczych. W tym atoli celu zastanawiamy się przedewszystkiem nad
treścią t»'go ]iodstawowego dla wszelkiej wiedzy naukowej ])ojęcia.
W historyi filozoiii wytworzyły się różne poglądy na istotę przy-
czyjiowości. .lako najważniejsze zaznaczamy- tu trzy nastepiijar*-:
1) Pogląd naturalnep;o realizmu, sfoniiiiłowany met<t/i:j/r:nie prze?
Leibnitza, według którego przyczyna wytwarza skutek. Ten ostatni
nie następuje tylko w czasie po przyczynie, lecz bez niej wcaiehy ni*
istniał, bo jemu jedynie swe istnienie zawdzięcza. Pogląd ten pole^
tedy na uznaniu wewnętrzMffO zwitiiku między przyczyną i skutkiem.
2) Pogląd HuME^, oraz jednostronnego empir^mu i induktywit-
mu aż do Comte'a i Mill'a. Według tego poglądu pojęcie przyczy-
nowości wynika z obserwacyi jednostajnego następstwa zjawisk po 80-
bin w ( zasie i nic nie orzeka o wewnętrznym związku pomiędzy nie-
mi. Zjawisko poprzedzające nazywa się przyczyną, a zjawisko stale
po uiem następujące skutkiem. Post lioc. ergo propter hoc.
3'' Pomiar! aprioryczny Kanta, uznający przyczynowość za kat*?-
goryą przyrodzoną naszego umysłu. Stosujemy tę kategr.iyą do da-
nych doświadczenia i porządkujemy według niej materyał empiryczny,
chociaż „rzecz sama w sobie** nie jest zależną od żadnej przyczyno-
wości i nie zawiera w sobie nic takiego, coby nas uprawniało do pod-
ciągnięcia jej pod tę katcgoryą naszego umysłu.
Poglądy Hume'a i Kanta mają charakter podmiotowy, czysto
logiczny, są wynikiem suhjekływUmu tych myślicieli. Bóżnica pomi^
dzy niemi polega tylko na tern, że Hume ma na oku działanie zmy-
słów, narzucających nam pewne stałe następstwo w przebiegu zjawisk:
Kant zaś uznaje samą organizacyą umysłu za źródło naszego przycz}
nowego roztrząsania rzeczy. Pogląd natomiast Leibnitza nie ogranit^i
się [lodmiotowenłi dancnii przyczyno\vos( i, lecz dowodzi zarazem y,
znaczenia przedmiotoweyo i dla tego przy jej wyjasmeuiu przechcKizi
z pola logiki na pole meUtjizyki,
Digrtized by Google
§ 11,2, PBZYCZYilOWOŚĆ- 377
Nie wdając się szczegółowo w krytyczny rozbiór tych różnych .
pogl%dów» powiemy tylko, że współczesne naukowe pojęcie przyczyno-
woflci, a wi^ i jej pojęcie, iiznane po wi^szej czyści także w zakre-
sie nauk przyrodnicasych, jednoczy w sobie organicznie powyższe czyn^
niki swego historycznego lozwoju.
I tak ze stanowiska empirycznego, przyc/ynowość w samej rzeczy
nie przedstawia nam nic innego, prócz stałego nastę{>stwa, czyli kolej-
ności w przebierali zjawisk; ale empiryczne następstwo jest dla bada-
cza wrażeni wewnętrznej zależności (l\v<'u h po sobie następujących zja-
wisk, t^ik dalece, że grlzie nie można wykazać tej zależności, tum
proste nastę[)stwo nie świadczy joszr-ze o związku |)izyczy nowym.
Na<tę|)-two iip. rhiia i nocy, pór roku, lub pociągów drogi żelaznej,
przr. hodząt-ych przez stacyą w oznaczonych, clioćby najkrótiszych
|)rzerwach czasu, nie wyraża bynajmniej związku przyczynowego po-
między swemi składowemi czynnikami. Dzień nie jest skutkiem nocy,
ani zima przyczyną wiosny; podobnież pociąg A nie jest przyczyną
pociągu i t d.
Istota włwnęirzMf zależności jednych zjawisk od drogich przed-
stawia się nam jako iakt w naszem życiu umyslowem, a mianowicie
w zależności ruchów ciała, czynu, od powziętych przez nas zamiarów,
celów, wykonywanych przy pomocy owych ruchów izob. wyżej str.
B5 i nast., 102 i 178\ Ton typ związku przyczynowe^;!), oparty uji
wewnętrznej zależności skutku od przyczyny, usiłujo każdy badacz
Ofinaleźć i w zjawiskach zcwntHrznwh, a nie uważa swego badania
za ukoń< zonc, póki nie ztlola wykazać, że w badanym związku ist-
nieje nietylko proste następstwo zjawisk, lecz i wzajemna ich pomię-
dzy sobą zależność.
Nakoniec oczywistą jest rzeczą, że przyczynowość zawiera w so-
bie i pewien czynnik raei^imalnif; chodzi tylko o ścisłe określenie tre-
ści i znaczenia tego czynnika. A pod tym względem istnieją jeszcze
spory pomiędzy myślicielami. Pomimo to nie trudno wykazać, że ten
czynnik racyonalny nie polega bynajmniej na tern, jak sądzą kanty-
sci, aby wszędzie i zawsze, ciągle na nowo stosować bez końca katego-
ryą przyczynowości. lecz na tom, aby wykryć prz\( zynę wi/star czają-
cą prinoipiuni i-ationi.s sufficientis i, zadawahijącą wymagania naszego
Minyshi. nic szukającą już dalszych zbytecznych przyczyn dla tego
tylko, aby zadosyć uczynić jakiemuś |ir/yrodzonemu toriualizmowi.
Według kantystów, niechcących przejść z zakresu myśli, logiki na po-
le bytu, metafizyki, kwestya przyczynowości jest naturalnie kwestyą
nieskoi&czoną. Myśl, nie przechorlząca na grunt realny, metafizyczny,
z konieczności obraca się w błędnem kole. Gdy na pytanie: co jest
przyczyną świata? otrzymają odpowiedź: Bóg, tedy dalej pytają: a co
Digitized by Google
378
§ 1 1 ,2. PRZYCZYNOWOŚĆ
Jest przyczyną Boga? i tak bi z końca. I w samej rzer*zy, gflyby ro-
znm nasz nic doehodziJ Ho przyczyny ti}y8tarczają4!ej , natenczas Bóg
mnsiaiby mieć tak samo przyczynę nwego bytu, jak i świat. Ale na
tom właśnie polega racyonalność prawa przyczyny, żc (lojnowaHza
nas ostatecznie do przyczyny wystarczającej, zadawalającej, przerywa*
' j%cej zatem nieskończone ])ytania o dalszą przyczynę.
Przyczyną zadawalającą rozum, bo ostateczną dla każdego zja-
wiska, są zawsze pewne określone własności jego uMy* Jeżeli dane
zjawisko możemy sprowadzić do natury występującej na jaw istot-;
jeżeli możemy wykazać, że ono łączy się bezpośrednio z pewnemi
własnościami odpowiedniego, stałego i niezmiennego w sobie bytu, na-
tenczas nie mamy jiiź żaiinego powodu dopytywać się o jego dalszą
jazyczynę.
Byt i wykazane w sposób oczywisty własności jee^o stanowią lila
naszego umysłu wystarczającą przyczynę zjawi^ska, tłoiaai ząt a zupełnie
zadawalająco jego treść, jako skutek. Byt jest w ogóle najwyższą,
ostateczną przyczyną wszelkich swoich objawów. Przyczyny dalszej
juz nie ma i być nie może; on jest, bo jest, stałym, niezmiennym:
jakim jest dziś, takim był od wieków i pozostanie na wickL Widzie*
liśmy już, mówiąc o twórczości (str, 188 i nast.)* że zarówno według
prawa logicznego todtatnoddy jak i według prawa fizycznego ga^nwa-
nia tffMfytl, do bytu nic dodać, ani ująć nie mojhia; wszystko, co
jest i być może, jest jedvniie wynikiem nowych kombinacyj stałych
i niezmiennych w sobie, odwiecznie danych (Czynników bytu. O przit-
czynę h/tu pytać weale nie ni()żna, 1)0 on jest sam przyczyną wszyst-
kiego, o co tylko pytać możemy. Ztajl nic ma i być nie może dal-
szych kwestyj poza sprowadzenie zjawisk do pewnych stałych i nie-
zmiennych własności lub działań bytu. Jeżeli nanka dąży ostatecznie
do odkrycia praw^ jestto właśnie dążność do poznania niezmiennych
czynników bytu i jego stałego sposobu działania, będącego właśnie
prawem dla jego objawów (zob. str. 122 i nast.\ Prawo przyczyny,
jako czynnik logiczny umysłu, ma -na celu wykrycie pieruftsef zasady
badanego szeregu objawów. Gdy docieramy do tej pierwszej zasady,
jaką jest l\yt ze swemi faktycznie danemi własnościami, nie ma żad-
nej racyi pytać o dalszą pierwszą zasadę. Wszelkie tego rodzaju
pytania wpiowadzają myśl w błędne koło, z którego wyjścia bvć
nie może.
Powyższy pogląd na byt, jako na pierwszą i ostateczną, w o^:*-*-
le wystar( zająi ą i»rzyczynę wszelkich szczci;<d<>wych objawów, znajiln-
je swe potwierdzenie i zc stanowiska rozbioru zjawisku.
Wszelkie zjawisko, z natury swojej, jest wy nikiem mchu lub dzia-
łania odpowiedniej niezmiennej w sobie istoty. Istota zawiera w 90-
Digitized by Google
§ 11,2. PRYZCZYNOWOŚÓ. 379
bie prinripium essendi zjawiska. Ztąd toż zasarl^ poziuinia zjawi-
ska, jego prinfipium cognoscendi odnajdujemy w rozbiorze je^?o istoty
i w wykazaniu jej własności realnych, bytowych, ktuiym zjawisko
swe istnienie zawtbi^cza (zob. wyżej sfr. 81) i. Ostateczna tedy, wy-
starczająca i zadawalajł^a przyczyna zjawiska, jego uUima ratio tkwi
zawsze w ruchu lub działaniu odpowiedniego bytu, uznanego za stały,
niezmienny w sobie, a zatem za utotę (zob. § 5,3.). Zjawisko nie jest
właściwie niczem innem, jeno siamą istotą^ zwróconą ku nam jedną swo-*
ją stroną, na nas w różnorodny sposób działającą, a wi^ zewn^tr^ną
i na pozór zmienną. Istota zaś jest tern samem tfawUkiem, rozwaźa-
nem jed^^e ze względu na swą stronę wewnętrzną, utajoną, nie-
zmienną, o której istnieniu i własnościach wyprowadzamy wnioski
przy pomocy jego strony zewnętrznej, na nas działającc\j. l>ia tego
to właśnie proces poznania zjawi.ska dobiega do swego kresu, urze-
czywistnia swoj ( eK f^dy odsłaniamy własności hib działanie istoty,
łwtu. jako stronę wewnętrzną badanego zjawiska, t. j. jako jego przy-
< zynę. Wtedy dochodzimy do poglądu na caiodć danego zjawiska, na
jego stronę zewnętrzną i wewnętrzną, zmic^nną i stałą, i już żadnej
dalszej kwestyi co do tuego mieć ni(^ możemy. Z tego stanowiska
rozwiązuje się też jasno kwestya stałej obecności przyczyny w swym
skutku, w ogóle nierozerwalności tych dwóch czynników. Skoro bo-
wiem skutek jest objawem ])i zy czyny, jako istoty, to rzecz naturalna,
śe ŁBtota musi być stale czynną w swym objawie, który o tyle tylko
istnieje, o ile istnieje i działa byt. objawiający się, istota, przeehodzą-
ca wśród danyeh warunków ze stanu potrncyalnego w stan (zynuy.
U rozerwaniu tvch czvTinik<">w mowy bvć ni(* moźo.
Ze |>rawo ]n'zyczynow«>ś( i poh^ga w samej rzeczy na i)i'/ęrl.sta-
Ainiiyeh powyżej 'lanych, o tern świaHezy w sp«>.s('>l) (k zywisty eały
isizwój wiedzy ludzkiej, więc i każdej z Obobiia nauki. Wykażemy to
w kilku uwagach na naukach przyrodniczych.
Pomimo fenonienalizmu nauk przyrodniczych, ściśle połączonego
z i< h przedmiotem badania, przekonywamy się, że teorye, nie docie-
rające do pewnych zasadniczych własności stałego w sobie In^u, jako
przyczyny danego szeregu zjawisk* nie zadawalają umysłu badawczego,
lecz wywołują coraz dalsze i głębsze zagadnienia. Od przyczyn bUź-
s^eh, pochodnych, od różnych mniej -lub więc(J przypadkowych lub
okoliczno8<*iowych powodów^ wywołującycli dane zjawisko (np. eksplo-
zya prochu wskutek wrzucuncj tlu niego iskry). ]łrzyro(luik zmuszo-
iiMii zoHtaje prędzej czy później ]>rzejść do przyczyn pierwotnych,
<>i>latctznych {zoh. str. 1<»8', wykazujących pewne włusin sci, ruch lub
działanie bytu, jako czynnika wyjaśniającego należycie dany materyał
empiryczny. A chociaż nauki przyrodniczo, jak zobaczymy później
Digitized by Google
380 § I 1 ,2. PRZYCZYNOWOŚĆ.
f§ 11.3\ oddalają od sit^bipi jak nioi^a najdalej kwestyą .substancyi
przyrody i prajS^ną pozostać w zakri sic badanych zjawisk i i^h ruchn.
to jednak nio mogą wyjaśnić it li przyczynowo, nie docierajiic o>iatec2-
nie do samego bytu, jako stałego podkładu zjawisk.
I tak iip. Newton w swej teoryi ciążenia powszechnego sprowa-
dził faktyczne dane mechaniki niebieskiej do pewnego prawa zob.
str. 358). Pomimo to, w celn wyjaśniema tego prawa dowodził. ź(
cii^nie powszechne jest przyciąganiem, czynnem pomiędzy każdemi
dwiema cząstkami mcUeryi, według owego prawa. UsUował tedy spro-
wadzić ostatecznie ciążenie do pewnych sił materyi, jako istoty, sub-
Stancy 1 przyrody. Inni badacze* i)Oj)rostii uznawali ciążenie za „wro-
dzoną własność materyi" i wskutek tego dalej si^ już nad jego przy-
czyną nie zastanawiali.
Fizyk liK-8AOK*t 1803 dla wyjaśnienia istoty ciążenia przypusz-
czał istnienie pewnego rodzaju płynu grawitacyjnego ifinidr L;iavifi-
que). złożoncfTo z ni« />uiif rnio drobnych cząstek nadzieniskit.h < o! ])iis-
cules ultramondains\ niiiifjszych nicskończcni(^ od rzastf^k mateiyi
Te cząstki grawita( yjue, biegnąc z nadzwyczajną szybkością wc
wszystkich kierunkach [)rzestrzeni, uderzają ze wszystkich stron
o cząstki materyi. Ciało A, pomyślane w oderwaniu od wszelliiego
stosunku do iimych ciał, nie podlega z tego punktu widzenia żadne-
mu określonemu ruchowi, ponieważ wystawione jest jednakowo ze
wszystkich stron na działanie cząstek grawitacyjnych, których uderze-
nia równoważą się wzajemnie. Skoro jednak ciało A znajduje się
w pobliżu ciała B, natenczas to ostatnie powstrzymuje i)ewną liczbę
cząstek ^lawitacN jnych, które działałyby na A. Podobnież i to dało
A osłania ciało B od działania innych cząstek grawitacyjus < li. AV mi
sposub na sn-ony wcwnctrzne, do siebie /nrr'»coiic ciał A i B działa
mniej cząstek grawitacyjnych, niż na zowin t i zuc,— a to ma za skutek,
ze ciała te są popychano ku sobie, co przyjmuje ]łozór, jakoby eiąź}-
ły ku sobie, lub sui wzajemnie ])rzyciągały (zob. W. Stoss, Le-Sagf
aU yarkdmpfer der Ałomistik 1884, oraz wspomniany już, str. 336
W^Łfp do fizyki Wł. Natansona, str. 102 i nast.).
W ostatnich czasach wznowiono hipotezę Le-Sage'a, lub toż sta-
rano się zastą])ić ją innemi. A chociaż dotąd żadna nie cieszy ńę
uznaniem powszcclmem, to jednak wszystkie świadczą o tem, że przy-
rodnicy nie zadawalają si^ samem zjawiskiem powszechnego ciążenia,
lecz usiłują sjirowarlzić to zjawisko do pewnego układu i ruchu, w ocj"-
le do pewnych whi^ności sanie j substaticyi przyrody, t j. materyi.
Tęż samą dążnusć mogliiysmy bez truilnosri wykazać i w in-
nych dziedzinach przyrodoznawstwa. Chemia zl)liża się coraz bardziej
do pojęcia jedności materyi i z jej własno.ści i ruchu u;siłuje wyjaśnić
Digitized by Google
§ 11,2. PRZYCZ7NOWOŚ6. 381
przyczynowo zarówno przemianę ciał, jak i nawet powstanie cial pros-
tycii. ( żyli tak zwanych pierwiastków, których liczą obecnie do 70, wraz
z no\voo<ikrvt yiii ar</onem. l'o(lobińeż i tizyolog, nie mogąc ck-meutar-
nv. li ul>ja\vuw życia, a w szczególności wrażliwości i czucia, wy[)ro-
waclzić przyt zyiiowo z dzifilania martwej materyi. zmuszony jest przy|3i-
sac raateryi. jako uzuancinu przez sichi«' zasuflniczemu czynnikowi przy-
rody, nowe własności, zdolne służyć za przyczynową ])odstaw(» do wy-
jaśnienia owych objawów życia. Wsj)omnieliśmy o tern pobieżnie, mó-
wiąc n ( elowoaoi w przyrodzie (str. 224).
Wyłożony pogląd na iatot^ przyczynowści przedstawia nam
w nowem, jaśniejszem świetle kwestyą ditermmizmu fMehanieznęffOj ja-
ko podstawy naukowego przyrodoznawstwa. Przedewszystkiem bo-
wiem okazuje się, że mechanizmu przy rody nie podobna uznaó za
ostateczną motodol'»i;i< zna zasady dla istotnego poznania jej zjawisk,
ponieważ sam jest zjawiskiem, a zatem nie zawiną w sobie wr/star-
c:<(i(ice) przyczyny swego istnienia, let^z sprowadzonym być musi do
[Rwiiycli własności i do działania fnlpowiedniej istoty, b^tn, ])rzeja-
wia jui . go swoją treść zasadnit Zii w objawach i ])rawach mechanizmu
przyrody. Póki nie docieramy do tego bytti, wyjaśniającego przyczy-
nowo ustrój wszechświata, a wi^c i jego mechanizm, dopóty uznać nie
możemy jego zjawiskowości za wytlóma(;zoną.
Następnie zauważyć należy, że pojęcia determinizmu : zależności
od jakichkolwiek obcych czynników, konieczności, nie mogą być za-
stosowane do samej istotj' bytu. 8koro bowiem się okazuje, że wy-
starczającą przyczyną tak świata zjawiskowego w ogóle, jak i każde-
go szczegółowego szeregu zjawisk, jest byt ze swemi wła.snościami ; to
bytu tł!go nie możemy uczynić zalrżn yin od zjawisk, le( z przeciwnie,
zjawiska pojąć musimy w ich zah żiinści od bytu, istr)ty. Zjawiska
zatem, ich treść i przebieg, w ogóle ich iu< li, nie stanowią czyTmika,
zdolnego w czemkolwiek ograniczyć bytu, krępować, że tak (>owiem,
swobody jego działania. Skutek nie może działać wstecz na przyczy-
nę; nie może w niczem determinować istoty, której sam swe istnienie
zawdzięcza. (Zob. pracę moją: Peyeholoffisch-metaphysisehe Anal^/se des
Begrifs der NothumdigkeU^ Philosophische Monatshefte, T. X, 1874,
str. 1 i nasi., €8 i nast.).
Ze stanowiska poznania bytu, a więc ze stanowiska to^ietnepo,
wyprowadzamy wprawdzie z treści i charakteru zjawisk wstecz wnio-
ski co do treści i charakteru ])rzGjawiającej się w nich istoty. X\v ten
proces poznawczy naszego umysłu, wnikajaj y przy ])oiiin( y zjawiska
w istotę bytu, nie daje nam żadnego i>rawa do sądzenia, jakoby
w rzeczywistości zjawiska określały bezwzględnie treść istoty. Prze-
ciwnie, w rzeczywistości byt nie jest zgoła niczem innem ograniczony,
Digitized by Google
382 § 11,2. FttZYCZYNOWOŚÓ,
jeno własną swoją istotą, a więc samym sobą; jest tedy w każdym
rasde samodsielnym, od niczego poza sobą nie zależnjrm. Bo też w sa-
mej rzeczy, od czego clicielibysmy nczynió zależnym sam byt i jego
istotny Gdybyśmy np. byt B uznali za zależny od bytu A, znaczyło
by to tylko, że byt B jest zjawiskiLiii w stosunku do A, jako istMy.
zawierającej w sobie wystarc^zająeą |)rzycz>^lt^ l)ytu B. Byt A zas.
jako taka wystarezaja/a przyczyna, nit- hyłby już zależnym w swych
objawach od żadnego innego bytu, b^cz wyłącznie tylko od samego
siebie, od swej własnej istoty. Ostatecznie zatem zmuszeni jesteśmy
dotrzeć do bytu, który nie jest zależnym od niczego innego, prócz
swoich faktycznie danych własności.
Pojmie prawa, zastosowane do bytu, nie popiera równie-ż w ni-
czem determinizmu, t. j. nie można twierdzić, że byt ulepa jakiemu:^
prawu. Przeciwnie byt i jogo własności, jak to wykazano wyżi>j str.
378), są prawem dla wszelkich jego objawów, ale nie taUią od jakie-
goś prawa. Nie ma żadnej zasady uosabiać prawa poza bytem i jr^o
wlavSn ościami. Wykazując taktyczm^ dane własności bytu, nie zależne
od niczego zgoła, prócz od samych siebie, flni io aiay do ostatecznego
i najwyższego żnulła wszelkicg<ł prawa. Tu dóiiici-o może si^ rozpo-
cząć determinizm, ale go rozciągnąć nie niużna na sam byt, boz-
względnie od niczego nie zależny, prócz od samego siebie, od swej
własnej istoty.
Często wprawdzie dają się słyszeć głosy, dowodzące, że wszyst-
ko na świecie jest względnem, że nie ma wcale abmihśbu, bytu bez-
względnego. Zdania takie są jednak wynikiem bądź doktrynerskich
nieporozumień, bądź rażąiej sprzeczności w dowodzeniu. A po-
nieważ tego rodzaju zdania wygłaszają zazwyczaj w imię zasad
]łizyrodozniiAv.śtwa, to godzi si(j zauważyć, że samo prawo lizyczac
zachowania energii zawiera w sobie uznanie absolutn, bytu bezwzględ-
nego. Byt bowiem sam w sobie niezmieTmy. zju howujący zawsz^^ da-
ną swoją treść, jpst właśnie bytem bezwzglt^ihiym, absolutem, ostatc* z-
ną przyczyną wszelkich swoich objawów, wszelkich zmian, w\ nikaja-
cych z różnej kombiuacyi jego składowych czyunik()w. Dla tych to
powodów nawet taki pozytywistyczny myśliciel, jak H. Spenckb, do-
szedł do przekonania o istnieniu bytu bezwzględnego, absolutu izob.
wyżej str. 311 i nast.).
Nie można się również w tym względzie powołać na panującą
w naukach prz3Todniczych ałomisUfke, t. j. na teoryą, rozdrabiająca
istotę, czyli substancyą przyrody na nieskończoną liczbę cząstek, czyli
niedzialek. których wzaj» iini*- na siebie działanie ma być przyi.:z\ii:i
całej inn(>i;(iści i rozmaitości zjawisk. Tefiya la pr-zcde\vszystkieni
uznaną jest powszechnie tylko za hipotezę pomocniczą w celu luecha-
Digitized by Google
s;^ 11,2. PKZTCZYNOWOŚÓ. 383
nicznego wyjaśnienia zjawisk, w rodzaju wspomnianej powyżej teoiyi
Le-Sage'a zob. str. 380). Jest ona pod wieloma wzglądami wystar-
czającą do wjtiómaczenia tego lub owego szeregu szczegółowych zja-
wisk, ale me uwzględnia wcale faktycznej jedności świata, jego, że tak
jwwitiu, organicznego ustroju, dzii^ki kt(')r('inu wszystkie ruchy jego
nawzajem się uzupełniają i dokonywają, w pewnym stałym kierunku,
powodaj%c zjawisko zasadnicze świata, jako całości, t. j. zjawisko
twórczości, rozwoju, życia powszechnego. Wobec tego zjaw^iska uznać
należy, że byt sam w sobie jest jednolitym, pomimo całej mnogości
swoich objawów, źe działa na podstawie swych jednorodnych, stałych
i niezmiennych własności wszędzie i zawsze, a wi^ we wszystkich
zakątkach świata i we wszystkich momentach jego rozwoju. Z tego
tai wynika, će byt jest jednym i tym samem we wszystkich atomach,
I jeżeli takowe istnieją, i działa w każdym z nicli wedlut^ swej własnej
treści, jako identyczna w sobie istota, obejmująca zasadniczo wszystko,
to tylkił j^uinyślanem być może.
Bfz takiego pojęcia jediioroducgo w sobie bytu, działającego
^-zędzie i zawsze w sposób sobie właściwy, jednorodny, nie możemy
powziąć pojęcia ustroju wszechświatowego, kosmosu; bez takiego po«
■jęcia wszechbyt staje si^ ehaosem, mięszaniną powikłanycli czynników,
różnorodnych ze swej istoty, więc pozbawionych wszelkiej wewnętrz-
'Aej łączności, znoszących się. nawzajem, działających w najsprzeczniej-
t2ych kierunkach, bez wszelkiej stałości, zgody, jednostajności w swych
przejawach. Widzieliśmy już na swojem miejscu, że takie pojt^cie by-
tu, jako chaosu, sprzeciwia się zasadniczo prawidłowej organizacyi na-
feego umysłu i nie może być nigdy przedmiotem poznania, nauki
zob. str. 97 i nast.}.
Gdyby się tedy i okazało, że teorya atomisłyczna nadaj*' sic na j-
l^l>iej do ineehanicznego wyjaśnienia zjawisk przyrody, to i wtcd> nic
Jiamy prawa wyobrażać sobie, jakoby różne czynniki składowe bytu
iawzajem się ograniczały i nadawały wszystkiemu na świecie charak-
«r względny. Przeciwnie i wtrdy nmsielib^^śmy uznać potrzrbc uzu*
)ełmenia atomistyki pojęciem jednorodności wszechbytu, a więc i po-
łciem jego działania, niczem bezwzględnie niekrępowanego, jak przez
własne pierwotne własności.
Wykazując zasadniczą doniosłość pojęcia bytu bezwzględnego,
»ko ostatecznej przyczyny wszelkich faktycznyc h i możliwych obja-
wów świata, nic przesądzamy bynajmniej dokładnego określenia jego
'totnych własności, ani sposobu jego działania. Odnośne spec yalne
udaniu nie wpadają w zakres naszycli t^>l)t ( nych zadań. To jednak
li tu podnieść musimy, że pojęcie bytu bezwzględnego nie sprzęci-
i& się w niczem pełnej jego samodzielności i swobody działania.
884
§ 1 1 ,2. PAZTCZTNOWOŚĆ.
Przeciwnie, przekonaliśmy się już poprzednio (str. 362 i nast/, że tak-
tyczna stałośó i typowośó w przebiegu zjawisk, a zatem istnienie j^ra^
widiQUf09Ci w tym przebiega, oraz współdział&nic najrozliczniejsusjch
czynników w jedDym powszechnym kierunku życia wszechświatowego,
a więc edowoiS w jego rozwoju, dowodzą w sposób oczywisty, će isto-
t- bytu jost samodzielnie tz^^nny rozum, nie krępowany niezem innem,
jeno właśni^ swoj^ trcśrią. Jeżeli tedy iiioż< iuy sprowadzić zjawiska
świata do działania ptiwiiyt h stałych i nit zmiennych praw; jeżeli
w zakresie świata fizycznego możemy je wyjaśnić mechaniczuie: t"
dokonywamy tego jedyiiit^ z tej przyczyny, że byt sam w sobie z is-
toty swojej działa racyonalnie, w sposób odpowiadający zasadniczo
naszemti rozumowemu działaniu.
Mechanizm przyrody jest widocznie tkutkiemy mającym swą priu-
aynę w rozumnej celowo^i wszechbytu. Dzięki jedynie działaniu tej
przyczyny, kaidy ruch szczegółowy w przyrodzie staje się współ-
czynnikiem jej og()lnego rozwoju i może być ściśle określonym przy
pomocy dwóch zasadniczych środków poznawczych na tern polu; ja-
kiemi są:
1) prawa meclianiki, dotyczące równowagi i i-uciiu, jako zjawiMv
materyalnych, i
2) prawa racyonalnej celowość i, wyjaśniające przyczynowo ogulnj
kienmek i współdziałanie mchów w przyrodzie.
O ile nauki przyrodnicze posiłkują się pierwszym z tych środ-
ków, o tyle doprowadzają do mechanicznego w^*aśmeuia zjawisk
przyrody i przez to dochodzą do kresa pojęó przyrodniczych, opar-
tych na przypuszczeniach przyrodoznawstwa. O ile zaś filozofia zbliia
się do zrozumienia eśUw wszechbytu i jego samodzielnych objawów
życiowych, o tyle stanowi ona konieczne uzupełnienie wszelkiego przy-
rodniczego na świat poglądu ze stanowiska zasadniczych czynników
i istotnych przyczyn życia wszechświatowego. Ze to zrozumienie ce-
lów wszechl)yta jest zadaiiitiii l)arfl/.o trudnem, mówiliśmy o tem jnż
na Hwojem miejscu; ale przekonaliśmy .si(j zarazem, że nie przekra-
cza ono zasadniczo zdolności nmyshi ludzkiego y.oh. str. 214 i nast. .
Nie mamy tedy prawa, dla lenistwa mj-śli, wyrzec się energicznej pra-
cy nad rozwiązaniem tego zadania; a czynią to wszyscy, którzy, wi-
dząc w dogmatycznych przjrpuszczeniach wiedzy specyalnej ostatecs-
ne granice wiedzy w ogóle, lekceważą odnośne badania kiytyczne
filozofii.
Oczywistą jest rzeczą, że wyłożony powyżej pogląd na przycty*
nowość i jej zasadniczy związek z istotą wszechbytu, ma charakt<pr
meiaĄzyczny, t. j. przechodzi z zakresu abstrakcyjnej myśli i logiki
pole przedmiotowej rzeczywistości, bytu realnego. To też dalsze "wr-
Digitized by Google
§ 11,2. PBZyCZYNOWOŚĆ.
385
jaśnieuie tych kwestyj inożliwem jest tylko na j)( odstawie rozbioru nie-
tifipjcznych [)rz>piiszczoń nauk przyro(lni<'zy('h. — o czem traktujemy
w iia^-rfji nym artykule Tn zadawalamy się wynikiem, ż*f na-
uki przyrodnicze, dążąc do wykrycia związku przyczynowego na polu
objawów przyrody, z konieczności szukać muszą oparcia o pewne po-
metafizyczne, które należycie wyja^one być mogą jed3ruie
w zakrede mHęfii^ tych nauk, rozważanej ze stanowiska krytyki
filozoficEnej.
Liieratupa, dotycząca prawa przyczyny. Już Pi aton zastana-
wiił śif; Ł(!ł^l<iei nad prawem przyczjuy. W Teciecw dowodzi on. żc prawdziwa wiod?^
(V0TjOięj polega ua poznaniu stałej, uieźiaionnej przyczyny zjawisk szozogułowyidi.
W focwioięciu za^ swego poglądu na świat, wykazuje szczególniej w Sofw-if. Fe-
Me i jl8e6ie, ie ostatecsoH i najwyższą przyczyną staljcb, oieKiiiieiinych typów, czyli
fiann świsla zjawiskowego, jwt rotum i jego idee. Zob., tao o Platonie już W3'śej po-
wiedsimo str. 78, ons 172 i naat
ABT8T0TKLKS rt)zwinąt pojęcie przy(;zynowości jeszcze szerzej. Przodewszystkiem
MinKTa on (Mełaphyaim, Lib. I, cap. 1 1. że nauka różni sip od zwykleg^o doświadczę-
nil tm. żr łiada przyczyny zjawisk, że pyta: dla<.'zefro co jest? doświadczenie zaś zada-
wala sic sani.nn taktem, pyta tylko: co je^^t'^ Następnie tamże. cap. lAh. IV,
'■ap. 1. oraz r}n/>citii. lAh. I. cap. 3^ rozróżnia czt^-ry rodzaje przyczyn (aiTiotti, jako
to: 1) przyczyna nmtctyabia, oznaczająca materyą Óat^ . wi-hodzi^cą w -kl.id dauej rie-
ny : np. brąz posągu lub drzewo i kamień, jako materyał domu i t. p. i^u>a luatorialit?,
ex quo I ; 2) ptzyczjna istotną zasadnicsa czyli ideatna, fonnalna (o&oiOE, stdoc, causa
fonaslb, per i|Dod), kształtąjąca materją^ nadająca jej właściwą formę, W3i;war2ająca
I nec^ to, czem ona w istocie jest; jestto w ogóle czynnik organizacyjny, ożywozy
w slosnaka do mateiyi np. idea posągu, plan domu (mb. § 8,i): pnyczyna rmhu^
fsjmego pzzy wytworzeniu neczy, a wi(;<- przyczyna wyhmawczn {^[jyj^ zi^<: xiyiQi3S40C,
''atisa efficiens, a qno); np. przygotowanie brązu i josfo przelanie do formy, albo zwoże-
ni*' matcrrałii <lo ł. udowy domu i samo l)udowanie; nakonioc 4; przyczyna niowa. okre-
>!^ijąca na eo dana rzecz ;*tworzouą została, a więc r)znacz)ij;v'a fJ/ihrn. (Hn ktArcfn r^j^r/.
ismieje (th oo ev£y.a '/.ii to fiYad'óv. causa tinalis. propter (piod;, np. posąg dla upa-
mi^ytnienia. bohatera, dom ilo mio5!zkania i t. p.
Bez wielkich zasobów krytyki, łatwo przekona* sin można, że powyższy podział
przyczyn nia przeważnie znacsenie abstrakcyjne, myślowe, gdyż w rzeczywistości nie po-
dobna go ściśle przeprowadzić. To też podział ten podał główny powód do rozwoju
metafizyki wholaHyaenąf w wiekach średnich w kierunku wyłą<'znie formalnym. A je-
dnak jnż sam Arystoteles spostrzegł, że jego trzy ostatnie przyczyny jednoczą się zazwy-
cng w jednej, a mianowicie w wykonawcy lui* twórcy dzieła, rzeczy. On to. jaku
pntyc^ma czynna, wykonawcza, nadaje materyi odpoAviednią fornic według swoi idei
i nrzec^jywistnia przytem po\\*7i«ty przez j*iebie cel. ^Jadto i lca ziiwiern w sołiic już
I ceł, a wykonanie nie może si»; dokona*- innczcj. jak pod cispjluii wplwyi in i kierow-
.'uctweni idei i ł'<»lii. W ten ««posól> powyższe c/fery c/ynnilii sprowaM/.ają .-i»; właściwie
do dwócb za^dniczycli. jakictnł '^a : 1^ uiaterya. all»> w ogóle substancya. z której nor?.
?ię wytwarza, i 2) przyczyna w rudm, kombinująca składniki śubstancyi w^cdług celowej
ideL Są to te same czynniki, o których mówiliśmy przy rozbiorze twórczości, str. 187
i naat. Pirytem jednak zaznaczyć należy, że Arystoteles również już zauważył, że snb-
staac^ pozbawiona c^riinej w niej idM, formy jnst ał)!«trakcyą. nie i!^tniejącą w neeczy>
Stnm, Wgttp d* aiofsti ^
386 § 11,2. PBZYCZYNOWObĆ.
wisto.ści, - podobnie, jak w rzeczywistości nio nia czynnej idei ł^ez suUstADcyoaalnejro
podkładu,— a wi^^c w istocie rzeczy jedyui^ i ostnk-cznu przyczyną \v^zy:itkiego, co jesti
jest hjii ntecaorwtstość, substancya, czynna według swej treści idealnej, ronuHOwąj.
Pierwsi znakomici przedstawiciele nowszej filozofii, jak Bakom i BjkBTBsnm m
rozró^iają joazcze jasno logicznej i metafizffetną/ stronj prawa przyczyny; ztąd leź mt
sząią (iąglo ze twbą pojęcia: ratio i etiHsa^ zasadę dowodzenia z zasadą bytu necąf (wb-
str. SU). Ti)/. ;iiiio [H)\viedziuć należy o Spiifoza, który nadto w swej JBiyix (zoł>. «7-
ż»'j str. 11). chcjjc określić Boga, wprowadza sprzeczne w sobie poji;cic: cama siti, t. j.
pr/yczyny w\ t wir/ającej samą siobie, jako swój «kiitek. .[fstto najzoakoniitszy w ihif-
jacli filozofii przykład łił<;dni'rro zastosowaniu pra\v;i przy' zyny do istoty w«z(»rl]! \Łii,
Jj^-oj przyi.-zynu wszy^tki<'b -woii h objawów, ale nic samej sicbin. ho ona nic powstała
w t;za.>i(', lecz popro.Mtu jej^t, i>//ł(i i będzie, t. j. i-tnicjc odwiecznie i na wieki. O jtj
pr/yczynę zatem pytać nie ma żadnego povvodu. żadnej logicznej zajady »zob., co w tym
wzgbjdzie powiedziano wyżoj. sfer. 378).
Do glębbzego poj^-cia istoty przyczynowości dopomógł wszechstronny roibtór
jej typu piiychologicznego, nąjbezpośredniej dostępnego dla naaiego amystn. Wiel-
ką w tym względzie zasługi; położył Lockb, który wykazał, ie nasz pogląd na pn*
wu przyczyny, a w szczególności na sił<;, jako przyczynę ruchu, wynika z refieloyi UfA
naHzemi stanami umysłu, gdy na podstawie wewn(.'trznego doświadczenia piaekonywi&Y
się, że wola. lub myślą możemy wprawić w ruch członki ciała, znajdujące się popnMnt"
w spoczynku. W swynt Trahfaru- <, taiiifkJr lnfhkim (zob. wyżej str. 11) mówi on
II. roz. 21. ^^ 4: „The ide.i ot rhc l>eLMnniu^' ol motiun we have only from reiiciiw:.
on wbat jja.-^-cs in our^chcs. wherc wt; lind by experience. tbat barely by williog it-
barley by a tliougbt of thc miud, we can move th(? parts ot' our liodies which were ^
fore at rest.*
Na t<'j podsttawie Leibnitz pierwszy jasno określił podmtotową i pnedmioton
stronę prawa pnsyc^zyny. Prawo hgiezne wystarczającej przyczyny, domagające się udo-
wodnienia każdego twierdzenia lub przeczenia (prindpe dc la ratson determimite oa
sufTisantei. odróżnia on od mete^zycztuyo prawa pizyc^y, a zatem od prawa, wedlnp
którego każda izo^ns, albo raczej każda zmiana rzeczy, musi mieć swoją realną przyczyn':
Nadto ostateczTią przyt^zynę wszelkich zmian łiadanoj rzeczy oprowadza do jej l-^foly
t. j. do działania, wynikaji^ego / jej własno] treści (zob. str. 10'2 i nast.). l*ne/ to
przyczynił sic wielce do wyi.i-nicnia nietati/,} cznoj istoty przy czy nowości. Wykłial
niiauouicie. że każde szczcgokmc zjawisko w przyroilzic powinno ł»yć wedle moini^sci ;
wyjaśnione mechanicznie, t. j. według praw mecbauiki; ale prz^Toda jako całoś*' i wspłi*
działanie wszystkich jej praw nie może już znaleźć swego przyczynowego wyjaśnieiA I
w mechanizmie, lee-z wytcaząje działanie przyczyn celowych. Zob., co o nim powiediiiiio |
wyźoj^ str. 222, oraz wspomniane na (ntr. 11) dzido jego : O umyUe ludtlnm, sicMgdioifj
ks. 11, roz. 21 i 26.
Hl7MR rozwija zaznaczony powyżej istr. 376) pogląd na przyczynowość szczepi-
niej w Vil-ym rozdziale wspomnianego (str. 12) dzieła: O umyśk ludzkim. Wszy?tka
mówi on. ^prowadza się w tym w/ulędzie do obsorwa''vi „stałego związku (constan'
cojijiinetion)" ponłicdzy zjawi-kanii. I 'r/»*dniiotowo mamy tu przed sobą jeilyni*"' st.łif
na>t<;pstwo dwóch zjawisk po -ioliic u r/a-ic: w uniy-lc zaś nn^zym. podnjiutowo. ^7*
twarzą sic z te<:n» n • podsfuwie naw Ykaieiiiu -t tła a^o< \ac\.t między dwoma wrobrai^
uiami, nazwancmi pizy zyu;^ i skutkiem. W jednym za.s i <irugim razie nic zgoła oiHc
nic możemy o wo\vnętrznyin związku zjawisk, o jakiejś izeczywistej saleŻDOści jedMS^
zjawiska od drugiego. '
Wyznać należy, że powyższy pogląd Hame*a rozwąja konselEwentaie zasadę joili
dtronuHgo cmpiryzmu. zewut^trzuego doświadczenia, które w daraoj rzeczy ogranicąyó-at
§ 11,3. FBZTCZTirOWOŚĆ.
387
niiń owetu zcH-nętrznem. mniej lub wi»>eej przj^padkowem powiąsaniein ayawi^k. O ra*
(•ymłalnem zaś p<>j»:i'iu związku pomitHlzy /jawiskaiui z touo Hitanowi^ka mowy byt' nio
iiiożr'. nie mo/.c rńsrjw^/. istruc' na tein .stanowisku ścisła nauka, krimi z istoty ."łwojej
dąży do ziozuntitnia zjasu>k -/i Z('i:(iłowy«-h przy pomory powmy< h nLritlnyrh za.^ad, czyli
praw ^§ 10,i,i). To tt^ż łluuiłi ztiius/.ony jest w kwc«itya«'h toorotycznyrh j)r/x''jśr od
.iwego jednoslTOiuego empiryzmu, wyrzekającego >i».' za«sad rozumowy cU, do /-up<'ln«*go
skeptycyanut. Gdzie w«qrstko si«.' opiera na proHtoiu nawyknieniii do pewnego połącze-
nia wjobraźeń, tam pomanie prawdy Jest raz na zawsze niemoeliwem, tto nie ma czyn-
oika krytjcsMgfO, zdolnego poddać odpowiedniej kontroli owyrh przypadkowych wyników
aawyJoiieiiia. Jakże bowiem jodnn nawyknienie kontrolować przez drngic. Mkoro Icazde
ma n»*Tie prawo do istnienia i .skoro ni«i ma czynnika racyonaln c^rn. zdolnego na pod-
.stawie ich porównania ocenić icłi wartości (zoh. wj^śąj str. ISO)*^ W imic wyinag:ań ztłro-
wp^o rozsądku ITinrio w kwestyach życia praktycznego i>od/.icl;i wprawdzie wiarę (bo-
Imi uaiwn<-jo tcali/tmi. ale wiara ta nic im już zgoła żadnego poznawczego, a tem
umiej naiikuwci^o znac/onia.
Racyuaalny aprioryzm Kanta w kwestyi przyczynowości łączy .sic jak najściślej
1 tem ws^ystkiem, cośmy dotąd już o tym myśliciela powiedzieli (zob. szczególniej str.
^ I naat). Dodamy tn tyllco. że kwestyą tę roztrząsa szczegółowo w rozdziale Kry-
tyki ctyrtego rozumu^ noszącym napis : Anakgie doimadczema. Wykazuje on tu, że
daewiKlesenie, jako e^mnik poznawczy, staje się możliwem jedynie na podstawie racyo-
EialnegOf a więc komecgnego połączenia spostrzeżeń (notliwendige Verknfipfang der
Wahm«^1miangen). To p<rfączenie dokonywa się według nast4^j)ującycli apriorycznych za-
sad rozumu, a mianowicie: 1) Zasada stahiid mhstanrt/i : Pomimo wszelkiej zniicnno-
■•'i, zjawi-ka zawierają w sołiic coś -tałego. sułistancyą, której ilość (<^uftntum) nie może
hyć w j)r/.yrodz!e ani p<>więk.s/,()nł\. ani zmniej.szoną. 2) Zanuda //^/-s/ęyo^m czamweyo
"•ediug ^rawa przyczyny: Wszelkie zmiany dokonywają się w^edlug prawa ląc/ności
przyczyny ze skutkiem. 3) Zasada współczesności według 2>raufa wzajemnego dziaiawa
(WeMMrkHny) czyli w^pSbnoki (Oemeimehaft): Wszystkie substancye, uznane za je-
dnocMźnie istniejące w pnestizeni, d^ają ciągle wzigemnie na siebie. Otóż zasady te.
dowodzi Kant, czynią doświadczenie naukowe dopiero mońliwem i dla tego nie mogą
być wyprowidzooe z doświadczenia. Są one konieczną .podstawą wszelkiej metafizyki
przyrody. Pizez sprowadzenie zmian w pxsQ'rodzie do ruchu i pizoz matraiatyczne sfor-
mułowanie jego działania według powyższych za^ad wrtwr^rza się czyste przyrodn-
znnw-two. jako podstawa wszelkiego racyonalnogo urobienia danego materyalu do-
:iwiad cienia.
Nie zaprzcc/aijir liMiaj mniej donioiyłości tego racyonalutyo ugruntowania przyro-
doznawstwa pr/(v, Kćiijt<t, luozna jednak dowodzić, ze .stanowiska zgodności myśli i bytu.
praw rozumu i praw przedmiotowej rzeczywistości, że owe za.<tady są wynikiem ws])ół-
dMalmia i wsąjemnej woryfikacyi wymagań rozumu i danycb doświadczenia, że zatem
nie mają wyłącznie charakteru subjektywnego, jak twierdzi Kant> lecz dotyczą zaiiizem
bytn pnedmiotowego. Jakim sposobem mógłby Iteż rozum sam przez się orzec cośkol-
'•viek o świecie i jego zjawiskach, gdyl>y nie opierał się w tym względzie na danych
do.świadcMnia? O tej jednostronności subjektywizmu Kanta mówiliśmy już niejedno-
krotnie. Zob. "Zc^ejrnlTiTej, cośmy w tym względzie powiedzieli przy roz^ioi-zc stosunku
ideałów rozumu do prawdy ])rzedmioU)wej, .str. 2dl i nast., oraz z powodu jego nauki
o antynomiach, str. M-2 i nast.
Na uwagę za.sługuje uaot<.'pnie .spocyalua praca A. Schofenhauera : Ceber die
vierfache Wurzd des Satzes vom zureichenden GnindeWlH, 3-cie uzupełnione wyd. 1864.
S< hopenhauer pnedewazystkiem wraz z Kantem przyznaje aprioryczność prawa przyczy-
ny. Co więcej, dowodzi on, że całkowita trcSć aprioryczna, czyli organizacyjna umysłu
388 I 11,2. PHZYCZYjNOWOŚĆ.
sprowawlza sit; w zuiHjłności do toj^o prawa; ono jest ohtatocziit^ podstawą uk umyslo-
wej dziidalności w ogólo, jak i spucyalnie todania i pozoAwaiua neczy. Dowodzić te^
prawa nie mośna, bo jest 4nio podstawą wszelkiego dowodu. Ma ono, w«tiag Otkofe^
hanem, casworakie znaczenie i stnajdi\jo swój wynz w csterech rdenych prftwadi, akie>
stających jego treś*: zasadniczą o koniecznym związku (nothwendige V«rlinda&g) ym^
dzy wszolkiemi przodmiotami poznania. cztery formy są: 1) 2!a9ada poeząOiu hffh,
czyli powś-tawania (Cirund des Werdona;). Jestto właśeiwa prayczynowość w zakresie
piv.e<iniiotó\v doświadczenia. Sprowadza sio ona do pojęcia maten/i i jej pierwotnych
p<>\v-o<!tiją(}v^h w<7:f^lkic zmiany. dn<;tł»pno dla doświadr-zonia. Prav^3na przjjniujł'
w tyiu /UiUresio tr/y ulmii iiui' tonny. -fi)>o\vuic do trzech ■&AswAm('7.yrh objawów, jakie-
mi (tiala niourganiczno, rośliny i zwiorzf.'ta. Do pierwszych odnof^i si*: prtyczymi
w najścia lej szcm zua«;z<>niu (Ursadio im onęstcn Sinn); w roślinach przycjyna ctaje .4',
ftodnietą (Ileiz), a zwierz^^ta uleg^ają przy(^zynomf na;^wanyni motywaim. 2) Zaaaia
poznania (Qmnd des Eikennens). Domaga nit^ ona, aby każdy sąd lugic;air ozoanja
zoMtał za prawdziwy tylko wtody, gdy jest wystarczająco ndowodnionym, Wystaicn-
jącomi zaś zasadami na tern poln są: a) nzasadnienio jednego eądu pnei drogi we
dług wyinaLrań formalnej logiki (prawda logiczna^ czyli ionnalna); b) oparcie sivda m
danych doświadczenia ^prawda empiryczna): c) oparcie sądu na aprioiycznych formach
pi-zfHirzeni i czasu, jak to czynią r>/.ysta matematyka i czyste przyrodoznawr^two ;pnv-
da transrcndeTitalna^ • i nakoniec d) oparcie s!\dii na za^^adiiie/yi h prawach lozuiuu. jako
warunków wszelki") my^li (prawda mct ilo^^iczniii. ii) ZanadiJ f>^ff'> (Grund dc-^ Sein-*"-
Ma ona /;» pr/cihuloi taktycznie dany zwii^zek między rzeczami wcłiiug form pi-zfsstrzoni
i cza>;u, a wiec ich położenie w przestnicni i następstwo w czasie. Każdy punkt, kaidi
linia. płasz<«yzna lub bryła łączą się z innemi w przestneni i zależą wzajemnie od ńf-
hie; toż samo odnosi się do każdego momentu w czasie. Ztąd wnikamy w dany ^
TZRczy, w jej byt, określając jej zwii^i i stosunki przestizeniowe i czasowe. 4) ZoMt-
<la działania (Grimd des Ilandeln.s). To prawo pnyc^rny stajd się prawem motyiiaoji
według którego każ<1y akt woli j(>st wynikiem poprzedniego motywu, podobnie jak kai*
dy ruch martwerro ciahi jeat wynikiem bądź uderzenia, hądz pi-zy ciągania przez tnae cia-
ło. l*»!iicvva/ ta torma pwyczynowości staje się dla na^ bezpośrednio dostępną przy pL-
mocy wewnętrznego do-wiadc/i>nia. pr/eto Schopenhauer nazywa ja przyezynowością "c
ihioiKf z irewmtiz (von iniicn <jc^ehcu). Z powy/>/.ych zasad wyprowadza cztery forw}
zasadnicze Av>/ł/f'c?^?M«ci. jakieuii -^ą : fizyczna^ logiczna, maknuityczna i moralna. l'zoa
je i)r/y tern jednak, że prawo piy-yc/my ::itosuje sii; w ogóle tylko do objawów ^iuA-
nych liytu, a nie do samoj iMoty jego.
Pomimo bogactwa i zasadniczej trafności powyższej klasyfikacyi przyczyn, dąji
Hii; on«f jednak sprowadzić do hardziej prostych wyrazów. Pnedewasyatkiem sam Sebor
ponhaner jnż zauważył, że tworzą one właściwie dwie grupy, stosownie do tego, cz;
mają charakter podmiotowy, poznawczy, logiczny, czy też piaedmiotowy, bytowy, meta-
lizyczny Cprincipiutn cognozcendi i ifrhicipium eztendii zob. wyżej atr. 80, orsz iff^
i Pierwsza grupa przyczyn, t. j. zasady poznawcze, które u S<'hopenhaacra ro?-
putlają sic 7ii(i'.vn na c/tery ndn-lmc kategorv«». obejmuje właściwie tylko dw^ir <nm^>-
i<tne /.iisad> poznawcz<'. wyia>Tiinne piy.ez nas na swojeni inicjsi u (<tr. 84), jakicmi *A
dt»s\viadcz«'nłe i czynność logiczna umysłu. Co zaś do ]my< /.\i\ przedmiotowy h. op*^
tych na samym bycie, to zasady; 1-sza. -'^-ciu i 4-ta S-.hopcuhaucra zaznaczaji^ właściwi*'
działanie dwóch tylko czynników zasadniczych; mechanitanego, sił.v fizycznej i celoweea
sainodziehiej woli (niateryi i ducha>. .Są to te same czynniki, o których mówiliśmy, tz-
stanawiająo się nad istotą prawa w zna<»eniu piaedmiotowejn (zob. str. 123 i ]uut.<.
WKzyjłtkie inne zasady, cz}^! prssyczyny, objęte klasyfikacyą Schopenhauera, są w iśbzof^
tylko bądź odmianami, bądź dali^zem rozwinięciem powyższych za5<adnic3ycb, wyiukąl^-
Digrtlzed by Google
§ 11,2. PKZYCZYNOWOŚĆ. 389
i?ch z istoty rzeczj', a szczególniej z pierwotnych cz.vimik6vv wszelkiego Da świat po-
glądu : podmiotu t inzedmiota (zob. § 4^.).
COMTB i MiŁŁ, jako pizeciwnicj metafizyki, pozostawali przy rozbiorze prawa
pqyGąpif, za pnjldadem Hame'a, wyłącznie w zaltrosie zjawisk. Mówią tedy jedynie
o wzajemnej zależności zjawisic i o tak zwanych pnyczynaeb blizBzyeh, pocfaodoycb,
pomijając z zasady pn^rczyny pierwotne i celowe (zob. str. ICKU. Air pr/e/. to zrzekają
zarazem przTPzynowego wyjaśnieuia faktu stałości i jetinorodności zjawisk, jak iV>w-
II' -ż nie nmif ) doiiiosiego faktu wspóMziałania rłjżnorodn.v< h czynnikfiw w ki'^rii!ikii
powszechnego rozwoju świata zjawiskowego. Że przytem jednak (\mite o]ii<nłl -i';
w grun- ie rzeczy na matcryalistyoznej nietatizyre, a Mili wpadał w rażąec ^<przt•» /.U4>,>t i
sam z >.obą, o teni przekonała na.s krytyka pozytywizmu ifi lO.i. z literaturiO, oraz roz-
biór poglądu Alilia na ostateczne zasady nauki (zob. str. :^07 i nast.).
Ałb. LiAMn łączy pojt.cie przyczynowości ze swyiu poglądem na naukt; w prze-
dwatawienfai do twórczodd metafizycznej. Mówiliśmy o tern wyżej* str. 245 i 248 i nasL
FMks dsifil wspomnianych filosEoli6w, którzy wszechstronnie wyjaśnili prawo pnsy-
tajny, polecić można, jako pomoc pi^ samoduelnem rozważaniu jego treści, szczególniej
nastłipują. f' prace specyalne. wydane w ostatnich dziesiątkach lat: L. STRC»iJ'Kr,L. Ikr
Kanscditatshegriff u. fein mełaphysischer Geh)'aiich in drr Sati' t >r 'issenf<chaf t 1S71. Na
uwag*; za-^hiinije również rozdz. 8 i 16 dzieła tegoż autora r.si/rhnJnfpsrhr railiuji^jik
1884, rrdzi" traktuje spe^ yalnie o i>rzyczynowof<ci psychinHi li, Siukli w ikn. Ikis (w-
S(tz d<r Kansalitfit in tler Xafny 187^. — H. Wfrkr. I-rln-y die JuiiLsalitat in dt/t .Vrt-
turtm^^cttscha/łen 1861. — K. Kkoman w dzieło wyiinenioneni (str. .i'S\r. Sanzr przyro-
doznawstwo, str. 186 i nast.: Początek i zastosowanie prmm przyczyny,-^ Kdjł, Kosig.
ZNe Entmekduny des KauM^^rtMem, T. I. od Karte^sza do Kanta, 1888; T. II,
sd czasów Kanta, 180O.~Hkt]UK8 we wspomnianej już (str. 300) pracy: Prawa ftau-
lMtegQ mifiUma 1804, str. 868 i nast
3. Metafisyka naok prsyrodniesyeh i prawa przyrody.
W pierwszym rozdziale niniejszej pracy, mówiąc o istocie filozofii^
zastanawialiśmy ^ię nad niektóremi zasadniczcmi ])ojęciami, wchodzą-
cemi w skład wszelkiego na świat poglądu. Wyjaśniliśmy tedy na-
przód wzajenmy do siebie stosunek podmiotu i idei przedmiotowej rie-
etjfmitdei, jako podstawy wszelkiej wiedzy (str. 82 i nast); następnie
roztrz%Baliśmy pojęcie imata, streszczające w sobie wszelki w ogóle
ij^, wszelką rzeezyyuietodć. iiznaną przez umysł za przedmiot poznania
str. 95 1 nast.): dalej poddaliśmy rozbiorowi pojęcia istoty i zjanńska
sub.«5tancyi i fenomenu), jako dw<k'h za.siulniczycli form, w których
nam ogólny przedmiot poznania, byt rzeczywisty, wszechświat przed-
stawia (str. 101 i nast.); nareszcie badaliśmy poj«jcia: ofjófu, szcze<!''^fii
i prawa, z których dwa pierwsze okazały się wynikami pojęć istoltt
i zjawiska, gdy tymczasem prawo, w znaczeniu przedmiotowom. uwy-
datniając stały, typowy związek przyezfjfwnu^ pomiędzy zjawiskami,
skupia je w jedną całość i nadaje im charakter ładu, porządim, ustro-
ju (str. 120 i nast.).
Digitized by Google
i
390 § 11,8. METAFI2TKA NAUK PRZTRODNlCSTCm.
Bozbiór wszystkich tych pojęć etanowi ssadanie fMk^b^, jako
nauki o przedmiotowym bycie w ogóle ^zob. str. 60i. To też podane
w tym względzie wyjaśnienia bierzemy za podstawę dla przeglwlu
meŁafizi/cmych przypmzczeu nauk prasyrodniczych ze stanowiska kryty-
ki iilozoticznej.
Wobec faktycznie danego punktu wyjścia dla wszelkiej wiedzy,
jakim jest rozdział pomiędzy podmiotem i przedmiotem poznania, my-
ślą i bytem, umysł ludzki oprzeć si^ może przy wyjaśnienin świata
i jego objawów na trzech róinych zasadach metafizycznych. A mia-
nowicie:
1) moie przyjąć za zasadę byt prudmiotowy w odróśnie&iu od
podmiotu, więc byt zewnętrzny, pozbawiony myśli i przy jego po-
mocy dążyć do objaśnienia świata, więc i wszelkich objawów pod-
miotowycli ;
2) może podmiot i jego bezpośrednio daną treść wewnętrzną porl-
nieść do wysoKośc i zasady metafizycznej i pojąć przedmiotowość jako
objaw tej zasady ])odmiotowej ; nareszcie
B) może uznać, źe zasady, zdolnej wyjaśnić świat i jego objawy,
szukać należy w bycie, obejmującym czynniki podmiotowe i przed-
miotowe zarazem, a więc w bycie poprzedzającym ów rozdziat po-
znawczy pomiędzy podmiotem i przedmiotem, myślą i bytem.
Pogląd na świat, uznający rzeczywistość jedynie w bycie przed-
miotowym, zewnętrznym, w przeciwstawieniu do podmiotowego, we-
wnętrznego, i)rzyswoił sobie nazwę realizmu. Podobnież i pozyłtfwim
bierze za [)nnkt wyjścia byt przediuiotuwy, zewnętrzny. Byt zaś ten.
pojęty jako za^^ada metafizyczna, w celu wyjaśnienia świata i jego
objawów, .sprowadza się w istocie swojej do pojęcia materyi. Mattiya
na stanowisku tego realizmu jest substancyą. działającą na nasze
zmysi^^ zewnętrzne, bezwładną w sobie, lecz podlegającą faktycznie ru-
chowi, podziel ną, i)ozba wioną świadomości swych stanów, lecz będąta
przyczyną nit tylko zjawisk fizycznych, ale i psychicznych, umysło-
wych, wykazujących świadomość swych stanów wewnętrznych. Wsku-
tek takiego pojęcia materyi, jako zasady metafizycznej, ów realim
przedmiotowy przyjmuje zazwyczaj charakter materia li;? tyczny, staje
się małe^yalianem,
W świetle wprost przeciwnem [irzedstawia się nain pogląd ua
świat, oparty na treści podmiotowej. Ponieważ najwyższym objawem
tej treści ji st świadoma siebie wt/*7, idea. ])rzeto pogląd ten w ogóle
nosi miano idealizmit. Świat zewnętrzny, przedmiotowy, z calem bo-
gactwem swych zjawisk iizycznych, nie posiada tu już samoititnt^
bytu i znaczenia, lecz staje się wyrazem idei. Idea zaś, pojęta jako
zasada metafizyczna, ]>rzyjmuje charakter wbttancyi myś
Dis
§ ll,a MBTAPIZTKA NAUK FRZTRODNICZTCH.
391
dUi (spiritus; ztąd też nazwa ^ritualismu). Duch, lub też jeden
z jego zasadniczych objawów, jak uenteiej myil łogwtna, albo też
weiOj fantatya i t. p., uznanym zostaje za czynnik wszechświatowy, za
absolut, który przejawia swą istotę bezpośrednio w świecie zniysło-
wjnu, zcwiK^trzn^nn. A źe z tego stanowiska, ową subhtain ya inyśli^-
cą jest Bóg, utożsamiony ze światem: przeto idi alizm metatizyczuy
przyjmuje zazwyczaj charakter panteiatycznyj st^aje sitj panłeizmem,
wszechbóstwem (od xdv=wszystko, d«óc«s£óg). Nadto idealizm wpa-
da cz^to w skrajny subjek^^wUm, dowodząc, ie nic ma wcale rzeczy-
wistości poza działalnością umysłową podmiotu, że świat istnieje tylko
jako wyobrażenie, idea podnuotu.
Co aię wreszcie tyczy trzeciego poglądu na świat, to ma on cha-
rakter tjfnUtyczny i nosi nazwę idealneffo realiemu. Jego zasadą me-
tafizyczną jest byt istotny, sam w sobie, nie rozerwany sztucznie
przez abstrakeyą na swe składowe <zy uniki: podmiot i [)rzedmiot,
przeciwnie hyt poprzedzający w swej jednolitej i.stnośei tę przeciw-
^tawność w procesie ludzkiego |>oznania rzeczy. Mając na iiwadzr lę
wewnętrzną jedność b\'tu, jako bytu. obejmującego zarazem podmiot
i przedmiot, myśl i rzeczywistość zewnętrzną, pogląd ten, w przeciw-
stawności do materyalizmu i panteizmu,* można nazwać onłoloęUmem
od ^ oyfocssbyt . Wywiązał się on z dualizmu^ t. j. z poglądu, uzna-
jącego dwU odrębne substancyo bytu: ducha i mat<?ryą, ale przezwy-
cięża ten dualizm ze stanowiska jednolitego, monutyeznego pojęcia by-
tu. Momtm, t. j. zasadniczą jedność bytu, mają na oku i dwa po-
przednie poglądy: materyalizm i panteizm, pragnąc wszystko w świe-
cie sprowadzić bądź do materyi^ bądź do subsłancyi myślącej.
Powyż.^ze typowe poglądy na świat przedstawiają się w dziejach
metafizyki w najroz liczniejszych szczegółowych odmiauai li: wszystkie
jednak nznać należy za różne usiłowania uniysłn lndzkit»go, dążące do
wyjaśnienia i zrozumienia świata z trzech, taktycziiie danych i jedy-
nie możliwych punktów widzenia. "Wszechstronny rozwój każdego
7' tych poglądów : realizmu^ idMlumu i idealnepo realizmu^ ])rzez najzna-
komitszych myślicieli ludzkości, począwszy od udowodnienia odpowie-
dniej zasady metafizycznej, a kończąc na wyjaśnieniu szczegółowych
objawów świata przy pomocy tej zasady, jest tedy właściwie wyni-
kiem naturalnego podziału pracy umysłowej ludzkości w celu |>rzy-
blizenia się do rozwiązania wielkii j zagadki bytu. Do samej metafi-
z} ki i do krytycznego rozbioiii jej dziejów nu leży oc(»na [)orównaw-
cza powyższych poglądów, oraz rozwiązanie kwcstyi: o ile każdy
z nich w samej rzeczy przyczynił sit^ ilo osiągnięcia owego najwyższe-
go celu wszelkiej w ogóle wiedzy ludzkiej ? Kwest ya ta atoli leży jiiż
za obrębem naszych przedwstępnych roztrząsań. Dotknęliśmy j(*j tu
Digitized by Google
392
11,3. UBTAFIZTRA NAUK PRKTBODNICZTCH.
jedynie, aby wyjaśnić bliżej stosunek nauk specyalnych, a w sicse-
gólności natik przyrodniczych do swych zasad metafizycznycli.
Otóż i w tym wzgle^dzic zaznaczyć należy widoczny podział pra-
cy pomiędzy różne gi'npy nauk specyalnych.
Nauki prs7p\idnic:e opifrają si^ z natury swMjrj przewa^ip na
metafizyce przedmiotowej i przyjmują wskutek tego charakter reali-
afyezny^ w przeciwstawieniu do wszelkich form idealizma. Reprezen-
tują one w zakresie nauk specyalnych dążność do wyjaśnienia świata,
jeśli można, przy pomocy czynników zewnętrznych, zmysłowych, ma-
teryahiych. Wszelkie inne zaś kierunki myśli w dziedzinie prssyrodo-
znawstwa pociągały za sobą zazwyczaj nienatikowe zboczenia i po-
wikłania.
Przeciwnie, nauki humanitarm (zob. wyżej klasyfikacyą nank,
str. 111)' posiłkują się przeważnie przypuszczeniami metafizycznemi.
zaezer]>auomi z bytu podmiotowego i zbliżają się przez to do po?2:lądów
idealistycznych. Przedstawiały one zazwy( zaj na polu nauk sjiecyal-
nyeh tendencye ])antoiF?tyczne, dążące do wyjafhiieriia zagadnień wie-
dzy z ])unktu widzenia rozumu wszechświatowego, pewnych kierow-
niczych idej w rozwoju ludzkoś( i. A jeżeli w nowszych czasach ob-
jawia się tendencya oparcia i nauk humanitaniych na przedmiotowej
metafizyce i urobienia ich treści w duchu realistycznym: okazi^e się
to możliwem jedynie na podstawie doktrynerskiego przeistoczenia fiik-
tycznych danych tych nank i przymusowego ich wtłoczenia w formy
i)ojęe przyrodniezyrh. To też wobec tej. pauującej dziś tendencyi
wystarcza, fjdy w naszych roztrząsaniach bierzemy pod uwagę głów-
nie pr/y])nszuzcnia metatizyczne pr:yrodoznato8twa. ZaznaczMuy tn
t\lk<' jeszt ze, że nauki teologiczne opierają się zazwyczaj na <{nal\styc:-
nej metafizyce, gdy tymczasem filozofia, wskutek swej tendem yi uniwersal-
nej* obejmującej wszystkie różnorodne objawy świata i wyniki nank
8]}eoyaluych, reprezentuje w sy^temade nauk dążność syrUst^antł
i zbliża się z natury swojej najbardziej do idMkMgo reaksmu.
Na podstawie powyższych danych, krytyczna teorya poznania
powinna wykazać: w jaki sposób w samej rzeczy uzupełniają się
i jednoczą pojęcia małeryi i dneha^ jako wytwory umysła ludzki^^
mające na celu wyjaśnić i zrozumieć dany materyał zewnętrenego
i wewnętrznego doświadczenia. W j)nghylzie dualistycznym pojęcia
te stanowią punkt wyjścia dla religii i teologii ; następnie w oderwanin
od siebie, jako odrębne, niezależne od siebie założenia dogmatyez.ne.
spowodowały rozw(\j nauk prz\Todniezyeh i humanitarnych, oraz roz-
wój pcilndów na świat realiznui i idealizmu, i nakoniec w filozotii dąza
W ten lub ów sposób do syntetyczneg<i ^\ ^ równania swej treści. I
zadanie leży za obrębem naszych badań przedwstępnych. Zatrąy-
Digitized by Google
§ 11,3. METAFIZYKA NAUK PRZYKODMCZYCH.
393
riiujemy sit^ tu jedyuie nad rozbiorem metatizjcznych przypuszczeń
przyrodoznawstwa.
Realistyczna metafizyka naak przyrodniczych wysttjpuje na jaw
JUŻ w samem pojęciu prtyrody. Niezależnie od swych ogólnych po-
glądów na świat, które kaćdj człowiek myślący z większą lub mniej-
szą samodzielnością w sobie wytwarza, bądź na tle naiwnego realizmu
i podmiotowych wierzeń, bądś na podstawie filozofii, przyrodnik, jako
pr^rodnik pomada . pewne- zgóry powzięte pojęcia co do natury
przedmiotn swego badania, t, j. przyi ody. Przyroda, mówiąc ogólnie,
praedstawia mu się jako zbiór zjawisk fizycznych, dostępnych dla
zmyslóWf a dających się ostatecznie sprowadzić do działania pewnych
wfasności materyi, jako zasady bytowej przyrody zob. wyżej str. 128
i nast. I. Pojęru materyi ma tedy znaczenie podstawowe dla przyrod-
nika. A chociaż pojęcie to wraz z postępr-m nauk przyr<)(hiiczych
iilegało rozlicznym określeniom: to jednak ześrodkowywa ono w so-
bie wJaściwy przedmiot dociekań przyrodnika i stanowi ostateczną
jsasadę wszelkich jego [wglądów na 8zczefr''^ł(>^^•e objawy przyrody
1 ich wzajemny do siebie stosunek. W tym duchu Usłmholtz, po-
mimo, źe jako kantysta dalekim jest od wszelkiego mateiyalizmu, po-
wiedział jednak w swej epokowej rozprawie o zachowaniu siły (Er*
hatiung dar Kra/t 1847, str. 3), że Utm^ąc^ nazywamy materyą (da«
Daseiende nennen wir Materie); a Wł. Natanson rozpoczyna swój
znaicómity Wstęp do fizyki zob. wzmiank*^ o nim wyżej str. 330 te-
mi słowy. str. 5: ^Materyą nazywamy to, czemu przypisujemy byt
przedmiotowy.*
Tu już jednak nasuwa si<^ nam szereg pytań kiytyczuych. Jak
to. czyż my. nie przyrodnicy, ale w ogóle ludzie myślący, nazywamy
^istniejące" materyą, przypisujemy jej tylko byt przedmiotowy? Czyż
dla nas, jeżeli wierzymy w Boga, Bóg nie ma również bytu przed-
miotowego? Albo, czyż uczucia, myśli i pragnienia innych ludzi są
poprostn materyą? A jeżeli nią nie są. — bo o nich fizyka nie trak-
tuje,— ^to czyż dlatego są dla nas mniej przedmiotowemi od ciała tych
ludzi, będącego przedmiotem badań przyrodniczych? Co więcej, mo-
je własne uczu<ńa. myśli i dążności, czyż one, pomimo całej swej i)od-
raiotowości. jako łakta rzec zywiste. niewt^tpliwe, nic mają snme przez
•^ię bytu równie przedmiotowi mto. jak iip. ( i.>]ifo. świat l«j lub elek-
tryczność? Dlaczegoźby, ze stanowiska rozważnej, bezstronnej, a wi^c
prawdziwie ])rzedmiotowej nauki, światło i ciepło, dobywające się
2 kawałka rozżarzonego węgla, miały być taktami bardziej realnymi
i bardziej przedmiotowymi, aniżeli współczucie zbolałej matki, ogrze*
wąjąoej skostniałe członki dziecięcia, albo myśl genialnego badacza,
przyświecająca ludakości na drodze prawdy?
Digitized by
394
§ 11,8. IffBTAFIZTKA NAUK FBZYBODHICZTCH.
Jakiem tedy prawem moina powiedzieć, źe byt przedmiotowy
jest matertfąf Nie ma na to żadnego prawa ogólnie ludzkiego: nie
daje 8i(^ takie twit rdzenie usi)rawiedliwió ani taktami, ani wymogaiui
lugif-ziieiiii imiysiu. Do \vvj^łu>-zrnm takiego zdania posiada prawo
jedynie |)rzyrO(liiik. jako i>fidacz bytu materyalnego, pod tern wszela-
ko krytycziu in zastrzeżeniem, że przy takiem, zgóry ]>owzi<^tein okre-
śleniu przedmiotowośei, bidzie miał na oku wyłącznie zewn«jtrzne. wi-
dzialne i dotykalne przejawy bytu w ogóle; źe ani w swych bada-
niach, ani w swych wnioskach, opartych na takiem pojęciu zasadni-
czem, nie przekroczy nigdy zewnętrznej powłoki, ciała bytu, a więc
pozostawi zawsze otwartą kwesty^ co do jego strony wewnętrznej, co
do j( go istoty i treści. To zastrzeżenie krytyczne uwzględnia też
każdy sumienny przyi-odnik, jako badacz speeyalnie mateiyalnej stro-
ny bytu, a tylko jednostronni doktryncrzy materyalizmn rossaerzają
bezwzględnie swe pojęcie materyi i. nu, j^ytajac o naukowe dane przy-
rodoznawstwa, przyjmują to pojęcie za un/Łąctrui zasadę ogólnego na
świat ])ogl4(lu.
Widzimy z powyższepfo, że |)ojt*eie materyi. postawione na czele
naukowego przyrodoznawstwa, określa właściwie tylko zakres badan
przyrodniczych; zaznacza zgóiy, jaką stronę bytu powszechnego usi-
łuje poznać przyrodnik, nie przesadzając bynajmniej wyników bada-
nia nad innemi stronami bytu, nieobjętemi tern zasadniczem pojęciem
przyrodoznawstwa. Przyroda, jako szata materyalna ogólnego bytu,
jako zbiór jego zewnętrznych objawów, zjawisk, w odróżnieniu od je-
go istoty wewnętrznej, jako jego forma, w przeciwstawieniu do »-
wartej w niej łredei: oto właściwy |)rz(?dmiot przyrodoznawstwa, okre-
ślony ściśle w uaukowem pojęciu materyi, jako ])unktu wyjścia i osta-
tecznej zasady dla wszelkich innych pojęć przyrodniczych.
Słuszność owetro zastrzeżenia krytycznego, o którem mówiliśmy
w te| < hwili. znajduje swe potwierdzenie w rozwoju pojęcia maUryi
w nowoczesnem przyrodoznawstwie.
Charakterystyczną w tym względzie jest dążność nauk przyro-
dniczych do wyrugowania z pojęcia materyi czynnika substancyonahie-
go i sprowadzenia jej, wedle możności, do czynników dynamioomycli,
ruchu. Cała fityha współczesna dąży do wyjaśnienia zjawisk przyro-
dy na podstawie mśręii, pojętej jako zdolność wykonania praą^
chanicznej. Sprowadzenie zjawisk do przekształceń energii i jej prze-
noszenia .sił^ 7. jednyeh części przestrzeni do innyeli, wedłu<2: praw
ruwnuwagi i ruchu, stanowi główne zadanie i)rzyrodoznawsT\va. Po-
zostaje to w związku z jego temleneyą nictoclologiczną mechanicznego
wyjaśnienia zjawisk; ale z drugiej strony, niatery a ulatnia się wskutei
tego coraz bardziej w naukowych pojęciach przyrodoznawstwa, trsu
Digitized by Google
'f* § 11,3. >ifciAiiZVKA NAUK TR/. Y liODNlCZYCH. 395
i
« __
swój charakter >iUiioi»tntj istoty, a staje sitj • whisciwir tylkr> wyra-
zem farmalnt/m dla oznaczenia pewnego stałego })0(lkładn zjawisk
fizycznych. h{>z ostatei znogo rozwiązania kwestyi co do jego bytowej,
czyli matatizyczncj istoty. I tak, w mechanice, a więc i w fizyce
opartej na zasadach mechaniki, pojecie niatrryi sprowadza się w grun-
cie raeczy do pojęcia maay^ która znowu określa się ś(uśl(> tylko jako
miara oponi, stawiaiiego pnsez ciało przeciw dątoości do jego poruszę-
oia. A wi^ pozoBtajemy ta zupełnie w zakresie pojęć siły i ruchu.
To stopniowe ulotnienie materyi, jako istoty metafizycznej, na
podstawie ścisłych badań nad zjawiskami fizycznemij zbliża pizyrodo*
znawstwo coraz bardziej do idealistycznych poglądów na świat i po-
twierdza wypowic^dziane powyżej zdanie, że nauki przyrodnicze, w imię
podziału jłracy umy.słuwej, badają tylko jedną stronę bytu, jeii^o stro-
nę zewnętrzną, formalną. Skoro tak jest, to l)a(lauia tych nauk nui-
>Z4 coraz bardziej doprowadzić do przekonania, że ich początkowe
dopiiatyezne założenie raetatizyczne, oparte na poj^iu matenii^ nic
określa ostatecznej zasady wszechbytu, lecz odnosi się tylko do jego
strony zjawiskowej i dlatego potrzebuje uzupełnienia ze strony badań
naukowych co do rzeczywistej istoty wszechbytu.
Odyby nauki przyrodnicze nie wykazywały takiego, że tak po-
wiem, fenomenalnego cbarakteru materyi, w przeciwstawieniu do jej
pojęcia jako istoty, czyli substancyi bytu, natenczas mateiyalizm
mógłby się na nie powołać i dowodzić, że jest wynikiem „naukowe-
j?o" pogli^du na świat. Wobec zaś taktu, że pojęcie materyi w obro-
bieniu nauk przyrodniczych traci coraz bardziej na mi^tafizycznij rze-
fz^-A^Mstośei, materyalizm przedstawia się stanowiska krytycznego,
jdko jednostronny pogląd na świat, pozbawiony naukowego oparcia
uznający samowolnie matery% za najwyższy i ostateczny czyimik
wszechbytu.
Z nsoni^em pojęcia materyi na pian dalszy, występuje pojęcie
ńty na pierwsze miejsce w metafizyce współczesnego przyrodoznawstwa.
Ale i to poj^e ulegało rozlicznym przeobrażeniom, aż w końcu
również zł%c»ono je z pojęciem mśr^Uf w różnych jej formach : poten"
ftfubieff czyli tak zwanej energii położenia, jako siły prężnej, napię-
tej, i ahiuain^y czyli cynetycznej. jako siły żywej. Nie zadawalają się
tecly dzisiaj przyrodnicy określeniem sii\. jako pewnej wliisności nia-
tł^m, lub ])rzyczyny jej racbu, lecz widzą w sile jedynie pojęcie po-
inoc7iic:e dla oznac^zenia wzajenniego na siebie działania ciał. Jeżeli
A działa na B i |)OW')rbije zmianę jego ruchu, bądź przyśpieszając
go, bądź zwalniając, bądź nadając mu inny kierunek, - którą tą
zmianę nazwano w mechanice, nie bardzo szczęśliwie, poprostu prrv-
4f leceniem \ - a więc, mówiąc językiem mechaniki, jeżeli A udziela B
Digitized by Google
396
§ 1 1 ,3. METAFIZYKA NAUK FBZTRODWCZTCH.
pewnych przyspieszeń, 'iiatenczaa A nazywa się wiią i okredla sie^ bli-
żej, według praw mechaniki, jako zmiana ilości ruchu w jednostce cza-
su, lub też jako iloczyn z masy przez przyrost prędkości w jed-
nostce czasu. Ale |)rzytem zawsze pamiętać należy, źe ten wymz si-
ta oznacza tu tylku jednostronny część wzajemnego pomiędzy A i B
działania. To też znakomity fizyk A. Secchi poprostu mówi, że «(y
są tylko różnemi rodzajami mchu {L^uniU d$$ fwrces phi/»iqu$$; prze-
kład z włoskiego 1874, T. II* str. XIII), a matematyk Pawbł Dt-
Bois-K£YHOND twierdzi we wspomnianej wyi^j (str. 875) pracy str.
102 i nast., ie pojęcie materyi, czy substancyi jest w ogóle zby-
tecznem w przyrodoznawstwie, gdyż wszystko daje się sprowadzić
do
W tym duchu miłowano toź atomistykę matmryalną zastąpić djr
namiczną i nawet cynetiicztKĄ. Dla ścisłego bowiem określenia wzajem-
nego na siebie działania .sii, wystarczało ze siaiujwiska mechanicznego
przyi^HMc prostych ])unktów, czyli centrów sił w miejsce atomów ma-
teryahiych. Zgodni*' z tcm przypuszczeniem już w zeszłym wieku
uczony jezuita R. J. Boscoyich (f 1787) z Kaguzy wprowadził zasa-
fłę dynamiczną do atomistyki; francuzki matematyk A. L. Coucht
!t 1«57; rozwinął ją wszechstronnie, a wielki przyrodnik Faraday
opierał na niej swe teorye fizyczne, i Zob. obszerniejsze wyjątki z pra-
cy tego ostatniego badacza: 7%$ nattire of maffor 1844, w Fb. ZOłł-
NEBA W%9Hn$ehAfiŁ. Alhmdltmgm 1878, T. I, 63 i nast.). W ten spo-
sób przypuszczając, źe owe punkta wywierają na siebie wzajemnie
siły, przypadające w kierunku łączących je prostych i zależne tylko
od odległości pomiędzy niemi, zbudowani > atomistykę cynetyrzuą, za-
rnieniająrii eałą przyrorlę na olbrzymi zbini?iik takicli śroiiowisk sil.
Każde z tycli środ'>wisk ])osiada swoje „pole riziałania,** udzieln iunym
„przyśpieszeń," a więci wykonywa pewną „pracę," która przybiera
dwojaką formę : 1) aktualną, gdy się objawia w ruchu, i 2 potencjał-
Zl^y wskutek równoważenia się sił, działanie ich, choć nie mniej
rzeczywiste, nie występuje jednak na jaw w ruchu, lecz jest utajo-
nem. I to właśnie są dwie zasadnicze formy dzii^ania energii, o któ-
rych wspomnieliśmy powyżej.
Sprowadzenie materyi do sUy i ruchu zgadza się tez w zupełno-
ści z psychologiczną genezą tego pojęcia. Podmiotowo wytwarza dę
w naszym umyśle pojt^cie materyi na podsta^^ae wrażeń doti/kit. Wsko*
tek tych wrażeń przekonywamy .się, że istnieje cos względem nas ze-
wnętrznego, loŚ. eo nam op<'»r stawia, eo ogranicza nasze działanio.
Ten opór zaś. jakie<;n doznajemy od dotykanego przedmiotu, <i.\r
nam jak na j wyraźniejsze pojęcie o jego nieprzenikliwości, a więoojegf*
samoistnym bycie, o jego rzeczywistości {zoh. wyżej str. 84:). A k
Digitized by Goijgle
§ 11,8, METAFIZYKA NAUK PRZYlłODNICZYCH. 397
bezpośrednio, przy pomocy samego wrażenia dotykowcu^o, do/najemy
tylko skutków fizycznych działającego na. nas czyunikii, przeto naiw-
ny realizm wyobraża sobie, żc czynnik Ten jest bytem, posiadającym
vrylącznie własności fizyczne, więc pozbawionym myśli, i w ten spo-
sób wytwarza si^ pojmie matśryif jako istoty przedmiotowego, ze-
wnętrznego bytu.
Tymczasem, nasze podmiotowe wrażenia, same przez się, bez^
pośrednio, nic zgoła nie orzekają o iHoeU bytu, działającego na nas
i powodującego nasze wrażenia. Każdy obcy byt, przeciwstawiając
8tę nam i działając na nas, przedstawia sit^ nam, z natury rzeczy, jako
coś zewnętrznego, różnego od nas samych. Ale z t' go nie wynika
bynajmniej, aby koniecznie miał być pozbawiony czucia i myśU,
a więc. aby miał być materyą w^ zwykłem znaczeniu tego słowa. On
uiuże być sani w sobie taką samii istoti^ myśląt-ą, jak i my. ulegać
takim samym podmiotowym wTażeniom wskutek na.szego działania,
ii kim ulegamy wskutek jego działania; — a jednak pomimo to, ja-
ko byt względem nas obcy, zewnętrzny, nie dający się bezpośrednio
prseniknąć naszą myślą, przedstawiać się nam musi ]^od formą mato-
lyi, t. j. jako byt nieprzemkliwy, zewnętrzny, stawiający opór nasze-
mu działaniu. To też w ten, a nie inny sposób, przedstawiają się
nam wszystkie do nas podobne, równie jak my czujące, myjące
i czynne istotr^. Są one dla nas materyą, bytem zewnętrznym, pomi-
mo, że dla sUbie są istotami świadomemi: podobnie jak my dla Hehie
]p«jtesmy istotami czując em i, myśhicemi i czynnemi, a wszystkim in-
uyui istotom świadomym .>iel)ip pi'zerl'it;nvianiy się pod postacią bytu
'r..itcr\'ahn'go. Okazuje >.ię tu ze stiuiowiska jjsycbologicznego cała
'>vz<i:ięfhiość pojęcia materyi, zgodna w zupełności z powyższemi wy-
nikami |)rzyrodoznawstwa. (Zob. też w tym względzie moją SynUze
dwóch światów^ str 31 i nast.). *
Teorya cynetyczna materyi, jako ostatni wyraz współczesnego
przyrodoznawstwa, zastosowaną jest w zupełności do metody meekor
nietneffo wyjaśnienienia zjawisk, a zatem ulega z konieczności wyka-
zanym już ograniczeniom tej metody (§ 11,1,). Nie jest tedy wystar-
czają(;ą ani do zrozumienia prawidłowego ustroju ])rzyrody, jako zjed-
noczonego współdziałania jej sił. ani do wyjaśnienia og()lnego kierun-
ku jej rozwoju, wytwarzającego łaktyi ziiie coraz pełniejsze i bogatsze
objawy ŻĄ-cia. Te nn^todologie/.ne ograniczenia znajdują swe potwier-
dzenie i ze stanowiska metafizyki.
Wszelka teorya mechaniczna 0[)iera się na zasadach ilościowych
i albo wcale nie przyjmuje w rachubę jakości czynników ilościowo
określanych, albo też usiłuje sprowadzić te czynniki do wyrazów ilo-
ściowych. To też w tym kierunku mechaniczne przyrodoznawstwo
Digitized by Google
I
398 § IM* METAFIZYKA NAUK FBZTRODNICZTCH.
azczyció się może znakomttemi postępami, bo wszystkie, na pozór ja-
kościowo róine zjawiska fizyczne, jak: rach, ciężkość, ciepło, swiatto, elek-
tryczność, ma o;nety z m. powinowactwo chemiczne i t. p. zdoJłJo sprowadzić
(lo wspólnego niianowiiiKa. t. j. do pcwnyc h, ściśle określonych \vvr;\z '»w
iiicchaiLiczii ycli. Ale czy z tego wyiiik-a. że o^tatrcziił^ istotą W8zc<;hb\*tii
jej^t nicskuńczniia ilość szczeo(')|(ł\vy( li clciiiciitciw mechanicznych. hi'z
y,'i>zv\k[i [i jako.ń'ioiri/cIi własności ? Albo, nie sięgając tak daleko, czy z te-
go wyuika, że naukowe wyjaśnienie^ niewątpliwych danych doświadczeuia
może się ograniczyć pojęciami ilościowemi, może ^^i(J obejść bez uwzględ-
nienia jdbotfct zjawisk, t. j. ich zasadniczyoh wkunaacif Czyż zresztą spro-
wadzenie przyrody do czynników mechanicznych nie opiera się joź na
pewnych pojęciach co do jakości zjawisk, bez krytycznego robioro treśd
i znaczenia tych pojęć? Przecież, to w samej rzecz}-, cale mechaniczne
(d zyrodoznawstwo w imię jiewnych dogmatycznych przypuszczeń nw-
tafizycznycK ffóry przypisuje zjawiskom ściśle określone własności
jakościowi': a miaiiuwicir przy [mszczą, ż<' ich istotą j»\st Ityt przed-
mi<it()wy. bezwiedny, pozbawiony zdolności świadoniep:< • [jrzejęcia -ir
własiicmi swemi stanami, a więc maten/alni/. Poniinio bowiem wszel-
kiego ulotnienia pojęcia materyi. jako samoistnej .substancyi, jłrzyrr^
doznawstwo nie może się w zupełności pozbyć tego pojęcia, będącego
punktem wyjścia i głównym przedmiotem jego badań zob. wyżej str.
B94V Przenosi zatem to pojęcie na pole zjawisk, fenomenalizmn.
Więc też po osunięciu na plan dalszy materyi, jako substancyi, za-
wsze ma do czynienia jedynie ze zjawiskami inaUryałn$uii, których
własność zasadniczą, czyli jakość określa jako ruch, pojmowany fizycz-
nie, a więc jako rucli bezwiedny, bezcelowy i, że tak powiem, bei-
władny, bo nie zdolny z własnej inity atywy określać kierunku swego
lecz znlcżny w tym względzie zupełnie od obcych czynników.
W obec takiego nietałizycznego Nałożenia, nasuwa się ciągle na
nowo pytanie: czy świat rze(zyw'isty. w przeciwstawieniu do zbndo-
wancgo „naukowo" przez przyrodoznawstwo, nie przedstawia nam za-
razem taktycznie i zjawisk zupełnie innego rodzaju, o innej jakości.'
A mianowicie zjawisk, które, chociaż także nie są pozbawione rachtu
jednak wykazują ruch odmienny, jakościowo zupełnie inny, bo rueh
uczuć, myśli i dążeń, ruch świadomy siebie, zdolny z własnej inicjt-
tywy przejść ze stanu potcncyalnego w stan czynny, a przytem po*
Merować sobą celowo. Czy ten rodzaj ruchu, £aMycznie dany w spo-
sób nie mniej oczywisty, jak ruch fizyczny, mamy wyrzucić, jako nie-
proszonego gościa, za wielkie wrota świata, dlatt^o tylko, że się nj<
poddaje niewolniczu jirawom mecluimcznym, że się im przeciwstawia i ilo-
niaga sie uznania swoich własnych praw, acu najmniej równouprawnienii
z wielkościami, pauująccmi w sztucznym gmachu przyrodozuawstw^'
Digitized by Gopgle
§ METAFIZYKA NAUK PRZYRODNICZYCH. 399
Cóźby to była za sprawiedliwość: co więcej, cóż by to byłu za
^nauka," a jeszcze do tego „empij \ c/na.- któraby dla powzi<^Lych
zgóry dogmatów, a choćby dla nąjpiekniej8zy< li i iiajlo^iczniej rozwi-
niętych doktryn, pomijała niilczenieiu /akta, odsiaiiiaja< »■ nowe wpraw-
dzie dziedziny bytu, ale nie mniej realne od zjawisk Uzyczuych? Na-
i-zuca si^ ta nam szereg kwestyj zasadniczych, domagających si^ na-
tarczywie rozwiązania, a mianowicie :
1) Czy mamy si^ wyrzec owych faktów dla formuł mechanicz-
nych, w które się żadną miarą wtłoczyć nie dają?
2) Ozy tei mamy dla tych ^któw zadać kłam mechanizmowi
przyrody?
3) Czy, nareszcie, mamy się ukorzyć przed lo^ką faktów jedne-
go i dnif^ietro rodzaju, a witje uznać działanie w świec ii- rz \ uników
uowych. samodzielnych, obok. albo raczej w samym mer hauizuiie przy-
rody: czynników racyonalnyc h. celowych, rozumu, niysii, i przez to
uzupełnić i)rzyroduiczy pogląd na świat innym, szt^rszym. obejmującym
jego treść, jako swą część składową, bo uwzględniającym zarazem
w sposób należyty i owe fakta charakterystyczne, odrębne?
Wobec wszystkiego, cośmy dotąd w celu wyjaśnienia metafizycz-
nych zasad naukowego na świat poglądu powiedzieli, wątpliwości dla
nas być nie może, jaką należy dać odpowiedź na powyższe, możliwe
w tej kwestyi pytania. Widzieliśmy już przy rozbiorze zarówno
twórczości i celowości, jak i metodologii nauk prz\ rodniczych i przy-
czynowości i§ 8.2 i § 11.118 z przypiskamiu że oba tp czynniki,
narzucające się nam z i-(')\vną silą taktyczną: zewnętrzny i wewnętrz-
ny. tónnalnY i treściowy. meehanicziiY i ccloww cmitiryczny i racyo-
uaiuy, w u<>-«*le realny i idealny, zasadniczo l>vfuijnuiiej się nie wyłą-
czają, przeciwnie, w rzeczywistym świecie wszędzir' i zawsze ze sobą
się łączą i nawzajem się uzupełniają. A z tego wynika, że i praw-
dziwa nauka, licząca się z fakfami. nie natuągająca rzeczywistości do
swoich doktrynerskich uprzedzeń, z konieczności oba te czynniki rów-
nomiernie nwględnić musi. Ponieważ zaś przyrodoznawstwo, opiera-
jąc się na pojęciach materyi i siły fizycznej, samo tej strony we-
wnętrznej, racyonalnej, celowej bytu nie bada, więc uzupełnionem
być winno w tym względzie przez nauki, roztrząsające ( yalnie ob-
jawy, nie objęte jego pierwotnemi założeniami. A do tych nauk na-
leży przedewszy.«^tkiem metafizyka, mająca za j)rz( <lnuot urobienie mo-
żliwie pełnf^fro poj(^( ia bytu na podstawie danych, zaczerpanych ze
wszystkich nauk specyalnych, nietylko z przyrodoznawstwa.
Pojęciami materyi i siły nie wyczerpuje się jeszcze ostatecznie
metafizyka nauk przyrodniczych. Ich koroną są tak zwane prawa przy-
rody, pojęte przedmiotowo, jako prawa samego bytu, w przeciwstawie-
Digitized by Google
400 § 11,S. MBTAFIZTKA NAUK PRZTBODNICZTCH.
niu do podmiotowego sformułowania przebiegu zjawisk w przyrodńe.
a zatem do praw naukawtfch przyrodoasnawstwa (zob. wyżej str. iSQu
Ostroźiiiejsi ])rzyrodiiicy uwzględniają w sposób należyty to mioit
rozr(')źiiienie; świadomi są zasad, klóie jody u i dają im j^rawo do
pro\N'adzenia przedniiolowycli wniosków z danyili ])0(imiotowycL Ale
ostatecznie, jak wszelka nauka, tak i jirzyrodoznawstwo, d^ży do |K)-
znania tego, co jest rzeczywiście : bytu, i nadaje swym niewątpliwMn
wynikom znaczenie przedmiotowe. To też w tem przedmiotowem
znaozcnia pojmują np. prawo ciążenia powszeclmego, albo prawo nr
chowania energii i t. p. Pojęcie praw przyrody przyjmnje zatem sa-
zwyczaj charakter bytowy, mHa/Ujfesn^,
Stosmiek krytyki filozoficznej do praw przyrody wynika bezpo-
średnio z naszego dotychczasowego rozbiom stosunku filozofii do
nauk przyrodniczych w ogóle; nie wymaga tedy nowego nzasadnkiuŁ
Dla jasności atoli i ścńsłości w tak doniosłej kwestyi, która dla wiehi
jest })()(lstawą ich o^('»liiego na świat jioglądii, s])r()vvadzamy odnoi^ni
wyniki krytyczne do nasttjpujących zdań zasadniczych:
l' Tak zwan«' prawa przyrody pozostają w ścisłym związku
Z metodo logicznemi i metatizycznemi przypuszczeniami nauk przyrcKi-
niczych i mogą być zastosowane bez zastrzeżeń jedynie w zakresie
tych przy]niszczeń.
2) Bezwzględne uogólnienie praw przyrody, t. j. ich zastosowanie
nictylko do zjawisk materyalnyeh, fizycznych, stanowiących bezpoir«'-
dni przodmiot prz3rrodoznawstwa, lecz do wszystkich w ogóle objs*
wów bytu. daje się usprawiedliwić naukowo jcdMiie na podstawie po-
|)rzedni<^<) dowodu, że wszystkie w ogóle objawy bytu mają wyląc**
nie charaktłM- iiKitri-yaluy. tizyczny.
3) Póki me przedstawimy owego dowo<lu, t. j. ]>óki zmuszeu:
jesteśmy nznać istnienii* cal\'ch sz(M*egów faktów o charakti^rzc samoist-
nym, odrębnym, różnym zasadniczo swoją treścią rozumową, celową od
zjawisk fizycznych, dopóty praw przyrody nie można uznać ani za jedyne,
ani za nn iwyższe prawa wszeelibytu. Przeciwnie, w takim razie, należy
uznać działanie w świecie nietylko tak zwanych praw przyrody, lecz
i działanie innych praw, określających związek i przebiąg owyc$h in-
nych odrębnych objawów bytu, a mianowicie praw racyonalnej celo-
wości (zob. str. d84\
4i Idea jedności wszechbytu, wynikająca z naszej organizacji
umysłowej i z danych doświadczenia ii? 5 -j , doprowadza do przek^-
ii;tiua o jedności i wewnętrznej zgody praw wszechbytu. Jeżeli t**^iv
ziiiUjszeiu jesteśmy obok |»raw przyrody uznać zarazem i działani'
innych praw dla owyth oilit;byt:h objaw<')W. natencza*? wszystkie ti
prawa, hzyczue i rozumowe, razem wzięte muszą się wzajemnie uzu-
Digitized by Google
§ 11,3,1. MATBBTA I SIŁA
401
pelbiaó i jednoczyć. Inaczej mowy być nie mołe o jednolitymi peł-
nym i konsekwentnie rozwiniętym poglądzie na świat* ■
6) Chociaż się okazało, że badania nauk przyrodniczych nie obej-
mują wszystkich, faktycznie danych objawów świata, wskutek czi ^d
i tak zwane prawa przyrody nie mogą być przyjęte* za jedyną zasad«j
ogólnego na świat pogli^du; to jednak uznane byó muszą za niezbędne
-khidowc czynniki takiego poglądu, jako slreszczaji^cc w sobie wszyst-
kie U' (lane, które dotyczą stroni' zjawiskowej, fenouirnalnej bytu, od-
działywającej na nas z zewnątrz, a wi^c na nasze zmysły.
Szczegółowe rozwinięcie i wszechstronne przeprowadzenie wyło-
żonych powyżej zasad metafizycznych, nie jest zadaniem wstępu do
^ozofii, lecz samej filozofii. My tu zadowolić się musimy jedynie
wyjaśnieniem tych zasad, jako zasad, i ich ścisłem udowodnieniem
na podstawie kiytycznego rozbiorta stosunku filozofii do nauk przy-
Todniczyoh.
1. Ma tery a i siła. Pogląd naiwnego realizmu uznaje matoryą ai samoist-
Dą istotę, czyli snlMtancyą beswiedną, zawierąjąeą w sobie siły, jako pn:jczynę swych
objawów. Pogląd ten jest bezpośrednim wynikiem omysłowego rozwoju człowieka
pod wpływem podniet sewnętoinych, a wyjaśnienie jego genezy wpada w zakres
Początek psycbolof^'i< zny poj^ria silif zaznaczyliśmy juz wy&ej, mówiąf o ideach
i o prawie pr^yrayny (str. 178 i 386). Widzieliśmy, żo J.ocke początek tego poj<;cia spro-
wadza do objawów \mU. nznająf^oj AfAAf* za pr2;y('7Ą'uę pewnych działań i ru liriw. Po-
jadę zaś inaterip zaruwno Lt^i k*'. jak IJEin t 'jzkoła szkocka i7.oh. str. 12) łączą wpraw-
dzie w ogulo z wrażcniaiui zniy.sloweuu, ale jogo właściwego źródła ściśle je^^^^-ze nie
określają. Toż banio się odnosi i do nauki Uebkeleya, nazwanej przez iiieyo inuHaUit/a'
iizwumm Według tej nauki, matoryi, jako samoistnej istoty wcale me ma, lecz istnieją
wyhiemie suMancye du^om (spiritnal aubstaooes), które, oddziaływając nawząjem na
liebie, wytwanąją idee o świede zewnętrznym (zob. str. 11).
Sprowadzenie genezy pąyehologicznej pojęcia materyi do wrażeń dotykowudi nar
potfkamy najwyraźniej u znakomitego twórcy psychofizyki, T. FKrtiNERA. Zob.
tym względzie szczególniej pracę jego: Die physisclic. und phUosophi/iche Atomen''
khre. 2-gie wyd. 1804, rozdz. XV i XV 1, gdzie traktiige o pojęciach: mateiyi, sub-
etancyi i siły.
Że naiwny realizm wytwarza swe pojęcie materyi głuwui*' ii i [loJ-r iwio wrażeń
!otykowycb, a mianowicie oporu^ dozna waneero z 7:ewnątrz, o teni przekonywa także ta
jk(4i(^noAć, że w pojęciach większości lud/i byt przyjmuje charakter tembardzi*'j mate-
n-alay, im większy stawia opór działaniu podmiotowemu. Powietrze naiwny realizm
^otów uznać i» mniej materyalne, aniżeli kamień, a eter nawet fisyrcy dla tej samęj
pizyczyny pnedwstawiąją często mateiyi, chociaż w swej istocie nietylko metafizycznej,
de i fizycznej, eter pojętym byc może jedynie jako pewna odmiana materyi (zob. niżej).
Od poglądu naiwnego realizmu na mateiyą i siłę odróżnić należy' poglądy teore-
tyczne filozofii i przyrodoznawstwa, urobione według potrzeb nankowego wyja^śnienia
twiata i jei^o olijawów. Te ostatnie poglądy zmieniają się naturalnie stosownie do po-
tępu badań naukowych. Zaznaczymy Łu n«^ważniej6ze chwile w historycznym roz-
**ojtt tych pojęe.
8lm«, Wsl«p 4o fllosoSi. ^
uiyiti^cu Dy GoOglc
402 § ll,3i- UATRRTA I 81ŁA.
W Rtaroźytttości najkonsnkwentniejszj pogląd na materją i sili} resewiaął DmO'
KBTT (v Y-tym wieka przed Gh.) w swej aUmwhfce^ która się wpzawdzźe f6rai od
uow>{zy< ]i teoryj (pnypaszcsB np. róźoe ksstfotty nied^dc i t. p.y, ale pomimo to n-
\vir;rn w (.)>io już \v.s/y<tki.- i /.ynniki późniejszej atomistyki. Zob. Kbłlbe, PhihtOflik
der Urifcinn, :Ww wyd. I, 6»l i nast.
Platon pojmuje w TymettKzu inatoryą, jako surowy tnnfrri/ał. 7. którep-o H.)^
świat wytwoi-zył. Odnośne znś pojęcia Arystotelksa łąc/ą się jak najśrislej i j-..^*
pogh|dł.'ui na różne zasady czyli pr/.yt.zyriy zjawitjk. o czcm mówiliśmy wyżej (.str. ^iSii
Wszechstronnie rozwiuii^ty systemat nMtmjaiizmu, oparty na pojęriu mater\T, ja-
ko wyłącznej zanady wszechliytu, wyłożył już znany rzymski poeta pierwszej wieko
przed Cb. Lokrbctusz (T. Lucretius Oaras) w swjra poemacie: Jh rerum natura (ei
8tade 1874). Opierał on się wprawdzie na filozofii EnstiBA, ale rozwiną^ odpowiednie
pogflądj szczegółowo i konsokwentoie. Nowszy rozwój materyalizmn w wieka l^ijm
(Lamettrib, Diokhot, Holbach. Cabanis) i 19-tyni (K. Vo(łT, BticHSER, BfOŁESCBOTT,
D. Strau.ss), nic zgoła zasadniczo do poglądów Lukr<M'yasza nie dodał.
Kartkzyit.sz pr/yjniiiff za zasadę swego poglądu na świat dwie wprost przłviff
nn i vvvłą( zająr»» się nawzajem suh-t.in* yc : myślącą i rozciągłą. Przez to stał "się tvpo-
wyiii przod«;tavvicie]eni dualizmu {mh. wyżej str. .^1)1). Materya je.««t właśnio, wedlng
uie?o. snlł->taiieyą rozciągłą, .lest ona poil/ieltią i rozpada się na nmłe ciidka u rużiirm
kształcie? i wielkości, które atoli nic posiadają żadnycłi sił wewnętrznych, Its-z podlegają
ruchowi jedynie wskutek ciśnienkk lub uderzenia z zewnątrz. Zob. szczególniej wspom*
niane (str. 10) Prin€ip>a jego, Oz. Il-ga: de priwApm rerum maieriaŁium,
Pogląd Kartozjuaza na materyą postoźyl wprawdzie za ponkt wjjdda dla iiHy
chanicznego, a nawet, źe tak powiem geometrycznego wyjaśnienia ąjawisk fizyosych.
ale z powodu wyrugowania siły z materyi nie nadawał się do bliższego określetii [ y-
rzyn ruchu fizyr^nego. To t«ź zarówno Newton, jak i Lkirkitz uzupełniają odnc^n!*
poglądy lvart«?zyusza dynamnznem pojęciem materyi. Według tego pojęcia, sita *;tani>-
wi istotę materyi. Co do Newtona wid7.icli>iniiv to już wyżej, wspominaj ^e o jc^n U'0-
ryi ciążenia pown/ecbnego tstr. ;180). /rc-zfn mówi on jak n;\jwyra/aiej w przedaioMrio
du przywiedzionych {>\v. U) Zasad: „Omnis philo.Hopliiue ditficultas in ck) yersari v«ip
tur, ut a phaenomenis motuum inve*tigernu.s vireti naturae, deinde al) his vińbus di-
munstremus pluumomena rcliqua.*
Leibnitz dowodzi, źe matoija Eartezyusza, jako snbatancya rozciągi pojdiawlo-
na sił, jest zupełnie bezwładną; dlatego zjawiska ruchu wyjaśnić nie może. Istotą by-
tu, tak materyalnego, jak i duchowego, jest, według Leibnitza, mła asynna (vis acti-
va). Rozliczne jej rodzige, łącząc się ze sobą, wytwarzają pewne ośrodki, czyli jedno- 1
ki sił, indywidua, nazwane przez niego mouadnmi (jioyac = jedno*'), a okre,ślane. jak ■
atomy formalne , w przeciwstawieniu do atomów ttuiłen/aluycJt^ all)0 t«»ż. jako „punk*
ujetafizyczne, fzyli stiłi^tancyalne (points de siili>tancei. " Stosownie do n»żiiY< h wła>:iO
sci sił. wchoil/.ii ■\ I h w skl i.l monad, przyjmują one różny charakter. Ale w.szystki-^
jako zawici djąic w >ultic .-^Uy czynne, oł)darzune >aiuurzutiiością (spontanćite), są t^zea.^
pudobueui do duszy^ więc przejmują się też do pewnego stopnia własnemi sweiiii staaa
mi, jedne w sposól) bezwiodny, ciemny, zawiły, inno w sposób coraz jaśniejszy i wyra<-
niejHzy. Świat rzeczywisty, itiniobnio, jak i każda rzecz szcseg^owa, konkretna
zbiorowiskiem monad, układającym swe składowe czynniki w ugodzie pomięd^ aoU
i z pozostałym światem, celowo, wodłng ustanowionej przez Bogi zgóiy harmonii ^ks^
monie pre<^tab1ie). Z tego punktu widzenia materya staje sii) tylko ąfawiakiem. frnomt-
netn^ upra\\7iionem i uzasadaionom wprawdzie rozumowo, lecz zawsze tylko ąjawtsldeał
nie i<totą, fenomenem nie .sułistancyą (un lumiene regle et exa<;t, quT ne trompc poiri'
(|iiand un prond gardę aux regłes al>straitus de la rai-jon;. Zob. szt^Etiguinioj roapra^^^
I
Digitiiica by Google
§ 11,3,1. MATKKYA I SIŁA.
403
L>aBsiTZA: Synthne iUMveau (U- Ui mifnrf 16!>r» Jm imnadologie 1714 i PmirijH-H de
ta matm 1714 [OeuvrcH phHosophu^, wyd. F. Janeta 1866, T. 11, 526 i njtót., 594
I ingt, oiu 60B i nist).
W Mtm. mooadologii Leibnitaa rozwinął w nown^ch <wach Hebbart bwóJ
pogM na światy s tą lAafaiicą, se Bulwtaneje jednostkowe, nazwane reałomi (Reale), ob-
darza wyłącznie zdolnoteią .MmofocAot^aftia. Wsselkte ąjawiska fizycme i psychiczne
poobodsą, według niego, ze związku tych suł)stancyj i i( h działania samozacbowawczego.
Mat^m przedstawia się z tego stanowiska jako „złudzenie praedmiotowe (obje< tiv6r
^ l eiii Zoh. jp<„a> Haupfpunkłe der Mt taphysnk l^SOO, Werke, ed. Hartenstein, T.
i II. K»J. >tr. 1 i nast, Podołtnież i nnwsze poglądy nł<'który(;li fizyoliigów, pm^jisują-
'•y li flcmnitoiii materyi wlasiio-ści p^yi-liicrne, czulosri, pamięci i t. p, fzob. wyżej str.
224;, sprowa(lzajr\ :ia<jaJai«;zo do luouadulog-ii Leibnitzfi. Materyu jinlnak, wyposażona
w takie zdolnosii, przestaje być matoryą, a zbliża się już coraz bardziej do pojęcia sub-
^taacjri myślącej.
KAirr wyloźyl swą teorją matoryi we wspomnianem jui (str. (^) dziele: Ponąf-
ki metafisyczne przyrodotnamiwa. Zgodnie % zasadami swego krytyeznogo aprioryzmu
vidzi on w pojęciach matetyi i siiy jedynie wyniki dziatalnośei nniysla, arabląjącego
mater^iU J oświadczenia według swyi h podmiotowych katc^oi^j. Pojęria to zatem nic
nie orzekają o rzeczy sanioj w sobie, leżącej za obn^beiii naszej pojętności. To zastrze-
żenie należy nńeć na uwadze przy wszystkich dalszych określeniach. Istotę matcryi
-prowadza Kant do działania sił jM-zyciąz/ania j odpycJtania. Obie są nh''/}H^i]w. dla kun-
straki-yi pojęcia matoryi. Gdyby w materyi działało tylk<i przyci^LMUK . natenczas
wszystko zbi^łoby się w jeden punkt maromatyczny i zjawisk laatłjryainych wcale hy
nie było. 1'izy w}'lącznem zaś działaniu odpychania, wszystko łiy się rozl)ieglo w nie-
skończoność Z ^fm samym skutkiem. Tylko dzięki działanin obydw<')( h tych sił, materya
podląga mchowi i wypełnia przestrzeń. Ze siły odpychania wynika zarówno nieskończo-
na podaielnose materyi, jak i jąj rozszerzalność; Rudi matcryi podlega prawom mecha-
nikŁ Wszelka zmiana w danym stanie materyi spowodowaną być możo tylko przez
pizyczyny zewnętrzne. Ilość materyi w przyrodzie jest niezmienną. Wys"k;t doniosłość
teoiyi Kanta dia rozwoju pojęć nowoczesny przyrodoznawstwa wykazuj*- A. Staplkk
«r specyalnej pracy: Kanta TTieork di^ MaffTir 1S^"1 7xih. <7f'7f'L'''tlniej str. 239 i nnst.
Nie nlega wątpliwości, żr tfoiya niatt-iyi K;int i ]n/\ ' zyniła się pod wi«^'loma
względami do owego objawu w lu/woju u;iuk pi7,yłudui> :zy< h, kt<»ry nazwali.>siuv wyż»»j
^tr. 3P5s stopniowem ulatnianiem się pojęcia materyi. Najbardziej chai-aktcrystycznym
i pouczającym przykładom tej tendencyi w nowoczesuem przyrodoznawstwie jest nauka
o ciepłe. PłMZ dłngi czas panowała w fizyce teorya matoryalna, według której ciepło
oznawsDo za pewien rodzaj materyi, nazwanej cieplikiem. Byli nawet fizyir^' (Rotłe
t 1891, Marat f 1708), którzy dowodzili, źe zważyli cieplik. Później wytworzono teo-
lyą jni barddej subtelną, uważającą cieplik za płyn iu< ir,i:ki. Zaliczano •^'o tedy wraz
z eterem świetlnym i płynami ©lektrycznemi do osobnej kato^'oryi ciał nioważkidi (im-
ponderabiLia). Dopiero .Sahi-Car^ot ff 1828^ wypowiedział zdanie, że ,i ri»!plo ulega
•^•gólnym prawom mei^baniki," a w polowie nii^/ci^f) wieku Hor. "^Iayf.r i J<»rf,K uzasad-
nili terfnMynamikii, i. j. teoryą cif^płn. iako jclncj z tortu rn> tyii, działajucej w pmro-
d/.ie. Według tej teoryi enertna « Icplna pra * hodzi w uicrhaniczną. a nK'<'haiiiczna
H- deplną; a więc nie uia tu już mowy o określonym substracie materyalnym ricpła,
lecs działanie, meh, według stałycłi praw mechanicznych, przyjęto za podstawę dla wy-
j aśnłania odnośnych i^awisk. Zoh. w tym przedmiocie Wł. Katamsona Wtt^ do fizyki,
fitr. 146 i nast.
Podobnież i chemia przybliżasię wedle moenosci do cynetycznej teoryi materyi. 1 pa-
plach powiedział, że udroga, którą cząsteczka powietrza lub pary zatacza, jest niwnie
404 § 11,3,2. MATBRTA I SIŁA.
okieslona, jak orbita planety. LATOiSfBR fiiA, ojciec chemii nowocawsoej, wjkanł. ie sU-
Ijmj niezmiemijm csynnikiem ciał jest ich dięiar. Ciała wskntek wpływów meduaio.
Dych, fi^cznych i chemieznych ulegać mogą najioalicziiiejszyin zmianom skupienia, ukb
du pierwiastków i t. p., pomimo to idi ciężar pozostaje niezmiennym. Oięźar za^ ciała
jest tylko szczegółowym pr^rMl^i^ powHZeclinej siły ciążenia, a wił.^c objawem icv^V
7łM '/onyni z prawami mechanicznemi racba. To też na tej podstawie wprowadzono ajur
nik cynetyozny do teoryj cliomir/nyeh.
r<>7.ynił to w ostatnim czasie szczeirólniej W. Ut^TWAi-n. kt^Sry w matm i widzi
tylku „/!/iur czynników energii (Komplex voa Kuer^iefaktoreu) " i iK>pro3tu mówi że
wskutek głębszych badań materya ginie t,verscłłwindet) wobec energii, wyst<.*pują*:cj us
pierwszy plan w pojęciach prz^-rodników. 2ob. jogo: SUtdim sur Energetik 1891, oiat
wykład: U^r ehemiseke Enetyiet Natarw. Randscfaao, Listopad 1893. Z tego pmdrta
widzenia starano się wyjaśnić nawet powinowactwo chemiczno dał różnorodnych, jako
wynik ich energii potcncyalnej, gotowej do dzhdania przy odpowiednich waranlcadL
Pod tym wzL'I .'l«'ni zob. rozpraw.; Sr. Kramszttka p. t. Energia^ w jego pi^wiedzie'
nych już f>-tr. :ł86) Szkicach, str. 247 i nast.
ł*(>mimn tffrf) w-zystkif-f^o, nauki |)!7,yroilni<7:(; pr/,y wyjaśnienia zjawisk, nie tnth
-u; pr/t nirsr lir/w/,iil..-diiie na pole lenomeuałiziuu, wyzwolić si<? zupełnie 2 poję^w
materyi, jako siibstratu zjawisk tizy<iznych. Wynika to z logicznej i empirycznej łączn**-
ści pojęi- jyawiska i Istoty, fenomenu i stibstanoyi, u której mówiliśmy na swojem miej-
sca (§ 5,4.). A żc nauki przj iodnicze badają zjawiska fizyczne^ więc zawase ammne
będą sprowadzać je do własności i działania istoty, ca^Ii sabstancyi fis^eaiiy, t j. matc*
ryi. Dlatego też KA:&witŁL popnwtu, mówi: «Bnergia może istnieć jedynie w potien'
niu z iiiatery^ (Mattrya t rfM-A, przeldad DicKSTKfiiA 1879, str. 100).** Świadczy etcs
również i henna. która ostatecznie, pomimo zasad cynetyeznych. nie może sif; wyrzec mt-
teryi, jako sulistratu proeosuw chemicznych. Iładania ostatniej doby nad pierwiiistkaini
chemirznenii luiiirowarhąi.^ wprawdzto »'f>rav; łjardzicj na myśl. że one natury złożonej
i pochodzą z jcduej pi«!r\v<»tii('i uiiiteryi, nazwanej przez ( kookes a ^protyh-ni.- a ^tui
(j. Wendta „pranmteryą s l i>.tolł pomimo to bez materyi, w ten lub ów sposób poję-
tej, na tem pulu żadną miarą obejść si»; nie można, Zob. W. ChoojiKS, Die Gaims der
Mlmentey przekład z angielskiego 1888 i Odstay Wendt, DU EnfwiMung der JSI^
mente 1891.
Stwierdzają to nareuzide najnowsze pojęcia pnyrodników o eterze, jako oatatecs-
nej substancyi prsyrody.
Pojtfcie przyrodnicze eteru okazało się nieodzownie potrzobncm zarówno dla ust:
ni».'eia niewytłumaczonego działania ciał na odległość- lactło in distans), jak i w ogóle u'
wypełnienia próżni, oddziciąjąecy ei;ił!\ i ifh c/ąstet-zki pewnym realn3'ni bytem. «uti.-t4a-
»-yą. Dziś nawet. w»'iltu- ^łów ziuikoiuitfjo fizyka W. Thomsona, eter jest ,jed}"C:i
substiiuoyą,** kŁ'acj i.Ntuienie pizyrotłuik zniii-zony jost uzna*-. .Jest on posrednikłen'
w działaniu siły ciążenia i ciepła, w przena^zaniu łal świetlnych od najodleglejsrycii
gwiazd 1 nadto wtłacza sit; pomit^dzy atomy, przenikając pory wszystkich ciał, «tak jai
woda wsiąka w gąbkę. Obliczono nawet, ze eter jest o 15 tiylionów naty lżejszy «A
powietrza. Co więcej, według cynetycznej teoryi mataryi wspomnianego hadacw, op»-
tej na zdaniu, że atomy materyi są wirami (rhiigs) eteru, same ciała materyałne nie H
niozem innem, jeno rozmaitemi formami mchu eteru. A znakomity twórca nąjnown^
teoryi elektryczności Ubmrtk Hebtz poprostn mówi, żo wszystko, co jest, powsts*
ło z eteru.
tych poglądach na eter daje jasne pojęcie piękna praca .T. .T. Boiirsui^ui'
(> doświadczcniiuh H*rt?f(. Bib). War*7. T. 1, 08 i nast. Sam zaś ił»Ttz pnei-
:.tavvił w spu^i»łb ogólnie przystępny wyniki swych badau w wykładzie: Ueber dif !>■
Digitized by Google
§ li,3,i. MATBBTA X blŁA.
405
:ithio„^e/i zwischm Licht u. Khkhi<itiit \ai)(itvkatiiv tu iiii^d/^^- innenii nast<fpłi-
jąte zdanie: Ą)vv houtigrn ! n^^ik liogt die Frage nicht luehr forne, ob aicbt etwa
AJlee, was ist, aus dcm Aetbor gtischarten sei."
Kie trudno zrozumieć, źo takie wyprowad;sonic materyi z eteru, js^ również twier>
dsMiie, ze eter ,p<niad» odmienne^ mii ctela msteiyalne, ▼laanodei,*' nie wynosi nas bj-
najmniej ponad mateiyAlną metafi2jkQ przjTodomawstwa. Ostatecznie bowiem i ton
eter jest tjlko liąiazą, Iiaidziej lotną i mcliłiwą mateiyą, ale zawsze materją o własno-
ścHKh tajetajuh. Bo cbociaź matematyk J. Schłbsingbb nadąje eterowi charakter psj*
cbicBiyflKe 'Entstehimg der physisclien u. geiMiffm Welł aus dein Acther 1882), a FiL,
Spiller w książce: Die UrhrafL des WellkUls 1876^ atoźsaniia eter z Bogiem, co na*
wi^t IIackkl, skłaniający się obecnie do panteizniu. w wykładzie, niedawno mianynj,
ii/naje za «rozumną formę religii** fDrr Monismus ais Bnnd rwi.9rhrn RHitjhm und
Wis^rnjirhuft 1893, atr. 16): to cbyha żatloii liz>k ua tnkie pojęcie etoru '^i'; nii) zgodzi,
^to nie wi<jdziałb3', co z nim w tizyi c poezuf. 1\ł też żadne teorye przyt odwieźć cteni
nie są zdolne wyzwolić się ostatecznie z pojęcia materyi, wchodzącego w «kład motali-
zrcznych s^oźeii przyrodcHmawstwa.
Tylko przejście a pola specyalnej metafiisyki nauk przyrodnic^eh na pole metafisy-
ki oyobią/) fBoMoficMnef daje badaczowi mośnoeó imodyfikować krytycmie poj^io prayrod-
oicie natesyi, Dzap^biió je cynikami, zaczerpanemi z innych dziedzin byta, a miano-
wicie z dziedziny objawów psycbicznych, umysłowych, działania celowego, i przez to
urobić naokowo szersze pojęcie 8ubsłanq/i oyólnej^ jako jednej w sobie zasadniczej przy-
wszystkich objawów bytu, a wi< »• nłctylko fizycznych. Wz i p^iyi hit znyrh. nictylko
materyaluTch. lecz i rozumowycb. Takiog^o prv:n}śfia atoli na imie metalizyki opolnrj
oir; można wymagrać od przyrodnika-s])tM yalisty. ktTiry. jako spctyalista, ma zupełno pra-
wo pozofitar w zakresie założeń swej specyaliiu.sci i dążyć do wyjaśnienia odpowiednicb
zjawisk przy poiiiucy tych założeń. Więc też nie ma powodu protestować przeciwko
przyrodnieaMinii pojęcia materyi, czy eteru, jeżeli tylko przyrodnik świadomy jost granic
piawidłowego zastosowania tego pojęcia i nio ma go za jedyną i bettczgtędną zasadę
bjttt. Gdyby bowiem to esynił, stanąłby, bez nankowego uprawnienia, a więc samo-
Yołnie^ sa stanowiska materyalizmu i przyznawałby się do ogólnego na świat poglądu,
nie uwzględniąjąc ws^stkich tych objawów ł>yta, które nie wpadają w zakre« badań
pi^rodniczych, a stanowią jednak niwnie realny czynnik wszechświata.
Niewłaściwość pomif^'szania nauk przyrodniczych z materyalizinem wykaz.ila kryty-
ka juz uddawTia. T/iteratury odnośnej z powodu sporu o niatcryalizm już nie pr/\ra-
czamy. Podaje ją Leberweo. T. llf, 474 i nast. Tu powułujomy się tylko, jako na
ostateczny wynik owej krytyki materyalizmu, na dwa zdania takiego bezstronnego
w Igrm sakiesie myśliciela, jakim jest Alb. Lamoe, kt6ry w swąj JBistoryi i krytyce
maiaifaU9mu (zob. wyżej str. W) mówi międ^ innemi^ źe .oparcie filozoficznego poglą-
du na świat wyłącznie na nankach przyrodniczych nznanem być musi w naszym czasie
za ffioHiflc9Eną polowieiność najgorszego rodzaju,*— a materyaltstom zarzuca, że «w spo-
sób naiwny nieznaną materyą przyjmują »ye<lyN/j suł)stancyą.'' (Das gan/e Cnfenieh-
men, eine pbilosopbiscbe Weltanschauung ansscbliosslicb auf die Naturvvissenschafton
U-ie^^n ził wollcn, ist in un«prer Zeit al- eino pbi!oxophi-cho Halbbeit der schlimsten
Arf zii Itezf-ifhnen." — ,Die Materiali>ti'n nehmcu in naiver Weise die unbekannte Mate-
rie ais einziL-^e Suhstanz." Zol.. ;}-iie \wd. T. II. 14;ł i 217).
Podajemy tu w końm pra< u, które wraz z przytoczonemi powyżej, sin/yr mogą
pomoc do głębszego wniknit.t ia w poru^izone kwestyc o mater3'i i sile, tak ze btano-
wiaka empirycznych danych, jak i ze stanowiska krytyki filozoficznej.
Przed ewBzystkiem wymienić należy prace podstawowe znakomitych twórców i współ-
czeKujcfa praedstawicieli nauki o energii i mechanicznej teoiyi ciepła. Do nich należą:
Digitiiica by Google
406
§ 11,3,1. MATERYA 1 SIŁA.
Rob. Mayer, Bemerhingm uber die Kriifle (kr unbelebłen Xałtn\ lAtitags Aa-
nallon der Chemie, T. XLII, 1842, sfcr. 233 i nast. JeBtto niewialkt artykuł, któiy je-
dnak wypowiada widkiej doniosłości hipotezę, że pontewai cieplik właściwy ognewane-
go gazu przy ciśnieniu stałem jest wii^kszy od cieplika właściwego pnj objętości stałej,
a gaz prĘT pierwszym sposobie ognewania, mssenając się, wykonywa pewną piaoę.
której nie wykonywa pny dragim spusoiii<\ przeto praca ta jest równoważn&iem ntim-
cy w poti-zełinych do og^rzania gazu ilościach ciepła. Na tej podstawie obli* zył Mayer
żo uzyslianie jednej kaloryi ciepła (t. j. ilości ciepła niezbędnej, aby jeden kilogram \r(r
dy z zera o«,Tzar na 1 stopień Cel-^yuszn) jn t równoważne z podn!e«*ioniem kilv)'jrtiii i
o inetrów, t. j. oblirzył ruwnoważiiik iiifi haniczny ciepła na 366 kilograniów. iU-
ohiiutk ren ok?\z?łl si<; nie zupeliiif doklfiduyui. ale zawierał w sobie empiryczną podsta-
wa; dla ujt' liaiiirztiej teoryi liepla i zarazem dla nauki o zachowaniu energii Zob, t«
zbiór odnośnych prac jego p. t Mechanik der Wonne 1867, 3-de wyd. 1893.
Zasiugigo tu na szczególną uwagę, że za punkt wyjścia Mayer pnqrjmowaio śdde
pojęcie przyczynmookiy a mianowicie pogląd, że przyczyna i skutek są tylko rAśneoii
stronami jednej i toj samej rzeczy, żc zatem przyczyna r6wna się w istocie swej skut-
kowi (causa aoquat effectus). Z tego wnosił, że skutek jof$t właściwie tylko nowoo
ukształtowaniem przyczyny, nic zmieniającyin istoty rzeczy. A to właśnie l»yło pod>ia-
wą idei o przekształceniacli jcnlnoj w sobie energii, znchownj;!* <j niezmiennie swo-
ją treść i tdtną. Zoh., cośmy wyżoj powiodzieli o prawic pizyczyny § ll.f. saczegól-
nioj str. :578.
jAMhs i*KEscoTT .louLE przcdstawił Towurzyst wu filozuli- znemu w M&ncbc>ter
1843 rozpraw.;, w której wykazał, że siła, czyli energia (power) prądu galwankmego
nie może być zniszczoną, a gdzie czhśc jej pozornie ginie, tam pojawia się ciepło, jsko
j< j równoważnik. Na tej podstawie w dalszych pracach wypowiedział również zssad'^
zachowania energii i dochodził do doUadniejszycb, niż Mayer, obliczeń mechanicznej i
równoważnika ciepła. Prace tc wydało Towarzystwo fizyczne w Londynie p. t. Sotnt^-
fic jtapers of f. P. Jouh, T. 1, 18is4, T. II, 1887.
H. Hei.mholtz sfonmiłował w r. 1847 ściśle za pomocą równań matcmitvczDv-^
zaśftdę zachowania »'ncrcrii \v rozprawie, wyżej przytoczonej (str. 393); zolt. t«ż jego.
WisHcnsohafiynhf A>>)HintUun(fai, T. I, 1882, str. 12 i nast. Tu należy praca jego: U'-
ber dtt' UV</łv/<t'r/.ł//^7 der S<itnrkr(ifte 1854, zamieszczona t^żo w jego: Yorb-t^g'
M. Ucdeiu 3-cic wyd. 1k84, T. I, 27 i nast.
Francuzki fizyk Ad. Hirn również jnż od r. 1843 ząją) >>ię samodzielnie hadaoia-
mi nad równoważnikiem mochanicznym depta, Zoh. jego: £ecfccre^ ttur VSgiiMitni
mScaniąM de la chaleur 1858. Nie wspommąją o nim wprawdzie zwykłe pneglądy lii-
stor3'Czn6 nauki o energii, ale sam liob. Mayer przyznaje jego san *<! - ieltiość w wykh-
dzie z r. 1860: Con9equenetn der Wdrmemeciumik (Mtchanik der Warme^
wyd., str. 21 U>.
.1. ('. Manwbli.. prócz znakomitych prnc ^po^yalnych. którcmi si«; przyczyoil d"
rozwiTii«;cia nauki o enortni, wydał hardziej j)r/\ >t.;|)iią p. t, Maitcr and mołion ISTn
przi kład polski S. T)i( ksteina 187U. .Tcstto krutki. ale mistrzowski wykład opdnui
za<:id iiu" !ł!łTi!ki .];iku podstaw fizyki, t. j. wszelkiego naukowego wyjaśnienia zjawisl
pr/yrody. ,..Mii\weli, mówi tłómacz, popiera twierdzenia swoje tyloma pięknemi uwaga
mi i za Waniami, źe czytelnik uj..ty powabem wj-kładn z zadowoleniem wnika ww
z autorem głęl)iej w treść nauki* Dla tych zalet i dziś jesacicze studynm tąj piwT
polecić należy.
Rud. Cładsius, Die meehanuiche Warme(heorie^ 3 tomy, 2 ^rię ^T^- 1876— I8tt.
Spix)wadził on naukę o energii do dwuh podstawowych za<;ad: 1) Energia w^zechświi
ta jest stałą, i 2) Eintropia wszechświata (t. j. suma jogo energii, nie dąjącąi się ftK-
Digitized by Google
§ 11,3,1. MATEBYA I SIŁA.
407
mienir na prac«;) dąży do wartości coraz wrf^k>y.ej t^r^trelit uinoiu iMaxiunun /m. ( )-f łtnia
jtaoada orzeka, źe przekształcenia energ^ii dosił»gną swego punktu kulmiiłaiyjuogo,
DlIenoBB dalszo przekształcenia staną si«.' już niemożliwomi. Zoh. w tym względzio
awagę w luAcn nastł^pnego przypisku (§ 11,3^.).
WiŁUAM Thomson wyłożył wyniki swyeh badań nad samacaoną powyżej (stt*
101) teoryą ejnetycmą mateiyi w szerega rozpraw, wydaDjrcli w jego Fopular leełures
md admKBy S-tomj, Sine wyd. 1801—1805. Zob. szczególniej T. I-szj: On ihe eon-
9lihtiim ^ moHer,
Wśród prac, wyjaśniających htetorycsnie i krytycame treść i doniosłość nowocsae-
nydi hadań nad ena-gią^ zasługują na poletmjącą wzmiankę szczególniej:
M. Planck, Dos l*rincip der JSrhaltung der Energie 1887. Antor daje naprzód
historyczny pogląd na rozwój poj»;ł ia en(!rgii, przedstawia nast^^pnie dowody, fonuuły i za-
<ady zachowania energii i roztrząssa w końcu różne formy eoeigii (mechaniczncy, ciopl-
nej i cliem!.-7nej, elektrycznej i magncrycznoj).
G. liKLM T.ehrp mn der iv?? -r /N' 1887. Treść: 1. Źródła pojt;^; o eaorgii|
LL Uzasadnieniu pmwa energii, llf. Kncr^^i-ryka.
E. FKRKiKiiE, La .ntature et l energie liSS7. Autor wykłada w sposńh jasny
i pnystępny panujące teorye raateryi i energii, liozwiązauie uii-suwających się przytom
zigadnień metafizycznych zamierza dać w osobnej pracy, która jednak, o ile wiem, dotąd
nie wjada,
Kweetye % zakresu medtaniki, łączące się ściśle z zasadą zachowania, przenoBZo*
nia I pnekastałcanta eneigii, wyjaśniają wszechstronnie; R. DPbriko, Kriihtdte Gt-
sckkhte der nUgem, Prineipim der Mfdumik 1878, S-cie wyd. 1887, oraz E. Mach,
Die Mechanik in ihrer Bniwiekdung, 2-gie wyd. 1889.
O teoiyt atomistyki dają wyczerpująco pojęcie za n* w nu wspoouiiana wyśej (str.
401) praca Fechnkra jak i dzirła: A. Wkrtza. La łhe'rwrie atonnqtte 188:3. oraz K.
La«<witza, GeJichirhte drr Atoniistik, 2 tomy ls^*K). Ogólnie przyst<*pny. a jednak ścisły
wykł^f] jioo-1;mIó\v jirzyrodnii-zych na t^'m polu znaleźć można w rozprawie .1. TyndaLLA :
Atomy, mdck\ily i fak eteru. Zob. jego: Fragmefhte. Ncue Folge^ pnsekład z angiel-
skiego 1895. fitr. 90 i nast.
Specyaluio prawami przyrody i najogólniejszemi zasadami w zakresie tizyki i che-
oiii za^'mują się:
W. Wi7N]»T, Die jph^eikalieehen Adonte 1866. Wandt wylicza sześć zasadniczych
pewników fizyld, a mianowicie: 1) Wszelkie przyczyny w przyrodzie są przyczynami
radiu (Bewegunsunachen), 2) Wszołka przyczyna ruchn istnieje zewnątrz poruszanego,
3) Wszystkie pn^rczyny mchu dzialąją w kierunku linii prostej, łączącej ich punkt wyj*
ia i przyłożenia, 4) Działanie (Wirkung) każdej przyczyny jest stałem. 6) Każdenni
działaniu odpowiada równe jemu przeciwdziałanie, 6j Każde działanie jest równoważni-
kiem swej przyczyny.
E. "Dl^nnisCf. X< i(r Gri(tiilji^.9pf:<' Titr ynr'''ii€lff>i Phf/fi'>k unil Clu inie, \. Fotire 1878.
II. Folgę IRsfl, Są to specyalne poi^zukiwaDia, przedstawiające iiuwc >toi jnulowaiiic róż-
nych ]>ra\v iip, prawa ^jiHlnorodnośri ( lOinerleiłioit^ <ily w j<>j różny h działaniach j>i /< śtrz<'-
niowych '. t. j. prawa za* howauia siiy. alluo prawa aciiiliwu.s«:i ga/.r>w i t. p. Autor. m)\ -
>^iidel oryginalny, przytem niewidomy (zob. też wyżej str. IGt, narzeka tu przy każdej
sposobności na zaniedbanie ze strony „nauki akademickiej." a mianowicie na Holmboitza,
któremu zanucą, źe usiłował przyswoić sobie odkiyda Mayera, zob. szczególniej T. I,
90 i naat
Tto. J. HimsoN, The lato of phyek phenomena 188B. Praca ta ma głównie za
przedmiot wykład najnowszych poglądów na zasady fizyki.
Digitized by Google
408
§ 11,8,1. MATBBTii I 8I£A.
W. OsTWALP. Die wnssen^chafWchen GrutuUagen der anahftuehen Chemie 18M.
Znakomity chemik stara .si».' tu wykaza<-, żo zasady enorgetyki .są \vystar«^jące di ros-
wiązania naukowy h zadań chemii. Uo do jego zasadniczego poglądu w tym wzgJ^dsie
zob. wyżej fitr. l"»ł.
Równie pour/.<ij;i' jak zajmują* *' zostawienie ostatecznyrb wyników nauk empi-
rycznych, jako niatoryalu Uo wszelkiego filozoficznego na świat poglądu, podaje wymi^
niony już kilkakrotnie (atr. 15, 43, 322) J. Baounm w pracy niewtelkiej, lecz b&rd»
treściwej : Die grundt^ienden T%aiaache» m einer wiateHB^fOf^dien Wdł' und Lc'
beneantichł 1894.
Ta aaslagąjo toź na polecąjącą wzmiankę: D. Wbttbrhan, Dob YerdtiSŁiim
der PhUosophie zu dfr empirkchen Wisstmchafł mn der Nahtr 1804. Autor stoi d&
stanowiska nowokantymu szczególniej Kiehla, i roztnąsa między innemi wszechstroniiie
kwestyą o przypuszczeniach (V'orau3setzung:en) przyrodoznawstwa.
Do fUozoficzntgo wyja-śnienin jioni^^znnyfh wyżej kwestyj z zakresu roet^ńzrki
przyczynili si»' w nowszycli - za^-ach ^/.i zcpilnioj myśliciele, broniący zasady paralelłzmii
podmiotowych i przedmiotowych czynników wiedzy: myśli i bytu. Wymieniliśmy i<h
wyżej (str. 183 i nast.). W.śród myślicieli ostatniej doby, urabiających swój ogólny pf>-
gląd na świat na tle nauk przyrodnicsycb, badając przy tern krytycznie ich zasady u^*
fistycsne, pierwsae Dńąjsoo ząjmigą:
G. T. Fecbmib, któiy obok specyalnej pracy o atombtyoe, rozwinął swi'^ ogólny po-
gląd na świat jnź w dzieło: Ze^Aweta^ oder aber die Dhge det Himmete uhd if»
Jemtńtfi. 3 tomy 1851, a mst<^'pme W późniejszej pracy: Dk Tageeanmdit gęgetuihtr
tkf Nachtamiclit 1879. Wykazał on zarówno w tych, jak i w innydi swydi pnca-^ii
zupełną zgodność toizmu, uznania Boc^a. jnkn świadomej siebie, nąjwyźswy zasady
wszechbytu, z najiiowsz^^mi zdobyc^^anii i)r/,yr(Hb(znawstwa.
11. LoTZE, n>wiiii / i>rayrodnik i ^ilu^ot■, roztrzą.">a z wielką ostrożno.scią za.^.v
idealistyczne|L,'o poglądu ua. .swiat w drugim tomie wspomnianego już i^str. 15 i na-;t.!
Sysłetnatu filozofii, po.świł;conym metafizyce (ks. 2-gtt: Kosmologia), oraz w pośmiertncm
wydaniu wykładów filozofii przyrody (Orundzuge der NaturphUmophie 188Sf^ i w odno-
śnych rozdziałach swego głównego dzieła: Mikrohmw»y :) tomy 1856, 4-te wyd. 1881.
WsĘTstkie czynniki przyrody, więc szczególniej atomy i siły fizyczne, Łotze staia
przedstawić, jako objawy jednej w sobie, wszystko obejmującej energii. Atomy i rfly.
w.skutck tego, nie mąją charakteru samodzielnych, odrębnych istot, lecz istnieją t^lro,
jaku i)l'ja\vy owej za.'<adniczej energii w^^zech-świata. W szfn^ef^ółowyni rozwoju swri
ni' tDiizvki zhliża sic Lotze pod wieloma w/ulMdHmi dn I.eibiułza. Zoli. fc/ J. Wolff.
Lr /'' V Mcthdjihifsik 181)2. oraz U. Caspabi, Lotte u. die philosojphische Aufgabe dv
Grgenicarl. 2-gio wyd. 1H{),5.
Alb. 1^n«e w swtj lUshn-yi małeri/ałizmu, ks. 2-ga, rozdz. 2-gi, traktuje .^p<»«
cyalnie o naukach przyrodniczych (zob. wyżej § O.i.).
G. T^icbmOller skłania się w swej metafizyce, wydanej p. t Die wirklieke imrf
die sckeinbare WeJt 1882, do indywidualnego idealizmu w dudin Berkeley 'a (lob. wy-
żej str. 401).
W. WcNDT. na podstawie empirycznych danych, dochodzi do idealistyonycb wy-
ników ijzczególniej w 5-tym rozdziale swego Si/stnnaiu filozofii^ rozbierajątgm zas*!^
filozofii pr/yrody c/ob. wyżej str. 18 i nn t. . Tu należą też wspomniana w tej chwil:
praca jego o pcwnikrw^b fizyki, na r- [niic odno.śne czł;'ści jcrro dzioł z zakresu IfSjiK'
i psychologii, ii.ues^it ie .-p«^cyalna ro/.piawa: Die rif crir di r M(drrii\ zamies^^i^iai
"W jego Kmii/s 1885. str. 24 i m< Jestto ja.sny i ijom zajął-y pogląd na wsp<'dczł'?a''
przyrodnicze teorye nmteryi zc stanowiska krytyki filozoficznej. Materią uznaje Wnirft
jedynie jako pojijcie hipotetyczne, urobione dla wyja>śnienia zjawisk świata zewnęHmeęi^
J
Digitized by Google
§ 11,3,1. UATBRTA I 8UA.
409
M. Carkikrk pierw.sze tr/y rozdziały swego drieła: Die siłłUrfu: Weltordnung
1877. 2-gie wyd. 1891, poświł.'t:a rozbiorowi metafizycznych zasad ogóliiCf,'o na świat po-
dądu z uwzględnieniem nowj;zył;h wynikAw przyrodoznawstwa. Si)rr y;Tlni'' o stosunku
fTier^i fizycznr']' do diu howoj traktiiji' y-^n liaidzo doniosła jiod fym w/,i/l('driii rozpra*
wa; D"^ ]\'ai h.^thnm der Eiiergir di <łi r f/risfifffn tnul "ryamuchtn Wrlt 18'.»2.
NttUto wyinieniauiy tu następujące, prac*.' z Ziikri5>u uiotatizyki i liloiiotii przyrody :
J. HrBER, Die Fmschung mdt der Materie 1877. Jcstto rozbiór nowszych teo-
ijj nateryi, wykazi^jąc^ kmiieeiaioeć uaouuaia cajmnika rosnniowego w świecie, jako wy-
tmnąiącego jego nsttój prawidłowy.
B. P. BowNB, Metafkffsics 1883. Określając metafi^kę, jako naukę o prawdzie
wej natnrze nseczjwi.sto8ci (the tnie naturo of reality), autor roodaela ją na ontologią,
kooDologią i psychologią i w pierwszych dwóch częściach loztnąsa krytycznie pojęcia:
przestrzeni, czasu, ru^hu. mat( ryl i siły. Co do .swych poglądów zasadniczych, przyłącza
Ąa I^otzcgo (zoli. wyżej str. 408), któremu też d/i* !i> <woj<» dedyknjf. Na uwagę
ł-lii!,'iijt? tli ri*>wnie/ piękna praca tegoż autora p. t. rhiUmophy of Themn 1887, wy-
prowadz-ającA łdt;«; Jioi,-a z rozbioru jedności i colowośri świata.
J. Dklbokuf, La niałiere brute et la matierc vwante 1887. .lostto wszechstronny
ratlńór Biatefyi ze stanowiska fizyki i biologii, wykazujący, że życia wyjaśnić Dtepodob>
na na podetawio matcrj-i martwej. Zob., cośmy toż wyżej o tym autorze powie*
dzieli (8tr. 374).
* KoB. Abbkdbctb, Dm Probiem der Materie 1889. Po gruntownym rozbiorze
stesnnkil filozofii do nauk przyrodniczych i historyczno-krytycznym przeglądzie dot^ch-
(ZBflowych t«M>r\J matcryi, autor bada tę kwestyą w duchu filozofii krytycznej Kanta,
P^yezem jednak wj^kazuje i pewne sprzeczności w jego pojęciu mat«ryi.
f 'n. Renouyier, Lrs principcM de la nafurr. 2 tomy 1892. Tom piorw?szy tiia za
przedmiot rozbiór pojt;( ia t>\ fu w np-óle. następnie atomi-^^tyki, jako głównej teoryi bytu
tizyczneero. nareszcie /jawi.-k chtjmicznych i bioloł.'if/nych. Tom drujyri zajmuje się kwe-
styą ewolucyi. W za.->aduiczych swych poglądach autor stoi na stAuuwiaku Kanta.
C. Odtbkrłet poddał krytyce waowoc^c^ny pogląd ua świat (modernę Weltan*
Mhanng)* w dziele: Der nudimische Monimnus 1893, w którom roztrząsa zasadnicze
pojęcia przyrodoznawstwa: silę, matoryą i życie, (^ociaź krytyka ta opiera się w ogóle
na zasadach dogmatycznych, to jednak w szczegółach zasłogiąje na uwagę z powodu
przenikliwości autora j gruntownej znąjomości i^eczy (co do jego stanowiska zob. wy-
żej atr. 42).
E. IłOiRAT, L'idće du j>hńiomen€ lt'94. Autor poddaje ws/f'i'b>trnnnemu kry-
tycznemu rozi-iorowi pojęcie zjawiska i wykazuje, że dla pozytywistów oznacza «mo tyl-
ko zniiaug (chango): idealiści zaś utożsamiają jo ze stan. m psychicznym, z ideą. W isto-
cie zaś, według autora, tcnomen i substancya są nierozłączne, jako dwie strony jednej
i tej samej rzeczy.
Najnowszy i zarazem najobszerniejszy wykład metafizyki ogłosił wspomniany już
wyżej (str. 262 i Sfi8) J. Bfiu^ w dziele tizytomowom: MeUiphysik (1895). T. L Nau-
ka o myśli świata. T. U. Nauka o świecie myśli T. III. Nauka o jedności siły.
Uwzględniając wyniki najnows^ch badań przyrodniczych, autor poddaje rozbiorowi,
«z<3eg^Uniej w tomie trzerim, pojęcia: materyi, siły, atomu, substancyi i rozwąja swój
ogólny na świat pogląd, jednoczący ducha i materyą z punktu widzenia pant«btyc2nego,
dowodzi bowiem, h' pierwotna siła wszechbytu dochodzi stopniowo wskutek rOZWOju do
świadomości swy.h stanów we\\TiHtrznvch.
o na-/,y. h now^zyt h filozofach przyrody mówiliśmy już iinpi/ednio (str. 2!)'2).
Dodaxr lu uiużemy t\lku jeszcze wzmiankę o niekt«irych pracach, dotyczących specyalnic
poroszonych przedmiot<'iW.
Digitized by Google
410
§ 1 ] ,3,1. MATBBTA I SIŁA.
Ze stanowiska pRyrodniiaego zasłagaje pnedewssystkiom na wraniankę pnekM
% angielskiego piacy Bałfour Stbwakta. p. t Zatada taekowanki energii 1875, doko*
nany pntez Wł. Kwibtnikwskiego. uraz wspomniaiły jaż wyżąj (atr. 408) pnaldid
Maxwxlla ksii\żki u materyi i niebu. Dziś k.-^iążki te prseścignioiie lostaly pnez pn-
M! najjzych znakoniit\ cli pr/.rrodnikri\v, porzł-ści już wspomniane przez na'*, a szczególniej
przfz Wstęp do fizf/ki Wt.. \.ł tansoka fznh. str. 'A:V\). Zob. też pod tym wiględca
artykuły: 4^>m 5 Cupło w l-.n^yklofuiiyi wił-lkicj Sikdr^kioiro.
Na polo uietałi/ylNi (iLn,]at»j, tilozotit^znoj przechodzą już na8tepują< o practi;
.1. Ocflottowuz, Siła jako ntcli, Atcneiiui, 1879, T. 111, 538 i na>t., T. IV, 12:
i mat, 415 i nast. Po hlstoryczno-kry tycznym przeglądzie dotychczasowych tcoryj ma-
teiyi i siiy, autor rozwija własny pn^ląd na «owolueyą stł fizyr/nycb.* Wssystkis aą
rodzajem ruchu, ^rodzajem, którego stopień określi nam skala form i przejść od mcbu
mas do ruebu cząstek." Pod tę owolucyii sil figyeenych podciąga Ochorowicz i sify
chowe. ^Tr/oci peryod ownlii yi sił. mówi str. -421, wydał siły duchowe." .Pobadli-
W0.4Ć' i nichliwoś*'- l>yły zaczątkieni tej cudtncnej ewolucyi.* Wyprowadzenie tych ajii-
ników p<jyf bieżnych z pro-tyr li -il fizycznych jest w samej rzoczj- tak „cadownem,* ie
leży już m obnOicm fizyki, a riic > zyni zudoś/- wymaganiom krytycznej metafizyki.
W. LrT08ł.AW«Ki w «woj wspomnianej już (str. 37) rozprawie o raetafizrir
współczesnej podaje między iiin< tiii i ocen<; poglądów I^otzego na mat^ryą i sU<; (zob.
wyżej str. 408). Praca ta Lutosławskiego zasługuje tu na .szczególną uwagę, jako pra-
wie jedyny objaw naukowego rozbioru kwestyj metafizycznych w naszej literaturze lilo-
zofioznej z ostatniego, dość długi(>go szeregu laŁ
Pojęcia naukowej metafisQrki nio można zastosować do pracy F. Wiśnuwseu-
oo: Duch i maferya 1893. Sadfic ten ogólnego na świat poglądu ma swoje »>
loty, lecz jest zbyt pobieżnym, aby mógł w sposób należy- rozwiązać pomooar
kwcstye. Autor ułatwia sobie rzecz, jak to często bywa, odwołaniem się do sab-
jpktywiznłu naszej wiedzy, jak gdyby i w tym zakresie podmiotowym nie było Da.xiyR
ol)owiązkirtn dbać o możliwą ś«'isloś'r- i jn-iiość pnjoć. Nie napotykamy ich w takich
np. z,'wa<luii z\ i'h zdaniach autora, jak (str. Pr/f-Trzeii, czas, iuat«r>a, ru. h. w oc^-
le c-ała la spostrzegawcza rzem wistość, to tylku wyobrażenie. Istota rzeczy,— -to jim»Af
idealny.'* Trafną occn«; tej pracy napisał K. Gąsiorowskj w BibL Warsz. lt?9^
T. U, 598 i nast.
Dla uzupełnienia literatury, dotyczącej pojęć materyi i siły, pow<^eiDy ńi
w końcu na prace obce i polskie, wymienione juź wyżej: 1) z zakresu meteśqi(i
w przeglądzie literatury w.<}tępu do filozofii fstr. 10 i nast.), 2) przy rozbioize kwaslyi
o istocie i jjfawi.^ku (.str. 105 i na.st), 8) o c< ]o\\o.ści (str. 221 i nast.), ł) o twórtioicj
metafizycznei (str. 25H i nast.ł, 5) o pozytywizmie i filozofii naukowej (str. 2S1 i na^f
:^0s i TłH-!t.. .110), i wrc-/cip. (I) w literaturze filozofii nauk speeyaJoych z zakresu mstt-
matyki i pr/yrn'i(t/,iia\vs( wa -fv :V21 i nast., r?:'.' i nast.).
2. Poglądy znakomitycłi wspólezesnycli przyrodników
na zasady przyrodoznawstwa. W criu i.iiż<?ze2'o wyjitónieuia, a jeśli p>
trzeba i usprawiedliwienia, wyłożonych powyżej Ziisad metodologii i metafizyki lUMik
przyrodniczych (§ll,ii3), przytaczani tu odnośne poglądy szeregu znakomitych pnaHWs*
wicieli tych nauk z ostatniej dol>y.
Rob. Mayer, ktuiy, jakto wykazano wyżej (str. 406), całą swą naukę o acbo'
waniu energii oparł na filozoficznem pojęciu prawa pizyrs^yny, we wspomnianym (tan-
io) wykła<lzie o konsokwoncyach teoryi ciepła, mówiąc na str. 315 i nast. o zast«)-
sowaniach mechaniki, wypowiada takie poglądy; „W fizyce liczba jest wszystkieBi
w Hzyologii ma znaczenie małe. w metafizyce żadne.".. ..Fizyk i^ w najszerszym te^'>
słowa znaczeniu, t. j. jako nauka o martwej przyrodzie przy studyum ńlom&i i loH*'
«
§ 11,8,^ FOOŁĄDT PB2TBODNIKÓV. 411
ii^jki nzDaoą być winna za ukończoną naukę pomocniczą (ais eino absolTirte Ułlf»-
wissenscbaft).*.. „Zasada zachowania mateiyi i sUj stosuje się niewątpliwie i do fizyo-
Iml Żywy or^izm nie raożt? ani wytwarzać, ani zni8zcz3''ć materyi Inb siły, nie mo-
ie zajnieiua4- tlanyih pierwiastków ebemicznycli na inne : ale pomimo to, joż rośliny wy-
wołują w -pił-i.ji, zadzi\via):v y potr«')jne i poezwóiiif kumlłina«'ye, których zazwyczaj dro-
fi.i ^ztnc-y.u.i in-mhtsxyńc nie można. Nadto w j^yw«'i i)rzyrodzie ma niiejs«'o płodzenie
■ Zeok^uD^-^ und Eneugun^r . <*ź?ynnośr. niemaj;i' a /ailiu j antilog^ii w dziedzinif - zy-to
fizycznej." Wraz z A. Hiknem i zoli. wyżej str. -kni) pi7.yjiuuje Mayer trzy kat^^g-orye
brtów ( Esistenzen) : 1) materyn. i) siłę i :J) duszę, <zyli zasadę du<bowi\ fg-oir-tiges
Prineip). nW świecie martwym mówimy o atomacli, w żywym o indy wid uaeli." „Ma-
teiya i siła nie są zdolno myśleć, czuć i chcieć.' W mózg^i dokonywają się wprawdzie
rówMitf^ (parallel) z cs^nnościami psycbicznemi i procesy fizyczne, ale ich utożsamić
nie podobna. Bez prooeen chemicznego nie moina udzielać wiadomości telegraficznych,
ale pomimo to nie można treici depeszy uznai'; za funkcyą procesów elektiyczno^hemiez-
nych. „Mózg jest tylko nara^ziem (Werkzeng^), nie samym duchem.**
Hflmttoltz rozwija swe po«,'Iądy zasadnirze na poznanie w ogóle, a w szczegół'
nu^ci na p]-;^yrodo7nawstwo już w wyklad/ir*: reher dic Nalur der uirn^rhlichm SJti-
wsempfiudHtty 1852: jf»^'/«'zp «zoi-zej w mowie: Die Thnf<«trh'n in dtr Warnrhmnng
1S79. oraz w innych prutu, h pr/yj^odnyeli. Zoli. w -pniuiuaiiy \str. :^08 i 40(J) zbiór tych
prac. Porównaj te/ odnośne ustępy jego wspomnianej tamże ( >ptyki. () jeii-o poi^Iądzie
aa atosiwek filozofii do nauk matematycznych i przyrodniczych wspomnieliśmy już wy-
żej (str. 3il i nast. i 368). Co zaś do zasad tcoryi poznania, dowodzi Helmboltz, że
wrażenia zmysłowe są tytko sywiiMam dla stosunków nef^ywtstośd (nur Symbole fttr
VeriiaItniB8e der Wirklichkeit). Nie mają one wiifkszego podobieństwa do rzeczywisto-
ści, jak imię lub nazwisko do samego człowieka. Więc też nas, same pizes się, nie
więcej zapoznawają z racczywistością, jak imiona z nieznajomemi ludźmi lub miastami.
• heąc zat«m głęl>i*^j wniknj\ć w objawy przyrody, uie niożomy się ograniczać samenii
wrażeniami zniy^łowemi. lecz musimy z nich wyprowadzać wnioski mlnośnie do działają*
■ych w przy rodzir' czynników i 'v\\ n^tnstmknwnnin. Tc pro^-c-^a pozn;nvfZ«' opieraji\ się
2a.ś już na wyżs/yrh czynnościach umy-^tii i jclto iin wai h pr/.yr(Ml/.()n\ rh. A\'-kutek tego zmu-
raeni jesteśmy przy każdem ol>ja«nłeniu zjawisk przyrody ojm.^(.ic zakres zmysłowości
i zająć się przedmiotami niowidzialnemi, dającómi się określić jedynie przy pomocy pojęć
:.So mfissen wir in jeder Ericlilrung ren Katurerscbeinungon das Gobict der Sinnlichkeit
Teilassflii und zu nnwabmohmbaren, nur durdi Hegriffe bestimmten Dingen Uborgohon).
Zdania te odsłaniają całą powierzchowność sensualizmu i wyjaśniają znaczenie czynnika
ncyonalnego w badaniach przyrodniczych. Nadto w rozwiniędu tych zasad, Helmłioltz
wyznaje, źe ze stanowiska empii^^cznych danych idealistyczny pogłąd na świat joent tak sa-*
ino możliwy, jak i realistyczny. Widzi on w nich mctofizj/czHr hijnitezi/. mające zupełne
'!inkoM-ę upra^^^lioT1ie Crnllkoniniene wis^-fijtcchrłtflii ho Herechtiirunj;). Nie przec-hodząc,
jtslnak. jaiio kantysUt. na pule mcffifizyki. nic lo/tr/M :> porównawczo owych poglądów
ua świat i nie do<'hodzi w tym w /^^I- d/ir do autcczoc-o wyniku.
Znakomity fizyoiog K. l^LiiWu; dowod/j (Ucdr bcim fi<f/hnt der timoi jdit/siolo-
'jiidien Ant^iM in Le^zig 1869), że badacz procesów nerwowych oddaje się początkowo
zbyt łatwo t^ędnemu mniemaniu, jakoby zakres mechanizmu nie był niczem ograniczony.
Porćwnjwąjąc atoli następnie umffithwe wyobrażenie przer«trzeni i corhy znamienne czu>
cia z objawami ruchu w nerwach, przekonywa się, że poza nerwami bierze początek no*
^ T dziedzina (dass jenseits der Nerven oin ncues (^cbiot boginne). To też, według
Ludwiga, dziwić się nie można, że zwolennicy mechanicznej fizy(do!,'ii zgadząją się na
'n, iż życic umysłowe nie jest ołijęłe mechanizmenj i nie może być wyjaśnione przy po-
mocy ruchu ściśle określony cb czynników materyalnych.
Digitized by Google
412 § 11,3,^. POGLĄDY FBZTRODNIKÓW.
Tę K«ną mjsl wypowiadał ntojednokrotoie R. VifecHOW. W znakom item swen
daiele: CdhdarpaUMicifie, 4>te wjd. 1871, str. 848 pjta: ^KUtż jest w sUnic przed-
stawić elektryczną konstrokcyą instynktu lub manuua, albo nawet udowwlnu tnalogią
pomiędzy Hwłatiomośiną i proce^^oni niuchanicznym (das Howus^fsoin ais ein Analogon ffl-
r\e^ Tnet hanischcn Yorgrangos nai liweisen Jak w innych wypadkach rak i w tym
widu nic /,daje sol>io sprawy z trudności, napotykanych w tym W7trl*r<^'''''' ^ badaniach
szczł^j.-ołow ych i zadawala si».' bozpo.średniouii iio</(ihiiciiiami." W swoich; Vier Bfden
iiber Lt bm nad Krttttksdn 1862. str, 22, zaznat^ V'ircht'\v poproiitu, żo nie ma fil<»otii
która byłaby banlziej idcfdistyczuą, aniżeli współczesno przyrodosnawstwo. M6wi on:
,Maii will den Naturfoiscber, der immer nach dem Gesetse foncbt, der fiberall nor der
Wiltkttbr, dem Zntell, dem Eigensinn ontg-^ntńtt, ais den Feind des Idealismos \m-
stellcn! Wo hatte es jemals eine Philosopbie gegeben, die mebr idealistisdi gewesen
ware, al^ die bootigc Naturwissenschaft?" (*o do nawoju życia mówt: -,W dniadi
istnirji p] m, caynnik idealny w realnym, fsila w materyi (Der Plan ist in den Kf!rp<m
das Ideale im Realen, die Krnft im St/łff),'* IJczne zdania, wyj^tf z Yirrhnwa i in-
ny i-b prayrodników, odnośnie do samoistności procc-6w p^ycliir/nych. y.oh. w mej rfizpra-
wie; O int/n' ttin dunzj/ lSf>7. str. 18 i na>!t.. ktuni w swoim czacie wywołała mech^"
niektórycl) na!«zych, wtedy mat<.'ryali.styeznie na.>.truj(>nych prayroduikow.
K. IJu-Jiois-UEYMOND W powszochnic znanej mowie; Ueber dic Grcnzen des N<h
turerkmnms 1872, w^powiedsM swoje głośne: Ignorahknusl Następnie w innjdi W0-
wacbf a Kzczególniej : Bie 8id)m Wdtr&had 1880 (nowe wyd. tych mów 1886X nawi-
nął swe poglądy metodologiczne. Zgodnie z Kantemi dowodzi on, że nauki pizyndnkze
stają się naukami scisłemi jedynie przez zastosowanie do nieb matematyki, a więc prz«'z
sprowadzenie wszelkicb procesów przyrody (Natunrorgtoge) do mcchanilci atomów. Ale
takie ściale poznanie przyrody możliwe jest, wedlup nici^o, w bardzo ojrranirzonyTn za-
kresie, a to dla dwóch 'j-ł^m-nie powodów. Naprzód dlatego, źo się opiera na pr/\ pusz-
czeniu n wyłacznem panow iniii w przyrodzie stosunków ilościowych i o ]HMizi"lito.<'i
atoiiii w diMiic-^kończoiKc-' i. irtly f Miiczasem przypu.^zc^zenie to zawiera w sobie ■-pr^-^-.-znośti
i nic daje .sj.- konsekwentnie przeprowadzić. Drugi zas powód na tera polega, żc fak-
tyczne zjawiska świadomości nie njogą być wyjaśnione na podstawie swycb wanIld^^w
matoryalnych, a to nietylkodla braków w naszej wiedzy dzisiejszej, ale dlatego, ie w og|6lc
nie dąją się sprowadzić do czynników materyalnycb. Gdyłiysmy nawet, mówi DotBoiF'
Reymond, poznali mózg i jego czynności jak nąjdoldadntej i zdtdali rozwinąć doskowlą
mechanikę mózgu. ri')wnie ścisłą jak mecbanika nieba, t* j. gdybyśmy dos^i do «astnmo>
miernego poznania organu duszy (a$tronomi>cho Keiuitniss des Seeleaoisans) * : to
i wten«-za.s mielibyśmy do czynienia zawsze Iko z ponis/jąt-ą się materyą, od ktńrfj
nic mfi żiĄnofj^o pr7'*iNcia do świadomości. tDurrh kciiif- zu crsinnende Anordnunir oĄf^
H»;wcgung niati iirllcr Thełlchen, liłsst sich cinc Hriirkc iris Reir-h (\r< lk,'wu-:-t>-cin'
schlagon). Olłi.iwy j)-yrlii<zm' i wtedy pozo--taw:ilyln zupełnie uicpojt*t<:'iłił, poai*-
waż nigdy nie /.luzumieniy, dlaczego pewna koniliinacya atomów węglanu, wodo*
ru, azotu, tlenu i t d. nie pozostaje obojt.tną nictylko względem swego połosoui
i ruchu w daaoj chwili, ale nawet względem swego przeszłego i przyszłego położeaiK
i rucbu ; dlaczego taka kombinarya atomów przejmiąje się swemi mecbanimeui tmiaiwiiii
w formie przyjemnych lub nieprzyjemnych, w ogóle świadomych siebie stanów. Mecliar
nizm znajd uj«> się tedy zasadniczo w sprzeczności z ołijawami życia nmydowegO i dłato-
go wyznać należy, że oltjawy te leżą zupełnie za olir^.licni nu rlianii znciro pr2> rodozniw*-
<twa. l^uch wywołać może tjlko nowy ruch, all'n /.amienit- się Tia encri:ia. [toteocyal-
m\. Ta zaś znou u -pnwndowa"- może tylko ruch. albo też iitr/yma*- statyczną r>wiio'^a-
£rę. Tiw. /,yna mei UHni«;/',na może mieć jodynie i skutki mechaniczno. A zat^im cjjynno-
sci umysłowe, towarzys^zące mechanicznym, nie mogą mieć w uich swej przycayny.
Digitized by G(
§ 11,3,2. POGLĄDY PRZYBODNIKÓwr. 413
W roBwini«.>oiu tj< h poglątiów wylicsta Dti<Boi$*R«ymond siedm zagadek świata
(Weltiathsel), które eie cztowukowi nannicąją. Należą do nich napnsód czteiy transcenr
dmtue, t, j. takie, które bezwsglodiiie pnewyższają zdolności umysłowe człowieka, jako
to; 1) istota materyi i siły, 2) początek ruchu, ;i) poc/.ąt<;k piorwotny<'h olijawów
mcia, 4) wolnuśi- woli. dla każdego, kto Bi«> nie może zdecyduwat'- uznać vvoluo«>ci pod-
miotowej za złudzenie. Dalej, trzy za^'ałlki, które przy odpowiednim postępie nanki
rn^wiązanr' hyr ni0'2ą, a mianowit-ir : 5) por/ątfk życia. (]) celowy ustrój pr/yrody,
h uijslenio rozumowe i ściśle z nieiii pnł n /uny putz^tek niowy. W związku z teni
ograniczeniem liadań prayrodniczych ro/.wija Du-Bois-Keymond swój pogh^ n» potrzeb*^
azupełaieaia przyrodoznawstwa i na ^płytki** realizm tych, którzy tego uzupełnienia nie
osmają (zob. też wyżoj str. 342),
Zdanie Bibmaboa co do niemoiności wyjaśnienia objawów życia wyłącznie na
podstawie czynników mechanicznych, ptzytoci^liśmy jni wyiej (str. 225). Podobnież
mówiliśmy popnsednio o jego pogt^iAd na stosunek filozofii do pizyradoznawstwa (str.
312). Ta dodać możemy, na podstawie zbiom prac, wymienionego wyżej (str. 2-2f)), że
woflag niegOi badania nad jednością i ii>fri)ji in organizmu, nad „przyczyną kierowniczą**
jł^o rł>7wojn, stanowią przedmiot metafizyki, pi>dcza.s gdy fizyohxfia ma tylko do czynie-
nia z rozbiorem niechanir^nych czynników życia. Przytem jednak zaznacza, żo pomię-
dzy temi naukami nie może byr- siirzrr/.uosci, gdyż odnoszą «ię one do dwóch zasadni-
t:zych stnm jednej i tej samej rzf( Z\. t. j. źyeia. To do matt ryi za"* mówi popro^tu. że
nie jest ona żadną przyczyną, lc« z tylko uantnkietn dUi iua>ł li oljjawów (la matiere
ft'ost jamais cause de rien, olle n cst quo la condition ot cela aussi bicn dans les phó-
oomhłes des cotpe bnits, qne dans coux des corps ▼iTants).
Z równą stanowczością, jak wzmiankowali cnakomicł przyrodnicy, wykazaje
i Ttndalł granice mechanicznego wyjaśnienia ąjawisk i niemożność podciągania obja-
wów . świadomości poil to wyjaśnienie. Świadczą o tem liczne wykłady jego, zebrane
p. t. Fragtnents of science, 6*te wyd. 1879 (zob. t. ż wspomnianą wyżej. ^tr. 407 nową
-eryę tych Fragmentów)^ a w .szczególności wykład : O celu i yranicarh mnteryalizmu nauko-
ti-ego (Srope and limit hf srirnfific materia! (■'im). „1'rzejście, mówi iyndall. od mechaniki móz-
L'u do odpowiednich taktów .>«vvia<lomo8ci nie jest do pomyślenia.*' <idyl(yśmy nawet posia-
dali zdoluoisc widzenia zmyiłami molekułów mózgu, ii li ruchttw i ugni])owania, oraz mogli
idać sobie sprawę ze zmian^ którym wskutek swych » zynnośi i podlegają, np. z ich proce-
■'ów elektrycznych, jeżeli one w nieb się odbywają, i t d., i gdybyśmy przytem jak najdo-
Icładniej znali odpowiednie stany umysłu, myśli, nczncta i t. p.: to i wtedy nie przybliży'
łibyśmy się ani na krok do rozwiązania kwestyi: ,Jak się owe zjawiska fizyczne łączą
z temi fUctami świadomości?" Układ molekułów mózga i ich ruch w tej kwestyi
2goła nic nie wyjaśniają. ISfożemy mówir- jo<lynie o pewuem Współistnieniu czyli
n^wnoległoeci (paralelizmie) dwtk-h rodzajów stawisk, ale nic orzec me możemy o ich
■wiązku przyczynowym. Pomiędzy świadomością i zmianami jej organu istnieje prze-
piąć (abys^l której materyalizm niL^dy nie u^Minic. ^rdyż mnmy tu do czynienia z obja-
Auułi. kt'.re zasadniczo się różnią od przemiany danego ruchu na inny. W tem prze-
konaniu rozpoczyna Tyndall swoją rzecz o atomach (zob. wyżej str. 407) słowami:
..Dach ludzki skierowany je.st ku idealno.ści. Zjawiska świuta widzialnego nie są dla
niego ostateczną zasadą wszechrzeczy; on dąży do zrozumienia owego wyż.szego świata,
który panuje nad wklzialnym.* Nauka usiłuje wprawdzie rozerwać zasłonę, która od«
dziein świat zmyriowy od niewidzialnego, ale i ona przekształca dano zmysłowe według
potneb naszego ducha. Zob. też, cośmy powiedzieli wyżej (str. 203) o T^dalln z po-
wodu pracy P> OmiiBŁOWSKiseo o nim.
HuxLEY łączy swe poglądy na za.sady przyrodoznawstwa z g^bszenii studyami
nsd dziełami Karteayusza i Hume a. Należą tu prócz jego wspomnianych już (str. 284
Digitized by Google
414 § 11,3,2. POGLĄDY PRZTRODNIKÓW.
i 811) £ay termona i Eaaaygy rozprawy, sebiane p. t Sóenee and ewUure 1888, oitz
jego W$tęp do nauk prtyroAnkzych (przekład polaki przez S. B. 1884 ) i pra^^ o filo-
zofli Hiime*a (Hume 1879). W osohnoj rozprawie o K.irtezyussn ^On Deakar'- ^' ^Dit-
curHt^), przyznaje Uiuley, żf ]ti>^tadamy ściślejszą wiodzę o nas samjcb, o dijohu, ani-
żeli o i joiro frynno.ściiioh. W-^/rlku wifnlza jest w irruncie rzf -^y tylko wiŁ«dz^
0 stanach naszej świadoninśłń fotir knowledirf^ of tho snnl \< mor intimaU' and eertain.
than onr knowlodgro of tlm Iiody. ,. alł our knowledge is a kintwlcdL-r of statc^; of om-
sciou^nfs). Matrri/a, ł>iła. konieczność, prawo, — to tylka wyrazy dla oznacsienia pew-
nych objawów naszej świadomości. Jeżeli tedy materyaliści twierdzą,' ao we wszedl-
świecie istnieją tylko: materya, etia i prawa konieczne, to Huztey oświadcza, ie na to
8iQ nie zgadza. To, co nabywamy Iwiatem materyalnym, Jest nam i&aaem jedynie
w fSmnach świata idealnego. Uprawniony (legitimate) uateryalizni, polegąjący na sto>
flowanin metod fizycznych do objawdw życiowych, jest właściwie pewnego rodzaju skr*^
conyni (shorth nd) idealizm<'m. A z togo stanowiska oświadcza w mowie: Ott thr p}- .'-
mad basis vf life, że zwykły iiiakTyalizm jest griihym ł)lł;dem filoz(ifi<'znyni (g^rave pbi-
lusopbi<Ml error). Nauki przyro<lnic7,o posiłkują '^i*; wprawdzie wyrazann, zapożyr^oni-uii
od mat«-rvali'/mn. n\o dalekie są <mI jcu-o lilozołii. Ziroda z terminologią maten alistyi-zna
pr/y iKit. pirniu tilozutii inateryalizmu charakttiiyznje, według Huxley'a, wielu znakomi-
tych liadiiczy i myślicieli. To toż w rozprawić: On aensatimh^ uznaje samodidelne ist-
nienie świata nmystowego obok fizycznego (niontal and pliy^ical world) i wylaunye. że
jeżeli dla objaśnienia zjawisk fizycznych wytwarzamy hipotetyczne pojęcie o BobetMicari
mateiyalnej, czyli maieryi, to nie ma żadnego powoda zapneczać pojęciu snhstaDc^i
niematoryaluejf czyli dacba (immatorial subatance of raind) w cx?lu wyjaśnienia (.l.jawów
umysłowych. Pojęcie takid jest zupobie zrozumiałem (perfectly conceivable). Ni
zasadzie rozróżnia t«ż liuxley w swym Wstąpię dwie fjnipy przednjiotł)w wiedzy lodi
kiej: materyalne. czyli tizyc;?iił'. i nietTiatrryalne, cTiyli umysłowe. Z dniifiej atoli *tr^nv
zaznaczyr tu iiil»vy. że lluxley w imię swf-o ;i,rnn-tycyzmu <'ią£rle 7no\»-n po^un^
że wszystkie tf puji.cia ..hipotetyczne" ni»^ duitrDwadzają nas do poznania i-*toty swttti
1 jego ulijawuw. l^adzi też nad tą istot- głębiej siy nie zastanawiać. Zob., flBŚB.^
0 nim w tym wzgl^dzię powiedzieli wyżej, str. 311 i naat.
Znany zaszczytnie flzyolog W. Pbktbb wyłożył swój pogląd na zasady przyrodo-
znawstwa w rozprawie; Ueher die Aufyabe der NafMrwissmMhaft 187<1 (zamieaMw-
nej także w jego: NatnrwmenschafUkhe ThatMchen u, Probleme 1880). Fiawdzhrp
zadanie przyrodoznawstwa sprowadza się, według Proyera, do następujących trzech my-
mentów: 1) .Skonstatowanie faktów przyrodniczych (naturwissenschaftlirho That^arh -
Do tego rodzaju należą wyłącznie fnktn. po^^iadające własność powtarzalność i tWi sl -
holharkeit): «rdy tyn»ęz;łi<em faktji dzicjDwr. r/yli lii>torv' zn»- nie mogą łiyr pu\vrirŁ»:j'
(np. fakta: Brutus zamordował ( czara, lvuluinli uilkrU Amerykę i t. p.). 2» Wywi>J
ptaw ogólnych z faktów przuodniczych. Prawa (flesetze) różnią się. według Fn-
yera, od pnjsty. h reguł (ttegeln) tam, że nie wykazują tylko faktycznych zwiąr
ków między zjawiskami, lecz określają przyczyny tych związków. Takie zaś oki*'
ślonie przyczyn pizy pomocy praw nie jest jnż rzeczą doświadczenia, lecz ma d»i-
lakter »an-empiryczńy (nie-ompiryczny).* Trawi) nie jest ^^'awiskiem 9»seg61oweB.
lecz w5'Łworem umysłu, początkowo fiwtazyi i wiary, następnie, w nanoe. n>zunii3
krytycznego, wnikający w przyczynę zjawii^k. Jako wytwór umysłu, prawo pr"
lega naturalnie wymaganiom działalności umysłowej i staje się dla nas zrozunii^iiti
tylko w takim razie, gdy trc^i jn^ro daje się sprowadzić do zasadni* zych form Iud2-
kiego poznania Ktnmdformen nieus> liii' łu*r Krkenntnis^*. t. j. do wyul^rażeii pr-icstnec!
1 cza-u. uia/, do logicznych czynników u^Jy^lu, wchodzących w bkład poglądu zmysld
wego i doswiadczeuia, jak to wykazał Kant. Nakoniec 3) Udowodnienie konieoBOlci
Digitized by Google
§ rOGLĄDY rUZYKODNIKÓW.
415
i;r2yjętych pnoz naukę praw przyrody. Opiora ono na pnyrodwnych wlaściw^ościach
UBMgft rammii. Wszystko to usnąjemj za konieczDo, a więc i n ścisłe, co się nam
pnedstawia jako wynik tych właściwości. Póki zaś praw przyrody nie możemy wy-
prowadzić z aasad roauma, dopóty treść icb ma dla nas ehankter aewnętrzny, ntezro-
jamialj : dopóty też przypuszczamy moźnośr zmiany tych praw. Sttyą się ono dla nas
uLt^miennenii i koniecznenii jed3'nie \v.sl<utek ich wywodu z zasadniczych właściwości
wzfgo rozumu. Ale i takip pojr-otp konieczności praw przyrody doprowad'/a. wr^lług
i'r(;yera, tylko do odpowiedzi na pytanie. • dlacw^^o? a nif: po co? To znaczy, tą
Jrofi-ą dochodzimy tylko do j)o'znani:i przyczyn, nic zaś celu przyrody. Kwrstya La
iifla leży już /Ji oLn-ltcin prayiodozuawstwa. - W rozprawie, f^eher du- n h/nnei-
nen Ldtenibedingwugeti (zamieszczonej w tymże zbiorze), wypowiada Troycr swoj po-
^'ląd na medianizm przyrody i metodę mechanicznego wyjaśnienia jej objawów. Me^
toda ta, mówi, sprowadza wprawdzie c^niki matetyalne zjawisk do pewnych mate-
Bitycniych wyrazów, ale nie doprowadza do Ich należytego zrozumienia. W ogóle zaś
'tanowi ona dogmat (Dogma). zawicrając.\' w soide wielo niepojętego (ITnIjegriffenes).
Ni^ rozwiązuje wielu sprzeczności i nie za^^łusruje owego przoijadnego ubóstwienia,
kv'<Tcm j}\ w naszych rza.sacli ohdarzaji^. .lest uprawnioną i koni(!czną. ale jej prze-
cf'iiia<!- ni»' należ}' (Sie lii<>l zii viel Widerspriiche nnc"'l'i--t. al«i dass sie dic tnaa^lose
^ergOtterang rerdientc. dereń sie nicli heute erfrout. Sie ist bercchtigt, sie ist noth-
wendig, aber sie wird iiberschiitzt).
O poglądach Wundta, badacza njwnie wtslużunego tak na polu prayroduiczcm,
jik w zakresie filozofii, mówiliśmy już niejednokrotnie (zob. str. 18 i naat 181, i nast.
3^ 408). Przytoczymy tu tylko jeszcze dwa z najbardziej charaktwystycznych zdań
jego w naszym pntedmiocie, gdy w swym St/stftmaeie ^zofii^ str. 432 i 490, mówi : ,Me-
«^soizm wszechświatowy jest tylko zewnętrzną szatą (tossere Hitlle). poza którą ukry-
wa się duchowa dziidalność i twór(v.o-r (ein geistiges Wirkcn nnd SchaffenK podobna
■o tej. którą sami przeżywamy.* „Dla filozotii przyrody moż(^ być rzeczą odpowitnlnią
opiera-' się na bycie, dostijpnyni dla zewnętrznego doświadrzcnia. ale nie ma ona prawa
il)rzc<7,a.- rzecrywistości strony duchowej w przebiegu objawów świata (dic gcistiga
>nte d' > < ieschehen««)/'
W ścisłjin związku z pui u-/oneułi kwa>*tyanii przyioduii zeini pozostajn poglądy
BB celowość w przyrodzie, o ktjrej uiówili.śmy wyżej f§ S:< ), powołując się zarazem na
zdania wielu współcaefinych pr/yrodoil£Ów w tym względzie (zob. szczególniej str. 225
i nast). Wszystkie te dane, bez dalszych wywodów, przekonywają o t«n, że według
idania większości krytycznych i prawdziwie naukowych przyrodników naszego czasu,
ueohaniczae wyjaśnienie ^awisk, pomimo całej swej doniosłości, nie jest wystarcza-
jąi.em do zrozumienia przyrody, i nie może ])yć zastosowTinem do badania objawów, nie
laającycłi charakteru tizycznego. Nadto okazi^e się. że poję-cia materyi i siły uznawane
są po większej cz<*ści za hipotetyi'znc i również nic wystar 'zające do p«dncgo poglądu
na Istot- prajrody, a mianovrięic Da jt j życic i rozwój. Już dzisiaj, pr/y duchu kry-
tyi-znym, przenikającym sułit< ln<' teurse pnsyrodozuaw.stwa, żad»;n z pow^yżs/ych przy-
rodników nie podziela owego ryzykownego, a głośnego zdauia ktineni niegdyś Kakul
VoGT, zkąd inąd badara zasłużony, zainaugurował wznowienie inateryaiiznm zeszłego
wieku, dowods^ że „myśli znajdują się w tym samym stosunku do mózgu, jak żółć
do wątroby, lub mocz do nerok {Physidnjincke Briefe 1847, str. 206).*' Taki ro-
dowód dueha z materyi stat się niemożliwym wobec zaznaczonego ulotnienia pojęcia ma-
tsryt I ścisłego określenia jego znaczenia i zastosowania w nauce Inrytycznej.
Zamykając niniąjs^ rozbiór stosunku lilozofii do nauk przyrodniczych, dodamy
w końcu je.Zi-zo jedną uwagę. Wiadomo, że wielu prz}Todników zajmuje się w ostat-
nich cza<facb kwestyą o przyszłych losach nietylko naszej ziemi, lecz w ogóle przyrody.
Digitized by Google
4J6 § 11,3,«. POGLĄDY PRZYRODNIKÓW.
a nawt t w-zi t lnwiata. .ledni i)rzoj)<»\viafł;»jr\ 7,lo(lowac«»nłc ziomi. ihn'lzy przf( iwnic
jej zniszczenie przez ogiuń i t. p. W (.-titnich czasa^.b wyprowadzono szczególniej
szerokie wnioski o przyszłości wszechświata z meciianicznoj teoryi ciepła. Jać SaW-
Cabnot wykazał, że ciepło zdolnein jest 'wykonać prac<; tylko wtedy, gdy 2 Heplej-
astego ciała pnechodsi do zimnit jszego, podobnie jak woda wjkoaywa praoę fylko, gdj
z wyiej połośooego miejsca aplywa ku niźaaemu. Clausius (n>b. wyżej sti. 40S>
dowriOdł następnie, że każda jednostka ptacy, dokonana pnez opadające ciepło, po
woduje etiatł.' proporcyonalncj ilości depla, przekształcającej się w pracę. Przytem jednak
na podstawie badań W. Thomsona (zob. str. 404 i 407) okazało siij. że tylko ma-
ła część opadaiące<_'o ciepła przemienia się w praop. większa zaś czł.ść uilzitia
cli łodniej szyn I ' ialoni. Ponieważ zaś 7. drii;,'^icj >ti(»ny pracA prawie zupełnie i bar-
dzo łatwo pr/eiluuuia .-ir w ricplo; j)rzf't(> z (aktu. /c w oi^ólnym przebiegu przekstał-
cen energ^łi, praca przemienia sit; luiidiiicj na cit^pło, aniżeli ciepło na pracę, llionMa
wyprowadził wniosek, że energia wszecliświata przemieDia ak; coiaz banlziej w dapło.
które rozchodząc się po przestrzeni, t J. udzielając się ciałom zimniejasym, oatateczaic
wyrówna się zupełnie we wszechświecie, a pnez to nastąpi «rosproezenie* eiwiigii,
uniemożliwiające wszelkie dalszo jej pnekształcenie, t j. wszechświat dojdzie do bez-
względnego spokoju, do ^śmierci cieplnej.*^ Zob* w tym przedmiocie: F. Wałd, Dif
Ewirtfie u, ihre Entwertłmng 1889.
Otóż, wołiec wszystkich tr^jo rodzaju przepowiedni, zdolnych wpł^Tiąć na nn>-
Iłienie filfr/oficznego na świat poL^kidn. j^odzi się nw/.^Jędnić zdaiiif krytyczne takieg"
głosucL'i) fizyka, jak K. Mach \wK wyżej str. 407 j, który już dawno Ziłu\v,\ivl, że
wszelkie proroctwa co do ws/ochświata. jako całości, są zupi luie iliizyjncnii ^durcbau>
ilhisorisclu i luuicj ii/^aduiono. liiż najgorsze pr/.owidzonia niutatizyczne. Nauki przy-
rodnicze, uiówł on, mają do czynienia wyłącznie z przyczynami, wpatiającond w »•
kies danego świata syawisk; do czego zaś wszechświat dąży jako całość, tego one
powiedzieć nie mogą. «Świat jest jak maszyna, w której ruch jedn^ części zależy od
racha części poZostalycH; ale przez to nic się nie orzeka ó ruchu maszyny, jako a- |
łości.* Gdy o tern Inb owem zjawisku mówimy, że z biegiem czasu olognie zmianie '
A, czynimy to na zasadde jego zależności od innych zjawisk. Jeżeli zaś podobDo I
zdanie wypowiadamy o wszechświecie jako całości, ulegamy złudzeniom, ł>o ze stano-
wiska przyrodniczego nic znamy żadnych czyniiikńw, uil którychł)y świat jako caliw
zależał (zob. jego pra< i : Die Gisrhichłe u. dk Wm zrl <lejf iSafzcs von der Erhnlfun^
dtr Arheit 1S72. str. .Ui i nast.). Dodajmy zresztą, że znany fizyk JIankink wygłosił |
teoryą, wediug którtg rozstrzelona energia reflektuje się znowu na eranicach wszech- ;
switłLowego eteru, a ześrodkowując jię w pewnych ogni.skach, może znowu ogrza* ozh.'!-
łe ciała niebieskie. Teoryi Thomsona o ^dyssypacyi" energii przedwstawia tedy swoją
teoryą o jej ,rekoncontracyL* Sama możność wytworzenia dwóch tak spizeczDjcb po-
glądów przyrodniczych naprowadza na pnypuazcze&ie, że żadna a nich nie jest do»
«ścbłą.'* Taki zaś pierwszoizędny przyrodnilc, jak Makwsu. przypnszczd, że żyj^ ^
we wszechświecie duch przeciwdziała entropii, podobnie jak to ciyni w każdym lywjB j
organizmie (zob. wyżąj atr. 406 i nast).
Digitized by Google
§ 12. FILOZOFIA 1 ŻTClfi<
417
IV. Filozofia i życie.
§ 12.
Pogląd ogólny na dążności życiowe i icli stosunek
do ^ozofii.
Mówiąc o iyciu prakfycmem w przeciwstawieniu do
twórczej i poznawczej czynności umysłu, mamy zazwy-
czaj na oku działanie, przejawiające się w sposób doty-
kalny w świecie zewnętrznym. Z tego stanowiska, iyoem
uazywamy całkowitą działalność człowieka, zmieniającą
w ten lub inny sposób otoczenie jego, t. j. przyrodt^ i sto-
sunki do innych ludzi, według rozwijających się stopniowo
poti^b jestestwa ludzkiego.
Widzieliśmy już przy ogólnym poglądzie na objawy
życia umysłowego (§ 7), że podmiotowym czynnikiem
życia praktycznego jest osobista ener^ czyli wda, a skut-
kiem — emfn. wyrażający się w i^racy^ podjętej w tym lub
owym kierunku. Tamże (str. 1(51 i nast.) przekonaliśmy
się również, że ostatecznym celem praktycznej, czyli ży-
ciowej działalnoóci człowieka jest dobrobyty któiy przyj-
muje rozmaite formy, jako to:
1) Dobrobyt fizyczny, materyalny^ gdy człowiek ma na
oku zaspokojenie swych potrzeb fizycznych, materyalnych
i swój stosunek do przyrody, jako niezbędnego środka
pomocniczego przy zaspokojeniu tych potrzeb.
2) Dobrobyt społeczny^ gdy chodzi o })rawidlowe usto-
sunkowanie współdziałania ludzi, stanowiących jedną ca-
łość społeczną, oraz o wjrrównanie potrzeb i dążności
jednostek, wchodzących w jej skład.
3) Dobrobyt d^nchowy, religijny^ gdy dążymy do życio-
wego ukształtowania naszego stosunku do Istoty wszech-
8tc«f Watff d» ilaioai.
Digitized by Google
418
§ 12. FILOZOFIA 1 ŻYCIE
bvtu. do owych najwyższycli praw istnienia, które uosa-
biamy w idei Boga (zob. str. 87).
Ostatecznym celem w zaki-esie dobrobytu materyai-
ncgo jest możliwie pełne jsadowoleme myślowe osobnika^ wsku-
tek wszechstronnego zaspokojenia jego potrzeb fizycz-
nych. Ideałem zaś dobrobytu społecznego jest porządź spo-
Ucgnif, t. j, taka organizacya stosunków ludzkich, w któ-
rej potrzeby i dążności osobnicze jednostek wyrównywają
się j^rawidłowo z potrzebami i dąfżnościami ogółu społe-
czeństwa. Nakoniec, dobrobyt ducliowy, religijny dosit^2:a
swego kresu w zgojlzie wewnętrznej osobnika z uznanym
przez niego najwyższym porządkiem wszechrzeczy, z Bo-
giem, co stanowi istotę spokoju dusay i czystego smukma (zob.
wyżej str. 141 i nast., 210 i nast ).
Zadowolenie potrzeb bytu fizycznego, porządek spo-
łeczny i wreszcie spokój duszy, oraz czyste sumienie^ oto
celo zasadnicze, typowe, do których sprowadza się całe
bogactwo dążności życiowych człowieka. Są to ostatecz-
ne motywa wszelkiej działalności praktycznej. Nie ma
czynu, świadomego siebie, samodzielnego, któryby nie
zHwdzicczał swego istnienia jednemu z tych motywów.
Stanowią one niejako sprężyny, wprawiające w ruch
działalność człowieka, a więc i wytwarzające ineje ludz-
kości. Dzieje te, w istocie swojej, nie są niczem innemu
jak wNiiikił iii bądź ws]^>óldziałania, l>adź wv.ajemnej w alki
owych zasadniczych motywów, powodujących rozwój ży-
cia praktycznego, pojętego w najszerszem tego słowa zna-
czeniu, jako czynu i pracy człowieka na wszystkich po-
lach jego bytu. To też objawami dziejowemi tych trzech
kierunków ludzkiej działalności jest trojaki ustrój życia
praktycznego: ekonomicgny, ąpoiean^ i reUgijny,
Od udziału powyższych motywów w prawidłowym
rozwoju tak jednostki, jak i ludzkości w ogóle, zależy i^-
ciawa doniosłość każdego z tych ustrojów.
Ustrój dcmomicany, stosujący zasadę utylitaryzmu w ce-
lu osiągnięcia możliwie pełnego dobrobytu materyalnego,
Digitized by Google
12. FILOZOFIA I ŻYCIB.
jest najogólniejszą, ^Ae zarazem najpierwotniejszą i najmil-
szą formą życia praktycznego. Jest on wprawdzie je-
dnym z koniecznych warunków ludzkiej działali iości, ale
»am przez się nie stanowi jej właściwego celu, lecz jest
tylko niezbędnym warunkiem jej rozwoju, podobnie jak
świat nieorganiczny jest koniecznym podkładem życia or-
ganicznego.
Bogactwo i w ogóle dobra nuUeryalne, będące wytwo-
rami utylitarnej działalności i ustroju ekonomicznego, po-
siadają wartość istotną jedynie jako środki pomocnicze do
urzeczywistnienia wyższych celów życia ludzkiego. W tern
znaczeniu dobra materyalne są bardzo pożądane, ale, jak
wszelkie w ogóle dobra, nakładają i one na posiadacza
zarazem i obowiązek icli odpowiedniego zuźytkowćuiia jako
środków do urzeczywistnienia wyższych celów. Dlatego
też jednostronny wzgląd utylitaryzmu na dobrobyt mate-
ryalii}', jako wyłączny cel życia praktycznego, z zanied-
baniem innych motywów działalności, sprzeciwia się na-
turze człowieka, jako człowieka, i podkopuje prawi-
dłowy rozwój jego wyższych, prawdziwie humanitarnych
dążności.
Ustrój społecBny posiada dla rozwoju praktycznych
dążności człowieka toż samo znaczenie, jak życie orga-
niczne w świecie materyalnym i znajduje się w tym sa-
mym stosunku do ustroju ekonomicznego, jak organizm
do martwej przyrody. Idea całości i celowe ustosunko-
wanie jednostek w imię potrzeb ogółu, stanowi isto-
tę zarówno ustroju społecznego, jak i organizmu. Grdy
utylitaryzm i wyłączna dążność do materyalnego do-
urubytu pociągają za sobą ostatecznie rozstrzelenie pracy
w celach osobniczych; to przeciwnie ustrój społeczny ogra-
nicza coraz bardziej osobniczą konkurencyą na korzyść
lacyonalnej kooperacyi jednostek, lak samo, jak orga-
nizm jednoczy celowo pierwiastki i siły nieorgamczuej
pnsyrody na korzyść wyższych objawów życia powszech-
nego (zob. str. 216 i nast.).
Digitized by Google
420
§ 12. FILOZOFIA 1 ŻTCIB.
Pod wpływem uspołecznienia i ustrój ekonomiczny przy-
biera formę doskonalszą, odpowiadającą coraz bardziej za-
sadniczym celom ludzkiego bytu. Do5r» apoiecmie, do któ-
rych przede wsz3'Stk i em należą: porządek prawny wedhig
zasad humanizmu, wzajemny szacunek jednostek, sta-
nowiących społeczeństwo, oraz chętne działanie każdej
z nich na korzyść ogółu, czyli miłość społeczeństwa, są
koniecznem uzupełnieniem wszelkich dóbr materyalnych
i wszelkiego utylitaryzmu, bo wyznaczają im właściwe
stanowisko w ogólnym ustroju życia praktycznego. Hu-
manizm łagodzi i uszlachetnia osobnicze dążności uty-
litaryzmu.
Nakoniec, nie należy zapomnieć o życiowej donio-
słości ustroju duchowego, czyli reliffijnego. Idea Boga i roz-
wijające się pod jej wpływem poczucie relimiue, o którem
wspomnieliśmy poprzednio (str. 165), zaszczepiają w czło-
wieku przeświadczenie o istnieniu wyższego moralnego po-
rządku świata, różnego zarówno od porządku fizycznego
przyrody, jak i od porządku społecznego w świecie ludz-
kim. Wskutek tego osobnik, rozwijający się prawidło-
wo pod względem moralnym, odczuwa swą łączność
wewnętrzną z duchową istotą wszechbytu, oraz ssależ-
ność nietylko swych czynów w świecie zewnętrznym,
wśród przyrody i społeczeństwa, ale nawet swych myśli,
zamiarów i dążności od pewnych praw moralnych, mąją-
cych za przedmiot jego stosunek do owego wyższego po-
rządku świata, do Istoty wszechbytu, do Boga.
Wyrazom tego poczucia jest religia. Ti natuiy swo-
jej wnika ona w najskrytsze tajniki ludzkiego jestestwa
i wywiera wpływ na ostateczne motywa jego praktycznej
dzialainoriCi. Bez religii człowiek wpada pod względem
moralnym w zupełną samowolę, nie czuje się wewnęiis-
nie, sam w sobie, w swych intencyach i celach pnNA
iiikiem i niczem odpowiedzialnym i ogranicza swe prak-
tyczne działanie wyłącznie względami na otoczenie, iia
świat zewnętrzny; o ile tego wymaga jego dobrobyt oafllh
|d by Google
§12. FILOZOFIA I ŻTCIE.
421
niozy. Ani bowiem prawa przyrody, ani prawa społecz-
ne nie są wystarczające clo ścisłego określenia moralnego
charakteru czynu. Osobnicza samowola może te prawa
obchodzić lub je wyzyskać na zle cele stosownie do
danych okoliczności; przeciwnie, sumienie może nieraz
z najlepszy wiarą usprawiedliwić odstępstwo od tych
praw, jeżeli się one rozchodzą z wymaganiami poczucia
religijnego.
Okazuje się z powyższego, że prawa moralne, wy-
pływające z motywów religijnych, mają znaczenie samo-
istne i że działalność człowieka w zakresie tak ustroju
ekonomicznego, jak społecznego zależy ostatecznie od je-
irn sumienności, t. j. od uznania moralnego porządku
świata jako najwyższej normy życia praktycznego. W imię
tego moralnego porządku, osobnik sumienny spełnia swe
obowiązki życiowe, ekonomiczne i społeczne, z własnego
popędu, dobrowolnie, niezależnie od kontroli zownętiznej
i osięga przez to najwyższe dobra, dostępne dla człowie-
ka, dobra dmuhowe: spokój duszy i czyste sumienie. Dobra
te nie dają się zastąpić przez żadne dobra materyalne
lub h[M)łeczne; przeciwnie, stanowią ono konieczny waru-
nek swobodnego działania człowieka i niezakłóconego
spożytkowania wszelkich innych dóbr życia.
Prawidłowy rozwój życia praktycznego, jako w^^Ta-
zu samodzielności człowieka, polega na zgodnem współ-
działaniu zaznaczonych ustrojów: ekonomicznego, spo-
łecznego i religijnego, stosownie do przeznaczenia każde-
8:0 z nich i do tunkcyi, jaką spełnia w ogólnym po-
ł bodzie spraw ludzkich. Wszelka sprzeczność pomiędzy
temi ustrojami, jako też wszelka wyłączność w rozwo-
ju jednego z nich ze szkodą pozostałych, jest glemy na-
rusza jącem istotny dobrobyt ludzkości i wstizyinuje po-
stęp dziejowy w urzeczywistnieniu jej prawdziwego prze-
znaczenia.
Wzajemny do siebie stosunek filojsofU i śyda praktycsnego
wynika z podanych powyżej wyjaśnień co do za.sadni-
Digitized by
422
§ 12. FILOZOFIA r ŻYCIE.
czych celów lud/kicj działalności. Stosunek ten okre»
ślamy w następujących zdaniach:
1) Filozofia, jaka wyższy objaw działalnoóci umysło-
wej człowieka, rozwija się w sposób odpowiedni jedynie
na jjodstawie poprzedniego rozwoju zasadniczych czynni-
ków hidzkiego dobrobytu. Zaspokojenie niezbędnych po-
trzeb bytu fizycznego, porządek społeczny i spokój mo*
rahiy duszy, są koniccznenii życiowcmi warunkami wszel-
kiej poważnej pracy nad rozwiązaniem zadań £dozofii.
Gdzie brak tych warunków podstawowych, tam mowy
być nie może, ani o krytycznym rozbiorze podmiotowydi
i przedmiotowy cli zasad poznania, ani o dążności do
ogólnego na świat poglądu według tych zasad (§ 5).
2) Życie praktyczne, w zaznaczonym zakresie^ nie
tylko jest warunkim rozwoju filozofii, ale nadto wywie-
ra potężny wpływ na treść i charakter tego rozwo-
ju. Najsaniodzioiniejszy myśliciel zależy w urol^ieniii
swego poglądu na świat od swych doświadczeń życio-
wych. One to stanowią jedną z najsilniejszych podniet
myśli iilozoficznej: a zastanawiając się nad światłem i jo-
go istotą, hlozof ma głównie na oku rozwiązanie zągaii-
ki własnego życia, celu swej pracy fizycznej, społecznej
i umysłowej, swego właściwego przeznaczenia. Już dla
tych powodów filozof nie może odosobnić sw^ego oguhicgo
na świat poglądu od swych dążności życiowych. Filozofia,
zatopiona w świat abstrakcyjny, pozbawiona związku or-
ganicznego z żyriein. podoi )ną jest do rośliny, Avyrwanei
Z korzeniami ze swego naturalnego giiintu. Zapuściw^szy
jedynie swe korzenie głęboko w grunt życiowy, filozo-
fia zdolną jest wznieść się stopniowo ponad niepokój
chwili i przyczynić się do rozjaśnienia dróg ludzkiego
Żywota.
3) Z drugiej atoli strony i życie w prawidłowym
swym rozwoju nie może się obejść bez filozofii. Wszelka
zmiana danych warunków dobrobytu na lepsze dokonana
być może przez człowieka jedynie przy ciągłym udziale
Digitized by Goo^Ic
§12. FILOZOFIA l ŻYCIE.
423
tak nanki w ogMo, jak i w !<zczególności iilozolii. Ona
to, przy pomocy swych badań krytycznych, doprowadza
do jasnego poglądu na zaznaczone czynniki dobrobytu,
a z ich porównawczej oceny wyprowadza wnioski co do
prawdziwych zadań działalności praktycznej i w ogóle
życia. Wszystkie zaś odnośne pojęcia filozofii przyczy-
niają się bezpośrednio do urobienia ideałów życiowych
i wywierają wpływ stanowczy na dążności ludzkie, na-
dając im różny charakter, stosownie du swej Uetsci. Bez
światła filozofii, życie praktyczne ludzkości zależałoby
wyłącznie od chwilowych popędów i instynktu jednostek,
pozbawiono byłoby wewnętrznej ciągłości i konsekA^eiicyi
w urzeczywistnieniu jasno wytkniętych celów ogólnych.
Filozofia jest myślą przewodnią życia praktycznego, na-
dającą mu charakter racyonalny, godny człowieka jako
istoty świadomej siebie i saniodzieliiie działającej.
Z powyższego wynika, że iiiozotia i życie ciągle na-
wzajem na siebie oddziaływają i wzajemnie się uzupeł-
niają. Tylko w związku ze sobą, idąc ręka w rękę, roz-
Nnązać mogą swe trudne zadania w sposób odpowiadają-
cy istotnym potrzebom natury ludzkiej.
1. Filozofia i dobrobyt materyalny.
Z pierwszego wejrzenia mogłoby się wydawać, że pomiędzy
tilosofią i dobroInfUm materyalnym nio ma żadnego związku, że nie
ma powodu zastanawiać się bliżej nad ich wzajemnym do siebie sto-
smikiem. Co więcej, moinaby pod tjm względem powołać się po-
prosto na fakt, ie filozofia i dąinoóć do dobrobytu materyalnego roz-
^jaj<i się zazwyczaj niezależnie od siebie, a nawet w istocie są
przeczne zo sobą.
W samej rzecz}', od uaidawniL-jszych czasów wy^jłaszano zdanie,,
żc prawdziwy lilozof powiniuu luicć na okn jedynie poznanie ])ra\\dy
dla samej prawdy, bez wszelkich wzglt^dów postiomiycli, a wit.c po-
winien t( ż W3'^rzec się wszelkiej dążności do dobrobytu materyalnego,
; jako cjelu, nie objętego wiaściwem zadaniem jego żywota. Na tej
właśnie zasadzie, tak zwani ludzie praktyczni^ w znacznej większości,
Digitized by
424 § 12,1. FILOZOFIA. I DOBKOBTT MATBBTAŁHT.
oddawna wyteiiewajf^ filozofów, jako lekceważących, według ich ada-
iiia, zaspokojenie potrzeb życiowych bytu ziemskiego, dla jakichś
abstrakryjnyeh utopij, polog^ijątych na iriudncj grze myśli, bez wsael-
kit j realnej wartości izob. wyżej str. 170 i nast.).
Ta sprzeczność pomiędzy filozofią i troj^ką o dobrobjii matrryal-
ny występuje na jaw w życiu i nauce wicln znakomitych myśUcicli.
Tak np. Tałes, jeden z siedmiu m(^dr< ów starożytnej Grecyi.
wedtag podania, przechadzając się po polu, zatapiał wzrok swój
w niebo i wskutek tego wpadł do studni, narażając się na ironiome
uwagi prostej, trackiej kobiety. „Chcesz być mędrcem, powiedziaia
do niego, i rozprawiasz o niebie, a nie widzisz tego, co masz pized
8ob% na ziemi."
Wiadomo, ie i Sokbatbs dla podobnych powodów wystawionym
był na publiczne pośmiewisko przez Abyztofahesa w komedyi: Obłif
ki iNćcfśXaii. Sokrates w samej rzeczy dowodził, śe najwyższym ce-
lem myślącego człowieka, zgodnie z napisem na świątyni delfijskiej:
Yvó){>i aa'JTÓv, jest poznanie samego siebie i z t(?go stanowiska nie dbał
o żadne dobra ziemskie; przeciwnie, łiauczał, że dążiiosr w iyju kic-
runim czyni człowieka zależnym od zewnętrznych okoliczności i po-
zbawia go swobody ducha, niezawisłości myśli i woli. Według niego,
człowiek staje się tem szczęśliwszym i podobniejszym do bogów, im
mniej posiada potrzeb. A pogląd ten, jednostronnie rozwinięty pricz
niektórych zwolenników mędrca ateńskiego, stał si^ duszą szkoły, zna-
nej pod nazwą n/nieznef (zarówno od gimnazyom Kynotargny miejsoo
zbomem uczniów tej szkoły, jak i od nóaw^pies). G^tówni przedstawi-
ciele t<»j szkoły: Antystewes i Dyooenes ze Synopy widzieli naj-
wyższą doskonałość życia w powrocie do stanu pierwotnego natmr.
nieomal zwierzęcego. PogardzaU tedy wszelkiemi w ogóle dobrami,
więc i materyalneTni.
Taką pogardę dla dobrobytu materyalnego przyjęła też za za-
sadę w staroż^i^nej Grecyi, a następnio i w Rzymie, szkoła stoicka
Przyswoiwszy sobie tę nazw^ od portyku («oA), w którym nauczał
założyciel tej szkoły Zenon, znakomici stoicy (Sbmbka, Epiktbt, ce-
sarz Mabek AuREiiiusz i innij, wzięli sobie za wzór niewzruszoną
kolumnę marmurową i domagali się. aby mędrzec prawdziwy byl r6-
wnie niewzruszonym i dźwigał ciężar życia z bezwzględnym spoko-
jem duszy. Filozof, nauczali oni, mędrzec prawdziwy, powinien byr
obojętnym na szczęście i nieszczęście, na zmienne przygody życia, na
dary i przeciwieństwa losu. Najwyższym jego celem powinno być
rozwinięcie swi j godności osobistej, zadowolenii^ z samego siebie, kio*
re się rtMcoji pizez sumienne hpcłuienic obowiązku i zgodność czyn'i
z przekonaniem, rozumu z samym sobą. W tym duchu mawiali
Digitized by Google
12,1. FILOZOFIA I DOBROBYT MATBRTAŁMT.
425
-Tylko mfjdrzec jest bogatym i wolnj^n; tylko mędrzec jest królem
w caU iii /:aa< źcniiu tego siowa."
Podobne przykłady lekceważenia dóbr ziemskich, a nawet same-
^0 życia dla miłości prawdy, napotykamy i w nowszych czasach.
Nic mówiy? o męczennikach chrześcijaństwa, którzy dla swej wiary,
dla wsniosłjch wymagań swego poczucia religijnego, z pogodą ducha
znosili najstraszniejsze cierpienia i śmier6, możemy się tu powobió
i na wielu nowoczesnych filozofów, którzy przynosili ochoczo naj-
dotkliwsze ofiary, jeieli tego wymagała wiomośó względem swych
przekonań.
BoBOTUSz. mąż stantt i filozof szóstego wieku naszej ery, szukał
w filozofii pocieszenia wśród zmiennych losów swego żywota. Gtob-
DANO Bruno w roku 1600 poniósł śmierć w płoinifiiiach, bo nic chciał
się wyrzec swej nauki. Spinoza, pomimo wielkiego ubóstwa i ko-
nieczności zabezpieczenia swego bytu zmndną pracą fizyczną szlilo-
waniera szkieł optycznych), nie przyjmował darów od najbUższych
przyjaciół i nie chciał zajmować zaofiarowanego mu przez osoby
wpływowe korzystnego pod wzglądem materyalnym stanowiska, aby
nie ulegać żadnym ograniczeniom w rozwoju swego filozoficznego na
iwiat pogli|du. Kaxt prowadził życie ascetyczne i wyrzekał się moż-
ności zaspokojenia bardzo dotkliwych potrzeb materyalnych, poświę-
cając się wyłącznie swym badaniom naukowym.
Są to wszystko niewątpliwie przykłady ^n^ktie, godne uwagi,
ale nie rozwiązują one jeszcze ostatecznie kwesty i o stosunku filozofii,
albo nuzej filozofa do dobrobytu muteryahipgo. W imię zasadni-
tzych wymagań filozofii należy powyższe poglądy na tę sprawę pod-
lać krytycznemu rozbiorowi § r> i.\ Uczynić to należy toui łtardziej,
że przedstawionym przykładom przeciwstawiają się w dzicjacłi filozo-
fii inne, rozwiązujące poruszoną kwesty ą z wprost przeciwnego punk-
tu widzenia. "Wspomnimy i o nich w kilku słowach.
Wśród uczniów Sokratesa byli i tacy, którzy, powołując się na je-
go nauką o dobru, jako celu m^rca, pojmowali je jednostronnie
w duchu osobnicssym i dowodzili, żo filozof prawdziwy powinien dą-
żyć przedewszystkiem do tego, co jest dobrem dla niego samego,
a unikać złego. Dobro zaś pociąga za sobą zadowolenie, przyjem-
ność, w ogóle rozkosz; złe zas budzi wstręt, niezadowohmie. nieprzy-
jemność, przykrość. Ztąd wyj»rnw;ulzali wniosek. z.v ostatecznym ce-
lem życia ludzkiego jest uiużliwic większa roTko.92, przy możliwie
mniejszej przykrości. Naturalnie, że z tego stanowiska nie pojiardza-
no juz dobrobytem materyalnym, lecz stosownie do różnego ua stroju
podmiotowego widziano w nim jeden z bardzo pożądanych, lub nawet
koniecznych środków osiągnięcia najwyższego dobra, t. j. rozkoszy.
Digitized by Google
426
§ 124. PIŁOZOFCA I DOBROBTT MATKBTALUT.
Taką naukę, nazwaną fiedonigmem (i^oyi^aarozkosz), rozwijali sskolft
Ci/reńska, której założycielem był uczeń Sokratesa, Ajłystyp z Cyreny,
w Afryce.
Arystoteles, w duchu prawriziwe^o Sokratesa, usunął pojmie
rozkoszy, jako celu życia ludzkiego, na plan dalszy, i zastąpi! ie
szerszeni pojęciem szczęśliwości (g{>§aiji.ovCct, ztąd teorya ettdemonhmu
Szczęśliwość zaś człowieka polega, według jego nauki, na dziakniu
zgodnom z rozumem Indzkim, a wi^ na cnocit\ Zadowolenie, roz-
kosz nie jest celem, lecz tylko dodatkowym skutkiem rozumnego dzia-
łania, czyli cnoty, podobnie jak piękność młodzieńcza przyłącza si^
sama przez się do dojrzałości fizycznej. Na tej zasadzie Arystoteles
wyzwolił się z dąiności do dobrobytu materyalnego, jako cela Inds-
kiego działania, i pomimo swego ^idemonizmo, broni racyonalnych
czynników etyki.
Do zasady rozkoszy, hedonizuui, pownu li natomiast filozof Epi-
kur zm. 270 r. jnzcd Ch. -, dla nioj wprowadził rachubę w zakn^'
moralności. Nie potępia ou złego dla złego, lecz tylko z powoau
złych następstw, jakie za sobą dla osobnika pociąga. Podobnież do-
maga się od mędrca życia cnotliwecjo. ale dlatego tylko, że ono
w skutkach swoich zapewnia mu największą i najdłużej trwającą roi*
kosz. W ten sposób epikureizm wyrugował ze swej nauki wszelkie
stałe, bezwzględne prawa i wymagania moralne, wszelką sumienność
w ścisłem słowa tego znaczeniu (zob. wyżej str. 210 i nasi.), a zasfear
pił je prostym rozbiorem przewid3r^nych skutków działania ze sta"
nowiska osobniczc^^o.
W nowszych czasach zastąi)i<)iio zasadę rozkoszy zasadą korzyid^
pożytku i rozwinitito wskutek U-^^o tcoryą tak zwanego utylitarysmu.
Przy charakterystyce objawów życia umysłowego nazwaliśmy utyli-
iarytmem wyzysk, czyli eksploatacyą sił przyrody przez człowieka na
jego pożytek łstr. IGI i. Tu mówimy o nauce, która pozyUk uznaje za
jedyny cel rozumnej działalności człowieka, życia praktycznego w ogó-
le. Z tego stanowiska utylitaryzm przyjmuje jnż charakter samo-
dzielnej teoryi etycznej. Rozwinęli zaś ją szczc^hiiej: w zeszłym
wieku znany angielski myśliciel J. Bbntham (ur. 1747, t 1882^
a w nowszych czasach Johk St. Milł.
Zazwyczaj przedstawiciele ntylitaryzmu widzieli pożytek w sa-
bozpicczcniu dol)robytu matcryaliięg:o, początkowo samego działające-
go osobnika, a uast<fpnie ogółu społeczeństwa. Dobrobyt materyalny
nziniwali za konieczny warunek wszelkiego moralnego rozwoju czło-
wieka, dowodząc, że kultura moralna ^ta j«^ się możliwą dopiero Y
zaspokojeniu pntrz»jb zmysłowych. Zaprzeczali tedy utylitaryści za-
zwyczaj samoistności czynnika moralnego w człowieku, nie uznawsli
Digitized by Google
§ 12)1. FILOZOFIA. I DOBBOBYT MATBBTAŁNT.
427
pierwotnego i zasadniczego znaczenia tego czynnika, lecz wyprowa-
dzali jef^o treść z dążności do osobniczego pożj tku. Pod tym wzglł^-
dem llowocze^:ny utylitaryzm przedstawia właściwie daUzy rozwój za-
sad hedoiiizmu i (^pikureizmu. Nadto zauważmy, że w tym duchu roz-
winąh ńq nnynit ź w ostatniej dobie etyka naturalizmut biorąca za
punkt wyjścia byt iizyczny człowieka.
Powyższe sprzeczne poglądy na znaczenie dobrobytu materyal*
nego wykazują, że kwestya ta nie jest bynajmniej pozbawioną wyso-
kiej donioflloóoi filozoficznej, bo 2ąęzy się jak najściślej zarówno
z ogólnym na świat poglądem^ jak i w szczególności z pracą nad
rozwiązaniem zadań filozofii. Eji^dy samodzielny myśliciel musi sobie
koniecznie zdać sprawę ze swego stosunku do swych potrzeb fizycz-
nych i materyabiych. Samo życie nagli go do tego. Rozwiązanie zaś
tej kwestyi w tym lub owym duchu wpły^va bezpośrednio na kieru-
nek i rliarakter myśli filozoficznej, na rozw(')] jej dążności i treści.
^'szechstroiiiiy rozbiór kwestyi o isiotiiem znaczeniu dobroltytu
matcryalnego w życiu ludzkicni stanowi jedno ze zadań osobnej nau-
ki tilozolicznej, zwanej ełi/ką, a badającej w ogóle zasady życiowej
działalności człowieka. Ona to porówn3rw^a znaczenie dobrobytu ma-
teiyalnego z innemi czynnikami życia praktycznego i określa jego
^ttBOwisko w ogólnym systemacie dóbr, obowiązków i cnót ludzkich.
Na tej zasadzie dochodzi też etyka zarazem do krytycznej oceny uty-
iitaiyzmu, jako poglądu etycznego.
Z natury rzeczy wynika, że mówiąc obecnie jedynie o stosunku
£k)zofii do dobrobytu materyalnego, zająć się nie możemy wyczerpu-
jącym wykładem zasad etyki, ani szerszym i-ozlnorciii naszecjo szcze-
^ulowego przedmiotu z punktu wadzenia tych zasad. Ogruniezyć się
musimy i pod tym wzglc^dem do zaczcr|>ania z etyki tych tylko da-
nych, które są niezbt^dnc do należytego wyjaśnienia istoty filozofii,
a wi^ i jej stosunku do życiowych dążności człowieka w zakresie
materyalnym. W tjrm celu przyjmu jemy za podstawę dalszych wy-
wodów w tej sprawie następujące zdania zasadnicze:
1) Zadowolenie niezbędnych potrzeb bytu zmysłowego, jako mi-
nimum materyahiego dobrobytu człowieka, jest koniecznym warun-
kiem fizycznym wszelkiej działalności umysłowej, a więc i filozofiL
Filozofia występuje na jaw w dziejach ludzkości i staje się możliwą
dla pojedynt ze^u człowieka tylko po osiągnięciu przynajumiej tego
.'iiinimnm dobrobytu materyalnego. Obejniujc ono zdrowie oraz za-
c^pokojenie bezpośreduicli |i(jtizeb fizycznych. W tem znaczeniu na-
leży ro'/nmi(M:' starodawna^ maksymę: ^Primimi vivere, deinde ]>hi-
losophan.'^ Do tego sprowadzają się toż słuszne wymagania utylita-
ryzmu.
Digitized by Google
428 § 12,1. HŁOZOFU I DOBROBYT MATERYAŁNT.
2 Krytycyzm filozofii domaga się wyzwolenia umysłu z wszel-
kich zgóry powziętych dogmatycznych naleciałości v^ 5 . W imię i*;-
go wymagania myśliciel, poswięcaji^y się rozwił^auiu zadań ńlozoÓL,
powinien inzedewHzystkiem wyzwolić się. wedle możności, z pod pa-
nowania owych bezpośrednich poi)ędów zmysiowych, które się wyra-
żają w dążności do dobrobytu materyaiuego. b% to potężne csymiiki
podmiotowe, które przy jednostronnym rozwoju mogą criowieka prze-
łstoczyó w energicznego działacza na polu ekonomicznem lub nawet
spolecznem, ale właśnie z powodu swej sify podmiotowej^ ograniczają
w nim zbyt łatwo zamiłowanie do prawdy przedmiotowej dla ttmej
prawdy i wskutek tego stoją zazwyczaj na przeszkodzie należytemu
rozwinięciu zmysłu filozoficznego. Myśliciel prawdziwy, przejęty głę-
boko swerai zadaniami, dążyć bt^dzie rlo zaspokojenia swych potrzeb
zmysłow^i li i w ogóle do dóbr materyalnych tylko o tyle, o ile tego
wymagają jego obowiązki życiowe wzglę<i('m siebie i innych, oraz je-
go stanowisko społeczne. W każdym jednak razie dążność swoją
w tym kienmku, bez dziwactwa, ale w duchu szlachetnego stoicyzmu.
ograniczy do niezbędnego minimum, aby mógł swobodnie oddać si^
głównym celom swego żywota.
3) Chociaż filozofia, jako nauka» nie powinna mieó na oku innych
celów, prócz poznania prawdy, wyjaśnienia podmiotowycli i przedmio-
towych zasad wiedzy ludzkiej, ogólnego na świat poglądu: to jediitl
z drugiej strony, w imię tego celu, powinna zwracać baczną uwagę
na wszystko, co budzi zajęcie człowieka myślącego, a wi^ i na zna-
czenie dobrobytu mat^ryalnego w ogólnym rozwoju spraw ludzkich.
Niezawislo.ść od dążności zmysłowych i matc^ryalnych nie powinna
doprowadzić krytycznego myśliciela Ho cynicznego lekceważenia tych
diiżności w ogóle, do ]>ogardUwego traktowatiia fizycznych wamnków
życiowego rozwoju i kultury człowieka. Byłoby to objawem równie
jednostronnego subjcktywizmu, jak chęć wyłącznego używania dóbr
materyalnych.
Zdania powyższe rozwiązują w sposób prosty, a zasadniczy nie-
porozumienia, jakie powstać mogą wobec zaznaczonych sprzecznych
poglądów myślicieli na tę sprawę. Przekonywają o tem następujące
uwagi krytyczne.
Przedewszystkicm jasną jest rzeczą, że oelem życiowym filozof*
nie może być dobrobyt osobniczy w duchu epikureiżmu, gdyż prai ł
myśli i poznanie prawdy, jako jej ostaft'( zny wynik, same przez si*^
nie daja^ w i \m wz;i;lćd/.ii' żadnej rękojmi. Kto zaś dążności do do-
brobytu matrryalni Lro wyrzec sio nic moźr. hih nie chce, ten zuiv^
swe siły fizyczne i zdolności umysło\ve w kienmku, który go nigjv
nie doprowadzi do rozwiązania zadań iilozofii, do krytycznego pogią-
I
Digitized by Google
§ 12,1. FILOZOFIA 1 DOBttOBTT MATEBYALNY.
429
dli na świat i życie. Co witjcój. mająp na oku ddbroltyt matoryaliiy,
iimys2 człowieka do tego stopnia wciąganym zostaje w wir codzien-
nych trosk i spraw życia, źe zazwyczaj utracą zupełnie zdolność do
wzniesienia ńą ponad niepokój chwili, do poważnej pracy myśli nad
rozwiysaniem ogólnych zagadnień wiedzy ludzkiej.
Okazaje aią z tego, ie człowiek, mający dobrobyt materyalny
sa główny cel zwego żywota, nie moie być filozofem dla dwóch
powodów:
1) raz, że bezpośrednie panowanie dążności praktycznych nad
umysłem pozbawia go możności krytycznego rozbioru swych czyn-
ności pozuawezych, z czego wynika brak pierwszej cechy znamien-
nej filozofii, a następnie,
2i że interesa osobnicze do tego stopnia ograniczają jego wi-
dnokrąg umysłowy, że nie pozwalają mu się wznieść na stano-
wisko przedmiotowe, obejmujące szersze zakresy bytu, oraz ogólny
na świat pogląd, w czem objawia się brak drugiej znamiennej cechy
filozofii (§ 5).
Wyzwolenie umysłu z tendencyj zmysłowych i mateiyalnych,
jest tedy niezbędnym warunkiem wszelkiej pracy nad filozofią.
Ponieważ zaś z drugiej strony ])ewne miTiiTnum dobrobytu ma-
teiyalnego okazuje się koniecznem tak dla filozofa, jak w o^roie dla
każdego, kto poświęca swe zdolności zaspokojeniu idealnych potrzeb
umysłu, przeto słusznie wymagać należy, aby w stanie wyższej knl-
tuiy albo ustrój ekonomiczny, albo społeczny życia praktycznego
uwolnił t<'go rodzaju ideahiych pracowników (filozofów, specyabstów-
nczonych, artystów, poetów i t. p.) od dotkliwych trosk materyalny ch
i zapewniał im w zamian za ich pracę niezbędne środki do żyeia.
Tak eię też dzieje zazwyczaj przy normalnym rozwoju stosunków
ekononuoznych i społecznych, gdy owi pracownicy znajdują chętnych
odbiorców dla swych utworów i otrzymują za nie odpowiednie wyna-
grodzenie, lub też, gdy zajmują w mstytucyach naukowych i arty-
stycznych stosowne stanowiska, zabezpieczające ich byt materyalny.
GKizie zaś dla jakichkolwiek powodów praca umysłowa rozwija .•^ię
w niekorzystnych watiuikaeli mateiyalnych, tam lui społeczeństwie,
pojmującem donioslośe idealnych czynnik*') w życia, ciąży obowiązek
w ten lub inny sjju^ób zapobiedz złemu przez dostarezenie |)rae(i\vni-
kom diielia niezbędnych środków bytu materyalnego, oraz ułatwienie
wydania na świat dojrzałych owoców ich twórczości. W tej myśli
pozakładano Akademie nauk i sztuk pięknych, kasy pomocy dla osób
pracujących na polu naukowem, dla artystów, literatów i t. p.
Równie niewystarczającą, jak epikureizm, przy określeniu sto-
sonku filozofii do dobrobytu materyalnego jest teorya ut^Uaf^mu*
Digitized by Google
430
§ 12,1. J-lLOiSOFlA I DUHIiOBYT MATJiKVALNir
Ma ona -wprawdzie charakter bardziej ra< yonalny: itojncńc korzyści,
pożytku można rozszerzyć poza ciasny zakres dążności osobniczych
i mówić o korzyściach społecznych, o pożytku dla życia i rozwoju
umysłowego, czego o rozkoszy powiedzieć nie można. Pomimo to,
pojęcie korzyści, pożytku zbyt jest nieokreślonem i z natiiiy swojej
wi%że się rówmeż zbyt ściśle z interesami osobniczemi, aby mogło
slażyó za zasadę etyki i przyczynić się do wyjaśnienia kwestyj mo-
ralnych.
Jeżeli Bbntham i inni, nie odstępując od teoryi ntylitaryzmn,
uznają za najwyższy cel działalności ludzkiej pożytek powszechny: czy-
nią to jedynie wskutek rażącej niekonsekwencyi i sprzeczności z sama
zasiuią Litylil^ryzniu. Skoro bowiem pożytek ma być ostateczną zu-
sad^ hidzkiej dziahihiośei, natenczas uie można othnawiać każdej ji'-
fhio»*te<^ prawa, aby w imi(^ tej zasady dążyła do swego osobniczego*
pożytku i ten miała głównie na oku.
Tego egoistycznego cehi nie usuwa i aUruizm (od alUr = drugi,
bliźni), pojęty w duchu epikurejskim. Altruizm taki polega na wy-
rządzeniu innyni przyjemności tylko dlatego, że to sprawia przyjem-
ność samemu działającemu osobnikowi, I tutaj nie ma tedy mowy
o ofiarności w ścisłem znaczeniu, lecz o rachubie, czyniącej dobro in-
nym tylko dla tego i wtedy tylko, gdy powiększa własny dobrobyt
a nie narusza go w niczem*
Wymaganie natomiast, aby osobnik dobrowokue, boz naglącej
zzewnątrz konieczności i bez żadnych widoków osobniczych ograiu-
czał swój pożytek i ])e»nosił nawet ofiary na k<;rzyść innych i ogó-
łu, sprzeciwia się wprost zasadzie pożytku i opiera si(^ na zupełni*^
nowej zasadzie działalności ludzkiej, na zasadzie racyonalnej, uznają-
cej za podstawę ideę ustroju apoUezMgo^ w ogóle moralnego porząMen,
względem któreG:n osobnik powinien spełniać pewne obawiąski^ nieza-
leżnie od swych korzyści osobniczych. Utylitaryzm, powołcgącj ai^
na tego rodzaju obowiązki społeczne osobnika, nie jest już konsek-
wentnym utylitaryzmem, lecz niejasnem pomięszaniem jego zasad
z pojęciami etyoznemi, zaczerpanemi z innej zupełnie dziedziny życia.
Gdy bowiem zasada pożytku wypływa z dążności osobniczych,
jest na wskroś egoistyczną, uznaje osobnika za prawodawcę swego
działania i tylko w tym zakresie ma jasne i ściśle określone znacze-
nie; to idea ohouńązkónu czy społecznych, czy innych, polega na uzna-
niu wyższych jn-aw moralnych, stojących ponad- jednostką, ograniczał-
jących jej samowolę nietylko środkami zewnętrznego przymusu, lob
względami na własną korzyść, lecz przedewszystkiem środkami etyca-
nemi, t. j. wymaganiem dobrowolnej ofiary z dążności egoistycE&ycb
w imię wyższych celów moralnych (zob. wyżej str. 209 i naat.
Digitized by Goo
§ 12,1. FILOZUFIA 1 UOBUOBTT MATICUYaLNY.
431
Sprzeozuość tych (l\v<H'h zasad: pozi/Łkti i uhon^iazkn tłvk jest oczywistą,
że ujść może iiwadzi; tylko zasI('i)ionyck <luktrvnerów, wyrzekających
się bezstronnego rozluoru własnych swych tt oryj.
I dla wielu innych powodów utylitaryzm nie doprowadza do
należytego rozwiązania kwestyi o stosunku lilozofii do dobrobytu ma-
teiyalnego.
Jak wszelka nauka, tak i filozofia, nie moie zgdry przewidzieć
wyników swych badań; nie może tedy wiedzieć, czy się dadzą spo-
żytkować lub nie, czy przyniosą korzyść osobnikowi lab społeczeń-
stwu pod tym lub owym wzglądem, czy tez pociągną za sobą szkodę,
a choćby tylko bezpłodne marnotrawstwo sil uinyełowych. Filozof
wierzy wprawdzie zgóry, że sumienna praca nad poznaniem pi awdy
ma swoją doniosłość, choćby i doprowadzała do ujemnych wyników,
iiie dającycli si^ bezpośrednio zastosować w kierunku praktycznjmi.
Co wi^ej, dzieje życia umysłowego ludzkości przekonywają go, że
poznanie prawdy, jasny pogląd na świat i jego objawy, wywiera prę-
dzej czy później wpływ zbawienny i na najbardziej praktyczne dąż-
ności życiowe, przynosi nawet ostatecznie wielkie korzyści i dla roz*
woju dobrobytu materyahiego społeczeństwa. Świadczą o tern w spo-
sób dotykalny nowsze postępy przyrodoznawstwa. Pomimo to, filozof
hb uczony, któryby w swych badaniach nie miał na oku prawdy,
wyłącznie dla prawdy, lecz ulegał celom postronnym, utylitarnym,
więc podmiotowym, minąłby się ze swojem właściwem zadaniem
i nadto nie dotarłby do koniecznej podstawy dla wszelkich praktycz-
nych zastosowań nauki. Tą podstawą bowiem jest przedmiotowe [)oz-
canie rzeczy, będące glówiit in źródKin nietylko władzy człowieka
uad [)rzyrodą. ale i racyonahicgo w|)lywu na rozwój czynników
ekonomicznych, społecznych i rehgijnych życia praktycznego. Bez
takiego czysto przedmiotowego poznania rzeczy, niekrępowanego źad-
nemi względami praktycznemi, myśl ludzka rozwijałaby się wyłącz-
nie pod jarzmem panujących utylitarnych poglądów i nie mogłaby
8wem światłem przewodniczyć życiu na drodze postępu ku lepszej
przyszłości.
Z powyźszem łączą się bezpośrednio i następujące uwagi.
Jednem ze zasadniczych praw moralnych, które nazwać można
prawem sprawiedliwości, jest prawo, według którego dążności osobni-
cze, nadw)T«^żające |)orządck nionihiy, zawrze się mijają ze swuini
'.ciem, nigdy go osiągnąć nic mo^-ą; j)0(l('za8 gdy dążności, w^'pływa-
j^oe z motywów moralnych, czyniące zadość wymaganiom obowiązku,
choćby się domagały największych ofiar z dobrobytu osobniczego,
w końca jednak obdarzają osobnika, w sposób przez niego niezamie-
rzony, ani przewidziany, darami, które swą wartością wewnętrzną
Digitized by
432
§ 12,1. liLUZUFiA i DUBiiOBYT MATERTALNY.
przewyższają tiiidy i ofiary poniesione ])rzy spełnianiu zadań żj^cio-
wych (zob., co wyżej, str. 42f>, powiedziano o AryvStotele.sie)
T tak doświadczenia uezy, że człowiek, szukający, czy to w roz-
koszach zmysiowycłi, czy to w bogactwie, w ogóle w dobrobycie ina-
teryabiyiii najwyższego zadowolenia, nigdy go osiągnąć nie może,iec£
trawiony coraz większą pożądliwością, doznaje zbyt prędko przykrości
bezskutecznych rozdrażnień i wysiłków, albo też, zniech^ny do
wszystkiego, wpada w przesyt i apatyą, w ogóle w pesymizm, podko-
pujący wiarę w istotną wartość życia. Do tegoż wynika doprowadza-
ją na pozór szlachetniejsze dążności osobnicze, wynikające z ch^
uznania, sławy, znaczenia społecznego, władzy i t. p. Przeciwnie^
człowiek spełniający siuniennie swe zadania życiowe, bez egoistycz-
nych wzglętlów, pracujący dla dobra innych, czyniący zadość potm-
bom ducha, osiąo^a jirzcz to samo najwyższe, dostępne dla człowieka
zadowolenie, zadowolenie moralne, chociaż żadnego zadowolenia osob-
niczego zgóry wcaie nie miał na oku, oddając si^ wyłącznie, z zapar-
ciem się samego siebie, swym obowiązkom życiowym. Do etyki na-
leży szczegółowe wyjaśnienie i uzasadnienie tego prawa, będącego
źródłem wielce doniosłych poj^ó nagrody i hiry^ jako czynników, wr-
płjrwających z samej istoty działania moralnego, a nie dających si^
do niego zastosować w sposób zewnętrzny.
Otóż prawo powyższe \^^'stępuje na jaw i przy określeniu sto-
sunku tak filozofii, jak nauki w ogóle, do dobrobytu matcryalnegf
Utylitiiryzin. It kct-ważący idealne zadania poznania, prawdą- dla praw-
dy, a majacs' nu oku tylko tak zwane prawdy pożyteczne dające >i^
bezpośrednio zastosować do potrzeb życia codziennego, nie osią^ri
swego celu, ponieważ się rozchodzi z owem prawem zasadniczem
umysłu, uznającem />rawrfę za jedno z najwyższych zadań ludzkiej dzia-
łalności. Poznanie i^rawdy czystej, przedmiotowej jest ohjwiąildiVi
człowieka, bez względu na cele utylitarne. Kto tego obowi^ku si^
wyrzeka, a pożytek stawia nad prawd^i, ten jako karę za to lekoewn-
żenie prawdy nie osiąga i swego celu, t. j. pożytku; ulegając bowiem
dla braku prawdy ułudom i błędom, działa zazwyczaj mimo woli u
własną szkodę. Dlatego też wszelkie wysiłki „praktycznego'^ utylita-
ryzmu pozostają bez skutku, niijaja sic zc swym celem luh prz\Tio^sx«
Tuiwt ł szkodę, jeżeli się nic ^»])icraja na nankowYih podstawai^h. na
przedmiotowej |)rawdzie, którą umysł przyswoić subi(» może jcilymv
gdy jej się całą duszą oddaje, z czystej miłości ku niej, bez wszelki*^!-
celów ubocznych. Z drogiej zaś strony, sumienna praca nad posuA-
niem prawdy dla prawdy przynosi owoce, nieprzewidziane, niesamit"
rzone i dla życia praktycznego. Naprowadza ona sama na zastoeowi* ;
nia utylitarne błogie w następstwa, o których podczas badania pr»w- !
Digrtized by Goo<?Ie
§ 12,1. FILOZOFIA I DOBROBYT IfATBRTAŁNT. 433
dy nikt nie myślał, których też nikt zgóry na oku mieć nie mógł.
Są (o dary, któremi porządek moralny świata, niezależnie od bezpo*
średniego ndzialU człowieka, nagradza tmdy, podjęte w celach, prze-
wyższających ciasny zakres materyalnugo dobrobytu.
Jeżeli mamy prawo mówić o estotycti przyrody i o logice tak-
tów, to tu wystłjpuje na jaw etyka j)rzt'dnuotn\va, żyjąca i działająca
w saini j naturze rzeczy, niezależnie od podmiotowych poglądów czło-
wieka na te sprawy. Jak prawa poznawcze, działające w organizaeyi
omyała ludzkiego, są tylko wyrazem podmiotowym praw logicznych
B&mego ustroju świata; tak równieś poczucie moralne człowieka, obej-
mujące i dążność do poznania prawdy, jako jednego z obowiązków
żyoA mnysłowego, nie jest nlczem innem, jeno podmiotowym reflek-
sem etyU samego wszechbytu, porządku moralnego, jako czynnika
bytu przedmiotowego. W imi^ tego porządku człowiek domaga si^
od samego siebie ogramczenia sw3rch dążnośd zmysłowych i mate-
rralnych na korzyść wyźszycli ideałów etyczny* }i. wśród których je-
<lno z iirzednich luiejse zajinuje pi-aw<la, a wiiM- i hiozolia, jako osta-
teczny wymk dążności człowieka do poznania prawdy.
1. Zadania l kierunki etyki* Kwestya stosunku filozofii du życia
praktycBiiogo w ogóle w ią/.r się bezpośrednio se wspomnianą powyżej (str. 4*27; uauliłł
'^f '7ofic2ną, zwaną etyką (od Tj{>^c— obyczaj, oraz moralny .-sposób myślenia). W.skutel<
if^h przy badaniu ninieji^zej kw*'>tyi posiłkowjii' "^ię musimy danemi, zaczm paiH ini 7. tej
aaiiki. Dla nałsżyt4>go zaś wyjusnicnia tych d^n^h, zwracamy tu w pn^ypisku uwagę
pnedewszystkieni na ogólne zasady etyki, a więc na jej zadania i kierunki, i uwzględ-
lieiueiu odnośnej literatury.
Fonfano lósborodnycb, a często spraecsoych poglądów mjślicieli na etykę, mo-
leiDj w <if5]e powiedsiećy śe jej przedmiotem jest nwbiór krytyczny sasad życiowej
iaatalnośei człowieka, a zatem rozbiór motywów, celów i wytworów tej dzii^lności.
Jak każdą naukę, tak i etykę nąjstosowniej podzielić można na dwie gb'>w-
le części: 1) ogóhą cqrli tOMdniatąj i 2) uaegóhwą ^tstyli tpecyaŁną (zob. wyżej
tr. 66 i 119).
Etyka ogólna poddaje krytycznemu rozfiiorowi zasadnicze pojęcia etyczne i dąży
o okre^lr-nia praw moralnej działalnoś.'! w ogul*-.
Do uwyfli |)uj»^c zasaduiczyclj etyki uależą; 1) pojęcie dóbr, jako danycb środ-
6w i zasobów ludzkiej działalności, 2) pojęcie obowiązków, jako wymagań dotyczących
■-j działajności, i nakoniec, 3) pojęcie cnoty, jako prawidłowego orzeczywistniwta
irych wymagań. Ztąd etyka ogólna traktuje zasadniczo o następuj^cyi^ pnedmiotacb :
1) O dobrach człowieka, mateiyalnycb, apoleeznyeb i duohowycb, które człowiek
|dż jni posiada, gdy pr^stępąje do samodzielnej pracy życiowej, bądź dopiero wy t wa-
rn za pośrednictwem pracy. Do takich dóbr należą np. życie i zdrowie, z odpowied-
\em siłami fizyeznemi i zdolnościami umyslowemi, zasoby maleryalne, majątek odziedzi-
»ny lub nabyty, dauy stan kultury, wychowanie, stosunki społeczne, poiządek prawny
•ństwo), porządek wszechświatowy i t. p.
Digitized by Google
434 § 12^,1. ZA.DAMIA £TT£1.
2) n ohoiriązkach człowieka: wzj^lrdeiii "^'whit* (aachowanio życia i zdrowia m-
\V('i ztlolności i t. p.), wy.glrdoiu przvr<Kly iracyonalna ck^ploatacya jej zasolH>\v. w-p..!
<v,ii< if dla inny* !i i-fot żyjącymi i t. p.), w/y^l^deni społo" znośni ludzkiej (obowiązki ro-
dzinuc, towarzyski*', państwowo, ogólnie humanitarne) i wzglt^nlem Boga (^ubowiązki reli
gijn«'). Każdy z tych szeregów obowii^ów^ akonamkamyrh, społocznycfc i religijnych,
łączy ^u: z odpowiednim azeregiom dóbr, jako cstynników domagąjący<^ »k pAwidlow«>
gii spożytkowania swych zaaobów dla nrsecsjwistnienia sasadniczągo oeln źydą ktufjr
oprowadza 8iQ do możliwie peln^ i wszechstronnego lozwojn istoly ludzkiej, jiko
współczjTłnika pow8Ze<;hnogo porządku świata.
3) O fiiatnein działaniu człowieka. Uwydatnia ono zasadniczą różnicę pomi^z;
(hhrem i złrni, czyli morabimi i nicynornlneni działaniem, stosownie do zęody lub nie-
zgody wnli i c/ymi z surin«.'uiem człowieka Ut sumieniu zoh. wyżej «tr. 210 i na•^t\
ł)zial.iuic iiKiraiiie. u'l,\ człowiek danych dóbr używa Zii sirodki do spcłoienia odpowied-
ni, h oliowii^zków, nazywamy cnotą; czyn z&ś nadużywający dólir (sii tizycznych lub
zdolnobcł utnysłowycli, majątku, stanowiska społecznego, władzy i t. p,) dla ocl6w samo-
wolnych lub zaniedbujących o1)owiązki, mamy za niemoralny, zły, przestępny, karygodny
Osobnika zaś, dopaszczającogo .siQ takiego czynu, pociągsmy do odpowiedzialności 1M<
moralnej, na podstawie oceny dzuUanta ze stanowiska wym^;ań wmiennoSei, bądź sądu-
w> i. 7.C stanowiska Irguhutkci^ Ł j. praw obowiązujących \r danem społeczeństwie. N*
tie tych czynników okrivś]a narf <<7cic etyka ogólna zasa.lni(!ze prawa ftiorolne, jako nor*
Hiy czyli wymagania, do ktrncii człowiek w swnm (iziaianiu zastosować się pomnifu
ł'i i\v:i te mają na polu tl/,ialalnośł'i. a więc woli i czynu, zupełnie toż samo znaczeni''
jak inmni iiu/wzn*' w /.akrr-ir >lt'iiia i poznania. Nie przymuszają ono osobnika di-
d/.iaiitnia w idi kierunku, ale nhimuizują go do tego wewnętrznie (^zob., «:o o tych pra-
wach w odróżnieniu od praw łizycznych powiedziano wyżej, str. 123 i nast.). Wolni
wola i odpowiodzialność człowieka polegają na możności zastosowania si^ do owych
ttiagalników lub odstępstwa od nieb, co jednak, stosownie do wspomnianego wyżej (str-
481) prawa sprawiedliwości, pociąga za sobą rozliczne skutki dla dzialąjąęego naobnib.
Etyka MfMgóhtmt jest wynikiem zastosowania powyżsa^-ch zasad ogólnydi ip
szrtzegłowych wytworów życia praktycznego. Do tych wytworów należą; oatrój ekmv>-
micziii/. spohrzni/ i rdiipiny. /tąd wynikają trzy główne działy etyki szczegółowej
1) Etykii ekonomiczna^ czyli filozofia ustroju ekonomicznego i dobipobyfta nu-
leryalnego;
2) Etyka sjuthizua^ nazwana zazwyczaj .stici/oh(/ią, t. j. łilozotia ustroju i dolru-
bytu spoicczucgo, filozofia społeczności, prawa i państwa;
3) Etyka relii/ijmi, filozofia untroju i dobrobytu religijnego, czyli filozofia religii
7j natury rzeczy wynika, że każdy z tych działów etyki szczegółowej łącsj sic
ściśle z odpowiedniemi naokami specyalnemi, badąjącemi fkktyczne objawy owy^ wy-
tworów życia prakt3'cznego. Filozofia tedy uwzględnić musi treść i zasoby tydt saok.
aliy luotrla dojsi: do krytycznego wyjaśnienia istoty odnośnych objawów ogólnego i»3
Mwiat poglądu. O łączności badań lilozoficznych z wiedzą spocyalną na tom polu dąf^
jasne pujęci(} fiio/nfia natik '^jłołocznych, prawnych, państwowych, oiaz teologkanyeis.
o kt4'irej mówiliśmy wyżi j (str. 82<> i na^-t.. :'.:59 i nast.).
.lak pod wieloma innemi W7frlł,danii. tak szczególniej w zalvro>ie etyki p«BU
w now>zych cza^a. h wielkie zaiiii»;>y.anie pojęć. Alf. Fouillśe rozróżnia w dzir-
«weui: CrHi'j>ie tlrs ftysfhucs de montle conłemjMiaim, 2-gie wyd. 1887, następują^-*-
kierunki w etyce współczesnej: etykę i!Woluc3'oni8tów «yrli naturalistuw szk(^y an^*
skiej, dal«\j etykę pozytywizmu, następnie ^etykę niezależną (la morale i&d^pe&deal^C
etykę Kanta i nowo^kantystów, etykę pesymizmu, spiritualizmu i naresoeie etykę nfe4<
cyzmn estetycznego i mi<!tycyzmu teologicznego. Liczba tych kierunków iewa^ tae*
Dlgitized by Goggle j
§ 12,1,1. ZADANIA ETYKI.
435
dziej powiększa. L'il.v obcjmujoray niyśłn (ki^jf* <'tyki. (hwnych i nowszych czaj«ów,
wyłożono 'szczególniej w pracach takich autorów, j.ik . U. Sn»ii\virK. fhtflhye<i of thc hi-
iftm-y of ethic8 1879: Lk()I'. .S hmidt, Die EUtik ihr altni iińechen^ 2 tomy lHH:i,
f. Zjeglkr, Gt^sdinhfe dn- Kfhik, T. J, (łrc-cy i Rzymianie, T. II, wyd. 1892,
E^fka chrzeacijaiiaka ; Fit. Joi>L, Geschiditt der Ełłiik in da- ncuercn Philosojfhie^T. 1,
da IŁutlk 18B^ T. JU, Kant i etyka naszego wieka 1889; £d. Hibtkamn, fhanomeno-
kgit dtB tiUlkken BewuatUeinSt 2>gie wyd. 1886; Paul Jamst, Hiatoire de la tdenee
fcHtiigHe dam su rofywrls ooec la morale, 2 tomj, 3-cie wyd. 1887; Em. Fa&ubt, Po<t-
(ijiier ^ mofoltftef dii Haa-neumime 9ikile 1891.
Co do Baaaej litemtnry aamac^ć w tym wz<(1ędzie wypada, że już .1. K. Hza-
KUW8K1 wyłożył znaczną część dziejów etyki w nast^^pujących pracach : O znamknUydi
systemach moralnych utaroźytności 1803; Sysfrin (hnjsfianhmH 1*^04; Rzut oka nn dzie-
je filozofii od czami jej upadku u (rreków i Hzt/niidn aż do ep"ki nilmdzrnin i iirzrjstie
(h ttykładóir nf>trf>rzemf/eh siysłt;tttów moralnych) ibił-i. N'asU;pnie 'i"iłENTn\v>KT u >wyni
łrylcładzie etyki uwzględnił poy^Iądy moralistów, dzieląc je wedhiy różnych pierwiastków
moralnych (Panteon, T. Ul, 25 do 121). Świętochowski, we wspomnianej już (zoh.
wfł^ 8tr. 127; pracy, podaje na sir. 17 do 131 whlstory^ raniemań o powstawanin praw
noiaiiircli.'* K. Kabzbwski nntn^sa ^podstawy moralności** w naaoe spirił-nalizmu
6«ncn2kiego, w Niwie 1879, str. 406 i nast Nareszcie cenne pn^csynkt do histoiyi
tyki ogłosił hr. W. Dzibouszycki w szeregu rozpraw, zamieszczonych w Bibliotece
Warmwskiej w latach 1879, 1880 i 1882 p. t. Cnota i wyntępeJc, Jhccs o rozwoju
irtfobrazeii o cnocie (etyka w starożytności). Kościół średnicmeceny* O hmorMe śred-
Mowiecznym. MortiJi.sci l?-ffo wieku.
Dla zasadniczego objęcia myslu krytyczim < Imotyi zncgo boj*actwa kierunków
w etyce nowoczesnej, należy je przedowszystkiem rozdzielić na trzy główne grupy,
jakjeułi są:
1) Kiemnki, oparte na dogmatycznych założeniach pmiodoznawstwa, a więc na^
<łinilif^y«!nie. Kierunki te oliejmujemy ogólną nazwą etyki przyrodniczy^ cbcąr- przez
to zaznaczyć dąiność tyob kierunków do urobienia etyki wedłog pojęć przyrodniczych.
2) Eieronki, pngrjmnjące za podstawę etyki dogmatyczną wiarę w treść pewnego
danego wyznani^ religijnego. Poniewraź zaś teoretycznym wyrazem takiej wiary jest
teologia, praeto luemnki tej grupy pr^jmąją charakter teotogiezny^ stanowią etykę
ieoioyicmn.
3) Kierunki, uznające krytycj^ziu filozoficzny za konieczny punkt wyj^t ifi łlln
uaieJkiej prawdziwie naukowej etyki. Są to kierunki, za«!uL'uj;^' !■ jc^d^aic ua, łmano
filozoficznych, doprowadzające do etyki /Uozoficzmj^ w pr-ici iwimiu do etyki pr/.y-
rodniczej i teologicznej. Etyka nie je^^t tu tylko dodatkiem, mniej lub więcej oko-
Uezaośeiowyni, do tąj lub owcy grupy nauk spei yahiych, do przyrodoznawstwa lub teo-
logii, lecz treścią swoją łączy się ściśle z ogólnym na świat poglądem, opartym na kry>
tycanym Toabimm podndotowycb i przedmiotowych zasad poznania.
Ze stanowiska kiytycyzmu filozoficznego przypisaliśmy powyżej charakter dogma>
fyczny nietylko etyce teologicznej, ale i iirzyrodniczej. Dodać tu jednak naleźyi źe do
t.^iego dogmatyzmu przyzniijc się otwarcie tylko elyhi teoltHfiatm. Uznaje ona wiarę
/■elisijną za źródło odpowiednich pojęć moralnych i nie poddaje ich treś< i żadnemu roz-
tiorowi krytycznemu. To też nprawnienif tej etyki zależy w ztip^hiości od uprawnie-
nia odno:;nuj vviary religijnej, iiail c/.nu Zikłianawia się fizczeg- low o ^c .stAn«»wiska kry-
tycznego filozofia religii. Do niej tedy. a nic do właściwej etyki, lutle/.y ro/i>itłr i ucena
fiiozoficzaoA etyki teologicznej, luaczej się rzecz przed:jtawia odnośnie do etyki przyrod-
Btese;. W imię hegemonii przyrodoznawstwa, przedstawidele tej etyki występują za-
zwycuj z nąjwiększą pretensyą do ^naukowości'' i nie poczuwają się do żadnego dogma-
Digitized by Google
43 (i § 12,1,1. ZADANIA BTTKl.
ry/iiin. Tm •/•łtt in kryłykn josf oliowi^zkiom lilozolii już w zakre-ie ^anifj etyki, (u^r^-
uic/.Hiił> na tcuł lait^j.suu do kilku Ł^lku tiwa^'-. konieczny i-.b w tym Mirzględzie dia
bliższogo usprawiedliwienia naszego poglądu na stosunek filozofii do życia.
Jeśeli rozbiór krytyczny fttoaankn filoiofli do nauk prz^nrodnic^ch dopiomdiB
nas do przekonania, że dogrnatyczne pizyporacMiiia pnyrodomawstwa nie są wjttaiai*
jąco do naukowego wyjaśnienia wielu objawów aamej przyrody (§ U), to tein budaej
nit* mogą być mtosowano do objawów, przekraczających a istoty swojej czynniki pny-
rody iizycznej, do samodzielnej celowej działalności człowieka. Skoro niechanim w
nułj pr/yrodzie musi być uzupełnionym czynnikami racyonalnenn, to jakże się ma nada-
wać ln'Z taki' irn uzupełnienia w zakresie pojęi: moralnych? Dlatego t</ '"♦•/. dal-iyHi
wywodów powiedzieć tu możemy, żo zaprzeczenie saraointności racyonalm izynniki
w i złowieku. oraz jego samodzielności i wolnej woli jest gwalt(>ni, zadawanym u*
tom życia umysłowego, w imii.' ciasnych dogmat4')w przyrodoznawstwa. Takiego sanifr
go gwałtu dopuszcza Hię naturalizm, gdy ponądeit fizyczny świata omaje za jt^y
ny i nąjwyższy i na tej zasadzie zaprzecza samoistooid porządku naoraliiege i je-
go prawom.
Nadto etyka przyrodnicza wpada sama z sobą w sprzeczność, bo właściwie zadnąj
zgoła etyki na zasadach przyrodoznawstwa uro1)ić nie można. Przyrodoznawstwo vk
zna rńżnicy mit.dzy moralncm i niemoralnem działaniem człowieka, między tem co jeat
a tcni. c<ł }ty<- pmrinyfo. jak jej nie zna odnn^nio do mchu fizycznego, ciepła. • Icktry 7
no><-i i tym jiinlulins i h /jnwisk fizycziiyi h. (i«izi(.' się wszystko ilokonywa wcilłii:: [ii^
.'hnni. znefro deteniiinizłuu, tam ocena nunalna. rftfczna działania nie jmt uprłwaion^
ani nawet możUwji; tam mowy być nie może o tern, co być powinno, ho wszystko du-
konywa się tu tak, jak być musi, gdyż inaczej być nie może. Bezwzględna nległńr
dta dokonanyeb faktów, uznanie zasady: tiUa prged prmoem^ bez wszelldąj moralno ^
ny tak &ktf'iw, jak siły: oto konsekweneya pRyrodnicze^ poglądu na działanie Indikif'.
Tyniezasem różnica mH:dzy tern, co bye powinno, a tern, co jest, między prawem a fik*
tern, niit.tlzy dobrem i zhm jest konieczną podstawą etyki, podobnie jak różnica niędzT
prawili} i fałftzcm jast niezl>ędną zasadą wszelkiej logiki, czyli teoiyi poznania. Pooit^
waż zn^ pi-zypiiszczeniM ^^n.nk przyrodniczych tej różnir^y. rarzncającej się człowiekowi
jako tV«kt żyria wewnętiznrtT" wrale nie nwzjrb dniają, przeto nie mo^i\ doprij^radzi--^ dj
żadnej etyki. To też w>zi lk;i etyka pr/\ ri)(inii/,a jest ranzej negacyą etyki w ogyie.
auiżł-li etyką w >ri.słem tego .słowłi znaczeniu; właściwa bowiem etyka bada dane iq&-
ralnego poczu«-ia człowieka czyli sumienia i ocenia jego działanie na podstawie wynik6v
tego badania.
Słuszność powyższych zdati wypływa bezpośrednio z krytycznego lozbiorn meleda'
logicznych i metaflzyezn}'ch zasad przyrodoznawstwa (§ 1 s). Powotnję się pod tjv
ws^lędeni również na i)ra« ę swoją; Przyczytusk do psychologii moraltMŚci, roztrząsającą
w trzech roZil/Ziatarh : 1) istotę sądu moralneg^o. w przi rlwstawienia do sądu łogieansg9
i estcty</ne|.fo, 2) prawo moralne w przeciwstawieniu do przyrodniczego i H) iirn mo-
ralny, jako wynik d/hil mia w połączeniu z porziu-ictii zależności od pewnych obowiąj'^
j;v y( li norm iiioralii.\ < ii i /ol). :Zł/r l*sy(hologic dfr Siłtlichkeit. l*b!ło«iopbische Monat^beff*-
T. XVIII, IKS2, sti. 1 i na>t. Streszczenie w Henw philosophitjut Itiboti. Listoji
tbHih Na szczególną uwagę zasługuje tu praca spccyalna WiL. AniHiRA, l>4ulaj^^«
wszechstronnie różni< pomiędzy prawami Itzyeineml i nondnemi, p. t. PhysiciA asii
MioraŁ law 18SB (przekład francuski wydano 1803 r. p. t. £a foi monde tiUl»
phy»iqtte).
Zresztą daltizy rozbiór stosunku filozofii do różnych objawów żyda piak^fcnic^
poiła nam .-^posołiność do l>ardziej szczfgółowj^ch uwag nad różnemi kierunkami e^*
ki, więc i nad kienwkiem naturałistycznym. Powiemy tu tylko, że nąjbajnitMii kiB>
Digitized bv Gofj^ąlc
§ 12tU. ZADANIA ETY&I.
437
fNwcntnrm objawom otyki przyrodniczej jorJt wspomniana wyżej (str. '•V2H i nast.)
•:k'-łn antropclofficzna w zakresie prawa kamog-o. Do jaki* h zaś wyników ..mnralnyf^h"
szkoła ta dochodzi w iniit,' ijwe«,''0 naturaliisuju. o teui świadczą nii*;<1zy inn- iiii ))()L''Iiidy,
jaiiłe rozwija jtHien z głośnych przedstawicieli tej szkoły rKitui, ktv<ry w książce:
/ miopt nmtonH id dń-Kto e ddla procedura ptnale, 2-gic wyd. Ib^j4, dowodzi, że dla
wyt^ienia przestępstwa potrzeba zastosować kary jak najsurowsze; sądzi np., że
w masj<k Włoeiech nalećałoby rok rocznie wykonać pnsesaito tysiąc wjrroków smieroi
(nb. SPA80WICZ, Pismo, T. IV, 1892^ str. 251). Do takiej ^etyki**, rozcbodząeoj się
s najelemaatunil^szemi wjmmaiilanii hmantzmti^ doprowadza konsekwentnie wszelki
pogląd, uznająi y człowieka wyłącznie za wytwór śl<?pycli sił przyrody. I'rzedstawicieło
takipę-o poglądu nie poczuwają się do żadnych obowiązków wz_'1*:dnm ko^^okolw ifk i nio
iiznBją HTTiyt-h siebif za zależnych od j«kic]ikolwiek piuw Ui4>i«lD}xh, pnekraczającycb
akres interesów osobniczych lub sp()łc< znyi;h.
Toż samo powiedzieć nałoży o li< znyi h w nowszych czasach pracu u nikach uad
etniłlogią, którzy w duchu uaturalistyczuyni pojmują społec^zeustwo pierwotne i z niego
Tjpimdzają przy pomocy wszechwładnego nroswoja** obecnj stan knltuty umysłowąj
imoialnej. Jako przykład tego kierunkn wspominamy tu o pracy L. H. Moboana:
Amad Sodeiy 1877, wydanej w polskim przekładzie p. t Spoktasemiwo pieneotne ezt/li
hadam holei hidtkiĘ^ postępu ad diokaid przez barbarzymhco do i^mliz(iri/i i^^7.
Całą sBmowofałOse Morgana w prz(*d stawieniu faktów etm^ogicznych wykazał między
innymi znany na tern polu bada(;z Ki>. Westermarck w swej wyrrzorpującej Histon/i
indzkiego mnUnufUca^ w której roztrzą-in zarazem stosunki moralne piorw(>fn»'ir<> ^jło?e-
c^PÓstwa ( The histortj of Jntmd)) iiKtrri(i;/e IMU). Sprzerznośr zaś i>ir«'.lny< h p(»i:l.(d'»\v
Morgana z danemi przyrodoznawstwa i z wymacaniHiui naukowej iuet<Hly udowodnił
-zczególowo profesor zoologii H. K. ZiEULEH w wielce pouczającej w tym względzie
pracy kiytycznej : Die NaturwismuicJuift u. dk mcialdemokratisehe TheorU 1894, str.
40 do 73, 192 do 200. U nas ogłosił gruntowną ocenę książki Morgana J. K. Dwo-
UAcm w B«6lioteoe fTiirtzatmfei^; 1888, T. I, 123 i nast, 273 i nast
Wobec powyn^di natuialistycznych zboczeń, które i u nas casęsto bez krytyki
się powtarząfą, godxi się pizypomniecr znaczą<te słowa Jana Śmudbckiego, cenionego
wysoko i przez naszych zwolenników naturalizmu; mówi nn: „Wolno sobie bredzić
i łinezować w psychologii i 1ojri''e ab* nio w fundamentach ( ////ii, od których szczęście
indywidualne i zbawienie towarzystwa zależy /Dztrfn, T. \ . Ul* .**
Wśród teoretyczny«'h opraf^nwań ffyki filn-<ifif\:iirj. znaczenie podstawowe aż po
chwilę ol)6cną posiada wspomniana już i>tr. 12) Knjtijka rozumu praktyczmyo Kanta
1788. W iwi^dra a nią zostają dzieła jego: Chnmdkgung zur Mełnphygik der Siłim
1785, 4-te wyd. 1797 i Mdigian htnerhdlh der Grenzen der hhsaen Vemunft 1793.
W naszym jęiykn many gramatyk K. C. Mkonooyios wydał na podstawie „skoropi^ów*'
^tlnoine wyldady Kanta, p. t BoMprawa filozoficzna o rdigii i moralnimi miatui przez
Im. Kanta 18.>i. Tłómac?, nie podąjo jednak, kiedy t<« wykłady były ratano, ani kto
oporządził rękopis niemiecki. I'ominin pewnych dziwactw językowy cli (np. snbjektowny.
-więtoszcń-^two = liifroterya, szk()<l(iradfł>^<\ nionajrzliwość = niechę*'*, ezli koliiłłONr- i t. p.)
rz<'iz podna rzyfAnia. jako streszczeni'- etyki Kanta i Jedyna obszerniejsza praca tego
Błjiliciela. przyswojona naszemu językowi,
K:uit pierwszy i na polu etyki wyj.i.suil krytycznie różnicę miedzy ezynuikami
fjnpirycznemi i racyonalncmi, między poglądem opartym na .świadectwie zmysłów a po-
^ądem, wypływającym z bezwzględnych wymagań rozomu. Wszelki bedonizm i utyH-
taiyzm, stawiąjący dobrobyt ponad wymagania moralne, wyprowadza ^int z działania
zmysłów, kt6re podlegąją amiennym podnietom zewnętnmego bytu i dlatego nigdy do>
piowadzić nie mogą do zasad ogólnycb z siłą obowiązującą. Powtarza się tu tożsamo.
Digitized by Google
438 § 12,1,L ZADAKIA BTTKI.
0 czem mówiono pny rozbione stosunku dołwiadczenia zmjdowego do rasumn teor^
tjcznego (zob. str. 800 i nast). Tylko rosutn, wskutek swąj odrębn^, aprioiycBMŚ tn-
ści, wypowiada ogólno wymagania. oho\trk^ącc kaźdogo cslowieka, rozumowo rozwi-
nii.togo, i ezyni to niotylko odnośnie do proc^jw logicznych, poznawczych muy.sk, ile
również i zo wzirlędu na ilzIatilnoCr pmktymi;^. A vr\pc. zasad etyki nio można i7f^»'
z zo\vTiętr7n<>iro do.świad<'Zonia. ani z wynmirań Itytu zmysłowego, ]e\'7. z -atncj tn v i ro-
zumu. Lr<l.\ / ona tylko ma dla nas charakter konie<^7ny i pow^zorhny. a '/atcm tn-zw^lt-
dliii' uliowin/ujący. Ot/>ż, rozum wyraża się. wodłu^-- Kanta, na [mlu jtraktycraow
w poczuriii obowiązku^ jako działanie, mające si<* dokonać nie z Łiiiiyrh pobuddi,
tylko z szacunku dla prawa moralnego (Achtong flłrs Gesetz). Wymaganie to Kint
nabywa „kategorycznym rozkazem roeumn praktycznego (kategoriscber Impentir)*
1 opiera na niem całą swą etykę. Spełnienie ohcwiątku jest najwyższem prawem no>
ralnomi wobec którego ustąpić winny na plan dalsąy wszelkie względy osobnicM, imel-
ka dążność do zadowolenia osobniczego. Nagrodą takiogo spełnienia prawa n)oralne<ro
nie jwt żadno doltro zewn<;tr7.nj\ lecz wyłącznie błogie nczucie, łąirzące się Iwzpoimlnin
ze społnicniem obowiązku. Tylko tak pojęta za.sada etyki odpowiada, według Kanti
godności rozumu i świadczy o joi-o afrfnnrmii. f. j. o tern. żi- rozum sam w sobie
wióra prawa swego działania i nic czerpie ioli z zewnątrz, ani też icii >itl no z /cwnątn na-
rzucać nie daje. Żo tak pojrtc za.sady etyki czyli rozumu praktycznego lą. zą się, we-
dług Kanta, jak najściślej z ideami: wolnej woli^ nkśmicrłclności duszy i Boga^ o t«u
mówiliśmy już wyżej, str. 211 i nast
Vzapctniając Kanta szerszem uwzględnieniem empirycznych danych etyki, Fr.
ScHŁBiBBMACHBB (f 1834) określił etykę jako naukę o dobrać, obomązkadi. i cMototi
człowieka izob. wyżej sir. 433). Najwyższe dobro, Bóg, jest celem luddciej dzii^iiM'i
obowiązki okrrśhiją prawa nicbu źydowego w tym kierunku, a cnota jest ił^ poru^-
jącą czlowii-ka i zbliżającą go do owc^go celu (zob. jego Orundrm der j^Uomip^tehf*
Kthik, wyd. ]inómiertne isłl, iiowr' wy-l. l?^7f>).
l''tykft riioznfi<-7n:i w-|)/itiv.i >na znajduje się joszrzp w ibł.ść 7Ay.\y/\\o\ r7r<'^\ pf*^
wpływem tendencsj p r/.y roil ni czy cb, <'bociaż z drugiej stnmy wznowiony kantyzni i
t>ein .polu przyczynia .się coraz bardziej do krytycznego wyjaśnienia ostatecziły* ii za>v:
moralności. Nawet głęksi przedstawiciele tak zwanej etyki ewolucyijtięj, wyprowadzaj4
cej wyższe objawy życia morabcgo z form niższych, zbliżają się oetatecznie do
racyonalnej etyki, jak o tem świadczą szczególniej odnośne dzieła B. Spkmceka (loK
wymieniono na str. 14 prace jego z zakresu etyki), oraz W. Wumdta {EUtih. Sme Cn-
UrBUi htnij der Thałaaehen «. Gtsełze des tfUtUdim I^b> >is. 2-gie wyd. 1802). 1 021
uznają, jako wynik rozwoju, niezależność wymagań moralnych od zownętrznej takty cz
ności i •'zcrpin swe za>ady etyczne nio z tego, co jest ^ lecz z togo. co wcJIul' rozwmh;-
te£>o poc^n iri mor:iln«"jii ^^yć )>i.iiii)ut'>. <'o znś do kwe-.-tyi. rzy te wyż--/.!- r/.\ uniki 'tn-
raluc, ^aiuc pr/.<'Z się, mogą być wy|n owadzotic / niż^XĄi li. to ona zależy \sUi>ci«rłł^ : '
mctalizy«znc^'o poi^-^lądu iia fozuój w ogóle. Wi(izielism\ już wyżej (str. 22^^ i na>t .
że ceiowośr nie może byc in/nihirin rozwoju. bv'Z jest jego podstawj^, a moralnok j^s'
właśnie <lzialauiein celowom, w najściśkgszem togo słowa znaczeniu, bo sama wytwar»
cele, do których dąży. Nadto ja^ną j<jst rzecząt że rozwój nic beswzględnie nowi^
stworzyć nio może, lecz uwydatnia tylko i wyprowadza na jaw to, 00 istnitge w iatoi^
rzeczy (zob. str. 187 i nmt. oraz 378 i nast.). Skoio tedy w obecnym nianie kultn}
umyffłowoj prawa moralne, podobnie jak i prawa myśli logicznej, nie mają chaitkt«rc
empiryrzuogo, lecz narzucają się nam jako wymagalniki racyonalnc: to i ze i:tafiowi>kt
cwohu yjnepo uznat należy, że ta zasadnicza różnica musiała istnieć, choćliy zan»<lki«w.
w natur/.<» ro/,wijaj}\<eiro się umysłu. I w .samej rzeczy, tkwi ona już w -un^-j islo' <■
ży< u muy iłowego, pulcgając<'j na n>żnicy międz^}' i»amoi^tuyn) podmiotem, jako os>r^^
§ 12,1,1. ZADANIA ETYKI
439
kiem samodzielnej indywidualności a światom pr/cdrniotowyns, rzrli ofoi y.coion). Zarów-
no teorya poznania (logika), jak i metafizyka wykaznj.i, /c tcL^o r/.ymiika m'-yonn]!ieL,M>,
ł»ez sztuczny naciągau. nie uiożiia wyprowadzić z i'\ ru bozw/glrtluie pnseduiintow o>:<).
poibawiouego w sobie myśli, rozumu (zob. wyżej str. 83 i uJist., 202 i nast.. 390
i iiasiX więc togo i żadna etyka ewolucyjna dokonać nie zdota. Ocena wewnętrznej
Moioki dsialanił, stosownie do jogo motjwdw i celów, jest objawem do togo stopnia
odsofanjm, samoistnym, źe bes samowolnąj zmiany jego treści, nie moina go pr^rczyno*
wo wjjasnió pny pomocy dńidania innycb, bardziej pierwotnych czynników. Uznanie
ntom pier^-otnego cbaiaktoni |)ra\v i poisądku moralnego' świata jest równie komecsp*
nom, jak uznanie taluegoż cbaraktera praw i porządku fizyc^znego. Żadna ewolacya
mp wyprowadzi treści jednycłi praw z treści dni doli. Jak rozwój życia fi/y. znego opi»!-
T^ na pierwotncia istnieniu i działaniu praw tizyczn y<li, tak wszelki nr/.wu} czynni-
ftuw ratyonalnyb i moralnych staje możliwym tylku wskutek pit'nM>tnł»«,'o istnienia
i działania rozumu we wszecłihycie o treści nietylko logicznej, le« z i murahK\).
Wielce doniosłe studyum krytymie nad etyką Kanta i Spencera, oraz o ich wza-
jemnym do siebie stosunku og^osU J. G. Sckdbman, p. t. Kantian dhies attd thc
eflua of evoMw» 1881. Na zamączenie zasługują w tym względzie również krytyczne
piace G. P. Wbtoowta: DaneinigmuSy Bdigion «. SitUiikkeit 1878, oraz C. H.
Wiuja>i8a: a remew of the 8y$tem of dftics fwnded on the Iheory of ewdu-
tm 1893.
Jako now««ze opracowania eryki. zawicrai;\Cf' w sobie dane do samodzielnego roz-
l'ioru stosunku filozofii do żyria. wyiniciiłatiiy fu, prócz wspomnianyrh dziel .Speinf^ni
i Wiindt, najst^'puj;\(e dzielą, opiorająci? sii» na różny«;h zasadacli etycznych: M. Carhikuk.
Dk ititfliche WclUirdnuny 1877, 2-gie wyd. 185)1. Ti. Ollć-Liprune, Dr la a t iilude
mmk 1880. H. Sidgwick, The meitmU of ethks, 3-cic wyd. 18-S4. G. (!iźvcki, Grnnd-
tvgt der MordŁ 1883; pneUad polski 1884, t4>goi MoraŁphUfmphk 188a U. Lotzk,
Gnmiifigt der praktkthen PkUotophie 1684 (zob. też Yobbbodt, Primipien der Ethik
«. Sdigionąphilooophie Lotte^s 1801). A. DdniNO, PkUosophische GUttrUhre 1888.
li. HOFFDUfO, Ethik; przekład z duńskiego 1888. H. Marion, LeęonS dr morale 1K^8.
H. Calderwood, Morał ph'\U>sophy, 14-te wyd. lvS80. Th. Ziegler, Sitłlkhs Scin
u. siUliches Leben^ 2-gie wyd. 181K). J. Thomas, Principes dc philosojtkic mor(dc 181K).
H. Gallwitz. Daa JE^obUm der Ethik 18U2. F. Paułsem, System der Ełhiky 2 tomy,
3 uie wyd. 1894.
W naszej litwiturz*' etyka dłuzołiczna nie może si(,» szczycić zbyt wielkiem bo-
;^Actvreni. Wymieniamy, co godne uwa;.d, jako przyczynek do wyjaśnienia poruszonych
ta kwest}j, pomijając naturalnie wykłady elementarne moralności.
Ai po chwilę obecną wydatne miejsce w naszej literaturze etyki zajmuje Kołłą-
taja: Poriądek fizffcmo-nioralny, o któiym wspomnieliśmy już pnsy innych sposotmo-
idsch (str. 127 i 228). Dodamy tu tylko, śe zasadniczemi pojęciami moralnemi 1volłą-
Uja są: itakżi/tosci, w znaczeniu zbliźonera do określonych pow^-żoj, str. l-W, dóbr, i po*
trinmsri człowieka. Z każdej należytości wypływa o<lpowicdnia powinność (^zob. >zrzc-
::<>lniej .str. 150 i nast.). Za „-aiikcyj^" praw moralnych uznaj'* Kolh\taj „porządek
prayroilzenia**. który pozostaje w zwijłzku, choć dość luźnym, z idc;^ H- ^a,
Kremkr wyłożył etykr w >wej Filozofii diuha (zoł». wy/.oj str. 24* w trze* h
teściach, jako filozofią prawa, moralności i oht/czaju. Trkntowski zaś nie zaliczył ety-
ki do filozofii, lecz wytworzył z niej „pean trzeci-' kostiwjtd (zob. wyżej str. 2i>), okre-
ślając ją jako „nankę i umiejętność istoty tego świata.*' Tomimo abstrakcyjnej dyalekty-
ki Kremen i bardzo konkretnych dziwactw Trentowskiego, ich wykłady etyki mąją
wysoką doniosłość filozoficzną, szczególniej pod tym względom, ze dążą do wyjaśnienia
^wiązko poosncia moralnego z powszechnym porządkiem świata i jego tt>totą. Nadto
Digitized by Google
440 § 12,U ZADAKIA BTTKI.
nie brak u nich wiela doniosłych wskazówek Rejowych. Toe samo powiedsńeć uImt
0 Dumanioeh Gołuoho^kiego (zob. wyżej str. 28), kt6ry w końcu awego dzidi
(T. IT, 321 do 480) we wzniosłym polode ducha roawya najwyiaią suadę swej
ki: miłość.
Do prac pisarzów \v>pf'>ło5;esnycb należą: ro/prawa H. Goldberga, O pfycklj-
(jkznem żrófUe nioralno.śi i iNiwa, 1874, .Ys Ó9 t nast.); wspomniane już (str. 127,
1 4;15) studyum ŚwiĘTocHowtóKiKuu, przeważnie historyrano-otnoerałir/ne na tle pojłj<: as-
turalistycznych ; dalej z scrdceznem ciepłem napisane. Zadunia tmndne Br. Chleboit.
HKiKGo (szereg ruzpmw w Blnszcsn aa r. 1878); studynm E. ŁrczTCKneo: Bmm
i mmOmhć (Bibl. Warsz. 1879, T. I, 287 i nast.), om tegoż artykuł: Cfiola w Ebcj-
klopedyi wychowawczej, T. II, 1881, str. 675 \ nat; FStmfia prdktyctnk Alp. Kum-
TOWSKiEOO, O której mówiliśmy wyżf^j (\tr. 36); naresacie M. Mobawsrisoo: PfAhM^
etifki i prawa 1891 i Roztrząsaum W. DznoimSTOKiSGO, mąjące pnewainie charakter
ety<ssny {zob. wyżej str. ;^7\
O monorrrifiarh z zakrfisu etyki, dotyczących poszczególnych kwesty prąy roiłŃo>
mi stosunku lii /^tM lo ż^^ia, wspominamy poniżej.
2. Pogarda dobrobytu materyalnegro. Cynizm i stoi-
cy zm. Pojmania tlubrobytu materyalju;go niożo wypływać z dwócii różnych motywów.
1) z lekceważenia wszelkich w ogóle dóbr życia, i
2) z przeświadczenia o jego mśszosci wobec wyższych dóbr moiahiych.
Pierwszy motyw jest duszą cyniznw^ drugi Mejfwmm,
Cynizm ma charakter przeważnie przecząrj, wyzywąjący, bo wiaz z matefTitae*
mi dobrami pogard/a i (ln)>r;itiii społecznemi i roligynemi. Lekceważy je. kpi 2 nkb
i poniewiera niemi A chociaż Antystekes, Dyooenes ze Synopy, Kbatks i inni .>u^i
cynicy podnoszą w zasadzie cnot*;; to jednek w żyi iu (nota ich sprowadzała si*j główni-
do sarka.■^ tycznej opozycyi wzc^lt^^dem wszy-rkioL:", to inni wysoko cenili, fo minio war-
♦ oś.- istotną dla społ«M*zeństwa. a wi<;i w/(;I»;(l( iii wszystkich zpoła /ild^ij- /y kul
tury estetycznej, logiczniej i muialiiej. Ula cyników nie istniały żadne obowiązki 5p'>
łecznc lub religijne ; małżeństwo, rodzinę, państwo mieli za czcze formy, ł>ez w:aelki€;
wartod<^i; nawet względy na godność oaohbtą 1 przyzwoitość nie krępowały idi wcsIa^
Midi oni siebie za wyższych ponad wszelkie prawa ł wskutek tego pogarda ich dłi
wszystkiego w życiu łączyła się z chełpliwą samowolą. Sokrates mial słuszność, gdr
Antyst»>n( -owi powiedział, w z jego płaszcza dziurawego przeziera próżność.
Nadto cynicy lubowali się w ujemnej, brzydkiej i nawet ohr^dliwej stnmie przyr^
dy; zasadę zaś zbliżenia si«f do yii^j i Tyńn wedłii«r jej wymagań doprowadzali dc -n-
terznn-< }. Nieokr/f»s"łn;\ n;Uiin,' stawiali \n•^v^ wszelką kulturą. Wol»ec demokraty. iB-'-
go l)i.tl iiii» si». 7. [liz-zi przyrodą zapominali zupełnie o L:<>du(iśo! Uidzkioj i wypływaji
cyi h z nił j uiiou liczka* li. To też póznił-jsi cynicy, w pierwszym wieku naszej ery jak
rr>wnież w nowszych czasach, szczególniej we Francyi w drugiej połowie zeszłego wie-
ku, zapominali zupełnie o pierwotnych zasadach etycznych swej szkoły, a zsdswi-
lali się bezpośredniem przeprowadzeniem zaznaczonych cyników ujemnych w isf^
praktycznem.
Dla powyższych powodów. »'yiiiziii iialt źy nie tyle do historyi filozofii, lecz
ogólnych dziejów kultury umysłowej. W dziejach tych .stanowi on reakcyą, pod wiBl^
ma względami uprawnioną, przeciwko zboczeniom kultury z drogi prawidłowego post<;p5
przeciwko st^mikoin wykr7ywi<>nym i wymuszonym, jakicnii sąr sztuczna sprze^^ra-
pomięd?y r*>ż,nenii war-^lwatni -|mi!* i zoństwa. nio^i^czerośc w obejściu, liipokryzya w r:*
cz<ł<'h juij wi<;t-<zycb . wyrafinowana i bęc używania w połączeniu z przesyti m, zcpsi^ '
obyczajów, brak wznio.ślcjszycb ideałów w Ittcratuizc, sztuce i życiu. Wśród stosuiik»<«
t^go rodzaju navM)}ywanie do prostoty, do powrotu na tory naturalne jest koiiie«sa«.
Dlgitized by Gopgle
§ 12^,1 CTNIZH I 8T0ICTZM.
441
a vfiam w różnjcb swych fomaciL stąje się wyrazem reakcyi, równio atoli jednostzon-
Ofm, owe sboczenia, praeciwlco Ictóiym występuje. W taliim dadiu uwydatnia
czynniki ynianu w wieku ośinnastym 8Z<aeg6lniej J. J. Rousseau, nieiiyllto w swycli
pifluacb, ale w calem swein życiu.
W mnPłn zupc^łnie świetle pr7.edstawift .si<.' pogarda dolirol ytu materyalnojrn
n Słoikóir. Oni i w tej pog-ardzit- zadiowują jrodno-ir o^^nhistą i nie wvi7,fkają się (l<<hr
roaten alnyrb, o Ile <ą niozbłjdncmi środkami i.'0(1u<'i.m) hytu ezłowirka. ("»Miii\f aad<;
wszystko i.noUi, t^uuńcnnB spełnienie obuwiązkii. jaki.) czynniki, nadająco człowiekowi
ową godność, atoicy poczy tywaii dobrobyt maUiiyaluy za rzecz podrzędną, która nie po-
winna by^ edem dąźnoki człowieka. Domagali się tedy przestawania na nudem, ate
piMB io nie sprsedwiali się zasadniczo Icalturze i na polu materyalnem, o ile ona się
mw^a w pan» z wyissemi czynnikami bytn łódzkiego. Występowali tylko energicznie
pneeiwko wszelkiej zależności człowieka od dóbr materyalnych, a tem bardziej pneciw-
ko wsseUdenttt niewolnictwu dui^zy względem tych dóbr.
1 na stosunek człowieka do pi^rody stoicy zapatrywali »ui odmiennie od cyni-
ków. Przed pwszystkieni, doTnacrąjf^e ^ie życia zgodnego ?. przyrndri. n zatem prostoty,
-^■7ern^ci i pmwly w pnstt;[io\va:iiii. nie mieli na oku pr/ynuJy niż-zej ixl człowieka,
zuicTZł.rei. lecz uh^czali w ^\vo pojęiio przyrody wyższą, ro/iniimi \-ff>ii^ ludzką, z roz-
wojem jej rużuorodnycli potx-zeb umysłowych, społecznych i reiigijiiyeb. Zyć zgodnie
t wymaguiiami przyrody, znaczyło u nich żyć wedłu- wymagań wyższej, rozamnej
oatiuy człowieka. A w imię właśnie takiego poglądu dowodzili, że niewolnicze podda-
nie aię zmydowym popędom i szokanie szczęścia w dobrotiycio mateiyalnym sprzeciwia
się prawdziwej naturze człowieka, jako istoty obdarzonej rozumem. Jako taka istota,
człowiek znaleźć może prawdziwe zadowolenie i szczęście jedynie w (l/ielnnści moralnej
>fX^iTł^), w panowaniu nad sobą, w spełnieniu swych obowiązków względem sieWe spo-
łe^eii^twa i bogów. Dzięki za* tym zasadom, stcńcy w przet i wstawieniu tln demokra-
rv' znych fendenc\ i cyników, wypływających z ii h nivkiei:o pojt;ci;i przyrody, reprezento-
wali rzynnik ary -toknityczny lim ha w s/laclictuem tego słowa znac2eniu, mająceiu na
oku godnubK- o.-5olji.stą człowieka, jako człowieka.
Porównjwając ze sobą powyższe kierunki uioralno, cynizmu i stoicyzmu, wypły-
wające ze wspólnego sokratycznego źródła pogardy dla dobrobytu oiateryalnego, kwcstyi
być nie może, który z nieb bardziej odpowiada nastrojowi prawdziwie filcnsoficznemn.
Negacja cyniczna dla negacyi jest zarazem i negacyą wszelkiej filozofii, a zatem i jej
życiowego rozwoju. Cynicy to/ w samej rzeczy, nie uprawiali filozofii szerzej; zjidawa-
lali się lekceważeniem wszystkiego i wszystkich; a to przyczynić się nie mogło ani do
postępu filozofii jako natiki, ani do zbliżenia jej z życiom rzeczy wis tom. Wyrwanie
'>^obnika z natiiralneŁrn iriiintn bytn i życia, pncin/jra za sobą z konieezno^r i naprzód
jego rozstrój wewnętrzny, a utotępuił' zui)e!iii\ >iiiirif moralną. 'I'akiiii skutkom j)(Mile-,i
lei cynizm prędzej czy później zaw.sZ(! i vv.-,z.U/it<, j^'d/ie tylko się zjauia. rrzeciwnie,
Stoicy dzięki swym dążnościom dodatnim, swej energii myślowej i monilnej. przcdsta-
wiiyą czynnik rozwojn postępowego tak na polu filozofii, jak życia. Wynosząc człowie-
ka ponad drobnostkowe trosld o dobrobyt materjalny, wskaziyą ma wyższe zadania
i cele i przez to podniecają ciągle na nowo dzii^alność jego umysłu i woli. To też
w zakresie stoicyzmu rozwinął się z czasem coraz połmoj>/y pogląd filozoficzny na
mądrość żydową^ a wraz z nim oomz w/nioślejszy idrał prawdziw^o mędrca w ży-
cin : ideał, przeciwstawiający się pod ka/<lym wz;,'lęd(>m cynicznej parodyi filozofa
o zapuszczonej ł>ro(lzie i grubych obyczajach z ri»rl'ą /e1»rai zą na podartej odzie/y.
O owym ideale niędrca w duclm -tiłic\ziini l«;(lzieiiiy mieli -.po-oline^t'' mó-
wit więcej w następnym paragratie, przy rozłuorzc stosunku łilozotii do mądrości życio-
wej ^§ 13,a.).
Digitized by Google
448 § 12,1,2. CYNIZM 1 STOICYZM.
WspomniADc powyżej {str, 434) podanłe o Tałbsib tnktei się w przjtoanMn na
fltr. 72 piśmie Btooimbba L^iRCTuazA, I, 24; xob. tee TeeM Platona p. 174
Ssczegóij co do nauk cywk6w i stoików, mb. w odnoteyeh cgęściach wjmmaajth
(str. 434 inast ) prac z dziedziny histoiyi etyki, om w li^słoryach ffredti^ fStowofii: ZlL>
ŁllU, T. II, uddz. 1 i T. 111. oddz. 1, i PawuokieoO, T. I, 405 i i nst Ze wiględa
na swoją treść krytyr/ną. zaslug^ują tu toż na uwaęę wykłady hr. W. DzilDOSSYCmGO
p. t. Sceptycy, Stoicy i Eińkurejczycy \ zob. odbitki z Hiłil. Warsz. 1883.
O RoDssiE. w iliulin zamaf^onyni powyżn], pi>,ał(_'m w Tijy^thnUu lllusfrmra^t^
w r. 1879: zob. o»\ \/.'w\m! od)»itki, p. t. Jan Jakid) Wjn.sscau. oraz wyżej str. 'i i ax-t.
Porównaj z tern ui .studyum P. 1 aiiii.LOWSKiEuo p. t. Moutuseau. W stuletnią rocznią
jego śmierd 1878.
8. Bpikureizm i utylltaryzm. Zasada sscaęśllYoiei, eodeaioiiiBiiii.
jest w istocie swojeij baidso nieokredloDąi bo nlesj od tego, co kto oasjrwa śKa^jS&nih
śoią i w esom jąj szuka. Abtsttp np., jak donosi KsBNOiroKT (MemorabUiia II, 1 p. 8),
powiedział Sokratesowi otwarcie: „Ja zaliciam się do tjcb, któi^ pngną żjć jak
najwygodni<\j i jak najwoselej.* Widzieliśmy wyiąf (str. 428), i» Arystoteles zupeł-
nie inne miał pojH(;ie o SJSCZł^śliwo.ści, łącząc ją ze cnotą (zob. szczególniej jego Etyką
Nikontnrha I, O i X, T). RpiKrn zaś. kti'ronia DyoriENEs T.AfjRCYrsz poświrra drir^tą-
tą ksił^gt; >\vf»<ro pisma bt^toryizn<'Lro {7a)\k wy/.oj str. 72), za przykładem Arystypa -m-
kał .szezęhliwo.-ici znowu w ro/kn^/.y. llozróżniając jrdnak rozkosze ciała i duj^zy. pod-
daje icb treść ocenie, ubliezciiiu ('JOjijj.źtfiy^ai':). Na tej zasadzie dowodzi: wszelka
rozkc^z jest pożądania godną; niżnicy mi^jdzy szlachotnemi i mniej szlaclietnemi rozko-
szami nie ma; różnią się one tylko swym zakresem i skatkamL Jedynie dla tych ostat-
nich WKgflędów oddąfe Epikur pierwszeństwo rozkoszom duszy, bo treść ich obejnnje
wi<.'kszy zakres, a skntki są zaawyeząj mniej przykre, niż skutki rozkoszy delen^y^
Według tego, człowiek w życiu nie ma w gruncie rzeczy ŻEwlnych olnnciązlmr moral-
nych, ekonomicznych, społecznych lul) religijnych, którehy .'spełnione być wino)' be*
wzgl»;du na skutki osułmił^ze i wszystkfł sprowadza się jedynie do ogoi.'itycznej rachah.
T'oLrI;iil powyższy »'])ikuroizniu ma toż samo zna<rzeniL' na polu żyria praktyrr^ł^pT
jak w zakn">ie teorctyi zn>ni zdanie, że nie ma żadnyc h ■^tały«;b, liczwy.g]f;dnych pra«
logicznycJ), do których uiysl nasza stosowa*'- się winna, że poznanie pmwdy dla prawdj
nic stanowi samoistnego celu dla umysłu ludzkiego, gdyż każdy osobnik może uznawi*.'
za prawdę to, co mu się podoba, co mn spiawia przyjemno.ść. co go podmiotowo najbar-
dziej zadawala. Takiej osobistej samowoli bronili na polu poznawczem Sofiki (GOBOus.
Protaooras i inni), z którymi pod tym względem schodzi się w zapetnośd Epaknr
i liczni jogo zwolennicy. Epikureizm jest moralną sofistyką.
Pouczające łiadania nad epikureizraem, ogłosił M. Gutau w dziele: La marek
d' K])icure cl scji rapport^ am^ ff^n tlocłrinrH rtmicmporainai, 2-gio wyd. 1881. .Tr>tt**
pierwszy tom oltszerniejszej pracy p. t. Lem LtUitaircft, obejmujący t<iorye utylilarTŁWu
od 1'ipiknra aż do 18-go winku. Tom Il-gi p. t. Ln mornh- anfjlaiitc coułempominr
]87{> prowadzi dalej te it.idauia i>d wieku 18-g«» aż po najnow.szc czasy. Autor ^tui
stanuwisku etyki ewoluc^-jncj (/ob. wyżej str. 438 i nast.}, wykazuje jednak przyton
że interes usobisty nie jest zaaadą etyki, lecz dążno^ do doskonalenia się.
U oas specyalne .studya w tym względzie ogłosili: Kaź. Kasebwbki : iSjpćb-
rfitm i L«krcctju9Zy Bibl, War^z. 1861, T. III, 480 i nast, Ał. Świętocbowiiu.
O epikureizmie 1880, oraz W. DziBOUSzycKi we wspomnianych powyżctj wykMai'!)
(zob. str. 442).
Zastanawiając się nad znidłem praw moralnych, Epikur dowodził, że nic
one ani przyrodzone uniyslowi ludzkiemu, ani t^ż nic zostały narzucone większości hi^^
bilą przez potężnych władców, lecz były wynikiem rozwagi wybitnych mężów naU t«o <
Digitized by Clicie
§ 12,1,8. BPISUBBIZM I UTTŁITABTZlff. 443
ozDM należy za pożyteczno (Ti{i'^ćpov) dla społeczeństwa. Otóż ta myśl stanowi
łącznik pomiędzy opikureizuieiu i nowo<'2e«<nym utylitaryzmf^ni, kt<)ry w ir^tocie swojej
je«t da]«z>-m rozwojem zasad Epikura pod nową tylko imwą i pn^ uwględnienia skom-
plikowanyrli stosunków nowoczesnej knlfnry.
W rozwuju nowoczesnego ufi/Iitai-yzmu ro/różnir można tr;iy j^łiiwne fonuy:
1) utylitaryzni egoŁstyczny Th. HułiHtsA (f 1079). 'I) .spok'(-zny i altruistyczuy Bent-
HAMA i ColiTE A, i nareszcie 3) umysłowy .1. .St. Milla.
Utylitaryzm egoi^t} czny Hobbbsa (selfisb systom) jatt pierwotną i zarasem naj*
kooBekwentniejssą i nąjcsystszą fonną tej teoiyt. Roswinął on ją w swych dsiełaub :
De che 1642 i Lema^kan or the maUer^ form and aufhańty af govemmeni 1651. Hob-
bei jest tw6rcą głośnej nankł, że człowiek nie jest, jak pszczoła i mn'nvka i jak dowo-
dzi! AfiTSTOTELEs, Z Datury swojej „istotą społocsną (C<ióov '7roX'.Tx6vyS lecz walka
w^zy.stkich przfciw wszystkim (bolluni omniam in oinnes) jest stanem przyrodzonym
ztowieka. Walkii ta wypływa z dążności każdep:o osobnika do własneg-o dol)rol)ytu,
Ł t^oiziiHł. jako jedyncjfo mutywii liidzki''łi d-ziiłań. ICfłżdy nsolmik ma też. według te-
?o. zupełne prawo do wszystki«!gu, «i» sit; / Jcg*) dul rciii /'jadza. a jrdy aa->Łł,'puje koli-
zacya w dążnościach i uelacli osobników, natenczas silniej s^y ma naturalnie niczem nie
klapowane prawo do nraoGorwistnionkl swycli celów, choćby ze sdcodą innydi, jeżeli to
tylko jema samemu sskody nio pntynoiti* Ponieważ jednak sam stan ciągłej walki jest
«ikodltwym dla wszystkich osobników, narasąjąc co chwila źycio i mienie każdego, pne-
to pokój na zasadzie zrównoważonia egoistycznych dążności jest również potrzebą natu-
ralną i-złowieka. Tej potrzebie zawdzi».'cza swe istnienie społeczność, państwo. Riicya
jc?o łntu jest pożytek zjednoczonych w nieui jedti;)-r<'k. Dla osiągnięcia jednak tego
[ti^żytkn wyposaża Hobbcs głowę państwu w Iłezwzglrdną władz*; i broni najsurowszego
d»spt>tyzmu. A c^yni to w zupełnej konsekwcncyi zc ^wciui '/n<f\dami. Skoro ł>(nvieni
•ł>^*>l>nik. kiiTu jai- >ię wyłą«*zn!c motywami CL''ii-f> ' zn^ ini. pu/Jtawiuny jest >rmi w .sobie
w&zŁ-lkif h < zuimków moralnych, zdolnych puilti/.ymai porządek społeczny; to dla okiel-
2aaia tego egoizmu potrzeba działuć nań silą i przes^tradiem, w ogólo środkami zapew-
oiąjącemi jego bezwzględną uległość dla wymagań państwa. Widzieliśmy wyżej, że do
takich wyniiiów doprowadza naturalistyczna etyka i w naszych czasach, jak o tern
świadczy szki^ antropologiczna prawa karnego (zob. str. 4B7).
Konsc kw. ncye Flobbesa zraziły zwolenników utylitaryzmu do oparcia swej nauki
na nagim egoizmie i zmusiły do odszukania innych, przynajmniej z pozoru Ijardziej szla-
'hetnych motywów dążno^fi do pożytku. 'l'ego dopełnienia egoizmu w zakrcn" zajady
pożyterzności dokonał pierwszy .łKREMiAbZ Hfnttt.^m, wta.ściwy twórca now m zi snego
utylit;uy/.riiii w Hzicładi ; luh nihwium io łlu jn inniiU s nf mordl and Ut/i.slułion 1781),
oraz DiinifhoJiigy or Ute stunce o/' moraUfy, ed. .lobu lirowinL'. 2 tomy IS^U.
Jak łiipikur i Hobbes, tak i Beutłiam nie wyprowadza moraluo.ści z samoistnego
cennika amyslowego. . Z wielką nawet niecbęcią mówi o moralistach, kUtr/.y poczucie
obwiągku uznają za zasadę cnoty. W obowiązkach widzi jakąś zależnośi'; od obitych
czynnikóWt fif^J tymczasem działanie człowieka wynika wylącznio z motywów osobni-
czych. Rozkosz i bul, przyjemność i nieprzyjemność są i według j zdania, je«lynenii
źródłami ludzkiej działalności. V i wstępie do pierwszego 8 wymienionych dziel ni<')wi.
że człowiek znajduje się pod władzą dwóch panujących czynników: rozkn>!/y i 'In :
(mo jedynie okrc^Inją, co możemy i mamy czynie'-. „Natłirc ha^ plnccd niui:ki!i(l unii'T
the goyeninictit ut two sovereign masters: plcasnif jmni. Ii is tor tbcui aloH( to
point aut whnt w o ought to do, as well a- lo vlc(trjiihic w bat we sball do." Ale
*śród niżnych rodzajów rozkoszy, które człowiek ma na oku, a kt^ire ik-utham z epiku-
rejską fioezyą poddaje kalkulacyi, wylicza na ostatniem, siódmem miejscu i rozkosz
z obcej rozkoszy, pnsyjemność z wyrządzanej innym przyjemności, i otóż, ton rodzaj
Digitized by Google
444
§ 12,1»8. EPIKUBEIZM I UTYLITARYZM.
raKkmy przyjmuje za zasady swcfjo utylitaryzmu sjHfłcanego^ wyrażającego si^ w wj-
maganitt «tnodsliwio większej azcs^wo^ dla mosliwie wi^szej liczby oaolnuk^^w (tlie
greatest happiness of tbe greatost nitmber).'' *
Jeżeli się zapytamy^ na jakiej zasadzie możemy kogokolwiok ^ofroiffi^cać, aby gzukal
własnej rozkoszy w rozkoszy ol»rej, to Bentham tego nie wyjaśnia i tego na podstawie cpi-
kiircjskich przesłanek w>Jzelkieiro ntrlitaryzmu nigdy wyjaśnić nie btjdzie można. Skoro
Iłowiom rozkosz osobnic za. — ;i itiurj rozkoszy nie raa, — jest najwyższ^in i jf^^Tlio
uprii\niioii\ ni celem (i/,i;iłania, to możfiny \t\r rail/.i. jeżeli kto znajduje rozko-z w obcej
rozkoszy, ale nie niams żadnt»go prawa Lrauić. a tern mniej pociągać do jakity kol wiek
odpowiedzialności tych, którzy tej rozkoszy nawet na siódmem miej.scu nie d(»aają, lob
w innych rodzajach rokoszy bardziej gustują. Oczywistą jost tedy izeczą, ae albo nii>
simy się wynec wszelkich <^ulnie obowiązujących norai dziahuia ludzkiego, wiadkiąj
oceny jego moialnej wartości* i oddać wszystko na łaskę i niełaskę osohoiciych dążnośd
do rozkosqr; albo toź wyznać^ ie rozkosz i ból nie są najwyższemi czynnikami ntoFalne-
mi, że wyma(^uia rozumu, uws^lędniąjącego celo i zadania ustroju moralnego, do któ*
TOfro osfłbnik jako cząstka składowa należy, w>-noszą się ponad osobniczą samowolę i żą-
dają jej (i<^raniezenia nie w imię dobra jednostkowejro, lecz w imię dobra orółn. jsko
wyż.szej,'o i bardziej uprawnionego celu działania, aniżeli byt jednostkowy ^zob. wyżej
str. 210 i nast.).
Powyższe uwag^i o<lnoszą się w zupełności i do altruizmu, o ile się opiera na za-
sadach epik u rej sk ich. W tym ducha wprowadzi! Comtb to wyiaioiie do soryologii
uznąjąc zarazem pociąg do towarzyskośei za podstawę altruizmn. ZoK saczegdtakj
czwarty tom jego wspomnianej (str. 14) FUozc^i pogyttfum^* Por. teś. co mówi H.
Spencer o o«2:oizmie i altruizmie ze stanowiska ewolttcyjnoffo» w swem dziele: l^rm^
ks8 of ethim 1892, T. i, 187-2'»7.
Najnow-i/ą fnrmę nadal utylitaryzmowi .T. Sr. Mill w piśmie: ()n Ułilitarianim
5-fe uyd. I,'-*?); pnc< kład polski F. HłMJACKiK^-'^ 1><73. PrzeniAst on zasadę utvli-
tawzniii na |>ol(' wyższych objawów /\t:ia uiii,v>łiiH ctio. a za jego przykładem poali
w t\in \v/.ględzie Al. Bain w dziele: The eniutiom and ihe »nW, nowe wyd. 1876.
rozdz. ir)-ty; O im zuciu moralnem, oraz H. Siduwick, 77łc methods of ełMa, S-cie
wyd. 1884, szczególniej rozdz. 4: Utylitaryzm, i wielu innych.
BIiŁL bierze za punkt wyjścia dla swych odnośnych poglądów także zMadę epi*
kurejfdcą rozkoii^. ^Roadcosz^ mówi on w przywiedzionej pracy, i usunięcie bólu są je-
dynemi celami, pożądania (jodnemi (IMeasnre and frecdom ftom pain ara tiie only tbin^*
desirable as endn).'* W dui-hu Hentbama broni Mili następnie i za^^a^ly szczęśliwości
powszecbnej, czyli pożytku of:«'du. jako iclu ludzkiej działalności. Aby wykazać rnożU'
wośc przejs< ia od D-obnitJzey^o pożytku do pożytku powszecbnogo. utrzymuje, żc pif>n^'^t-
ne dążnoKi j i -oi-i} < zne nmoralizują" się w - /htwifku z bioiriem i-zasu; to znai /v dążot'*
do pożytku u^iolaiiezejro i pows/erbnen^o kojar/y się z rzisom z poezucicni ol»owią2kfi.
Nadto — i to stanowi cbaraktcry»ty(.zuy czynnik jego ut\litiiryzmu, — domaga się. »k
oceniano wartość podmiotowego zadowolenia, t. j. tozkosąy, ze stanówka jej jaksśó.
Są rozkosze wyżtize, duchowe, których wartość wewnętrzna zaduguje na to, i^ysny
mieli bardzioj na oku, aniżeli rozkosze niższego rzędu. Oo więcej, nawet niesadowok^
nie w wyŹHzej sferze życia umj^slowcgo ma większą wartość, niż zadowolenie w niżsaj*
W tym du< bu wyraża się Mili troclię drastycznie, ale w zajadzie bardzo słusznie: .1^
piej byi- ni( zadowoloną ludzką istotą, aniżeli zadowoloną świnią; lepiej być nieadowo*
lonym Sokratesem, aniżeli zadowolonym płupcem."
liozum. w >amej rzeczy. ■/L'odzić się musi na takie diciuni n'->-y}<}>m dla wiela u-
dowolonych wśn'<d ludzi: ale tylko roznm. jako władza przcdmiotcru a umy-lu. rtyn<»?24«
się w hwycU sąducli o rz«.*czach vvy«<oko ponad osobniczo zadowolenie iub niezadowoir
Digitized by Coj
§ 12,1,3. EPIKUREIZM I UTYLITAUYZM.
445
nie, Jako władza, rządząca sii; zupehiie innemi prawami, aniżeli są t«, kUtre wjnikają
I epikiuwjskiąj aasady mkoe?y. Bo gdyby było prawdą, co po Ar)'stypie powtanąją
9i po ohwilę obecną wmysay epikanjo^cy i ntylitaiyści, wns te zwolennjkami e^i
pm-rodDiczej, se sadowoieoie osobnicze, ro2ko8z jest jedynym motywom i oBtfttecznym ce-
lem ludzkiej działalności: to opierając się na tej wyłącznio z.i^adzie, bez ogródek i bec
wszelkich arjstokratr. ^ny. h aspirafyj. z cyniczną otwartością oddać należy piorwaień-
<tm> z\ripr?pciu, tar/^ają-cnin > z /;i<1ownlpn|pm w biocie, nad zbolałem z powodu
k].-4 -ipołecznych sorecin ludzkiem; usmin hającemu «if» do swpj podobizny głupcowi
[im-^l uj(.drcciij, tiaiiiunym niezaspokojoną t<^sknot!\ za pozimriimu istoty wszechrzeczy.
Po jednej stronie jest zadowolenie, po drug-ioj niozadu wolenie, — i U) \\\ <t?irvm wobec
owq asidy. Frzyuiaiiie ans wyinoeci niezadowolenia pewnegfo rodzaju uaJ jakimkol-
wiek tadowoleniem, wprowadaa sopetnie nową saandę oceny, różną od naądy rozkoszy,
a więc wymaga odatąi^ła od tąf ostatniąj i wyjaśnienia należytego tamtej. Tego saś
Mfll nic oiyDi, po«»tającw2akresie tradycyjnych pojęć swej askoły. Co więcej, w prak-
tycznenj zastosowaniu swego utylitaryzmu do ekonomii politycznej, Mili, narówni a więk-
■7oie!ą współf^o=;n\ rh ekonomi^t/iw. bierze za za»adę egtiizm jednostek i ich dążno«ć do
di.ł.roiłytii niatrryalnćŁTo. powra. amc tem saraeni do pierwotnej nauki Hobbesa, jako lo-
gi<:2iiej kunriekwentyi zasady pożytku. Zob. pod tym względem dzido Milla: Frinciplea
of politic econotny, 2 tomy, nowe wyd. 1891.
Zaznaczony rozwój utylitaryzmu od Hul»be.>a do Milk wykazuje doł»itnie pott-^e-
bę ozapdbuenia w etyce czynnflca 08obuiczecro czynnikiem racyonalnym; indywidualnej
aiiDowoIi aananiem wyższego pnwa, obowit^zującego j^nlnostki; do spdnienia jego wy-
magań. Btyki ibiidować nie można na mniej lab więcej pi^padkowyek, a w każdym
nade okoUcmłośdowych zachciankach podmiotowych oeobnika, lecs wylą^snie na pned-
mioCowych, ogólnie obowiąaiyących ciynnikach ronimn, który dowodzi istnienia wyżate.
20 porządku r?e -i^y. nietylko pod wzgb^dem fizycznym, ale i moralnym. W ten sposób
i na teni polu przygotowano mimowoli Zf <fr<»iiy przeciwległej, »*mpirycznej i naturali-
sU'Znej, LTunt pod zasiew racyonalnej etyki Kauta. Liczne objawy z zakr»*^n krytyki
ut)lłtaryznm świadczą o tern. że zasiew ten WNchodzi i zapowiada bogaty plou nietylko
w ojczyźnie twórcy zajady bezwzględnego rozkazu moralnego, ale również w An-
glii i PraucyL
Z eneigicmą krytyką utylitaryzmu Benthama i Milla wystąpili w Anglii azese-
g6lniej tacy popularni piaane, jak Tohass Cakłtłb, glębokomyślny filozof z Obelaea
icaośd Loodynn, w której dtngle lata żyl i umarł, 1881 r.) i Jobn Rubkin^ znakomity
Współczesny krytyk i estetyk, oraz ekonomista (ur. 1819). Obaj znajdowali się pod tym
względem pod wpływem Kanta i w imię zaaady obowiązłcu i prawdziwego dobn apo-
Idczeiistwa zbijali Ha^sną zasada pożytku.
W <tudyum napisanem jes/i ze w r. isjtł p. t. Sign^ o/W/ic fttwe*? (Works, T. VII),
ł^^RLYLi: roztrząsa oznaki czastt i wykazuj ( że pod wpływem niecliaiiirzii\ t li poirlądów^
ua świat i utylitaryzmu zapomniano zupełnie o wewm^trznej. moralnej wart^jst i człowie*
ka. Współcześni filozofowie, mówi Carlylc, nie idą za przykładem Sokrateaa i Platona;
aie anczepiają w naród piaekonania o potizebie moralnego doskonalenia aię t o tem^ że
azoęśde prawdziwe jeat w nas aamych i że mamy pewne obowiązki do spefaitenia
względem innych; pnedwnie, wszystko odnoazą do zewnętiznych okoliczności i w ich
egois^cmem spożytkowania widzą szczyt mądrości życiowej. Tymczasem, postęp praw-
dziwy w rozwoju stosunków ludzkicii, społeczeństwa, państwa zależy nie od me*
f^łianicznej rachuby, b-cz od wartości moralnej człowieka, a kto chce się przy-
czvnir do tes"o postłjpu powinien rozpocząć reformę od samego siebie, a następnie
pmst^pir do pracy dla społeczeństwa czystym, bez wszelkich osobniczych pobudek
i widoków.
Digitized by Google
446
§ 12,l>s. KFJKURBIZM I UTTŁfTARTZM
l^ch samjch lasad bioni Garljle w wiela inojrcb pismach, potępiając szczególniej i
mamonism^ jako naturalny wytwór utylitary ri; i i wyłącznej dążności do dobrobyta m»-
teryalnego. Najsilniej na współczesnych podziałało potl tym względem pismo jego
FoJit and prezent l»4i3 (Dzieła. T. X!l[>. Napotykamy tu między innemi na^^^pnją'^
zdania: ..KiHy wc/.y-^tki*' wzajemne ludzkie obowiązki z.iiiii' nionf z i-tały 'Myn\
obowiązek /^ipiaty gutowką: kifnly obowiązfłk człowieka wzgl«jdem « /Jowickii /.u-ui spro-
wadzony do wri;('zania kilku >ztiik pienił/dzy i pokazania potem drzwi; kiedy obowiązek
człow^ieka wzglndem Boga ^t&l sit^ hipokryzyą, powątpiewaniem lub csemi podoimen:
kiedy csłowiek najbardńej boi się tego^ aby się nie dorobił pienięd^r: nieobiicMiia
w skutkadi znuana zaszła w stosnnkacb ladzkicb. We wsi^tkidi spiawacb Inddicit
nie krąjiy obecnie zdrowa krew, ale eoi podobnego do atramentn bankienldego; wa^^t
ko stało się cicrpkiom^ spizecznenif grożącem rozkładem. Życie społecKłóstwa stało <k
galwanicznemu jak})y przez szatana opłjtanem. A jednak mamona wcale nie j«^t Ro-
giem, lecz szatanem."... _I'źywr\jri< -far^go jł^zyka, zapomnieliśmy o Bogu, mówiąc łis
now^ZYjn jr7:ykipni. f ł''>ni;i« zyiiiy -oiiie swiat nie tak. jakim jc-t w rzf'i*zovisto-i<ń. 7asd-
ku>:\i>\ii\ ()i /y ua oilwiet;zu^ /^/o/f nc(.M'/,y. n otworzyli.-iiuy jf tylko tUa pozor ów. W it^
rżymy z pełnym spi>kojem, że wewnętrzna Istota tejro awiata jes>t jaii^^ iiiezrosumial^
tnożllwoiieią (perhap^), ale zewDv'trznio przedstawia się nam ten świat tylko jako ogron-
na obora i dom roboczy, z niezmieraomi szeregami kncbni i stołów jadahiycb« ^ pi?
któiycb spiytny może znaleźć mi^si^e. Cała piawda o tym świocie jest niepewną, tfOio
zysk i strata, oraz puddłng. są i posostąją widzialne dla praktycznego cziowidca.** lYo
czasem, nie zasada największej śzrzęśliitH)ici (grt afost-bappina^s principle), lecz nsidi
najwyższej Hzlacłwtnośei (greatest-noldeness priii' ij)!"') powinna być podstawą zaruwm*
żyria praktycznego jednostki, jak i ustroju ^połc. znego. Praca iliii dobra inn.v h. oto
najśwjrtszy obowii^zek każdego. „Trzł^fliodzi krótki .^ziinuiy dzim. swcmi Iwilł^liweffii
upiorami, biednemi pozłacanemi koronami: n.i^jtanie łtoikii u iciziia nor, zo swojmi
g\^'iazdzistemi dyademami, z milczeniem i prawdy. i'o.^ zrobił i jakV isaiczęście, nie-
szc-zęście, wszystko to Ijylo zapłatą, jaką doi^taloj^, którąś już wydał, a teraz ; gdzie jt^t
twoja pnM^y pokaż nam, coś zrobi!?'* '
Z takim samym podniasłym nastrojem moninym pnystępuje Rtokin do kiy^-z-
nego razbiom współczesnego ntylitaryzmu, zwracając przytem szczegółowo nwagę b&
błędne konsekwenrye tej tooryi w zakresie ekononui politycznej. "W szeregu piae, tt-
branych szczególniej w książkach; Unło the kuł 1800, wyd. 8-e 1802 i MiinerB fd
trris 1H71. wykazał on przekonywająco, że panująca utylitarna ekonomia polityrnis ni^
invzi:I*:ilnia w >pn>.'t!ł nnleżyty w^z^stkicb faktyi-znycli czynników, któr-- przyjmuj;*
udziai w ro/.wojii .hiKrol-yru iii;it< i \ alnrsfo narodu. Opiera ona nu /.isadaob esfobty
cznej konkuri-iuy i i blrduciu puj».*ciu łiogactwa, jrdy t.\ lui /ascin praw.l/.iwy dobnibyt ns
wet niateryalny społeczeństwa zależy zaraniem od lożnorudnycb czynników uiuraby l
a przedewszystkiem od uezciteoici ladzL Co zaś do hogadmOf to ono nie iptowada 9t
kynajtnDiej do masy złota lab innych produktów, dających się zamioaić na iłoto, jik
nczy utylitarna ekonomia, lecz wartość samego dota, pienięd^, zależy zapełnię od wptr-
wu, wywieranego przez nie na ludzi (power orer men). Dzięki tema wpływowi eofai-
my ludzi usłużnymi względem naszych celów, t ]. kłaniamy ich do pracowania dla na--
Pieniądze same nie są tu jednak wystarczająoemi, ho gdyby w ludziach nie działały
razem czynniki moralne, a w sz< zf'fró1rio-ści nczciwość i poczucie sprawiedliwości, nita
«'zas nie prac(łwaliby dla iiiiiyt h. air przy danej 'Sposobności zabieraliby bogat^^zemu pif-
nłi\dze. Na«lt«» wpływ na ludzi wywrzeć można i za pomocą innych arodków, nietjrlkt
za ptMiKK ,j picuiyilzy. ,Sa rzerry. kt<')rych za żadne pieniądze kupić nie ino/na, a kt*
re jednak wielce się przyczyniitją do rozwoju boga<!twa narodowego, up. przywiązaaie
Żołnierza do wodza, poszanowanie robotnika dla pracodawcy, acsdwoić kupca, ognunoi*
Digitized by Coogle J
§ 12,1,8. BPIKUREIZII I UTTŁITABTZM. 447
jąeft wsidki wjrzyak i wtedj« gdj jest moiliwynif szlachetne luposobionie ładzi nawzar
jm mględem aiebie i t p. Jaimą jest neczą» ie te czjnniki wj-wierają wielki wpływ
na dohrołiyt inateryaliiy narodu, a z tcL^i^ wynika, żti prawdziwo bogactwo jego nie po-
tylko na dobra, h raateryaln^Th, ale i na charakterze moralnym jednostek, wchodzą-
cych w jego skład. Im szlnrlictiiiejszo Iw^dą to jodno^tki, im chętniej i suinimmioj każ-
da z nich spfłnia .swe obowiązki wzirbHlciii innych, tom iiarnil jest bogat-^zy. tcni wii-k-
>2ą poi^iaila ri^kojmi*^ dołnoliytu pud każdym \v/«_'lł;dom. JVKl,stawn tedy działalnoM i źy-
(iowej ludzi nie powiunv l yr tak /.\v;iii(' zajady pniktycznoici^ lecz Złisady .s]n'aicte(Ui'
teoki, kt<'>re obojmuji^ zarazem uczucia ."lympatyi, jakie ludzie winni itiic< wzdl<;dem sio-
bie wzajenmiei.
CUowłek dekonywa, wedłag słusznej uwagi Ruskina^ największą, możliwą dla
niego ilość pracy i prodokoje przez to najwięcej bogactwa, gdy wolę jego podnieca
własna jego siła wewnętrzna, t. j. gdy na niego oddziaływają mrzucia dodatnie. A więc
nie konkurencya i wzajemny antagonizm pom^dzy rzlonkami społeezeiistwa, pomiędzy
panami ł służbą, robotnikami i pracodawcami i t. d., h'rz prze< iwTiif», wzajemna ich ku
sobie .sjTiifłatya. jf?t /pnlłcin ł>ogartwa narodowego. '!V» też wzajctnna ■>yiiipatyą
ekonomia polityi zna i)r/,rd('\v>zy--tkitia powinna miei* na uku, a nie interes (i-<.ld-«r\ jf-
dnostek. To Ziw osiągną* .się daje jedynie przez zaszi zepioDio w członkach «iJiil» ozeii>twii
poczucia >>prawiodliwości i obowi^ku, a wit^c zasad moralnych, wyższych ua^l wszelkie
Bsady utylitarne.
Wielce pouczającym je^-t pogląd Rnskina na przyc^ny różnego poważania, ja-
kiego w społeczeństwie doznają różne stany. Pnyczyny te dowodzą, żo poczucie mo-
itlne <^ółQ ceni nąjwyżąj gotowość jednostek do ofiar dla dobra powszechnego i w ogó>
Ie piacę okdo tego dobra, nąjnlżej zaś stawia dążności egoistyczne, mąiące na oku po«
żytek osobniczy. 1 tak, dlaczego klasa wojowników, żołnierzy eieszy .si»; w każdem spo-
t- zeń^jitwie najwipk?szem poważaniem '' Otóż dlatego, że prawdziwem zadaniom żolnie-
r/^i nip jost zaldjani*'. ale to. a!iy w razie potrzeby sfitii dał <ię zabir. fostjiweje żoł-
ni* rza na wyłomie l'ort«'< y, ze .-iunuirią przed nhii, ze w.szyatkieiui ruzkoszaiui t^-uo -wia-
ta posta uini, obowiązkiem jego jest. nie cofną*- si*;, ale zginą*' .śmiercią bohatera w inii*;
obowiązku. Świat płaci mu ta to wii^k.szą irzi-ią. Podobnież i poważanie dla dncltowe-
go, prawnika lab Idcarza wypływa ztąd, że poświęcać winni interesa osobiste dla dobm
powszechnego Tradmy zaś poważanie dla duchownego, zaniedb^jącego swe obowiązki,
prawnika przekupnego, dla lekhna, używającego swej wiedzy w colach pnestępnyeh, lub
nawet joi i wtedy, gdy ci wszyscy interes osobisty stawiają ponad swe obowi^i zawodowe.
Mniejsze zaś poważanie, jakie świat oddąje kupcom i przemysłowcom, aniżeli osob<mi
tak zwanych liberalnych zawodtjw, wypływa z powszechnego przypuszczenia, żi- dzia-
lalno.ś*'- ich jest zawsze pfroi-tyezna. Interes osobnif*zv, własny zysk przy nniżliwcm
*)graniezen!U zy^łkn innyrli. np. kiipnją«\v<'h. jost ich L't"Wnym <'elem. I)ziałaliu»sc taka
może by* wprawdzie konie* zn^ w.siud danyeii wamukuw. ale og*jł, placąe im mniejszem
poważaniem, wyraża przez to naganę dla ich egoizmu. Nie <hcąc zasłużyć tej nagany,
kupiee. przemysłowiec parai<;tać winien o tom, że funkcyą jego jest również zaspokoję-
nie pewm h potizeb narodu. Zadanie jego nie polega jedynie na osiągnięciu zysku
osobistego z pisedaftębforstwa, jak zadaniem duchownego nie może być tylko otrzy-
manie dochodu z bemeficium, albo adwokata luV' leknrza zdobyrie honoiaiynm. Dochód
z beneficium, honoraryum, zysk, są tylko słusznie należnym dodatkiem, wynagrodzeniem
zadanie, które l)ądż co bądz winno być spełnione. 1 pr/ełny-^biwiee ma pewne zada-
nh społecOTe, więc nie ma prawa myslec fylko o <ohic. jak tego ch* c utyhtaryztn. ( >a
winien zbada-' do gruntu przymioty rzo*-zy, kt.>re produkuje, lub którejui handluje, spo-
H<1'\ otr/yniania i produkowania ich, a nast«,'pnie i)bro<i« ealą swoją energi*.' na produ-
kowanie ich lub otrzymaniu w stanie uajlcpstzym i rozdzielanie po cenach najtańszych.
Digitized by Google
448
§ 12,1,3. hiiKUREIZM I UTYLITAKYZM.
Ponieważ nś prodnkcya wymagn konieemie współdiiałaaia wiela lodzi, prz^ii^y^iowiee
pneto ma amem obowiąsek swaćać na to^ abf lonnaite sąjęda w prodokeyi były mxś-
liwie konj^tiieini i dla lada do niej mytych. Gdy w ten sposób nie bidzie dbał tylko
0 swój interes, lecz spdhiiać będzie zarazem i swoje obowiązki s])ołeczne, nfttencaas ^»■
dna sobie powszechno poważanie naiówm z innenii stanami społeczciistwa.
O poglądacli społecznych i ekonomicznych Carlyle a i Ruskina ogłosił ii nas prace
petee donio«łośri prof. A. Okolski, a mianowicie pi-mo p. t. Wpływ Tomasza Carhj-
le\i na ruzn-ńj fi])ofrrznisfu'n nnffirlskiefjo 189 1, oraz artykuł: John Rtiskin jako ekrnuf
mista, w Hibliotecc \Vais>uiwski< j, T. !. HGfi. Z prac tych skorzystałem
powyżej, przytaiizając zdania tych pisarauw w przekładzie, oraz w streszczeniu Okolskie-
go. Nadto nadmienić należy, żo w pierwszej pracy, str. 26 i naet, zasłużony naaz ba-
dacz stosunków pnwnjch i spirfecznyeli podaje zamem cbaiakteiystykę i kiytyk^ po-
glądów Hobbesa i Benthama, a w całym pitebiegn swych razttząsań wykaziąje na pny-
kładzie angielskiegu społeczeństwa złe skutki jednostronnej utylitarnej laebuby, om
niezbędną potrzebę rozwoju wyższy<'h czynników moralnych dla dobra ogółu. Słowa,
wypowiedsdane na str. 148 o Carlyle u, że ^wszystkie jego zapatrj-wania. polityczne,
społeczne, ekonoriiił-zne opjnnj;^ ^i^ -nn silnej podstawie etycznrjj^ stosują <'vi w zopd-
no<' i i Hutorn t<!go studyum. uwy(iatni'i"'t*^ jego wyHok:\ iloniosłośr i dla n:i--z\<.h sto-
sunkuw spulc(zn><'h. ,('arlyle, mówi Okol-ki, był przed -t4i\\i«"ielem za^ad, kt«»rt} winrit
ożywiać ]>nryszłe społeczeństwo." Kozprawt; zaś o Kuskinie kończy temi słowy: ,Ad-
glicy stawiają RuBkina w rzędzie swoich nąjwięksssych refomatoiów spcrfecasnych....
Reformator zaś ten ze wszech miar zasługuje na uznanie, nie wypisał bowiem na swo>
im sztandarze takich haseł, jak OMrottm Haitmanna, ani baluoynacyj obłędu Nltndie*
go, ale miłość bliźniego, sprawiedliwość, uczciwość, prawdę, które jedynie społeczeństwo
ludzkie mogą doprowadzić do lepszej prz.yazło8ci.* Na uwagę zasługują w tym pmd-
miocio również rozprawy Okolskiego : Pauperi/zm w AngliU Gazeta Sądowa 1886>, Ji 40
1 nast. oraz Hild. War-^z. I^ft4. T. III, 01(5 i na^t.
W literatui^ze train uzkii>j prńrz wspoumiauej już t-tr. 442i praey. w której
M. fil v.\ti roztrząsa za-;id\ cjtikunizmu i utylitary/mu, na szczcL^dną uwagę z&słogoje
studyum L Carrau: La htoralc utUtlaite (bez roku). Praca nagrodzona przez Akade-
mię nauk moralnycli w Paryżii. Na podstawie krytycznego rozhioru utylitaryzmu, autor
wyiiazige, ze ani zairnda pużytku, ani zasada szczęśliwości, tak jednostek, jak społecsaB-
utwa, nie moie być podntawą prawdziwej moralności, która polega na d%foo9ci człowie-
ka do możliwej dla niego d(i$konahki, Z tej to dążności jedynie wynika wszdka mo-
ralność, a szczęście i dobrobyt osobniczy nie jeat edem moralnego działania, lecz tyl-
ko skutkiem niezamierzonym zgóiy, a wynikającym z powszedniego poiządlca mo-
ralnego świata
Tu wsponuiieć nalt /v dziele F. .1 anrtk ; Philomphie tfu honheur. 5-te w>ii.
1878, w którem autor rozwija Ui>.sl, że cnota nie uczy, jak <)sięLai!t«- szczęścia. !e»*2 jak
go się staó t-^odnym. (F.a vertu u'est pas l art de nous rendre beureoi, mais 1 art
nou5 rendre dignes du houheur).
W Niemczech utylitaryzm nie ma zbyt wielu zwolenników wśród przedstawiriełi
etyki filozofit^mej. Pod wpływem atoli Miłła dały się słyszeć i tu głosy łironią<-e tej
teoryi (np. K. Łaas, IdeałistUehe u. poitiHvi$H9ehe EHiik 1882, oraz wspomniane na rtr.
439 prace Giżyckiego). Na polu zaś ekonomii i prawa głównym ptzedetawicielcni te-
go kierunku jast R. Ihkrino (zob. wyżej str. 328). Wśród prac kiytycznydtf wymie>
niam na^U;pujące:
lui,. Brromann, Ucber den UHtitanani»fnv» IRS^ł. .Te^tto mowa uniwersj^<»oka.
w której autor liardjio słasznił^- wykazuje, że sf^nia za-ada rozkoszy, w ogńlc u^olinirzfr*
zadowolenia, nie dopuszcza rozróżnienia szlachetnej ud nieszlachetnej, godnej od mmg
\
Digiti^ed by Google
§ 12,M. EPIKUBEIZM l UTYŁITAKYZM.
449
f 1 incj rozkoszy. Ze ?itanowi:>ka o^ołmic/cf o rD/kosz jC^t lo/kos/ią. bez \vzgl»-tlu na frj
jaAus^s a rużui sił^ tjlko co do sil,v i mteu.-?v wuosei, — i.o zuuw u zależy od n'>żnyrh \v;i-
moków podmiotowych i przedmiotowych, ale wiale nie dotyczy wartokci nwrabiej lu/-
kmj. Kto nttem, jak Mili, uznaje potree^ wartu^Miiowej oceny rozkoszy, ten od.st4;{nije
jnzcs to BUM) od naady epikmeiimii i u^iitoiyzmu i stoję na stonowiska etyki Kanto,
etykit oparty na nsadsie godaośd ludzkiej 1 obowiązku.
E. Kaler, Die EUiik dea UUUtariamM 1885. Niewielka to praca zawiera w so-
bie jednak wssecłłstmiDą krytykę zarówno «ind3rwidualQego*', jak i ^socyulnego" utyli-
tArrzmu i z teiro powodu i)o1f»ron:\ być iiiożo ka/dcniii, kto z tym kieroakiera etyki bii-
scej aię zapoziia<- ijnitrnic /.t- stanu\vi?ka krytyki filozofit "/n"i
Ed. FFLKmKHKK, Kudunionmum ttnd KyotHutus issMj. Autor <f^ani się wykazać
^J;^u^(^, istniejąci^ ponjiędzi- oudemonizniem i hedonizim tu (zob. wy/j j -rr. 44lM. l)i\ż-
noić do szczęśliwości uioże mioć, według autora, eharakt<*r etyczny i nie potrzol)uje być
koniecznie egoistyczną, bo może mieć aa oku godne wypołnienie życiow(?go stanowfeika
owloika; gdy tymczasem di^nosć do rozkoszy jest z natury swojej egoi^^tyczną i nie
dto o iadoe wyźsoe względy moralne.
W nasz^ literatańe, pidcs wielu powierzchownych pozytywistyt^yeh artyknli-
kóir o utyltCaiysmie, znam tylko jedną poważniejszą rozprawę w tym iny.* <i!itioi ie, napi-
naną ze znajomością rzeczy, choć popularnie, .lent nią ^ierw^y rozdział Wt-ztUiów uar-
:vi^kich Fr, Krupińskiego 1872. Wspomniana jm wyżej prace Okolskikoo zawierają
•« sobie wprawdzie krytyk*; teoryj utyiitaryzmu, ale z ŁrtMci swojej odnoszą się głównie
vio ekonomii politycznej i etylu soi:yalnuj.
2« Filozofia i żjfcie społeczne.
Bez szerszych wywodów, każdy rcłziunic że zwiay.rk filnzolii
z dobrobytem społecsnj/m jest daleko śe.iślejsz\ , aniżeli z dolaubytem
materyaliiyin. Filozofia, wraz z nauką w o«;<'ile, jest w istocie swojej
• dnym z objawów życia sjudct zuego. Rozwija .si(j ona i postt^puje
przy pomocy wspólnej pracy, czyli kooperacyi wielu ludzi myślących,
wielu pokoleń i narodów i dąŹ3' do zaspokojenia pe^mycli potrzeb
miy słowy ch całej ludzkości. A okodaż bozpośrednim podmiotem my-
iienia, wi^ i filozofii jest zawsze pewien szczegółowy osobnik: tylko
Mwiem umysł jednostkowy myśli, krytykuje, W3rtwarza nowe na świat
>oglądy; to jednak życie umysłowe każdego pojedynczego człowieka,
demnek, rozwój i udoskonalenie jego zdolności, w ogóle jego wy-
:ształcenie i przygotowanie do owej samodzielnej ])racv mys^li, która
rydaje filozofią, jest pod wieloma wzg^dami wyiukiem jeo:o /wiuzku
innemi ludźmi, a zatem życia społecznego. Onn stanowi oo/^lny
odkład kultury umysłowej i obdarza osobnika niezbrdncmi śiudliaini
,0 samodzielnej pracy myśli. Nadto najsamodzielniejszy osobnik,
•zbijając si^ z konieczności w atmosferze społecznej, znajduje si^
od w^^ływem ducha, panującego w danem społeczeństwie i czasie,
j. pod wpł3rwem idej, poglądów i dążności reszty członków społe*
Eetistwa, wśród których myśliciel żyje, rozwija się i dojrzewa.
450 § 12,2. FlŁUZOriA l żvcie sfołkczni^.
Wskutek tt^go zwił^zku jednostkowego iimjsiu zc spuk-tzeii-
s(\v<'in, każda nowa iiiyśl liiozolicziia, a szczególniej każdy szerszy
pogląd na świat nie może ueliodziu wyłącznie za wyraz swegjO twór-
cy, jednostkowego myśliciela, lecz ysst zawsze zarazem objawom
pewnych czynników życia społecznego, ducha czasa lub narodu, do
którego myśliciel należy.
Zdania powyższe są tak oczywiste, że nie potrzebują sserazego
wyjaśnienia. W nich jednak występuje na jaw drugi życiowy waru-
runek istnienia i rozwoju filozofii, warunek spoUctny, Polega on
przedewszystkiem na takim stopniu kultury umysłowej i nstioju sto*
sunkijw Indzkiłdi, al)y lii(lzi(» mogli sobie nawzajem udzielać swjcli
myśli. < zyiiiać sifj du luzwoju życia mnysłowego młodzieży, urzt-
kazać dfdnliki swejro życiowego i naiikuwego doświadczenia, >v* -
po<:ęliidy na świat |Miżniejszym [nd^oleniom w fonnie ściśle okreslourj
Dopiero na takim gruncie ogólnym rozwijają si^ owe szczegółowe
warunki społeczne, przy których pomocy człowiek jednostkowy, jako
członek społe(*zeństwa, może zadosyć uczynić wszechstronnym wy-
maganiom myśli filozoficznej. Należą tu: odpowiedni rozwój szkol-
nictwa, literatury filozoficznej i w ogóle naukowej, możnodć niezawi-
słego wyrażenia myśli krytycznej i t. p.
Jasną jest rzeczą, że zaznaczone warunki społeczne filozofii sa
wynikiem wielowiekowego rozwoju ludzkości, kultury i cywilizacji
a wit»c w ojróle wysokiego stopnia dobrobytu społecznego. Stopień ten.
zgodnie z naszym Oj^ólnym po^ląil< m na objawy życia nmysłoweg'^
*'sfrr. 1(11 i nast.i, możemy ukreslir jako stan kuUury humanitarnej
Humanizm, objawiający sif» na polu s})ołe( znem w sza^^imku (31*
godności człowieka, w możliwie sprawiedliwem połączeniu istotntj
równości ludzi z potrzebą ich kooperacyi, jest niezbędnym waronkiaiŁ
istJiienia i prawidłowego rozwoju filozofii. Tylko na takim stopniu,
kultury społecznej, osobnik, jako dziecko swego czasu i narodu, otrzy-
muje od społeczeństwa ów zasób uczuć, myśli i dążności, któiy
z jednej strony podnieca jego zmysł krytyczny, pobudza do stawianii
pytań, dotyczących najwyższych zagadnień wiedzy ludzkiej, a z dro-
giej obdarza go środkami, umożliwiającemi [)rzybliźenie si^ do toł-
wijizania tych zagadnień, do wytworzenia możliwie pełnęgo na świat
poglądu.
Zależii«»s('' ua jsamnd/iclłiiejszei^o nawct umysłu od stopnia TOZ-'
woju i kultury spułeezcńsiwa, pociu^i^a za sobą bardzo ważm- l^-.
Bt^pstwa odnośnie do istoty Hlozofii i jej zadań. Ukazuje si^ z tc^
przedewszystkiem, że prawdziwy myśliciel, filozof nie może dojść ac"
krytycznego samopoznania, ł)ędacego konit^cznym podmiotowym
rmikiem wszelkiego w ogóle krjrtycyzmu filozoficznego ^§ 5,i t j
Digitiiica by Google
§ 12,2. FILOZOFIA I ŻYCIE SPOLECiSNE.
451
nie może zdać sobie jasnej sprawy z rozlicznych poglądów, które,
pomiuio w.>,zelkit>j samodzielności, urobiły się w je^n uułysie pod
wfilywcui tradycyi społecznej, jeżeli |)opi-zedrii(' nii' |)<'zii;i stanu umy-
społeczeństwa, do którego zależy, jeżeli nie [)tMi(la rozlnorowi
czynników historycznych, którym zawdzit^cza swoją kultiu-ę umysłową,
wraz z panująceiiii w niej ideami, wytwarzającemi tak zwanen;a du-
cha'^ danej cywilizacyi, danego narodu i czasn. Tylko głębsze wni-
kni^ie w te zasoby umysłowe społeczetistwa zdolnem jest doprowa-
dzić myśliciela do należytego zrozumienia samego siebie, do krytycz-
nego pogada na własne swoje pojęcia o świecie i życiu, oraz na źró-
dła, z których pojt^cia te zaczerpał.
Oddawna uznano, że znajomość historyi i literatury danej nauki,
wi^c i filozofii, jest koniecznym warunkiem prawidłowej pracy nad
jej postępem. W imit* powyższy h uwag o /wią/kii filozolii z życiem
społecznem, wymagamy ud prawdziwego filozuia lialeku wn^eej. Hi-
srorya i literatura filozofii jest tylko jetlnym wśr<'łd wielu innych r<'>-
wme doniosłych i charakterystycznych objawów życia umysłow<'go
ludzkości. Objawu tego nie można sztucznie oderwać od reszty orga-
nicznie z nim połączonych. Przekonaliśmy się o tern jnź na wstęjńe
do niniejszego rozdziału (§ 7); a tej zasady łączności ńlozofii z ogól-
nym rozwojem życia umysłowego trzymamy się ściśle w calem dziele
niniejszem. Chcąc tedy dojść do kiytycznego poglądu na treść i roz-
wój filozofii, myśliciel nie może się ograniczyć gotowemi wytwońimi
jej historyi i literatury, lecz musi uwzględnić zarazem dzieje życia
umysłowego w ogóle, obejmujące wraz z filozofią i rozwój iim^-ch
naiU^, oraz rozwój religii, poezyi i sztuki, ideałów i dążności życia
społecznego z całem bogactwem ich różnurudnych objawuw. Jcdneni
rtłowem, powszechna historya kultury i cywilizacyi, w całej pełni swe-
go rozwoju, stanowi źr<xlło, z którego wypływa filozofia; myśliciel
[)rawdziwy z tego źródła winien czerpać dane do krytycznego samo-
poznania, do oceny własnych i oddziaływających na niego poglądów,
nie z samej tylko Iństoryi filozofii, im lunysł jednostkowy głt^biej wnika
w to źródło życia powszechnego, im bardziej, przy pośrednictwie za-
sobów umysłowych społeczeństwa, przejmuje się potrzebami i dążno-
ściami ogókio ludzkiemi: tern wszechstronniej rozwija w sobie czynniki
zmysłu filozoficznego, tem bardziej się przysposabia do stajania sobie
i możliwie pełnego rozwiązywania zadań krytycznego na świat poglądu.
I filozof, nietylko poeta, powinien (\<\zyć do tego, aby iu*')gł powiedzieć
o sobie: Jestem milion I " — bo i oji żyć winien nie tylko własnem ży-
ciem osubnic/em, lecz życiem szerszeni >v]>oiee/.pństwa, narodu, ludzkości.
Ten charakter społeczny, ogólno łiumanitaruy prawdziwego my-
śliciela przeciwstawia się zasadniczo wszelkiej napuszoności i zarozu-
Digitized by Google
1
452 § 12,2, FILOZOFIA I ŻYCIB SPOŁBCZNE.
miłości przesadnego indi/widuaRtmu. Indywidualizm taki objawia si^
w nowszy(;li czasach szczc^ólnioj w teoryach pesymizmu, w niechęci
<lo świata i ludzi. >l'oniiuln\vaucJ niby filozoficznie. Odsądza ou. z-
stanowi.-^ku «)sol)iii« zr^o, świat i ludzkość od rozuiim i wszclkicii czyu-
łiików doilatnirls rozwoju, a na tle takiego nastroju podmiotowego
dekadentyzm ws]juiLzesny wynosi jednostkę wyźrj uzdohuoną. a szcze-
gólniej geniusz ponad ^tiiua'' pozostałych ludzi i pogardza wszelkiem
racyonalucni współdziałaniem członk()w społeczeństwa w dążności do
urzeczywistnienia wyższych celów życia. Pi zedittawiciele kie*
runku myśli i uczucia występują z obroną jakiejś odrębnej arysŁokra-
cyi talentu i geniuszu, jakiejś ^kasty wielkich*', którejby chcieli pn^-
znać prawo do wszystkiego, do zupełnej samowoli, nie uznając jej zaleś-
nośoi od żadnych j>raw ponad nią wyżej stojących. Zależnym od oze-
p;okolwiek, od logiki, estetyki i etyki, od jakirgoś wyższego porządku
s|)ole( zn«'^o lub wszechświatowef^o, jest, według tego „kultu geiiialno-
ści", tylko umysł plt licju^ztny dudia. ^karlików", skazanych do iiiz-
kił łi usług, pozbawionych wsz«»!kii iro istotnego znuczrnia. Indywidn-
ahiość zaś samodzielna, świadoma swej geuialności, nie kr*^puje si^
żaduomi wzglt^dami, lecz idzie swobodnie za głosem swych bezpośred-
nich popt^dów, w imi^ zasady umysłów wyższych: y^siła przed pra-
wem.** Działanie takiej indywidualności wytwarza prawa, dobre dia
owych plebejuszów, dla „świata miernoty'*, ale te samego geniusza do
nicz«4go nie obowiązują. Doszło do tego, że w duchu tych saaad, n
przykładem „wielkiej*' rewolucyi, strącono Boga żywego k tronu
wszechświata, a na jego miejscu posadzono nie panią Momoro, jak
w roku 1793, ale ubóstwiany „ oryginał jakiegoś „nades^owiebk*.
kt(jry w gruncie rzeczy jest nąjzwyczajniejszym człowieczkiem, tylko
nad wszelką niiiirt^ zart)ziiiiiial\ ni, uznającym siebie za geniusz, za sa-
m^'go nawrt Boga, bo za najwyższego |>rawodawcę, niezależnego ou
ż;idnych ]>i'nw boskirli i ludzkich, odrzucająceg<i „snuiicnir"* jako.zmori^,
wstrzymującą rozwój ludzkości. Ciłośny w chwili obecnej FaYDKRYE
Nietzsche daje smutny przykład takiego obłąkania wskutek jedno-
stronin iro rozwoju bezwzgl<jdnego indywidualizmu.
Ani arystokracya takich samozwańczych geniuszów, ani owa de-
mokracya, którą Bourdead stawia na czele dziejów ludzkości pod
nazwą la ftmU d€9 memnuB (zob. wyżej str. 324 i nast.) nie zgadiaj^
si^ z prawdą, wysii'pującą na jaw w rzeczywistych &ktack iyda
i rozwoju społeczności ludzkiej. Z istoty bowiem wszelkiego uatrojn
wynika rozliczna tunkcya jego składowych organów, z których wszyst-
kie są niezbędne dla rozwoju całości, bo wszystkie czerpią z cało*^i
swe ży»ie i uzdolnicidc? do prawidh>\vcgo działania. Dlatego tłV
i w uatroju społecznym życia umysłowego mowy być nie może o Uz-
Digitized by Google
V
§ 12,2. FILOZOFIA I tUClSt 8P0ŁECZNB. 453
w^l^em przeciwstawianiu wyżej uzdolnionych osobników, choóby
geninszu prawdziwego, jakiejś masie bezmyślnej, ani o mwelaoyi
wszystkich jednostek, zwyczajnych, utalentowanych i geniahiych, we-
dług jakiegoś doktrynerskiego szablonu. Samo życie naznacza każdej
jednostce odpowiednie miejsce w rozwoju cf^ości; a każda zashigiije
na uznanie i szacunek, bez względu na zajmowane stanowisko, jeżeli
tylko spełnia siuniennie wy])ljwąjąLM' z niego obowiiizki życiowe Pod
tym zaś względem i w hierarchii ducha obowiązuje zasada: no-
bUstt oblige. Tm wi ższf osobnik posiada zdolności, tem większo na
nim ciążą obowiązki, tem baczniej mieć winien na uwadze nastę])8twa
społeczne i humanitarne swego działania. Tylko wskutek deprawa-
cri morahiej, która, niestety, może iść w parze z nadzwyczajnem
nzdolnieniem umysłu, jednostka wyłamuje się samowohue z pod praw
etyki i oddaje się wyłącznie swym osobniczym dążnościom bez wzglę^
da na swe obowiązH społeczne.
Jednym ze środków przeciwdziałania takiemu upadkowi moral-
nemu jest pielęgnowanie w osobnika poczucia jego wewnętrznej łącz-
ności z życiem powszechnem. Do t(»go zaś przyczynia się właśnie
najskuteczniej głębsze ]K)jęeie własnej treści umysłowej przy pomocy
dziejów kultury i cywil izacyi. D/ieje te rozbudzają w jednostce
przeświadczenie, że jest członkiem szerszej l alości, ogniwem w postę-
f)ie dziejowym, ani i^ierwszym, ani ostatnim, ani jedynym, lecz ogni-
wom, spojonym organicznie z przeszłością i oddziaływającym w swo-
im zakresie na przyszłe ukształtowanie się losów ludzkości. A to
czyni najgenialniejszego nawet człowieka tkromm/m i sumienni/ m;
skromnym, bo go przekonywa^ że pomimo wszelkiej samodzielności,
daleko więcej zawdzięcasa innym, aniżeli samemn sobie; sumień*
nym, bo mn stawia żywo przed oczy poważne obowiązki względem
przyszłych pokoleń. Obie zaś te cnoty powinny zdobić przede-
wszysikiem prawdziwego filozofa, bo bez nich nie może zadosyó
uczyTiić wyni i^iiniom krytycyzmu względem samego siebie, ani też
poznać |)rawfly dla prawdy w sposób możliwie wszeckstroimy, pełny
i przedmiotowy.
Głębsze przejęcie się czymiikami tlziejowemi żyeia umysłowego
jpst tez z (Irngiej strony koniecznym wai-uiikicm ocl|)0\vie(liiic^(. od-
działywania myśliciela na si)ołeczeństwo i w ogóle na inne mnysły,
łSpołeczeństwo zajmuje się żywiej utworami nawet najgenialniejszych
osobistości tylko wtedy, gdy czyniią zadość istotnym potrzebom jego
życia umysłowego* Osobistość zatem nie odczuwająca tych potrzeb,
nie utrzymująca duchowego związku ze społeczeństwom, a ulega-
jąca w swej twórczości wyłącznie zachciankom indywiduahiym nie
może wywierać szerszego wpływu na sposób myślenia i dążności ogółu
Digitiiica by Google
454 § 12^2. FILOZOFIA I ŻTCIE SPOŁECZNE.
a łem mniej przyczynić sią do wytworzenia poglądu na świat i iyós,
odpowiadającego wymaganiom powszeclmo ludzkim.
Znaczenie dziejowe kaidego pojedynczego myśliciela polega za-
równo na jego wrażliwości na zagadnienia niepokojące umysł i serce
ludzkości od pierwszej chwili jej życia duchowego, jak i na jęgo
współudziale w scisłem sformułowaniu tych zagadnień i w ich możli-
wie ]iełnom rozwiązaniu. Jedno i drugi*' zaś staje sit^ mosftliwem je-
rlyniL' wskuUk owej wi'wiiel rznej łączności filozola z ż^Tioni iimysJo-
wcm tak whisncgo, jak i wszystkicli innych narodów, którt? się przy-
czyniły <!<> poznania świata i jrgo istoty.
Jł>ż('li indywidualizm pesymistyczny wynosi się ponad spolt < z
ność i uiywa jej tylko za środek do swych ceh)w osobuiczycli, przo?
co wpada w pychę; to inny kierunek praktycznej działalności, nazwa-
ny ascety 2 rnenij rozrywa związek naturalny jednostki ze społecznością
w imię wyższych celów życia duchowego. Domaga się on odoso>
bnienia jednostki, bezwzględnej obojętności na świat zewnętnsny.
w celu oddania się wyłącznie kontemplacyi bądś religijnej (mistycyzm
Buddy), bądź filozoficznej (Platon). Jostto również pogarda dóbr
społecznych ze stanowiska osobniczego, pozbawiająca człowieka oorar
bardziej ]ioczucia łączności z innemi ludźmi i obowiązku wztrUMlom
nich. W tej iornii*' indywidualizm przyjmuje w})rawdzic charakt<T
szUiclirtnicjszy. o{)aity na motywach transci'nflcntaln3''ch, ale w skut-
ka( li >wy( li r/iwnic vti7A\v{) rozcliodzi się z za<laniami źyciowrmi czlc-
wi»'ka, jak i \vsz< lki inny przeci wspołcczny kiciunck dziahilności cs"^
niczcj. Jasną j»'si rzeczą, że kiemnek taki, bez wzglądu na cliaraL
ter swych motywów, nie może doprowadzić do dojrzałęgo poglądu na
świat i życie, a więc w zasadzie sprzeciwia się zdrowemu rozwojowi'
filozofii. Bo chociaż kontemplacya, zagłębienie się myśli we własnąj
swoją treść, w ogóle samopoznanie, jest koniecznym warunkiem filo-j
zofii, to jednak celu tego, jak się okazało wyżej, według wpuagańl
krytycyzmu, osiągnąć nie można przez sztuczne oderwanie życia osob^j
niczepfo od gruntu społecznego i ogólno ludzkiego, lecz właśnie jedy-|
nic na podstawie żywej organicznej łączności jednostkowego uuiysJuJ
z tym ^j;nnitcm. * 1
r*-) wyższe uwagi nic w;\'czGrpują jeszcze danyrli, dotycząryclfl
wza j' innt go do siebie stosunku tilozolii i życia, myśliciela i ^jo-^
Icczcństwa. a
Pomimo wszelkiego wpływu kultury i cywilizacyi. w ogdM
czynników historycznych na rozwój umysłowy myśliciela; pomiilS
konieczności, aby sobie przyswoił wyniki pracy umysłowej popnce^
dnich ' współczesnych pokoleń: zasada kiytycyzmu wymaga od lAg
go. aby \ w stosunku do tych zdobyczy trady<^ 8p<^ecznej zacho^H
§ 12.2. FILOZOFIA l ŻYCIE SPOŁECZNE. 455
swoją samodzielna^^ i niezależność, a więc. aby i ich treść poddawał
wszechstronnemu rozbiorowi krytycznemu i korzystał z niej w swoi. li
dociekaniach tylko o tyle, o ile ona okazuje si^ zgodną z wymarra-
uiami krytycznej tcoryi poznania § oi. Przy wszolkioj zatem życio-
wej łąt ziKKŚoi ze apolct zeństwem i jego kulturą umysłową; przy
w^zelkił in uznaniu jej doniosłości dla rozwoju jednostkowej myśli,
tilozof prawdziwy nie ulega bezpośrednio panującym w danym czasie
i otoczeniu poglądom, lecz osiągnąwszy przy pomocy owych czynni-
Jiów społecznych należytą dojrzałość umysłu widzi w wytworach
myślowych swych poprzedników i w poglądach współczesnych tylko
środek pomocniczy dla swych krytycznych badań w celu samodzicl-
negp rozwiązania trudnych zadań filozofii.
Ta konieczna krytyka tradycyjnych zasobów życia umysłowego
wywiera naturalnie wpływ potężny na cały stosunek myśliciela do
-połeczeń.stwa. Chcąc snmirnnie, wedle sił sw(»icłi, rozwiązać swe
7ndania krytyczne i poddać bczstroTiTicmii i-nzhinrowi zarówno jtojęcia
/ii^adnicze i poglądy, jak i urzuria i dążności, bądź odziedziczone,
Hądż popularne w danej chwili; ^ozof, pomimo najściślejszego
nawet związku ze społeczeństwem, powinien w stosunku do nie-
go zajmować stanowisko możliwie niezawisłe. Ma on być niejako
sędzią, badająig^ myśli, pragnienia i czyny, całe życie wewnętrzne
i zewnętrzne społeczeństwa. W tych zaś badaniach krytycznych
może dojść do wyników sprzecznych zasadniczo z panującemi poglą-
dami na najwyższe zagadnienia wiedzy ludzkiej, a więc nietylko
z breścią tych lub owych wierzeń, lecz nawet i z tem, co w danej
chwili szczyci się mianem „nauki"; jednem słowem, może się znaleść
w sprzeczności z całym dogniatyzmcm sjiołctzcustwa. Dzif jf życia umy-
słowego dają nam liczne przykłady takiej tragicznej sprzeczność i jednost-
ki Z6 społeczeństwem, a nawet z ludzko.ścią całą ! Nie brak przykładów,
»v ktoryclł jednostka nie występowała przeciw panując^nn wierzeniom
i nawet tak zwanym prawdom „naukowym'' jedynie z ojiozycyi dla
opozycyi, ani też z pychy osobniczej i zarozumiałości, lecz wskutek nieod-
zownych wymagań sumienia, w imię .prawdy dla prawdy, z naraże-
niem na szwank nietylko swego dobrego imienia, czci i swobody, ale
i życia. Beż to dusz czystych i umysłów światłych w pochodzie
dziejowym ludzkości wyprzedzało przyszłość w chwili teraźniejszej,
mezrozumiani lub potępiani przez współczesnych! Dziś stawiamy im
pomniki, ale swoi wciskali im czapki błazeńskie na głowę i palili
na stosach! Cóż ma począć filozof w podolmcMi ])ołożeniu?
Kult ura współczesna dosięgła ^\■p^a^vdzi»' lakiego st<»j)uia huma-
:zmu, że juz nie palimy nikogo za jego [irzfkonania tilo/f^»ti'zn"'. Ale
ludzie posiadać będą zawsze najroziiczniejszc środki, aby dopiec kaz-
Digitized by
i
I
456 § 12,2. FILOZOFIA I ŻTOIE SFOŁBCZNS.
di iiiu, kto nawet na polu myśli z niemi się nie zgadsa, kto si^
sprzociwia popularnym ^prawdom"^ i próbuje własnyili sił na drod??
|)u«tt^pu. Otóż we wszystkich tcpjo rodzaju sj)rzeczuościacli, przyjm':
jących najrozlii zniejszy eharaktei- w miartj zmiennych warunków iy-
cia, filozof prawdziwy zachować winien przedowszystkiem swij st-
dziowską godność i niezawisłość. Zająwszy raz stanowisko samo
dzielne i przywoławszy, że tak powiem, do odpowiedzialności spoie-
czeAstwo za swe wierzenia i pogląi^ly na świat, powinien snmifflinie ,
spełniać swe obowiązki, bez wszelkich wzgl^ów ubocznych, a ascse
gólniej nie dać się niczem przekupić przez pods%dnegp. Co go eiek« 1
od niego, jako skutek wyroku: uznanie czy pośmiewisko, cześć <zt
nienawiść, powinno mu być bezwzględnie obojętnem, aby mógł tylko
ze spokojem duszy powiedzieć: „Zrobiłem swoje, społnilem sumień-
nie sw(')j obowiązek wzglądem siebie i społeczeństwa, a przedewsi^t-
kiem wzgU^dem prawdy i sprawit^dliwości! "
Jfl<?Ti!i jest rzeczą, że owa niezależność filozofa, jako krytyczL -
go Słodził ;;(), luc powinna w uiezeni naruszać zasadniczych podstaw
])()rziidku 1 dobrobytu sjłolei znego, gdyż to są, jak widzieliśmy u
wstępie, konieczno warunki sanu^j pracy nad filozofią. Rr>\sTiież m
można wymagać, aby społeczeństwo przyznawało swym filozofom
jakieś stanowisko wyjątkowe, mniej odpowiedzialne od innych śmier-
telników, aby w imię swych j^mkcyj sędziowskich mieli sposobność |
do mówienia i pisania tego, co prawa obowiązujące innym zakazoją^
Takie przywileje nadwornych filozofów społeczeństwa nadwyręźslyby
ich niezawisłość umysłową daleko witjcej, aniżeli to czyni ich «•
Inżność od istniejącego |)urządku rzeczy narówni z pozostalemi całoif
kami społcł zł ństwa. Przywileje w ogóle nie wychodzą na dobre
uprzywilijowanym, j>i zn uii iuiui. j pod względem moralnym. Przeciei
i.> nawet wyjątkowa swubuila tzl()iik('»w ] parlamentów, nie odpowi*^-
(Iziahiyeli za swe słowa przed Tukiem, nie wydała orzekiwaiiyi b
owoców, jak o tem świadczą niegodnr wzajemne obelgi, bt^dące na p'
rządku dziennym wśród reprezentantów różny cii partyj społecznyii
i politycznych.
Prawdziwa niezawisłość filozofa może być jedynie wyniłdeio
jego osobistej samodzielności i energii moralnej. Powinien on pnr i
dł^wszystkiem własnemi zdolnościami i własną pracą zdobyć sobi''
wewnętrzną niezależność sądu i swobodę ducha, a następnie dopier-
myśleć o swej niezależności społecznej, w granicach danego porv|dka
rzeezy. Człowiek nie może być dla innych tem, czem nie jest sac
w sobie i dla siebie. To też wyrobienie w samym sobie nńłw
prawdy dla prawdy, woli, ])ełnej energii i gotowości do ofiar i!*
swych przekonań, jest pierwszym obowiązkiem myśliciela, pr»gną<^t:
Digiti^by Co<^Ie
§ 12,2. FILOZOFIA l ŻYCIE SPOŁECZNE. 457
oddziałać na społeczeństwo, (rdy ton warunek spełni, zdobędzie sobie
i w świecie zewnętrznym, w spoletzeństwie prędzej czy później,
nawet wsjrńd trudnych warunk»jw, stanowisko niezależne, na któ-
rem będzie mógł samodzielnie pracować umjslowo dla dobra po-
wszechaego.
Do zdobycia takiej niezależności zewnętrznej daleko mniej po-
trzeba, aniżeli do wyzwolenia umysłu z więzów tradycyjnego dogma-
tyzmu i popnlamyoh haseł. Taka niezaleź;nośó społeczna nie wy-
maga ani wielkiego majątku, ani wpływowego stanowiska. Potrzeba
do tego tylko przestawać na małem, zadowolić się owem niezbędnem
mifirmum dobrobytu materyalnego, o którem mówiliśmy wyżej (str.
427) ; potrzeba tylko w\Tzec się wszelkiej chęci błyszczenia w społe-
czeństwie, ws'wyż>?zenia się ponad dane skromni- warunki l)ytu zjed-
nania sobie przyjai i<')ł i uznania nie ezem innem, jak prostoti^ w uliejściu
i rzeczywistą zasługa; słowem, potrzeba tylko wyrzec się wszfdkich
dążności, sprzecznydi z zadaniem prawdziwego myśliciela, jakiem
jest: miłość prawdy dla prawdy. A to wszystko, w samej rze-
cxjj nie może być tmdnem dla tego, kto jest myślicielem sam
w sobie i cel życia swego widzi w zgłębieniu prawdy, w możliwie
pełnem poznaniu samego siebie i świata!
Powyższe uwagi wykazują śdsły związek, jaki zachodzi pomię-
dzy najbardziej abstrakcyjnemi zadaniami filozofii i rozwojem moral-
nym myśliciela, jogo MaraJbttfrem. Charakterem bowiem nazywamy
taki stopień kultury i udoskonalenia energii osobistej, gdy ona kieru-
je działalnością człowieka stale według raz powziętych i za dobre
uznanych zasad i celów, ])rzezwyciężając, wedle możności, wszelkie
w tym względzie przeszkody. Zadania ftiozorii z istoty swojej tak
są wielorakie i trudne, że zaledwie w przybliżeniu rozwiązane być
mogą przez umysł, poświęcający się im z całym zasobem swej
energii, a więc tylko przez umysł o charakterze stałym, uiezmien-
n3rm, nie dającym się sprowadzić ze swej drogi przez żadne trud-
ności, leżące w samej istocie rzeczy. Niezbędna potrzeba takiego
charakteru występuje szczególniej na jaw ze względu na krytycyzm
filozoficzny, który łatwo spowodować może poważne kolizye po-
między patmjącemi poglądami społeczeństwa i naukami filozofa i przez
to dotknąć mniej lub więcej boleśnie jego dobrobyt materyaluy i społecz-
ny. Kto, popadając w tal<a k<łlizyą. nie posiada dość silni'go ( harakleru.
aby otwarcie wystąpić z obroną .>\vycli sumiennie uzasadnionyeli ]>rze-
koiiań, bez względu na następstwa: ten nif» je^t pi awdziwym myślicie-
lem, bo nie czyni za<łość zasadniezomu wymaganiu tilozohi : samodziel-
ności i krytyczności myśli. Bez charakteru nie ma prawdziwego filozo-
fa; bez charakteru filozof spełniać nie może swych zadań społecznych.
Digitized by Google
458 § 12,2. FILOZOFIA I ŻrCIB 8PO£BCZNB.
Wreszcie przy rozbiorze stosanktt filozofii do życia społecznego,
nie możemy upuścić z oka jej znaczenia w prawidłowym rozwoju for-
macyj społeczn3'ch, narodów, państw i całej nawet ludzkości.
Jako objaw dążności umysłu liidzkiego do krytycznego pojęcia
jiaraego siebie i do ogólnep^n na świat poglądu (§ 5\ filozotia z na-
tury rzeczy w\ wiera polt^ziiy wpływ na cały po( hód dziejowy ludz-
kości, a w sz( zft^ólności na rozwój wszclUicli stosunków życinwycb
w ustrojach społecznytłi. Nie tnidno wyjaśnić ten wpływ na kilku
wydatnych ]^rzykładach.
Buch dziejowy wszelkich tbrmacyj społecznych dokonywa
z natury rzeczy przy udziale, a czysto jkkI bezpośrednim kicrowmc
twem górujących osobistości: mężów stanu, prawodawców, uczonych,
poetów, artystów i t. p. Wszyscy oni dochodzą do świadomości
swych celów działania i do wyboru najodpowie^ojszych w t^
względzie środków przy pomocy pewnych ogólnych poglądów na
świat i życie. Im wyższy jest stopień kultury umysłowej, na którym
stoją te osobistości, tern głębszy i silniejszy wj>ływ wywiera filozotia
na ukształto%vanic i treść ich poglądów. Z niej czerj)ią oni, l>ćzi)a-
średnio lub pośrednio, owe ogólne zasady, z których wytwarzają
si^ ich ideały życiowe, jako najwyższe wie ich praktycznej działal-
ności. Panujące w danej chwili poglądy filozoficzne wciskają si^
w sposób myślenia owych przewodników opinii jmblicznej i działaczy
społecznych i przez to nabierają bezpośredniej życiowej doniosłości
stają się czynnikami kierowniczemi w dziejowym pochodzie społe-
czeństw, narodów. Obok tego, każdy nieomal umysł wykształcony
oddycha mimowoli atmosferą duchową, wytwarzaną w danym ozasie
przez owe ])anujące poglądy filozoficzne, — bez względu nawet na
to. czy ;-;icJ»i'^J pojmuje i świadomie ich tniść sobie przyswaja lub
nie. W tcu .sposób bez przesady powiedzieć można, żc tak zwany
y,duch czasu** sprowadził sii^ w zasadzie do górującej w nim hlozoń!
do ogólnycłi poglą(li'>\v na świat i życic, urobionych przez w|)łyT^Wf
umysły z większą lub niniejszą ścisłością.
Dzieje stwierdzają te zdania na każdym kroku i doprowadzają
wszystkich poważnych historyków do przekonania o wysokiej do-
niosłości idef dla życia i rozwoju narodów (zob. str. 323 i nast'.
Nadto zauważyć należy, że doniosłość ta nie polega na dzia-
łaniu toj lub owej szczegółowej idei, wziętej w odosobnieniu^ leci
głównie na związku wewnętrznym wielu idej, zespolonych w jeden
ogólny poalad na Mat Tylko takie ogólne poglądy, mniej Inb więcej
zaokr}|glone w jedną pojęciową całość, stiinowią istotne sprężyny
ruchu dziejowego narodów. Wszelki zaś pogląd ogoiny nn świai
oddziaływa na narody u wyższej kulturze umysłowej tylko wt4.!dj,
Digrtized by Google
§ 12,2. FILOZOFIA I ŻYCIE SPOŁECZNE. 459
gdy jest w^-tworem myśli krytycznej, a więc g(\j przyjmnj«' cha-
rakter filozoficzny. To też tylko rilo/.oiia, jako krytyczne badanie
ostatecznych zasad wiedzy i bytu, wytwarza pn^la/ly ogólne na
świat, oddziaływające na świadomą siebie myśl narnfl('»w i kierujące
nią w życiowej pracy około lepszej f i rzys złości. Fiioasofia tylko po-
daje środki do rozwinięcia w narodach krytycznej samowiedzy, do
jasnego poznania ich zadań życiowych i misyi dziejowej. Narody,
nie posiadaji|ce filozofii, a pozbawione wskutek tego krytycznych
pojęć o świecie i celach istnienia, nie żyją życiem samodzielnem,
rozumowem, prawdziwie Indzkiem, lecz podlegają bezpośrednim pod-
nietom nczncia i namiętności, które nigdy nie są wystarczające do
prawidłowego rozwoju stosunków ludzkich
Zauważmy dalej, ż(; od udziału zdrowyrh |)ł)p^lądów filozoficz-
nych w życiu danego narodu, zależy stanowisko jego wśród dążiłosci
umysłowych iimych narodów, a zntrin i w znacznej części jego przy-
szłość w ogólnym pochodzie kultury wszechludsskiej. Wskutek tego
iiiozofia staje się też jednym z nader ważnych czynników dobrobytu
społecznego. Im naród przy jej pomocy wytwarza sobie jaśniejszy
i prawdziwszy pogląd na świat i cele życia, tcm wyżej rozwija się
w nim knltura umysłowa, a wraz z nią utrwalają się w nim tem
mocniej podstawy zdrowego rozwoju życia społecznego. Jak w po-
jedynczym osobniku miłośó prawdy i sumienna dążność do jej po-
znania jest koniecznym warunkiem prawidłowego działania w ży-
ciu: tak ró^niież i narody tylko przy ])omocy tego czynnika filo-
zuficzuegu kroczyć mogą r\n\>i/.o(\ na, drodze postępu du możliwej
dla nich doskonołości. Filozofia oświeca tę drogę i prowadzi z pełną
świadomością do celu.
Wszystko, co się wyżej o stosunku filozofii do życia s|)0-
lecznego powiedziało, daje się sprowadzić do następujących zdań
zasadniczych :
1) Łączność życiowa ze społeczeństwem jest koniecznym wa-
runkiem umysłowego rozwoju myśliciela i przygotowywa go do sa-
modzielnej pracy nad filozofią. Samowiedza filozoficzna i krytyczne
samopoznanie, będące punktem wyjścia dla głębszego na świat po-
glądu, możliwe są jedynie na podstawie należytego zrozumienia kul-
tury iim\slowej ludzkości, a więc stopniowego rozwoju zarówno da-
nych poglądów filozoficznych i teoryj nank'o\vvch. jak i życia spo-
łecznego narotiów z ich wierzeniami religijncrai, wymaganianu moral-
nemi i w ogóle idcahuni ż^< iowemi.
2) Takie zroziunienie tradycyjnych zasobów życia umysłowego,
uzupełnione poznaniem prawdziwych potrzeb i dążności danego spo-
łeczeństwa, jest zarazem koniecznym warunkiem działania myśliciela
>
Digitized by Google
460
12,2. FILOZOFIA I irCIB 8F0ŁECZNK.
na innych ludzi, a więc i wpływn filozofii na życie timystowe naro-
dów. Z tego powodu ascetyzm i pesymizm, oraz w ogóle wszelki jedno-
stronny iudywidualizm, poprardzajac dobrami s[)ołccznemi człowieka,
są kirninkami błędnemi, sj)r<»wadzają( eini myśliciela z drogi wiodącej
do możliwie pełnego rozwiązania zadań filozofii.
3) W swej działalności życiowej, praktycznej, filozof ulegać
winien istniejącemu porządkowi społecznemu gdyż wtedy tylko ko-
rzystać może z niego w sposób odpowiedni, jak równue z dóbr spo-
łecznych, warunkujących prawidłowy rozwój filozofii.
4) IJleglożó życiowa, praktyczna dla wymagań społecznych nie
powinna jednak przyjmować w filozofie charakteru bezwzględnej
umysłowej iil<»głości dla p()pulamych w danem społeczeństwie wie-
rzeń, p<ic:1h(1.')\v. pojęć, uczuć i dążności, gdyż to sprzeciwiałoby si^
zasadom kiytycyzmn filozoticznogo. W imi<^ tych zasad myśliciel
poddać musi samodzieliu-mu rozbiorowi panujące w s|)oleczeństwie
poglądy na świat, powszfclmic uznane teorye i nauki, popiilarne
hasła i t. p. Wyniki zaś swych badań .>umi(»nnyeh, o ile posiadajći
pewną doniosłość filozoficzną, wygłaszać winien bez wzglądu n.i
uznanie lub ])otępienie ze strony przeciwnej jego poglądom. Tyiko
w ten sposób spełnia swój obowiązek względem prawdy i względem
należytego rozjażnienia pojęć społeczeństwa.
6) Niezawisłość myśliciela od tradycyjnych zasobów życia spo-
łecznego, będąca koniecznym warunkiem krytycznej samodzielności
jego myśli, nie jest wyłącznie wynikiem jego wykształcenia umy-
słowego, ali' zarazLiii wynikiem jego rozwoju moralnego, j«'go
rakteru. liłt^boka miłość prawdy dla prawdy, smnieiiność w jej ba-
daniu, jasne poczurie osdbistej godności i saniodzielnośei. w poią-
( zi'nin ze skromnością i naturalną prostotą w życiu apoltn znera, oto
wydatne rysy cliarakteru prawdziwego tilozofa. Mn jąe stale na oku
główny cel swego życia: krytyczno poznanie przyrody, człowieka
i Boga z miłości ku prawdzie, filozof zadawala się małem ze wzglą-
du na dobrobyt mateiyalny i nie wynosi się w stosunkach spo-
łecznych ponad innych. Przez to nie doznaje owego wewnętrznego
i zewnętrznego niepokoju, który trapi większość ludzi, niesadowo-
lonych danemi zasobami materyalnemi, a dążących do zajęcia wy-
datnych stanowisk w życiu społecznem. Uwolniwszy się zaś w du-
(^bu od tego niepokoju poświęca się, stosownie do swych zdolności
i stanowiska społecznego, samodzielnej, refleksyjnej pracy myśli rad
rozwiązaniem najwyższych zagadnień wiedzy hiflzkiej.
f)- Nnreszeie. widzieliśmy, że filozoHa, jako krytyczne samo-
poznanie umysłu i dążność do ogólnego na świat poglądu, je>i
jednym z koniecznych warunków prawidłowego rozwoju narodów
Digitized by
§ 12^3. ASCRTYZM I PESTBOZli. 461
i urzeczywistnienia zarówno ich społecznych, jak i ogólno ludzkich
zadali źyciow'ych.
1. Pogarda dóbr spoieeznyoli. Ascetyzm i pesymizm.
Sklcnułolć do odosobaienia jest jednem s chankterysty< znjch anamion umysłów gli^b-
nj^ch; Wskutek silniejszego rozwoju caynnikuw uczucia gtOrnje w nich kierunek do-
śiodkowy żjdh umysłowego nad odśrodkowym* podmiotowy nad praedmiotowym (aob.
str. 143 i nast.), a a tego wynika przeważne zajęcie .siQ umysłu nainyiu 8oUą i lubowa-
nie się własną treścią podmiotową: ncsadaini, myślami i (iąźnościaini osubnicaemi. Im
ta strona o«Jołmif^a barJzioj się rozwija, ,teni intrysi dochodzi do silniojszego poczucia
"wej odrętinej indy widualnosri ; t(^m bardziej zadawala ^<i^ .samym soh\\ i tern trudniej
f fwnowaiy jjjł; i harmonizuje zc swem jn/.eduiiotowiiui otoczonioui. l iiiy^i togo rodzaju
prz> zdajzająeych się często kulizyach ze społeczeństwom woli zerwiic z iiiem wszelkie
atosonki, lub też mu się otwarcie przeciwstawia*';, aniżeli przystosować w czeinśkolwiek
:)we tendeneye osotmioste do istniejącego porządku rseeaor i wymagań społecznycb.
<Aasaje się s tego, źe jednostronny rosw6j ucanida osobniczego jest czynnikiem pneciw
-polecanym, doprowadaąjąeym prędzej ozy później do pogardy dóbr spotecanyeh.
ów brak akomodaeyi, cąyli przystosowania się jednostki do otoczenia^ wskutek
nadmiernego rozwoju uczucia osoliniczcgo, przyjuiąje różny cliarakter stosownie do t«go,
<2y myśl i wola popierają harmonijnie subjektywizm uczucia, czy też ulegają dążnościom
iid.-irodkowNTii, f. ). czy jedno.>tk;ł roz\\ ija się jednolieie w kierunku podmiotowym, czy
ti/ wr.LZ z tym ^M>rując.ym kierunkiem uczucia objawia się żywsza czynność przedmioto-
wa uiy>U i wuli. W pierwszym razie jednostka zamyka siij < oraz liardziej sfima w sobie,
poświęca się kontemplacyi osobniczuj i ołyawia .swą energią przeważnie w coraz więk-
8zem odosobnieniu od świata zewnętrznego i w końcu w zupełnej dla niego obujętno-
Id. W drugim natonuast wypadku osobnik, przy wygórowanem poczadu indywidual-
nem, nie odwraca się wprawdzie bezwzględnie od świata, ale zajmując się nim, zużywa
zszwycaąj swą mysi i energią w ciągłej z nim walce, aż nareszcie po bezskutecznem
stamoCaoia się a sobą i z światem wmawia w siebie, ae go awycięża, gdy się nadeń
bei miary wywyższa, lub ^i\y na niego wylewa całą swą gorycz osobistą.
Oto dwa przeciwległe kierunki, do kt^jryeh doprowadza jedno.stronny rozwój po-
' żucia osobniczego, indywidnalizmu. Kierunki te ziuino są poil nazwami: aacciyznm
i yesyniizmu. Pierw.szy wyraża bierną, drugi czynną pogardę dla dóbr społeczny*;!!.
Ascetyzm jest, sam w sobie, olijawem hannonijnym, dodatnim, pozytywnym,
gdyż pumuuo swego spułccznugo odosobnienia. d4Ży ostatecznie przez pudmł*«tuwą kon-
templacją do jedności z istotą wszechbytu, więc się nie zatrzymuje na poczuciu osobni*
czem, jako ostatecznym celu swyc^ dążności, lecz za jego pośrednictwem pragnie prze*
niknąć głębiej w ducha powszedmego. Pogardza on wprawdzie porządkiem fizycznym
świata, pi^jiodą, zmysłowością, oiaz porządkiem społecznym, ludzkością, ale saaanje
Wfżaij porządek moralny istoienia i jemu dobrowolnie się poddaje. Dla tego wyż"
szego porządlra moralnego stroni właśnie od świata i społeczeństwa i sądzi, że przez
qr<*ie osobnicze i odo.sohuione <»pcłnia swe obowiązki religijne, .lestto jedno-tronno.śe,
błąd, 1)0 człowiek spełniać winien wszy.stkie swe obowiązki życiowe: ekonoiniczue, .spo-
łeczne i reli^ajne, a nietylko te ostatnie. Ale lendencye tran<endentalne uszlachetnia-
ją ascety zui i zbliżąją go pod niejednym względem do zasad >tuicyzmn (^zob. wyżej
)Łr. 441 i nast).
Digitized by Google
462
§ 12,2,1. A8CBTYZM I PKSYMIZM.
pMjrmizm, pneciimies jest wynikiem wewnętimej spncecaaoect osobnika ■ saąjn
Bobą i z światem i ma wskutek teg^o cfaaitkter djrshanaongiky, ujemny, negacyjny.
Ostatecsmą jego zatiadą jest offrani«.-zoDy jednostkowy osobnik ludski. ktTiiy odsąda
świat (uiły od ruzurou i hezwzlifdiiie go potępia; ale pnsytem, w gruncie r/erzy. xapaa»»
nieć nie możo, że .sam jest f-ząstką świata, prz«?z si«}l»ie ponre\vieranP<7o. Wskutek te?o
nawet ubóstwianie hytu osobniczoj^o na tle t^oryj peMyiiii- tycznych, w duAin współcze-
snego deka^lfiity^nm, nie doprt»wa<1z.i pnępdHtawi<'iH)i tego kierunku do wewTi';tr/n< i r~
wnowa^d i >pokoju, lecz łą<z) >i<: z nu M;m nie ua^sycouą pychą i z ęorzkitMu przeswi^i-
czeuieiu, że przy braku rozumu w świecie, człowiek skazany je.st na teni nędiaiieji-zji
żywot i tern niarniejsz)' kouieir, im większe w sobie rozwija aspiraeye osobnicze i in
bardziąj pogardza światem i ludzkością. iM mu to pomaga, że ma się za Boga, skom
żyć i kończyć musi jak robak!
Dla powyższych rysów, pesymizm duchowo blizko jest spokrewniony z cynizDiem
(str. 440 i nast). Wraz z nim pogardza wszelkiemi dobrami życia. Bóżni. się jednak
od niego wygórowaną .namowiedzą. praesadnyoi subjekty wizmem. domagajacyTi' ^^K<
świat do niego sin *^to.sowaJ. a nic ou do świata. Skoro się zas pesymi;<ta przekontwa
0 nieuiożliwości p rzf • i toczenia świata na -^wój ład. itisri n;ul uim w>nio*słf*iii lek^-e-
waźenicui jego puiządku i pogardą Ula wsizystkit-iro, jjiiM Z dla >aaiego sict i>_'. Cv-
nik natomiast w swej pogardzie dla świata obejmuje i .>amogo siebie, ni** JIają'
* Wcale o ywą godność osobistą. To też pesymiści, szczególniej nowszych cSMÓw, csnty^
wysoko swój byt jednostkowy, pomimo teoretycznego lekceważenia wszelkich dóbr
życia, nie wyrzekają się w praktyce tych dóbr, a nawet epiknrąjskiego koafoita (.Scne*
PEHBAUBR, Habtmanm); gdy tymczzsem cynii^ pod tym względem z godną ubuzb
konsekwencyą życiową i logiczną zbliżali się do zasad ascetyziuu.
Jaki nastrój podmiotowy, indywidualny w .stosunku do apołe<'zei'istu a charakt^ty-
żuje prawdziwego filozofa i który z powyższych kierunków życiowych odpowiada bw
dziej j''t/o zadsiniom''' oto kwcstya dla której tu w ogtAc niówimy o tych kicruł kmh.
Kn t.Yi y/.in tilozittirzny z natury swojej nastraja ka/.dego głębszego niv
zbyt larwo iiesyniistycznic. Wykazaliśmy nawet wzczogołowo przy rozbiorze iJiil-
1 twurczoscł (}5 8,5, szczególniej str. 185 i nast,). żc rzeczy w isto&c w porównaniu z idcĄ
wydaje c^it; zawsze niezada walającą i że im szemzy jest zakres toeści idealnej umyido*
tem mniej zadawalaj ąceui przedstawia mu się dano bezpośrednio uksztattowanie twKxt
wistońd. Widzieliśmy również, że w tym fkkcio psychologicznym tkwi emptiycni
podstawa pesymizmu. Ale przekonaliśmy się już tam, że p«niao to pesymizm nwint
w sobie rażące sprzeczności logiczne Obecnie dodać należy, że wygórowany tnd^-wi-
dualb.m i subjektywiztu jjr ymisty rozchodzą się zasadniczo z przedmiotowemi zadanian t
filozofii. Toiuinio wszelkiego krytycyzmu, opartego na podmiotowej organiza- yi urn.^łi:
myśliciel prawdziwy wyzwoli/' -i-: winien wedle możności z subiektywizmu uczudi
osobniczego i dążyć do przedmiotu w*igo poznania prawdy na podstawie og'dno ludzki' b
prnw rozumu i naukowych danych doświadczenia (str. 84). Jedno zas i drugie osiąga-t
mużna jedynie przy pomocy ścisłego związku jednostkowego umysłu s kulturą umyało-
wą społeczeństwa i ludzkości Co wi«^cej, wszelka nauka, wszelkie pfsedmiatowe p«»-
nie świata opiuia bię na uznaniu zanadniczej \v.^pólności i jednorodności praw u^yah
ludzkiego z prawami wszechbytu (§ 4.8. 10,ł). Z tego wynika, że samowolne od«r«v
nie się osobnika od pozostałego świata i bezwzględne przeciwstawienie się jemu, — M
to czyni wszelki jednostronny mdywidualizm — uniemożliwia naukę w ogóle,
i illozofią l pozbawia osobnika prawa do wydawania jak i(-hkoI wiek sądów o n^scoi^
przewyższających jego chwilowy nastrój osobisty. Ten zaś w treści swojej, nie zalei;
od przedmierou y* h danych, lecz od podnńotowego rozwoju osotiuika i jego chartkt*-r.
moralnego. A pod tym względem ani zgryźliwe lokcuważenio iiituiejąeego porządi-
Digitized by Google
§ i 2,2,1. ASCETYiiM 1 l-K&k'MlZM
463
mcfjr, mi cjmiczna pogarda dóhr spolocznyt h, aui wro>JZciu pycha, z ja.ki\ pesyiui-^ta
wposi ponad watą świata, nie są bynajmniej po/ądanetni wlasnościaini przedmiotowego my-
ślidela, którj, mąjąc na okn piawdę dla prawdy, roztrzivsać winien kaidąnoczs beswtronną
«inawj6dliw<MCi%» % moźliwem wynecsfiDiem aię awycli csQrsto indywidualnych przesądów.
Inaczej praedstawift mą nam asoe^m ze stanowiska zadań filozofiL Jego strony
dudatnie: giębase pocsacie duchowego związku z istotą wszechbytu, sumienność, prze-
stawanie na niałeni, są zaletami, które zdobić winuy każdego filozofa. Myśliciel, podobnie
jak du( howny i uczony, powinien by< jiod wiadoma wzgb.'danii as(;t'ffi. w przooiwsta wioń iii
dt) Siiintfncca. Działalność do.środkowa, rctlnk-^yjna uniy-;łu trńrowac w nini winna nad
odarudkową, uh-ij-ającą wrażliwo.ś<.'i ztny<ł<>\v zewnł.-tr/.iiynh. 'io leż uie riio/.o ^'v^ odda-
wać całą duszą przyjemnościom żyiia towarzyskieto. zapominać w jego niesiwkojnym
Wint o swydl wyższych duchowych potrzebach i ubowiązka<di. Skromnoś*- towarzyska
wynacaenie si^ chęci błyszczenia w ^ipoleaeństwie są równie koniecsneml waronkami
jnawidlowego roswojn myśliciela^ jak ograniczenie potraeb fizycsnych do moćliwego mi-
oimnm. Z drog[iej atoli stnmy chamkter dogmatyczny ascetymnu, jego obojętność dla
żyda umysiowego społeczeństwa są czynnikami antyftlozoficznemi, nie dającemi się prze-
Ycipży.- przoz żadne zalety moralne i religijne, bo wynikają z braku przedmiotowej
)ti,vs!i. z lo zwzirl^dnego nad nią panowania podmiotowego uczucia. Filozof miis-i zna**
-wiat i życic nic z książek tylko, ale z wIa<no<^o doświadczenia a w\>-v ntn^-i żn ■
w świecie i przyjmowai'" czynny iidzial w jcs^o dążnoM iach. a przedewszystkiem -^peluiac
sumiennie swe obowiązki społeczno, .lostto konieczny warunek bozpośrod niego zapozna-
nia się z życiem i spożytkowania jego danych w celu rozwiązania zadaii filozotii. Asce-
tą tedy, w ścisłem auMaeniu tego słowa, myśliciel być nie może, jeżeli nie chce ulegać
biernie dogma^cznym wleiseniom i subjektywnym ułudom, jeżeli ma na oku kiytyf^yzm
filozoficzny i dążność do samodzielnego poglądu na świat, opartego na własnem do-
świadczeniu życiowem. A bez tych czynników nie ma prawdziwego filozofk.
Początki dziejowe a.Mcetyznm i pesymizmu są w.spólne ; szukać ich należy w kolebce
kultury aryiskiej, w starożytnych Indyach. Fonmj nauki etycznej przybrały te kierunki
życia piaktyczncs/o już w hudyzmie, którego twórcą był w Vl-tym wieku przed Ch.
głośny reformator panującej religii bramanizmu, ■^yn krób<w«;ki. SjnpATTo <albo też Sa-
tu-MuKi), zwany H^uuą (co znaczy: przebudzony, aswuc",,;/, >iir>lrziv, jako asceta przy-
jął imię: Ootamo). Wychowany wśród kruIevvskiego prz«*py< hu, wcześnie uległ przesy-
towi, a widok nędzy ludzkiej zniechęcił go do życia i doprowadził do zdania, że ból
i cietpienie jest istotą nietylko ^ota ludzkiego, lecz w ogóle świata i śe zbawienia
szukać' należy w ucieczce od świata, w osiągnięcia zupełnej obojętności umyciu i serca,
zuptiłnej swobody od wszelkich namiętności i dążeń, t j. w osiągnięcia stanu ducha,
określonego wyrazem nirwaita (dosłownie wyiaz ten oznacza wygaałft wydmuchnięte).
Porzucił tłuly swo pałace, źom; i .syna i został pustelnikiem. W miejsce at<)li ideału
branian<kif;j poboźno.ści, pol('gającf<ro na modlitwach, ofiarach i umartwinnin <"iała, żądał
liudda wsrziTzeuia się >amej wolt do życia (tauha, 8cH0PENH.ArKj{ : Wdlr :i(in Lchcn^
i opiera! to żądanie na nauce, że żn'»dłem wszelkiego złego jt-r jmpęd do życia, obja-
wiający sił* we wszechświecie i nadający mu charakter wytworu nicrozurau, błoniu, cier-
pienia, w ogóle nłndnej znjkomości (samsaro). Tylko człowiek wyzwalający się saiuo>
dzielnie z więzów światowości, prowadząi y życie w odosobnieniu i ubóstwie jest
prawdziwym mędroem i powraca do pierwotnego bytu, w którym nie ma żadnych rui-
aic ani dążności życiowych, lecz wszystko pogtążonem jeet w bezwzględnym spokoju.
W tym duchu mówił Dudda: „Świat, to bańka w(»dna, obłok oddany na wolę wiatrów.
Kto go tak pojmuje, ten króla śmierci oglądać nie b«;<lzi.'. ' „Kto ulega popędom i^y-
lowyni podoimy jest do zwierzyny, wpadłcj w <idła." ,,Mi ilr/cc jfst wolnym w wię- .
zach i okowach. Kajdanami »ą dla niego tylko; bogactwu, drogie kamienie, żona i dzie-
Digitized by Google
464
§ 12,2ri. A8CBTTZU 1 FB8TMIZM.
cif w ogóle wssystko, oo go do ńwiata ciągnie. On wyswala się z tego wwjiitidtgo
wna 16 8Wem cierpieniem i xe swą rozkoszą." „NąjwyśSKą poboźnoćcią jest obojętaoić
ducha i derpliwośt'*.'^ „M^'drze(; zatapia się w nirwan<;, w odwiecznj spokój, nie jn-
gnie nawot szczęśliwości niebios; wi<,*kszośc zaś ludzi li^zmyślnie błądzi nad brzegami
!iiivvHiiv." „MrdrzcT ury.pstnif/y w bycie nie/.iiii.^nnjui, woln^^ni od ws^olkiełi cieipien;
cierpienia s|>iulaj;\ / nił"„Mj. juk kruplt- \vo<i\ z liaci."
Podania lugumianic o życiu iUjildy wraz z wykłiidein jego nauki nuei>ic2ą sii;
w ksi<.dze; Laliła-Wuftara, którą wydał uczony Ed. Fodcaux iSm r. w językach tyb^
tańskjm i fraociuskim, & Lbbhann przełożył na j>^zyk niemiedu 1874. PrĄywiediiue
zdania Bnddy wzięte ^ą % ostatniego wydania. Do znakomite^cii prac nowngrdi w tya
przedmiocie należą; K. a Hardt, TAc legenda and ^isonea ef tAe BmUfttila, 2«ie i^
1881. H. Ołdbhberg, BuddAa, «ein Leben, aeiue Lehre, seine Gemeinde 1881. J-gie
wyd. 1890. E. Sknart, Kssai aur la Uj^ende du Buddha, 2-gie wyd. 1882. 1. P. Ui-
HAYBFF, Hfch, rche.H attr le bouihUiiamf, przekład z rosyjskiego 18U4. Senart zaprzei:za
istnieniu Biuldy i widzi w podaniac h o nim tylkti myty rnitologi<"zno : ( >Klenl>etę im
i inni na p<>d"«tawie zri'»drl wykazali Jowuiiińt', że Hiulila \>\\ usołiistośi i^ bist(łry<zDą.
(,>góiuio przs -trjłiiy, i Loi' też w zna» zuej t z«.'isci iiiud*Tiiizuwaiiy w\kłuU uauki la-
dyziuu, znaleźć un>/na w katechizmie budyjskiui, wydanym w nowszych czaa^ich w ji;-
syku niemieckim praez jednego z mnichów (tMcazu) bndyjskidi w oetn propagowani
Undyzmu w Europie: Sobbaoka Buiksciiu, Buddkittiaeker KaMimnuB mr Emfi^
rung in dte Lehre dea Buddha GoUmo, 4-te wyd. 1804. Liczne objaśnienia bistoryczu
i rzeczowe podnO!$zą wartość tego katochi^u. Do tego rodząju nalei^ ksiąiecdEaf kfeA>
rą wydał H. S. ( )u ott p. t. A huddist całecMam^ oeoording to the cantm of ł)te som-
łhem vhiirch, 3-de wyd. ISHś: pn^cklad polski przez W. Z. pod zmienionym ^'tułeia:
Zasady fUozofii i moralności bndyjskuj INS^. Jtwtto katechizm, wedłng którego ocząsic
8W<yej rflipii dzieci sinsralf^-^kip i hinnaiiskie.
W na-~/'-i literatiir/i- j)iMliijt4 szer.sze pojęcie u budyzmie M. Si };a^zlwj>kj w >w}(;h
Dztejach liU<Z(>ju, >lr. IMl i nast.. oraz w piśmie: Początpk i roziioj jHł<{^micitiu w Ih-
dl/ach 1H84. Przed nim zasługuj n na uwag^* tylko; rozprawa A. TY9ZVŃbJi.ut*»o : Bi^-
dyzm, najUiiaza figura ehrzeicijamtua, Blbl. Wam. 1870, T. U, 219 i nast wdb. tti
jego Zasady krytyki, T. 1, 147 i nast, orzs gruntowna praca S. PAWUCEoeo: O
ctątkach chneacijańałita 1884, str. 84 i nast O współczesnych mis^czoych iboczcniad)
budyzmu traktują: W. LoTOSł^wsKi, Wapaiesieang tetaofietny to AtigHii Amargee
i Indyach waehodnuh, Atencutn 1SSS. 'W II, 204 i nast., oraz E. NaoanOWSKI, Teetofa
buddaintyczna w Kuropie, Bil)). Warsz. 18Jł2, T. I, 8(J i nast
Tend<'ncye ascetyczne połączył Tlaton z poglądeui na istotę samej fikizolii, do-
\v(ul7uf, '<zcz<W(lnif'j w początkach swr-L-o rozwuju umysłowego, że pra<a nad 6102064
tiic ::cKl/i -i.; z uilzialfin w dążnościach życia -poicczuego. W Teełtiir nwwi on {"oi
lyiii \s /!.'|t.il"'iH ip. 17;5 i n;k4t.): ..Filozol' prawdziwy nie zna drogi do forum, nic wic
gdzie .-ic znajdują sąt^, rada miejska lub inne miejsca zebrań publicznych. (>n nie widii
ani nie słyszy wszystkiego, co dotyczy praw i postanowieii narodowych, czy to pisany*^
czy to wyglaszanyeh publicznie. Nawet we śnie nie przechodzi mu przez myśl uhicgir
się o stanowiska społecznet przyjmować udział w stronnictwach, w narHf** Inb uolMh
z iletnistkami. Kto w społeczeństwie pochodzi ze szlachetnego rodu lub ma pfoilycb
rodziców, kto odziedziczył jakieś wady po przodkach, po ojcu lub raatoa, to waofldte
tak mało go obciiodzi, jak, wedle przysłowia, to, ile kropli wody jest w morzu. On nie
wie nawet, że o tern w.szy.stkiem nic nie wie, gdyż unika tego wszystkiego nie JU
chwały, lecz w istocie dla tego. że wśród f-połeczcństw a znajduje się tylko ciało jegw-
diisza zaś jego jHi;L:anl/,i tern \v>zystkieni. i w. dluL; :-lów F i lul ara, unosząc »i«^ po wfz^^^łi-
bycie, mierzy ziemię i jcj głębią, rozróżnia gwiazdy na niebie i bada istotę wszystkiego..
Digitized b^.Coogle
§ 12,2,1. A8CBTTZM I FE8TMIZM« 465
co ^owi ^m^-bświat, lecK nie zatrzyrouje ai^* na przed iuiota4>h hlizkicb." W związku
7 tm\ zdaniami przywodzi Platon W!<p<»mniane wyżej (<tv. 124) podania n Talesie i roz-
wijLi ut^y swego a-Hcetyzniu ttlo/A)ti.-/,iicŁ:o. Zirodnic /. tt-mi zasadami l'hituii nip w*<t;^pił
V /,«-ią7.ki małżeńykif i nie prayjuiuwał udziału w życiu si)(>ł»''/nein swf^u miinta ru-
•i/iuuegu. Dodać jednak należy, że w późniejszych faza* h hwego rozwoju Fiaton
njąi di; filozoficznym rozbiorem istoty państwa i jeco u.struju i dochodził nawet do
pizcctwległej ostatoccDości, u<-ząc, że doskonatodć ustroju państwowego da się oeiągnąe
tylko wtedy, gdj fllosofowio bqdą królami, lub gdy królowie i nacselnicy rządów toeta-
ną filowtoi (sob. SBCzególniej jego BzeeqMi9poŁiią V, 18, p. 473). Są to utopie, wy-
ftrwąjąc^ naturalnym sposobem z powyźsiego ascetyzmu w stosunku do rsecs^wistycb
wtrasków życia spoleciDego.
W dalszym dziejowytn pochodzie powyższyt;h przeciwspołecznych kienmków życia
priktYi zneg-o. a-r etyzin. y.if. wiadomo, rozwinął się sjzeroko w • hj-zościjaństwip, porzt^wszy
itd -ł-go winku, wskiiu-k szczpofolniej il/iałalnośi i świętych Antiaiieg^o i Ha/yle^o i^zob.
ZócKLER, KriłiscJif Gemkichie def Amw-sf ur;t/ Haknack, Dos Muiuhłhum, seine
UeaU u, Geschkłiłei 3-cie wyd. 1886). Pesymizm z&i budyjnki wznowił w naszym wie-
ko Au. sJcHOPBNBAUSR (f 1860) i nadal mu formę metafizyi /u;^, przystosowaną do pojęć
UoMianych sadiodu, sscsególniej w dziele: Die Wdł ols TTitte «. Vor*kUung 181f>.
O ile aeoetyzm cimeścijaaski, jako objaw ducba religijnego, stat się siłą dodatnią
pod względem moralnym i przyczynił się nawet do ocalenia kultttiy nmydowej w bar*
Urzyiiakicb estasacb wędrówki narodów; o tyle rozwój nowoczesnego pesymizmu, wsku-
tek swej wewnętrznej sprzeczności, przedstawia czynnik rozkładu nietylko na polu etyki
mf1\ wi,hialnej i społecznej, ale w ogólf w zakresie żytia imiyslowetro. Zaprzeczenie
liowieiii rozumu w istocie wszechłiytn i praw celowe<ro rozwoju świata pociąga za sobą
i natury rz^^/y ^ł. >/ędzie i zaw^zt- stopniowy upadek twór zobci indywidualnej, bo
zamącą ^róiilo, z którego osobnik jedynie czerpać możo wiarę w siebie i energią do
pełnienia swych ot>owiązków życiowych, a więc i obowiązku względem prawicowego
tozwoja kultury omysłowej.
Najgłośniejszym spadkobiercą budyjskiej nirwany i negacyi woli do życia w dn>
(ba Schopenbaueia jest w diwili obecnej En. Habthank. Jego fitoM(ffia nieświadomoki^
wyłożona w dziele: Philoaopkie des UtUfeumułeti 1869, 10-te wyd. 1890, jest w istocie
■•wojej metafizycznym nihilizmem. Powrót do nicości nietylko jednostkowego bytu. lecz
" tu w ogóle, oto jedyny rozumny cel rozwoju wszechświatowego, wedlugr toj filozofii,
-iakąź warto-śr JiMlatni:! inożt* iiii<T tffjo rodzaju filozofia, potł.'pifłjąca świat raly /.a tu.
7^ nif* za=^pak tjH wygorowanyrh preteuś^j ji^dnostki: filozofia. k(<ira na istotę w.szechbytu
j^fiU-uosi otijawy czysto Odobuitze ograniczonej ludzkiej indy wid ualuoati, jako to: przesyt,
j niezadowolenie z siebie i świata, gorycz, apatyą, wreszcie chęć wyzwolenia się z tych
wnysfkich wad zdenerwowanego osobnika? Czego się po takiej filozofii spodziewać mo*
ina tak pod względem teoretycznym, jak życiowym? Jeżeli w poglą^b Scbopenhaue-
r&, Hartmamu i ich zwolenników są pewne czynniki dodatne, to występiąją one na jaw
jedyait' ^v kutek braku wewnętrznej konsekwencyi w rozwoju ich zasad.
Ten brak konsekwencyi objawia się i w życia główny* 1i pi~zedstawicieli nowocze-
<ne^n po^symizmn. z których żaden nie poszedł za przykładem Buddy i nie wyrzekł się
praktyce potępianyc h w teoryi dóbr życia. Schopknhauer, «yn boo-atego bankiera,
['!u. esował aię z własną matką o majątek, żyl wUwornip i nadto trawiony ł .\l do koń-
1 zjcia niepohamowaną chęcią reklamy i goryczą z powodu bruku uznania. Hart-
MANN zaś, były oficer pruski, w przedmowie do zbioru swych pism, zaprasza ciekawych
do siebie, aby się przekonali, jak azczędliwie (i dodajmy po epikurejsku) w gronie dob>
tydtk pisyjtdól i rodziny, przy flliźanoe czarnej kawy po dobrym obiedzie, źy6 może pe-
isymiitft 19-go wieko*
8«m«, Wsm 4* fltoMa 90
Digitized by Google
466
§ 12,2,1. A8CETTZM I PESYMIZM*
Do gruotowniejszjcb prac, mającycli za pnedmiot krytykę poi^jidmiit, oalcią:
J. SiTLŁT, PeasimUmt a history and a cHiieum 1877 (pizeklod francuski lB8i); E. Ci-
RO, Le pesmmime au id-t Biide, S^ie wyd. 1881 ; H. Sommer, Der Pesńmimm und
die Sittliihhnt. 2-gio wyd. 1883; A. v. Eye. Wcjim und Werth des DasetM, ^
wyd. 1880; Ollć-Lapkunr, Lc prit de la vie 1884.
V nas w tym wzLl';«l/.i(?. pruoz wzniianknwnnyh prac Stbaszbwskiboo, na aioe-
góian uwaLT".' za^łupnija. iM-t<;puj:\(«* stiidya krytyczne;
S, Smoi iKu\v>Ki. h'":f'ińr krf/fi/rznff jUfUłntr zmadnirzi/rh fiUiZnfli Schopenimwn,
1881, oraz Ftlazo/ia tŁifZiŁohtiia. l'izyczymk do ihUjuif pt.s;/un:mtt 18S3. Oiilatai^
pnicii roztr/.łt>a nowsze olgawy pcsyiuizmu, szczególniej zaś poglądy PiL. MaiiiŁłKllIlif
]>(>>:yii)isty, kt<iry W konsekwentneni sastoBOwamu swydi aasad do ijcia po napimuii
dzieła: PhUoaophte der Ertoaung 1876^ życie sobie odebni. Osynili to r&wniń niekti-
ny niHdojrzali młodzieńcy po pizeczytantu głównego dzieła Hwtnianna.
Wł. M. Dębicki, Postęp, sztz^e i przewroty sjfohczne 1886. Wykuąjąe, ie
niateryalistyrzno toory« postępu nic są zdolno preociwdziałać szoiząpenra sio pesyraimiowi
Dębii ki z cieplcni scrdfHznouj Iironi ideału „chrześcijańskiego postępowf\i. *• jako jfilyn*^
gu dn)'_M>vvsk!izii kn Icp-zfj pmszłości rodu ln(hki<^'jo. Wrft7 z A. Langem dowodzi
Ji\>'r i utiary mo<,^^ jedynie jeszeze uratować naszą kuiturę i drogę niszc^cej rewolar-i
zmieui<- na droirt; idogoslawionych rełonn."
Ostatecznym objawem bezwzg^lgduc<,'o indywidualizmu na tle teoryj pcsjnuśty^a-
nycii jest Fr. Ktktzschk. Doprowadził on ten kierunek do absnrdu głównie w pisatMft
Also spraeh Zaralhiuitra. Ein Buch /nr AUe ti. Ketnen^ cz. l^a i ^ga 1883^ ez. $rtk
1884, i-z. 4-ta 1801 ; Jenmtsi vm Gtd u. BSse, Yitrsfńd dner Pfti&MopMe der Zukm^
18Wi: GnunhnjH' der Morat 1892 i w innych* Do zaznaczonych powyżej poglądów jeg«
(zob. str. 152' doda*' tylko możemy, że t<'n ,«j:«niufiz" popadł w sposób tragiczny w oWą
kanie, w któreni ma siebie rzeczywiście za Boga. Trudno powiedzieć, czy obłąkanie t*-
'y<\ p)r/y, '/rn:t. '"/.\ też skutkiem jego przewrotnych potrlądnw nn ł^złowieka i źyd*"
ll/,iwu >i<; islkn \vvji:iii;t /.' ii.r'jl»dy te. pełne paraibik-aliu i samowoli, podkopojąfł'
w</t'lk:i prawidłową, i.i. yuiialniii łl/i;il:ilno-i człowiekii, a wit;*- i wszelką tilozofią. zaiy
dują zwolenników wśn.d zdrowyrh na umyśle. U nas są publicyści, wydający .^tu<ły>
fiłozoficzne*' i mający prcten>yą do oryginalności, którzy powtarzają poglądy NieUMfce^
go, nie wzmiankują* jodnak jego imienia. Z drugiej strony znalazła się też n aa^
autorka ^samotna, a ti^skna,** poświ^^cająca sentymentalną książeczkę temn pogrondcirio-
w i ,,batiskiej moralno.ści," kfiry za przykładem Scbopenbauera obdarzał najwięksią po-
uar<l;\ właśnie nW ni»'wiości. ,»Co kobietę ołłchodzi prawda! woła. Nic nie ma tak zasi
dnł''Zo tibcego, wstr«*tnego, nieprzyjaznego kobiecie, jak prawda: jej wielką s^ztuką j<?-i
klam twfł jej iiajwięk-za, sprawą — pozór i piękność." Tylko ,osły raęzkiegn mizaju"
iiiop;( pj i-ri;tr. mI>v k<>l>ił'frt dn/ybł <!(> ..neninfiro wyk'^ztał<'enia.'* e?;yłała <:.'ł;^»n_v i ro?-
|n\uviala o |>nli(v. i'. „<ił.lvlł> kobił ł.i i»\ła istoU^ m\>lącą. byłałi> jakit kucharU^ od tj'
siącoleci odkn bi najwięks/ł' tizyolo^ir/ne takta i wzięłaby me<łycynę w ręre swoje! Dzi^
złym kucharkom, dzięki zupełnemu brakowi rozumu w kuchni, rozwój Indzkoid iMtał
przez długi czaa wstrzymany, ulegał jak najgorszym w])ły wom, i dziś nie wiele jest h^l'
Te „genialne** słowa, przytt>czone tu okolicznościowo, cbarakteiyngą jednak lq|iei
.wielkiego apostoła" przyszłości, aniżeli jakikolwiek inny wśiód jego ^giębokomyślosriA'
atVii.v/.ii)<iw. Kto pogardza kobietą, ten pogardza matką swoją, rodziną, .społeczeń>twe'3
lu>l /kością, a kto rozwój ludzkości czyni zależnym od kacbni, ten może być wsij^tiatfs.
tylko nie „lilozofum."
y.drowe p<»L'|ą(]y krytyczne na .,filo7.ofią*' Nił^t^i-si liego zawierają w ^obie
golniej |ti^nKi: Ij iiW. Stkina, Fr. Xir(zsehe's Weitanschmiun^ u. ihre (jft:/"(j/i't« 1^?-
a u uaa wapoDiuianc już ^.tir. 37/ studyum Wł. JM. Kozłowsłieoo o współc**
§ 12,2,2. ZNA.CZBNiE SPOŁ£CZNB FILOZOFII. 467
^nrm dokadentjzmifi. Powjżaze sdania Nitzschego pnytocsone są w pnekładao Eo-
ZŁOWSKIEGO.
2. Znaczenie społeczne lllOZOfli. O ilo z jednej strony łiU.zotiii
ruzwinąć się może hlko w ścisłym związku z życioiii. o tyło z drugiej strony odda\vn;i
zwracano uwa«rf* i na jej znaczenie dla prawidłowego rozwoju społeczeństw i narodów.
WiiWeliimy vvyżt j (str. 404 i naet), że jni Platon domagał się, aby na czele społe-
acńst«r stali flloiofowie. Nie nlegająt^ tego nidajn atopiom, snakoattsi jednak myśli-
ciele wMjstkiGli caeów wykai^irali doniosłoś filoBoAcmego pojęcia świata dla życia
mówiia jednostek, jak narodów. Wsityscj widzieli w filozofii konieczny wanmek ja-
«Degt) pnirlądu na cele lodakicli dążności i czynili zależnym post«;p dzif^jowy narodów
nietylko od 'poaiaaia izeczy w ogóle, le<^z przedew.sz3'stkieni od możliwie pełnego pozna-
nia istoty fzf^i^j W pTKeciwstawieoia do ułud i pozorów, którym człowiek w życia zbyt
latwu ulcL^o.
W now>?zyrłi cza-^acli naji^riintuwiiicj ri)7.tr/;\-;ił -społeczne zna(^.ent<' tilozi^tii .Iózkf
• ioŁUfHOWsKi \v»' w.Hpamniauej (Ar. 1^5, oraz HA iiiono<„'rafii o stosunku filozotii do życia
uarodów i jednostek. Porainio, że autor stoi na stanowisku j*'dnostronnego idealizmu
iScnŁŁliroA (zob« wyżej str. 12 i nast.), kt4')reiDU też pracę swoją, „jako dowód serdecz-
nej miłości i poważania* dedykuje, monografia ta po siedrndzieitięcia trzech latach, które
sbiegly od jej wydania, nie straciła dotąd na .aktualności/'
W cela wykazania znaczenia filozofii dla życia w ogóle, Oolncbowski zastanawia
»ią w pierwszej części nad stosunkiem filozofii do życia narodu, przyczom roztrząsa szcze-
j:u1owo stosunek filozofii do »aiijH, rdiyii i pamtim; a w drugiej części mówi o stosun-
ku filozoHi do życia jednostkowe^^o, o j(\j wpływie na postępowanie ludzkie (l^benMlib-
ruug), na ilztałalnośt* c/łowieka w świopjc i t. p.
Za punkt \vyi>< ia cał^^i^o swego badania przyjmuje (iolurliow-ki łHkt. że rzł<»wi«'k
ch<e żyć, że udi z iwa „głód życia (Hunter des liClicnsr i że wsktitrk (("jn ws/y-tko,
co tylku rol>i, uad ir/em się zastanawia, łączy bezpośrednio z cciami swych /ytriuwycb
dążności. Z tego stanowiska widzi w nauce, religii i w ustroju państwowym różne ob-
jawy ^da narodowego i zaznacza przedewszystkiero, że objawy to mają znaczenie sa-
modzielne I domagają się rozwoju swej władnej treści bez wszelkich względów ubofo-
: ych. Nie można ich w szczególności poddawać jakimś raclinbom utylitarnym, lecz szu-
kać należy ich celu w urzeczywistnieniu ich zadań żyriuwycb. ich właściwego przezna-
'zenia w ogólnym rozwoju umysłowym narodów. A do tł go doprowadza właśnie filo-
zofia dro^rą najprostszą i najwłaściwszą. Świadczy o tern jej wewnętrzny związek
% nauką, religią i ii^trojcn] p;u'f-:t\vowyiii.
Przechodząc do szi-zcu'^i>1ou'('lm rozwinięcia tych założeń, autor dowotlzi, /<■ itmiki
eptcyuinc aio za^spakajają uniy.slu ludzkiego w zupełności. Nauka z natury swojej jest
wytworem nieodzownej tęsknoty dtu ha ludzkiego do odwiecznej istoty wszechrzeczy, do
Boga. Zrozumienie świata i działającej w nim myśli, oto ostateczny ( el nankt Poje-
dyncse nauki są tylko różnemi szczeblami w pochodzie umysłu ludzkiego do tego celu.
«Naaki szczegółowe, mówi Golucbowski, okazują nam rozliczne usługi i obdarzają wiel-
fciem zadowoleniem. Ale czy którakolwiek z nici) zdolną j* I zaspokoić duszę naszą
w zapełuośiri,. towarzyszyć nam wszędzie: w samotności i w wirze świata, na ciemnych dro-
gach ^^-ie'^'\ i w ł>y<;trvni potoku życiowej działalności '' n.łzicż jest nauka, która pozosta-
wałalłY i !7v nas nietylko w szkole, gdy dla niej się odrywamy od pozostałego świata,
ale kt«»ra uadto przyjmowalałty udział i w łosio na-izym i prowadziła pr?cz labirynt ży-
■ itt'^" Taką nauką jest jedynie lilozotia. ( )ua nikugu nie opusz« za, una znista się z ca-
leiii życiem wewnętrznom człowieka. Kto jej hię oddaje, ten pewnyu) krokiem idzie
naprzód zarGwno w burzy, jak przy jaanem niebie, pomny oblicza Boga i s(^u ludzi.
Przy joj pomocy moie się śmiało mdć w wir świata, bo ona obdaiza go silami, z głębi
Digitiiica by Google
468
§ 12,2,2. ZNACZENIE SPOŁECZNE FILOZOFII.
ducha płynącymi i zadawala wszechstronnie najskrytsze potrzeby jego umysla t seits.
Dalej nauki specj alne rozstizeliwają dsialalność myśli i nnstrajają w końca wjA
ladzkif który zawsze znowu domaga się jedności i powraca do odwiecsn^ istoty RMsy.
ożywiająi^ej swem tcbnieniem wszystkie szczegółowe objawy świata. Do takiego jedno-
czenia wiedzy doprowadza znowu tylko filozofia. Wszolkic zaś wyższe dążności życia
narodowejro. rozwój jego geniuszu w zakresie nauki, sztuki i sŁo^nalców spoteanijch
lączi\ sit.' jak najściślej z takioiu zesrodkowanieiu wiedzy i możliwie jasnym pogląiin
na całość świata i na stanowi*<k(» <'7;!o\vipka w toj całości.
Też siiUKi doniosłość |M)si;i(l;i tilozoHa i w zakresie religii, jako objawu ży. ii na-
rodoweg^o. Relit?ia i tilozołia inaj^ wspólne źródło w dążności do Boga. do odwie^^nej
zasady wszechbytu, lieligia zaspakaja tę dążność przy pomocy l^ezpo^redmego uczuaa*.
filozotia opiera się na niem, ale pragnie zarazem zrozumieć treść tego uczucia I ąjedao-
czyć z ogólnym na świat poglądem. W błędzie są zatem ci, którzy sądzą, i» llłouia
jest przeciwniczką religii i się dlat^^^go od niej odwracają. Obrońcy takicb poglądów,
potępiając samodzielną filozofią, zmuszeni są nadać religii charakter filozoficzny i pnsi
to tiacii zazwyczaj religią, nie przyswoiwszy solne filozofii. Nadto tego rodząju religia,
znajdująca się w ,szpona( h retieksyi'', nie może spełniać swych zadań ani w rozwoja
społecznym, ani w stosunku do nauk szczegółowych. Tymczasem filozofia. po7o<t3jąv
-nhij nie spr7.f riwiii ip religii, jako samodzielnemu objawowi życia narodowego, lea
wspiera ją. wykazuje jej doniosłość i ze awej atrony przyczynia się do umocnienia jej
treści w umysłach.
Znaczenie filuzoiii dla pumtwa polega, weiUu^' < luluchowskiego, przedewszyitijeiii
na teni, że doprowadza narody do świadomości działających w nich idej. Idee le wy-
raźają w dziejach stopniowo najwyższe czynniki życia społecznego I kierują jego mewo*
jem i dążnościami. Stanowią one konieczną podiuetę» pobudząjącą energią i twórczość
narodów. Im społeczeństwa jaśniej pojmi^ą swe zadania, tem lepiej je sp^niają i tern
wyższe zajmują stanowisko w ogólnym pochod^ńe dziejowym ludzkości. Prawdziwie
wielkie narody miały zawsze s'wych myślicieli, którzy przemawiali do nicłi w imi^* mą-
dro- i /vriow< i. Najznakomitsi mężowie stanu i wodzowie starożytno^Jt^i k-ztałcili ?ł'j
na liiozoiii i znajdowali w niej jtednietę i otu- hę w bpeinieuiii swych trudnyt li oiu>\Mą7-
kuw. Mylą -^ię tedy ci, którzy w /.v> h czasa<'h przemysłowych sądzą, że szciŁę^cie na-
rodów i pań.^tw zależy gh^wnie od lo/.wuju bogactwa narodowego. Ono w istocie jest
tylko środkiem do urzeczywistnienia wyższych, idealnych zadań. Zaszczepienie zaś
w członkach społeczeństwa świadomości tych wyższych zadań jest koniecsnym waran-
kieni prawidłowego poiitępii na wszystkich polach działalności Tylko howiera piZf
świadomości wspólnych idealnych zadań, jednostki wyzwalają się ze swego mechanicsne-
gv (tdoHobnienia, z egoistycznego atoroizmu i łączą się ze sobą w organiczną całość
w ustroje spolec/.ne, wyrażające swe życie umysłowe w rozwoju nauki, sztoki i rriigii.
Ta ws|>ólnos. dmhowa wydaje dopiero wielkie umysły (grosse (Jeister). będące najpon-
dan 7 t n/()uli;t niinnhiw, piyodującycl) na drodze postępu ku najwyż-zrui celom życia, lv
też i;ttuo zro/uuiłec luużna jaki wpłv\v zł»awienny wywrze«" musj na narody w^Tii«>£ła
filozofia. jiodnoNza' a umysły i uszlai lo-tuiająca serca. Ale ruwnież /. drugiej struny
ną jest rzeczą, j;ik szkodliwą jest dla życia narodów wszelka liiozofia płytka liłK prte
wrotna, zadawalają, a się powierzchownym poglądem na rzeczy, nie uwzględnia-jąt;!
istotnych potrzeb du^slia ludzkiego. Tylko filozofia prawdziwa przyczynia się do rasw^a
umysłowł»gu narodów w „wielkim stylu — ona tylko zdolną jest „roztwORyć głębie
ziemi", aby znowu wydała na świat olbrzymów ducha.*
Ponieważ jednak narody składają się z jednostek, pneto Oołochowski wykaże e
w drui/iej c^-ś, j. czem filozolia jcst dla każdego w ogóle myślącego człowieka, Z głv
bokiem uczuciem przedi^tawia on tu rałą „nędzę i próżność," całą ^powierachowao>v
Digitized by Go ^
§ 12,2,2. ZNACZENIE SPOŁECZNE łiLOZOłU.
469
[ i niepewność,'* oraz „derpioniii * rodziennego życia ludzi, niepojmują* vrb .-.wyi h wyż-
^ nych jsadaa, szukających szczęścia tam, gdzio go nigdy znaleźć nie mogą, w świecie
• Mwnętranym, Na tern tle wyjaśnia doniosłość fllosoti dla tokwoJu życia umysłowego
jsdnoetkL Ożywia ona i podnosi jednostiLę, bo ją łączy ze społeczeństwem, z ludzlcością,
1 światem całym, z Bogiem. Ale togo dolcooać nie może obca filozofia, pizejęta od Ico*
cokolwiek zewn^traiie, leez jedynie filozofia, zdobyta własną pracą ducha, będąca wyni-
)um własnego rozwoju umy^oiirego, własnego uczucia, własnej myśli i energii. Filo-
zofia wrpływar- miisr z życia wpwnrtTTinpjro jednostki, — a wtedy znajdzie tak w świecie
zewnętnsnym, jak w poglądach umysłów pokrewnych bogate zasoby do pełnego rn>?woju
swej treści i do uspokojenia ducha, zniechęconego do siebie i świata wskutek < -/ zom i ' o-
(iziennego życia. Taka filozofia zaznacza jodnost^-e jej stanowisko w całości, ilu kt"»rę)
nsl^y, podnieca w niej poczucie swej treści odwiecznej, boskiej, i przez to wyzwal.i ją
t pod nadskn zmiennydi stosunków żyda zewnętrznego. A to dodaje jej sił nietylko
do ^da wśrtd świata^ pełnego wad i niedoskonałości, ale i do spełnienia w nim swych
obewią^ów w imię wya^ch dąźnośd życia powszedniego.
O książce powyższej Gołnchowskiego mówi jego biograf Pawkł Popiel (zob.
Dmfkittia, T. I, str. VI): ^Książka ta zrobiła w Niemczech i w kraju ogromne wraże-
nie. Dziś jpsznęf> nikt przeczytać jej nie potrafi bez korzyści, pociechy i zapału, jeżeli
dusza jego do zapału zdolna: czytali j:\ Niemcy z podziwem, my z dumą.'*
Przy tej spi)-(»lino.sici w-iiomiiuim o mało znanej broszurze Gołuchowskiego p. t.
Świałowość w stosunku du ubyrzujńw uważana 185*?. .Światowośr ma Goluchow.ski za
oKjaw chorobliwy, jestto „ma,sk;i inorahia," zakrywająca zepsuciu; moda jest jej .,naj-
wyższym bożyszczem." ,Pod w^glrdom naukowym światowość Jubi uczonego udawać,
ale iylko udawać.** Taką światowośt^ przedwstawia autor zdrowemu rozwojowi życia
' towanyaklegOi które nazywa ^srabą Archimedesa, dągnąeą nas z gnuśności ko wszelkiej
cywilizaoyi, ku wszelkiąj doskonałośd.* To też życio towarzyskie jest niezbędnem i dk
prawdziwego myśliciela.
Tu należy praca Trentowskiego o stosunku filozofii do sztuki rządzenia. Glia-
rakterystyczne zdanie jego w tym względzie pr/.y toczyliśmy już wyżej (str, 25).
Wśród iif)wsr,y( h rozpraw, traktujf^cych o zmczeniu filozofii dla życiu społecznegro
wymieniamy: Ko. FFLłiniKKKH Phihsnjthie nnd (his Lcbrn 1878: W, Wunot, IJrher
«kn Zusatnetthanę der Fkilonoplnc mit der Zeitf/eftchuhłe 181K). Nadto kwesty ;\ U\ roz-
trząś^ają szczegółowo Duhring, Ollć-Laprune, VoLKiSLT i inni we wspomnianych (str.
16 i 19) praeadi o filozofii.
W końcu niniejszego rozbioru znaczenia' społecznego filozofii dodamy pobieżną
[ uwag<» o stosunku filozofii do narodowości. Wiadomo, że u nas szczególniej Tnsmrow^
. SKi, LiBBŁT i OiiSEKOwsKi usiłowali nadać filozofii charakter narodowy. Po filozofii
' lomańskiej i germańskiej przepowiadano z wielką pewnością siebie filozofią polską i sio-
^hń^ką. dowodząc, że ona dopiero spełni wszechstronnie zadania filozofii i doprowadzi
ludzkosi do najwyższych sz'zytńw prawdy. Niestety, przepowiednie te nie ziściły się.
i dotąd, po upływie przeszło pól wji-kii od ich wyrłoszenia, nm można mieć w tym wzglę-
H/ic x.l>\t r<'/.i>vvych nadziei. Wyznać wprawdzie uależy, że za^-ada podziału pracy uniy-
'iowfj. która się uwydatnia zarówno w podziale nauk. jak i w różnych kierunkach my-
śli filozoficznej (zob. wyżej str. 111 i nast, 392 i nast.), występuje na jaw i w dążno-
śdacb filozoficznych różnych Bzczep/>w ludzkości, a następnie i w hjżnych narodach,
ptzyjmującydi udział w stawianiu i rozwiązywaniu zadań filozofii. Ale w sprawie tej nie
należy apuśdć z oka jednej bardzo prostej prawdy, a mianowicie: jak nie można mówić
o filozofii tego lub owego myśliciela, np. Kartezyusza, Spinozy. Kanta, łłegla i t, d.,
p<^ki jej na świat nie wydał, póki ona nie istnieje rzeczywiście jako samodzielny objaw
myśli filozoficznej ; tak również nie można zgóry przepowiadać pojawienia się filozofii
I
Digitized by Google
470 § 12,2.2. ZNACZENIE SPO£ECZN£ FILOZOFU.
inh owe^'o narodu, lecz o u'u_\\ mo/n i niówii' tylko wtedy. f.'łly je^t taktem dokona-
nym, gdy swoją treścią samoistuij wywalłzyla .sohio stanowisku d^siujowe w ogólnym
rozwoju tilozotii. Tylko na tej zasadzie mówimy o filozofii indyjskiej, greckiej, francuz-
kiej, angielskiej, aiemicekioj. Co do nas, sądz^, że jeszcze długi czas Iwrdzo powisnie
i samiennie będaemj uinsidi pracować nad filozofią, póki inni mówić będą o naasej lk>-
zofii, jalio o samodaelnym współcsEgmniku myśli filosoficmąj laddcości. DutAo nink^aw
piagnio być w tej pi»cy zachętą i pomocą. Zob. teź artykuł mój : O filozofii thi^
8kiej\ Wiek, 1874, J« 68 i nast.
Z drugiej atoli strony podziela<'; nie nmźna zdania tych, którzy, jak T, T. Bodi
w pracy: Jhoir. syntezy frfnzofrrzne, K. LiheHa i H. Słntfpfin i/oli. wyżej str, U
I na<t.) dla względów hi^ruryuzatii-znych. a szczególniej iIIt .. pows/jMlniej biody" sądzis
że jjalc/.y zająć sir przedcwszy-tkiciii wa/niejszomi sprawami, aniżeli >yn(cz,\ tilo/oti'-?!!;!
wiedzy ludzkiej. .leżeli, jak to wykazano wyżej, filozoha wywiera wpiyw pot^^żay uaruiW"i
umysłowy społeczeństw,— i jeżeli nadto, wodług zdania krytyka, dążności syntetyczne ns
polo fllosofii wydały i u nas niepoślednie owoee, (o na jakiej tasadne mamy si^ wv.
rzec i nadal samiennej piacy w tym kierunku? 0^ ten, OjD złamał rękę Inh nogę ■»
z tego powodu zarazom zaniechać pmwidlowej działabiości swą) głowy? Gzy t» jm-
ciwnie. nie należy wymagać od niego, aby zdrową rozwagą i zastaiuiwioniem nad śwd-
kairii zaradcz(Mi)i. zapobiegał szerzeniu si*; złego? nl^wda^—powiedaałem w imienia rc
dakcyi na wstępi(; do powyższej pracy Hodiego. - prawda zawsze i wszędzie może \fy
tylko zliawifimn ■ wyr/,eczcnie się m< dążności do jej poznania dlntcfro tvlkn. •♦'j
światło pr/t /ii la nieraz z poz;i ( liimir łiistoryozoficzDCgo pesymizmu, bylol»y grzcchm
względem prawidłowego postępu społeczeństwa. **
3, Filozofia i religia.
Bez wzglcjdu tia przekonania religijne, które się w naszym
umyśle i sen u tą lub inną drogą wytwoi zyłj', u\v możemy zaprze-
ezyć fakt(<\vi. że każdy człowiek niyślaj y uznaje i rzuje swą zależno>«'
od pewnc f^n wyższego porządku rzeczy. <>rl porządku wszechświato-
wego, z którym się w ten )uh inu}'' sposób liezyć musi. To uznanit
wyższego jjorządku rzecz.>' i uczucie zależności od niego stanowi isto-
tę relujHf jako odrębnego objawu życia umysłowego zfirnwno jednost^
ki, jak narodów i całej ludzkości. Dążność zaś człowieka do prawi-
dłowego ustosunkowania swego związku z tjm wyższjm porządkiem
rzeczy nazwaliśmy dążnością do dohrótAftu rHigijnego^ znajdującej^
swój wyraz w spokoju dusz\' i ezystem sumienia (zob. str. 162inast^
oraz 417 i nast.). Przeciwnie, sprzeczność wewnętrzna z wyższym
porządkiem świata ]kk ią^a za sobą niepokój ducha, przygnębieni*^,
rozpacz, kt('ire człowiek usiłuje przczwyrieżyć przy puiiiury rozlicz-
nych siodkow, a flzczeg^łliiił j j)ł'zy [»umocy pewnych obrzęd<'>w religij-
nycli, mających na celu jego pojcdnriuio z uznaną przez uiego naj-
wyższą Istotą. Świadczą o tciu wymów nie dzieje religii.
Z powyższego okazuje się, że i tak zwany aieiata^ za[)rzeczają< }
w teoryi istnienia Boga, w samym rozwoju życiowym podlega z ko-
nieczności uczuciom religijnym, wywoływanym przez ideę o istoci«-
Digitized by^O^^. j
§ 12,3. FILOZOFIA I RELIGIA. 471
wszerhrzeezy, i nie może się bezwzg^diiie wyrzie dij^żności do dobro-
bytu dm liowcjL;"). Prawrla, ateista szuka spokoju rlnelia, wmawiając
w siebu', żf ów wyższy porządek świata nic nvd diuiaktern mnrabie-
go, lecz sprowadza si^ wyłącznie do praw przyi'ody łub bezwiednego
bytu, które, naturalnie, nie mogą pociągnąć go do odpowiedzialności
ani za motywa jego działania, za jego zamiary i intencje, ani za
czyny jego. Co zaś do porządkn społecznego, to ten przedstawia mu
się również tylko jako czynnik zewnętrzny, pozbawiony wewnętrznego
snaczenia moralnego, więc ateista stosuje się do panujących zwyczajów
i praw obow i licujących tylko w miarę potrzeby, ale sam w sobie usi-
łuje się wyzwolić z wszelkich zobowiązań moralnych względem kogo-
kolwiek. Z drugiej atoli strony, żaden ateista nie może tych dążności
fłrzeprowafizić bezwzględnie, Ik) się sprzeciwiają zasadniczym prawom
życia omysiowogo i nadto |JO< iuj^^a ju za sobji <lla niego samego jak
najprzykrzejsze na.stępstwa, wskutek działającego w(^ wszechświecie
prawa sprawiedliwości (zob. str. 431 i nast.). Dowodzą tego wyraźnie
dzieje wewnętrzne ateizmu.
Poczucie moralne, sumienie, łączące umysł jednostkowy z wyż-
szym porządkiem moralnym świata, jest objawem tak ściśle związa*
nym z wewnętrzną organizacyą ducha ludzkiego, że się nikt działania
jego bezwzględnie wyrzec nie może (zob. str. 210 i nast.). Jak myśl,
dążąc do prawth/^ znajduje się mimowoli pod wpływem praw logicz-
nych umysłu i prędzej czy później dochodzi do świadomości ich treści
i uznać musi ich siłę obowiązującą w zakrcsiti |>oznania rzeczy; tak
również praktyczna działalność człowieka, maja*- na oku dobro, choćł>v
^'>olini(ze, przekonywa się bardzo prędko o islnienin w umyśle pew-
nych iiii'odzownyeh wymagań moralnych, dotyczącycli nietylko jego
?5tosimku do zewnęti z^iej przyrody i do społeczeństwa, lecz i do jed-
norodnej z duchem ludzkim istoty wszc^chrzeczy. Wymagania te do-
chodzą tem wyraźniej i jaśniej do świadomości osobnika, im zajmuje
wyższy szczebel kultury umysłowej. Dlatego też i teorye filozoficzne,
oparte w zasadzie na ateizmie, zmuszone są jednak w ten lub inny
sposób określać stosunek jednostki do istoty wszechbytu i posiłkować
się mimowoli pewnemi pojęciami religijuemi. I tak naturaliści doma-
gają się zazwyczaj w sposób sentymentalny, aby osobnik z rezygna-
cyą ukorzył się przed wszcchpotęgą „praw** przyrody; pesymiści mó-
wią znowu o y,zbawicnia'' świata, dokonywającem się za pośredni-
ctwem umartwienia „woli do żyeia ■. a ojciec pozytywizmu. ( V>mtk.
stworzył nawet nowa^ „religią ludzkości" z rozwiniętym szczegółowo
kultem « wielkich umysłów.'*
, Nie trudno spostrzedz, że wszystkie tego rodzaju surogaty rze-
czywistej religii są wytworami osobniczej fantazyi i chociaż wypływa-
Digrtized by Google
72 § 12,8. FILOZOFIA I BBŁIOIA,
ją z ogólnie ludzkiego poczada religijnego, przyjmują jednak foimę
tak odrębną, wymuszoną, sprzeczną w sobie, że nie mogą wywienć
szerszego wpływu na umysły, ani zastąpić objawów naturalnego po-
czucia religijnego ludzkości.
Nadto, sami twórcy takich surogatów religii nie znajdują w nich
tego, rzcgn szukają, t. j. wewnętrznef^o s]iokoju duszy, rzeczywistej
zgody swego osobniczego bytu z najwyższą zasadą istnienia. Cóź tr
może być za spoktij duszy, który wypływa z rez3'^gna( \i, poddaj^ł''^
sif^ z konieczności sile wyższej, bez wszelkiego dla niej szacmika?
Albo czy można znaleźć „zbawienie" w samobójczym wstręcie do ży-
cia? Albo nareszcie, cóż to za zgoda wewnętrzna pomiędzy jednost-
kowym bytem a światem pozostałym przy kulcie „wielkości" ludzkick
zrównanych oddawna z ziemią, pozbawionych wszelkiego realnego
bytu, istniejących tylko w łaskawej pamięci późniejszych pc^oleń?
Jakąś pociechę czerpać mogą zarówno jednostki, jak narody w ci^
kiej pracy życia z takich ułud, sprzecznych w sobie, podkopujących
zarówno wiarę w wyższe przeznaczenie człowieka, jak nadsieję
w spełnienie tego przeznaczenia, jak w-reszcie miłość ludzi ku sobie
i kn na i wyższej Istocie wszechbytu? Bo (•('>ż może być celem istni* •
nia człowieka, jeżeli najwyższym czynnikiem świaUŁ jest potf^^a ślepa,
niemająca nic wspólnego z dążnościami mnysłu ludzkiego: z serdecz-
nem uczuciem, ze świadomą siebie mj^ślą, z panującą nad sobą energia
moralną, z ideałami piękna, prawdy i d< »bra (§ 8,3 ? Po co dążyć do
tych celów wobec pewności, żn wszelkie wysiłki tytaniczne w tjm
kierunku pozostaną bez skutku, że prędzej, czy później brutalne sih
bezbożnego bytu obrócą w niwecz zdobycze życia umysłowego i sap&-
nują bezwzględnie nad światem? Jakiż sens logiczny mogą mieć, przy
takich widokach na przyszłość, wszelkie deklamacye o pracy jednosipk
dla dobra ogółu, społeczeństwa, ludzkości? Ogół, społeczeństwo, ludzkość,
to tylko zbiór jednostek ludzkich; a skoro każda z nich nie ma wyż-
szego przeznacz* nia, nic może przy danym porządku rzeczy osiąguą
c( Iow s\vy< h dążności, lecz podlega bezwzględnie nierozumnym czyv.
nikom w szc( hltytu. to jakże można marzyć o dobrobycie calnsc i. zl'^
żonej z takich jcfinostek ? Wszystkie mają przed sobą, prędzej €zv
później, jeden i ten sam mamy koniec; jedna drugiej z tego tragicz
nego położenia wybawić nie jest w stanie; więc też nie ma celu pra
cować dla innych, poświęcać się dla kogokolwiek, bo to ostatecz-
nie danego stanu rzeczy nie zmieni, wyroków ciemnego pn<v
znaczenia nie złagodzi! Wszystko, co ma wartość wewnętrzną ^
ludzkości, co stanowi treść jej rozwoju życiowego, cel jej krwiw^f^
pracy i najsumiennicjszych dążności: — wszystko to nie ma grun^
w samej istocie bytu, uic wyrosło z niej i z nią się nie wiąże,
Digitized by Gp^Ic
§ 12,3. FILOZOFIA I RELIGIA. 473
też jest tylko przemijaj ącłj ułudą, dla której pracować, ani żyć
nie warto I
Oto „praktyczne" wyniki ateistycznego na świat poglądu! Do-
prowadzają one drogą najprostszą bądź do samobójczej rozpaczy,
bądź do anarchizmu, uznającego bezwzględną samowolę jednostek, nie
krępowaną żadnym wyższym, moralnym porządkiem świata. Współ-
czesno objawy pesymizmu i dekadentyzmu, o których mówiliśmy wy-
żej ('§ 12,2,1 ), są źyciowemi konsekwencyami ateistycznych poglądów
^ na świat.
Od rozpaczy i anarchizmu wybawia człowieka myślącego jedy-
nie przeświadczenie, że obok porządku fizycznego i społt^cznego istnie-
je porządek moralny .świata, oparty na wewnętrznym związku jego
objawów i jestestw z Istotą najwyższą, z rozumną i świadomą siebie
zasadą wszechbytu, z Bogiem. Jak poczucie logiczne człowieka i fakt
istnienia nauki stwierdzają istnienie logicznego czynnika w świecie:
tak również poczucie moralne, sumienie, oraz faktyczne objawy reli-
gii, jako niezbędnego współczynnika prawidłowego rozwoju spraw
ludzkich, są bezpośrednim dowodem istnienia w świecie porządku mo-
ralnego. Tylko bowi(»m dzięki jego dziahmiu mogła powstać organi-
zacya umysłu z w^-maganiami moralnemi, oliowiązującemi człowieka
wewnętrznie. Tylko wskutek takiego porządku człowiek ma się za
członka nietylko przyrody fizycznej i ustroju społecznego, lecz zara-
zem i za członka wyższej rozumnej całości, zawierającej w sobie
ostateczne zasady jego własnych potrzeb i dążności moralnych. Ocena
moralna motywów ludzkiej działalności staje się możliwą jedynie
wskutek uznania wyższych praw moralnych, będących podstawą takiej
oceny. Porządek zaś moralny świata nie może istnieć bez Istoty
-wiadomeg siebie, roziunnej, będącej źródłem wszelkich czynników
inoialnych bytu, dającej rękojmię ostatecznego urzeczywistnienia
"wych wymagań i ideałów moralnych, które się objawiają w życio-
wym rozwoju stosunków ludzkich. Przekonaliśmy się na swojem
miejscu, przy rozbiorze zarówno prawa celowości 'str. 211 i nast.),
jak i stosunku filozofii do nauk przyrodniczych (§ 11\ że istnienie ro-
zumnej zasady w^szechbytu narzuca się nam i na podstawie empirycz-
nych danych; przez co prawda ta przestaje być samym tylko moral-
nym wymagalnikiem ludzkiej podmiotowości, jak to dowiódł Kant,
lecz znajduje zarazem swe potwierdzenie w rozbiorze świata ze-
wnętrznego i przez to czyni zadość wszechstronnym wymaganiom
probierza prawdy (str. 84:\
Wiadomo, że w życiu, w praktyce ateiści, zaprzeczający wyższe-
mu porządkowi moralnemu wszechświata, są często lepszymi, aniżeli
ich teorye. Ma to miejsce w tym wypadkii. gdy swoich łeoryj nie
474 § i2,a. FILOZOFIA I RELIGIA.
przeprowadzają kłjiisrkwentnip m' zbyciu, gdy pomimo teoretycznej ne-
gaeyi, w praktyce nl('(;ajł| bezjiosrednio swemu poczuciu moralnemu
i nie działają suiih) wolnie, w duchu czysto osobniczym, l<-cz uznają
swą wcwnctiziuj; zależność od pewnych moralnych ideałów, kierują-
cych ich tlążoościami źyciowemi. Dowodzi to w sposób oczywisty, źe
obok abstrakcyjnej myóli działają w każdym człowieku głębsze csyn-
niki uczucia^ które go wynoszą ponad świat zewnętrzny i go zmusza-
ją do oceny moralnej swych najskrytszych zamiarów i intencyj, do
zadosyóaczynienia owym wewnętrznym wymaganiom, które dotyczą
jego godności jako jestestwa rozumnego^ jego związku z Bozmaem
wszechbytu. To właśnie lepsze poczucie religijno-moralne zmosza
teoretyków at^ izmu do wydania na świat ow3'ch surogatów religii.
0 których wHpoiuTiieliśmy po\vyżi;j, alo oiic nie znaj(iują się w żadnym
związku logicznym z ich teoretycznemi zasadami.
Co się tyczy stosunku filoznfii do objawów poczucia moralnego,
wyrażającego się ostatecznie w religii i jej rozwoju, określenie tegn
stosunku wynika zarówno ze znamiennych rysów filozof (§ 5 , jak
1 z jej związku z dążnościami źy(uowemi człowieka w ogóle Stosu-
nek ten określamy w następujących zdaniach zasadniczych.
1) Jak życie w ogólc^ tak i w szczególności jego objawy religij-
no-moralne stanowią jeden z bezpośrednich punktów wyjścia filozofii
Dążność poznawcza umysłu ludzkiego, majnca na celu możliwie jat^ne
pojęcie istoty wszechbytu, opiera się na poprzedniem [)0C5znciu we-
wnętrznego związku człowieka z tą istotą i na bezpośredniem uznauio
zależności od uosobionego w niej wyższego porzH<lku świata, t. j. m
życiowym rozwoju relicfii. Widzimy to w dziejach życia uiji\ shiwcg^
tak jt <liio.s1ek. jak cnłf j ludzkości: pewne wierzenia i poglądy rclig^ij-
ne w^^irzedzają zawsze |)ojawieiiie się i rozwój filozotii. i iiozotij
czerpie w znacznej części ])rzcdmiot do swych badań z religii. Ide*
zasadniczej Istoty wszechbytu, przenikającej świat cały, wszechobec-
nej, świadomej siebi(\ a więc idea Boga, jest pierwotnie objawem ży-
ciowym poczucia religijnego, a następnie dopiero staje się przedmio-
tem krytycznego rozbioru ze strony myśli badawczej w ogóle,
a w szczególności filozofii. Jak pojęcie świata zmysłowego istnieje
w umyśle w gotowej formie, nim filozofia nad nicm się zastanawia:
podobnież powstaj<* w umyśle drogą V)ez pośredni ego życiowego rozwo-
ju idea Boga i następnie dopiero skłania myśl krytyczną do rozbit^rr
jej treści i iiptawnił-nia. Filozofia liczyć się musi z tym faktem, iK'-
doimioż jak się liczyć mmi z pojriieiu świata, wytwarzanem przer
naiwny realizm. W jednym i dnigim wypadku mauiy do czymeni>i
z wynikami działania praw przedmiotowego bytu, objawiających -^it:
w organizacyi umysłu i jego bezpośrednich czynnościach. FiloKVi
|« § 12,3 FtŁOSOFIA I RBŁIOIA. 475
^Aceważący te faktyczne dane poczucia religijnego i rozprawiający
o TLligu i Bogu wyłącznie na podstawie abstrakcyjnych procesów
myśli, traci w tej kwcstyi ^runt życiowy [>Ofl no^jinii i równa się
myślicielom, którzy rozprawiają o świc( ic ))cz uwzgicdiiit iiia laktycz-
iiego poglądu na świat większości ludzi, jako bezpośredniego życiowe-
go wytworu umysłowej działalności zob. str. 87\
2) Miłość prawdy dla prawdy, bez względu na cele uboczne,
jako konieczny warunek wszelkiej rzetelnej filozoiii, wypłyvA'a z po-
czucia religijno-moralnego, bo jest wyrazem poszanowania dla ducho-
węgo porządku rzeczy, przewyższającego ciasny zakres bytu zmysło-
wego i dobro b\ tu s])olecznego. W imię tego wyższego porządku rze-
czy człowiek uznaje prawdę za jeden z ideałów ducha, a je j poznanie
za obowiązek prawidłowego rozwoju życiowej działalności. Ztąd też
pochodzi, że miłość prawdy i gotowość do otiar dla jej ])Oznania
' ^' j*^j obronie łączy si«^ jak najściślej z poczucit^n religijnem,
a w każdym razie rozwija się taktycznie w ludzkości na jłodstawie
fzynników religijnych. Kto nie jest przejęty głębokiem poszanowa-
niem dla wyższego rozumnego i moralnego i>orzarIku świata i nie
uczuwa swej zależności od niego; kto przeciwnie, dla braku należyte-
go rozwoju poczucia religijno-moralnego za])rzecza tomu wyższemu po-
rządkowi świata i wszystko sprowadza do działania czynników bez-
wiednych, potążnych ze wzglądu na swą siłą, ale co do swej wartości
wewnątrznej, nmysłowej i moralnej, niższych od człowieka; ten nie
ma powodu szanować prawdy dla samej prawdy, ani jej się oddawać,
bo nie może mieć wiary w jej osiągnięcie, ani w jej ostateczne zwy-
Pięztwo nad błędem, niudą i fałszem. Z jakiego powodu init libysmy
poddawać się prawdzie, stawać po jej stronie w wypadkach kolizyi
2 iiaszyru doł)robytem osuluiiczym, gdyby jirawda nic była wsp(>l-
'zynnikiem wyższcgf>. |)onad nami unoszącego się ])orządku rzeczy,
tez tylko w\ tworem naszego umysłu? Kto zatem nie uznaje wyż-
szości prawdy ponad byt jednostkowy, — a tego uczynić nie może
tez uznania wyższej istoty rozumnej, bo w niej tylko prawda istnieć
Doże, — ten przy krytycznem zastanowieniu sią nad sobą traci wszel-
de oparcie dla swej dążności do poznania prawdy dla prawdy, wiąc
eż dla niej nie bądzie narażał swego dobrobytu materyalnego lub
połecznego. Abstrakcyjna idea, pozbawiona w świadomości samego
sobnika bytu realnego poza jego podmiotowością, nie może być ani
rwałą podnietą, ani celem rozunuiego działania. Człowiek przynosi
tiary i poświęca życie swoje tylko dla celów, Ut('>rc uznaje z więk-
za luh midtMszH świadomością za urzeczYwiszczabie, a ieżeli ( cle te
'żą za obrębem zmysłowego l)ytu, to w nicli wyraża się zawsze,
boćby tylko instynktowo, bezwiednie wiara w wyższy, uadzmysłowy
Digitized by Googlc
476 g 12,8. 7IL020FIA I BBŁIGIA.
porządek rzeczy, dający rękojmię urzeczywistoienia owych celów.
Z tego stanowiska powiedzieć należy, że wszelka ofiarność dla celów
idealnych, leżących za obrębem zmysłowego bytu, ma charakter reli-
gijny. Ztąd to i lilozofia, domagając się ofiar dla pia\\r]v. z rzystej
miłości ku niej, łączy się jak najściślej z jwczucicm reiigijnem
człowieka.
3) Wskutek ścisłego zwitku z poczuciem religijno-morałneoL
filozoiia wywiera wpływ na dążności religijne i przyczynia się ze
swej strony do osiągnięcia ich celu, t. j. dobrobytu duchowego. Bę-
dąc W3aukiem nczncia, głębokiego wprawdzie, lecz zawsze opartego
wyłącznie na czynnikach podmiotowych i dogmatycznych (§ 74), reli-
gia sama przez się nie doprowadza do jasnego poglądu na wiasną
swoją istotę, a wskutek tego zaspakaja wyższe potrzeby moiahie
człowieka drogą bezpośrednią, jakby omackiem. przy ]>omocy samych
tylko wytworów uczucia, często biirdzo ciemnych, o i harakt erze "zabo-
bonnym, Inb w ogiMc przeciwnym jasnym |)Oglądom na świat i życie.
Dowodzą tep;o dzieje religii, któn- wykazują, źc człowiek <irtzy do
spokoju duszy i zgody z istot- najwyższą, t. j. do doViroi)Vtu r^ ligij-
nego początkowo przy pomocy środków nierozumnych, lub nawet po-
prostu przewrotnych. Nic dziw tedy, że środki Ut nie osiągają swegp
celu i nie uwalniają człowieka od ciążącego nad nim pocasucia we-
wnętrznej sprzeczności z wymaganiami wyższego porządku świata.
Otóż wobec tego rodzaju objawów, filozofia^ rozbierając podmiotowe
i dogmatyczne czynniki poczucia religijnego i porównywająo je kry-
ty (znie z przcdmiotowemi danemi nauki, doprowadza do racyonahiego
wyjaśnienia istoty religii i jej objawów, i zbliża tem samem człowie-
ka do poznania rzeizywistych podstaw jen^o związku z istotą wszech-
bytu, z Bogiem, oraz warnnk(')W w e\v ut^t rznogo ])ojt'dnania z nim
Rozw(').j uiiiysłowy ludzkości świadczy na każdym kroku o takim
wpływie ])n/,uawczych dążności, a więc i filozofii, na objawy p' c zucia
religijnego, na ich uszlachetnienie i udoskonalenie w duchu prawdy
przedmiotowej.
Przechodząc wskutek jednostronnego rozwoju w negacyą, kryty-
cyzm filozoficzny osłabia wprawdzie często żywośó wiary religijnej,
lub podkopuje ją nawet zupełiiie w świadomości ludzi; ale dla tegp
rodzaju zboczeń nie godzi się zapominać o doniosłości filozofii dla
rozwoju religii^ a szczególniej o tem, że bez krytycznego uzasadniif-
nia, religia pozostaje nawskros objawem podmiotowym i swym ÓiOĘ^
raatyzmt in nie może zadowolić mnysłu ludzkiego w sposób należyty.
Bez krytycznego uzapelnicTiia ze strony filozt)lii, każda wiara roHgij-
na, choćby of>arta na zaltoln >nie. ma równą racyą bytu i |>(>wolać
może na swe bczposreiinic podmiotowo czynniki. Dopiero kryty c«e*
Digitized by Go<.K'I(
I
§ 12,3. FILOZOFIA I RELIGIA. 477
porównanie religij pomit^dzy sobą i z Awnikanii })rz('ihniotowej wiedzy
przekonać może o wyższości jednrj rt4igii nad iimeuii i ns|jrawiedli-
wió ich treść wobec wszechstronn\ eh wymagań umysiii ludzkiego.
Ze poczucie rehgijne na wyższym stopniu kultury umysłowej samo
uznaje taką potrzebę krytycznego uzupełnienia swej treści, świadczy
0 tein istnienie nauki teologicznej pod nazwą apolonii, mającej za za-
danie nsprawiedliwió treść danej wiary wobec niewierzących (zob. wy-
iej str. 329 i nast.).
4) Zgodnie ze swemi lysami znamiennemi, filozofia nie poddaje
tylko objawów poczucia religijnego krytycznemu rozbiorowi, ale nad*
to nzupeJ^ je swą dążnością do ogólnego na świat poglądu. Beligia
2 istoty swojej ma za treść stosunek człowieka do Boga, a chociaż
w imię tej swojej treści przechodzi często na szersze pole i wytwarza
również ogólny na świat pogląd, to jednak dokonywa tego zawsze
tylko ze swego podmiotowego i dogmatycznego stanowiska, przez co
uadwyręźa sama prawidłowy swój rozwój i swoją powagę (zob. str.
134 i nast.). Filozofia sprzeciwiała si^ zawsze takiemu dogmatyczne-
mu ograniczeniu badawczej myśli w imię teudencyj religijnych i bro-
niła prawa do samodzielnego poznania świata, w granicach danych
zdoktości i zasobów umysłu ludzkiego. A chodai jest rzeczą natural-
ną, ie religia, mając za przedmiot Istotę wszechrzeczy, pojmowaną ze
stanowiska uczucia podmiotowego, pragnie przeniknąć całego człowie-
ka, a więc i jego ogólny pogląd na świat; to jednak celu tego osiąg-
nąć nie może w sprzeczności z filozofią, lecz tylko przy jej pomocy.
Filozofia uw/^l«; Inia nietylko wymagania poczucia religijnego, lecz
1 resztę wymagaii u>troju umysłowego człowieka, a wit^e i wymagania
zmysłu krytycznego ; nadto nic widzi w poezucin rcligijnem j»'dynego
zjodła prawdy, lecz uznaje ])otrzebę wszechstronnego. naukfłWcgo ba-
■ lania śwńata w celu jego poznania wlahneiiii siłami, niezależnie od
tradycyi religijnej. Wskutek tego właśnie w>niiki filozofii mają charak-
ter przedmiotowy i obejmują takie prawdy, które żadną miarą uzasa-
dnione być nie mogą przy pomocy bezpośredniego świadectwa ])oczu-
cia religijnego. Jei&eli tedy człowiek religijny pragnie dojść do po-
glądu na świat, czyniącego zadość nietylko jego dogmatycznym wie-
tzeniom, lecz i wymaganiom umysłu ludzkiego w ogóle, natenczas
mosi posiłkować si^ filozofią i powiązać swą wiar^ z wynikami kry-
tycznego badania świata i jego objawów. Prawda jest jedną, więc
też między prawdziwą religią i prawdziwą filozofią sprze( znoś( i być
nie może. Wszelka w tym vvzglę*lzie sprzeczność wynika bądź z te-
?o, że religia bez należytych danych wkracza w zakres funkcyj [)oz-
iiawczych umysłu, bądź z jednostronności filozofii, niezwracającej od-
powiedniej uwagi na doniosłość religii, jako samoistnego objawu życia
Digitized by Google
478 § 12,3. FILOZOFIA I RELIGIA.
umysłowego. W każdym jeilnak razie) religia, pozostając w swoim
właściwym zakresie, nie zajmuje się kwestyami, które rozstraygnitjW
być; inogł| jt-dynie przy pomocy krytycznego badania, więc nauki
i łilozołii.
5i Z powyższych uwai? nie należy jednak wy]m)\vadzi('" \viiio>kn.
jakoby tilozotia zdolną była zastąpić religią. Przeciwnie, poiiiiinu c-a-
lej doniosłości filozofii dla ])rawidłowego rozwoju poczucia religijnego
religia jest objawem tak odrębnym i samodziehiym umysłu ludzkiegp.
tak ściśle powiązanym z życiowemi zadaniami człowieka, źe nicseni
zgoła, i najwznioślejszą nawet filozofią, zastąpioną być nie moie.
Opiera si^ ona na wewnętrznym, uczuciowym, a więc na osobistym
związku jednostkowego ducha z duchem najwyższym i dlatego nie
godzi się jej pnmii^szaó z abstrakcyjnemi pojęciami wiedzy filozoficz-
nej. Najprawdziwsza filozofia doprowadza do naszej świadomości m-
sadui( za istotę wszechbytu tylko w formie oderwanej idei; ale jak
obraz nie może nam nigdy zastąpić żywej osoby, zaspokoić uaszf^j
uiil<»ś( i i czci dla niej, zadosyć uczynić potrzebom naszego nezncia
tak również idea o rzeczy, choćby o Bogn. ni*- może zastą|>i< saiiuj
rzeczy, samego Boga. Na tym stosunku osobistym cjzlowieka do Bc-
ga polega wyższość prawdziwej T-eligii ponad wszelką filozofią. To
też bezstronny krytyczny myśliciel, wolny od wszf^lkicli zgóry po-
wziętych uprzedzeń, dochodząc drogą naukowego badania do przeko-
nania o istnieniu Boga, wyznać musi, że abstrakcyjna wiedza o nim
nie jest zdolną zaspokoić należycie wrodzonej duchowi Indzkiemc
tęsknoty do życiowego związku z rozumną zasadą wszechbytu. Wie-
dza ludzka nic jest w tym wzglcjdzie wystarczającą już dlatego, ie
jest z natury swojej ograniczoną i nie może wtłoczyć treści nieskoó*
czoiiej, odwieczucj Istoty \\ szcclib^ tu w swoje formy pojęciowe. Nit
trudno tedy zrozinnirć, że gdzie się kończy prawda myślowa, dost^jp-
na dla loirieznej czyimości umysłu, tam zacząć się winna prawda ży-
ciowa, uzupełniająca teoretyczne pojfjcie Boga uczuciami serdecznej-
uwielbienia i pokory; to znaczy: gdzie się kończy filozofia, jako nau-
ka, tam się zaczyna religia, jako ]ńerw3zy i zarazem ostatni i naj-
wyższy objaw życia wewnętrznego człowieka. W niej dopiero wyż-
szy moralny porządek wszechświata staje się współczynnikiem rozwo-
ju umysłowego jednostki; jłrz>' jej udziale dopiero jasno sibrmułowa*
ne wymagania etyki filozoficznej przenikają w głąb świadomości oso-
bistej i naglą człowieka do czjrim w ich duchu. Oddziaływając n.i
wolę i intencye człowieka i czerpiąc swe zasoby bezpośrednio W
związkn w . wnctrznego z samym Bogiem, religia przyczynia się bar-
dy-iej do r<'ZWojn i ntrwalonia prawdziwego riobrobytii ludzkości, au;
Żeli wiedza oderwana i daje wit^kszą od niej rękojmię życiowego pt-
Digitized by Coogle
§ 12,3. FILOZOFIA 1 KELIGIA. 479
st^pn na drodze do możliwej dla człowieka doskonałości. Wiedza
jest światłem, religia ciepłem durha ludzkiego. Oba to czynniki są
ni^^^zi^ędiu' dla prawidłowego rozwoju stosunków ludzkich; ale jak l>ez
swialia i wzroku żyć można, gdy brak eiepła sprowadza śmierć i roz-
kład: tak narody istnieją bez nauki i iilozutii. ale tracąc religią rozpa-
dają si^ anarchicznie na atomy, z których żadna filozoiia życia nano-
wo nie wytworzy^ bo ioh obdarzyć nie może dachem bożym, poczu-
ciem jedności i wspólnych zadań w morahiym porządku świata.
1. Atelznu 1 anarchizm. Zaprzeczecsenie rozanmej, świadomej siebie
zAsady WMecbbjto, t. j. Boga, podkopuje w czlowldcu pocKUcie odpowiedzialności za in-
tencye swych czynów, za swe zamiary, i w końcu za same czyny. Kto nie uznaje Boga
nad ^o1nv ten ma siebie samego za najwyższą istot*;, więc za puwnecj^t) roilzaju Boga,
niłCH/raniiaonego wewnętrznie żadiioiiii wyżi^/pmi prawami, lecz zależnego wyłi^ ziMc tyl-
ko od sil zewn«jtrznyeh przyrotiy i ił!»troju społej-znego. O ile go zatem te siły ze-
wnętrzne nie krępują, o ile posiada władzę nad niemi, o tyle swą własną jednostkową
vo)ę, a zatem samowolę, przyjmuje za jedyną podstawę swego działania. Taka samo-
wola jednostkowa dq»iowadza prt.dzej czy później do rozstroju społecznego, do owego
stano barbai^yńskiąj walki wszystkich pnseciw Mrazystkim, w której Hobbrs widziU
pietwotnj' stan społeczeństwa (zob. str. 443).
Z powyższego okasige się, te ałeizm^ jako teorya metafizyczna, wynikająca z za-
^ad roateryalizmu i naturalizinn, doprowadził w życiu konsekwentnie do anarchii. Hi-
storya stwierdza to niestety na każdym kroku. Neron, mając sicłiie za Boga, popełnił
owe czyny l»arharzyfiskie. o kt<jry<'lj dziejupis wspomnieć- nie może hp?. pr^f^rażenia. Ate-
istyf^B*' i iiaturiili^^fyt-zne za^mly ł n<\vk)npedyst<')W 18-go wieku, pr/.<»i;\kl^zy w szersze
warstwy apołeczeustwa, wywołały bardziej niż jakiekolwiek inne przyczyny owe odstra-
szające objawy ludzkiej dzikości, które stanowią główną treść pierwszej rewolucyi Irau-
cndciej. Współczesny zaś anarchizm, pods3 cają<-y mordercze instynkte zderaoraJizowa-
oyeb jednoetek, jest dneckiem materyalizmu, któiy od połowy bieżącego wieku zawład-
nął nmjrsłami i w żydu przeprowadza zasadę: siła przed prawem f Pokolenie, wycho^
diowine bez wiary w wyższy morahiy porządek świata, ni«> jest zdolnem do czynów
szlachetnych, dodatnich, lecz od negacyi teoretycznej przechodzi w praktyce do niszcze-
nia dob3tków wielowiekowej kultury ekonomicznej, społecznej i moralnej. Pokolenie to
nie zadawala się już samobójstwem jednoetkowem, lecz dąży do samobójiitwa spo-
łecznego !
.Jasną jest rzeczą, że od takich pr/cw rotnyi li ki»'nmk«'i\v wyliawic iiiu/,<* narody
tylko religia, wiara w IstoU; najw^żs/ą, pociągającą do odpowiedzialności zarówno jed-
nobtki jak i iipołeczeństwa nie tylko za czyny, ale i za dążności i zamiaiy. Gdzie zaś
wiam ta została w narodach podko])aną, po i zciici z winy samych przedstawicieli religii,
tam nanowo wzmocnioną być może jedynie pizy pomocy krytycznej filozofii, wykazującej
zasadnicsy felsz mafeiyalizmn, a więc i ateizmu, na podstawie nankowych danych do-
świadcseenia i rozumu. Ponieważ ta krytyczna reakcya prze<-iwko teoryom makeryalisty*
eznym w ostataiąj <hwili coraz hardziej się rozwija, doprowadzając narody do praskonap
nia o wyższych, moralnych czynnikai h w iistn»ju wszechświata; przeto spodziewać <ht można,
że i anar' hi'/ni jjraktyczny ti>(!\pi /nown wkrótce zdrows<?ynł dążno-rioni życiow \ ni. niają-
cpa na oku pracę organiczną nad prawdziwym dobrobytem ludzkości, buz wyłączenia
Digitized by Google
480
§ 12,3,1. ATtilZAl [ ANARCHIZM.
jego iMidniesegto wanmku, jakim jest uległość dla wjiuagaii sumienia, uuraioo>
id, religU.
Jak głęboko w człowieku wkox2eiiioii«iD jest pocsneie rellg^ne, dowodsi leg«
istnienia atdatifcznęj religii. Twórcą jej jest A* Gohtk. Wakutelc dogmatjczojdi
i niaten-alistycznycb przesłanek, połączonych z tendencjnuni negacyjneuii, pozytyirim
wydał na ^wiat : naukę be/ logiki, psycliologią l»ez duszy, moralność bez obowiązku, este-
tykę be?, pirkiia, wi<fr nie dziw. /t^ < hi inł (jhdarzyć ludzknśr dal??7:ą. najwyżs74 v<praeczin>-
•^cią. liu rclii.'ii\ l»ez Boga. W religii ti:j przedmiotem uwiflbifuia, w luirj-c-t- HuL^a nu
byt' ludzkość, jako „niezrównana bugiui uHconiparatib' I)i (•--»•;,'■ podtrayuiująca \*' x.v-
poczucie osobistł^j godnu.ś<'i, oraz wszelkie momlue i w/jiio»le dążeniu. W celu nad<»ab
temu owielbienin określonej formy, ustanowił Comte «kult ludzi znakomitych,'' urobip-
bionj na wzór knltu świętych, poświęcając wszystkie dni roku, jak i szczególne i^więti.
pamięci wie1kic1> mężów, którzy przyczynili się do rozwoju nauki i w ogóle dsislili
w duchu pozytywizmu. O tej religii Comte'a wspomnieliśmy mimochodem już wriąj
(str. 283) i wobec wszystkiego, cośmy o pozytywizmie powiedzieli (zob. szczeguloie
§ 10,1 z przypiskamn nie widzimy potrzeby za.^tanawiać się nad nią tu bliżej. Powie
my tylko. /»■ wyKi/y! Comte głównie w lY-t^m tomie swej PoliiyM i>i-:ijtyu)>fj ni
st»;'|)iiił' w Kuteclu;inn' izob. wy/cj str. 283 i 29H). iw KnJe^tdarzti }fozijiyici>itóir ((\\}r,>
drut posihvu<te, wyd. ItttiUj. Por. t«ż przyw ledziuuy (sstr. Słł) blowuik pozytywi-
styczny E. BoimnRTA.
Jasne pojęcir o odnośnych poglądach Comtea podają sz»tzególniej Mill iOaiBirB
we wspomnianych pracach o pozytywizmie (zob. str. 284 i 287). Specyalną krytyką
tych poglądów zajęli się En. Caieo: The sociafykihsophy and rdigim of Conde 1Ś8S.
a n nas Smoukowski w pracy omówionej na str. 203. Caird powiada (zob. 3-d nodit:
«Ilozwój myśli Comte a kończy się usun^iem negacyi, która była jego punktem wyj-
ścia. Tylko jeszcze jeden krok naprzód, a Comte byłby znowu postawił teologią i filo-
zofią na stanowisku, z którego je wyrugował." Hhsi.ky zaś we wspomnianych {itt.
284) Lay sentmns nabywa trafnie religią Comtea katolicyzmem bez chiześci(iaństws (es-
tbolicism minus christianity i.**
.loHN St. Mill sympatyzuje pod niejednym wzgłędcnj z religią pozytywizmo, al*
w zajadzie zajmuje stanowisko pośrednie pomiędzy ateizmem i teizmem. L zoaje oa
możliwość istnienia Boga, jako istoty rozumnej, ale nie wszechpotężnej, lecz tjlko ,bar
dzo potężnej.'' Przyczynia się ona do szczęścia ludzkości, ale w tąj swojej dążności »
ma ograniczoną jest innemi potęgami bytu. Zob. szczególniej jego pracę pośmiolaą:
Three eways on rfHgion 1874, 8-cie wyd. 1886, mianowicie rozprawy : UtSUy of reh-
gion i Theism. Że taki pogląd, zbliżający się do antropomorfizmu pierwotnych reh^ij.
sprzeciwia się ścisłemu pojęcia przyzynowości bytu, o tem świa*iczy t« wszystko.
ci> tny wyżej pizy rozbiorze tego pojęcia powiedzieli (zob. § Nu^zególak^ str.
mi 1 n:i-t.>.
o wi'wn»;t!7Myiii /.wiązku aii;u< hi/,mn z ateizmem przckunywają nietylko czyny,
ale i teorye przewiutiit* anarchistów, począwszy od W. (ioi»wiNA, który w rozprawie;
£nquiry concerniny poUtiml jusUce 1793, dowodził, że wszelka w ogóle władza jest
zbytecznem ograniozeniem indywidnalnej swobody, a kończąc na poglądach, wygłasza-
nych pizez P. J. Proddeona, M. Stibnkba, J. Mosta i wielu innych nowszydi fned*
stawicieli tego samobójczego kierunku w życiu spolecznem. Krytyka teoietyena tego
kiemnku jest w gruncie rzeczy zbyteczną, gdyż w (»b( o praktyki anarchizmu nigdy do
skutku doprowadzić nie może. Na czyny odpowiada*'- można tylko c^rnami, a *^i^
w danym wypadku wymiarem sprawiedliwości względem osobników, naruszaj a/^yiŁ T^"-
rządek społeczny, a w ^to^nnku do całego społeczeńf^twn przedsięwzięciem sr»iłi<^'*
praktycznych w celu wzmocnienia, szczególniej w dorastającej młodzieży, poczucia
Digitized by Google
■
§ 12,3,1. ATEIZM I ANARCHIZM. 481
gijnego, jako jeJ>u(iy^ C2yiinika, który obowiązuje cstłowieka wewnęttzoie do siimłmine-
go rl?iałftni> w daciiu wyższego monłnego porządku świ&ta.
2. LlteFatuia, dotyoząea atosunku filosolil do relifirli.
UTnys^ głęliei myśliciele dowodzili oddawna wewnętranej Mgodnośd filozofii i religii
i I^aekonalLśtny się o tem niejednokrotnio w naHzyi.ti dotychcansowyeb baJaniacb. Zob.
<2>-i6gó\ni»jt cośmy wv'/i»j powiedzieli o przedmiotowych łrzyniiika<'li idrałów umysłu
8,3. sz/aególnioj str. 208 i naMt), oastf piiio o pi-awie celowoś«'i (str. 2*21 i nast.), na-
resziMe o stasunku filozofii do i)r7Ąro(lo/.na\vstwa (>j U, szczególniej >-rr ;{.s5 i nri:<t.).
Nadto przywiedziona na swojiiu uH«j.s«*u litenitura z zitkresu filozofii iiaiik te<)l(»L'i<ziiyrh
i etyki zawir»ra w sobio wiele daDycli w t3'iu względzie (zob. str. ;i2U i na^r. uiuz iii-i
i nast). Uziipeliiiaiuy obecnie to dane :<zerogicm wiadouiości, dotyczących specyaluie po-
nudMMiydi ta kwe^tyj.
Jbź Bakom iitnqrinywał, że powieracliowne ujęcie się filosofią doprowadza łatwo
do ateinniii głębiej ae badana zwraca umysł znowa do religii, ((^niii potius certissi-
mum est) atqae oxperientia comprobatuni, leres gOHtus in phllosophia iiu)vere tortasse ad
iitheisuium, sed pleniores haustus ad roligionem redueere. JJe digu. et aug^ ks. 1, str.
11, vryd. z r. 1779: zołł. wyżej str. 1<))-
W tych >amych pmwin '^fowai li pi»wi< d/.iał Yoltairk; !)•• fausse science tait
ii<'> atlif^o. Mui: vraio science prostrriK' 1 Itoiuine devant la dirinite." W najnowszych
za» «%aaał h myśl tę wyraził W. Wi nut w zdaniu: „Z dawien dawna tylko ograuił"Zu-
oa wiedza, zadowolona z ciebie, nienawidziła i po<;ardzała religią.'*
Uałkbsakcbb wykasywat znaczenie poznawcze po<;zaHa religijno*moralne|;o i opie-
ml na aiem swe poglądy filozoficzne (zob., co o nim powiedziano na str. 11).
Reio i w ogóle przedstawiciele filozofii tn^§łu powuedmegoy czyli zdrowy raZ'
»qdht, przyjmowali wymagania pocKacia religgno-moiftlnego za podstawę przy okrtdlenin
iAMd Życia praktycznego (zob. str* 12).
Ilozleglejszą rozprawę w tym przedmiocie napisał Lkibnitz p. t. Diacours dc la
amformift' dr !a fhi arre ht mimu. Wchiklzi ona w skład j<»<(o wspomniau' i (<tr. 222)
Ttodij^ci lOpdwc-', T. 11, 32- 9y) i dowwlzi ZL'o<lności wiary z rozumem, religii z filo-
zofią na puU>iawit' hi?5toryczno-krytycznego badania i<'h wzaien)ne<.'u do siebie sto^junku.
Wszcikstruuny jednak rozł)iór t<łj kwesty i ze stanu wiska krytyki tiłuzoliizucj
sawdzięczamy dopiero KaktoWi, który w swej Krytyce praktyczneyo rozumu i w dziele:
Bdigia w gramatch rommii (zob. wyżej str. 487 i nast.) wykazuje, że poczucie obo-
wiązku świadczy bezpośrednio o związku człowieka z wyższym umysłowym porządkiem
raeesy (intelligible Orduung der Dinge). Porządek ten przewyższa dane świata zmysto*
wego i wytwarza pojł^cłe BOdzmy iłowej przyrody (iibersiuniiche Natur i. W imię tej
swojej wyższej przyrody, człowiek, jako istota rozunma i wolna, di^y do moralnej do-
skonałości i do najwyżfzeiro ilolini (hf..b>tos Hiiti. J'oniewaź zaś urzeczywistnienie
Joskonałości muralntj jest zadanifin nifsUońrzonciii. a iTsiuLTiiinic nniwyższego dobra
zależy od Istnienia wszechniocDuj i rozunuioj zasady l»ytii : pr/.<'ti». wi diiig Kanta, wytna-
•rania luoralne doprowad/ajii człowieka do owej rozumowej wiary w łioija. o kluioj
wspomnieliśmy wyżej ^f^U. 211). W ten :>po:>ób religia staje .się koniecznom uzupełnie-
niem fiiozofiL
J. 0. FicHTB W pracacb: Ueber den Grund unaere» Ohubens an eine gdtUkhe
Wdtregierufig 1798 i Dit Btstmmung dea Mentdten 1800 (Werke, dział 2-gi T. III,
i dział l-8zy T. II, zob. wyżej str. 12), rozwija szerzej pojęcie moralnego partądku iwia*
ta (moralische WeUordnung). Zgodnie z tem pojęciem, każdy osobnik należy do wyż-
szej całośd jako jej część składowa i, spełniąjąc w tej całości swe zadania inomlne,
uizeezywiatnia swoje przezna<*zenie i osięga przez to wieczną s/<'zę3liwo3(M<Tliickr*eligkeit).
Pocsoeie tego wyższego porządku moralny łąuzy sit; z świadomością i źyciowemi
Mrw, Wilfif 4« ftloioli. 31
Digitized by Google
482 § 12a«. filozofia i religia.
dążnościami człowieka. Wss^fttkio te dążności mają sana rosnmnj i maccenie jedynie
przy btnionia ponsądku moralnego świata. Nadto sauwa/yć nale^, śe porządek ten,
pojT^y i^^ko zyw^y i samodzielnie działający, Fichte atoźsamia t Bogiem (Die lebeodige
imd wirkonde moialische Ordnun«,' ist selbst Gott).
Wśród licznyi-b nowszych prac. dotyczi\ey(*b związku filozofii z religią i i«h w»-
jouuiC*:t> <lo >;it*liic «tosunku, wyinicjiiamy ważniejszo.
ii. Ulku I ri)ztr/}\sa t*^ kwe>lył' griMruwnit* w ziiakomitem dziele; i4<*t1 und du.
Natur, 3-cio wyd. 1875, zoh. c^łównie str. 74^i i aast. Prawa moralne, mówi, uznaje C2i<h
wiek za normę woli i czynów jedynie na podstawie pewnego, i:boe eieomego pia*-
świadcsenla o istnieniu moralnego prawodawcy. Wszelkie dowody naolcowa istuMb
JJoga opiorąją się juz z natury rzeczy na pierwotnem moralnem pneciocM (Alinoiig,'
jego istniimia, jako moialnego prawodawcy. Ztąd też nie może być asadnicsąj sprze-
czności pomięd^ nauką, więc i tilnzofią, a religią.
W tym dutlm rozwinęli o.hmśiH? poglądy L H. Fichte (młodszy), oraz I.otze:
pierw.szy w dziele: Die. flicL^fi^^rlir Weltansicht vn(l ihre Benrlitigung 1*^73. drnsn
w swym Sfjfitenitirii- filozofii T. Jl, 004 i nast. i w swycU Zaryaacii /ikmfii praktyczni^
(zob. wyżej ^tr. If) i
M. Cakuiłike uza.s;iduil wszcfh.stronnio i»leł» moralnego porządku świata w zwbi?-
ku z wynikami nowoczesnej uauki w o wspoiuuianem (str. 43U) dziele: /Hc dtUicht
WeUordnutuj.
J. B. BIetbb włączył do swych Kwestyj spółczeiinych filozofii (zob. wyżej str. 15
rozdział p. t. ReUgia i /3ozofia na$tftfO^ etosu. Biorąc za punkt wyjścia objawy religii
naturalnej, autor dowodzi, że religia treścią swoją m<^ przewyższać pcjętność nsnmu lodź*
kiego, ule nie nio/e być prawdą, gdy siy sprzeciwia jogo wymaganiom, bo prawda jert
jedną. Nadto wykazige jasno wpływ filozofii na roswój i ¥ryjaśnienie poglądów tw-
ligynych.
R, Spknckr na c/cl*' -^wych l^fncHzych Z(viad umte8cił rozdział p. t. RHięio
i iinukii. w ktVłryiii dowod.iii /.giniausi i w imiij wspólnego uznćinia nOi^puznawalnej .
w>z»rbol)ecnf\j siły." Zob., cośmy powiedzieli wyżej z powodu agnostycyziuu Sptmcera
(itr. 311 i nast.).
J. W. Dbapzb, 71»e hiaiory of the eonfiict beiween rdigUm and aeietiee 1873
(przekład polski J Karłowicza p. t. Dsi^e stosunku mary do rofiimw 1882). Diieio
to ma wysoką doniosłość pod względem historycznym i krytycznym, jako obrona mtm-
lożności badań nuukowycb od ucisku religijnego dogmatyzmu, cbociaż z drugiej stnmy
tendencyo antyreltg\|ne nadąją t«J pracy charakter przeważnie negacyjny.
Pomimo uznania zupełnej niezawisłości nauki. .1. TYSfłALL w osobnej rozprawią:
lielff/ion fitcf "frinicc l^^T l w \ k;i/iijł". źr poczucie reiigijij<» ma ..ulew /.ruszitn;\" aasad';
w utiivslt« ludzkim i jc;>t źródłem najszlachetuiojszycU i najwznioślejszych dążności kj-
ciowycb.
J. IliNTOK, PhiloHophy and rcliyion. Wydanie pośmiertne, 1881. Fomiuio >tan«:-
wlska^ zbliżającego sw, do pant(^zmu, antm* bnmi religii i wykazuje wszechstronnie jej
związdt z ftlozotią na podstawie dan3'ch metafizyki, filozofii przyrody, psychologii, (eofii
poznania i etyki. Rzecz w tym przedmiocio godna szczególnej uwagi.
O wierze i pewności moralnej traktują w nowszych czasach wiele nowo^antyśrl
0 ktinycb mówiliśmy wyżej (str. ."iS). Na .szczegółu.-^ UWagę zasługują pod t\Tii Wtę^
dem: dzido wspomniane (str. OllA^LapkunkU, oraz praca, którą GaTTt Wydał
p, t. Ksstti sur la noyancc IbNJ.
Znany tfoloi/ I.jesirs (zob. wyżej st r. ;i30ł. p(t»iwi«»ri{ temu i)r/-cdniiot4nvi n^ał.u.j '^►i-
praw*; (liiih/.sophir und liilujion IH**!'*', w kfiircj ilowoil/.i \vi'\viit;tr/:nł'j zgudiiu^..! rilwzoiis
1 religii i ich w&ijemuego uzupeluieoia ^>ię w prawidłowym rozwoju ż^cia umy^dowć^.
Digitized by Co^gle
§ 12,8,t. FILOZOFIA I RRŁ16IA. 483
Wspomniany (>tr. 315) krytyk agnostyeyziim, Abbot, wydał obsaemlejszą prac*;,
p. t. Scmitific theism 1SR5. któm sir; ?ikłada z dwóch czł^ś«'i: I. Filozofia nauki i II.
R».liL'ia uauki. Autor rozwija przekonanie, że zarówno naukowa filozofia, jak i roligia,
'pcirta na naukowych dany cli. duj)n)wadzają do teizmu, t. j. do nauki o Bogu, jako
nitokoiiczonoj duszy wszechbytu linfinite soul of hU)." Poglądu togo broni od zarzutu
ii&ateizmu, wykazując, że treyma środek mi»;d^y duallstycznetn rozerwaniem lioga
1 świfttft w nance delnna i panteistycamon atoźsamienteiii Jiuga i świata.
Ta przypomnieć należy prace o fi]oio6i takidi aatorów jak: Prbssencć, Delkf,
fiAMStuEicr Sr. Hiłaibb, ^cmb i Vołxiłt, którzy awzględniają szerzej stoennek
filoioiU do religii (zolk wjźej str. 18 i 19). Na uwagę zutugnje też zwrot znanego
utaiilistj HioiBL*A do Telłgii, o ciem wspomnieliśmy wyżcy (str. 405).
Do nąjnowsąycb olijawów w ^m zakresie naleaą:
CTh. SkosAtan, La eimikaikm et la croyance 1887, d-gie wyd. 1893. Jesito pia-
'■i pełna donioełoeci, wykazująca wszo4'hsfronnie, szczególniej na za.sada(-h etycznych, cy>
wilizaoyjne znaczenie wiary w Boga. U nas przedatawił Myśli spofeezno-fihzoficznr Se-
oelana J. i). OoziPo^raKi w godnej nw^ ocenie jego dzieł (Biblioteka Wantz. 1894,
T. J, m i nsi<t).
.). E AiM X. Lc probłenu- reliffieu.r au lU-mc sieclc 1890. Aiiri)r zaznacza (^te-
p możUw*' -pusol>y rozwiązania kwo^tyi relitrijnoj : albo 1) religia musi zniknąć wobec
współczesnej nauki, albo 2) należy stwor/yr nuwą ieli>,''ią zgodną z nauką, albo 3) obe-
*TJa religia może usprawiedliwi*- swoją treść wobec uauki, albo wreszcie 4) religią na-
leży tak predcszlBłcić, aby odpowiadała wymaganiom krytycznym umysłu. Alaus bro-
li tego ostatniego wyjścia i stara się lUozoflcznie dowieść stuasności swego poglądu na
tę spiawę.
Znakomity ekonomista francuski E. dx Mołinabi podnosi w osobnej pracy: £e-
^''•/lon 1B92, znaczenie religii dla rozwoju luddcości i widzi w niej «najwaśniej^ czyn>
kiilttiry ludzkiej.'* Bardzioj szczegółowy wykład jogo odnośnych poglądów po-
iajo Wł. M. Dębicki w książce: WMU bankructm umysłowef <ttr. 218 i nast*
,aob. niżej).
O. pFLKii>KRER, Fkilomphy anfl drcelopmeni of rdyjion, 2 tomy 1894. Są to
.^yk!a<ly. ktć.rf z'i;^nv tcolof,'- niciiiicł ki nuewał w uniwersytecie odynburskim W zazna-
iduym powyżej kierunku filozolicznym (zob. .str.
Na uwagę zasługuje tu wres'/^<'ie nif^ wii^lka rozprawa hr. T^. Tołstoja, wydana
r języku niemieckim p. t. W ulerspi ikhi:. ihr ciupirischen Mmal 1895. Autor roztrząsa
n dwie kwestye: (^em jest religia? i czy nmże istnieć moralność niezawisła od reli-
:ii? Co do pierwszej kwestyi, Tdstoj wykazuje, że religia oie wypływa z przestrachu
sb obawy wobec potęg przyrody, lecz z głębokiego poczacia wewnętrzny związku
złowieka % istotą wszechrzecz. To pmrzude zaś nie opiera się dopiero na dowodach
nukowycb lob fiknoiicznycb, lecz przeciwnie, wszelka nauka lub filozofia kieruje się
m poczuciem religijnemr które określa bezpośrednio sto^um^k człowieka do pierwotnej
a-iady świata.. Z togo naturalnie wynika zarazem, że nie n)oże istnieł; moraluośr ł..*z
•ligii, bo jak poglądy człowieka na ^wiat. tak i zasady jego działalności żyeiowej ztle-
4 w istoę{f» swojej od źywoś(M i ciiarakteru jcL^o |io. żucia relicfijne^o l)oktiyneiV>w,
m i»ilz;^i yuh, że Tnorahio-sc luoże być ni<^leżną od r<jiigii. Tołftuj potuwnywa z dziećmi,
i l^ijąc.emi do ziemi kwiaty bez korzeni, łudzjic sił,% że sił^ przyjmą i dalej rozwi-
tć b«;Uą.
W naszej literaturze kwestya stosunku rozumu do wiary, nauki do religii wywo-
ła dość żywą dyskusyą. Wńód dawniejszych prac, dotyczących togo przedmiotu,
ogloflMmycli przez gldwnych przedstawicieli kantyzmu, dyalcktycznego idealizmu i filo-
Dlgitized by Google
484 § 12,3,8. FILOZOFIA I KBŁIGIA.
zołii k;it«>]icki»»j (to}), wy/t^j ^t\. 21 i niNt.. 27 i na-t.i. za-łni''! i>' nu \yryv^żnieme. <■'.
w tym wzglt^dzir puwicdzit-li < itn.n How^Ki (zi>l». wy/ej str. 2.:^ i -A^J-S i nast-), na'*t>.p!3i-
Bocuwif (str. 21' i nan-szcie Trentowski wo wspomnianej (str. rozpmwie o sto-
sunku filozofii do teolugii.
Poglądy Trbktowskiboo, kt<'>ry marzył nie^lko o fllomifti, lecs i o teologii .iu-
rodow(!j,'^ sprowadziiją się do następujących zdań zasadnusorch : ,Filoioiia I teologia mją
tenże sam cel, t j. religią. Itdlig» jest icb dnszą i życiodąjnem tchnieniem. Chor iii
odwrotnemi drogami i obncegą się nimaa przeciw sobie: religia przoeiez jest śloboą '>i
wstęgą i pierścieniem zgody."... « Religia jest i?lową, filozofia prawą, a teologia levą
n.ką: wszystkie tizy stanowią na dnio prawdy jedn<.' iistot<.«. ... „Za filozofią !?toi
dnak) liliertyństwo, t. j. zdziczała filozofia. pstnu!o>ofia. rnądrośi' łez mózgu: a za t«>l.-
gią ruzpo.ści('ra -"'ii; liir-ntloL^a. t. j. ni^hoska toolniiia. pseudotfolog^ia, m .•jlepo^n'-
uia.'* Holii,'ia jł?st beziJo?*j«Hluim olijawt-m mi/Hłu ludzkiego, jako rifłj^* zdubtri
umysłu. „Bóstwo nasZL- widzi l»ozpo.śn?dnio Boga, jak riało niisze ioue ciało, a du.ii
nasz ogtduego duclia." l*'ilozofia podąży*- winna za tern oglądaniem l^oga, la reU^
i wyjaśnić rozumowo jej tre^ć. „l^wdziwa filozofia musi liyć religijna, bo najgl6«&irr
szym jej przedmiotem jeut Bóg, a uolom iwit^tym tryumf niebiańsliiego Swiatla» ktt-:*-
jako tchnienie Boga WMtąpUo w jaźń ludzką i sti^o się jej istotą.* Przytem mnaj'
Trentowski znaczenie nlibert3'ństwa»'* jako czj'nnika krytycznego przeciwko średniowifr
eznej bierologii. Dodajmy tu. ż<* jak w r. Libelt karcił Tnmtowskiego za to '"•
pisze po nienaecku łzol*. wyżej str. 24 i nast.), tak w tej pracy Trentowski na str. l
przfmnwisł w to '-łnwn do Cjf^zkow^kictro : „Traestań pra<*ować dla Nif^^mców i jx2
dalej po pni kul Nieuicy mają na łoiiii' <\vtnu mnóstwo głów fiłoz»ficzii> ■ h i dziełu^ ;,
ołiejdą si«; wi. r hoz naszej pomocy.*" Przyznaje jednak, że pracować u na.^ nad SiozatĄ
jest robotą ^niewdzięczną."
Specyaluą rozprawy w tym przedmiode ogłosił też T. Żulińskj p. t IHara
i wiedza 1870. Antor broni gorąco dążności do zgody między wiarą i wiedzą i
żuje, że dążnoŃi't ta dtije się unuMn^y wistui(\ bo religia i rozum łącsą się i nawzajem
petniąją w duszy ludzkiej. ^^Eerdcie uws^lędnienie zdań znakomitych ncsonych w Irj
sprawie, jako też naszych myślicieli podnosi wartość tej pracy.
Hiritoryą religii, napisaną w ( (tlu wykazania, że płonne są obawy o zatriootij
wiary w lioga. napotykamy w dwutomowem dziele, wydnnem bezimiennie w Pomii'3
188() r. p. t, nlhjijttcyo r(iz>'''\}n ihrrfitt JiftJzl-icgo. Aut(vr rozn^żnia znlon od reii/-'-
'V\\ pozo'.tT>' ni' /iniriiiia. jako wiar a u liogo, gdy zakon, jako ludzka forma tej wm^
podlega zt]ii;uiie i stopniowo się do-kunaii.
Dalej wspomnieć tu nakży o odnośnych poglądac h .S. Pawuckjeoo i M. Mj-
RAW.sKlEuo, dotkniętych wyżej (str. 30 i M).
W ostatnich czasach Wł. M. Dębicki z ciepłem serdecznem i z saerokhn neobi*
wiedzy naukowej broni n nas religii i wiary od skeptycsnych prądów czasu, snsegi)la>j
w piśmie: Widkie bankmcttro imysłowe, Bzeet o notooezcmym zkrąftti/m Betftfftf
zmie 7iaukou'o-/ilozo/ic2uym 189.>. Pragnio on i)rzy(!zynić się do „zawarcia pokoju mi--"?
wiedzą a wiarą (str. 20)'* i w tym i-elu ()r/.(>dstawia zwątpienie i zniechęcenie jako " *
^tn"^7.ni}Vr" wyjiiki współczesnej „nauki.** Kwesty i atoli zasadniczej: czy i czm n*!-"'
praw dziw a, a więc i filozofia Współdziałać mogą ożywieniu poczucia religijnego i j ". j
prawidluw « LH nr/wejit^ autor nie wyjaśnia w tej pracy bliżej. Spodziewać się nai^
że w tym kierunku dotlatuiiu uzupełni z czasem .swe <li>tyrhczaj«owe studya n**ffat'jjŁ
kt^jre same przez iśię, bez owego uzupełnienia pokoju między wiedzą i wiarą uirwil-
nie mogą.
O nąjnowszym zwrocie umysłów do religii na tle idei o „transcendentałnąi
człowieka, traktuje ze stanowiska filozoficznego Z. Pjuksiitcki we wstępie do H>V<^
Digitized by Goo^le
r-" Tl.-
§ 13. MODROŚĆ ŻYCIOWA. 485
HM dramatycznych M. Maetsauncka w praetdadzie polskim 1804, aob. sasególnioj
Ir. Lxxxvii i mst
§ 13.
Filozofia i mądrość polowa.
Pomimo różnicy, jaka istnieje pomiędzy filozofią i ży-
łem praktycznem, wielu myślicieli od najdawniejszych
zasów dowodziło, że filozofia nie jest wyłącznie teorety-
ziioni badaniem prawdy, lecz zarazem mądrością prak-
fczną. Niektórzy utrzymywali nawet, że filozofia z isto-
r swojej nie jest niczem innem, jeno życiem według za-
id rozumu i zgodnie z tem wymagali, aby filozof praw-
dwy ograniczał w spusub możliwy swe dążności pozna-
czę i w wiedzy widział tylko środek pomocniczy do na-
żytego rozwiązania zadań życiowych. Z tego punktu
idzenia ostatecznym celem filozofii nie jest ani krytyka
isad poznania, ani urobienie ogólnego na świat poglądu,
cz moralne udoskonalenie człowieka i możliwie pełne
rzeczy wistnienie jego dobrobytu ; jednem słowem, według
u liiozofia nie jest /kłw^(| (scientia), lecz mądrością (sar
entia).
Rozbiór tej kwestyi jest koniecznym dla ostateczne-
) wyjaśnienia stosunku filozofii do pozostałych objawów
xia umysłowego.
Z wewnętrznej jednośei umysłu i z wzajemnego uzu-
iłnienia się jego działań (§ 7,2) wynika, że pomiędzy
ozofią i mądrością życiową istnieć musi związek bardzo
isły i że wskutek tego mowy być nie może o ich bez-
zględnem rozerwaniu. Zastanawiając tedy nad wza-
mnym do siebie stosunkiem tych objawów, wykażemy:
czem się one uzupełniają i w czem się różnią pomimo
ganicznej pomiędzy niemi łączności.
Digrtized by Google
486
§13. M^DBOŚĆ ŻYCIOWA.
Związek mądrości życiowej z filozofią występuje na
jaw w trzecli nast<2puj4|cych momentacli :
1) mądrość przyczynia się do rozwoju warunków
życiowych filozofii;
2) jest punktem wyjścia dla badań lilozoficznycli,
ich początkiem;
3) urzeczywistnia w życiu wymagania teoretyczne
i ideały filozofii.
Co do pierw szi ^^ó, zaznaczaliśmy już wyżej szereg
wamnków życiowych, od których zależy początek i ro^
wój filozofii. Warunki te sprowadzają się do urzeczywi-
stnienia zasadniczych czynników dobrobytu, materyałne-
g«», społecznego i duchowego (§ 12). A chociaż czynniki
te łączą się jak najściślej z ogólnym rozwojem życia
umysłowego danego narodu i cza«u, to jednak z drugiej
strony każda jednostka zosobna swem życiowem doświad-
czeniem i rozumnem oddziaływaniem na innych ludzi,
a wi<^»c mądrością swoją, przyczynić się może do urzecz}-
wistnienia owych warunków. Bez poprzedniego działama
takiej mądrości życiowej, nie mogą się wytworzyć niezbę*
dne w tym względzie stosunki, warunkujące powstanie
i rozwój filozofii wśród danego otoczenia.
Drugi moment łączy się z taktem, że filozofia wyra-
sta z gruntu życiowego i jest jednym z objawów lunysło-
wego rozwoju człowieka. l*ierwsze zawiązki tilozolii wy-
stępują na jaw zawsze w mądiości życiowej. Polega ona
na rozważnem badaniu bezpośrednio danych stosunków
ludzkich przy ])()inocy codziennego doświadczenia, na ja-
snem pojęciu zadań życiowych i na uimejęuiem i>poż}^k<>
waniu danych waranków w celu rozumnego rozwiązania
tych zadań i w ogóle wszechstronnego zaspokojenia po-
trzeb fizycznego i umysłowego bytu człowieka. Rozwój-
zaś tych czynników mądrości życiowej wywołuje w czło-
wieku myślącym coraz głębiej odczuwaną potrzebę: 1'
krytycznego rozbioru dążności poznawczych, ulegających
w życiu najrozUczniejszym sprzecznościom, ułudom i l>ł^
Digitized by Coogle |
I
§13. M41>K0ŚĆ ŻYCIOWA,
487
dum oraz 2) potrzebę rozszerzenia uiiiyslowogo widuo-
^^^9 poza zakres bezpośrednich zadań i potrzeb życia,
poznaniem świata w ogóle, jako całości, do której cżło*
wiek ze wszystkienii swemi dążnościami życiowomi jako
cząstka należy. W ten sposób z mądrości życiowej dro-
gą naturalnego rozwoju wytwarzają się znamienne czyn-
niki filozofii: krytyka działalności imiysłowej i dążność
do offóliugo lin świat poo^lądn (§ 5^ ^radiość życiowa
jest tedy w samej rzeczy punktem wyjścia, początkiem
filozofii.
Co się wreszcie odnosi do ostatniego z powyższych
momentów, to nio trudiio pojii;ć, że wymagania i ideały
filozofii dają się luzeczywistnić jedynie przy pomocy mą-
drości życiowej. Jako dążność do ogólnego na świat po-
glądu, filozofia obejmuje z natury rzeczy i poglądy na
działalność życiową człowieka, jej zadania i przeznacze-
nie. Poglądy te zaś pozostawałyby wyłącznie w zakresie
oderwanej myśli, albo urzeczywistniałyby się w życiu przy-
padkowo, bez należytego uwzględnienia danych stosun-
ków, gdyby mądiość życiowa nio uzupełniała filozofii
i nie przyjmowała czynnego udziału w praktycznem urze-
czywistnieniu jej wymagań i ideałów. Tylko mądrość
żyrii)wa zdolną jest podnieść znaczenie filozofli wśród lu-
dzi i zmienić dane stosunki na lepsze w duchu kryty-
cznie poznanej prawdy. Jak nauki specyaLne, a w szcze-
gólności przyrodnicze, jednają sobie powszechne uznanie
wskutek swych zastosowań praktycznych (zob. str Mn).
tak filozofia cieszyć się może szacunkiem w szerszych
warstwach społeczeństwa jedjnoie, gdy się łączy z mądro-
ścią, gdy przy jej pomocy dowodzi doniosłości swy^ch ba-
dań teoretycznych dla prawdziwego dobrobytu tak jedno-
stek, jak i narodów.
Powyższa ścisła łączność mądrości z filozofią stanowi
jeden z rysów znamiennych ideału prawdziwego filozofa w iy-
ciu. Wewnętrzna zgodność myśli i czynu domaga się od
każdego myśliciela, aby zasady swoje przeprowadzał w ży<
Digitized by Google
488
§ 13. MĄDBOŚĆ ŻrCIOWA.
cin. czego bez pomocy mądrości życiowej dokonać nie
może, Z tego wjmika, że filozof czyni zadość wszech-
stronnym wymaganiom własnego ustroju umysłowego
i swym obowiązkom jedynie w takim razie, gdy nie
ogranicza się na biłiijiennem jjoznaniu prawdy, lecz nadto
dąży do jej urzeczywistnienia w życiu, t. j. gdy nie jest
tylko myślicielem, ale i mędrcem praktycznym, w całem
znaczeniu tego słowa.
Pomimo atoli wewnętrznej łączności filozołii z mą-
drością życio\\'ą. oba te objawy różnią się zasadnicsK)
i utożsamione być nie mogą. Mądrość życiowa jest wyni-
kiem praktycznej działalności człowieka, jego dążności
do dobrobytu; tymczasem filozofia, zgodnie ze swemi
znamiciinemi rysami, ma charakter teoretyczny, naukowy,
nawet i wtedy, gdy bada życie praktyczne, gdy wnika
w zasady jc^^o prawidłowego rozwoju i określa warunki
iudzkie^^o dobrobytu. Nadto, mądrość życiowa ma za
przedmiot zawsze dane szczegółowe stosunki, z których
korzysta przy urzeczywistnieniu wyższych zadań życia;
filozofia natoiiiiiisi , zastanawiając się nad życiuni pra-
ktyczncm, ma przedewszystkiem na celu sprowadzić
szczegółowe dane ludzkiej działalności do pewnych zasad
i praw ogólnych, do teoryj etycznych, ściśle powiązanycli
z ogólnym na świat pogląden). Nakoniec, mądrość wyra-
ża się głównie w samym czynie, w sposobie życia
i w ustroju stosunków człowieka do otoczenia; filozofia
zaś jest objawem działalności myślowej, dążącym przede-
wszystkiem do poznania rzeczy, do głębszego pojęcia sie-
bie i świata. Jak myśl może być niezależną od czynu
tak filozofia rozwija się często niezależnie od mądrości prak-
tycznej; ale jak myśl żywa, energiczna, przy prawidłowym
rozwoju, uwydatnia się w czynie, luzeczywistniając treść swo-
ją w świecie przedmiotowym: tak podobnie filozofia prawdzi-
wa łączy się z mądrością życiową i za jej pośrednio
twem nadaje odpowiedni wyraz realny swym zajadom
idealnym.
Digrtized by Google ,
§ 13,1. M4t)R0ŚĆ ŻYCIOWA.
489
L mądrość życiowa jako początek filozofii.
Dzieje ])rzekon>'wają, że pierwsze zawiązki myśli filozoficznej,
rozwijając sit^ w bezpośredniej łączności z życiem, wyrażają się w re-
ligijnych i moralnych naukach mędrców, zastanawiających się git^biej
nad zadaniami i obowiązkami źyciowemi człowieka. Do takich mędr-
ców saliczeni są głównie pierwsi i^rzedstawiciele kultury umysłowej
i moralnej świata starożytnego : Chin, Indyj, £giptu, Persyi, Palesty-
ny, oraa Orecyi, A oliociaż mądrość iydowa rozwijała si^ natarabue
i w czasach późniejszych i znajdowała swych znakomitych przedsta-
wicieli, to jednak z biegiem czasu łączyła się z innemi czynnikami
rozwoju umysłowego i nie przedstawiała się już w swej pierwotnej
formie. Ztąd to owi mędrcy stali się w świadomości rodu ludzkiego
niejako uosobieniem mądrośc i życiowej.
Zastanawiając się nad działalnością praktyczną czlowii ka, nad
jfj przeznaczeniem i celem, a korzystając przytcm ze sweiro doświad-
(zenia życiowego, mf^drcy ci przyjmowali serdeczny udziul w spra-
wach społecznych swych narodów i przez to przyczyniali się z jednej
stzony do wytworzenia niezbędnych dla rozwoju filozofii warunków,
a z drugiej wywoływali coraz krytyczniej sze i szersze badania nad
^dem i światem, z których zczasem wywiązała się właściwa filozofia,
jako nauka. Nie można dać wyczerpującego pojęcia o filozofii, nic
w^aśniając na faktach tego jej związku z mądrością życiową. Dla
tego też odnośne wiadomości uwzględniane być winny w naukowym
Wstępie do filozofii.
Na pierwszem miejscu wspomnieć tu należy o niistycznym ojcu
kultury chińskiej, cesarzu i mędrcu Fo-nai, który według podania żył
na 3(X)0 lat przcfl Chr. Miał on być autorem najf^tarszof^o zabytku
literatury chińskiej, tak zwanej Księgi przemian, Yi-king (t/i znaczy
gamianaf przemiana, kinjf — tekst, księgaj. Zawiera ona wykład pe-
wnego rodzaju dualizmu natoralistycznego, opartego na przeciwsta-
wnośd rMa i ńemi, jako zasad doskonałości i niedoskonałości, dobre<
go i złego. Człowiek zajmiąje miejsce pośrednie między niebem i zie-
mią. Eys charakterystyczny tego najstarszego mędrca wyraża poda-
nie, które głosi, że „zawładnąwszy swem sercem i namiętnościami,^
uczył innych mądrości życiowej.
W czasach historycznych pierwszorzędne miejsce wśród mędr-
ców chińskich zajmują: Lao-tse i Konflcyusz (^KoNG-FL-TSEi dodatek
tse oznacza godność uczonego, doktora).
Digitized by Google
490
§ 13,1. MĄDROŚĆ ŻYCIOWA.
Lao-tsb źył w 6-tym wieku przed Ch. Znany jt^st jako autor
znakomitego pisma: Dro<ja do cmty^ Tao-te-king {tao = roznm, myśl.
flrogii, iiiLiotiu; te ~ cnota). Uznaje oii działanie w świecie najwyi-
$Z(»go roznmu i wymaga od mędrca panowania nad ł?obł| i .serflt ezm j
milo.^ i kn ludziom. Oto niektóre zdania, cliaraktt ryzujące po-
glądy w tym względzie: ^Mi^drzec prawdziwy podobny jost do wo-
dy. Woda i mędrzec pożyteczni są wszystkim ludziom i według mo-
żności wymijają wszelkie przeciwności, pomimo to większość ludzi me
ceni ich w sposób należyty.*" „Mędrzec jest zawsze otwartym, szcze-
rym i uczciwym. Gdy wydaje rozkazy innym, żądania jego zawsze
są słuszne i zgodne z prawem. [Jnika on wszelkich sporów i nikomtt
swoich przekonań nie narzuca.^ „Kto zwycięża innydi, ji st bohate-
rem ; kto zaś panuje nad samym sobą jest wielkim." „Serce mędrca
oddane jest całej lud/kuści. Ja kocham dobrego i szlachetnego, mówi
nnj(lize( . jakżeżbyni nie miał kochać słabego i upadającego!" ,Kto
j(?st dobr\ in sam dla siebie, ten ma na oku cnotę t\iku iedncgo czło-
wieka; kto zaś zaszcze]Ma dążności szlachetne innym: członkom swtj
rodziny, gminy, prowincyi, państwa, ten dosięga najwyższego stopnia
doskonałości. "...
KoNFUCYUSZ, młodszy wspólcześnik Laotsego (ur. 551, urn. 47y
przed Gh.), wydał i komentował najstarsze zabytki mądrości chińskiej
i stał się przez to prawodawcą etycznym swego narodu. Jego wła-
sne nauki, dotyczące wyłącznie mądrości życiowej, uczniowie jego ze-
brali w trzech księgach, ]>. t. 'Nabita wmioda (Ta'hio), NUta^unMa
zasada di(s:i/ {C:ung-jung ) i Rozmowij filozoficzne (Lun-jil).
Poglą<ly Iv()nl'u( vusza na mądrość życiową występują już na jaw
w tern, co miał j)uwiedzieć o swoim własnym rozwoju umysłowym.
W 15- tym roku życia zaczął się uczyć, w BO-tym przyswoił Bobie
główne zasady mądrości; w 40-tym przezwyciężył wszelkie wątpliwo-
ści, w 60-tym poji^ prawo niebieskie, w r*/)-tym doszedł do poznania
przyczyn rzeczy, a w 70-tym mógł się oddać w zupełności swym na-
miętnościom bez obawy, że przez to odstąpi od wymagań prawn
i roztropności. W swej nauczycielskiej działalności kierował się głó-
wnie uwielbieniem dla starodawnych obyczajów i obrzędów, oraz
uległością dla niezmiennego porządku przyrody. W t^m duchu po-
wiedział: „Dnie i noce, nie jedząc i nie pijąc, poświęcałem rozmyśla-
niom, a jednak nie nabyłem wiedzy; przyswoić ją sobie można tylko
badając rzeczy dawne." ..Nit.bo i ziemia spokojnie i posłusznie speł-
niają swe zadfinia; księżyc nie zbacza ni<j,dy ze swej drogi i czto-
ry pory roku następują zawsze po sobie prawidłowo; tak też po-
stępuje mędrzec, powodując się przede wszy stkiem posłuszeństwem,
a narody idą za jego przykładem.^ n*^'^ rzeczy czd mędrzec
Digitized by Google
t
% 1898. MĄDROŚĆ iTCIOWA. 491
prawdziwy: przeznaczenie nieba, pami^ wielkich ludzi i naukę
mędrców.''
Najstarszemi zabytkami życia nmystewej^o Indi/j są hymny Wed
wyraz ten oznaczał pierwiastkowe wiedzę, poznanie, w ])óŹTiiejf?zyt*li
< zasacli przyjął z na rżenie objawienia). Najdawniejsze z tych llynln('•^^■
(lii^-weda) si^aj^ wedhig zdania speeyalistów 12-go wieku przed
Ch. Odnoszą się one D:łównie do |)ierwotnego kultu przyrody, z któ-
rego wywiązały się zarówno religia bramaiiizmu ihrnhma — pierwia-
stkowe modlitwa, później = siła twórcza świata), jak i mądrość życio-
wa BtTDDT.
Zasadniczą treścią owych hymnów Wtd jest wiarAf źe człowiek
swemi ofiarami i modlitwami, wogóle swoją działalnością życiową,
moie i powinien przyczyniać się do udoskonalenia nietylko samego
siebie i ludzkości, lecz i wszechświata, a mianowicie rozwijającego si^
i żującego w nim bóstwa. To bezpośrednie poczucie jednorodności
dncha ludzkiego z duchem powszechnym świata stanowi istot- życia
umysłowego Indyj i stało się też w tiastt^pstwie jiunktem wyjścia dla
bardziej filozoficznych poglądów iia świat i życie w kieruuku pante-
istycznym.
Wsr(Kl mędrców indyjskich z czasów poprisedzających rozwój
bodyzmu budzą tu nasze zajęcie główni i e Kapiła i Gotama, zaliczę*
ni do grona dwunastu świętych indyjskich.
Pierwszy z nich, twórca tak zwanej nauki Samki^a (liczenie, roz-
ważanie, rozum), rozróżnia ślepą, lecz czynną prsyrodę {prahriH} od
świadomej siebie, lecz z natury swej biernej dwzi/ (purttezfi), Oba te
csgmniki razem wzięte stanowią świat rzeczywisty, który nie jest by-
najmniej wzorem doskonałości, lecz, przeciwnie, według zdania Eapi-
ly, podobny j^^st do niewidomego przyroda , siedzącego na barkach
kulawego (hisza . W tym związku dusza podlega ciugłyni cierpie-
niom i przemianom, vv;v stoyłnjącym na jaw w jej wędrówce !•') różnych
ciałach. W dążności zaś cz}r)\vicka do wyzwolenia sic z tych cier-
pień, jedynie skutecznenii środkami są wiedza i cnota, które w sto-
pniowym rozwoju swej treści doprowadzają duszę do wewnętrznego
spokoju i prawdziwej szczęśliwości.
Jeżeli Kapila czyni zależnem zbawienie i przyszłą szczęśliwość
duszy od wiedzy, to Gotajca starał się bliżej określić ową wiedzę
zbawczą. Uczynił to w piśmie p. t. Nyatfa (od ni = odprowadzać,
droga, metoda, rozumowanie, logika). Jest to zbiór urywkowych
aksyomatów, traktujących o różnych kwestyach z zakresu poznania
rzeczy, jako to: o zasadach pewności, o znaczeniu powagi ludzkiej
i boskiej, o różny cli przedmiotach wiedzy, o przyczynach wątpienia
i środkach jego przezwyciężenia, o wykładzie wiedzy, o jej obronie od
Digitized by Google
492
g 13,1. MĄDROŚĆ 2TCI0WA
zaraniŁów i t. p. Bla tej treści niektórzy uczeni zestawiają pismo
Gotamy z Orgaiwmim Arystotelesa, będącym jak wiadomo, na Zachodzie
pierwszym zbiorem rozpraw nad logiką, jako teoryą |)oznama. Po-
równywając atoli ze sobą te pisma, przekonywamy się łatwo o zasa-
dniczej mięclzy \\\v\w\ różnicy. Koz[>rawy Organonu mają charakter filo-
zoficzny, bo sa osnute na działaniu myśli krytycznej i łączą swą treść
spccyaliią z zasadami ogólnego na świat ])Oglądu '§ 5': autor Ny^iń,
natomiast znajduje się jeszcze zupełnie pod wpływom wierzeń religij-
nych i motywów praktycznych. Osiągni^ie osobiiłtej szczęśliwości
jest jego głównym celem; poglądy zaś na poznanie i wiedzę łączy
bezpośrednio z dążnościami mądrości życiowej. Ze stanowiska życio-
wego rozróżnia też Gotama 21 rodzajów cierpienia, charakteryzuje
takowe i szuka wyzwolenia z nich w wiedzy, pojętej w znaczeniu
biernej kontem placyi myśli.
Poglądy po^vyższe przygotowały naukę Buddy, o którym wspo-
mnieliśmy już mówiąc o ascetyzmie i pesymizmie (zob. str. 468 i nasi).
Jednoczy on w sobie całą mądrość życiową Indyj, a więc i główne
zawiązki <ilozuli« zni-, jakie z niej z biegiem czasu rozwinąć się mialjr
w nowoczesny* li teoryach ])csynii/mu.
Z mądrością życiową Ciiińczyków i Tiidów występują do ws])* !-
zawodnictwa od najdawniejszych czasów nauki mędrców egipskich^ tak
ze względu na swoją starożytność, jak i co do swej treści religijno-
morahiej. Na pierwszem miejscu wspomni" r tu należy o Ptah-Hote-
piB, księciu 6-tej królewskiej dynastyi £giptu (około 20-go wieko
przed Gh.). Doszłe do nas nauki, które, jako 110-cioletni starzec, da-
wał swemu synowi^ uznane są przez niektórych uczonych za najstar-
szy zabytek piśmienny ludzkości. Nauki te, ujęte w formę aforysty-
czną, dotyczą najrozli( znicjszych stosunków społecznych i świadczy
lirzyt^em w .spoisób zajmujący o szlachetnym Inimanizmic i życiowem
dośw jłid( zeniu togo starożytnego me;dj-ca. Traktują one między inne-
mi o obowiązkach dzieci względem rodziców, podwładnych wzglądem
przełożonych, o poszanowaniu obcej własności, o znaczeniu wychowa-
nia i nauki, o miłości małżeńskiej, o obowiązkach względem krewnych
i t. p. Oto kilka przykładów, dający( li pojęcie o charakterze tych
nauk: „^^^^^j mądrość i cnotę, mówi Ptah-Hotep, wyżej, niż drogo-
cenne kamienie, które zobaczyć możesz i na ramionach niewohucy.'*--
^Dowodem mądrości jest działanie, nie wywołujące żalu." „Nie prze-
ceniaj swej wiedzy, lecz szukaj rady tak uczonego, jak nieuczonego?
wiedza bowiem jest nieograniczoną, a mędrca doskonałego nigdzie nie
ma.'* „Choćbyś hyl najrozu mniejszym wśród ludzi, nie myśl, że pa-
mięć o tobie przejdzie do przyszłych pokoleń. Krokodyl podnosi się,
a wnet powierzchnia wody znowu jest spokojną." „Jedno słowo ro-
Digitized by Google
§ 13,1* MĄDROŚĆ ŻYCIOWA
493
znnme ma więcej znaczenia, aniżeli długie mowy." ^Szanuj zasługę osobi-
stą wyżej od bogactwa, które przechodzi w spadku od jednego do dragie-
go." .Najpiękniejszą rzeczą w życiu jest posłuszeństwo, ale dobrowolne.^
Tendencjami etycznemi odznacza się także głodny zabytek ♦ gip-
ski, znany j)od nazwą Księgi umarłych. Główną treścią tej kai^fji są
wskazówki, jak należ}' umrzeć, aby znaleść szczęście w życin zagro-
bowem. Obok różnych przesądów, jak nj>., że należy umrzee w dzień,
pod panowaniem boga światła (<)sin8\ lub, że przy ponidcy j)i'\vnyi h
formuł dusza starać si«j winna o zachowanie swego ziemskiego imie-
nia i na tamtym świecie \i. j. swej osobistej tożsamości), i t. p., na-
potykamy tn o|)is sądu Oz3rrysa, przed którym staje każda dusza.
Oskar^cielem jest aereś^ a dusza się broni, powołując się na swoje do-
bre uczynki. Otóż według tego opisu, mąż sprawiedliwy w te słowa prze-
mawia do sędziów: „O znam was królowie prawdy i sprawiedliwości!
Przyniosłem wam prawdę, niszczyłem dla was kłamstwo, nie działa-
łem podstępnie^ ))rzeciwko ludziom! Nie uciskałem wdów! Nie kła-
małem przed sądem; nie wiem nie o kłamstwie! Nie czyniłem nic
zakazanego! Źadn«'inn dozorcy robotnik<')\v' nie kazałem wicccj robić, niż
należało! Nie byłem lekkomyślnym! Nie byłem b^niwyni! Nie by-
łem słal)\m! Nie cz^niiłem nic, czem sic l>rz\«lzu l)i>«fr>wie! Nie od-
mawiałem nikonm sługi! Nie dałem nikomu imirzeć z głodu! Niko-
mu łez nie wycisnąłem! Nikogo nie zabiłem! Nie wydałem nigdy
rozkazu do podstępnego morderstwa! Żadnej świątyni mo ująłem
chleba! Nie sprzeniewierzyłem placków ofiarnych! Nie oszukiwałem!
Nie fałszowałem miary zboża! Nie przywłaszczałem sobie cudzych
pól!** i t. d.
Głównym przedstawicielem mądrości Mtarthperskiej był Zoboastr
(właściwie Zasathustra sk gioia gwiazda, po nowo-persku Zebdtjszt).
Był on reloimatorcni staro-perskiej reli>;ii i żył, według nowszych
badań, w 6-tym wieku przed Ch. Nauka jego wyłożoną jesi w pismach
świętych Persów, zebran3'c]i |)od nazwą: Zend- Awrfffn (Stówa zt/cia).
Zasadnicze tło nauki Zoroastra stanowi dualizm między boi^icm świa-
tła i dobra, Ormwsiiem (właściwie: Ahuramazda = dobrotliwy ojciec)
i duchem ciemnoty i ssłego, rymanem (właściwie: Angromajniu^ dmńi
niszczyciel). Oba te czynniki bytn toczą ze sobą walkę na życie
i śmieró, w której człowiek przyjąć winien udział, przyczyniając się
przez ścisłe spełnienie swych moralnych i religijnych obowiązków do
zwyoięztwa Ormuzda nad Arymanem. Do tych obowiązków zalicza
Zoroastr i kulturę przyrody, gdy mówi: „Kto tępi zwierzęta szkodliwe,
ten więcej czyni dobrego, niż gdyby setki składał ofiar.** Świętym
zaś nazywa tego, „kto sobit; dom buduje, w nim utrzymuje żonę,
dzieci, czyste bydlęta i sam czystości przestrzega.**
Digitized by Google
494 § 13,1. MĄDROŚĆ ŻYCIOWA.
^fądrość życiowa głównych przedstawicieli staro-zydouukitgo HA-
rodu: Mojżbsza, Sałoicona, Proroków, i>owszechiiia jest ZDaną. Opie-
ra si^ ona na wzniosłem poj^iu jedynego Boga, wszechwładnego
Pana zastępów, który stworzył człowieka na podobieństwo swoje, kie-
j^g^ rozwojem swą sprawiedliwością i łaską i używa wszelkiek
środków, aby doprowadzić zarówno każdego człbwieka z osobna, jak
i ludzkość całą do prawdziwej szczęśliwości w pojednaniu się z Bogiem.
Takie etyczne pojęcie stosunku Botra do człowieka weszło na-
stępnie w skład clirześcijaństwa. jako najdoskonalszej i j(-ilvn.j
w swoim rodzaju religii, religii imiosci i zbawienia. Bón^ w miioati
swej do grzesznego rodu ludzkiego siaje się człowiekiem, aby zbawić
ode złego wszystkich, którzy nię mu duszą i sercem oddają i jego
ewangelią (radosną nowin^ iniłości w życiu urzeczywistniają, przyczy-
niając się przez to do rozwoju królestwa Bożego wśród ludzL Smu-
tny zaś fakt, żc narody mieniące się chrześcijańskiemi, że nawet
urzędowi przedstawiciele tej zbawiennej nauki obdarzają się dotąd
nawzajem nie miłością, lecz nienawiścią i miotają na siebie przekleń-
stwa, nie osłabia w niczem prawdy i godności tego najwyższego ide-
ału etycznego, lecz dowodzi tylko, że ludzkość w istocie osiągnąć go
nit' może bez pomocy Tego. który duchem swoim przenika bwial ca-
ły, więc i dzieje rodu ludzkiego.
Mo.fżKSZ na 2(X)0 lat przed ( li. ustaiii kult religijny staroży-
tnych Źydow. Główn3'm celem tego kultu było ożywienie w świa(i<^-
mości narodu wiary w jedynego Boga, kiiTownika losami Izraela,
w przeciwstawieniu do wielobóstwa pogańskich religij. Zasady zsś
moralne religii mojżeszowej znalazły swój wyraz w fMealoffu Dzie^ę-
cioro ))rzykazań), który w zasadniczem streszczeniu określa jssno
i dobitnie obowiązld człowieka względem Boga i bliźnich i wskutek
tego wypowiada ostateczno podstawy etyki życiowej nieomal całego
rodu ludzkiego, o ile w nim się odzywały pierwotne zawiązki poczu-
cia moralnego ^zob. 2 ks Mojżeszowe, rozdz. XV. wiersz 2 — 17 1.
Kvń\ Salomon, uznany przysłowiowo za najmędrszego wśród lu-
dzi, wyłożył ii.i tysiąc lat przed ('h. nniarł praw «l<'podobnie 975 ro-
ku i zn<!Kly nuulrost i życiowej w znanej fCsięd:e prif/powit^ści. Reli-
gijno moralny cłiarakter jego nauk wyraża się w zdaniu 1 1, 7; IX,
10) : „Bojażń Pańska jest początkiem mądrości.'^ W tym ducha wy-
chwala mądrość i mńwl o niej między iunemi : „Jeźli na rozum isl-
wołasz, a roztropno.ści wezwiesz głos<'ra swoim; j<'źli jej szukać bę-
dziesz jako srebra, a jako skarbów skrytych pilnie szukać będsiess.
tedy znajdziesz. Albowiem Pan dawa mądrość; z ust jego pochodzi
umiejętność i roztropność. On zachowywa uprzejmym prawdziwą
mądrość; on jest tarczą chodzącym w szczerości... Ody wnijdzif
Digitiiico by Google
§ 13,1. MĄDROŚĆ żmowA. 495
mądroóć w serce twoje- a umiejętność duszy twojej wdzięczna będzie,
tedy cię ostrożność strzedz będzie, a opatrzność zachowa cię (II, 3 —
11)." Mądry i złe od Boga przyjmuje bez szemrania, widząc w tern
łM|dź karę za swe przewini^ua, bądź środek wychowawczy, wiodący
do poprawy. „Kawłtiia PaMaego nie odrzncaj i nie uprzykrzaj sobie
ćwiczenia jego. Bo kogo Pan miłuje, tego karze, a to jako ojciec,
który się w synu kocha (III, 11, 12).** Chcąc zaś czjmić wolę Pana,
mądry pamiętać winien, źe siedm jest rzeczy, których Pan nienawidzi
VI, 17- 19 i: „Oczy wyniosly( h, języka kłamliwego, rąk wylcwaju-
cych krew niewinną, surca, które knuje myśli złe, nóg. które .się kwa-
f>ia >>ioźyć ku złemu, świadka fałszywego, który mówi kłamstwo,
\ tego, który sieje rozterki między bracią " Pozostała większa część
Kgifffi przypowieści traktuje w urywkowych zdaniach o różnych szcze-
gółowych kwestiach moralnych: o sprawiedliwości i uczciwości, o po-
koju i swatach między ludźmi, o stosunku mężczyzn do kobiet,
o wstrasemięźliwosci i t. p.
Księga, zwana Koinodsiśfą czyli J^ekkzyasfykiem (KoheUt), przy-
pisywana rdwnież Salomonowi, pochodzi zc znacznie późniejszego cza-
su, bo prawdopodobnie napisaną została nie wcześniej jak w czwartym
wieku przed Ch. Autor rozwija wszechstronnie myśl, wyrażoną na
czole i po\\'tarzaną wieloki'Otnie : „Muruuść nad marnościami, wszyst-
ko marność (I, 2, 14: 11, 17; TX. 9; XII. 8).'* Ten nastrój |)( synii-
styczny dotyczy jednak tylko poglądu autora na życic zicmskii- r/Ao-
wieka; ponad budyjski pesymizm wynosi go niezachwiana wiai'a
w pojednanie ducha ludzkiego z Bogiem i w sąd ostateczny, oparty
na sprawiedliwem rozróżnieniu dobrego i złego. Świadczy o tern kn-
niec tej księgi, gdzie napotykamy zdania następująca: „I wróci się
proch do ziemi, jako przedtem byl. a duch wróci się do Boga, który
go dat.".. „Suma wszystkiego coś słyszał: Boga się bój, a przyka-
zać jego przestrzegaj; bo na tern człowiekowi wszystko zależy; po-
nieważ każdy uczynek i każdą rzecz tajną, lub dobrą, lub złą. Bóg
iia sąd })rzy wiedzie (XII, 7, 13 i 11
Jak narody wschodnie, tak i Grecy, rnicli znakoniitycli przedsta-
wicieli niądroHci życiowej. kt(')i-/y [irzygotowali późniejszy roz\v/>j
właściwej hluzotii, jako teoretyczneuo badania ostatecznych zasad
ś^viata i życia Tu wspomnieć należy gh')wnie o tak zwanych siedmiu
ttiedrcach greckich. Platon zaUcza do nich w ProtagorM (p. S43):
Tałbsa, Pitakosa, Biasa, Solona, Ełbobulosa, Mizona i Ohi-
IjONA. Inni pisarze przywodzą ich w innym porządku, albo też
następują niektórych innymi. I tak szczególniej na miejscu Mizo-
ixa i Ohilona wyliczają to Pbbiandrosa, to EpnusNinKaA, to Febe-
KIIKBSA.
1
Digitized by Google
496 § I3fi. H4DR0ŚÓ ŻYCIOWA.
Wszyscy oni żyli około 6-go wieka przed Ch. i zjednali aobie
podobnie jak m(^drcy wschodni, powszechne uznanie 8W% roztropfoą
działalnością na polu społecznem, politycznem i poczęści prawoda-
wezcm. Talks z Miletn przyczynił się, wedłu<^ świadectwa Herodota.
do założenia zwii^zku koloni j jońskicli i \)r<H Z tego wraz z Biasem
z Prieny, w Karyi, był (l<»rii(lci| kr(')la lid^-jskici^o Kreznsa i działał
zawsze na korzyść swych wsp<)łob3r\^ at('li. Pita kos z Mityieuy, JS»>
i.oN z Aten, Kleobulos z Lindosu, Periandkr z Koryntu byli bądz
prawodawcami, bądź wodzami i rządcami swych miast rodzinnjcL
Chilon znany był jako efor spartański. Kpimbnides z Krety bjl
głośnym jako poboiny kapłan. Mizon z Chenosu był wprawdzie pro-
stym wieśniakiem, którego jednak wyrocznia Apoliona uznała za je-
dnego z najmędrszych Greków. Fbbbkides, nareszcie, z wyspy Syros.
uchodzi za autora pierwszego pisma greckiego, prozą pisanego, które
do nas wszakże nie doszło.
Każdemu z powyższych mędrców greckich przypij*ują peww-
zdania, które strt'sz( zają ich poglądy na życie i jego zadania. \^\/y
\V(Mlziiny tu uajważiiifjszc z uiili. Taj. ty powiedział: ^.It-żt-lj
ciicesz |)anować nad innyiai, za])aiiuj przedewszystkiem nad .Hautyiu
sobą." y,Czego od innych wymagasz, sam czyń." ri^i^ bądź leui-
wym, choćbyś byl bogatym." Jemu też przypisują powszechnie zua
ne zdanie: „Poznaj samego siebie." Podobnież miał powiedzieć -
„Poznać samego siebie jest rzeczą trudną; dawać zaś rady innym ła-
two.*' PiTAKos mawiał: „Szukaj zwycięstw, ale bez krwi przelewu.''
„Wszystko ma swój czas.^ rfij^ wspaniałomyśkiym jest rzeczą tm-
dną^ BiAs: „Ludzie są po większej części złymi. ^ „Dobrym i sil-
nym jest ten, kto może być złym, a nim być nie chce; złj-m za-
i słabynn ten, kto chce być dobrym, a mni nie jest.^ n^^^JŚ sp<?^"i'
uczynek dobry. zł«''ż za to bog(jni jiodziękowanie." „Nieszczęsliwyu!
jest ten, kto nieszcz<;ś( ia znosie nie umie." Gdy go pytano, dlaczop
pozostawia swe bogactwa bez nadzoru, Bias odj)owicdział: „Wszy-
stko, co moje, z sobą nosze." Znaną jest rozmowa Solona z króleiu
Krezuscm, o której wzmiankuje Herodot. Sens tej rozmowy sprowadź*
się do przt;konania, ie nikogo nie można nazwać szczęśhwym póki
żyje. Prócz tego przypisują Solonowi następujące zdania: „W rze-
czach wielkich nie można wszystkim dogodzić.^ „Twoim przewodni-
kiem niech będzie roztropność. „Cnota jest stałą, bogactwa »-<
przechodzą od jednego do drugiego." ^Nie chciej panować nadiimy
mi, jeżeliś przedtem nie dowiódł, źe umiesz ulegać obcemu panowa-
niu." Pod koniec życia powiedział: „Starzeję się, ale ciągle
uczę." KLKoiiiLos obrał sobie za zasadę życia: „Wszystko w mi.
lę." On miał też powiedzieć: „Więcej zawsze słuchaj, uiżli mów."
Oiglized by CofiglęJ
§ 13,1. MĄDROŚĆ ŻYCIOWA.
497
-Przemocą nic nie rób.'^ „Jak kamień probit-rezy doświadcza złota,
tak złoto doświadcza człowieka." Chilon: n-Bądź skąpym w użyciu
czasu." „Bądź władcą j^yka." „Przyjmij większy udzii^ w nie*
szezęóciu, niż w szczęściu przyjaciela.^ „Nie groź nikomu, bo to
necz niewieścia.** Pebianbsb powiedział: „Rozkosze przemijają, cno-
ta tylko jest trwałą.** nG-dyś zbłądził, nie nchylaj się od poprawy.**
^Szokaj przyjaźni mężów szlachetnych.*' n^^^^ j zawsze baczność na
samego siebie.**
Wszystkie powyższe sentencje mędrców starożytnych, tak Wscho-
du, jak Grecji, dają dokładne jjnjocie o cluuaLu rze ich jiu^drości źj-
tinwł j. Była ona wynikiem doświatkzi u zebranych w życiu, wśród
najrozliczniejszjch stosunków i wjraża te doświadczi^nia w urywko-
wych naukach o głębokiej treści morahiej. To leź wszystkich wspo^
umianych mędrców zarówno współcześni, jak i i)óźniejsze pokolenia
obdarzali czcią ;=5(^rdeczną nie z powoda ich rozległej wiedzy, hib ja-
kichkolwiek badań naukowych, lecz przedewszystkitm z powodu ich
mądrości praktycznej i działalności, urzeczywistniającej w najtrudniej-
szych warunkach żyda ideały cnoty i dobra społecznego.
Pomimo to cliarakterystycznjch znamion filozofii: myśli kryty-
cznej i dążności do samodzielnego na świat poglądu, w ogóle dążności
teoretycznej, pracy nad poznaniem prawdy dla prawdy, u tych mętlr-
fów starożytnych jeszcze nie na[)Otykaniy. A chociaż i oni liicz3di
^we nauki etyczne z pewnemi ogólnemi pojęt iami o Bogn, przyrodzie
i człowieku, to jednak ])ojęcia te nie stanowiły przedmiotu ich kry-
tycznego rozbioru, le( z zm z( rpane zostały przez ni( h w gotowej for-
mie z panujących w narodzie poglądów na świat, a szczególniej
z wierzei^ religijnych. Ztąd też etyka tych mędrców, o ile się wynosi
ponad proste reguiy życiowe i szuka ogólniejszego uzasadnii nia, nie
opiera się na wynikach samodzielnych badań racyonalnych, lecz na
tradycjach religijnych. Wartość zatem tego uzasadnienia zależy w zu-
pehiości od wartośd owych tradjtyj religijnych i nie ma jeszcze
charakteru filozoficznego. Nauk bowiem religijnych, wiary w bogów
lub Boga, w pewne ukształtowanie stostinku jego do człowieka, w ży-
cie |»rzyszłe, w wędrówkę dusz i t. ]). mięszać nie należy z właści-
wą hiozoHą, która wszystkie te wierzenia ])odflaj»' rozbiorowi, poró-
wnywa zarówno z wynikami samodzielnego badania świata, jak i z wy-
mogami umysłowej organizacyi, rozumu ludzkiego i dopiero na tej
podstawie dochodzi do ogólnego na świat poglądu. Tak pojęta filo-
zofia obcą jeszcze jest zupełnie wspomnianym mędrcom i nie wchodzi
w slLtad ich nauk etycznych.
Z drugiej atoli strony nie trudno zrozumieć, że rozważne zasta-
nowienie się nad życiem, jako najbliższym przedmiotem myśli badaw-
SiraTe, Weit^p 4o filoioOi. 9*2
498 § 13,1. MĄDROŚĆ ŻYCIOWA.
■
ezej, z biegiem czasn wywołać musiało potrzebę samodzielnego roz-
bioru ostatecznych zasad bytu, z którym człowiek ze swemi dąsnCK
ściami życiowemi wewnętrznie się łączy, jako objaw ze 8W% istotą,
skutek ze swą przyczyną. I dotąd głębsze pojecie życia codziemiego.
}vp;o wielkich i nial v« li tiu.sk i rozkoszy, jogo znurzcniu i przeznacze-
nia, jt*st jedną z najsilnifjszycli poiluict dla iiiysli l)adawczej człowie-
ka i łania <xo do szukania odpowiedzi na zagadką życia w rozbiorze
ostaroeznych zasad wiedzy i świata. Prawdziwa filozoiia nie ie>T by-
najmuiej wynikiem samycjh tylko abstrakcyjnych rozmyślań i tradytyi
naukowej; ona łączy się jak najściślej z doświadczeniem życiowem
każdego myśliciela i z ową eiiiTj:^!}^ duchową, która ma na oku czp-
ne urzt^czywistnienie celów ludzkiego bytu. Ponieważ zaś cele te
osiągnięte być nic mogą bez jasnego określenia ich treści, a treść ta
zależy od ogólnego na świat poglądu: przeto energia życiowa nmjsłn
nie zadawala się samem działaniem praktycznem, lecz dąży zarazem do
z-h'l>ienia myślą ostatecznych podstaw wiedzy i bytu, do ich teore-
tyeznr;;*! określenia w ten sposób życie praktyczne, roztrząsane ro-
zumowo, jest natiii;iliiyiii ^rimtciii. / którego wyrasta tilozutia i ua
którym jedynie prawidiuwu lozwinae sit; nio/e. To tł'ż w samej rze-
czy, z mądrośei źyeiowej starożytnych mędictjw wywiązała się >lo[t-
niowu lilozoiia i zajęła <aniodził liir stanowisko w rozwoju ludzkości
na podstawie znanych nam czynników życia umysłowego izob. J 6'.
Wybitnym zaś przykładem takiego przejścia jest Talks, który pierw-
szy z etyką żyt iowa łączył pewne samod/it lue badania teoretyczne,
dotycząt;e zasad ogólnego na świat poglądu i z tego powodu słusznie
stawianym bywa na czele filozofii w« właściwem tego słowa zna-
czeniu.
L Lileralura, dotycząca mędrców Wschodu i Grecy i.
Ofrólnych wiadomości, doty< z^cyt li nuidrości Wschodu i (»re<:yl, aarzi Hiu* można z gnn*
towiiejs/yrh Hniorui filozofii, mnu^ifńliiioi : 1'EREitwKOA; StOckl*!, Baffkcea^ Law-
RBTA (pnsekłftd i»olski tomu I-go W. Miłkowskiboo 187d), Fouiłłćb eo, DirastKi
i innyrli, oniz z odnośnych artykuluMr Błownika flloKoficznego Praaeka (»>1>. wyśej str.
M)) \ Kncykhpflifi liritanni,ii pisamtli przpz takioli uczonjcK jak: O. Facthieb.
.1. Hahtrki kmy .St.-1Iii.aikk. .1. I.KiHitE i innyeh. l' na.H zaslngujc n» szi-zególną ttin-
I >'/y tom lt:n'jóir fihcofii M. STi{AszEwsKiK<iO, tpiktujncy o filozolii na wsihi*l2ie
IW Indyatli. w (liini 'h. u lv_np<'vari. < 'luiMł'j<-/v kt'»\v. l'ersc')W i Żydów). I'rzedt<.'m Ty-
czyński u\v/,irl» lilii u -iwyrh ZosadmU kiyiyki jioirs^ęęfnirj madro.śi tyrhźo nartulów.
(m;i/. łirckow. a I aulm ki ro/frz;\<a krytycznie kw«»siy;i związku ponu<,'ilzy naakimi
wsrliodu i •hr/.osK iaństwcm wo wziiiiunkuwanfj już ^str. 4<)4) pra«'y: O jMKząłkoci*
chfzeictjHńHtioa. Studya Kamodzielne opr/^etr należy na dziota4;h bardziej .spt^yaliiydi,
podauycb w powyższych pracach, HZi-zcgMlniij U>'/. u Strafizewskiego. Wymieitiam tu dśe*
Digitized by Coogle j
§ 13,1,1. MęDRCY WSCHODU I GRECYI. 499
ła. z których głównie korzystałem w powyższ^iu szkicu mądrości życiowej Wscliodu
Ii Grecyi.
1. Mędrcy chińscy. Co do Fo-Hsi i Księgi przemian zol). G. 1*authikr. Les li-
rres aacrói de V Orient 1842, oraz J. Lkoub, The siwred buoks of China 1882. Stra-
szewski podaje (str. 2:39 i nast.) dokładne wiadomości o tej tajemniczej księdze, złożo-
nej z tabel z komłjinacyanii kółek i kresek.— Pismo I^ao-t.sk oo przełożyli mi«,'dzy innymi:
I Sta.n. .łcLiEN, Le łicre dc la voie et d*' la verłu 1842 i R. Planckner, Tao-U-kiiuj.
' [ter Weg zur Tiigend 187U. Ostatni przekład zawiera cenne objaśnienia. Stra.szkwmki
uazvwa Lao-tae go „apostołem prostoty i pokory (str. 265)'* — Przekłady pism Konfu-
( tusza: Pauthjer, Les ąuaires liaren de la philonophie morale et p»liłique de la Chine,
Dowe wyd. 1874. Plancknkr, Ta-hio. Die erhahene Winnemchaft 1875; tenże Tschong-
yong. Der untcandelbare Seelengrutid 1878. .1. Leooe 1. c. — Ojrulne poprlądy na
filozofią chińską podają, prócz wspomnianyrh już prac, szczególniej: A. Martin, Iai
tnorale cliez les Chinois 1862: (». Pauthikr, Ksątiiase d'une hintoire de la philosophie
thuwiife, nowe wyd. 1804: Kitel, OutUm-M of a history of chinese phiUmtphy (w ll-gini
tomie prac kongresu oryentalistów) 1870.
' 2. Mądrość życiowa Indyj. Riy-Wedę przełożyli: na francuzki Lanolois 1848.
angielski Maks MCller 1801). na niemiecki II. (Jrassmann- 1877 i inni. Zul>. też:
l-..ScttERMANN, Philofiophusche Hyumen ans der Rig- und Ałhara-\'eda 1887. Na jłf-
zyk polski przełożył .1. Hanlsz kilka pieśni Wed w Hibl. Warsz. 1885, T. IV, l:J5
i aast Wśnid studyów spocyalnyi^h zasługują na wyn'»żnienie: A. Li nwio. Die phdoa.
M. relig. Anschanuttgni der Yedas 1875 i A. Kaoi, Der liiy-Yeda ISSI. — Nauka Ka-
PiLY mieści si«.' w 499 atoryzmacii, noszących nazw»;; Sainkya prawnnczala (wst^^p do
Sanikyi). Ksił;g«; przełożył na angielski .1. il. Ualij^ntyne 1805. Nadto istnieje
^kn'łt tej nauki w 72 dystychach p. t. Suuikya kartka (Samkya w wierszach). Skrót
ułożono jednak dopiero w U-tym wieku naszej ery. Przełożono go kilkakrotnie na
j«;zyki europejskie; na francuzki Harthi:;lkmv St.-IIilairk 1852, na angielski .1. Da-
viKs 1881. Pierwszy z tych uczonych nazywa Samkyą Jv plus independent et le plus
• oiuplet des systćmes de la philosophie sanscrite." — ^yayu <i'()Tamy składa sitj z 525
aksyoinatitw. podzielonych na pięć C24.'ś<'i. IMerwsza z nich (00 aks.) zawiera wykład
naoki autora; treścią pozostałych jest polemika przeciwko innym naukom. Studyum nad
tą księgą oraz praekład pierwszej części ogłosił lURTHfeLKMY St.-I1ii,aire p. t. Menmire
>ur h philonophie mnacrife. Jm ^yaya w Menioire (fe /' Acadńnie den scieuces morał-
len 1841, T. lll, 147—250. Przekład angielski czterech pierwszych cz«;ś<'i Syayi wraz
z komentarzami wydal IUllantynk 1S54. — Literaturę dotycząca 13i'iu»Y podaliśmy jiiż
wyżej. str. 404.
3. Egipt. Najiki moralne księcia I'tah-IIotkpa mało są znano. Stra.szkwski
o nich także nie wspomina. Stanowią one trzecią część papirusu Prissk a w Iłibliotece
uarodowej w i'aryżu. Wydał je i przełożył na język fnincuzki 11. Chabas 1847; prze-
kład łaciński i niemiocki z objaśnieniami ogłosił Laitth 1870.— Wyjątek z Księgi umar-
łych przytoczyłem powyżej (str. 493) według Straszkwskikuo il, c. str. ;i47 i nast.).
/ol». też K. R. Lkpsius, Dan Todtcnbuch der Aeyyptrr 1.S42.
l 4. Zoroasłer. Zend Au'enła składała się picrwiastkowo z 21 ksiąg, l<'cz większa
czę84' zaginęła wskutek prześladowań Mahometan. ( >beciiie znane są tylko cztery księgi,
z których najważniejsza, dawniejsza 20-ta, nosi nazwę: }yetulidadf księga praw.
Przekład niemiecki ogłosił Kr. Spikoel, Acesła, die heil. Schriften der Farseii, 3 tomy,
1»52-1804, do tego dwa tomy komentarzów 1804 — 1808. Spieg(^l dowodzi, 7.v nauc»!
Zoroantra nailano formę i)iśnuonną dopiero imj Aleksandr/.e W., a doszła do nas redak-
> cya Aioenty powstała dopiero w 4-tym wieku naszej ery. Przekłady francuzkie wydali:
ng IIaklkz, 1875 — 1877. i .1. Darmkstktkr 1892—1893. Por. tei I. Piktraszkw-
500
§ 13,1,1. Bir^DBCT WSCHODTT t OBKCYI.
8KI. Zmd Ai€^a ou plnt&i Zmd-Jkanhta, ejepHąu^ d*aprła tm pruid^ie tout i fińt
w>KVeau^B łomy 1858—1802, z przekładom polskim i francuzkim. Kajetan Kihisowicz
pmAożyl znarzną część AurMy na język łaciński 1867—1871. Jako stiidya o pog^ląd»«li
o|,'ólny<'li <fodiie ś:^ uwagi: J. DsKMh <Tf tkr. Ormmd et Ahrinuin 1877. C. pe IIaklfz.
htfrnducfion n letitth if.irrsfa IHSI, uriiz A. iiHODBECK. Z<n'omtn\ Etn Bnfrmj zur
v(:nfU'ii }ii ,iih'n Giischicidf ikr licliffionm u. jihilos. Systeme drs Mori/en' utid AbendUrt-
dtfi isy;>. Ostiitni z tyth auton»w wyprowadza roligip i filo/.otit; Zarhodn ze zniJeł
wschodnich i uważa Zoroastra za poirodnika w tym rozwoju dziejowym. Zdania pny-
wiedzione (str. 493) z Awesiy, podałem wedhip SnuaSBwsKlioo (str. 874).
5. Mądrość łycwwa ataraiytnych Żtfd&w, Księgri święte Starego IMtoMOffit
praełośono na wszystkie gldwniejase j^^yki sdemi, więc teś są d]a kaidego dostępne,
t -o do K»lęgi prgypowieici badania kiytycsne wykazały, ae tylko w części napiaa&ą »■
staia przez sameiro Salomona. Zdąjo się, że jest on antorem tylko pierwszych dziewit^ia
rozdziałiiw. Rozdziały lOty do 17-go nt^ zhiorera przysłów narodowych. Pozostałe za^
rozdziały są łVaj,'niontaiui z i)i>ni innych, póżniejszycli atitorów Ellezyautyl po.bt>^ii
rńwnifv, z rza«'»\v pó/nifjszycłj i ni«? mo/c mier Salomona za autura. Nadto zauważiur
tu, że pi^iiio znanr pod nazwji Księgi tuf^drośri, napii^RTic liylo pierwotnie w Jł;zyku
^'r<M kiii). w i (■ u jaśriwitł do literatury hohrajski^^j nio naU /.y, i Imciaż antor pr/''j'.ty je^t
duchom rclijjMi mojżeszowej. Zoł). Dk Wti iK, Hisłorisch-krUische Ktidedutt*/ m dk
Biicher den Alfm Tesłaments^ wyd. 1809, oraz Fb. KiOLSK, Eudńiung i» dk M.
Schriff 1803.
6. Siedmiu mędrców grecJni^ (oi imk oo^of). Wiadomoid biogtafiezne o ln^d^
cacli greckich czerpiemy głównie z T-szej księgi wspomnianego joi (str. 72) pisma hislo-
rycziH'<ro 1)yo(;enksa Lakkcyisza. I**r. Hohrkn wykazuje w pracy: Zk srptcM fti-
pienfihuK 1807, str. 6 i nast., z jakich źródeł r zerpał La^-rcynaa. Wiele sentencyj tyrh
mi;drc'')w doszło do nas w zbiorze nauk moralnyi h, któro JaN zo .Stoboi w Macedonii,
w r>-tyni wieku in /r i f ry ułożył dla syna swon-n Soptimiusa; zob. Sion \ ki Ahfh*-f'>^
tjhnn. ed. ( . W ;i« ii-iiiuth 1S"S4. Zob, też cnhioMic miejsca w spocyaluych hi-it<'T> v '.
^K rUiej tilozolii, szczególniej Zkllkra, oraz we wspomnianych ^.str. ISój hiitoryach etyki
u U reków.
Uwzglł^diiiajiy nasz:\ litoratarę. ponunąć tu nie można znanego pisma Marcisa
Wolskiego (Biklskiegoj p. t. Żyn-oty filozofów 1535. Mówi on prawie o wazystkick
wspomnian3'ci]i wyźoj (str. 495) mędrcach greckich. Niektóre sentencye (zmyślne rsnt*
my) podałem w przekładzie JMelskicgo. Dawnią) miano te Zywoiy bądź za piacę orygi-
nalną, bądź za wyciąj / l^yogenesa T.ai-rcyusza. DopiOfO Wł-. Wisłooki wyksMl
w cennej pracy: (hrałtir BurUy i Marcin Bieh^ (Rozprawy filol. Akademii Knk.
r. isTS, <tv. 1:51 1H2). że pismo to j(;st polskj\ pr/eróliką traktatu wynuenioDe^'^
srłiolastyka anLH»'Mvic<j;i) {■{■ 1:137 1 p. t. Dr cifu ac moribu^ ]iJnfn.vophon(m ac pr,?frt^m
cihrnni. J'r/.y tctu jednak ni-lini- iii' należy, że Wisłocki nic dociniia histnryc7ncj war-
titści te^ro pisma i jak najuic-lu.^/.nitj daje do zrozumienia, jakolty ci, kUim w iJywf
fcuh liieli;kie|,'o widzą objaw diiźnosci humanistyczny cli, pisma tego wcale nie czytali
Mówiąc o Bielskim w rozprawie: JUut oka na pierwszy okres hisforyi filozofii te JRrf*
sc« (Ateneum, 1877, str. 318 i na^nt.), miałem w ręku facsimile jego ŻytcoŁlhc z Wlti»
toki !-niwersytetu warszawskiego. Zob. więcej w tej sprawie w pracy mojej: I^'
piAni»ehe hiitraiur zur Gettchichte der PhU(mphie 1895, str. 28 i nast Wśród nttoy^
W.spi')lc7esnyrh pisarzów traktuje o biedmiu mędrcach greckich szczogólniej Pawucsi
w Hwoj llintoryi greckiej filozo/ii^ T. i, CU i nost.
Digitized by Goo^k
§ 13,2. IDEAŁ FlLuZOłA.
501
2. Ideal filozoia w żjeiu.
Przekonaliśmy się powyż(^j na przykładzie mędrców staroży-
tnjch, ie pierwotne zawiązki filozofii łączą się jeszcze bezpośrednio
z etyką życiową, z dążnością do szczególowego określenia zadań
i obowiązków człowieka w życin (§ 13,l). Z biegiem czasu atoli, ka-
idy z tych czynników rozwini^ się w sposób samodzielny i znalazł
swój wyraz w szeregn objawów odrębnych, uwyHat!iiajacycli różni< (j
miedzy badaniem i działanił^m, tcoryą i praki vka. nauki^ i < nnti^.
Wsktitek takiep^o różni* zkuwania. tak zwann filo/f iHa praktyczna .^lała
teoryą moralności, etyką, łiifzaJcżiia od >ainri;(i życia, od urzeczy-
wistnienia w czJ^lie wymagań poczucia moralnego. Przy jednostron-
nym zaś rozwoju każdego z tych czynników, doszło ostatecznie rlo
tego, że dziś nikt już nie pyta o życie teoretyka moralisty, nie zesta-
wia jego nauk z jego czynami, gdyż wszyscy cichaczem uznają życie,
t j. praktyczną działalność człowieka naukowego za jego rzecz piy-
watną, o którą nikt nie ma prawa się troszczyć. Do nauki, mówią,
należą wyłącznie poglądy, teorye, zasady, słowa uczonego, a więc i na
połn etyki ograniczono ocenę zasad moralnych wyłącznie rozbiorem
ich treści teoretycznej, bez względu zupełnie na to, czy i w jaki spo-
sób antor przepro\va< Iza swe zasady w życiu. Nie dziw, że wskutek
ihgo objawia się zbyt często rażąca s]irzcczność między pięknemi
zasadami, wygłaszanemi przez różnych myślicieli, a ich własnem
życiem.
Nadto, w samem życiu uderza sumiennego badacza na każdym
kroku brak zgody i organicznej łączności x>omiędzy teoryami ekono-
micznemi, społecznemi, religijnemi i rzeczywistem ukształtowaniem
stosunków ludzkich, pomiędzy idmlami i rue^ftitUtośeią. A chociaż
bezwzględne wyrównanie i^ch dwóch cz3mn£ków nie daje się usku-
tecznić, jak tego dowodzi rozbiór istoty ideału (§ 8,2); to jednak za-
sadnicza zgodność pomiędzy niemi jest koniecznym warunkiem prawi-
dło wego postępu, a tej zgodności właśnie w naszym czasie prawie
wrale nie napotykamy. Jedni, jako teoretycy, żąflają. aby życie bez-
uzględnie się stosowało do ich wymagań i potępiają dane uks/tailo-
wanic stosunków bidzkicb rlla tr^fĘO tylko, że nie cz\aii zadość icb,
często bardzo przesadnym żądaniom. Jest to przyczyną jednostronne-
go stosowania teoryj do praktyki, bez głębszego uwzględnienia praw
stopniowego rozwoju stosunków ludzkich, co doprowadza do chorobli-
wetgo objawu, zwanego zazwyczaj dMryneratwem* Inni znowu, wy-
nosząc nad miarę praktykę życiową, lekceważą zupełnie teoryą, wszel-
ki wogóle myślowy rozbiór zasad praktycznej działalności i ufają in-
Digitized by Google
502 § 13,2. ID£AŁ FILOZOFA.
styktowi życit>wt'nin bardziej, aniżeli rozumowi i jego idi .ilii\Tn wy-
•magaińojn. Ideały, dowodzą oni, nie zmienią natury Indzkiej, ani
t«ż nie przezwyciężą bezpośredniej siły jej potrzeb i poi)«^ri"jw. Na
ł v« h ostatnich zatem oprzeć należy ukształtowanie stosunków ludz-
kick, a nie na sontjmentakiyeh deklamacyach o kumaoizmie, o wyr^
wnaniu naturalnej sprzeczności między ludźmi, o wiecznym ])'ikoju
i o tym podobnych mrzonkach filozofów. Trzeba braó życie, jakiem
jest faktycznie i dbać o własny .interes bez wzgl^n na wszelkie, tak
zwane ideały knmanitame. Zyde zaś było, jest i bidzie na wieki
walką o byt; chodzi więc tylko o to, aby każdy, wedle swej możno-
ści, przyswoił sobie jak najwięcej sit dla wywalczenia sobie jak naj-
większego dobrobytu. Ze przy takim poglądzie na życie, narody wy-
rzec się muszą swej u ieJowiekowej kultury i powrócić z czasem do
stanu barbarzyństwa, to przedstawicieli takiej praktyki życiowej wca-
]o nie niepokoi. Lieząe na swoją siłę, przekonani s%, że im tak będzie
najlepiej, a o dobro innyeli nie dbają.
Wobec tych sprzeczności życiowych filozof nie może zająć sta-
nowiska obojętnego widza; on nie może bezpośrednio stanąć aui po
stronie doktrynerskich teoretyków, ani po stronie barbarzyńskich
praktyków. Filozofia z istoty swojej wymaga od niego, aby i w tym
względzie czynił zadość zasadom krytycyzmu i ogólnego na świat
poglądu. W imię zaś tych zasad zdaó sobie winien spraw- kryty-
czn;^ zQ swego stanowiska życiowego, ze swych zadań i obowiązków,
a więc i ze stosunku, w jakim znajdować się winny jego zasady
i przekonania teoretyczne do jego |»raktyeznej d/.j ihilności. Ponieważ
zaś kwestya ta pulei:!;a na wykazaniu, jakim filozof ])ra^v(lzi^v v i>ye
winien w praktyee ż\ ( iowt j. rozwijając w sobie konsekwentnie za-a
dnicze czymiiki tilozotii, ]łrze1o chodzi tn właściwie o skreślenie ideolh
filozofa w z^ciu* To też nad tym ideałem musimy się obecnie zasta-
nowić nieco bliżej.
Przede wszystkiem zauważmy, że wśród danych stosunków i pisy
obecnym stanie kultury umysłowej, ideał filozofa w życiu wyraża wy-
maganie ścisłego połączenia mądrości życiowej z filozofią, jako nauką.
Zgóry bowiem zaznaczyć wypada, że filozof prawdziwy powinien być
w życiu mędrcem praktycznym, że rozerwane w jednostronnym
rozwoju czynniki kryt^-cznej myśli i żydow( j energii w nim zno-
wu ])ołą(;zyć si(j winny w sposób organiczny, wydając wyższy wy-
twór życia imiysłowego w porównaniu zarówno z empiryczną mądro-
ścią życiową ws|>(>iiinianych mędrców starożytnych (§ 13.1 », jak ?, no-
woczesnemi objawami niepraktycznego tloktrynerstwa, oraz nienauko-
wej prakty^ zności. Filozof przyszłości nie powinien być ani teore-
tycznym uczonym, nie rachującym się z faktycznym ustrojem życi^
Digitized by GoQgIe .
§ 13,2. IDEAŁ FILOZOFA^ 503
ani działaczem praktycznym, nie pytającym o racyonalne uzasii(ljiii'iiic
i wyjaśnienie swych dążności. Jak tiloznfia nic jest tylko wyt\v<ni>m
myśli oderwanej, lecz rozwija sit^ prawidłowo przy ciągłym współ-
udziale wszystki( li < zynników życia mnysłowego człowieka li^ 7 i Ti),
tak tilozof prawdziwy nie możc^ si^ ograniczać wynikami swej prauy
myślowej, choćby najbardziej krytycznemi, lecz musi je organicznie
połączyć z ogóhiym rozwojem swogn jestestwa, z wszystkierai swemi
potrzebajni i dążnościami. Będąc pierwotnie istotą jednolitą w sobie,
człowiek, po przebytym rozwoju swych szczegółowych zdolności przez
ich różniczkowanie, przyczyniać się winien znowu do ich syntetyczne-
go zjednoczenia, czyli całkowania, przez wyrównanie ich sprzeczności
i organiczne zespolenie. Nie trudno zrozumieć, że ria takiem właśnit?
organ iczncm z('S])oleniu filozotii, jako nauki, z c;ałem ])Ozostałem ży-
ciem myśliciela ijolega zasadnicza treść ideału til<»zot'a. Prawdę tę
postaramy sit^ udowodnić w dalszem rozwinięciu tej kw(\styi.
Dwa są główne po%vndy, które skłaniają prawdziwego tilozoia do
połączenia wytworów swej myśli ze swemi dążnościami życiowemi
i wogóle do harmonijnego wyrównania wszystkich czynników swego
nmysłu, a mianowicie:
1) konsekwencya estetyczna, logiczna i moralna, jako wymaga-
nie ustroju umysłowego,
2) potrzeba uzupełnienia teoretycznego dowodu swych przeko-
nań dowodem źydowym, stwierdzającym ostatecznie prawdę i nio-
zloniność tych przekonań.
1 1 Konsekwencya, lub według terminologii Trkntowskikoo, (vuoz-
nośe nie jest tylko objawem myśli logicznej, — jak to zwykle sądzą,
lecz jest prawem zasadniczi iii umysłu w (igt .lc i dli^tego obcjnmje
całkowitą jego działalność, odnosi się do wszystkich jego czynności,
wziętych zarówno w odosobnieniu, jak i w połączeniu. Konsekwen-
cya myśli, jej ciągłość wewnętrzna i zgodność jest w samej rze( zy
pierwszym i, że tak powiem, najświętszym obowiązkiem myśliciela.
Ale wymaganie takiej wewnętrznej ciągłości i zgody odnosi się rów-
nież do naszych uczuć i działań. Brak konsekwencyi uczuć wyra-
ża się w tak zwanych kaprysach, które w tej sferze mają toż samo
znaczenie, co błędy logiczne niekonsckwoncyi na polu myśli. Brak
:^aś ciągłości i zgody w dążnościach woli i czynach stanowi wadę mo-
ralną, znaną pod nazwą bfoka charakteru Wi wszystkich tych wy-
padkach niekonsekwrnt vi dany czynnik umysłowy: myśli, uczucia
lub woli, nic rozwija się prawidłowo, racyonaluie, na podstawie
samoistnych i stałych zasobów umysłu, lecz ulega wpływom postron-
nym, zewnętrznym, mniej lub więcej przypadkow^-ra. Nie chcąc za-
dać sobie trudu, lub nie będąc w stanie zawładnąć temi wpływami
Digitized by Google
504
§ 13,2. IDBAŁ FILOZOFA.
i podporządkować ich treść stałym prawom rozumu, umysł staje się
igraszką owych wpływów postronnych, przerywających jednolity roz-
wój uczuć, myśli i czynów, i przedstawia ów brak konsekwencyi
estetycznej, logicznej i morabu^, który stanowi rys wybitny osobników
o charakterze zmiennym, niestałym, pozbawionym oparcia w samym so-
bie, zależiiyiii zupełnie od otocze nia i ji'^o działaniu na przedmiot.
Jak uczuciu, uiy>^\ i wola domac^ai^ si(^ konsokweneyi w sa-
moistnym rozwoju swej treści; tak lownicż umysł, jako całość, wy-
twarzająca osobistość człowieka, domaga sit^ wownt^trzncj ci}|giości,
związku i zgody pomiędzy różnorodnemi objawami życia umysłowego
wogóle. Według praw organicznych ustroju psychicznego myśU dążą
do równowagi z uczuciami, czyny zaś do zgody z myślami. Zadowo-
lenie wewnętrzne człowieka, jego szacunek dla samego siebie i go-
dność osobista zalezą zasadniczo od takięgo sharmonizowania óń^hr
jących w nim czynników, od ich racyonalnej kooperacyi, od zjedno-
czenia ich dążności w jednym wspólnym kierunku, mającym na oka mo-
żliwie pełny rozwój istoty ludzkiej. Wszelka zaś sprzeczność między
laybli^ i uczuciem, lub między cz\nriem i myślą narusza wewut^irzną jedno-
litość o^nhist uści, jjocią^a za sobą jej rozstrój i czjnń ją niezdolną do ^ua-
widłowe^o rozwoju kazflej z władz umysłu: uczucia, myśli, woli i 7,1 i i .
Wobec tych danych tilozof prawdziwy, w swej pracy nad krv-
tycznem poznaniem świata, nie może się ograniczać oderwaną dziai&l*
nością myśli, lecz stosować musi swoję wolę i jej objawy, t, j. czyny,
do wyników swych badań teoretycznych, aby pochód jego myśli nie
utracił gruntu życiowego pod nogami, lecz z gruntu tego ozerpal d%-
gle na nowo siły do samodzielnej pracy w raz wytkniętym kieranka.
Wewn<jtrzna sprzeczność czynu i myśli, życia i nabytych badanioD
przekonań, uniemożliwia dalszy prawidłowy rozwój samej myśli, a za-
tem sprowadza myśliciela z drogi, wiodącej do ostatecznego celu jego
usiłowań: do poznania samego siebie i świata.
2) Dmgi powc tdj który zmusza prawdziwego filozofa du ( iągk-
go połąez<Miia swej luyśli ze swemi dążnoś( ianii źyciowemi. ]Kjlega m
tem, żc teoretyczne dane nie są wystarczające do ostatecznego udo-
wodnienia prawdy najwznioślejszego nawet poglądu na świat. Póki
myśliciel swych przekonań nie stwierdza czynem, dopóty nie może
się uwolnić od zarzutu, że broni utopij, mrzonek abstndceyjnych, po-
zbawionych wartości realnej, bo niedających się zastosować do żyda.
Któż bowiem ma wykazać faktami doniosłość i wykonalność teore-
tycznych zasad myśliciela, jeżeli on sam tego nie czyni? Jak arty*
sta, |)oeta w dziełach swoich pragnie udowodnić, że jego poglądy na
stosmiki ludzkie mogą być urzeczywistniane przy odpowiedniem prze-
kształceniu danych warunków bytu .zob. str. 191 i nast.;; tak iilozol
Digitized by Google
§ 13,2. IDEAŁ FILOZOFA.
505
prawdziwy wlasnem życiem przekonać winien każdego o prawdzie
swego ogólnego ua świat poglądu i wynikających z niego zasad ży-
fciowej działalności. Un powinien być artystą w swoim rodzaju; arty-
stą, wytwarzającym z samego siebie, ze swych uczuć i myśli, dążno-
ści i czynów dzieło, odpow^iadające w sposób możliwie pełny jego
własnemu ideałowi doskonałości ludzkiej. Cała jego osobistość, wszyst-
kie jej rysy znamiemie, a nietylko jego myśli i słowa, stać się win-
ny wyrazem jego ])0glądu na świat i przeznaczenie człowieka. Zycie
bowiem w duchu własnej filozofii stanowi konieczne uzu|>cłnienie teo-
retycznych dociekań i wywodów myślici<*la. To też wszelka w tym
względzie ])ołowiczność sprzeciwia siq racyonalnej konsekwencyi zdr<»-
wego umysłu i nadwyrtjża wiarę w miłość prawdy i szczerość filozofa.
Oba powyższe czynniki, zmuszające prawdziwego filozofa do
czuwania nad stałą łącznością pomiędzy myślą i życiem, wogóle nad
związkiem wewnętrznym wszystkich składowych czynników umysłu,
wykazują zarazem, że filozofia z natury swojej obejmuje całkowitą
istotę człowieka, wkracza w najgłębsze tajniki .jego umysłu i serca
i je«t wyrazem energicznej pracy wszystkich władz ducha, nietylko
mysH, lecz i uczucia i woli, całej osobistości. Dlatego też bez przesady
powiedzieć można : jaki człowiek- Łaka filozofia ; jaka filozofia^ taki człowiek.
Na t«m tle jednolitej w sobie osobistości uwydatniają się też
zasadnicze rysy charakteru filozofa, jako ideału ]>rawdziwego m^^śli-
ciela, w rozwoju życiowym całej jego osobistości. Przedstawimy tu
najwybitniejsze z tych rysów.
Pierwszym rysem charakterystycznym ])rawdziwego filozofii jest
głębokie, z życiowego doświadczenia płynące |)ragnienie poznania sa-
mego siebie i istoty świata, aby przez to uzyskać możność samodziel-
nego kierownictwa własnym rozwojem umysłowym i działania w życiu
według ściśle określonych zasad i celów. Filozof nie chce być bawi-
dełkiem obcych, poza nim leżących czynników, oddział^^^ających na
niego mniej lub więcej przypadkowo. Dążność do samodzielności my-
śli i czynu stanowi istotę jego życia umysłowego.
W imię tej dążności nie przyjmuje na oślep obcych pogląd()W,
ani też nie poddaje się niewolniczo tak zwanym „zrządzeniom losu."
Choćby go dla wzglęrlów osobistych nęciły te lub owe nauki, teorye
i budziły w nim sympatyą. to jednak nie ulega im bezi)OŚrednio, dla
podmiotowego w nich upodobania, — jak to czyni umysł poetycznie
nastrojony, artystyczny, — lecz poddaje ^vszystko rozbiorowi i przy-
swaja sobie tylko treść samodzielnie urobioną, przetrawioną wszech-
stronnie przy pomocy własnej sumiennej pracy myśli. W ten sposób
"■ygłaszane przez niego zasady i poglądy na świat i życie stają się
Jego samoistną własnością, nawet i wtedy, gdy się zgadzają z poglądami
506 § 13,2. IDEAŁ FILOZOFA.
iiiii\ « h invslici<'li. j('f;o poprzt'(liiiku\v w tvm lub owym kierunku filozo-
tic^uyiii. Cali' bowif^ni Ito^actwo różuuiudiisch nauk i ])Oglądów, stanowią-
treść (Iziojow lilozuiii. jot dla prawdziwego myśliciela takim siimyni
rnateryałein, z którego urabia swoj^ filozofią, jak wszelki inny materval
wiedzy przedmiotowej, zaczerpany bądź z nauk specyalnych, bądź z wła-
snego doświadez(niia życiowego. To też zgodność jęgo z tym lub owym
myślicielem nie uwłacza bynajmniej jego samodzielności, jeżeli wykazaje.
źe obcą treśó przyswoił sobie samodzielnie, źe treść ta nie przylega tylko
zewnętrznie do objawów jego myśli, lecz z niemi się łączy organicEnie,
stanowiąc j' Inolity w sobie wytwór jego życia umysłowego. Na tym
życiowym związku zasad i ])oglądów z całą osobistością myśliciela pok*^
jegu prawdziwa samodzielność na polu lilozofii.
Podcltnież i w życiu filozof prawdziwy w imię J^wej saniflziol-
n<)^( i iii<' idzie, jrdzit? go inui ])"py< lia ją, nie daje się ani zwo-izic,
ałii zimi>ić (m/.i / imiyoli do działania w kierunku nieokreślonym, 'it-
mnym dla niego, lub przeciwnym jego uzasadnionym poglądom Ui
cele i zadania życia, na obowiązki względem siebie, społeczeństwa
i istńty wszechrzecz^'. Ghce on być i W zakresie objawów wolu
działaniat o ile tylko można, wolnym od zewnętrznego wpływu i tar
cisku, samodzielnym, a więc działać z własnej inicyatywy, kierować
się własnym rozumem, własnem przekonaniem. Nie wynika z i»ff>.
aby nie miał korzystać z obcych na\ik i rad, aby samodzielność obja-
wiał knuietrznie w o})Ozycyi względem poglądów innych rozunmyh
hidzi. Przeciwnie, smiiienność wymaga od niego, aby wszystki*
czynniki życiowe uwzp^lędnił w s]ios('d) odjłowiedni przy iirabianii:
wła.sriyeh zasad postępowania. Zasady jego Itędą tern zgodiiitjsz-
z prawdą, odpowiadać będą tcm więcej jego obowiązkom, jako miłośnika
prawdy, im głębiej wniknie w dane warunki praktycznej działalności i im
szerszy jest zakres pojęć, na których opiera swój pogląd na życie, jegn
dobra i obowiązki. Wyrobiwszy sobie jednak własną regułę życia,
w ścisłym związku ze swym ogólnym na świat poglądem, filozof po-
zostać winien jej wiernym niezmiennie, pomimo mogących się zdaizyr
kobz\j z otoczeniem, jak to zaznaczyliśmy już wyżej, mówii^
o stosunku filozofii do życia społecznego zob. str. 455 i nastA
Drugim wybitnym rysem prawdziwego myśliciela, wchodzącym
w skład ż\(i(.\vefrn ideału filozofa, jest nastrój ogólno huuiaTiiianiv
co więt-ej, uniwersalny jego umysln. wyrażający się tcorctycin:*-
W pracy nad ogólnym na świat poglądem 5,'j .
Dążność filozofa do krytycznej samodzielności myśli i czynu pi-
wypływa bynajmniej z osobistej zarozumiałości, lekceważącej wszy^^
ko, co nie jest jego własnem dziełem, lub co mu się dla jakichkol-
wiek powodów nie podoba; nie jest objawem pychy, pomewiengic^J
Digitized by Gofigle
§ 13,2. IDEAŁ FILOZOFA. 507
fA\-d \*n\vii myśli i wyTiikaini rozA\ ojn pf>piv,('(lni( li pokoleń, ^voo('>lo
prise&zio>i ia. Przeciwni- ma ona swe żnulio w M|p]|(>l^ipni j»r/(')t^(;iu
się treścią rozumu wszechświatowego i ogólno ludzkiego, który si^
objawia w jednostkowym ustroju umysłowym liiozofa i zachęca go do
samodzielnego myślenia i działania w życiu.
Befleksya nad samym sobą i światem doprowadza myśliciela
bardzo prędko do przekonania, wyjaśnionego już wyżej (str. 450
i wt), ie on sam jest tylko objawem cząstkowym rozlanego po
przestworze wszechbytu i rozwijającej si^ przez wieki ludzkości i że
jako taki objaw szukać może wyjaśnienia swych uczuó, myśli i dąźno-
ści jedynie w związku z całością, d'> której należy. To przekonanie
zuś ożywia i pogłt^lMu w nim przyrodzone poczucie łączności z bytem
|>owszechnyTn i z ludzko>('ią. Współczucie jego nie oIm jmuje tylko
tego Inb owego o«!obnika, tej lub owej warstwy społecznej, tego lub
owego narodu, szczepu, lecz dotyczy przedcwszystkiem człowieka, ja-
ko człowieka, oraz istnienia powszechnego, o ile w niem się odzywa
tętno życia duchowego. Losy całej ludzkości i wszechświata zajmują
j^o umy^, niepokoją jego seroe. On nie jest jedynie uczonym, my-
ślicielem, lecz człowieldem, przyjmującym udziały nietylko oderwaną
myślą, lecz i uczuciem i czynem we wszystkiem, co się odnosi do
ludzkości, jej szczęścia i nieszczęścia, jej rozkoszy i cierpień, jej na-
dziei i obaw, a przedewszystkiem przyjmuje żywy udział w jej pracy
usilnej nad zaspokojeniem różnorodnych potrzeb życia umysłowego,
tak ściśle powiązanych z ogólnym poglądem na istot*; i rozwój wszech-
bytu. W tym duchu powiedzieć można, że filozoj ])rawdziwy urze-
czv'wistnia w swych teoretycznych i życiowycłi ilażnoś( ia<'h zas^ailui-
cze wymaganie humanizmu, wypowiedziane tak pięknie w znauem
zdaniti Tebenoyusza: Homo .^vf>f himani nihil a mś alienum puto*
To rozległe współczucie obudzą w filozofie szacunek dla wszel-
kich głębszych poruszeń ducha, dla każdej poważnej myśli, dla każde-
go wysiłku energii, mającego na oku polepszenie ogólnego dobrobytu
narodu, społeczeństwa, ludzkości, wszechświata. Filozof prawdziwy
nie stawia swych osobistych dążności na polu myśli i życia ponad
dążności reszty ludzi rozumnych, lecz jednoczy się z nimi w poczuciu
zasadniczej wspólnciści zadań i celów. Uznanie dla wszelkich doda-
tnich objawów ducha, myśli i czynu, bez względu na to, kiedy i gdzie
•"i*^ objawiają, ktu j<"st ich ])rze(lsra wi< ie]t'ni ; a z drugirj strony wyro-
zumiałość dla wszolkicli bifjdów i iistcn k. dla słabość i i uchybień,
jeśli się tylko łączą z uczciwą wolą, choćby krzyżowały jego własne
iążności. — - oto owoce filozoficznego poczucia jednorodności bytu je-
inoBtkowego z bytem powszechnym. Można byó jak najsilniej prze-
konanym o prawdzie swoich poglądów, można posiadać niezwykłą
Digitized by Google
508
§ lo,2. IDEAŁ FILOZOFA.
energią w działaniu według swoich zał^ad; można. jedn< m słnwrem,
odznaczać sit^ wielka samoilziclnoscią i niezawisłością lunyslu, a przv
tein wszystkieni nie przeceniać samego sieł)ie, nic wynosić swej j- -
dnostkowej osobistości pouad innych. Filozof pojmuje dobrze, że naj-
wyższe uzdolnienie, zbliżające się nawet do genialności, nie je^t by-
najmniej jego osol)istą zasługą, lecz darenif z którego godnie skorzy-
stać winien, i nadto darem, wypływającym z ogólnych czynników na-
tury ludzkiej i jej rozwoju. Z jakiego powoda miałby się wynosić
ponad innych, posiadających inne lub mniej rozwinięte zdolności?
Nadto, wnika zbyt głęboko w dzieje myśli ludzkiej, aby nie wiedział,
że prawda bezwzgh^dna nie jest jej udziałem, źe każdy czas i kaida
jednostka zdolne są ucliwycić zaledwie kilka jej promieni, że zatem
i jego jjui;iąfly z biegiem czasu ulegną podtjbiiyni |)rzemianom, jakim
ulegały |>oglaiIy .ii'g'> |n)|)izedaikt'>w : wi^c sitj uicmi nie pyszni, lec?,
zadawala się co najwit^ecj przekonaniem, że stanowią jeden z nieskoń-
czonej liczby szczeblów, wiodących ludzkość do prawdy. Pyeha, za-
roziuuiałość, chełphwość sa^ zawsz(^ oznakami umysłu ograniczonego,
słabego, pozbawionego zdobiości do zrównoważenia swej treści jedno-
stkowej z szerszym na świat i ludzkość poglądem. Wady te nie ma-
ją nic wspólnego ze zdrowem poczuciem osobistej godności, wyplywa-
jącem z przeświadczenia, ie w jednostkowym osobniku dzii^ą wjs-
Bze, ogólno ludzkie i wszechświatowe czynniki, które stanowią o jeg*:
wartości ist^^tnej i które każdy sam w sobie szanować i rozwijać wi-
nien, aby zasłużył na szacunek i uznanie u innych.
W ś( isłym zw iązku z powyższym nastrojem pozostaje też głę-
boko uzas.iuiuoHc zaufanie prawdziwego filozofa du porządku wszech-
świata, zgodnego z jego własną istotą, która temu porządkowi <W'-
istnienic i swój rozwój zawdzięcza. Dzięki temu zaufaniu tilozoi
przyswaja sobie coraz większy spokój umysłu i pogodę ducha, wy
wierające wpływ zbawienny na wyrobienie jego osobistości i charak-
teru, a więc zarazem na całą jego działalność praktyczną w iym
Wiara w wyższy porządek świata napełtia go miłością do istoty
wszechbytu i wszystkich jej objawów życiowych, oraz nadzieją lepszej
przyszłości rodu ludzkiego. Uwalnia go ona zarówno od zbytecznych
obaw co do ostatecznych wyników jego dąźeA do doskonałości, jak
i od gorą(-zkowego niciinkr.iii na polu nmysłowej i źj^ciowej działalno-
ści. Nie ma on powodu do ponurej apatyi. kt(>ra jest zawsze tylk*.'
objawem złamanej energii, zużytej na celach ułudnych, rozchodzących
si(^ z prawdziwem przeznaczeniem człowieka. Wiedząc, że jest cząst-
ką wyższego porządku rzeczy i pojmując jasno swe stanowisko w ca-
łości, do której należy, czerpie z niej energią i otuchę do ochoczy
spełnienia swych obowiązków życiowych, swej ^mkcyi w owej całości
Digitized by Goflgle,
§ 13,2, IDEAŁ FILOZOFA. 509
I
Pomimo to nie sądzi, na wzór niespokojnych doktrynorow i bu-
rzycifli, źo sam wszystkiego ua świecie dokoiuió musi, że posttjp na
j)olu myśli i dobrobytu powszechnego zależy wyłącznie od jego dzia-
knia^ że bez niego obejś(^ się nie można, źe czego on nie zrobi, to
pnzostanie na wieki nie zrobionem. Wie on dobrze, że jest tylko
jednjm z nieskończonej liczby pracowników około budowy świątyni
Judzkiej wiedzy i ludzkiego dobrobytu, a nie ich twórcą; ie zatem
rozpoczęte przez innych dzieło będzie i na przyszłość przez innych
dalej poprowadzone, choćby on sam nic nie zdziałał, choćby naj-
większe jego wysiłki pozostawały bez skutku, lub conajwięeej liagi j-
imdzily kilka tylko nowych ee^eł do olbrzymiej budowy wiek()W.
To go wj^iiosi wysoko })Ona(l (]r()l)iiiz<j;;(>\vy niepokój o skutki wiasuej
I»ra<?y, ponad uporczywe dornai^aiiił' si<^, aby wszystko szło wedłue^ j»*J?o
głowy, aby jego pomysły i czyny byiy miarodajnemi dla reszty świa-
ta, liobi on swoje, posłuszny wezwaniu, wyrażonemu w jego uzdol-
nieniu umysłowem; dziękuje opatrzności, że zaszczycony jest udziałem
w pracy około wspaniałego pomnika prawdy, piękna i dobra; dąży
wedle sił swoich, sumiennie i wytrwale do rozwiązania zadań, które
mu się bezpośrednio narzucają; idzie energicznie naprzód w kierunku
świadomie sobie wytkniętym; resztę zaś oddaje z całym spokojem
w opiekę ogólnemu porządkowi świata, w przekonaniu, źe w nim
przejawiają się cz\ nmki wyższe nad jego siły jednostkowe i że czyn-
niki te doprowadzi- do ])OŻądanep:o kresu to ws/y^iko. co mu na si^r-
<n leży, choćby tego kresu sam jes/< ze jasnn |)i'z« widzieć ni«* z<lołal
i nie mial dokładnego pojęcia o drogach, wiodących ostatecznie do
m-zeczywistnienia wzniosłego celu wszechludzkich usiłowań!
Obok powyższych rysów zasadniczych ideału ^ozofa w życiu
rozwijają się w nim naturalnie całe szeregi rysów szczegółowych,
wynikających z rozlicznych jego stosunków do otoczenia. Najgłó-
wniejszych z tych rysów szczegółowych dotknęliśmy już wyżej, roz-
trząsając stosunek filozofii do dobrobytu materyalnego, oraz do życia
społecznego i religii (zob. § 12,1,? i s). Tu zaznaczymy tylko jeszcze,
źe mądrość życiowa, jako konieczne praktyczne uzupełnienie teore-
tycznej pracy myśliciela, wypływa bez pośrednio z przwiedzionych
r\'8Ów zasadniczych prawdziwego filuzcila. Wszystkie owe "I 'jawy
mądrości życiowej, o ktrtrych mówiliśmy iHnwżrj 13,1 ubj*^rr sjj,
w istocie swojej przedstawionemi rysami i mają w nich swe źródło
innystowe. To też filozof, zbliżający się do powyższego ideału, bę-
dzie zarazem mędrcom praktycznym, stwierdzającym naocznie całem
śwem życiem prawdę swego ogólnego na świat poglądu.
I
Digitized by Google
510
§ 13,2,1. DOKTRYNERSTWO.
1. Doktrynerstwo i życiowe oDowiąskl fllosoftu RAiska
pomiędzy teoretyczną i praktyczną działalnością człowieka jest jednym % objawów po-
wszecbuoj zasady podziału ])r;i< \ . Jak wszędzie, tak i na tem poln, zasada ta nie daje
się przei)rowadzić jednostrunnie hez naruszenia organicznej spójni pomiędzy funkcmmi
żywc^^n ()<ohnika. To toż nińwiąc o teorety<'znei działalności Timysłu, n]aniv H-la.4ciwie
iia oku tylKo iir/cwiiii-t; inynlowej i poznawczej czynności nad Uziaianiem j)rakt V' znem.
a dalecy je.-tcciiiiy oil mnicniania, jakoliy istnieć mogła bezwzgli^nlna przeciw sŁawuot-i
między teoryą i praktyku, jakoby toorya hyla Jiiożliwą bez pewnycli czynników żt<u
piaktycy.nego, a działanie mog^o alę rozbijać pmwidłowo bez pewnego udziahi my^
teoryi* romimo to, nie brak wśród ludzi objawów wyłącznego rcnwojn Icaźdego z tj^
czynników w kierunku jednostronnymi doprowadzonym do ostateczooaei. W nkrnir
abfitrakc3'jnycb funkc3'j umysłu zdana się wtedy, że ezłowiek staje aię jakby piOBtą ib&>
Jeżyną myślącą, wytwjirzająi-ą rozliczne; mniej lub więcej naukowe pojęcia ogólne, potN*
dy, teorye, pozbawiono jednak ogólno ludzkiej doniosłości, bo nie ?.|c/.:i się z pozostał'?-
nii funkcyanii orraiii/inu społ''('znr'tro. Filozofowie, socyolodzy, politury, przedstawiaji
się wfi'<ly jakby opętani rnonomanią tcioretyzowania \*i'7. rolti i końca, i sądzą jakir-
by ws/Ąatko w świecie spiowadzało się wyłącznie do ich wymuszonej kazutstykl
a cjiłe 8Z(-zęście ludzkości zależaiu ud bezpośrtMiniego piv.eistoczenia dany cli stosunków
według ich wzorów abstrakcyjnych. Fiat JuJititia^ paeat muudus, oto hasło U^go
rodzaju jedno»tionny<;b umysłów.
Umysły tego rodzaju w życin znane są pod' nazwą dokiry}iti'6w^ t. j. ludzi, kt<V
rzy dla swyob ulubionych doktryn, mąjących zwykło cbankter zupełnych ab>py<
z zimną krwią przynoszą w ofiorzo zarówno własny, jak i og<61no ludzki dobrobyt nuit^
ryalny, społetrzny, religijny, aby tylko zadosyruc/ynic jcHlnostronnemn rozwojowi
ab>trak«yjnej myśli, llistorya podaje nam, niesU-ty, bardzo liczne przykłady tAkiei:'
doktrynerstwa i to nietylko w zakres i- <!;\żn(K.i spolerznycłi i politycznych, aie i m
polu naukowmi, jak również w dzi»'d/ini«' (wMif/ośri arty<ty<-/.iic).
Na polu uaukowem czyli «'zymius< i ptł/niiv\ c/y<'h. doUti \ lu istwo pr^yjumje <bi
raliter jednostronnego /oi mulizntu. (Jdy mysi nie uwzględnia należycie laktycznyd
materyałów wiedzy, duświadtmenia wewnętrznego i zewnętrznego, oraz iydowycłi da-
nych, natenczas utraua coraz hardziej swoję treśtr właściwą i ogranicza się powtananis*
oderwanych czynności według pewnych jednostronnych tbrmul logicznych. Ohanktnr-
stycznym wzorem takiego doktrynerskiego formalizmu jest teologia i filozofia wieku*
średnich, wogólc uczonoś*' schidusti/czna^ W3'twar/aj;i( i ll^ljrozliczniej^7.e kwc^stye i naaki.
pozbawione naturalne;.'o związku Z istotoenii potrzebami i di^.nościaiui iycia um>'Błowi^.
J'rzyklady takiego formalizuiu. graniczącego rzę<to z bezmyślnością, zob. między ioocBU
w mym Wi/hłarhir I."(f>l:i -tr. "i<< i iiint.. <ti;i/, l.'>5 i w\<t
Ni«* należą jednak si^M/i. , (ego ru !/,.iju wytwory doklrynersf wn są wyłączni
wlas* iwoNt ią wick<'>vv średni* li. aibo, że wy>tęj»ują na jaw głównie w za,kres!e spekaU
cyi „metafizycznej,' jak to pr/.e. iwnic.y metalizyki często uir/vmują. Nie brak uh i iti
polu kwitnących w naszych cmsach nauk ^pocyalnych: lingwistyki, archeologii, hi^tont
socyologii i nawet przyrodoznawstwa. W U*in ontatniem np. zasady: roacwoju. sraJki
o byt, mechanizmu, oraz ruzlic/nn doguiatyi?zne założenia mateiyalizmu pizyjmują taęsta
charakter doktrynerski i wywołują zastosowania w duchu czczego formalizmo, Ws ma-
bioru za}<adni(%ego pytania: czy i w jakim zakrt^sie pojęcia ogólne wsp^Mczeemego prTF'
rodoznawHtwa mogf{ hyń zastosowano do innych nbjawttw żytia; czy fakta pozwalają v%
tego rodzaju zastosowania, czy toż łiOL'actweni i różnorodni iśfi'a swoja pr/ewyż^/n? 1
kre-i ciasnych doktryn, zaizerpanych z itnircli dziedzin wiinlzy? l'rzy rtt?i-i"r/»'
auyih kwentyj uatraMli.smy niejcdnokruluie na tuki doktrynerski formalizm w zakn-.^
Diqitized bv Conołp
§ 13,3,1. DOKTBTHERSTWO.
511
pnyiodoraawstwa (§ 11), PodobniesI doktijocrstwu sawdzięcząją swe iatnienie ta-
kie nmowolne objawy nowoczesnego art^smu, jak impiesjoniznit wibiyznif dekaden*
ęna i t. p.
Naj^rBzy jednak rozwój doktr)Tierstwa napotykamy w nauzych czasach na polu
tl4Żności społeczny! h i politycznych. Xa tom polj doktrynoray stanowią przeciwstawność
względem w^spomnianycb powyżej ini;dr'*ńw praktyczny cli (ię IS",!.). ('\ o^tntni kftr/y^tali
z szerokiego i sumiennie {)r/otia\vioiu's:o (loswiiidczfMiia życiowoifo i /. nu-^t) w} umlzili
««e nauki, mające na oku prawdziwo dohru spolcłzcn.-łtwa. Dukiryuci7..v w.spułr/.f>.>ini,
praeciwnie, nie znają życia i nie chcą go ziiar, lekceważą faktyczny ustrój społeczł-ii-
"twa, nie pytają o jogo istotne potrzehy, ani o jogo dobro, lecz przyswoiws^r aohh' dro-
gą abstrakcyjnego teoretyzowania pewne poglądy społeczne luh polityczne, doma^^ają si<:
wprost, aby życie stosow^do się do ich formuł, pizyczem spoazezają zupełnie z oka nie>
ud7.itune warunki stopniowego razwojn. Jeżeli owi mędrcy życiowi, zatopieni w szcze-
giVłach, nie dochodzili jc-zrzo do najwyższych filozoficznych not^iMnioń i nie wyrażali ich
zasadacli, ohejmujących cały obszar działalności praktycznej człowieka; to doktryiK^rzy
prz<'il.stawiają przcciwlcL^łą jotiuo>tronność: pozostają w sferze sattiych tylko o<,'ólników.
wa!''^:ł, jak mówią, wyłączni*' o zasady'' i da/;\ do przekształcenia szczejj^ółuwych sto-
midLl./w wetlłng owych ał>straki yjnyi li otj^ulnikKW l/i-z \v/n;l,jdii na irh życiową d«)nio-
>iosć Dla tego też działalnoŃć praktyczna doktrym iuw /^uwycztij jest niebezpie<'zną
dU dobrobytu ekonomicznego. społeczn('go i religijnc^^o narodów. Wyższe i bardziej
nkomplikowane ohjawy życia powszechnego poddają łiezpośrednio swym osebnifsym za-
ebdankom i przez to nadwyrężąją prawidłowy rozwój społeczeństwa.
Dzialąjąc w ducha zaznaczonego powyżej ideału, filozof prawdziwy nie daje się
ii>i(llair przez żadne agitacye doktiynerów. Krytycyzm (zyni go ostrożnym wzgl^em
wla^inej t obcej ideologii. On rozumie dolirz(>, że kwentyj życiowych nio można rozwią*
2;i. Ih!Z 'iumiennego badania życia i faktycznych warunków jego rozwoju. Przejecie za-
t-tn (h1 teoryi do praktyki opiera zawsze na rozważnym iiwz/jliMlniciiin danych warun-
t» 'W Uuu* a szczególniej faktyr/nego <tiuii kultur.\ uiiiy>ło\vcj i >iiit!i i /u* j. To zas
uwHliiia go raz nazaw>Zł' ud owego fanatycznego uporu, który łąrzy z dogmaty-
ih^M na^itrojeuł doktryncrów.
Podobież i dąńiość do ogólnego na świat poglądu, w swym prawidłowym rozwoju,
oi-hrania prawdziwego filozofa od zboczeń doktiynerstwa. Wląezając Hwój byt jedno-
stkowy w ugólny ustrój świata i społeczności ludzkiej, przekonywa się, że jego własny
dobrobyt zależy zasadniczo od dobrobytu całości, więc tego ostatniego lekkomyślnie nie
aara/a. T'o4«zueie wewnętrznej łączności ze swem otoczeniem, wyjaśnione filozoficznie
i»idzi w nim poszanowanie dla wyników pnu^y poprzednich pok(deń, dla porzi\dku ^po-
lL'czneLro i pmwa, i zachęca go do sumiennego ^pełnienia swych obowiązków wz«:l<,'dem
przyrixły. ludzi i lioga. W-ktitrk t-L^-o nie przeciwstawia 'iwych osobniezy^ b d:r/noś<:i
taktycznie danenui ustrojowi stosunki>w ludzki'-!), b-i-? tin n-tatin ]o/.\ j luii jr za iMiil-ta-
A<: dla swej wła^^nej działalności życiowej w kierunku wszechstronnie uzasadnionych
'iów prawdziwego post»^'pu.
Jianlzo trafny wykład obowiązków życiowych prawdziwego filozofa napotykamy już
1 KABTEjSTUsZA We Wspomnianej (utr. 10) pracy : O w€tt>dtip» W d-cini rozdziale tej
>iaoy p. t. ęueląues r^left de ta mwalet mówi on w tyra względzie, oo następuje:
Kto na miejscu starego domu, buduje nowy, ten nie może st^ ograniczyć bnrze-
tiem starego, lecz my.śle<- musi zarazem u Hwojem pomieszczeniu podi^zas fuimej robotj*.
'ódoliiiież i Hlozof, poddający w.yzystko. wątpienia (zoli. § O.i,,), w celu o|łareia na no-
sycłt fundamentach własnego na świat poglądu, nił- może czeka*' w s\v»'j działalności
i^kt\ «-zn< j aź dokona o;*tłt« * znic -wcj pracy myśli i dojdzie do n<twych zasad za-tf-jiu-
i^ych dutychcłasowe, le«z w przeciągu saiuuj tej praiy musi sii; kierować pewncmi,
Digitized by Google
512
§ 13,2,1 DOKTBYNBRSTWO,
choćby tymcmowemi zasadami moTalnemL Tnaczej byłby pozbawiony wogdto mcioMd
rossnmnego działania aź do chwili nkońctoiua swych poflsnlciwań teoietjcsiych. OUi
taldenii zanadami moralneini, obowi^ojącemi każdego filosofo i podczas najbardziej tay-
tycznoj pncy myśli, są według Kartesjosza następująco:
1) Bądi poshtszni/m prawom i zteyegąiom kraju, tv kłót-ytn żujesz : miej religia
it}n)j^ w p ><i:r(nnicaniu i nie zmieniaj jej, a w jwzosłah/ch ftprawacJi kieruj m; yknim
ludzi najbardziej rozważnych, dalekich nd rr^zrll-u-i ,,fitnfcrznt>sci i najmniri .Mit^ujo-
cifch od pou.tzech)!)'' znnnjfch znmid. Wyiiiagaiiic to i''>t k(»niocznł'iiJ, poni* waż pulda-
y.\r rozbiorowi panują/ *' jioirbuly spole«*7ne i inuialnc i ni<' d(»>Z''iiNzy w tym wz^-Ięd/ii-
j»'.szrv,o do wla.suyi li, iiależyt ic utfruntowaiiyt h /ui>ad, mv luaiuy pra\v;ł wyst^powaf' prze*
eiw panującym porządkom, lecz uznać w nich winniśmy nieodzowną podstawę dla tktt-
dienia naszego stosunieu do społeczeiistwa, Ictdremu zawdzięczamy nasz byt nniy^owjr.
om możność samodzielnego badania zamid naszej działalności.
2) Bądź 9tałym i tftonotoceym w działaniu wedŁug pn^^^ej rag Msady^ a cAoć-
by ta zamda była wątpliwą, to łrzytnaj «/f jej n)'^ziin<'/),i}e,j(ik gdyby była prawdóiui,
Podr<'»żnik, zabłł^ziwszy w \es*w, nie powrinien zmieniać co chwila kierankn nwoj
droiri: lecz obrawszy na podstawie sumiennej rozwagi pewien kierunek. powiniłŁ
\;o -\r ti/yiiifi.' -tile i Tlie zniicniii' !h^z Imrdzo pow.iżnyrb powodów. CłK«ćł<y
kicimirk (dnany nic (lojjruwiid/il lin jiicrwutneiro i^Mii, to go pr/ynajiunioj z la^u vy
prowiiU/.i na łiłiej><«', g^dzio mu pniwdupodobnii' l<'i>icj będzie, niż w lesił*.
3j Staraj się zausze zajianować raczej nad namym mbą^ aniżeli tiad Ijffcnt, ^
iąc raczej da tmiatiy stcych praynicń, amidi porządht świata, W naszej moiy mąl*
dają się tylko ezynności naszego umysła. Ody ti^ poddajemy niozależnemo «l aft*
porsHidkowi świata, natenczas uwalniamy się od zbytecznych pragnień, niedąjącyii
urzeczywistnić, t zadawalamy się naszcro położeniem. ^Na tern, dodaje Eartezjnsi, pu-
lł'rrala głównie tajeujniea owycb filozofów, którzy wyzwolili się z pod panowania !»•
luiętnosci i pomimo cierpień t ubóstwa w ^póI/awiKlniczyli z bogami o szrzęśHwosił
4i yic Irkreirażąc pruey innyrh Indzi, filozof fHHrinien przez całe życic praco*e'i<.
nad rozti-ftjem sircyo rfZffinr i trfdhffj sił sicoich jwf<łęp(neać nawzi^id jc j*i>z>\finiu /»''
li dy. J);iżnośr' ta naitdnj.i du-5/i; filozofa naj-jłod-zcin i najezyst-/oiu zaduvvol'-ni*^?, j>v
kie w żyt iu osiągną^i może. Woijec tego zadowolenia nic w życiu nie urn dla dk-ć'
większej wartości.
Powyżjtze wskaz('>wki Kartezynsza i dotąd nznać naleiy za obowiązuj ;^ce dla b-
żde<ru prawdziwego filozofa. Obejmują mie z jednej strony zdrowe zasady mądrośń rj-
ciowoj, w połączeniu z filozoficznym krytycyzmem, a z drogiej uwydatniają ja^mo rsói-
cc waily doktrynerstwa, wynikające z IckccYrażenla nąjprostszych wymagań ronnu
i sumienia.
2. Ideał IHOZOfa w dziejach tilOZOlti. Ideał ludzki* j .!o>konaW
ł.'tczy się jak naj^iriślej z ojj:ólnyin rozwojem żyrin innyslowego człowieka. Stn-ownif d-
zasadniczy tli władz umysłu piv,yjmnjf' on cluirakter i'>tetyrzny. lo«jifzny, hih iin-rih'
(Jj 7,1 ). Mająe zaś na uwadzf <ele hid/-kiej działalności . moż<'ni\ rozrużnir ut^hurr^
łiluzoliczny i tran^^cimdi-utalny, f/yli relijjijny idea! i /iuwiuka iluskouałogo (zob. str. I'**
i nast.). Ten ostatni podział występuje najwyraźniej w dztejacłi etyki i lą<:zy sb; t<«
najściślej z rozwojem filozofii.
Mędrcy starosiytni, o których mówiliśmy powyżej (§ ld,i), przedstawśąią idrtł
luddiiej daskonałości z punktu widzenia utylitarnego. Tch mądrość iydowa, opieiią|V
się na codziennera do^wiadczenin. ma na oku przed ew^^zy^tkiem pożytek spolecsny i
zostaje w sferze Iłezpośrednioj praktycznej działalności.
Z chwiln pi-zobudzenia się zmysłu kryty ezne^^o i pojawienia się filozofii, jako w>
ki o r>-!ia(;h ebaraktery^tycznycii, nic można już było ogranics^c ideału i^złowieka doaL^
Digitized by G'
§ iZfifi, IDEAŁ FILOZOFA. 513
nitogD saną mądrośdą praktyczną, lecz musiano awzględnić rjutaem roswój poznair-
CŁjA czynności u&ijsłu, a to miało aa >^kut4;k, żu idt^u) człowieka utożsamioDO a łiluza-
Urn piawJziwyin, opicnijącyin swą ni{\»ln)śc życiową na krytycznie uzassadniuneni poj«;( iu
=;ieM<' i świata. Taki idoał człowifka. jako filozofa, napotykamy n < •'reków
I K/..v)iiiaa. U sieli filozofia stała się nąj wyższym wyiuzeiu ilostępiicgo dla uich bu-
maojiciiia.
Chr/eścijaństwo nakonicc rozwinł;lo najgłębiej ideał ludzkiej doskonało.śia w duchu
religijnym. Wywodząc swój pogląd na człowieka, jego obowiązki i praoznaczonio z jego
undnktej jodnorodności z Jiogiem (Ojciec i dzieci) i widząc jedyną diogi' do zbawienia
ode liegD i do doskonałości w pojednaniu ludzi z Jłogiom ; clinseścyaństwo zastąpiło sta-
n^rfaiy ideał surowąj sprawiedliwości (ząl> za ząb, oko za oko) ni^wyższjiu ideałom
inonlaym, ideałem uczjmiąi miłości ludzi między sobą, nawet wzgl^em \\i(il:ów.
w iclu wytworzenia z rozerwanej ludzkości jednej bratniej rodziny, rozwijającej się
prawidłowo pod opieką iiiilo-^ -i ' o/cj. Wobec wzniosłośri tej nauki, starożytny ideał
iiK.ilrca praktyeznet,'o zeszt-dł na jjlan dalszy i ustępował w życiu coraz liardzioj miejsca
ideałowi prawdziwego ihtztśctjitNim (zoli. też wyż<'j >tr. 4iU). Ideał zas tilozola, odstą-
piwszy na rzecz chrześcijanina swe czynniki etyczne, przekształcił .się w dziejach uowu-
żytoy^ w ideał badacza^ uczonego^ z cłiarakteren> i»rzeważni(! teoretycznym. Obecnie
astanawiaitty ^ię bliżej tylko nad rozwojem ideału filozofa, jako łi^czącego w sobie bai^
nDaynie teoretyczne I praktyczne, poznawcze i moralno czynniki umytłłu ludzkkigo.
Jnź Tałes nie zadawalał się samą mądrością życiową, lecz uzupełniał ją samo-
tizielną praeą myśli nad ogólnym na świat poglądom (zob. wyżej str. 4(18). Jeszcze gt^*-
biej pojmowali poti-zebę tukiego uzupełnienia IUtagokas i Fabmismidbs. llerwszy łą-
czył swe poglądy na ustrój życia spnłecziiej?o, oraz dążności praktyczne, urzeczywistnia-
ne w związku |Uta<_'<>r"i<kiMi. /. ]U)j<;« ii'iu por/;iilkii wsz«H;hświatowego i jego iiiati-nia-
t.iK^oej prawidłowości i iiarmonii. i'AKMi<:.\j!>Ks /.as opi^Tal swą naukę o nmriio.->ci i uiu-
'ł/.ie życia, poświ«^onego zmy.-słom, na pojęciu jedynego w sobie bytu, dostępnego wy-
iH<-znie dla rozumu i myśli Zob. co do nich odnośne miejsca w Historyach filozofii
l'EBBBWxeA i Fawuckucoo, oraz moni^grafią, którą wydał U &teczRBBOwicz-WiKczÓR
p. Ł. i^infientdes, filMof z Eki, jego inmtka i jt^ znacienie 1868.
Najpełniejszy rozwój ideała lilozola w świecie starożytnym przedstawia Sokratbs,
tak w swej nauce, jako toź w (.ałoj życiowej działalności. Tosobiony w nim idoat po-
siada dotąd wysoką doniosłość dla każdi uo filozofa^ który nie chce by<'- tylko tooroty-
<v.uym badaczem, uczonym, myślicielem, lecz dąży zarazem do urzoczywiiitnionia swych
iUUMd w życiu. Oto główne rysy tego ideału.
I'rzy^tępując do prary nad nroliicuieni samodzieint<:o na świat poglądu, Sokra-
tes zaznajuuiił się gruntownie z pi^nuiuii i nauką swyeh pujirzednikow nu polu fil(»zofii.
Nadto, za przykładem wspomnianych w ti-j <hwili greckich myślicieli, przyswoi! .^t)bie
yniki współczesnej wiedzy i na polu innych nauk, .szczcgólnii^j mateniatyki i a>trono-
ufi, przycem nie zaniedbywał poezyi i muzyki W celu bliższego zapoznania t^ię z gra*
Biatyką i retoryką acsQsźezal na lekcyc sofisty Prodikosa, który wyróżniał się od innych
solistów moralną lendencyą swycb nauk. Jego wykład znanego podania o Herkulesie,
tojąeyiu na rozdrożu między cnotą i występkiem, wywarł głębokie wrażenie na młud^-m
-kikratosie, tak, że w późniejszym czasie często o tym wykładzie wspominał, jako o wzo>
"Ze moralnej nauki dla młodzieży.
Pomimo wysokich zdolności dyalektycznycłj i i»on)inio przekonania, że poznanie
amegu siebie jost najwyższeni zadaniem człowieka myślącego i że mota opłłTu się na
em poznaniu. Sokrates nie poswii^ał ^\.- w -poN<',h jciinosfronny iMniniij kniifł'ni]»)Hcyi.
)w>«em, lubiJ towarzy.stwo, <:liętnic [ir/ciiywal i d^.skutowal z ])r/\ larinlmi i od
naczał się zaw.sze rzadką pogodą urny>łu. wesołascią i dobrym humorem. Nadto
Uigitized by Google
514
§ 13,2,2.
IDEAŁ FILOZOFA.
dalekim hy\ od pnsosiuly w tym kioniukii, <>d lekkutnyślno^^u i powienEcliowncgo tidcto-
wanm nuczy powaŻDyt h. Żywróć i swoboda myśli nie Oilabiałjr w nitu sumiennej ^wj
nad poznaniem prawdy, ani wzniosłego polota dnuha ka Dą|w]nMSEjm Mc^ytom wiedi;f.
Swe obowiązki społeczno apołniał Sokrates pncykladnie z wyneczeniem si»} wneł*
kich wz^lv<lów (iMibnii /yi li. .M ij;i,<- I tt («tordzi''^' i. przyjmował udział podczas wojny
l»f'loponeski<'j w obl«;żeniu Tiftitiuł i ocalił broń i źv» ie rannemu Ab ybiadfisowi. i hm
lat pń/nii>i walizył ptul Dcliiiiii. (rdzie znowu AleyhiiuU»s miał sposobność wy wdzięcz v r "iu
sw<'mu ini-(r7(v\vi i ti! roni*- iio od niopn;yjaciolski<'h rio>ów. Nadto Sokrafo^ CTiajdowal
>j<; W szcn^ja' h ])0'li /n> 1>if\vy pod A iiitiiioli^iMii. Wf w<zyvtkicli tyh walk.n łi nizni-
<-Ziil sii; nadzwyczaj iKi iłJwuirą i pruwdziwi^ n tciakojjiią. Stary wujak i woJz Lati-^.
który widział Sokrati'sa pod Dtdium. powitnlział o nim do swoj,'o przyjaciela: .^Zajw*-
wniam eiy, że gdyliy wr^zyscy ))yli takimi, jak on, ojczyzna ljyłal»y sz«-z<.'^liwą i hi>-
byłaby tak strasznych klęsk doznaia/'
Sprawami polityozncmi nio zajmował się Sokrates zbyt żywo, nie cbeą^ się nad
niiart* odiywać od <rl<)wnyeh zadań swego powołania. Z t^nu wszystkiera doradzał s^T^
uczniom i licznym .siucbaiSEomt aby sumiennie tauwaii nad porządkiem prawnym paii^^twt
i jciro in'<tytucyj i w razie potrzeby, sam. Itez obawy i liez wz«»lędów osobistyrh. ^v\-
^.r>;ptnvnł <'t5»'riricznie i>n^Pł'iwko licznynj partyoni pnlityc-znym. demokratom i oliirarcbotit
1,'dy doliro puliliczne wym;ł«_>a}o. Swiadc/y o Unu miydzy innemi m<»wa. kt<>rą jak<'
rzionck rady {ii«;ciusct, z narażcnii m >vvolH)dy onobistł'j i nawet życia, wyi^lo^ił w olircr
nie wo<lzów od nieslusznycli oliwinicń dcmav''t»K'>^v w sprawie bitwy pod Arpinuzami.
1V2 samą szla^łietną odwag^ę cywilny wykazuje je«zo pu.>.t<^powanie we własnym procesie
kryniinaln^^mf jaki mu przed sądom narodowym wytoczyli jego wrogowie :Meletos, Anr-
tos i Lykon, oliwiniając go, że swemi naukami obraża bogów i pstge młodsioat ateńską.
W pov/.;iiiowaniu dla por/iidku prawnc<ro poddał się Sokrates zo spokojem ducha Di<-
spiftwiedliwcrau wyrokowM ^imierci i odrzucił bezwzględnie propozycytr przyjaciół oc«b«Bt
swc'_'o życia ucieczką. Z dnii/iej jednak strony w pocTiiiciii swej gmlnośoi osobL-tcj ni--
i;lit ial prosie ,'i;dzit)H- o nł^-^ka wlenie, a po-tanowiw-zy wypir prilnr z trucizn;^, tiznal
• \v<»j ohowiłjzck w \ (iiAs icdzic"- narodowi raz jeszcze <.'ni/kic -Ihu h prawdy, al \ upi-
ini»;tał i pomyślał o środkai'li t)calenia od zepsucia i upadku. W ninonie swujcj jM>vii -
dział Sokrates między innemi. tuosc moję pokładam w tern, że ."-prawiedliwe jest t<i,
co mówię i niectiaj czc<,ro innego nikt z wati sit^ nie spodziewa odemnie!"... f^Wsak
ja, rbodząc pomiędzy wami, nic zajmuję .się niczum innem, a tylko namawiam i aio^
itzych i starszych} abyśiuo nio wpierw i nie z takim zapałem poświ^li się aabieęn:
około data i majątku, aniżeli troskliwości o duszę, aby się ona stalą jak nąjdoskonaŁ«^
i do\v(jdzę. żo enota nic jcit wynikiem ł)o<,'aetwa, lecz i liogactwo i w.szystkie inne Jr
bra ludzkie, tak dla pojł-dynczegii człowi<^a. jak i dla narodu, wypływają z cnoty ".
..fu-^tajiilłiym ołuirzajjpłł. Ateńczycy. jeślibym uląkłszy się śmierci, cy.y inTiej jakiej kar;
i>pi:'i tł stanowisko wtedy 'j'\y jiii wedle przypuszczenia i rozumienia mojetti. r'»
ku/aiił' łl<c_'. że ży< ie swoje powiai- nem poświęcić ukochaniu mądrości, oraz iiadaniu >v
mei/ti >ielde i inny-li. Zaiste potv\Airm; l»y to było I""... .Wobec teg^o, rzec wanj moi-
ezy mnie uniewinniacie, czy nio uniewinniacie, ja już postępować inaczoj nie będ.;, ob*
iiym miał nawrt tysiiy nizy umiorac'." ^Gdybyście nawet obecnie uwolnić mnie chcidL..
i rz4^kH: «>Sokratesic, t3'm razem nie pójdziomy za radą Anytosa, pnedwnie, nwalin-
luy eię, pod tym jednak warunkiem, alłyś nadal już nigdy nie oddawał się takim ba<łif
niom i nio zajmował się filozofią: jeśli cię jednak kiedy przydybią na takim uczynku, u
śniien skazany zostaniesz*'; ottiż, jeślibyście mnie pod takbn warunkiem uwolnić ).!
• •f. ui. rzekihym wam: ,..\teń(7,ycy. kocham was i tulę was do mego serca, ale f''
I IV I I r> •('• I*n'jii. aiiiżidi wam. i p<'»ki meir<> istnienia, póki sił m(»ich starf
uic prze tanę i:avuąc sie ku luądru^ei i was zagizewać ku niej."... ^Trudność. u^[W»^
§ 13,^8. IDEAŁ FILOZOFA. 515
nie na t» iił jłolopa. aliy urwc pr/.<'d smiorrią; daloko trmluiej, zai-stc, jo.st uciec pnu'U
uikczemnośdn. l»o oua hu/A cłi.sżej od śiuien i."
Po ogłoszeniu wyroku śiuiorci, Sokrates mekl: „.le^li .^ądzicio, że skazując ludzi
ai mhrr. puwstngrmacie kogo od e/yniunia wam wjmtów, źo źyjocio nic tak. jak źyć
mlflśyf Jesteście w.Uędzie. Taki sposuU wyzwalania si*} jost i niesnpełnie uoźliwy
inie9ilachetiij;anajaczeiwsxy i najprostszy zarazom j&st: niił wycinać innych, tanę pracować
nad aamym sobą, dhy >ih- doprowadzić do Jak najwiękiizoj doskonałości.'' Ws/^ik/o
żądajn od was jodnoj tylko rzeczy. Kieily dononą synowie moi, zeniś(^ij( io sii; na nich,
i!i»^żowir\ doknr"/:iją(' im tak sani<>, pk ja dokutzaleni wam: jeżeli zdawar się wam l»t,^
•Jził». żi? wił^cej tvo^/j'7Ą się o imijątok, all)o o r»»ko|\vi(>kl>:\dż iuneL^o, aniżeli o cnotę,
i u-7t-]\ vvyf>hra/ar soliic Iw^dą. ż(; są wielkimi iud/mi, a liędą nic/.eu). kar/.''t«> 'u-h tak
-aiau, jak ja \va>. że liie dliają o to, o co dhac powinni i że, li<'>i: wie * m niy.-^l.i t) -ulde.
oiiuć nie nic są warcL Je^ili tak postępować będ/ieeii'. wyujienjycio pu»-/ to sjjrawiedli-
vcm6 i mnie I synom moim.**... „I^ocz oto i czas Juź na nas: na mnio, itym paszodl
ztąd w obj^ia śmierci, na wa,H byśdo wrócili do życia. A kto z nas ku lepszej podąża
Joli} niewiadomo nikomu, prócz jedncrro Ikig^a!**
Gdy jeden z pr^jaciól litował sit; nad .Sokratoj»f»n, żc ma umrzei'' niewinnie, po*
wiedział mu: «C^yŻ byłbyn hardziej zadowolonym. L^dyhym umierał winnym?"
Nie uianiy powodu wyłożyć tu Idiżej tilo/oHi Sokratesa, ani pr/,e<l stawiać sz<zej„'iV
1 1 vo ohrazu je'j«< pr (laf^oj,d» z!U'i (lziMłaIn(»st i. W min jednak zamknięcia ninit^szt^j cUa-
niktory^^tyki, potlnusimy jeszcze następujące rysy.
Do trudnej,'o zadania nauczania innych. Sokrates przystąpił dopiero w witku du)-
r/.Jiłyiu. ijdy san) doszedł już do zupełnie ju-suegu^ w>zecUatronuie i sanjodzioluic uzasa-
doionc<j:o por^lądu na świat i życie. Pomimo to, wiedza i doświadczonie żyHowe nie
nape^ialy go zarozumiałością, lub pycłią. Przeciwnie, nikt od nic^^o ^Męl)i(;i nic pojino'
val całej ograniczoności i ułomności wiedzy ludzkiej; nikt toż nie był od nienfo skro*
moiojazym i z większą prostotą i szczor. śoią nie pr/ymawał się do swej niewiadomości.
Główną swoją zasługę, Hzezególnicj w stoHunku do lekkoniy.ślnydi i powier/.clu)wnych
Slotów, upatrywał w tcni, że lęył świadomyiu lirak"'»w swej wied/y. L-dy tamci, nie wie-
'h;v; wealo wii rej od nit^L'0, mieli się xn mądrych i szczycili się pr/.ed świntciti swftj:!
iiauką. Jedno tylko uznawał zn rzecz ui. wątpliwą i za konieczny ])oczątek w?^z<'lkiej
wiedzy prawdziwej, u mianowicie, puziuuaf' sanie^^o sielde, trłęhsze wniknięcie w umy-
słowe i uuiralno potrzehy swe<:o ducha, oraz sumienną dążuo>ć do zaspokojenia tych po-
trzcl». „Największą ciemnot*;, mawiał, zdradza ten, kto twierdzi, że zna jakąś rzecz,
j^j nio zna."... „Napewno wiem, że zlą i haniebną jost rzeczą postępować nic-
{^rawiedliwio i okazywać nieposłuszeństwo doskonalszemu od siebie, czy on jest Jlogicm.
ny człowiekiem.** W tym też ducha dowodził, żo najwi- kszem tiohrem człowieka
w żydu jest obcowanie z ludźmi cnotliwymi i wspólne z nimi zastanowionio się nad sa-
mym sobą i ludźmi. Bez te^o nie wartol»y ży- na ziemi.
Z glęłiokiejfo poczucia tej potrzełęv ohcowania z inurriti w celu rozjaśnienia u la um Ii
pojęć o f^złowieku i świecie wypływa liezposn-dnio ory^iinalny charaktł-r działalności pe-
dacogieznej Soknitc^ji, tak i^cisle związanej z mh ó-Lro tiiozotią. ICażda wsrĆMł jei,'o
liiznvch r«»zmów. które się odlęywały zazwyczaj pultlitzuic na ulicacli Aten. oraz lucsiad
w duuiacli zwolonników, w>kazuj«! naocznie jej^^o niezrównaną unaejętność wyja.śuienia
aaj trudniej szych kwttótyj filozoficznych przy ponioey dyskusyi, mającej za punkt wyjścia
oodzieiloc sprawy życia. Od nich Sokrates potrafił zręctznie naprowadzić myśl biesiadni-
ka na rzeczy poważne, na zagadnienia nąjwyższo wiedzy ludzkiej i przyczynił się do ich
MZwią^aniA drogą prostą, uwzględniąjąc wsz('rb.<trunnie głijliszc potr/eUy umysłu ludz-
kiet,'o. W tym duchu natrząsał wszystko, co tylku mogło ziijąć człowieka my-
aiąjcego L miał pizytem zawsze na oku prawdziwe dobru zan^wno przyjaciół, pr/cciwni-
Digitized by Google
516 § 13,2,i. IDKAŁ FILOZOFA.
ków, oraz społeczeństwa, lio/jmiwial toż z każdym bez wyjątku; nie etJuSi t6-
żniey lui^Uzy żebrakiem i bog:a('zeiij, pitwtakiem i wykształconym, oceniając fsłowieka
jodyn io według jogo wartości wewnętrznej. Występowi zaś z całą pot«;gą swej lu^
pizepartoj argamontacyi, zo swą ironią i pogardą, ze swym gryzącym saikazmeai,
pTZociwko kaidomu, kto świadomie lekceważył wymagania logiczne i moralne moysło
Indzkicgo. poczin io prawdy i dolira. i to bez wszelkiep-o wzffN;dii na stan i znamoie
Mpnł.czne takic h pr/.eriwnikuw, W ten sposób mói,^l slusznio powiedzieć o sobie, »
j.ikliy ojcioo liilt lirat >tirszy wodłn^ sił swoioh napmwad/ał na drotrt; prawdy i cnoty
każdego. kt(» u niciro szukał rad liili nauki. A czynił to nic dl:i jakidikolwił-k wzul^-
dńw osolii^fycli. lut) z aiiil»iryi. 1*m z wyląi znif z < zy-trj niił»».s( i [łrawdy dla prawdy,
dobra dla <lol»ra. z i;lt;liokił'j r/.ri dla lM)<kicb "'zynnikow duclia ludzkioiro.
Sokrates l»owiem pr/,oj»;ty był zarazem ;>ordeiznji poboŻDO.Śeią. I znawał on dm-
łanio Doga zarówno w preyrodzie, jak i w duchu Indzkim i domag^ si«^ posłnszflństwa
dla glosii liożc^o, odzywającego si«} w każdym człowieku (jegoosct[i6vtov, jako^jWjtw
ifśoó). Wiara w opatrznoM> liożą i w ostateczne zwycięztwo prawdy i dolirego pizesi-
kała jcpfo potriąd na świat i przeznaczenie ludzkie i była duszą całej jego życiowej dzii*
łalności. Wiarę te opierał jednak jako filozoł' na rozbiorze fiUctyrznycb danych pr^rrody
i poczucia nioralnoiro ey.lowieka ^zob. wyżej atr. 221^.
Powyższo ry^y wykaznjj^. że Sokrates j«'dnnczyl w sobie harmonijnie r^\Tiniki
£rlęb»ikoiny>lneL'^n bad;i< z.i i snniienn<'<_Mi pracownika spoleczneLrn. To też zjednał sohit
Ncidri /.nu iiiilo>r i najw\ż-ze poważanie nietylko u takiej^o idealnept* myśliciela, jakirn
był Tl-^ton, b'c/ i u takieŁ,'o męża czynu, wodza i dziejopisa, jak iii^ENOFONT. Pioruait
nazywa go najlrp zyni, najrozumnicj^zym i najsprawiedliwszym wftfód Indd; Ksenotot
zaś tenii słowy zamyka charakterystyki; mf^rca ateńskiego, napisaną w kilka kt pn
jogo śmierci: «^ pomiędą}' tych, co znali przymioty Sokratesa, wszyscy, którąy d^ do
cnoty, nie przestają dziś jo$iZ(»:e iiczuwać najżywiej straty jego, jako najdzidniejsMgD
pomocnika w tein dążeniu. Co do mnie. to właśnie dzięki wspomnianym wyżej pny-
miotom j«"^o. a mianowicie il/.ięki tak wielkiej połiożności, żv nic nie przedsięłtrał l««'7
przyzwolenia bo«rńw : sprawiedliwości, że w najmniejszej nawet mierze nic wyrządził ni-
komu szkody. b'i/. iiws/.cni jak najwięk-/!i niósł pomne pr/.yja iolom swoim: wstr/craię-
zliweści. że iiiL>i|y nie i>r/,ekład;ił pi7.\ inunieiszcjo nad Iep>/.c; dzi«^'ki tak wiłdki' niti rox-
<:\dUuu i, że iiiLily się nie mylił w i«»/.tVi/iiianiii <b)bre<ro i złe|L;o i nie potrzebował w teoł
obcej pomocy, lecz posiadał .^ani tlosc s.imodzielnosci, aby roie<* własny sj\d o rzwzacłł.
iięda.i W Htanie zaniwno roznnmio mówi^ o nich i mIImIo je określić, jak i badać innyrii
ludzi, wykazywać ich bł<^y i zachęcać do cnoty i wszechstronnej doskonriości; — otut
dzięki tym w.szy.stkim przymiotom Sokrata<« wydawał mi ftię najlepffigrro i nąjszrse^
WKzym z ludzi, .leżoli zaś kto zdania togo nic pochwala, niech porówna chankter la-
nych ludzi z podanym przeze nmio zaryj^em charaktcm Sokratosa i wtody dopiero tąd
wydaje*
Z iKubistości:^ i tilo/f)fi;| .Sokratesa zaznajamiają na.'^ głównie wspomniani w te
" liw iii .Mit iiowic : ri.A TON w .\i>(li>tfii (pr/ekl.łil puKki A. .Maszkwskikoo IsS). wetllii'.'
kt'ii<'L:o podane ■-n pow\/-z<' u \ j.i,'ki. oraz szezeę.iiiiicj u dyalo:/acli : Kritnn (pm'kł;wl
St. SlKOI.KcKIKtiO lS7!h. Fidnti (piZekiad Hr. l\.\sINo\\.sKlK(;(ł IS-ŚS i l.(u)u.< ipnickliJ
St. Sikklkckikuo 1870). Ksknofont zaś w MnnunOtUHuh (przekład poKki. mający j
wkri'itrc wyjśi* w Bihlintrrc fHozofuziuj, sporządził I']. l\OKf>i( zy.śski (wyjątek powyij
szy wzięty jest z p.-kopi^łu tego przekładu), oraz w Synijnizyonie, Co do ki?tycm!^'i
oceny tych źródeł zob. szczegiMniej Tkbkrwbo, 8-c wyd. 1884, T. 1, 115 i nas*t Xadtt |
'/nslugują tu na uwagę: Alf. FouilłAr, La phUnaophie <2e Sorralte^ 2 tomy 1874^
W. SoHKi.. I.r j,rnrN th- Soirnłe IKSj); K. .foi!:Ł, I)er ahlr n. der KenophmMte
ctałf.i 18iK{. W na«z«j liteiaturze: M. <iŁi»szrzTli;8Ki. Żyeie^ nauctanie i śmierć »l
§ lii ,-2,2. IDKAŁ FILOZOFA
517
. krtitem 1858: cl-^rnic zitś równic- poiif"/aii\t'a jak pirknii < liar.ikfi'rvsfyk:i Sokniti'sa
w Histonjl (jrtckitj /ilozo/ii Pawlicki kuo, '1'. I, :ł5H i nii>t.
.Sokr.it<*s pozo>t»ł nJij\v\ż«;zyin idoałfiii prawdziwcw filozofa dla świata staioźy-
rneęrn. Platon nadał wprawdzie touiu idt-ałowi charakter liardzirj kontemplacyjny i mi-
styczny (zolt. wyżej str. 4<U i nast.): Arystotkles zaś rozwinął w soliie i>rzeważiiie
rzynniki teoretyczne i zldiża się wskutek te«,M> do nowo/y tne;j;o ideału badacza, uczoneg-o.
nk» przyjmującego zKyt czynnego udziału w sprawacłi życiowych. W duoliu atoli So-
kratesa rozwin(,di ideał filozofa szezeirólniej wspomniani już wyżej stoicy Jl
Wśn>d nich zasłiifjujj\ na szczególną uwagę:
L. Annaus Sf.neka. -wychowawca i doradca, a w k(n'icu oHara Nerona (um. (>5 r.
naszej ery). Widział on ideał filozofa i)r/edewszy>rkienj w życiu «'notliwem (facere do-
tet philusophia, non dicere). Cnota. mówi. jest najwyższem i jodynom dol>rem człowic-
k;i. ()na czyni filozofa niezależnym zarówno od władnych namiętności, jak i od zmien-
nych zrządzeń losu. < )na podnieca szacunek dla sami'g(ł siebie. poczu«;ie osobistej go-
<iwok\ i staje się pr/ez to źródłem najwyższł'ijo zadowolenia wewnętrznego I''ilozof
preewyższa pod tym względem samegti Uoga: lióg !»owiem je^t mądr\nn z natury swo-
••złowiok zaś przyswoić solde mu.si mądrość władną samodzielną energią (est aliquid
||U0 sapiens antecedat Deum: iiło naturae beniticio, non suo sapiens e,st). Ideał ten
filozofa rozwinął Seneka w pismach: Dc amatautia mpkntis. Ik prorideniia. Dc hrc-
i'iłałt' tńiae. Dc animi traiuiuiUtntc^ Dc utio ct ftcccssu sajiicnłis, szczególniej zaś w swych
Kimtolae moralis ad Luciłium. Zob. (Jpcra ed. Haase. 8 tomy, 185'2. Pisma te prze-
łożył na nasz język Idskup I). Pilichowski 1771. 177'> i 17sl. Zob. też W. Uimmkck.
Seneka und Scin Vcrhałłnms zu Ki^ikur, J*lafo u. dcm ChriMfaitlunu 1.SS7. 1' nas
pi>ali o filozofii Seneki: K. Kaszewski. Hibl. Warsz. ISdO, T. I. 2/)7 i nast.. oraz Uh.
Kritzkiewicz. llozprawy filologiczne Akad. Krak. T. III, l.S7.^. str. 122— 21!>.
KpicTETrs HiERopoLiTANirs urod/ił się we FryL'ii. w Małej Azyi. był przez
'iłuższy i-zas niewolnikieiu srogiego l'pafrłMlłru<a. dawnego niewolnika, a luistępnie wy-
sokiego urzędnika przy dwi)r/,(' Nerona. Uzyskawszy wolność, nauczał filozofii w IJzy-
riiio. lecz wraz z innymi filozofami zo-tal wyirmmym za cesarza Domicyana w r. 04-tym
i przesiedlił się do Nikopola w Epirze, gdził' założył władną szkołę filozoficzną, .lego
i'lęaJem zarówno w życiu, jak i w działalności pedagogicznej, był Sokrates. W rozwi-
nięciu zaś swych poglądów opierał się na ety<'e stoickiej i uzupi lnił ideał filozofa kilko-
ma ważnemi rysami. Weilług l^piktt ta prawdziwy filoz(»f jMiwinicn . 1) zaznajomić się
z naukami swych poprzedników, 2) poddać to nauki rozbiorowi w celu poznania pra-
wdy, i nakoniec żyć wedlui" wyma<_'ań prawdziwej nauki. 'J'o «»statnie stanowi naj-
w.iżniejsze. ale i najtrudnłt\jsze zadaui(ł filozitfa. Daje się imo urzeczywistnić tylko na
podstawie wewnętrznej swobody ducha. nięzależn(»śei od zewnętrznych warunków życia.
.Swobodę tę osiągnąć można j^Klynie. rozróżniając jasnt> rzeczy, znajdujące .się w naszej
wiadzy, o<I rzeczj^ od nas niezależnych. W naszej władzy znajdują się wyłącznie myśli
nasze i dążności. Prawdziwy tedy filozof panuje nad niemi przy pomocy rozumu: po-
z<)stał(.'m za.ś: ciałem, ł)ogactwami. htmornmi i t. p. pogardza, i na tem polega jego
swoboda. On jest wolnym, choćby go okuto w kajdany, gdy niewolnikii-m jest ten
kto nad sobą panować nie umie, choćby był władcą świata Cnota wypływa z takiego
panowania człowieka nad sobą ZL'odnłe z przyrodą jeiro ducha. Najwyższemi zaś cnota-
mi są: cierpliwość i wstrzemięźliwość : filozof cią<.'le powiedzieć sobie winien :z»oś i usłrzy-
»!/(/ ( av£yoT) XGti OLTTŚyouiI (Hiok teiro Kpiktet za przykładem Sokrat«'sa odznaczał
się prawdziwą poljożnością. Odnośne poL^hidy jego znajdują się widocznie już pod
wpłjw<»rn natik clirześcijaństwa. łłÓL' przenika wszi-chświat i żyje w każdym człowieku,
(m jest ojcem rodu ltidzkie<ro; ludzkość cała stanowi je<5o rodzinę. Prawdziwy filozof
it^t wła.*ś<ńwie posłannikiem lioga, przyczyniającym się do rozwoju l)oskich czynników
518 § 13,3,SL IDEAŁ FILOZOFA.
(Iw lia ludskioifo. Tc^ru zaś •cln i o>i:\^ samem nancsanWm. lo<-z pny kładem i od-
d'/.i;ily\v;iniem iia por/.dcin moralne ludzi i poprawę irłi żyria.— Kpikk-t nk' opncowaf
swrj filo/colii piśmien?iif. ICzoń za.ś i'»'jo Fl.wius Arriants. ktin^iro można na-
zwać k,-' ii"itn!i(''ni L\j)iki«.ia. z('''vnł jog^o nauki w pi>Tiiat:h: ^'.Izy.^Oii i "E^y ;'.piO'.ov
■E7r'.*/.T/|to'j ( I ii.^^M rfiitioiifs } M,ini'nU'- E}>ictt'fih V, o.śiniu ksiąur płorw^^zeiro pi-ma <Jł^
szły do nas tylko rztc-ry ; drugie zaś pi>iuo jet-t strcszc^ouicm poprzoduu>go w fomk
aforystyczny. Wydal jo J. i;)cbweigb!iuser 1800, Dw^oanik EpikMa praeiożj! z giec
kie^o na nai^z język la. Ho&owi^tSKi wraz z Obrazem Cebesa (piameni ak^orrcnp*
f lozoficzneiu vr rodzaju WK|ioiiiniaiu^o, str. 513. opowiadania Phodikosa o HeiknJoie
na rozdroża^ napisanem prawdopodobnie nie przez KRBKSAf ncznia Sokratesa, Io(7. stoiU
top^oż imienia w J-j.nm wieku nasząi ery >. Wideo j)ouczającą pracę o Kpiktecie, zawie-
raj:\c:\ zarazem Lrł<:ł'>z^ or'on<; ot\ki sUtickioj w og/>lc, wydał A». ItoimOFFEB: Die
EMk (h's Sh/ih-rs KpihH ls5)4.
Mak(1's AruKLii s Aktonisi s. ro^ai-z r7vm<ki. Hluzof na tronie (uiu. 1^^0 r.i, oii-
st«.'pujo już pod niojinlnym \vzirlt;deni od pierwotnej -iirr>\vei etyki stoieyzmłi i n^ł^laje
swemu ideałowi lilozofa (^Imrakter l)ardzi<»j mi<;kki. l*oblażiiwośi- dla ludzkicij uioiima» i
stanowi gluwne znamt»j jetro otyki. Źli «?ą zływii jedynie z powoda niewiadomości: nie
ma powodu ich pot«:piaó, traeba inb nawsai^. .Imitto najważniejsze zadanie f&leswft, któ-
ry nauką i żyoiom przekunar winien każdej, że cnota jest fiama ptaez alę nąjwyśneni
doi>rein i ^izczr^ścimii oztowieka. Oko nic żąda na^dy za to, że patrzy, aut noga, że
cbodzi. mówi Maick Aureliusz; podobnież i filozol'. ' w>zclkiej rachuby osoboiraej.
znajduje zadowolenie w iwnioni spełnianiu swydi obowii\zk<»w życiowych, w samej cno-
cie. W nim działa i przejawia sit- rozum l"/y i to jest przyczyną jeijo niczakIĆK-ont:
iiic7oiii -zczęśliwt>śri. Snner.- »jo nie stra-zy. on widzi w niej tylko jeden z oHaw"''w
życi t iKiwszecjinee-o : przej-^cjf w ^tan wyższej doskonałości. l'oj^ląd\ i<- loi^^^hr^
\\:iv< k Aureliusz i)łid kouioc życia w Rozmowach z mmym nohą, aapii>anycłi po grc<.'ku
l a i.; ioc'JTÓv, Mpdiłathnes, cd. .T. Stieh 1882.
AMiriDs MANLirs Skykrjnuh 1)oktbiu8. nowoplatonik, joden z ostatnicb pnedata^
wicieli filozofii starożytnej, nitiż stanu za kn'»la pockti^o Toedoiyka (ścięty 52& rokuk
napisał w wic^zioniii w Pawii znany traktat, w którym proza przeplatana je^t wioRnani
p, t. Dc i'i>itsnl,iflnn<- philiisnpltiae (od. Th. Obbariu:*, z Itcznemi objaśnieniami 1813)
Dowodzi on. Że lobami liid%i kieniji! o]iatrzno-<ć boska. Nieszczęścia, jakie nawiirdza:
człowieka. iuaj:\ na celu jeuo udoskonalenie. Woliec takie<ro pr/<tkonania filozof prawdii-
wy nio mo/c >i< niidy • •i:ć ni* -v:. z<;śliwym. l'ir<<'( iwnio. widząc we wszy^tkiem rrrv
dzeine |{o'_';i. iioadiiie -i' - l i u oli i -taje sic pirzez tn coraz doskonalszym i [<(>di»bnici-
szym do nicjo. To też j)iy> /^u ujmie bosko.ś(-i (adeprio divinitatis> Boecyusz uznajf-
za ttstatei ziiy cel i najwyższe >z< z-jście filozofa. Przekład pol>ki Pocuchy fihzofirj sp"*-
rziid/.ił .J. A. Uaruziński lOlU: nadto wydano w r. 17:^8 bezimiennie przekład a fraŁ-
uuzkiego. w kt('»rym tióniaez wyznaje, że dowiedział się o przekładzie Bard^skiego do-
piero po napisaniu swogo.
Zaznaczyliśmy już wyżej, że w świecie nowożytnym ideał filozofa nstąpił oa
plan dałs/.y wobec z jednej strony ideału chrześcijanina, a t drujnej bada<'za, ui-zonoi^.'
fzob. str. hV.\). rif rwszy z tyeh ideałów stał nię wyrazem ogólnie ludzkiej doakonałeśo.
której -i'; już nie dopatrywano w myślicielu, przeprowadzaj ucym swe zasady w żydti
lecz w u i7,eczy w istnieniu przo/.niczenin > zbiwif-ka jako człowieka. To t<*ż kwestyi U
m*" rozfrzn-ano już za/wyczo' j iko mir, lęicj.) przedmiotu badania. Iec2 włączono -i
w rozbiór oij.flnych z:is:k1 et\ki. K ahtk/yi .sz, jeden z przewodników nowej tiloowitii
zajął się wprawdzie za-st^oow ani* lu oi.'iduycb zasad etyki du zawodu kiytycznegi) mrsli-
(dola, o cz*»m wspomnieliKmy powyżej fstr. 5ll>: Spinoza oparł cała filozofią na uiomini'-
religunjni rozwoju człowieka (zol), str. 11); Kant pojmował filozofa, jako .prawodawe;
Digiti<::ca by GoOglc
nmnuu Imlzkioiro ** jako „nauczyi iola ideału." iM>piernjj\<*oL'o isU)tiu.' iel«! rozmmi i niułto
wjkaiiiłł zasadnicze znaczeniu rozumu pi-aktyrzne«:o. \v»»l''óIc etyki dla życia umy.slowcjjfK
[Doh. str. 81 i 437 i na^t.);.J. G. Ficute rozwinnł <wc' p<vjl;\dy etyrzm; na pr/eznai-zcnio
uczonego (YorU^Hngtn iiber die Bcstimmuny de.s (itbhrten 1794) i t. p. Alu we
i Wi^dlcicfa tych roztrzą-saniach nie wyodn^hniono już oioltno ideału filozofii i nic widsia-
1^ 00 w niw już waora wiedsy i cnoty wśród ładzi. Tylko wskutek nowe<,'o nży wionia
> któaA filosofiosaych w połączeniu z ogulnie lodzką dążnością do moźUwb pelnogo po<
ninb istgfy wszochrseczy i do uizoczywistnienia wj-miigań za pomocą piaktyczncg
działalności, można się spodziewać, źe ideał z jodnoj strony człowioka cnotliwego,
1 z drugiej uczonego, znowu się połączą w dncliu zazoaczonycli czynników prewdziwo-
L go filozofa.
Wielce pouczający wykład historyi życiowytli iil. iiriw wielkich iiiyśllficli Itidzko-
« ! jtoi /^w^zy Oil IMatona aż do nti-^zych czjisow, zawiera w <;o!»i«' j( dytic rcLu mdza-
ju d^icU), któro wydal It. Kuckkn p. L Die Lcbctmuischaunngm der grussen Den-
'«'
I
Rozdział trzeci.
METODA FILOZOFII.
1. O metodzie filozofii w ogóle.
§ 14.
Znaczenie metody filozofii i jej czynniki składowe.
Rozbiór istoty filozofii (Rozdział l-^zy) i jej stosunku
do twórczości, nauki i życia (Rozdział II*gi), doprowadził
nas do jasnego poglądu na zadania filozofii, jako nauki,
badającej ogólne zajady wiedzy, podmiotowe i przedniio-
ttowe, w celu w\\rjaśnienia szczegółowych ohjawów l)ytu
z punktu widzenia tycłi zasad ogólnych (§ 4). Obecnie
zastanowić się musimy bliżej nad dr<u;ti. wiodącą do roz-
f wiązania tych zadań. Droga ta, pojęta naukowo, nazywa
Bię metodą filozofii (od {tćdo^oc; » do, ku; óoóc = droga)
i obejmuje wszelkie sposoby badania filozoficznego, oraz
1 środki pomocnicze tegu hadania.
Jak większość kwestyj zasadniczych, ogólnych, tak
i kwestyą metody, nauki specyalne opierają zazwyczaj na
tradycyi naukowej, bez głębszych w tym względzie poszuki-
wań Tylko wyjątkowo, przy dociekaniu now^ych lub bar-
gdzo trudnych przedmiotów^ specyaliśoi uznają potrzebę
pzczegóiowego rozbioru metody swych badań, przyczem
jednak również nie docierają do ostatecznych podstaw
. lunysłowej działalności człowieka i nie roztrząsają ich
§ 14. MKTODA FILOZOFII.
krytAcznic, lecz pozostają w zakresie duguia tycznych zii-
łożeń swych nauk 1, 6 i 6,3).
W inny zupełnie sposób zapatruje się filozofia na
kwc^styą metody. Zasada krytyezności domaga się od
tilozotn. aby zdawał sobie jasną sprawę ze sposobu swych
l>adań. t. j. % metody, którą się w nich posiłkuje. Wszel-
kie w tym wzjL^lędzie poglądy, powzięte zgóry, bez po-
])rz( (lnicg() rozbioru ich irości nadawały poszukiwaniom
liiozofii zawsze cliarakter dogmatyczny i wywierały wpływ
niczem nie uprawniony na ostateczne i^yniki jej badań.
Wskutek tego kwestya metody stanowi konieczny prze-
dmiot nauki wstcpncj do filozofii i powńiiiia w niej zna-
lość swe zasadnicze rozwiązanie. Logika, jako teorya
poznania, roztrząsa następnie już specyainie czynności
i środki poznawczo umysłu ludzkiego (§ 2,2.).
Stusownir do cech znamiennych tih)zolii, jakiemi są:
krytyczna samodzielność myśli i dążność do ogólnego na
świat poglądu (§ 6), metoda filozofii zawiera w sobie dwa
czynniki zasadnicze: jeden krytyczny, drugi syntetyczny.
Pierwsz}' z nicli polega na czynności rozbiorowej umysłu^
na różniczkowaniu i diiierencyacyi, t. j. na analme przed-
miotów filozofii (od &v«rXóa> » rozdzielam); celem zaś dru-
giego jest zjednoczenie rozdrobionycłi przedmiotów 1)adania
filozoficznego w jeihią całość, ich całkowanie, integracya,
czyli synteza (od <Jovti*T|tŁt = zestawiać). Pochód roztrząsań
filozoficznych obejmuje wskutek tego: z jednej stro-
ny i-ozbi(')i- c/.yiiności i objawów umysłowych, mającycli
doniosłość filozoticzną, z drugiej wytworzenie syntety-
cznych form wiedzy filozoficznej: pojęć, poglądów, teonji
hipotez, zgodnych wedle możności z rzeczywistem sku-
pieniem szczegółowych oł:)jawów świata w jedną całość,
w jeden ustrój harmonijny.
Prawidłowy rozwój zaznaczonych czynników: rozbio-
111 i skupienia, różniczkowania i całkowania, analizy
i syntezy, oraz wszechstronne ich zastosowanie do badan
filozoficznych stanowi istotę metody filozofii. Postęp tycli
Digitized by QqQg[e^
§ 14. METODA FILOZOFII. 523
[ badań i osiągnięcie icli celu, t j. możliwie krytycziie
i pełne poznanie ogólnych zasad wszechbytu, zależy
w znacznej części od właściwego spożytkowania w filo-
zofii każdego z tych cz^iiiiikow poznawczych i od wza-
^ jeaiuego uzupehiienia się ich wyników. Ini analiza głę-
biej wnika w zasadnicze pierwiastki wiedzy łudzldej. wy-
jaśniając początek i znaczenie icli treści, tern gruntowniej
rozwiązuje iilozotia swe zadania lvrytyczne. Im zaś szer-
* szy jest zaki*es szczegółowych danych, naukowo uzasa-
, dnionych) na których się opiera syntetyczna praca myśli,
tern filozofia przybliża się bardziej do ostatecznego celu
.swych dążności, do og(')lnego na świat poj^l;uhi.
Z powyższego wynika, że i ala metodologia lilozolii
sprowadza się do bliższego określenia zaznaczonych czyn-
ników analizy i syntezy w badaniach filozoficznych.
I 1. Kwestya metody filozofii i Ip^ka.
I Wszechstronny rozbitn- uiftody poznania w Of^óh* stanowi jcdrn
' z przedmiotów osobni j nauki filozoficznej, zwanej lo(fihf. Wspi mmii-
liśmy o niej, mówiąc o stosunku teoryi pozn n!i:i do wstt pii du (ilo-
żofii 2,2). Obecnie zdajemy sobie sprawt^ ze stosunku kwestyi
O metodzie filozof do opjólnej ti^oryi poznania i pytamy przedowszy-
stkiem: z jakiego powodu kwestya ta ma być badaną w nauce wstę-
pnej do filozofii a nie zostaje odłożoną do logiki?
i W tym cela, na pierwszym planie uwzględnić naloźy to, cośmy
oa Bwojem miejsca powiedzieli o organicznej spójni wszystkich nauk
(zob. str. 63 i nasi., oraz § Ze spójni tej wynika, ze nietylko
kwestyi metody filozofii, ale wogóle całego wstępu do filozofii trakto-
wać nie można umiejętnie bez pomocy danych, zaczerpanych z teoryi
poznania, podobnie jak ta roztrząsać nie może filozoficznie swepjo
przedmiotu, nie opierając sitj na krytycznym rozbiorze zasadniczyt li
pojęć o filozofii, t. j. na nauce wstępnej do Hlozotii. Wskutek tego
mowy b3"ó nie może o tem, abyśmy mieli we wstępie do filozofii l)a-
ać specyalnie kwestyą metod}', zająć się rozbiorem owych czynności
iologicznych, któremi się filozofia posiłkuje narówni z każdą in-
Digitized baCoogle
524
§ METODA FILOZOFII I LOGIKA.
ną nauki^, w ogóle wkraczać w dziedzinę samodzielnych dociekań teo'
ryi poznauia. O ile zrusztą ogólne wyniki teoryi poznania okazały
si(j niezbtjdnciiii dla naszych ])i»szukiwań wstępnych, uwzf;^thiili<i:jy
je w sposób od()Owiedni już wyżej, zariAs iio przy rozbiorze nauki
o ideach, jak przy określeniu stosunku filozofii do nauki w ogólt- zob.
§ 8^1, oraz § 10 i 11, szczególniej str. 295 i nast., oraz 3(M i nast. .
Nasze obecne zadanie sprowadza się jedynie do rozbioru tych zasad
metodologicznych, które wypływają z istoty filozofii i dlatego zastoso-
wane byó wmny do wszelkiego badania filozoficznego. Chodzi ta
wyłącznie o metodę fiUzofii*
Wprawdzie już w 18-tym wieku filozof Wolff we wspomnianm
na str. 11-tej dziele odróżnia logiką teoretyczną od praktycznej^ która
ma na celu zastosowanie ogólnych zasad logiki do szczegółowych za-
dań wiedzy ludzkiej. W nowszych zaś czasach, dziąki szczególniej
JLo^ice MiLLA, wcielono do troryi poznania tak zwaną hyik*" nauk. bu
dająiją specyalińe zajady metodologiczne ])(ije(iynczych uiuu i 'nosci
(zob. str. (55 (. Kzecz naturalna, źc w tej logice nauk uwzglt^dnić na-
leży i metod nlngią filozofii, chociaż tego dotąd nie czyniono w .sposób
należyty. Mili bowiem w wykładzie logiki nauk o duchu mówi tylko
o metodzie psychologii; wśród innych przedmiotów filozoficznych
uwzględnia jedynie jeszcze metodologią socyologii i etyki. A chodaź
nadto w IV-tej księdze swego dzieła (rozdział 4 i 6^ podaje szereg
wielce pouczających uwag, dotyczących Języka filozoficznego," t. j.
filozoficznej terminologii, to jednak o metodzie filozofii, jako odrębnej
nauce, nie traktuje wcale. Czyni to Wundt w 2'gim tomie przywie-
dzionej str. 117} Logiki; ale wywody jego co do znaczenia em]>irs-
cznej i dyalrktyznej mctorly w lilozotii dotyczł| lylko uajog/tliiit j-
szych zasad i |)odane są w tak krótkiem stn szczeniu (str. <i31— 043,
że nie można ich uznać za opracowanie właściwiej logiki nauk filozo-
ficznych. Ni« Ictóre monografie nowszych czasów, poświęcone metodzie
bądź metafizyki, bądź w ogóle nauk o charakterze racyonalnym, nie
są zdolne zastąpić tego braku.
Chociażby atoli metodologia filozoficzna była znalazła szersze
opracowanie w dotychczasowych wykładach logiki nauk, pomimo to
nie raianoby zasady wjTugować tej kwestyi zupełnie ze wstępu <1«
filozofii. Skoro bowiem nauka ta, jakieśmy widzieli (§ l i, ma «
prz(Mlmi()t rozbiór krytyczny zasadmczych ])ojęć o filozofii, to w jtj
zakres w pada z natury rzeczy i ogólny pogląd na cele i środki l)u ui-
nia filozoficzn<'p:o. Ni<' można tral<tować o lilozofii w ogóle, nie mówint
zarazem o charakterze j< i dtu Ickań, a wiec o jej metodzie. Kwe*!tva
metody dotyczy bezpośredniego rozwoju zasadniczych czyimików filozoÓL
łączy się tedy jak najściślej z rozbiorem ich krytycznym.
Digitizei by Google
§ 14,1. MBTODA FILOZOFII I ŁOOIKA. 525
Roźiiica pomiędzy spct yalną logikt^ nauk Hlo/otic/łnycli. a rozbio-
rm kwostyi mi>to(ly iUozotii w nauce wstępnej, polega na tern, źc tu
mamy na oku jedynie wyjaśnienie preygotowawcze ogólnych zasad ba-
iiaiua filozoficznego, tych zasad, któro wynikają z krytycznego poglą*
do na samą filozofią i stanowią o całym dalszym pochodzie jej docie-
kań; gdy logika nauk filozoficznych nie powinna się ograniczać takiem
wyjaśnieniem ogólnych zasad metodologicznych filozofii, lecz zająć się
winna zarazem rozbiorem kwestyi zastosowania tych zasad do ])racy
na<l rozwiazaiiii in szczegółowych zadań filozofii. Jak wst^p do filo-
zofii w ogclr iaa za przedmiot jt dynie rozl)i«'>r zasadniezyrh podstaw
tilozofii, tnk i w tej kwestyi nic przecliodzi pnza zakn'S roztrząsali,
•ioty-^aj yi ii uaiooiiliiicjszycli zasad barlania iilozuiił zjie^o. W jakim
kuTuuku rozwinąć należy te badania, aby czyniły wszechstronnie za-
*lość krytycznym wymogom filozofii i* — oto kwestya nasza przy roz-
biorze metody filozofii.
Literatura, dotyoząea metody fllozollL Ogólnikowe \\\\,\</\ • «> do
iiMiody filozofii '/ti ilrśr można w wiok>!zo.śri prac z zakrosn luuiki Nvst'.'pni^j, poilanyi-h
pr/ogl;\«lzio litri łf liry nasz«'<,'o przi-dmiotu (str. 10 i nast.). Tu zwra4-aiii.v uwagi; na
ir*ktaty i prar<! ro/.tncąsająop t(» kwf(.sty.'\ «7«M-7i'j i trł»;'>ioj.
IUkok wyłożył w >\vfm Sontm (nyauHin (str. Uh sporyalni*' rcj-iiły indithcyi.
L j. wywodu za>ad Oj^óluycb ze s/<zogulowyili danych, i na Unu polccra •rł«'iwnio dontu-
iitott: bistoiyt^na t^fo dziota, dotyiv.ącego hardslpj badań na polu nauk ńjh < yaltiyi:h, ani-
(ttoKofii, jako naoki krytycznej. Pomimo to nio brak n Bakona i pod tym wzg]ędcmi
: vi<>ta w.skazf»wok, godnych bliźssoj uwa^i. Powiodsicć to naloxy t«»«^ótnicj o j>go
pogli^zic na wady Indjtkifgo poznania, nazwane przpz nin^o hoiyszezami (idola).
kW pierwszej kfiit^dze fhgnuonu wyticza iiakon ł-ztory rmlzajf! taki<li lH>źysZ(,'Z. a miaiio-
i-ic: ł«oży szcza rodzaju ludzkicgOj^noryt rynku i łmtni ('uluh\ trilms. spccus. fori ot
;fH'atri). 1) Do pifinv</ych nalożii wady, wyply wajurc z ^iiincj natury człowieka. Opio-
.idj;; si»; oHo 111 błędnciii mni^^niinniu. jakol^y i^złowiek liył n)iiir;\ wszi'i'lir/cf7y izdanir*.
'^'■-'"łoszonr* i)rzi*z M>n~^t'' 1'km i(m,uua>a) : <fiły. wciiliip- I?:ikona. tiiny^ł iu>l>iki podoitny
I' t do iiistra o nieruvsnc.i powier/clini, widzi^ougo wo własnej uatui/.e n.Uurę odl»ij;iJn-
A-h sit; w nicm przedmiotów. 2) DoźyHzrzami nnry »ą wady. ktAro się i>lij:iwiaj:i. gdy
isłowiek, wodług trafnego wyrażenia l!RRAKr.tTA,Hziika wiedzy nio w wio1ktmwszGi^Uświ«>
3; locz w małym świecio sw3'cli mtohLst3'ch zachcianek i jodnastronnych poglądów, po-
|dobQych do nory, do której światło prawdy nie przonika. 3) Wady rynktt wynikają
Iz nadużycia wymńw, femiinów, będącyeli w oluej^u na rynku życia, Zasti;pująe rzi-ezy
^ja/anii, wielu zadawala panując-emi ciemncmi okrcśleTiiami wyrazów, zamio-St zajtić
'1; Uad inietii saniy<-1i reoczy (na ten) po]ł"/a ów fnmaJizm doktrynerski, o którym niówi-
.i>iiiy wyżf'!, str. 510). 4) Możyszezami fratm r):\vf-<7!''v' ;^ widy. pozostajj^ec w śeisłi-j
t i ' /rHj^i i Z Idednemi naukami r<'>żiiycli pi-zedst lu i. idi -/k .l Lt 'r7\ ze swiat i rołił:j ;nenf^
f- iitraln;\ dla popisywania się swemi >aiiiowoinenii poni_\ >i;iiiii. lak np.. njówi Hakim.
lilozolowii', ,sofimi i rmijoHaU.śii, objaśniajii wszystku ua pod-stawio zgóry
cli za.sad alistrakeyjnycłi : inni, enq>'nyvij. <\{ jeszcze lArdziej szkodliwymi,
Digitized by Gopgle
526
§ 14,1. METODA FILOZOFII.
ponieważ od niowiolkiej liczby danych doświadnzoDia, bez właśdwof podsUnry^ pnodio*
dzą do okr<»lenib naJwyŹHzycb zasad wszochraoczy; jeszcze inni, fanioaci, opienją
sii; na /.iibolionai-li lub na poniit;>/.aTiiii filozofii z tcoloL-^in. wiedzy lud/kioj z tioską. i ili>
' liudzj^ wskutek t('L'<> nietylko do tantastycznoj filc»yA>fli> ale i do rolicrii licretytki^j.
Wszystkie te wady Rakon wyjaśnia przy i)omoc'y laktów, za^zerpanyeh z lii-toni fili>
y-utii i pr/ez to podnosi donif»>.łośf swyt h uwacr krytycznych. pr/ej^< jr zaś od tf^y
krytye/.ne<io p<»i.'lj|dii nn wnx\\ po^juania hidzkiejro do wła^inyeh po/-\ ty wnycii nauk ^lu/y
nni wyniai:anie, al>\ pł»/-naiiie j)ra\vd7,iw(» jednor/yło w soliie <htHicuuU'2&Hu \ rozttu.
J^uij/irycy. mńwi Hakon. za przykłacieni mrówek zliierają tylko niatfryał zewn*;trzŁ.>
wifidzy; racymal^i znowti podobni są do paj^kuw. snujących swoj:^ pajł-ezyn*.- z <«a-
iny(.*h siebie ; prawdziwą r^k filozofią porównat* niożna z pszczdaini: wysypiają one sok
z kwiat(»w, ale na^tępnirt urabiają go właanonii oiłanii, saniodziolnie. Filozofia nie pogsit-
kitje wyłącznie rozumem, ani też nie zadawala si^^ pizojniowaniem matory^n do-
świadczenia pn?y poiuoi-y pami^ciT przerabia ten matcryał iiwiysłuwo. To t»'ż.
dłojf Hakttna. na połączeniu tych ołiyd^^ócb czynników ptdepi eała nadzieja prawdziwti^*
po>t«;pii tłlozofii (z<»l». sz<zcL't'»lniej ks. I. aforyzmy: 41-4-1. G'2, (54 i 0">t. Wol-''
powien'-<*liownyh tra/e-^t'tn- ..fnnpiryków." oił» vr1i i Tj'iszy(h, pon'n!iii;T<'\rh sic na puwaL'.
Bakona, l^^mI/} uw/.«(|t;(lnic powyżs/.- aiif • nty. /.n*' przed-itawicjiie jegt) pogl:idu \u
istot<^' protę '(W j)u/.nawczycłi ^^/.oh. też wyżej stp. Si).
l'iorwszoi"Zt;dne miejsce w ua>zej kwe>tyi zajmuje toż traktat KARTt:2YUsn
O meindiie. WspuniniHiMmy o nim już kiika razy, szczeg 'dniej mówiąc* o wątpieniu. j»-
ko punkcie w^j^cia krytyki fil(MH)ficznej. oraz o oIh) wiązkach życiowych filozofa
str. 10, M i 511 i nast.). Obecnie podnieść W3*pada prawidła motodcriogiezne. któp*
KartcKyusz w tej pracy zaleca przy ł»adaniai:h filozoficznych. ]*rawidla te. wylożiMM'
w ksiinlzc dni'ji«j. a |KMlano tu z mnłenii /.mi maml w |ir/-ekładzie DoBBZYcKiKtio. są
na>t.'pnjąoe: l i Nienznawać za prawdziwą żadnej rzeczy, którojbyśniy najwymźuiej. jako
takiej nie i)oznali: to znac/y. unikać naj-taranniej po.ś|)iechu i upr/,edz«'nia i nic w i
dach nie pomieścić, jeno tit. co sic pr/,c(l>tawifi rKi>7ciuti i:iiiy-.fii\vi trik iasno i wyrsizTii(\
że nic pddajc żadnej |)i)d-tawy de w^tjdcnia. "Ji K:i/ !,i ! ui.iD t tiu-lność poJzicIic
tyle " /. sci. ile si«' L\li\u ila. ora/, ile potr/.elta. al»y łatwiej lo/.wiitzać. A) l*och'Mi wy
sli uskuteczniać w pur/.^dku, zaczynajj^c od przedmiotów najprostszych i uajzrox«dii»l*
szydi i [»>stępuj;ę btopniuwu a puwoH aż do poznania izecAy najliaitlzicj złożonych, prr*
czoui przyjąć naliiźy pewien porządek i ponui*f1zy takienii nHH«zaiuu któro nio Łworai
i»zvłi*{fu nieprzerwanego. 4) Itobić zttwHze podziid tak zupełny i pogląd tak ogi'>lny.
byi: pownyin, źe »h: nie ni<< opuściło. - lleguly te, jak widzimy, sprowadzają się do wj-
mai^ań ; 1) niewątpliwej za-ady hadania. 2) podziału przinlmiotii. 81 nastł^p^twa 1»-
j^icznei.'o w hatlaniu i wre>/cie 4i pełności w uw/.L'lędnieniu materyału uaukoweiro.
.Si'i.Nuy..\ za-lo-ował do liadnń fi'ii7ofic-/nyc}i inercti!.; 'Ji fhikcijpią. nazwan.'| \^n>':
nici^o i/ra)tii tri/l ziiii. jak to /;i"'i tc/.a w >amym n.i]ii-ii' -\\ ei I\h/ki «zol). wyżej str. 11
W nietod/.i(! tej liicrze /a w/:<.r wykład zas.-id 'j-eomcti \ i l')ukliłl«*^a, więc pmlaje napri' i
SI i>le ukrc.>,lcnia. czyli ilr/inirijc pojęć, ktoremi się w swem rozumowaniu posiłkuje,
następnie przytacza niewątpliwe, wuJIiiir niigo, zasa-ly czyli (ihyomata, na kti«*
rych opiera cale dalszo dowodzenie, i nakontec. wyprow^adza z tjrcb dofinicyj i aksyow*
tów zdania (propusitiones), któro wraz z dalszemi wywodami (corollaria) zawietąją tr>^
je<,'o po«^lądtt na świat. W tyin pochodzie liadań filozoficznych rozróżnia Spinoza nzdi><
różne stopnie jasności i wartości myśli, począwszy od ciemnych jeszcze wyobmt*
a k<m. zi\c na śi*Lsłeni i nicwątpliwcm poznaniu rze<!zy. To ostatnie poley^a na wykat^
niu konicczm^o przyczyno w ei: o zwia./.ku ptuni-.-d/.y szczc"_'ćdan»i i całością, do kfrc n
Ież;\. Nijwyż^/.i zaś c;il..<ii,i le^f |{ó'j. \v-/,y^tko (diejmnjiica sulistancya. z kt^irej i*^/
wyprowadzić ual«ży w.szystkio rzeczy .szczegćdowe. Takie najwyższo poznanie ua*j>«i
§ 14»1. METODA FILOZOFII. 527
Spinina pcoDanitmi z punktu widzenia wieuwid {mh tupwie aetcniitatiii), wobec ktun»giu
niknie wszelka przypadkowość w poj^u rzeczy, a koniecsno^ć zwi:\xku |)r/A«7Ąno\v(;go
wrstępaje na jaw, Jako jcdyno prawo wr^zccUb^ tu (/.oh. też wjżej str. StMi). l^rócz
|l Kłyki uw2r,'l<;dni(' w t.yin przedmiocie należy toż iiiedokiuuzon^ prań.* Spinozy p. t.
- Tradahta de inteliectus emendutiane et de ffiOy qua optinte in V€mM ratim cog»iUimnH
[ (linyitHr {( ^*i'T-i poslhuniii l'!77>.
j MALJ- HitANi iiK j)(»>\vit r i k\vrst\i iDctody szóstii ksicL'*' s\v»*tr(> lizieła: <f luuhtHm
Il>rdir<ly (zuh. ^ir. ii}. l'iv,y\vud/.i on szośr zasadnit^yt li i»',;ul iMOtodoiot,'i(;zii> < h, którr
Tuawijają trość zaznaczonych wyżej prawrideł Kartezyusza. Za zasadt.' tych reguł przyj-
muje wymai^anio, aby rozumowanie hylu zawsze oczywUlem (cou8orvar toujoars lVvidon-
' '-e dans ses nissKumotuonts). Z tej zasady wynika, źo rozpocząć należy badanie od rze-
r «sy pnMtycIi t dopiero po ich wyjaśnieniu przocliodzić do rzeczy trudnych i złożonych.
Wspomniane jnż wyżej (str. 11 i 321) pram«Ua ftlotofiwania, kt&n Newton
' «.vlożyl w swoj FSozofii nałurainej. aą naati;pującu : 1) Ni*' przyjmować pizy wyjar
■^nii'uiu zjawisk przyrody innych przyczyn. pr«'tęz rzeczy w i^tytli i wy.starcz;ijncyt h w tym
v\żi:lędzi(». 2; l'r/y ohja.śnłeniti zjawi>k jetinnroilnyih i)r7\ jiTiown'' <i7.i;i!:iiiif' jciht\<-h
I tvoh «:aniyi li pi/yi zyn. :{i l"/n;uvaf za pow i linf \vl;i-iin-' i < i:it. Ltkic wlasuosi-i.
lvtón' luipocykaiłiy u t: w^zy^tkini ciałach, dn-t jui^ch dla du.^wiadf z*'iiiii. 4) I zjiawać
pcłn;i lub przyhliżoną prawdc indukcyjnych wywod»'»w ze zl»adanych :(yawisk, ptmii-
t«»u przeciwstawiających sin tym wywodom hipotez, jeżeli tylko nie nadarzają si»; zja-
wiska, domagające się bliższego zliadania si)rawy lub dopu.szczające wyjątków z owych
irywoddw.
Pmc(> JjOKKa, LkiBKiTZAf Wolffa i Humba, przyto<sone wyżej (str. 11 i nastj.
jłiĄczyniły się pod niejednym wzj^h.dfm .io dal^go rozwoju zasad nietodologi(»nych
filfzohi w zaznaczonych różnych kimnik u h. aż nare-^zclc Kant uzasadnił wszechstronnie
mrt. J,' krytijczną i przez to wyjaśni! o^t.itpczne podstawy wszelkich hadaii filuzolii znych.
'> J1140 nau< »«, iHlnoszucej do tcjn [u/' liuiotu. łłii'»\viliMiiy w r<'»żnych ijii»*i^' '\< l! ni-
iiii'j^/,ci,'o dzieła dość oI)>Zciaic, wi- r \ń>' luamy tu powuUu pi>wrac;u- do t'"^M» przodniiotu
izob. sz(zeguluiej str. SO i nast.. t>o i uast.. 17;J, 211. ;{U<) i ua>t., \Sl i uast.).
Pomimo krytyzmu Kanta, w pierwszi*j połowie bieżni cyo wieku rozwinięto w spo-
.«»b jednostronny dwie przeciwległe metody filoiutlczoo, o których WHpomnial już Hakon,
a mianowicie: racymudną czyli dedukcyjną^ upeknUiąfJftą i empiryczną czyli indukcyjwf,
mu^noną. Glównemi ich pnodatawidolaroi byli IIeokł i ('omtc. lob zasady metodo-
logiczni i o/.trz.'vśniemy bardziej szczegółowo niżej 14,>.).
W najniłwszycli czasach, obok jednostronnego stosowania tył h utetod do badań
iij*FZ<jti<-zuych jjojawiła .się dążność do hamionijn<"_*o wyrównania i na tern polu danych
'f>KŚtri(iifc:i i)ia 7. wymaganiami ri'Z\tmv. Nnd rozwiązań ii-ui tci.'«i /rMlntiia. zgiwlnie z uwa-
L'ą Uakoim o pracy pszc^*ił. 'mm/ w ilurlm Kuntt {>rł''M;;\ \v/.n\ uiysliciflu. p«>jniuj;\ry
konieczna, potriwb*; filozotir/iicoo /,ic.ino('/« nia zusni ki \ Łv> yziou z u>tat«'czncnii wynikiimi
uauk empirycznych, O uich uu»vvilihuiy już przy rozbiorze .^toiunku tiluzotii do nauki
W ogóle, a w szogulności do nauk przyrodui<zych (zob. .ntr. ittJft I na.Ht,, :i4l i nasL,
410 i nast).
Wśród prac, które w dobie bieżącej zajmnją siij spocyalnio kwestyą metody filo-
zofii, wymieniamy następująco:
DcruAHBŁ pofiwi^ pii^tą część swe^jfO dzieła metodolt^i^^.ncgu wj-żej str.
15) rozbiorowi metod nauki o rzłowicku pod wzub.'dem moralnym: A^ami fficwł* api^im-
ti»u des methodai a la scunce de ihotnme Hu nd. ("cjcni autora w tij rz'.'śrl ni» jc-t już
l<idanie prawdy w ogób*, lecz badanie prawdy w ii.7u« i.»cb i czynach rzlowirka (|ol>|i'f
^perial tło nittre T-tird*' r\'i'*>t I?v n-' lirf In- <\'- la v»'rit/' cn L'<''n''ral. m ii- df la
*łritć eu cc t|ui couccrue les ^eutinjents et le- actes des bommuie'^ . Napotyksimy tu
Digitized by Google
528 § 14,1. METODA FILOZOVn.
jednak tylko oj^ólnikowe wskuzówki, dotyczące badania zarówno j6diio9itkowego friowie-
ka, jak życia społecznego i idei Boga.
Jjtwss podąje we wspomnianych («tr. 10) Zagadmmiedi iffcia i <!ttc^ piętna-
śde prawideł fitotofmania^ które rozw^ąją szczegółowo przywiedzione reguły Kartezyn-
sza i Newtona. Zob. też, co powiedziano wyżej o poglądzie Lewesa na metodę nauko-
wą metafizyki (str. 100 i nast.).
Wspomniane dzieło IIf.rthaulda : Wsfpp do badań nad piriicszenn pru/iZjinamt
(zol), wyżej str. 17) w^Mlłiin- jiierwotnego pruLTamatn ( wyd. T. I, 64) laialo ul*'j-
niować w (tzt(!recb r/. siiuli ro/l.iór metod filozofii; 1) Spinozy, 2) ll«'ęla, ^\ spiry-
rytiialistyc^nej i 4) n^at€ryaU>tyl•zn^ij. Dotąd wyszły nast<ipujące części: MćStode $]^'
twai-nte ct mełhode hegelienne^ 2-gie wyd. 18JU ; Mr^odt 8piriUt<Ui9ie* Etude aiHąiie da
prettres de Vejrii»tenee de Dfeu, 2 tomy, 2-gie wyd. 1891 ; Mełhode ępirUualiete (aiiteł.
Esprit et LiberU, 1802. Antor nznąje potrzebę metody dedukcyjnej w matematyee, ale
potępia jej zastosowanie do filozofii i nazywa metodę Hegla sofiiftyczną. W ostatmej
pracy krytykuje również metodę matoryalizma, wykazując >anu«i-tnnś. objawńw pty*
cłiicznych o)>ok fizycznych. CTale dzieło w og6\e zajmuje miejsce wydatno w zakrnw
mctodolop^li filozofii.
Dzieło Ił. Wolffa: Sinlnlari/n i fiJmnfia (zob. wyżej ^tr. 17. zawicn w pier-
wszym tomie rozbiór ractjonalizmu spikuiaetijnego, a w drn*rini nitjitnjizneijo. Autor
dowodzi, że ani metoda spekula« vina Spinozy i Iłegla, ani krytycznit Kanta nie nadaj4 -i;
do badań łilozofirznych i widzi jiniwdziwą metodę jodynie w cmpiryzmie psychologicinyii
Lokka i jego następców.
Paitl Dubdc, Eeam mer ia m&kade en mOaphyftifjuc 1887. Treścią tej pounąją-
•^j prai^y jest rozbiór kwestyi o zastosowaniu do metafi^ki metody iwiednwotoiro
(oksporymentalnoj i matematycznej), podmiofowej (t j. psychologicznej) i apehdacujtKj
(dogmaty<:znf«j i krytycznej). Antor broni zdania, że w badanii' li fiłozoficznycłi należy
się posiłkować wszystkiemi temi m(^odanii. st<>sownie do potrzoby i natury przedmiotu.
Tu pr7ypoTiinit'< nabvĄ, cośmy powiedzieli (str. 107 1 o dzieło I*'oc"iLLi%E\ło: Priy
szłi.sć mrfa/izł/ki opartej na dośtciadegenńt, O metodzie uiówi on specyalnie na str. iTt
i n&st. trgo dzipłn.
AvF,NAKir- w pr/.t'<liuo\vił» do ^wo] Krytyki czynłfgo (loaicuuhzenin (łoi*.
wyżej str. 1(5 i iia>t.A iiictuda teuryi poznania powinna ł)y«' czysto opigoirą (rein de-
scriptiv). Chodzi w niej wyłącznie o przedstaw innio przedmiotowych faktów, wykiytyrb
przez analizę pogl:i<lową (ansf^bauliche Analysc) w rzynnościacb poznawczydi. Do }**
kich wyników doprowadza ta nowa metoda, zaznaczyliśmy w c^btych zarysach jni
na str. 17.
Pewną modyfikacyą metody pozytywnej C'omte'a w duchu podmiotowym pnri-
stawia LaFITTK w swym Kifrsif pimt-ssej filozofii (zob. wysśej str. 19). Tak np. wsr^^d
piętnastu praw pierwszej filozofii, wyłożonych przez niego, szóste opi<'wa: wszystUi
wyobrażenia prawidłowo (ima«,'c normalc) imciitriy ^ńri)^'nr nad wyotunżcniami. wywoła
n«'ini jcdn(»''zcŚTii'' pr/.cz iryt;icyą niozijową. Nadto nic iK)t<;pii licz względnie m*'V^:
dcduktyjncj, jak Ło <'zynili Comtc i Littrć. I'omimo tu lnak kn tyrznosci. oraz dogtti.ł
tyzin natiiralistyr ziiy podkopują filoZ(di«'zną doniosłość tej pracy. Zub., cośmy w ip
w/.j,'|cdzir' o niej wyżej powiedzieli (.str. 282).
O p..{,'ląiiał?b metodologicznych Miłła i Wukdta, dotyczących filocofti* wspomni^
liśmy również wyżej, str. 32*2, oraz 624.
Do prac nad metodą filozt»fii należą i to, któro podajemy niżej z zakresu aacicf -
łowycłi metod: analizy, syntezy i t. p.
W naszej literatarze, próez ogólnych uwag metodologieznych, dotyczących port<r'^
1 metody tilozoiii, a zaniieszczonych w pracach uwzględnionych na str. 19 i na^. »
Digitized by Google
Rirjnźżiiienie saslugujo głównie MtMMoffia A. Mouckisoo (zob. wyżoj str. 83), który
iniTkasąje tmfiue (str. 140 i nast), ie metoda filosofii powinna obejmować wn^stikie
nośliwe arodici pomania nocsy i środki te w foczegulnoeci roztrząsa. Podobniei i Skórski
we wspomnianej (atr. 37) pracy dotyka w nnds. S-ym ixtr. 118 i nast) kwesty i motody
filoiofii i wyjaśnia w o<;ólDych zarysach zoaczenio analizy i syntezy, genezy i krytyki
aa pola badań filozoficznych.
2. Analłzji i syntesa, Jako ezynniki metodologlesne
nauki w ogóle.
Analiza i synteza są czynnikami metodologicznemi, któremi się
'podłkaje każda w ogóle naoka. Zaznaczyliśmy to jnz w najgłówniej-
izych zarysach, mówiąc o naukowości filozofii (str. 295 i nasi.). Obe-
cnie musimy mą nad tymi czynnikami zastanowić nieco bliżej.
Co się naprzód tyczy analizi/, to należy przedcwszysttóem zan-
waŹ3'ć, żo każdy j)rzL*<luiiot iias/ij windzy przedstawia si(^ nam:
1 jako coś ])olaj zout'go z dra^iini ])rzt'dmit)iaiiu i 2\ jako coś zło-
żonego ze \vz<;1<mIu na własuą swoją treść, W jcflnyiii i drugim wy-
padku mamy do czpiienia z«' :wi({:kami l)!idż przedmiotów wiedzy
pomiędzy sobą, bądź składowycli ich ezyimików.
Takie zwitki przedmiotów poznania przedstawiają się nam
w dwóch zasadniczych formach : przutrxeni i czam, W przestrze-
ttiowem okształtowanin narzucają się nam przcdowszystkicm przed-
mioty poznania o charakterze fityeznymy matśryalnymf w ogóle przed-
fmtoiw^'y gdy przeciwnie szereg następujących po sobie odrębnych
momentów w czasie dochodzi do naszej świadomcHŚci głównie pod po-
stacią naszych stanów pcdmiotowffch. To też i)rzykład związków prze-
tfcrzeniowych nasuwa się nam w K'ażd\Tn przedmiocie świata ze-
wnętrznego, w Icaźdrm cicU' niforganicznem i (ti^ganiczncm. w każdcm
zjawisku tizycznem. Nastcpstwu zaś izasnwc uwydatnia si»» przcde-
wszystkiem w oljjawacli ijsyciiicznycli, a zcwmiliz nas j)i-Z( <l.siawia si*-
r<')wnił-ż w sposólj w3M'aźny zazwyczaj w związku z życic-ni urny sło-
wem, up. w historyi ludzkości. Z tego naturalnie ni(^ wynika, aby
flzas nie miał swego zastosowania i do przedmiotów ma^ •r\ al-
nych, gdzie przyjmuje formę rwhu fizycznego^ w odróżnieniu od ruchu
fĘyehiesMgo ucznći myśli i woli. Ale i na polu fizycznom, dane na-
stępstwo różnych momentów ruchu staje się dla nas zrozumiałem tyl-
ko wtedy, gdy zdajemy sobie sprawę z jego początku i końca, t. j.
z jego przyczyny i celu, co staje się moźliwcm jedynie, uznając działanie
layżli kierowniczej w ruchu. Świadczy o tern fakt rozicoja w świecie
fizyczn^-m, który w istocie swojej sprowadza się do skombinowanego
§ 14,2. ANALIZA 1 SYNTEZA.
rachn cząstek materyalnych pod w|)ly\vem rozamnej celowości. (7joh..
co w tym przedmiocie pown dziano \\,yzcj o celowości, str. 212 i uast..
221 i iiast... oraz pouczający artykuł W. Lut< (sj.a whkiego, p. t. Cuu
pod ivz<jl^dem jilozofwzmfm w Eiicyklopcdyi Sikorskie::;*! .
Wszystkie te przedmiot y poznania, niateryuluc i umysłowe, zi-
wuętrzue i wcwuęfcrzne, przestrzeniowe i czaijowe, pomimo pozornych
przeciwieiistw, znajdują się lak tycznie w ciiigłym ze sobą związku,
w stosunku wzajemnego na siebie* oddziaływania i przez to badaiue
ich staje się tern bardzit^j powikłanem i tmdncm. Wskutek zaś tych
związków świat przedstawia się nam z pierwszego wejrzenia,
chaotyczny zbiór różnorodnych, a nawet sprzecznych ze sobą czynni-
ków, i dopiero 8ło])niowo, dził^^ki głt^bszemu wniknięciu w jego isto-
t-', przekonywamy się o jego ustroju prawidłowym (zob. wyżej sir.
1)6 i nast, .
Sto.-^ownie do za/iiaczonycli związków, istniejących pomiędzy
przedniiotauii, poznani* ii h we wszelkiej nauce bierze początek od
dwóch czyniH'S( i zasadni, zyt-li, jakiemi są:
li wyróżni(uii<' < lanego przedmiotu poznania z pośród inojrcli.
z kti')remi sił^ bez])ośrednio łączy, i
2 1 jego rozłożenie na czynniki składowe.
Obie te czjrnności są wynikami analityczni^ czyli roshim^N^
działalności umysłu. Znany ńlozof iisRUANN Ułrioi (f ISBl) nazwał
tQ ilziałalność trafnie rozróżniającą (unterscheidende Th&tigkeitif a)e
widział w niej jedyną fimkcyę logicznego myślenia i poznania rzeczy.
Wyróżnienie pewnego przedmiotu poznania z pośród innych je^
zawsze skutkit*m naprzód rozbioru, czyli analizy nieokreślonej w pier-
wszej chwili mnogości przedmiotów, nastt^pnie z<'środkowania uwagi da
jednym z tych przcfUniotów i nakoniec, odróżnienia tego przedmiorn
od reszty z nim bezpośn^lnio w rze<'zy wistości związanych. Tvlk(
takie dokładm- \v vi <')/aii< iiio jednr«;<ł |)r/('dmiotu poznania, jako odrę-
bnej całości wsrud v\ i. ln innycli, może służyć za punkt wyjścia cio
dalszych ezynuości poznawczych.
i^ierwszą z tych dalszych czynności, po wyróżnieniu przedmiotu,
jest rozbiór, analiza jego własnych czynników składowych. Bozbiór
ten z natury rzeczy dotyczy początkowo tylko zewnętrznych, w oc2v
wpadających własności przedmiotu; następnie atoli wnika ooraz głą-
biej w jego ostateczne pierwiastki, w tc czynniki pierwotne, które sta-
nowią jego istotną, jemu wyłącznie właściwą treść.
Szczcg('»ł<»iyycli i>rzykładów dla wyjaśnienia powyższych czynn- •
ści rozbioru, analizy, tu nic przytaczamy, gdyż zaznaczone momenta
ną ściśh' określone, że ])rzykłady z każdej w ogóle nauki narzueajj^ ^i.
wy kształconemu czytelnikowi bez dalszych uwag.
Digitized by Gu-^a
14,2. ANALIZA I 8TNTB2A. 531
Powytoemi (synno^ciami analizy nie kończy się jednak pozna-
nie. Wykrycie składowych c zynników, stanowiąi yeh istott^ rzeczy,
uznanem wpraw izic być musi za koniec/na podstawy i za Avaruni'k
niezbędny jej ])oznania; ale ono nie (lo|)r(łwa(lza j<'szcze (Jo pełne|i;o
1 \vszt'chstronni<' za(iawalaj:u-eL!;o ])oję<'ia rzeczy. ( '«>! ten osią^iąe si(j
daje jedynie |)rzez uzuptdnienit' owej czynności rozbiorowej czynnością
odwrotną imiyshi, p<nvracajł^ca od rozdrobiouych składników pr^^ed-
miotu do jego całośoii od jego wyróżnienia z pośród innych przedmiotów
do określenia jego związku z nimi. To znaczy: w celu prawdziwego
poznania rzeczy nie można się ograniczyć samą czynnością rozbioro-
wą, lecz od niej przejść należy do czynności całkującej, t. j. od ana-
hzy do syntezy.
Stosownie zaś do zasadniczych momentów rozbioru, owo uzupeł-
nienie syntetyczne obejmuje dwie dalsze czynności poznawcze, a mia-
nowicie :
3) wykazanie związku [K)między skladowenii cz\nnikanii przed-
miotu poznania, t. j. objaśnienie, w jaki sposób wytwarza się z iiicii
sum przedmiot jako całość, i
4) wykazanie zwii^zku pomiędzy tą całością i pozostałemi przed-
miotami wiedzy ludzkitg.
Jeżeli umysł ludzki w swej czynności poznawczej ma na oku rze-
cjfwiattfdr, świat przedmiotowy, jakim jest sam w sobie (§ 7,i), to nie
moie się zadowolić wykryciem jogo czynników składowych', lecz musi
koniecznie dążyć zarazem do tego, aby w myśli swojej odtworzył
znowu całość pierwotną świata, jako jego stan realny, będący pui^-
tem wyjścia dla wszelkich procesów rozbiorowych poznania. Ten zaś
ftan realny świata, w przeciwstawieniu do nankowtigo określenia jcg<»
składników, dochodzi do naszej świadomości tylko wtedy, gdy ])ojmn-
jemy całość każdego szczegidowego przedmiotu poznania, jako wynik
działających w nim czynników i gdy okreśHć mitżeniy związi>k poinit^-
dz3' każdą wyróżnioną całością a resztą przedmiot <) w wił'dzy hidzkiej.
(Zob. w tym względzie, co powiedziano wyżej przy roi^biorze pojęć:
ogółu, szczegółu, oraz idej, str 120 i uast., 175 i nast.)
Z powyższego okazuje się, że czyność rozróżniająca nie jest je-
dyną, ani wyłączną ^mkcyą poznawczą, jak sądził Ulrici; łączy się
ona organicznie na każdym kroku z czynnością syntetyczną, równie
pierwotną i konieczną i szuka w niej swego dopełnienia. Tę czynność
s^-nte tyczną wyjaśnił wszechstronnie Kant, gdy zadawał sobie pytanie
zasadnicze dla całej krytyki rozumu o moincici tąddw tyntetyt-znych^
jako środków pomocniczycli poznania rzeczy.
Porówn^^wając ])()wyższe czynności jiiiznawcze an<i/i:i/ i si/ntezy
z metodami dedukcyjną i indukryjną^ ziiaiiemi z logiki elementarnej,
582 § 14,2. ANALIZA I SYKTKZA.
okazuje si^, że metody U' w istocie swojej są tvlkn odmiaii.iiai w po-
łączeniu owych (czynności zasadniLzych. //edukcj/a bierze za punkt
wyjścia całość i rozkładając jej treść, duży do określenia jej części
składowycti; indakcya^ przeciwnie, opiera się na rozdrobionyeh już
skiaduikacli całości, na szczegółacii i przy pomocy porówziawczego
badania ich własności ma na celu wyniki ogólne, obejmnj%oe mośliwie
szeroki zakres szczegółów. To znaczy: dedukcja od ąyntesy przecho*
dzi do analizy i widzi w niej główne swe zadanie; gdy, przeciwnie,
indukcya, przyjmując za podstawę analizę, dąży do syntezy.
W naturalnym przebiegu czynności poznawczych, umysł ludz-
ki nie roztrząsa zazwyczaj pierwotnych danych, ani dedukcyi, ani
indukcyi, lecz wytwarza bezpośrednio drogą syntetyczną pojęcia ogól-
ne, które następnie służą za punkt w^-jśeia dla naukowt^j dediiktyi
(np. w matt niat N ce i, albo też stosuje bezpośrednio analizę do świata
przedmiotowi gu. r(»zdrabia go na szezeg<Vk)wo zjawiska i iM[ucro ix3-
źiiiej w nauct^ wznosi się od tych szczegółów rlo ogółu, Ofl części
składowych do ciiłości iza przykład służyć mogą nauki przyrodnicze'.
Ztąd to pochodzi, źe w teoryach naukowych narzuca się nam tak
często szorstka przeciwstawnosć między dedukcyą i indukcyą, przr-
czcm zwolennicy każdej z tych metod gotowi są uznać swoją za je-
dynie uprawnioną, a w każdym razie za najlepszą.
Krytyczna teorya poznania wykazuje dowodnie jednostronność
i M('duoś6 tego rodzaju wyłącznych [)ogl;vdów na ezjnmości poznaw>
eze; wykazuje ona, żo pojęcia ogólne, idee. służąc-e za gotowy punkt
wyjścia dla dedukty i nie istnie ją ])ierwotnie w umyśle w gotowej łbr-
niii', lecz sam** są już wytw^i anii jego syntcts t znej działalności, sku-
piającej wii losr s/.(/iL;(')tf )\vych czynników w jcdnę całość, która
usprawiedliwić winna swojii tit sr wobec krytycznych wymagań istot-
nego poznania rzeczy. Podobnie z dnigiej strony zjawiska szcze-
gółowe, narzucające się nam, jako gotowe ])od8tawy dla syntetycznych
uogólnień, są wynikami be zpośredniej anahtycznej czynności omysła
i nie mogą być w tej formie uznane za wystarczający materyal dla
naukowej indukcyi, lecz poddane byó muszą poprzedniemu krytyczne-
mu rozbiorowi w celu ścisłego określenia ich treści charakterystycz-
nej. W ten sposób dedukcyą krytyczna nie może się zadawalać ana-
lizą pojęć t - Inych, Iccz wykazać wmna zarazem ich prawdę, jako
wytworów syntetycznych; a indukcya nie ma prawa skupiać s}n-
tttycznic^ szczegółowych zjawisk bez analitycznego sprawdzenia
ich treści.
Ścisła łączność anahzy i syntezy, różniczkowania i całkowania, d' -
dukcyi i uidukcyi w procesie [)Oznania uwydatnia się również w tej okolicz-
ności, że obie te czynności kontrolują nawzajem swoje wyniki i że zgodność
§ 14,2. ANALIZA 1 SYNTEZA. 533
, tych wyników jest głównym środktom krytycznego udowo(lnii*nia ich
I przedmiotowej prawdy, t. j. ich werufikaaii i vcrifi( iitiu — -sju iiwdzcnic
prawdy; zob. str. 84 i 17G\ Jak w arytiiłctyce wyniki dzielenia spraw-
dzamy za pomoci^ mnożenia i odwrotnie, tak ścisłość wyników ana-
lizy, dedukcyi. t. j. określeń s-kladników (hinc j » alości, sprawdzamy
przy pomocy sjoitezy, iudukoyi, t. j. przez odtworzenie całości z roz-
łoionycli części; wytwory zaś s^Titezy, indukcji, uznajemy za niewąt-
pliwe tylko wtedy, gdy odwrotnie dedukcyjna analiza tycli wj twuK iw
doprowadza nas znowu do owych pierwotnych składników, z których
powstała całość. Przeciwnie, błędy lub tez ograniczoność naszej wie-
dzy występują zawsze na jaw, gdy z rozdrobionych analitycznie i de-
dukcyjnie cztjści nie możemy odtworzyć całości, lub gdy wytworzonej
syntetycznie i indukcyjnie całości nie możemy znowu rozłożyć na jej
pierwotne części.
L Ztąd to pochodzi, że krytycyzm naukowy nie zna nauk bcz-
I względnie dedukcyjnych, ani indidicyjnyc-h, lecz uznaje poLrzehę de-
p flukc\T i indukcyi w każdcm w ogóh» badaniu naukowem, pO(.k»liiiic,
jak się domaga wzajemnenro uzuju-huenia auaHzy i syntezy. W ])r;ik-
tyce naukowej można mówić jed^niie o <^órowaniu jednej lub drugii j
I z tych czynności poznawczych, ale mowy bjć nie może p wyłącznom
* stosowaniu jednej lub drugiej, gdyż bez ich ścisłej łączności proces
r poznania rzeczy nie dokonywa się prawidłowo, zgodnie z wymagania-
mi organizacyi umysłu ludzkiego. Przekonaliśmy się o tern na przy-
kładzie nauk przyrodniczych, mówiąc o ich metodzie, gdzie się oka-
zało, że indukcya nie jest bynajmniej wystarczającą w tych naukach,
lecz uzupełnioną być musi koniecznie dedukcyjnym wywodem zjawisk
szczegółowych z działania praw ogólnych (zob. str. 348 i nast., oraz
I W dalszym postępie naszych poszukiwań nad tym przcdmi<»(em
rozjątrzymy bliżej udział każdej z powyższych czynności w badamach
^lozoiii.
Literatura WjkłaU głównych zasad analizy i .>yiitc/.v, ilnluk' vi i iadukr}!
&aaicsc niuzua w każdom pruntowniejszoin opracowaniu L^igiki. PoŁ.'l.id historyt^zny na
różne oddenia w określeniu tych czynno^ici poznawczych podaju szczeguluiej Ccbkrweg
w odnosoyeli częściach swego Systmału logiki (zob* wyżej str. 800).
Pnedstawioae powyżej (Rtr. 5d6) prawidła netodologii^zae KAHTZZfuciZA opro*
wadaąją się w istocie awojej do analizy i syntezy. Dwa pierwsze prawidła mąją cha<
raktor anali^/etnif; dwa ostatnio. — synUtyczny.
Na wewnętrzny związek i potrzebę wzajemnego uzupełnienia metody nnalitycznej
i synt^ty* zno) ^mctliodii- resolutira sire amłiticfł et coinpositiya sive synthetica) w-^k^-
ifTwali już w 17-ym wieku Gałilbdsz i Uobb£S (zob. Mistoryą filozofii LoEuwsaA
T. 111, 40 i nast., i 58>.
534 § 14a anauza i stktrza.
Lkibnitz na sa^sio tych dwóch czynności poznawc^rch dzielfl nauki w ogóle
na analitifcznc i a^tetyczne^ jtk to nisnaczoiio już wyioj (str. 114).
Kant |jni<;ni<'»sl kwcstyn o analitycznych i syntotycaiych csynnikach poznania
prawdy na pole trinsccndenhilnł', t. j. na pole < zy.st<jj^o rozumu w przo< iw~tawif'nia do
doświadczenia (zol». wyżej str. 5)M i :WWV(. Wzrijcmny do siebie stosunek pniTiiiAta
i or/e<-/»'niM w '^ąda-h. mówi Kant. pnsyjuiuje dwojaki » barak ter. ,,Al!io uto' Z' nie li
odnosi ii<> j)iMl?niutu A, juko coś w niem (skrycie) zawartego: albo rcż Ii \<-/s u
obrł;')em pojt^cia A, chociaż, pozostaje z niem w pewnym związku. W pierwszym wy-
padku sąd nazywamy analiiyezntfm, w drug^ira — SffnMycznym,'^ ^Sądy pit'rw--zcgo
rodzaju możnal>y toź luować wyjuśmnjąetmi^ dmgiego ttś rottMerzająiemi^ gdjź pier-
wszo nic nie dodąją do pojęcia podmiotu, locz rozdrabiąją je tylko pnj pomocy analiiif
na części skladowo, zawarte w niem (w sposób mętny); pneciwnie, w sądach syntetycz-
nych łączymy z pojęciom podmiotu or^ęr/t nlc. kt jrc w ulem zawartem nie je^t i z niego
przez żadną analizę wyprowadzonctii i»yę nie mogło." -Wszystkie sądy doświadczenuL
mówi Kant dalej, :są syntetycznemi.'* Daiu- liowicm doświadczenia roz-zerzają na.*2ą
wicdz'*. l>o<_'af ^ ją nową treścią. Ale w i/jiem jest pytanie: czy sj\ możliwe sądy syn-
tvt\< /,]\v a ]»ri()ri, t. j. sądy, rozszerzające iitszą wiedz»j bez pomocy doswiadi^zenir^"'' J»-
buc postaw innie tego pytania na czele Krytyki rozumu i dążność do ś<islcgu r^zwi^-
uia tej kwostyi .stanowi wiekopomną za-slugg Kanta, tak dla filozofii w ogule, jak
w szczególności dla metodologii wiedzy ludzkiej. Odpowiedź Kanta sprowadza się do
zdania: «Sądy synt^tytnsne a priori wchodzą w skład wszelkich nauk teofetycsnycfa
rozumu » jako zasady (principia).* I tak, 1) Sądy matematyczne, dowodzi Kant. są
syntetycznemi a priori. Zilanie: 7 f 5 = 12 nie jest sądetu aualityt-znym, jak zwykle
mniemają, lecz syntetycznym, gdyż w poj«;ęiu numy 7 -f- 6 myślimy wyłącznie tylito
(i tem, że 7 i ó dodać do siełiio należy, ale nic or/ckaiuy jeszcze, że z dodania teto
wynika 12. „A zatem, .sądy arytmetyczne są zawsze syntetycznemi." „l w czy-tej
- ■oiii- tryi nic ma zdań analitycznych. Unia prosta je^f najkn>tszą drogą poini-r-L')
dwoma juiiiklaiiii. ~ jest to sąd syntetyczny. ł'ujłjcio pru.^ttłśei dotyczy jakości, \ i;io
ilości. A zateuj. pojęcie uajkrót>zcj drogi zawiera treść nową i przy pomocy ża<ii.t"j
analizy nie daje sio wyprowadzić z poję* ia linii prostej. Potrzeba ta zwrócić się do po-
glądowego wyobrażenia, które jedynie umożliwia syntezę." 2) NanH prtyrodnku zs*
wierają w sobie również st^j syntoty(»no a priori w chaiaktene zasad. Zdanie op>:
^Wo wszyi<tkioh zmianach świata materyalnego ilość matoryi pozostąfc alogmiamą,*' jest
sądem a priori, gdyż treść jego j(><t otrzywistą niezależnie od doświadcseoia. Ale ono
nadto jest sądem syntetycznym, gdyż samo pojecie matoryi nie zawiera w sobie snami»>
nia niczmicnnosi-i, lecz oznacza tylko coś wypetniającego przestrzeń. W zdaniu powyr-
>zem przekraczamy tedy zakres p»)j(;cia matriyj i przyłączamy do niego w myśli a priori
cn.s lakiciro. czei:o w niem samem nie napot_\ kamy. Nare.szcie 3) Mciiifizykn, .ta Bie-
udała dotąd, choć konieczna, ho z samej natury umysłu ludzkiego, wynikająca nauka,"
zawiera w sobie również sądy syntetyczne a priori. Zadaniem jej jest rozszerzenie wie-
dzy a priori, a więc i ona posiłkować się musi koniecznie takiemi sądami, które do dip
nycb poJt.H; przyłączają coś nowego, w nich zgóry nie zawartego. Zob. w tym w^ię-
dzic początek Krytyki czyałeyo rommu, oraz to, co wyżej (str. 306 i 366) powiadiiiDS
o poglądach Kanta na matematykę i nauki przyrodnicze. Nadto zauważyć należy, U
Kant w swej nauce o ideach uzupełnił powyższy krytyczny rozbiór analitycznych i pys-
tetycznyd) czyntiiktiw poznania i s/ukai w tej nauce podstawy do ogólnego na świst
poglądu (z<»lt. wyż«>j >tr. 17;{ i na^t ).
H. l-LRici przyjmował dwie za-t lniize tzyuuoaci umy.^lu twórrzą \ rozróżninjąc^
^prodłięironde und untcrscheidcnde Tiiitri^ki it *. W pierwszej niożna^y -\>^ bez trudnosni
dopatrzeć .>yntezy, uzupełniaj ącej analiz'.-. l lrici jednak utrzymuje, żo d^iaiainość twOf'
Digitized b^G_OQgIe
§ 14,2. ANALfZA 1 SYNTEZA.
535
ca ma cbaiakter bespośredni, dokonywa ttii.s jako pruifis natnialuy, hcz świadomego
odsiałii umyiiłttf czogo tak lioswssględaic o ^yntositc powicdssioć nic uiwsiia. SamoilxiGlna
as i świadoma siebie działalność nmyału polega, według niogo, zaw^izo na rozróżnianiu,
to tes w rozróżniającej czynności widzi on jedyną fiinkoyą logiczno} myśli i poznania
nony. O świadonieni i logicznom wytworzeniu c^oścł z rozróżnionych czynników, zgo-
dnie z rzwzywistyni ustrojem świata, mowy tii nic ma, cliociaż naturalnie i ten niyśli-
iel r/vniio^ci:\ '^yiitt czną po«;ifkować sit^ mu?>ial przy uroltieniii swt'<ro na .świat po<:lą(lii.
Zob. jego; Syslint ikr [ji</ik 1862^ str. 58 i nai>t.. oraz Comp^nf^imu rh-r L<>(/ik\ 2-\:\e
wyd. 1872, Cz. I-sza: l^rawa i normy logiczne, jako prawa i ntrrniy rozróżniajł^rcj
czynności umysłu.
H. Tainb dodał do swej pracy : Les philoaophea da88ique8 du XIX-e stóde m
France 1867, 5-e wyd. 1880, rozdział O metodzie, w którym mówi :iZcze*:utowo o ajoali-
zie i syntcne (przekład polaki tego rozdziału sporządził L. Gbkndyszymsim 1800). AnO'
Uza >pruwadza aię. wedlog Tainoa, do objaśnienia znaczenia wyrazów i du wykazania
i<kr 'W. odpowiadających wyrazom. Syn'.vza zaś polerka na okroślontu takich zasadni-
'zych laktów i sto>unk('>w, któr.. pr/ft1«tawirtj;\ -i<> jnkn typowt* przyczyny sz<;rei.'u iu-
nvfh '■■5»<^cj?ółowych takti ^. Są u* akrcslmiu, żv tak i>owienj, zcwn«.'fr/n*'. powiorzcbo-
vnie tych czynności, nio wnikające jcilnak *rl«;''ioj w ii li doniosłość poznawczą.
Barbi^: du i^ocAGE wydał ol^szeme dzieło w dwocli wielkich tonia(;li p. t. Anah/-
*<: et synOiese 1888. Pomimo takiego napisu, dzieło to nie ma cljarakteru nietodojojficz-
Dcgo,- pnociwnle, zawiera ono w sobie czysto dogmatyczny wykład poglądów auton na
Boga, życie, człowieka i jego rozwój dziejowy.
To nareszcie nałoży wspomniana już (fitr. 270) rozprawa, w której .ScHMiDKuniz
rosiRąaa odział wyobraźni w anaiifycauj i syntetyczni metodach poznania.
3. Kwefltja odrębnej metody fitoiofii. Dyalektyka Hegla.
Przedstawione powyżej czynności umysłowe analizy i syntezy
§ 14,2), wypływają bez|}OŚredmo z istoty poznania i stanowią wsku-
tek tego konieczny współczynnik wszelkiego w ogóle badania nauko-
wego. Poch()d myśli badawcze), z natury rzeczy, może liyć tylko
dwojaki, stosownie do ti^go, czy l>ierze za |nirdvt wyjścia »laiui caiusć
i dąży do wykrycia jej części składowych, czy też od dn iiyeli czi^ści
zwraca się do myślowego odtworzenia całości. To t^^ż nie można wy-
myśleć innych metod naukowych nad analityczne rozdrobienie ogółu
na szczegóły, lub też syntetyczne zjednoczenie szczegółów w ogół,
przyczem ogół w jednym i drugim razie, jako przedmiot poznania,
nie jest tylko pojęciem abstrakcyjnem, lecz realnem skupieniem szcze-
gółów, ich istotą, przyczyną, wyrażającą się jednostajnie w szeregu
pojedynczych objawów, faktów i t. p. (§ 6,2; 11,2).
W praktyce poznawczej, stosując te metody, posiłkuj* my si(^ róź-
nemi środkami pomocniczemi według natury różnych przedmiotów
badania. Wspomnieliśmy u teui już wyżej istr. 2U5 i nast.'). odnosi
się to naturahue i do lilozotii. w której analiza i synteza w szczegó-
\
Digitized by Google
536 § 14,8. MBTODA FILOZOFII.
łowjm swym rozwoju przyjmują charakter odmieimy, z^^^iiie z odn^h-
nym przrflinictem tej właśnie nauki. Poiuimo to ogóliu' zas;id\- me-
todologii /nc pozostają jedne i te same we wszystkich nanka<;li, wi^c
i w zakiesic filozofii. Wszelki*? odstępstwu od tych zasad ogólnycli
nadwyrężałoby „naukowość" lilozotii i sprowadzałoby ją z drogi, wio-
dącej do prawidłowego rozwiązania jej trudnych zadań. Jako nauka,
filozofia musi si^ posiłkować metodą, zasiugającą pod każdym wz^
dom na miano naukowej.
W sprzeczności z tym ogólnie naukowym charakterem filo-
zofii dają się często słyszeć głosy, dowodzące^ ie filozofia posiłkuje
się zupełnie odrębną metodą, różną zasadniczo od metody innych
nauk. Przy tern zdanie takie wygłaszają nietylko przeoiwnic^y filozofii,
a w szczegóhiości metafizyki, jako nauki, a więc zwolemiicy teoryi
0 twórczości metafizycznej i pozytywiści, o których mówiliśmy na
swojem miejscu (§ IM i 2. oraz § 10,1 i 2), lecz i myśliciele, wyst^pn-
jący z obroną luiukowości iiłozofii. Należą tu szczególniej przedsta-
wicicU' jcdnostroniiłgo idealizmu po Kancie: Fichtk. Schklmng. He-
GKL i ich liczni zwolennicy ])o nowsze czasy. Wypada tu ])o\vitMjz!eć
słów kilka o tym kierunku nicłndfłlogicznym, tcm bardziej, że współ-
czesne lekceważenie filozofii wynika w znacznej części z błędii^
mniemania, jakoby metoda filozofii w samej rzeczy rózróżniła sit^ za-
sadniczo od innych mci od poznania rzeczy i dlatego nie doprowadzak
do wyników, mających doniosłość naukową.
Pomijając tu ideologią Platona, zaznaczyć należy, że w nowszych
czasach pierwszy Spinoza wprowadził do filozofii metodę dedukcyjną,
na wzór matematyki, i przez to przeciwstawiał ją zasadniczo wszel-
kim innym naukom, badającym, jak i ona, realne objawy świata
przcdmiotow«'go. Później Kant, pomimo swep;n krytycyzmu, wyja-
śniającego OŁ!:<')lno naukuw c zusady wirdzy ludzkiej, uległ dualizmowi
mit^dzy podmi<it»>in i przedmiotem poznania, między rozumem i
świadcziMiicni. a wy |io władając przytem zdanie, że metan :uka ma zs
przedmiot wiedzę tranccndentalną i dąży do jej rozszerzenia [)rzy
pomocy czynniki' w apriorycznych, spowodował pośrednio rozwój je-
dnostronnego idealiznui o metodzie, różniącej się zasadniczo od meto-
dy reszty nauk. W tym duchu J. G. Fichte wyprowadził cały swój
sy.stemat filozoficzny z jażui, przyczcm dowodził, że byt świadomy
siebie i nieświadomy (jażA i nie-jażń, podmiot i przedmiot, dussi
1 przyroda) są skladowemi czynnikami samej jaźni i stanowią syntMę
podstawową dla wszelkich dalszych wywodów filozofii. Schełłing prze-
ciwstawia wprawdzii^ tenui podmiotowemu idealizmowi Fichtogo swój
idealizm przedmiotowy, ale ])Owołnje się i>rzy tcm również na działa-
nie bezpośredniej twórczej wyobrażm, z której wyprowadza „metodą
Digrtized by Google
§ 14,3. METODA FILOZOFII
537
konstrukc^ń'* swój poglt^d na świat, bez należytego uwzglt^i inienia em-
piiyiziiyełi danych.
Głównym atoli przeflstawicielem zdania, że filozofia posiłkuwać
winna zuprlnie odn^buu uirtodt^, rużu^ od meŁud innych nauk, był
Heoel. Upierając sit* na IH)^vzit^t^nn zi^óry pewniku o lii zwz^K^dnej
:ożsam08ci myśli i bytu, rozumu i rzeczywistości, dowodził on, że po-
trzeba tylko rozwijać my41, aby dojść do bezwzglt^duego |>oziiauia
byta, zarówno jego istoty, jak i jego ol)jaw<')\v. Pochód zaś oderwanej
myśli i rozuma wszechświata dokonywa si(^. według Hegla, drogą di/a'
Ukfyetnih polegającą na przejściu od twierdzenia do przeczenia, od te-
zy do antytezy, a następnie do wyrównania wynikłej w ton sposób
sprzeczności w zdaniu syntetycznem, które znowu staje się tezą i wy-
wcrfuje antytezę i syntezę, i tak dalej, ]>()ki myśl filozoficzna nie wy-
czerpie zupełnie swej treści, począwszy od najog(>lniejszych idej
o myśli, bycie i ich wlu.inościach, a kończąc szczegółowemi objawami
^uiata j>rzcdiniotowego. Z tpgo stanowiska dowudzi Hegel np.. że
rozwój rozumu wszechświatowego obejmuje trzy moiiienta zasaduiezu:
naprzód ])ized8tawia sic jako czusta un/^/, abstrakcyjna, stanowiąca
przedmiot logiki; następnie przechodzi w ino-hj/ł f,^Vjiders-sein), jako przy-
roda, badana przez filozofią przyrody, i nakoniec, jednocząc syntetycznie
myśl i przyrodę, staje się duchem, roztrząsanym w filozofii ducha. W ten
sam sposób rozdrabia Hegel każdy z tych czynników na składniki pod-
rzędne. I tak czystą myśl rozkłada na: hft^ istotę i pojęeie\ byt znowu
na: jakoie, iloió i ndarę; jakośó na: byt ayfity^ nieosf' i zywostan (Wcr-
den); istotę na: gasadę, zjawUko i rzeczywiśtośd ; tę ostatnią na: subtUtn-
Cl/ą, pr2}frzjrnę, wzajemne diiaianie, i tak dalej bez końca.
i\ilr,z metody dyalcktycznej w ogóle, a tern bardziej mniemania,
jakoby ona była najwyższym wytwoiem „naukowości" tilozofii, wyka-
zano juis oddawna. D/iś już bardzf* szczupła licz]>a myślicieli broni
na scryo jej zastosowania do jakichkolwiek Itadtin naukowych. Hegel
rozrywa w swej metodzie samowolnie dwa organiczne składniki wszel-
kiej wiedzy, jakiemi są: czynnik ]iodnuotowy myśli logicznej, rozu-
mu, i czynnik przedmiotowy, doświadczenia, faktyczności, a ojnera
się wyłącznie na pierwszym, lekceważąc drugi, równie niczl)ł^dny.
Pntytem nie może nawet przeprowadzić konsekwentnie swej jedno-
stronnej zasady, gdyż poznanie, jako proces realny, narzuca umysłowi
w sposób konieczny oba te czynniki. Nie ma bowiem w rzeczywi-
stości ani czystej myśli bez doświadczenia, ani doświadczenia bez my-
śli (zob. str. 84). Można nie zwracać należytej uwagi na jeden z tych
czynników, ale przez to drugi nie zostaje faktycznie usunięty z widowni,
lecz wtłacza się mimo woli w ])roces poznawczy i przyjmuje w nim
udział, choćby jasno nie pojmowany przez umysł. To tei ani Hegel,
5tj8 § 14,3. METODA FILOZOFII.
ani zwol- iinicy j«'^o rlyalckt vki, jioiiiiiiin najszcziTszpj cłi<^ci. nw moj;ą
sitj wyzwolić z ]>of] l)PZ]>ośrorinił^p;') wpływu doświadczonia. Wystę-
puje ono na jaw w calvTO pochodzie ieh abstrakcyjnego myślenia i ^h-
je si^ wykazać bez trudu w każdeni ich poj^iu. Ponieważ za> t- j
strony empirycznej wiedzy nie uwzględniają w sposób właściwy, prze-
to i)oglą(ly ich przedstawiają si^ ze stanowiska krytycznego, jako po-
mi^zanic samowolnej myśli i mętnego doświadczenia, pozbawione
wszelkiego prawdziwie poznawczego, więc i naukowego znaczenia.
Zresztą, metoda dyalektyczna Hegla nie czyni nawet zadość naj-
elementamiejszyin wymaganiom logiczności, na którą aię głównie po-
wobijt;. Zasadniczom |»rawem logicznego myślenia jest bowiem wy-
łąizłMiie sprzeczności. Piawo to wypływa z istoty samego mnystn,
jaku jcdiKii-ndiicgo iistrf.jn. ilążącego do liai-nionijncgo wyrównania
wszvstki. li sk}a<liiików <\vcu:<) jestestwa, a wit^c i swoich myśli. Umysł
lorrii-zny diiżv tedy bezriosicdnio tlo usimifcia wszelkich snrzcczii"N '
i przekonywa się prędko, źe tylko tĄ droga dojść może do poznaiiiA
praw<iy. Tymczasem -metoda dyalektyczna Hi^gla podnosi sprzeczność
Ho \vysokości zasady i opiera na niej cały pochód myśli filozo&czu«j.
jest zatem w istocie antylogiczną.
Przyznać wprawdzie należy, źe ograniczając myśl oderwana
czynnikami jej wyłącznie właściwemi, Hegel zmuszony był sprowadzić
ji j rozwój do czynności czysto formalnych twitrdt€nia i przecsenla, be«
wzgU^du na konkretny przedmiot tych czynności. Umysł, pozbawiony
treści cmpiryczTioj, sam z siebie zdobyć się może jed^Tue na przyj^icie
Inb odrziK cnic jiasuwających mu się myśli, stosownie do swych pod-
miotów \<h motywów. Twierdzenie i [)rzeczenie łączą się wt«dy jesz-
( z«' b«-/pośi (.(liii(, z osobistem zadowoleniem lub niezadowulciii* lii
z clit^H u^ \\\{) nieciu^cią odnośnie do danej treści i staja się wyruzcui
czysto podnnotowego stosunku umysłu (h) tej treśc i. Dlatego też dya-
iektyka myśli oderwanej nie posiada innych środków metodologicz-
nyt h. jeno twierdzenie i przeczenie, tezę i ant3i:ezę. Ale są to środki
gołosłowne, pusto, czcze, bo prócz oderwanej formy logicznej nie »-
wierają w sobie żadnej treści poznawczej, zaczerpanej z bogatych la*
sobów wewnętrznego i zewnętrznego doświadczenia.
W zakresie wiedzy prawdziwej, natomiast, owe środki formalne
twierdzeiua i przeczenia wyzwalają się, wedle możności, z pod wpływu
czynnik('»w podmiotowych i prz\jmnją charakter przedmiotowy. Mi-
jać na oku ścisl<- p<łznanie r/.eczy, ni(^ zadawalamy się nigdy gołoslo-
wnein twierdzeniem i przi^czeiiit m, lecz przeciwnie, dąźyiuy do wyłą-
czenia z naszych pojęć wszelkiej s|>rzecznośei i do kryty( zn«'go nś|'i;f-
wiediiwienia naszych zdań przy p(»mocy zarówTio wyiTiagań k»gic/.-
nych umysłu, jak i niewątpliwych danych doświadczenia. A ugo
Digrtized by Google
§ 14,a IIKTODA FILOZOFII. 539
wlftśnie Heg<^l nw ezyiii, lecz wprowadza twiordzenio i przeczenie, ja-
ko środki metodologiczne, do swej dyalektyki, bez ich uzasadnienia
w każdym poji d} uczym wypadku
Streszczając powyższe nwa«Ti krytyczni*, powiedzie* umI* ży, że
bezzasadność metody dyalektycznoj wynika z Lrzcłch uas^pajł^cycli
argumentów :
1) z niemożności bezwzględnego oderwania logicznej myśli od
; przedmiotowej faktyczności;
2) z niemożności poznania świata bez pomocy danycli doświad-
( Gzenia, i
3) z nielogiczności przeciwieństw, stanowiących główną podsta-
wy dyalektyki.
Obrońcy zdania, że filozofia posiłkuje si<j odrębną metodą^ nie-
mającą nic wspólnego z metodą innych nauk, powołują sie wprawdzie
cz^to na to, że filozolia nie buda zjawisk szczc^^ułowych, lecz / ii.i-
tury swego przediniotii jtozostM je w zakresie ])oiee o<lerwanycli, wi(jc
nojanicza się ał»sti-akcv jiicm i'" »/.niiin\vai!i« iii, i'"'>żiiem zupełnit* od me-
tod badania nauk spec^yalnycli. Taki pu^^liul podzielajt^ nawef i pozy-
tywiści, dowodząc, że filozofia aż do chwili, gdy Cumte jakoby wpro-
wadził do niej metody naukową, miała charakter abstrakcyjny, zada-
walała 8ię wyłącznie „mctafizycznemi ogólnikami.'^
Fałsz takiego zdania występuje na jaw przy najpobieżniejszym
nawet rzucie oka na dzieje filozofii. Mówiąc o metodzie abstrakcyj-
nej, właściwej jakoby filozofii, a szczególniej metafizyce, Comte utoż-
I sarnia bez wszelkiej zasady nauki^ jrilnostronnogo idealizmu, a szcze-
gólniej Hegla, z filozofią w ogóle. W rzeczywistych natomiast dzie-
jach filozofii rozwijały si^ obok [)oglądów idealistycznych i realistycz-
ne, obok spiiMualizmu i materia li/m, obok metody racyoiialnej —
empiryczna, obok dcdukcyi — indukc3'a. Co więcej, śmiało powiedzieć
można, że postt^p SLiśle naukowy badań s])rryalny( li zależał i zależy
dotąd jeszcze w znacznej cz(jści od badań krytycznych filozofii nad
tooryą poznania w ogóle, a w szczególni 'ści nad metodologią. Dość
^ wspomnieć tu choćby o Bakonie, Lokku i Kancie. .Takim tedy
prawem można twierdzić, źe filozofia z istoty swojej była prze-
Ldwną empiryzmowi? Jestto zdanie niczem nie uzasadnione, powta-
rzane za Comte^m dotąd tylko przez tych, którzy, jak on, nic znają
wcale historyi filozofii. To też wobec bliższego wyjaśnienia kwestyi
Fj^ciach ogólnych, oraz krytyki pozytywizmu ^§ 6,2; 10,1), nie
y powoda zatrzymywać się tu dłużej nad tym przesądem.
l*rzekon>"wamy się tedy, źe ani meteda dyalektyezna Hegla,
uni żadna inna ahst rak(?y)na metoda nie jest wyłączną właściwością
filozohi. Przeciwnie, posiłkuje si^ ona, jak i inne nauki, wszeikieuii
540
§ 14,;>. METODA FILOZOFII,
raożliwomi śroilkami |)<)Ziiaiiia, a szczególniej logicznem myślenif-m
i clanemi doświLuh zcińa. analizą i syntezą, stosownie do i>otrzeb}'
i wedle natury swego przedmiotu.
Literatura, dotycząca metody dyalektycznej. < » uWio<niltA-
TONA iiuiwilisiiiy na str. 172 i ua.sT., oraz str. 183.— Co do ."Spinozy zol). w}żt*j sir. ft"2*j
1 na>t. — O Kani łE zol>., oo powiedziano na str. IIH. IT.i, 2<I4 i .'>:34.— .1. G. Fichte
w>'łoż>ł swój pogląd na iiictodt,' filozotii zarówno w pracy, wymionionej na str. 12, j»kn
też w dzieło: Orundlage der gesammłen Wisseiuchaftddire 1794.-'Scsii*Łnie w pra-
CAch, zasDBCzoDych również na str. 12. Zob. tes, co wyżej (str. 174 i naait) powiedńBo
o jednostronnym idoalizmie.
HfiOEŁ rozwinął swój pogląd na metodę dyalektyc^ą. jako właściwą filozofii, vre
Wspomnianej (str. 13) Fenometiiologii ducha, oraz w swoj Logice ( Wissenschafi drr U-
gik 1812). Zasado zaś tożsaniośri myśli i bytu sformułował najsi islfj w zdaniu .W;i^
veninnt'fi<: i-t. ńn^ \<t wtrklirh. und wfi'> wirkHfh ist. das ist rerniinftiL: ■* \vvpuwiedzi.v
rwm w |ir/.r(iiinłwie do FiUiznfH jtrawa i we w-t^ pif do Hncylioprdi/i nauk fiiozafirTpyd
(Werkt . T. V'I. 10 i T. VIII, 17). Zdanie to j«'-t w t^niudt; rzeczy tylko paratri?;t.
siódmej tezy diii<:iej . /<;s( i Kłyki Spinozy, ki<'»ra l)rziui; ,Ordo et conneiio idewara
idem ent ac ordo et connesio renun.** Różni się ono jednak zasadniczo od nauki
0 paraMitmie myśii i l>ytQ, bronionej już pnsez Lubiiitza (zob. wyżej str. 184).
Filozofia Hegla i jego azkoty należy do bistoiyl filosofii i jęj kiytycsnej oca;
Bznkać należy w odnośnych dzidach z zakresu bistotyi filozofii. Do nowszych zwoleimi-
ków hegliznui nałożą: zmarły niedawno i wspomniany już (str. 16) ucseń jego K. I-
MirnELET. daloj znany historyk tilozofii Kuno Fischer, estetyk M. Scha^st er : nastijpnic
wlosiy niy^lii jf lr: A. Veka {/.oIk str. 15), R. Mariano i inni. T)o nich zalii/vr nal^^v
1 irlośn«'jt> w Kst.itnich cza ;\rh lilo/.ota rini^icdskieffo I^kam.ky a (zoli. wyżej -tr.
Duiiski Hlu/.of Kroman zl-li/a si^i od apriory/mn Kanta lio dyaloktyki Hegla, dowod*^
w sw«'m /.uakouiitem dziele: N(tszc przyrodoznawsUco (zołj. wyżej str. 323), że w nau-
kach formalnych, w matematyce i logice, umysł sam icjfUtfarta przedmioty poznaBu
i przez to dochodzi do niewątpliwej pewnościt gdy tymczasem nanki empiryczne dopio-
wadzają tylko do prawdopodobieństwa. Nasi przedstawiciele sdu^ Hegla powssediok
są znani. Głównym atoli obrońcą metody dyalektycznej po chwilę obecną jest Gihtat
Engel. W rozprawach : Die dialecłixche Methode u. die matJiematische Naturanscha^
ung 1865 i Sein u. Dcnkcn 1880, dowodzi on, że jedynie na podstawie dyalektyki
źiia pr/ezwycił^żyć taktycziK* sprzeczności, narzucające .sit; nam w danych doświaii/Zfnj*
Z obroną Tmiiki fl' i(la u sprzeczności w^^stąpił również A. BuŁUMOKa: HegcU Ldrr
1'iorwszym i po chwilł^' olncuą liaii^runtowniejszyuj krytykiem dyaUktykj Ht^rl'
był TRENi»KLEMu;u*i. który już w pierwszem wyd. swych wspomnianyc.h (str. 309) B-y
daniach Icgictnych, a zatem w r. 1840, przekonywająco u y kazał całą nielogiamośe
tody Hegla i w ogóle niemożność wysnuwania z umysłn poglądu na świat i ponum
r/.c» zy hez pomocy danych doświadczenia. W tyra duchtt pisat też Ułbici: Cekr
Jhinzlp und Methode der hcgchchen PhHo8<^hie U'41.
Wśród późniejszych prac krytycznych zasługują szczególniej na uwagę:
Wykłady II. Hayma p. t. Tfrtjd utid scipr ZHf \^f)7. zfiwierająęe soiową. ^
i wszeeli^tromią krytyki; hiozofii Hegla, z uwzględnioniem jego metody.
Digitize I. JSigloi
§ 14,3. METODA FILOZOFII.
541
P. .Tanet wydał studyum porównawrzo nad dyalcktj'ką Platona i TTejrla p. t.
Ehtdes sur la dialectique dmis Platon et datis Jlrgel 18(10.
En Hartmakn ogłosił cicl\awą nionogratiii. poświi.>coną metodzie dyalok tycznej
p. t. Uehcr die dialedische Mełliode 1808. Chociaż Hartniann w ogólnydi za-sadacli sw(»-
poglądu na świat, a nuanowicio w .swej nauce o ienonienolog:icznyn> rozwoju „Iłoz-
wiwlne^o," jako ahsolutu, zbliża si*; hanizo do llej,'la, pomimo to nie podziela jego me-
tody dyalektj-cznej, lecz wykazujtł jasno ji^j słabe strony. P«)uczającyni w tł^j pracy
je^t również łństoryczno-krytyczny wykład zasad dyalektyki od Plato.na i Arystotelesa
aż do Kanta, Fichteoo, Scheunoa i Meula.
Tu należy wspomniane (str. 528) dzieło nietodologiczne nKRTiiAi LDA, zawierająi-e
krytykę metody Spinozy i Hegla.
II. Analiza jako czynnik
metodologiczny filozofii.
§ 15.
Przedmiot i główne momenta analizy filozoficznej.
Przekonawszy się, żo wszelka w ogóle nauka posił-
kuje się czynnikami metodologicznemi analizy i syntezy
(§ 14), musimy dalej zastanowić się bliżej nad icli zasto-
sowaniem do filozotii. W tym celu zwracamy uwagę
naprzód na przedmiot i głównie momenta amlizy iilo-
zoticznej.
Ponieważ szczegółowe zastosowanie każdego czynni-
ka metodologicznego, więc i analizy, zależy od przecbnio-
tu badania naukowego, a filozofia ma za swój przedmiot
zasady ludzkiego poznania, podmiotowe i przedmiotowe,
w celu urobienia ogólnego na świat poglądu (§4); przeto
analiza na polu filozofii dotyczy juzedewszysikiem tych
zasad poznawczych i posiłkuje się wszclkiemi możliwemi
środkami, wyjaśniającemi ich treść.
Z natury tego przedmiotu wynika, że analiza na polu
tilozofii przyjmuje przede wszy stkiem charakter psychologicz-
542 § ANALIZA.
ny^ t. j. ma przedewszystkiem za zadanie rozbiór zastadni-
czych czynności umysłu ludzkiego, w celu wykazania
pierwiastka') w i praw tej działalności.
Metoda filozofii na tein polu schodzi się pod wieloma
względami z metodą szczegółowych badań psychologii,
jako 8ain<)(lzi<»lnej nauki. Różnica pomiędzy ogólną filo-
zolicziią aiializ*^ czynności umysłowej i jej specyalnym
rozbiorem psychologicznym, polega jedjmie na tern, że
filozofia, mając na uwadze swe odrębne zadania, korzysta,
W(m11<' możności, z wyników specyalnych badań psycholo-
gii i poddaje je tylko dalszemu krytycznemu rozbiorowi
W celu skontrolowania prawdy i prawidłowości tych wy-
ników, oraz określenia przy ich pomocy czynników życia
umysłowego, które wchodzą w ^kiad ogóhiego na świat
poglądu.
Do tych czynników należą: z jednej strony czyn-
ność poznawcza, będąca niezbędnym środkiem bliższego
pojęcia świata, a z drugiej różne dążności i wytwcn
umysłu, estetyczno i moralne przyjmujące czyimy udział
w urobieniu ogólnego na świat poglądu (§ 7). Rozbiór
wszystkich tycb danycłi życia umysłowego, niezbędnych
przy poznaniu ostatecznycli zasad świata, stanowi pierw-
szy czynnik analizy filozoficznej, który najlepiej określić
możemy mianem: Krytyki umysłu. W krytyce tej filozo6a
posiłkuje się w|>rawdzie środkami metodologicznemi p^^y*
choiogii empirycznej, ale Glosuje te środki do swych od-
rębnych celów w sposób samodzielny.
Rozbiór danych życia umysłowego, w krytyce umy-
słu, nie wyczerpnje jednak czynnik<')w analizy filozoficznej.
Obejmuje onii prócz tego dalsze niezbędne momenta, bez
których filozofia nie może rozwiązaó swego zadania. I^o
nich należy, jako drugi czynnik, analiza przypuszczeń
1 wyników nauk sjjccyalnych, o ile się one przyczyniają il^* ,
urolńcnia (»i;<'»lnego na świat poglądu.
Pogląd filozoficzny na świat, krytyczny i ogólny,
z natury rzecz}* oprzeć się musi na znajomości szcee* j
Digitized by GofigleJ
§ 15. ANALIZA. 543
gółowych objawów świafea. Ponieważ Jednak, stosownio
do zasady podziału pracy umysłowej, rozbiór tycli obja-
wuvy szczegółowycb stanowi przcthniot nauk specyalnych
i§ B l), przeto lilozolia sama nie bada tych objawów, lecz
posiłkuje się w tym względzie, stosownie do potrzeby,
wynikami nauk specyalnycli lo). Ale wyniki te pod-
dam iiiusi .samodzielnemu rozbiorowi, z czego pochodzi
iiuwy szereg zadań anahzy filozoficznej, a mianowicie:
1) rozbiór zarówno dogmatycznych przypuszc /a ń jak
i wyników każdej z nauk specjalnych z osobna,
/. punktu widzenia krytycznej teoryi poznania; 2) ocena
^ porównawcza przypuszczeń i wyników różnych nauk spe-
cyahiych, i nakoniec 3) określenie tych niewątpliwych da-
nych, które przejąć należy z nauk specyalnych do hlozohi.
Taki rozbiór przypuszczeń i wyników nauk specyal-
nych wypływa bezpośrednio z jedności nauki, reprezento-
wanej przez filozofią, i stanowi niezbędny łącznik pomię-
dzy szczegółowcnii gałęźnn wiedzy i najwyższemi uogól-
nieniami umysłu ludzkiego. Czynnik ten analizy skupia-
my w pojęciu Ktytylń fUoMficme} fuutk specffiUn^,
Metoda filozofii na tem polu posiłkować się musi
przedewszystkiem środkami wlaściwumi każdej z nauk
specyalnych, poddawanej rozbiorowi, a następnie uzupeł-
niać te środki czynnikami metodologicznemi krytyki
w ogóle, a w szczególności krytyki umysłu i jego wj-
tworów^
Do powyższych momentów analizy lilozoficznej przy-
łącza się nareszcie jeszcze jeden, równie konieczn^', a do-
tyczący histarifcanifdi danych samej filozofii.
Filozofia ma swoją przeszłość Dążność do os^ólncgo
na świat poglądu działa w ludzkości od najdawniejszych
czasów i objawia się faktycznie w wielkiej ilości szczegó-
łowych nauk filozoficznych. Nie można w chwih obecnej
pracować nad rozwiązaniom zacl<ui filo/olii, nie uwzględ-
niając tycli bogatych zasobów jej przeszłości. W tym
zaś celu musimy poddać rozbiorowi wszystkie doszłe do
Digitized by Google
544 § 15. ANALIZA.
nas poglądy na świat, wyróżnić te, które mają charakter
filozoficzny, t. j. któro zawierają w sobie zawiązki kry-
ty czn ości i powszechności, od poglądów dogmatycznych
lub zbyt specyalnych, leżących za obrębem właściwej filo-
zofii. Następnie, należy poddać krytycznemu rozbiorowi
zarówno ogólne zasady (principia), jak i szczegółowe
nauki filozoficznych poglądów na świat, wykazać ich
czynniki prawdy lub fałszu, w ogóle ocenić ich znaczenie
w rozwiązaniu zasadniczych zadań filozofii.
Taki rozbiór dziejów filozofii jest koniecznym warun-
kiem jej prawdziwego postępu. Przy jego pomocy myśli-
ciel zdaje sobie jasną sprawę z genezy i rozwoju swych
własnych poglądów i może je bądź usprawiedliwić danemi
dziejowemi, bądź uzupełnić, w miarę potrzeby, wynikann
swych dalszych badań. Przeciwnie, bez takiego rozbioru
nie może nawet dojść do jasnego poglądu na przedmiot
i zadanie filozofii, ani skorzystać z doświadczenia i pracy
poprzednich pokoleń.
Co się tyczy metody hlozolii w tym zakresie docie-
kań kiałorycmo-hyłffcgnydi, to posiłkować się musimy z na-
tury rzeczy specyalnemi czynnilsami krytyki historycznej
i filologicznej, uziipełnioneiiii i na tern polu ogólnemi na-
sadami krytycznej tcoryi poznania.
Czynnik powyższy określamy nazwą: KfytyU hiałorye^
nej filozofii.
Tak tedy okazuje si<^, że analiza filozoliczna obejmu-
je trzy następujące mementa:
1) Rozbiór psychologiczny zasadniczych czynności
umysłu i jego dążno.ści do ogóbiego na świat poglądu,
czyli krytykę umysłu;
2) Kozbiór porównawczy przypuszczeń i wyników
nauk specyalnych, o ile ono przyczynić się mogą do uro-
biciuia filozoficznego na świat poglądu, czyli ktytykę fUo:o-
ficjsną nauk specyalnych.
3) Hozbiór krytyczny przeszłości filozofii, czyli krs-
tykę histarycgną samej fihsofiL
Digitized by Google
545
Te trzy składowe czynniki analizy filozoficznej uzu-
pełniają się nawzajem na każdym kroku; żaden z nich
nie może być stosowanym do badań filozoficznych w odo-
sobnieniu, wyłącznie, gdyż w takim razie badania te przy-
brałyby charakter jednostronny i doprowadziłyby do wy-
ników skrzywionych lub nawet zupełnie błędnych. Meto-
da analityczna filozofii, pojęta w sposób nalożyty, przy
badaniu każdej kwestyi jednoczy w sobie organicznie roz-
biór psychologiczny odnośnych czynności umysłowych
z rozbiorem wyników nauk specyalnyeh i danych historyi
ftlozofii. Tylko przy ścisłym związku tycb czynników
i ich wszech stronnem zastosowaniu, analiza staje się pra-
wdziwie naukowym środkiem pomocniczym dla badań
filozofii i przyczynić się może do zadawalającego postępu
tych badań.
1. Krytyka umysiu, jako czynnik analizy filozoficznej.
Wszelka w ogóle krytyku ma za przedmiot pewne wytwory,
które zasadniczo wypływają z czynności umysłu i dlatego pozuctne
i ocenione^ być moga jedynie na ])()dsta\vie |)nj)rz<'dnicg(ł rozlńoru
umysłu, jako podmiotu krytyki. Zh^d wynika, że r(izl)i(')r czyniio<( i
umysłu i jego wytworów jest pierwszym i najważniejszym warunkiem
wszelkiego wogóle naukowego krytycytmu, a tembardzicj krytycyzmu
filozofii (§ 5,1).
Wdród wielorakich zadań krytyki umysłu, inie jsi r na <'zelue przy-
znać należy śoisłemu rozróżnieniu podmiotowych i przedmiotowych,
racjonalnych i empirycznych czynników życia umysłowego. Widzie-
B4my już wyźcj (str. 93), że Kant określił t^ różnicę wyrazami
a jnńori i a posteriori. Za treść a priori umysłu uznajemy to wszyst-
ko, co stanowi właściwość umysłu samego w sobie, jako zasady ])icr-
wotuej wszelkiej czyiinosci umysłowej, a zatem i wszelkiego przejmo-
w:una jakiejkolwiek treści danej. Przi'ciwnie treść a posteriori (»l>ej-
nmje to wszystko, co umysł [)rzy pomocy swych < zynnoś( i nliserwa-
cyi i doświadczenia czerpie z niezależnej od uiego faktycznej rzeczy-
546
§ 15,1. KBTTYKA UMYSŁU.
Powyższe rozróżnienie stanowi ])unkt wyj.scia dla wszelkiego
dalszego rozbioru działalności umysłu i rozstrzyga o zasatlniczem po-
glądzie badacza na istot- tej działalnoacL Wskutek różnego określe-
nia treści i znaczenia wspomnianych czynników wytwarzają prze-
ciwległe poglądy raejfcnaUimu i imptfyjmtc, z których pierwazy uzna-
je za wyłączną zasadę czynności umysłowych treść aprioryczną totm-
nm; gdy przedwnie empiryzm nawet i tę treść nsiłnje wyprowadaić
z danydi doświadczenia. Jeżeli empiryzm sprowadza doświadczenie
do działania zmytUw i na nich jedynie opiera całą działalność omyria,
natenczas przyjmuje nazw^ aensualizmu i treść wrażeń zmysłowych^
w przeciwstawicnin do wszelkiej inn^j treści umysłu, a mianowicie do
treści racyonahu^j, uznaje za wyłączną podstawę do wyjaśnienia pozo-
stałych objawów życia umysłowego. Mówiąc o kr%'tyce nmysłu tylko
jako o czynniku metodologicznym filozotii, nic mamy powodu zając
się obecnie samą tą kr\ tyką; jest ona zadaniem osobnych nauk fiJozo-
ficznych: logiki^ esteh/ki, eiykh a przedewszystkiem psychologii. O ile
zresztą krytyczny rozbiór życia imiysłowego wchodzi w skład nauki
wstępnej do filozofii, uwzględniliśmy go w sposób należyty w odno-
śnych częściach pracy niniejszej. , Powołajemy się pod tym mględsm
na roztrząsania^ dotyczące zasadniczych czynników wiedzy ($ 4^),
dalej pojęcia świata, istoty i zjawiska (§ 5,2 i 3), a głównie na cha-
rakterystyką typowych objawów życia umysłowego, oraz wszechstron-
ny pogląd krytyczny na ich stosimek do filozotii (§ 7 — 13). Nadto
rozilział czwarty niniejszego dzieia, po.świ<ęcony rozbiorowi imiyslu
filozoticznego. odnośni sii^ w znacznc^j części do krytyki umysłu. Ze
stanowiska meloilologicznego dodać należ\ uwugt^. że zaznaczona ró-
żnica miedzy aprioryczną i aposteryoryczną treścią umysłu sprowadza
si(^ w swej istocie do różnicy miedzy organizacyjnemi prawami dzia-
łalności umysłowej i jej przedmiotem^ czyli maieryalem^ zaczerpanym
z faktycznej rzeczywistości przy pomocy doiwiadeuMOt jako jedynego
środka przejęcia przez umysł treści od niego niezależnej. Wskutek
tego ową zasadniczą różnicę możemy najprościej określić jako różnicę
mi(^dzy wrodz<m$m% pratwimi tunysłu i treścią nahitą empirycznie.
Prawa mnysłu, t. j. jego czynniki czysto ra( yonalne, dane
z natury rzeczy wraz z istnieniem i organizacyu uniyshi. Ztąd uzna-
ne być muszą z;i wrod/onc umysłowi, aprioryczne, podobnie, jak. pra-
wa cielesne^) organ izaey i, stanowiące czynnik wrodzony jej ftinkcyj ori;.*-
niczuych, jak prawa fizyt^znego bytu, np. zachowania energii, iK>waze-
chuego ciążenia i t. d., określające bezpośrednio działanie zjawisk fizycz-
nych. Przejęcie przez umysł praw swej działalności z zewnątrz nir
jest możliwem faktycznie i sprzeciwia się najprostszym wyinagwuom.
logiki. Wszelkie bowiem przejęcie przez umysł jakiejkolwidc Mttll
§ 15,1. KRYTYKA UMYSŁU. 547
^ wi^ i rzekome przejęcie własnych praw, opiera si^ już na istnit»niii
. pewnych praw umysłu i uskutecznić się daje jedynie przy ich udziale.
' Z tego wynika, źe racyonahiych czynników umysłu, ściśle złączonych
z jego prawami, żadną miarą wyprowadzić nie można ze świata ze-
wnętrznego. Stanowią one pierwotną właściwość życia umysłwego,
jego istotę. Docieramy tu do owych ostatecznych zasad bytu, które
stanowią konieczną podstawę do wyjaśnienia jego objawów, ale same
nie mogą już być wyjaśniane przy pomocy tych objawów, jako czyn-
ników pochodnych. Wynika to w sposób oczywisty z tego, cośmy
na swojem miejscu powiedzieli zarówno o istocie praw w ogóle, jak
w szczególności o prawie przyczyny (zob. str. 122 i nast., oraz
§ 11,2).
"Wszelkie poglądy przeciwległe, zaprzeczające istnieniu czynników
v*Todzonych umysłu i dążące do wyprowadzenia nawet pierwotnych
praw działalności umysłowej ze świata przedmiotowego przy pomocy
doświadczenia, t. j. jednej z czynności już istniejącego umysłu, są
wynikiem bądź grubych nieporozmnieu, bądź rażącego lekceważenia
krytyki umysłu. PrzekonaUśmy się o tem już wyżej, mówiąc o zasa-
dach naukowości, a mianowicie o odnośnych poglądach Milla i Spen-
CEBA, jako głównych nowoczesnych przedstawicieli jednostronnego
empiryzmu na tem polu {zoh. str. 307 i nast.).
Najgłówniejszym metodologicznym środkiem pomocniczym przy
rozróżnianiu i określaniu rac^-onalnych i empirycznych czynników
umysłu jest rozbiór jego działalności w stosimku do różnych praed-
miotów szczegółowych. Czynniki aprioryczne występują zawsze na
jaw w owych zasadniczych procesach imiysłowych, które pozostają
ji^due i też same w stosunku do każd<'go w ogóle ]n'zedmiotu, t. j.
bez względu na jego treść szczegółową. Czynniki te mają charakter
bezwzględnie obowiązujący zawsze i wszędzie, nie zmieniają nigdy
swej treści wedle zmiany przedmiotu, lecz narzucają się umysłowi,
jako konieczne warunki jego prawidłowej działalności odnośnie do
najróżnorodniejszych przedmiotów. W tym duchu Kant słusznie wy-
kazał, że czynniki aprioryczne umysłu mają charakter poioszechtwsci
i konieczności i nie dopuszczają bezwzględnie żadnych wyjątków. Są
one za.sadą wszelkiej racjonalnej działalności umysłu w ])rzeciwstawie-
niu do działalności mniej lub więcej samowolnej, ni«'racyoualnej, od-
stępującej dla powodów ubocznych od owych powszeclmych i koniecz-
nych praw życia umysłowego. Ponieważ zaś temi ubocznemi powoda-
mi są zawsze tylko czynniki podmiotowe jednostkowego osobnika,
nadwerężające ściśle racyonalną działalność, opartą na ogólnej organi-
zacyi umysłu, a więc na jego ])rzedmioto\vej istocie, niezależnej od
samowoli osobniczej: przeto do owych charakterystycznych znamion
*
548 § 15,1. KRYTYKA UMYSŁU.
treści apriorycznej omystii dodać należy jeszcze ^udmiotowoić^ jako
czynnik, dotyczący metafizycznej natury samych praw timyslo, ich
bezpośredniego związku z istotą powszechnego bytu. Przez ten czyn-
nik zaznaczamy poprostu fakt, £e organizacya ttmystu i jej prawa
nie są objawami ludzkiej samodzielności, lecz wynikiem działania
świata przedmiotowego i jego zasady, jako ostatecznej przyczyny owej
organizacji i§ 4,3).
Po wyjaśnieniu ogólnych czynników życia umysłowego, najwaź-
uiejszem zadaniem krytyki imiyshi jest rozhior czynności poznawczej,
stiinowiący pr/.fiimiot teoryi poznania czyli /cffik-i i? 2.2, oraz str. 57.
O ile wyŻ!^zo zilolnośei lunysłu, dążące do zro:uniij'ni>! świata, obojmn-
jemy w ogólnem jioj«^ciu rozumu, o tyle ta część krytyki umysłu nosi
zazwyczaj nazw^ krj/f>/ki ront mu (zob. >:tr. 263 i nast.). Przy pomocy
zaznaczoneg<^ 1 \^yżej środka metodologicznego, teorya poznania okre-
śla owe czynniki powBztehm^ kcmnetiM i przedmiotowe prawid2oweg<^
poznania rzeczy i przedstawia ostateczne zasady wszelkiej racyonalnej
oceny wiedzy ludzkiej.
Tak np.j ])oddając rozbiorowi czynność poznawczą, zw&ii% sądna.
logika odróżnia ściśle jego og(jhią, konieczną i przedmiotową istotę,
jako fiiiilicyi oi*«j:anicznej poznania rzeczy, od danej empirycznie szcze-
g<)łowej tr<'ści s;u1li lo^i< zni'go i przez to dociera do jego apdorycz-
nych czyniiikuw, wynikających bezj^usrcdnio z samej organizacyi umy-
słu i j«'£i;o praw zasadniczych. Tą samą drogą {'rowadzi looika ]«■
krytycznego poghulu na znaczenie i doniosłość każ(icj iimej czynność:
poznawczej, wił^(; nictylko sądu, lecz i wyobrudenia i pcjęcia^ jako jego
składników, dah^j wniosku^ jako wywodu nowego sądu z danych prze-
słan(Oi. dowodu, okreaUnia^ podtiału, czyli klatyfikaeyiy metody, ĘysUmaU.
nauki i t. d., i t. d. W ten sposób wnika we wszystkie czynnośi-i
poznawcze i wskazuje, jak niemi posiłkować się należy, aby urzeczy-
wistnić, wedle możności, najwyższe cele wiedzy ludzkiej.
Taki sam rozbiór krytyczny uskuteczniają inne nauki filozoficzne:
estełi/ka i eti/ht, odnośnie do czjrnnosci umysłowych uczucia i woh
określając r<)wnicż ściśle i na tem polu cz\mnilii aj)rioryczne. t. j
powszechne, konieczne i ])rzedmiotowe muysiu, w przeciwstawieni'-
di» czynnikuw nabytycli zzmynątrz i następnie urabianych saniodzici-
uie według zasadniczyeh wymagań samej organizac\'i umysłu.
Pr('>cz takiego rozlnoru f-:///?n.>.sv 1 um3'^slu i jego organizacyi, krr-
t \ l:a umysłu ma za zadanie równii'ż i rozbiór wytwór- życia nmy-
słowego na najrozliczniejszych polach jego rozwoju, a więc na pohi
artystyczuem, poznawczcm i moralnem (§ 7,8). Zasadnicze znaczenit
posiadają tu znowu wszystkie te wytwory imiyslu, które si^ odnostą
dr) bytu w ogóle, jego istoty, przyczyn i praw, celu i przeznacsonii.
Digitized by GaogleJ
§ 15,1. KBTTTKA UHT8ŁV. 549
jak również do najgtówniejszych form, w jakich si^ bjt umysłowi
DAizuca, a więc do idej przyrody, ludzkości i Boga izob. str. 86
i nast.). Wszystkie te wyi:wory łączą sitj w każdym osobniku z sze-
regami pojt^ć szczegółowyc h i j)ogląduw, ziilcżiiych w znacznej czł^ści
od wamnkuw czysto indywidualnych: nastrojii umysłowego, zdohiośri.
utoczenia, wychowania, narodowości czasu, i wichi innych ]jrzyrod/.o-
nych lub nabytych czynników. Pomimo to, nie trudno spostrzedz,
że w calem tern bogactwie szczegółowych wytworów nieskoiiczonej
liczby osobników wyraża się ogólno-ludzka treść umysłu, wolna od
osobniczej samowoli, wypływająca z naturalnego związku człowieka
z pozostsiym bytem i jego istotą. Wykrycie tej ogólno-ludzkiej tre-
ści umysłów jednostkowych, jej związku z istotą bytu jest jednym
z najpoft^imejszych czynników, rozjaśniając^oh nasze własne poj^a
0 przyrodzie, człowieku i Bogu. To toż to zadanie krymki umysłu
łączy si^ jak najściślej z metafityką^ jako nauką, mającą za przedmiot
rozbiór naszych poj^ć o świecie, jego istocie i objawach (zob. str. 67
1 90 i nast.).
Treść szczegółowa wszystkich tych wytworów domaga się naru-
rahiie od krytyki umysłu szerokiego uwzgU^dnienia matcryału du-
świadczenia, gdyż tylko przy jego udziale i pod jego wpływem umysł
dochodzi do owych pojęć przedmiotowych. To też jak we wszelkich
badaniach naukowych, tak i tutaj, nie można się ograniczać samemi
racyonalnemi czynnościami umysłu, oderwanemi od gruntu życiowego
i doświadczenia; nie moina nawet na tom szczególowem polu ograni-
czać się rozbiorem psychologicznym odnośnych czynności umysłu, lecz
z konieczności posiłkować się należy danemi, zaczerpanemi z nauk
specyalnych i z dziejów filozofii, w celu wszechstronnej oceny warto-
ści i prawdy owych wytworów, a w szczególności pojęć ludzkich
0 świecie przedmiotowym. Wynika to z istoty samej nauki i§ 10,2.t).
Pomimo wiekopomnej zasługi Kanta, zaj)rzcczyć nic można, że
krytykę umysłu ograniczał [)rawie wyłącznie racyonahiym i jjsycliolo-
gicznym rozbiorem jł^go wytworów, a przytcm nic uwzglęthiiał w s])0-
sób należyty bogatych materyałów nauk specyalnych i historyi filo-
zofii W zasadzie uznawał on wprawdzie całą doniosłość doświadcze-
nia, ale metoda jego badania miała przeważnie charakter raoyonalny
1 nie korzystała w sposób należyty z zasobów wiedzy szczegółowej,
tak niezbędnej przy wszeohstronnem rozwiązaniu trudnych zadań
krytyki umysłu.
Kant sądził, że rozbiór filozoficzny umysłu i jego wytworów od-
stępuje od zasad krytycyzmu i wpada w dogmaty zm, gdy nie pozo-
staje w sferze racyonalnej, a zbyt opiera się na danych doświad-
czenia. Tymczasem materyal empiryczny, poddawany natiualnie ró-
edfty Gooj
DigitizedBy Google
550
§ 15,1. KRYTYKA UMYSŁU.
wuież odpowiedniemu i'o/J)iuruiv i krytycznemu, sianowi konitx:zuy śro-
dek pomocniczy przy liadauiu umysłu, jego działań, i wytworów.
Tylku pi'/y j*\iio udzialt' można uniknąć gf<^biej w pierwotne czyLuiki
życia mnysiowego i w rozwój genetyczny jego wytworów, posiadają-
cych doniosłość filozoficzną. Z tego stanowiska usupełnió naleiy me-
todę racjonalną Kanta naleźytem uwzgl^niemem wyników nauk Bpe-
cyahijchy oraz dziejów filozofii
Racyonallsin 1 smplryzin. Pogląd kiytyczny na wsponnume po«jiq
(atr, 510) zasadnieze kiemnki metodologicuie: raesfonaUimu i empirfftmu, ncnrpte
można b tego wssyatkiogo, co się dot^ o (czynnościach umysłu w nftiojrch csęśdadi ni-
nioMZOgfO dzi«^'}a powiedziało. Zob. szczop:<'i1nioj str. 29S, .105 i nast, oraz litcBatoi^ do*
tycsącn nietudy filozofii, str. 525 i nast, 53:3 i na<t.. 540 i nast. Skapiiyąc rOBliiMne
w tyiii \vztrl«.'dzi« wiadonio><f*i. do}ą**7,aniy tu kilka jesy.r/.c. uw.icf.
W Ttowrłfzc-nfj lUozolii Kautk/yt^?^ uchodzi zazwyczaj za ^hnmpi^o przi^djUwi-
ciola ł'afyvii.ali:»nu. JJakos- zaś za oji/a metody empirycznej. Przekonaliśmy si^ 4U.»li
przy r>'jżnyoh .sj»osołmośi'iaoli. że Kartezyusz nie jast wyłącznie racyoDaliaŁą, ani lUkos
bezwzględnym empirykiotn ; każdj z nidi pujmuje dobne potnebę nsiipetnknia nelaif,
stawianej na pierwszym plaaiOi czjnnikami metody pnsedwtegtąl* Kiiteqnm piaodwil
samodzielnie i na poln nauk empiiycznych, nwa^lędnił w zakrane el^ki dane iydwe,
a w metodologii domagał się oparcia filozofii na możliwie pdnjm mateisrale sicMgdlim!}
wiedzy (zol>. wyżej str. 300, 402, 511 i nast, 626). Bakon zaś potępia ttaaowczo
jeduostronuyęii en)i)iryków i dąży w «<wpj teoryl pomania do wyrównania wymagań ttr
cyoualizniu i cmpiryznui (zoh. str. B25 i uast.).
Jednostronny raoyonali/m roprozentuj;i frlńwnie zwolennicy metody dyalektycznej,
począwszy od I*latona i ?>finozy. Mówiliśmy o nich w przeglądzie odnoisncy literatoiy.
str. 540 i nast.
Nazwą etnphyzmu (od i{jL7rsip(ct ss ezperientla = dośwładcMnia) omaciąfi »
zwyczaj kierunek metodologiczny, opierający poznanie neczy wylącnie na lewnętnaoi-
czyli zmyshtcem doświadczeniu. K tego pnnkta widzenki empiryim ma diaiakter mt
sunUf-f r :/!^^ schodzi się zapełnię z teoryą seiusualizmu^ dowodzącego, ie jedynem źró-
dłem wiedzy naszej są zmysły (zoh. wyżej str. 174 i nast). W śclsłm atoli pojęcie
do.świadczenia odróżnić należy doświadczenie wrwnętrznf'. doprowadzające do naszej k^h-
doiiMt.ści trcsć nasz»'j>-o umysłu, nd o\vł>'jo doświadczenia zmysłowego (str. 84 . Uizu
myśli i dążności (np. uczucie g^odnosci osohi.stej, miłości, nienawiści, alho idee pr3W»i»,
dolija, liotra, luh pra^mienie doskonałości. ch»*ć -pełnienia oliowią/.ków życiowych i t
i t. d.) nie stanowią przedmiutu naszej wiedzy ini\ pomocy wrażeń zmysłowych, ilj
icli nie widzimy, nie słyszymy, nie dotykamy się i t d. Przedstawiają się one laip
bezpośrednio, jako treść naszego własnego jestestwa, przejmującego się swemi staBui
wownętrznemi pizy pomocy samoiciedty. Wrażenia zmysłowe, pneciwnte, oamcąją ś(
nam, jako stany naszego ciała, spowodowane bądź pnez czynniid beswiflędnie ^^
wnętr/ne, l.ądż przez zmi n v w cZ3'nnościach ciała (zoł). etr. Sfi i 107). Fławda, id yi^
ciało, wśród danych warunków n;łszci,'o hytu, jest niezbędnym łącznikiem pomiędr)' n^*^
wewnf^tr/.ną ł-tntą i światem zewnntrzn^nn. tak toż wrażenia zmysłowe posredmti;
w życiu umysloweiu pomiędzy treścią czysto podmiotową i przedmiotową, wciskąją
Dlgitized by Gopgle
§ 15,1. RACTONAŁIZM I SMPIBTZM. 551
ukm we wsijttkie csTimnośd nmegro nmyshi} nawet nąjburdiiąj oderwane. Pomimo
to trcśó podmiotowa umysłu, ściśle połączona z jego osEyuLOŚciami, róśni się jak najwy-
raźniej od treści przedmiotowej wrażeń zmysłowych, wywdanych przez podniety zo-
wnętrene. Ztąd toż krytyka iniiv<hi wykazuje jasno różnicft nn^dzy doświadczeniem
utnysłfńccm i zmysłoicem i spr/.eriwia sit; wszelkiemu pomi»'<zajuu tych dwóch rużny< ii
zKłdeł naszej wiedzy empiryt-znej. S<'n.siializm nie ma t<;dy ^łu^zności, gdy doświadr/c-
nie w ogóle sprowadza do działania zmysłów. Krytyczny rozbiór tej sprawy doma«,'a
się uzupehiienia doświadczenia nnydowego uroysłowem, przedmiotowego podmiotowero.
Pnekonaliteiy się o tern bliżej, roztrząsając kwesty ą o źródle nasityeh idej (str. 177 i nast).
Diiąie empiiyzmn i sensnalizmn stwierdzają pewyuaiy pogląd na Itaidym Icroira.
Początkowo empiiyśm ma charakter sensualistyczny, ale głębsze badania metodologiczne
nad czynnościami doświadczenia doprowadzają zawsze do wynika o koniec^ej potrzebie
nzapełnienia świadectwa zmysłów l)ezpośredniom świadectwem samowiedzy, umysłu, za>
stanawiająeogro sio nad samym sobą. Empiryzra w starożytności, szczejrólnioj Epikura.
oraz w nowszej filozofii aż do Lokka. miał charakter sensualistyczny. I.ockk zaś,
uznając znaczenie redeksyi obok sen.sacyi (zob. str. U i 70). dał początek empiryzmowi
umy.słowemu, z którego się wywiązał świetny rozwój psychologii empirycznej w Anglii.
Jeżeli w nowszych czasach, szczególniej Comtb i pozytywiści, zaprzeczali możności wo-
wnętnnego doświadczenia i powrócili do pierwotnej seosnali^tycznuj formy empiryzmu:
wiUeć w tem moina tylko anachronizm, nie licaący się z postępem ki7tjcm<y me-
to4]r p^F"*—***^ (lob., 00 w ^ym względzie > powoda CSomte*a- powiedziano wyżej, str.
2B8 i nast).
Wzajemny do siebie stosunek umysłowych i zmysłowych czynników poznania wy-
jaśnił joź zasadniczo Leibnitz (zob. str. 70 i nast.). Kant rozwinął konsekwentnie jorro
odnośne poglądy i oparł je na wszechstronnej krytyce czynnoś< i poznawczej. Dodajmy,
ie kwestya racyonalizmu i empiryzmu je<t przedmiotem s/j zetrułoweffo ro/bioru we
wszystkich obszemiejszycli teoryach poznania, wspomnianych na ^Łr. c^Ob i nast., SIO,
386 i nast., 410 i nast
2. Krytyka nauk siieeyalnycli, jako czynnik
analizy filozoficznej.
W naszych dotyohozasowydi roztrząsaniach mieliśmy niejedno-
krotnie sposobność zaznaozyó, źe filozofia koniecznie uwzględnić win-
na wyniki nauk specjalnych, jeżeli pragnie rozwiązać swe zadania
w sposób prawidłowy (zob. szczególniej str. 274, 281, 297 i nast., 542
i nast.). Takie jednak uwzględnienie nauk specyalnych stanowi nie
tylko mniej hib więcej potrzebne dopełnienie filozofii treścią ciupi-
rrczną tych nauk, lecz jako krytyka ich przy})nsz( zeń i wyników jest
jednym z koniecznych metodologicznych (•zynnik(')w wszelkich docie-
kań na polu filozofii. Nie chodzi tu bowiem tylko o to, aby pogo-
dzić poglądy filozoficzne z bogatemi zasobami wiedzy specyalnej, lecz
>0 krytyczne wyjaśnienie ostatecznych podstaw tej wiedzy, t. j. jej
przypuszczeń i o kontrolę jej najwyższych uogólnień, t. j. jej wyni-
^ków. Dopiero na podstawie krytyki przypuszczeń i wyników nauk
fan
i, - .
Digitizedb^ Google
552
§ 15,2. KRTTTRA NAUK 8PBCTAŁNTGH.
spfryalnych, filozofia może ])OsiJkowaó się ich materyalem naukowym
i wcielić go wo własne swoje badania. Bez takiej poprzedniej kryty-
ki, przejmowanie gotowych wyników nank specjalnych nadaje fik>-
zófii ten sam charakter dogmatyczny, jaki napotykamy w owych ntn-
kaoh .§ 6). Okazuje się to w sposób oczywisty na pozj^tywinnie
OoMTE*A, który słusznie jednoczy filozofią z naukami specyalnemi, ale
w braku głf^bmzi^^^o pojęcia jej zadań, opiera ją w^^łącznie na snrowym
inateryalo lyeh uaiik. Pizciiuując zaś bez krytyki gotowe dane wie-
dzy specyalnej, Comtc wpada w jednostronny dogmatyzm, o ktx)-
ryni mówiliśmy na swujcin miejscu, a który pozbawia pozytywizm
charakteru filozofie zncfro 10,i).
Jeżeli Comte zaniedbuje krytyką nauk specyalnych wskutek bez-
pośredniej dogmatycznej wiary w prawdziwość ich przypnszcieó
i wyników; to przeciwnie racyonaliści, ze SmrozĄ i Hie0IJBm na czele,
lekceważą tę krytykę z powoda niczem nie uzasadnionego niedowiar-
stwa w świadectwo wiedzy empirycznej. Według tych myślicieli, jak
widzieliśmy (str. 526 i 537 i nast.), filozofia posiłkować si^ winna wy-
łącznie metodą racyonalną, polegającą na dyalcktycznym wywodzie
jednych myśli z drugich. Z tego stanowiska, filozofia wyzwolić się
winna z wszelkich ])rz3'])uszczeń empirycznych, L. j. według wyraże-
nia Hegla, powinnii l)\'ć rordusaetzungslos. Wskutek tego. oparcie jej
na wynikach nauk .sj)ch yahiych nznanem zostaje za nieuprawmony
dugmntyzm, sprzeciwiający się racyonalnej metodzie filozofii.
Taki pogląd jednostronnego racyonalizmu wynika z błędnego
pojęcia samej krytyki filozoficznej. Filozofia, w samej rzeczy, dąży
do wyzwolenia umysłu z pod wpływu wszelkich, z góry powziętych
dogmatycznych przjirpuszczeń i pragnie wiedzę oprzeć na niewątpli-
wych, krytycznie usprawiedliwionych zasadach. Geln tego atoli nie
urzeczywistnia w praktyce przy pomocy abstrakcyjnego oderwania
swych samodzielnych dociekań od wszelkich w ogóle przypuazcaeń
wiedzy einjnrycznej; lecz za pośrednictwem rozbiorą krytycznego
tych ])rzypuszczeń w pewnym nastijpstwie, stosownie do składowych
cz\niiiik<')w metody filozoficznej. Na mocy zaś takiego rozbioru, filo-
zofia może. wedle potrzeby, posiłkować się danemi nauk specyalnych
bez obawy, że prz**/ lo wpadnie w objt^cia dogmatyzmu. Nie przyj-
muje bowiem na wiart^ ich wyników, lecz poddając przedewszy.stkiem
rozbi<»rf)wi i( h prz\'pu szczenią, ocenia znaczenie owych wyników
z punktu widzenia krytycznych zasad wiedzy w ogóle.
Uwagi wyższe, dotyczące przeciwległych poglądów pozytywi-
zmu i racyonalizmu na stosunek badań filozoficznych do nauk spe*
cyalnych, wykazują konieczność wszechstronnej krytyki tych naofc
jako niezbędnego współczynnika filozofii. Analiza filozoficzna nie mo-
Digitized by Google
§ 15, a KRTTTKA NAUK 8PBCTALNTCH. 553
ie ń<ą ograniczać rozbiorem samej organizac3ri umjalu i jego bezpo-
średnich czynności i wytworów (§ 154): ona z konieczności objąć
wimia i cały obszar wiedzy szczegółowej, wyrażającej się w nankach
specjalnych. Są. one wynikiem naturalnego rozwoju poznawczej czyn-
ności mnysłn, a wskutek tego rozbiór tych czynności nie byłby zupełnym,
gdyby nie uwzględnił zarazem owej wiedzy szczegółowej. Ponieważ zaś
lilozofia sprowadza swe badatua zawsze do czynników zasadniczych, prze-
to rozbiór wiedzy szczegółowej opiera głównie na wszcchst ronin in loz-
trzusaniu picrwotnyc li ])rzypu.sz( zrń i ostatecznych wyników nauk spe-
cyalnych. To też taki tylko rozbiór mamy tu na oku, mówiąc o ib^-
^ nauk dpeą/ainych.
Jasną jest rzeczą, ie ta krytyka przypuszczeń i wyników wie-
dzy specyabiej pozostaje w ścisłym związku z fiłot<^ nauk tpee^al-
nycA, której zadania i treść wyjaśniliśmy bliżej przy rozbiorze zn«r
czenia filozofii dla tych nauk (§ lO^a). Obecnie uzupełniamy odnośne
wywody ze stanowiska metodologicznego. Otóż metodologia owych
badań krytycznych, wchodzących w skład kazdej kwestyi filozoficznej,
obejmuje zasadnicze czynniki rozbioru naukowego w ogóle, w odpo-
Wiedniem atoli zastosowaniu do danego przedmiotu. Czynniki te, roz-
patrzone ze .-'taiiuwihka metody lllozofii. są następujące:
"W celu korzystania z zasobów nauk s^iccyalnycli w zakresie ba-
dań filnzoficznych. naleiy przedewszystkiem jasno rozróżnić zasadni-
cze przypuszczenia tych nauk od ich ostatecznych wyników. Frzypw
Meimla obejmują takie ogólne czynniki życia umysłowego, które sta-
nowią podstawę badań szczegółowych i wchodzą bezpośrednio w ich
skład; gdy u/jfwUd dotyczą jedynie treści, opartej na samych badaniach
i z nich wyprowadzonej. Bzecz naturalna, że krytykę rozpocząć należy
od rozbioru przypuszczeii, a następnie przejść do rozbioru wyników.
Pierwszem zadaniem w rozbiorze przypuszczeń nauk specyalnych
jest ich ścisłe okrśiUniSf przyczem zwrócić należy uwagę zarówno na
przypuszczenia właściwe wszystkim naukom razem wziętym, jak i na
takie przypuszczenia, które się iiiczą ze szczegulowciiii przedmiarami
rożnych nauk. Niektóir z takich przypnsz<;zoń wskazał isimy szczegółowo,
mówiąc na swojem miejscu o dofruuityzmit' nauk specyalnych i§
Określenie przy|>uszczeń nauk specyalnych nie jest zadaniem tak
iatwem, jakby się to z pierwszego wejrzenia wydawać mogło. Nauki
specyalne tylko wyjątkowo określają swe zasadnicze przypuszczenia, -
a jeśli to czynią, nie mają na celu krytycznego usprawiedliwienia ich
treści, lecz zadawalają się ich przedstawieniem w formie dogmatycz-
nej. Świadczy o tern np. matematyka, która, w celu racyonalnego
wywodu swej szczegółowej treści, zmuszoną jest umieścić na czele
swych' badań różne pewniki i określenia zasadnicze. Przy tem je-
554
§ 15,2, KRTTTKA NAUK SPBCTAŁNTCH
dnak zauważyć należy, ie i ona nie określa bynajmniej wssystkioh
Bwycli przypaszczeń, lecz tylko te, które wchodzą w skład jej badań spe-
cyalnyoh, a pomija cały szereg ogólnych przypuszczeń metodologicznych
i poznawczych, oraz przypuszczeń, wyrażających sifj w bezpośrednim
poglądzie na świat tak zwanego naiwnego reah/mu. Inne nauki spe-
cyalno zazwyczaj nic zdajii sobie wcale sprawy ze swych przy-
puszczeu, Ifcz przvstr'pują \vj)iost do badania szLzegóiowych przed-
miotów na podstawie tradycji naukowej (zob. str. 5, oraz 315
i nast.).
Chcąc w tym względzie dla swoich celów uzupełnić wiedzy spe-
cyalną, filozofia oprzeć się musi przedewszystkiem na krytyce umysłu,
wyjaśniającej zasadnicze czynniki wiedzy- ludzkiej w ogóle (§ 15,i).
Zastosowanie wyników tej krytyki do różnorodnych przedmiotów
nauk spccyalnych doprowadza do jasnego poglądu na przypuscGzenia,
które służą za podstawę wszelkim badaniom szczegółowym i ułatwia
przez to ścisłe określenie tychże przypuszczeń. Dotyczą one zarówno
czynności poznawczej, jak i przedmiotów poznania i przyjniują stoso- .
wnie do tego charakter bądź metodologiczny, bądź metafizyczny. ,
T)alszy zaś rozbiór zasadnie z(>j treści ^lu\Miych szeregów nauk
cyalnych. ]^rzy ])omO( v <nlpł)wiednicj ich kla^syfikacyi zob. str. 113
i nast.\ uwydatnia coraz wyraźniej szczegółowe przypuszczenie każdej
z tych nauk z osobna i ułatwia ich bliższe określenie ze stanowiska :
konkretnego materyału wiedzy specyalnej.
Dopiero na podstawie wszedbstronnego wykryciA i określenia
przypuszczeń nauk specyahiych, kiytyka filozoficzna zestawia icłi
treść z ogólnemi wynikami teoryi poznania i dochodzi * tą drogą do
oceny znaczenia owych przypuszczeń dla filozofii. Odróżnia w nich
treść, wiążącą się ściśle z samą organizacyą umysłu, a więc treść
aprioryczną, od mniej lub więcej zewiK^trznycli i przypadkowych na- *
leciałości, nie stanowiących koniecznych ws})ółczyiuuków badania naa- \
kowec^o na dan»*m poln wiedzy. Filozofią obowiązują jedynie owt
przy])uszczenia organizacyjne (hijące się usprawiedliwię krytycznie na
podstawie zasadniczych czynników wiedzy w ogóle. Wszelkie za?
przypuszczenia nauk specyalnych, nie wypływające z samej organiza-
oyi umysłu, lecz ze źródeł postronnych (np. z przesądów tradycyj-
nych, z ducha czasu i t. p.), nie dają si^ J^ytycznie uzasadnić i dla
tego też nie mogą stanowić współczymuka dociekań filozoficznych
o charakterze krytycznym.
Rozbiór wyników nauk specyalnych, w celu wykazania ich meto-
dologicznej doniosłości dla filozofii, wkracza już coraz bardziej w za-
kres szczegółowych badań ty( h nauk. Tu krytyka filozoficzna ma
giów iiie za zadanie skontrolować, o ile te lub owe wyniki, mogące się
Digrtized by Google
§ 15,2. KRYTYKA NAUK SPECYALNYCH.
555
przyczynić do rozwiązauia zadań filozofii, od powiadaj wszochstronnie
zarówno zasadniczym wymaganiom toor^a poznania, jak i koniecznym,
t. j. krytycznie usprawiedliwionym przy])usz('zeniom odnośnej nauki
specyalnej. Tylko takie wyniki dają się spożytkować na polu filozofii.
Cały natomiast materyał nauk specyalnych, oparty na błędnych, lub
dowolnych przypuszczeniach, lub też dobyty środkami, nie czyniącemi
^ wszechstronnie zadość krytycznym wymogom teoryi poznania, nie na-
daje się do filozofii, a myśliciel, posiłkujący się nim w swoich docic-
^ kaniach, ściąga na siebie zarzut, że się mija z zasadami krytycyzmu
filozoficznego i ulega wpływom postronnym, nadwerężającym samo-
( dzielność i niezawisłość jego sądu o rzeczach.
Zaznaczony pochód krytyki nauk specyalnych, jako czynnika
metodologicznego filozofii, wykazuje, że stanowi ona w grimcie rzeczy
dalszy ciąg krytyki umysłu (§ 15, i). Jeżeli ta ostatnia wyjaśnia za-
sadnicze czynności i wytwory życia umysłowego; to krytyka przypu-
' szczeń i wyników nauk specyalnych uzupełnia te zasadnicze badania
i wykazuje, w jaki sposób czynności umysłu ludzkiego rozwinęły się
faktycznie wobec konkretnych zadań wiedzy i do jakich w tym
względzie doprowadziły wyników. A przez to dopiero filozofia prze-
konywa się ostatecznie, jakie dane z zakresu wiedzy ogólno-ludzkiej
może spożytkować w swych dociekaniach i w czem szukać winna
punktów wytycznych dla urobienia poglądu na świat, czyniącego za-
dość ścisłym wymogom kr^i-yki naukowej.
Przyplsek. Matoryał naukowy oraz literaturę, dotyczącą krytyki nauk
specyalnych, podaliśmy już w sposób wyczerpujący, mówiąc o filozofii tych nauk, .str.
321 do 341. Przykład zaś praktycznego zastosowania wyłożonych powyżej zasad meto-
dy krytycznej odnośnie do nauk specyalnych znalość może czytelnik w naszym rozbiorze
stosunku filozofii do nauk przyrodniczych, gdzie staraliśmy si»; wykazać znaczenie filozo-
ficzno zarówno metodologicznych, jak metafizycznych przypuszczeń i wyników przyrodo-
znawstwa (zob. § 11, str. 345 do 416).
3. Krytyka historyczna filozofii, jako czynnik metodologiczny.
Roztrząsane dotąd czynniki analizy filozoficznej (§ 15,1 i 2), do-
tyczą z natury rzeczy współczesnego stanu życia umysłowego i wie-
f dzy. Cały materyał naukowy, z którego korzystamy przy kr\^t3X'e
umysłu i przy rozbiorze nauk specyalnych, przedstawia się nam głó-
wnie w naj no wszem opracowaniu, jako wynik badań współczesnych.
Digitizeoby Google
550 § 15,8. KBTTYKA HI8T0RTCZNA.
Zachodzi jednak kwestya: czy myśliciel krytyczny może się zadowo-
116 wyłącznie takim materyi^em naukowym, czy nie powinien uwzglę-
dnić zarazem historycznc^j geu(>zy tego mateiyiJu, w ogóle przeszłości
życia umysłowego, jako środka pomocniczego dla swych dodekań
filozoficznych? Kwostya ta domaga się bliższego rozbioru znaczenia
szczególniej histort/i filozofii^ obejmującej ostateLZue wyniki wiedzy
ludzkiej w różnych t |)uka( h rt)z^ uju ni]i\ słowego. Nie pytamy tu
jednak o to, czy uwzp;l»Mliiit'nif' danyr-h hisitoryi filozofii jest cieką weui,
hil) ]H)żądanem, lecz o to, czy ono jest niezb^duem, czy ścisłe rozwią-
zanie 2adań filozofii bez niego obtyść się nie może; słowem, czy
his tory a filozofii stanowi konieczny współczynnik metodologiczny
w badaniach filozoficznych?
W celu wyjaśnienia tej kwestyi zaznaczyć przedewszystkiem
wypada, że wiedza* nie zwracająca należytej uwagi na własną swoją
przeszłość, wykazuje na każdym kroku wielkie braki pod względem
kr5'tycznym.
I tak, każdy czas, każda chwila rozwoju, tak filozofii i pozosta-
łych nauk, jak w ogóle życia umysłowego ludzkości, znajduje się pod
wpływem pe^sTiych panujiit ych potrzeb i dążności, pewnych idej kie-
rowniczych, które zesrodkowuji! [>raeę mysi i zazwyczaj na pewnym
tylko szczi^gcilnym zakresie powszechnych zadań nauki i filozofii.
Wskutek tego filozofia i w ogcłU^ wiedza każdego z usubna wieku ma
w sobie pewne cecliy ciasnoty umysłowej, ograniczoności, czy to ze
względu na metodę badań, czy to ze względu na ich przedmiot. Tak
np. wieki średnie znajdowały się pod wyłącznym wpływem idej teolo-
gicznych; gdy nasza współczesna wiedza ograniczoną jest dość cia-
snym zakresem pojęć przyrodniczych, o czem przekonaliśmy się
w odnośnych częściach niniejszej pracy (zob. szczególniej § 11). Jak
umysł ])ojedynczego człowieka nie może własnemi siłami dociec całej
współczesnej wiedzy i dla tego posiłkować się musi nauką innych ta-
daczy; tak również \\ szystkie umysły pewnej chwili rozwoju, razem
wzięte, ulł^c^ająe wyłącznie tak /.winiemu duchowi czasu, nie są zdohie
własiii-iiii /asohanii wznieść su^ na stanowisko og<'>ln<» naukowe, obej-
mujące wszystkie środki meto(h)logiczne wiedzy ludzkiej i całe bogac-
two jej różnorodnych przedmiotów.
Przy tem zauważyć należy, że wiedza każdego z osobna czasu
nie pn^iada sama w sobie d( statecznych danych, aby poznać należycie
swoją jednostronność i wyjść poza swój własny, mniej lub więcej do-
gmatycznie określony zakres myśli i dążności. Poglądy, teorye, naj-
bardziej naukowe, pewnej chwili rozwoju, więc i współczesne, są za-
wsze tylko wyrazem szczegółowych warunków życia umysłowega
wśród których powstały. Nie przedstawiają zatem nigdy całej nauki
\
Digitized by Google
§ 15,3. KRYTYKA HISTORYCZNA. 557
wszeclistronnej filozofii, o ile one dostępne su dla iimyshi ludzkiego
w ogóle, lecz ujawniają tyiku szczegółowe, niuiej lub więc(»j zmien-
ne ukształtowanie danych zasobów wdedzj w duchu panuj^jch
idej czaffu.
Wobec takiego J^tanu rzeczy większość badaczy specyalistów za-
dawala si^ zdaniem, że wi^j uczynić nie można, jak stanąć na wy-
sokości swego czasu i w jego duchu przyczynić si% do dalszego po-
stępu wiedzy. Myśliciel atoli krytyczny, dochodzący do świadomości
owych braków wszelkiej w ogóle współczesności, zastanowić się winien
nad tern: czy nie ma środków naukowych, którehy rozszerzały wi-
dnokrąg umysłowy współczesnego badacza, doprowadzały go do obję-
cia, wedle możności, szerszych widnokręgów myśli i przez to. ułatwia-
ły coraz wszechstronniejsze i pełne rozwiązanie zadań wiedzy ludzkiej?
Takie środki naukowe podaje właśnie historya w ogóle, a w szczcigól-
nośei historya liluzulii, juko pogli^d na rozwój zasadniczydi czyimikuw
wiedzy i rozbi(')r krytyczny zasobów przeszłości z pimktu widzenia
ich doniosłości dla prawdziwc'z;o postępu tiluzutii. Z tego stauowiska,
krytyka historyczna filozofii staji? sic jednym z koniecznych współczyn-
ników metodologicznych przy urobieniu ogólnego na świat poglądu.
Historya jest w samej rzeczy matką i najpoważniejszą mistrzy-
nią chwili teraźniejszej. O jej doniosłości wspomnieliśmy już, mówiąc
zarówno o zdaniu niektórych myślicieli, że historya filozofii jest naj-
właściwszą nauką wstępną (§ jak o stosunku filozofii do żyda
społecznego (§ 12,2). Obecnie podnosimy szczegółowo jej znaczenie
metodologiczne dla badań filozoficznych. Znaczenie to daje spro-
wadzić do następujących wydatnych momentów:
1) Historya stanowi iiiczb^dny śi*odek naukowego samopoznania.
Należy tu zrozumienie zarówno ducha naszego czasu, jak i naszych
własnych poglądó\\ na najroz liczniejsze kwestye wiedzy ludzkiej mo-
żliwe jest jedynie przy pomocy znajoiiK st i dziejoweiL;" rozwoju życia
j umysłowego. Kto nie zdaje sobie sprawy z czymiików iiistorycznych,
które weszły w skład panujących idej czasu i jego własnych myśli,
ten nie pojmuje jasno ani swego czasu, ani samego siebie i wpada
zbyt łatwo w dogmatyczne przecenianie danej chwili rozwoju umy-
I słowego i własnej wiedzy. Nie znając przeszłości, teraźniejszość ol-
śniewa go swoją nowością i oryginalnością, chociaż w istocie rzeczy
okazuje się często, że wiele poglądów i teoryj, które uchodzą za wy-
nik pracy umysłowej współczesnego ]ookolenia, są poprostu zaległościa-
mi tradycyjnemi dawnych czasów, wznowionenu tylko wśród korzystnych
dla nich warunk<'nv. To toż bez pomocy badań historycznych, chwila
teraźniejsza y)i'zcdstawia sic nam i na polu lilozulii jak detia ex marki-
^fia, jako chaotyczne pomiijszauie uajrozliczmcjszych czyuuików myśh
558
§ 15,a KRYTYKA HISTORYCZNA.
wloeucj i obcej, bez jasnego poglądu na istotne źródła i prawdstwe
znaczenie jedn\ c h i drogich.
2) Historya jest koniecznym wspótczynnikem krytyki filozoficas-
nej. Wszelka krytyka ma charakter porównawcz\% t. j. o])ien\ si^ ua
poró\sTianiu własnych poghid(')\v na rzeczy z innomi. faktycznie (iarn*-
mi. Kto w swych dociekaniach hlozoficznycli polega wyłącznie na
własnej myśli i nie pyta o poglądy innych na przedmiot badany, ten
przypadkowe pomysJy swej tantazyi zbyt łatwo uznaje za prawdy nie-
zachwianą i w ogóle nie posiada probierza do krytycznej oceny roz-
woju Bwej myśU i jej istotnego znaczenia.
Prawda, że i nauka współczesna przedstawia często bogaty ma>
teryał do porównania ze sobą różnorodnych, lub nawet sprzecznych
poglądów na jeden i ten sam przedmiot. Ale nie jest to wystaicta-
jącem dla kryty( yzmu filozoficznego^ gdyż 1) wszystkie w ogóle nu-
ki współczesnych badaczy stają si^ zroznmialemi ze stanowiska kry-
tyczni ^ jedynie na podstawie badania ich historycznego rozwoju,
a nadto '2 najsprzeczuiejsze nawet poglądy danej chwili znajdują się
zazwyczaj pod w})ływem jednych i tych samych og(')lnych idej, ogra-
niczajucyeh zasadt^ krytycznego |)orównania do minimum. Jedynie
poglądy, urobione przy udziale innych zupełnie zasad, przez myślieit^
li, niezależnych od ])anuj%cych w naszym czasie tendeucyj, podają
nam materyał do ki*ytycznych porównań i do wszechstronnej oceny
znaczenia i właściwości owych idej kierowniczych, którym jako dzieci
naszego czasu bezpośrednio ulegamy.
Doświadczenie dziejów doprowadza nadto do przekonania^ śe
refleksya historyczna^ czerpiąca z zasobów przeszłości świeże siły du-
cha i wskazówki dla nowych dróg rozwoju, jest jednym z najpot^
żniejszych środków postępu i [)rzeciwdziała najskuteczniej różnoro-
dnym zboczenium i błędnym przesądom danego czasu. J )zitjki ta-
kiej relieksyi, badania nad literaturą klasyczną (_Trek<'i\v i Kzyniian.
a w szczeg<')luości stud^^a nad Platonem i Arystotelesem. wywoLily
krytykę średniowiecznego scholastycyzmu i przyczymły się do o<iro-
dzeuia nauk i filozofii. Podobnież i w naszym czasie, zwrot do Kan-
ta, głębsze wniknięcie w zasady jogo krytycyzmu, przyczyniły si^
glówimi do wyrwania wiedzy współczesnej z objęć panującego wszech-
władnie dogmatyzma empirycznego, u&jącego zmysłom i zewnętnme-
mu doświadczeniu bardziej, aniżeli wymogom rozmnn i faktom iyda
umysłowego. Jeżeli najnowsze dążności filozofii, dające rękojmię pra-
widłowego postę])u na przyszłość, obejmują szersze widnokręgi myśli,
mają na oku wszystkie możliwe środki badania prawdy i każdy z nich
oceniają bez przesądu, ze stanowiska sumiennej krytyki: zawdzię-
czamy to przcdcwszystkiem reheksyi łiistoryczuej na polu filozofii,
Digitized by Google
i 15,8. KRTTTKA HISTOBTCZSTA. 559
ft mianowicie wznowionym w ducha Kanta badaniom nad teoryą
W ten sposób okazuje się, żc histA^rja w og^óle, a w szczególności
lilozofii nie jest tylko koniecznym współczyiiuikn in krytyki tilozolicznej,
ale nadto zawiera w sobie częstżO ])okarni duchowy, zdolny podniecić
do nowego energicznego działania nadwątlone siły ws])(jłt zesny( h umy-
słów. "Ryłoby to przes^pstwem względem prawidłowego rozwoju ba-
dań filozoiii, gdyby nie chciano korzystać z tych zasobów przeszłości
w sposób odpowiedni.
3) Znąjomoś6 histoiyi jest nareszcie koniecznym warunkiem
wszechstronności i przedmiotowości dla współczesnych dociekań na
polu filozofii. SSstoiya zaznąjamia nas z róźaorodnemi środkami ba-
dania i z wieloma poglądami na rzeczy, które stanowią konieczne
uzupełnienie naszego, mniej lub więcej ograniczonego punktn widze-
nia. Przy pomocy tyck danych, przedmioty badania przedstawiają
się nam z takich stron, które nszłyby naszej uwagi, przy najskrzęt-
niejszeni nawet badaniu, wskutek panującego w naszym czasie kie-
runku myśli. Historya daje nara możność korzystania zarówno ze
zdobyczy, jak z błędów przeszłości i przyswaja współczesnym docie-
kaniom charakter ogólno ludzki, wszechstronny, jakięgo one same
przez się nigdy nadaóby sobie nie mogły. Dzięki joj wskazówkom
drogi myśli badawczej, przebyte przez przeszłe pokolenia, przebywa-
my za ich śladem samodzielnie, ale nierównie prędzej i bez takiego
wysiłku, gdyż krytyczne Opracowanie historyi oświetla ich pochód
i ujawnia ich cele ostateczne w sposób dla nas bezpośrednio przy-
stępny.
Wraz z tą ogólno-ludzką wszeclistrouuością zawdzięczamy bada-
niom historyczn3'm i możliwie pełny i-ozwuj ])rzediniotawości w za-
kresie wiedzy wsj)(')ł('zesnej. Ono j(;dynie zdolne są uwolnić nas od
wielu przypadkowych naleciałości, wypływających bądź z naszych
osobniczych skłonności, b^dź w ogóle z podmiotowego nastioju nasze-
go czasu. Zapoznawszy się z różnorodnemi poglądami na jedne i te
same sprawy, możemy snadniej określić stanowisko przedmiotowe
umysłu krytycznego, wolnego od pomięszania swych podmiotowych
przewidzeń z prawdą rzetelną. Im szerszy jest zakres naszej wiedzy
histoiycznej i im sumienniej wnikamy w jej treśó, tern umysł nasz
przybliża się bardziej do owego przedmiotowego spokoju, który wy-
zwala si^ z pod wpływu hałaśliwych prądów chwili, aby wedle mo-
żności zająó stanowisko godne filozofa, mającego na oku prawdę dla
prawdy, bez wszelkich wzglt^dów uboczuycli. Tylku nauka dziejów
wznieść nas może ponad ciasne tendencye rasowe, narodowe, stronni-
cze, szkolarskie, osobiste, o ile oue nie oddają bezstronnie czci przy-
Digitized by Google
560 § 15,3. RRYTTKA HISTORYCZNA.
TiaU'żnej i)rawdzic, ItH z ją przynosz}\ w oftorzp s%VYm celom egoistycz-
nym. To też tylko wszechstronne zużytkowanie danych histnni
czyni z tilozofii objaw wspuinej praey umysłowej całej ludzkości iKiJ
poznaniem prawdy, w przeciwstawieniu do jednostronnycłi i ograni-
czonych pomysłów, choćby najgenialniejszych osobników. Ideał ra-
cyonahiej kooperacyi w celu rozwiązania tradnych sadań filoiofii,
urzeczywistnionym byó może jedynie przy pomocy wszechstronnego
uwzględnienia bogatych zasobów historyi.
W imię powyi^zyeh uwag przyznać należy, ie kiytyka biiio-
ryczna jest w samej rzeczy koniecznym współczynnikiem metody filo-
zofii; że bez jej pomocy nie można osiągnąć niezbędnego na tern po-
lu samopoznania, ani nadać wiedzy charakteru krytycznego i praed-
miotowego.
Wykład szczegółowy zasad krytyki hUtoi N f znej. jako metody
naukowej, należy do logiki historyi. Historya filozolil korzystać win-
na naturalnie z jej wskazów(»k i zastosować jej zasady oguiue «io
swego odrębnego przedmiotu badania. Dodajemy w tym względzie
kilka jeszcze uwag.
Za probierz dla krytycznej oceny istotnego znaczenia objawów
historyi filozofii przyjąć należy jasny pogląd na istotę i zadania filo-
zofii (§§ 4—6). Bez takiego probierza krytyka pozbawiona bykby
zasady i pomięszataby na każdym kroku objawy/ nie mające znacze-
nia filozoficznego, z prawdziwie filozoficznemi.
Dalej zauważmy, że krytyka historyczna na polu filozofii powb-
na mieć na oku głó\mie zasady, czyli principia ogólnego na świat
poglądu (zob. str. 89 . Wszelkie poglądy i nauki szczegółowe mysli-
i.ieli mają wart<:>ść prawdziwie lilozoficzną tylko o tyle, o ile siq łąezą
z i' h zasadami: szczeg<»ły są l)(»wiem dla filozofa albo tylko ]nniktcin
wyjścia do wywodu zasad, uibu też same z nich się wyi)rowadzajs^
W jednym i drugim razie zasady stanowią właściwą treść poglądu
filozoficznego i zawierają w sobie główne dano do określenia jego hi-
storycznej doniosłości. W ten sposób krytyka historyczna doprowa-
dza nas do jasnego pojęcia rozwijających się w przeszłości zasad filo-
zoficznych i wykazuje porównawczo udział każdej z nich w rozwiąss-
niu zadań filozofii. Różne typy zasad i |)Oglądów na świat, urobioDt
przez różne szkoły i kierunki filozoficzne, przyczyniają się do wszech-
stronnego wyjaśnienia naszych własnych w tyra względzie pojęć i po-
dają nam wskazówki do wyczerpującego rozbioru odnośnych kwcstTj
Nareszcie, nie zapominajmy, że krytyka historyczna ma i pewiit
zadania dodatne, pozytywne. Polegają one na w \ kazaniu owYtl
czynnik<'»\v prawdy i post<'])n na drodze do jej poznania, które istnieją.
często zapouluiaue lub niezrozumiane, w naukach wielu myślicieli
Digitized by Gopgle
§ 15,3. KHYTYKA HISTORYCZNA
561
{iizesziości, \\\h łrż w rńżiiyrli szkołat li i kierunkach myśli lta(kiwc/.oj po-
przrduicli pokulfu. Dzięki takim <zyniiikom prawdy, pizoji^tym ])rzez
syuów j)0 ojcach diuliowych, dokonywa się laktycznio i)ostęp w dzic-
jaili wiedzy ludzkiej; witjc też każdy pojedynczy myśliciel z osobna
tylko wtedy przyczynić si^ może do prawdziwego postępu na polu
filozofii, gdy się opiera na krytycznie wypróbowanych podwalinach
przeszłości. Nie potrzebuje on rozpoczynać pracy nad filozofią od
pierwszych początków, lecz, sprawdziwszy krytycznie to, co przed
nim inni dokonali, przyjmuje samodzielny udział w coraz p^niejszem
wykończeniu przybytku wiedzy ludzkiej, czegoby uczynić nie mógł,
gdyby nie wiedział o pracy swoich [)o[)rzedników, lub jej nie
uznawaL
Literatura, dotyc/iya kr\t\ki historyizn«'j. jako ł'z.vnnika niotody (ilozotii,
7n;ijdiijo zazwy«"zaj (Klpowicdnio u\v/.t:l<'«liiii uit' w szłTs/.yi-li oprarowaniarli lii>f<)ryi filo-
zofii. Zol). s/.(ZO<;<'>lni«!j dzieło i KHKUWKiiA. wyd. z r. 1H!>4. >tr. <> i na-t. Podolmicż
i \vi«;k.szośr prac z zakresu wstępu do lilo/otii, niówiąe o luetudzie, zwrai a zarazem uwa-
n& zoaczeoio historyi w tjm wzgli^dzio Zob. teś ntr. 625 i nSBt. literaturę, dotyczącą
netody filosofii w ogóJe. Nadto intponmieliśmy wyżej, str. 48 i nast, szcsegdłowo
o pnoBdi myślicieli, któn^ pnorznąją bistoryi pienrsse miejsce v badaniach filosofics-
Dych. Chcąc gruntownie sapoznać aię z tą sprawą, nwzglf^dnić należy te prace, oras po>
dane pnez nas tamże wyjątlci. Nakoniec i litcratara, dotycząca filozofił nauk historycz-
svcb (zob. str. 328 i nast.) zawiera w .subie lju<.'aty materiał do wyjaśnienia Icrytyki
historycznej, jalco cąynnilia metodologicznego filozoiiL
III. Synteza jako czynnik
metodologiczny iilozoiii.
§ 16.
i ^ówne momenta syntezy filozoficznej.
Analiza doprowadza z istoty swojej do rozdrobienia
i specyalizac3d wiedzy. Przy jej pomocy określamy za-
sadnicze czynniki, wchodziice w skład naszych poglądów
8tr»T«, Wskfp do fliotofli. ^
Digitized by (Soogle
562
§ 16« SYNTBZA
na świat i jogo objawy. Nie wyczerpuje to jednak zadań
filozofii. Przekonaliśmy się bowiem niojodiiokrotiiie i§ 6,2.
oraz str. 531), że przedmioty naszej wiedzy, objawy świa-
ta, są W3;rnikiem związku i ustosunkowania swych zasa-
dniczych czynników, i nadto, że każdy szczegółowy prze-
dmiot wiedzy, każde zjjiwisko, jednoczy sio faktycznie z sze-
regiem innych i wytwarza z niemi nowe złożone fomy
i jestestwa, które razem wzięte stanowią nareszcie jedną
w sobie całość, jeden ustrój powszechnego bytu, wszech-
j^wiata (§ Synteza, jako czynnik inetodologicznT
filozofii, ma na celu zużytkować krytycznie owe wytwory
umysłu, przy których pomocy dochodzimy do stopniowe-
go połączenia i całkowania zasadniczych czynników bytii
i jego objaw(AV w ;jedn<^^ całość myślową, odpowiadający
możliwie wieniie rzeczywistemu ustrojowi świata.
Czynnik syntetyczny metody filozofii obejmuje nastę-
pujące wydatne mementa:
1) Przystępnjąc do .sainodzieln3'ch krytycznych ba-
dań w celu rozwiązania zadań filozofii, napotykam}
w umyśle naszym szereg gotowych syntetycznych wytwo-
rów% jako wynik bezpośredniego rozwoju życia umysło
w(3go. W}^ twory te wchodzą w skład naszego zwykłego
poglądu na świat, niezależnie od wszelkich roztrząsań
ftlozofi^cznych (zob. str. 97 i nast). Napotykamy je
w każdym człowieku zdi'owo myślącym i dla tego można
je objąć w pojęciu naturalnego poglądu na świat odrowej
rog8(j^dk»y czyU smyslu powszechnego* W nowszych czasach
nazwano ten pogląd naturalny na świat, poglądem ftotiMe-
(jo r ml izmu.
Nie zajmując się tu ani klasyfikacyą, ani bliższeiu
oki^eśleniem syntetycznych czynników tego naturalnegu
na świat poglądu, — co stanowi zadanie osobnych badaii
iTh)zofteznyeli, — powiemy tylko, że owe czynniki dotycz.!
tak naszego bytn. jak i Ijytu w ogóle, zarówno bezpośr^
dnio widocznych własności jego, jak porządku w ostosufi*
kowaniu jego składowych czynników, oraz celowości w ogól
Digitized by Google
§ 16. SYNTEZA. 563
11} m pochodzie jego objawów. To znaczy: naturaln}^ po-
gląd na świat obejmuje zarówno logiczne, jak estetyczne
i etyczne czynniki (§ 8,3). Zdrowy rozsądek przNznąjo
bezpośrednio rzeczy \vistość zarówno podmiotu myślącego,
w ogóle ducha, jak i bytu przedmiotowego, i na tej zasa-
dzie patrzy na świat, jako na całość, wypełniającą prze*
fltrzeń przy harmonijnem i celowem ustosonkowaniu swych
składowych czy nników (pierwiastków, sił. jestestw i t. d.).
W związku z takim poglądem, zdrowy rozsądek dopatru-
je tak w świecie w ogóle, jak i w jego różnorodnych
jestestwach pewnego przeznaczenia i celu, uwydatniających
się we wzajemnej od sieV>ie zależności jego objawów, oiaz
w ich czasowem następstwie, począwszy od pierwszych
zawiązków w przeszłości, aż do najodleglejszej przyszłości.
Ten ogóhiy szemat naturalnego ]M)glądu na świat,
przyjmujący rozliczny charakter i ]k)(1 legający różnoi'od-
nym zimauom w szczegółach, stosownie do danego stanu
kultury umysłowej, stanowi konieczny punkt wyjścia dla
wszelkich badań filozoficznych. Analiza krytyczna umy-
słu, u której mówiliśmy wyżej loj). rozkłada ten świa-
to-pogląd naturalny na jego składowe czynniki i ocenia
ich wartość krytycznie; filozoficzna zaś synteza wytwarza
z tych czjmników ogólne pojęcie uraysłu, jako ustroju
^ rozlicznych funkcyacli, jednoczącycli się z sobą urga-
liicznie, i przez to wyjaśnia krok za krokiem daną ti eśó
naturalnego na świat poglądu. Przy pomocy tego środka
metodologicznego, filozofia określa ściśh) znaczenie wszel-
kich syntetycznych wytworów zdrowego i uzsądku, i w mia-
rę potrzeby i możności, zastępuje jego l)ezpośrednie, czę-
sto bardzo mętne, niepowiązane ze sobą łub nawet sprze-
czne i błędne poglądy na rzeczy, nowemi, jaśniejszemi,
rozwiń iętemi konsekwentnie i zbliżąjąceuii się, jak można
najwięcej, do prawdy rzeczywistej, krytycznie uzasadnić
się dającej.
Z powyższego wynika, żc pierwszy czynnik syntezy
ulozoficznej polega na metody cznem obrobieniu natural-
564 § 16. STNTEZA.
nej syntezy zwykłego poglądu na świat, t. z. zdrowego rozsąd-
ku, w celu nadania temu poglądowi, na podstawie krytyki
rnnysłu, charakteru wewnętrznej konsekwenc} ], jasnofei,
ścisłości i, jeśli można, prawdy, ('zynnik ten nazywainy
syntetycznem obrobieniem i umpelniemem pogiąfiiu na świat jsdrom-
go rossąfiOeu, c0yH nmwnego reoHmu,
2) Pogląd na świat zdrowego rozsądku, z natunr
swojej, zajnmje się gl('>\vnio treścią, dotyczącą codziennych
potrzeb i dążności życia, a więc kwestyanii, leżącemi, że
tak powiem, na powierzchni bytu* O głębszem wnikiiię-
ciu w ostateczne zasady wiedzy i bytu, zdrowy rozsądek,
sam ]n*ZGZ się, nic myśli hynajmniej i nie posiada też d<'
tego odpowiednich tlanycli. Takie głębsze pojęcie rzeczy
jest wynikiem działalności umysłów wyjątkowych, obja-
wiając}Tn się w nauce, która, jak wiadomo, rozchodzi się
często w sjłosób rażący z ti*cścią bezpośredniego na świat
poglądu (zob. str. 158), Z togo wynika, że filozofia m
może się ograniczyć tym poglądem, ani nawet krytycznym
rozbiorem jego treści, lecz szukać winna uzupełnienia tej
treści w nauce, L. j. w badaniach metody cznych, przekra-
czających ciasny widnokrąg zdrowego rozsądku i dopro-
wadzaja( ych do głębszego i prawdziwszego pojęcia rzeczy.
Wszelkie l)adanie naukowe jest objawem pewne-"
krytycznego niedowierzania świadectwu zdrowego rnz*?a(l-
ku i jego bezpośrednim naturalnym wytworom. Nauka
])•> wstała i istnieje jodynie wskutek przekonania, że na*
rzucający się bezpośrednio, naturalny pogląd na rzeczy
nie jest dość pewnym, aby mógł być przyjętym bez dal-
szego rozbioru. Jest on niewątpliwie wystarczającp)
w codziennych stosunkach życia. To też na tem polu nikt
od ni(^go nic odstępuje bez narażenia się na zarzut nie-
rozsądku. Ale, gdy chodzi o ścisłą })rawdę, o możUwą
dla umysłu zgodność pomiędzy pojęciami o rzeczach a sa-
memi rzeczami: wtedy zdrowy rozsądek sam tyle posiati*
rozumu, ż<' *lol)rowolnie odstępuje pierw-^/.t iistwo
i byłoby znowu nierozsądnem, gdyby ktoś w kwestyaii*
j
Digitized by Google
§16. SYNTEZA.
565 '
prawdy przedmiotowej bardziej iitał bezpośrediiiin puglą-
dom zdrowego roz^ądi^LU, aniżeli nauce.
Nauka dąży do poznania prawdy możliwie czystej,
przedmiotowej, i w tym celu usiłuje określić ogólne, stałe
i niezmienne czynniki szczegółowych, zmiennych obja-
wów, t. j. usiłuje określić zasadę, isiołę, przyczynę tycli obja-
wów, prawa, rządzące niemi, lub w nich na jaw występu-
jące. Jasną jest tedy rzeczą, że i filozofia, jako nauka,
po wyjaśnieniu i krytycznej ocenie syntetycznych wytwo-
rów naturalnego na świat poglądu, uwzględnić następnie
winna owe uogólnienia naukowe, wyrażające się w tak
zwanych prawach, które, razem wzięte, stanowią najwyż-
>zći syntezę wiedzy ludzkiej odnośnie do bytu przedmio-
towego.
Takie najwyższe uogólnienia badań naukowych na-
potyka filozofia w naukach specyalnych. Każda z nich ma
ua celu oki-eślenie praw tej grupy objawów, ktorenii ona
się zajmuje. Analiza filozoficzna nauk specyalnych pod-
daje rozbiorowi ich przypuszczenia i w;^'niki i wykazuje
te niewątpliwe dane, które, z^-adznjąc się z wymogami
luytyki poznania, powinny wejść w akiad ogólnego na
świat poglądu (§ 15,2). Ale na tem nie kończy się me-
todologiczne znaczenie nauk specyalnych dla filozofii.
Nauki specyahie, z natury swojej, rozwijają się w pewnem
odosobnieniu, niezależnie jedne od diugich. Filozofia ma
i względem nich pewne zadania syntetyczne, polegające
na odpowiedniem zestawieniu i dopełnieniu ich uogól-
nień, a wił,'c ich praw, i na wyprowadzeniu z tego zesta-
wienia pewnych wniosków co do najwyższych zasad bytu,
wszechświata. Jestto czynnik syntetyczny, którym filozo-
fia koniecznie posiłkować się musi, jeżeli chce rozwiązać
swe zadania wszechstronnie: wchodzi on w skład metody
filozofii, jako jeden z niezbędnych środków pomocniczych
jej dociekań.
Tak tedy (hiigim czynnikiem syntezy filozoficznej jest
;gediioczenie praw, jakim podlegają szczegółowe objawy, we-
\My C0051I
Digitizedjy Copgl
566
§ 16. srmzzA.
dług krytycznie wyjaśni o nycli danych odnośnj-ch nauk
specyalnych. Czynnik ten nazywamy syntezą hrytyamc
tumadmanifch praw fMuk specyalnjfd^.
3) Nakoniec zauważmy, że historya rozwoju umysło*
wego Indzkości a w ^zczc^^ólności historya lilozotii, przed-
stawia nam najrozhczniejsze usiłowania nad wytworzeniem
pełnego i możliwie doskonałego poglądu na świat, zdol-
nego wyjaśnić szczegółowe objawy z punktu widzenia ja-
sno określonych zasad. Analiza krytyczna tych usiłowali
wykazuje jakie dane przeszłości mają wai tość trwałą,
przyczyniają się do rozwiązania zadań filozofii i dla tego
wchodzić powinny w skład dalszej pracy na tern polu
(§ 15,;)}. Zjccbio czcili o zaś tych danycli i ich organiczut
włączenie w nowo wytwarzający się pogląd na świat sta-
nowi ostatni czynnik syntezy filozoficznej, który możemy
nazwać syntezą Imioryczną filozoficznego na świat pogląda.
Na zasadzie togo czynnika myśliciel ntara się udo-
wodnić, że jego pogląd na świat nie jest tylko podmioto-
wym wytworem jego umysłu, lecz prawidłowym wynikiem
rozwoju umysłowogo ludzkości w ogóle, a miano\^ncie wyni-
kiem dziejowego postęp\i jej prac}^ nad rozwiązaniem zadań
filozofii. Wykazaniem takiej syntezy iiistorj^znej myśliciel
usuwa zarzut indywidualnej fantastyczności i usprawiedli-
wia wszechstronnie swe po£rlądy wobec innych myśhcieli,
wobec ustroju umysłowego ludzkości w ogóle.
Zastanawiając się bliżej nad zaznaczonemi powyżej
czynnikami syntezy filozoficznej, przekonywamy się, 4e
stanowią onp ktniicczne clopcłnienic odpowiediucli czyn-
ników analizy. Prawdziwie naukowa metoda łilozoni
wraz z krytyką umysłu, t. j. z rozbiorem umysłowych pier-
wiastków naturalnego na świat poglądu, połączyć win-
na jego syntetyczne obrobienie i uzupełnienie; dal».
z rozbiorem danych nauk specyalnych, z krytyką ich
przypuszczeń i wyników, łączyć winna syntetyczne qed>
noczenie krytycznie uzasadnionych wyników tych nauk,
t. j. syntezę praw, wyjaśniających szczegółowe szeregi
Digitized by G
§16. STUTEZA.
567
objawów świata, i nakoniec, z analizą krytyczną prze-
szłości filozotii połączyć winna syntezę historyczną pier-
wiastków prawdy, wykrytych przez poprzednie pokolenia.
Tylko wszechstronne i sumienne zastosowanie wszystkich
tych czynników metodologicznych do badań filozofii na-
daje im charakter prawdziwie naukowy i doprowadza do
możliwie pełnego i zarajsem ścisłego poglądu na świat
i jego objawy.
t Syntetyesne obrobienie i usnpełnienie pogh|da na świat
zdrowego rozsądku, czyli naiwnego realizmu.
Najbardziej krytyczny i negacyjny iimysł wśród ładzi nio może
si^ odtrwać od zwykłcgu poglądu na świat, nar/uciijąocgo hui nain
z bezpośrednią oczywistością, jako uaiiiraliiy wyiiLk rozwoju uniy-
słowesfo. Ten naturalny pogliul na A wiat mnźpiny w nnjrozl!Czni<>jszy
[KJHÓb tiómaczyć, w^^jaśniaó. n/npi hiiat", ale go zinieuiać nie możemy,
jj;dyż, jako fakt życiowy, nie zależy od naszej woli, lecz wynika
z przyczyn i warunków, działających poza jej wpływem (zob. str. 87 ^
Z istoty rozwoju umysłowego wynika, że pierwiastkowo do-
wiensamy dogmatycznie naturalnemu poglądowi na świat i że go
otoźsamiamy bezpośrednio z istotną rzeczywistością, t. j. przekona-
ni jesteśmy, że świat, sam w sobie jest takim, jakim si^ nam przed-
stawia. Na tem polega istota naUmego realizmu. Gdy zaś na pod-
stawie krytycznego rozbioru umysłu i jego wytworów dochodzimy do
ścisłego rozr('>źni('iiia podmiotowych i przedmiotowych czynników ży-
cia umy.^towrgo. luitcMu zas możtmy poddawać w wątpliwość przedmio-
tową prawdę najoczywist szych na ])ozór rzeczy, i wówr/as na-
tiu*alny pogląd na świat przyjmuje dla naszej -iwiadomości zujitliac
odmienny charakter. Wprawdzie i wtedy nie odmawiamy życiowe-
go znaczenia bezpośredniemu na świat poglądowi: uznajemy w nim fakt
niezaprzeczony naszej świadomości; ale to ni(^ wystarcza jeszcze do
przyznania mn przedmiotowej prawdy. Przeciwnie, stosownie do
wyników krytyki umysłu, możemy w tej lub owej treści naturalnego
na dwiat poglądu widzieć podmiotowe złudzenie i wskutek tego zmo-
d5rfikować ją przy wytworzeniu własnego, możliwie przedmiotowego
poglądu.
Digitized by Google
568 § 16,1. ZDBOWY B02SĄDEK*
Z powyższego okazuje się, ie pogląd filozoficzny na świat, opar-
ty na syntezie wyłącznie takich czynników, które krytyka umysłu
iiznaje za objawy przedmiotowe, może się zasadniczo różnić od
dogmatyuziie^ro poglądu większości hidzi, a zatem od poglądu tak
zwanego zdiowego rozsądku. W każdym razie przekonywamy się.
że w umyśle filozofa istnieją dwa różne poglądy na świat: je^er;
pierwotny, naturalny. wlast iT^^y wszystkim ludziom, od którego iiiki
wyzwolić się nie może; drugi nabyty, metodycznie wy tworzony, filo-
zoficzny, obrabiający i uzupełniający pogi%d naturalny na świat.
Wobec t<\j różnicy powstaje pytanie: w jakim stosunku znajdują
ń% do siebie te dwa poglądy na świat: bezpośredni i krytyczny, na-
turalny i filozoficzny?
Tu spotykamy się przedewszystkiem ze zdaniem, że pogląd na-
turalny na świat zasługuj t3 ze wszecbmiar na nasze zau&nie, że jego
wartość poznawcza przewyższa wszelkie sztuczne wytwory abstrak*
eyjnej myśli, gdyż jest wyniliiem uormaluego rozwoju umysłu i bez-
pośrediiiego działania jego i)ra\v zasaduiczych. Głównym przedstawi-
cielem takiego zdania l>ył Tomasz Reid. Domagał się on, aby filozo-
fia w nirzL-m nie udstępowała od naturalnego poglądu na świat; prze-
ciwnie, aby się we wszystkiem do niego stosowała i starała się jedy-
nie bliżej wyjaśnić i udowodnić jego zasady. A że zasady te obej-
mujemy zazwyczaj w poj^iu zdrowego rotsądku lub xmy9łAt paujsutkae-
ffo, przeto nauka ta znana jest pod nazwą filozofii zdrowego roM^dbu.
W niemieckiej filozofii bronił podobnej zasady Fb. H. Jacobi, powo-
łując się na uemeie i wiarę^ jako na czynniki bezpośredniego poznam
rzeczy. U nas zaś rozwinął tę zasadę głównie Al. TyszTii^aKi p(>a
nazwą zasady myśli praktycznej lub prostoty w sądzeniu.
Bez szczegółowego rozbioni iilozofii zdrowegc) rozsądku możemy
tn \v]n ovt za/nai zye. że w^^powiada ona następujące niozaprzci z* r!*'
jtrawdy. maj^uc ważną doniosłość metod <)logi(.zną, na które zwracali-
śmy już uwagę w miarę ])otrzeby, a niiannwiei(*:
1' Naturalny ])ngląd na świat zdrowego rozsądku, czyli zmyslii
jKJWszeebnego, |)owiuion być uznany za punkt wyjścia dla wszelkich
doci<*kań iilozofii.
2) Bez względu na krytyczną ocenę poznawczej wartości natu-
ralnego na świat poglądu, nie możemy się od niego oderwać zupełnie,
lecz wskutek życiowej konieczności kierować się musimy jego wska-
zówkami w naszym stosunku do świata przedmiotowego i do ludzi
B) W zasadniczych czyimikach naturalnego na świat poglądu
uwydatnia się ogólno-ludzka organizacya imiysłu, będąca koniecraą
podstawą tak działalności poznawczej w ogóle, jak i w szczi^i uiiośfi
filozoficznego pojęcia świaiu.
Digitiiica by Google
§ 16^1. ZDROWY BOZSĄDBK. 569
Z drugiej atoli strony, wraz z tomi prawdami, tilozolia zdrowe-
go rozsądku zawiera w sobie następujące, nader ważne metodologicz-
ne braki:
1) Kie uwzględnia w sposób nalepy zasadniczego wymagania
filozofii, t j. kiytyki poznania, lecz świadectwa naturalnego na świat
poglądu dowierza dogmatycznie, cliociaź nie ulega wątpliwości, śe
tresó owego poglądu rozchodzi si^ pod wieloma względami z prawdą
przedmiotową, naukowo udowodnić się dająca. -
2) Filozofia zdrowego rozsądku nie zwraca odpowiedniej uwagi
lia tmdności, jakie się przeciwstawiają określeniu zasad zmysłu ])0-
wszechnego i naturalnego na świat poglądu, i nio stara się przezwycię-
żyć tych trudności za pośrediii( twem wsz«M>hstrunu<'<::^o rozbioru umy-
słu i jego czynności. Treść naturalnego na iwiai poglądu podlega
zmianom, stosownie do różnego stopnia kultury umysłowej zarówno je-
dnostek, jak narodów i może być ściśle określoną jedynie na podstawie
kiytycznego rozróżnienia stałych, t. j. koniecznych, powszechnych
1 przedmiotowych czynników umysłu (§ lo,i), od czynników mniej lub
więcej przypadkowych, jako zalośnych w swej treści od samodzielne-
go dzii^ania jednostkowych mnysłów.
3) Filozofia zdrowego rozsądku bez wszelkiej zasady ścieśnia
widnokrąg umyslo^ badacza tak zwanemi pewnikami zmysłu pow-
szechnego, zamiast rozszerzyć ten widnokrąg wedle moinośei, ])rzyj-
mując pod rozwagę i takie dane, które się wprawdzie rozchodzą
2 bezpośrcflnia treścią naturalnetro na świat pogla<lu, ale pomimo tu
mogą na.s doprowadzić do giębszt go wiukuięcia w przedmiotową treść
świata, a zatem do ściślej szeiro ]>oznania prawdy.
Braki te wykazują, żt- pogląd naturalny na świat zdrowego roz-
sądku potrzebuje koniecznie iiiozo£cznego obrobienia i uzupełnienia.
Takie obrobienie i uzupełnienie stanowi pienvsz<^ i zarazem najwa-
żniejsze zadanie syntezy filozoficznej. Obejmuje ono następujące
mementa:
1) Przy urobieniu nowego, samodzielnego poglądu na świat, na
tle poglądu naturalnego, synteza filozoficzna posiłkuje się jedynie ta-
kiemi wytworami umysłowemi, które w sposób należyty wyjaśnione
zostały na podstawie poprzedniej krytyki umysłu. Wszelka synteza
czynników, nierozcbran^^ch poprzednio krytyczjue, sprzeciwia się za-
sadniczo wymaganiom filozofii.
2) Konieczne, powszechne i ])rzedmiotowe w|i^.wnrv umysłu
ludzkiego jako to: wyobrażania i prijcfia, dotyczaro nas/ł>o(> własne-
go b3rtu i dudia w ogóle, bytu świata zewnętrz iie<;o i materyi, prze-
strzeni i czasu, prayczyny i celu, zjawiska i istoty, praw i t. p.) filo-
zofia określa ściśle na podstawie krytyki umysłu, a przy pomocy syn-
Digitized by Google
570 § 16,1. ZDROWY ROZSĄDEK.
tezy za stawia w jedną myslowi^ całość, odpowiadającą z możliwą do-
kładiiujstią zji-luoczeniu tych ęzyi]uik«jw w świecie rzeczywistym.
Przez to każdy .samodzielny myśliciel dochodzi do wyników filozoficz-
nych, zmieniających lub uzupełniających pod wieloma względami za-
sadniczą treść naturalnego na świat poglądu.
3 Wskutek wewnętrznej konsekwencyi myśli, owo samodzieke
obrobienie i uzupełnienie naturalnego na świat poglądu o lno^i sie
i do szczegółowej treści naszych poj^ć i sądów o rzeczach. Podczas
gdy zdrowy rozsądek opiera się i pod tym względem na bezpośredniej
wierze, źe zjawiska świata są w istode swujt j takiemi, jakiemi si^
nam przedst^iwiają; to filozofia stosuje i do nich wymagania kiytyos*
nej teoryi poznania, a iiral)iając S3mtetycznie szczegółową treść,
uzupełnia i zasteiHijo pojęcia i sądy większości ludzi nowemi, opartc-
mi na w^szcchstrunm-m badaniu rztczy. W ten sposób synteza tilozo-
Hczna zmienia zazwyczaj i")^l;ul naturalny i na najprostsze rzeczy,
godząc je w nwśli zarówno pumi^^flzy sobą, jak i z krytycznie wjja-
śnioncmi zasadami ogólnego na świat ])oglądu.
Forównani(^ ])owyźszych dwóch różnych poglądów na świat: na-
turalnego i filozoficznego, przekonywa, że pierwszy, nznając świat
za taki w istocie, jakim się nam przedstawia, dowierza głównie bez]>o*
średniemu świadectwu zmysłów i wskutek czego przyjmuje charakter
smBualistycznego r^lumu ; gdy i)rzeciwnic pogl^ filozoficzny jest wy-
tworem sztucznym myśli, idei, wynikłym z działania rozumu krytycz-
nego i dla tego ])0siada cechy rac\f(maln€ffO idealUrnu, Najreahstycz-
uu'J.>zy nawet w teoryi pogląd filozoficzny, np. materyalizm, jako w)'-
rób samodzielnej myśli, jako teorya, przekształcająca bczpośredme da-
n»' umysłu W( rlhig wyma.^^au nictudycznych logiki, me może si^ uwol-
mć o<ł i> (jh cecli racyonalnego idi;aUzmu.
Z pierwszego w^ejrzenia zdawaćby się mogło, że dwa te poglądy:
naturalny i filozoficzny, wyłączają się nawzajem bezwzględme i że
pomiędzy niemi zgody nie ma. Pomimo to smnieimy myśliciel nit
może się zadowolić taką sprzecznością pomiędzy poglądami, istniejącenu
zarazem w jego umyśle, lecz szukać musi wyrównania pomiędzy niemii
albo przynajmniej wyjaśnić przejście od jednego do drugiego. Pierwszy,
t. j. ]>ogląd naturalny, jako wynik ogólno-ludzkiej organiza<^ umyshŁ
nie może znajdować się w istotnej sprzeczności z poglądem filozofia-
nym, który, chociaż jest wytworem jednostkowego umysłu, usiłuje je-
dnak r<'»\vni. ż o^^yzog się na czytmikach ogólno-ludzkich, obowiązują-
cych każ-lrgo firawidlowń iiiyśU^cego człowieka. Okazuje się z t«'-
go k')iiip< zna |)ntrzoV)a syntetycznego zjednoczenia naturalnego i tili>
zoficznego na świat poglądu i wyjaśnienia ich istotnej zgody, pomuu*^
pozornej pomiędzy niemi sprzeczności.
Digitized by Google
§ 16,1. ZDROWY KOZS4DEK. 571
Nie jest tn naszcm zadaniom roztrząsać .szcze^^ółowo dropfi i^m IkmIu
hadaiiia, inaiHc»'o;o na celu ową syntez*^ naiurahio^yo i fil'>zori( znł'r.-n na
świat po^^lctdu. NuK'żv' to do przedmiotów >[)e( yainej inc^todoiogii
filozofii. i)la nas wystarczy, gdy zauważymy, że dwa tc poglądy
mają się do siebie jak do rorwmu w organizacyimnj-słu, jak i//<?łe
do nauki w jego rozwoju. Naturalny realizm, jako wynik świadectwa
zmysłów, okazuje sią w istocie nie wystarczającym przy poznania rzeczy
i wskutek tego domaga się uzupełnienia ze strony czynników racyo-
lulnej krytyki (zob. str. 177 i nast); ale pomimo to, zasadniczej
sprzeczności pomiędzy świadectwem zmysłów i świadectwem rozumu
przyjmować nie mamy prawa. Przeciwnie, faktycznie, w iyciu, oba
"te czynniki organizacyjne imiystu nawzajem się uzupełniają i wspie-
niją, więc też sharmonizowane być muszą w naszym poglądzie na
świat. I w samej rzeczy, krytyka tiiiiwshi, roztrzą^sajaj w szefhstron-
nie istotę bezpośiTtlnicgft ziuysł(7W('<;o na świat ]łoglu(lu, wyja-sma za-
razem jego znaczi nic, oraz granice jego zastosowania w ])rawidłowem
|)0ZQaniu rzeczy, a przy tern wykazuje: w czcm i ]łod jakiumi wzglę-
dami świadectwo zmysłów uzupehiione być winno krytyczną działal-
nością rozumu i poddać się jego kierownictwu. Na tej zasadzie, my-
śliciel odnajduje czynniki, łączące naturalny pogląd zdrowego rozsądku
z filozoficznym, rozumu krytycznego, i dochodzi do wszechstronnego
zrównoważenia ich treści, jako wytworów różnych wprawdzie &nkcyj
umysłowy ch, lecz jednej i tej samej organizacyi umysłu ludzkiego
i jej praw zasadniczych.
f akuczne urzeczywistnienie zaznaczonej syntezy jest jediiciu
z najdonioślejszych zadań filozofii. Myjsliciel, nie zwracający nnleży-
tej uwagi na to zadanio i nie j)u>iiknj'ąfV się odpowiednicmi inrtodu-
logicznenii środkami w ( du jfgo rozwiązania, w]łada w n^tutcczności,
sprzeciwiające się zarówno niezaprzeczonym (ianym Ź3'cia umysłowego,
jak i w^Tnogom wszechstronnego poznania rzeczy. W braku bowiem
jasności i ścisłości na tom polu, myśliciel staje albo na stanowisku
skrajnęgo dogmatyzmu, ufająo^;o bezwzględnie świadectwu zmysłów
i naturalnemu na świat poglądowi, przez co pozbawia się nawet zdol-
ności bliiszogo pojęcia zadań krytycznych tak wiedzy ludzkiej w ogó-
le, jak i w szczególności filozofii; albo też, lekceważąc wyniki b< zp ).
średniego życiowego rozwoju umysłu ludzkiego, oddaje bezwzgl erbie
pierwszeństwo abstrakcyjnym wytworom swej jednostkowej myśli, bez
kontrolowania ich treści z punktu widzt ma praw i czynników ogólno-
ludzkił'! organizacyi umysłu. Błędy pierwszej z tych ostntecznośd
występują najwyraźniej na jaw w tak zwanej Hlozolii zdrowego roz-
sądku, o której mówiliśmy wyżej istr. 5(>8 i nast. ; odstraszający zaś
przykład drugiej ostateczności przedstawia dyaiektyka Hegla, posiłku-
Digitized by Google
572 § 16,1. ZDROWY ROZSĄDEK.
jąca si^ oderwaiui myślą, bez wszelkiego względu na n&jprostsse
i krytyczniL' uzasaduiune wymagaiiia zdrowego rozs;^aku (zob. wyżej
str. 587 i nast.;,
Filozofia zdrowego rozsądku. Zasady filozofii zdroweiro rozsądku
wyłożył :^^k.>cki luysli- T. Rkji> (f 1700) zarówno w przywiedzionej na \v>Ł«;pif prity
(zol». str. 12). jitk i w dziełu: On the inteUcctual ^owers ofman 1785. Tu wylicza oa
szrzrgułowo teoretyczne i praktyczne pewniki, które według niego, każdy całowiek ubo-
wo mydlący uznaje, bo są prawdami same pnes się ocĘrwiBtraoi C8elf-evident tratbV
Do nich alicsa między inncmi zdania : Stany umysłu, dochodnice do nass^* świidomo*
ści, istnieją raoczy wiście ; praodmioty, działajii<'o na nasze zmysły, są takicmi rze<2ywl-
śeie. jakienii eiię nam przedstawiają; zdolności umysłu, przy którjch pomocy roznjżoiamj
prawdę i fałs/.. zasłu^^um na nasze zaufanie: zdania, co do których istnieje zgoda po-
w«5zeełina wśim! lud/i. prawdziwymi: pon^ądfk przyrody daje nam prawo przypn-?-
Lzać, że pr/\ działaniu jednostajnych warunków, pnyszłość podobną będzie do prze-
szłości i t. p.
()ł>ri»n»; filozofii zdrowego rozsądku ze stanowiska bardziej krytycznego, a więc oa
podstawie Kanta, podjj^ł w naszym wieku głównie W. Hamilton (t 1856). Mówiltśn^
o nim już wyżej. str. 14 1 308. Wśród współczesnych zad myślideti, stojących na tern
stanowisku, zasługują szczególniej na uwagę: HunesoN i Mao Cobb, których piace
uwzględniliśmy również wyżej (str. 17 i 18, oraz Ostatni ogłosił też hisbnyą
szkockiej filozofii w dziele: 'Hic Hcołtiih fihUoaophy 1875.
Do przedstawicieli filozobi zdrowego rozsi^dku. czyli zmysłu powszechnego, zaliczy
należy .lAcoBrE«tO, o którym wsponuiieliśmy na •^tT. i:i Hroui on natnralnfiro posjlaJo
na ."iwiat. jako wytwoni hezpośrednioifo ]n, czuciu prawdy. \vla->i iw< L:<> r/l iwit kitwi, i do-
pełnia z teu'0 st iMnwiska prozaiczne /<■ tak powiem, prawdy <-/.kt)' kich liluzulów trłtjł*-
szeni pojcriłMu ideainycłi, relif^ijnych i moraliiycli potrzeb umysłu ludzkiego, chociaż za-
sad swyih także uie opiera na wszechstronnym krytycznym roaljiorze umysłu i
czynności poznawczych.
Ttndałl we wspomnianych (str. 407) Nowyck fragmentach (1805) bardzo tiafiiie
mówi (str. 03): „Ktoś powiedział, źe nauka jest organizowanym zdrowym rozsi^kian.
Zdanie to możnaby i)rzyji\e odnośnie do prz^Todoznawstwa opisowego; ale o jego zasto-
sowaniu do właściwej fizyki lub matematyki mowy być nic może." Tem bardziąj, doi*-
jemy od sielpie, mowy o tem być nie może odnnśnif do krytycznej filozofii.
V nas wygl;i>7.:ił jt;/ .Ian Śniadecki za.saily lilozofii zdroweęro r()z<ądk!i n?^ tU-
-ł'ii-iin1i-rv.-7nem (zol', wyżej -tr. 22 i na-st,). Najszerzej zaś rozwinął te z.kaJ.v Al.
iYHZw.^Ki. jak sh> o t(!m przekonaliśmy, zdając sprawę z jego dzieła o Krytyce innas^
citncj (zob. wyżej str. 28>
2. Synteza krytyeznio azasadoionych praw nauk speejfalnydi
Każda z nauk spocyahiych uogólnia ostateczne wyniki swych ba-
dań w tak zwanych prawach, wyjasniaj^cycii działanie danego szeregu
Digitized by Google
I
§ 16,2. STNTSZA NAUK 8PRCTAŁNTCH. 573
objawów. Stosownie do różiu - > [ rzodmiohi badania, prawa to. z iia-
iiuy rzeczy, przyjmują odmienny charakter. Porównanie zaś i zasta-
wienie tych |)raw nie stanowi już i^adania, samych iiiuik sjacyahiyeli.
Przeciwnie. r(')żn()rodne dogmatyczne przypuszczenia, na których nau-
ki te się opienija^. a które wpływajsi zarazem na bhźsze określenie
owych praw, pociągają za sobą czt^sto rażące sprzeczności pomiędzy
najwyższemi uogólnieniami różnych, gał^ wiedzy specyalnej i czynią
ich syntetyczne wjnrównanie z pierwszego wojrzenia prawie niemoili-
wem. Świadczy o tern to wszystko, cośmy na swojem miejscu powie-
dzieli zarówno o dogmatycznych przypuszczeniach nauk specyabiych
(S ^i8)> o tendencyi odśrodkowej ich badań (str. 316 i nast.). Po- ^
mimo to» filozofia w swej dążności do ogólnego na świat poglądu,
wyrzec nie może takiego ]^orównawczęgo zestawienia praw nauk
specyalnych; przekonaliśmy się bowiem na swojem miejscu (str. 297
i uast), że od takiego uwzględnienia wyników badań szczegółowych
zależ-' charakter naukowy samej tilozolii. Krytyka przypu^zezeń
1 wyników nauk specyalnych wyjaśnia wprawdzie kh treść i wykazu-
je ich doniosłość dla dalszych dociekań hi<»zntii ^ 15 2': ale nie
zestawia jeszcze tej treści w^ jedną całość naukową i nie doprowadza
do ogólnego w t^^n kierunku poglądu. To stanowi odrębno zadanie,
wchodzące w skJad metody iilozofii, jako synteza krytiicznu uzoiadnifh'
nyeh praw natJc specyalnych. O tym czynniku metodologicznym mamy
ta do powiedzenia słów kilka.
Całe bogactwo różnorodnych praw nauk specyalnych daje się
sprowadzić do trzech typów zasadniczych, jakiemi są: prawa fizyczne^
HoloffieuM i racyonalne, w najszerszem znaczeniu tych wyrazów.
W celu bliższego wyjaśnienia zaznaczonego csśjmnika metodologie zne-
go filozofii, musimy się bliżej zastanowić nad istotą tych trzech tyjjów
praw i nad możność ia ich syiitetycznego wyrównania.
Prawami jizycznemi nazywamy najwyższe uogólnienia nauk przy-
rodniczych, w ścisłem i)(>ji:ciu ty<'h nauk. mających za przedunut ze-
wnętrzną, materyahią, na zmysły oddziały^vającą przyrodę § 11 Tu
należą głównie prawa, wykazywane przez dynamikc, fizykę i chemią,
jako nauk, badających zasadnicze czyTiniki wszelkich w ogóle objawów
przyrody (zob. wyżej, str. 116, kiasyfikacyą nauk wi dług Wundta).
Na swojem miejsca widzieliśmy, że objawy te sprowadzają się osta-
tecznie do ruchu i że odnośne prawa mają charakter mechanietny
i stanowią najwyższy metodologiczny czynnik, którym się posiłkują
nauki przyrodnicze przy objaśnieniu objawów przyrodj^ i zob. § 11,1 i 3).
Wyniki badań przyrodników w tym zakresie tak są ścisłe, że filozofia
na nich bez ubawy opierać się już może, wyjaśniając tylko treść ich
krytycznie.
Digitized by Google
574 § 16,2. SYNTEZA NAUK SFECTAŁNTCH.
■Rozbiór afjoli nauk przyrodniczych, a w szczególności mechaoi.
zijin. wykazuje, że istnie j;^ szeregi objawów, narzucające si^ nam
z r/iwną wvr;izistością, kt(>iych jednak, btz zadania ^*ałtu taktom
i logice, ża<lii;i miarą wyjaśnić nic można na |»0(istawie praw meciia-
niki. Wszystkie tego rodzaju ulijawy skupiauły w ogólnem pf»jętiu
zyń(x. Na podstawie zaś krytyki odnośny* h danych przekonaliśmy
się, żi' wił^kszośó wspólczt^snycli badaczy na tern polu zmuszona jeet
widzieć w życiu objaw odrębny, różny zasadniczo od objawów przy-
rody nieorganicznej, a z t«go wynika, żo dhi ich naukowego wyjaśnie-
nia należy uznać działanie osobnych praw, które właśnie tuusywdmj
prawami biolofficzńemi (od ^{oę su życic; zob. prócz zaznaczonych miejsc
jeszcze § 8,3a oraz 11,1,8 i 11,2).
Do objawów życia w najobszemiejszem pojęcia tego wyrasa
należą :
1) i*oczątek i rozwój zicrai, oraz w ogóle ciał niebieskich, jaku
kosniii zi H • j całości.
2 r<M Z!U» k i rozwój życia organicznego.
3' Czynności lizyologiczne ustrojów organicznych, począwszy o«i
najniższych aż do człowieka.
4) P«i''zątck i rozwój życia umysłowego.
5 ( )t)jawy umysłowe w jestestwach organicznych. i
6) Historya, jako objaw zjednoczonego rozwoju narodów
i IndzkoHci.
To wszystko są szczegółowe objawy wszechświatowego iaktu
i^trta, domagające się wyjaśnienia naukowego na podstawie bliższego |
okreśhmia odnośnych praw.
Co się tyczy nauk specyalnych, badających powyższe objawy
ży* la, w celu okr<'8lenia jego praw, to pierwsze trzy szeregi objawów
stanowią niezaprzeczony przi tlmiot i'(')żtiy< li nauk przyr'»(lnii /ych; trzv
dalsze za** -/ci (*gi wpada ją po większej ( zcści w zakres nauk liumaui-
tarnycłi, chociaż w nowszych czasach, dla wyjaśnionycli ]>owodów,
objawia ^ię dążność badania i objawów umysłowych na podstawie
przesłanek przyrodoznawstwa (zob. § 11, oraz 10,d,i;i).
Zasady metodologiczne i metafizyczne natdi: przyrodnicigrch, ma- I
jących za przedmiot objawy życia, nie są dotąd wyjaśnione w sposób '
należyty. Filozofia tych naiik ma przed sobą jeszcze szerokie pole
do nowych, samodzielnych dociekań krytycznych. Ogólna tendencja
mechanicznego wyjaśnienia życia jest niezawodnie uprawnioną (zob.
str, 360 i nast.;; skoro się jednak okazało, że na ti j podstawie możns
wyjaśnić tylko ])ewne, ż<' tak powiem dodatkowe i zewnętrzne strony
ż>i ia, lecz nic ji*go czyumki zasadnicze, to należy albo /r/.ec się
uadid badania tych czyniiuików, — na co si^ żaden mnysł żywsz)
j
Digitized by Google
m
§ 16,2. SYNTEZA NAUK SPECYALNYCH. 575
i snmientiy nie zgodzi, albo tez odnaleść nowo zasady badania,
iiznptiiiietj^ce mechanizm. Idea rozwoju zawiera w sobie wiele dniiy( h
w tym. względzie; ale ich dotąd nie wyjaśniono należycie wskutek
loktrjnerskiego zastusowania i do niej zasad mechaniziuu (zol>. sli\
223 i nast., oraz 859 i nast.). Jedyna zaś w tyra kierunku, wspom-
niana juz wyżej vstr. 226 1 próba fizyologa Pflugera, mająca na celu
określenie prawa celaw^ mechaniki życia, wyi^zckuje dotąd bliższego
uzasadmenia, rozwoju i zastoflowania. W każdym razie wyznać nale-
ży, że przyrodoznawstwo nie wykryło dotąd najpierwsssycL nawet
praw iyeioj z którychby filozofia wprost w swych dalszych docieka-
niach skorzystać moglft.
Jeszcze większe zamięszanie panuje w zakresie nauk humanitar-
nych, badających objawy życia. Świadczy o tem wymownie obecny
stan filozofii tych nauk (zob. str. 823 — 329). Uczeni kierują si«j dotąd
na tera poln najsprzeczniejszemi zasadami. Jedni usiłują wyprowadzić
nawet najw/ższe oł>iawy życia dziejowego luilzkości z działania pi'aw
fizy( zny< ii; mni ograniczają^ się ciasnym zakresem szczegółowych ob-
jawów i nazywają^ swr uo;2;<'>liii('iiia prawami, nie pytając o to, czy si^
godzą z niewątpliwemi daiu iiii i)<)znstałych nauk. W ten sposób psy-
chologia empiiyczna, psychotizyka, antroi)ologia, etnografia, ling^vi.sty-
ka» aocyologia, historya i t. p. zawierają w sobie bogate materyc^y
i pewne nawet szersze uogóhiienia, ale o porównawczem zestawieniu
krytycznie uzasadnionych wyników fych nauk specyahiych i okre-
śleniu na tej zasadzie powszechnych praw życia osobników, narodów
i ludzkości, mowy dotąd nie ma. To wszystko są zadania syntetycz-
ne, których wiedza sx^ecyalna dotychczas nie rozwiązała, które zatem
badawczy myśliciel, wedle sił swoich, sam rozwiązać winien przy po-
mocy krytycznego rozbioni owych materyałów naukowych, jeżeli chce
głąbiej wniknąć w objawy życia i bliżej określić ich istotne prawa.
Dodajmy nareszcie kilka uwag o tak zwanych p<)w\'żej ])rawach
rcuryoncdaych. Cóż to su, za prawa? Czyż nie są one już objt^te, je-
żeli nic prawami fizycznemi, to przynajmniej biologicznemi? Czy
objawy rozuniii nic są zarazem objawami życia? Samo postawienie
tych pytań świadczy o chwiejnosci, panującej i na tem polu we
wspóJczesnej „nauce."
Otóż, każdy, kto ziia życic z własnego doświadczenia i z danych
naukiy wyznać musi, że ono nie jest najwyższym objawem bytu,
a więc też nie ostatecznym przedmiotem naszej wiedzy. Życie jest
tylko jedn^Tn ze współczynników świata, ale wyrazem treści, wyższej
nad życie. Jestestwa nie żyją, aby żyć, lecz żyją, aby spełnić w ca-
łości, do kt/)ił j należą, pewne zadania, a wit^c, aby urzeczywistnić
pewue cele, wzgit^dem który cli samo życie staje siij środkiem. Tym
Digitized by Google
576 § 16,2. 8TNTBZA KAITK 8PB0TAŁNTCH.
czjimikiem wyższym nad iycie, określającym cele jego istnienia i ros-
woju, jest rozwn* To też prawa rotumUf racyonalne, uzupełniają
w sposób konieczny wszelkie prawa życiowe. Prawda, rozum fakty-
cznie objawia sitj tylko w życin, za jego pośrednictwem; nie ma ro-
zumu martwfgo, istiiiojąi * ^ i>ouad życiem. Pomimo to, jak życie
jt^st objawi'm wyższym w ]»< -w iianiu z nieorgaiih y.ii;\ przyrodą, clio-
ciaź t\ lk<> iia jej tle i przy jej udziale istnieje i rozwija się; tak ró-
wnież rozum, z«' f*wą bogatą tre.śeiłj, ze swemi prawami, przewyż."»za
samo żyeie, ełioi.iaż tyUiO w związku z uiem istnieje i tylko za jt^
pomocą treść swoją ujawnia.
Samoistności praw racyonalnych, obok fizycznych i biologicznych,
dowodzą następujące faktyczne dane:
1) Estetyczne, logiczne i moralne ideały umysłu ludzkiego, nad
których urzeczywistnieniem człowiek się sili i dla których życie swe
poświęca (zob. § 8,3).
2) Poczucie wewnętrznej zależności od tych ideałów, wogóle od
wymagań racyonalnyeh, pomimo licznych życiowych odstępstw od
tych wymagań (zob. str. 123 i nast.j.
3) Octiua krytyczna wartości życia i świata ze* stanowiska owych
idealijw.
1) Stopniowe urzeczywistnienie tych ideałów w dziejach naroduw
i ludzkości.
5. Prawidłowość w ustroju wszechświata i w przebiegu jego ob-
jawów (zob. str. 97 i nast., oraz 862).
<)) Idea wyższego moralnego porządku świata, jako podstawa
wszelkiej etyki (zob. str. 420 i nast., 433 i nast., 473 i nast.}.
Do nauk, zajmujących się wykryciem i określeniem praw rozoiDa
należą głównie, wraz si matematyką, logika, estetyka i etyka. Najpe-
wniejsze wyniki wydały dotąd dwie pierwsze z nich, chociaż i na tein
polu nie brak sporów zasadniczych, jak się o tem przekonaliśmy, do-
tykając różnych kwcstyj z zakresu tych nauk (zob. np. § 8,1; 10.2; 11'.
J4 szi;zc więcej chwiejności napotykamy we współczesiiycli opracowaniach
estftyki i etyki zoh. szczególnił'j 8.2, ora/. 12,1,1 "i. I tutaj zatrju samo-
dzielna praca myśli liluzuła musi poil wieloma wzglt^danii do])i'hńó
braki badań spocyahiych, aby ]irzy poinof y taktycznych danych dojsć
do ścisłego określenia racyonalnyeh czynników życia i świata.
Wobec braków naszej wiedzy specyalnej co do objawów, obj^j-
tych zaznaczonemi prawami, powstaje pytanie: czy moż. być mowa
o syntezie tych praw, czy filozofia może się na nie powołać w swojej
dążności do ogólnego na świat ])oglądu? Wiadomo, że kierunki nega-
cyjne, o których mówiliśmy, roztrząsając stosunek filozofii do nauki
(pozytywizm, nowo-kantyzm, agnostycyzm), w samej rzeczy korzystaj.^
Digitized by Coogle
§ 16,2. STNTEZA NAUK SPECYALNYCH. 577
Z owych braków i przywodzą jo jako argument przeciwko odnośnym
usiłowaniom filozofii. Do krytyki tych kieranków, rozwiniętej na
!łwojem miejscu (§ 10 z przypiskami), dodamy tu w tym względzie
tylko kilka uwag.
Specyalne naukowe określenie każdego z praw, występujących
w zakresie powyższych typów: fizycznych, biologicznych i racyonal-
n3'ch, jest wprawdzie wielce pożądanem i stanowi konieczny wamnek
wszechstronnego i pełnego poglądu na świat. Z dmgiej atoli strony
nie można lekceważyć faktu samego istnienia tych różnych typów
praw, ani z ich zjednoczonego działania nie w^^prowadzać wniosków filo-
zoficznych. Skoro te szeregi praw o charakterze odrębnym faktycznie
istnieją i nauki specyalne nad ich bliższem określeniem pracują: to
filozofia nie może ich pomijać milczeniem, lecz stosownie do sw3^cli
zadań wykazać winna, wedle możności, ich łączność wewnętrzną,
a więc ich s^Titezę. A to właśnie wchodzi w skiad metody filozofii,
jako jeden z czymiików, wynikający z ji»j stosmiku do nauk specyal-
uych. Filozofia powinna mieć stale na oku syntetyczne wyrówTianie
fizycznych, biologicznych i racyonalnych praw świata, i zbliża się do
rozwiązania swych zadań tylko o tyle, o ile tę myśl przewodnią
swych dociekań z możliw^ą ścisłością naukową urzeczywistnia. Co
do szczegółów zależy ona w tym względzie, w samej rzeczy, od po-
stępów nauk specyalnych; ale ogólny pogląd na zjednoczenie tych
praw w świecie jest już możliwym i przy tych danych, jakich współ-
czesna nauka dostarcza, i dla tego uwzględnionym być winien jako
cz^Tmik konieczny w postępie badań filozoficznych.
Nasze dotychczasowe roztrząsania, dotyczące szczególniej stosun-
ku filozofii do reszty objawów życia umysłowego (§§ 7 do 13), podają
wystarczające wskazówki, w jaki sposób zbliżyć się należy do owej
syntezy. Rozbiór metodologii i metafizyki nauk przyrodniczych prze-
konał nas dowodnie o czymiikach racyonalnych, działających w tak
zwanym mechanizmie przyrod}^ w najprostszych objawach równowagi
i mchu sił fizycznych (zob. szczególniej str. 361 i nast., 370 i nast.,
381 i nast.). Jeszcze wyraźniej uwydatniają się te czynniki w ob-
jawach życia, jak o tem świadczy zarówno rozbiór najprostszych
objawów twórczości, jak i działania celowego przyrody w rozwo-
ju życia organicznego (zob. str. 189 i nast., 221 i nast.). Z tego
okazuje się, że praw fizycznych i biologicznych świata nie można
oderu^ać od działających w nim praw racyonalnych, jak to czyni
współczesny naturahzm, lecz przeciwnie, pierwsze dwa szeregi praw
łączą się jak najściślej z ostatnim i tylko w związku z nim głębiej
pojęte i zrozmniane być mogą. Nadto rozbiór odnośnych danych
przfekonywa, że sam 1'akt istnienia praw już jest objawem rozimiu
Strar«, Wst^p do filozofii. 37
Google
578
§ 16,2. SYNTEZA NAUK SPECYALNYCH.
(str. 3H2). że zatem i owe prawa fizyczne i biologiczne, jako prawa,
maji^ chara lv- ter racyoiialny i w istocie swojej przedstawiają tylko F"-
żne zastosowania jednego i tego samego czynnika racyonaiueg(>. odpo-
wiednio do różnych objawów świata, w których czynnik ten działa.
W naukowej abstrakcji możemy wprawdzie rozróżniać owe typy
praw i każdy z nich badać w odosobnieniu. Gdy atoli chodzi o po-
gląd na świat, odpowiadający z możliwą ódałońcią prawdzie preedmio-
towej, nigdy zapominać nie należy, iś rzeczywistość nie stoenje śą
do naszych podziałów naukowych, lecz jest łączonym wyrazem we*
wnętrznc^ spójni rozróżnionych przez nas w myśli czynników. Skoro
tedy czynniki racyonalne działają, nie tylko w naszej organisacyi
umysłowej, lecz i w świecie, który tę organizacyą wydał: to nie ma-
my prawa przeciwstawiać dualistycznie naszego rozumu światowi, ja-
koby i)Ozbawionemu rozumu, albo naszej m^^śli bytowi bt^zmyśluemu:
lecz wyznać musimy, że to, co my w sobie nazywamy rozumem, co
stanowi najwyższą treść naszego jestestwa, jest zarazem treścią bytu
w ogóle i działa w najrozliczniejszych szczegółowych objawach^ które
obejmujemy w poj^iach przyrody fizycznej i żyda powszechnego.
Niechęć, napotykana w naszym czasie tak często co do przyznania t^j
prostej konsekwencyi i wyprowadzenia z niej dalszych wniosków, nie
ma swego źródła w nauce prawdziwej, lecz wypływa bądź z uprse-
dzeń doktrynerskich, ścieśniających widnokrąg myśli w sposób wcale
nie nankowy, bądź co gorsza, z braków morabiych, z pychy i zaro-
zumiałości, wyłamujących się samowolnie z pod wymagań rozumu po-
wszechnego (zob. str. 216 i nast. i.
Nawet r(')żne stopnie rozwoju, jakie nauka w objawach przyrody
wykaznj(\ mają przeważnie charakter abstrakcyjny, mysiuwy, i me
mogą bye w tej formie przeniesione do poglądu na świat, dąźącep>
do możbwej zgodności z rzeczywistością. Wielu wprawdzie badaczy
sądzi, że samo skonstatowanie różnych faz rozwoju, czy kosmologicz-
nego, czy biologicznego, wystarcza do uznania objawów wyższych za
bezpośredni wynik objawów niższych. W tym duchu współczesny
naturalizm przyjmuje za zasadę metodologiczną, przy wyjaśnieniu ob-
jawów przyrody, działanie praw fizycznych; z tego działania miały
powstać objawy, a więc i prawa biologiczne, a z nich nareszcie ra-
cyonalne. Ale czy takie stopniowanie objawów i praw odpowiada
rzeczywistości? Czy nie jest ono również tylko klasyfikacyą myślową,
rozdrabiając ą w abstrakcyi to, co w rzeczy wintości niepodzielnie ze
sobą się łączy?
Pomijamy tu faktyczną i logiczną niemożliwość wyj a śnie ma wyż-
szych, pełnie jsz3'cli co do swej treści objawów z niższych, prostszych:
uie trudno bowiem zrozumieć, że treść nowa, dodatkowa wyższego
Digitized by Guiigl^J
§ 16,8. STNTUA HAUK 8PBCTAŁHTCB.
579
objawu przy tej metodzie „naukowej^ przedstawia się zawsze jako
deut «r machina^ którego wystąpienie na arenę nie daje się usprawie-
dliwić dzialtoiem ozynników niższych. Stwierdza to dowodnie kiy-
tjcsne pojęcie prawa przyczyny (§ 11,2). Ale nadto, sama idea roz-
woju, krytycznie pojęta, czy mośe oznaczać coś innego, nad ujawnie-
nie treśd pierwotnie już istniejącej ? Frzecieś bezwzględnie nowej
treici, czegoś niebywałego, i wszechwładny rozwój wytworzyć nie
może I A więc prawa racyonalne nie wytworzyły się z biologicznych,
iiui te z fizycznych, lecz wszystkie te trzy ty^y praw działały od
cieków i działać bt^dą na w^eki w bycie, bo stanowią jego treść we-
wnętrzną, jego istotę, i t^^lko wskutek tego występują na jaw, działa-
ją i stają się przedmiotem naszego badania. My je stopniujemy nie
dla tego, że one w istocie kolejno się wytwarzają, lecz jedynie dla
tego, te w tej kolei nam się najwyraźniej objawiąją. Fakta zaś
świadczą na każdym kroku, źe prawa te działają wszystkie razem już
w najniższych objawach bytu i te rozerwać ich wspólnego działania
nie moiemy bez sprzeczności z istotnym stanem rzeczy.
Bardziej szczegółowe wyjaśnienie powyższego cssynnika syntezy
filozoficznej nie mośe tu być naszem zadaniem. Podane wskazówki
I wystiirczą, aby wykazać jego doniosłość metodologiezną, oraz koiiiecz-
, łiość rozwinięcia badań filozoficznych w oznaczonym kierunku.
Bneyklopedya nauk speeyaliiyolL we<Uucr Coiiite'a, Podnie-
ęilj>tnv na swujem miejsca zasłagę A. Comtk^a, źe domagsł si^ odfllosoflijaknąjszerszego
mragj^diiieiiia wyników naok spocyalnydi (str. 281). Alo wymaganie to łą<^yłu się
^ pozytywizmie z szeregioni braków zanadniczycrh, sprzecznych z istotą samej filo-
Złjrii, jak to również już wykazano lO.i ). Do tych braków tu, stanowiska metody
filozofii, dodać nałoży i tł-ri, /o zamiast dąży«' do iilo7-oflrźniej syntozy kryty<7,nił' uzasa-
l^dnionych wymktłw nauk spi-cyalnych, Conity zadawalał się prostem eaeyklopedyi-zneni
EMi^tiwieiuem tych nauk. Cała jego filozofia pozytywna jest w gruncie r-icczy niczom
psnem, jeno ancyklopedyt znym przeglądem treści matematyki, astronomii, fizyki, chemii,
FUologii i socyologłi. l^ki przegląd ożywił niewątpliwie w specyalistadi poczucie we-
[miętiBięl łączności fyeb nank i sblłźył się pod wieloma wzgiędAini do filoaoiii. Ale
sim pnez się nie jeet jesnse filoiofią, bo nie ma charaktera kfyl^csnego, ani teź nie
^ieprowad/ca do ogólnego na świat pogląda (§ 4). To też encyklopedyi nauk specjał*
Tiy^-h w duchu Comte'a nie należy miffWHt^ s aynteaą, o której tu jest mowa. Można
w owfłj encyklopedyi uzna*'* środek pomocnii-zy dla syntetycznych badań filozofii; można
doiJiaga<- się, aby specyali.ści, w iniii.' jedności n.aiiki. mm\ pracowali nad wyrównaniem
i leetawieniem najwyższych wyników swych nauk; alo to wszystko nie zast^fpuje s>n-
^ę;^ filuzoficznej w zaznaczonym powyżej kierunku. Ta jest ogniwem w łańcuchu .są-
dnych czynników metodologicznych, charakteryzujących filozofię, jako naukę kry-
tyijfe>i powraechną, gdy tymczasem encyklopedya nauk specjalnycb nie wycbodzi poza
580 § 16,3. SYNTEZA. HISTORYCZNA.
charakter pewnych dogmatycznych przypuszczeń i na nieb opiera przfeglj\J odnosny-i
wyników tych nauk.
Literaturę, dotycsącą tego przedmiotu, podaliśmy, mówiąc o filoiofli nauk spegril-
nych (str. 321 i nasU), oras o stosuku filosofii do nauk pngrrodniczych (str. SSS i natt.
370 i nast., 410 i nast).
3. Synteia faistoryisna filosofieinego na świat poglądu.
Krytyka historyczBa, jako czynnik analizy filozoficznej, ma zs
przedmiot wykazać zdobycze przeszłości, które wejśó winny w skład
współczesnej pracy nad rozwiązaniem zadań filozofii (§ 15,3). Samo
atoli wykazanie łycli nabytków nie wyczei-puje cz^-nników metody
liLstoryezncj iuv pulu filozofii. Naloźy z nich w istocie? skorzysta*",
zestawić jc i wcielić organięziiic w wyniki wlasnyiii dociekań. A te
wymaga iizuprluienia analizy liisioiyeznrj si/nt€:>i. T najsamodzif]-
niojszy myśliciel, o ile w ogolę pojmuje doniosłość dziejów, wykazaun
na 8 wojem miejscu ^str. 46, 451 i nast., 556 i nast.), nie może się
wyrzec tego zadania. I w jego poglądach ujawnia się wpl3rw prze-
szłości, bez wzglądu na jego świadomość o tem i wolę ; i jego filozofia
jest faktycznie syntezą wszystkich tych czynników, które działały im
niego, a do nich bezpośrednio należą i dzieje. Jeieli tedy z pełną
świadomością pragnie być tem, czem jest faktycznie; jeieli pracy syn-
tetycznej swego umysłu nie chce oddać na los szczęścia, uczynić zale-
żną od przypadkowych okoliczności: natenczas mnsi zdać sobie jasnd
sprawę z wymagań metodologicznych syntezy historycznej i takowe
z moźliwŁi sci.sluścią urzeczywistniać w swoim filozoficznym na świa:
poglądzie.
PiłTwsze zadanie s\Titozy Instorycznej na ])olu tilozuni pologa ua
ugrupowaniu, czyli klasy likac yi różnych zasad, kt('ir( mi myśliciele się
posiłkowali w s!W3'ch dociekaniach i przy wytworsseniu ogóhiego ua
świat poglądu. Zasady ujawniają się w tak zwanych szkoiaeh i kit-
nmkaeh filozoficznych. Szczegółowy rozbiór tych szkół, ich wszech-
stronna klasyfikacya i krytyczna ocena stanowią przedmiot osobnej
nauki, którą nazywamy encł/klopedi/ą nauk i sdcdŁ jUoMofietm^ek, Mówi-
liśmy o jej treści i zadaniach w uwagach przygotowawczych do pracy
niniejszej ; zob. str. 46, oraz 56 i nast.). Ze stanowiska metodologicz-
nego dodajemy tu następujące wyjaśnieniu.
Kierunki i szkoły filozoficzne są objawami r('>żnyt h typowyi-h
usiłowań nrnyslu ludzkiego nad wytworzeniem ogólnego na świat po-
glądu. Źródłem ich jest organizacya lunysłu, poparta przez doświad-
czenie życiowe i naukowe. Urganizacya ta nie przedstawia się na&i
Digitized by Google
r
§ 16,3. 8TOTBZA HISTOBTCZNA. 581
• W całej pełni swych zdolności i zasobów w pojedyńczcj, choćby naj-
genialniejszej osobistości; lecz uwydatnia swój ogóbio-ludzki charakter
w wielkiej liczbie jednostek o odrębnem uzdolnieniu, o rndywidual-
nvch ])otizebach i dążnościach. Ztąd pochodzi, że każda osobistość,
stosownie do swi'go nastroju umvsłowpgo, patrzy na sanui sichic, na
świat i życie, ze swego indywiriualnego punktu widzenia. Ile jest
r<jżnvcli tyi)0wveh nastrojów unirsłowych wśród ludzi, tyle też iest
różnych poglądów ua świat. A że wszystkie te indywidualne odeie-
iiia stanowią dopiero umysł ogóhio-ludzki, przeto takiego ogóhio-ludz-
kiego oharaldł^m nie można się dopatrzeć w t>Tn lub owym szczegó-
łowym poglądzie na świat, lecz we wszystkich razem wziętych, o ile
wyrażają pewne typowe odmiany uzdolnienia i nastroju umysłowego.
Z tak pojętej istot- kierunków i szkół filozoficznych wynika, źe
wszystkie nawzajem się dopełniać powinny, jako objawy jednej
wszechludzkiej orgauizacyi umysłu. Dopełniać się winny tak sa-
mo, jak to czynią różne obrazy przedmiotów na siatkówce dwóch lub
więcej up. u wielu niit^ezak(')W) oez<')w, albo jak zarysy różnych stron
jednego i tegoż samego ])rzedmiotu. W zasadzie swojej każdy z kie-
runków tiloznticznyeli, każda szkoła, przedstawia ])<'wn»' czynniki ])ra-
wdy. bo j»'st wynikiem poważnej pracy myśli nad pojfjciem świata
z pewnego punktu widzenia, narzucającego się umysłowi, narówni
z mnAmi^ wskutek jego organizacyi. Jeżeli napotykamy sprzeczności
pomiędzy róinemi szkołami filozoficznemi: nic wypływa to z istoty
rzeczy, lecz z jednostronnego i wyłącznego rozwinięcia pewnych
czynników mjrśli na niekorzyść innych, równie godnych uwagi, równie
prawdziwych.
W historyi, j)oglądy różnych szk^ przedstawiają się nam po
większej części w jednostronnej i wyłączającej sitj nawzajem formie, lu-
bo i w tej formie nie są bez wartości, jaku ] )uuczajaca. choć po więk-
szej części nieszczęśliwa ])r/)l)a wyjaśnienia świata i jego objawów
z pewnego wyłącznego ])unktu widzenia. Ale z tego nif wynika, aby
przedmiotowa ocena ich treści nie miała nas doprowadzić do przeko-
nania, że w każdej z typowych szkół uwydatnia się pewna prawda
«<wftdnipza, która staje się fałszem i sprzeciwia się innym uzasadnio-
nym prawdom tylko dla tego, źe zamiast roz^^dnąć w sposób dodatni
swoją treść i dopełnić ją treścią owych innych prawd, usitujo zbudo-
wać zup^y pogląd na świat z jednostoonnego punktu widzenia
i w tym celu walczy przeciwko czymiikom prawdy innych pogh|dów.
.W tym duchu już Łeibnitz słusznie powiedział, że systemata są pra-
wdziwemi ze względu na swe czynniki dodatne, a błędnemi tylko
w swj^ch przeczeniach (les syst^mes sont vrais dans ce qu'ils affirm-
itj iaux seulemeut dans cc (^u ils uient;.
582
§ 16,a^ SY19X£ZA HISTORYCZNA
1
I
Z j< rinoczenie wszystkich uzasadnianych prawd, które wchodzą
w skład r(')żnych punktów widzenia przy pojęciu świata: oto zasadni'
cze zadanie syntezy historycznej na polu filozofii.
Wszystkie kierunki i szkoły fibzofiozne rozdzielić moiemy na
dwa główne szeregi, stosownie do tego, czy się odnoszą do ^spoMte
poznania, czy tei do jego priidmiotu. Pierwsze przedstawiają różne
poglądy na czynności poznawcze nmystu, więc są kierunkami mHod/h
logiczncmi; drugie, natomiast, dotyczą poglądu na sam świat i jeg»)
ubjawy i mają wskutek tego c;harakter metafizyczny. Jedne i drugie
rozwijają si^ w iiaźdej oddzielnej filozofii na tle wspólnych zasa^i
i przy konsekwoncyi myśh dopehiiają sit^ nawzajem w inii^ tych za-
sad. Każdemu kierunko^ń metodologiczrcinu (np. sensualizmowi, do-
wodzącemu, że zmysły są jedyuem źródłem wiedzy i odpowiada pewiea
kierunek metafizyczny (np. materyalizm, jako pogląd na świat, uzna-
jący wyłącznie istnienie bytu zmysłowego). Nawet kierunki metodo-
logiczne z odcieniem negacyjnym, zaprzeczające w zasadzie moinośd
poznania istoty świata, a wiąc j^go zasad metafizycznymi, przechodząc
z konieczności na pole metafizyki, urabiają odnośne pojęcia, mimo wo-
li i wiedzy, w duchu swych zasad metodologicznych. Przekonywa
0 tem krytyka pozytywizmu (zob. str. 279 i 286). To teź w róinych
określeniach pierwszych zasad poznania szukać nakży giównej pod-
stawy do charakterystyki różnych kierunków i szkół filozoficznych.
Mówiąc o metafizyce nauk przyrodniczych, wykazaiiimiy trzy
typowe kierunki myśli ludzkiej pray określeniu ostatecznych zasad
bytu (str. 390 i nast.). Kierunki te sprowadziliśmy zarazem do czyn-
ników zasadniczych organizacyi umysłu i jego czynności poznawczych.
Stosownie do tego, czy filozofowie przyjmowali za zasady treść prze-
dmiotową lub podmiotową umysłu, lub tei dowodzili potrzeby igedno-
czenia tych zasad, wytwarzały sią poglądy rM^umn, tilMluiiitt i uboł-
rtfoKMiy, jako typowe kierunki n^śli, obejmnjąpe cale bogactwo
różnorodnych nauk o istocie świata, jakie nam dzieje filozofii przed-
stawiają. Otóż, co tam powiedzieliśmy o kierunkach metafizycznych
ofinosi siQ zarazem i do kienmków metodologicznych i streszcza
w >uóie w r.niili' Idasyfikacyą rozlicznych zasa(i lilozoticznych przy
bliższem okresie mu zarówno czynności poznawczych, jak i ogólnego
na świat poglądu.
Wszystkie wydatne szeregi pojęć i poglądów, które się w umy-
śle ludzkim drop:ą naturalnego rozwoju wjrtworzyły, lub które samo-
dzielnie urobił, jako wynik swych dociekali nad światem i samym so-
bą, dają się sprowadzić do owej zasadniczej przeciwstawnośct realizmu
1 ideaHzma Ale pojęda i poglądy te, choć pozornie sprzeczne ze so-
bą, uzupełniają się jednak nawzajem w sposób konieczny, jako objawy
Digitized by Coogle
§ 16,8. 8TNTBZA HI8T0ETCSSNA.
583
jednej i tej samej ogólno-lndzkiej orgonizacyi omysłowej, i w ocU»ob-
nienia wzięte wykaznją tak wyraźnie swą połowicssnośó» ie ich synte-
tyczne wyrównanie i organiczne zjednoczenie staje się obowiązkiem
dla każdego głębszego myśliciela, a to wiaśiiie stanowi istotę idealne-
go realizmu.
I tak, począwszy od najpierwotniejszych objawów myśli, widzi-
my, że wiara dogmatyczna w ś^viadectwo zmysłów, wiara, źc świat
przedmiotowy jest w istocie takim, jakim si(j nam za icii pośrednic-
twem przedstawia, jest zarodkiem wszelkich poglądów realistycznych
tak w zakresie teoryi poznania, jak metafizyki. Świadczą o tern za-
równo niuwny realizm zdrowego rozsądku (§ I64), jak i nanki sensn-
aUzma i materyalizmn. Ich ostateczną zasadą jest realizm zmysłowe-
go poglądu na rzeczy. W imię tego realizmu uznają zmysły i do-
świadczenie zmysłowe za jedyne źródło wiedzy, lekceważą samodzid-
ną treść i działanie rozumu, zaprzeczają znaczenia wewnętrznego do-
świadczenia i samo wiedzy, sprowadzają objawy umysłowe do przy-
czyn zmysłowych, psycholof^ią do iizyologii, cenią dobrobyt materyal-
tiy w^yźpj nad smnienic i relipjią, a w świecie przedmiotowym widzą
jedynie grę czynników materyalnych, na zmysły działających, pozba-
wionych wszelkiej treści myślowej, raoyonalnej.
Źródłom idealizmu jest rozum w przeciwstawności do zmysłów.
Jeśeli realizm l^y aą zawsze z sensualizmem, to przeciwnie idealizm
ma zawsze charakter racyonafaiy. Najnmiejsza wąi^Uwotó co do bez-
względnej wiarogodnosci zmysłów, jako objaw rozumu, wynoszącego
się ponad bezpośrednie dane świata przedmiotowego i oceniającego te
dane ze swego samodzielnego stanowiska, jest juś zawiązkiem ideali-
zmu i doprowadza w jednostronii\ in swym rozwoju do poglądów me-
todologicznych i mt latizyczuych, przeciwstawiających się zasadniczo
zaznaczonym poglądom zmysłowego realizmu. Istotą idealizmu jest
ufność dogmatyczna umysłu we własne swe działanie bez udziału
zmysłów i doświadczenia. Na zasadzie tej u&ości, idealizm w głosie
uczucia, lub w abstrakcyjnej logice myśli uznaje więcej prawdy, niż
w nąjniewątpliwszych danych doświadi z( nia przedmiotowego; więc
wytwarza sobie swoją własną metodologią podmiotową, przyjmtgącą
charakter raoyonahiej dyalektyki, i według niej bez skrupułu przeista-
cza owe dane dożwiadozenia przedmiotowego. Świat zmysłowy nie
posiada dla niego żadnej wartości, przeciwnie, widzi w nim zazwyczaj
tylko Rdzenie, pozbawione istotnego bytu, lub nawet zło, z którego
wedle możności wyzwolić się należy. Prawdziwą istotę b^ tu stanowi,
według niego, duch oderwany od wszelkiego związku z materyalno-
ścią. idea lub idee o treści og('>lne j. wolnej od konkretnych naleciałości.
W ten bposób światu zmysłowemu, realnemu, przeciwstawia świat trans-
Digitized by Google
584
§ 16,a. SYNTEZA HI8T0BTCZSA
cendentftlny, ^pozaświat,^ jako odwieczny pierwowBÓr doskonałości,
nie mająoy nic wspólnego ze światem tutecznym, zmiennym, pize<
wrotnym, przemijającym, jak wszelka nlnda.
Dzieje zarówno realizmu, jak idealizmu przedstawiają nam wpra-
wdzie najrozliczniejsze odcienia w szczegółowym rozwoju zaznaczo-
nych poglądów ; ale ich charakter typowy, zasadniczy pozc^stajc jed* n
i ten sam przez wieki, bo nie wypływa ze zmiennych waniuLow
miejsca i czasu, U c z się opiera na, trwaJych czyimikach saimj orgai.l-
zac3d umysłu ludzkiego ; na bezpośredniem, pocflądowem świadectwie
zmysłów z jednej strony, a z drugiej na oderwancm działaniu myśli.
Owo szczegółowe rozwiniecie realizmu i idealizmu w dziejach
filozofii polega na urobieniu całego szeregu pojęć metodologicznych
i metafizycznych w duchu zaznaczonych rysów; przyczem jednak na-
turalnie każdy myśliciel, stosownie do indywidualnych warunków swe-
go rozwoju, określa owe pojęcia z większą lub mniejszą ścisłością
i posiłkuje się niemi bądź jednostronnie w Idenmku zasady, uznanej
za wyłącznie obowiązującą, bądź w kierunku, liczącym się bardzit j
z danemi strony przeciwległej. I tak, opierając się na sensualistycz-
nej metodologii i materyalistycznej metafizyce, jcdnos troimy realizm
oddaje zawsze ])ierwszeńst\vo : indiikcyi przed dedukcyą, mcclian izmo-
wi przł-d eelowośeią. zjawiskom przed istotą, mnogości przed jerlnrKcią.
konie( ziutści |)rzed wolnością, sile |)rze(l prawem, wiedzy przed wiarą,
światu jirzed Bogiem. Przeciwnie, jednostronny idealizm, w imi^ swej ra-
cyonalnej dyalektyki i spiritualistycznej metafizyki, urabia ze szoze-
gólnem zamiłowaniem lub nawet wyłącznie przeciwległy szereg przy-
toczonych pojęć i na nich opiera swe poglądy na poznanie nbcty
i na świat.
Czy mośna wymagać od sumiennego myśliciela, dążącego do po-
znania prawdy dla prawdy, bez względu na wszelkie tendencye szko-
larskiCf aby stanął koniecznie po jednej z powyższych stron, aby się
bez zastrzeżeń przyłączył do tego, lub owego obozu? Z pod<;)but'u;
żądaniem ścisłego oświadczenia się za lub przeciw wystąpić może jakiś
mistrz zarozumiały do swych uczniów, jakiś przewodnik koła parLi-
mentaruego do swych zwolenników, lub wódz, idący na wojn(^. do
swych szeregów: ale nigdy historya do samodzielnego badacza praw-
dy, do krytycznego myśliciela! On, jako sędzia niezawisły, nieprae-
kupny, zająć winien stanowisko ponad wszelkie obozy, stronnictwa
szkoły, bo ma sumiennie ocenić ioh racyą bytu, ich udział i znaczcaue
w jednej i tej samej wielkiej sprawie, równie świętej dla wazystkieli.
w sprawie poznania prawdy, możliwie ścisłego i p^ego pojęcia świa-
ta i isyda. Jakżeż by się miał dać usidlić w więzy szkolarstwa
i ulegać tendencyom stronniczym!
Diglizedlby CoogleJ
§ 16^ 8TKTBZA HISTORYCZNA. 585
Niech tam w parlamentach stronnictwa si^ śderają, niech si^ źol-
niene biją na poln walki, a motlooh na ulicach: uszanujcie przyiiajnmiej
nietykahiośó ^ątyni prawdy, nauki; nie wchodźcie do niej z waszą bro-
nią i pałkami, nie zagłuszajcie w niej waszyni wrzaskiem głosu bez-
stronnej rozwagi : nie bluźnijeie przeciw prawdzie, przeciw szczerej,
niekłamnej miłości prawdy I Jeż(?li gdzie, to właśnie u nas godzi sit^
0 tem pamiętać, u nas, gdzie wi^^cej, niż gdził-kolwiek, nauka i tilo-
zolia, realizm i idealizm spadły do rz^du krzykliwych haseł stronni-
czych, stały si^ służebnicami zaściankowej piywaty! Tu, u nas, raz
pnede miłośnicy prawdy, nauki krytycznej, w poczuciu swej godno-
ści, wznieść si^ winni wysoko ponad koteiyjne kółka literackie i za-
wołać do ich przedstawicieli: „Dajcie pokój m^m nauki i powa-
injm myślicielom! Oni nie należą do was, lecz do całego społeczeń-
stwa! Wy nie madę prawa poniewierać nimi dla tego, że się nie
zapisali w poczet waszego szablonu stronniczego, bo wy ich prac su-
miennie nawet nie czytacie i nii; macie do tego czasu wobec wielkich
spraw waszej koteryi. Jeżeli zaś chcecie o nicli sa/lzić, to zabierzcie
się do tej pracy ze znajomo-ścia rzecjzy i suniicnnościi^. z godnością
1 powagą, wyrzeczcie się waszych tendencyj koteryjnych i odchijcie
cześć prawdzie wszędzie i zawsze, bez względu na osoby i stron-
nictwa ! ^
Powierzchowność powtarzających się u nas tak często dziecin-
nych drwinek z idealnego realizmu, oraz bezzasadność żądania, aby
każdy myśliciel przyłączył się stanowczo bądź do realizmu, bądź do
idealizmu, wynika bezpośrednio z krytycznego poglądu na dzieje tych
kierunków myśli. Okazuje się bowiem, że każdy z nich albo zmuszo-
nym jest dopełnić swe zasady czynnikami, zaczerpanemi z kierunku
przeciwległego, albo też w jednostronnjrm rozwoju sw^ t li zasad wpa-
da z pierwotnego dogmatyzmu w skeptycyzm i przez to sam ujawnia
iałsz swej wyłączności.
Realizm nie mógł się długo 0])ierać na naiwnej wierze w świa-
dectwo aimysłów, lecz w celu naukowego usprawiedliwienia tej wiary
musiał się zająć rozbiorem ich czynności. I cóż się okazało? Oto,
taka realistyczna nauka, jak fizyologia, dowodzi w sposób niezbity, że
ostatni wynik czynności zmysłów, wrażenie i wyobrażenie zmysłowe,
jest objawem czysto podmiotowym i nie ma zgolik żadnego podobień-
stwa do przedmiotowej podniety, powodującej ten objaw (zob. str.
177 i nast.). Tak tedy świat nie jest wcale takim, jakim go nam
zmysły przedstawiają, lecz jest wytworem działalności podmiotowej
umysłu, przerabiającej dane doświadczenia zniy.słowego na swoją mo-
dłę. A z tego wynika, że albo trzeba się zrzec poznania istotnej
prawdy, albo należy zbadać owe czynności podmiotowe umysłu
DigitizedJfCoogle
586
§ 16,9. STNTBdEA HISTORYCZNA
i przekonać się, o ile one zdolne 8% skontrolować lab dopełnić świa-
dectwo zmysłów. Pierwszy z tych wyników awydatnia się w iksp-
tycznych naukach pozytywizmu; dnigi zmusza realizm do przejścia
na pole idc^alizmu, do krytycznego rozbioru nietylko zmysłów, lecz
i wyższych czyiuiośui umyshi, zwanych rozumem, a przez to przyj-
muje charakter idealnego realizmu, w określonem powyżej znaczenia
tej nazwy.
Drogi idealizmu były inne, ale i on wyzwala się z samobójczego
skoptycyzmu tylko przez szczere i otwarte podanie ręki przeciwniko-
wi. Pięknym, ale i jedynie możliwym jest czysty, jednostronny idea-
lizm, póki mnysł z bezwzględnym dogmatyzmem dowierza swym
czynnościom podmiotowym i z nich wysnuwa subtelną pajęczynę my-
śli. Ale pajęczjma ta psuje się zbyt prędko wskutek własnej swojej
wątłości, gdy chce ująć W swe sidła świat rzeczywisty, a jeszcze csę-
ściej rozdmuchiwa ją na wszystkie strony lada surowszy powiew iy-
cia. Pomiędzy myśli^ oderwaną, w ]>odmiocie tylko istniejącą, a świa-
Um\ rzeczywistym, nie ma dla Lzłowicka innego łącznika prócz do-
świadczenia zewTif^trznego, opartt^go na działaniu zmysłów. Osobmk,
zrywająoy samowolnie tę łączność, ogranicza się bezwzględnie samym
sobą, grą swych uczuć i myślL Z tego zakresu nic a nio go do
świata rzeczywistego już przeprowadzić nie może. Wyznać on sam
musi, źe świat jest tylko jego wyobrażeniem, a więc wytworem pod-
miotowym bez wszelkiej rękojmi prawdy istotnej, przedmiotowej.
W ten sposób skrajny idealizm wpadał zawsze w objęcia skepty<7<-
zmu. Jeżeli zaś pragnął wyrwać się z tych objęć i stanąć na gmn-
cie niewzruszonym prawdy: to zkąd miał czerpać pewność, że wytwo-
ry naszej myśli zasługują na wiarę, źe najwznioślejsze nawet ideały
rozumu Tiie są ułudą, utoi)iiUiiiV Czy mużna w t} m względzie przejść
na pole badania, nauki, nie pytając o zgodność i związek owego świii-
ta idealnego z realnym, świata uczuć i myśli ze zmysiuw\Tny A czyż
samo to pytanie nie dowodzi już połowiczności czystego idtjaiizmn. me
wykaz\\je koniecznej potrzeby dopełnienia jego treści, treścią życiową,
realną, zaczerpaną nie z mętnej głębi podmiotowych pragnień i aspi-
racyj, lecz z innych źródeł, a mianowicie ze zimnej, jak lod. lecz
przezroczystej, jak kryształ, krynicy bytu przedmiotowego? Szukając
zaś zgody między ideałem i rzeczywistośdą, sprawdzając nawzajem
ich treść przy pomocy danych jjodmiotowych i przedmiotowych,
nie wyrzekliśmy się już idealizmu w jego formie wyłącznej, ozy nie
jesteśmy już w zakresie idealnego realizmu fzob. § 8,2 i S)?
Jak z rozbioru ostatecznych zasafl realizmu i idealizmu, tak
i z krytycznef^o poglądu na szczegółowe pojt^cia. któremi sio te kie-
runki myśli główiue posiłkują, uwydatnia się na i^ażdym iuroku kk
Digitized by Google
§ 16,3. SYNTEZA HISTORYCZNA.
587
Iowicznośó. Nie ma indiikcyi bez dcdukc}'!, ani dediikc^ń bez in-
crakcyi; nie ma mechanizmu bez celowości, ani celowości bez mecha-
nizmu ; nie ma zjawisk bez istoty, ani istoty bez zjawisk ; nie ma
świata bez Boga, ani Boga bez świata i t. d. Przekonaliśmy się
o tem pod wieloma względami na podstawie naukowych danych
w całym przebiegu naszych obecnych poszukiwań nad filozofią. Kry-
tyczny zaś pogląd na historyą filozofii przekonywa o tem jeszcze do-
sadniej i sam naprowadza na konieczność syntezy. Myśliciel samo-
dzielny staje na wysokości swego zadania o tyli', o ile korzysta
ze wskazówek dziejów i dąży do skupienia w pojęciu jednolitem za-
wiązków prawdy, narzucających się w każdej ze szkół przeszłości.
Dochodząc na podstawie krytyki do przeświadczenia o względnem
znaczeniu każdej; nie potępiając żadnej bezwzględnie dla jakichkol-
wiek tendencyj szkolarskich: bada zgodność zasadniczą odnośnych
prawd i treścią ich rozszerza swój widnokrąg umysłowy. Dzięki zaś
takiej syntezie historycznej, zbliża się coraz bardziej do rozwiązania
swych zadań i urabia naukowo pogląd na świat, czyniący zadość
wszechstronnym w^ymogom ogólno-ludzkiej organizacyi umysłu, o ile
to jest możliwem dla ograniczonych zdolności i zasobów pojedynczego
człowieka.
Idealny realizm i eklektyzm. (nlył>yśiuy chdoli przedstawiony powyżej
rozwój realizmu i idealizmu, oraz icb przejście w idealny realizm uzasadnić szczegółowo,
musielibyśmy wyłożyć treść całej liistoryi filozofii. Odsyłamy tedy czytelnika do dziel
z jej zakresu (zob. str. 48 i nast.. 72 i nast.). Powiemy tu tylko, że historyą realizmu
opracował krytycznie A. Langk we wspomnianej niejednokrotnie, znakomitej HisUmji
małeryalizmu (zob. wyżej str. 55). Dotychczasowy l»rak historyi idealizmu usunął
w ostatnich czasach (). Willmass przez gruntowne dzieło: Geschiclile des Idealismns,
3 tomy. Dotąd wyszedł tom I-szy 1894, obejmujący historyą idealizmu w starożytności.
Jest to praca o wysokiej doniosłości, nietylko historycznej, lecz i teoretycznej. Stanowi
ona nader pożądane dopełnienie dzieła Langego.
Jasne poj»;cie o syntezie historycznej w zakre.sie filozofii posiadał już znakomity
matematyk h. Pascal if l(i52\ który rozwój życia umysłowego ludzkości porównywał
z rozwojem pojedynczego człowieka, korzystającego z nauk własnej przeszłości. „Touto
la suitę des hommos, mówi I*ascal, pendant le cours do tous les sif*«'las, doit etro
coasid^rćo comme un merae homme, qui subsiste toujours et fiui ajjprend continu-
ellement. "
Zaznaczoną powyżej (str. 581) prawdę, wypowiedzianą w liście z r. 1714, rozwija
Leibnitz szczególniej na wstępie do 1-go rozdz. swego Traktatu o umyśle ludzkim
(Oeuvres, T. 1, Ji4 i nast., zob. wyżej str. 11). Mówi on tu o systemacie. który godzi
Platona z Demokrytem, Arystotelesa z Kartezyuszem. scholastyków y. myślicielami now-
azych czasów, teologią i etykę z rozumem. Systemat ten czerpie najlepsze ze wszyst-
588
16,3. IDBAŁNT BBAŁIZM.
kich Ktron (U prend le meilleur de tous mtes). W bistoiyi prawda lącay «ą oęsto
z csynnikaini falssu, co ją oelabia i paujc; badacs aś powiniea ją wydobjć jik iłotd
X Mota, jak dyamont a kopalni, jak światło a mgły ciemności. Przez to dopięto docm
do prawdziwej filozofii. W notatce o Kartczyuszu powiada Leilmitz, że moioa ajttć.
chwalić, nawet podziwiać tego myśliciela, ale przytem nie należy zaniedbywać innyd
równie wielki(;h. bo niewolnicze szkolarstwo wstrzjnnywalo zawsze samodzielny rozwój
filozofii. Jedna jcM tylko sekta, do której wszyscy należeć- winni: badani^ prawdy
wszędzie, -d/ic <ię tylku pokazujł'. W liście do Hueta z r. 1679 pot<.'pia tych, kutm
swych poprzedników na polu lilu/olii zaniedbują, lub nawet takich myślicieli, jak Platon
i Aryijtotclc* lekceważą. Czynić to można tylko, nie znając wcale ieh prac
Kant jeszcze w opoce pizedkryt\< zuej, bo w przedmowie do swoj Teoryi idd»
(zob. wyźcj str. 300), powiedział, źe ,w nąjmodoTzeczniejszycli nawet poglądacli, kt6re
zdołały ąjodnać sobie uznanie wśród ludzi, zawsze zauważyć moto szcs^ptę prawdy
(Attch in den aller unsinoigsten Meinungon, welcbo sich boi den Mcnschon baben Bei-
fall erworben kDnnen, wird man jederzoit etwas Wabres bemerktm). * W tym duchu
s/uka czynników prawdy i w każdym kierunku filuzofirznym, jako w objawie pewnych
potr/cb i diiżno?ici umysłu ludzki(?go. Nadto cały jo<:<> krytycyzm ma na celu zbadanie
w/njciiiiiejfo do <ir<bip sro>;unku zmysłów i rozumu, treści przedmiotowej pien»'S2)cli
i wymapań piMltuiotowych drucriego.
(Jłęl.okouiyślny filozof K. Cim. F. Khau.se (i 1832) dowodzi we wstł^pic do swfj
HkUjryi filozofii (Onmdrm der GcHchkhte der FhUosophie, wyd. pośmiertne 1887)i
każdy szczegółowy systemat filozoficzny stanowi .czą^^tk*; ogólnego systematu ponuuń
ludzkiego, jako jeden z objawów stopniowego uświadomienia się prawdy w luddned
(Thellsystemo dee oinen Systems der, in das Bewuiratsein der Meosddiełt stuftowis
hereinleucbtenden Wabriieit).''
Hkcjkl uznawał takie jasno doniosłoś<- każdego wśród typowych kierunków filo-
zofii, ale stosując do wszystki«li <wnją d\ :tl'krvkr\ nie wnikał głębiej w ifłł t«totn.i
treść i nie dążył do wcielenia ich prawdy w swój własny pogląd na świat (zob. wyic;)
btr. 537 i nast.).
Wśród u<»w-.zvrh i w-pid- /.<'-ny' li myślicieli z większą lub mniejszą wyrazistością
przyłączają sic w Mciuczocli do idealnego realizmu szczególniej: młoda^ FicBTB, Ułk-
CI, Tbempruinbuhu, Xx)tzb, Uebbbwko, Fkchnm, Frohscbammbb, Cajuubiuc, J. &
MZYBR, l>tjB]UKG, WUWOT, SlOWART, LOEBKANN, YOŁKIŁT, BOCKEK, WlNOIŁBAUD, flŁ*
KBNBBBo i wielu innych. Do tego kierunku właściwie zalksorć nalcśy i całą nkołę
Hkbbabta (zob. wyżej utr. 19), która pnyswoiła sobie nazwę reaJizmu, locz ma w^t^
kie cechy id. ulDi go realizmu. Toż samo powiedzieć należy o wielu nowo-kantystAh-
Podołinioż i Eo. Hautmakn pragnie przedstawić swoje poglądy, jakn „spekularrjnf wt.
niki wcilług metody indukcyjno-przyrodniezcj (speculati\ c Kc^iilrato nach inductiv-natur-
wis rn^/haftliclier .Motliode)." Odnośne prace wszystkich tych myślicieli wymienili''^*
zaruwoo w przeglądzie lifcratury naszej nauki (str. 14 i nast.>, jak i w wielu iiiQv
ujiejscach (zob. spis autorów . Zatrzymujemy się tu tylko na niektórych najwydatniej-
szych objawach w tym kierunku.
Ad. Tbbndblbnbobg (f 1872) poświęca znaczną część swych, wspomttkmydi
(istr. 300, oraz 540) Badań Icgiezt^ rozbiorowi idealizmn i reatlima i wykazuje brk-
gulowo, żo idealizm doprowadza konsekwentnie do pełnego snbjektywizmn, podkopająct^
go weizelką poważną pra<?ę naukową, realizm zaś, opicr^ąc się wyłącznie na świadec-
twie zmysłów, praechodzi z k^ni* < zności w materyalizni, sprze< iwiający się niewątpliwym
faktom życia umysłowcpfo. Prawdziwy pogląd na ^\yh\t. mówi Trendelenbnrg nn '•>!^-
raktor orgatru-zny i dąży do odnalezi< ni,'i i iMi/.iii\iii;ł czynnika, łączącego w soldc my
sluwo i zui^ałowc, duchowe i maieryaine objawy świata. Czynnika t^o dopatruje ^
§ 16,8. IDUlLHT bbałuh.
589
ten myśliciel w mchu celowym, stanowiącym, według niegOf istotę byto, a jednofisącym
w aobio bozpo.średnio jego stronę niateryalną z myślową.
Fr. Ueberwko (f 1871) rozwija podohn*' zasady w rozprawie; Ueber Idmlmnm,
Htjaii-^niuii iind hhal-Utidifnnm 1859, przedrukowanej w pracy M. Hrahoha: Die Welt-
H. Ltbtnfiani>c}uiHUiiy Fr. Uebenreya lb8ł>, str. 08 i nast. Na zjusadzi«5 .scisl^gu okretsleuia
idealizmu i realizmu, jako objawów historyi filozofii, ze stanowiska lo^riczne^o, metafi-
zjcsnegfo i etgroaiego, Ueberweg rozw^a przekonaniei ie na wssystkich ty L polach my-
śli badawcsej jedynie idealnif reaftem doprowadza do wyników, zgodnych zuptibue z da-
nemi wewnętrznego i zewi^trznego doświadczenia. Csymniki metodologiczne tego poglą-
du wyłożył Ueberweg w swej Logice (zob. wyżej ste. 309).
W. WoiiDT przedstawia ideainy realizm jako ostateczny wynik dziejowego rozwoju
filozofii już w^ mowie : O wsjtółczcsnrm zadaniu filozofii (zob. wyżej str. .'U*2). liardził'j
szczegółowo cbarakteryzujo ton kierunek myśli w przywiedzionym (str. 18 i Ti;łst.) S;/sff-
macie fih*znfi, 9.ir. 212 i nast., i uast. l''ilozofią swoją nazywa tu traiisandrnfaliujin
miMiizmcm, \vviiikaj!\<'ym ze zjcdno<wnia nadcmpirycznych czynników przyrody i duiha.
Foriiwnaj t« ż ostatni rozdział nowego wydania jego Wykładów o duszy człowieka i zwie-
rząt {^zoh. wyżej t,tr. 82, oinz tlbe, 107, 181 i nast, 408, 415).
O. LiBBKANN rozpodiyna swoją kry^czną Analizę rzeczywutoiei (zob. wyżej str.
65) rozprawą o ideatizmie i realizmie^ w litórej, na podstawie rozbioru subjektywizmu
Bbrkbukt'a (esse est percipi) wykazajOt że te dwa kierunki filozoficzne nie stanowią
,sprae(tznej, be/w/irlt dnej przeciwstawnośri, le.z tylko wzgbjdną (bilden gar keinen eon*
iradictorisrhen. ahsoliiten (Jegensatz, sonderu oiuen rclatięen)." Na tej zasadzie w ca*
lem fcweni dziele zmierza do wyjaśnienia i n^nnip- ia sprzerzności.
U. EucKEN usiłnjo wykazar zasadni. z-n.lnosr idonliznui i rrali/imi w pioknfj
pnir\ : /><> Kinheit (hs (ieisfeslrOem in Brwu^słscm mul lluit dir Memdthcd 18S*^.
^>z* Złjgulowo zaś wyjaśnia zarowuo bistoryczue znaczenie wyraz«AV, oisnaezających te dwH
kierunki myśli, jak icłi doniosłość dla rozwiązania zadań filozotii w rozprawie : IdealiB^
mus — BetUismut^ zamieszczonej w drągiem wyd. wspomnianego już (str. 40) dzida: Za-
sadnicze pcjęda wmego csosti, str. 281 i nast.
B. FALcKKMBBBe W mowio.* O totąpMarcmem poUaenm fiUmsofii (zob. wyżej str.
19) podnosi znaczenie średniej partyi (Mittelpartbei) wśród współczesnych myśli(-ieli
w Niemczech. Partya ta ziymm'e miąlsoe pośrednie pumii.^dzy skrajnymi idealistami (jak
K. 1.. MicHKLET, M. ScHASLFR I inni^ i pozytywistami (E. I.aas. A. IIiehl i inni). Na
prHwtMii skrzydło nwcj party i stawia II ahtmanna, na lewem Witndta. Nadto zalicza
do niej; LorzKcio, Liebmanna, Volkklta. Ki-ckesa i inny«'h. Wo wstłjpie zaś do
swej Historyi /Uozo/ii mówi (przekład Wł. M. KozŁuWisKiiiiio l»si>4, str. 2). „Każdy
tiiuzol widzi tylko ograniczone odcinki świata i widzi je tylko wlasnemi oczami; każdy
systemat je»t jednostronny. Ale wtoanie wszechstronny obraz świata i ducha, stanowią-
cy cel filozofii, może być osiągnięiiym tylko przez tę wielość i rozmaitość systematów.
Dziąje filozofii — to filozofia ladzkości| tego wielkiego osobnika, który, doskonalszy od
organów, jakiemi pracuje, może jednocześnie myśleć przeciwieństwami, a wyrównywając
sprzeczności i odkrywąjąc nowe, drogą koniecznego i pewnego rozwoju poznania, dj^ży
do wszochobejmującej prawdy zbiorowej, ktcirej nie możemy przed sta wit- sobio dośi- b<»-
^ntą i Ul /.lonkuwaną.** Słowa te wypowiadają nąiściślej zasadę ^iyatczy iiistoiycznej filo-
zoficznego na świat poglądu.
Nawet znany iiatur;ili.<ta E. 1L\l'KEL muwi w ostatnich czasach także o potrzebie
•ł)-ntezy materyaliznni i ^pirytualizmu. Zob. pod tym względem wspomnianą ^str. 220)
praw; Kubeka o lliiciilu, .>tr. 21. i'or. toż, co o nim powiedziano wyżej, sti'. 224 i 406.
We Francyi kierunek pokrewny idealnemu realizmowi nosi od czasu Coiisin^a
(f 1867) nazwr eklektyzmu (od ix.XśvstV»wybierai^). Nazwa ta nie jest ani szczęśliwą,
Digitized by Google
590
§ 16,8. IDBAŁITT BBALlEtf,
ani tnfiią; co gorsn, metoda osnaeaona tą niiwą^ spneeiwia się pod widoma wi^łęb-
ini kryty< zn>iu wymogom Hjrntezy histoiyomejf jako czjnnitca metodologicznego filozofii.
Nie cboda tu bou i. ni o żaden toydór tych Inb owych danych historyi filozofii, wedłif
zmiennych zaclu ianek osobistego g^sŁu myśliciela, ani o mniej lub więcej dowolne ze-
stawiftnii! \vvl.r;uioj treści, ale prze<nvvnie o krytyt^zny rozI)ir'ir bogatych zasobów hi-
storyi, w celu śrislugo nkrośb-nia przy jego poiiioi.-y zasadniczych czynników oęuluu-
ludzkiej organizacyi umysłu i o nalfżvtt' uwzględuicnio tych czynników przy urobieniu
samodzielnego na świat poglądu, .luk Ui lub owa teorya przyrodnicza, np. teor>a pow-
szechnego cii^enia, nie jest eklcktyczuem zestawieniem szczegółowych prawd, które się
na t^ teoiyą składąją, lecs ich wyjaśnienieffl I gł(;b.szem pojęciem: tak f6wnież pnwdj,
sawarte w objawadi ćjda umysłowego ludskofei, wi^ i w mlicmycb kiemnkadi nyi&
tilozoticznej, muszą byó dopiero pnes badacu ois^sscsone s pisypadkowych naleddoMi,
s kt6remi się w dziejach faktycznie łączą, a następnie dopiero można je spoży^owtć
przy urobieniu własnego na ó^sńat poglądu, nie piMl ich raechanicne zeetawienie. Ie<^
przez IHi orrnnir/.nc zjednoczenie z prawdami, zaczprpaiicmi z innych żrł'ideł. w jtfiną
cab.sr. u jc<lcn >y>tcniat prawd, uzjL«adnionych krytycznie i stwierdzaj ącyh >u: nawza-
jem naukowo, i o dopiero b';dzie synteza filozoficzna na tb* dziejowem, ale to nie jti»l
żaden dt)wolny ckkktyzju. Cuusin przeczuwał wprawdzie takie zadanie aynt^^y historycz-
nej, ale pi-zy zupełnym prawie braku krytycyzmu, zadawalał się w swych poglądach filo-
zoficznych po większej częśei nietylko nacwą eklfdctyimnf lecs i metodą, odpowiadający
tej nazwie^
Systciuata rosdziolat Gousin na czteiy gfówne ^py: idealiam i sensoalism, skip*
tycyzm i mii»tyc}'2m. Olównem jogo staraniem było pogodzić filosofią szkocką, wiaię
w zdrowy rozsądek, z filozofią niemiecką, szczególniej z heglizmem. (Zob. pod tym
wzgb:deni jego Hisioi-yą filozofii ominasłefjo wieku, przekład M. GuszcZYŃSKiKao ISSS,
T. I. 75 i nast.i. Przybliżono pojęcie o tilozofii Cousini daje to, cośmy wyżej powie-
dzieli (.str. 220) z powodu jego dzieła: O prawdzie, pąknic i dobni.
Do tej szkoły eklektycznej należą w uowSi4y«:b czasach: Jul. Simon. P. Jakei.
15, SaissBT, H. IUvAissoK, K. Rćmusat, Jj. Haurćau, K. Lźvćque, Alb. Lkmoiss,
liARTHEŁEUT ST.-HlŁAfRK, E. CaBO, L. LiARO, AUf. FODIŁŁfiĘ i iuii. Do Dlch nlh
czają fównież takich myślicieli szwajcarskich i belgijskich, jak; K Natiue, £. Pua-
nRHct, £. Skcbćtan, Q. TkBRRomBN, J. DjstBOBOF i inni Prace więkssoSd tych sute-
rOw mieliby sposobność awzględnió w różnych miejscach niniąjsiego daela (ub. 9sk
autorów u
W.śri'>d współczesnych myślicieli francnzkiih. Alf. Forii.LćE określa nąjdokładniej
z:e^aily iui't(tdv eklektycznej. \\' przedmowie do >woj Hi^fort/I filozofii (Hiałoirf tU' la
j'lnl''>ni)lii.'. ;j-,-ir w yd. 1882), nazywa on ją metodą zijody nn^rhode de cuncilintion). Ma
uji.i, urdlug niego, za zadanie odnalcść ut/raz ftrcdni dla piv,cri w ległych ulej, w celu iA
zbliżenia (chcrchcr des moyens termos entre les idees opposees pour les rapprocberi
Nie trudno spostraedz, ie takie odszukiwanie poglądów poiiednlch nie stanowi ktttf
metody histoiycsnej na polu filozofii; to też prosta kombin<icya systematów, o kt6r^
wi Fouilleo (on airiYe a combiner entre eni les syntimo), nie jest l^ynajmniąi splte^
historyczną, w prawdsiwem joj poję( iu, wylożonem powyżej. Powienchowność w tijj
kwostyi występuje też na jaw w /.daniach, kt«'>re Fouillee wypowiedział w przedmowie
do wspomnianej (str. U75) pracy: \Voliu>ść i detenninizm. Mówi on w tym pTZcdmio«as:
„f ;i i!M thode de concilinrinn l\trdre philosuphiijue nous paraft snpćricare ii la tu^*
i\\<n\" <b* refutatioD, commo ie liberalisme dans lordre sodal et»t supćrieui voiQi
rł'pressivcw. "
Angielscy lilo/.otówie od najdawniejszych czasów trzymają się w swych og<'ilny<'b
na .świat poglądach metody, którą nazwać nmżna „metodą podwójnej buchliaitcryi." ^'*>-
Oigitized by Coogle
§ 16,3. IDEALNY REALIZM.
591
Uę^ 9BM na zupełnjm da&łizmie międsy nauką i wiarą. W nance są malblamłf w wie-
tte Mealiatemi* Fnijrteni wiai^ mają za necs tak świętą i czysto prywatną, će ją zu-
pełnie wjtąoąją poia nawiaa naiiU i o niej w awyeb pismach jak nąjmniej mówią.
Wflkiitek tego adanta si^ śe ten łub 6w myśliciel aogielsld uchodzi sa pnedstawiciela
skrajnego realizmu, chociaż w gruncie rzeczy jest człowiekiem wierzącym i w swym
i^ólnym na świat poglądzie łączy realizm „nauki" z idealizniom relig-ii. Taklrn Itył Ha-
KON, jak o tera przekonywają zdaniri jego. przytoczone powyżej istr. 481 i 52(3). Takim
był T^mm&Ł Lockk. ojciec całej angielskiej iiiozofii po chwilłj obecną. Obok swych prac,
naukowych, zajmował się on objaśnieniem Pisma .-łwirtepfo w dnchu reliLjijaym i w osróle
odznaczał aię prawdziwą pobożnością. W nowszych czasach J. St. Mill, skrajny iudu-
k(f wista i utylitai^sta, wyspowiada się w ewej AuMiogra/ii i w pismach pośmiertnych
te ewyeh nenić religijnych (zob. wyżej str. 480). LzwES, wychodząc z pozytywizmu,
Btił się s czseem gorącym obrońcą ricyoaalnej metafiqrki (zob. wyiej str. 106 i nast).
„Niepomawalne" Spencbiu jest takie w gnmde tzeoiy tylko mostem, mającym na celu
poląeqr6 .naukę'* z religią (zol), wyżej str. 311 i nast. i 482). Nadto i synteza histo-
ryczna spekulacyjnej filozofii Niemców i empirycznej Anglików ma w Spencerze swe-
go przedstawiciela izob. wyżej str. 73 i 311 i nast.). Tak tedy wszyscy ci i pokrewni
z nimi myśliciele angielscy faktycznie, wskutek głębszych dążno.ści żyeia umysłowego,
łączą \s- vwym poglądzie na świat realizm z idealizmem, ale teoretycznie, w „nauce**
aajmują przeważnie stanowisko realistyczne.
Nowsze objawy filozofii angielskiej, stojące pod wpłj-wem głębszego krytycyzmu,
jtti i w teoryi przychylają :>ię wyraźniej do idealnego realbmn. O tych objawach mówili*
śmy wyiej, str. 806 i nast Ta należy też wspomiikuy (str. 19) filozof I^add. Eklek*
tyzmem natomiast, w duchu zamączonych powjząj myślicieli firaneuzkicb, nazywa
swą filozofią W. Kkioht, autor dzielą: Eataifa tn pkilo9ophy 1800 i innych prac filo-
loAcziiycb.
U nas wygłaszałem zasady krytycznej filozofii w duchu idealnego realizmu w wy-
kładach uniwersyteckich i w pismach od r. 1863, więc w czasie, gdy na widnokręgu
najizej filozofii jaśniały jeszcze imiona idealistów: Krkm kra, Trkniowskikuo, Libelta
i Cieszkowskiego, a poglądy luati^ryali/inu i j)(»zyty wizmu wszelkiemi drogami zaczyna-
ły się wciskać w umysły iiłlode. Dziaialuo^c filozoficzna yv jakimkolwiek kierunku,
a tembardziej w kierunku śdśle krytycznego rozbioru nąjwyźsQ'ch zagadnień wied^,
byU u naa wówczas i jest po dzień dzisiejsi niezmiernie trudną z powodu braku nąj-
niezbędni^s^ch warunków społecznych dla poważnej pracy umysłowej, przekracząjącej
popularne przeżuwanie obcych myśli (zob. str. 450). Zresztą ocena tej dzi^ahiości i jej owo-
eów nie do mnie należy. Ze stanowiska atoli <;zy8to przedmiotowego, nic mogę się
zgodzić ani na powierzchowne zdania o mnie. jakie Sowiński za Goij'Bergiem powtórzył,
o czom mówiłem już wyżej f-tr, 251> i nast.); ani na sąd sprawozdawczy i'i»jTRA Ciimik-
LOw.sKiEuo, który w Zanj^sk- nuJnowHzej literatury polskiej 1805, str. 0(5 między iuuumi
mówi, że „charakter kojarzący i godzący sprzeey.nnśei,'' niej filozofii, „rubil ją śmie:>zną
dla umysłów rzutkich, iimiałych, lubujących się właśnie w jaskrawych kontrastach."
Czyż filozofia, nauka, jako badanie ścisłe, kiytyczne. ma w ogiile przystęp do
nmy^ów, ^lubujących się w jaskrawych kontrastach?* Cty są one zdohie ząją^ się
filowfią poważnie, poświęcić jej postronne tendenęye, w któzych się wlubtąją?** Umyia^
takie stąją się często eneijgicznymi działaczami spc^ecznymif choć również zazwycząj nie
zVyt rOBferopoymi, albo odznaczyć się mogą w tym lub owym dziale lit^^ratury, gdzie na-
mlętoe poruszenia uczucia mogą mieć .sw^oją wm1»ść. Ale filozofia, nauka krytyczna,
wymaga czegoś innego i czegoś więcej. Nie dziw, że wśród takich nmysłuw nie krze-
wiła się żadna zgoła filozofia, bo nawet filozofia pozytywna, tak hałaśliwie reklauiowana.
nie znalazła poważnych przedstawicieli w tym gronie, jak o tern sam <.'hmielowski
Digitized by Google
592
§ 16^ IDBAŁNT RBAŁIZIf.
śwudczj (zob. wyżej str. 291). Więc jakaż v tem wina idealiugo reaUmn? Pi^ymąk
się zrosztą otwarcie, źe ani o śmiedi, ani o napaści lab nsnaoie tego rodaąja „niMoeb
i śmiałycli'' umysłów nigdy nie dbideni. I gdyby nie szczeiy eousnnek dla nshig i bez-
jstrunnośi-i tak sumiennego uczonego, jak Chmielowski, który owe umysły na sędsiiw
mej filuzfitii i)owohijo, pominąłbym z pewnością milczeniem i**h ^jaskrawe" NrjToki.
Z dru^^it j vtrnT>r zniiis/ony tu mówić o sobie, byłbym niewdzięcznym, gdv bym r.ie
wsponmial i o >' rdi'r/,iu<m })r/yjęriu mych dążności filozoficznych przt^z l!<"znyrb pizi J-
stawi('i«>li życńa umy^lowcL-^o u uas, starszych i niłods/.yb. Wyrazom icb jest oi^na tu?j
Syntezy dwódi światów przez unjźa tak czułego na potrzeby społeczeństwa, jakim byt
J. I. Kbaszkwski (Elosy, 1876, Ift 558). Głębszym rosbiorem syntetycznego kienain
filozofii, z samodzielnego punktu widzenia, odznacn się też pmca Hodhoo, przywiedw*
na już wyżej (str. 34 i nast, oraz 470)* Innycb objawów w tym duebn tn siciególDiro
nie przytaczam.
O współczesnych kierunkach my.śli filazoficzncy u nas daje wystaicząjąee pcgcm
to, cośmy w tym względzie i>o wiedzieli zarówno w przeglądzie literatury na^zeptł przed-
miotu (str. !{♦ i n?i'^t.), jak i w ocenie filozofii pozytywnej (str. 287 i nast.i. (»kazn>
sic / totro. /I' ptiważni pracownicy na tern jmlu uie hołdują już u nas ^krajnym kif-mr
kom idudlizmu lub realizmu, lecz pomimu różnych udcieni indywidualnych, idąc m wr^ka-
zówkami krytyki historycznej, uwzględniają w teoryi poznania zarówno dane doświłd-
czenia i nauk empiryc^ych, jak i wymagania rozumn, a w nkreeie metafi^rkt smkają
zasady, zdolnej wszechstronnie wyjaśnić faktyczne objawy tak zewnętrznego śwista,
działającego na zmysły, jak i bytu umysłowego: materyi i ducha. Dość wymienię ta W
kich przedstawicieli filozofii u nas, jak: Pawucki, SnuscKwasi, W. Dzimpobwcp.
MoucKi, Morawski, PaciBOR.sKi, Smolikowski, Skórski, Lutosławski. Dkricki. Wi.
fCoZŁOWHKi i inni. Do nich, stoi^ownie do tego, cośmy wyżej powiedzieli (str. 2^0;,
zaliczyć właściwie należy i OcHoitowrczA, pomimo, /«• sam nazy\ra pozytywistą.
() znaczeniu metodoloLiiczncm iii ron i filozofii, w (łu' ł)ii Myntł-zy wyników jej nrf-
woju, pi^iali u nas najgruntowniej Luiikikwicz i Lutosław.ski i^zob, wyżej str. 35 i łiO,.
Digitized by Cofigle J
Rozdział czwarty.
imm mmuwmm.
1. Uzdolnienie umysłu filozoficznego-
§ 17.
Główne czynniki i typy uzdolnienia filozoficznego.
Zadania filozofii rozwiązane być mogą jedynie przez
żywą, odpowiednio uzdolnioną i rozwiniętą osobistość.
Wszelkie traktaty o filozofii, nie uwzględniające umysłu
filozofującego, pozostają w sferze oderwanej i nie mogą
nabrać konkretnej, życiowej doniosłości. Filozofia wytwa-
rza się i rozwija w filozofie; po za nim jej nie ma wcale.
Najgłębsze myśli, najgrimtowniejsze dociekania, złożone
w dziełacli filozoficznych, nie istniałyby wcale bez umysłu
tilozoficznego, i poza umysłem, odtwarzając}^ m w sobie
uh treść, są martwą literą, materyą, trupem, pozbawio-
nym życia, ducha. Dopiero osobistość myśląca nadaje
tym martwym znakom treść, ożywia je, rozumie ich zna-
czenie i korzysta z nich dla swego duchowego rozwoju.
Więc prawdziwą życiową doniosłość posiada nie filozofia,
złożona w książkach, choćby najmędrszj-ch, lecz filozofia,
jako objaw lunysłu, w nim żyjący i działający. Ztąd po-
chodzi konieczna potrzeba dopełnienia wszelkich poszuki-
wań nad filozofią rozbiorem umysłu filozoficznego, jego uzdol-
nienia, rozwoju i wykształcenia.
.Strnte. Wstęp do fliozufii. 38
by Google
594 § 17. UZDOLNIENIE FILOZOFICZNE.
Prócz zaznaczonych względów, rozbiór umy^^łu filozo-
ficznego jest dla każdego myśliciela jednym z niezbędnych
warunków jasnego samcpojsnama. Zastanawiając się nad
lóżneuii typami lunyslów, pracujących nad filozofią, nad
warunkami ich rozwoju i wykształcenia, myśliciel znaglo-
nym zostaje zdać sobie kiytyczną sprawę z cbarakteiii
swego własnego uzdolnienia w tym kierunku, ze swego
rozwoju iimyslowesfo i pi/.oz to może, w miarę potrzeby,
dopełnić braki bą^dź przyrodzonej jednostronności, hądż
niewystarczającego wykształcenia. Są to niewątpliwie
czynniki nader ważne, bez których filozofia prawidłowo
rozwijać się nie może.
Stosownie do wyjaśnionego na s wojem miejscu po-
działu (§ 3,4), zastanawiamy się obecnie przedewszyst-
kiom nad uzdolnieniem tmpsłu fUosoficme§o»
Filoz(^fia z istoty swojej posiada tak bogatą i różno-
rodną treść, uwydatnia w swym rozwoju tak rozliczne
strony, że sprowadzenie wszystkich jej objawów do jedoe-
go og<'>lncgo typu umysłowego jest rzeczą niemożliwą
i nadto nie doprowadziłoby do celu, gdyż w miejsce ży-
wej osobistości przedstawiłoby nam znowu tylko ogubii-
kową abstrakcyą, pozbawioną konkretnej, życiowej praw-
dy. Ile jest różnych zasadniczych dążności filozoficznych
i różnych lilozoljj, tyle t^ż możemy rozróżnić typowych
osobistości, umysłów, pracujących na filozofią. A chociaż
we wszystkich tych typach napotykamy owe wspólne ry-
sy, właściwe każdemu filozofowi; podobnie, jak we wszy-
stkie! i szf*zeg()lowych zadaniach hlozolii i w różnych po*
glądach filozoficznych napotkaliśmy pewne ogólne rysy-
filozofii, jako odrębnego objawu życia umysłowego; to je'
dnak te rysy og()]ne umysłu filozoficznego indywidualizu-
ją się z natm'y rzeczy w każdym pojedynczym osobiiikłi
i przyjmują jemu tylko właściwy, zupełnie szczegółowy
charakter.
Nie ulega wprawdzie wątpliwości, że im wyż98€
uzdolnienie umysłu filozoficznego; im osobistość filozofa
§17. UZDOLNIENIE FILOZOFICZNE
595
stoi na wyższym szczeblu rozwoju życiowego, tem harmo-
nijnioj jednoczą się w nim różne typowo dążności iilozotii,
tem ściślej skupiają się w jego indywidualności takie ry-
sy, które zazwyczaj rozstrzeliwają się w pojedynczych
umysłach filozoficznych, nie uzdolnionych tak bogato
i wszechstronnie. Geniusz filozoficzny, zbliżający się
w swym rozwoju umysłowym i w życiu do ideału filozo-
fa, przedstawia nam w samej rzeczy takie skupienie głó-
wniejszych czynników uzdolnienia filozoficznego i staje
się wskutek tego gwiazdą przcwoilui.i na drodze do mo-
żliwie pełnego rozwiązania zadań filozofii (§ ł3,2). Ale
i geniusz, jako żywa osobistość, uwydatnia zawsze tylko
pewne rysy indywidualne, więc szczegółowe, a zatem
u znieść się nie może na szcz}*! bozwzględnrj doskonało-
ści, obejmującej wszystkie typy uzdolnienia filozoficznego
w organicznem zespoleniu i w najwyższym stopniu roz-
woin "Więc, pomimo bogatych swych zasobów, i geniusz
pizeclstawia tylko pewne strony życia umysłowego filozo-
lii, p(Hljmda pod jeden z charakterystycznych typów
uzdolnienia filozoficznego.
Stosownie do powyższych uwag, zastanowuny się
naprzód nad rysami umysłowemi, wlaiciwemi każdcnm
w ogóle filozofi)wi; następnie wykażemy, jak te ogólne
rysy się indy^dualizują w pewnych szczegółowych ty-
I ach uzdolnienia filozoficznego, aby nareszcie, w dalszym
przebiegu naszycli badań, określić zasadnicze prawo roz-
woju umysłu filozoficznego '
Jeżeli filozofia, jakeśmy się o tem na swojem miej-
scu przekonali Ij, jest objawem samodzielnej myśli,
dążącej przy pomocy krytyki do ogólnego na świat po-
glądu, natenczas filozof odznaczać się winien: 1) samo-
dzielnością i niezawisłością sądu, 2) zmysłem ki} tycz-
nym i 3) zdolnością do myślowego objęcia zasadnięz\'ch
kwestyj wiedzy ludzkiej, do ogólnego na śwint poglądu.
Pierwszy z tych czynników, t. j. samodaiełmść i mejsawi-
słośó sądu wypł} wa ze zdolności do myślowej inicyatyw},
596 § 17. UZDOLNIENIE f 1L0Z()FICZNE.
do pewnego samorzutnego rozwoju myśU bez względu na
utarte drogi i powszechnie przyjętą rutynę. Zdolność
możemy nazwać dyalektyczną, ponieważ naj wyraźniejszym
jej objawem jest dyakktyka, t j. działalność umysłu, \N7snu.
wąjąca szeregi myśli z własnych zasobów umysłowych
w kierunku podmiotowym, odpowiadającym indywidualne-
mu nastrojowi danej osobistości i doprowadzającemu do
\o^czxie%o l^awdopodobim^iwa. Umysł (l> alektyczny czerpie
ze świata przedmiotowego, z danych życiowych i nauku
wy cli tylko podnietę do samodzielnego rozwoju myśli,
stosownie do własnych potrzeb, a czasem i zachcianek,
więc nie występuje ze stery czysto podmiotowych kombi-
nacyj myśli.
Zmysł krytyczny, jako druga zdobiość charakterystycz-
na umysłu tilozoftcznego, łączy się, jak najściślej z dążno-
ścią badawcsą myśli. Wszelkie badanie opiera się na roi-
liarae badanego przedmiotu, czy to będą zjawiska świata
zewnętrziu-?o, czy też objawy umysłowe: myśli, idee, po-
glądy. teorYc. IJmysł filozofrczny nie* przejmuje, wedle
możności, żadnej ti-eści bezpośrednio, w skończonej lormu
lub na wiarę, lecz rozpoczyna od wątpiena i poddaje
wskutek togo wszystko badaniu, rozbiorowi, kiytyce. Tyl-
ko wyniki badania rozbioru, krytyki uznaje za prawdę
i przyjmuje za podstawę do dalszych dociekań i wywo
dów. W związku z samodziehiością i niezawisłością s^-
du, zmysł krytyczny objawia zazwyczaj pewne tendencje
mgacyjne względem obcych, lub panujących, a bez rozbio-
ru przyjmowanych poglądów i ocenia je ze swego nie
zależnego stanowiska.
Ostatni ze wsponmianych czynników, t. j. zdolnośi*
do objęcia zasiiduiizych kwestyj wiedzy ludzkiej i do wy-
tworzenia jednolitego na świat poglądu, ma charaktti
konUrukcyjny, budujący, i znajduje swój wyraz w systeoia-
tyczuyin całokształcie wiedzy, w nauce filozoficzne).
W tej tylko formie można przcilstawić ogólny, a przytein
jednolity w sobie pogląd na świat.
Digitiiica by Google
§17. (J2DOŁN1KNIR PJLOZOFIOZNE.
597
Nie trudno wykazar, że ta zdohiość konstrukcyjna
stanowi w normalnej organizacyi umysłu iilozoficznego
konieczne dopełnienie poprzednich czynników.
I tak, samodzielność sądu i podmiotowa dyalektyka
>vyodrębniajti filozoia często zbyt silnie od świata przed-
miotowego. Wskutek jednostronnego rozwoju mdywidual-
ności w tym kierunku, filozof staje się zbyt łatwo i>rygma'
km w złem znaczeniu tego słowa, t. j. osobistością dzi-
waczną. w sobie zamknięti^. żyjącą prawie wyłącznie swem
życiem jednostko wem, a wskutek tego nietyiko odosobnio-
ną w stosunkach towarzyskich i społecznych, lecz i pod
względem umysłowym oderwaną od naturalnej łączności
ze sposobem myślenia i dążnościami reszty ludzi. Takie-
mu odosobnieniu i zdziwaczeniu, podkopującemu działal-
ność filozofa na otoczenie, przeciwdziałać może tylko
żywy udział filozofa w sprawach ludzkich i dążność prze-
dmiotowa do wytworzenia jednolitego na świat pogkidu,
do naukowego systematu myśli, obejmującego wszystkie
wydatne zasoby życia umysłowego. Dzięki tej zdolności,
filozof wyżej uzdolniony nie lubuje się zbyt jednostronnie
w swych oryginalnych i jednostkowych pomysłach, zwy-
kle dość ciasnych, a staje się myślicielem z szerszym na
rzeczy poglądem, skupiającym w sobie, wedle możności,
bogate zasoby wiedzy przedmiotowej, oraz pracę myśli
całej ludzkości i szuka w tych czynnikach dopełnienia
i kiytycznego sprawdzenia własnych pomysłów.
Z drugiej strony, zmysł krytyczny zaszczepia w ftlo-
zolie zbyt łatwo uawyknienie do ciągłego wątpienia, do
przeczenia wszystkiemu, bez należytego usprawiedliwie-
nia tak jednostronnego rozwoju swych tendencyj ne-
gacyjnych (zob. § 5,1, oraz str. 99 i nast.). Rozbiorowa,
krytyczna działalność, z natury swojej, ma cbaiakter de-
strukcyjny: daną żywą całość rozkłada na cząstki i czą-
steczki, na pierwiastki, ale sama przez się o proces po-
wrotny złożenia znowu całości z rozdrobionych cząstek
mało się troszczy (str. 529 i nast,). Jednostronnemu roz-
Digitized by Google
598
§17. UZD0ŁNI8NIB FILOZOFICZNE,
wojowi tej ne,£^a('\'jnej teiidencyi umysłu krytyczne)2;o prze-
ciwdziała zaznaczona zdolność konstrukc^;jna. znajdująca
w zakresie metody swój wyraz w czynnikach syntezy
(§ 16). Pod w])lywem tej zdolności filozof prawdziwy nie
zadawala sic krytyką negacyjną, samym rozbiorem pier-
wiastków wiedzy, lecz czuje zarazem potizeb^ odbudowa-
nia w myśli swojej świata rzeczywistego, rekonstrukcyi
pierwotnej całości, krytycznie rozebranej. Dopiero ta
zdoliiośr doprowadza myśliciela do możliwie pełnego roz-
wiązania zadań tilozotii w duchu prawdziwie pozytywaiym;
ona jedynie zdolną jest zadowolić zupełnie umysł swoją
treścią dodatnią, budującą, wznoszącą ducha w dziedzinę
dostępnej dla człowieka prawdy.
Chociaż z powyższego się okazuje, że każdy hlozof,
mający wszechstronnie rozwiązać zadania iilozoiii, posia-
dać winien w pewnym stopniu zarówno zdolności dyalek*
tyczne i konstrukcyjne, jak i zmysł krytyczny; to jednak
w życiu, w rzeczywistycli dziejacłi filozofii, nie napotyka-
my osobistości, władającej wszystkiemi temi zdolnościami
w równym stopniu rozwoju. Przeciwnie jedni wśród filo-
zofów przedstawiają się nam przeważnie jako imiysiy d^a-
iektyame, inni znowu jako umysły przeważnie kryłifcgnef lub
też kmsirukcifjne* Połączenie dwóch czynników, wśród za*
znaczonycli, w wyższym stopniu rozwoju, należy już do
rzadkości i cliarakteiyzuje tylko górujące nad powszech-
nością osobistości. Przy tern uzdolnienie dyalektyczne.
jako zasadnicze, łączy się zazwyczaj bądź z krytycznem,
bądź z uzdolnieniem koiLstruk( yjnem.
Najwyższf* stanowisko pod względem obszaru uzdol-
nienia iilozohcznego zajmują w dziejach filozofii staroży-
tnef Platon i Aritstotelks. Pierwszy z wielką samodziel-
nością i żywością, dyalektyczną lącz}^ pierwszorzędne
uzdolnienie konstrukcyjne. Arystoteles zaś, dzięki uni-
wersalności swego uposażenia umysłowego stanowi szczyt
rozwoju greckiej filozofii. W nowszej filozofii pierwsze
miejsca pod tym względem należą się: KARTEZYUS/io^u,
^ j . y Google
^ §17. UZDOLNIENIE FILOZOFICZNE. 599
' Lkihnitzowi i Kantowi, w których wysoki rozwój zdolno-
ści dyalektycznej i konstrukcyjnej znajduje odpowiednie
dopełnienie w żywej działalności zmysłu Icrytycznego.
I Wskutek tego też nauki irlozoticzne tych myślicieli wy-
! warły wpływ stanowxzy na rozwój nowszej filozofii zar(>-
I wno pod względem dyalektycznym i konstrukcyjnym, jak
* i krytycznym. Większość pozostał3^ch filozofów przedsta-
wia nam przeważnie wyższy rozwój jednego z zaznaczo-
nych cz3^nników uzdolnienia filozoficznego, uzupełniany
przez inne tylko o tyle, o ile tego wymaga koniecznie
praca nad filozofią w ogóle.
Z powyższego wynika, że ze stanowiska uzdolnienia
luuysłowego podzielić możemy filozofów na trzy wydatne
typy: na umysły dyalekłyczne^ krytyczne i konstrukcyjne.
1) Umysły dyalektyczne odznaczają się samodzielną
rzutkością i oryginalnością myśli, rozwijającej się pod
wpływem podmiotowym żywego uczucia, ale brak im za-
zwyczaj zmysłu kiytycznego. szczególniej w stosunku do
samych siebie; brak im również zdolności konstnikcyjnej
w szerszem znaczeniu tego słowa, t. j. zdolności do przy-
swajania sobie w możliwie pełnym zakresie zasobów wie-
dzy ludzkiej, w celu wytworzenia z nich jednolitego na
świat poglądu.
2) Umysły krytyczne górują nad innemi zdolnością
rozbiorową, analityczną, wnikającą często w najsubtelniej-
sze składniki wiedzy ludzkiej i w ogóle danego przecbnio-
tu badania. Ale za to nie posiadają śmiałej, samorzutnej
myśli, wynoszącej się ponad sprzeczności i wątpliwości,
obudzane wciąż przez drobiazgową krytykę; myśli,
postępującej naprzód w poczuciu praw^dy dodatniej, pozy-
tv^vnej, bezpośrednio jasnej, jak słońce na niebie. Podo-
bnież brak im zazwyczaj zmysłu dla wewnętrznej spójni
i jednolitości ogólnego na świat poglądu, dla konstrukcyi
frlozoftcznej, i dla tego lubują się w rozpatrywaniu sa-
my cli tylko pierwiastków wiedzy, zajmują się prawie
wyłącznie skorupami, powstalemi z rozbioru, lub na-
§17. UZDOLNIBNlfi flLOZOFICZNB.
wet gwałtownego rozbicia jednolitej całości naturalnego
na świat poglądu i zadawalają się co najwięcej sztucznem.
często bardzo niczręcznem sklejeniem tych skorup w no-
wą całość, pozbawioną systematycznego zaoki^ągienia.
Całość taka okazuje sią zazwyczaj niezdatną do zaspoko*
jenia głębszych potrzeb umysłu i to nietylko dla swych
braków estetycznych, lecz ]X)])rostu z powodu luk. nadwe-
rężających wewnętrzną spójnię i ciągłość myśli.
3) . Umifsiy konatrukąfjne, nakoniec, odznaczają się wiel-
kiemi zdolnościami architektonicznemi na polu filozofii.
Energiczna t\v(')rczoś(' jest ich żywiołem. Wznoszą om-
z łatwością wspaniało budowie myśli, systemata. teorye,
skupiające w sobie pracę poprzednich pokoleń, budzące
podziw i uznanie. Ale wskutek jednostronnego rozwoju
tych czynników i umysły konstrukcyjne przedstawiają
pewne rażące zboczenia. Przy bliższNin bowiem rozbio-
rze rzeczy, okazuje się często, że budowle ich myśli są
wytworami zbyt sztucznemi i nie mają odpowiednich wa-
runków bytu; bo albo złożone są z obcych materyałów.
lekko tylko lub mechanicznie zestawionych, nie spojo-
nych ściśle jednolitą myślą samego konstruktora, albo też
stoją na chwiejnym gruncie, nie opierają się na krytycz-
nie wypróbowanych fundamentach wiedzy, więc nie dają
rękojmi trwałości i bezpieczeństwa.
Tak tedy pełnego i wszechstronnego uzdolnienia filo-
zoficznego nie napotykamy w pojedyńczycb osobisto-
ściacli. Jest ono jedynie udziałem ludzkości całej, razem
wziętej, pojętej jako jedna istota myśląca, dążąca do zro-
zumienia samej siebie, świata i istoty wszechbytu. Ludz-
kość cała pracuje nad rozwiązaniem zadań filozofii i przy-
bliża się do tego rozwiązania wskutek podziału uzdolnie-
nia filozoficznego pomiędzy wydatne typy umysłowe; po-
działu, pociągającego za sobą zarazem podział ich pracy
myślowej fzob. § 6,0. Umysły dyalcktyczne, krytyczno
i konstmkcyjne są tylko różnemi objawami indywidualneuii
jednego ogólno-ludzkiego umysłu filozoficznego o wszech-
Digrtized by Google
§ 17,1. UMYSŁ DYALEKTYCZNY.
stroimem uzdolnieniu, dąjącem In.lzkoBci możność pra
cowB^ wyczerpująco nad osiągni^eiem zarówno sa
modzielnego, jak krytycznego i jednoUtego na świat po
glądu.
1. Umysł dyaiektjctny.
Żywa myśl, zastanawiająca się samodziehiie nad wszystkiem, co
goHnp nwRąi i wii^żi^c^a wynild swego zastanowienia w szeregi ze so-
bą zi^zone: oto pierwszy zasadniczy czynnik umysłu filozofio^-
go. Czynnik ten nazwaliśmy nzdohiienicm dyalektycznem (str. 59ti).
W niem tkwi głównie oryginalmić filozofa, w doVvivm i ziem znacze-
niu tego rfowa. Dzidki bowiem temu iizdolnitniu, wy nm.' rającemu
wpływ na cał^ sposób myślenia i działania osobistości ftlozof śmiało
czyni zadość wewnętrznym wymogom swego umysłu, mc troszcząc si«j
ani o dmiech lub nienawiść, ani o poklask lub uznanie mnycłi. Ule-
głość dla pochodu własnej mysU, konsekwencya w jej rozwoju, staje
się z czasem namicitiiością umysłu dyslektycznego i wyraża się dobi-
tnie w samodzielności i niezawisłości jego sądu o rzeczach.
AYskuu k zasadniczego znaczenia czynnika dyalektycznego, umysł
filozoficzny wyróżnia, sit^ dobitnie od reszty mnyslów o Wysokiem na-
wet uzdolnieniu. AYit^kszosć bowiem ludzi, przy wyższym nawet roz-
woju czynności myślowych, zastanawia wprawdzie także nad rze-
CEami i dochodzi również do pewnych sarnodzidnycli wyników, jak
o tern świadczy np. działalność myślowa uczonych si)eeyahstow: ale
te czynność umyrfu ograniczają do szczupłego zakresu i>r/t-auuo.
tów i nadto, co ważniejsza, nie wiążą wyników badań szczegóło-
wych z całym pozostałym światem swej myśli, ze swemi n<,id idam.
po
K )SL'l.
na resztę przedmiotów, leżących poza zakresem ich specyah
Jakże często spotkać można znakomitych specyakstów, którzy up.
w kwestyach morahiych i rebgijnych, w kwestyach, dotyczących du-
szy, wolności woli, nicśmiertehioBci, Boga i t. p. poprzestają na tea-
clvcviiiych pojęciach i nie pytają się o związek tych pojęć z wyn^a-
mi swvch własnych specyabiych badań naukowych! Tymczasem filo-
zof, oraz specyalista z uzdolnieniem filozoticznem, uczuwa potrzebę
powiązania umystkich swych myśli, zrównoważenia swych poglądów
na najrozUczniejsze rzeczy, nictylko na tc, które stanowią specyalny
przedmiot jego roztrząsania w danej chwUi, lecz i poglądów na rze-
Digitized by Google
602
§ 17,1. UMYSŁ DYSLEKTYCZNY
czy, dawniej rozpatrywane, lub toź na takie, o których wy-
tworzyły Bią W nim pewne poj^a drogą bezpośredniego doświadcze-
nia życiowego, wychowania, nawyknienia, tradycyi naukowej i t. p.
Słowem, filozof, wskutek uzdolnienia dyalektycznego, wiąże ze sobą
wszystkie wydatne czynniki swego życia umysłowego i stara się
o wytworzenie z nich łącznego szeregu myśli. Ta właśnie dążność
dyalektyczna jest pierwszym rysem charakterystycznym filozof w po-
równaniu z uzdnlnicMicin muvsłowem reszty ludzi.
Naturalny lii objawem tej dążności du powiązaniu danyi.li za.subuw
myśli jest ich zjednoczenie w pewue ooólne pojn^ia i zasady
skupiające w sobie te zasoby, a więf s|)rowadzeuie rużiiuroduych
czynników myśU do wspólnego mianownika. Tylko bowiem przy po-
mocy ogólnych pojęć i zasad można połączyć rozstrzelone czynniki
szczegółowo myśli w szeregi, wiążące się z sobą wewnętrznie. To
też praca filozofa polega w znacznej części na wytwarzaniu pojęć
ogólnych, obejmujących mnogość przedmiotów szczegółowych, i na
wyjaśnieniu szczegółowego materyału myśli przy pomocy tych pojęć
ogólnych. Pogląd na chaos zjawisk i przedmiotów realnych z punktu
widzenia ])ojęć ogólnych i zasad, wprowadzających ład myślowy, lo-
giczny, w ten chaos, przedstawia się mua tedy jako pierwotny wy-
nik działalnośc i uniysUi hlozoficznego, ściśle połączony z jego uzdol-
nieniem dynlcktycznfm.
W żyt in umysłowem wit^kszości ludzi, nir wyłączając ucz^mych
spe( yalisTÓw, góniją imfohrazenia szczegółowe, przez zmysły ze świata
zewnętrznego zaczerpane, nad pojęciami i zasadcmi ogólnemu Filozof
przeciwnie, nie zadawala się choćby najbogatszym materyałem wie-
dzy szczegółowej, empirycznej, lecz dąży zawsze do objęcia tego ma-
teryału z ogólnych punktów widzenia, gdyż tylko tą drogą może
przyswoić sobie zasoby wiedzy w sposób, odpowiadający wymaganiom
lunysłu samodzielnego.
Z temi objawami myślowemi łączy się w umyśle dyslektycznym
żywy rozwój uczuciu, które ma na oku możliwie wszechstronne za<5po-
kojeriie podmiot-owych potrzeb ducha. Stanowi ono głó^^ma s{)rt^żynę
s\\ o])Oflii. go polotu myśli, ogrzewa jej treść cie])ł(>m serdecznem i na-
dnjr je i o\v jłudniosły nastrój podmiotowy, który charakteryzuje za-
zwyczaj wytwory dyalektyki.
Przy wyższym rozwoju umysłu filozoficznego, uzdolnienie dya-
lektyczne łączy się, jakeśmy to widzieli powyżej (str. 698), ze zmy-
słem ki-ytyrznym i ze zdolnością konstrukcyjną. Bez odpowiedniego
zaś udziału tych czynników, filozof staje się umysłem dyalektycznym
w jcdnostronnem znaczeniu tego słowa, o rysach, rozwijających się
wyłącznie w zaznaczonym kierunku i nadających jego osobistości ai-
§ 17,1. UUT8Ł DTAUKTirCZNY.
603
pełnie odrębny charakter. Postaramy się tu przedstawić ten jedno-
stronny typ filozofa dyalektycznego, o ile można konkretnie.
Saiiiorzatna działalność myśli dyalektyka, w jtdnostroiiuym roz-
woju, odrywa go jak najbardziej od danych świata [jrzrdmiotowego
i przenosi w sferę p* j abstrakcyjnych, które atoli maja c harakter
wyłącznie podmiotowy, zależny od indywidualności myśliciela, w prze-
ciwstawieniu do czynników ogólno-ludzkich każdej, wyżej uzdolnionej
osobistości. Wskutek tego jednostronny umysł dyalektyczny przed-
stawia zazwyczaj dziwną sprzeczność pomiędzy ogólnikową treścią
myśli, obejmującej wszystiko, oo^ tylko godne uwagi człowieka, a sub-
iektywizmem, cz^to bardzo ograniczonym, w poglądach na rzeczy
szczegółowe. Z rozległym obszarem przedmiotów myślenia, z jego
nadzwyczajnym rozwojem ilościowym (ekstensywnymi, łączy się
w umyśle dyalcktyczuym zwykle dość słaby rozwój myśli pod wzglę-
dem jakościowym (intensywnym). Obszar myśli, ol)(3jmująey w swej
rzutkiej działalności wszystko, wszechbyt, nie zostaje w odpo-
wiednim stosunku do wewnętrznej treści myśU, czerpii^cej swe zasoby
nie j5 wielidege świata przedmiotowego i jogo objawów, z makrokos-
mo, lecz przeważnie z ograniczonego zakresu indywidualnego żywota
i podmiotowego nastroju ducha, z małego światka, z mikrokosmu
osobniczego. Cecha oryginalności, występująca zewnętrznie na jaw
w umyśle dyalektycznym łatwiej, aniżeli w innych typach uzdolnienia
filozoficznego, polega głównie na owej rozległej działalności myśli pod
wpływem silnych czyniuków indywidualnych.
Pomysły jednostronnych umysłów dyalektycznych przedstawiajtj
się ze stanowiska krytycznego zazwyczaj, jako powierzchowne ogólni-
ki, bo nie wyrastają organicznie z wiedzy szczegółowej, z treści św ia-
ta przedmiotowego. Interesując się wszystkiem i mając o wszystkiem
swoje myśli, umysł dyalektyczny zadawala się zazwyczaj tylko lu-
źuem ich zespoleniem, opartem bardziej na znaczeniu słów, ich poró-
wnywaniu i przeciwstawianiu, aniżeli na naturze danego przedmiotu.
Hipotezy, zbliżające się zaledwie do prawdopodobieństwa, dowolne
kombinaoye myśli i konjektury wydaje za prawdę niewątpliwą.
Nadto pomysły wybujałej dyal^yki odznaczają się wielką mo-
notonią. Opierając się na ograniczonych, indywiduahiych czynnikach
myśli, powtarzają się jednostajnie przy każdej kwestyi, bez względu
na treść przedmiotową, zamiast przejąć się jej bogatemi zasobami
i uwzględnić życie rzeczywiste. Pomimo to, pomysły tego rodzaju
z pic^A^'i3zego pozoru wydają się czQstr) wielce oryp;inalnemi, uderzają
świat rozległością swych widuokrf^'<:j;ów i stanowczością indywidualnego
przekonania, z którą się wygłaszają. TJmysł dyalektyczny bowiem
ufa bezpośrednio, dogmatycznie, pochodowi swej myśU, więc wypo-
Digitized by Google
604
§ 17,1. UMT8& DrALBKTYCZKT.
wiada swe poglącl\^ \\ sjyosób wyroczniowj, i>ociągający za sobą z ła-
twością inne, mniej samodziohie umysJy.
"W" dziejach filozofii umysły dyaloktyczne w znnsz% się do naj-
wyższych pnjpó i zasad i wyprowadzają z nich swe poo:lądy nzcze^ó-
lowe. 'Mi-Uitizykii zawdzięcza im głównie swe istnienie. A ehoeiaż
jednostronny rozw<5j pojęć onjoinyeh i ich powiązanie pod wpływem
przeważni*' podmiotowych motywów nie może zadosyó uczynić kry-
tycznym i konstnikcyjnym wymaganiom filozofii; z tern wszysticiem
owe pojęcia ogóhie stanowią konieczny materyał wszeUdej filozofii,
niezbędne zawiązki ogóhiego na świat poglądu. To też na czele filo-
zofii stoją umysły dyalektyczne, wytwarzające ów pomocniczy zaaób
pojąć ogólnych, obejmujących najszersze zakresy zjawisk i jestestw
wszechbytu. Świadczą o tem pierwotne szkoły filozofii greckiej.
W życiu potocznem większość umysłów filozofujących, nawet
wśród tych, którzy biorą czynny udział w literaturze filozoficznej,
posiada jednostronnie rozwinięte uzdolnienie dyalektyczne. Wyraża
się ono szczególniej w pierwszych polotach raysH samodziehit^j.
"VV umysłach zaś niewyksj^tałeonyeh przytem dostatecznie przv pomo-
cy hi.^toryi filozoHi i j)osiada jącyeh wsknt<?k tego tylko słabe l)ojQcic
o krytycznych zadaniach filozofii, uzdolnienie to ląjawnia sią w roz-
woju myśli, niekrępowanym żadnemi wzglądami na elementarne nawet
wymagania teoryi poznania. Umysły tego rodzaju rezonują na oślep
z jak największą stanowczością o wszystkiem i o wszystkich* na pod-
stawie jedynie subjektywnego widzi mi się, uznanego za nieomylnego
sędziego nawet w sprawach najtrudniejszych, wymagających dlngich
studyów przygotowawczych, jeżeli mają być rozwiązane ściśle, wedłtig
naukowych wymagań metody filozofii <;§§ 14—16). Zaufanie we wła-
sny jednostkowy rozum staje się w takich umysłach zazwyczaj zaro-
zumiałością, wynoszą( 4 się bez wszelkiej samokrytyki nietylko ponad
współczesnych, fachowo wykształconych })ra( Owników na polu filozofii,
lecz i ponad najznakomitszych myślicieli wszystkich czasów. Filozo-
ficzna zas niezaleźno.śe. sądu przybiera charakter tamowolnego sądzenia
o wszystkiem, pozbawionego zarówno ścisłej argumcntacyi, jak i po-
czucia odpowiedzialności za treśó wygłaszanych sądów.
Głównym motywem działalności takich umysłów nie jest bezin-
teresowna miłość prawdy, składająca w ofierze najmilsze subjekfywne
zachcianki i pomysły, jeżeli tego prawda wymaga, lecz egoistyczne
zadowolenie, łączące się zawsze ze swawolną grą myśli i s samorsnt-
nym jej rozwojem. Dla tego też osobistości tego rodzaju unikają za-
zwyczaj głębszych rzeczowy<:h dociekań, zarówno z niechęci do natę-
żt nia umysłu w tym kierunku, jak i z obawy, aby nie doprowadziły
do wyników, zakłócających tryumfahiy pochód własnej myśli, iilo-
Digitized by Coogle
§ 17,1. UMYSŁ DYALEKTYCZNY.
605
zofia przestaje tu hj6 poważną pracą, wznoszącą ^nach myśli na
podstawie krytyczmu zbadiinycli ńiiidcimeutaw, ja.sno obmyślanego
plauu i skrzętnie zebranego materyału, lecz staje się mbawąy igrającą
lekkomyślnie z prawdą i fałszem, jak kot z myszą, jedynie dla sado-
sjćuczyideiiia subiektywnym zachciankom.
Przykłady uzdolnienia dyalektycznegro. Powiedzieliśmy wyżej
(atł. G04), że na czole filozofii stoją umysły dyah;ktyt.'iiiie, wytwarzaj ącf pojęcia oguluo,
jako niezbt^dne zawiązki ogólnego na świat poglądu. Historya filozofia stwierdza to
licsnemi przjkladftDiL W starożytnej Oreeyi, przodstftwicłele tak awanej szkoły joiiskii^j
cqrH filomfowie priiTTodjr, „fisycjr,* wydali takie pojęcia ogólne, jak: aubatancya mate-
rifokMt jako aabstrat, cajli podkład wsn^ch ąfawisk świata fisycstnego (woda Ta-
LESA^ eter ANAiaiMKnaA, ogień Hebakuta), proces mzechkouUmcy, wynikająojr z wal-
ki składowych czynników bytu (H£haklitX piermastki materyi i joj siły nienawiści
i prz.yjaźni (odpyi hania i przyeią<»ania. IImpedokles), atomy (LFrrYP, Dkmokryt) i t. p.
.Szkoła riTAcoRASA zaszczepiła w .świmiomość ludzką pojecie prawidłowego porządku
świata i usiłowała okreNiu' t«n porządek niatomatyiznif. Szki)l;i K)«»atów, z Ksenofa-
NBSBM i Pakmknidesgm na czele, wzniosła sit; do pojęcia jedynego w sol»ie wszechbytu,
obejmi^ąc^o zarówno czynniki istnienia stale, niezniiennne, t. j. substancyę^ jak i czyn-
niki smieniiei mąjąoe tylko ))yt pozorny, przemijający, a w każdym lasio saleśny od
eijniiików stałych, t, j. ąjawkka*
Ideologia Płatoka, obok swego pizewaśnie konstrukcyjnego chaiaktenit jest
w znacznej ciQŚci również wytworem dyalek tycznym (zob. wyaej str. 172, oras 1^).
W nowszej filozofii Spinoza, następnie Fichtk, Schelliso i Hhgbł są wzorami
wysokiego dyalektynznego uzdolnienia, popartego, jeżeli nie /l)yt wielkim zasobem kry-
tycyzmu, to bardzo żywą dążnością konstrukcyjną. Nietylko metoda tyrh myślicieli,
o której mówiliśmy na swojctn miejscu (,str. 626 i na^^t. i fKjfi i na^t. . lei /, i zasatinicze
idee ich sysiematów : nionizni i dełei mhiizm u Spinozy, śn uidouiość, jako czynnik meUi-
łizyczny u Fichtego, tożsamość przyrody i ducha u Schellinga, oraz rozwój wazecliświa-
Unry przy pomocy pizedwteństw a Hegla, są wytworami dyalektyki o niezapnccnmej,
ogólnO'iiloioficBiq doniosłoseL
U nas w dachu powyśssych nieroieckicb idealistów wylcasalipierwsssonędnensdot-
nienie djalektyczne: Kbbicbe, Tb«ntowski, Libelt i CiBazKOWBKi.
l^py natomiast rażących zboczeń w raswoju uzdolnienia dyalektycznego, wiatek
braku pRygotowania do poważnej pracy nad filozofią, o (*zem wspotnnieliśmy na str.
603, przedstawiają u Oreków głównie Sofiśr}. z Protagora.skm i OoHniASEM na czele.
Nie brak takich zboczeń i w nowsz3*cli cz;Haeli. u olicych i u m<. szczególniej w.sród
licznego grona powier/cliownych popnlarv7.atorów rużny( h iioŁrlądów filozoficznych, da-
wniej hcglizmu, a w ostatnich czaaacti materyalizmn, po/ytywizuui, pcsyiiiizmu i t. p,
Png'kłady powj-ższe moźnaby rozwinąć szerzej i uzasadnić na podstawie psycho*
logiemej cbaiakterystyki filozofów; ale to przekracza joi zakres niniejszego wykłada
wstępa &o filozoAL £ogo odnośne szczegóły zsjmigą, ten zajrzeć mnsi do obszerniej-
s^di histoijj filoKofiii eiaz do podanych w nich liiografij filozofów.
Zaznaczam tu, że treść zandniczą czwartego rozdziału, szczególniej §§ 17 i 18,
ogłosiłem już poprzednio w formie artykułu p. t. Uzdolnienie i rozwój umyaiu tUoz<h
ficnugo, w iiibliote(» Warszawskiej 18U;i, T. IV, i&l-m.
Digitized by Google
606
8 17,1. UBiTSŁ DTAŁBKTrCZNT.
Specjalnych dzioł lub rozpraw, mających za przedmiot rozbiór umysłu filofloficnd*
go, litemtura, o ile wiem, nie posiada. Charaktery rogumSw htdzIM IL WnnoKwstii*
60 (nowe wyd. 1876), ma pokrewne prace obcej litoratniy, mwłerąją w sobie wide
cennych spostnseBeń psychologicznych, pozostąjącjch w Miżatym lab daUsym zwiąriro
z naszym pTZedmioteni, alo spcryalnyeh badań w saznaczonym przez nas kiemnkn zastą-
pić nie mo^'ą (zub. wy/.ej str. 07 i nasŁ.). To samo powied^eć należy o pracach, d<h
tyczących ideału filosofii, o których mówiliśmy na swojem miąjscn (§ 13.s,c).
2. Umysł krytyczny.
Djalektyczna samorzntnośó myśli, rozwijająca się w kieraakn
źywoj indywidualności, nie łączy się bezpośrednio z dą^ością Maur-
ezą umysłu, z chęcią możliwie gruntownego wniknięcia w składniki
filozoficznych poglądów na świat, w ich zasady i j)rzyczyny. Przed-
wnio, błyskotliwa dyalelvtyka sprzeciwia siej czysto tej dążności, osła-
bia jej rozwój prawidłowy lub sprowadza ją z drogi sumiennego roz-
bioru prawiły. Ztąd tvk dąino.ść badawcza zaznac/a (Hlmiciinc zn])fi-
uie uzdolnienie umysłu. Nazywamy je uzdoliiiniidu kriftt^cznem^ po-
nieważ wyraża siej w dz!alaln(»ś( i rozljiorowcj umysłu i nie poprzesta-
je na bezpośrednich danych tradycyjnego lub sztucznie wytworzonego
])oglłjdu na rzeczy, lecz domaga się usprawiedliwienia wszelkich po-
glądów na podstawie odpowiednio uzasadnionych dowodów (§ ó.i).
Dyalektyka sama przez się jest dogmatyctnąt a wyzwala się
z objęó bezpośrednich, zgóry powziętych przekonań i wierzeń tylko
wtedy, gdy się łączy z uzdolnieniem krytycznem, gdy jej pochód
ulega przerwom wskutek rozbiorowej działalności myśli. Samodziel-
ność i niezawisłość sądu, właściwe żywym umysłom dyalektycznym,
nic są jeszcze bynajmniej dowodem krytyczności, jak wielu sądzi i jak
t«^go rodzaju umysły w siebie i w iimych to wmawiają. Mużna być
samodzielnym i niezawisłym, a je-liiak lioMować tlogniatyzinowi
w si(»piiiii najwyższym. Ho więcej, silne iiidywiłlnahiośri o jpdno-
stronuem uzdohiieiiiu dyalektycznem, wytwarzając- swe pogląd}' za-
zwyczaj ])od w|)ływem bezpośredniej ufności w swoją działaluośó
umysłową, narzucają one innym równie dogmatycznie i dochodzą na-
wet często ]łod tym względem do despotyzmu. Indywidualności takie
do tego stopnia przejęte są samemi sobą, że nie posiadają wcale zdol-
ności bezstronnego rozbioru rzeczy, przeniesienia się na obce stano-
wisko, lecz idą wyłącznie za pope^dem swej myśli podmiotowej i do-
magają si(j od innych jej bezwzg^dnego nznanania. W3mika to ze
zaznaczonego, ])rzeważnie egotyeznego nastroju uzdolnienia dyalek-
tyczuego § 17,1;.
§ 17,2. KRYTYCZNY. 607
Zupełnie inaczej ])orl wszystkiemi teini wzglądami przodstowia
się nam woiyH krytycmif w normalnym swym rozwoju. Pochód jego
myśli jest rozważny, powolny, raczej lękliwy z powodu sumienności,
aniżeli stanowczy i br'z^\'zględny. Żywszy nastrój podmiotowy, uczu-
cie, nie pociąga za sobą jego myśli bezpo^irednio i nie unosi jej lekko
w sfeiy idealne pojęć ogólnych, obejmujących wszystko jednym rzu-
tem oka. Mając na uwadze przedewszystkiem prawdę, o ile można
czystą, wolną od podmiotowych naleciałości, prawdę samą w sobie,
nmysł krytyczny, badawczy, nie daje si^ porywać nąjwzniośl(?jsz\Tu
nawet pomszeniom uczucia, spogląda z pewna podejrzliwością na
wszystko i wszystkich, a w szczególności na wszelkie twierdzenia
ogólnikowe, wypływające ze źródeł podmiotowych. Jego ideałem jest
iyrzedmiotoivo8Ó^ bytująca poza osobisterai pragnieniami myśliciela: owa
rzeoz}'^stość. w sobie istniejąca, która przedstawia ])i'ii\vdę istotną,
bez względu zar(')wno na zmienną grę uczuć serca ludzkiego, jak i na
wytwory myśli, dogadzającej indywidualnym j>otrzebom myśliciela.
Ujęcie tej właśnie przedmioto włości, w dostępnej dla umysłu formie,
jest ostatecznym celem wszelkich badań i zabiegów umysłu kry-
tycznego.
Środkiem pomoonicssjrm dla osiągnięcia tego celu j< -st z jeduej strony
wątpienie, a z drugiej rozMór^ analiza. To też umysł krytyczny nie uzna-
je bezpośrednio za prawdę żadnych poglądów, z jakiegokolwiek źró-
dła pochodzących, lecz wątpi początkowo o wszystkiem i poddaje na-
-tt^jniie wszystko rozbiorowi, w nadziei, że tą drogą dojdzie do jasne-
go ruzr*')żiuenia prawdy od lałszu w pojt^ciach ludzki* li i że dotrze
nareszcie do owyeh ])ierwotny('li czynników zarówno bytu zew'nt^trz-
nego. jak i własnej działalności umysłowej, przy których pomocy
zdoła odnaleźć niewątpliwy próbierz dla oceny wszelkich mniemań
ludzkich, oraz ^mdamenta nienaruszalne dla przedmiotowego poznania
rzeczy. Prawda przykra, bolesna, rozchodząca się z pragnieniami
podmiotowemi, jeśU jest tylko krytycznie uzasadnioną, ma dla niego
większą wartość, aniżeli wszelkie poglądy, dogadzające osobistym,
społecznym lub tradycyjnym wymaganiom, a jednak wątpliwe ze sta-
nowiska przedmiotowego.
Taki konsekwentny rozwuj dziahdiiości rozbiorowej aż do osta-
tecznycli pierwiastków bytu i myśli, o ile one mogą być ujtjte wśród
danych wanmków, bez wzglt^dii na iiastiój ])odmiotowy. wyróżnia też
uzdolnienie krytyczne umysłu filozoticzuego od nastroju krytycznego
innych wyżej uzdolnionych umysłów.
Wszelka w ogóle praca naukowa, badawcza, możliwą jest jedy-
nie przy pomocy pewnego zmysłu krytycznego. Ale gdy zwykłe
uzdolnienie naukowe ześrodkowywa swe badania krytyczne na pc-
Digitized by Google
608
§ 17,2. UMYSŁ KRYTYCZNY
wnyoh konkretnych, szczegółowy cli przedmiotach » i nie nczuwa
wcale pociąga do zagłębienia się w ioh ostateczne zasady,
a tern mniej dociekania charaktem tych zasad; umy^ filozo-
ficzny dalekim jest od tej wstrzemięźliwości, lecz, przejęty na wskroś
dążnością badawczą, idzie coraz dalej i dalej w swych posznkiwaniacht
poddaje idee i rzeczy coraz snbtelniejszemn rozbiorowi i nie doznaje
[)r(^dzej wewnętrznego spokoju, aż albo odnajdzie szukane pierwiastki,
albo się ]iiz(.k(»iia naocznie o niemuziiwo.ści dalszego postępu w roz-
biorowfj [łracy myśli.
Z drugiej strony istnieją- umysły wysoko uzdolnione z pewnemi
dążnościami krytycznemi, lecz do tego stopnia subjcktywne, senty-
mentalne, przywiązane do wszystkiego, co im jest milem, że pomimo
krytyki oderwać się nie mogą od raz powziętych, drogich ich sercu,
poglądów i wskutek tego do nich naciągają wyniki swych badań.
W odróżnieniu od takich umysłów, filozof prawdziwy odznacza się
surowością sądu wz^ędem samego siebie i zrywa ostatecznie s naj-
droższemi nabytkami swej m} śli, jeżeli tego wymaga prawda przed'-
miotowa. Dążność krytyczna filozofa nie zna innych granic, prócz
wynikających z natury bądź przedmiotu badanego, bądź umy«
shi ludzkiego. Sama w sobie nie posiada hamulca dogmatycznego,
zatrzymującego pracę myśliciela na środku drogi, jak to widzimy
n większości Ind/.i. przywiązanych do panujących pogląd* >%v na świat,
oraz u wielu spccyalist<'>w, dla kti')rycii tradycya naukowa jest zazwy-
czaj l)cz])ośrcdnio uznanym fundamentem badań szczegółowych. Spe-
cyalista^ party wewnętrzną konsekwencyą zmysłu krytycznego do
rozbioru ostatecznych zasad własnej nauki, staje się filozofem. Podo-
bnież staje się filozofem każdy, kto pragnie zdać sobie sprawę kiy-
tyczną z tego, co mu się wydaje bezpośrednio prawdą niewątpliwą.
Krytycy zm filozoficzny, usuwający wedle możności, wszelkie czynniki
dogmatyzmu, przekracza zawsze szczupłe granice tradycyjnych danych
życia umysłowego i wnika w zasadnicze podstawy zarówno zjawisk
szczególowycii, jak i pozuaiua w ogóle izob. str. 128 i nast.u
Pomimo wysokiej ilouiosłości. jaką posiada rozbiorowa działal-
ność uuiyslu krytycznego, jednostronny jej rozwój, z wyłączeniem in-
nych czynników uzdolnienia tilozuticznego. nadweręża prawidłowe
r(^związanie zadań filozofii. Tylko w ścisłej łączności z uzdolnieniem
d\ alrktycznem i konstrukcyjnem rozwija się umysł krytj^czny nor-
malnie i przyczynia się do urzeczywistnienia prawdziwej filosofiL
Czynnik dyalektyczny jest koniecznym dla wewnętrznego powiązania
pracy krytycznej w kierunku odpowiadającym dodatnim potrzebom
ducha. Dążność zaś konstrukcyjna, budująca, stanowi niezbędne syn-
tetyczne do|)elnieuie działalności rozbiorowej, analitycznej. Bez dya-
Digitizedby ^,1
§ 17,2. UMYSŁ KUYTYCZNY.
609
iektycznej śmiałości myśli i In z konstrukcyjnego powiązania jej treści
w naukowy systemat wiedzy, krytyka przybiera charakter wewnątrz-
Dej ckwiejności i dorywczości; czepia ń% wprawdzie najrozliozniej-
atych przedmiotów, ale przytem nie d%ży do stanowczych wymków,
choćby negacyjnych, i nie łączy ich w jedną oalośó, w jednolity
pogląd na rozpatrywane przedmioty. To też osobistość, pozbawiona
tych czynników życia umysłowego, a rozwijająca się wyłącznie w kie-
runku krytycznym, staj o się raczej karykaturą filozofa, aniżeli filozo-
fem w prawdziweiii znaczeniu tego słowa.
Zaiowiiu życic potoczne, jak i dzieje filozofii dają sposobność do
obserwowania umysl<')w o takim jednostronnym nastroju krytycznym,
pozbawionym reszty czynników uzdolnienia filozolicznegn Są to
umysły wielce drażliwe, lubujące si^ w wyszukiwaniu we wszystkiem,
wszędzie i zawsze stron ujemnych, słabych, wywołującycli wątpliwo-
ści i niezadowolenie. Wszelkie twierdzenie, choóby najoczywistaze,
najbardziej uzasadnione, pobudza ich do przeczenia; wszelkim tezom
przeciwstawiają z zasady antytezy. Kawet poglądów dla nioh sym-
patycznych, lab zbliżających si^, według ich własnego zdania, najbar-
dziej do prawdy, uie śmieją oni bronić stanowczo, przyjąć bez roz-
licznych zastrzeżeń. Ztąd pochodzi właśnie ich wewnętrzna chwiej-
ność i nieokreśloność, gdy idzie o wypowiedzenie jakiegokolwiek zdania
j )ozy tywnego, pomuno wszelkiej bt zwzg^dnośei w negacjri krytycz-
iu(]. Pojęcia przeciwstawne, jak: podmiot i przedmiot, duch i mate-
rya, cel i przyczyna, wolność i prawidłowość, istota i zjawisko, Bóg
i świat, i t. p. ])rzybierają w ich mj^ś leniu charakter sj)rzeczności, nie
dającychsię jakoby wyrównać, a takie s]n'zeczności zuachodzą w każdym
przedmiocie poznania, w każdej kwestyi filozoficznej. Krytyka, rozbiór,
wątpienie, nie są dla nich środkami pomocniczemi do osiągnięcia wyż-
szych celów, lecz samoistnemi celami. Krytyka dla krytyki, rozbiór
dla rozbioru, wątpienie dla wątpienia, oto bezpośrednia, cz^to mimo-
woli i bez jasnej wiedzy działająca sprężyna ich życia umysłowego.
W końcu, przywykłszy bądź do ciągłego zgryźliwego gderania, bądź,
przy wyższem uzdolnieniu, do zaciekłego podkopywania wszelkich
w ogóle poglądów, występujących jako prarwda pozytywna, umysły tefijo
rodzaju znajdują wewnętrzne zadowolenie jedynie w negowaniu ob-
cych zdań, bez względu na ich zasadność, oraz w zaszczepianiu wątpie-
nia w umysły j)ozytywno. Nie lubią z natury swej kroczyć ])o
stałych, bitych drogach rozwoju umysłowego, choćby tc drogi l)yły
jak najbardziej wypróbowane, choćby życii; i nauka mogły służyć za
sprawdzian ich dobroci i niewątpliwości. Natomiast poszukują ze
szczególnem zamiłowaniem owych trzęsawisk ludzkiej myśli, na któ-
rych przy każdym kroku tracą grunt pod nogami, zagłębiając się
8lnnv, Wilfp do fitofofti. BO
.. Digitized by Googl
610
§ 17,2. UMTSŁ KBYTTCZtnr.
często całkowicie w nieokreślony , grz^ki żywioł, bez możności wydo-
bycia się z takiej, ickkomyślnio spowodowanej, kr^yetnej sytuacji.
S% i tacy, którzy ze śmiechem szyderczym na ustach, lab z samobój-
czą zuchwałością w sercu brną jk) takich błotach kr>i:ycziiych i wre-
szcie giną w ich głębiach, ciesząc się, gdy za sobą ciągną na dno
tych, którzy ich sobie za |)rzewodników wybrali.
W życiu, w sto.vaukiu.'li społeczny cli, jiMinustronny rozwój uzilol-
iiienia krytycznego w kierunku negacyjnyin wytwarza wszelkiego ro-
dzaju ijtalkonłentów. niezadowolonych z sit-bie, z danych warunków
l)Vfu. z ludzi, w op;óU' z całego świata. Jeżeli na polu badań roure-
tycznycli wszelka prawda, choćby najbardziej uzasadniona, wywoływa-
ła wątpliwość i niezadowolenie w jednostronnych umysłach krytycz-
nych; to w życiu obudzą w nich niechęć wszystko, co ludzie nazywają do-
brem, szlachetnem, wzniosłem. Malkonent krytyczny nie uznaje ist-
nienia ani ludzi dobrych, ani czegośkołwiok dobrego w życiu ludz-
kiem. W działaniu każdego człowieka dopatruje się nizkich moty-
wów; cały ustrój stosunków ludzkich jest dla niego wytworem ego-
istycznych inst3niktów, przemocy lub hipokryz^'!. On nie wierzy
w jakiekolwiek szlachetniejsze dążności ludzi, w poświęcenie, ofiarność,
sumieimość, w miłość dobra dla liobia. C'aiy iflcalizni ż\ciowy jesii
w jego oczach tylko tcatrahią. sztucznie wytworzoną aurr-.la, przy
której ])Oniucy ludzie nawzajem się oszukują^, osłaniając prawdziwe
motywa swycli dążności źyriow^^ch. Podobnież nie ma wśród ludz:
wytwoiii społeczne;^", instylucyi, godnej uznania malkontenta. Jego
sonda krytyczna wykazuje zgniliznę, zło w każdym objawie żyda.
O powolnym wzroście i rozwoju czynników dodatnich, o stopniowem
urzeczywistnianiu się ideałów etycznych, społecznych, humanitarnych,
nawet słyszeć nie chce. Negacya i na tern polu stanowi punkt wyj-
ścia i ostateczny cel działalności umysłu o jednostronnym nastroju
krytycznym.
Nie dziw, że ])rzy tak chorobliwem rozdra2nieniu zmy^^u
krytycznego, naj)Otykamy filozofów, ])oetów, artystów, którzy nietylko
sami z ])e\vnią luboś(!ią kąpią się w bnidach społecznyeli. U cz ua ho
dorna;^aja^ się, aby uinysły puzyi ywniejhze i idealnicjszr, które miały
spusobuosć doświadczyć w życiu i w sobie czylmlku^^ szlachetniej-
szych, zachwycały ^ię wraz z nimi obrazami upodlenia ludzkiegci.
Zamiast podnieść człowieka na duchu i wskazać mu środki do ])Opra-
wy samego siebie i warunków swego istnienia, malkontent krytyczny
zaszczepia swoje własne przygnębienie szerszym warstwom społem z-
nym i osłabia w nich energię moralną, wytrwałość wpośród truduycii
warunków bytu, oraz dążność do ich stopniowej poprawy. Lu*
bowanif> się w ujemnych stronach życia, w złem i nikczemnem, staje
Digitized by Googlc
§ 17,2. UMT8Ł KRYTYCZNY.
611
ai^ jego rzemiosłem, z którego żjge, któremu się poświęca, wyzawając
się z czasem ze wszelkich innych, bardziej dodatnich i szlachetnych
dążności. Bzecz naturalna, ie przy działaniu takich czynników mowy
by 6 nie moie o prawdziwej, rzetelnej filozofii.
Przykłady uzdolnienia krytycznego, w dztpjnrh ż.v( ia umysło-
wego, dążnoś*'^ krytyi"/nn, jako współczynnik filozofii, wyf^topuj*' już ua jaw w wielu
inys.liciekcb sUirożytncj Gmiyi. Hkraklit poddawał w wątjjliwo.ść prawdę zmysłowego
poglądu na rzex;zy. On już powiedział, że zmysły st\ ziemi świadkami, gdy jo przenika
dnam barbar^ńska. Dla Paumbiodksa zniy^ły 8t\ nawet poprostn źródłem nhidjr i
asa, gdjż mąją sa imedmiot to, co zmienne, pnemyąiące, a nie M% niesmienną w so-
bie UitoUi bytu. Sokratis icry^kowat surowo dyalelctylcę sofistów, a śi^amem samo-
poznania i oŁwartem wyzoaniom, że nie nie wie, dał dowód g^bokiego zastosowania zasad
krytyki względem samego siebie (zob. wyżej str. 516). Arystoteles rozpoczyna! swe
badania filozoficzno od krytyfznpfro rozbioru czynności poznania, i stal się wskutek togo
ojcem logiki. Nadto roztrząsanie knż 1 i zasadniczej kwestyi filozofii opierał na krytyce
odnośnych poglądów swyeh p(»i)r/ediuki.w. Stoicy. ?. Zenonem na ezele. pierwsi podnie-
śli kwestyę próbkrza, sprawdziunu czyli krytcryma i^*/.pLf/jptOVI prawdy, t. j. tycli cech
jej charakterystycznych, przy których pomocy odróżnić ją niożomy w sposób nie-
wątpliwy od fiilsaa lub uhidy. Jasną jest rzeczą, jak donibsłą jest ta kwestya dla kry-
tycznej teoryi poznania (zob. str. $4).
W nowszej fliozofli odzna<!zali się źjwym roswojem zmysłu taytjycznego i pr^-
czynili dępizez to do postępu filozofii s/.rzególniąj nast^^pujący myśliciele. JBakok pod-
dawał wszechstronnej krymce metodę scholastyczną i głęboko wnikał w przyczyny Mt.-
tir. w ludzkich w zakresie poznania świata zob. wyżej str. 5*25 i nast.). Kartkzyusz
r->7.\vinął za.sadę wątpienia, jako cz^imika poznawczego, ustępującego tylko przed nie-
vv;łtpliwością własnej mysIi i własnego bytu, nadto podjął kwestyą o asprawdzianie
ps.iwdy (zob. str. 94). Loi kk i IIume, oraz Leibnitz poddawali krytycznemu rozbioro-
wi zasadnicze czjimiki życia umysłowego (str. 11 i 12, oraz 386 i 561). Nąj wyższy zaś
Wjnna filozoficzny znalazła dąfaoić mUorowa umysłu w kiyty<;yzmie Eakta. Przeleo-
naliśmy się o tern nieomal na każdym kroku w naszych badaniach nad istotą filozofii,
jej stosunkiem do innych olyawów śycia umysłowego i j€(j metodą (zob. str. 80 i nast,
U3 1 na9t, 173 i nast., 222 i nast., 806 i nast i t d.).
Zboczenia w życia uiuyHlowem. wynikające z jednostronnego rozwoju zmysłu
krytycznego, przedstawiają .się nam niestet\ łiardzo licznie w dziejach cynizmu^ skepły-
cyzmu^ (tscetyzmu^ pesymizmu, dekadentyzmu i anarchizmu, u to nietylko w zakresie
filozofii, lecz i na polu literatury powszechnej, twórczości artystycznej i życia społecznt -
g-o. Dość przypomnieć pod tym względem imiona: Antv:>tenksa, Dyooenesa z JSyuo-
py i Rocssa; Pyrbona, Tymona i E.\esidemosa ; T. Uobbesa i V. BAyLE'A, Buddt-
i ScBonHHAiTZEA, Habtmanka i NiBTZscHBOo, GoDWiNA i Pboudhona, oraz widu ich
naśladowców i zwolenników ai do chwili obecnej (zob. str. 440 i nast., 452, 403 i nast.
480). Wszyscy oni pielęgnowali w sobie głównie czynniki ujemne życia umysłowego:
niezadowolenie, pogardę, pncesyt, wątpienie, i sądzili, że uleglo.ść dla tych czynników
ujemnych stanowi istot>: krytycznego poglądu na świat i życie. O koniecznem dopeł-
nieniu tcb cagrnnikami dodatniemł energii myślowej i moralnej w celu wydoby-
Digitized by Google
612
§ 17,2. KRYTYCZNY.
c«i sig z obj^ć przeczenia i dąńtośoi rozstrojowjrch wcalo nie myślili. Dla l-raku iyv:-
Rzrgo ro/.wojii sunnonia Io<,M('znego i moralnego, oraz zdolooścł konstrokc^jn^i, nie mogli
stwor/Ali. Ilniu.t. uiny^lowM i ^połr^rziia. a w koń^u nawet zapctna uicoś^\ fłto i>>t.j-
toczny cel ich ujcuniycli w^^ilk/w. Krytyka rzctohia, nic puszczaj j\<!a z <>ka -w\<]i -/ą.
dań pozytywnych, widzieć w nich iiiożo jmiynio przykłady, ostrzegające pmii skutkaiia
wyhicznego rozwoju nogac^jnycb czynników życia umysłowego {zoh, str, M i nwt.
Dyalektyka i kr\ t\lva równają się postępowemu i zwrotnemu
pochodowi myśli. Dyalektyk idzie bez ustouku naprzód, party we-
wnętrznym niepokojem myali, snującej się swobodnie z jego podmio-
towych zasobów imiysłowych. Krytyk, przeciwnie, zwraca się ka
iródłom rozlicznych pogl%dów na świat i szuka ciągle praedboiiotowe-
go oparcia dla przyszłego gmachu myśli. Ani jeden, ani drogi nie
przykładają jednak rąk do wzniesienia togo gmachu, nie rozpoczynają
na serjo prar^/ w tym kierunku. Dla pierwszego, filozofia jest
w gruncie rzeczy tylko śmiałą awanturą myśli, podjętą przez umysł
rozgo rączko wanj'; dla drugiego — zadaniem zbyt trudnem do rozwisł-
zania, odkladanem z dnia na dzień z powodu coraz to nowych wąt-
pliwości, napotykaiiyili przy lozbiorze starych fundamentu w. Ohv-
dwom brak energii dodarnicj. ijozyt^^^iej, twórczej, nie spuszczającej
z oka głównego cehi swych dążeń, nie dającej się sprowadzić z drogi,
wiodącej do tego celu, ani przez ułudne ^vytwory lekkomyślnej dya-
Icktyki, ani przez przesadne obawy krytyki zniechęconej.
Ta energia spokojna, rozważna, lecz stała i wytrwała, stanowi
rdzeń um^eiu konstrukcyjnego^ w normalnym jego rozwoju, zasadniczy
czynnik jego dążności filozoficznych.
Filozof z uzdolnieniem konstrukcyjnem podobny jest do budo-
wniczego, który nic poprzestaje na ogólnikowych szkicach budowy,
choćby najpiękniejszych, ani na najsumicnniejszem obrachowaniu
oi)omości limdameutów, oraz cit^żaru, na nich spocząć mającego. To
wszystko są dla niugo jcdynin zajt^cia przygotowawcze, przi'dwstępne.
mające znaczenie >środków ])omo( i)iczy(^h do rozwiązania właściwego
zadania architektonicznego, polegaj a* na rzeczywistem wzniesieniu
nowej budowH, równie trwalej i bezpiecznej, jak i czyniącej zadosić
wszelkim uzasadnionym wymaganiom.
Taką budowlą w zakresie filozofii jest pogląd na świat, stano-
wiący zamknii^tą w sobi<' całość myślową, rozwiązującą kwestye sasa- ,
duiezi* wiedzy ludzkiej, o ile to jest możliwem wśród danych wamn- S
202 i hmŁ.).
3. Umyst konstrukcyjny.
§ 17,1. UMYSŁ KONSTUUKCYJNY.
613
ków § 5,2"*. Naturalnym gruntom na którym ta budowla siiintjć mn-
si, jest powszechnie przyjęty, trad^^cyjny pogląd na świat zdi owo uiy-
śi^cyeh ludzi, pogląd naiwnego realizmu. A\\vmaga on Wj)i'awdzie
pod niejednym względom bądź uniocnionia i poparcia, bądź mniej lub
więcej ważnycii poprawek i dopelnioń, o czcm przekonaliśmy się,
mówiąc o metodzie ^ozo£i (§ 16, i). Pomimo to ów i)Ogląd naturalny
na świat stanowi konieczno tło dla wszelkiej filozofii, którego zatrzeó,
ani zastąpić nie może żadna djalektyka, ani krytyka. Jest on grun-
tem, na którym żyjemy i działamy mnyslowo, którego zatem nie na-
leży opuszczać dla sztacznych polotów myśli dyalekfycznej\ ani pod-
kopywać w krytycznej zawziętości. Bozumie to dobrze rozważny ar-
chitekt na polu filozofii i korzysta z wytworów dyaloktyki i z wyni-
ków krytyki tylko o tyle, o ile to jest możHwem bez utraty stałego
ij^runtu pod nogami, o ile to s])rzyja ji go i)racy około nowej budowli
myśli, mającej zastąpić lub dopeinić uieuzasadmonc należycie czynni-
ki wierzeń trad^cyjuyeli.
Świadoiiiość poważnych życiowych potrzeb, które przez nowy
pogląd na świat lepiej zaspakajane być mają, aniżeli to się okazało
możliwem przy pomocy dotychczasowych zapatrywaifi na rzeczy, zmu-
sza umysł konstrukcyjny do czuwania nad tern, aby owe zajęcia przy-
gotowawcze nie przekraczały granic, wskazanych przez główny cel
całego przedsięwzięcia; aby w jednostronnym lub wyłącznym swym
rozwoju nie tamowały, a tem mniej nie przerywały nowej budowy,
bez bardzo naglących powodów. Budowniczy rozumny nie wyrzeka
si^ prac przedwstępnych, uznaje? ich konieczność, pojmuje pożytek,
jaki z nich odnosi sama budowa; ale i przy najżywszym umyśle
i zdohiośi iiich kiyfcycznycli nit- zabawia się nad miaro temi ])rzygoto-
waniami, bo energia nagli go do czynu, do stworz»*uia czegoś do-
datniego.
Filozofia ma dla myśliciela o z(l«»hioN( iacli krtustrukcyjnyrh war-
tość prawdziwą o tyle, o ile rozwiązuje zasadnicze kwestye ])o-
znania, niepokojące umysł ludzki i serce, o ile doprowadza do nauko-
wo uzasadnionego na świat poglądu; więc też do tego celu dąży
przedewszystkiem. Obmyśla on plan swej pracy gruntownie, ale się
przytem nie gubi w pomysłacli szkicowych, niedających się urzeczy-
wistnić. Bada grunt, na którym stoi i krytykuje materyały, któremi
sit^ posiłkować musi; ale nie rozstrzeliwa swej działalności bezcelowcm
szukaniem materyałów po ci^ym świecie, ani bezpłodną medytacyą
nad pewnemi brakami tych lub owych środków pomocniczych. Sło-
w l ui nie bawi się, aru nic gnuśnieje w próżniactwie umysłowem, lecz
robi .>uiiii' linie i wytrwale to. co może, wśród danych wamuków, w na-
dziei stopniowego przybliżenia się do celu swych usiłowań, do poglą-
Digrtized by Google
614
§ 17,3. UMYSŁ KONSTRUKCYJNY.
du na świat, zadawalającigo bardziej potrzeby umysłu ludzkiego, ani-
żoli poglądy dotycliczasowe.
Wybitnym objawem działaiuośi i umyski konslmki yjnego na po-
la lilozoiii jest ayatemat wiedzy tilozotił zii» j. Ma on to samo znac?.^-
nie w tym zakresie, co poj^a ogólne w zakrc;sie dyalcktyki. Wszel-
ka budowla myśli staje si^ systematem. Każda nauka, więc i fdoso-
fia, jako nanka^ jest systematem. Umysł konstrukcyjny w gruncie
rzeczy jest umysłem systematycznym. Połączenie samodzielnie zba-
danych, zasadniczych zasobów wiedzy ludzkiej w jedn% zaokrągloną,
systematyczną całość, odpowiadającą wedle możności sciale budowie
świata rzeczywistego: oto ideał, który pragnie urzeczywistnió umysł
konstrukcyjny na polu filozofii. Jeżeli w dyalektyoe i krytyce napo-
tykamy ten czynnik naukowej systematyczności, dzieje się to j«-dyme
wskutek u/doliiieiiia konstrukcyjnego, dopełniającego w prawdziwym
myślicielu jego uzdolni* nii.' dyalekt^^r-ziic i krytyczne.
Bez dążności konstnikeyjiiej. dyal<'kt\ka i krytyka rozstrzeliwa-
ją sui na wszystkie strony: zajmują się wprawdzie wybitnemi przed-
miotami myśli lilozoticznej i dochodzą co do nich do pewnych wyni-
ków; ale nie dbają o ścisłe połączenie tych wyników w jedną całość
myślową i w ogóle nie rozwijają swej treści według stałego porządku,
systematycznie. Łączność dyalektyczna myśli, o której mówiliśmy
wyżej (§ 174), jest zazwyczaj sztuczną, naciąganą, pozbawioną podstaw
przedmiotowych. Kiytyka zaś sama przez się stosuje swe zasady do
każdego przedmiotu, nasuwającego się uwadze, bez względu na jsgo
doniosłość i na miejsce, jakie zajmować winien przy odtwarzaniu
w umyśle obrazu świata rzeczywistego. Przeciwnie umysł konstruk-
cyjny postępuje w swej pracy myśli naprzód sposobem architekto-
nicznym: rozpoczyna od jasno obmyślanego planu, idilti«ia następuit
fimdamenta i wznosi nareszcie na nich swoję budowlę, dbając cią-
gle o ścisłe powiązanie jej składowych czynników, oraz u jej moc
i trwałość.
W ten sposób iiowstaje całokształt myśli odpowiednio uzasad-
niony, naukowy, o architektonice wykończonej, czyniącej zaflość zaró-
wno podmiotowym wymaganiom organizacyi umysłowej, jak i niewąt-
pliwym danym bytu przedmiotowego. W prawdziwym systemade
filozoficznym oba te czynniki przenikają się nawzajem i dopełniają
wszechstronnie. Jest on wytworem owej energii życia umysłowegp.
która przy pomocy myśli i czynu zawłada światem i stosując się do
treści jego, -nize* zywistnia przy jej ])omocy potrzeby i dążności dn-
cha. To, (O w rzeczywistości stanowi nierozerwalną jedność: pod-
miot i prz((lmiot, duch i przyroda, znajduju swój wyraz jt duolity
w stopniowym rozwoju systematu lilozoiicznego, który obejmuje w lor-
Digitized by Gc
§ 17,3. UMYcSL KON'bTKUKCV,INY. 615
mie myśli wszystkie te czyimiki i składa z nicli całość, możliwie zgo-
dną z rzeczywistością.
WsskiUf^k prawidłowego rozwoju eiici-gii umysłu konstrukcyjnego,
oguljiy na świat pogląd myśliciela wyjaśnia nietylko zasaduiczr kwe-
stye wiedzy ludzkiej, lecz służy zarazem za świadomy |)unkt wyjścia
dla jego dążności życiowych. r!zyn, twórczość praktyczna na rozlicz-
nych polach życia, w zakresie t^konoraicznym, sj)ołecznym i religijnym
przedstawia się z tego stanowiska jako urzeczywistnienie treści jedno-
litego na świat poglądu, nauki filozoficznej, wśród przedmiotowych
warunków ludzkiego bytu. Praktyka życiowa jest dla energicznego
myśUcłela w gruncie rzeczy tylko dalszym ciągiem jogo rozwoju umy-
słowego, dojrzałej i rozważnej myśli, zdająeej sobie sprawę z zadań
i przeznaczenia człowieka w świecie. Rozbrat pomiędzy teoryą
i pruktykit. liiyślą i życiem, podmiotoweiui i lozdmiotowemi czynni-
kami hidzkicgo bytu. ^":«lący główuu przyczyną ^ł*\go w stosimkach
ludzki( h. ustępuje miejs( a rozumnemu współdziałaniu tycli czyimików,
zaszczepiającemu w człowieku świadomość wewnętrznej jednolitości
swojej Istoty. Świadomość ta staje .-^ię zaraz<«m żr<'jdłem radosnego
uczucia łączności człowieka z całym pozostałym światem, oraz ochoczej
energii w kierunku coraz łuioj.szego urzeczywistnienia tej łączności.
Dążność konstrukcyjna, budująca nie wyraża się wówczas tylko w sa-
mej wiedzy, w oderwanych wytworach myśli, w samej nauce filozo-
ficznej, lecz przyjmuje charakter dojrzalej mądrości, pracującej nad
odpowiedniem ukształtowaniem życia według wymagań rozumu. Fi-
lozof nie zadawala się już rolą abstrakcyjnego myśliciela, lecz pra-
gnie zostać mędrcem. godn\nn tej nazwy, urzeczywistniającym w sa-
mym sobie i w swej działalności życiowej to wszystko, co uznał za
prawilr^' niewątpliwą. W ten s|)os<')b. dzięki normalnemu rozwojowi
uzdolnienia konstrukcyjnego, łilozoł' spt. iuia wśród danych waiimków
swe obowiązki życiowe i wedie możności czyni zadość owym wymo-
gom irlcalu ludzkiej doskonałości, o których mówiUśmy przy rozbiorze
stosunku filozofii do życia (s^ij 12 i
Jak zdolności dyalektycznc i krytyczne, tak i kon.strukcyjne
rozwijają się również często w ki( runku jednostroimym i doprowadza-
ją natenczas do objawów wybujałych, rozchodzących się z istotnemi
zadaniami filozofii. Bywa to wtedy, gdy umysł konstrukcyjny pozba-
wiony jest odpowiedniego współdziałania ze strony uzdolnienia dya-
lektycznego i krytycznego. W takim bowiem razie dążność konstruk-
cyjna nie jest objawem samodzielnej działalności umysłu i nie posił-
kuje się wynikami krytycznego rozbioru ]>rocesów i przediJiiot<>w po-
znania, lecz w gurączkowej chęci budowania, tworzenia, wzno.si pozor-
ne gmachy myśli o bogatej architektonice, bez ścisłego atoli powiąza-
Digitized by Google
616 § 17,3. UMYSŁ KONJSTKUKCYJNY.
Ilia składowych czyimików i bez oparcia ich na wypróbowanyeii fiin-
rlanientacli. Dojirowadza to do czczej formrj myślowej, pozbawionej
odpowiednio uzasadnionej, racyonahiej treści. Są to systemata na po-
zór wykończone w sj)os(')b drobiazgowy. ])odol)ne do subtelnie dzierz-
ganej architektury gotyckiej lub do fantastycznie powiązanych kształ-
tów stylu maurytańskiego; ale wnętrze ich, pomimo rozległych
rozmiarówi jest próżnem, nie zawiera w sobie nic takiego, oo*
by zdołało zaj%ó żywszy myśl, coby czyniło zadość głębszym po-
trzebom umysłu filozoficznego. W dodatku konstruktor tego rodzaju
gmachów myśli poprzestaje zazwyczaj na najsurowszym, wcale nie
obrobionym materyale, lub teź na mateiyale starym, przypadkowo na
danym gruncie napot ykanym, nie zastosowanym wcale do wznoszone-
go całokształtu. Chodzi mu jedynie o to, aby zaspokoił swój popęd
do czynu na polu myśli, aby wykończył naszkicowany dorywczo plan
domu lub świi^tyiii i aby budowla z zewnątrz zadawalała widza ja-
ko tako i miała wszelkie pozory architektonicznego wykończenia. Ja-
ką atoli jest wewnajrz i CO si^j z nią z cza^t iii :^tanie; czy sztuczny
jej ukiud odpowiada rzeczywistym potrzebom i czy posiada wanmki
trwałości i bezpieczeństwa: o to wszystko nie pyta; to są kwestye.
zdolne wstrzymać lub osłabić jego energię twórczą, więc ich unika
lub je nawet raz na zawsze wyklucza z zakresu swej działalności
umysłowej.
Jeżeli jednostronna dyalektyka, jakeśmy widzieli (str. 603), pize-
chodzi zazwyczaj w sofistykę, a krytyka jednostronna wpada w cy-
nizm, skeptycyzm i pesymizm (str. 611); to znowu dążność konstruk*
cyjna i systematyczna staje się wskutek jednostronnego rozwoju zbjrt
łatwo bezmyślnym /ormaliztMm, Systcmat dla systematu, twórcisość
iny>i'>ua dla twórc zości, bez wzgl^^du na doniosłość lurabianej treści,
stanowi wyltitną cechę tnkich umy^łów jednostronnych. Ustrój pojęć,
zkądkolwiek zaczerpanych, a zazwyczaj tradycyjnie danych lub .sjimo-
wolnie ułożonych, loa dla nich większe znaczenie, niż sama prawda
tych pojt-e.
Zastanawiając się bliżej nad zboczeniami tak jednostronnych
dążności konstnikcyjnych, jak nad błędami wybn jałcj dyalektyki i ne-
gacyjnej krytyki, sumienny myśliciel jak najusilniej unikać winien tych
zboczeń i błędów, a przyswoić sobie, wedle możności, wszystkie do-
datnie czynniki uzdolnienia filozoficznego, mianowicie zaś te, które
stanowią konieczne dopełnienie własnego przyrodzonego, mniej lub
więcej jednostronnego nastroju umysłowego. Nie pociąga to za sobą
bynajmniej zrzeczenia si(j swej samoistnej, oryginalnej indy^vidnaluości
na korzyść jakiegoś nieokreślonego tnixtum composUwn filozoficznego:
przeciwnie, zaznacza poprostu najwyższy cel normalnego rozwoju.
§ 17,3. UMYSŁ KONSTRUKCYJNY. 617
Łtóry mifć winien na oku każdy umysł prawrlziwio filozoficzny i któ-
rego sit* wyrzec nie należy dla zadosyćuczyniciiia iiiflywidualnym
zachciankom. Tylko w lakiem szukaniii wJasiicnro dopfłniciiia ge-
niusz filozoficzny przyczynia si<j do postępu ludzkości w kierunku po-
znania !h\qata i wHzechstrounego urzeczywistnienia w nim ideaiów
ducha ludzkiego.
Przykłady umysłu konstrukcyjnego. Umysły o wysokiem uzdol-
nieniu kunstniki yjnem, uzupcłniaiiciii naturalnie i pnznstałonii czynnikami uzdolnienia
filozotirznegu, ^^kiipiiiin w sobie zazwyczaj pracp u\\^\i poiirzfiinićh pokoleń i. nad.ijąc jej
wyraz systematyczny, stają się w dziejach tilo/.uUi głównymi praodstawicielami typowych
poglądów na świat Widzieliśmy wyżej, mówiąc przy rtsbione metody o sjutosie hi-
stoiycsnej (§ 16^), ie owo typy poglądów na świat pnedstawiąją się nam w naolcadi
realbtmUf ideaiigmu i ideeinęffo irealiumu,
Otóś, w ten sposób li^lia atomisfyczna Demokbtta, następnie poemat Lukri-
ctusza: De natura rerum, a w nowszych caasach dzi* ło Holba(^ha: Systhne dc la na-
fttrr, typowem skupieniem poprzednio przez róźnycli niv.ślif icli rozwiniętych czynników
aattn alizmii i niatt ryalizmu, w osfóle realizmu na tle zmysłowcni. Parmenides nato-
miast i Platon, dalej .Spinoza. Fichte, Scheluu, Hkuml j(wlnoc/,ą w sobie charaktery-
styczne rysy idmlizmu. V nas, jak wiadomo, w tym kierunku zajmowali miejsce pier-
wszorzędne, wskutek łąc;zności uzdolnienia konstrukcyjnego z dyaloktycznom, szczególniej:
KulifBB, Trimtowski i ŁmiELT, przy tern pominąć nie moina milcBeniem, źe większość
tj^Ak myślideli idealistycznych wpad&te Juź często w doktiynerski fonnalbcm; u NieU'
ouw nąjbaidaiej Hogel, n nas Ttantowsid (zob. str. 636 i nasi). Nakoniec, Abtstotb-
LESA W starożytności, a w nowszej filozofii szf^ególniąi KjuItezyiśza. Lkibnitza, Szan-
ta i Herbarta uznać należy za głównych przedstawicieli dążności syntetycznych, mają-
cych na oku hąd^ dQaliRtyp7ne zestawionie, bądź bardziej organiczne zró¥moważenio
czynników idealizmu i realizmu.
I*o£rlądowo wyjaśnienie zaznaczonych powyżej (str. HI.') i ua-st.) ł\w7x'\\ u skutek
jodnostromiego lub naw^et wyłącznego rozwoju uzdolnienia konstrukcyjnego, podają naiu
w hifitoiji fflomfii głównie objawy /brmoliniitt i aehAastycyanu średniowiecznej uczo-
no^ SdtarakterTZOwaliśmy je już wyżej, mówiąp o różnych formach ^IMrynerthoa
(«tr. 510 i nast.). Przy tej sposobność przekonaliśmy się zaiasem, że formalizm ten
powtarza się często w nąjnows^ch czasach, szczególniej tez na polu naok przyrodni*
cs^cfa. I tn j< dnostronna dą^ość konstrukcyjna, nie zrównoważona przez prawidłowy
rozwój zmysłu knr^cznef^ro, doprowadza czr^^to do samowolnych t*ioryj i teoryjck. a na-
wet systt-niatów przyrodniczych. i zyni;\<-\ rh wprawdzie zadoś,' tradycyjnemu jszkolarstwu,
lecz rozi hodz;v yi h się pomimo to zasadniczo z prawdą rzeczywistą, laktycznie udowod*
nić się dającą llj.
Digitized by Google
618
§18. spOKt Bozwonr fiłozopo.
IL
Rozwój historyczny umysłu
filozoficznego.
§ 18.
Główne epoki w rozwoju umysłu filozoficznego.
Mówiąc o uzdolnieiiiu um^-słu £lozoticzuego, mieliśmy
dotąd na oku jednostkę, osobnika, zajmującego się filozo-
fią, poświt^'cającogo się pracy nad rozwiązaniem jej zadań
(§ 17). Ale już przy tej sposobności zauważyliśmy, że
' wszechstronnego uzdolnienia lilozoticznego nie napotyka-
my w pojedynczych osobistościach; że jest ono jedynie
udziałem całej ludzkości, pojętej, jako jedna istota myślą-
ca, dążąca do zrozumienia samej siebie, świata i wszech-
bytu. Wspomnieliśmy przy tern, że tunysły dyokktff
citne, krytycene i konstrukcyjne są tylko różnemi objawami
indywidiuilnemi ogólno-ludzkiego umysłu ftlozończnego
(str. OUO).
W rozwinięciu tych uwag, musimy się obecnie zasta-
nowić bardziej szczegółowo nad doniosłością owych ty-
pów uzdolnienia lilozoliczneg-o dln dziujów filozofii. Poda
nam to sposobność do bliższego określenia głównych
w rozwoju umysłu lilozoticznego, jako objawu ogólno-
ludzkiego.
Następstwo, w któiem mówiliśmy przy rozbiorzt'
uzdolnienia liiozo licznego o umyśle dialektyczni/ kryty-
cznym i kcnstrukcyjnym, łącząc się jak najściślej z istotą
filozofii, przedstawia nam zarazem stopniowe jej urzeczy-
wistnienie, (Z vi i rozwiązanie zadań tilozotii w jej bistorvi. .
Dyalekiyka^ ze swemi pojęciami ogólnemi, polą( zonemi
w szeregi według podmiotowego prawdopodobieństwa:
następnie krytyka, mająca za punkt wyjścia wątpienie, a za
Digitizec i
§18. SFOKI ROZWOJU FiLOZOFIL
619
cel rozbiór, analizę przedmiotów poznania; wreszcie sy-
stemat naukowy wiedzy filozoficznej, jako jednolity pogląd
na świat, odpowiadający wedle możności, rzeczywistemu
ustrojowi wszechbytu: oto są w istocie trzy zasadnicze
moiiionta. w których kolejno wyraża się praca myśli nad
zadanianii iilozotii i które dają zarazem poznać główne
epoki jej rozwoju.
Wjrtwarzanie pojęć ogólnych, skupiających w sobie
chaotyczny niateryał codziennego doświacUzenia, oraz sa-
modzielny polot myśli na tle tych poji^ó ogólnych, idej,
w oelu zaspokojenia pierwszych potrzeb ducha, stanowią
zawsze i wszędzie naturalny pimkt wyjścia dla filozofii* Do-
wodzą tego jak najwyraźniej zawiązki właściwej filozofii
zai'ó\vno u Greków w epoce do Sokratesa, jak i w now-
szych czasach w epoce, poprzedzającej Bakona i Kar-
TBZYUSZA.
Po tej picrw.szoj dyalekłycznej epoce następuje dość
prędko reakcya, pewne rozczarowanie i niedowierzanie
względem bezpośrednich wytworów myśli. Wskutek bo-
wiem rozlicznych doświadczeń życia, i najwznioślejsze po-
loty ducha okazują się często bądź niewystarczającenii,
bądź poprostu uludnemi, przeciwnemi prawdzie. Umysł
filozoficzny wpada wtedy w wątpienie i przekonywa się,
że z niego wydobyć się może jedynie przy pomocy
wszechstronnego rozbioru owych bezpośredni di wytwo-
rów myśli i wszelkich w ogóle poglą4<^w na rzeczy, uzna-
wanych w pierwszej chwili za prawdę niewątpliwą. Wy-
stępuje tedy obecnie nowy czynnik rozwoju życia umy-
słowego, czynnik krytyki, wątpienia, badania, rozbioru, dą-
żący do wykazania składowych pierwiastków myśli i by-
tuy w celu dotarcia do ostatecznych fundamentów wiedzy
przedmiotowej, o ile one okazują się dostępnemi dla roz-
biorowej pracy niyi^li. Jcstto w dziejach filozofii e})nka
krytyczna, mająca cliarakter przejściowy lub przygotowaw-
czy do objawów dążności konstrukcyjnej. U Greków re-
prezentują tę opokę zarówno sofiści i skeptycy, jak i sam
Digrtized by Google
620 § 18. EPOKI ROZWOJU FILOZOFII.
SoKKATKs W stosunku do sofistów. W nowszej iilozotii
epoka ta rozpoczyna się pracami krytycznemi Bakona
i Karteztusza, a dosięga najwyższego rozwoju w pracach
Humb'a i Kanta.
"Nakoniec, \nnysł uczinva potrzebę myślowej rekon-
strukcyi rozebranej na cząstki rzeczywistości i z calem
natężeniem energii przystępuje do pracy dodatniej nad
systematem filozofii, mającym w formie myśli odtworzyć
świat przedmiotowy, wedle ścisłych wymagań metody
naukowej. Tę epokę pracy konstrukcyjnej rozpoczjiiał
Sokrates, a systemata Platona i Arystotelesa przedstar
wiają najwyższy jej rozkwit u Greków. W nowszych
czasach dii/.ność konstrukcyjna^ uwydatniają ws})omnieni
już wyżej myśliciele (str. 617), przy tern jednak okazuje
się, że przy urobieniu systematów nowoczesnych przewa-
ża jeszcze zawsze czynnik dyalektyczny i krytyczny nad
właściwą konbtrukcyą danych zasobów^ wiedzy w wyja-
śnionym powyżej duchu (str. 614 i nast.).
Na systemacie wiedzy, obejmującym jednolity na
świat pogląd, kończy się praca teoretyczna umysłu filo-
zoficznego, ustępując już dalej miejsca działalności prak-
tycznej, wprowadzającej w życie wyniki prawdy poznanej.
Ponieważ zaś poznanie prawdy jest dla człowieka zada-
niem nieskóńczonem, przeto nie dziw, że w dziejach ludz-
kości napotykamy ciągle nowe usiłowania, dążące do
rozszerzenia i pogłębienia wiedzy według zaznaczone-
go ogólnego typu rozwoju w owych trzech głównych
epokach.
W powyższem następstwie dziejowom wydatnych ob-
jawów umysłu filozoficznego napotykamy uderzającą ana-
logię z głównemi momentami rozwoju życia umysłowego
człt> wieka w ogóle.
1 tak, uzdolnienie dyaickiyczne, zaznaczając pierwsze
poloty myśli filozoficznej i łącząc się jeszcze ściśle z pod-
miotową działalnością uasuda, przedstawia epokę dńedństwa
w rozwoju umysłu filozoficznego. Epoka ta odznacza się
§18. EPOKI ROZWOJU FILOZOFII.
621
Żywością i samorzutuością myśli. Umysł zajmuje się na
tyiii stopniu rozwoju wszystkioni. ale tylko ogólnikowo;
o wazystkiem wytwarza sobie „swoje" pojęcia, o wszystko py-
ta, ale poprzestaje też na byle jakiej odpowiedzi i nie wda-
jąc się w bliższy rozbiór jej treści, przeistacza ją bezpo-
średnio w duchn swych dążności i HMlimotowych.
Uzdolnienie kryiycane stauowi epokę miodsiieńc2ą w roz-
woju iilozofii, epokę refleksyjną, w której umysł nie zada-
wala się jtiż tradycyjnemi danemi, ani też własnemi
bezpnśred niemi wytworami myśli, lecz zaczyna wątpić
o wszystkiem, wszystko samodzielnie badać, w celu odna-
lezienia grantu i ułożenia nowych fundamentów dla
przyszłej dojrzałej działalności na tern polu.
Praca bmstrukcyjtia nad systemateni na nk owym ogól-
nego na świat poglądu jest ostatnim, najwyższym obja-
wem w rozwoju umysłu filozoficznego; objawem mętki^
dajrgaiośd, energii twórczej, woli, dążącej do czynu, do za-
spokojenia jasuo pojmowanych i odpowiednio uzasadnio-
nych potrzeb życia umysłowego, do filozofii dodatniej,
prawdziwie pozytywnej, czyniącej wszechstronnie zadość
tym potrzebom.
W ten spo^dób owe trzy czynniki: dyakktyka ze swemi
pojęciami ogólnemi, krytyka^ jako rozbiór badawczy, i kon-
strukoya filozoficzna, jako systemat ogólnego na świat po-
jLj^IądU; wykazują stałe następstwo w zasadniczych funk-
cyach umysłu filozolicznego, główne epoki jego rozwoju.
Zaznaczają one powszechny pochód myśli filozoficznej od
pierwszych zawiązków aż do ostatecznego urzeczywistnie-
nia jej zadań. W nich ujawnia się zatem zasadnicze prawo
roMOoju umysłu tidozohcznego, wynikające zarówno z przed-
miotowej natury umysłu, jak i z istoty filozofii, będącej
podmiotowym wyrazem jego czynności.
Digitized by Google
622
§ 18,1- PRAWO ROZWOJU FIŁOZOFn
1. Zasadnicce prawo roswoja umysłu filozofieznego.
Bóżne typy uzdolnienia filozoficznego: dyalektyczny, krytyczny
i konstrukcyjny, zestawiliśmy powyiej z glównemi epokami w roz-
woju umysłu filozoficznego w ogóle (§ 18). W dążności dyalektyczoej
widzieliśmy objaw pierwszych dziecięcych jeszcze porywów i prób nt
polu filozofii; krytyka przedstawiała si^ nam jako rys charakteiy-
Htyrziiy młodzieńczej refleksyi, a zdolnośó konstrukcyjna, mająca na
i-elu iia.uk(» iilozofirzuą w systematycziicm obrołiiciiiu, jako wytwór
męzkiej dojrzałośi i. W takieiu nast*^pstwie głównych epok rozwoju
umysłu iilozuliczncgo uziiaiiiśmy zasadnicze prawo tego rozwoju. Po-
gląd ten wymaga w toku naszych dociekań bliższego uzaj^adiiii iiia.
Psychologia wykazuje, że w dziecku proces poznawania rzeezy.
W odróżnieniu od doznawanych podmiotowo wrażeń zmysłowych, roz-
poczyna si^ uogólnieniem pewnych wydatnych własności przedmiotów
zewnętrznych. Wskutek bralm wyrobienia zdolności obserwacyjnej,
dziecko nie spostrzega dośó wybitnych nawet różnic w przedmiotach,
lecz skupia swą uwagę jedynie na rysach, powodująoych silniejsze
wrażenia zmysłowe,- a napotykając następnie też same rysy w innych
przedmiotach, obejmuje wszystkie to przedmioty w jednem pojęew
opólnenty bez względu na resztę własności, rozróżniających te przed-
mioty poTiiiodzy sobą. W ten sposób łączy w jedno pojęcie i ozua-
cza jednyui wyrazem takie rzeczy, które człowiek dojrzalszy roz-
różiua bardzo wyraźnie. Dla dziecka np. wyraz: „papa" ozna-
cza przez dłuższy czas W()g<')le mężczyznę dorosłego, ponieważ ijm
wyrazem nazywa nietylko ojca, lecz i innych ludzi, do niego podob-
nych. Nie wyróżnia ono jeszcze ojca wśród imiych mężczyzn, nie
uchwyciło jeszcze jego rysów charakterystycznych, jako ojca, ale od-
różnia już zewnętrzny wygląd mężczyzny od kobiet lub dzieci; wi^'
ma ogólne pojęcie mężczyzny, kobiety, dziecka, ale nie zdało sobie
jeszcze sprawy ze szczegółowych, indywidualnych składników tego
pojęcia.
Zaznaczoną drogą wytwarzają się w umyśle dziecka rozliczne
klasy i szeregi przedmiotów, czyli pojęcia ogólne, skupiające w sobie
rzeczy o pewnych uderzających rysach wspólnych, niezależnie od ro-
żnie zasadniczych, głębszych, nie dostępnych w sposób doraźny db
zmysłów. Proces różniczkowania, deferencyacyi tych pojęć ogólnjob
i przejścia od nich do coraz bardziej szczegółowych, ściśle określo-
nych, zależy od rozwoju działalności obserwacyjnej dziecka, od zl>c»-
gacenia jego umysłu nowemi specyalnemi rysami przedmiotów, nad^
§ 18,1. PRAWO KOZWOJU FILOZOFII
m
jącemi im charakter coraz bardziej indywidualny. Wówczas, pojęcia
ogólne wydobywają sit^ ^u»pniowo z mętiK^go żywiołu nieokreślonej
myśli, z objęć subjektywizmu i przybierają charakter wyraźny, o tre-
ści określonej, zastosowanej bardziej do przcdmiotowycli danych wie-
dzy. Początkowo zaś różnice pomiędzy rzccziiini sj)ro wadzą ją sit^ dla
dziecka do niewielkiej liczby rysów ogulnych, uchwyconych mniej
lub więcej przypadkowo przez niedość jeszcze rozwinięte zdobiości
umysłowe.
Wobec tego prostego taktu psychologicznego, jest rzeczą znpcł-
liie naturalną, że i umysł iilozoiiczny, rozpoczynający zastanawiać się
nad przedmiotami poznania, uderzonym zostaje przedewszystkiem ich
rysami wybitniejszemi i wedhig tych rysów wytwarza pojęcia ogólne,
skupiające w sobie zjawiska i jestestwa świata. I tak, wszystko, co
działa na zmysty zewnętrzne, jednoczy się w jednem ogóhiem pojęciu,
oznaczonem wyrazami: świat z^wnętr^n^f przyroda- maUrya^ rtectywi"
Hade prtedmioława. Przeciwstawia się ono wszystkiemu, co nie docho->
dzi do naszej świadomości za pośrednictwem zmysłów, a stanowi treAó
wewnętrzną umysłu, jak uczucia, pojęcia. po])ędy. pragnienia i t. p.
Duchy dusza, w ogóle ^^ufiat idealny >!ą wyrazami, obejmującemi w so-
bie zazwyczaj ten szereg przedmiotów poznania.
W naturalnym rozwoju człowieka wrażenia zmysłowe })0|)]zt'-
dzają zawsze działalność zwrotną umysłu, doprowadzającą nas do
świadomego ujęcia własnych stanów wewnętrznych, jako czegoś od-
rębnego, różnego od świata zmysłowe <jn Wskutek tego pojęcia ogól-
ne dueha^ dfuty, świata idealnego^ pojawiają się później i wytwarzają
się zawsze na podstawie i przy udziale poprzednio juź wyrobionego
pojęcia przyrody , dwiata maUryahMgo, Naiwny, życiowy realiztii wy-
przedza wszelkie ukształtowanie myślowe idealizmu. Ztąd pochodzi,
że wszelkie pojęcia, dotyczące dueha^ Mata idealnego urabiają się
w umyśle hid/^kim nu podstawie analogii z pierwotnie wytwarzanemi
pojęciami o świecie zmysłow^ym. jego zjawiskach i jestcstwacli. Świad-
czy o tcm poglądowo etymologia wszystkich jt^zyków, jako bez])OŚre-
dni wyraz owej pracy umysłu nad wytwarzaniem pojęć ogólnych.
W każdym razie, wobec tego, co powiedzieliśmy powyżej przy fha-
rakteryatyce uzdolnienia dyalektycznego o pierwszych szkołach gw.e-
kiej filozofii (zob. str. 606), okazuje się, że i na polu dziejów filozofii
pojęcia ogólne stały się punktem wyjścia dla wszelkich dalszych, bar-
dziej szczegółowych badań filozoficznych.
Nie nalety jednak sądzić, że uznanie wytworów uzdolmenia
dyalektycznego za objawy pierwotne w rozwoju filozoficznym, odpo^
Władające działalności umysłu dziecięcego, pociąga za sobą zaprzecze-
nie ich doniosłości przy późniejsz^H li, najdojrzalszyoh nawet funkcyach
Digitized by Google
624
§ i 8,1. PRAWO ROZWOJU FIŁOZOFir.
myśli. Bacyonalnj pogl%d na rozwój w ogóle, a w szczególności na
rozwój życia umysłowego, wykazuje, ie w rozwoju postępowym ku-
dy nowy» wyższy stopień nie niweczy czynników, działających na rto-
pniacłi poprzednich, nie wstrz^anuje ich normaliiej działalności, le<a
obejmuje je, ożywia i do nowycli^ pełniejszych objawów podnieca
Przekonaliśmy się o tern, mówiąc zarówno o twórczości (str. 188
i nast.) i celo\vo>;ci (str. 223 i nast.^. jak o prawie przyczyny (str.
378) i etyce \vs|)(')łczesnej (str. 488), a szczególniej przy rozbiorze
syntezy praw nauk sjiccyalnj^cb, jako czynnika metodologicznego istr.
57b i nast.). To tvż wytwarzanie pojęć ogólnych, w^ięc i dziabinośe
dyalektyczna umysłu, nie ulega osłabieniu lub przerw ie wskutt k dal-
szego rozwoju uzdolnienia filozoficznego, lecz pozostaje ciągle j. -
dną z koniecznych lunkcyj tego uzdolnienia, niezbędną dla prawi-
dłowego rozwiązania zadań filozotii. Uzupełnienie tej funkcyi nowe-
nn, na wyższym stopniu rozwoju przyczynia się zarazem do jej
wzmocnienia i bogaci ją całym szeregiem żywotniejszych i dojizal-
szych wytworów, zaznaczających postęp i na tern specyahiem polu
dyalektyki. Przecież i procesa umysłowe, |n/y których pomocy
dziecko wytwarza pojęcia ogólne i wyrazy, oraz przyswaja sobie mowę
i z niej korzysta, dojrzewają wraz z pozostałemi czynnościami umyałn
i w łączności z niemi rozwijają się bardziej prawidłowo, normalnie.
Z powyższego wynika, źe następująca po pierwszych objawach
uzdolnienia dyalektycznego dzia^Jilność hrytt/czna umysłu nie wyklucza
bynajmniej dalszego rozwoju cz^imików dyalektyki. lecz łączy się
z niemi, korzysta z nich, d^iy do naprawy ich zboczeń, do ich uzu-
pełnienia swemi nowemi zdobyczami iimysłowemi. Młodzieniec nie
przestaje wytwarzać dalej pojęć ogólnych; przeciwnie, pod wpl '^'^
coraz żywszych dążności podimiotowych, pojęcia ogóhie przybierają
charakter samodzieby, nabierają więcej treści rzeczywistej, życiowej
Z tern wszystkiem, obok powyższej czynności dyalektycznej.
wytwarza się w młodzieńcu nowa, dziecku nieznana jeszcze dobizc,
lub wcalt? nieznana, a mianowicie czynność refleksyjna, rozbiorowa,
krytyczna. Dogmatyczna uiność dziecka w prawdę poglądów trady-
cyjnych Inl) bezwiednie wytwarzanych, utracą z czasem, wskutek do-
świadczeń różnego rodzaju, swój charakter bezwzględny. Do uraysłn
wciskają się rozliczne wątpliwości t(»on?tyczne, uraz niecht^ć praktycz-
na, wywoływane przez refleksyjną działalność myśli. Bogaty zasób
wytworów podmiotowj^ch i potrzeb indywidualnych staje w sprzeczno-
ści z przedmiotowemi danemi i z potęgą rzeczj-wistych stosunków ży-
ciowych, coraz bardziej oddziaływających na świadomość jednostkową.
Młodzieńcze poczucie tej treści podmiotowej nabiera tein więcej ży-
wości i stanowczości, im mu się owa sprzeczność pomiędzy podmioto-
wemi dążnościami i przedmiotowcmi wamnkami bytu daje silniej we zna*
ki. Pobudza go to z jednej strony do coraz głębszej refleksji, do coraz
wyraziiirjszego ujęcia layślą własnej Trrści ])0(lmiotowt'j ; z drugiej
do toraz ściślejszego rozbioni i oceny przedmiotowej rzeczywistości ze
filaiiowiska tej treści j)o(lmi(>to\vej.
Dto początki psychologiczne krytyki i przyczyna, dla której wiek
młodzieńczy' można nazwać krytyczny m pod wieloma wzglądami. Jest
kiytycznjrm nietyiko z powodu zaznaczonej działalności reHeksyjnej
i rozbiorowej, lecz zasługuje na tę nazwę i dla tego, ie jest epoką
najważniejszą i najniebezpieczniejszą w całym rozwoju człowieka,
a zarazem decydującą o jego przyszłości. W epoce tej dochodzi bo-
wiem do rozwiązania zaznaczona sprzeczność pomiędzy ])odmiotowemi
i przedmiotowemi czynnikami życia umysłowego. Dwa są tylko wyj-
ścia z tego ])ołoźcnia krytycznego. Osobnik albo się zataj )ia w owej
sprzeczności, do niej ])rzy\\ jka i doprowadza ja^ do ostateczności, stając
skeptykicm lub pesymistą, a co gui h/.a, cyitd^iem lub anarchistą, jak
tti wulzieliśmy wyżej, mówiąc o zboczeiuach j^myslu krytycznego str.
•>99 i nast.. <)08 i nast. ; aibu tuż przezwycięża sprzeczność, w yrówny-
wając swe wygórowane [)odmiotowo wymagania z przcdmiotow(?mi
danemi i posiłkując sią niinii, wedle możności, dla energicznego za-
spokojenia potrzeb swego ducha, wstępuje na drogę życiowego rozwoju
i zbliża się coraz bardziej do męzkiej dojrzałości.
Zgodnie z tą fazą umysłowego życia osobnika i historya filozofii
wykazuje zawsze pojawienie się krytycznej reakcyi ])o żywszym roz-
woju dyalektycznych ogólników. Po pierwszych szkołach w Grecyi.
które wydały najogólnit»jsze pojęcia filozoficznego na świat poglądu
(zob. 8tr. 605). pojawiła się icakiya krytyczna ze strony sofistów,
skcptykuw i Sc.kkatesa. Sofiści zabawiali się wpraw d/.ir sami jeszcze
dyalcktyką. ale ich dyalfkr\ka inia^a już diarakl or opozycyjny i kry-
tyczny. Zamiast post t'| ►owego |)ochodu niysli do uajogóhuLjszych |>o-
jęć i zasad, wyszukiwali oni ])rzeciwieństwa w myśleniu i przygoto-
wali przez to grunt dla skeptycyzmu. rozwijającego jednostronnie ne-
gację krytyczną (zob. str. 611). Sokrates zaś, występując po raz
pierwszy z jasno pojętą zasadą refleksyjnego poznania samego siebie,
zaznaczył raz na zawsze fundamenta wszelkiej prawdziwej, dodatniej
krytjki umysłu. Prawda, że krytyka w ogóle nie rozwija się w spo-
sób należyty w filozofii greckiej, która w całości ma jeszcze charak-
ter dyalektyczny. Krytyka, w ścisłem znaczeniu tego słowa, jest do-
(jiero wytworem nowszych czasów. Ale w zakresie ogólnego, prze-
ważiiit dy alek tycznego rozwoju lilozohi w Grecyi. /.a/,naczone ohjawy
wykazują wyraźnie pojnwiinie si^ reakcyi krytycznej, w stosunku do
poprzednich wytworów dyaiektyki.
Stme, Witfp do fll«Mai. 40
I
Digitized by Google
026
§ 18,1. PRAWO ROZWOJU FILOZOFII.
Podobnież i filozofia soliola^tyt zna. pomimo jcdii ostro miej ten-
<l('iicvl konstrukcyjnej do systeiiiatyzowania pojt^e izob. str. 617 j. re-
prezentuje, ze wzglądu na trese swych poglądów, czynnik dyalektycz-
ny, bo żyje umysłowo j)rzew\ażnie pojęciami ogólnemi. W przeciw -
stawnośei zaś do niej rozwijały si<j zawiązki reakcyi krytycznej jui
w naukach nominalUmu^ naturalizmu i hutnanizmu (o roakcyi życiowej
przeciwko ogólnym zasadom dogmatycznym wieków średnich, na pola
stosunków społecznych, państwowych i kościebiych nie mamy powodn
mówić tu szczegółowo), aż wreszcie doszły do zupełnego rozkwita w po-
godach Bakona, Kabtezyusza i ich krytycznych następców. I w now-
szej filozofii, nastrój* przeważnie krytyczny przorj^wanym bywa cz^to
przez jednostromK? wytwory dyalektyki, ale wtedy pojawia się zawsase na
nowo i coraz sihiicj czyiuiik kiyŁt/czni/. Kant zbija dogmatyzm tilozorii zny
IS-giś wieku, a poz3't\'%vizra Comte'a stanowi kryiyi zna rc4ikc3"ę wzglę-
dem wybujałej d^-alektyki idealizmu Fichtego, Schellenga i Hegla.
Trzecią w^^bitną epok^ lunysłowego rozwoju osobnika wypełnia
dafnalat męzka działahiość życiowa. Przetwarza ona przedmiotową
rzeczywistość według wymagań podmiotowych. Ka szczytac:h życia,
człowiek nie wyrzeka się wprawdzie ani nćijrozleglejszych pojęć ogół«
nyoh, idcj, ani ich wszechstronnego rozbioru krytycznego; ale jnż
nie poprzestaje na tych jednostronnych dążnościach, rozkładających
jego istność na przeciwległe podmiotowe i przedmiotowe czynniki, na
idealne ])ory^vy ducha i dane bytu przedmiotowego. Skupiając swe
zdolności umysłu i ciała, wszystkie zasoby swego jestestwa, osobnik
doszedłszy do męzkiej działalności, zrywa się do czynu i duży do mo-
żliwie; pełnego za.s[)okojcDia swych glt^boko odczuwanych i mzważiiie
rozpatryT\'an3'ch potrzeb. Ociiocza. dodatnia, twrtrcza energia, siloii
wola, w przeciwstawifniiu zarówno do bezpośrednich ])<'ryAvńw nr żucia,
jak do rozbiorowej myśli (§ 7,i); oto nowy czynnik rozwoju umysło-
wego, występujący na jaw w wieku męzkim i wytwarzający, przy
udziale po])rzednicli czynników, ostateczne rysy charakteru danego
osobnika. Teraz dopiero świat zobaczyć i przekonać się mo^ czen
osobnik jest w istocie i jaki bierze udział w proc^ powszechnej około
udoskonalenia warunków ludzkiego bytu.
Przedstawiona powyżej działalność konHrukci/jna umysłu filozo-
ficznego (§ 17,3) odpowiada na tcm polu w zupełności rysom charak-
terystycznym wirku nn^zkiego w zakresie ogólnego rozwoju życi:!
umysłowego. Zaokrąglony systemat wiedzy, nauka filozolii zna. jak-^
jednolity pogh^d na świat, o})arty ścisłe na w^ynikacłi badań specyal-
nych, jest właściwym czijncm filozoficznym i dla tego też mogliśmy
jiowiedzieć, że uzdolnienie konstrukcyjne zaznacza ostatni, najwyźsar
objaw rozwoju umysłu filozoficznego.
Digitized by Google
§ 18,1. PKAWO ROZWOJU FILOZOFII.
627
Po epoce dyalektyki i krytyki nasttjpiije w historyi filozofii zaw-
sze epoka pracy konstrukcyjnej nad naak% filozoficzną i znajduje swój
wyraz. w catokształtacli myśli, streszczaj %cych wyniki dyalektycznych
i krytycznych dążności poprzednich pokolei^. Po Jończykach, Pita-
gorejczykach, Eleatach i Sofistach wysti^])ili ze swemi skończonemi na
świat poglądami Sokbates, Platon i Arystoteles, przedstawiający
wiek męzkiej dojrza^o^ści w luzwojii grockiej filozolii. ArysLotelos
szczególniej rozwinął ])ierws!ze zawiązki nauki, w ścisłem znaczeniu
t^go słowa, jako 8ystematu pojtM\ odr warzającef^o w umyśle ludzkim
budowtj świata rzeczywistego. i*od jogo wjdywem rozwija się też
konstrukcyjna dążność scholastyki, która atoli w swej jednostronności
uwzględniała jodynie /orm^ nauki, jej ustrój systematyczny, zaniedbując
znpcinie jej treść rzeczową (str. 617), W nn\^'8zych czasach Kabtk-
ZYuaz, SpmozA i Leibnitz, Fichte^ ScHBLŁnra i Heoel, Scbopenhaubb,
Hebb4bt i CoMTE, a w chwili obecnej Hbbbbrt Spbngbb, Wtlhslu
WuNDT, EowABD Hasthahkt i inni reprezentują szereg prób systema-
tycznego obrobienia filozofii, na podstawie dyalektycznych i krytycz-
nych zdobyczy swych poprzedników, uzupełnianych samodzielnemi
badaniami.
Jeż(^li jednak, na porlstuwie zaznaczonych punktów widzenia,
zasranowimy się w końcu nad charaktrrnn Hlozoficznyni naszych cza-
sów i przyłożymy do nich miarę idt aliia. zaczcrpaiią z ist/ity filozofii
i jej zoihiń: naU*nczas wyznać musimy, że i najnowsze objawy dążno-
ści konstrukcyjnej nie czynią jeszcze w zupełności zailośó wymaga-
niom dojrzałej twórczości na tem polu. Bezstronny badacz współcze-
snego stanu filozofii wyznać musi, że i dzisiaj jeszcze górują w dąż-
nościach filozoficznych czynniki dyalektyczne i krytyczne nad praw-
dziwie konstrukcyjnemi, a więc beztreściowe pojęcia ogólne i rozbiór
negacyjny nad dodatnią, buduji^ui^ pracą myśli. W przeszłości filozo-
fii zaznaczyliśmy wprawdzie stopniowe następstwo powyższych trzech
czynników, a wśród nich i ostatniego; ale mieliśmy przytcm na myśli
raczej jego pierwsze zarodkowo ol«ja\\ \ . MuiŻL-li pełnie jego dojrzałego
rozwoju, .hdk dziecko i młodzieniec jiosiadają p^wiią wolę i energię,
a zatem i objawiają swą treść wewnętrzną w pewny ( h czynach, cho-
ciaż czynom tym nie możemy jeszcze ])rzyznawać charakteru dojrza-
łości : i^odobnież i umysł filozoficzny ludzkości występuje w różnych
fazacii swego rozwoju z dążnością konstrukcyjną; ale pomimo to znaj-
duje się ona dotąd zawsze jeszcze pod bezpośrednim wpł3^em dyalek-
tyki i krytyki, zamiast zawładnąć niemi i uczynić je służebnicami dąż-
ności dodatnich, mających na celu urobienie całokształtu wiedzy ludzkiej.
W greckiej i średniowiecznej filozofii, przy wszelkich zawiązkach
krytyki i nauki systematycznej, posiarlają znaczenie pierwszorzędne
Digitized by Google
628
§ 18,1. PRAWO ROŻWOJD FILOZOFII.
pojęcia i ideo ogólne, sformutowane przeważnie drogą dyalektyczną
przez Platona i Abystotelbsa. Krytyko, zaś filozoficzna, w powa-
znem tego słowa znaczeniu, bierze początek właściwie dopiero w pra-
cach Bakona i Kaetbzyusza, wnika głt^biej w pierwiastki zasadnicsp
])ozimiiia rlzi^ki pracom Lokka, HuikfK A, szczególniej za»4 Kattu,
a znajdnjM wszechstronne zastosowanie do głównych dziedzin lilozofii
<lopiero w naszych czusach. które zawsze jeszcze mają charakter bar-
dziej negacyjny. niż prawdziwie pozytywny, dodatni. Zyj(»my (Idtal
racząj w epoce krytyki, aniżeli konstrukcyi naukowej. iJopiero po
ostatecznem przezwyciężeniu negacyi krytycznej, po wyjaśnieniu przy
jej pomocy niezachwianych inndamentów wiedzy hidzkiej i jej skła-
dowych czynników: rozpocznie si^ w jłrzyszłości wla^sciwy rozwój
uzdolnienia konstrukcyjnego ludzkości, dojrzała praca myśli nad filo-
zofią, jako nauką, doprowadzającą do jednolitego i zarazem pełnego
j)ogh\dif na świat. Dotąd tą pracę dodatnią przygniatają czynniki
dyalektyki i lvrytyki i dla tego nie ma jeszcze cechy męzkiej, świa-
domej siebie i rozważnej dojrzałości.
Zaznaczony, ze stanowiska jjowszcc hue^o rozwoju, charakter
tilo/.ofii naf^/.yi li czasów, odpow iada zupLlnic ow ^^inn brakowi dojraało-
ści na polu wspuiczcsnycli objawów życia spolrt zn(\^r>. o którym mó-
wi łrm oliszerniej już dawno w swej Stnitf^i^ dwóch Jwiatih''. *tr. 1^'
i nast. Obecnie tej kwestyi na tem mityscu nie mam powodu dalej
roztrząsać.
Tak tedy pogląd na rozwój historyczny umysłu filozoficznego
doprowadza do przekonania, żt; ogólne prawo tego rozwoju w ludzko-
ści odpowiada prawu, określającemu rozwój mnysłowego życia osobni-
ka. DyaUkt}fka, wytwarzająca pojęcia ogólne pod wpływem podmio-
towych porywów uczucia; myśl kmjtyczna^ rozbierająca te pojęcia
ogY>lne w celu dotarcia do przedmiotowych [)od8taw |K>znania, i wresz-
cie naukotm/ na świat i)ogląd. jako objaw energii dojrzałej, systema-
tycznie działa ji|cej : oto gł(')wne momenta ti*go rozwoju. Wyst^^^pTiją
one wprawdzie na jaw stopniowo, lecz następnie uzupełniają si^ na-
wzajem w zasadni< zych da/iiościacli filń;^ulii. Posti^p tiloz«ttii ]>o]ega
z jednej strony na wyrówTianiu i uzupełnieniu ])oprzednief^o (zyunika
l)rzez uast^j>ny, a z diaigiej na skoncentrowanem działaniu wszystkich.
Historya filozofii jest historyą rozwoju umysłu filozoficznego ludzkości
Obejmuje ona zarównf) kolejne nastę|)stwo głównych typów uzdolnie-
nia filozoficznego, jak i ich łączność organiczną przy stopniowem
urzeczywistnianiu istoty filozofii.
Digrtized by Gooole
§ 18,1. PSYCHOLOGIA ROZWOJU.
629
Psychologfia rozwoju umysłowego. Wyłożony po-hid na epoki
i |>ra\v(> rozwoju liloznfii fij 18 i 18,i ) pozo>>itajc w :;ri>|yin /wiji^kn z poglijdonł nai^zyni
ua życif umysłowo w oyulc i klasytikui-yę jepo ol)ja\v<i\v lij 7. oraz 7,i,'2 i z przyju-k i-
mi), l zdolnienio (h/ałckti/cznc, krf/fyczw i komutrnlicyjnf w istocie swojej olijiiwaini
pnewagi pierwotnych czynności umysłu: uczucia, myMenia lub woli w zakresie dążno-
ści ffloatoficmycb.
Duokktyka jei»t głównie wynikiem działania uczucia na myślenie. Wskutek tego
włfuinic dyalektyk ulega pneważnie motywom ijnbjeklywnym i rozwija swą myśl
w lueninku dośrodkowym. <~)dwra(a si«; tody jak może najwięcej od świata i)rzcdmio-
fowcj^o i snuje swo pojrcia z własnej swej treści, z zasobów swego życia osołmiczego
w imi«» pnduiiofnwfj twór^^zośi^i. Szuka też w powiązaniu swych pojcć raczej zadowole-
nia ostcrycziiLoo. mizeii prawdy przed niintow ej. Zna<'zonio zatem dyalektyki w rozwoju
Hlo/ofii odpowiada w zupełności znaczeniu uczucia w ogoinynł rozwoju życia umysłowe-
go. A że uczucie, jako bezpośrednia czynność podmiotowa, stanowi pierwotni^ trcsc m-
r6wD0 każdego jestestwa żywego w ogóle, jak i w szczególności człowieka, wił,'e też
działanie jego na pola filozofii wyst^^puje przedewszystkiem na jaw w podmiotowych
wytworacli myśli, znąjdojącydi swój wyraz w dyalektyco.
Zmy$t krytyczny' obojmnje w sobie zasadnicze rysy samodzielnego, możliwie czy-
stogo mijklenia. Wyższy, filozoficzny rozwńj myśli, jako myśli, staje sic krytyką. Ma
ona, jak i myślenie, pizedewszj-stkiem cbarakt< r przedmiotowy i rozw^a 8i<; w kierunku
rH^środkowyni : przeciwstawia się treści podmiotowej i dąży, we<l]o możności, do pozna-
nia tego, Cl) je-r. rzeczy sani''] w snhie. Mydlenie jest tvi głównym czynnikiem kry-
tyt-zucy samowiedzy, zdająeej ^dhic -lu iwi ze swy. li ■•zynno.ści. a -z« zególniej z warun-
ków istotnego poztumia rzmzy. .leżeli tedy w ogólnym rozwoju życia umysiłowego. po
objawach bezpośredniego m-zucia, wywiązuje się, pod wpływem czynników przedmioto-
wych, działalność myśli: to rzecz naturalna, żc i w rozwoju filozofii krytyka następuje
po dyalektyce i stanowi praedmiotowe dopełnienie jej podmiotowych wytworów.
Nareszcie, teola, energkt^ ma cbaraktw podmiotowo- przedmiotowy, lio łłkupla
w sobie z jednej &trooy byt umysłowy i zmysłowy danego osolmika. a z drugiej uizo'
ezywistnia. przy pomocy czynników przedmiotowyd), dążności podmiotowe. Taką łącz-
no.śc podmiotowyi h czynników tilozotii. t. j. dyalektyki pojfi- o<j('>hiy< li. z i)rzediniotowemi,
wykazanemi przez krytyk*;, przed^^tiw ia nam lównież sy»tenmt naukowy IDozofii. jako
.ił.jaw jednolitej w soitie energii ums-la. i'i>tiieważ zaś w życiu woln \vy>-f. -puje na
jiiw jako fzyn dojrzał}*, samodzielny i świaduuiy sielde, jedynie po poprzednim rozwoju
uczucia i myśli i pi-zy ich ciątrlem w-półdzialaniu, przeto i w dziedzinie tilozotii urzeczy-
wistnia się ostatecznj. vv\ jej po >hodu dziejowego, t. j. sy.stemat ogólnego na świat
poglądu, dopiero na podstawie !<zorijzogo rozwoju podmiotowej d3*alektyki i przedmioto-
wej krytyki Z nich czerpie umysł podniety i wskazówki do poważnej pracy nad filo-
zofią i tylko pizy ich udziale dochodzi do rozwiązania jej zadań, w sposób czyniąey
zadość wszechstronnym wymaganiom umysłowej dojrzałości.
Literaturę p.>ycliologi»zną. doty«zącą poruszonej tu kwestyi. podaliśmy już
w zna- zru-j i zęści w rozdziale drugim niniej-z< j ]ira 'v. <zi zególniej przy poglądzie ogól-
nym na olijawy /yia umysłoweffo 'zofi. <tr. 1 ł<> i ni-r. 15:1 i na.st.. oraz 167 i na<t.,).
F/apełniauły te tlan*- uwa^ja.. że iiiMjulniauic ry.-5u\v s/.* zt-*gfiiowycł: pr/<'Z dzieci przi d-^ta-
wia wyiłomic II. Taink w swom dzich ; Dc iintelliyetice 1.S70, T. J, 8U i imst.: Kor-
matiun des nom.s genćraux ches b s petits i-nfant-i. Zob. też W. Pbeyea, JJie Sede
des Kindea 1882, stn 203 i nast. (3*cie wyd. 18D0). (Uy zaś mati^ryat faistoiyczny
odiiośni*^ do kwestyi stopniowego WĄ'twarzaDia się pojęć ogólnych znaleźć można w dzie-
le W. ypŁKMANNA, L^hrbuch der /^c/łO%i>, wyd. % r. IKJK'*, T. II, ^47— 267. CJo do
uiyiti^cu Dy GoOglc
630
§ 18,1. PSYCHOLOGIA ROZWOJU.
rozwoju umysłu w i' <, u w ogóU*, zob. tanuśe T. I, 10 i uast. W naszej litoraturzo zasłu-
guje w tym wzg^lędzie na iiwa^^ę siscz* ogólniej wspomniana jut (str. 147) psjcholo^
A. Dyoasiń8KIB6o; zob. str. 25a i nast.
2. Prawo rozwoju tilozofii, według Hegla, Comte a i Spencera.
Zaznaczone powyżej ])idvvo rozwoju umy^h^ filozoficznego ! i? l<^ il
opiorajnc sit^ na psyclioloc^i^znycli danych, ma charakter konkri my,
faktyczny, życiowy. Wskutek tego wyjaśnia wierniej i dokladnitj
postąp dziejowy filozofii, aniżeli wszelkie prawa abstrakcyjne z góry
powzięte, a następnie dopiero do życia zastosowano. Takie prawa
wygłosili w nowszych czasach szczef^ólniej Hegeł, ('omte i Spbnceb.
Należy się tedy^ abyśmy ich poglądy ua ten przedmiot zestawili, choć
w zarysach ogólnych, z wyłożonym powyżej.
Z poglądem Hegla na ]>ochód myśli filozoficznej zapoznaliśmy
się już, mówiu^c o j( go moto<lzie dyalektycznej (str. 537 i nast.). Wi-
dzieliśm3\ że według niego rozwój w o^i »łe, więc i filozofii, rozpoczy-
na s'ni tezą, twierdz. iiieni, przeehotlzi na>l<-iaue w anttjtc:*^, j)rzeczeme,
i nareszcie wyrównywa te czynniki w st/ntczi", w różnojedni. któru.
stłijąc się z czasem zn(jwu tezą, wywohiji^ ten sani [)roces w zasiDSo-
waniu do nowo-wytworzoncj treśei. AV ten sposób wyst^|mje na wi-
downię historyi niezmierzou« bogactwo pogh^dow iilozoficznych, zbli-
żających się wskazaną drogą coraz bardziej do ])rawdy bezwzględnej.
Na swojrm miejscu wykazaliśmy fałsz metodologiczny tego po-
glądu Hegla. Obecnie zastanowimy się nad nim nieco bliżej ze sta-
nowiska psychologicznego.
Prawo rozwoju Hegla ma pewną podstawę faktyczną w obja-
wach psycliicznych nikeyi i reokctfi, W samej rzeczy, nie ulega wąt-
pliwości, żo w istotach żyjących, wszelkie działanie w pewnym, ozna-
czonym kierunku, trwające dłuższy czas, wskutek wyczerpania odpo-
wiednich sił osobnika, ])0ciiiga za sł>bą przeciwdziałanie, w celu do-
prowadzenia lunkcyj żywotnych rlo możliwi^j równowagi, ^[ożnahy
tedy to prawo ak<*vi i ii aluyi zastosować w pewnym stujłniu i flo
rozwoju liio/olii i w tym duchu wyjaśnić jej j)0chud. Ale Hegel t^am
nie sprowadzał bynajmniej tego pochodu do działania owych czynni-
ków biologicznych, lecz pozostawał w sforze formalnycli tiinkcyj my-
śli, twierdzenia i przeczenia, i zadawalał się czysto abstrakcyjncm
sformułowaniu zaznaczonego prawa.
Współczesna filozofia zawdzięcza wprawdzie Heglowi zastosowa-
nie idei rozifoju do ogóhił^go pogląclu na świat, oraz określenie najwy-
Digrtized by Go
§ 18/2. UEOEL, COMTK l SPENCEU. 631
da miej szych monieiiluw myśli oderwanej {zoh. str. 22 \. oraz 538);
pomimo to okazuje się, że jego formuła rozwoju pozbawionłi jest
treści życiowej, a wi^* i prawdy rzeczywistej. Hegel reprezentuje
w tej kwestyi pierwotną górnolotną dyaiektyk^, nie pozbawioną by-
najmniej znaczenia ze względu na swe poj^ia ogólne, lecz zawierają-
cą w sobie jedynie nieokreślone zarysy dalszych poszukiwań na tom
pola. Dla abstrakcyjnych wyrazów rozwoju: twierdzenia, przeczenia
i róźnojedni, zaczerpanycb z działania myśli oderwanej, naleźiJo od-
naleźć momenta konkretne, zdolne napełnić formułę rozwoju treścią
życiową i nadać jej charakter faktycznej rzeczywistości. W tym zaś
celu okazała sitj ])OtrzLba przenieść całt^ kwe.styt^ rozvvi>)u iilozofii
z dziedziny ogólnikowej dyal<'ktyl<i na pole szczegółowych objinv('>\v
życia oraz dziejów i ua tem polu poddać odpowiednie dane rozbiorowi
itrytycznemu.
To zadanie krytyczne w kwestyi rozwoju tilozo^i usiłował roz>
wiązać Oomtb i doszedł w tym względzie do znanej teoryi trzech
stanów umysłu, znajdujących swój wyraz w tśoloęii, mHaUzyee i fiUzo-
fii pozyfywntf. Ta ostatnia, po przezwyciężeniu poprzednich stopni,
przedstawia, według Comio^a, najwyższy i jedynie naukowy czynnik
filozofii. Wspomnieliśmy i o tym ])0gh\dzie [>rzy krytycznym rozbio-
rze ogólnych zasad pozytywizmu (str. 270 i nast.). Tu zatrzymujemy
bię znowu jedynie na kwestyi rozw^oju filozolii.
Pogląd Comte'a zaznacza niewat j.iiwie ważny postęp w porów-
uaniu z poglądem Hngła. Przcdcw-zystkit in \vvstł;|)nje tn w ^\vr
prawa czynnik knitj/c:ni/. pr/.yiuiininicj w tonryi. (Jomtc nic wyi^lasza
swej formuły rozwoju Hlozotii z lukim «iogmatyzmem. jak licgel; nio
jest ona u niego wynikiem bezpośredniego zaufania w prawi- ))od-
miotowych wytworów dyalektykL Czuje on potrzel)^ nsprawiedliwic-
nia swej formuły przy pomocy przedmiotowych danych, szczególniej
nauk specyalnydi. Z dm^ej atoli strony, przy bliższym rozbiorze
rzeczy, okazuje się, że krytyka rozwoju filozofii, uskuteczniona przez
Comte*a^ zamiast opierać się na faktach i wyprowadzać z nich odpo-
wi<xlnie wnioski, kierowała się wyłi^eznie tendeneya opozycyjni^.
Wskutek tego, pomimo pretensj-onalnej nazwy pozytł/wizmu, przedsta-
wia i w tej kwestyi raczej czynnik negacyjny, niż dodatui, budujący.
T tak. i:H' Tiurhi') s]>ostrzedz. że naprzód sama idea rozwoju ma
n Coiatc a cliarakic-r przeważnie negacyjny. Rozwój howiem nic po-
lega, według niego, na nieprzerwanem funkcyonowaniu pierwotnych
czynników życia umysłowego i w wyższych stopniach rozwoju ^zr>b.
wyżej str. ~)78 i nast.); lecz uskutecznia się wyłącznie dzięki zupełue-
mu zniesieniu poprzedniego czynnika przez nostt^pny, wit^c drogą bez-
względnej ncgacyi. Metafizyka, jako drugi stopień filozofii, jest, we-
Digitized by Google
632
§ 18,2. HKGKL, COMTE I srENCKK.
(Wnp: Conitc^a, iH'<j;afvą tculop^i. a filozofia pozMywua, jako stopioń
najwyższy, jrst nogacyą zarówno nietatizyki, jak i teologii. Wję. u-i
nie dziw, że z takiej sumacyi zaprzeczeń uie może powstać nic 1"jzv-
tywncgo, w prawdziwym znaczeniu togo słowa, źc cala liJozotia i ^ni-
te*a» o ilo ma charakter orygiualny, wyczerpuje się zupełnie w kryty-
ce negatyjnej.
Prócz tego nie można pominąć i innych brak<')w, właściwych
^wielkiemu prawu** Comte'a. Ghromieje ono nader dotkliwie i pnsy
ukresleniu zasadniczych momentów rozwoju filozofii.
Teologia, nawet w pojęciu Comte'a, jako poetyczne uoBobienie sil
przyrody, nie jest wcale objawem filozoficznym^ lecz wy|)lywa z dzia-
łania odrębnego czynnika życia iimy«lowe^?o. który w swym rozwoju
nic wvdajc w on:<)le żadnej filozotii. wit^c też nic może wydać lilozotii
pozytywnej, a znajduje sw<'»j w\ laz w religii. lu ligie zaś sam Comu-
uznawał za objaw >anioistn\- w porównaniu z til"zotią, i (ll<i tego
łjbok filozofii pozytywnej usiłował założyć również i nową pozytywiiĄ
religią. .Takież, wobec tego, luoże mieć znaczenie dła rozwoju iiiozotii
teologia, złączona jak najściślej z wiarą reb'gijnąy Na jakiej zasadzie
teologia może ucliodzić za pierwszy składowy moment, za punkt
wyjścia w rozwoju filozofii, jako filozofii?
Pojmujemy dobrze doniosłość religii, wi^c i teologii, w ogobiym
rozwoj\i życia umysłowego człowieka; mówiliśmy też o tej doniosłości
niejednokrotnie w niniejszej pracy (zob. szczególniej str. 118, 163,
oraz § r2.:{ . Ale właśnie z powodu samoistnego znaczenia religii,
stwierdzoneg<i iaklanii. nie mamy prawa uznawać jej za przemijający
moment ro/w ojn un^ysłowi^go, ani za jidną z form, choćby pierwotuą
f}l>:ofil\ lecz widzieć w niej mulimy konieczny składowy czynnik
życia mnysłowego w ogóle, rozwijający sit^ równolegle wzglt^di-m lile-
zolii od pierwszych swych zawiązków aż do objawów właściwej doj-
rzałości. / tego zaś wynika, że przejścia ewolucyjnego od religii
i teologii do filozofii nie ma woale, podobnie jak w rozwoju euibryc*-
nahiym wyższych organizmów, serce nie przekształca si^ w mózg, lecz
rozwija si<^ samoistnie, równolegle z mózgiem. Teologia zamieszczoną
tedy została w formule Comte"a bez wszelkiej podstawy, dzięki wy-
łą<'znłe tendencyi ncgai \jni'j wykazania, że nie bierze żadnego udzia-
łu w rozwoju prawdziwej filozofii, że raz na zawsze wykluczomi by
winna z j<*j zakresu.
Taż >ama u ndenrya negacyjna kieruje pogbtdem Comte a ua
metafizylę. Tu jctlnak ta tendencya tcm mnił'j j«'st nprawnioua. żr
pojt^i ia metafizyczne stanowią integralną cztjsć wszelkii-j, tiloz<>Hi. ui''
wyłączając lilozotii pozytywnej Conitc a. Ppjtjcie przyrody^ jako ustn*-
jn, ol)<\jmnjąeeg<j wyłącznie zjawinka tyczne o pewnych ściśle okri-
§ 13^ liKUKL, (JUMTE l SPENCEU.
633
słonych "własnoś' iach, dalrj ])0]V»( ia: óUj/ i ruchif, pr:esł7'żi'iti i e:>i6H^
przyr:ifni( i celu, zjminska i hfitfi/, fnaten/t i ducha i t. p., nżywain;
przez Gomtu a bądź w znaLzvinn „pozytjwiiem," hiyiż jako przt cimiot
negacji, są ogólnemi pojęciami metafizycznemi, dotycziiccnii istnienia
powszecłinego, bytu izob. str. 279). Zamiast tedy wykazać krytyezme
znaczenie tych ogólnych pojtjć metafizyczny cli w stopniowym roz-
woju filozofii; zamiast określić ściśle ich udział uprawniony w tym
rozwoja i w ogóle włączyć ich fonkcyę w proces życiowy umysłu
ludzkiego: zbywa je Comte lekko jako objawy przejściowe, nie mają-
ce niby żadnego znaczenia dla filozofii, leżące zupełnie za obrębem
jej „pozytywnych" zadań. Ztad powstało owo zdanie negacyjne, za
Comte'm dotąd tak cztjsto iK^zmyślnie |)owatrzanc, o bezwzględnej
sprzeczności poniię<i/v metafizyką i filozofią naukową zob. str. lOo
i iiast.'. Tvnuzas»ii! negacya odinwnii- do owych pojęć, '/aniiast
je wyjaśnić, umemożliwia |)iawidlowe rozwiązanie najistotniej.szych
zadań tilozolii. Tą negacyą Comte i jego zwolennicy udowodnili tyl-
ko, że w kwesty i rozwoju filozohi zajmują owo skrzywione stanowi-
sko, o którem mówiliśmy, dotykając zbocze ń w rozwoju zmysłu kr>'-
tycznego (str. G08 i nast.). Z tego stanowiska wykazać wprawdzie
moćna bardzo jasno strony ujemne poglądu dyalektycznego na tę
sprawę, ale to nie zawiera w sobie żadnych danych do jej prawdzi-
wie pozytywnego rozwiązania, do naukowego na nią poglądu.
Dążność do bardziej dodatniego rozwiązania kwestyi rozwoju
filozofii, przedstawia Herbkrt Spknckr w swym Systemacie filozofii si/n-
tetifczncj tzob. wyżej <tr. 14 i nast. >. Wedhiir niego, rozwtij u.skut c( /uia
się dzięki ]n'<tf rsom dnferenc}/ li-ni i inUffmaji zasadnif^zych czyni)ik<''W
bytn. ]*icrwotna uieokreslojia jednorodnośr tych czynników potllega
naprzód rozkładowi, a następnie z rozłożonych ]>ierwiastków wytwa-
rzają się rozhczne«fcii/7i«nt(i, agregaty, które wskutek dalszych procesów
dytercncyacyi i integracyi wydają w końcu najwyższe, wielce złożone
i skomlikowane o1)jawy życia. I życie umysłowe człowieka, więc
i filozofia, rozwija się, według B|)eucera, na )łodstawie tego prawa
(zob. szczególniej jego IHerweze zaead^t rozdz. 14 do 18-go: Prawo
ewolucyi).
Pogląd Spencera na rozwój czyni już bardziej zadość wymaga-
niom rzeczywistej nauki lilo/j .ticzuej, w przeciwstawieniu do abstrak-
cyjnej dyalcktyki Hegla i n^gacyjnej krytyki (Jomte'a. Ogólne poj<^-
v\v ewoint \ i i jej składuw o i zynniki otrzynuiją tu już wyraz bardziej
dodatiii. pnzyfyuTiy. w ]i''\vii\( Ii realnych czynnikaełi bytu i znajdują
swe wyjaśnienie na potisLawir łizyki i biologii. Rozkład, dylerr-ncya-
cya pierwiastków bytu, podobnie jak i skupienie, integracya w- wy-
tworach syntetycznych życia wszechświatowego są faktami codzienne-
Digrtized by Google
634 § 18,3. HEGEŁi COMTE I SPENCER.
go doś\viad( z«'iua. Wspomnieliśmy też o nich w innym związku.
])odHając rozbiorowi ])0 jęcia ogółu i szczegółu (str. 121 i nast. . Dla
tej łuLzności z łiikiaiui, [trawo rozw*»iu Hpcncera nie wznosi się ponad
rzcM'zywi-<tość ży iową. w sfciy nadoV)ło(;zne pojęć ogólnych, jak to
widzimy u licgla; ani też nie poprzestaje w duchu Comte'a na okic-
śltiiiiach ncgacyjuych, zastosowanych tcndonc3'jnio do ciasnego zakresu
pewnych tylko objawów Życia umysiowego (do teologii, metatizyki
i filozofii, pojętej wyłącznie jako zestawienie wyników nauk specyal-
nych). Przeciwnie, u Spencera prawo to, pomimo, źo opiera się na
rozległem pojęciu wszechbytu, wyprowadza jednak treść swoją z pe*
wnych empirycznych danych życia rzeczywistego.
Z tern wszystkiem formuła rozwoju Si>encera nie wy<]ajc się
nam wystarczającą. Jest ona naprzód zawsze jeszcze zbyt abstrak*
cyjni^. LZ\U, według wyjaśnioni*j po\s'yżcj str. (i(>5) t<»rniinologii. zbyt
dyalektyczną. Logiczne wyrazy rozwoju w teoryi llet^ki: tezę. anty-
tezę i syntezę, Spencer zastai>i} wyrazami maiematyc znemi, przy
czcm dwa pierwsze niomenUi Hł'gla odpowiadają dyfercncyacyi.
a czynnik syntezy schodzi si<; luudzo bHzko z integracyą. Prawda,
że i pod tym wzgh.-tlein tormuAa myśliciela angielskiego zaznacza po-
stęp znakonlit3^ O ile matematyka wyjaśnia dokładniej i wnemiej
rzeczywistą budowę świata, amżoli abstrakcyjne kategorye dyalektyki,
0 tyle też Spencera formuła matematyczna rozwoju zbliża się bar-
dziej, aniżeli dyalektyczna Hegla, do wytlomaczenia owego zjawiska
wszechświatowego, które rozwojem, czyli ewolucyą nazywamy. Dy*
ferencyacya i integracyą, jako współczynniki tego rozwoju, bardziej są
zrozumiale i do świata ])rzcdmiotowego ])rzy stosowane, aniżeli twier-
dzenie, przcczeiiit 1 rużuujt Minia, które, jako fuukcye samego bytu. uie
mają w g]"uncie rzeczy jasnego srusu.
Ale i matematyka jt-si z natury swojej nauką zbyt abstrakcyinn
1 formalną, aby mogła służyć choćby za analogię do w\'jaśniciiia
pierwotnycli czynnilców it/cia wszechświatowego, a tem nmiej, aby się
nadawała do wiernego określenia jego prawa rozwoju (zob. str. 'óó2
i nast., 351) ). Podstawą w tym względzie powinny być same objawy
życia, konkretne, faktyczne dane ruchu życiowego, wyk^ującc w spo*
sób naoczny owe czynniki, które w nim bezpośredni udział biorą.
Spencer ma wprawdzie, jak to zaznaczyliśmy, na oku te faktyczne
dane, ale w sw<«j formule nie określa ich dokładnie, lecz wyraża je
lyll^o za pomocą analogii matc^matycznej ; przez co powraca znowu ze
sfery realnej życia, na pole oik rw anych pojęć i dyalcktyki.
Drugim, nie mniej ważnym powodem, dla którego powyżsiłoj
formuły nie możemy uznać bez zastrzeżeń za wystarczającą. je<3t
okoliczność, że zasadniitze cz^^nuild rozwoju Spencer wyprowadza
Digitized by
I
§ 18,2. BEGELf COMTU i SPENCER. 635
z rozbioru mższyoh. objawów bytu fizycznego i za ich. pośrednictwem
usiłajo wyjaśmć wyź^^ze objawy fyeia, zamiast^ odwrotnie, uznać, ze
prawdziwe czynnniki rozwoju wszechświatowego występują na jaw
w najtmfiuych objawach życia, że zatem te właśnie objawy dostarczają
dopiero odpowiedniego materyalu naukowego do określenia owych czyn-
ników zasadniczych, czyli j)rzyczyn caUgo procesu rózwojowego. Ze
h^tanowiska krytycznej metodologii, bez Wiit pienia racjonalniej uznać
najwyższy objaw życia, duch celowo działający, za czynnik pierwotny,
zu^uclniczo (.lauy, nic iilegajucy (l;ils/. )iiii rozbioro\W, aniżili l)rzyjąć
byt fizyczny, bezmyślny i szczupły z;ilvrt < j^'go własności za taki
czynnik pierwotny i z niego dopiero, drogą wj-nniszonej argumenta-
eyi, wyprowadzać to, co z nirp^o nigdy ani logicznie, ani fakty<ziiie
N\Tprowadzić sit^ nie da. t. j. najwyższe objawy życia, ducha, choćbym
ludzkiego, celowo działającego. (3 metodologicznym błędzie takiego
wywodu wyższych czynników l'\tn z niższych, nawet ])rzy pomo-
cy rozwoju, mówiliśmy na swojem miejscu (zob. str. 578 i nast.,
oraz 624).
Tendencya naturalistyczna, wypływająca z dogmatycznych, ni-
czem nie uzasadnionych uprzedzeń materyalizmu, zbyt jeszcze jest
panującą w umyśle Spencera, aby i jego formuła rozwoju nie nosiła
na sobie tego piętna. Zaprzeczenie samoistności czynnika duchowego
w świecie i wyq)rowadzenie olijawów myśli z czynników tizyLznj^cli
wchodzi w skład jego sy^^tematu lilozufi<'znego. jako dogiiKit zasadni-
czy-, niby „naukowy." Wskutrk tcp^o pogiąd jego na świat nir iii'tżł'
obejmować praw rozwoju czynnika duchowego, jakohy pierwotnie
w bycie wcale nie istniejącego, lecz wbrew faktom nadaje temu czyn-
nikowi stanowisko podrz^ne, pochodne i wtłacza jego objawy życio-
we w kategorye fizyczne, przeistaczaczając samowolnie ich charakter
rzeczywisty. To też formuła Spencera nie jest zdolną wyjaśnić nale*
życie ani stopniowego rozwoju umysłu filozoficznego ludzkości, ani
w ogóle dziejów filozofii.
Porównywając ])o wyższe poglądy Hegla, Oomte^a i Spencera
z wykazanem przez nas ]łrawem rozwoju umysłu filozoficznego.
18.1 !, zaznaczyć przedew.szystkiem musinw, żł» prawo to uzupełnia
w .swoim zakresie formuły tych myślicieli. Zasadni* /u momenta tego
]>rawa: pojł^ria ogólne <'zyli dyalektyka. ich rozbiór czyli krytyka
i nareszcie nauka filozoficzna, jako dojrzały wytwór uzdolnienia kon-
strukcyjnego, zgadzają się pocz^ści z momentami rozwoju, wykazaiie-
mi w roztrząsanycłi powyżoj formułach. Pierwotny r zynnik dyalek-
tyczny odpowiada tezie Hegla, oraz metafizyce Oomtc'a i pierwotnej
jedni Spencera. Dalej, krytyka łączy się w rozwoju filozofii zazwy-
czaj z przeczeniem; wi^c staje się antytezą, a jej czynnik rozbiorowy
Uigiiized by Google
636
§ 18,2. HEQ£L, COMTE I SPENCER.
jfst [)r()(-cs('in flvt'<-n,'ii(.-vacyi. Nareszcit*, nauka tilozuticzna, jako cało-
kształt wifclzy zasadniczej, ma charakter sjntetyczny i pozytywny,
jest wynikiem integra{yi.
Istnieją jednak z dnigit j strony i ważne różnice pomi^oUsy for-
mułami wspomnianych myślicieU, a naszą. Główna na tern polega,
że nasza formułek jest zupełnie kmkretną^ że się opiera na najoczy*
wistszych dla człowieka danych wszelkiego w ogóle rozwoju, a mia*
nowicie na faktach życia umysłowegOt na i^s^^chologii. Cóż howiem
daje nam dokładniej poznać zasadnicze czynniki rozwoju, jeżeli nie
własne życiowe doświadczenie, własny ruch umysłowy od dzieciństwa
aż do liojrzalnści y 'V\\ {)r/.c<l stawia się nam najprusuzy i uaji>rzyst^-
pniejszy dla uiuysłu ludzkiego tiii> rozwoju: typ, który nas w og'M<
najnuwiclza na idet^ rozwoju i bezi)OŚrednio zapoznaje z jep^n wybii-
nenii momentami. Do należytego bowiem zrozumienia taktu rozwoju
wiedzie jedna tylko droga, taż sama, która wiedzie w ogóle do po-
znania i zrozumienia świata, do wytłomaczenia jego przedmiotowyck
objawów, a drogą tą jest doświadczenie we\^Tiętrzne, w ogóle życie
umysłowe, i wyjaśnienie wszelkich przedmiotowych danych z jego
pimktu widzenia (zob. str. 85 i 548 i uast). Gdybyśmy nie doświad-
czali w samych sobie i na sobie rozwoju, gdyby życie umysłowe nie
doprowadzało do naszej świadomości gt<'>wnyc]i jego momentów: na-
tenczas nie mówilibyśmy wcale o rozwoju świata przedmiotowego
i nie mielibyśmy możności ])oznae go, bo nie posiadalibyśmy, że tak
powiem, organu do przcj«^cia danych, świadczł^cych o rozwoju ze-
wnątrz nas.
Przekonywamy si<^ tc<Iy, że ty]ł0Wych i podstawowych objawów
rozwoju, mających służyć za punkt oparcia dla wyjaśnienia reszty
objawów, nie można szukać w świec ie zewnętrznym, w niższych sfe-
rach bytu i życia, lecz w faktach umysłowego rozwoju człowieka.
Przystosowanie typów niż.szego i'o<lzaju do objaśnienia wyższych ob-
jawów życia nic doprowadza nigciy do celu; przeciwnie, jest powo-
dem ciągłych nieporozumień i trudności, nie dającycli się usunąć
])rzez żadne sztuki dyalektyki i krytyki. Niższe typy rozwoju, nato-
miast, stają si^ łatwo zrozumiałemi, gdy znamy czynniki rozwoju
typ(')w wyższych i nąjwyższyelł. W owych bowiem typach niższych
działają tc same czynniki zasadniczi.. co w wyższych, z tą tylko
różnica, że ich dział.niic jiM/ostaji' jcszczo w [irwnem ukryciu, ż< uic
wvkazują jeszcze w ziipciiHłsei czeon (iokouar sa z<l<«liie. Dla teg^.'
właśuii^ P'^j^'^' iiiu.simy za post(;prm działania tych « zynników aż d"
objawów najwyższycłi i z nich dopi*Mn wyprowadzić wnioski co do icłi
istotnej natui y. Wtedy, przy ]K)mocy tych czynników, wyjaśnienie od-
nośiiy<^li faktów prz(^dstnwiii daleko mniej trudności i doprowadza d<»
§ 18,2. HBOBŁ, COMTB I SPENCER. 637
jednolitego poglądu na badany szereg objawów bez wszelkich
sztucznych wysiłków.
Powyższe uwagi stosują się i do danego wypadku. Widzieliśmy
bowiem 18), £e historyczno dane, dotyczące powszochnego rozwoju
filozofii, odpowiadają w zupełności przedstawionym charakteiystycz<
nym momtmt-om filozofieznt'»^o uzdolniouia osobnika. Jak tu, tak
i tam, czyiiiiiki: dyalektyczny, krytyczny i koiistmkryjny, wskutrk
kolfjiiogo nasTę])st\va i stopniow<'go uzupeiuiania swej dziaJaliiości,
staiiowiii istott^ mii\>li»\ve^o rozwoju człowieka i wyjaśniają w s[)<,)S(>b
należyty wszechstroime urzcczywistuienie lilozotii, jako odrtjbuego
objawu życia w dziejach ludzkości. To też sądzimy, że ta kio kon-
kretni', na psyt liologii oparte określenie prawa rozwoju filozotii bar-
dziej się zbliża do prawdy, aniżeli przedstawione, przeważnie abstrak-
cyjne formuły Hegla, Comte'a i Spencera.
Prawo rozwoju niozolli według naszych myślicieli, szcze-
gólniej Tyszyńsklego. T.it- ratun.'. ilotyrz;vi\ zasad filozofii Hegla, Comtk a
1 Spencera posialiśmy w xaziia< zoiiyi li powyżej miejscai li niniojszoŁro dzioła (zob. toż
-j»i> aiitorńwi Nin zatrzyiiłujoiuy sir /^item nad tymi mysłiiidanii lo<z dopełniamy tu
rozbiór icli tormul roz^'oju wzmianką o odnosny(;h poi^lądacli naszyelj tilozofuw.
Mówiąc o $Ło»nnku filon^ do żyi-ia .>'])olecznc<j^o, wspomnieliśmy już o z<hiniacli
Tbbntowskiboo, LiBKŁTA i C^iEszKOWsKiBoo CO do filcHofii poldkioj i słowiańskiej, jako
wyczekiwanej najwjKszoj opoki filozofii w ogulo <8tr. 409 i nast, zob. teź, cośmy po-
wiedzieli o naszej nowszej hi^toryosofii m str. 337 i nast.). Ol>ok niotywfiw narodo-
wych oddzia^nffiriy w tym wzŁrlędzie na naszych myślicit li i pewne czynniki tzy>ro filo-
zoficzno. Trentowski odróżnia zmysł i romm, mające < harakter enipirA'i?zny. od zdol-
ności ducliowyeh umu i umysłu i przec iwstawia im mysf. jako jedni": wszystkich tyeb
• zynnikńw. wyrażjjj.^fa. <i«' w tilozoHi polskiej. f-inKi/r znowu nazywa rozum T^mtow-
ski^LT" j/r:cohi'aż/ii<i. iiMi> -I — n\'jn/,i <i.:iii4L a my-l - obndmą i widzi w o^Jtr^tni'*! naj-
wyżs/.i pot^pfę umiii<,zą. która wydala świat diirlia i świat inateryi. i objawia swt.* tlzia-
Uuiv w filozotii wyolirażni twórczej, prz<^ciw8tawiaj:\eej się poprzodnim filozofiom rozumu
rozbiorowego. Cibszkowski nareszcie w swej hbtoryozolii odrAżnia opoki panowania
j/rtedmiotmeoiei i podmioiowofei w rwiecie starożytnym i rbrześcąjańsko-germańskim od
ttnpocsynąjącej się filozofii) polską opol(i inAi i c^i^ii (zo1>. wyżej str. ^—'26).
Wfizystkie powyższe poglądy naszycli filozofów zi? rszkoły llr<Ja zawierają w so>
hif* niewątpliwie bardzo doniosło czynniki. kr'iro zasługują na uwzględnienie przy szcze-
gółowciłi wyjaśnieniu prawa rozwoju. iVum\ one również z?i podstawę objawy żarcia
uniysłowego. jako typy pow-7r>( ?int"_r'> riieliu żyeiowof^o. Ale pcip^lndy te l.i. zr! ^ię je^z-
c/M i#ciśle z wadami dy;iIcK-r\ ki hr-lo kioi. o ktńry<')i mówiliśmy wyżej i -tr. i ii;i-t.t.
Nitjazcrazy i z«iłdzeui iiujliaidzi»ij konkretny iHt|2:iąd na rozwój żyti;^ uiny:?loWfŁ;ii
ludzkości z włączeniem filozofii, wyłożył n na.s Au. Tyszyński, poświęcając temu przed-
miotowi dzido awoje: JHetwne zasady krytyki potcneckwj (zob. wyżej :jtr. 28 i. 'I'y-
Młyński piscprowadza wRzechatronnie analo^^ią pontiędzy rozwojem pojedynczego otsohnika
Digitized by Google
638 § 18)2. NASZA HISTORYOZOJiiA.
i rdjej liiil/kłWfM. Na toj zasml/cił^ przyjnjujo iia>tęj)iijiioc' okr»'<y ro-^woju: li Okn -
/iHttioidf^cfnu i. ^\Ł^w^':^\\ ztni/słói(\ jo.-tto stan barbar/.yiHtwa i ijt«iwzgj»;ancgo panowj
Ilia prayrołly nad człowiekiem; 2) Okres dziccińsltca^ doba pamięcią czyli j>o4/i«, obej-
mująca „krajo piorwoŁne" ; S) Okros nUodoki, czyli doba /anton/i, do której, jak wi-
dzieliśmy wyżej (str. 250), Tyszyńaki odnosi nTazeni i cały rozwój filooofii ęreckiej,
oraz filozofią motafizytsną nowszych czasów, jako poezyą myślową; 4) Okres wdn
męzkirgo, polc^^ająry na przewadze duchu nad ciałem i dążący do wytworzenia z iadz-
kości ^jedności dachowcy/' Okres ten oltejmuje dzieje chrześcijaństwa. 1 filozł.»tia w?t<.-
puje. wcfUiicr Tyszyńskicgo. w okres mi^/kicj dojrzałości, gdy w micj«5fp do -łekań dya-
Ickty /ny l ii i kryty/nyt h pr/yjmuje za [iCKbtawij ^prostotą; sądu" 1 rozwija w swoiiu
zakreł.i«' ii.i-;iily /y- iowo łhrżcscijanstwa.
Z powyż.^zt gu okazuje si«;, że 'lVszyii>ki szuka uzasadnienia dła swego poj^iądu ca
rozwój ludzkości w antropologii i psycliologii, orM w konkretnych danych historyl. Alf
z drugiej strony nio czyTii zadość wymaganiom krytycyzmu filozoficznego, opierając
nawet i w tej kwestyi zasadniczej rozwoja umysłowego na dopoatycznej wimt
w bezpośrednie świadectwo tak zwanego ,^y8łn powszechnf^go,** czyli zdrowego roz-
sądka (zob. wyżej str. 669).
3. Prawo rozwoju filozofii w stosnnkn do powszoebnego
prawa rozwoju.
Wyłożona przez nas formuła rozwoju filozofii (§ ld,i) wystawio-
ną byó może łatwo na zarzut, że jest zbyt ciasną, szczególniej w iio-
równaniu z rozlcgłomi formułami Hegla i Spencera. Możnaby jm)-
wiedzieć, że, zaczerpana wyłącznie z umjrsłowt go rozwoju człowieka,
nie nadaje się do szerszych zastosowań, a przedcwszystkiem, źe nit*
wyjaśnia wcale faktów rozwoju powszechnego, w szczególności roz- j
woju świata fizycznego i jego skliiilow yrh czynników. Z tej okolica- ;
uości mógłby leż ktoś zaczerpać zarazem argumentu kiyryi zno^" |
przeciwko naszemu zdaniu metodoloi::icziir]iiu o liouiecznoś, i wy jaśni-.- \
nia niższ>'cli objawów świata prz}^ pomocy czynników, wykrA*tych j
w działaniu objawów wyższych i najwyższych (zob. str. GM i nast.
Wszechstronne wyjaśnienie i odparcie tycli zarzutów ^vymagałj-
by szerszych metodologicznych i metafizycznych dociekań i nadto nit*
dotyczy wprost naszej nauki, mającej za przedmiot tylko rozbiór za-
sadidczych pojęć o filotofti. Chcąc jednak w zakresie ram mniejszej
pracy usprawiedliwić choó w części doniosłość wykasanego prawa
rozwoju umysłu filozoficznego, dodamy tu kilka uwag o jego tre^
powszechnej, wszechświatowej.
Pcjęcia ogólne (dyalektyka), rozbiór (krytyka i si/sŁemat na<iXvc
filozofii (^kuiistrukcya". jako wyrazy najwyższego, dla refieksyi filo7
ficznej bezpośi-odnio dostt^pnego typu rozwoju, bo rozwoju iiaszti;
wiasnego życia umysłowego, zawierają w sobie zarazem jak najwyii*
Digitized by Google (
I
§ 18,3. POWSZECHNE PRAWO HOZWOJCJ.
639
źnicj zasadnicze czynniki wszelkiego w ogóle rozwoju w świecie. Nie
tnidno się o tem przekonać przy pomocy danych, dotyczących roz-
woju w iimych dziedzinach bytu. Należy tylko wyrazy naszej for-
muły w sposób odpowiedni zastosować do nowej treści, różnej od ob-
jawów życia mnyslowego, a wtedy ujawni ńii jasno, źe wykazano
przez nas czynniki rozwoju d/.iułają i na polu objawów, zaliczanych
zazwyczaj do osoł^m j kiitf^^oryi świata fizycznego. <'zyli ])rzyro(]y.
I tak, za pierwotny jnoment rozwoju przyrody należy kctniccznit'
uznać pewne czynniki powszechne, obejmujj^c c zasadniczo jrj rucłi
w oznaczonym kierunku; rozwój bo w Ii m jest z istoty swojej takim
ruchem. Te czynniki powszechne, bt»tłąc c, że tak powiem, duszą m-
chu rozwojowego, jego kierownikami, odpowiadają zupełnie czynniko-
wi dyalektycznemu na polu życia umysłowego^ t. j. pojęciom ogólnym,
ideom. Czemże bowiem 8% tak zwane prawa przyrody, występujące
bczpc średnio na jaw w ruchu materyi pierwotnej i w jej ukształto-
waniu, jeśli nie czynnikiem ogólnym^ określającym z pewną we-
wnętrzną, imancntną prawidłowością działanie matezyi, w ogóle sub-
stratu wszeclihytu, więc i jego rozw^oju?
A\ h la u prawdzie dowodzi, że wszelkie prawa są tylko wytwo-
rami uiuysłu, wynikającenii wyłu( znie z porównania taktów szczegóło-
wych i zjcdnucz( nia w jedne ahst nikey jną całość ich wspólnych ry-
sów; że zatem nie można uznać ]>raw za realny czynnik istnienia,
a tem mniej ich uosobić w jakikolwiek sposób. Mówiliśmy o tern
w różnych miejscach tego dzieła ob.sz( miej (zob. szczególniej str. 122
i nast., 362 i 378). Przekonaliśmy się w samej rzeczy, że sformuło-
wane naukowo przez umysł ludzki prawo, nie mo^ uchodzić za rzecz
istniejącą samoistnie poza umysłom. Ale pomuno to, czyż nic ma
W reeczywistości czynników, odpowiadających naszej idśi prawa? Gzy
własności wspólne w szeregu zjawisk, fakta, które wykaznja ich sta-
łość, jednostajnośó i łączność w kierunku rozwoju życiowego ; słowem,
czy zasadnicza jedność i powszechny zwii^zek składników przyrody,
nie mają charaktem realnego, nie sa ezynnikami przedmiołowemi, dzia-
łaj ącemi w przyrodzie, usprawiedliwiającemi naukowe pojęcie prawa
i jego sformułowanie?
Otóż, te właśnie ]>owszechne, zasadnicze czynniki bytu, działa-
jące w sposób jednostajny we wszystkich szeregach zjawisk, będące
podstawą naszego naukowego pojęcia praw świata i jego rozwoju,
odpowiadają w zakresie wszechbytu ogólnym pojęciom w rozwoju
życia umysłowego. Ze wszystkiego, cośmy dotąd zarówno w oznaczo-
nych w tej chwili miejscach, jak i przy rozbiorze idej, twórczości,
celowości, oraz stosunku filozofii do nauk [)rzyrodniczych powiedzieli
(§§ ® i wynika, że óW czynnik powszechny, stały i jednostajny
Digitized by Google
640 % 18,B. POWSZBCHNE PRAWO ROZWOJU.
W chaosie zjawisk szczegółowych, wiecznie zmiennych, pciąć można
jedynie jako uleę, mydl, przenikającą surowy matoryal bytti swoją
treścią ogólną, niezmienną. Tylko idea, jako objaw ducha, zawiera
w sobie treść o charakterze powszechnym* niezmiennym, we wszyst-
kich szczegółach stale powtarzaj łic\Tn się; treść, dającą si<j wyrazić
w formułach logicznycli, matematycznych lub usyi holo^iLzuych. A ta-
ką treś(' zawierają właśnie tak zwano prawa prz3'rody.
.VU' choćby i kto. z powudii pnnlyK^kcyi dla dogmatów natnra-
lizmu, nie chciał sit^ zgodzić na takie \\ v]a>iiir]iic zasadnicze praw
l)rzyrody: zrtwsze wyznać jimsi. że pierwotayui czyuuikieni w rozwo-
ju świata są uwo offólae i jedwtsUtjae właściwości, które ii^ighi na< do
mówienia o prawach świata i które odj)owia(hxją ideom ogoUiyni
w zakresie życia umysiowego. Tu i tam są to czynniki j)ow.szechnH,
jednostajne danego bytu. wchodzące w skład wszystkich późniejszych
momentów jego rozwoju.
Czynnik krybfctnyy rozbiorowy, w rozwoju wszechświata wyka-
zał szczegółowo Spencer pod nazwą dy/erencyaryi, w przeciwstawnosci
do jałowej antytezy Hegla. Z pierwszego wejrzenia mogłoby się
zdawać, ia pomiędzy owemi dwoma wyrazami rozwoju: krytyką
i dytercncyacyą. nie ma nic wsf)ó!nego. a szczególniej, że dyferen-
eyacya. jako czymiik rozwoju w świecie przedmiotowym, nie daje si<^
sj>i(>\vatlzić do proces<'iw umysłowych. A jednak łatwo wykazać, żr
i ten czynnik staje się <lla nas zrozumiałym i może być odpowiednio
wvjiisui(.u\'m jedyuie ze stanowiska procesów lunyslowych życia pow-
»ztx4in<'icn
IJy Jlercncyucy a, jako rozkład pierwotnego stanu skupienia mate-
ryi na objawy odrębne staje się momentem rozwoju^ a więc różni
się od chaotycznego rozpadnięcia się pierwszego lepszego kon-
glomeratti na cząstki składowe, jedynie dzięki tej okoliczności, źe
wynikające z dyferencyacyi czynniki spełniają pewną szczegółową
funkcyę, jako środek pomocniczy dalszego postępu. Wskutek bowiem
wzajenmeoo {przystosowania się do siebie i zespolenia tych czynników
wytwarzają się coraz pełniejsze i dojrzalsze objawy życia. Świadczj
o Unn zarówno rozkład pierwotnej materyi kosmicznej na zawiązki
])ojedynczycli ciał niebieskich, jak i rozkład komórki organicznej m
zawiązki ji<»wych łórma<yj o ścisłe okrrslouycli czynnościach życie-
wycli, w ogóle wszelki rozkład w ro/woju życiowym jakicgokulwitk
jestestwa. Wykazuje to szczegółowo embryoiogia w zakresie rozwojn
życia organicznego. Taki zaś rozkład i)ierwotnej jedni, jako funkeya
w szeregu zjednoczonych współczynników, urzecjsywistniających coraz
pobiicjsze objawy żyeia, jest oczywiś( ie procesem, który dokonać się
może tylko pod wpływem pewnej myśli przewodniej, celowej. Ona
Digitized h
§ 18|3. F0W8ZBCHNB P&AWO ROZWOJU
641
to wyjaśnia jedynie, dla csego proces rozłożenia nie przybiera cha-
laktem chaotycznego, lecz staje si^ współczynnikiem rozwoju. Ztąd
pochodzi, że i najwi^si w zasadzie przeciwnicy celowości, logiką fak-
tów zmuszeni są inówió o pri$itwcnniUf Mutamu, ktirs^ei^ a wi^
w ogóle o eelu nowych organów i fnnkęyj rozwijającego si^ ustroją
(zob. str. 223 i nast.). Dla tego też, ów rozkład pierwotnej jedni
przedstawia się nawet takiemn jednostronnemu zwolennikowi natura-
lizmu, jak Spencer, pod formą procesu matematycznego różniczkowania;
który to proces, wykazując składowe czynniki danej wielkości, zuauy
nam atoli jest w rzeczywistości, taktycznie, tylko jako (izuiijmie my-
ślowe matematyka. W oderwaniu od tej analogii, wyjaśniającej istot-
owego procesu, dyferencyacya w przyrodzie fizycznej, bezmyślnej,
jest wyrazem bez określonego znaczenia, formą bez odpowiedniej tre-
ści, wi^ terminem, niezdatnym do wyjaśnienia jakichkolwiek danych
świata przedmiotowego. Widzimy tedy, że zestawienie dyferencyacyi
Spencera, jako czynnika rozwoju powszechnego, z cssynnikiem umy-
słowym rozbioru, krytyki, nie jest naciąganem, lecz wynika z sa-
mej natury tego czynnika z jego faktycznego udziału w procesie
rozwoju.
Ostatni wyraz rozwoju w świecie przedmiotowym przedstawia
się nam jako skończone ukształtowanie czyli ustrój czynników, wyni-
kłych z poprzedniego procesu rozłożenia, dyferencyacyi, czy to będzie
ustrój astronomiczny ciał niebieskich, czy też ustrój tunkcyj organicz-
nych w żywej istocie, czy nareszcie ustrój rozlicznych objawów i sto-
Muików, spowodowanych przez rozwój bądź pojedynczych narodów,
bądź całej ludzkości, jak np. rodzina, społeczeństwo, państwo, lub
mowa, sztuki piękne, nauki specyalne, filozoha i t. p. Wszystkie te-
go rodzaju ustroje przedstawiąją się nam jako ostateczne i najwyższe
wytwory rozwoju życiowego wszechbytu. He^^el widzi w nich synte-
zę; Spencer integracyę składowych czynników istnienia.
Zasadnicza zgodność tych momentów syntezy, integracyi z ostat*
nim wyrazem wykazanego przez nas rozwoju umysłu filozoficznego,
t. j. z jednolitym na świat poglądem, z nauką i systematem filozoficz-
nym, jest oczywistą. W jednym i drugim razie występuje na jaw
czynnik hontitrykcy(jny, wytwarzający całokształty, systemata, z tą tyl-
ko różnicą, że w świecie zewnętrznym całokształty te składają się
z materyałów zmysłowych, Sii widziahiemi i dotykalnemi jestestwami,
gdy tymczasem w sferze umysłowej ezłowieka mają charakter po-
znawczy, idealny. Ale myśli, idee w całoksziałtadi naukowych, filo-
zoficznych pragną być zawsze odzwierciedleniem owego jednolitego
systematu prawdy, który się nam przedstawia w ustroju i budowie
świata rzeczywistego.
Digitized by Googl
642 § ]8»8. POWSZECHNE PBAWO BOZWOJU.
W powyższym prostym i dla nas bezpośrednio zrozumiałym
fakcie, według którego nauka, filozofia, formą i treścią swoją są my-
ślowom odtworzeniem świata, wyraża się niejako poglądowo głęboki,
niedający się niczem nadwerężyć związek wewnętrzny pomiędzy dąż-
nością konstrukej^juą umysłu ludzkiego, a rzeczywistą konstrukcją
świata. Dążność ta jest w istocie swojej jednym z najw N ższycb.
a zarazem najbardziej dla nas zrozumiałych objawów działania
wszechświatowej Pot^i twórczej w zakresie naszego bytu osobni-
czego. Praguiuiiie puzuania świata, miłość prawdy, uto wyrazy tt-go
ilziołsinia. W świecie zaś zewiK^tiznym Jziałanie to objawia sif^' i\iiu\
w ]'ó/.uiimyra ustroju isiuiciiia o przyst^pucj dla iias luatemat \ czue)
]>rawi(iłowości i o funkcyacli, uzuptłhiiających się nawzajem w celu
wszcchstromiego rozwoju życia powszechnego.
Całokształt wiedzy ludzkiej i systemat tilozoticzny, jako wy-
twory zdolności konstrukcyjnej człowieka, są tylko słabym od-
blaskiem owej najwyższej potęgi twórczej wszechbytu; odblaskiem,
odpowiadającym ograniczonym zasobom i środkom uzdolnienia ludz-
kiego, Ale i w tym szczupłym zakresie przekonywamy się ze wszyst-
kiego, cośmy w tym względzie powyżej powiedzieli, że stopniowy
rozwój tak umysłu ludzkiego w ogóle, jak i w szczególności umysłu
filozoficznego, wraz z działaj ącemi w nim .czynnikami, jest w gruncie
rzeczy skonceutrowanem, mikrokosmicznom powtórzeniom owego roz-
woju j)0wszeehneg0, makrokosmicznego, który dochodzi do iiaszej
swiadiimości w twórczeia działaniu Istoty wszechbytu i we wspania-
łym ustroju świata widzialnego.
Palińgeneza, ezyll prawo powtarząfąoego się t|rpu roc-
WOju. Znani przyrodnic y Fb. MOłłer, w dziele: FUr Darmn 1864 i E. HAECKłrr
w wielu pnK-aoh sp<'( yalnyth, a .^zczogulniej w dziełach: Generelłe Morplkfio^ic drr
Orgtinhmrn ItJOfJ i SatiirUche Seltnpffniffsiir^ęliUhfr \9.<)H. t)-f' wyd. 1889, umiłowali udt^-
wodnic (Mupirycznie prawo, wcdhiL' kturciro ka/ily ^rL^'^lli/lIl jt-nlnostkowy powtarza
w swnii lu/woju. sposulioni -kiii^ ituyiu, /. i-.uiliiic/y ruzwój rmlzaiu. do kr<irł'L'o naJeij.
Haeckrl nazywa to prawo prawem bioyentiycznem, albo też ptiUnt/tnczą od 7riX'.V =a
znowa, Y^yeoic ss po( z^tek, rodowód, więc powtórzenie początku, rodowodo). Pi«w»
to określa timźo przyrodnik, jako zasadniczą zgodność między ontogmiąy rozwojem indy*
widualnym, i fititgeniąf rozwojem rodząjowym, powszechnym.
C^boriaż zaznaczono prawo nii- daje si^ dotąd wykazać z bezwzględną scisło-ici^
w każdym s7. ,'r_ 'dowym przypadka i dla togo budzi pewne wątpliwości w n'»żnych t*>
da^r/,arli : to jednak wypowiada ono w istocie powszechnie przyjęt^\ zasadę tiu'tTfi7y.-7ną
o jednorodnoś<-i i tr>/-i?itiin-^fi hvtn w oir('de (zob. wyżej str. 3781 Zrisad;i ta. w
waniii tlo olijawow ru/wojn, il fiua^^u >ię z n;iti!rv rr.t^rry uznania, że lozw^ój. jako oitjaw
jednorodnej w .sobie, nie/.iiiuMuu;j istoty, dokoiu wa >ię zawazu i W!>zt^'dzie według jedo**-
§ 18,3. PAŁINGENBZA. 643
gTO i tciro ''•anipfjfo powszocliueLro typu. n«lył»v tnk Tiic hyło. n;it<'iir/.ns /Ai-mĄmry.o v(dne
typy rozwuju iwiadrzyiyby o zasaduii-zyob ru/.ni< ;ii'li w samym hyi ic. a zatem i (t loźno-
rodiiosci jego istoty. l'i>wUiriŁąjący sui zaś typ rozwuju w<' wszystkich jostostwuch tluwo-
dzi jak najwyraźniej, źe istota, powodujtica rozwój, jost w sobie jednorodna. W fak-
tach statom palingcnczy należy widaieć empiryczne iłtwieidzenie zasady metafizycznej
0 jednorodnoBCł iatolgr byta. To też nie dziw, że już Shnoza, uznąjąc ową zaaad^ 010*
tafizyciną, zastosował ją i do objawów zmian świata ^awiskowego, a wskntek tego
wypowiedział jasno zo stanowiska raeyonalnogo owo prawo, stwirnlzano w nassoreh cza-
sach empirycznie. W przedmowie do trzeciej cz(,»ści swej Etyki mówi Spinoza: „Natu-
rac leges et regulao, secundnni qiias oiiiiiia liunt ft ck unis forinis in alias miitantur,
snnt nłłjłnie ot sftnjtcr cadriii. (i'iu\\a i r< ;.Mi!y natury, wedle których wszystko si»;
dzieje i z jednych tonu w inno przechodzi, \v&z»^dzie i zawrze jedne ł też 6&me. Zob.
przywiedziony wyżej na str. 11 przekład polski Ktyki, str. 09). "*
Z piawem biogonetyczaem łączy się i dalszy szereg kwestyj metafizycznych, wy-
jaśniających bliżej wyłożony przez nas pogląd zarówno na istotę rozwojn w ogóle, jak
1 w szczególności na mwój - umysłu fUozoficznego.
I tak, napizód okaząje się z fik (ów palingenezy, że zasadnicze e/ynniki rozwojn
są jedne i też same tak w nsj wyższych, jak i w najniższych objawach jego. Jednoro-
dnoś/- l»ovviem powtarzającego się typu rozwoju daje się wyjaśni<'- tylko na pod-^tawie
działania jednorodnych czynników, .leżeli tedy Tmjwyż<:?e olyawy rozwuju, a do nirh nale-
ży niewątpliwie ruzwuj lilozuliezneyo uzdolniuaia i;zl(łvvii'ka, jego dążności do oy^idncjro
na świat poglądu, uiu dają się żadną uiiaią wyjaanic luiiczej, jak tylku przy udziale
czynników racyonalnych, bo same aą objawami racyonalneroi: to nie mamy żadnego pra-
wa zapizecsać odziała tydiże racyonalnych czynników i w najniżi»zych formach rozwoju.
Badąjąc tyllco zewnętrzną stronę pochodu rozwojowego i usuwąjąc nadto dla przycs^n
metodologicznych ze swych badań wszystko, co nie dąje się ująć w formy materyalne,
przyrodnik nie może nigdy określić* bliżej tych czynników racyonalnych. jeżeli nie prze-
chodzi na pole metafizyki ogi»lnej (§ ll.i i s). One pozostają, żo tak powient, niopo-
ęh\Cytnf dla jego .środków tizy<'ziiego badania, podobnie, jak w zakresie samej Hzyki np.
(»hja\vy olektrycznodci, niaL.nicty/,mu i r. p. nic dają się bezpośrednio określać z pomocą
samycti zmysłów, lecz wymai^^ają aparatów hardziej czułych na ich działanie. I'outimo to
i w swych empirycznych dociekaniach przyrodnik natratia ciągle na fakla. świadczące
u udziale czjimików racyonalnych w najniż^ycb objawach rozwoju. Dowodzi tego roz-
biór oelowości w pizyrodzie (§ 8.3^). W ten sposób prawo biogenetyczne, odpowiednio
zastosowane do objawów wszechświatowego rozwoju, z włą^soniom rozwoju życia umy-
słowego, wyjaśnia wyłożoną na swojem miejscu zasadę (str. 578 i nast., oraz 0:14
i nasL), że wyższych objawów rozwoju nie można wyprowadzać z czynników, działają-
cych w niższych, lecz, że uznać należy już w n^niżs^cb objawach działanie czynników,
występujących na jaw w objawach wyższych.
Nic mniej ważnym wynikiem zasto-owania prawa palingenezy do naszej kwr-tyi
jest lakiycznc wyjaśnienie zaznaczonej powyżej (str. 042) analogii pomiędzy rozwojem
umysłu filozolicznego i rozwojem wszechświatowym, a zatem pomiędzy dsńałalnością
umysłu, wytwai-zającą ogólny pogląd na świat, i twórczością istoty wazecbbyto, obja-
wiającą taą w rzeczywistym rozwoju świata. Skoro typ rozwoju jest jednorodnym
wsa;ędzi«f i zawsze, a późniejsze jego formy są powtórzeniem form poprzednich : to roz-
wój myślowy, idealny, filozoficznego na świat poglądu daje się* pojąć zasadniczo tylko
jako skrócono i skoncentrowane powtórzenie realnego rozwoju .świata. Jak organizarya
lunysłu ludzkiego, ześrodkowana w świa'lomo.ści, jest niezl-ędnyny warnnkiem i stałym,
niezmiennym podkłndem ws/elkieiro na świat poglądu, który istni- je je lynie o tyle. o ile
istnieje i działa w sposób jednorodny owa świadoma .-^iebie orgauizacya. t. j. |H>d»uiot
Digitized by Google
644
§ 18^ FALINGBNKZA.
niyślący: tHk pjwnioż jodnostajnośr praw świata i jeeo typu rozwojow<'go wyjaśniona
by*' może jr^dynio na podstAwio uznania lozuiuu wszechbytu, jako niezmieuneg^o w -obie.
stałego i .>wiadoiiH'go siełłic rzyimika we wszystkich jogo szczegółowych objawacti.
a więc i w objawach rozwoju, wytwarzających ustrój świata, oraz bogactwo jego azcic-
gółowych jest4jstw (zob. str. 362).
Ozi3^mości naszego umysla, cała jego estetyka, logika i -etyka, p^7j■l^jąee beqio-
średni iidnał w urobienia ogólnej na świat poglądu (§8^9), Są sktócoaem powtiiae-
nioui wszechświatowej estetyki, logiki i otyki, ich ininiatarowyni obrazem. Innego po-
czątku i lodowu lu dla typowypb dążności umysłu ludzkiego, a więc i dła flloMii, wy
kazać nie pwlolaia. Ws/.elkio inn*' w tym w7tifltHlzip potriądy rozrywają ę-wałtownio
zwłąz<»k wown^ tr/ny pomiędzy umysłom ludzkim i pozostahin łłytem, albo t<^ż WĄWodŁi
wzniosłą i swiatł;\ il/ialalnoić myślłcił la z mętnf^iro źródła bezwiodnoco liym. Z tosro
zaś źródła niydy icm zcrpui nio. można danych do przyczynowego wyjaśnienia ."SunHomił^j
' pracy niy.śli nad rozwojem jivsnogo na świat poglądu, zgodnego, wodle możności, * ite*
czywUito^ścią (zob. tez moją Syntezy dwóch światów^ atr. 44 i nast).
III. Wykształcenie umysłu
filozoficznego.
§ 19.
Charakter i środki pomocnicze wykształcenia
filozoficznego.
Samodzielna praca nad rozwiązaniem zadań filozo&i
zależy nietylko od stopnia kultury, intelektualnej i mo-
ralnej, danego społeczeństwa (g 12,2): nietylko od samego
uzdolnienia umysłu i rozwuju zasadniczych czynników
myśli filozotirznej (§§ 17 i 18); lecz i od właściwego iry-
kssftalcenia osobnika, poświęcającego się tej pracy. Wykształ*
cienie przygotowuje dopiero umysł jednostkowy do należy-
tego spożytkowania zarówno swych zdolności, jak i zaso-
bów naukowych społeczeństwa w kierunku samodzielnych
usiłowań filozoficznych. Ono stanowi tedy ostatni, bo
najbardziej szczegółowy, indywidualny współczynnik pra-
§ 19. WYKSZTAł.C£Nl£ FILOZOFICZNE. 645
wicUowej pracy nad filozofią; ostatni, ale nie mniej ko-
xueczny i doniosły od innych, ogólniejszych.
Celem wszelkiego wykształcenia jest pi z\ sposobienie
dancf^o osobnika do samodzielności w pewnym określonym
kierunku działania. Wykształcenie filozoficzne ma tedy
na celu kierować w ten sposób rozwojem umysłowym
osobnika i zaopatrzyć go w takie wiadomości, aby mógł
o własnych siłach pracować nad filozofią i zająć stanowi-
sko samodzielne względem jej dotychczasowych zasobów.
Nie chodzi tu bynajmniej o wdrożenie umysłu w pewien
szczegółowy sposób myślenia, a tern mniej o to, aby
z niego urobić wiernego zwolennika dla tej lub owej
szkoły filozoficznej; lecz o to, aby się w ogóle przejął
duchem filozoficznym, polegającym na dążności do kry-
tycznego na świat j)r)glądu i zawładnął środkami pomoc*
niczemi, niezbędnemi do osiąj?nięcia tego celu (§ 5).
Szkolarstwo jest błędem pedagogicznym zawsze i wszę-
dzie; największym zaś w zakresie wykształcenia filozo-
ficznego, gdyż tu sprzeciwia się najistotniejszym wymaga-
niom samej tllozofTi, jako nauki krytycznej.
Wykształcenie filozoficzne, z natury rzeczy, powinno
być bardziej, niż wszelkie inne, czynem samego kształcą-
cego się umysłu. Pomimo to dokonywa się ono normal-
nie przy pomocy doświadczenia i kierownictwa odpowie-
dnich przewodników. Nigdzie wady samouctwa: jedno-
stronny subjektywizm i wynikająca z niego ciasnota
umysłowego widnokręgu, upór i niechęć do przedmioto-
wego rozLizij^sania obcych ])ogląd()W, wreszcie przesadna
zarozumiałość, nie uwydatniają się tak rażąco, jak w za-
kresie filozofii, tej nai:^ najogólniejszej i najbardziej kry-
tycznej, przedstawiającej grunt wielce podatny do bujne-
go rozwoju wspomnianych wad. Przewodnicy uosabiają
względem rozwijającego się młodego imaysłu dojrzale spo-
łeczeństwo, którego bezpośredni wpływ życiowy zastąpić
się nie daje żadną wiedzą książkową samouka. Wszystko
zatem, co powiedziehśmy na swojem miejscu o doniosłości
Digitized by Google
646
§19. WYKSZTAŁCENIE FILOZOFICZNE.
bpołeczeństwa dla iilozotii oraz Hlozofa. dotyczy, w zakresie
pedagogicznym, i stosunku przewodników na tern polu do
umysłu, zaczynającego samodzielnie zastanawiać się nad
sobą i światom (zob. § 12.2. szczogólniej str. 451 i nast ).
Jak środki pomocnicze wszelkiego w ogóle wykształ-
cenia, tak i filozoficznego, możemy podzielić na trzy
główne katog(>rye: 1) przyradgone, 2) życiowe i 3) fumkotee,
l) Pierwszym, najważniejszym środkiem pomocni-
czym wykształcenia filozofu ziu ^o i zarazem jego zasadni-
czym warunkiem jest wdolmeme fiUmficjme danego osobni-
ka, t. j. organizacya i nastrój czynności umysłowych,
sprzyjające samodzioliioj pracy nad ftlozolią. O tern
uzdolnieniu mówiliśmy szczegółowo na swojem miejscu
(§ 17). Obecnie dodać musimy kilka uwag ze stanowiska
pedagogicznego.
Uzdolnienie filozoficzne, w odróżnieniu od innych
wyższych zdolności, nie daje się zbyt wcześnie odkryj*
w umyśle młodocianym. Występuje ono wprawdzie za-
zwyczaj na jaw bądź w pewnej skłonności do roztrząsania
szczegółów, nie dla ich odrębnej treści, lerz z ogólnych
punktów widzenia; bądź w pewnym krytycyzmie, wnika-
jącym w zasady danego zasobu wiedzy; bądź wreszcie
w dążności do systematyzowania tego zasobu. Ale wszy*
stkie te zawiązki nastroju filozoficznego łączą się jeszcze
tak organicznie z ogólncmi czynnikami rozwoju umysło-
wego, że ich ścisłe wyróżnienie staje się możliwem dopie-
ro przy pewnej dojizałości umysłu, a więc zazwyczaj nic
wiele wcześniej, jak w IG-tym, lub 17-tym roku życia,
częstf) nawet jeszcze później.
Takie opóźnienie wynika też z trudności wczesnego
odróżnienia opfólnie naukowego, badawczego tizdołnienia
od speeyalniu iiluzoiicznego. Rysy odręlme to^ro ostatnie-
go: zdolność do nąjwyższycłi uog(')lnień, krytyka ostatecz-
nych zasad poznania, konstrukcya systematyczna zaso-
bów wiedzy, występują wyraźnie na jaw dopiero na tle
pracy naukowej w ogóle, przy samodzichiym doborze
Digitized I- Cioogle
§ 19. WYKSZTAŁCENIE FILOZOFICZNE. 647
«
przedmiotów badania i sposobów ich obrobienia, co natu-
ralnie przekracza już zaki-e8 szkolarskiej zależności życia
umysłowego młodzieńca od wskazówek nauczycieli.
Odkrywszy w dojrzewającym umj^śle wyraźne zawiąz-
ki uzdolnienia filozoficznego, przewodnik zdać .sobie wi-
nien naprzód jasną sprawę z charakteru tego uzdolnienia,
a następnie przyjąć czynny udział w jego prawidłowym
rozwoju, bez osłabienia samodzielnej, że tak powiem, twór-
czej energii ucznia. O celach tego pedagogicznego współ-
działania w wykształceniu młodego filozofa odnośnie do
jego uzdolnienia daje jasne pojęcie wyłożony pogląd na
rozwój umysłu filozoficznego (§18).
Przy uzdolnieniu przeważnie dyalektycznem należy dbać
0 to, al)y myśl nie poprzestawała na beztreściowych ogól-
nikach, lecz miała na oku oparcie każdego pojęcia ogólne-
go na danych wewnętrznego lub zewnętrznego doświad-
czenia. Tylko wyjaśnienie treści ogólników przy pomocy
tych danych ochronić może umysł dyalektyczny od zbo-
czeń jednostronnego rozwoju (zob. str. 603 i nast.). Nad-
to dbać należy zarazem o dopełnienie uzdolnienia dya-
lektycznego żywszą działalnością myśli w kierunku kry-
tycznym, oraz przebudzeniem zmysłu konstrukcyjnego,
jako głównego czynnika wytrwałej pracy nad konsckwent-
nem powiązaniem i wyrównaniem pojęć fi^lozoficznych.
Uzdolnienie krytyczne ujawnia się w wieku niłodocia-
nyui zwykle silną opozycyą przeciwko doś\\aadczeniu
1 nauce starszych, w ogóle wątpieniem i niedowiarstwem
na wszystkich polach życia umysłowego. Pragnąc racyo-
naliiic pokierować rozwojem tego uzdolnienia, przewodnik
przedewszystkiem unikać winien podniecania negacyi lek-
ceważeniem jej argumentów, a tem mniej dogmatycznem
narzucaniem własnych przekonań. Jak w filozofii w ogó-
le wątpienie samo w sobie odnaleźć musi gnmt stały do
wzniesienia na nim budowy pozytywnego poznania rze-
czy (zob. str, 94 i nast.); tak również i umysł krytyczny,
choćby jeszcze bardzo niedojrzały, tylko własną pracą
Digitized by Google
648 § 19. WTK8ZTAŁCSNIB mOEOWŁCZm.
m
myśli dojść może do owej ruwnowaej'! wownętrznej, która
jest koniecznym warunkiem wszelkiej dodatniej działalno-
ści na polu filozofii. Do osiągnięcia tej równowagi, prze-
wodnik przyczynić się może jedynie życzliwem wejściem
w położenie krytycziu imiysłu zwątpiałego, chętnem wy-
śledzeniem labiryntu jego myśli, choćby najbardziej chao-
tycznej, i wskazaniem drogi do wyjścia z niego, do
odkrycia niezachwianych fundamentów wiedzy. Przy
tern należy zarazem rozbudzić poczucie obowiązku
względem dodatnich zadań filozofii, które rozwiązane być
nie mogą,jeśli myśficiel lubuje się w wątpieniu dla wąt-
pienia i kołysze się w negacyi bez celu, zamiast z całem
natężeniem energii sumiennie pracować nad poznaniem
prawdy, w zakiesie, dostępnym dla umysłu ludzkiego.
Kanatrukcya filozoficzna, jako objaw dojrzałości umysłu,
nie jest zazwyczaj udziałem wieku młodocianego. Gdy
j»Mliiak ua jaw występuje, w odróżnieniu od ogólnik(>wej
dyalektyki i negacyjnej krytyki, za pośrednictwem powa-
żnych zawiązków systematycznego zjednoczenia danych
zasobów wiedzy i samodzielnego na świat poerlądu, należy
daó się jej rozwinięć wszechstronnie i dosta rczNÓ niezbęd-
nych do tego środków. Tu już przewodnik nie potrzebu-
je się obawiać energiczniejszej opozycyi przeciwko „no-
wym* poglądom ze swego stanowiska. Jeżeli bowiem
owe zawiązki konstnikcyjne w umyśle mltidego filozofa
mają silę żywotną, natenczas rozwiną się tem zdrowiej
i pełniej, im bardziej bronić się będą od zarzutów. Gdy-
by zaś nieostały się wobec przeciwnej argumentacyi,
świndezyłoby to tylko o icli słal.)ości, a wtedy lepiej, że
zamiast wątłego rozwoju z pozorami oryginalności, zapu-
szczą swe korzenie w grunt przez innych uprawiony
i z niego zaczerpią dane do urobienia własnego wpra-
wdzie, ale już nie ^nowego^* poglądu na świat.
2) Do ^jfińmyck środków pomocniczych wykształcenia
filozoficznego zaliczamy takie, które wypływają z żyda
rozwijającego się umysłu, a więc z jego dąs^ości praktycz-
Digiłize^ oogle
§19. WTKSZTAŁCBKIE FILOZOFICZNE.
649
nych. stosunków spulccznych, nastroju etycznego i rcliijfij-
uego. O znaczeniu tych wszystkich czynników mu wili-
śmy szczegółowo, roztrząsając stosunek filozofii do życia
(§§ 12 i 13). Ze stanowiska pedagogicznego dodać tu
tylko należy, że j)izow()dnik wodlo nm/jK^ści spożytkować
winien doświadczenia życiowe młodego niyśhciela, aby
przy ich pomocy rozbudzić w nim dążność do urzeczywi-
stnienia w sobie ideału filozofa, jako ostatecznego celu
zarówno wiedzy teoretycznej, jak i działalności praktycz-
nej (zob. § 13,2, oraz str. 512 i nast.).
Wpływ w tej dziedzinie życia zależy naturalnie od
bliższych stosunków osobistych i polega głównie na wza-
jemnem zaufaniu; dla tego toż w każdym sz( zc<;ółowyni
wypadku przedstawia się inaczej, w sposób odmienny, in-
dywidualny. Celem zasadniczym przewodnika w tym
względzie powinno być przedewszystkiem, aby cały rozwój
urny sio w}^ początkującego filozofa zmierzał do zgodności
pomiędzy teoryą i praktyką, podmiotowem przekonaniem
i działaniem w życiu. Tylko na zasadzie tej zgodności
wyrabia się prawidłowo charakter dojrzewającego myśli-
ciela, tak niezbędny nietylko w stosunkach życiowych,
lecz 1 przy rozwiązaniu krytycznych zadań filozotii (zob.
str. 457, oraz 508 i nast). Dopiero sumienna dążność do
zrównoważenia nauki z życiem wyzwala umysł młodocia-
ny z niedojrzałego doktrynerstwa, rozszt i za jego widno-
krąg na sprawy praktyczne i czyni go w ogóle zdolnym
do stopniowego przejęcia się ową mądrością życiową, któ-
ra, jak się okazało wyżej (§ 13,1), jest początkiem wszel-
kiej poważnej Olozoiii, jako nauki.
3) Nazwą środków naukowych wykształcenia filozo-
ficznego obejmujemy czynniki, niezbędne do rozwinięcia
młodocianego umysłu w kierunku teoretycznym i przy-
swojenia mu podstawowych wiadomości przy samodzielnej
pracy nad lilozofią. Do tych czymiików należą: tak zwa-
ne wyksstaicenie ogólne, jako przygotowanie do studyów nau-
kowych w ogóle, dalej specyalne ufykseidtceme mtukme na
Digitized by Google
G50
§19. WYKSZTAŁCENIE FILOZOFICZNE.
podstawie uauk szczególowycli i nakoiiiec wyksztcUcctue
filo£oficMne fachowe. Są to wszystko współczynniki naukowe
wykształcenia filozoficznego, nad któremi w dalszym cią-
będziemy musieli zastanowić się bliżej ze stanowiska
])edag()ii:if /uego, gdyż rozbiór stosunku filozofii do nauki
(§§ 10 i ii) nie mógł tej strony wyjaśnić należycie.
Głównem zadaniem wykształcenia ogdlnego jest dopro-
wadzenie mlodeo^o człowieka do dojrzałego samopoznania
jako członka społeczeństwa, ludzkości, jako człowieka, po-
wołanego do przyjmowania czynnego udziału w rozwiąza-
niu cywilizacyjnych zadań rodu ludzkiego. Z togo wyni-
ka, że wykształcenie ugólne, z istoty swojej, powinno
mieć charakter humanitarny (zob. str. 162).
Najważniejszym środkiem pomocniczym wykształcenia
ogólnego jest zapoznanie ucznia z rozwojem dziejowym
tak całej ludzkości, jak danego narodu, społeczeństwa (hi-
s tory a powszeclma i ojczysta), oraz z głównemi wytwora-
mi życia umysłowego człowieka (religia, etyka, języki»
literatura, wyniki wiedzy naukowej). Przy pomocy bo-
wiem tycli właśnie czynników młody człowiek dochodzi
do przeświadczenia, że jest członkiem wyższej całości, że
jego byt jednostkowy łączy się jak najściślej z losami tej
całości i że względem niej posiada pewne obowiązki, którym
przez swą działalność w życiu uczynić zadość powinien. To
przeświadczenie jest zarazem prz3^gotowaniem do owego liiu-
zoficznego samopoznania, o którem mówiliśmy przy roz-
biorze stosunku filozofii do życia społecznego, jako o ko-
niecznem warimlcu prawidłowej pracy nad iilozolią (str.
450 i nast).
Z tego, cośmy na swojem miejscu powiedzieli o zna-
czeniu nauk specyabiych dla filozofii (str. 274, 297 i nast.),
wynika bezpośrednio, że \v}'kształcenie ogólne nie jest
wystarczającem dla filozofa, że dopelnionem być winno
koniecznie specycUnem wykształceniem naukowem. Co wię-
cej, wobec uniwersalnego charakteru filozofii, jako dążno-
ści do ogólnego na świat poglądu, wymagać by właściwie
*
Digiti7od hy Google
§19. WYKSZTAŁCENI K FILOZOFICZNE.
651
należało, aby filozof przyswoił sobie c^nintowno wiadomo-
ści z zakresu wszystkich nauk specyaluych, gdyż każda
z nich zawiera w sobie powne dane do urobienia zupeł-
nego na świal poglądu. Ponieważ atoli taki uniwersalizm
naukowy j^rzewyższa uzdolnienie jednostkowofifo człowieka
i nadto nie daje się osiągnąć z powodu kr(')tkotrwałości^
życia; przeto poprzestać w tym względzie należy na wy-
maganiu, aby początkujący filozof wykształcił się spccyal-
nie choć w jednym wśiiul ważniejszych dziahiw nauk
szczegółowych, a z pozostałemi zaznajomił się encyklope-
dycznie o tyle, żeby mógł w miarę potrzeby przyswoić
fw>bie ostateczne ich wyniki ze źródeł ściśle naukowych.
W ymaganie to obejmuje minimum specyalnego wykształce-
nia naukowego, jako W8półcz3ainika wykształcenia hiozo-
ficznego. Bez tego ndnimum przyszły filozof nie nabrałby
jasnego pojęcia o metodzie specyalnych badań naukowych,
ani też nie mógłby w sposób należyty zawładnąć mate-
ryałem taktycznym wiedzy ludzkiej, niezbędnym dla uro-
bienia filozoficznego na świat poglądu.
Co się nakoniec tyczy fcuihowego wykształcenia filozo-
ficznego, to polega ono na zapoznaniu młodego myśliciela
z zasadniczemi danemi samej filozofii, aby przy icli po-
mocy mógł stanąć na wysokości współczesnych zadań
myśli filozoficznej i przyczynić się samodzielnie do ich
rozwiązania, ^siezbędneuii w tym względzie środkami po-
mocniczemi są; studya nad hlozolią filozofii, t. j. nad
krytycznym wstępem do filozofii, oraz encyklopedyą nauk
i szkół filozoficznych (§ 2.3); dalej zapoznanie się z dzie-
jami filozofii, przy ]^omoey nie tylko specyalnych pod-
ręczników, lecz i główniejszych źródeł, t. j. dzieł pierw-
szorzędnych myślicieli świata, szczególniej przedstawicieli
typowych szkół i kierunków filozofii; nakoniec wnikni(,^cie
w zasady i treść głównych nauk lilozolicznych na
stawie ich systematycznego obrobienia w dziełach znako-
mitych współczesnych myślicieli. Rzecz naturalna, że
z tych danych korzystać może w sposób należyty jedynie
652
§19. WTKSZTA£CB1II8 FUiOZOFICZNE
umysł, przejęty głęboko diichrsni pi awdziwie filozoficznym.
To też pielęgnowanie tego ducłia, jego krytycznej dążno-
ści do ogólnego na świat poglądu, w imię miłości prawdy
przedmiotowej 5), nie powinno ustępować na plan dal-
szy przy wszclltiej pracy, podcjniowanej nad zbogaceniem
umysłu wiedzą fachową w zakresie filozofii.
Powyższe współczynniki wykształcenia filozoficznego:
wykształcenie ogólne, specyalno-naukowe i fachowe odpo-
wiadają w swym stopniowym postępie wykazanym przez
nas zasadiiiczjan momentom uzdolnienia i rozwoju filozo-
ficznego: dyalektycznemu, krytycznemu i konstrukcyjne-
mu (g§ 17 i 18).
Wykształcenie ogólne, humanitarne, przedstawia ów
pierwotny stan rozwoju mnysłowego, gdy nauka, wiedza,
stanowiły jeszcze zgodną w sobie jedbaię, opartą pod
względem filozoficznym głównie na pojęciach ogólnych
i ich dyalektycznem powńązaiiiu. Prawidłowo rozwinięcie
tych właśnie czynników powinno też być celem wykształ-
cenia ogólnego. Chodzi tu o to, aby umysł młody przy-
swoił sobie szereg jasnych pojęć o sobie i swem otocze-
niu, o społeczeństwie, do którego należy, o ludzkości,
świecie i Bogu. Jasność tych pojęć wymaga, aby miały
określoną treść, przystępną dla rozwijającego się umysłn,
więc łączyć się muszą z konkretnemi danemi, wyjaśniają-
ccrai tę treść. Ale w imię zasadniczego celu wykształce-
nia ogólnego unikać należy obciążania pamięci surowym
matoryałem konkretnej wiedzy; matoryał ten powinien
służyć tylko za ilustracyą owych cz3mników ogólnych,
mających przede w^szystkiem żywo zająć umysł młodocia-
ny, przemawiać swą treścią podniosłą do jego wyobraźni
i uczucia i przez to wyposażyć go na całe. życie niezbęd-
nym zasobem idealne] energii do spełnienia trudnych
obowiązków sumiennego członka społeczności ludzkiej.
"Wykształcenie specyalno-naukowe wnosi czynnik krytyki,
rozbioiii, analizy do wykształcenia filozoficznego. Wyła-
niając się z filozofii i rozwijając się zajswyczaj w opozy-
Digitizec 1
§19. WTKSZTA2.CBM1B flŁOZOFlCZNE
653
cyi ku niej, nauki specyahie, same przez się, stanowią ży-
wą krytykę filozofii. Nie zajmują się one wprawdzie tą
krytyką, bo pracują wyłącznie nad swcmi szczegółowemi
przedmiotami i nie chcą wcale tracić czasu nad wykaza-
niem błędów filozofii; ale właśnie to ich bezwzględne od-
szczepieństwo od filozofii, ta ich obojętność dla ogólnych
zadań wiedzy na korzyść jednostronnej specyalizacyi, da-
je filozofowi do myślenia, zmusza go do samokrytyki, do
rozbioru uprawnienia i znaczenia filozofii wobec nauk
specyalnyoh. Nadto cały zasób wiedzy rozbiorowej, na-
gromadzony w tych naukach, sprowadza myśliciela z wy-
żyn dyalektyki na grunt realny, przedmiotowy i przyczy-
nia się przez to do krytycznego uzasadnienia jego dążno-
ści filozoficznych. W tym właśnie kierunku wykształce-
nie specyalno-naukowe nabiera zasathiiczej doniosłości dla
młodego filozofa i stanowi konieczny współczynnik jego
prawidłowego rozwoju.
Nakoniec, wykształcenie faekawey podając środki do
samodzielnej pracy nad rozwiązaniem zadań tiluzolii,
przedstawia czyimik konstrukcyjny w wykształceniu filo-
zoficznem. Tu już młody myśhciel, zawładnąwszy mate-
ryałem przygotowawczym, wyzwala się coraz bardziej
z pod wpływu przewodnika, objawia enerj^ią swc^^o uzdol-
nienia filozoficznego w stopni(jwem urobieniu własnego
poglądu na rzeczy, staje się twórcą w dziedzinie filozofii,
a może z czasem i współczynnikiem jej dziejowego roz-
woju. Obca opieka nad jego wyks/tnlceniem jest juz
zbyteczną i ustępuje miejsca sfunodzielnej pracy nad sa-
mym sobą i nauką w kierunku głęboko odczutego i jasno
określonego ideału myśliciela.
Digitized by C
654
§ 19,1. WYKSZTAŁCfiMIfi OGÓLNE
1. Wyksztalceuie ogólne, jako wf)pótczyuiiik wykształcenia
filozoficznego.
K\vi'stya pe(iu«^»>giczua o charakttrzH wykształcenia ogólnego,
a miaiio\vi( ie kwestya: jaka gi*upa nauk uznaną być winoa za śro-
dek kształcący^ ma wielką doniosłość i przy wyjaśmenin
warunków wykształcenia filozoficznego. Od rozwiązania tej kweetyi
zależy kierunek studyów filozoficznych dorastającego pokolenia, a wi^
i przyszły rozwój filozofii w ogóle.
Wiadomo, że w nowszych czasach powstał żywy spór pomiędzy
obrońcami klasycznepo i przedstawicielami realnego wykształcenia. Kla-
sycy widzt| w jły>ykach starożytny cli, greckim i łacińskim, główtij
śroilek pomocniczy wykształcenia ogólucnro; gdy przeciwnie pedago-
gowie realiści dowudz?^, żc takim środkiem powinny być nauki i>rzy-
rodnicze, oraz jt^zyki nowożytne. Wszechstronny rozl)i(')r tc^o spr.ru
należ\' do |)edagogiki. P«)iiicważ jednak wyksztalci^nic liluzotieziu"
wediug tego, cośmy wyżej powiedzieli, |)Owinno mieć za punkt wyj-
ścifi czynniki ogólno-kumanitarne, doprowadzające młodego człowieka
do dojrzałego samopoznania (str. (>50. oraz 652 1, przeto z t«go stano-
wiska musimy się tu nad tą kwestyą bliżej zastanowić.
Wybór środków zależy zawsze od celu. Głównym zaś celem
og()lncgo wykształcenia jest nie zbogacenie umysłu faktyczną wiedzą
(to bowiem jest zadaniem wykształcenia specyalnego), lecz przyczy-
nienie się do normalnego rozwoju zdolności umysłowych młodzieży,
aby z czasem mogła jirzyjniuwać samodzielny udział w sprawadi
ludzkich. Spór tedy o wykształcenie klasyczne Inb realne sprowadzał
si(^ w gruncie rzecrzy do kwcsiyi: l<ti'>re ze wspomnianych nauk luii-
bardziej sitj przyczyniają do normalnego rozwoju życia umysłowego
młodzieży i
Bierzemy w tym względzie pod uwagę przedewazystkiem notUa
przyrodnicze. Ich znaczenie pedagogiczne głównie na tern polega, ż-
obdarzają umysł młodociany wieloma bardzo ważnemi i pożyteczneau
wiadomościami o zjawiskach i jestestwach świata zewnętrznego, przy-
rody. Co zaś się tyczy ich znaczenia ogólnie kszti^cąccgo, ich wpły-
wu na rozwój tunysłowej samodzielności młodzieży, to budzą bardzo
poważne wat | )Uwości.
Pomijamy tu jednostronne uaturalistycznc, lub nawet poprosi"
iiiatciyalistyczne tendcucye, wcab» nie pożądane ze stanowiska |>> Jd-
gogiczueg*), które sitj z natury rzeczy, tak łatwo kojarzą z wykładem
Digitized hv
§ 19,1. WYKSZTAŁCENIE OUÓLNK. 655
po])ulaniych wiarlomości z zakresu nauk przyrodniezycli. ( hociaź
głębsze pojęcie tycli uauk owych tendeiicyj bynajmniej nieusprawie-
dliwia, jak to wykazuje krytyka filozoficzna przyrodoznawstwa i§ 11).
Pomijamy również pewne trudności takiego tych nauk wykładu, któ-
ryby treść Hwoją należycie pogodził z innemi czynnikami ogólnego
wykształcenia, z dziejami ludzkiemi, jako wytworem samodzielnej
działalności człowieka, z religią i t. p. To wszystko są trudności,
któreby się dały przezwyciężyć, gdyby sama istota nauk przyrodm-
czych nie stawała na zawadzie w uznaniu ich za czynnik pierwszo-
rzędny w sprawie wykształcenia ogólnego.
Ftawda, wiadomości przyrodnicze budzą często żywe zajęcie
umysłu młodocianego i nadto przy ])Oglądowym wykładzie rozwijają
jego zdolności .spostrzei;awcze. czego lekceważyć nie należy. Z dru-
giej atoli strony, nir można poniinuć tej wielce ujemnej okolicznusci.
że wykład szkolny nauk przyrodniczych nie jc^st zdolnym powiązać
swych danych w or;<')hią całość pojęciową, lecz puju/.estać musi na ich
aforystycznym i fragmantarnym chai'aktcrzc. Okaizuje się to z nastę-
pujących uwag.
Czynnikiem, jednoczącym szczegółowe dane nauk przyrodniczych
są teorye, wyjaśniające działanie odpowiednich zjawisk. Wykład zaś
większości teoryj przyrodniczych w średnich zakładach naukowych
jest nie możliwym z powodu braku rozwinięcia umysłowego uczniów.
Nawet w wyższych klasach nie można jeszcze sprowadzić danych
szczegółowych fizyki, chemii, g< o logii, biologii i innych nauk przyro-
dniczych do szerszych teoryj naukowych. Tylko umysły zu[)ełnic
dojrzałe i zarazem wdrożone w specyalny sposób myślenia przyrodni-
czego zdolni' są przyswoić sobie z należytą jasnością zasady mecha-
nicznej teoryi hzyki. lub teoryi dynamiki i atomistyki. tcur\ i l o/woju
i t. p. Można natiu'alni«' wymacać od ucznia, aby owe zasady po-
wtarzał, lub się ich na pannrć nauczył, ale giv^bsze pojęcie i zrozu-
mienie dostępnem jest tylko dla umysłu dojrzałego, naukowo wy-
robionego.
Wreszcie sam przedmiot nauk i)rzyrodniczych, przyroda, jako
całość, pozostaje dla uczucia, myśU i wyobraźni wi(^ku młodocianego
Gzemś obcem, niezrozumiiUem, niepojętem. Wywołuje ona w umyśle
niedojrzałym raczej mętny romantyzm, aniżeli jasne pojęcia. Dla ja-
snego bowiem ])ojęcia przyrody potrzeba daleko więcej abstrakcyi, ani-
żeli dla pojęcia jakiegokolwiek innego przedmiotu wiedzy ludzkiej. Nic
napróźno narody młodociane uosabiają przyrodę i jej siły w swych mito-
lo/^ucli. I jednostkowy umysł nic może się zbyt wcześnie wznieść na
takie wyżyny al)stiakcyi. aby zrr./uniicć to. co z pierwszego wejrzenia
liie przedstawia zgoła żadnej aualogii z bezpośrednio dostępuemi dla
Digitized by Google
656 § 19,1. WTKSZTAŁCBMIB OGÓLNE.
niego objawami życia umysłowego, z jego własncm jestestwem. Po-
nieważ zaś nauka nie uosabia przyrody i jej sił, lecz ją» jako byt
materyabiy, bezmyślny, wprost przeciwstawia żywemu ruchowi ducha :
przeto zmuszoną jest oprzeć wyjaśnienie jej zjawbk na poj^iach naj-
' bardziej oderwanych i najmniej dostępnych dla umysłu nierozwini^tegp
należycie.
Realiści naszi go czasu mówią zazwyczaj z wielkiem lekoewate-
liirm u „mrtatizjLZuyeli" abstrakcyach i łudzą siebie i innych mnie-
maniem, jakoby przyrocloziiawstwo wolne; było od tego rodzaju ab-
strakt yj. Krytyka naukowa jednak wykazuje całą poNs ici zchuwiiośr
tycli nhv]. Forlany w niniejszej ]H'acy na swoji'ni miejscu rozbiór
niet;iHzy( znych jjodstaw ])rzyro(loznawstw;i. a szczi'g(')lniej poj^ć ma-
tcryi i siły, przekou^r^a, że mamy tu do czynienia z najwyższciui ab-
Btrakcyami umysłu ludzkiego, bardzo nawet chwiejnerai pod wieloma
względami II.3. oraz str. 401 i nast.). Uczeń średnich zakładów
naukowych albo tych abstrakcyj, przytaczanych dla objaśnienia zja-
wisk przyrody, wcale nie zrozumie, albo wytworzy sobie o nich bar-
dzo mętne pojęcie, co jest rzeczą gorszą, aniżeli, gdy o nich nie bę-
dzie miał żadnego pojęcia, lub gdy się z niemi zapozna później,
w wieku dojrzalszym. Jeżeli metafizyka w ogóle słusznie uznaną by^
mtisi za przedmiot nie nadaj ą(^y się do wykładu w zakładach średnich
miukowycb. to toż sarao powiedzieć należy o metafizyce ])rzyro-
dniczej. bez której żadne zjawisko przyrody należycie wyjaśnić sitj
nie daje.
Wol)ec niemożności wi)rowatlzeuia młodego umysłu w tajuiki
wiedzy ])rz3Todniczoj, wykład jej w szkołach śrrdnii h ogranicza
z konieczności do ])rzcdstawicnia szeregu faktów, pouczających AV])niw-
dzie i pożytecznych, lecz wyjaśnionych dogmatycznie przy pomoc}
pewnych zasad i praw, które uczeń przyjąó musi biem'n'. bez czynne-
go udziału własnej myśli i samodzielnego zastanowienia. Uczy si^
patrzeć,- ale nie myśleć, bo o widzianych faktach nic zgoła innego
myśleć nie może, jak tylko to, co mu nauczyciel myśleć każe. O wła-
snej dodatkowej działalności myśli, o samodzielnym poglądzie na fak-
ta ))rzyrodnicze ze strony ucznia średnich zakładów naukowych, naj*
bardziej nawet rozwiniątego, mowy być jeszcze nie może.
Obr' )U( y ogólnie kszta-łcącego charakteru nauk przyroduiczycb
dowodzą wpi awdzie, że poglądowy wykład tych nauk, rozwijając zdol-
ność spostrzegawczą, podnieca zarazem działanie myśli w kienuikn
wyjaśnienia fakt/iw. I w s-aniej rzeczy, wyznae należy, że w ogóle
każdy fakt spostrzeżony domaga się badania jego przyczyn i przw
to wywołuje .samodzielną pracę myśli nad ich wykryciem. Wszelka
w ogóle nauka, więc i przyrodoznawstwo, zawdzięcza swe istnienie
y i^L o i.y Google
§ 19,1. WYKSZTAŁCENIE 06ÓŁNB. 657
tej właśnie pracy myśli. Ale clioHzi tu o to: czy najżywsze nawet
piBgnienie samodzielnego badania i wyjaśnienia faktów przyrodniczych
ma jakiś cel i może by6 uwieńczone pożądanym skutkiem, gdy do tego
zabiera się umysł niedojrzały, bez specyalncgo przyrodniczego wy-
kaztaloenia? A o tern właśnie A\ 4t[nć si«^ godzL
Zarówno obaerwacya, juk ł wszystkie inne czynniki metodolo-
gi« zuo przyrodoznawstwa: doświadczenie, eksperyment i t. p. majjj,
poważne znaczenie tylko wtedy, ^dy niemi kieruje myśl (lojiZLila. po-
siłkiiiacn się temi czynnikami, jako .sroilkami do rozwiązania pewnych,
jusuo [)u.siawińii\ i h zadań naukowych. Saniuilzidna zaś dziahilnośe
myśli, jako czynność dodatkowa, uzupehiiająca hienie odtworzenie da-
nych obserwacyi, prowadzi do celu i w ogóle ma sens tylko w takim
razie, gdy imiysl zawładnął zasobem wiedzy. ]iipzh<^dnym do należy-
tego zrozumienia i wyjaśnienia owych danych. Kzecz jasna, że takiej
obserwacyi i ti^iego wyjaśnienia faktów nie można wymagać od ucz-
nia, niezdolnego przyswoić sobie w sposób należyty teoretycznych za-
sad przjrrodoznawstwa. To też ,,8amodzielne^ obserwacye uczniow-
skie mają zazwyczaj charakter bardzo przypadkowy, dotyczł^ tylko
razijcycli zewnętrznych właściwości zjawisk i przedmiotów, a nie do-
konywają się pod kierownictwem \s lasui j ])rziłWodniej myśli nit doj-
rzałego obserwatora. Si^ raczej rozrywka, aniżeli samodzielną pracą
uinysłową: rozrywka, często bardzo przy jf ni na i ])OŻądaną dla ucznia,
i^dy odpowiada jego zdolnościom i nastrojowi indywidualnemu, mającą
atoli za skutek, jak każda rozrywka, nie ześrodkowanio działalności
umysłowej w pewnym ściśle określonym kierunku, lecz jej rozprosze-
nie, stosownie do siły i jakości czynników zewnętrznych, oddziały wa-
j^ych na zmysły.
Przy bezpośrednim udziale nauczyciela w obserwacyach ucznia,
oraz nadzoru nad tern, aby się koncentrowały na pewnych, ściśle okre-
ślonych danych, są one niewątpliwie pożądan3rm śi*odkiem doskonalenia
zmysłów, rozwoju uwagi spostrzegawczej, W3 krycia delikatniejszych
i'óźnic we własnościach zjawisk i przedmiutuw. i ])od tym wzghjdem
nzTiae jo należy za jeden z koniecznych wsp/łłczyuuik/jw [)rawidlowe-
l;u wykszlalcŁiua. Ale to nie zmienia ich zasadniczego charakte-
ru, nie czyni z uich objawu samodzielnej działalności umysłu mło-
docianego.
Większej wprawdzie samodzielności dopatrzeć si^ można w zda-
rzających się często usiłowaniach ucznia eo do wyjaśnienia danych
faktów na swój sposób, ze swego uczniowskiego stanowiska. Ale, nie-
stety, ta właśnie objawia się najdobitniej bezwzględny dogmatyzm
szkolnego wykładu nauk przyrodniczych, ograniczający nieomal despo-
tycznie, i to bardzo słusznie, wszelkie samodzielne usiłowania ucznia
Httnw, WitŁfp do aiotoGi. 42
Digitized by Google
658 § 19,1. WTK8ZTAŁCI&NIB OGÓLNE.
W zaznaczonym kierunku. Cóż bowiem może począć sumienny peda- !
gog, gdy natrafi na żyłkt^ kn t yczną ucznia, „samodzielnie" zastanS' i
wiająecgo się nad zjawiskami jłrzyrody; gdy uczeń, nie prz} jinując
na wiarę j)rzedstawionogo wyjaHiiienia, ])rzedłoży mu „swoje* myśli
w tym względzie? Czy może się z nim wdawać w dyskiisyę i trak- j
tować na sciyu objawy jego samodzielnuści w tym wzgJęilzie? B^- j
dą to zazw3'czaj objawy bardzo powierzchownego teoretyzowania,
niedojrzałej młodzieńczej dyalektyki. nic nadające się woale do powa-
żnego rozbioru. To też nauczyciel odeprze je zrazu iagoduie, wykazu-
jąc niedorzeczność takiej ,,samodzielnośei" wobec faktu, że uczeń nic
jest specyalistą, przygotowanym należycie do sądzenia w tycli spra-
wach. Przy częstszem atoli powtarzaniu się tych objawów, żądać
dzie stanowczo zaniechania owych bezcelowych usiłowań i pnrj^^
przedstawionych wyników „nauki**, bez „własnych^ komentarzy. Uczeń
zaś albo dalej na własną rękę wytwarzać będzie „swoje* mętne poję-
cia o przyrodzie, nie mówiąc o tern nauczycielowi, albo też w prze-
świadczeniu o swej nieudolności na tern polu, powie sobie: ma^Uter di-
ait i basta!
Z puwyż.-^zego wynika, że nie ulegając z góry powziętym prze-
sądom, nie można uznawać w naukach przyrodniczych środka ruzwoju
umysłowej samodzielności młfHizicży, a wnęc środka ogólnie kształcą-
cego. Wpatlają one zupełnie w zakres wykształcenia specyalneg'-*
i, ; i l o główny przedmiot wykładu, wdrażają umysł w pewien ściśle
okre;iiony sposób myślenia na tle metodologicznych i metafizycznych
przypuszczeń przyrodoznawstwa, o charakterze wyłącznym, nie
uwzględniającym ogóko ludzkich, humanitarnych czynników życia
umysłowego (§ 11]. Nie zaprzeczamy przez to bynajmniej wysokiej
pedagogicznej doniosłości faktycznych danych przyrodoznawstwa.
Przeciwnie, sądzimy, że wykład wiadomości z zakresu nauk przyrod*
niemych należy możliwie rozszerzy*^ i w zakładach ugulnie kształcy
cych, jak to iip. widzimy w giiuiiazyacli austryackieli. szi-zególniej
zaś w liceach francuzkieh l ecoles d'enseignement sccondaire classiąoc ,
gdzie od klasy H-tcj ii iszej 3-ciej lozpnczyna się wykład nauk przy-
rodniczych zoologią, a w klasie i-szej tilozolii (naszej b-ej) kończy ^i*".
iizyką, chemią, anatomią i iizyologią. Wyk.sztalccnie ogólne nie jest
zupełnem, należycie zaokra^lonem, gdy nieobejmuje zasadniczych wi»-
<lomości. dotyczących świata zewnętrznego, jako areny ludzkiego di»*
łania. Ale jestto zawsze tylko czynnik dodatkowy, który nie moi"
wystą])ić na pierwszy plan bez zwichnięcia głównego celu wyksztiJ*
cenią ogólnego.
Z istoty wykształcenia ogólnego, z jego charakteru humanitar-
nego wynika, że oprzeć się ono winno głównie na naukach kisiarjfcf
1
Digitized by
§ 19^1. WTKSZTAŁCSNIB OGÓLNE. 659
ny^A, a więo na historyi, językach, literatarze. Słuszności tego zdania
dowodzi proste zestawienie tych nauk z przyrodniczemi z pedagogicz-
nego pnnkta widzenia.
Dzieje, zarówno powszechne, jak ojcasyste, stanowią przedewszyst-
kiem całosó zupełnie zrozomialł^ i pojętą dla wieka młodocianego, na
podstawie jego własnych stosunków życiowych. Z postępem wykładu
całość ta przedstawia się wszecłistronuiej, w rozlicznych swych obja-
wach cyuiliz L* \ juych na polu religii, sztuki, nauki, ustroju społeczne-
go i pań-stwowego, stosuukow luiędzynarodowyrh i t. p., ale zawsze
w bezpośrtduim zwiit/ku z własnym rozwojem umysłowym ucznia.
Caie jego życie wewue^trzue, jego uczucia, my^li i dążności, jego wy-
obraźnia i ideały, przyjmują czynny uciział w dziejach ludzkich.
Każda osobistość dziejowa, każdy fakt historyczny, same przez się,
taką posiadają doniosłość, tyle zawierają w sobie treści, podniecającej
analogiczne objawy już w umyśle młodocianym, ie odpowiednio tiak-
towane, zajmują do żywego, niejako osobiście, ucznia wyiej uzdolnio-
nego, a ociężałego przebudzają z uśpienia. Takiego skutku ożywcze-
go, poruszającego naraz wszystkie struny umysłu i serca młodzień-
czego, wywołać nigdy nie mogą najciekawsze nawet wiadomości z za-
kresu zoologii, botaniki, miucralof^ii, li/y ki, chemii i t. p.
Człowiek jest i pozostanie na zawsze dla człowieka przcMimiotem
najbliższym, najzrozumialszym i najdonioślejszym. Tylko doktrynerzy
u]:>arci. nie przystępni dla dowodów racYoualnyeh, mogą żądać, aby
przedmiot ton strącono zc stanowiska centralnego w wykształceniu
ogólnem i zastąpiono nauką o przyrodzie; nauką, bądź co bądź, mar-
twą dla młodocianego umysłu, jak wszystko, co nie ma bezpośredniej
styczności z jego życiem wewnętrznem. Pochód naturalny rozwoju
nmy^owęgo dokonywa się od podmiotu do przedmiotu, od własnej
świadomości do świadomości bytu zewnętrznego, od samopoznania do
światopoznania, a więc od człowieka do przyrody, a nie od przyrody
do człowieka. Tego pochodu trzymać się winna i pedagogika, jeżeli
nie chce zboczyć z drogi, wskazanej przez samą naturę rzeczy.
Pierwszorzędna pedagogiczna doniosłość historyi występuje na
jaw i w tej okoliczności, że przy wyjaśnieniu faktów nie sprowadza
ucznia na ]nan< w ^ tooretyzowania. przekraczającego jo^o zdolności
i wiedzę, ie^•/ nastitM /.a mu mo/nosć <^l<;bszogo i samodzirlnco^o wni-
knięcia w przedmiot, budzący jego ciekawość, bez ciągłej obawy, że
nie posiada do tego niezbędnycli danych. Udyby pedagog zmuszonym
był wyjaśniać uczniowi fakta historyczne przy pomocy jakichś teoryj
historyozoficznych ; natenczas powtórzyłyby się na tem polu trudności
i niedogodności, o których wspomnieliśmy, mówiąc o wykładzie teoiyj
przyrodniczych. Ale o czemś podobnem żaden pedagog nie myśli
Digitized by Google
660
§ 19,1. WYKSZTAŁCENIE OGÓŁNB.
i myśleć nie potrzebuje. Bliższe i bardzo nawet specjalne w^fjasiue-
nte tej lub owej Of^obistości historycznej, motywów jej działania,
przyczyn i skutków faktów dziejowych, lub też różnorodnych obja-
wów ludzkiej twórczości, nie domu;);a się w średnich zakładach nau-
kowych żadnej teoryi abstrakcyjnej', źadnogo s]łrowadzcnia wyloio-
nycli wiadomości do odcrwaiiycli pojęó raotalizycziiyrJi, lecz |K)zostajr
w zakr<'si«i saim-go ial<t\'i /ui_'ł;o uiatfi-yału dziujów i wnika conajwitN
ccj w dus/.^ ludzką i w siu.suuki spolcczn*', a zatem doty-
czy danycli, zrcziuuiałych dla lu znia na podstawie jego własnych <io- !
świadczeń żyriowycdi. To też samodzielne usiłowania ueznia nad wy- j
jaśmenieni faktów historycznych rnogt^ być czysto błtjdne, m^tiie. na-
eiłigane, ale pomimo to nie przewyższaj;^ jego zdolności nniysłowycl; !
i dla tego pedagog nie ma powodu ich ograniczać lub przytłumiam.
Przeciwnie^ powita z życzliwością wszelkie ilowody samodzielnej my-
śli ucznia w tym kierunku i skorzysta z nich, aby wyrobić coraz
wszechstronniej jego sad o s] trawach ludzkich. Nadto dostarczy inn
z łatwością środków do dalszej samodzielnej pracy, kierując jego lek-
turą dziel Instorycznych, życiorysów i t. ]).
Nie triu lnu spostrzedz. żt' tu otwiera sio przed uc ziiiciu świat
nowy wprawdzie, ali^ zrozuniinły. pojętny. dost<^|)ny dla niego, w kt«>-
rym się sam z latW(*-« ią oryentuj<', który przyswoić soIik- moż-"
wiasną ])racą myśli bez ciągł<*go mejitorstwa ya' strony przewodni-
ka, liez niewolniczej zabżności od jego wskazówek i teoryj. Na tle
tyt;h danych historyi umysł młodociany dochodzi sto]>niowo do jasne-
go samopoznania, rozwija w sobio poczucie człowieka, członka spolt^
czeństwa, obywatc»la i dosięga w końcu owej dojrzałości ogólno-ladz-
kioj, która jest niezbędną do dalszej samodzielnej ])racy, czy to nad
którą z nauk s[)ecyidny(^h, czy to w tym lub owym zawodzie szcze-
gółowym.
Koiii<»cznom doj)elini'ijiem historyi w wykszt-ałecniu ogólnem jest
iiar,lva yV:ł//L*//r i /itiTifon/. \ trj nauct^ w sprawie samotl/.irlnego roz-
woju zdolności umysłowych młodzieży oddać należy pierwszeństwo
przed naukami ]>rzyrnduiczomi.
Wszelka nauka języków, tak ojczystego, jak obcych, nie poprze-
staje na prostem przejęciu i odtworzeniu danych wrażeń zmysłowych:
dźwięków, wyrazów, lecz zmu^tza umysł do samodzielnej dodatkowej
pracy ni.\ śli, dotyczącej zrozumienia i określenia ich wewnętrznego
znaczenia. Każdy nowy wyraz przyswaja tc<ly umysłowi nietylko
pewną treść zmysłową, przedmiotową, realną, narówni ze wszelkiemi
imiemi wrażeniami zmysłowemi, świetlnemi, dotykowemi i t p., lecz
i treść racyonalna.. podmiotową, idealną, wytwarzaną z istniejących joi
w umyśle zasobów p »ję iowy* h. a kojarzącą się z ową treścią zmy-
§ 19,1. WYKSZTAŁCENIE OGÓLNE. 661
słową. Gdy objaśniamy dziecku znaczenie; t;ik prostych wyr-dy.ńw .
jak: dom. drzewo, zwierzę, człowiek i t. p., a uiu?^pnie uczymy ji'
odiiiiniiac te wwazy, to chodzi nam nietylko o to, aby odtwarzało
wirrnic u^hiuśno dżwirki, lecz i o to, aby z knżdym wyrazem i jego
odmiaiiami łączyło pewn^ ściśle określonłj treść myślową. Tej zaś
treści myślowej, mającej się połączyć z róźuemi wyrazami, nie może-
my jtiź przyswajać dziecku w gotowej formie, lecz wymagamy
aby ono samo ją wytwarzało na podstawie własnych zasobów umy-
słowych. Póki pozostajemy w sferze wyrazów, oznaczających przed-
mioty zmysłowe, dających się zatem objaśnić poglądowo, dopóty owa
praca myśli ma zawsze jeszcze przeważnie charakter bierny. Skoro
jednak okaże się potrzeba objaśniać wyrazy o treści morahicj lub
toż abstrakcyjnej (jak np. wyra/y: religia, obowiązek, sumienność,
przyjaźń, nauka i t. ]).). wtedy pofUiii^camy na szeroką skah.- z\vr<»tną,
refleksyjną pracę mj sli. zmuszającą ucznia do zdania sobie sauiodzicl-
nej sprawy z własnej treści umysłowej i ze swych stosunków żyt iu-
wych. Bez tej pracy nie może zrozumieć znaczenia owych wyrazów,
aby posiłkować się niemi w sposób właściwy.
Jeszcze wjTażniej występuje na jaw samodzielność pracy myślo-
wej uczniów w ćwiczeniach językowych i w czytaniu utworów literatu-
ry. Aby posiąść język, potrzeba umieć za jego pośrednictwem wyra-
żać śdśle swoje m^^li. To też racyonalna pedagogika nie uznaje celu
ćwiczeń językowych w gramatycznej prawidłowości wysłowienia, lecz
widzi w tej ostatniej j(?dynie środek dla osij^gnięcia daleko ważniej-
szego celu: jasne;»o wyrażenia samodziehiej ]>raey myśli ucznia nad
przedłużonym ])!Zpdmiotem. Podoi niifż i w wykładzie Uteratury. oraz
przy czytaniu i rozbiorze jej w/ordwytii utworów, tlobry pedagog
ma nietylko na oku (lf)star( zenie uczniowi wiaflomości z tego z;iki\"sn
wiedzy, choćby najbardziej cieką wji k i [)ouczającycii. lecz pragnie
przedewszystkiem kształcić jego imiysl i serce, wyrobić jego sąd este-
tyczny, logiczny i moralny o wszystkiem, co godne jest uwagi myślą-
cego człowieka. Nauka języków i literatury jest dla dobrego pedago-
ga jedynie najracyonalniejszym środkiem dla osiągnięcia najwyższego
celu wykształcenia ogólnego: dojrzałości umysłowej ucznia. Dojrza-
łość ta jest koniecznym warunkiem wszelkiego wykształcenia filozo-
ficznego i dla tego tej sprawy ani tu pominąć, ani lekko traktować
nie możemy.
Wiedza luktycziia jest rzc* Złi bai-dzo j)ożytf( zną, jak również
dobra pamięć, z:ii liowując<i ją w umyśle z możliwą >viernością; ale
czas i życie zaciorają zazwyczaj najbugat.sze zasoby wirdzy szkolnej,
a pierwsza lepsza encyklo])edya może tę stratę z łatwością nagrorlzić.
Gdyby tedy pedagogice w wykształceniu ogólnepi chodziło tylko
Digitized by Google
662 § 19,1. w V KSZTAŁCENIE OGÓLNE-
0 wiedzę faktycznji. jak satlzą realiści, mogłaby się ograni* z vo naukii
czytania, a na^-i tupnie wypubażyć każdego iiozni a w dobrą eiKykl-jpedye.
Byłaby t<> wielka oszczędność na czasie i finansach, do kiórej w iniif?
utylitaryzmu dążyć by należało. Tymczasi>in pedagoc^ika racyonalna
ma za ideał wyrobić z ucznia człowieka dojrzałego, uzdolnić do sa-
modzielnego sposobu myślenia i działania, i w tym właśnie celu kła*
dzie nacisk na wykształcenie ogólne, w przeciwstawienia do spe^al-
nego, albo raczej profeayonalnego, któro przygotowuje wyckowańca
mniej lub wi^j niewolniczo, wprost do pewnego szczególowego za-
wodu, bez dania mu poprzednio możności samodzielnego zastanowię*
nia się nad sobą i decydowania o swojej przyszloscL Taka przed*
wczesna sj)e< yalizacya może być uprawnioną wobec ucznia, niezdolne-
go stanąć na wyżynach ludzkiej samodzielności; ale dla nilocłzieży
zdolniejszej wszystkich stanów uznaną być może chyba jrdynio za
złe konieczne wśród danych stosunkijw ckonomi( zn\'cli i społecznych,
którego atuli nie należy rozszerzać bez ])otrzcby jirzcz doktrynerskie
ograniczenie wykształcenia ogólnego i podkopanie jego iiumanitar-
nych ideałów.
Nie mamy powodu zajmować się tu szczegółowo dalszą kwe-
styą: jakie języki, ])rócz ojczystego, powinny być wykładane
w zakładach, poświęconych wykształcenia ogólnemu. Dotkniemy
tylko w kilku uwagach pedagogicznych doniosłości języków sta-
rożytnych, ponieważ i w tym względzie wykształcenie ogólne stano-
wi konieczny \vsp(')l( zynnik przygotowawczy dla wykształcenia filo-
zoficznego.
Mówiliśmy w niniejszej pracy niejednokrotnie o doniosłości kry-
tyki, tak dla liloz »tii, jak dla nauki w ogóle 'zob. szczeg<'"lniej §^ Ti
1 6\ Ji(!Z roz\vini«'cia zmysłu krytycznogD osiuLinąć Leż ni*- inoźua
owi j dojrzałości umysłowej, która jest celom wykształcenia ogólnego.
Wszelka zaś krytyka polega na jnn-ón-nyw tnin różnych przedmiotów
wiedzy. Kto zna jedynie zakątek ziemi, gdzie się urodził i ży je, kto nic
widział innych krajów, ten nie może wyrobić sobie sądu krytycznego
nawet o dobrze nui znanych warunkach w łasnego bytn. SpecyalistSk
nie znający żadnej innej nauki, prócz swojej, pozbawiony jest możnch
ści krytycznego poglądu nawet na rzeczy, najgruntowniej przez niego
zbadane. Toż samo powiedzieć należy o człowieku wykształconym
wprawdzie, lecz obeznanym w \ łącznie z kulturą i cywilizacyą swego
czasu, a nie posiadającym przytera dokładniejszego ]>qjęeia o kulturze
i cywiliza* yi innych czasów i narodów, lV'r,'żniejszość przedstawi
mu się jako jedynie możliwy i najdoskonalszy stan kultury i cywih-
zacyi; o jej krytycznej ocenie nie pomyśli nawet, bo uie ma z czem
jej porównać (zob. też wyże str. adtł i nast.).
Digitized by Google
§ 19^. ITTKSaTAKCEMIB OOÓŁNB.
<I63
Wobeo tej uwagi okazuje się koniecznosó zapoznania dojrzowa-
jąeej młodzieży z kulturą i cywil izacyą ])ierw8Z0rzę(iuycli narodów
starożytności, a mianowicie Greków i liź^yraian. Oni bvli naszymi
przewodnikami: ieh działalności na polu sztuki, nauki, u.struju .spo-
łecznego zawdzit^czamy głównie własny rozwój umysłowy i społecz-
ny, nasze dążności ogólno-ludzkio. Inimanitarnr. Już z tego powodu
jasny pogląd na ich życie wewn<^trzne i zewnętrzne jest dla nas ko-
niecznym waronldem krytycznego samopoznania, a więc i wszelkiego
prawdziwego wykształcenia. Dojrzała ocena naszej kultury i cywili-
zapyi moiliwą jest jedynie przy pomocy jej porównania z kulturą
i ęywiliza<7% gredcą i rzymską. Brak jej głębszego poznania pociąga
za sobą zazwyczaj skrajny dogmatyzm w stosunku do panującego du-
cha czasu, ową bałwochwalczą nieomal nległośó dla współczesności,
która charakteryzuje poglądy „realistów.** Nie posiadają oni niezbęd-
nych danych do porównawczej krytyki naszego czasu, więc nie można
si^ dziwić ich zaściaid^owości.
Są pedagodzy, którzy uznają ])Otrzebę zapoznania młodzieży
7 kulturą i cywilizacyą narodów klasycznych, ale oi)ok tego, za przy-
kładem Al. Baina i Fr. Paulsena, sądzą, że do tego nie jest nie-
zbędną nauka języków starożytnych, że potrzebnych w tym względzie
wiadomości zaczerpać można z dobrych przekładów. Łatwo jednak
przekonać sią, że takie sztuczne surogaty nie są wystarczające, gdy
chodzi o prawdziwe, gruntowne wykształcenie młodzieży. Każdy
przekł^, najlepszy nawet, utworów literatury starożytnej pociąga za
sobą z konieczności pewne modernizowanie i mniej lub więcej samo-
wolne przerobienie danej treści w duchu współczesnym. Nadto, czer-
piąc z takich drugorzędnych, a często bardzo mętnych źródeł, nie
można żadną miarą dojść do własnego, samodzielnego shuu o świecie
sta.rożytnym i porównać jego kidtury i cywilizacyi z naszą; a to jest
właśnie celem pedagogicznym głębszego zapoznania młodzieży z utwo-
rami literatury klasycznej. Prawda, że cel ten nie mn nic wsp<''1nego
z gramatycznym scholastycyzmem, któiy w klasycznem wykształceniu
niestety tak często przytłiunia żywe zajęcie się młodzieży światem
starożytnym. Podoljnież nie może byó zadaniem ogólnego wykształ-
cenia urobić z ucznia filologa klasycznego, specyalistę w tym przed-
miocie, wtajemniczonego w naukowe podstawy językoznawstwa w ogóle,
a w szczególności języków greckiego i łacińskiego, o ozem również
zbyt często zapominaj ii przedstawiciele klasycyzmu. Znajomość języ-
ka i tu nie powinna być celem nauki, lecz tylko środkiem pomocni-
czym, przyswajanym młodzieży sposobem jak można najprostszym,
aby przy jego |)omoey jak najprędzej mogła osiągnąć właściwy cel,
jakmi jest wniknięciu w ducha świata starożytnego i rozszerzc-
Digitized by Google
664 § 19,1. vv Y KSZTAŁĆ knh: ogólne.
nio przez to j^w o^o widuokr^^i umysłowego. Dlaczegoźl)V w tym
celu w naiR-e greckiogo i łaciny nie miano ^ię posiłkować ni<'t*wl:inii,
kluic ukazały su^ lak piaktycznerni w nauce jezykuw i]u\v< 'zvriiycłi.
a wii^e wyzwolić si(^ z loiinalizum grauiuiyuznegu? Tulu Npos«'>h nau-
ki języków starożytnych zali cali już J. 8t. Mill, 1>l--Boi?s-Rkymonl»
i inni, i zapewne już dawno do] <»nanoby na tern ważnem ])oiu nau-
czania tal. niezbt^dnej reform\\ gdyby dobrzj filologowi^ l»yli zawsze
zarazem dobrymi pedagogami. Zresztą wyznać należy, że w tym
kierunku w ostatnich czasach ujawnia się znakomity postęp, jak o tern
świadczą wprowadzane od roku 1891 nowe plany nauk szkokiych
w Niemczech, tej klasycznej krainie klasycznego wykształcenia.
W końcu niniejszego rozbioru wykształcenia ogólnego, jako
współczynnika wykształcenia iilozolicznego, wypada nam powiedzieć
słów kilk:i ri nauce tak zwanej ffropeJtudi/ki jUnz^jieznej w .^redliicli zu-
kłailat h uaukow ych. Co do samej treści tej nauki [h dalismy już kil-
ka uwag wyja>iiia ji^cych na swojctu TuicjHcu, zestawiajnc ji\ z zadania-
mi samodzielnego wstępu do liluzulii zob, str. 40 i nast.i.
Zarówno p('gla<ly teoretyczne pedagogów na zna« zeme ogólnie
kształcąc e prc»|)edeutyki filozoficznej, jak i praktyka w tym względzie,
nie ustaliły si(^ dot!i<l w sposób pożądany. Jedni wśród pedagogów
uznają wykład jakichkoiwiok zasad filozoficznych za niewłaściwy
w średnich zakłada(;li naukowych, inni przeciwnie domagają się nie
tylko wykładu elementarnej logiki i emi > i ry« z nej ])sychologii, oias
ogólnych zasad etyki, lecz nawet wykładu metafizyki, teodycei i hi-
sloryi filozofii. DziwiK^m wydawać sitj może, żt; do ])ierw8zego zda-
nia skłaniają się \v z^iiai znej czcsci ])edagogowie niemieccy, gdy tran-
cuzcy i włoscy bronią jak najszi-rszego uwzględnienia tilozolii w wy-
ksztakeniu ogólncni. W \ [a>iilcuie tego zadziwiaji^cego objawu poda-
jemy niżej w j)rzy])isku drugim.
Mająt; na uwadze zasaciniczy cel wykształcenia ogólnego: doj-
rzałość umy.siową do dalszej samodzielnej pracy, nie można z niego
żadną miarą wyłui zyć c zynnika tilozoficznego, jako warunku krytycz-
nego samopoznania. Nie bronimy wprawdzie wykładu metałizyki
w średnich zakładach naukowych, wraz z teodyccą czy też bez niej,
ani historyi filozofii, dla powodów, które wynikają już z tego, cośmy
wyżej jłowiedzieli o te^>r\ach przyrodniczych [zoh. str. 655 i nast.).
I filozofia jest speeyalnością, dostępną tylko dla umysłu dojrzałego na
podstawie specyalncgo w'yksztal< enia. Wykład metatizyki bez takiego
wykształcenia musiałln' niił-ć charakter dogmat \czny i allio przytłu-
miałby ro/.wój zui^siu krytycznego w -|in:/i!i M.alc nie pożądana Hia
przyszłej .Sinnf>dzielnej jiracy- myśli na tern jiolu; a!ł>o też /muszałbv
ucznia dg przed wczesny cli usiłowań nad urobieniem własnego na świat
Digitizer
§ 19,1. WYK8ZTAl.CliNIB OOÓŁMB. 665
poglądu, bez odpowiedDich do tego danych. Według nas, tylko takie
naiiki iilozoficzne mogt^ być wciągano w zakres ogólnego wykształce-
nia, których treść daje sit^ wyjaśnić w sposób zrozumiały przy ]łonio-
cy dostej)iRgo dbi inludzieży niateryahi faktycznego i naukowego.
A do nicli nakażą jiśik liofoffhi^ logik i i eti/kit, z dodaniem w niiartj mo-
żności i eatttyki. Z drugiej zaś strony, elementarny wykład tych naidv
uznanym być winien nietylko za dodatkowy, hn-z za organiczny
współczynnik wykształcenia ogólnego, gdyż jest niczb^nym środkiem
dla osiągni^ia jego zasadniczych celów.
I tak, wykład p»yfjhtdogu stanowi konieczne ześrodkowanie
i uwieńczenie wszystkich danych, przedłożonych młodzieży w naukach
liiatoryi, języków i literatury. Psychologia podnieca refleksyjną dzia-
łalność nmysłn i wyjaśnia bliżej sprężyny wewnętrznego i zewnętrz-
nego rozwoju zarówno osobnika, jak narodów i ludzkości. Jest tedy
nietylko pomocą w suinopoznaniu. ale i w ])"zti!iiiiu życia i stosunków
ludzkich w ogóle. L -Yik-i znowu du|)r(A\ ;ul/.a imiysł miu(l<»«. iany do
świadomości ścisiycii warunków poznania ])rawdy, wit^c i wszt-łkicii
poglądów na rzeczy i sądów o nich. Kształci jego ])oietność dla
głębszych zagadnień wiedzy ludzkiej, podniec^a jego zmysł badawczy,
pobudza ( hęó do samodzielnej pracy nad samym sobą i swem dalszem
wykształceniem i przyczynia się w ten sposób do wyrobienia doji'za-
łości umysłowej w najrozliczniej szych zawodach życiowych (zob. też
wyżej str. 59 i nast). Nareszcie etyhi rozwija w młodzieży ])oczttcie
obowiązków i wyjaśnia bliżej ich treść na podstawie zarówno stosun-
ków życiowych, jak i danych historyi ])0wszechnej i ojczN stcj. oraz
literatury. Jest ona punktem wyjścia dla sumiennej oceny samego
siebie i moralnego poglądu na życie, jego zadania i cele. Nadto za-
sady etyki, odpowiednio traktowane, podtrzynuiją w mlo' l/.i< /,y
cziieie religijne, tak łatwo w tym wieku na szwank narażone i wia/ą
wiarę w porządek niorainy świata z praktyczną działalnością, z irlea-
łami rwącego się do czynu młodzieńca. A to wszystko są czynniki,
stanowiące konieczne dopełnienie ogólno- naukowego wykształcenia
umysłu; cssynniki, z których nieouiieszka skorzystać sumienny |)eda-
gog, mający na oku nietylko intelektualną, lecz i moralną dojrza-
łość wychowańca. (Co do istoty i zadań etyki zob. wyżej str. 43B
i nast.).
Zaznaczony wykłafl projjedeutyki filozoficznej, obok swej donio-
słości dla ogólnego wykształcenia, jest zarazem ważnem |)rzygotowa-
niem do późniejszych studyów filozoficznyeli dla U' ..ni<'>w do tego uzdol-
nionych (§ 17 1. Zaszczepia ona w uiiiysl<- < ioji z( wajat ym pierwsze
zawiązki owej pracy myśli nad puznaniem samego >ielii< i życia, któ-
re później, przy dalszym rozwoju, wyrażą się w dążuo:»ci do kiytycz-
Digitized by Google
666
§ 10,1. WTK8ZTAKCBNIS OGÓUIE.
nego na świat nogi tyl u przy pomocy fiamodsielnego roztóorn odpowie-
dnich danych doświadczenia życiowego i nauki. Więcej od ogólnego
wykształcenia, jako współczynnika wykształcenia filozoficznego, wyma-
gać nie można.
1. Spór klasyków i realistów w sprawie wykształcenia
Og^lnegrO* Nio możoiny tu w sposób wyczerpujący przedstawiać wspomnianego po-
wyżoj (str. fi54 i nast) sporu pedagogicznego o istotę i chankter wykntBłeenia ogólne-
go. Z powoda Atoli joga ssaadniczoj doiiioal<Mci dU wykształcenia lIlosolicKDego, poda-
jomy ta szereg pme^ pnyczjniąjiicycłi się., wedłng nassego sdania, oąjlepiej do woech-
stronnego wyjaśnienia tej ważnoj sprawy. Zob. też, co wyaąf powledńano o fikoofii
nauk historycznych i filologicznych, str. 323 i iiast.
Znany filozof i psyrhttlocr ^T. T.AZAT?T-g rozwiną} istot-; i za«;ady wykształcenia
ogńlnop-o ([{ilduiiLM w spo-.flt iiicoiiial klasyczny, uznany przez pierwszorzędnych pedago-
gów, na czci'- s\v(m:o pic^kuego dzieła: D<is L^ben der Seeie 1857 (3-cie wyd. 1885)
w rozdziale: Wyhuzłałcenie i nauka. Wykazuje on tu wszochstronnie intelektualne,
moialiie i estetyczne czynniki wykształcenia, w porównaniu z wiedzą i uczonością,
i uwzględnia przy tera równieć doi^lolć filoiofii. Zob. iei wielce pouczającą pracę je-
go: Erziehnmg und OtichitkU 1881.
J. St. Miłł już w IfttMh 1864 1 1867 w Tospiuwach: O eyw3ixaeyi i O naueta-
nin łcspółczesnnn (DisKrtations and discusffions, 2 wyd. 1875) wygłosił swój pogląd na
wykształcenie klasyczne i filozoficzno. ,Nio sądię, mówi on mitozy innenii, aby bnki
współczesnego wykształcenia dały si»^ naprawić wyrzuceniem logiki i klasyków i wpro-
wadzeniem no'.vych j*.'zyków i nauk empirycznych Według nie^o zdania klasyków
i logikę należałoł)y nauczii' daleko 'j^rnntowniej i trłęliipj. niż to siy dzieje dzisiaj i do-
dać jeszizo różne nauki, l)ardzi<łj ud innych obco tak zwanym celom praktycznym, łeca
przyczyniające .się zato bardziej od innych do rozwoju umysłu i ustalenia ctiaraktenL...
Staranio o wiedzę empiryczną, której świat w v maga, która stanowi kapitał obrotowy na
rynku pioni^nyni życia, pozostawiłbym samemu światu, a zadowoliłl^m sl^ saszezepiO'
niem w młodzieży takiego ducha i takicb uawyknień, aby mogła sama z łatwością pizy-
swoić .sobie tego rodzaju wiedzę i poi^itkować się nią w sposób właściwy.'* Przechodząc
następnie do [irzedstawienia bardziej szczegółowego planu nauk, mówi: „W zalmsie
(•zy-teiro rozumu 'jrlówne miejsce zajmować winny lo:'i'<^ i psyt holocria : pierw^zn. jako na-
rzędzi- dl.i pracy nad naukami w ogóle, druga, jako korzeń, z kf<'iroL'o w<z.v<tkie wyra-taja.
... Od ijiludzi»'iicn należy wymagać, aby zdawał .sohie sprawę z sanieiro siebie, aby si%
nad sobą za•^tauawi li ; inną droi::\ nigdy nie dojdzie do gruutowiicgo poznania życia
umj'słow^o.** »Wiem, dodaje, że to nio są przekonania tłumu, ale przeświadczo-
ny jestem, że to są przekonania najlepszych i najmędrszych ludzi wszysUdch jiartyj."
Co do sporu między klasykami i realistami mówi Mili, że podobny jest do sporo: oy
artysta malarz ma zwracać główną uwagę na rysunek, czy też na koloryt ^]a czegóż
by nie jedno i drugie?" pyt i i dowodzi, że, znajomość greckiego i ładny jest konieczną
dla ogólnego wyk.Kztałcenia, jako środek przyswojenia sobie koituiy umydowej świata
staro/vf« I : ale z drn^iuj strony domaira ^ię eneriri''znie zastosow.Rnia do nauki tych
języków tneludy praktycznej, uł it wiająct\j ich nal>V( ił'- a pr/j z to zy>ka się tyle ua
czasie. ż(; Itędzic można uwzględnić niezbędne wiadomości z zakresu nauk pr/:yrodaiczych.
Tukio są poglądy na wyksztalconic ogólno znakomitego realisty i utylitarysty Alilla.
Digitize-^
§ 19,1,1. KLASYCY i BBALI^Ci
667
^Kcaliśc i" oliry i imsi, którzy się tak cz«».st(i iia Milla powohiją, allK) nic nio wiedzą o j(»p'o
poglądach podagogic^ujch. albo jo z uiiiytilu ijriioniją, zapowne z „szaciinkn" dla nii-^tr/a.
Ed. Habtmann broni w itsiążco: Zta Ucfonn dts hoheirn Schulweseuji 1875,
sjOEnego wyloiztalcema ^'ako warunku uuiyslowej dojrzałości, kładąc szczególny nacisk na
j<;zyk i litomtoię gredcą. Pizy tm domaga się jednak większego awzględniwia mate^
matyki koatem smnicgsaMnią} licsby gfodzht łaciny.
B» LiMAB fOKrdźnia w piaey: Oymtuuum und BeaMnik 1875, nićaią ^rodnio
i wjitnB wykształcenie ogólne, (rimna^ra mają za zadanio to ostateie i pnygotowywać
winny do wsseUdch wyźszycłi studyów specyałnycb, niefylko do tin|wersyt«ckiob, oraz
do zajęcia w źyciłi saniodzidncLTo kicrownir^ojro stanowiska. W t.rin celu. ołiok pr7r'd-
roioŁów klasycznych, riaiu ziut wiiiiiy w odpowiednim zakresie matematyki i nauk przyro-
dniczych. Gininazyuni n alno uznaje J^ans za spr/i t znosi . ktńi;\ usunąć należy powróce-
niem do prostej szkoły realnej, mającej na celu .-jrcluic wykształcenie Ofjólnr.
Al. lUiN rozwya zdanie, że ałłodzież zapoznać należy z światem klasycznym
przy pomocy przekładów, w dsiele: Educałkm as a seienee 1879» roaidz. X-ty i X1-ty
(PiMkiad polaki 1680).,
Th. Fkrniuił, La rłforme de Vm8aęnmmt pubUe^ 2 wyd. 1881. Autor roz-
tnąsa kwestyą ogólnego wykaitiUcenia, sicst^inioj w ks. ll-iej, str. 10!) i nast.. pny-
wodząc zdania w te|j kwostyi J. 3iiion*a, Miłła, Du>Boi8-Reymokda i innych. Od atr.
226 i nast. rozwija Fernenil swoje poglądy na tę sprawę, sblii^ące się do zaznaczonycli
powyżej zasad Milla.
Co do poglądn Du-I^ois^-I^k-^-^ionda na lu^enizm i humanizm w pr/ffiw-^tawieniu
do „płytkiego* realizmu, zol'., rośmy w tym wzp-lł^dzio powiedzieli o nim już wyżej str.
iH2. Podobnież i widu innych znakomitych przyrodników, jak I^irbieo, Uelmholtz,
LoTHAB MiCTKR przeciwni są przyjmowaniu uczniów gimnaz)'ów realnych, nawot na wy-
dsialy lekarski Inb prz}Todni(;zy nniwersytetów, a to dlatego, źe się pnokonali, iź ucz-
niowie s klasycasnem wyksKtałoeniem lępiąf są pi^gotowani do systematycznej pracy
naukowej i do samodsieinego tiadania, aniśeli wycbowańcy gimnazyów realnych, któr^
pomimo, że posiadąją więcej wiedzy przyrodniczej, pr/.ywykli jednak do biernego pnsej-
mowania gotowych prawd i nie odznaczają się ducheui badawczym. Świadczy o t*'m
H. Stf^kl w pracy: Die Univer9itafełi v. die (rijmmtsien 1874. 4'! i nii^t. Znany
r-honiik "W. Hartmann ogłosił osnłino pismo p. t. r>if' Frafji- der Thidtmti der phi-
his()jjii.^ch( n FaculUiU 2 wyd. 1881, wykazti jace dowodnie l^raki poiowic/n«?|.'u wykształ-
cenia (Halbbildnng) w gimnazyach rralnych i domaga się ogiilncgo wykształcenia na tlo
nauk Idasycznych również dla studentów nauk przyrodniczych.
Pauwn wygłasza swe poglądy na zasady wykaatałeenia ogólnego w flserega
prac, godnych bliźsaej uwagi. Na piorwsag*m planie wymienić tu należy jego grantowno
dzieło: Gtaehidde des tfflekrłen Unterriehia 1885. Na str. 755 i nast rozw^a on na-
stępujące poglądy. Uznając niemoż1iwo$<> oparcia ogólnego wykształcenia na mattunaty-
ce i naukach przyrodniczych, z powodu ich specyalnccro charakteru, Paulsen 1'roni hu-
nianitame<ro wykształcenia na tle ojczystego języka, literatury, historyi. filozofii i religii.
Przyteni znajoniose łaciny ma za konieczny warunek prawdziwri-i>^wyks7iałceni;i. /. li-
teraturą LTocką należy. wrdluLr niei^i*, zaiur/nać młodzież przy jininocy (lnlir.\cli [irzokia-
dów. Co do filozofii żąda wykładu w piiniiazyai li lotriUi, p-y* In. logii i etyki, nadto czy-
tania odpowiednio wybranych ustępów z dik-l takich myślicieli jiik Kartezyusz, .Schafti-
bury, Hume, Kant, Schopenhauer i I^tzo. W tymźo duchu przemawia w awych^pra-
cach: Dos Bealgymnaaium und die htmanudieche BUdung 1880, 0T6sC,Ufber die gegen-
teHrtige Lage dea hoheren Sehtdwesens 1898.
Najgruntowniigsaą obronę wylisatałcenia klasycznego ogłosił znany bistoryk,i pe-
dagog O. JlMB w pracy: Dos hunumistieeke Oymmaium 1880. Zb^a on ta wsiech-
Digitized by Google
668
§ 19,1,1. KLASYCY I KEALIŚCI.
strotiDb MRutj n'alist6v, uwzgliedniając jednak przy tom pwtępj Gsvit w spra-
wie szkolnej.
H. Yaihinokr roKtrząsa poglądy pnyrodiulEdw, 'sscczególDiej Prejrora, pnedwnjrdi
tv7k8stałconńi klasycKacnm, w mpmwie: yaturfbradtung tind Sehule 1889. Pn^jmiąjąc
za zasad*' ii/n.ine jir/.cz przyrodników prawo tiiogenotycand (aob. wyżoj str. i n:v>t.),
VaihiiiŁ;<!r wrkaznjo, źe wykształcenie osobnika u narodów europejskich powinuo w ko-
Itjncm nasti.pstwit* obejmować też samo czynniki, któro wcliods^a w sklid iIzifjowfHTłj
rozwuju żyria timy^łnwfijn ty<"h nnrnduw. J*oiiit'\v;)/ */a« rozwój ten o]ii( ia na Trz^rh
czynnikacli, jaki* mi kultura grecka i r/ymska, obm-sfijaii-stwo i wr.->/..iL' puuoJu-
znawtitwo i literatura n.ij nowszych czasów, pm"to s/kohi zaznajamiać winna młodzież
Z tculi czynnikami i doprowadzić ją do ich należytego zrozumienia. Na tem polega
właśnie istota humanitarnego wykszti^cenia.
Jasny pos:ląd na najnowsze dążności w sprawie reformy szkolnictwa w Niein*
csech daje G. HoltzmOlłer w piśmie: Der Kampf urn die S^ulrtform in ^etneii fiff«r-
»fen Phasi-n 1890.
We Francyi broni w nowszych tiwis;i<:h wykształcenia klasycBnego azczególniig
znany historyk K. ].avissk (Efudrs d t-tmUa, 's isfiOi. ale i on wy/najo, żo celem nau-
czania jeżyków starożj-tnycb nie jest władanie niemi, leir/ tylko zrozumienie utworuw
li tera t u ry k 1 asy ozno j .
(TOiln!\ uwa^ri krvtykp zasad pozytywizmu w kwe^styi wykształs cuia ogóluego
ogłosił li. Thamin p. t, Kducułion et positwism 1802. Uto najbardziej charakterystycz-
no zdania ti go pcdago^'^a. str. 50: ,,Nons nons demondons co (]ue qiiatre oa einq lirres
dc geometrie, ou cinq cent& pagcs dc j)liysiqiiu et de chemie.*., donent de force aa ca-
lacti^re et dlndi^^pendance ń la pensee.... 11 y a la sdonce.dos sa^ants et la science des
ignorants. Ccst de ceUe-ci qae noiis arons peur.*"
Hacyonalno ustępstwa z gramatyrzno^jo fonnaliznin na rzeez matematyki i nauk
przyrodniczych, nic nadwerężając przy tem jednak istoty kla-^yczncjro w\ k-ztałcenia, czy-
niji w n(.w '/y 1, i7.a-:o h znani pcdajroirowio : .1. Lattmann. H. .S<'niLLKK, W. Srłn:AT>ER
i inni. Pierw -zy w piśiuio; A KSf/fcichrmlc /.o.>ff/?<; ^^r Ih-ffirmliffrijfinnui (U> li-jlitrcn
SchitJn-f.-riis ISKO. DruL^i: Di rlnheitlkhc (irsfiiU miy intd Wftitifiuhniig des Gymm-
siuluułcrnihtti IbUl. Zob. t«v. odno-śnc części w Schillera: Maiulbucłi der praktisiłun
Padttff(M/ik fiif hiikere Lehrani^ialtau 3-eie >vyd. 1894. Schrader ml w wSelce pouczają-
eem dziele: Erz)fhnHg9- nnd Unierridłul^hte fur Gymnaaim, &-te wyd. 1889.
"W kierunku jeszcze wi<,'k8zogo przyliliżenia wykształcenia ogólnego do wymagań
czasu działają zwolimicy tak zwa&cj »zltoiy ^ednorodwj (Kinheitsscbalo), domagający sie^
aby obok j<;2yków starożytnych uwzęlt^dniano na szerszą ^kab; języki nowe, matcniatykt:
i nauki przynuliil z •. Tn należą: K. >rEiNARr»rs (Das deutsrhe G(/nnins'nnn ISSTi, F.
łIouXEMANN n> ' Zol i„ft uns,y'r hnhrynt SchnUni 188--). 11. Steii»U£VJ£R (Bitrachtun-
gen iilur onsrr UnsstM-hrs Srhitlirtsni i wi(^bi innych,
Zasłd natoiiiia-r dość skiajUC;:o funmli/imi i»roui w tej -prawie aż óoIąz.
wi' 'l< iiśki pcdai^ojr A. Lichtknhkld zaruwuo w nismu . JJic fonnah BUduiig
jak i w ,t;iu rii( j^/.cni d/.icb-: D'is Studium der Sprachcu U. die inMiectuetk BU'
diiiuj i rzez lurmalne wyk.ształcenio rozumie Lichtenheld wyrobienie zdolności
umysłowych bez względu na przedmiot ich czynnośei, Rozr6żnia on logiczno^fenna]-
no, językowo-formalne i estctyezno-formatne wykształcenie i sądzi, że we wszystkich
tych kierunkach nauka języków i czytanie utworów literatury są środkaou jedynie
Skut^'/.t;"llii.
Tondoufyę nadania i giranazyom realnym charakteru ojjólnic kształcucejro, bz^rze-
<,'.)lui' J pr/y pomocy sz<?rszt j:o nwzfilędnicnia zasad etycznych i reli!s'ijuy(;h clirześcyaii-
iitwa, reprezentuje F. ZANOii; w mowio: łkalyymtmiuin und Qymnadtm 181)5.
§ 19,1,1. KLASYCY I RKALIŚCI. 669
Literatura polska w- sprawlf* i^rofy i celów \vYk<>zfah'enift O^loego, oraz
sponi kl.n-sków 7. rfaiistaini o ilo wiem, nio j<'st zUyt iMiL^ti^, Hni u*y«Serpiij!\<:\. OK.ik
przytłłcisony. h już pri - z '/:ikrcsu Hlozafii nauk luHt()rycznj'oh i lilologii (zob. atr. '^\6
i iia^^t. i ^ilf i n;i-t.i. w viiii' uiaij!y tu nast'pujii<:<' :
łC fjiHKLT już ^v,spu<iuiian<'j \str. priry o z;M<'/j)[iiu pi'<l i:,'iii^ii'/!i('m lilolo-
g-ii, filofitofii i matłiiuatyki, zapatmji; sii^ krytycznio na lM-'z\vzglł;dii»' pauowanio lariuy
i gredciego w axkołach. Uznaje ich doaio^łoiit^ ale domaga sii> zarazem dopottii* nia icU
matma^ką i wiadomościami z naulc przyrodniczych. Mówi on w tym wzgirdzie:
,Trwać pótj będzio potrzoba filologicznego uki^stalcfnia, póki sit; nio zatrai prawidła do>
bnM^u smaka i cht^- czerpania nauk z c/y^tcgo, nionasiladowanego ich źródła. Ta Ji^dnak
putrzel>a wircj na uniwersytetach^ niż w szkołach przcma-u. Tam poświifcająiry
si»^' jaklnniukolwick wyższonni zawodowi, lu z dokladuejro poznania jij»ykuw klas3'czu3'cb
njni«*j wiiM-oj ohoj-(' sif^ nio może: tu zarhowitia jmwiniKi l^yr równowagfa wiedzy ud»»-
skonalcnif^Tii j^zykuwcm kh-yi /.ncin, iinw oi /r-in-in i iniw nii todzajanii nauk."* Szkoła
powinna juiudzieufa udu:>konalic ka/,d(?j gałe^zi nauk in,rtiu i o tyle, al)y na nal)yty<-h
w niej wiadoino.śiiach mógł poprzustiic, f,'dylty dalszfł irh lo/wini Mio Irżalo za zakntsmn
nauk, jsawud jojjo posłlknjn<;ych." W szczegółowy rozbiór planu nauk >zki)luyrh I.ili<dt
nie wchodzi, wykazuje tylko ji':»zi'zo znacssoniti filozofiii jako czynnika podnit t ajucfgo sa-
modstolną dziahilność myśli, orass matematyki, jako ogólnej podstawy poznania świata
zmysłowego*
Tkkntowski traktuje o naszym przedmiocie w Dy(hihti/ce i Ki'ice, jako drugiej
i trzoł'ioj rz»;.ś(;ł Chotcanny (zoli. wyżoj str. 24 i nast.<. Obok języka ojczystego, jako za*
sady wyksztAlci-nia. u/.najo 'l'rentowski j«;zyki starożytn»^ za „główny ((•i*" nauki gimna-
zyalnej. ..<o-nozy/.u,t i łariua. czyli hi.m uiiora, to istotne szkoły !~ ,,To pacierz szpikowy
w orif'nii/.iiii«' szkrd." Mówi nawet _l!\iol»y niezły r/eczji. •.•"dylty pu i):ikalarniach
wiejskich, pu pca>yacii żeńskith. po h/ikulach kadł'tów i uiuduej szlachty uyższi-j, wy-
kładano przynajmniej grecko-lacin-'jkn uncyklopedyii, w któnjby objaśniono wyrazy tccJi-
niezne w naukach zaprowadzone.^ I^rzociwny jest atoli jedno^tronnemn formalizmowi
gramatycznemu. «Odróźniąj, wda, humaniora od filologii, tudzież bniiianisti* od filologa.
Filolog w ścitiłem znaczeniu .smakuje tylko w umarłym *jpzy ku. .lest un wokabuł żar-
łokiem, gramatykiem z wywiędlą i wysuszoną czaszką! Ini ś<:iślej samodzielność jego
Ograniczona, tom bardziej duma jogo bez granic, lluiuanista przeciwni«> je^t pełen du-
cha i zatrudnia sii- nmarłemi językami nie dla samej gramatyki i p:ual'rastyki, alf dla
poznania plastycznetro 'jeniu^zu starożytnych i dla zas/czepi" liu w teraźniejszości.
Jc-t on kapltiueiii iIdIu- u*> sinaku, str /rni attycyzmu i uł l»anii /iiosci rzymskiej. Ula
filologa je-;t jt.zyk umuriy cdetii, a diii hiuuanisty środku tu.'" .Nadto domaga sit; Tnni-
towski zarażeni wykładu: religii i njoralności, matematyki, fizyki, pocziitków chemii,
astronomii matematycznej, hi»totyi naturalnej, geografii, bistoryi, ,w ogólnych, ale całko-
witych zary^ch." Wśrud przedmiotów filozoficznych oddaje pierwszeństwo logice i osto-
^ee, wykazując przytem doniosłość pedagogiczną filozofii, jako ^ażnl wszy»tkh'h umie>
j^tnoMii^f ich „w^zła gordyjskiego t pnnktu środkowego.''
Do prac na-zych filologów, broniitcycb wykształcenia klasycznego, należą gł.')-
wnie: wspomniano jnż (-tr. HM) Fidtkcye A. Małkckifcjo. szczególniej str. 111 i nast.,
dalej A. Szmurly: (f (hicjtun m stanonufiJcH sfamżi/fn' ścl hlasiji znrj 1S(»2, O knltio zc
fj,i'r)/t !8r>;i i jeiro: Kilh i słóic o cc/e i ki<-, iitihH t/i»ntnzf/(ilm\'jo fiaHdotua li^o^
wroszei(' A. MiFRZYŃsKiKoo : (J dzisit-j^^itut słanoniskn fHolitjii ISf).*).
Z głęliokiem |)Oczr.ei(?nj pedagogioznem i z szc^roką erudycyą roztrząsał ,1. K. l*LK-
nAŃsKi kwestyą wykształcenia klasycznego zarówno w piśmie: O jaihKjntfr.znem zna-
czeniu nmk kloftycznych 18iti, jak i w rozprawie: FlMogia, w Encyklopt <lyi wycho-
wa wezoj, T. IV, 1890, fltr. 00 do 145. Rozróżnia Plebańnki dwa za^tadnicze cele nan-
670 § 1 9,1,1. KLASYCY I RBAŁIŚCL
czania: idealny i retdny^ tmysłowy i praktyczny; do pierwszego dążj wykształcenie
ogólne^ do drugiego specycdne. ()>?titnio ma niewątpliwie swoje uprawnienie i nikt nie
zaiiiii'r/.a zapr/ff/^af jciro doniosłośni i potrzołty. Alo z drug'ioj strony ni''/(,'ni nte 'yy4
uzasadniona walka pr/.« *ivvko pierwszemu, iiiajj^cfniu n i oku rozwinąć ^ener^ria in}>ltni r
w kil i iinku '<!ł!iiod/irlm'i prary duclia. .Snidkaiiii koniecznemi wyks;źLałcouia UŁfuliicgo
sn hi^.uiiya i pr/iediujol^y kla^syczne. l*o«?li\d liistoryczno-krytyczny na rozwOj tego kie-
runku, oraz glt.bsze pojęcie potrzeb umysłowych młodzieży przy szczegółowem razwinię-
ciu zasad wykształcenia ogólnego nadąfo wzmiankowanym pracom Plebańskiego «tełą
wartość w naszej literaturze pedagogicznej. Zob. moją ocenę pierwszej z powyższych
pnc w Wieku, 1870, J« 08.
Wśród naszycli pierwf.2oraędnyeh przyiodników T, CvAŁ!aBiitsKi stąje w kwe-
styi wykształcenia młodzieży na stanowisku „czysto huraanitamem'* w awej rzeczy : O {>f-
fhiyoykznnn znaczeniu nauJc przyrodniczych w humaniłarncm tcydtowaniu (Pami.tnik
Tow. Lek. War-z. 1877, T. 78. str. i nast.). ^Zadinipm humanizmu, mówi. j(^-t n>z-
wijanił* wszdkich zdolnuaici myśli ludzkiej, ł>ez wzgliniu na pr/.y.szłe powołanie uiloditir-
ży." Alo wychowanie humanitarne kształcić winno myśl nietylko w kierunku synte-
tycznym, lecz i analitycznym, wi*,'c wspólnie z nauką j<»zyk<jw i historyi należy uwzgM*
nić w pedagugi(-u i nauki przyrodnicze. Nie chodzi ta wszelako o wykład ,praw ogól-
nych.** ,Mlody umysł pojąć tych ogólników należycie nie mose, ani dojrzeć zkąd one
właściwie się hiorą.*" Ogólne pojęcia przyrodnicze powinny być w szkole pnadstawione
jako «wyniki śoisłcg^o rozbioru i .stopnioweg^o rozumowania," W ich wykładzie należ;
się tizymać metody genetycznej. To też ('hałubiński domaga się szkolnego opiaoowuia
wiailiMPo-^fi przjTodniczych wrdlug tej właśnie metody.
Sr, Kramsztyk w prac} : O jicdagogiczitetn znaczeniu nauk prżyrtKhikzych tTnu^-
;.,'ląd pedag(><,'iczujt , iHSi. 'I'. I, 05 i nast.) dopatruje ń*i ich znaczenia płownii' w tom
żc skłaniają umysł do „upiciunia wszelkich rozumowań i wywodów na pudstawiu lA-
tycznej, pewnej, znanej." Tog^ląd na znaczenie p(^dagrogi(»ac pojedynczych nauk przy-
rodniczych uzupełnia tę zasadę ogólną i wykazuje, w jakim dndiu naleilUoby udiidae
odnośnych wiadomości w szkole. Pod tym względem praca ta zasługige ze wsiecli
miar na to, aby na nią zwracali baczną uwagę pedagogowie wszelkich kieronltów.
Porównawczego zaś zostawienia doniosłości pedagogicznej nauk pnyrodniczych z ia«
nemi naukami, a szczególniej z liistorycznomi, autor w tąj pracy nio miał na oko.
l>ur. też artykuł Kramsztyka: Fizyka w Encykl. wychowawczej, T. IV, 1890, stf.
207 do li4ł.
('<'nne wiaUumusri, dotyr/,i^< o rozkładu nauk w |.,'imnazyaęh większości krajów
europejskich, oraz w ogóle doniosłości pedagog^icY.nej języków j^tarożytnycli podają: M.
MACisiiłEWsKi w artykule: Gimnazya, w Kncyklopedyi w^ychowawczej, T. \\\ 1890,
str. 5G'2 do 501, i Br. Bieńkowski w pracach: Oramatyka grteka i ładMa^ tamie T.
V, 1804, str. 34 do laS.
Nfly'obszemiejszą i zarazom najgruntowniej.szą pracę w sprawie wykszt^oenia
(^łnego W)'dał u nas prof. A. Okolski p. t. Kwcstya refomuf gimmuyaŁM^ i» Niem-^
czech, Szicccyi i h^ranci/i tiuJzlcż tcykszłatccnla klasycznego tcobec potrzeb m>woczc^Hegi)
spolcizcństita J8in. Znajdujemy tu wszci li>tronn(j wyjaśnienie współczesnych dążności
w Kie runku reformy szkół średnich, tak ze stanowi-ka >po!cr/.n'»iro. jak pedag^ocri •'n-iT'^
To U'/, praca ta zawi<*ra w --ołiie hist<»ryczno-krytvi /.lu' liaue dla każdego, kto pn-.niif
w tej s[»rawic doj.s«- do .samo<i/i< lnef^o. naukowo wyiobioii«*57o pądu. Co d(» saiin i kvfo-
atyi .spornej prof. Ukolski dowodzi, że wykształcenie kla.syczne nie odpowiada putaoboni
czasu i zastąpionem być winno wykształoimiem, opartom przeważnie na jt^ykacb ojczy-
stym i nowych, oraz na matcinatyco i naukach pr/yrodniczycłi, w duchu średnich zakli'
dów naukowycłi spc<^yalny4^h we Francyi (cuseignement secondaifo Mpćeial). Faj ten
§ 19,i,t. KŁA8TCY I REALIŚCI. 671
jednak zaznacz (str. 235 i 212), śe głuwnjm oeiem tego wykształcenia powinno być
„oadolnienie do rządzenia "sobą i innymi'', oraz „zrozuinionic potrzeb wspułczosnego spo-
łeczeństwa i wielkich interesów ludzkości." ,Nowe wykształconie winno si«^' starar nic
tyle o to, żeby zo szkół doskonali filolod^ lab biegli wychodzili realiści, ile szlacbetni
i oMiUiwi ludzio."
W kuiR-u niniłłjszogo praeo^lądu nio możemy pumiruic iiiilc/f>nicni podniosłej obro-
ny humanitarnego wykształcenia przeciwko naukom puzytywizum i utylitaryzmu przez
Si. KbzkmiAbkuoo w artylcnle: Nowa zasada wycJiowania^ zamieszczonym w jego Za-
rytath Uieradath 1896^ str. 86 i naat Myśl pizewodnia prawdziwego wyłcsztalcenia,
mówi Kneiiuński> polega na takiem uzdolnieniu jednoetlci, »aby wartością swoją rzeczy-
wistą, moralną i islelektoalną, jak nąjwięcej i jak nąjdłnzoj w społeczeństwie ludzkiem
znatayć i działać mogła;- »aby to wszystko, eo ozłowiek w społeczeństwie istot sobir; po-
doliiiyi h c^tu'. njyśleć i chcieć może, znalazło się istotnie w duszy wychowywanej, jako
ogulna summa człowieczeństwa/' Dobitniej i jaśnioj istoty wykształcenia humanitarne-
go okrosli<' nic potbjlma. To toż tylko tak poji.tł' wykształcenie ogólne stanowi punkt
wyjicia i prawidłowy vvsp,'.łc7\ nnik wykształcenia Jilozotioznesro.
2. Wykład iilozolii w średnicłi zakładach nautcowycłi.
ZaanacKona powyżej (str. 664) sprzecjsność w poglądach pedagogów na wykład [irope-
dentyki filozoficznej w średniek zakładach naokowydi uwydatnia się najdobitniej w pla<
aaciti nauk, obowiąsąjącyoli w lóźnyck krąjach.
W JPtutaik i większości innydi państw niemiedcich wykład propedoufyki, do
której zaliczają logikę i psychologią, nie je<it obowiązującym i pozostawia się zupetnio
nzuaniu dyrektoriów, stn^ownio do tego, czy znajdują w składzio osobistym gimnazyum
nauczyciela, uzdolnionego (U) teeo wykładu. W praktyo(; rńw^na sit.^ to po-itnnowienie
prawie ziipeinemn zaniocbaniu luiuczaLia tiluzohi w średnich zakładach naukowyb. Zi,'a-
dza się to zo /daniem, które je-,/,c/e w roku 1801 wy^'iosił wpływowy pedago«r lU iniec-
ki i filolog H. łiONiTZ, że wprowadzenie tilozohi do giuiiiazyuw równałoby się jej unice-
stwieniu (Dio rhiłosopbio in das Gymnasium auihehmcn, helsst diu Philo^iophio voruich-
ten). Filozofia, według niego, wykładaną być moie tylko na uniwersytetach. W Niemczech
tedy usunięto wykład filozofii ze szkdł średnich głównie dlatego, że uznano go za pnEe>
wyższająoy uaddnienie uemiów ; czego jednak o pi^stępnym wykładzie psychologii, łogiki
i etyki powiedzieć nio można. Co się zaś tyczy pedagogów, odpowiednio przygotowa-
nych do t^iogo wykładu, to przy dobrej woli chyba znalazłoby się ich dosyć wśród
i^narodu my.ślicieli (das Volk der Dencker)."
W gimnazyach r>>siiiskich istnioje minimalny wykład propedeutyki, sprowadzony
do jednogodzinnej nauki logiki tygodniowo w o-tatnioj kiasio; nauka ta łączy się nad-
U), stosownie do najnowszych rozporządzeń (IhiKJ r.), z wykładem języka rosyjskiego
i literatury.
W Amirifi napotykamy już bardziej rozszerzony W3'kład filozofii, obejmujący :
krótki wstęp do filozofii, oraz logikę formalną i psychologią empiryczną z dwiema godzi-
nami w dwóch najwyższych klasach.
We J^omyiiwe Włoszech spożytkowano przinlmioty filozofie/ne w średnich zakła-
dach naukowych w sposób najrozległejszy. I tak w ostatnią' klasie Irancuzkicłi licoów
i kolegiów, nazwanej klasą filozofii, zaprowadzono wykłady: psychologii, logiki, etyki,
moUati/yki. teodycei i historyt hlozofii. poświęiając na to ośm godzin tygodniowo. Nad-
to tiezniowie lou-zn pi-^^i'' lo/.prawy Uluzoticznc i czyta*' wyjątki z dzieł: Platona, Ary-
.stoteb'<a. Cyceroua, Scaoki, Jiakuna, Kartezyuszu, ł^uibnitza i innych filozofów. Każdy
uczeu pragnący uzyskać świadectwo z ukończenia średniego zakładu naukowego w od-
dziale klasycznym (ćcole d^enseignemeiit secondaire dassiąue) i uzyskać przez to
stopień hakiUaria literatury (bachelier es lettreci), musi złożyć egzamin ze wszystkich
Digitized by Google
672 § I9,l,t. WYKŁAD FILOZOFII.
poW3'9;*t7.yc1i przedmiotów filossoflcznjch w jednym z iiDtworsytolóvr. Nawet w nkdacb
szGŚtdokl^^towjehf dających wyk$!2taK'cnio średnio spccyalne l<ńK}]es d*ens<*i<,nictneiit s«ooii>
dalr*' >|n"-i-i!il i \vvki;ul.ii;\ w uKtatnicj kl;i>;i».' w c«t€nM-h Ł^odzinach tygodniowo fiIoz(»fią
nauk (|)liil'i>(>j»łnf i<'iitiiii)ii< \ oraz etyk*; i wyinau'.i,;!\ odpowieilniegu ©sriearoiim od Im-
htifarza nunk i iii,itr:ii:i( yiznyi-li i |>r/yiv)dniczyih, liirludior »"'> sci«'Ur'<>- W lireaih
irłoshitli też smjih; pr/.cdiiiiofy iiltizidii-/.in', co w lirj'ił<-h tVan«'iizkioli, ro/.dziflono racyo-
11 liniej n;t tr/v <>-f ihiic kl:»-y. / dwuirodzinnyin wykładem w p'n.'rw>/»'j '/ nidi. a tm-
uedziniiyiii w duddi dal-zych klusirh. (Ilówna. j>r/,y(v,yiłi\ Uikii'<,'ij szerokiego uwzj,d!^*d-
nieuia iilo/ufii w»* Fmncyi i Wlo-«ze<d) jr-t ta okoli« /.uoj>ć, źn w tych krajach diciano
wykiadoni iilozufii zastąpi< wykład religii, usuni jty z ediika< yi publicznej. Wąfcpir atdi
nalf/y o dobrych skutkach taki(*go zast>;[)!iCwa. gdyż religii żadncmi sztacsraeuii ^uniga-
taiui %astj\pi(' nie pmlulma, a tem mniej ogutnikowom mzonowaniem nad najwyx<«zeBit
zagadnicidaiiii wied/y Itidzkiłj (ij 12.1 ).
l'o do AtiffUi nic w tym wzflęd/.iu stanowmłgo powicd/ier ni<* mo/na, gdyż
w tym kraju inicyatywy pryw;itn«'j i>tnii'jiv najro/lic/.nicjszu typy szkół śrcdnii-łi, It-z
iiar/.iK (iii('i:<) pr/i z p;tn-<two planu nank. W o^^ólo ji dnak |)uwu'dzii'ć naU?iy. żo w kt>-
h iiii. !i ;iti- irl-kiidi. t»ra/ w (idd/iat it li kla^yi /iiyidi s/,k«d gramatycznych (gramniar
M hoolsj, tłdpowi id ijiiryrli najl>ardzi<'j gimnazyDiu i liceom na kontynmcio, obuk ji;zyk6?r
staroźytnyłdi mało pozostajo c2a.su dla innych przedmiot) w, wit.'i: i na Iłloscofią. Tylko
gdzio niegdzie uwzględni-iją < lenicntamy wykhid logiki lub psychologii. Czynią to ri»ir*
nifż niekiedy w oddziałach realnych owych 8zk6).
Litcratun; główniojszych podręczników propedeutyki filozolicsEncj w celach peiia*
gogicznyHi podaliśmy na swiijein miejscu wyżoj, str. 42 i nast Tn zwracamy je>/c2e
u\vagv na s>)'ie^' pia< , wyjaśniających szczegółowo kwe-styą nanczania filozofii w śred*
nich Zftkladafh naukowych.
Naji:t untowniej-/:! jM i u '/:>!i>zcniii pedaijouMc/nem łihr/ofii napisał wspuinniany
już (-tr. 4"_*i Tif. Hł^iNAUU p, L. I>t In phildsojihit' ihnifi itułmatinit flnsHiifuf lS'>'i. Ao-
tor ro/.ir/.o.^a wy/.f.-ch-tronnie stosunek łilozołii do nauki j;zyków, hi-f )ryi, wyujowy. ma-
ti-mutyki. (i/yki, di) wychuwania moralnego i religijnego i wykazuje, że tilozolia, poba-
dzi H' i>i><y-l dujrzowający do samodzielnej roHek^yi nad tłobą^ swym stosunkiem do ln>
dzi i :^ wiata, etanowi konictnmy warunek naukowego i moralnego wykształcenia. Od
i9!a4u wyjścia tego obszernego i wyczerpującego dzioła (obejmnjo 676 stronic) nie poją*
wita sii; druga praca, traktigąca ton przedmiot s równą znajomością izeczy i gruii*
townością.
W nowszydi czasach zajęli sic specyalnym rozliinrem tej kwestyi głównie pe-
daL'< i:owie w Austryi i Kraneyi z powodu szert^zego traktowania tilozofa w ^dcołacb
tych ki l i^-^^-
Wsiinl piai- iuistiyackirli pediie-łi.j-uw, któr/y ^5ię przyczynili t:i';I»szet:o wyja-
.ś.iii iiia (lo:)i(ł-!o3ci wykładu prupedeiityki tilo/oHcznej w giumazyach wynueniam: J. H.
Li)WB, Ueher Jm Unierricht in der philm. Propadcntik am GytnHOsium 18(jó; K. Jam
Uebfr die phihs. 2*tt}iu'idenfik ais (jf ^jnctate Dim-ip'iii fin- die Co9U!entrałion des gym-
nfishłen Unftrrichln 1KS2; A. HOflrr, Znr Propiiden^hFrttge 1884 i A. MKiKOMOt
rebrr plairs. Wlssi ttschttfł und ifor ProjMideuWi 1885.
W NicJOC/.ł»idi hronią w nowszydi . /. : i h ra •yon:ł1nełro wykładu propedeutyki
w -jinirij/yarh y/.('/.<-j<>h)h\\: A. {{f.ckkr, Gcisf, Zitłe inid MiiUl der G;jmna^ial/'ild,'hg
str. >'^1 i na>t.; I-'h. |Vvi i.skk. 1'rhrr Wnia.ujcithcit und Zukuuft der /'/<'/' > ;';'
i)n </>iil,i tt ti l nlrr, ii Jił. w ( 'entr.iI-( )rvran liir il;)- Ifi l^ehulwe,^en 1>^Ś7, '1'. 14. str. 4
i Uii-l. i/.u!i. ti'/ CU do nie<_:() wy/ej -tr. <5(»7): 1'. i\.iiANKKL, Lhr rnh^rrit jif rhr jih\l.
JV<>pddeulik Isni; I n. Wh.lk, Ltbtr den ScInduutariclU in dc iiitiosophie JSał
i inni*
Dlgitized by ^
19,1,2. WYKŁAD FILOZOFII.
673
We finnenakiej literatane zasłagfują na szczególno uwzględnienie w tej spnwie
następująca objawy:
Już .1. Simon wykazywał w swej pracy : La r/formt de Tcnarujnement secondai-
re 1874, konieczną potrzebę szerszopfo wykładu przedmiotów filozoticzDjch w li(;oaeh.
NTajgor^tszyii) atoli rzet;znikieni na IcnT-7yś«- /aprowadzonojifo we Fi;inf vi w r. 1HH5 rozle-
głego wykładu tilozołii w szl<oł,ir|i Ai.k. Fouillkk. Swiadi zy o tfin r~tmlyuin je^j-o:
l,n refm-me de reitseif^nettmit jJiiItisi.plK.jnr et mnrfd en Ftum:*^, w lievuu dan deux
UłOiiUes liitśO. T. str. 3oii i luu-yl. „lya. 60uu;c' vivo et vivitiante, mówi on, pour ia
littćrature codjiur yoar la gdenoe^ o&it la philo.supbiu/^ Że jednak w tej kwostyi kiO"
TDwano ai^ nic tyle pedagogiką, ile polityką, dowodzą tego naatij^pujące alowa:
pbiloaophie eet la religion pabliqiie dea democraties, et noiis aTonona, qao nous naurions
pas grandę confianco dana rarenir d'ttne n'publiqne aans pbilosophie. tji prfttre et roi
vont hien enaemble, toujours aussi on a rapprocbe ces deux titres: pliiłosopbe et citoyen."
W tym dnr-hn donm^rał si«; l^^ouiilre wykładu w liceacłi nie tylku w\ mlynionycih powyżłłj
otr. «)71) przedmiot»'»w tilozoticzny.-h. alt* nadto i filozofii sztuki, tiluzulii ])r/.yrody. filozo-
fii łiij>t4>ryi, prawa natury i w koncu tilozotii nauk w ogóło, obejiiiuj;\i ('j idi tcoryji (t\v-
orie den sciencesj. Trudno ],o\vit;dzior, czegołty należało wił^roj wyumgac od studentA,
poświęcającego się w uniwersytecie spei^yałnym studyoni nad tilozuliąl
Od 'raku 1899 dały się we Francy i slysseć ooras usilniej głosy, krytykujące wy<
kkd filozofii w liceach. Okazały się skutki przesycenia młodzieży niedojnEałej filozofią.
Wielu domagało się zupełnego wylą^enia przedmiotów iilozoflcznych z średnich zakład
duw naukowydi. W cdu zaaiągnięcia zdania znakomitych współczesnych myślicieli
i pisarzów w toj spnwie, redakęya czasopisma Bemie Bleue urząd/iła odpowiednią an-
kieta; i ogłaszała przez dłuższy rzas <»wf' zdania w swoicli łaniach. Zbiór tych zdań
wydano następnie w osolmej książce j>. t. Ftnir cl contrę Vrme\tjnement j/hilos ijiUitjue
J8i«4. Spotykamy tu mi»^dzy inn«Mui <^'łosy .Iankta, Taink a, Kihdta, Mokoha, I'i>!'il-
l£k uo, 1jVuj»a i wielu innych. Zdau tych tu już nic przy Łut zaioy, odsylajął; t:zytchiłka
do saniej lisiążki, wielce ciekawej i pouc-zającej w poruszonej sprawie. l*owieniy tyl-
ko, żo większość głosów broni wyUadu filozofii, ale domaga się pewnej reformy w tym
względzie.
Za rolbimą przemawia tei nąjnowsza praca w tym pnedmiocie^ którą wydtd £.
DuRKHKiM p. t. Uenseiytmnent yhllosaphięue et de phUaso^Ue^ w l^tmie
phiioeopbiąue 18U5, T. 89, str. 121 i nast. Autor W3*kazuje z własnego aczniowski^
doświadczenia błędy pedagogiczne przedwczesnego wdrażania umysłu młodocianego w sa*
niodzielno sądzenie o świcie i Indziarh. „1'ensor eounne lo vobin, mówi. <'tait ła cho-
se 4ue ł on <'Titait avec lo plus d*- >oin. (^ui( omiuc avait un peu d ambitiuu scolairo
entendait se faire son syst<Mne persouncl." i'ouzc'Ua rufuriuy jest tedy konieczni^, czy
zaś nie doprowadzi do przeciwległej ostateczności, przyszłość pokaże.
W naszej literatum; znam w tym przedmiocie tylko prace: prof. Fa. IIabu&t:
Sianomtiaf propt dcutyki filozoficznej w atfałemie muk gimnazyalaych 1888, oraz ks.
Ał. Pecbnika : O reformie t za, propedeutyki filotofiezru^ to natMydi ghmoŁyach 189S.
Pierwsza z nich wykazuje jasno dydaktyczne znaczenie tego przedmiotu; druga broni
rozszerzonego wykładu filozofii, z włączeniem nn talizyki. Zob. też niój artykuł: J*Vio-
zofia i wyhiitałcenie fUiizoficzne, w Kncyklopedyi wyehowawezej T. IV, 18U0, str. 115
do 192, gdzie podaną jest także hLstorya wykładu tiiozofli w szkołach u nas i u obcych.
43
Digitized by Google
674
§ 19,2. WTESZTAŁCENIB NAUKO WS
2. Wykształcenie naukowo npecyalne, fako współezynnik
wykształcenia filozoficznego.
«
Samodzu Itia praca myśli uad filozofią zależy od takir^ » mnó-
stAva wanink(')w, umysłowych i życiowych, i w\Tnaga tak szciukiego
zasolm wiedzy i dojrzałego wyrnhiciiia odpowiednich zdolności, że
młody człowiek, otrzymawszy nawet iiajstaraiini<'i"^z«" wyk.sztalcciii'*
ogólne, tylka wyjątkowo wstt^puje do w yższogo zakładu naukowego
z wyraźnym zamiarem studyowania filozofii. Choćby go ki^cstye
filozoficzne zajmowały jak najżywi<>j, to jednak zazwyczaj widzi
w tera jodynie czynnik dodatkowy dla swego rozwoju umysłowego:
nie mówi sobio: yfi^ą filozofem," lecz wybiera dla swych samo-
dzielnych studyów specyalnośó teologa, filologa, historyka, prawnika,
matematyka, przyrodnika, lekarza i t. p. Do takiego wybora naglą
zarazem dane stosunki społeczne, które właśnie, dla wyjątkowych wa-
runków pracy nad filozofią, nie urobiły z niej osobnego zawodu prak*
tycznego.
O powyższem świadczą wymownie życiorysy większości filozo-
fów. Wszyscy z małemi tylko wyjątkami, rozpoczynali swe studya
naukowe, w ogok^ samodzielnu pracę umysłową w zakresie? tej lub
owej z nauk specyahiyeli i dopiero w nast<?pstwie, parci wewnętrzną
potrzebą ducha, poświęcali się hlozołii. Wskutek tego może my z ła-
twością rozróżniać filozofów według sj)ecyalności, która była punktem
wyjścia dla ich samodzielnych badań filozoficznych i która w ten lub
inny npcsób wywierała pewien w])lyAv na te badania. Możemy mo-
wie o filozofach, którzy wyszU bądź z teologii, filologii, historyi, pra-
wnictwa, bądź z matematyki, przyrodoznawstwa i Ł p. Filozofów zaś
„czystych" pod tym względem, t. j. takich, którzy wprost przystąpili
do samodzielnego rozwiązywania zagadnień filozoficzny di, bez pośred'
nictwa poi)rzednich studyów nad tą lub ową nauką specyalną, napo-
tykamy w dziejach filozofii równic rzadko, jak i takich, którzy „filo-
zofowali" bez wszelkiego w og<>le naukowego przygotowania, jak np
szewc .Jakoi{ l)onMK (f U>24 , albo u nas wieśniak .Ian* Szwkp
(f lW8f, o którym podałem bliższą wiadomość w ży^iorv^:ie Józefa
Kremera fstr. 72 i nast.i. Zre^^^^tą ]>rzyk]ad właśiiir głęliokomy sinego
Bdhmego, który wywarł wpływ niezaprzeczony na rozwój niemieckie-
go idealizmu w naszym wieku, pokazuje, źe tacy filozofowie bez
wszelkiego naukowego wykształcenia, zasługują często bardziej na
miano prawdziwych filozofów, aniżeli wielu połowicznie wykształco-
nych dyletantów, którzy przyswoili sobie w sposób powierzchowny
Digitized by Google
§ 19,2. WTKSZTAŁCBNCR NAUKOWB. 675
pewien zasób wiedzy, ale w żadnej nauce nie uzyskali gruntownego
wykształcenia.
Taki stosunek życiowy samodzielnej pracy nad filozofią do spe-
cyalnego wykształcenia naukowego łączy si^^ w sposób naturalny
z wynikami teoretycznego rozbioru stosunku filozofii w ogóle do in-
nych nauk (§ 10, oraz ^ 15 -2 i 1(>,2'. Skoro się okazuje, ze filozofia,
jako dążność do krytycznego na świat pu^h^du, nuLsi uwzględnić da-
no nauk spccyalnych. badającycli szczeg()łowe objawy świata, to rzecz
naturalna, że wyksztaK i iiic naukowe specyalne poi)rzedzić winno pra-
cę nad wykształceniem taeiioweni w zakresie filozofii. W imię tej
zasady zastanawiamy się tu bliżej nad znaczeniem .specyaluego wy-
kształcenia naukowego dla wykształcenia filozoficznego.
Głównemi zakładami, daj%cemi speoyalne wykształcenie naukowe
B% uniwersytety. Mają one toż samo znaczenie w zakresie wyższego
wykształcenia, jak gimnazya wśród średnich zakładów naukowych.
Uniwersytet wyrabia przedewszystkiem ludzi naukowych, uczonych,
mających naukę za cel swej pracy, w przeciwstawieniu do wyższych
szkół fachowych: politechnik, specyalnych akademij, duchownych, le-
karskich, rolniczych, wojskowych i t. p., które podobnie, jak i szkoły
r<'aluc, maią na oku wykształcenie zawodowe. Wprawdzie i wyc ho-
wańcy uniwersytetów poświęcajŁi się w życiu po większej (części róż-
nym zawodom praktycznym: pedagoga, prawnika, lekarza i t. p.,
ale wykształcenie uni wersy t( ( kie ( zuwa nad tem, aby owa przyszła
działalność miała ściśle naukową podstawę i ciągle uwzgiędniaia żywy
po8t<^ nauki; gdy przeciwnie wyższe szkoły fachowe posiłkują się jt^-
dynie nauką, zastosowaną do pewnych praktycznych celów% pozosta-
wiając, o ile można, na uboczu tak zwaną „czystą" naukę. Uniwersy-
tety ksztrieą wskutek tego badaczów naukowych i dla tego piel^gnu-
j% albo przynajmniej pielęgnować winny, ideę łączności wewnętrznej
wszystkich nauk, ich zasadniczej jedności. Szkoły fachowe natomiast
wyrabiają zręcznych rutynistów, zdolnych w swej specyalności spożyt-
kować wyniki nauki dla celów praktycznych, ale nie przysposabia ich
do samodzielnej pracy nad postępi m nauk. Z tego wynika, że w na-
turalnym toku rzeczy szukać należy specyahiego wykształcenia nau-
kowego, jako współ( zyiniika wykształcenia filozoficznego, nie w szkołach
fachowych, lecz w uuiwHrsytetacli.
Trzy gf«')wne grupy nauk: przyrodnicze^ humanitarne \ teologiczne
Tzob. wyżej str. 119) stanowią w uniwersytetach przedmiot specyalnych
\vykład(nv na różnych fakultetach. W większości niemieckich, au-
stryackich i angielskich uniwersytetów istnieją fakultety: lekarski,
filozoficzny, prawny i teologiczny. Przy tym podziale wykład nauk
matematycznych i przyrodniczych, w odróżnieniu od specyaluo-lekar'
*
Digrtized by Google
676 § 19,2. WYKSZTAŁCKNIB NAUKOWB.
skich, wpada w zakres faknltotu filozoficznego. W nniwersytetach
francuzkich i włoskich napotykamy powi^kszej cz^ci Odobne fakulte-
ty matomatyczno-przyrodnicze. W rosyjskich — obok fakultetów ma-
tematyczno- i 1 : . rodniczych istnieją historyczno-filologiczne, zastępując e
fakultety filozoficzne innych krajów.
Chociaż według togo, co powiedziano wyżej, przyszły filozof
wykształcić 8i«^ winien gruntownie w zakresie choć jednej z nauk
s|)ecyalnTch, a z ])Ozostałi'DH zaznajomić się encyklopedycznie i«tr.
650 i nast.r, to ierlnak nic iiinżna ściśle określić stn(]v(')W takiilteckirii.
ktł')rełjy uznać należało za najw liiściwsze przygotowani*' do samodziel-
nej ])racy nad iilozotią. Przeciwnie, każda ze wspomnianych grup
nauk s{)(>cyalnych przedstawia w tym wzgl^zio pewne korzyści na'I
pozostałemi, ale zarazem i pewne strony ujemne, gdy swą treścią
wyłączną zawłada umysłem filozoficznym. Dla tego właśnie domaga-
my się, jak najusilniej, dopełnienia danej specyalnośoi nietylko pobiei-
nemi wiadomościami, zaczerpanemi z innych nauk, lecz ich duchem
i treścią zasadniczą. W przeciwnym bowiem razie filozof pozostaje
w ciasnym zakresie metodologicznych i metafizycznych przypuszczeń
jednej speeyalności i nie wznosi się na owo krytyczne, ogólno-nauko
we stanowisko, z którego jeilynic rozwiązać można z;e lania lilozotii
w s])osób należyty (§ 1 Rozpatrzmy tedy por(»wnau'C7.o. ł-h-u
w ogólnych zarysach doniosłość każtlej z powyższych grup nauk spe-
cyalny(*li <lla wykształcenia hlozohcznego. Mamy tu atcili na oku je-
dynie względy pedagogiczne, gdyż ogólne znaczenie nauk specyalnych
dla filozofii wyjaśniliśmy na swojem miejscu 10 i U).
Korzyści, jakie wypływają dla początkującego filozofia ze stu lyów
nauk maUimtycznychy narzucają się każdemu, obeznanemu nieco bliżej
z temi naukami. W całym rozwoju swej treści matematyka jest
wzorem ścisłej argumentacyi i stanowi wskutek tego najlepszy środek
wyrobienia formalnej prawidłowości myślenia. To tei niektórzy filo*
zofowie dcdukcyę, wyprowadzającą z logi( zną oczywistością, na wzór
mat<}matyki, zdania szcze<;<'>towe z zasad ogólnych, uznawali za naj-
doskonalszą, lub nawet za j^dyiiie ^ naukową^ metodę poznania rzecjey
i usiłowali zastosować jii do tilozoiii. ('zyni t/> np. Spinoza i^zob. str.
520 i nast.). Jeżeli takie zastosowanie w swym wyłącznym rozwoju
<|i .prowadziło w końcu do abstrakcyjnego ionnalizinu, uwydatniające-
go się w dyalektyce Heola (i^ 14.:', , to w tem ni<- winna matematyka,
lecz jednostronność filozofów, nie z wTacających należytej uwagi na róźnoii'
przedmiotów, badanych przez filozofią i matematykę, oraz na inne bar-
dzo ważne czjrnniki ni< t<> dologiczne matematyki, uzupełniające dedukoyą-
W mat<ematyce bowiem dedukcya opiera się na ściśle określonych
zasadach, na tak zwanych pewnikach , lub też na różnych założeniach,
. - j
§ 19,2. WYK.SZTAŁCKNIK NAUKOWE.
677
które służą za punkt wyjścia illa całł j dalszej czynności logicznej nad
badanym przedmiotem. Scislcść niatoiuatyki nie poleca tylko na sa-
mrj fledukcyi, lecz również na jasnej świadomości pierwotnych po-
czątków wiedzy matematycznej. Gdyby tedy tilozotuwie dyalektycy
zwrócili byli uwagę i na t^ strony matematyki, byliby się niewątpli-
wie zachowali bardziej krytycznie wzgl^em ostatecznych zasad swych
abstrakcyjnych wywodów. W każdym razie i ta strona matematyki
jest wielce kształcącą dla początkującego filozofa. Przyucza go do
analizy poznawczej, dążącej do wykrycia i określenia pierwotnych
czynników wszelkiej w ogóle wiedzy. Prawda, źe ńrodki, używane
w tym względzie przez matematykę i filozofią są różne, stosownie do
różnych przedmiotów ich badania, jak to wykazuje metodologia filo-
zotii (§ 15); ogólny jednak kiemnek badawczy myśli jest jeden i ten
sam i przyjmuje w matematyce ściśle określony chaiMisin-, wyjaśnia-
jący ]3od niejedn>in wzglt^dcm odnośne zagadnienia krytyki poznania.
Za przykład shiż\ ć mogą miedzy innemi now sze badania z zakresu
metamatematyki. o których mówiliśmy wyżej 'str. 8f>3 i nast.).
Prócz tycli czynnników przeważnie formalnych i metodologicz-
nych, matematyka posiada nit zaprzeczoną doniosłość dla wykształcę**
nia filozoficznego i pod względem rzeczowym. Jej zastosowania w lo-
gicOf psychologii, estetyce, a tern bardziej w hlozoiii przyrody są bar-
dzo rozległe. Takie np. zasadnicze pojęcia wiedzy hidzkiej, jak: siła
i mcb, przestrzeń, czas i t p. tylko przy jej pomocy należycie wyja-
śnione być mogą. To też filozof zapoznać się winien z matematyką
przynajmniej o tyle, aby mógł sobie zdać samodzielną s] i z owych
zastosowań i ocenić krytycznie ich doniosłość w rozwiązywaniu zaga-
dnień filozoficznych. Do tego naturalnie nie wystarczają^ wiadomości
elementarne ; a że autodydaktyc zne zapoznanie się z matematyką połą-
czone jest z wielkiemi trudnościami, więc ])oradzić należy każdi nm
początkujacenni filozofowi, aby w uniwersytecie uczęszczał na wykła-
fly matematyki i pracował nad nią poważnie, w celu możUwie grun-
townego prz3'swojenia sobie jej zasadniczych danyt-h.
Nad doniosłością nauk przyródniczych dla wykształcenia filozo-
ficznego szczegółowo rozwodzić si^ nie |)otrzebujemy. Jasną bowiem
jest rzeczą, że faktyczne wiadomości, udzielane z tego zakresu w śre-
dnich zakładach naukowych, nie mogą być wystarczające dla filozofa.
Zax>oznać się on winien koniecznie nietylko z ogólnemi wynikami
wiedzy przyrodniczej, z jej najważniejszym materyałem faktycznym,
ale również z odnośnemi teoryami, wyjaśniaj ącemi naukowo ten ma-
teryał. Praca w tym duchu nad fizyką, chemią, geologią, kosmolo-
gią, biologią i tizyolop;ią j(.'st koniecznym warunkiem wyliształcenia
filozoiicznego w szerszeni tego siuwa znaczeniu \^zob. wyżej, .str. IIG,
Digitized by Google
678 § 19,2. WYKSZTAŁCENIE NAUKOWB.
])Oflział nauk przyrodniczych wedhia: Wundta). Prawda, trudno wy-
magać, al>y irjłody człowiek, poświ^M Mjący się innej s]>e( yaliiosci, a nie
przyrodoznawstwu, wnikał zbyt szczegółowo w treść powyższych
nauk. Pominii* to, skoro pragnie w przyszłości przyjmować czynny
udział w pracy nad filozofią, a wi^ i nad urobioniem ogólnego na
świat poglądu, musi o tyle wniknąć w szczegóły przyrodosmawstwa,
0 ile to jest koniecznem dla należytego zrozumienia jego ogólnych
zasad i wyników. Wykształcenie bowiem filozoficzne nie może odio-
dzió za dokończone, póki myśliciel nie staje na wysokości współcze-
snej wiedzy przyrodniczej i nie nabywa możności samodzielnego, kry-
tycznego na nią ])oglądu.
Przy najwi(^k8zem atoli nssnaniu dla pedagogicznej doniosłości
matematyki i nauk przyrodniczych nie można pominąć stron ujem-
nycli wyłącznego panowania ich zasad i ducha nad rozwojem umysło-
wym iilozofa.
MatcTnatyka. jak to wykazano wyżej istr. 352 i nast. \ ma cha-
rakter foriiiiihi}/. Wskutek zastosowania jej zasad du pizedmictcw
przyr(Mloziiaw>t wa rozwinęła si(j w niem dążność do wyjaśnienia zja-
wisk z pimktu widzenia meciianicznego i ilościowego. UpraAmienie
takiego punktu widz«'nia roztrząsał i śmj^ na swojem miejsca (sir.
oraz 351 i nast.\ Tu powiemy tylko, że matemateczno-przyrodniczy
sposób myślenia byłby w zupełności uprawniony i dla lilozofa, gdyby
świat nie przedstawiał nam innych objawów, prócz takich, które ń%
ostatecznie dają sprowadzić do działania praw mechaniki i do czynni-
ków ilościowych. Skoro tak nie jest, jak o tem przekonywa kiyiyka
metodologicznych i metafizycznych zasad [)rzyrodoznawstwa (§ U,
oraz 16,2) ; to wyłączna tendcncya myśliciela w kierunku mechaniczne-
ilościowym nmsi coraz bardziej przytłumiać jego zmysł dla różnic
jakośeiow > t h, taktycznie w świrc ic istniejących, i doprowadzić do wy-
muszonego tioiiiaizonia (»b]aw('>w, ruz( hodzącego się z istotnym sta-
nem rzecz\'. Myślicie*], nie lirzacy si*; z tym stanem rzeczy. Icct: na-
ciągający taktyczne dane do swoicli nawyknicii naukowych, staje m
doktrynorem, i)odkopującym czc^sto mimo woli i wiedzy swą własna
miłość prawdy dla prawdy uob. str. 510 i nast.\ Od złych następstw
takiego doktrynerstwa, zarówno dla nauki jak życia, wyzwolić si^
może umysł tylko wtedy, gdy się kształci na podstawie możliwie peł-
nego uwzględnienia różnorodnych objawów^ świata, j^o realnego bo-
gactwa, przekraczającego w sposób tak oczywisty jednostronne teo-
rye naturalizmu. I to właśnie, najgruntowniejszego nawet przyrodni-
ka, ])iaguą('ego sir wykształcić filozoficznie, a witjc przedewszystkiem
w duchu kryty< yzmu, skłonić winno do głębszego wniknięcia w zasady
1 treść innych nauk, dopełniających jego ograniczony sposób myśłoub.
Digitized I C^oogle.
§ 19,2. WTKSSSTAŁCBNIB NAUKOWB. 679
Nawofywftno dotąd ])odo8tatkiem i jak się zdaje nie bez skutku,
fiioBofów, filologów, historyków, socjologów, aby sitj bliżej ssapoznali
z nankami przyrodniczemi. Nadszedł czas do przypomnienia przy-
rodnikom, że i oni nie reprezentują całkowitej „nauki," że chcąc się
wznieść na stanowisko ogólno-naiikowo. a więc filozoliczne. i oni uzu-
pełniać winni swo specyalne wykształcenie głębszcm wnikiii^t iem
w istot(^ i trcśi' pozostałych nauk. Prawdziwa nauka nic zna i nie
uznaje hegenionn jednego fakultetu nad pozobtałemi, lecz domaga się
równouprawnienia wszystkich.
Natrafiamy ta przedewszystkiem na nauki humaniłarM, stano-
wiące nie mniej ważny W8półcz3mnik wykształcenia filozoficznego, jak
matematyczno-przyrodnicze.
Rysy charakteiystyczne objawów, badanych przez nauki huma-
nitarne, sprowadzić można z PaBrEBSM do ich niepowtarź<tlno9ci (zob.
wyżej str. 414). Jestto rys tak odrębny, świadczący tak dobitnie
o samoistności tego szeregu objawów w przeciwstawieniu do objawów
przyrody fizycznej, że powinien dać wiele do myślenia nietylko filo-
zofowi, ale i kaźdt»nni głębszemu ])rzyrodnik<>wi. Ten jeden rys zmusza
„naukę" prawdziwą, krytyczną do przekroczenia ( iasuych ram natn-
ralistycznego sposobu myśU-nia i dui>einienia go nowemi metodolo-
giczncmi i metatizyLziK-mi czynnikami, opartemi na sumiemiem bada-
niu tego szeregu objawów.
Bo też w samej rzeezy, objawy życia umysłowego, będące zasa-
dniczym podkładem nauk liumanitarnyoh, tak ściśle się wiążą z samo-
istnym bytem każdego osobnika, z jego właściwościami indjrwidualno-
mi, a w dalszym ich rozwoju, z jego samodzielną energią, z dążno-
ściami, mniej lub więcej twórczemi jego uczuć, myśli i woli, że osta-
tecsny wynik wszystkich tych danych: ^zt/n ludzki, jest czems tak
oryginalncm, wyłącznem, że się w ten sam sposób nigdy i nigdzie nic
powtarza, a tem bardziej ])rzez nikogo nigdy i nigdzie powtórzonem
być nie może. Na tem polega właśnie istota hUtoryi, dziejów i odręb-
ny charakter jej praw zasadniczych. Praw tych bowiem nie można
wykryć na podstawie prostego uogólnienia szczegółowych faktów, lecz
dla ich zroziunienia i określenia wniknąć należy w istotę organ i/a cyi
umysłowej człowieka i z jej rozbioru wy pro wari zió owe czynniki ogól-
ne, zasadnicze, które kierują dążnościami iudzkiemi, przyświecają za-
równo jednostkom, jak narodom i całej ludzkości na ciemnej drodze
^wota jako ostateczne cele ruchu dziejowego.
Wiemy już, że to są czynniki raeyonakM^ któro w treści swej
nie zależą od samych faktów, od tego, co jeH^ lecz, unosząc się ponad
faktyczną rzeczywistość, oceniają jej wurtość wewnętrzną z punktu
widzenia tego, co byó powmntti z punktu widzenia idialut i w tym
Digitized by Google
680 § 19,2. WYKSZTAŁCENIE NAUKOWE.
duchu dążą do twórczego przeistoczenia danej rzeczywistości wedhig
wymagań wyższej i lepszej natury człowieka, według \vymagań rosu-
mu. Tu dopiero docieramy do właiciwego źródła dziejów, wszelkiego
post(jpu na ])oln kultury i cjwilizacyi ludzkiej, na polu religii i sztuki,
oświaty i nauki, żyria s])olecznego i stosnnk('>w nii<^(lz\'narodo\vv(.h.
Nie trudno zrozuiiiii-r, żt; tu już P])osub mydlenia medianie zno-jtrzyi-o-
dniczy ustąpi** nuisi przed .<j>usol»eia m^^ślenia racyonalnym, etycakt^n^
bez którego ezlowiek nie by}l>y ezłowiekicm, istotą, wytwai-zającą
własne swoje dzieje, lecz bryJą, ])oru8zan% przez obce siły (zob. wy-
żej § 8,2 i 3, 12.2 i 3, oraz 576 i nast.).
Otóż taki to sposób inyślenia racyonalny, etyczny, stanowiący
w |)rawdziwem wykształceniu filozoficznem konieczne dopełnienie
sposobu myślenia mechaniczno-przyrodniczego, podniecają i kształcą
w sposób właściwy jedynie nanki humanitarne, jako samoistne czyn-
niki wiedzy Indziej. To też nie jest przesadą zdanie, że bez wy-
kszti^cenia humanitarnego nie ma prawdziwego filozo&. Najszersza
wiedza ])rzyrodnicza tego wykształcenia zastąpić nie może.
Nad znaczeniem szczegółowyeh danyeh zarówno historyi i filolo-
gii, jak i uank spolt * zuych dki wykształcenia tilozolicznego, za,<Tana-
wiać sio lu nie mamy ])Owodu. Powołujemy sit^ zresztą na to, co już
powitdzii lisiuy wyżej, roztrząsa j:u- wsiwłczjaniiki wyk-zuiicenia ogói-
norro istr. (>58 i nast.). Do zasadniczych w tym \\z^l»Mlzie wymagań,
aby ]ł0CZł\t kujący tilozot' zapoznał się możliwie gruutownie z ogólną
historyą kultury i cywilizacyi, dalej z liistoryą religii, sztuki, nauki
i życia społecznego, oraz z tcoretycznemi zwadami tych nauk, doda-
my tu tylko jeszcze kilka uwag co do znaczenia j^yków starożytnych
i nowych.
Przedewszystkiem jas^ jest rzeczą, że nie można uznać filozofa
za naukowo wykształconego, który nie jest zdoln^Tu czytać w orygi-
nale dzieł Platona, Arystotelesa, Bakona, Kartezyusza, Spinozy i in*
nych pierwszorzędnych myślicieli. Stosunek współczesnef;^ > filozo&do
dzieł tych myślicieli jest zupełnie inny, aniżeli stosunek specyalisty
matematyka, przyrodnika, medyka do odnośnych dzieł klasycznych
Knldidcsa, Arystottdesa, Hif >])olvrntośa. Ualeiia, Newtona i iiuiyrh. Ci
autorzy maj^ dla ws])ulczesnoi nauki ]>o większej części tylko znaczo-
liit' historyczne. Z tego stanowiska znajomość ich dzieł w oryginale
jest wprawdzie koniecznym środkiem naukowego wyjaśnienia począt-
ków i rozwoju wi(vlzy na tych polach; ale znajomość ta nie stanowi
koniecznego współcz>niuika w samodzielnych badaniach uczony
i mało się przyczynia do urobienia jego teoryj naukowych. Wszyst-
ko, co w tych dziełach ma wartość rzeczywistą, wsiąkło, że tak po-
wiem, w nauką współczesną i staje się udziałem każdego jej adepta
Oigitized by
§ 19j2. WYKSZTAŁCENIE NAUKOWE.
681
bez pomocy ponowiiv(']i stu(l\'(')w nad owemi dziełami. Tymczasem
dzieła pierwazorzt^dnycli myśli< ioli świata ntanowił^ aż po ( hwiu^ (jIjoc-
ną niewyczerpane źródło Hamodzielnycli ])imktów widzt^iia na najroz-
liczniejsze kwrstye filozotiezne. Nagromadzona w ty( li dziełach |)i a
myśli nad rozwijaniem ostatecznych zagadnień, wiedzy ludzkiej i luu-
bieniem ogólnego na świat poglądu, pomimo postępu czasu, nie traci
nic na swej wartości zasadniczej. Przeciwnie, najsamodzielniejsi filo-
zofowie późniejszych pokoleń znajdowali w dziełach tych cenne wska-
zówki dla rozwoju własnych badań i bez studyów nad niemi nie do-
sięgnęliby tego stopnia wyrobienia myśli i subtelności dociekań, jaki
napotykamy u jwwaźnych myślicieli nowszych czasów. Wszystko,
cośmy na swojem miejscu powiedzieli o metodologtcznem znaczeniu
historyi filozofii (§ 15,8 i 16,3), dotyczy głównie samodzlelnc^go zapo-
znam i sit^ współczesnych pracowników na tern polu z dzit l.niii znako-
mitych poprzedników. Przy ich pomocy filozof przejmuje sią dopiero
w sposób należyty" rozmnem ogóluo-ludzkim i nznpełnin jego czyimi-
kami swój ograniczony indywidualny ]>unkt widzenia. To wszystko
zaś wymaga dobrej znajomości języka greckiego i łaciny.
Też same względy przemawiają i za językami nowemi: niemiec-
kim, francuzkiiii i angielskim. Szczególniej ważnym dla studyów filo-
zoficznych jest język niemiecki, z powodu zarówno jedynego w swoim
rodzaju bogactwa literatury niemieckiej we wszystkich dziedzinach
filozofii, jak i dla tego, źc filozof nowoczesny, pragnący głębiej wni-
knąć w istotę krytycyzmu, koniecznie zapoznać się winien bliżej
z dziełami £anta, którego w żadnych przekładach należycie zrozu-
mieć nie podobna.
W końcu słówko o znaczenin wmk teolofiirzm/ch dla wykształce-
nia lilozoficzuego. Kzccz naturalna, że od ])()(Zi^tkuji^cego filozota
wymagać nie można szc^rszych studyów .spec yałuych nad temi naid^a-
mi. Poinimo to nie puwiiiit ii ich lekceważyć'', jak to często się dzieje
w imię rzekomej krytycznosci, a w istocie z uprzedzeń negacyjnych
zob. str. (iOi^i i nast.). O czynnikach filozotieznych, wiażi^cych się
z naukami teologiczncmi, świadczy zarówno ieh filozofia, jak w ogóle
doniosłość ich przedmiotu, t, j. religia (zob. str. 329 i nast., oraz
§ 12,3). ^Myśliciel sumienny nie powinien być ciemnym i w tym za-
kresie wiedzy ludzkiej, i na tern polu nie powinien kroczyć omackiem.
Obowiązkiem jego jest tedy zapoznać się z tt^ologią o tyle, o ile to
jest koniecznem dla dokładnego zrozumienia jej charakteru, oraz jej
pierwotnych założeń i treści zasadniczej. W przeciwnym razie, sądy
jego w tym ważnym przedmiocie nie będł^ wynikiem sumiennej roz-
wagi, lecz objawem wpłysvów postronnych, nmiej lub wu^^i j przypad-
kowych, często nawet tendencyjnie ziiiicmajt^oycii istotny stan rzeczy.
Digitized by Google
682
§ 19,2. WYKSZTAŁCENIE NAUKOWE.
A wt«'dy flojrmar \ zniowi tcdlop^ii nip prz<»f'iwstawi prawdziwi n;o kry-
tycyzmu filuzoik-ziiego, czysti j miłości prawdy dla j)ra\vdy, ItH z zno-
w\\ tylko do^natyzm toj lub owej nauki specj^^ahiej, iub też nawei
pierwszych lepszych popularnych haseł y,ducha czasu." Od takich
zboczeń ochronić może jedynie samodzielne zapoznanie .się przynaj-
mniej z historyą teologu i z jej teorotycznemi zasadami.
PedagOfftka BtudyóW imiweiayteekiolu Wymaganie pewnego
uniwM^aliziiiu naukowego, jako wsputczynnika wyksztricenia filoKoficsaego, moźo H-ywo-
łat' uzasadnione zarzuty pcdag^ogirznn i nadto W swcni praktyczncm nnoajrWtsIiiknńi
natrafia na r.rżnorodnt' trudności. Z tęgo powodu diKlajomy tu kilka wyjas^nień.
.If"/.*'li /.;\il;iiiiy, aby prayszły tiiozot' nie poprst)i-tawał na '^peryalnych niuk.^<.ii
swejjo lakultrtii, Ic.^z dążył do ich uzupehiienia pracą nad inneiui naukami, to z tcjro
ni<' wynika, aljy hu- miał nad mian; roz^strzeliw^ać w swych stndyach i naraz zajmować
wieloma różnorodncnii przedmiotami. Owe wiadomości dodatkowe przyswoić 9dbie
teoio kolejno, w pewnym nast<.'pstwie csasu tak, aby nie nadweręśi^y jego stndyów
specjalnych, ja stanowiły pożądane niozmaioenie pracy naukowej, ożywiąjąc omyał awą
nową treścią i Tozleglejszemi widnokręgami Do takieb ląfęć dodatkowych, bea nwaeib-
ku dla «jrlówncj ^pecyalnoś< i, czas. pr/y dobrych i li(,'ciach, zawsze się znajdzie, a na dbę*
ciach w tym kierunku zbywać nie li^^dzio nlL-^dy umysłowi z nastrojem filozoflcznyiu
(§ 17). Zresztą, nic chodzi o to, ai>y owej wiedzy z zakresu innych fakultetów nałn!
całkowicie już podczn>i swych studyów speryalii} ( h. rz^ j^o nic zdąży zroł>i«'' na uniwer-
sytecie, o tcni powinien pouiyśleć później, w ten lui) inny sposób. Zaznaczyliśmy p«)wv-
żcj tylko og.rlny zakrc-^s nauk specyalnych, kt<;re mieć winien na oku miiHly tiiozot, dba-
ły o awe należyte wykształcenie.
Nie lekceważymy lównież tradnoeci, nasuwąjącyeh się pny loanenania atodjAw
poza zakres nauk faknltcckich. Trudności te są w istocie bardzo wielkie sacKgdbiiej
w t3'ch uniwersytetach, w których nie ma wykładów ogólnych z każdego laknea wie*
dzy dla słuchaczów w^siystkidi fakultetów w celu zaznaczenia jedności i zwiąiku w<y
wncfr/ncgo nauk : przeoiwnie, gdzie «fnd \ a fakiiltcckic z roku na rok drolaazeowa ■> »
spccyalłzownnc i dlat''<ro mało pozostawiają cz^isu na ich dopełnienie w zazn.u-7n:iyii
kierunku. Aic i tr rnuinosci da ^ się przczwyci».'żyr, przy pomocy l>:idz inlnoi^oej lit<?ra.
tury, liądz stosunków usłibistych z pjy.edstawicielami różnych specyalności, którzy nio
odmówią swej rady i kierownictwa młodemu człowiekowi, pracującemu sumiennie nad
awojooi wykształceniem. Chodzi tedy i tu głównie o dobrą wo1q i energię przj' wyssą*
kiwaniu najodpowiedniejszych środków, wiodących do wskazanego cela.
Wielką pomocą w racyonabym rozwoju studyów uniwersyteckich są pnoe, doty>
cząee ich istoty, zadaii, metody i roddadu. Stanowią one tak zwaną pe<lagogik^ sta-
dyów uniwersyteckich, a podniecąjąc refleksyę nad tym pniedmiotem, naglą umysł ns*
wijająt-y się do zdania sol)ie sprawy ze swych u.siłowań w kioninku wykształcenia sr-
mego siebie. Z tego powodu zwracamy tu uwagę na ważniejsze wśród t<^ jx>-
dzaju pric.
Jiiż .N HKLi.iNo iiiirual n.i uniwer-Y tccic w .lenie wykłady o mektdzic słudyw
akadctnickich, które nast^-puio wydał drukiem (Yorlcsungen iibcr die MetJwdc des oka-
demincken Studiums 1803, ji-cio wyd. 1830). Hoztrząsa on tn ze swego filozoficzoego
Digitized by GoogI(
§ iiTUDYA UNIWEKSYTECKIE.
683
pnnkta widzenia (aob. wj/oj <;tr. 12 i nast.) wzajenmy do siebie ntosunek nauk ^pocyal-
Dycb, szcsogr^blej teologii, prajrodosnawstwa i histoiyi. Ppinituo jednoBfcronucgo idoali-
mn, stanowiącego dnstą tjch wjlcladów, zasłagoją jednak na to, aby się z niemi za-
poznał początkujący filozof z powoda ich głębszego poglądu na istotę i wewnętnmy
związek wsponmianycli nauk ^)ocyalnych.
W tym prz«^mioo!f» pisali później: J. E. Ebdmann, VorleJtungcn uhcr akndemi-
iiches Lehen w»/f Studium 1858, Kuno Fischer, Uebrr dm akadetnuiche Studium und
seine Ait/(/(ihr 1S68. .1. Mac Cosh, Academic teadmig 1809, L. Loabu, L'emeiffH€ttiaU
superieur 1888 i inni.
Wśród nowszych prac godno są w tym względzie szczególnej uwagi:
Fr. Habmb, M^iode dat akadenua^tn Studiunu^ wyd. pośmiertne 188S. Autor
traktnje tu w tizec^ częsdaclt: 1) o uczonym, 2) o oniworsytccio, B) o studyach fakul*
teckich. Kaida z tycb części obejmiye szereg cennych uwag, dotyczących zadań, celu
i środków wykształcenia naukowego. W ostatniej • zęści napotykamy charakterystyki.'
różnych gał< /i <fudyów fakultockich z osobna^ okroślenie ich znaczenia, oraz W:ikazówki
do odpowiedniej nad niemi prai y.
Czfwki filozof T. Masaryk ytod na/un k"nk,rfni\j logiki, wspomnianej wyżej ^tr.
116, iłodaje pout-zający przeirląd nauk speeyalnych. juz^czem wyjaśnia i< b wzajemny do
siebie stosunek i wymienia dzieła pomocniczo do studyów w każdym kiurunku.
R. HocHiooBB, Ueber dk Aufyaht des akademischen Shtdiums 1894. Jestto
wieioe poncząfąca rozpeawa zamieszczona w czasopiśmie : Zeitsi^ft fur FhUoaophie und
PadagogUc T. I, 1894, str. 428-452 iT. 11, 1895, str. 28 -45. Autor wykazuje donio-
}oś.' imiwf r^ytetów jako uosobienia nauki i, roztrząsając znaezóiio różnych studyów fa-
kultockich, kładzie zarażeń) nacisk na potrzetH> idealnego rozwoju umysłu w kierunku
moralnym i estetycznym, dopełniającym wiedzę naukową.
Najlepszym śrotlkiem w-t^pni-L^^o orymtowania w ró/nyfh dziedzinach wiedzy
spo«'yalnej są studya nad tiln/oii!\ odnośnych nauk. Literaturę w tym wzgl^zie podali-
śmy jiiż na swojem miejo.:u, str. ;<21 lii.
rrac, ijiającycłi za przodnńot uniwersytety w ogóle, ich cel, organizacyą, sposób
wykładu i t. p. tu już nie wymieniamy. Ograniczamy się jedynie wzmianką o mowie,
wielce doniosłą) w tym przednitode, jaką rdctor monachijskiego uniwersytetu W. Chust
oglosU p. t. Reform des UnmrsUatinmterrkkta 1802. Autor domaga się energicznie,
i bardzo dnszoie, uzupełniania zwykłych wykładów z katedry możliwie szerokiom rozwi-
nięcłun konwersatoryów, dysputatoryów. ropctytory<'>w, somhiaiyów naukowyćli i w ogó-
le wszelkiego rodzaju ćwiczeń praktycznych pod kierownictwem profesorów. Widzi f>n
w tern niezbędny środek żywej spójni młodzieży nUndemickioJ r. pnicdstawicielami nauki,
równic koniec/ny w naucp historyi, filnbvj^it. matematyki, filozofii i t. p., jak praua w la-
boratoryach i szpitalach dla przyrodnik' > w i m- *! vków.
Tu nadmieniam, że W. Lutosławski w artykule: Sitr Ictiseigncmenł de la phi-
loBophk (R^vue do metaphysiąuo, 1803, T. i, 485 i nast) broni w nauczaniu uniwcrsy-
teckiem zupełnej nawet zamiany wyldaduw ciągłych dyskusyą dyalogową Profesor,
według tego, potizebige właściwie tylko kierować lekturą studenta, jego samodzielną
pracą nad nauką, a do togo wystarcząją wskazówki osobisto oo do tąj lektury,
oraz d}^kusya nad głównemi, szczególniej wątpliwemi, kwestyami z zakresu badanego
przedmiotu.
Nie mogąc się zająć na tem miejscu szczegółowym rozbiorem tej ważnej kwestyi
dydakty< znej. ^nznaczam tylko. że. według mego przekonania, prole-or dla wielu po-
ważnych jiowedow nie może się zrzec prawa rozwinięcia w wykładach syiśttiiiatycznych
swego poglą iii nictylko na szczegółowe kwestye danej nauki, ale i na jej całość. Z dru-
giej atoli strony mam dyskusyą za ibmeesiie uzupełnienie wykładu, jozeli cel nauczania
Digitized by Google
684
§ 19,2. STUDYA UNXWUR8YT£CK1£:.
uniwersyteckiego; |>rzvgut«>wanie słuchacza do samodzielnąj pracy luid nauką, lua hyc
osiągu irtyiii. W tetn te« pnokonaniu już od początku sw ej aziałaluoaci profeji.or5iki<y
zaprowadsiłein w b. Sskole głównej dysputatorya i repetjtorya nad wykladanemi pized*
miotainl, a następnie w uniwersytecie, dla smienlonycb warunków wjUadn, astępowa-
łom jt> dyskasjrami piywatnemi ze slttohacauoi nad róźnemi kwestyami tOesoficaiegiL
Ltlteratura polska B»xyciO »i«; może szeregiem nie wieln wprawdzie, lea
cennych prac w sprawie wyższego wykształcenia.
IMr rw-^/o miejsce chronologicznio zajmoją Itadg prtygaadBkie iSzŁStuMraamo^
u ktor\ih mówiliśmy jtiż wyźfj. 'jfr. 21.
liez poniwiiania wit;ks7.i\ wartość, wartość w tym przedmiocie jedyną w n<v-ze!
litoraturzo, ma rzecz Każ. liHoi»zi.Ń8Kiii«o: O powołaniu i obowiązkach młodzieży aka-
demickiej 1820 (Pisma, T. VI U, 1874). Jestto całkowita pedagogika stndyów uniwer-
syteckich, napisana treściwie wprawdzie (na 72 strennicach), ale w zupełnym zarTsie,
z ciepłem serdecznom i rozległym poglądem na poważną spraw- wykształcenia naukowe-
go. Roztrząsa tu Brodziński znaczenie w tym w^lędide: religii, flloiofii, oru matema-
tyki, przyrodoznawstwa. Iiistoryi i literatuiy; domaga się, aby obok przedmiotów spo-
eyalnych »>wzgl<^(Iniano i ogólne, rozszerzające widnokrąg umysłowy, podniecające żywr
zaj«;cie dla spraw zasadnif^zych nauki i dobra społecznego. Nast^jpnie mówi szcz^uiowo
0 -słuchaniu wykładów, c/ytaniu (l7.!eł, o znaczeniu dyskusyj naukowych, o pracach pi-
śniionnych, wyciągach z dziel czytanych, przekładach, ćwiczeniach pami^^ci, o pożyciu ko-
leżeńskicm i t. p. Każdy młody człowiek, wst<.'pujący do uniwei^sytetu, rzecz powi-
nieu przeczytać koniecznie, aby dojść do jasnej świadomoici swych zadań względ(»i sa*
mego siebie, nauki i społeczeiistwa. Dla sachęty i chatakteiystyki pi^taciam to nąj*
wybitniejsze miejsca z tego pisma, dotyczące zasad ogólnych.
^Tradne, zadste, mówi Rrodziuski, jest powołanie twoje, zacna młodzieży akade-
micka!*'.. -Wszyscy na przec.hodzie do wieku mł^zkieg-o odbyć maszą walkę z wewnętrz-
nym wrof?iem. wn1k»^ roznmu z żądzami, które w zdradzie i natarczywości mają hron
pr/ewa/ri ••icą, a iu7« ri"/ ):» k;i/,(l->nui. jeżeli z U\\ walki lic/, wieńca wr<Vi ! Każfły
z was ji st tu żeL-^lar/i in. kr .ay na dobrze opatrzonym ukri;( uJ[*i> wa. lecz nie wie, ja-
ka burza go i?potka: ail»u ze skarbami szczęśliwy wróci, albo zarazr z niemi przyniesie,
lub jako rozhitck na desce przypłynie. Godna więc rozpatr^yć sit^ w tym przc<łsi«^wzi<.>cia
waszom i w środkach, jakie wesprzeć je mogą.**
Do uniwersytetu młodzieniec pi?ybywa w podwójnym celu: .napnód, aieby
wiadomości ogólne uzupełnił i one sobie jako zasady i)r/yswoił ; powtóre, ieby tak
UfrrTiiifowany, Hposobit się w szczejrólnych umiejętnościach do pewnego stanu."...
„W g^imna/yiini rozwija w sobie dary natury i nabywa wiadomości danyih 'rocrnitiorip*
ex datis), nabpva ich historycznie: w uniwersytecie dopiero, rozwinięte już dary nauin
1 wiadomości dane, uzupf^hii i jir/.ez pr/syswojonie sobie nauk i umiejętności zattadnytk
(co^'niti(<nes ex prait ipiis (Por., co w tym względzie, w przywiedzionem powyżej,
btr. tK) i uast. miejscu mówi Kant, którego lirodziiiski znał dobrze).
«ro wołaniem akademika jest, aby najgodniej odpowiedział przeznacsenin lałowie-
ka gruntownio oświeconego. Przeto powinie się doskonalić roligąjaie, nmydowo i oby-
czajowo. Ka^e z tych trzech pow<rfań wspierają się wząjem i jednoczą ka znpełnemo
udoskonaleniu człowieka.*^ Co do religii mówi Brodziński:^ „C^)o«riok jest ograoicsoi;
fizycznie, moralnie i umysłowo, ( ws/.ystkiem ograniczony jest Bogiem, jako cząi^t-
ka w nim zfiwarta i ku niemu dążąca. W dolegliwościach fizycznych w nim ostateczną
uj'atnijc porjochł; ; w najwyższem czuciu radości lub smutku ku niemu się wzno<i
w najszlachetnicjszyh dążenia«'h moralnych, jego za cel obiera: a w działaniu, na asy-
wyż-zyni iizczeł»lu rozumowania sUinąwszy, w^ nim przycrvnf> wszystkich przyczyn do-
f>trziga. " . . . „Tę uajw^ż^izą Istotę, którą opiekuńczo zewsząd jo«>t ugrauiczony, pojmuje
Digitized by Google
§ 19,2. STUDTA UNIWBB8TTECK1B. 685
ficłowiek czuciem, śledzi rozumem, a w (l/.ia!:iniu, jako wyniktości rozuma i czocia^ pra-
♦rnio ku niej si«^ 7hliża4-.'* Co do nauk. podnosi lirodziński [iwdewszystkicm „nauki
w oifóle kształcące, •* któro di^źą do tpcro. „ah^-śtny myśleli i działali ^r^•l^ł^^cr pryncypiów.''
Do uich należą: \vła.ściwa filozofia, nauki piy.yroduicze i mattin.ityiziH!, liLMtorya i litera-
tura. Nauki te .prowadził do ijiy.«>lenia przez siij, do zapatrywania się z wyŻHZe<ro sta-
nowiska Da życie, nauki, obowiązki i przyszło zatrudnienia nasze; one kształcą rozuui,
cmcie i smak, które łącmie dopiero moralne oświecenie stanowią.**... Jileat nieb ukoń-
liienie nauk obranego sawodu nie jest eeiśle akadmicmem.**... „Osniskiem tjrcb wszyst'
kicli jeet fiioiofia, która a danycb postrzeleń w świecie i człowieka, prawdy lizyczne
i moralne śledzi, rozbiera i łączy, wskaząjąc środki wlasnogo myślenia i działania.**
Następuje w dalszym ciągu f;łiarakterystyka nauk spcf-yalnycli. Wo wsystkicU
akademik dążyć winien do ,,z<^łt'ltiania słuelianycb przedmiot-'. w." „To tylko jest praw-
dziwie n.is/.ą własnością, cośmy sami badaniein i (-wierzeniem wyprai owali. ^^;im;i pamięć
niewi.-mym jest składom. Prawdziwy sturhaiz nie jest no^siejelom cudzej wia-nns. i; na-
uki nie i^ą powia<itkami, kt<'^ro przez tradycyo, coraz loniej wierno w pokuleniacli
przechowują; powinny być tylko materyałera do własnego obrobienia.* ... „Trzel>a za-
wsze ćwierć ws^tkie władze umysłu, bo zawsze jedna drugą wspiera, w' każdej ła-
twiejsza jest praca, gdy inne nie są zaniedbany i przytłumiono.**... „Nudy są dla star-
B^cłi jedną % nąjwiększyóh dolegliwości, pokntą za' lata młode; ale dla młodych są naj-
cz<;.ściej źródłem uio$zcz<^ść i występków. Wprawa w zatrudnienia umysłowe, tak nas
od nich na teraz, jak i na przyszłość zasłoni. Jest coś boskiego w czuwającym umyśle,
źo gtJy on prawdziwie, szlachetnie zajęty, milezą w.szystkie l^•ul}it;tności : lr('z gdy śpi,
one napada<' i;o zwykły i nazawsze słujrą swoiu) ffo czyniąc, jirowatlzą do wyst<^pków
i rozpaczy. Trzeba używać świętef,'o daru rozumu nietylko jako miecza zdobywczego,
lecz jako tarczy przeciw ich dzikim napaściom. Jest, powtar/aiu. cos boskiego w czu-
wającym umyśle, bo jego rozkosze coraz wzrastają, coraz jaśniejszą pogodę i pokój roz-
pościerają.''
Podobną rzecz, nie tak wyczerpującą, lecz równie godną uwagi po chwilę obecną,
ogłosił J. Krbmbb, jako mowę rektorską, mianą w uniwersytecie jagiellońskim, p. t.
O eadaniu mhdzieiy, kształcącej się tc umwenytecie 1871 (w Dziełach jego T. XII,
470 i nast. ze skróceniami). Wykaznj:\< naprzód różnicę między nauką gimnazyalną
a stwdyum uniwersytockiem, Kromer domai^a się od akademika śtnnndzirinrj pracy nad
sobą i umiejętnościami. .Żywotn>'m warunkiem akademickiego zadania jest własno my-
ślcmic; to też dla tego trzeba przedew.szystkiem w sobie przemódz ową gnuśność myśli,
owo lenistwo duszy, kt<'>re pragnie, aby kto inny za nas myślał, bo to niby wygodniej."
Następnie wykazuje doniosłość ogólnego wykształcenia. JSm uniwersytet podąje ku
temu sposobność pożądaną. Uniwersytet bowiem jest właśnie wszechnicą wiedzy, jest
studium generaU, imvet$aiet jest «ntt«mtos UUerafum* .Ogólne wykształcenie chroni
nas od skołczenia w naszej speęyalnośei, odświeża umysł, użycza szerokich poglądów na
świat, czyni człowieka człowiekiem, w c^em tom wy^»okiem znaczeniu." Jiiada tym,
którzy wst4>pując do uniwersytetu, jedynie i wyłącznie mają przyszły z nauk znol.ek na
myśli." „Takio ehlobochwalstwo jost istnem świętokradztwem. jo>t poniewieraniem
umiejętności, ubliżeniem nniw««rsytętowi i upodlenirui samego akademika" Dalej pod-
nosi rzynniki ety. zn<- pracy naukowej i charakteryzuje różne studya fokulteckie, a dając
zarys historyczny uniwersytetu jagitdlouskiego, odwołuje się w końcu do uczuć obywa-
telskich młodzieży akademickiej.
Tu należy się wzmianka o pośmiertnero piśmie M. WrazsiRwsiŁiRoo : Mt/sh
o ttkagłakeniu sieófe samego ISTS. Jflstto rzecz popolama, traktująca o e/ytaoiu ksią-
żek, tti^waniu gospodamem czasu, o znaczeniu kształcącem matematyki, historyi, „nauki
handlowej,*' języków, filozofii, o sławie literackiej, o ukształoeniu .^erca i religijii.m. oraz
Digitized by Google
686 § 19,8. STUDTA UN1WSR8TT£CKIB.
0 kilku innych nf>ezacb, niemający^^^ bozpośrodniogfo związka z głównym pnedmioteiii
wykiado, jak o ufonuowaniu królestwa wloakicud i o ( Jaribaldim. O filozofii iiKiwi:
«Żadna Blozofia ani grecka, uni nioniiecka, a tom mnitej fraacuzka i szkocka nic poŁnifiLt
rozwii\zać wielkich zapadnieii. do których rozum, zaraz pnczuw-izy w sobie mn^kie silr.
zwykle sio zrywn. l^nzwiązała je reliiri i. na tein pojuy.r-^taii Możesz <-7\ rat historyt;
iilozohi. fu jot lii-tnryi- niei>owodzeń i próżnych usiłowań hidzkif^iro roziiiui!. która jest
bardzo ciekawi, a klón\ Niemcy; Tikpemakn, Tennemann, liiTTKH i wielu innych
z wielką jiracą i nauką podali ; mówiy, możesz prólwwać, alo niobaidao iach^'oam. bo na
to tntebaby zbyt wielo csasii poświęcić. Nauka prawa, ekonomii poli^cmej, histoijl
matematyki piaktycssnej, mechaniki jt^st daldco potrzebniejsza i pośyttrczniąjsza.*' Kro-
mer dodałby^ że jest potnsebniejsza i pożyteczniejsza w imię .cblebocbwalstwa.'*
Hektor uniwer-.\ t< tu lwow«*kie<.'o L. PjĘTlK wygłosił w r. 1888 mowi^-: O zada-
niu i cdu 7iauJ{i akademickiej, z której szenze wyjątki podała BifAioUka ^yaruaĘpfka
18KS, T. IV, 301 i m<t. Na szczog-ólną uwagę za-liii.Mijn tti „gorzkie sJowa" o zanie-
dłKiniii pracy naukowej ii nas, „Żądza głębokiej wiedzy. nii'>wi prof. Piętak, była n ni*;
rsadkoN<-ią, jak jest nią a do prAe naukowych nic niiolisuiy t<;j i iorpłiwti.-* j
1 wjtrwałości. bez których u miej lotności rozra-stai sie i kwitnąi nic Uiugą. Ż«tych cnót
nie posiadamy, o tera wiemy dobrze; widzimy także jasno szkody, które ztąd m na^
spadają, ale dla uciszenia budzących się wewnątrz wyrzutów, składamy to zwylde na
Inrb charakteru narodow^o. Charakter narodowy jednidc, jak charakter jednostek, uia-
bia się w szkole piacy i doświadczenia, a co jest wadą, ¥ryzuć się z tego potrzeba.*
3. Wykształcenie filozófiezne Ittcliowe.
Ostatnim w.sji('»łnzynnikiera \\'ykształcenia umysłu filozoficznego'
jest wykształcenie lilozuliczne. /iidume (§ 11) i. Pierwszo jego ])0( zł^tki
iącz4 sit^ jeszeze bezpośrednio z o<:;(''Inem i spccyaliio-iifinkowein w\--
kształeeniem § ł 2); ale dalszy jt^go rozwój przyjmuje charakter
odrt^bny, dążąc do zapoznania przyszłego filozofa z owemi środkami
pomocniczemi, które, przy samodzielnej pracy nad filozofią, zaozerpać
winien ss jej własnej historyi i literatury.
Juź w gunnazyum młody człowiek w ten lub inny sposób na-
biera pewnych wiadomości o filozofii. Najelementamicjszy wykład
pro])edeutyki filozoficznej, a szczególniej logiki, |>owinien dać uczniowi
pojł^eio o nauce w og(')le i o jej róinych galt^ziach, a więc i o filozofii
Nadto czytanie autorów ojczystych i obcych wprowadza go od czaim
do czasu w^ pracę myśli nad ruźncmi zagadnieniami wioilzy Itidzkiej
i ogólnego na świat poglądu. To wszystko już w średnim zakładzie
naukowym możo przebudzić z uśpienia zawiązki iizdolnienia tildzotic^-
nego w miudzioK u i zacinacie go do bliższego zapoznania si<^ z tilozotia
])(>bry a sumienny pedagog nie bidzie kjkceważył tych pierwszych
objaw(nv myśli filozoficznej, lecz, zdając sobie bliżej sprawę z ich cha-
rakteni, pokieruje niemi umiejętnie i przyczyni się do ich stopnio-
Digitized b
g 19^. WTKSZTA£CBN1R FILOZOFICZNB. 687
wego rozwoju. Wi^ w miarę możności i potrzeby, wyjaśni bliżej
niekióre zasadnioze pojęcia filozofii przy rozbiorze utworów literatury
ojczystej łub pism filozoficznych Platona i Cycerona. Nadto poleci
do samodzielnego oryentowania się studynm jednej z przystępniejszych
propedeutyk filozoficznych, oraz czytanie dobranych wyj tatków z pism
znakomitych myślicieli (zob. niżi j przypisek).
W miiwersytecie każdy młody człowiek, bez względu na swą
speeyalność fakultecką, powinien się zuznajoiuic bliżej z filozofit^,
a przyiiiijiuiiiej z takiomi jej przedmiotami jak: wst«jp du liiozufii, lo-
gika, etyka, psychologia i historya lilozofii. A\ \ luka to z istoty vvy-
kształc ( Ilia naukowego, które nie może l>yć zadawalajt^cein. jeżeli
specyalista nie jest obeznany z filozoficznemi podstawami swej nauki,
w ogóle z krytycznemi iiasadami ludzkiej wiedzy i ludzkiego działania
(§ 10^). Niestety wymaganie to w ostatnich czasach zaniedbywano
w najwyższym stopniu, a to ze szkodą nietylko wykształcenia spe-
cyalnego, lecz i filozoficznego; dla tego też tej kwestyi tu pominąć
nie możemy nulczeniem. Jeżeli bowiem żądamy, aby przyszły filozof
otrzymał przedewszystkiem specyaJne wykształcenie naukowe (zob.
str. 650 i nast.): to nie możemy obojętnie patrzeć na fakt, że to wy-
kształcenie specyalne nie łączy się organicznie z filozoficznem; co
więcej, że bardzo często, wskutek braku og(')lno-naukowych i krytycz-
nych zasad, j)rzytłuraia ])rawidłowy rozwój ducha filozoficznego wśród
adeptó^\ nauk specyalnych. Oto dowody owego zaniedbania filozofii
przez specyalistów.
Do rokn 1861 w Prusach, jak i w większości ])aństw niemiec-
kich, studenei matematyki, nauk przyrodniczy eh i medycyny przed
pn^stąpieniem do egzaminu państwowego, obowiązani byli złożyć
eg^^amin, zwany philotophicwn z przedmiotów pomocniczych, do któ-
rych obok inii3'i h specyalnych, zaliczano i logikę, psychologią i histo-
ryą filozofii. W przywiedzionym zaś roku przedmioty obowiązkowe
owego phUosopMeum sprowadzono jedynie do pewnych nauk specyal-
nych z wyłączeniem zupełnem filozofiL W ten sposób powstało phi-
laaophiewn bez filozofii. Zachowano nazwę, a rzecz porzucono. A że
matematyka i nauki przyrodnicze należą w uniwersytetach niemiec-
kich do fakultetu filozoficznego (za wyłączenicmi uniwersytetu w Ttl-
bingen, który posiada od rokn 1808 osobny fakultet przyrodniczy;;
przeto specya liści z zakresu matenialyki, fizyki, chemii, mineralogii,
botaniki, zo(»lnirn otrzymują w NieiiK zech masami tytuły uezono iłok-
torów filozofii^ chociaż zazwyczaj o filozofii nie mają zgoła żadnego ja-
snego pojęcia. Toż samo się powtarza i w Austryi. Francuzkie i ro-
syjskie uniwersytety są pod tym względem konsekwentni ejsze, mając
osobne fitkultety matematyczno-przyrodnicze i dając bardziej specya-
Digitized by Google
688 § I9,a WYKSZTAŁCENIE TIŁOZOFICZNB.
lizowane stopnie naukowe. Ale i w nieb od specyalisty nie wymaga
aUi żadiijcU wiadomości filozoficznych. We Francyi młody człowiek,
nzyskawszY, ])0 nkończenin średniego zakłada realnego, stopień baka-
łarzu nauk, do czego wprawdzie w\Tnaga się pewnc<^o przy^T^otowania
tiluzoficznego (zoV). wyżej str iu2\, już w dalszych swych studyach
spccyahiych nie potrzebuje si(^» troszczyć o filozofią. W rosyjskicli
szkołsicli śn-(l)iii li, podobnie, jak w niemieckich, i tego elementarnego
przygotowania tilozoticzne|4;ri nio dają.
W ten s])Osób na całym nieomal świecie wykształcenie imiwer-
syteckie matematyków i przyrodników pozbawione? jest obecnie odpo-
wiedniego krytycznego ugruntowania. Matematyk może skończyć
swe stndya, nie otrzymawszy żadnego pojęcia o teoryi poznania, któ-
ra przecie podaje konieczne wyjaśnienia, dotyczące zarówno metody,
jak i samego przedmiotu nauk matematycznych. Fizyk i chemik ob-
znajmiają si^ z najnowszemi teoryami swych nauk, ale mogą pozosta-
wać zupełnie ciemnymi co do krytycznego znaczenia używanych przez
nich pojęć zasadnic;zych, jak siła, materya, atom i t. p , w ogóle co do
metafizycznych czynników wszeUiiego na przyrodi^ yyoglądii. Medyk,
nawet psych \atra, nie jest obowiązany wysłncJiać choćby wykładn
psychologii u s))<'( yalisty psychologa. JJoŁanik, zoolog, iizyolog uczu
si(^ badać ri'>/nor<jdne objawy życia i jego rozwoju na podstawie r**/.-
ległyeli stndytny specyahijoh i jest t-o w samej rzeczy zupełnie wy-
starczająccni, póki paimjące dogmata naukowe i teorye nie budzą ża-
dnych wątpliwości. Ale gdy wskutek właśnie owych badań występu-
ją na jaw £eirkta, nie zupełnie zgodne z tradycyjnemi pojęciami, wt^^dy
radzić sobie nie umieją, bo pozbawieni są owej krytycznej samodziel-
ności myśh, która dociera do ostatecznych zasad badanego przedmio-
tu i której się nabywa jedynie przy pomocy studyów filozoficznych
nad zasadami wiedzy ludzkiej w ogóle.
Ta bezradność większości spccyalistów objawiła się up. bardzo
dobitnie w ostatnich czasach wobec wznowionego ])rzez Bunoh€K> wi-
talizmu. Jedni powtarzali bez krytyki tradycyjne dogmata o mecha-
nizmie przyrody, drudzy ignorowali dowody, i)izy wiedzione przeciwko
tym dogmatom; ale mnlo kto wniknął głębiej w istot«> rze(z\ i przy-
czynił się do <iaLszego jej wyjaśnimia. Kolnli to jedynie tylko
przyrodnicy z wykształceniem hlozolli znem, z szerszym |)Oglądem mi
rzeczy, przekraczaj ąoym tradycyjny zakres ])annjącyeh w chwili obec-
nej pojęć przyrodniczych (zob. wyżej str, ii27, oraz 410 i nast.).
Nie wiele lepiej przedstawiają się warunki wykształcenia spe-
cyalnego na innych fakultetach. Prawnicy słuchają w})rawdzie wy-
kładów filozofii prawa, lub też prawa natury, ale wykłady to czytają
zazwyczaj specyaliści, przywykli z natury rzeczy zwracać nwag^ bar-
§ 19^ WYKSZTAŁCENIE FILOZOFICZNE. 6S9
(bsiej na szczegóły, mi na ostateczno zasady swej naukL Nadto ni-
gdzie prawie nie wymagają od młodego prawnika bliższego zaznajomie-
nia się z etyką, z jej historyą i teoryą, chociaż nie może ulegać |wąfc-
pliwościf źe stanowi ona główną podwaliny wszelkich nauk prawnych
1 społecznych (zob. wyżej str. ^8 i nast.).
W b. Szkole głównej warszawskiej, dzięki takim filozoficznie
wykształconym s])ecyalistom, jak Chałubiński, Plebański, Kasznica,
studenci wszystkicli fakultetów obowiązani byli słuchać wykładów
z zakresu logiki, psychologii i historyi filozofii. W uniwersytecie
warszawskim od loku LS70 \v\iiiaganie to ogianiczono tylko do stu-
dentów fakultetu lu8t4>rycziio lilnlun;i, ziiego i prawur^u.
Powyższe lekf^cwnżfnic sTudyów filozoficznych przez specyalistów
można wprawdzie wyjaśnić liistorycznie jako ruakcyą przeciwko bez-
wzglęcbej filozofii HfiUŁA, która przez pewien czas zawładnęła despo-
tycznie wszystkiemi nieomal naukami .si)ecyalnemi i wstrzymywała
przez to ich prawidłowy rozwój w badaniach szczegółowych (zob.
wyiej str. 318 i nast.). Z tem wszystkiom atoli nie można zamykać
oczu przed złemi skutkami, wynikającemi z takiego zaniedbania filo-
zofii dla rozwoju nauki w ogóle. Przekonaliśmy si^ bowiem na swo-
jem nuejscu, że nauka bez filozofii pogri^ża sit^ l)i^dź w skrajny do-
gmatyzm, wstrzymujący jej post(jp prawidłowy, bądź w jednostronną
specyalizacyą, czyniącą z niej zbiornik surowej wiedzy empiry* znej
(zob. § 6 i 10. szczególniej str. 'dii i nast.;. To też na zaznaczone
braki wyksztah i nia uniwersyteckiego wskazywano od dawna, szcze-
gólniej w Niemczech. Mówi o nich z sarkazmem już znany przyrod-
nik ZóLLNEB we wzmiankowanem wyżej na str. 342 dziele, a w ostat-
nich czasach zastanawia się nad niemi znowu bliżej M. Rrasch w pi-
śmie: IHe FacnlUltm-Frage wiui dU JSUllung d$r PkUoeopUM an <Un
Umver8iUtUn 1895.
Zresztą nie chodzi nam w obecnej chwili o ożywienie studyów
specjalnych przez ich ściślejsze połączenie z filozofią. Oto niech się
postangą sami specyaliści, wnikający głt^biej w istotę i zadania nauki
krytycznej. My zastanawiamy się tu nad przywiedzionym stanem
rzeczy jedynie ze stanowiska wykształcenia fi,lozofictnego, A pod tym
wzglt^dem ubolewać nad tem musimy, że miody człowiek z uzdolnie-
niem tilozoliczncui. odbywając swe studya s|)ccyabio-naukowo, w za-
kresie np. przyrodoznawstwa lub mt^lycyny. nic ma. żc tale powiem,
z urzędu żadnej s[)os()bności bliższego za[)ozuania sit^ z naukami filo-
zofieznemi, rozjaśniaj ącemi ostateczne, metodologiczne i metafizyczne
podstawy jego własnej specyalności. Ma to zazwyczaj skutki jak
najgorsze dla jeg<> j izysziej dziaLilności na polu filozofii. Poczuwa-
jąc się bowiem, wskutek swego uzdolnienia, do obowiązku „tiiozofo-
Digitized by Google
690 § 19,a. WTK8ZTAŁCENIB FILOZOPIOZNB.
wania'' samodzielnie, czyni to często nietylko bez odpowiedniego facho-
wego wykształcenia, ale nawet bez elementarnych wiadomości z za-
kresu filozofii, ufny w iiioomylność swej wiedzy specyalnej. I tak
muriłiojr juź w zarodku filozof w sj)ecvaliś( ie. Smutne przykłady ta-
kieiro nisz('Zł'Tiia wydatnych nawet zdolności iilozoficzuycL dla "wyłąt-z-
n -st i w ykszi :ii< t*nia spccyalne^o napotykamy i w naszej literaturze.
szcz<'i;''>lni''j pozytywistycznej, a jc>/.( ze więcej mógłbym ich przy-
toczyć ze swego długoletniego do.świadczenia protesorskiego.
Wobec tego wszystkiego, nie można dość usilnie nalegać na to,
aby młodzi specyalisci z uzdolnieniem do szerszych nogólnieu lul>
do krytycyzmu, za|>oznawali si^ zawczasu z filozofią, a jeżeli niechcą, lab
nie mogą, łącznie ze swemi studyami specyalnenu pracować nad
swem wykształceniem fachowem w filozofii, to niech przynajmniej
wezmą do r^ki gruntowniejszo dzieła z zakresu wstępu do filozofii.
too)-yi [)0znania i historii filozofii, aby na samym początku samodziel-
nego rozwoju swych zdolności filozoficznych nie chodzili omackiein,
nie nh^gali ]n*zypadkowym wpływom, bez wszelkiej znajomości rzeczy,
o kt()rej mysią, miiwiii. a może i piszt^. Bliższe w tym względzie
wskazówki ]>odajemy w przypisku.
Wykształceni^^ filozofieznc fachowe opiera się z natiirr rzeczy na
]>owyższych czynnlkacti filozoficznych wykształcenia ogólnego i si><-
eyalno-naukowego. Zazwyczaj nawet, dla wspomnianych już powo(l('»w
(str. 674 i nast.j. młody człowiek rozpocz\nia swe wykształcenie fa-
chowe w zakresie filozotii dopi( ro po ukończeniu wykształcenia spe-
cyalno-naukowego, lub przynajmniej pod jego koniec.
Zaznaczyliśmy powyżej (str. 651), że wykształcenie fachowe
w filozofii obejmuje trzy główne czynniki: studya nad zoMadami filo-
zofii, nad jej historyą i nad j(>j szezegótowemi naukami. Dla ostatecs-
nego zamknięcia naszych dociekań w tym przedmiocie, zastanówmy
sit^ bliżej nad temi czynnikami.
('o się naprz<)d tyczy ich nastej).stwa w przebiegu fachowych
studyów tilozotii /iiy( h. to musimy zgóry zaznai-zyć, że wcwnt^trznych
potrzeb i skłonności rlo jr/nwa jąr-ego filozofa nie należy ograniczać żii-
dnemi abstrak(y;jnemi r< <;u}aiiu. Samodzielność stanowi picrw.szy w.i-
runek prawidłowego rozwoju umysłu filozoiic/nego, to też wszelkie
kierownictwo tym rozwojem powinno si<j opierać na szczerera pośmia-
no waniu dla swobody umysłowej rozwijającej się osobistości. Nie na-
leży tedy wywierać wpływu na ten rozwój w imi^ zgóry powziętych
dogmatycznych wymagań, lecz uwzględnić nałoży przedewszystkiem
wewnętrzne motywa i dążności, działające w młodym umyśle i skła-
niające go w ogóle do studyów filozoficznych. U jednego pierwszym
motywem praoy nad filozofią może być jakaś speoyalna kwestya, zaj-
Digitized by Google
§ 19,3. WTKSZTA2^CENI£ FILOZOFJCZ£IG. 691
mnjąca iimysł żywiej i skłaniająca go do szukania na mą od|)owiedzi
w filozofii. Inny znowu ulega w tym względzie przcwaźmo motywom
historycznym-: pragnie zdać sobie sprawę z tt^go, jak się znpati-N wali
na to lub owo zagadnienie najgłębsze unwsły ludzkości. Jednego
pociąga ku sobie całokształt pewnej szczegółowej nauki filozoficznej,
z która si^ poprzednio zapoznc^ ogólnikowo, np. logika, psychologia,
etyka, estetyka i chciałby wniknąć głębiej w jej zasady, poddać je
wszechstronnemu rozbiorowi krytycznemu, więc od niej rozpoczyna
swo stndya. Jeszcze inny znajfliije w poglądach którego z pierwszo-
rzędnycli myślitioli (n|>. JMatuna. Arystotelesa. Kartezyusza, Spinozy,
Leibnitza, Kanta), uderzają" 'e rozwiązanie .swyi łi własnych wątpliwości
i spodziewa się. że grunt (>^vllr studyum dzieł tego myśliciela dopiu-
wadzi go naj])rostszą drogą do celu swych snmodzifOnych ilociekań;
więc zatapia się w owe dzieła, bada wszystko, co dotyczy ich autora,
jego rozwoju umysłowego, pism, poglądów i t. p. i to stanowi puiikt
wyjścia dla jego dalszych fachowych studyów nad filozofią. Nie ma
zgoła żadnego powodu zaprzeczać uprawnieniu takiego, lub jeszr z<
innego początku samodzielnej pracy przyszłego filozofa^ ani ograni-
czać tej pracy jakiemikolwiek z zewnątrz narzuconemi wymaganiami.
Wszelld gwałt, choćby tylko moralny, zadawany w tym względzie
wewnętrznym popc^dom młodego filozo&r mógłby spaczyć przyszły
rozwój jego zdolności lub je przytłumić w zawiązku.
Nie idzie zatem, aby wykształcenie filozoficzne fachowe nie po-
trzt?bowało wcale ws[)ółudziału doświadczonego przewodnika. Zadanie
jego atoli ma tylko charakter poniorui( zy, uzupełniający braki w sa-
modzielnym rozw^oju jdzyszłego liloz^fa. Umysł młody bowiem,
a .szczególniej obdarzony żywszemi zdolnościami, rozstrzeli w a sit^ zl)\ t
łatwo chaotycznie we wszystkie strony. W jednej chwili zajnmje go
teu, w drugiej inny przedmiot; raz pragnie daną rzecz zgłębić zasa-
dniczo, teoretycznie, to znowu zatrzymuje się nad materyałem histo-
rycznym: raz unosi się w sfery najwyższych ogólnik()w. to znowu
oderwać się nie może od drobiazgów naukowych i t. d. Gdy zaś
w końcu ześrodkowywa swe dążności w pewnym kierunku, wpada
znowu zbyt łatwo w jednostronność, sprzeczną z prawdziwemi zada*
niami przedmiotowej naiiki. A pod temi wszystkiemi wzgle^dami wła-
śiiie ])omoc przewodnika nie tylko jest i)')żądaną, ale zazwyczaj ko-
nieczną dla prawidłowego postępu studyów.
Ze swego przedmiotowego stanowiskii iirzcwuduik obejmuje ja-
.śiiiej istotny charakter najwyższych porywów początkującego myśli-
ciela, może mu ze s])okojeni przedstawić ostateczuy cel wszelkiej ])ra-
cy nad filozofią: poznanie krytyczne świata, i nareszcie wskazać naj-
lepsze środki, wiodące do tego celu. Przez to przeciwdziała zarazom
Digitized by Google
692
§ 19,a WTK$ZTA£CRNIB PILOZOFICZHB
owej antyfilozoficznej jednostronności, która wynika zawsze z zanied-
bania jednego wśród zazBJiczon>x'h ])0 wyżej czynników wykształcenia
liluzotiLZuego. Miody tiloznt" może wprawdzie wziąć za piuikt wyj-
ścia dla swycli studv(')\v pcwiic szczegółowe kwestye filozoficzne, ale
przy tem pi'<^'izt'j, czy później uzupehiić je winien badaniaim nad
dziejami tilozotii i nad różnemi jej naukami. Podobnież może rozpo-
cząć od luBtoryi ńlozofii, od tego lub owego filozofa, albo od spe(^i*
ncgo zapoznania się z pewną nauką filozoficzną; ale z czasem zająć
się musi również i badaniami nad wyjaśnieniem ostatecznych zasad
filozofii i niemi zaokrąglić swe stndya. W tym duchu jedynie zasta-
nawiamy się tu bliżej nad powyźszemi czynnikami wykształcenia fa-
chowego w zakresie filozofii.
Pierwszym i zarazem najprostszym punktem wyjścia dla stn*
dyów filozoficznych są badania nad istotą samej filozofii, jej zadama-
mi i stosmdciem do innych objawów życia umysłowego, jej metodą
i t. p. Wobec faktu, wykazanego na .swojem mie_j.scu (§ l.i., że filo-
zofii oj)rzeć nie można na żadnych tradycyjnie danych określeniach,
żo pogląd na samą isioit^ iiiozofii. jej zadania i środki pomocnicze
musi być w^mikiem samodzielnej prac \^ myśli, roztrząsającej krytycz-
nie najsprzecznie w tym wzgltjdzie zdania: początkujący filozof zmu-
szony jest na wstt^pic do swych studyów fachowych zdać sobie spraw-
ze swych dotychczasowych zapatryw^afi na filozofią, rozebrać je
wszechstronnie, porównać z innemi w celu sprawdzenia ich słuszuoścL
Prawidłowemu rozwojowi wykształcenia filozoficznego nic tak bardsBO
nic stoi na zawadzie, jak niejasność i chwiejność w poglądach na
istotę; zadania i środki pomocnicze filozofii. Jakież może robić postę-
py młody uczony w swych studyach filozoficznych, skoro nie ma wy-
robionego pojęcia o filozofii w ogóle, o jej właściwym celu, jej zna-
czeniu wśród pozostałych dążności życia umysłowego, a mianowicie ^
wśród nauk : czy jest nauką, czy też tylko objawem poezyi myślowej,
czy ma di^ye jedynie do zestawiania \v\ uików nauk specyalnych, jak
ti'go wymaga pozytywizm, czy leż posiada samodzielne naukowe zua-
czenie, jak twierdzi krytycyzm i t. d.?
Przysttjpując do studyów tilozoticznych, wskutek dziaiauia ja-
kie ldvolwick motywów podmiotowych, młody filozof nie może ominąć
tych kwestyj, gdyż od nich zależą charakter jego dalszych badań, ich
kierunek, a po części nawet i ich wyniki. To też zazwyczaj sanu
z własnej inicyatywy przekona się o potrzebie rozpoczęcia pracy uail
filozofią rozbiorem zasadniczych pojęć o niej. A gdyby tak nie było.
to wskazówki przewodnika z łatwością doprowadzą go do refleksji
w tym wzgh^dzic i rozbudzą samodzielną pracę myśli w zaznaczonym
kierunku.
oyui^ ^ uy Google
§ 19,3. WYKSZTAŁCKNiK JjILOZOFICZNE.
693
Najważmejszemi środkami poinociiiczcDii do wyjaśnienia zasadni-
czych puji^ć o filo/^ofii są dzieła z zakresu wstępu do filozofii, traktowa-
nego jako samod/icliia naiika filozoficzna. Prssy bliźszem zapoznanin
się z tą Jiauka. młody człowiek, pracujący nad filozofią fachowo, nie
może się naturalnie ograniczać pracami elemcntamemi lub po])ularne-
mi, lecz uwzględnić musi dzieła o charakterze badawcssjmf krytycz-
nym. Niniejsza książka, ])oświęeona właśnie takiemu rozbiorowi zasa-
dniczych poj^ o filozońi, podajo w odpowiednich częściach charakte-
lystyk^ dzieł, mogących alożyó za pomoce naukowe w studyach nad
tym przedmiotem (§ l,2,i).
Dalszym ciągiem toatępu jest mcyldopedya nauk i atkół Ąhzofiez-
nych, zdająca sprawę ze szczegółowych zadati filozofii^ oraz z dotych-
czasowych prób ich rozwiązania (zob. str. 67 i nast.). . Badania w tym
kieniuku wyjaśniają coraz wszechstronniej istotę filozofii, oraz stano-
wisko, jakie zająć należy w samodzielnej pracy nad rozwiązaniem joj
zadań. Pomoce naukowe w tym względzie ol)jętc są po części w prze-
glądzie literatury wstępu do filozofii. Bardziej szczegółowe wskazów-
ki zob. niżej w przypisku.
Ze studyami nad istotą filozofii łączą się jak najściślej badania,
dotyczące jej Kiatoryi. Filozof jednak specyalista nie może poprzesta-
wać na obcych referatach, jakie tu i owdzie napotyka, lecz musi za-
poznać się z historyą filozofii źródłowo przez czytanie dzieł znakomi-
tych myślicieli, oraz pism im poświęconych. I na tem polu nie można
wymagać od początkującego filozofa bezwzględnej systematyczności
i konsekwenc^ I tu uszanować należy swobodę osobistą i indywi-
dualne warunki rozwijaj i^rego się umysłu. Nawet oparcie studyów
historycznych na chronologii nie j<^st bynajmniej koniecznem. Jedni,
wskutek swego w s kształcenia luuikuwcgo lub osobistej ])redylekcyi
czują szczególny pociąg do myślicieli nowszych czasów; mnycli, przi*-
ciwnie, zajmują żywiej nauki starożytnych, jako wyjaśniające początki
naszych poglądów. Ważną w tym względzie nie jest chronologia,
lecz możliwa wszechstronność i gruntowność studyów historycznych.
"W imię zasadniczej doniosłości tych studyów (§ 2,i; 15,3 i 16^), nale-
ży w każdym razie wymagać, aby młody filozof wspólnie z czytaniem
dzieł nowszych filozofów studyowal źródłowo i filozofią starożytną,
szczególniej grecką, gdyż inaczej nie może dojść do jasnego historycz-
no-krytycznego poglądu na filozofią nowszych czasów.
Ze względu na zakres i pomoce naukowe tych studyów histo-
rycznych ograniczamy się do następujących uwag.
Najlepszą pomocą dla zaznajomienia się z całem bogactwem lite-
ratury, dotyczącej zarówno historyi filozofii w ogóle, jak i jej różnych
epok, oraz pojedynczych myślicieli jest HUtorya filozofii UŁaLLiWKOA,
Digitized by Google
694 § 19,8. WTKSZTAŁCENIE FIŁOZOFICZirB.
Jestto konieczny podrt^cznik dla wszelkicb studyów historycznych nad
tilozotią. W celu oryrntowania się w s])ecyalnej literaturze franciiz-
kiej lub aiie^ielskiej posiłkować się nai ży nadto slowiukciiiu Francka,
Fi.EMiNaA i KuArTHA. w których podane sa w kaźd^Tn jirtvkule od-
[łówirdnir wskaz/iwki justorycziie *zob. wyżej str. 39 1. WielcŁ- poży-
ta /.iicm uzujieliiirMiicm w tym względzie jest dzieło Bra^tha, p. t.
Klasyą/ filozofiiy zawierające w sobie liczne, często bardzo obszer-
ne wyjątki, oraz ich przekłady z dzieł najznakomitsssych myśli-
cieli świata.
Co się tyczy 8zczc^g('»łowo wschodnich mędrców, to mają oni
w grancie rzeczy znaczenie bardziej ogólno kultume, aniieli wprost
filozoficzne. Mówiliśmy o nich wyźoj, jako o iyciowem przygotowa-
nia do badań filozoficznych i podaliśmy zarazem główne pomoce nau-
kowe dla pragnłic}'ch zaznajomić się z tym przedmiotem bliżej § 13,
13,1, oraz str. 498 i nast.). Kto nie ma na celn badań specyalnych
w tym kierunku, dla tego wystarczy w zupełności pierwszy tom Hi-
atoryi filozofii STRAszKWSKrEuo.
Dla study<'>\v nad filozofią grecką niezbędną pomot ą ji st kln:-vczne
dzi« l(» Zklt.ku\: Filozo/la Grekóto, a w naszej literaturze Ilistori/a jiio-
zofii greckiej i*A wlickti-icjo, oraz prace Lutosławskiego nad Platonem.
Przy samodzielnych studyach histoiycznj^ch w tym kienniku zapoznać
się konicc/Tiic należy przynajmniej z dzi< lem Dyogen'ESa LiaJbctcSZA:
Życie- poglądg i zdania znakomitych filozofów tzob. wyżej str. 72).
Czytanie orygiiiabiyeh dzieł greckich myślicieli ześrodkowaó si^ muń
naturalnie głównie na Platonik i Abystotelbsie. Gruntowne zrozu-
mienie takich pism Platona^ jak: Protagora»^ Oorpiat, TśeM^ JParme^
nide», Sofista^ Fedrm^ Fedm^ FU^, Bzeczpospolita, Tymeusz i Brawa;
Arystotelesa zaś : Orpanonuj Metafizyki, O duszy. Etyki i Polityki jest
koniecznym warunkiem faeliow wykształcenia w zakn sie tilozofii.
W uzuitrlnieniu stu<lyów nad temi ])ismami należy zwrin ie uwagę na
doszło do nas fragnienfa iniiy<-h c:recki« h filozoluw, zebrane przez
MuLLACJiA. oraz na Enernh/ irnwojilatunikii pLiJTYNA.
Wśród rzymskich |>isarzów rilozoficznycli największą doniosłość
mają Cycf.ron i Li;K.JłJiCYUbZ. Pisma ])ierwszego: Paradoxa stoicoruni^
De finibus bonorum et malorum, Tusculanae di^puiationes. De natura de-
orumf De officiis przyczyniają się j>od wieloma w zglądami do ściślej-
szego określenia nauk greckich myśUcieli i dają zarazem dokładne
pojęcie o zmianach, jakim te nauki podlegały u Ezymian. Poemat
zaś Łtikrecyusza: De natura rerum posiada wielk% doniosłość jako ty-
powy wykład zasad naturalizmu.
Nadto, młody filozof znajdzie wiele ożywczych i pouczających
liodniet ilUi swego rozwoju umysłowego i swych dążności ^jniktyez-
Digitized by Google
19,3. WYK8ZiALCi:NU: fu.ozufic/ne.
695
iiych w pismach takich dawnych myśUcieli. jak Seneka. Ei ikiet,
Marek Aureliusz, Bo£cyusz, o których wspomnieUśmy wyżij, str.
517 i nast.
Przecliodząc do filozofii średniowiecznej, do której zazwyczaj zali-
czają także ojców i nauczycieli kościoła \_patres et doctores ccclesiac),
.sa/1z!my, że najcz^ciej wystarczającem się okaże przestudyowanie
dziel takich specyalistów, jak: Hi beb, Ałzoo, Stockl i Haitbeau.
Dla bardziej samodzielnego poglądu na znaczenie filozoficzne tej epo-
ki należy koniecznie przeczytać samemu przynajmniej takie dzieła jak:
Apologuik Jwn^iL Męczennika, Siromata Elemensa Aleksandryjskiego^
SoUloqu,%a i De dmiaie DH sw. Augustyna i główne części Summy
Św. Tomasza z Akwinu.
Dla zapoznania się z lii.stuiya nowej hlozotW pierwszorzi^dno miej-
sce zajmnje odnośne dzieło Kuno Fisumeha, uzupełnione tegoż pracą:
Bak(yn i jego nastflpcy.
Do oryginaliivr'h rlzic l nowszych iiiyslicioli. które młody filozof, przy-
stępujący do samodziebiego rozwiąz;^^'ania zasadniczych zagadnień wie-
dzy ludzkiej, i)rędzej czy później powinien przestudyować, zaUczani : Or-
ganom \ De dignitate et auffmeniis scienłiaromBAKOSA, Discoura d«lam^
ihode^ M€dit4xHon€B philoBophiae i Principia pkUom>phiae Kabtezyusza,
Ethica Spinozy, Eesay emeeming human understandinę Łokka, kryty-
ka tego dzieła w Natmaua ssoota Leibnitza, oraz tegoż: Monadologie
i TModie^et dalej Principlea of human knowUga Bkbjlełsy'a, Emjidry
eonMrninp human wnderstanding Huhe'a, Inąuiry in to ihe human
mind Reida. Traiłe des sensations Kodyllaka, Sysłeme de la naturę
HoLBAcuA, zasadnicze dzieła krytyczne Kama, Grundlage der (/csam-
mten Wissenscha/tslehre Fichteo*), Si/stem des łransscendentalen Ideatis-
mu8 8cHEijjvf}A, Phiinomenologie des Geistes Hegla, Alhfemeinc Meta-
physik HEiiiiAETA, Die Welt ais Wille und Yorstellung Schopenhaue-
ba, Cours de philosophie positire Comte^a i nareszcie główne dzieła naj-
znakomitszych inyśll( ieli ostatnich czasów.
Bzecz natura bia, że u nas młody filozof powinien nadto zapoznać
si^ z pismami filozoficznemi: ŚniadegkicHt Kbbmeba, Tbentowskib-
oo, Libelta, CmszKowsKiEoo, Gołuchowskieoo, Tyszyi^sbuego, oraz
współczesnych naszych myśycieli. Jcstto obowiązek społeczny, nie-
zbt^duy warunek dziejowej ciągłości w rozwoju naszej filozofii. Nie-
stety, dotąd, prócz autorów, którzy sj^ecyalnie nad historyą filozofii
polskiej pracowali, nd^t prawie u nas do tego obowiązku się nic po-
czuwał. Jestto smutny' ol)jaw lekc(?ważenia własnej spóścizny ducho-
wej na korzy.ść ol)( /yzny. Zakurzt niałenni w tym względzie złemu
pragnąłem w książce uiuiej.szej przeeiwdziałać jak iiajusilniej. nwzglt^-
dniając wszędzie z możliwą wytrwałością odnośne prace naszych auto-
Digitized by Google
696 § 19,8. WYKSZTAŁCENIE FIŁOZOriCZNR.
rów. Dla oryentowauia siq zaś w naszoj filozolii. a może i dla zachę*
ty do studyowania prac dawniejszych myślicieli polskich, służyć mogą
nadto: Kbupińskieoo: O filoto^i w Pohce, dodatek do prze^tadti hi-
storyi filozofii Scliweglera, następnie pierwszy tom mego Wi^eładu
LoffVd^ obejmujący historyą logiki w Polsce na tle ogólnego rozwoja
filozofii u nas, w końcu kilka prac, przy których pomocy pragnąłem
zapoznać świat uczony ze zdobyczami naszej myśli, jak: Die phiio$0'
phische Literatur der PoUn, w Philos. Monatshefte 1874, T. X,
222 i nast. i Die polnische Literatur zur Geachichte dci- PhiłA)sophit.
w Arcliiv fur Geschichte der Philosuphie, oraz w osobnej książecz-
ce, 1895.
"Wobec rozlegluśći tego spisu, który właściwie je>zcze])y nale-
żało rozszerzyć, nic można naturalnie wymagać, aby miody lilozof
uic zajmował się samodzielną pracą nad tern lub owem zagadnieniem.
(ln]iókiby nie przt^studyował wszystkie!) dzic^ł wymienionych. Ale
w każdym razie powinien w swych studyaoh mieć na oku możliwie
pełno uwzględnienie tych pierwszorz^nych utworów myś]i filozoficz-
nej, gdyż od tego zależy w znacznej części wszechstronność i krytycz-
ność jego własnych poglądów tak na świat w ogóle, jak i na różna
szczegółowe kwesty e filozofii.
Praca nad historyą filozofii wprowadza juź sama przez się w sto-
d^-a, dotyeząeo rozwoju pojedynczt^h fidrii^ filotoficznych. Najskrzętniej-
sze atoli ba«lania histor^nzne na tem ]>olu dopełnione w końcu być
muszą gruntownem zapoznaniem sie^ z uajuowszemi ."jystenialycznemi
ojii iK ( ł\s aiiianii tak lilozolii w ogóle, jak i jej pojed^Mu zycli nank.
Ten ostatni cz>nmik faclinwei^o wykształcenia w zakresie filozotii ma
na celu nie t3iko zaznajomić młodego myśliciela z najnowszym stanem
tych naidc. lecz rozbudzić i rozwinąć zarazem jego zdolności badaw ;/
i konstrukcyjne, zachęcić do samodzielnego rozwiązywania zadań iilo-
zofii i do syntetycznego zjednoczenia wyników własnego badania, bądź
w formie wykładu tej lub owej nauki filozoficznej, w zaokrąglonej
całości, bądź całego systematu filozofii, jako ogólnego na świat poglą-
du. I ta strona przy szł( j działalności filozofa musi być poprzedzoną odpo-
Wiedniem wykształceniem nietylko historycznem, ale i teorct^ cznem na
podstawie głt^bszego poj«jcia najnowszych usiłowań myśliddi w tfoi
kieniiilai.
Obok stu( ly<''\v nad wfitt^pem do jilozojii i mcyklopedyą nauk i ezkót
filozojicsnyehy o kt*'ii V( li in('>\vilisiiiy wyżej (str. 693), praca przygttt* -
wawcza przyszłego tilezota o<hiośnie do pojedynczych nauk filozoticz-
nych obejmować winna szczególniej: logikę, jako łeoryą poznania, me-
tafitykę^ jako rozbiór zasadniczych pojęć o bycie (zob. str. 60 i nast..
59 i nast), dalej pet/ehologią, uUtykę i ^ibf. Wszelkie szcsegółowe
Digitized by Google
§ 19,a WYKSZTAŁCENIE FILOZOFICZNE.
697
badania w zakresie filozofii przyrody hib filozoHcznej nauki o Bogu^
opierają si^ ^asadmcso ua powyższyoli naukach.
Rzecz jasna^ że stosownie do indywiduainych warunków rozwoju
młody filozof ześrodkuje »woją uwagę przedewszystkiem na jednej
z powyższych nauk. Wyboru w tym wzgl^zie, dla wyjaśnionych już
powodów (str. 690), nie należy ograniczać w imię jakięgoń doktryner-
skiego pierwszeństwa tej lub owej z wymienionych nauk. Z drugiej
atoli strony, majł^c na uwadze istotę filozofii w odróżnieniu od nauk
specjalnych, a szczególniej jej krytycyzm, oraz dążność do ogólnego
ua świat poglądu (§ 5i : liształcacy przyszły ni> ^licirl nie powinien
się przedwcześnie specyalir^ować. t. j. zajmować sifj wyłącznie jedną
nauką filozoficzną. Najgłownicjszem jego zadaniem jest wyjaśiuenie
sobie ostatecznych zasafl wiedzy filozoficznej, jej zasad uietodologicz-
nych i metafizycznych, oraz urobienie ogólnego na świat poglądu,
a tego celu osiągnąć nie może, pracując nad jedną tylko nauką: do
tego potrzeba glfibsze] znajomoaci wszystkich zasadniczych części filo-
zofii Wykształcenie tedy nie rozwija się w duchu prawdziwie filozo-
ficznym, gdy spuszczając z oka ten cel zasadniczy, przyjmuje
przedwcześnie charakter wyłączny, specyalny. Filozof może wpraw-
dzie ulegać swemu zamiłowaniu do jednej z nauk filozoficznych, bądź
do logiki, bądi do estetyki, lub etyki, bądź do psychologii i t. p., mo^
że nawet poświęcać się głównie ulubionej nauce; ale, jako filozof, za-
poznać się winien koniecznie i z pozostałemi naukami filozoficznemi,
zdać sobie sprawę z ich treści zasadniczej, oraz ze stanu współczesne-
go ich badań. Jeżeli, przy swoicli głównych studyach, nie może tego
uczynić na podstawie śledzenia literatury monograficznej, to zapoznać
się z niemi winien koniecznie przynajmniej przy pomocy dzieł, przed-
stawiających krytycznie ostateczne wyniki odnośnych badań w ibrniie
systematycznego wykładu całości nauki.
Przy szerszem uzdohiieniu filozoficzncm, młody myśliciel sam
przez się odczuje wcześnie potrzebę przestudyowania tego lub owego
dzieła znakomitęgo badacza z zakresu zasadniczych nauk filozo-
ficznych* A więc z zakresu logiki dzieła: Miłła, Baina, Jbyonba,
BsAnŁETA, USBKRWBGA, SiaWABTA, LOTZEOO, WUNDTA Inb YOŁ-
kbłta; z zakresu metafizyki: Yaohebota, Łiabda, Fot7iłł&e'oo,
Mansela, Lotzeoo, Teichmullera, Riehla albo Liebmanna; z za-
kresu psychologii : Fkc Uleici^ego. Yolkmanna, Lazaeusa,
WUNDTA, HóFFDINGA, RlBOTA, DeLBOEUFA, SPKNCEllA, BaFNA. MaUD-
sley'a lub Jamesa; z zakresu estetyki: Yischeea, Zimmebmanna,
SCHAaLKUA, FeCHNKEA, CaRRIERA, KóSTLINA. El). HaBTMAXXA, TArN'E'A,
Verona, Gdyau lub Buskina; z zakresu etyki: Jankta, Simona,
Ou«Ć'Łapbuns'a, Spbbgbba, Baina, SmawicKA, Cabbibba, Wund-
Digitized by Google
698 § 19,3. wyKSZTAŁCjŁ:NiE filozoficzne.
TA. HoFFDiNGA, Paulhkna lub iiinych (co clo tych prac zob. spis
autorów).
Tm wif^kszy jost zakres takich prac cliarakterystycznych, któ-
re lilozol" krytycznie przetrawia, bez naruszenia przytem swej sa-
modzielności; tern aszcrszą wytwarza podstawę dla własnych badań,
tern gJębicj wnika w zasady rozlicznycli zs^adnień i wznosi się na
wyższe stanowisko wiedzy filozoficznej. Ale, rzecz natarabiay ie ta
nie chodzi o iiośó, leez jakość studyowanych dzieł; o to. aby przed-
stawiały pewne typowe czynniki myśli filozoficznej, zdolne ożywić
i uzupełnić samodzielną pracę nad urobieniem ogólnego na świat po-
glądu. I tu trzymać się naleiy zasady pedagogicznej: Non mndta ud
multum.
Dodajmy nareszcie, źe bardzo ważnemi środkami pomocniczemi
facliowego wykształcenia w zaznaczonych kienmkach są czasopisma
filozoficzne, dające pojęcie o współczesnym stanie wiedzy wo wszyst-
kie! i c]fł<'>wnych dziedzinach filozofii. Młody myśliciel i tych środków
zaiiie* ll)ywać nie powinien, gdyż inaczfj w swych badaniaeli zbyt łatwo
mógłby zająć stanowisko odosobnione poza żywym mchem czasu,
a przez to pozbawić się możności należytego skorzystania z tego ru-
chu dla własnego rozwoju, oraz oddziaływania swemi pracami na jego
postęp w"])rzyszłości.
Obejmując jednym rzutem oka przedstawione powyiej środki
pomocnicze wykształcenia filozoficznego, a mianowicie obszar jego
współczynników, zawartych tak w wykształceniu ogólnem, jak w spe-
cyalno-naukowem, i fachowem (§ 19,1,2 i 3), zdawaćby się mogło, ze
domagamy się rzeczy niemożliwych, przekraczających zakres pracy
umysłowej najzdolniejszego i najpilniejszego osobnika. To teź za-
strzf m musimy, że nie chudzi nam wcale o doktrynerską bcz-
wzgliMliKtśe w praktyt/nem urzeczywistnieniu ])udanyc}i wskazówek.
2sic mudiśmy bynajmniej na oku jakiegoś [jrogramatu egzaminacyjne-
go, do któr(?go zastosowarl)\ sit^ musiał młody uczony, pragnący
udowodnić swe fachowe wykształcenie w zakresie filozofii hib uzyskać
jakiś dyplom na magistra, czy doktora filozofii. Dalecy jesteśmy od
przeceniania istotnej wartości wszelkiego formalizmu na tem polu.
Chodziło nam bardziej o przedstawienie idtaJtu wykształcenia filozo-
ficznego, niż o jakiekolwiek względy utylitarnej pedagogiki
Niech jednak nikt nie sądzi, śe bez takiego ideriu obejść się
można. Wskazuje on do czego ostatecznie dążyć winien nietylko po-
czątku ją<y młody filozof, ale i dojrzały, wyrobiony myśliciel, jeżeli
chcą stanąć na ^\ysokości swych poważnych zadań. Tylko świado-
mość takiego iti^ alu doprowadza du przekonania, że i)racownik na
])olu hlozuiii ma przede wszystkiem do spełnienia pewne obowiązki
Digitized by Google
§ 19,3. WTKSZTA&CBNIB FILOZOFICZNE
699
względem samego siebie, względem naleź^-tego wyrobienia swych
zdolności i nabycia odpowiodnich danych wykształcenia filozoficznego,
nim przystąpi do wygłasssania własnych swych poglądów na świat
i życie, do nauczania iniiy( li. W imię tego ideału mamy ])ra\vo kry-
tykować i potęy>iaf' tych, którzy bez sumiennej pracy przygotowawczej
rozwijaju swe niliy .^samodzielne" myśli, lub nawet dla braku wyro-
bionego tilozotifznit' sądu o rzeczach, nadużrv'wa.ją powagi -nauki"
i. powołując sit^ na nią, podkopują bez skmpułu dotj^chczasowe zdoby-
cze kultury umysłowej. Nic tu nie znaczy odwołanie się do talentu
lub nawet geniuszu, bo wyższe zdolności nie zwalniają nikogo od su-
miennego s])ełniama obowiązków, lecz przeciwnie jeszcze bardziej do
tego obowiązują. A jeżeli szkoła, choćby najwyższa, oraz młode lata
okazują się nie wystarccająccmi do urzeczywistnienia ideału wy-
kształcenia filozoficznego, to nie zapominajmy, że praca nad sobą nie
kończy się szkołą, ani młodością, lecz trwać winna bez przerwy przez
życie całe. Blaźdy sumienny filozof, niewyłączając najbogaciej wy-
posażonego w zdolności przyrodzone, powinien starać się o to,
aby z Solonem mógł o sobie powiedzieć: „Sta,rzeję się, ale ciągle
bię uczę."
1. Pomoce naukowe wykształcenia illozotloznego. w celu
luuprhurnia powyższych wskazówek, i*uilaj«; tn szczffrółuwo poiuoot' naukowo, które
przy oljLcnyni staniu littratury najhpiij, według mego przekonania, przyczyniają ai^ do
rozwoju czynników flloKoficasnych zarówno wyksztelconia ogólnego, jak specyalao>iiauko-
wego i fiiebowego.
Co do początkowego roswctja zdolności filozoficznych w ucznia średnich zakładów
ii:inkinvyrh, o ozem mówiliśmy na .str. 68fi i nast., eądzę, że pn?y lekturze Platona prócz
Apoloffii nadają się do tego szfz« gólni»'j : Protagoras, Gorgias i Filch. Ze Wnpomnuń
KsKNOFONTA o Sokratesie ks. ^'-ta i V-ta: o Hogu i panowaniu nad solią. Z pism
Hlozoficznyeh ("ycERONA uwzględnić nal»ży pr/edrwszystkiem : Tmcidanac disputntiones^
Dc ofiitiis, ^z< z»*orólni«'j księgę I-szą, o enoeii-, oraz D' nałnm tlcornm ks. Il-gą, zawie*
rającą wykład nauki stoików o Bogu. ^^adto polecić w tym względzi<- moiua Sknkki:
^uttotae ad LucUkm,
Do propedeutyk filozoficznych, które dać nM>źna uczniowi zdolniejuzemu do ręki,
aby je sanutdzielnie, lub pizy pomocy przi^wodnika pizeatndyowd, należą szczególniej
Becka, Janbta, oraz przdoźona na nasz język Boikac a (zob. wyżoj str. 42 i nasi).
Przy doborze wyjątków z pism znakomitych myślicieli pcikgog znajdzie poucząją'
cc wskazówki w ksiąźco, którą wydali Lgibet i Gouraud, p. t. Kttidcs analitiąnea sur
/fv nuteio-ft phiłofinphifiucs, fJt'ftłpn/s ponr la cinsfte de phiioKniihir. 4-te wyd. 1888. Jeżeli
u«.*zeń okazuje j>zczojrólno zdolnossei i zamiłowanie do fiJozolii można mu już dać do czy-
tania takie pisma, jak np. Uzeczposjwlitę Platona, szczególniej księgę VI-tą, traktującą
o filozofie, oraz dyalog 'Teciciy ro/.tTyąsający zasady wiedzj' filozoficznej (zob. wyżej str.
7B); dalej AAYsmBMJSBŁ: O duszy i X-tą k:jięgi; Etyki Nikoma^, mąjącą za przed-
Digitized by Google
700
19,3,1. rOMUCE NAUKOWE.
miot: rozbiór rozkoszy, szczęśliwości i cnoty (zob. wyżej str. ł2(} i 442); nastt;pnte Kar-
tbzydska: o metodńe {wh, str* 10 i 511 i nastj^ ŁdUBHiT24: O zgodnoKi wiary % to-
twmem (sobw wyżej atr. 481), lub nawet Kakta : TrdUgomfiw do u>9weQdtQ pnpuł^
metafieyki (zob. str. 12, om 80 t nast).
Rozamie się samo pnes Bi<;, żc przy toj lekturze bliisae wyjaśnienia i w ogóle
umiejętne kierownictwo ze strony filozoficstnio wykształconego pedagoga jest koniecznein.
Dodani w tym pi-zodmiocio i«<li!H tylko uwac' f\ mianowicie, że zapoznawaniu mło-
docianego un)y.shi, o uzdolnieniu filozoficznem, z utwciranii myśli łładawczfj, nalpźąr^rmi
do pr/oszłości, oddać należy pierwszeństwo pnied lektury dzieł ł)ieżącej literatury fiiozo-
łicznoj. Racya pcdagogi(;zna tej zasady bardzo jasna. IJziela dawnych filozofów, szcze-
gólniej starożytny cl), przenoszą ucznia na pole, że tak powiem, nentraJne, przedndetowe>
go badania. Nie wiążąc sie bezpośrednio s niepokojem diwili, prayaczają go do tnkto>
wania pnedniwta ze stanowiska nt^czowegOf bez wsselktdi uprzedzeń i tendeocyj; gdy
pitociwnie każde pismo filozoficzno współczesne weiąga oa^ysł gwałtownie w wir śdeia*
jącydi si^ w danym t'za>io prądów i napli f^o do przyj<}cia osobistego udziału w poru-
szonych kwesty ach i w ich rozwiązaniu. Zamiast czystł^j, przedmiotowej myśli, san^j
tylko miłości prawdy, wpływa tu już bezpośrednio na sąd o rzeczach, podmiotowy na-
strój i telnika, jejro sympatya lul> antyjiatya dla lub przeciw przedłożonej trośd, a on
sam ^2uka w niej, mimo woli. I);\(lz potwierdzenia -wych własnych po^l:\(liiH\ bądz da-
nych do usprawiedliwienia wzgh.dein niej bwej upozycyi. W tych zas wypadkach, gdy
cąytelnflc młody nie rozwija si*^ jeszcze tendencyjnie w pewnym kierunkii, pisma filozo-
ficzne WDpólczosne zmuszają go przedwczośnie do stanowczy wyrokowania o neezadi«
lub też pociągają go za sobą niewolDiczo» bez dania mu czasu do dojrzałego wyrobienia
swych zdolności krytycznycb. Pkzeciwnie, pisma dawnych autorów wywofaąją jedynie
sąd o zdauiacli, należących do bistoiyi, a pozostawiąją prutem w zawieszenia ostateczne
rozwiązaiiif poruszonych kwostyj in merito* W ten sposób kształcą zmysł krytyony
bez nadwerężenia jego ograniczonych jeszcze zasobów i pr7y)Erotownją ucmia stopniowo
do samodziłdnego badania kwe-tyj filozoficznych ze stanowiska wiedzy w>priłrze^ne'
Młodym .spect/alisłom w zakre^io nauk .szczegółowych, którzy bądz podczas sw}. ii
studyów uniwersyteckich, bądź po ich ukończeniu, czują potrzebę głłjhszego wniknit^
w ostateczne zasady wiedzy ludzkiej i wdcntek togo prag-ną si<^ bliżej zapoznać z filoKK
fią, zalecam obok powyżej wymienionydi piam, następujące: AnTSTOtKŁSsa AnaUiykf
(<l-cią część Organcnu)t Baeona rozprawę: O tnaegemu mndr, Kakteztobza Am^śto-
»ta; traktaty: O umyiU ludzkim Lokka, Lbibnitsa i Hi)1C«'a, Bskkbłbt*a JSsecr
o zasadach jmnaniOf Kamta Krytykę czystego roftiiNv; następnie hiat&rye filozofii: Ja*
NETA i SćAiLLKSA, WiKDKLBANDA, 1'alckfn'heroa, Knaueba ; naroszcio dzieła W8p6łcZ<'-
sne z zakresu filozofii tcoretreznej : l'Ari,sKNA Wstęp do filozofii^ Flugela Problemata
filozofii. ()i,i,k-1..\1'hi"nk'a Filnzojin i naszr fzastf. Ueberweoa Jit^ikę i hisioryą vauk
logicznych, Ueym.^ssa Pnnca ntuihoinujo mydenia, Di hbikoa Kurs fiLozofii^ ^£}h;k-
RA Piericszc znmdtj, \Vlni>ta Si/ótcmat filozofii i Logikę.
W na^^zej literaturze, prócz podanych na swojem miejscu przekładów niektórycli
wśród powyższych dzieł, zasługują w tym wzglt^dziu głównie na nwagę: Pawuckdboo
O podstawie i granicach filotofii^ oraz jego Mstorffa grtuSa/^ fiozofii, MoBAWsnseo
FUotafia i tadatUa» DziBDDBZTCKmeo Roztrząsania fiUai^amt^ SKBOCHOwssnEoo
0 wiedzy htdikifj, Sróbskikoo Fihzofia jako watka akadmMlka. Podobnież prace
Straszę w.sKiEoo i Skórskieog o Janie Śniadediim oiyentować mogą, szczególni^ pqy*
rodnika, co do wiciu kwestyj filozoficznych.
O wszystkich pnwyż*-zych książkach mówiliśmy w róźny(h iniejscach niniejszego
dzieła. s>zczególniej w pr/.e;,'lądzio lit<»ratur>' naszego przedmiotu, str. 10 i nast. i 19
1 nast. (zob. też spis autorów), łidyby prace to nie ZiŁdawaiaJy zmyt^u b&d&wczcgu
Digitized by Google
§ 19al pomoce naokowb.
701
specyftUsty, tnnsuilbj pisej^ na pole stod juw filosoficzDjch fachowych i kozsystać z ich
środków pomocnicach.
Godne uwagi wskazówki co do stud^^ów filozoficznydł przy pracach spccyahiyeb
podaje M. Brasch w piśmie; Wie słudirł man Fhllmophie? Etn Wegweiser fur Sht-
direndf nUer FacuWiti n Powołując się na zdania ZTiakomitych inyśli'ń<^]i. autor
w^-jaśuia Itliżoj znaczenie iilozofii dla słuchałV)W tcolorjii, filologii, prawa i medycyny.
Głuwuo ponioco uaukowc dla wyk^zt.ilreiua fadiowcgo w zakra-iie łilozotii poda-
liśmy już wjżoj (str. 693 i nast.). Uzupełnić jc należy wymienionemi w tej chwili
dziełami, obcemi i swojskiemi, z któiemi zapoznać si<; powinien juć speoyalista, poczu*
wąjący poci^ do filozoHi. Wobec wflsjs^ich tych danych pozostaje nam poczynić tyl*
ko kilka jeszcze uwag. Dotyczą one studyów nad historyą i literaturą filozofii
Wspomniano (str. <>94) dzieło Dkascka nosi tytuł: Die Klamket det Pfttloaopftte
(bea rokn). W trzech toniach mieszczą się tu wyjątki /. i)i>m filozofów, począwszy od
pierwszych greckich rayśli«.'ieli aż do Schopenhauera. Uzupełnieniem tego wydawnictwa
jest praca t^iroż autora: Die Phiłosophir der Gegenwart. Thre Tlichtimtje}} und ihre
Hnuphrrłrrtcr 18^. Daje ona dokładne pojęcie o współczesnym stanic filozofiii szcze-
gulniłj w Niomczecb.
Wielką pomocą przy zapoznaniu się z klasykami tilozołii »ą tak zwano lUbliottki
fHoso/iczne, obejmujące przekład j nakomitydi dzieł x tego zakresu. Najbogatazemwtym
względzie jest wydawnictwo J. H. Eibchiumma: JPhUoaophwAe BiUwdtdc^ które po-
dało przekłady pism wszystkich pierwszorz^oych flioiofów świata. Tego rodząju jest
wydanie angielskie Wil. Knight a: PhUosophieal ckuaics. W języku francuzkim
istnieją również liczne pntekłady, ale nie stanowią systematycznej całości. U nas już
w r. 1878 zapowiedziano we Lwowie Avydawni( two Biblioteki filozoficznej, lecz ono, nie-
stety, skończyło się na o«^'l«>s/x'niu rozprawy Kart<rzyusza o metodzie w pi-zokładzie Woj.
DOBKZYCKIEGO. Od Toku iHHó, dzięki zapomodze kasy Mianow<kic<;(), podjąłem takież
wydawnictwo w Warszawie, które dut;\d ołtejmuje siedm tomikuw z przekładami pLsin
Platona, Ksenofonta, Kartezyusza, Spinozy, Berkeleya i Kondyllaka. Wydawnictwo
to postępuje bardzo leniwie s powoda nasząf niechęci do poważnych stndyów filo-
aoflca&ydi.
Zbiór F. W. A. Mułłacba: ^tagmenta pMIosopAomm Oraeeonm^ obejmąje
w T. 1, 1800, flo/ofów do Sokratesa: w T. II, 1867, pitagorejcasyków, sofistów i t d.
do Platona, w T. III, 1881, platoników i perypatetyków.
Dzieło Zkllfra : Dic Phiłmophie der Griechen, składa się z trzech cz#;ści
w sześriu toinarh i wychodzi od r. 1892 w ó-tem wydaniu. Skrót togo dzida wydal sam
autor 11. t. Grundnsfi der (ieschichie iler (jriedmehen Philosophie 1883.
Connem uzupoluiouiem Zeliera jost dziuło Windklbanda i Gintukra: Geschidite.
der antiken Naturwissenschaft und i%tbNK(pAte 188&
Prace źiódłowe z zakresu filozofii łredmowkeen/^ wymienionych powyżej {str.
695) autorów są: J. Bober, Die PhUoaoplUe der KhrektntKUer 1859 ; J. B. Ausoo,
OnmdrtM der PaMogk, 4-te wyd. 1888; Ałb. StÓckł, Gcschichłe der PhiUuophie des
Mitklalters, trzy tomy, 1864—1866 ; B. HaubAau, Hi»toire de la phUmopMe -wolastięHei
Oż. I 1872, Cz, II w dwóch tomach 1880.
Dzieło Kuno Fischkra: Geschichłe der neuern Phihsophie obeinmie szcśr tntiiuw
i wyszło w 8-f iem wyd. od r. 1878. Jego uzupdnienlem jodt dzieło tegoż autora:
Fraihda Bakon it. seine Naehfnhjer^ 2-gie wyd. 1875.
Odnośnie do ostatniej doby od fachowo wykształconego tilozofa wymaga*; należy
znajomości nietylko wymiunionycli powyżej dzieł (str. 607 i 700)i lecz nadto i następują-
cych, charakteryzujących rozliczne dążności filozoficzne naszych czasów, jak: Badorni fo*
gietne TnBNDBŁCtfBimoA, Bóg i przyroda Ułbic? koo, diikrokogM Lotoroo, Hietarifa
Digitized by Google
702
19,3,2. CZASOPISMA.
fnateryaUzmu Ijangboo, 8ida i materifa BOchneba, FUoeofia niehoiaiamoki Habtmak-
NA} Zeutady h-ytyki powszechni^ Rbkootiera, O umj^ hiMhn Taikb*a, Rozbiór filo-
zofii Hamiltona pnez Miłła, Protkmała Łbwesa (sob. spis autorów).
9. CzaBOpisma filOZOllOSne* Z powodu wiolkięj doniosłości csaMpism
filozoftcznych (zol». wyżej str. 698) miody myślidd i na tui polu musi się należycie
zoryontować. W tym celu pudajoniy tu tcb preegląd. W chwili obecneii (pod koaier
r. 1805} wychodzą nast.pująi-o ważniejsze czasopisma filozoficzne:
ZeitHchriff fur J'hUosophu' und philosophlsclw Kriłiky kwartalnik, /.ilo/.ony w r.
IH47 i wytla\v;u)y przez dłiiiri ozas przez młodszegił Kicuteoo i Uluii i Kcif : wychodzi
obfł oie pod n ilak- yn Fali kknhekoa. l'odajf' Ii -/.ue, samodzi«'lne studya i luonogratit*,
tezczejfólnłej w kierunku iilcahicgo realizmu (zoli. wyżoj str. ó^^D).
Zeitschrift fiii riidijhupUie und tadayogU:. Organ szkoły Heubarta ł^zoln v^yżoj
str. 13). Wydawcy: O. Flcoel i W. Rein. Pod powyższym tytułem wycboda dopiero
od r. Xm ; poprzednio od r. 1861 do 1875 i od 1883 do 1893, jako: ZeiUelmft fur
ejtaełe PhUoMj^iie,
Archw fur PkUo80phie, Obejmują od r. 1895 dwa oddziały. Pierwszy: Artkir
fUr Oeaehidtte der FhUosojthie^ wydawany od roku 1888 pod redakryą L. Steina, za-
wiera wyłł\czuie studya z zakrosu historyi tilozołii. Dragi oddział jako AreJtw /Sr
Hłcmafisihc rhiUmtphie sUinowi od r. 1895 pod rodake\t\ J'. Natorpa nową s«^ryą wy-
dawanr-oo od roku 1?^6H pz-i-^opi-ima: Pliiloaophiscfie Monotshffte. Dając ^]a< wszystkim
kifiiiiikoiii tilo/.olic/.nyiii. rnlakrya zwraca ,skrz»;tną uwa^fM na ki:;}'tyczną oceni; bi<»&i|i%j
lit<;ratury i po.laj.' zara/.ł iu uiijzupolaiejszą bibliografią filozofii.
yU'i(i]jahr,sMhł't/'f fitr tvi>u/euschaftltche 1'hihmphie, wychodzi od r. 1877 pod
dakcyą R. Ayenarjijsa w duchu „naukowej" filozofii izob, wyżej ;str. IG i nast. ora*
309 i nast).
JPkilofiojtkindie Studien, wydawane od r. 1883 przez W. Wendta. Obejmują
wyfa|cznio samodzielne rozprawy, po większej części z zakresu psychologii, jak np. prań*
dokonywane w laboratoryum fizyologicznej psychologii Wnndto.
Je^rłmdi fUr JPI^lKmjphie und speeidatwe Thedogie, Bedaktor od r. 1887:
£. C^MUKii. Organ filozofii neoscholastyr/ncj w duchu św. Tołiiasza z Akwinu.
Philomphmtm Jahrbuch, wychodzi od r. 1888 pod redakcyą K. Gdtbbbłcta*
w tyniŻH kierunku co pojłrzedni kwartalnik.
Zfttschrift fur Pni/choloyic nnil I*hysioh)g'u' der SinncJiorgntte, wytlają o»l r. 1*^1*):
li. I juiiMiH.u s i A. KoNio w pownt^ opozy^yi w^irl-.dcm szkoły psycbolugiezuej Wund*
ta, ale również w kierunku empirycznym i ckNiM iynientalnym.
KunUtudim. PhUmujthischf Zntftchrift. To najnowsza eza-Jopisuio filozoficzD**
uia wyj.^ć z początkiem ISDli r. pod rodak<yą VAiHJN»iKRA i zamiaszcz,u; łM.-dzio nietylku
niemieckie, lecz i firancnzkie, augiebkie i włoskie praco nad Kantem i jego filozofią
krytyczną.
VannSe phUosophuitte wydaje nieregularnie R Piłłon od r. 1868 w duchu nowo*
kantyzmu finuicuzkiego. Olówną treść stanowi krytyczna ocena bieżącej literatary filo-
zoficznej. Od r« 1880 wydawnictwo to podaje i rozprawy samodzielne w celu zastąpb>
nia przerwanego w tym rolni czasopisma: Za cri tupie phHoaopkiguef wydawanego ud
r. 1872 przez K. Renoutiera. gł<'»>vnego przedstawiciela kantyzmu we Francyi.
Rt ime phihsophiąne dc la Frn,ir, rf de Vr'fraugcr, micsit,'cznik o pierwszorzędnej
doniusfo.śei, wydawany przez T. Kibota oti i. ls7(;. Re^lakeya. wrsitr/fjaiiir -i * stronni-
czej wyła( /.iio>< i, ogłasza rozprawy w różnycli kierunkach lilozoticzuył.h i oka/.ujc- wielk:\
dbałość o krytyczne sprawozdania z pra<- literatury francuzkiej, angielskiej, nieiaiuckicj
i włoskiej.
Digitized by Google
§ 19,3,S. CZASOPISMA
703
Ueme dr tncJaphtjftirjne rf Ąr moralr, wychodzi od r. 18i)3 pod redak(^yą Ksawe-
HE«o LftoNA. y. /,;imi;ir<'in pi7x>ciwdziałania jednostrooneinu ooipirysmowi i o2j'wienia samo-
dzicln<'j pracy (ilozufifziK^j.
Revue neo-itclwkiatmue^ od r, 1894. Redaktor; D. AIkrcikr. Kierunek oznacza
mun tjrtoł.
Jlltłul, a quarterly re»iew of psycJiology and phUosojJiy, wycb<kbd od r. 1876,
obecnie pod redakcją O. F. Stouta. Najważniejsze czasopismo angielskie, które uwzglę-
dnić nrasi kaidj, kto pragnie zdać sobie sprawę ze współczesn^o stanu filozofii w An-
glii i Ameryce.
Wśród licznych czasopism amerykańskich wymieniam:
Tlie jonrnnl of fspmłJatiir phiłosnphf/. \rydawany od r. ISCu nieregularnie przez
W. T. Harrisa w duchu tilo7.**fii spcknlu' yjncj. zhliżoiioj do Mc'g'la,
The amer. jonrnul o/ psi/diuUttjy. Wydawtyi od r. 1H87 : Cl. St. IIalL, uczeń
Wundta. Zamieszcza głównie prace z zakresu psychologii ti/Ą«»lugicznej.
InUmaHanal jmtmal of ethics, W3'dawany od r. 1890 praez B. Westona. .rft*t
to organ licsnych towarqrstw etycznych, powst^ych od r. 1880 naprzód w Ameryce^,
a następnie w Anglii i Kiemczech, w celu zjednoczenia wszystkich tych, któny bronią
zasad moralnych bez wzg^h.^du na różność swych przekonań religijnych l filozoficznych.
r//e pkUoac^pkkal rcview, wychodzi od r. 189'2 pod redakcy2\: .1. G, .Schukmaka
i .1. E. Crkightona. Jest to najlepsze pismo amerykańskie: nie (;hce być raoc*znikiem
żathic] szkoły filozoficTincj, Ipcz obok rozpraw samodzielnych, zaznacza wszechstronnie
wydatne objawy myśli łihi/,ofi< y,no).
"We Włoszc.li wychodzi kuku czasopism filozoficznych; pierwsze miejsce zajiuiije:
Reuista iłaliana di /ihiio/ia. Ilodaguje ją od roku 1885 L. Fkrki w duchu ide-
alistycsBuej filozofii znakomitego włoskiego myśliciela Ter. MAMUNi'Bao (f 1885), jako
dals^r ciąg wydawanego przez tegoż od roku 1870 czasopisma: Fiiimofia deUe acuole
tioKaii^. Z powodu śmierci Ferriego w r. 1885 redakcja ulegnie zmianie.
Literatura rossyjska posiada od roku 1889 czasopismo: Wcproay fiiMt^i % psy-
cMoffii. Wy(!hodzi pod redakcyą M. J. Gbota i w swej czędci sprawozdawczej uwzglę-
dnia starannie literaturi; bieżącą.
Myśmy sifj dotąd nic zdoliyli na pismo czasowo, poświęcone sprawom iilozofii.
Nadto, co <„'orsza, nic można powicilzifjć, aby którykolwiek z naszych tyg^odników lub
miesi«;cznikó\v ^naukowych" odżwierciadlał. choćby w miniatuntwycL zarysach, z piv.ybli-
żoną dokładnością, ruch współczesny ua polu liluzdtii. Jłez obcej pomocy tu, niestety,
ani iLTOku ucapić nie podobna. Młody filozof, pragnący wyrwać się z nasz<y dasuoty
umysłowej, z nassyrch zaściankowych poglądów, wydawanych często za »filo»oflą," musi
koniecssnie stale czytywać pn^ajmniej jedno z pierwszorzędnych czasopism obcych. To
odsłoni przed nim coraz szersze wkinokręgi myśli i pn^pominać mn będzie czem jest
filozofia dla narodów, przyjmujących czynny udzii^ w żydu umydowem ludi^ości.
Digitized by Google
■
SPROSTOWANiA I DOPEŁNIENIA.
Str. 17 wierna 15 od dołu zamiast: sztoedskiego powinno być: nontegddąfo.
„ 39 w. H od tluJu dodaj: M. Kapf'hs. Arisłoidea-Lejńoon 1894.
j, 42 w. 2 od dołu .Tankt. \vvd. ♦'(-to ISSi).
„ 107 w. 16 od dołu; IIauftmann, wyd. 2-gie 1894-
„ 183 w. 14 od doto : Lotzb, wyd. 4-te 1885.
, 210 w. 4 od dola snniiaat: wttdkkgo powinno hyd: wMMęgo,
„ 288 V. 7 od dohi: mniaat: 401 powinno być: SOL
840 w. 15 od doia zamiast : gronmwUyth powinno być Jtaroamuafy^
873 w. 7 od dołu zaniia>t. robota powinno ttyć: praca,
„ 4Di w. 12 od g-óry di ul aj: W. Ostwald, Die Widerlegung dea winemAaflkdum
Małerialismns, wykład miany wo wrześniu 1895 r
„ 4ir» w. 4 od dołu zamiast: poglądów powinno hyv: tcunjj.
„ 5<>4 w. i) od góry zauiijust; przedmiot powinno być: podmiot.
^ 522 w. 12 od dołu zamiast: ooyrid-KJjtŁ powinno być: Tjvxii>/||iu
Niektóra btędy dnikankio w naswiskadi sprostowano w spisie autorów.
Digitized by Google
DODATEK.
L Słownik filozoficzny,
wraz ze spisem alfabetycznym rzeczy, traktowanych w niniejszej książce.
(Autor zaniior/ał poczj^tkowo podar tu zarazem treściwe określenie t«'riiunów
rilozofioznych. z powodu at^jli o1)ji;tuśri ksiiy^ki y.amiarii to^^o zaniechar iimsi. Bliższ<«go
tedy objaśnienia podanych tu wyrazów odszukać należy w odnośnych miejscach książki.
Dla nu>żliwej zupełności teriuinoIof,Mi filozoficznej uwzględniano i takie wyrazy, kt^ire
w niniejszem dziele nie niogly być wyjjuśuione za^udniczo, h'cz użyte zostały tylko ulnł-
^•znie. Vr/.y teni jednak o wyczerpaniu słownictwa Hlozofi(r/.n(%'o nuiwy być nie iuo|,'ło.
iMiojs(;a ważniejsze oznaczono j^^rubszenii liczbami. 1 'ominięto zaś wiele niiojsc, w któ-
rych się tennina filozolieznc powtaraają).
Absolut, absolutny, bezwzględny 26,
aO. ^ ólL 87i 22Ł S '
im, 312, ai4 3(»gr883, 391, ŁLL Zob. ;
Ab.strakcva, abstrakcyjny, oderwany i
13, 115, IVI 12L llłi. liii I
30.>. 3(t5, SiKi 5^57, 6M 578, OLiL j
Aitio in di.stans i
As,Tiostycyzm 2^ Bil— 315, 414^ 4S2j ,
570 i na.st i
Akademia, akadcmicznv, akademicki O, [
37, iiiL (łl^ 682 -({8<i. * I
Akcya :}rL nUTy, mi Zob. u-o- I
l4i, działanie.
Akomodacya, przy.stosowanie 4(ł I . |
Aksioinat 7^ zob. j^eicnik.
Altruiziu 443^ UŁ
Analiza, analityczny, rozbiór 4j (1, 05.
mt-m, 365, 522, 51U-535, 641"d«l,
Analo-ia 00, 125, UlL 218, ^ iiii, I
237, 260, 32L 112: 0;^ iiśŁL ;
Annlógika 341.
Anarchizm, anarchista 210, 4Iii,479—
481, Cli. 62Ł
Anatomia, 58, W), 105, ML
Antropologia, antropologiczny 14, 2iL I
m,ll»,12il, 28iimm37iK4i^ I
(>;-{8. Zob. człowiek, humanizm.
Antropomorfizm 222. 203, j
Antycypacya 194. 197. ^
Antynomia* 31, 312—314. j
Ant>teza. zob. teza. I
Apatya ^
Apologia, apologetyczny, 20: 329, 330. I
A priori, a post<'riori. apri<»ryr/,iiy.
aprioryzm »3, ML 307, :{54, 360. 370.
iiSL 534, 53n; 545. MŁ
Archi tektonik a. uattkouni^), 2iŁL Zob.
kUmifikacya.
Artysta, artyzm, artystyczny 170. 202,
239 — 248. Zob. azłuka, łnórczaść.
.\rystokrarya (ducha, talentu) 441, 4 '2.
Asri^tyzm 454, 401-407 iLLL
Asocyacya wi/obrażm 154, 200 201,
219. 223, 209, 2lL iiiiłi-
Ateizm, ateista 24, 29, 470—474,
47ft-4.sO, 4iiL
Atom. niedziałka, atomistvka 50, 285,
380, 382--3«3, .m 40i 404, 407, 4^
112. Oli
Autonomia, autonomic/ny 135, MU). 43S.
Awożność. zob konsckurnci/a.
Badanie, badacz, ba«lawczy 208, 2:M.
242 i nast. 290, 30L 320, i^il, 379,
533, 545. 5»«, 000, (ML 'Ao\Tlo(jika, nau-
ka, poznanie.
Iłezbożność. zob. ateizm.
liezwiedny, zoli. nieśtciadinny.
Iłezwładnośi', .301, zob. mechatiika.
Hiogeuetyczne, prano 642— W4, OOS.
Hiologia, biologii zny 14, 59, 12. 110,
359. 409, 023- Zol>. celowość, ży-
cie.
liojractwo m 419, 446—447. Zob.
też dobro.
liożyszcza. zob. idola.
lióg, Istota wszechbytu, najwi/żnza 27,
87, m, m liia m lli2 i na^^t. 165, 100,
173, 18K 1S8, lilii m m i na«^t. 265,
2S?s. 2SS), 3i;L aiŁ 377—379, :{.s<l, .m
■ -d by Googl
706
SŁOWNIK FILOZOFICZNY.
aili m m 4^ 452, m 470—485.
41)4— 4U5. 5ł7. r).^7. łisl i nast. Zol), relnjui
W)\ m i U. ilii
liudyzm, laulyjski 463— 4«6, Ilia Zob.
Ilyt 70, m i nast, 101 i n;i.t. U2, 120
i nast 15L m 1H8, Ml 87^- 384,
i na-<t Zol). rzr(zi/iri.><f(t.śi-. śwint.
lu towy, mctafizyrztiy, zol). nu tafizifJoL
Całkowanie, zoli. iufci/rori/a. sijnłrza.
Cfilłtkszfałt. zol). si/s(cuntt.
( ałos.; Hit IW)— 191, 209—
210. 'il^ 2Io. :{7i^T^h;. 41(». iiiL r,os.
."^M. -łiii. Zoh, j< fhiosc. .iiriat. u^frój,
( 'ansa sui :ts<>.
('('(•hv ziKimicHłu' (U. 89—135.
< VI, crlowos.- 212-218, 221-1^1, 2;U.
;157— :W3. m 3Hi 415, liii, iiZił i im^T
Chaos au i nast. 171, 190^ ;W;3. iKl
Clianktcr 457— 45Sr 5(K{, 5()sr iiili
zoli. /ilozof.
Charakterystyka l!^ li UJ.
('hel})liw<»5ic 50S.
< "h.Miiia 72, 110, 227i 38i> i na>t. 408—
405, 4j[)8, zob. umtUi inzf/rodnicze.
1 'liin^ka, )>iffiłio.ść żyrioica 489 — 401,
ML
Chlfbochwalstwo ()S5, OST).
( 'hrześrijai'i>two. clir/.eścijanski, ehrze-
.ś. ijaniu 2L iK 289, 330, 425, ML 480.
494. 513, 517, 518, 03S, Gm.
( 'ial^TóS. HU, 112, Lm. 151. 214. 3r>i>.
412. 550. zob. anjanlzin, ustrój.
CiekawoM- 21, 14iL 2QŁ 208,
t 'it pło, termodynamika yi5, 403, 405 —
410. illL
Cierpienie 4()3, 404. '/ob. pesymizm.
('irculus vitiosus, Itł^dne koło w »loint-
ilzniin 13, 30^ 308. 3]>i
Cnota J42. |2<57 434, zob. etylen.
( 'yhornetyka 2il
Cvnetvk!i. < vneiiiatvka. rvnetyeznv 372,
3i>5. 31)0,' 403 ' 404. żob. nuh,
Cynizjn, cvnłeznv 20L 42i^J4Q-442,
402. JUL
Cv\vilizrt' va. zob. kulhirn.
C/as !>0, 128. 354, 300, 371, 374, ąss.
52a i nast HITiT 50!).
Czasopisma /t/. liiiii Iu2 7(»3.
Człowiek 80, 119, 129, mi 101 H«.
100, m 801. 411), 5m5. 5(VŁ 525. >{50. G51K
071. 080. 0S4 i nast. Zol), hnntdnizm. nauki
sjiołrcznr.
Cz\ieie zmiisłoicr VL zob. zmi/sh/.
<'zvn 20, iii liii. 100. t^51. 417. 418.
42L47!), 488, 615,021, 02m. |)37. li4:L 071>.
zob. (IzidłuHir. u-ola.
Czy>^toś«'- moinlna 241, zol), rtyhi.
Czysty rozum 54. zob. rozum.
D.HMionion Snhrułis^i .MO
I Darwinizm, zob. rozwój.
j Dedukcya, dedukevjnv 114, :tl5. 33f>.
349, 352,^ 681-582, 5877
Definicva. zob. określenie.
Dcizm '103,
Dekadontvzm 37, 1)5. 240, 452—151
' 402. 466. 473. SUL
I^ckalof? 20, 4M.
Despotyzm 443.
I Determinizm ^ 355—862, 3ii
881—882, 430, 605, zob. też indet^^rwi-
uizm.
Dictum acerbum, gorzkie słowo 444.
080.
Dobro 142, UG, 154, liHI 1S3, 2l?2
I 219, i nast. 240, 203, 385, 419—421. 1:^
I 488, 4:30, 4-3S, 471, 481.
DoT;rol)vt 142, 146, 101, ICi 163, m
417-421, 428-483, 440—442. 450-467.
420 i na.st.
Dogmatyzm, doj,Mnatvezny 4, 10»i. 108-
. 109, 127—185, 22iL 24:^25*3. 214 295, Oil,
I i nast. 341. 4a5~ł5ar552, 567— 569.
I OoO, 652 i na.st. 003, 082.
! Dojrzałość, w rozwoju fil. jl2L fiSft—
Doktor fd. 087 i nast 098.
! Doktrynerstwo, doktrynerski, doktrv-
ner 53^ 111), 216, 210, 224, 318, 350, :il'2,
■ 483,12117510—512, 578, 617, 640^ 050, filŁ
Di)skonało.śe, doskonalenie 183. 2^
424, 445, m 48L zob. etykii.
Dostrzeżenie IL
Doświadczalny afi.
Doświadczenie 56, 79, 84, Sa. UL 128
i nast. 296, 305, 806, SST-m, aói 386.
' 887. 526, 528, m 53L 546,. 550 i na.<L
057, zob. toż empiryczny.
Dotyk, dotykowy 896—897, i&L
' Dowód, dowodzenie 13, 66. 80^ 243,
380. 388, 400, Ma
Dualizm, dualistyczny 36, 60, 223. 251.
252, •2<14, 271, 318— 814, "391. 392. 401
480, 5Mi 578; 6QQ i nast.
I)n( h, duchowy 80, 123, 181. 24i 201
\ aiłł i nast. 890-:i92, 401. 4IL 4ia» łllL
420. .503. 1123. Zob. samowiedza, j^odmioł.
\ rozum.
Duehodoskonalstwo 22.
Dusza 58, 86^ 112, 129. 153. 171 ^SD.
312, .350, 4(]2 41L 438, 4S1 ^ zoh.
I i>sycholoqia^ ustnY) umi^siowy.
l)vaiektvka. dvalektv.-zny lii 26. 2JL
!i5. m, 3]0, .31ii-31!ł, 535—541. all
i na>t. ÓłML 599, 601—006. OlS i nast.
i (^9, iiifi Tna.st.
I Dvierenrvacva. różniczkowanie 58. 1^.
I 2f)5, .222. 532, 022, 638— ({84. 640—641.
Dynamika, dynamiczny 3.30. 30<i,
I 402.
\ Działanie, działalność, 140—142, 141 —
I 145, 150: ^ i na^f- ii>^ 417-519, -eoh.
i Wolu.
^ d by Google
SŁOWNIK FILOZOFICZNY.
707
Dzicciiistwo, to rozwoju fil. 6241 i nast.
Dzieje 162, IfiO, 121 i nast.
a28— 325, aaa i nast. 418, 440, 453 i nait
4ó8— 469, 659, 079. zob. huitorya.
Egipska, mądrość żi/ciowa 492— 4tt3,
ML
Egroizm. cgoistyc-zny m.33L 4;y, 432,
442-448, 441 445, 440. ^ffiT^^S,
604. zob. utylitaryzm.
Egotyczny OljG, zob. osobniczy.
Eklektyzm ^—590.
Ekonomia, okonoiińka. ekonomiczny 114
i nast. m 164, 418-419, 434^ 44a i nast.
447—448, zob. nauki sjwłecznc.
Eksperyment, eksperymentalny 56^ 114,
296, 528, 667, zob. aoniciadizenie.
Ekstensywny 603, zob. ilość.
Emanacya ^
Empiryzm, empiryczny, empiryk 22.
65,Hł,100.114,12L 12Łló4,m
175, ^ 2927305—809, liii i nast.,
fTast. m 366, 376, 37Ł 3811 i na.st.
gim, 438, 483,"&^ i nast. 539, 546 i nast.
550—551, zob. doświadczenie.
Encvklopedva, encyklopedyczny 8, 14^
25, 33, '45, 56-59. 60. UL 275, 2IŁ 2^^0:
580—682, 693. "zol), też klasy fikacya.
Energetyka, zob, encryia w znaczotiu
fizyczncm.
Energia, tc znaczeniu psyclwhgłczncm
i moralncm. zob. wda ; w znaczeniu Jizy-
cznnn 886, 355, 373. 378, 394-396, 408—
410. ślfi.
Entropia 406—407, 416, zob. cicph.
Epikureizm 426—427, 4^ i nast.
442 — 446, zob. utylitaryzm.
Epoki, w rozicoju Jil 618-621, 622 -
Estetyka, estetyczny 139, 145, 1^
183, 195- nm. 197-200, 219. 234,
256, 267-271, 433, M<L oTO, 096,
697, 7joh. pi^k-no, sztuka, twórczość.
Eter 4QL 403. 4OI-405, 605.
Etnologia 129, 43L
Etyka, etyczny, cnota, moralno-', mo-
ralny 14 i nast. 42, 75, LLAinast. 123^130,
142. m a0§==212. 24iL 252. 31L
340, m. 424 -427, 483- 440. 444 i nast.
455, 453, 413. 494, 501 i nast. 546, 576,
665; 671, 6841. 689, fiflfi. (ML
Etyologła 3H3, 43L
Eudomonizm 426, 449, zob. szczęśli-
wość.
Ewolucya, ewoliicj-jny, zob. roztcoj.
Fakt. faktyczność 12. 13, 224, 25Ł
3t)9, zob. doświadczenie, emptryzm.
Fałsz 240, 250. 254. 355, 436, 544,
zob. logika.
Fantazya 268. 270, 39L 638, zob.
twórczość, wyoł)rażnta.
Faryzeuszostwo ^naukowo** 2ML
Fenomen 100, 1Q2» 126-127. M£L
zob. zj(tu-i.sko.
Fonomenalizm. fenomenologia, lenome-
nologłcznv 13, 24. 26, 29. 82. 100, 102,
105- 121, m 404, 435, 540. 54L
Filogenia 642,
Filologia, lingwistyka, językoznawstwo
26, 72, 325-326, ML 88S-339, 575,
669-670, 680-681, zob. też język.
Filozof, mrśliciel, mł.'drzoc 6, 70—71,
72, 78, 8L 128, 131, 132, 23<L 288-239,
242—243. 301. 42ł, 427 —439, 431, 44L
460-460, 462- 465, 400, 4S7-48O01-
519, ^ i nast. 593,"^ 008, (iI4 i nast.
676, 092. 098, zob. filozofia, mądrość.
Filozofia, sprzeczność co do jej zasad
4_7, fii filozofii 45. 56 i nast. 59, fil. za-
sadnicza 57, 119. istota fil, określenie^ na-
zwa, przedmiot 09—82. cechy znamienne
fil. 89—135, fil. szczegółowa, 113 -110,
fil. i twórczość 168—271, fil. i nauka
272-416, fil. „naukowa'^ 309-315, jH.
i nauki spect/alne 315—321, fil. nauk
spccyalnyeh 318 i nast. 321- 344. fil.
i nauki przyrodnicze. fil. i życie.
417—519. metoda fd. 521—592, uzdolnie-
nie filozoficzne 593-617, rozwój fil. 618—
044, wykaztałce nie filozoficzne 644—703.
Fizyka 60, 72, 76, zob. nauki przyro-
dnicze.
Fizyolo«ia 58, 72, 105, 226, 307, 335.
411. 413. zob. nauki przyrodnicze.
Forma, formalny, formalizm IZ 23.
lOL 112, 149-152, 182, lilL 232,
296. 304 i nast. 35a 385, 394— 3!»5, 397,
4M ^ <>i<Ł 617, (M. 6mimi.6l8-
Fundiuiicntalna fil. zob. filozofia zasa-
dnicza.
Geniusz, gonialno.ść, genialny 137. 216.
243, 270, 27L 338, 452-45:$, 400. 508,
Jm, 617. 099.
Cłeometrva 353, 368-;J70.
Godność* osobista 209. 210, 424, 440,
44L 450. 462, 508, 5IL 58Ł
Harmonia 124^ 139. lii). 1^ 203-
206. 234, 240, 254, 256, 402, zob. toż je-
dność, piękno.
Hedonizm 426, 44^: ^o^'- ^'ozliosz. epi-
kureizm.
Helenizm 342, zob. humanizm.
Hierarchia (nauki i ducha) ilSi Uli
tóJL zob. systnnat. ustrój.
Hipoteza, hipototyczny 182.214, ^i6,
243,m252,25L2m32L38iLm4IL
Historya, w ogóle, historyczny, yiauki
historyczne 76, 8<1 114 i n^-^^- U9, 129—
m m i nast. 323-325, 833-384,
:«7-3:K», 451-454. 658-(KK), 676, 679,
zob. dzieje.
Historya filozofii 24, 26, 3Ł 44, 46-
50, 58, 60, 78- -82. ^ąi -282. 451. 4^-
pfa,~oi2-519, 543. 555 -561, 500, 680-
y GoOgl
708
SŁOWNIK FILOZOFICZNY.
592. 622- 628, 071, OSii i nast. <J80,
693-6fm, 2Qa
Historyka 3^ :r24. OUIL zol*, hi^ton/a.
łlistoryo<rrafia .'U:?. 'S^il, 338. zob. Źłi-
Iłistoryozofia, historyozotit^zny 26^
323, :{;t8, 470, tiTiii i na>t. zoJ». hiatori/a,
łłiinianizm. łiuniauitaniv. ?jf(ł<Ał huni.
humanistvka IIL ll^i 129-130. 162. IM.
•240. 342. 34.5, i^ilL 43L i2[>i
li>2. 606-60S: 57i i nast. 020, m 003,
(m 671, 074, 67U
Idea, ideolofria 2£ .^l. Lii 172—184,
201, 235. 324, 3727 800. 4r»8, 511.
558. 583, 0o5, 03i», 040, zol». 1»>J»:( U\
Idealizm, idealny, idealistyczny 12
i na>t. Iii .SO, 82, 121, 1IQ i iiast.' 174,
101 i nasr.TO-iiOO. 2«2-2«8. 2112,
890- -892, 41^ rwiU. óilŁ Ó.S2— 5877 017,
m '
Idealny realizm H», 38, 203, 891— S02,
582 -592.' ML
Ideał 3i m 15L liii 168—172,
181. m 198, aOI-221 232. m 2M -
246. 2M. 2o^: m 260-267. '^Jlh
i nast. 423, 441, ilL 48^3—488. 501—
519. 570, ML OiilL i na<t. iiiiiL
Idiodyuaniiczny 228. 344.
Idola (l)OŻy>zeza) llaUona 525 — 520.
Ilość ilościowy 128, 371, 387, 897 —
398, (>0:i. 078. zołi. mntt matijha.
Iluzya 170, 25L 253, 2iiL
Imaf^iiiaeya 147. 27< \ zo!». iuórczoiić.
Iminateryałi/m 4ol.
Impouderahiiia 4< >3.
ImpreHiouizm 24( >.
Indeterminizm 302, 870—375. zoh. <le-
tcnninizm.
Indukoya. indukcyjny. indiikty\yizni IL
^ ML 112: ":»7— 809. J2L 322,
354, m 525^520, ÓM- -532. 5^L
Indyjska, mądrość żi/ciowa. 491 — 492,
41iiL
Indywidualność, indywidualny, indy-
widualizm 80, 195— 1J)6. 200. 240,
324, 338, 4^-454. Ml ^ 0Q3
i nast. zol). uHolnuk.
ln^'enialistyka 2<L
Inobyt 537.
Instynkt IM 412.
Intogracya, całkowanie, 17, OiL 114
i na.vt. 2Lł3 i nast. 25ł5, 5^ 532, 5112.
(>41 ■
Inten.sywny Oo3. zoV». jakość.
Intuicva. intuicyjny 20, 30, 37, 241.
243, 2iiL\
Istnienie, zoli. rzeiztjwisfitść.
Istność iiiŁ 285. zob. i-sfofa.
Utota rziTz,, 5S, 99 -1«), 101—108.
120. illL '378-379, .'WO. 304, 440,
htotu icszcchlu/tu. zob. .Bóf;'.
500.
Izraelska, mądrość życknca 494 — 4%.
Jakość, jakościowy ^2 —
Jasność iM,v.ś/f 94i 527. 572.
.lażń, zob. samoicifdia.
Jodność, nauk 111 — 11-3,
399, 444.
:31G-
318, j. żt/cia umysłowetfo 147—154. j.
satałiL wszcehbytu 371, .383. 400.
.lednostajność, zob. siałość.
.Jednostka, zob. osobnik, indywiduol*
u ość.
Język, 28- -24, 48. SS» 20it, 3^ yiL
.Językoznawstwo, zob. filnii^/uu
Kantyzm, kanty.sta 2L 22- 53,
88'.*. 303. 4.38. zob. noicokantyzm. krytyka,
Kaj)rvs 5ii:^>.
Kara'4i{5L Ml
Kat<»<;ory('zny rozkaz moralny 4i8.
zob. oltoti lnzrk.
Kierunki fil. zob. szkoły.
Klasycyzm, klasyczny, klasycy fi&4,
0()3 i nast". 666—671.
Klasylikacya, nauk 113—119. obja-
uów żi/cia umyslotreyo 144 — 108. l*rzi/-
czf/n Mh '^^l*ół .5S0 i naj^t. 5S2.
■ Kobieta A&L
Kojarzenie się' try<»(/rażeń. zob.
cyticya.
K(dizya (vł>/rznn) 4.5S. 401.
Kotnbinacya 180—190, 20« 1—201. 356,
30m. 372, zob. twórczość.
Koniec świata 415—410.
Konieczność, konier/ny 70. 03. 128,
135, 221L 300: 862, 373^ 381, 888, 414,
.517. 500, zob. dctnminizm.
Konkretny 114 i nast. 173, 195, 30j,
305. 030.
Koukurencya 419, 44L
Kon.sekwencya. konsekwentny 608—
505. 570, .578, ÓOl. 0o7.
Kons tru k < y a. k ons tru kcy j n v 3li5. 338.
537, 500, filML 612—617, 021, iMTTBiST"
Kontemplacya 454, 4(il i nast* 513.
Kooperacya* IM, 100, 419, 440, 2ob.
hiimun hin, Kpolrczt^łwo.
Koordynacya 302.
Koi"zy.ść, zob. ułt/łiiaryzm.
Kościół 142, 165. IM.
Kosmolosfia 115. 1 7,3, 408, zob. świat.
Kosmopca UT 4311
Kosmos zob. świat.
Kojimozofia 22.
Kryteryuni, zob. sprawdzian.
Krytyka, krytyczny, krytycznosć. kry-
tycyzm 4. O, 12, 5L 89—96. 00, 108
i' nast. i3L 23fL 242. 245. 250, ^-264,
298. 815-316. 32L 322. 831-883, 425.
435. 45Q i nast. 454, 50). .522, 532-538,
542—561, 587, 500, 606=612, m 624-
626, 647—618, mi i na.st.
SŁOWNIK FILOZOFICZNY.
709
Ktyzeozofia 2Ł
Knltnm [IL IM. 155- 1B8. 2(X>. :>1Z
321, jaa m ML ^ 1^ ^
i nast. mL
Lc<;alnośr
I.if/lia 1]^ 354, ^ 371, 410, zul..
matematyka.
[lingwistyka, zob. jUoh(/ia.
IjOirika. logiczny, tcorya poznania,
logika nauk LI i na."<t.. iii i ni\<t.
60-^56. 5Ł 50-S(). (LL «Ł 7.',, 84, 8!^
flO. 93^ l^TT^^. -dML .iAiL^iiii, 27M,
2HL aiTTnast. 333, m :5V2.
371, m 388, 3iŁL 433, 434, 5211-533:
Ma om m 67l «s7, (ioo, (jut, zoh.
metoda, nauka.
•Ład, zol), porządek.
T^ącznośł'. zoli. zn-iązek.
łjs^ara. błą^ł logiczny ^iOl.
iiakroko.sn) .'V)0.
MalkonU^nt Qia
Mamonizm 44(1
Marnośi', n»amy 47'J, 405. 513. zoh.
l>c>iymizni.
Masa (w mechanice) 31)5
Matoniatvka Lł i na.Ht. 1 13. 114 i nast.
128. ilKi ^ m 22Q i nast. m
322 -328,"^ .m m 343: Bó'i-35tf.
363—375, 534, 576, fi3i, GJJL (ilG— 677,
678
Materra, nmtorvalnv [14, 3S0,
3K5. i nast. l^r=mW— łlO;
112. 415, 417, 4iy, 423—433, 021
Matenalizm, niatorvali<ta. matorvali-
styt^zny 22, IM 21Z 221, 2Mi 25K '279,
•280. 2ii2. 311, 319, .m 32!^ '^i5.
;U4, ^ 391, .m 311Ł 40ój 413 -415.
41Ł 119, 570i 582, fi 17.
Materyar niat€ryalny 2li!L iiOl—
385, jfH
Alątlrośr życiowa 30. 04, fiJL Tl,
4U. 4H5-511)
Mechanika. mo(4ianizm, nieclianiczny
llfi i nfkst. 181)-1!)1, 200-201. 21«—
21Ł 222, 223 tStl. 2 15. 248 249. 321,
349, a52, 354 862. 370 -370. 3S1 -3S4.
407. 412—415, m 573—576. 587, filii
Modyc}Tia 333, 335, 33(i-:i:?7. ;U4.
Metafizyka, metafizyczny 11 i nast.
30i 36, 51, 54, 67, 59-60. IL 81 89,
fiJL ai. SL 105-108, 115 i nast. 124,
128, 131 154, 212, 224, 23L 244—960.
276, 279. 28:j-287, 2Sji iiQ3 i na.st.
11Q-31_1, 314, m 331. 350. MYS,
387. 88»— 410, aia ^ 534. 53(>,
577, 582, 604, tm i nant. Oóii, {\iA^ (jTr^
00<). liilL
Metamatematykji, panffcołnetrya. geo-
tnctrya nif»-cuklidcsowa 853, 863 — 370.
^letaujccbanika 370—876.
Metoda, metodyczny, nietodolon^iu, me-
todologiczny i na.st. 29, 61, ({4—65.
93, LU i iiast. 156—168. 212, 224, 229,
281, 29(). 303, 311. 320, 321—311, 348—
863. 410-416. 62Lzz^
M«.'drzec, zoli. filozof\ mądrość.
Mikrokosin 183, m 40B.
Miłośr .32, (?9, 70. 149. 199, 208. 207,
220, 440, 472, UL 518, 585, UOL li82.
Mistyka, mistycyzm, mistyczny 1 1 . 22.
50, liilL-,>59, 280, iii 293. 454. liM, 590.
Młodzicń«'Zość. miodo.ść jo rozicoju fil.
25'). 021. 621-626, iKliL
Molekuł 407, zoh. atom.
.Monada, nu>na<loloi^ia 102— 10.».
Monizm, moui.sty<-ziiy 891. 5S9. 00.").
Moralność 142, 100, zob. ełtfka.
Morfologia \_2, IW^ 220j 22L
Motyw, niotywacya 3.SS.
Mowa 2i:{.
Mysł ]4, 20, 484, łiliL
Mysi, myślenie, myślący, myślowy 8iL
aa liL 189—140. 143—166. 189, _2QL
! 206-21^ 212-217. 211. 3iiL 872, m
I aim. 415, 42Ł 488, ^ 599^ 128, lial
I zol>. idea. p".ięeie.
I .Myśliciel, zoh. lHoznf.
i Madczłowiek 452.
Nadcmpiryczny, nadfenonienalny 1 73.
181. 314. 37.K 589. zoł). cmpiryzm.
Nadprzyrodzony 270.
Nadzieja 2UŁ 472.
Nadzmysłowy 28^^!, 481, zol>. rozum.
Na<^oda 4: {2.
I Naiwny realizm ll, 87, 157, 2QiL 250,
! 310, m kil. 337. lOL 562'=ott4, 6fi7=
I 572. 5b3. lilii 023. z<»h. realizm.
j Należytość 439. zoh. (b>hro.
I Naród, narodowi>ść, narodowy L3^ 2L
! 23—24, 25, 408, 469—470. 484, 637, OHO,
0(>5— 0!>0, zoh. społeczeństwo.
Na.st4;pstwo 189, zoh. czas.
Natura, stan natury, naturalny »X),
101. 155—168. 328, zoh". przyroda.
Naturalizm, naturalistycznv 127. 103,
200. 217, 2sa. 32L a2iL 327-32JJ,
^3;-), 3iL 35iŁ 12i 435—487, 479,
.')77. 578. 617, 62(>, 078, zoh. nauki przy-
rodnicze.
Nauka, ,;>/ uosobienie nauka nau-
ki 90, okrenienie 88, jedność nauki 111
i nast. klany fikacya 113— 1 19, JaAo objaw
myślenia 140, l>k>, jej czt/nniki estetyczne
232—271, w sto.HUHku do fil. 272—416,
i 4itL 4K5, .jtil i na.st. 57L tilli i nast.
j Nauki tiloU)'.,ń('zne, zoh. fihlogia.
Nauki hi-toryczne, zoh. Imtorya.
Nauki hnnKuiitarne. zoh. humanizm.
Nauki przyrodnicze w oyóle, oraz fizy-
ka, fizyologia i i. p, 00, 10^, 1 14 i nast.
128-129, m lfV;. 221. 248. mi
i nast. 321-323, 331^^, 331, 335—
710 SŁOWNIK
887. 845—416. m- m. 488, 534, 578^
676, 664-668, {}i}T, tiTO, 675-^^, 088,
zob. przyroda.
Nauki spccyalne, ich wstępne zasady
A i nast. tch dogmatyzm 108 i nast.
127—186, li<2. w stosunku do fil. 214,
2SL 297-800, 816-821, fil. nauk 8i>ec.
821-841, 407. 521, 5i2 i nast. 651-666,
664-566, "572-=680, i nast. 674—
Nauki społeczne, pań.stwowe, prawne
111 i na.st. m 328-829, 334. 839-841.
Nauki teologi(jzne. zob, łfoloyia.
Naukowość, naukowy 131, ^—248,
272, 270, 21)L 296-816,' 536, zob. nauka.
Nawyknionie 8a 330. WL
Ncf»^a<'va, nciracYjny. opozYcya, prac-
czenie 24, 91)— lOl' 20* ;. 2aL 245. 261,
280, 28^^ 287. '25)3, 801— TO^ 311,
^ 440 -441, 415. 402, 4«a alO i nast.
óOiL 597—698, m^—m, lilii m i nast.
647-64^. liBL
Noologia 1 l.^S.
Nihilizm 18S, 465, zob. pesymizm.
Nicość, zob. niebyt.
Niebyt 188, Ml'J)3Ł
Niedowiarstwo, zob. nryacya^ wątpienie.
Nic<lziałka, zob. atom.
Nieład, zob. chaos.
Niepoznawalne 100, 811—816, 4>»2.
Niopowtarzalniiść, zob. powtarzalność.
Nieśmiertelno.ść 211, 251, 2^ 438,
zob. dusza.
Nieświadomość, nieświadomy, bezwie-
dny 30, 82. 167, 402j 405, .-41.
Nieważki ICEL
Niezadowolenie 444 i nast. zob. jn^y-
mizm.
Niezawisłość, zob. wolność.
Niezmienność, zob. staiuść.
Nirwana 2iil. 468—464.
Nominalizm 1^ m 'JM, (i2fi.
Norma, normalny, zob. prauH), prawi-
dłowy.
Noumcnon 25, 100.
Nowokantyzm 34, 51, 64 i na.st. 03,
filL 262—269, 3S)4,~3l(r^ai4> 330.
57>) i nast.
Numenolo<5'ia 25, ałL
Objaw 58. Ittl i nast. 102-104, 120,
zob. zjawisko.
()ł)jawienio, ol»jawionv 27. 28, 75.
131. 214. 285). 320, 491.
Objekt, o1>jcktywny, objektywność
88 — 86, zob. przedmiot.
Obowiązek 100, łllL 424, 480—481,
484, 438. 442, 441L 445, 448, 450, 465,
sur— 512. 08i i nast. (J98- 099,
Obrazowanie 2111
Obraźnia 037.
()l)serwacya 10. 66, 114, 247, 332.
354, 667, zob. doitvia'3czenie.
FIOZOFICZNY.
'. ()ezywistość 3j2. zob. /fl^MOŚć, pf^łfłwść.
I Odpowiedzialność 14o, 211, 484, zob.
etyka.
Odpychanie 403. 005, zob. siła.
Oęół, ogólny 120—127, zob. pojęcie,
ustrój.
Określenie, definieya 3 i nast. Ł 69—
82, m 520, 5iia i nast. 5Ł!Q.
Ontogenia <>42.
Ontologia, ontologiezny, ontologizm
18L 312, »91, 402.
Opisowa (metoda) 528.
Opór (w mecłuinice i psychologii)
mh, 4QL
Optymizm, optymista 180, '33^ zoł>.
]}ejfymizm.
Organizm, organizacya. fizyczna, urny-
słoica, społeczna 58j 14Ź, 154. 1.59 i nast
1(52, 216-217, 24łri nast. 264, 827—
339, :VtO. :i4l. 300, 411, AliL 554.
568. ISTi nast, 679, zob. ciało, sjHyłc-
czciistwo, ustrój.
Oryginał, oryginalny, oryginalność 126,
452, 400, MlT, 599, 601, im. 079.
Osoł)nik, osolmiczy. osobistość, osobo-
wość, jednostka ;;0.' 86, lOT liiL 15Ł
159, 187, 209-210rm 334- 386, 3ss,
21, ^ 430, 446,; 448, 449 -468, ML
igr, lm~581, 580, ÓU3, 597, 625.
l nast. 079. 090, zob. indywidualność.
Oświata ^7ri04, 100. 'l9s, zob. nauka.
Otoczenie UQ, 142, l^L 165i IM.
160. 199, 417, 420 i nast. 461, 4SS.
Palingeneza 20, 642—644,
l*ananemizm 30.
Pangeonietrya, zob. metamattmatyka,
Pausofia 275.
l*antoizm, panteistyczny 30, 163, 2k9,
891, ^92. diii 1^
Taństwo los i nast. zob społcczen-
sttco.
J'aralclizm i nast. 188—184. m
309, 350. 4(>K, 411. 413. MO.
Taralogizm
Pedagogika, pedagogiczny 24 i nast.
26, 4L 42 i nast. 49. 07, G44— 703.
Perska, mądrość życioica 498. Uf2
i nast.
Pes^Tiiizm, pesymistyczny 186, 2(tL
261. 4r)2. 461—467, 42tL 492, 49.5. Gil.
Potitio principii 13. 22:?.
Potrozotia śSL
' Pewnik, aksiomat. pewno.ść 3, 2[). la.
I 84, 188, 24L El^i :M. 32LL 321
' 332, 352,aii2. 394, 86ł, 407, 526. .'>♦]■'■
i 572. m.
I }*haenomcnon 100, zob. fenomen., zja-
urisko.
Pbilosophicum 684
Pierwiastek 153, 38L ŚQ4, K)b toć
cheniia.
1 Pierwowzór 81, 172, 179, 101, zob. idea.
L ,j ^ oj by Google
SŁOWNIK FILOZOFICZNY.
711
Piękno ITO, 154i 166^ IbŁ 202, 205.
212 i nast. 253, ^ 472, zob. esłełyJca,
sztuka.
Pneumatologia 115.
Pobożnoś<'t WiA, 516. 517, 591. zob.
religia.
Początek 333, 364. zob. tasada.
Poczucie, estetyczne, logicztie, moralne,
zob. estetyka, logika, etyka, sumienie,
uczucie.
Podkład 1(>2, 605. zob. substancya,
Podło^d 1(>2. zob. substancya.
Podmiot, podmiotow\% podmiotowość
57. 60, 69, «2— 8». 90, lOŁ 121. 131.
TO— 139, UK. 155-lW). 100, 17P-179,
302—215, 290—267, 30*2-804. 30a i nast.
812-914, 376, 889—895, .m i nast.
529. 545. 559. 686, 608.
Podnieta ^{55, :WK.
Podporiądkowanie 142. tti8, zob. y>o-
rządek.
Podział, pt-acy umysłowej 68^ 111 —
118. Tri. 891— W»2, m iMi.
Poezya, zob. sztuka, twórczość.
Pogląd na świat 90—91, 96—105,
HO, .115, iiiL 450, 458 i nast. 560, 566.
♦')7ó. zob. filozofia^ świat.
Poglądowy, obrazowy, poglądowość
177—178, 194. 365i 52M, zob konkretny.
Pogoda (ducha), zob. siwkój.
Pojfjcio, ogólne 80^ 110, 120—127. V^
i nast. 175-182. 185, m 5^79, 36.5. 411.
582, 5-1 s. 602. ii22"Tnast.
I'olityka, zob, nauilri s})ołeczne.
Porzą<iok. ład. fizyczny, społeczny, mo-
rolny, wszechmciata 96 — 124. 127,
141—142, m 2iiii-2oO, 209-210. 234.
871—876, 418, 420—421, 430, 439, 470,
4S1 i nast 508—509, 512, 57K lilla,
Postłjp 6, 133, m IW 171. 223,
k74, 320 i nast 343. 445. 45<3, 460. 470,
r>26. fJih
Postulat 181. 251, zoh. przypuszczenie,
tcymngalnik.
Potencyalny 395. 39tj. zob. energia.
I*owaga 3^i3. zob. dogmałyzm.
Powinnoś*'^ 439, zob. obowiązek.
Powód 379, zob, przyczyna.
I*owszechnoś(-, powszechny Zfi, 93, .306.
.547. 562, .ii69.
Powtarza! nośr 324, 414i 679.
ł*ozaświat iiHł. zob. trascendentalny.
Poznanie, poznawczy 85. 87—88, 123,
189—140. 201. 206-208, 238. 248, 305.
.W.', i nast. ;i7i), 881—388, 3K8, 432, 529
i nast. zob^ logika, metoda, myślenie.
7iatfka.
Pozytywizm, pozytywista, pozytywny,
pozytywistyczny 14, 28, 29, .lU 34, 77,
lUU, 121. 126, iMTUgr 217, 273, "27tf—
205, 310, 311, 321, 333, m :;00, 411
i nastri80, t^lm, oTiT, 681 -6387
l'ożytek, zob. utylitaryzm.
Praca 1_M. 141, 152, 170. 242, 894,
396j 416, 417, 4firi nast 512, 612.
Prakseologia 17, 1 15.
Praktycznoś<'-, praktyczny 36, 114
i nast 170—172, *^ 423 i nast. 432—
433. 446, zob. rozum, utylitaryzm, życic.
Pramatcrya 4<t4.
l'raprawo :j34.
Prawda 88-87, 93, 123, 140, 146,
154, 168, 16<), 194. 196, '2iLL 20B=-
2(R^ "219-^550, ^rSJ8=^. 24^, 246,
ag 253, 260-267, 42s. 431, 432. 43«>,
?7o, 572, 585, 587, .588, iM.
Prawdopodobieństwo 6, 190, 241, 254.
332. 372, afilL
Prawidłowość 91 i nast 576,
zob. ]H)rządek, prawo.
Prawo 60, 8rj 113, 122—127, 128i
13iL liL 188, 202, 807. :VJn.
339, 35L 3^303, 878^882. ;^^40i;
407. 414, 484, ~m, 546, 672-579, 62L
622 f^, 079.
I 'rim-ipiiini, zob. zasada.
Probierz, zob. sprawdzian.
Propedeutyka Jilozqficzna 40—44, 51.
54—56. (J64-6<«J, 671—678, 6hiL
I'rototyp. pierwowzór 172, zob. idea.
Protyl 404.
J'raeczenie, zob. ne^acya.
Przedmiot, przedmiotowy, przodmioto-
wość 57, 60, 70, 82—89, 90 i nast. 96,
121, 131,189^40. 160 -Km. ItiO, 177—
180; g)?-219, 260-267. 295-^4. 376,
^-395, 4m 529, 54H, 559, 569, .582,
686, 607, iJiiiL
l'rzeobrażnia 637.
l*rzł\słanka, zob. dowód.
Przestrzeń liii, Ui8, 868, 354, 864—
870, 388, 6», aliłL
Przesyt, zob. pesymizm.
Przeznaczenie, zob. cel.
Przyciąganie 334, 403. <'h)5.
Przyczyna, przyczjnowo.śi- 93, 102—
108, 125j 178, 245. 248—249, ~807, 312,
^ 8o8— 875—389. 406, 413, <m
ł*rzyjemność, zob. rozkosz, uczucie, za-
dofcolente.
Przypadkowy lOO^ ,30(i. 3o7, 38L
Przypuszraonie, postulat 3. 97. 127—
186. 315-316. 358, 362. 890, 542. 551—
664, 573.
Preyroda OO, 86, 104, 128—129. 156,
16L 166i 181, 32l~niast 349 i nast.
387, l nast 399 i nast <m (tt2—
683. 656 i nast.
Przyrodoznawstwo, zob. nauki przyro-
dnicze.
Przyrod/ony. wrodzony, naturalny 79,
165—160, 1(«— m 263, 3(>9,:iyji i nast.
Przyśpieszenie (w mechanice) .395 - 39<».
Przywileje 45<'>.
Psychotiżyka 17, 866, 3<>8, 4ol, 575.
L'iyij^uJ Ly GoOgl
712
SŁOWNIK FILOZOFICZNY.
r.syi liolofi^ia, psychologficzny. psychicz-
ny li i na-t. 12 i nast. ">s. 72. Ulż
i nast. LLL 12Ł 148- 1?7. LiL
lal liii— IftS. iii 2iM i nast. 2^ ^
2i;7— *27i, •jh;{, ^ :j;;4, 855—
854J. ^ :;!)<;- :{H7, 4<>i. 412. 4^ ^
all i na-t. :)4t"). iLL l»2t>, (Mw, iilL
<)S7, >i!>i;. liiiL
Ty. ha 4^ 4t»2i aili i nast. SOS^ óTs,
zol). zaroZMtnuiłiiHĆ.
l'ytanie. pytajijca czt/nnusć 2(»H.
Rai biiUa (ic zmuzrniu morabinu),
1 i. zenie m 4;]o, 44S, il^j.
Ua<'vonali/ii). rii*vnnali^ta, r!»cvi»nali-
siyczny"^. mi i nast. i na^t.
.ris, ;"> łi), 550—551, .'i.yj.
kar yonalny, zoli. mzinn.
K«'ak<ya. jnzfcunfziałiniic 145. 14h.
i!>iL Uo,'47i», li^ii. r,:;o.
Ileali/iitrya. uhnłn 17«>. zol». urznzi/-
iristiiictiic.
Krali/.in, r»'alnv. realistvr/ny 7()j hT^
i:)7, Liii i nast. 1S»:,- l!lł». lft8-200.
aW i nast. ;»:2- r»i4. 567-572. 5>^2-
587. ł)ia. «]2r iiM L n;ust. (m^ 6««-071,
7.uh. U'7. nniicni/.
liealuosr. /.oh. tZirziJiriJiłii.ść.
\U'i\{ (Hcrbarluf iii^i
Krileksya. refleksy jiiy. uwaya zwro-
tun !_L a:>2 liL IM i liast. Ij^ UiL
>7. .">.') I . .).">S. (^il. «•'•-' V
li<'latywny. r<;laty wi/m. zob. wzi/tł^diu/.
lieli^Ma. reli<,Minv, n-liuijiujść łi4.
I<i8. ICf.. '2Ah^ '1*V2. 'lilii. -JM*. 2-:?. !:!»;{,
8a)-3;M», :j!>-J. 4<C,. iiK 43(r^42r illl
4r.i. 4t;.s, 470— ISo, ailL «82, eiii. lil^
07:;. <;si. Oso.
Kczy<>na(-yrt K»7j 2:{o, 471. 412. zol).
]>c.sj/niizm.
|{ł)jenie 27<>. zob. fanUizya.
Uoinans(? (myMindi i d/hsiriadczruidt
Ito/.biór. z»)b. analiza.
IJoZfinirlośr. zob. przr.strzeu.
IJo/.kosz 425— 42<t. 442 444
Kozinaitośr. mntnnatficzna Hit.">.
liozpaiz 21<K '.iHo, 470. 47:{, zob. pe-
ftymkui.
liozrużniaji\i!a czynnnść umystn ."^ j< ),
:>'A 'ł i nast.
IIu/si\(lek, zdrttwtf, ziui/sł poirszohny
12. LL 28, HO. lIiLl 158, ■ IKK 2^ 2:>(».
4>iL 5(t^6&ł, 5<J7— 572.
liozunj, rozmnny, rozumowy, raryonal-
nv, raryonaliiosć 12. ^4^ HO^ US. 12iL
iiiL IM, 22L 221)-'i:n. 2^ 2kL 2<J8—
2!iśL Sre7--ao9, 814, 'ó2iL 381— 8:13. 357—
8<a, 372, :j77-37S. 384. 4:^K. 441. 444 -
445. 52f., .'-10, .")7(>. alil .T7K. .>a.
•illi i na>t. 0S.>.
I {oz wag a 2Ll
Huzwój. tcł)rya rozwoju, ewoliuya,
owolui'vjnv. darwinizm 15^ 215. 217. 23S—
i 22a m ńo^i 826, 359, ^Ll 438-
43}>, a2il i na.st. ."t..'>, 578 i uast
618—614, Oói
j Różniczkowanie, zob. analiza, dyfrrfh-
I cyact/a.
Kuch 17, .:i55, 3qiL ml 871-
372. H.S.'). 3s7. yila i nast. ^ i nast.
410. S21L Ó7H. 0^i3. zob. nicrgia., mrcha-
I 7n"Aa, .v/7tt.
' Uutynista t;7.">.
Kzec7> .va»ła ir (tahic 83^ 24ó, 818—
! 814, ;JI(i
I Rzeczowy, zob. przrdmiotoity.
I RzeczYwistośf. rr^ilność. istuieni*'. Uf-
' niejącc ai 84, 86-87, 1)0, 15L 1S5-18;.
205—206, 2!ili. 203^ iUl i ua^L ^
:;m. 3s9, 8^ ńoij 5^ 507. iiiK
623, zob.
I Samobij) stwo '2 10. 2t i 1 . san». sj)ttł*rziv.
zob. atuinhlzm.
.Saniodzi(3lność, ni«^zalcżuoś«'- 7^ 90, 82.
14(> i nast 144j 1.j2, 155. llńl lOL ^
i nast. ^ ?3o— iot, 505-507, .'> 1 7. . ')!*:>
i nast. OUl. 606, 645. 057, 08."j, OlHi. 2ot«.
1 wolnoHĆ.
i ■SaiuL)]H)/;nanie.j'"-:/<rn/>V fiunwyo mchii-
7Ł 424. 450-4ol, 454. m 4JMI, m
557. 5{>4. t>.")0. 000. »;03. 044.
.Saniorodstwo ;^V>.
.Saniorautność ( .spontaueit<'* ). ^aniorzut-
' ny 402, óJM. UliL
.Sanjouctwo 045.
Sainowiedza. świadomo.ść, ja, jażii 12.
13, 30, 5iL 2!L iśiL >iL 85—86. 149-151,
liii lOii, 167, 212=218. 222. 312. 31^
412- 413, AhL .550, 005, li2łL
Samowola. .=:amowolnv 23, 45, iii:^
302, 420—421, 440, 442.' 445, 452, 400,
I 473; 479. 57H. 004, zob. tcola. trdm/ść.
j Saniozachowanie M2K. 4< >:i.
Sankcya (praw moralnych) 439.
Scholastyka, scholastyk, scholastyczny.
s(;hola.stvcvzm. Ji4. 42. 43, 152, 213.
320. 846—847. 34>s, 3o3. Ml 51o, bl^
5n7. 017. 020>. zob. formalizm.
' Scisloś.- inatiki) 24L iili. 352-
j 866, tilli i nast.
i Semiotyka 1 14.
S(!nsacva, .<i(;n.sualizm, sens ualls tyczna
m 12. 22, IM. 167, 114 i "a-^^t Ui-
179. ls3_. m 2S2. 2>iłi. 41L411
646, 550 — 551, 570. 5H2, a 3, zob. zł»/ (/s7v
Siedmiu m«;drców greckich ZL 4^5—
497. 500.
Siła UiL 1^ 128. mL ;:2L
m 895—896. 401—410, 419, 005, aob.
energia.
I Sk(^ptvcvznK skeptrk, skeptvęznv Jfi,
S5, IB i nast. 94-95, 1o3. '2a4. 88Ł
I 811-315, 38Ł 442, 5S5-5l*{. :>9o. OLL
, rr2.'i.
t
SŁOWNIK FILOZOFICZNY.
713
Skromność, skromny, 458^ 4ił3.
Skutek, zob. przyczynowość.
Słowniki fil. M i nast
Socjologia 4m, zob. nauki społeczne.
Sofia 27, liL
Sofiści, sofistyka, sofisty czny 71^ 442,
525. ^ 62ł tm.
SoHzmat, błąd logiczny 24, 18Q i nast
Somatologia 115*
Specyalizarya, specyalista 5, 110, 317,
319, 320, 841— H44, 406j 662, 687— <^
697, 7<M>. zob. 7iauki »pecyalne.
Spekulacya, spekulacyjny 106, 114,
117. IW, 2U-245, 254, 255,"329. BgŚ.
"^piritualizm 163, m 337i 8W, 435.
Spirytyzm 301, 36lK
Spokój (duftzy) 418. 421. 422, 424,
466, 472, 50>L
Społeczeństwo, społeczność, społeczny
141-148. 159-160. 162. 418, 410-480,
434. 449—470. 472. ^^^JO^etyka, nau-
ki społeczne.
Spostrzc^nie IŁ
Sprawdzian prawdy, próbierz 29,
94. 176, 256, 313, Ó5H, OH, zob. tez do-
twtadczenie. logika, prawda.
Sprawiedliwość 183, 211, 2;^ 481—
482, 447, 470, m
Sprzeczność 6, 204. 210, 301. 308. 312
i aast 352, 470, 480, 5587 540. zob. ne-
gacya.
Środowisko sił 396.
Stałość, stały, jednostajność, niezmien-
ność, typowość 74, 112, 120, 122—128,
126, 128, 186, 22?C 8Ó7-808, 862, 363,
378; IBJ; ;i86-387, 389, 457, zobTlcowie-
czność, prawo.
Statystyka 327, 340ł ^
Stoicyzm, stoik, stoicki 38, 74, 424 —
425, 440-442, 51^—518, tilL
~Strój 206.
Subjekt, subjektywny, subjektywność,
zob. podmiot
Subjektywizm, subjektywista 45, 88 —
86, 88, »8, 240j 246, sł64-267, 376, :ffll,
461, zob. jwdMiot.
"^ubstancya 101—105, 121, 312, m
385, 389, 8»0— 891, 393, OlK 401-405,
Sabstancyonalizm 102, 121,
Substrat, zob. substancya.
Sumienie, sumienność 24, 37, LU
i nast 145, 160, 204, 208^211, ;4ia
421. 484,~452,
Supranaturalizm 163.
Świadomość, zob. sanwwiedza.
jwiat, kosmos 86, 9L 95—106, 112,
wiatopogląd 95, zob. pogląd, ianał.
Światowość, ś wiato wiec 463, 462»
Swoboda, zob. wolność.
Symbol 4lL
Symbolizm JtO.
Synteza, syntetyczny 14, 28, .32, .34,
60, »;5. 122, 125, 173, l75^0<)Ór2!Tl,
244^51, 29:r=2{H), 30!>, 3lh, 8^1^892.
470, 622, 520—535. mi -562, 630,
Systcmat, systematyczny, systematy-
zacya, aystematycjznośt'". całokształt 8, 12
i nast 35, ÓL 283—284, 2.'>6. 296, 581,
.588, 5<>Cir 614-617, 619,"^ ^
6ir-^. — — — —
Szczegół, szczegółów)' 120—127, 175.
zob. stawisko.
Szczegółowa fil. 57. 70. 113. 119.
280, 32L
Szczęśliwość 426j 442, 44(5, 486,
Szkolarstwo t)45, zob. formalizm, scho-
lastyka.
Szkoły, filozoficzne, kierunki .57, 60.
484—485, 569—687, sz. średnie 6W=-078,
sz. wyiaze 674— 7(r2.
Szlachetność 446.
Sztuka piękna, artyzm 114 i nast.
189. 157, 170, 181—201. 282—244, 252,
zob. estetyka, piękno, twórczość.
Tabula rasa (wbite paper) liL
Tagmonlogia, tagraatologia ięj.
Teizm, teistyczny 163, 408, 409, 483.
zob. Bóg, religia.
Teleoloąia, teleologiczny 76, 212, 312i
zob. C«ZOM?0«Ć.
Teodycea 42, 220^ 222, 481^ 664, 671,
zob. Bóg.
Teologia, teologiczny 14, 27, 30, 42,
75, 114 i nast. 118, 180-181 ,T84^185;
174, 276, 284, SSIT- 830, :i45, 392,
435, m\, ^ 673, 681-(Wifr
Toorya poznania, zob. logika.
Teozółia 24, 25, 4(iL
Termin, termmologia fil. 39, 40. 88,
^103. 301, zob. język.
Termodynamika :{03, zob. ciepło.
Teza, antyteza 312, li3lL
Tożsamość 1^ 30S, 352, 878.
Transcendentalny , tran.scendentalizm
59, 87, 106, 1^ 172, 174, 181 i nast 183,
m 262, 310, 31ir 370, 413, 484, 584,
556, o8a
l^reść 58, 149, 191, 394, zob. istota,
wewnętrzny.
Twórczość, w ogóle, oraz metafizyczna
63, 139, 168—164, 168—271, m. i nast
Typ, typowy, typowo.ść 114, 122, 126,
132 i nast. 362, aSG i na8t.~gT7,"ML
Uczciwość 446 i nast.
Uczony, u(zoność 5, 66, 204. 242
i nast 268. 32(», 513, 51 7, 518. zob. filozof.
Uczucie 277l88^1jHr 148^166. 201-
211, 391, 461, 503, 550, ,568, 6o2, 620, lj2iL
L Kj ^ od by Google
714
SŁOWNIK FILOZOFICZNY.
rkład 327, 3^ zob. sysłemat, ustrój.
Um, unmlctwo 26, 271. ił3l
l^miejętność, zob. nauka.
Umysł, życif umysłowe iii i nast.
187-619, 542, 545— 5ól, 567-572.
Umysł UTozofiezny 65—68, 583 --708.
Uniwersalny, uniwersalizm IŁ TG. 124,
319, Hiri, ♦^i^i, OHiL
L^niwemTet m 675-682, 682 686.
Uogólnienie loT ^ Uli* 1^ H^,
247, m U44i .jóli 5^ 573, tgŁ
Uosobienie lu4i 382^ iiiia L nast.
rrzcc2vwistnienie, urzeczywiezczalno*'
im i nast. 191— IM.
Ustrói, fizyczny, umysłowy, ekonomicz-
ny, społeczny, religijny, wszechświata
97 -98. 112, Ua 153, 154i 1**—
165. ma, 191, 205-206. m
360. 375, 383, 418-421, m. 4ii i nast
502. zob. porządek, świat.
r topią liiii i nast. 194. 198. 205, 21L
221, 254. 424. 4fi7. .m
l'tylitarvzni, utylitarny, korzyść, poży-
tek 04, 161. !»')♦;, 2:?8, m ili^j 4j86—
i22, 429^1^, iiii2.
I waga spostrzegawcza 057.
Uzdolnienie filozoficzne OT, 698—617.
Walka (wszystkich przeciw wszystkim)
159. 334, 446,
Walka o byt, zob. rozwój.
Wartość ifctctję/rzHrt. moralna 180 —
181, 188, 1{K>-191. 242, 419. 4:^1, 439,
494— ffi, 44iL fil2. 50Hi Oia i nast.
Warunek 413, zob. przyczyna.
Wątpienie 10, 2lL 85j i>2 i nast. 94 -
96. 98, 206—207, 201, Mj ^
^—598, (ToL OTIj 024, (MT
Weryfikacya 44, 84, 188, 176, ML
588, zol), sprawdzian.
Nyewnętrzna i zewnętrzna strona je-
steMw ^ 58j OO. \VŁ 123, 19L 220,
35a 877—379: 3!Kr ^6^ ;{97, 399, wow.
i zew. dmmadczenie, zob. doświadczenie.
Wiara Li i nast. 23, 24, 51. 83, 88^
11H. 181, 184^185, 193. 2087^1^23^
251, 2657387. 479. 4^?^4.'»ł. 4fyr, 508,
510, .ynS. .^)83, 591, zob. dogmaty zm, religia.
WifMl^jrrr^n, 82—89, li8, lOOi 198,
805-5106, 324, 3K5, 491, 6^558,
()80, zob. logika, nauka, jtoznanie.
Wielko*; 128j 354^ 305j iłlL zob.
matematyka.
Witalizm 227,
Władze umysłu 148—166, laŁ
Wniosek 151, 182, M>i
Wola, energia osobista 140—142, 148 —
166, 201^ ^ 323 i nast. 391, 401, 417,
455—458, 517, 012, 629, f,:'.7.
Wornomy»lnF"2H8. 2><iL
Wolnośr, wolna wola, .swoboda IfflL
IBŁ 144 Uó. is;;^ 2iL 2^ .il2» 33S.
340, :m 823 $7o;434» 438, alŁ
Wrażenie zmysłowe, zob. zmysły.
Wrodzony, zob. przyrodzony.
Współczesność, współczesny, teraźniej-
szość 03^ m, 287i ^ i n*-"^- ^ i
002, Oiio i nasCT^
Współczucie .507. zol), uczucie.
W8p<')łdziałanie li2, 14^ 3(iO, 375.
zob. s})ołeczmstwo.
Współistnienie 1^ m
Wst<eP do filozofii, określenie 3—8.
jako nauka samodzielna 8 — 10. literatura
obca lii 19. polska 19—38, w stonunku
do propedeutyki 4^)— 44, znaczenie M—
podział 01—08.
Wszet-bbóstwo 289, zob. panteizm.
Wszechbyt, wszechświat, zob. byt.
śiciat.
Wszechstronność 559 i nast. 587.
WszYstkumiejętność 5fi.
Wykładnik 8iL
Wykształcenie, filozoficzne OL 644—
658, 686—708, og/^ne 654—678, nauko-
we (specvalne uniwersyteckie i 674 — 690.
Wymaf^alnik 128—124. 181. 211, ife
Wymyślność 270,
Wyniki badań 553— .555.
Wyobraźnia U, 139, 147, 2.56—257.
267 -271, 03L zob. tw^czość.
Wyobrażenie 85, 122, 109, 112. 111
! 175-181, 184. 282-m 247, 353, ^
' 54R ■lt;0. 6QŁ
Wyrazistość, zob. jasność,
Wzglcdny, względność, relatywizm 22.
121. 801—802, 312, 314, 882-888, 997.
.587.
j Zachowanie (siły)^ zob. energia^ siła.
; Za«iowolenie 188- 139, 148. I.'^). liii
I m 190, 203, 21)7, 2d9=^2IDr:^^^MI.
41S. 12."). 432, łłT— 445. zob. rozkosz.
Zależność, zob. sumitnie.
Założenie, zob. przypuszczenie.
Zarozumiałość 452. 506—509, .578.
i 604, Q4iL
, Zasada, początek, principium, zasadni-
I czy 'L 6-7, .jL 69- tO, 74, 75, 101-
I 105^ Ul i nast. 119, UH 3o4 i nast..
I .ffi m 878—379, 38L 44^ 534, M4»
560. G02.
, Zbiwienie 289, 403j 471-472, 494, 5i:^
I Zdrowy rozsądek, śwb. rozsądek.
Zewnętrzny, zob. wrwnątrzny.
Zjawi.śko 99—100, 101-105. 116. 12i»,
126, 277, 279, 878—381, 3S9, 4i»2. im.
I Złe, zło 142, m m m 421. 42Ł
! 420, 434, 430j 463^ 470, 495, zob. etyka.
■ sumienie.
Zmysły, zmysłowy 60, 79, 85,
I 15Ł MIL 174, 177 179, 3To, 319, 355, 411
I .MiL 550 — ya, 510 1 nast. 481 i naL<t ,
0O2. 622—624, 05L zob. sensacya.
Znikon)ość budyjska isamsaro'^ 44£L
i zob. pr-tymizm.
Google
SPIS AUTORÓW OBCYCH. 715
Związnk, łą^-znośó 120 181. 300 210, 2&L :m, 41^ 571 575. (KM 885, mnt/-
359, 55J9-581, 5f52, 57L Ool, 614. 1 g^>łPe~T3r^l9, 593- 708, prakttjczne
zoh. si/nteza, młnu. ' :K), 36, tU, 102, ^7—519, 568,
(^^1^49. — ' — — —
Życio, 10 offóle 104, 217—818, 228— [ Żywostan 53L
II. Spis autorów i filozofów,
wymienionych w niniejszem dziele.
(Miejsca ważniejszo u każdego autora oznaczono grubszcnii liczbami).
A) OBCYCH.
Abbot Fr. E. 315. 483.
Abbott Th. K7WH.
Abendroth R. M>
Adam Ch. 267.
Aonosi(iomos, zob. Enozydemo!^.
AtrJussiz L. 220.
Alirons IL 327. m
Alaux J, E. ML
Alst<Mit J. H. 38.
Alzog J. B. 695i lOL
Amperc A. 13j 115.
Anaksag^oras 22 1.
Anaksyruander 26^
Anaksyniencs 26, 605.
Antystencs 42^744(1, (>11.
Anzelm z Cantorbury 24*
Archiniedos 71^ 268j 469.
Arianus Flavius 518.
Araotb, N. TL 73, lliL
Arthur W. IM
Axystofano6 i2L
Aiystotclos 38, 43, TL 13, 74, 75, 78,
114, 118, 13L 146, 1^^ 2567278,
2?5ęr S 4^, 4:]2, TTZ W,
«K 517, 541j 55a 587, 588, 5Ł»8, fflT,
^ ^ ^ 628, 671, "B80, 691,
Ar5'.styp 42<>, 448, 445.
Augustyn aw. 6'. '5.
Avenariu8 R. 16-17. 295, 809. 323,
688, m
Bacon Fr. 10, 75, 78-79, 114, 118,
127, 208, 271.^2677^78, 281, 282, 2H3,
292, ai057» 321, 3:rrr3gr"48Tr525=^
628, Wl y39, r>ii. 619, H2n.
626, 628, 671, (M^lW, TUI.
Baor K. E. 22iL
Bain Al. Ga. 114, 116, 283, 320, 822,
887, 444, 66376677m,
iiakon, zob. Bacon.
Ballantync .T. IL ML
Barbie du Bocago 553.
Bartols 36L
Barthćlcmy St Hilairo J. 10, 19, 483,
498, m
Bauer W. 4łL 49.
Bauniann JTj. 16, «. 322, 40Ł
liaum<rarten Al. 10. "12.
Baur F. Ch. 329, m
Bayle P. 88, 39, 611.
Beck .T. 4gr<»l»lł.
Bockor A. 622.
Bogg W. F. 19L
Boltrami E. 369,
Benard Ch. 42, 612.
Beneke Fr. ET 18.3.
Bentham J. 115, 426, 430, 448-
44S.
Borgmann J. MS.
Berkeley G. 10, 11, 17, 38, 76, 80,
87, 102, 278, 4017 4()g, 5%», 695, 700,
701.
Bernard Cl. 20, 292, 300, 320, 842,
m na.
Beroardini J. B. 38.
Bemhoim E. 324,
Berthauld V. A. 17, 6^ ML
Btrtholot M. P. E72aBr
Bertrand Al. 39.
Bia« 495, 496.
BichatM. F. X. 12.
Biese R. 49
Boeckh A. 72, 826.
716
SPIS AUTORÓW OBCYCH.
Boecyusz 42.'). 518, łfflr).
imme J 11, iilŁ
Bolsohe WTMT
Bosch S. H. '2^
Bohren Fr. 5l>iL
Boirac E. 43^ 44, 409, Cm.
Bolyac L 353,^6471^)5^ 868.
Bolyai W. 367. '^m.
Bonhoffer A"a7518.
Bonitz IL tjlL
Bopp Fr. 72, 325.
]iosanquot B. 'ML
Boscovich R. J. 3f¥ł.
Bourdoau L. 17. 114—11.5, 321—825,
452i
Bourdet E. ^ 283j ^
Bourpot r. 2liiL
Bous8inesq L 373.
Boutcrwek Fr. 2L
Boutroux E. 256, 2a8.
Bowug B. 1*. M&L
Boylo R.
]iradlev F. H. 308^ 315i 5M, 697.
Brandós (i. 2iKL
Brasch M. 43. 78, 580. 089, 694. ZOL
Brentano Fr. L
Brodbcck A. dAML
BrogHe .T. 2>i<i»
Jiucklo H. Th. 824, 325, 33L
Budda 454i 463—464, 465, 491, 492.
499. iilL
IWchner L. 319, 4(,r2, 102,
liullinger A. 540.
JJungo G. 227, 688.
Buraouf 1^57322.
Buv8 L. 32iL
Byk A. S. HIL
Cabanis P. J. O. 4ii2.
Caird Ed. 48łL
(.'aldcrwood Ł 39, 432.
Campanolla T. 19S.
Carlyio T. 445—446. 448.
Carnot-Sadi 416.
Caro E. 286,~290, 292, 466, 5£M1.
Carrau L. 448.
Carriere M. 198^ 200, 220^ 228, 268,
409, 43!», 4^, 588, ti2Ł
CasparTO. iilS.
Cobes, zob. Kobcs.
Chabas Fr. (nic FD 422.
Chanil)er8 Efr. 1 17.
Champollion .1. Fr. 357.
Charau.\ Ch. 3^
Charlos E. 43,
Chauyin E. 38.
Chilon 495, 490, 42L
Christ Wr()H3.
Clamadicu J. A. 43.
CHausius R. 406, 41lL
Cohen łL liiiiL
Collins J. IŁ 15.
Coramer E. 102.
Comte A. 10, 14, 17, 27^ 28, ^ 30,
31, 32, 39, 51, 63, OoTZL 82, 100. 106,
TT4,"n6ril9r 175. 254.-256, 2737276-
^ m ^ 309, 310. 319, 321. 324.
370, 58», 443,^4.^lL^I 527, 528.
532 552, 5797020, 02L 680—6877^15-
Condillac, zob. Kond v 1 lak .
Couchy A. L. 396.
Coumot A. A. 3rH3, 871- 878.
Cousin V. 43, 467^ 16^ 220. 228,
Creighton J. E. 70^
Crellc A. L. 368.
Crookes W. 4ii4.
Curtius J. 325.
Cyceron 6. 43. 71, 72, 75, 78. 671,
687, 694. 622.
D*Alombert 114, 2S8.
Dante 2.58.
Darniestcttor J. 499, 500.
Darwin Ch. 228^227, 285, 314, 326.
328, 333. 335, 337, 859, 642.
Delboeuf J. 183, 300, 670, 874-875,
409, 590, i22L
Dolbriick B. 326.
Delff H. 18, 483.
Domokryt 50, 285, 4tó, 587,605,611
DesL-artoB, zob. Kartezyusz.
DesdoniUj Th. 311L
Douasen P. 498.
Do-Wette A. 50LL
Diderot D. 268, 402.
DUthoy W.HT 320, 322.
Dippe AJf. 325.
DOring A. m
Draper J. W. 73,^37, 481
Drews A. 223,
iyio»ło ^.i.o. ^iJA.
Drobisch MTw. 228, 300.
Droysen J. G.
Du-Bois-Reymond E. 223, 2^ 320.
331, 842, 348, 412- 418, 004, OOL
^Diun^ois-Roymond P. ^6, 320.
Dubuc P. 528.
DUhring E. 9, 16, 73, 115, lia 183.
861. 258, m, 320, 407. 409, 588, m
rJaEanielJ. M. (r^l5r65, 320, 3^
627-528.
Durkheim E. 613.
Dyogoncs (zo Synopy) 424, 440 011.
Dyogenos La^rcyusz 71, 72—78, 78,
442, 600, 024.
Ebbinghaus H. Z02.
Eitel 422.
Eitlo J. 43.
Ellissen O. A. 252.
Elzo K. m
Empedokles 005.
Enezydemos ()11.
Entrel G. 540.
Epiktet 43, 424, 617—518, im
Google
SPIS AUTORÓW OBCYCH.
717
Epikur 74, 402, 426, 442—118, 517,
SOL
Epimonides 495, 4SfL
Erdmaim B.m, 309, 320, 869.
Erdmaim J. E. *if^i.
Krhardt Fr. m 314
Eucken R. 40, 49, 89, 126, 270, 287,
519. 588, 5H9.
Euklides, luatematyk 71^ 353, 884—
870, 526. fiSa
Eje A.
Faguet Em. 43Ł
■ • Falckenborg R. 19, 40^ 73, 310, 6^
589. 700, m
Faraday M. aSfi.
Fecbner G. Th. 72, 183, 200, 228,
300. 355, 888, 401, 4077408, 588, 697.
F^rekidos mrmT
FeniuuU UTML
Ferri Enr. 431
Ferri L. 201, m
Ferrier J. F. 308, m
Ferritre E. śjST
Fichte J. O. 10, 12, 36, 76, 82, 87,
174. 228, 968, ^ 31ii 321, 4Hl-48^,
5T9, 53tr. "54D. 541. 605, 617, 626, 627,
695.
Fichte Im. R 30, la^, 228, 482, 588,
702.
Fischer K. F. 9, 14.
Fischer Kuno 21, 5Ł 267, 640. 688.
605. 2QL
Flaubert G. 200.
Flemnjing W. 39, QQŁ
Fliat F. m
migel O. 16, 46, 49. 60, 700. 70Ł
Forster W.ISjBT
Fo-hsi 489, m
Fouc'aux Ed. 464.
Foucou L. IŁ
FouUleo Alf. 55, 107, 20L 256, 259,
328, 876. 484, 498, 516, m 590,
Franek Ad. 89, 498, fi94,
Frauenstadt JT^L
Freenian E. A. B24.
Frischauf .T. 3^
Frohschammer J. 10, 14, 63. 228. 289,
271, 588.
"^Furtmair M. 32.
Salonos 680.
Galileusz 72, 107, 381, 5M-
Gallwitz HT^ST
Garden F. 3iL
Gareis K. 32L
Gauss K. Fr. 353, 366-.968, m
Gayte ^i2.
Gormain S. 864, »8, ał4.
Giordano Bruno 42&.
Giraldi zob. Lilio.
Girard H-IIT^SIO.
Giżycki G. 439. 448.
Giogau G. nr
Oodart P. ^
Godwin W. 480, filL
GtJrin^ K. iCŁ ^
Gt)the 2^ ^8, m
Goldniann K. 2QiL
Gorgrias 442, 6QŁ
Gotama 491—492, 4211,
Gotached J. Ch. 12, 3a
Goaraud Q^
Grassniann H. 368, 499.
Gn^ssmann R. 9, 16,
Green Th. H.
Grocyusz IL 339.
Grot ^[. .7. 11)3.
GruburlH. 287, ifiCL
GUnthor S. lOL
Gutberlet O. 42,^409. 702.
Guyau E. 270, 69L
Guyau M. 197, 270, 442, 448, G9Ł
Hackol E. 224, 346. 406, 483, 589,
042.
Haffner P. 498.
Hafroiiiann G. ^
Hall G. S. 703.
Haller L. liL
Haiuerling R. ^
Hamilton W. 14. 51. 55. 808, 311.
312, 314, 572, m
Hardy R. a 164
Harloz C. 499, MKL
Harms Fr. 6k3.
Hamack Ad. 329, 465.
Harris W. T. m
Hartmann Ed. 16, 167. 188, 200, 22;3,
228. 251, 253, 258, 261, 436, 11^ 462,
465, W, ^TT 588, 589; on: 627, Ę
697. IM
Hartmami W. 667,
Hartsen F. A. 39, 42.
Hauptraann C. ToT, 2^ 1123.
Haurćau B. 590^ 695, 1QL
Hajm R. 5407^
Hegar A. 342.
Hegel (ł. W. Fr. 8, 9, lOi 13, 24,
25, 2L ^ §0, 82, 35, 50, 59, 6.5, 71,
73; 76, 82, 115, 14L 152, mTM,
192, 1987224. 281, 282, 'Ml 289, 305,
3D8, 314, BI8, 321, 829, 469, W7, 528,
Srn, m 687—541: 5Ó2, ShR; SDo; 6TT,
m 627, 630—637, 638,1^ 641, 676,
689, m
Heller IŁ
Heim G. 402.
Helmholtz IŁ 16, 167, 2G9, 300, 320,
381, 841, 3^ 8Ó3, 33o, 365: 868,
370. 393, 406. 4077^1X7601.
Henie T~22Sr
Heraklłdos Pontrjski 73.
Heraklit 525. 605, 6iL
718
SPIS AUTORÓW OBCYCH.
HerUrt .1. Fr. Uh 18, IK 30. 42, '
94, 153. IfL 180 183. m ISSHT^l,
m^, ^ m. iiiT, ML ^ I
Herder J. G. 2b2.
Hcmiann ('. 4S.
Hermami W.
HtTodot 70, T2, VM.
Hcr8chelX2si 321.
Hertz H. 4/>4.
Hosiod ju
Hettingor Fr. 330,
Herder O. iKi.
Hejmans (i. 3o0, 328. 380, ML
Hinton J. 481^
Hłppokrates 680.
Him Ad. 40<?. UL '
Hobł.oii Ttr^'»l, 443. 445, 448, AliL
bX\, <łll. I
Hochcgf^cr II. Oisa.
Hodgson Sh. H. 17, 3(>K. 315. 848,
012.
Hoffding H. 147, 153, 20L ffi 4112. I
607, mk
Hofler A. 012.
HOłier E. 43, t
Holbach 1*. H. D. ^ 617, Gila. '
Holzendorf Fr. 327,
HoltzniUUor G. I
Holz A. m
Honic H. m
Homer Iii
Homemann F. 6(iS.
Hoiiol .T. 3ii£L
Hubor J. 409, OUo, lOL
Hudson ThTJ. ML
Hume D. 10. 12, a2, 76, JOj 103,
172, ina m 1^6^=8977 ^ '
413, .527, OIL li^ 1128, 667, 6!»2i ^iiil. !
Hutchoson F. 146.
Hinley Th. Ł 281. 295, 811, 314,
348. 418-414, 4so.
Huyghens L'h. 12.
Ihering K. 828, 44K
Jacob L. IL a^L
.lacobi Fr. IL 10, 18, 2L 2Ł 26, 51,
59, 153, 158, 568. "572.
.lacguc-s A. 4*2, iiL
.lUger O. filiL
.lłi.sche E. m
.lamcs W. 62L
Janct P. 42, 46, 4», 6iL 288. 2;rL
375, m 435, 448. 541, 590, 675; 697,
099, liiLL
Jarz K. 612.
Jevons W. St. (j5,'80W, OIŁ
.lodl Fr. 324, 4BS ' ,
.Ioc'l K. MiL
Jolly H. m
.Tonas R.
Joaffroy T. S. 22łL
Joule .1. P. 355, 403, iOŁ
Julien Stan.^^L
Justyn, męczennik 695.
Kiigi A. m
Kaftan J. 33(1
Kaler E. Mli
Kant Im. 10,12,lfi,18,21,22,2U
24, 25, 30, 31, 32, 33. 38, 50, 5L 52,
g 33, !^ 76, 77. "a)-=81. 87, 9>-»4.
99-100, icsTm. 128. 132^38, I4ji.
178—174, INI, ISL 182, m 191,
208, 211-2127222-223, m 22^7 231,
245,^fól,m2ftŁ miil>v^
m, 285, 2s«;. 292, 2i»5, )3oOj 806—807,
30S, 309, MoTiilL 812-815. m S2Ł
m m 330, .ML 332, 33i» 34>^, ^52,
m, 357, Sr 363, 306, m 372, 175
3S7: 103, 4(Kł, 412, 414, 425, 4:^5. 487-
458: 439. "Wj. 449. 469, 4737^1. 51K
527,52h, .331. 53?; 536, 539, 540, 541.
647, W— 560, 551, »^ óSi^i ^
599, (TTL ilil. 626, 628, 681, 6^
69L 695, 700, Z^T
kapUa"^, m „
Kartezvuaz }{. M 20i 38, 48, 75,
7». 87. 89; 94, 221, 2ti7. 278, 28L 284.
2Fo,~300. JUŁ 323, 86»; 3>yi 4Qź, HI
W 511-512, 518, 6M, 52L 52łi 533,
550". 5>V7, 59^ (H^ 6177 619, 620, tr2ł3,
1)27. 667, 671. ^ ^ T^iOT
Kaufmann }Ł lii,
Kaolen Fr. m
Kebes 518.
Keller K. 22L
Kepler J. 12,
Killing W. 310.
Kircbraann ,1. IL 15, 200i IHL
Kirchner Fr.
Klein F 843. 867—368, m 3IiL
Klemens, Aleksandryjski 695.
Kloobulos 495, Aiiii
Klotz E. 42.
Knauer W. 49, 60, TOLL
Knigbt W. 59L lOL
KocD J. L. A. 4iL
Kober R. 226, m.
Knlliker Alb. 225.
Kunig A. ID2.
Knnig VA. m
Kiippon Fr. 52.
KOrting G. 32d.
Kostlin K. 198, fiiil^
Kolb G. Fr. m
Kondyllak B. 10, 12; 38, 43, 172, m
278, 695. m
^KonSicrusz 489, 490, MSL
Krilnkel ?. 622,
Kratos 4^
Krau.^e Ch. Fr. 32L 5^
Kranth Ch. P. 11, 39, 694.
Krerenbnbl J.
Kroiuan K. 888, 389, 5*0.
SPIS AUTORÓW OBCYCH.
719
Krug W. 3Ł
Ksenofanes ti()5.
Ksenofont 43^ 7L 22L 442, 61«, 518,
699, KIL
KsenokraŁcs 1U.
Laas E. 16, 252. 285. 309. 448, 589.
667 —
Ladd G. T. 10, 19. MLL
I^fitte P. 10. 2^ [j^HL
Laforet N. .1. 498.
I^grange .T. L. 371.
l.amainaia H. F. H. 228.
Lamarck J, B. 285.
Lamettrie J. O.
T^nd J. P. N. aw.
Lange Fr. Alb. 34, 51, 55. 63, 99,
2^ 23L 23L 244-25«, 252—258, iCU,
^ 302, .m -m 3^ m 389, 405;
?oK 4f>(). :),S7. 702.
I^ngłois 499.
Lao-tse 4.Si), 490, 499.
LaplaooTTS. 300, Ail3.
l.asswitz K. 407.
Lattiuann .1. 6<ł8.
Laagel A. ^
T^uth F. .1. m
Layiase E. mL
Lavoisier A. L. 72, 108. 404.
Lazanis M. 72, 824, 334, 666. OOL
Le^tre J. 49ii.
Leibuitz (f. W. la 11 38, 43, ItL
114. 115. 1677 184. 222. 278.
mL 300, HO^,. 37r,. m 402-408, 4(1
48A, 52L Ó34, 540. 55L 587 -588, iM,
Srr 617, 627. 671, 6H1. G95. 7(>().
J^emcko K. 200, 201.
Lemoine A. 590.
r^eon Xav. 702.
I^psius K. R. 35L ŚS5L
Le-San'e 3^ aSŁ
Leucyp 605.
LHveque 590.
Lewes G. 16. aiL 106—107, 283, m^
:joa 342, .528, afiL
Liard L. 65, 115, 285, 320, 343, SiUl
3^ 590, 683, 6977"
LTcHtenfels 42.
LicUtenfeld A. SiiS,
Liebig ,T. 269. (Kw.
Liebcrinann B 22H.
Liobmann O. 51. 66, 9iL m 588.
58», 697.
Lilienfeld P. 328.
Liliom i iraldi L
Lindner G. A. liL
Lipsius R. 330, 482.
Littre E. ^ m 28Ł 286, 29U
291. 292. 294, 311. 528.
Locke 10, 11, 38, 16. 79, Ha 83.
Ui, 08, ISZ, 172, 175, m 27M, 306,
«86. 40L 527i m 539, 551, 591, (iU,
628, iMhilML
Lowe .T. IL 672.
Loiret LiillL
Ivonibroso O. 154, 328.
I ' Lorenz O. 3^25.
Loria G. alli^
! Lotzo IL 9. 15, 37, 4Ł 188, 228.
i 300. 308. 309. aSO. 408. ML 410, 4.39.
482, 58S, .">8i). liilL 1197, loL
LuSwig^S. 4fifi.
l^udwi«r K. m 41L
Lukrecjusz 43, 402, 442, 617, 094.
Luthardt Ch. E. .330.
Lyon G. 673.
•Łobaczewskij N. L 353, 964— S65,
367. 868. mi
Mac-Cosh J. 18; 228. 2^ 285, 30H,
572, 6Sa.
Alach E. 40L Mfi.
Macbiavelli N. m
Macvicar .1. G. liL
Maoterlinck M. 4s.").
I^Iagiiiro Th. 18,
Maimon S. 38.
MainlHnder F. 4tjlL
Malobranche N. 10, U, 43, 76, 79,
267. 278. 481, 58Ł
Malthus T. R. m
Mamiani T. 103.
I .^^ansel IL L. 308, 311, 312, 3U. GHL
; Marat iL P. AiM.
Marek Aureliusz 424, 618, 695.
I Mariano R. 540.
I Marie M. 13,
Marrion IŁ i2SL
Martin A. 4filL
>ra?Jaryk T. 116. 118, (SŁ
Maudsley IL 154, 260, 691.
Maxwell J. C. 4o47106. 4m 416.
MaTf>r Rob. 342. m 3.55, 403, 406.
407. 410-411.
Meinardus K. fiSS.
Meinort T. 269.
Meinonir A. ()7'2.
Meudolsolm M. IML
Menger K. ^
Mercier D. 43, 102.
Meyer .T. B. 15, 3Ł ii88.
Meyer L. 73, fiiiL
Michaut N. 269.
I I\Hohelet K. L. 10. 5-10. 53Ł
I Mili .r. St. 14, 2[ę 3.>. 0^ 125, 115.
; 183, 2K{, 2S4, 2H5, 2947^m SI2--308.
I 309, 320 32L 322, 37łi, 3^9, m
I 443, 444—449. 4?<0, 524, .m 54L
' 664j 666-667, r.97, 702.
Minayeff I. PTlfil.
Mises. zob. Fcchner.
.Mivart .St. G. AU.
Mizon 495, 496.
Mohl il2L
Monod G. 673.
720
SPIS AUTORÓW OBCYCH.
i^fojżesz 494.
Moleschott J. 819, 4Q2,
Molinari E. 483.
Monior C. m
Monrad M. J. V^ 60, 285—286.
Montaigne M. ^
Morgan Ll IL 437.
Morus Th. 1^
Uost J. ML
Mullach Fr. W. A. 604, IQL
Maller Fr. M2.
Muller J. 72j 2*27, 2^
Muller M. 72,^. SStt, 829, 499-
MUnsterberg H. 201, 252, 23S.
■ageli K. 22Ł
Natorp P. m
NavUle E. 270, 2Hł. 828, -m
Newton L~Ta TLIŁ "2, 107, 127
3aa, 880, ^ 617:^ r,2H, ML
Niot7.scl)eFr. 44i^^2. 466—467, filL
NoacJc L. 32.
Nonnott ks. 4iL
Oesterlen Fr. ML
Olcott IL S. 4łi4-
Oldenberg IL 4fi4.
Olle-Laprune L. K), 19, .[ir 55, 266,
259, 2łiL 4«), 466, 44)}ł, 482, (>97. 7007^
Ostwald W. 404 n08.
Owidyusz 2fidr^
Papillon F. 13.
Parmenidos 513, fiU, G12-
T'asc^l B. 4^, 6877"^
Pasteur L. aiii
Paul IŁ 020.
Paulhan Vr. 2QL
Paulsen Fr. 10, 19, 809, 489, 668,
^ 672, 698,m — '
Pauthier G. 498, 499.
Peip A. 411
Penandros 495, 496^ 497.
Pfleiderer ETUi 1^7449. 409.
]'rt«iderer O. fS&, ^KL
Pflilgor E. F. W. 226, 348, S75.
Picavet F. 49. —
IMllon F. 3Zii 702.
Pindar 4M.
Pitagoras 71^ 72, 73, 24, IH, 286,
618, (iłia. j _i — ,
Pitakos Mh ^
PUlnckner R. 429.
Planck M. MiL
Platon aa 38, 43, 50, 63, 71, 78.
114,mi46, 172,im 174, 183, 184.
mi'2^'I7H, 'Ml-m. 885, 402, 442.
445, 454, 164-465, 467. 49Ł 510, 517.
m 5^ 540, 54L 550, 558, 587. m
598, OOą 617, łi2(L |i2L 628. 671, 080.
•iSL 09L STtiia lOL
l^lotyn (i9Ł
Po€y A. m
Polle Fr. !2l2.
Porter N. 308, 315.
Priestley J. 12.
Preiss iL 329.
Pressence E. 18, 4^ 59£L
Proyer W. 208, 34K. 414—416, ^
668, eiiL ■ '
Prodikos 513^ 51&
Protagoras 442, 525, 6QŁ
Proudhon P. J. 4^ iilL
Ptah-Hotop 4^ Ml
Pyrrhon liLL
Ouetelet A. 322.
Rabier E. 48, IIŁ
Iladot V. m
Hanke L. 323.
Ilankine iJiL
Tlavaisson F. 286, 590.
Reicblin-Meldegg K. A 4^5. 49.
R^musat Ch. 500.
Ronan Er. 255, 258, 285. 292, 829
^Ronourior Ch. 1^ iSTCk), 870,
^i«'ville Alf. 329.
Ribbeck W. 6IL
Ribot Th. m, 154, 265-267, 258.
m 436, 673, 60L li^ ' ^
Ricardou A. 197, 270.
Richter A. 4iL
Riehl A. 16, 49, 5Ł 55, 99, 253-
2H 258, -m, 589, łi9L
^Rieinan"ir^Jri6, 353, 865, 3<27, 888,
Ritchie D. G. 328.
Ritscbl Alb. 330.
Ritter IL 14, 4(). 48, 73, im
Roberty E. 3157
llobinet J. F. E. 283.
Rokitański K. 269, 33L
Romanes G. .1. 147.
Rosenberg F. 270.
Rosenkrantz K. :22Q.
Rosenkrantz W. 322.
Rousseau J. .T. 6—7, 1^ m 441,
442 611. — —
I^ux W. 227—228.
RUlf .T. 262, 258. 409.
Rumpel TEr42.
Ruskm .7. 445, 446—448, 62L
Sadi-Camot, zob. Carnot.
Saint-Martin' L. f'l. IL
Saiot-Simon 1>;8.
.Saint-Venant 313.
Saissct E. 42, 43, 590.
Salomon 494—496, 500.
Sahiati A. 342.
oo-
SPIS
Sartoritis W. 328.
Savipny Fr. K. 827, m
Schatne A. m
Schasler M. 19H. 540, im
Schcffler K IŁ
Schellinj? Fr. W. J. lOj 12, 20, 30, I
59, 63t 76, 82, 174, 224, 228, 2r,H, 'IHl, 1
314. 321, 46L r)3r>, 540, 54L K ęiL
6*26. t)27r(»»2— ^CtMT
Schcllwien li. 38^
Schormann L. 499.
Schiller LL fiOS,
Scbloicher A. iJ2«L
Schleiermacher Fr. 114, Ha^ 183, m
Schlesinger J. 40.5.
Schlionmnn IŁ 343.
►Scbmidkuaz LL 270, 53.Ó.
Schmidt L. 435.
Schmitz-Dumont O. ^ ^ ^ \
303^ 360.
Schopenhauer Ar. 39, U4, 153, liiTj I
228, 314, 8H7-888, 4G2j 4433i 465^ 4ł>>i 1
611, 627. 667, ii2iL !
^Sclirador W. m I
Sehultzo Fr. 320, SSL
Schurmann J. G. 439, 103. '
Schu3ter P. R. liiL j
Schwegler A. 23, 2J)0, 343, (ML !
Schwoighiluser JL ols. ;
Schwertsehla^er .r. 368, i
Seaillos U. ^JOd \
Socchi A. mi ;
Sccr.'tan Ch. 483: aiH j
Sonart E. 4t>4. r
Seneka 3a ^ 424^ 617, 67^ iiSŁ [
Sextu8 Empiricu.s 114.
Shaftsbury A. C. 667.
Shakospearo 2fi8.
Shielda Ch. W. 18, 114, 228.
Sidgwick IL 4357 439^ 444, tiOL
Sicbeck IŁ 1^ i
Sigwart 65, 1^ 588, OfiL
Simon J~0, 44, 2^7590, 067, «7Ł (iOL i
Smith AJTllfL i
Sokrates 30. 71, 73, 74, 221, 278,
301. m 425, 420, 4407 4g 444, 445,
BIB"- 517, 5I83 Q}h iillL~g20,"625, ti2Ł
Solon 7Ł 495, 496. (ML j
SommórlŁ 46(r ,
Sorol G. 5KL '
Spencer Herbert 10, 14, 3Ł 38. '
61, 73, 77, 82, m llC UH, lf)4, 223, '
2SI7^29i, m 3DCt Ml— 815,
m 323, ^27, .337, 339, 344, 382, 438— ;
189: 444, 482. 547^ ^W, O^I, 630—687, '
638. 640. 64T; 097, 700.
Spi. ker (J. 19, 251^ 483.
Spif^gel Fr. ML
Spinoza B. 10, U, 38, 48, 221, 228, ,
886. 426, 469, 518, ^6-6277 528, 530^ I
6^ 54L 5^ 6^ ^ filŁ^ęiTi 643, [
67»;. t;80. 091, 6957 IQŁ '
OBCYCH. 721
Spir A. 18.
Stadler A. 223,
staiio j. B. amL
Stein L. 466, lOL
Stcinmcyor H. 668.
Steinthal H. 17, 72, 300, 885. 826,
334
St«udel A. la
Stewart B. :ilQ.
Stimer M. 430.
Stobaeus 500.
StiJckl A. tó, 78, 140. 107, 498, 095,
lOL — —
SWJhr A. 183.
Stcss W. ML
Stout Cr. F. m
Stov K. V. 44-
Straiiss D. 829, 402.
Stninmell L. 10, 18, 46, 49, 00, 889.
Sulihadra Bhlkschu 404.
Suidas 38.
Siilly J. ifiiL
Sulzor J. G. 14Ł
Swodenborg Em. 50.
Sybol H. 828, fi6L
Szekspir, zob. Shakespearo
Tainn IŁ 154, m 195. 199, 200.
2^ 28a, 292, ^ 82or62"i»7lim
Talcs 24, 20, 35, 41L 424, 442, 465,
495. 496. 498, 513, tm.
Teichmtiller G. 408, 097
Tonnemann W. G. 680.
Teroncynsz 507.
Terrasson J. 20, 38.
Totens J. N. UO,
Thamin R. łiii8.
Thaulow G. 14.
Thomas .1. 431L
ThouHon W. 404, 4^17, 416
Tiberghien G. 10,15718.3, 228. 59tL
Ti.«domann D. S80.
Tilly Ł M. mh
Tobias W. UL
Tołstoj L. 483.
Tomasz św. z Akwinu 43^ 76, 78,
146. 6!»5, I1J2,
Tfendelenburg A. 48, 183, 223, 30f»,
314. 540, aSźt 7(1Ł
Turs^ot A. R. J. 286,
Tvmon GIŁ
Tvndall Ł 268. 298. 848, 407, 418,
482, 672.
Ueber%veg Fr. 10, 66, 72, 78. 808
405. 45(8, 613, 616, "533, 601, 5SR, 589
095; 097, m
ririci IŁ 14. 183, 228, 482. 530, 531,
684-685, 540, 5,s8, OilL M, IIJ2.
l'ndorwood B, jP. IŁ
Upton Oh. B. m
Ui^ohold A. N. 3łL
722
8PI8 AUTOBOW OBCYCH.
WacUerot E. 264, 258. 310, 6{>7.
V«ihinger H. 61, 55, 9y, 251, 252,
258, 668, 7<>2. ' » > . i
vatko ^v. aso.
Veiteh .1. 30H.
Vera A. 15, 540.
Yeron K. 195, 199-aoO^ 697.
Vico G. B. 282.
Yirchow R. 831, 348, 412.
Yischer Th. 192, 198, 697,
Vopt K. 319, 402, 415.
Yolkelt J. lu. 19, 51. .4, 55, 228,
252-268, 257, 26ą 809, 469, 483, 588,
6b9, 697.
Yolkmaim W. 147, 629— (J80, 097,
Yoltaire F. M. A. 268, 481.
W;ilch J. G. 38.
^^'ald F. 41(i.
Weber B. Fr. 72, 356.
H. 389.
We^ier O. 39.
Weisongriin P. (nic ; Wicscngrim) 51,
86, 99.
Wołłansl^ij !\ 13,
Wondt { 4<»4,
Wentoel O. Em. 21.
WcstfMiuarck VA. 487.
Wcston 15. 7«i3.
Wettorban 1). 408.
Weygoltlt (i. r. 430.
Whowell W. 73, 208, 30», SSB.
Whitno) W. D. 826.
Wigand Alb. 225.
Williams C. M. 439.
Will mann O. 587.
Windelband W. 18, 40, 60, 72, 7J,
188, 220. 5,ss. 700, 701,
Witte J. 49.
Wolff Ch. 10, 11, 114, 115. 167, 222,
229, 524, r r
W'olfr Jl. 17, 326,
Wolff .]. 408.
Worms R. 310,
Wundt W. 10, 18, 51, 55, 7J. 77,
®, »4, 107, IIG, U7, 118, 119. 125, 15S.
154, 168, 181-182, 183, 1S4, 201, 228,
253, 258, 269, JTI. 287, :X)0, 309, 320.
322, 324, 325, 326, 342 nw. 355, IliO.
407, 408, 416, 488, 4(>U, 4^1. 524. r)2»,
683, 688, 689, 627. 678, 697, 7(X», 702, 703.
"Wurtz A. 4(>7.
Wyrabow G. 282.
X., zob. Ks,
Zacbariaij ( ). 227.
Zan go F. 668.
Zellcr £d. 188^ 287, 408, 442, 60U,
694, 701.
Zenon, Stoik 74. 424, 611.
Ziegler H. K. m.
Zieglcr Tb, 197, 4a^ t
Zinimemiann R. 42, 28ó.
Złw-klor O. 465.
Zollner Vr 348, 888, 396» 689.
Zola F. 20u.
Zoroostcr 498, 499—500.
B) AUTORZY POLSCY.
Askonuj S. 199.
Balińidci M. 22, 23. 331.
liardzińskt T A :>\S.
Baudouin .1 X\s .888.
Iłącowic/ J. .;.».).
Białecki A. 327.
Iłir-anski Wł. 386-387,
Biciiiki Marcin 600.
Bieńkowski Br. 670.
Jłillowicz .1. .^4.
Hobrarń^ki M. 337 -.'WS.
Hocbwic FI. 24, 26, 484.
Bogacki F. 444.
Bo«-iiski .1 .7. 404.
Brodziński K. 684—685.
Bromiiki A. 20.
Bronikowski Ksaw. 13.
Brzozowski T. 4<).
Bychowiec J. 21, 22, hu, 132.
Cbaluliiiiijki T. 337. 870, 689,
('hałup«rzvfivki A. 292.
('hlelK)wski Ii. 440.
Chmielowski V. 199, 271. 288— S88,
290-381, 808, 294, 814, 4ią 442, 801—
592.
Cbnnmowskł Tad. 888.
('hwiećkowski J. 292.
Cio.szkow.ski A. 86, 46, £0, 489, 4b4>
591. 6(>5, fi37. 6i>5.
CvankiL\vicz A. 11.
Caerkftwski Euz. 840.
Daisoobei^ Wł. 88, 72, 338.
Daszvń.Mki F. 147.
Df^bieki m. M. 466, 483, 484^ Ó92.
Dłunbowski Edw. 287.
Doscours .1. 88, 51, 55.
Dinkstoin S, 118, 8881 368, 898, 404.
406.
Digitized by Google
8P1S AUTORÓW POLSKICH.
723
Dohr/ycki W. 10, 526, 7QL
Dworaiczek Ford. ;iilL
Uworaaczek L K. lO. ^ ŚSŁ ^
Dygasiński A. 43, 100, 125, 147, 326,
Dzicdiiszycki hr. W. a 8?ł iil^ ^
ULlM:2?i,435,i40j 442, 592,m
Eger A. A. ai. 291, "2^
Estreicher K. la, ;i2iL
Flaum M. 22L
6abrvelski /. 8, 88, 72, m
liąsiórowski FI. K. 201, IHL
01iszfZ>niski M. 516,"5iiLL
(;oldbo'rg IŁ U, 31, iMj ^ 258-
260, ^ 440, 5fiL
(; Głuchowski .]. ii M.'^^^
.140. 4<i7— 40J), 484, ^
l^osiewtfki W. 36Ł
(Jremlyszyński L. 535.
frunipiowicz L. 341.
Hanusz J. 4W.
Habura Fr. tiliŁ
Holcel A. Z. 24.
Hertz K. m
Heryng L. m .
Hodi T. T. (J. TokarzcwKZ) 84—85,
470, 5^2.
Hołowiński Ig. 518.
MoYerH. 281, 885-836.
Jakubowicz M. 28.
Jankowski .1. Em. 23.
.laroiibki 1\ 2L
Jastrzębowski W. 117,
Josko-Choiński T. 81 200, m
Jezierski F. U, 56, m
Jurkiewicz E. 225.
Kamiński J. N. », 33, 88.
Karłowicz J. 14,~73, 482.
Kąsinowski Hr. 221, ^liiL
Kasparek Fr. 3397840, ML
Kaszowski Kaź. 29a 298, 435. 442^ 511.
Ka.sznica J. 339, ML
Kautny Fr. 44, UL
Kołłątaj H. m m m m
Konopczyński Er. iiliL
Kopernik M. 168, 22lL
Korzon T. 33L 888.
Koswowicz Kaj. 500.
Kotarbiński J. m 2IL
Kozłowski Fel. 27, ^ 34.
Kozłow^l^i Wł. (ze Lwowa^ 88. 'ML
Kozlow.^ki Wł. M. (z Warszawy) 37,
40 46, 60, 9ł 198, 2ft4-295 460-467,
589. 592.
Kramsztyk Htj^n. 836, 404, 6ilL
iĆranisztyk Zyguł. 333, 337.
Krasicki Ig. llfe.
Kra:iZowskł J. 1 592. ^
Kromer .F. 8. 9, 24, 25, 199, 220,
m [lin, 61L 671 686, 086, (Ml
Kruczkiewicz Br. 517.
Krupiński Fr. ^ 29, 259^ 280-
280, ?b1 440, im
Krusiński 8t. ML
Krzemiński St. 07L
Ki-zymuski Edm. H;j9, ;?40-841.
Krzyżanowski Ad. 288—280.
Kurnatowski AU'., zob. ł^odzia.
Kwietniewski Wł. 410.
Lange A. 12. 199,
l.elowel J. 388=884.
l.evitoux IL '2a[L
LihoM K. LL 28^24, 26, 26, 63.
147, 199, ffiO, ML 27L 4(j!>. 484, 59L
!m till 637, 8^
Limanowski B. 198, 288, 29L
Lindo B. 40.
Lipnicki Eug. m
Ludkiewicz D. 35, 46, 50, 592.
Lutosławski W. 8, 31 40, 50, 107-
108, 1H4, 268, 339, 410, 404, ^ 592,
(M; mii.
łLodzia z Bytonia (Alf. Kurnatowski)
8$, MO.
Luczycki K. 440.
Haciszewski M. dlii.
Mahrburg A. 220—281.
Majorkiewicz J. 27, 147, 220.
Małecki Ajit. mŁ im.
Masłowski L. 33L
Maszewski A. 516
Mayzel W. 22L
Mierzejewski F. IfiiL
Miei^yiiski A. fiffiL
Miłkowski W. ML
Mitzlcr do Kolof. W. 12.
Mochnacki M. 337, ŁIL
I^Iolicki A. Z. 88— ał, 529, ^
Morawski M. 46, 50, 72, 78, 107,
220, 2H1. 293, 4m^^ ^
Mrongovius K. CTmL
||a<;auowski E. 464.
NaFanson L. 288. 292. 844.
Natanson Wł. 886, aSŁL 403, 410.
Nieniirycz J. 30-31, m
Ocborowicz i 81-82, 34. UŁ
126, i:^, 258, 259, 287-288, 2t)0-
291, 292: 2i]iL 312, WM. m 410, 592,
();;^owski J. B7389-340 m
okoiski A. 448. 449. m-^n.
Otwinowski E. 270.
Pawiński A. 337.
Pawlicki S. 8, 29- :W, 34. 72, 78, 94,
107. 111-112, 25Ł 32?^30, 442.
464. 484, 198. 500. 5ia, 517, 592, 094, m
724
SPIS ADTORÓW POLSKICH.
Peohnik Al. fi2Ł
JPetrycy S. 2Ill
T^iotraszowski 1.
J'i»^Uk L. fm.
rilichQW8ki D. 517.
Piramowicz (i. 270.
l'lebań.ski J. K. 669-670, 089.
Pod Wysocki KI. fflź.
J 'opiel 1». A69
Popławski J. L. 3^
Potocki J. K. 14, 16, 106, m
Przesmycki Z. ŚSŁ
Raciborski Ad. 33Ł
lUciborski Al. 36, 51, 65, 125, 127,
184i ^ 300, 5^2.
lUd liński J. 1». iO.
liadwański .7. 23.
kcichman Jir. HH^l
Hostafiński J.
Koszkowski O. :m, 3M
llułM^zyński W. l.ył. 22r 2d1L
JUkaczewski L. 1)
Hylski T. 197-198, m
8er\s'atowski W. ^
Siodlocki St. 615.
.Skimborowicz IL 20, 288.
.Skob(.l F. K. 2iL
Skórski Al. 22, 87-38. 51, 22,
127, 207, 271, 288, 331, 62?). 7(N).
Skrochowski~r^. ^88, iM. .m^ zjjLL
Smolikowski S. ii^ib. ifiiŁ
480, 5lł2. — ■
Smolka St. 887-338.
lśiiiad(!<:ki Jan 22-^28, ILL 12«5— 127,
147, 1H4: 207, 208, t270, 287 -288, aM.
57-J, ()!f5, lutT
Sinadecki J^drzoj 29, UL 254^ 881—
m. m OiiS.
Soltrkowicz J. Ł
Sowiński L. 258. 5iLL
Spasowicz Włodż. 811, 3^ 3łL 131.
Staszic St. 2J>Ł
Stł' Janowska M. 224.
Straszewski M. 22, 32. 61, !m. 126,
184, 198, m m mi m.mim.
409, 500, m 694, m
?>tnisburfrer Edw. JKl^L
Strasbiir^fiT K. 8i0.
Strure H. L 22. 24, 26, 28, 83-
84, afi, 4a 12^-127, 1^.
18i 197, 20a 2«iL 214j 224. 25®— 260.
^ m 2fa 2iM. m— 888, m 28I.
412. m 470 50O 510. BW-^,
044, (lltL 673, GS4, GlHTliiL
Su^ski J. 881 33L 341.
Świętochowski Al. 55, 127, 291, 4^
4^ 442. ^
Szaniawski .1. K. 2L ^ 4li. 43Ł IkŁL
Szokalski W. 147, ^ 211, 222.
Szujski .J. 33!C
Szulc Dom. 27, 287, 289.
Szwed J. Q1Ł
Szyszłło W. 292.
Tokarzewicz J. zob. Hodi.
Tomaszewski St. 7^ ^ l;ł4, 183.
Trontowski Hr. FTllL 137^ 24—26.
40, 69i 88, 117, 199, 435, 439, 4fil'. 4^.
503, 59L Qli5. 0177 637. 66971^5^^
'i>epka M. E. m
Tukałło M. 20, 8i>.
Tyszynski Al. ^ 72^ 256, 2Ó9. 21^
293j 404i 498, .>0S7t?72. e37=6:Jg7~69iL
Walewski A.
Werni(! H. aOS.
Wieozór-Szczerbowicz L. 228, ."im
Wif^nira Fr. ^ 46, SI
Wiśniewski F. HO,
Wiszniewski M. 10, UL 267, «M.
685-686. —
Wisiorki Wł. 500.
Wlodok Ig. 20. 4a 50, m.
Wojciech z Medyki 4ll .
Wolski (Imielski) M. ÓQQ.
Wroński*]] ueiio 2o8.
Wróblowski-Koronowicz W. 332.
Załęski W. 889.
Zawadzki Ur. 200.
Zawadzki Wł 024.
Zdanowicz Al. '^59.
Ziemba T. 14L 288, 292.
Ziemięcka El. 27, 28, 34. ^
Żorhowski J. 27, 34.
Żuliński 'J^ad. (nie .J.) 333,835. 848-
nAA ŚSiŁ
♦w —
d by Google
Ly Google
Digitized by Google
Digitized by Google